{youtube}dXkGtqfpCRU{/youtube}

źródłó: http://dakowski.pl

Ja się nie szczepię [wzięte z : Angora, nr 39, 27.IX.?09 md]

Rozmowa z prof. MARIĄ DOROTĄ MAJEWSKĄ z Zakładu Farmakologii i Fizjologii Układu Nerwowego Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

Spec od farmakologii: Przeraził mnie fakt, że  Ministerstwo Zdrowia ogłosiło, iż przyjęli kontrakt na nową dostawę szczepionek DTP z firmy Biomed, które mają najwięcej rtęci.

– Poszczególne kraje zamawia­ją miliony, dziesiątki milionów szczepionek przeciwko świń­skiej grypie, które najwcześniej znajdą się w naszych aptekach na początku przyszłego roku. Tymczasem już jesienią świat może zaatakować pandemia.

– Na razie żadnej pandemii gry­py nie ma i nie było.

– Ale nie tak dawno WHO po raz pierwszy od 41 lat ogłosiła najwyższy stopień zagrożenia pandemią grypy.

– Według Państwowego Zakładu Higieny, w Polsce było tylko 13 po­twierdzonych przypadków zacho­rowań na tzw. świńską grypę. Wszystkie osoby wyzdrowiały, a choroba miała bardzo łagodny przebieg. Gdy w takiej sytuacji ktoś straszy mnie, że za chwilę wy­buchnie pandemia i na świecie za­chorują setki milionów, a może i miliardy ludzi, to ja w to nie wie­rzę. Zastanawiam się, na ile wiary­godne mogą być plotki publikowa­ne coraz częściej poza największy­mi mediami (głównie w internecie), że możliwe jest świadome i celowe uwolnienie takiego wirusa w nie­których krajach dla osiągnięcia gi­gantycznych zysków. A co do WHO – to pamiętajmy, że ta orga­nizacja w znacznym stopniu jest fi­nansowana z pieniędzy świato­wych koncernów farmaceutycz­nych.

– To brzmi jak scenariusz kiep­skiego thrillera?

– W przeszłości w USA lub Wiel­kiej Brytanii, nie mówiąc już o pań­stwach totalitarnych, dochodziło do eksperymentów z bronią biolo­giczną. Do nielegalnego zarażania żołnierzy i cywilów, obywateli wła­snych państw, różnymi groźnymi chorobami. Dla mnie szczególnie niepokojąca była nie tak dawna in­formacja z Czech, gdzie tamtejsze służby medyczne wyłapały partię testów szczepionek na grypę se­zonową zanieczyszczoną wirusem ptasiej grypy, która jest o wiele bardziej niebezpieczna od świń­skiej. Nie znajduję innego wytłu­maczenia tego przypadku jak czy­jeś celowe działanie. Dlatego nie ufam żadnemu rządowi, żadnej światowej organizacji. Te instytucje, podobnie jak niektóre media, ośmieszają tych, którzy nawołują v do zachowania czujności. Ale uwa­żam, że lepiej wydać się śmiesznym i przeżyć, niż zbagatelizować problem i zachorować. Czasem można czytać między wierszami (w informacjach, które docierają do nas z WHO czy innych instytucji, na przykład z amerykańskiej agen­cji CDC (Centers for Disease Con­trol  and Prevention). I właśnie z doniesień CDC można się dowie­dzieć, że jak na razie wirus świń­skiej grypy nie wymaga szczepień, a nawet silnych leków, gdyż każdy zdrowy człowiek jest w stanie sa­memu się z nim uporać. Świńska grypa może być problemem jedy­nie dla osób cierpiących na okre­ślone schorzenia.

– Właściwie każda dostępna w Polsce publikacja na temat szczepień ochronnych i prawie wszyscy lekarze zgodnie radzą szczepić się na wszystkie możli­we choroby – od zwykłej grypy po pneumokoki, zapewniając o wyjątkowej skuteczności tych szczepionek.

– Dwa-trzy lata temu w „British Medical Journal” ukazały się wyniki japońsko-włoskich badań dotyczą­cych skuteczności szczepień na grypę sezonową. Przeprowadzono je na dużej populacji z tego same­go obszaru. Połowa badanych zo­stała zaszczepiona, a drugiej poło­wie podano placebo. Wniosek był taki, że te szczepionki są niesku­teczne. A nawet, że szczepieni cho­rowali częściej. Notowano wiele po­wikłań poszczepiennych, zwłasz­cza u osób po 65. roku życia. Z ba­zy danych CDC możemy się dowie­dzieć, że w Stanach Zjednoczo­nych w okresie 18 lat zanotowano 60 tys. udokumentowanych zgo­nów wśród zaszczepionych zdro­wych ludzi. Jest też bardzo intere­sująca nowa publikacja japońskich badaczy dotycząca tzw. grypy hisz­panki (w latach 1918-1919 uśmier­ciła od 50 do 100 milionów ludzi na całym świecie – przyp. autora). Ja­pończycy doszli do wniosku, że do tak wielkiej śmiertelności mogła przyczynić się… aspiryna. Lek wów­czas nowy, lecz bardzo już rozpo­wszechniony i reklamowany jako panaceum prawie na wszystko. Po­nieważ aspiryna obniża temperatu­rę i hamuje w organizmie produkcję pewnych hormonów, które służą do pobudzenia układu odpornościo­wego, to niewykluczone, że jej za­życie mogło stać się główną przy­czyną tak wielkiej śmiertelności. Nie bez znaczenia miało też wycieńcze­nie wielu społeczeństw zakończoną właśnie wojną.

– Istnieje teoria, że szczepion­ki mogą negatywnie ingerować w system immunologiczny czło­wieka.

– Jest na to dużo dowodów. W Stanach Zjednoczonych na sku­tek powikłań poszczepiennych mogło umrzeć od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy dzieci. Rozbież­ności są tak duże, gdyż – według Amerykańskiej Agencji Leków – ilość raportowanych powikłań po lekach, szczepionkach i zabiegach wynosi zaledwie od 1 do 10% ta­kich przypadków. Szczepionki mo­gą powodować schorzenia neuro­logiczne, immunologiczne, a także uszkadzać wiele organów. Niektó­re bardzo poważne naukowe teo­rie uważają, że gwałtowny wzrost zachorowań na cukrzycę, zarówno pierwszego, jak i drugiego stopnia, może być spowodowany nadmia­rem szczepień. Skutkiem szcze­pień mogą być też choroby auto­-immunologiczne, gdy organizm zaczyna atakować własne komór­ki. Niektóre szczepionki mogą być szczególnie niebezpieczne dla trzustki, tarczycy, gonad.

– W internecie można zapo­znać się z bardzo ostrą polemiką między panią a Polskim Towarzy­stwem Wakcynologii (wakcyno­logla – nauka zajmująca się szczepieniami ochronnymi).

– PTW zaatakowało mnie z po­wodu badań, jakie prowadzę ze środków Unii Europejskiej. W du­żym skrócie sprawa dotyczy auty­zmu i potencjalnej roli thimerosalu w patogenezie tej choroby. Jak wiadomo – thimerosal, który przez kilkadziesiąt lat był dodawany do szczepionek oraz innych medyka­mentów (bez rygorystycznych ba­dań świadczących o jego bezpie­czeństwie) – zawiera znaczne ilości rtęci, która w każdej postaci jest substancją bardzo toksyczną. Po­woduje zaburzenia rozwojowe u dzieci, u dorosłych choroby neu­ro-degeneracyjne (Alzheimera i Par­kinsona) oraz degeneracyjne zmia­ny w systemach reprodukcyjnych kobiet i mężczyzn, upośledzając ich zdolności rozrodcze (kraje skandynawskie wprowadziły zakaz używania rtęci).

– Czy thimerosal występuje także w szczepionkach dostęp­nych w Polsce?

– Praktycznie jest we wszystkich polskich szczepionkach.

– Również w szczepionkach przeciwko grypie?

– W ogromnej większości.

– Z naszej rozmowy czytelnik powinien wyrobić sobie pogląd: szczepić się, czy też nie szczepić?

– Staram się nie udzielać takich rad. Każdy może mieć w tej spra­wie własne zdanie. Ja na pewno nie zaszczepię się ani na grypę se­zonową, ani na świńską.

– Często rodzice pytają mnie, czy mają szczepić swoje małe dzieci? Wówczas odpowiadam im, żeby ważyli, czy w razie zachorowania dana choroba ma łagodny prze­bieg, czy jest łatwa w wyleczeniu, na przykład antybiotykami? W Pol­sce przymusowo szczepi się nowo­rodki w pierwszych godzinach życia przeciwko żółtaczce typu B. Tym­czasem ostatnie badania amerykań­skie wykazały, że dzieci szczepione szczepionkami ze związkiem rtęci dziewięć razy częściej są upośle­dzone umysłowo niż te, które nie są szczepione. W wielu cywilizowa­nych krajach świata na żółtaczkę ty­pu B szczepi się dopiero nastolat­ków, przed rozpoczęciem życia płciowego. Myślę, że warto za­szczepić się przeciw polio, chociaż drugiej strony w Polsce od lat nie zanotowano żadnego przypadku tej choroby i moim zdaniem bezpiecz­niej byłoby podawać tę szczepionkę dzieciom po ukończeniu 3. roku ży­cia. Można też szczepić przeciwko odrze. Pamiętajmy jednak, że mimo szczepień dzieci nadal chorują na tę chorobę. To samo mogę powie­dzieć o krztuścu.

– A gruźlica?

– To sprawa bardzo dyskusyjna. Jest kilka dużych badań w tym jed­no przeprowadzone przez WHO w Indiach. I co się okazało? Szcze­pieni (BCG) chorowali częściej.

– Podobno w wielu krajach rządy już szykują się do przymusowych szczepień przeciwko gry­pie A (H1N1).

– Słyszałam, że taki scenariusz jest możliwy w Grecji, Wielkiej Bry­tanii, Stanach Zjednoczonych, Francji. Wiem jednak, że istnieją tam też bardzo silne i dobrze zor­ganizowane społeczne grupy pro­testu, więc pewnie się im nie uda.

Rozmawiał: Krzysztof Różycki

Profesor MARIA DOROTA MAJEWSKA jest neurobiologiem. Przez 25 lat pracowała w czoło­wych instytucjach naukowych USA, między innymi na uniwersy­tetach Harvarda i Missouri oraz w Narodowym Instytucie Zdrowia w Waszyngtonie.