Artykuły

Kult Śmierci Saturna – Część 7

Tłumaczenie z ostatecznej anglojęzycznej wersji teorii której poniższa strona jest jedynym oficjalnym źródłem:
Teoria twórców filmu "Pioruny Bogów - Teoria Elektrycznego Wszechświata"
Materiał opublikowano zgodą ekipy http://saturndeathcult.com/ dla http://davidicke.pl/
Ostateczna wersja teorii pochodząca ze strony, zastrzeżona wraz ze spolszczonymi ilustracjami:

http://saturndeathcult.com/the-sturn-death-cult-part-1/the-bronze-age-man-as-god/

Powiększ (rzeczywiste wymiary: 774 x 199)Obrazek
(kontynuacja od Wiek Srebrny i Świt Błękitnokrwistych)

Kult Śmierci Saturna – Część 7
Wiek Brązu: Człowiek jako Bóg

ObrazekPo przeminięciu Wieku Srebrnego rozpoczęło się poszukiwanie idealnego połączenia Boga i człowieka. To, co było kiedyś dominium potężnych planet, stało się mitycznymi i heroicznymi czynami Człowieka Wieku Brązu. Był to czas kiedy konflikt i wojna stały się najwyższymi środkami wyrazu człowieka. Stosunkowo spokojny kosmos przewodził początkowi Wieku Brązu. Po raz pierwszy ludzkość mogła spojrzeć w górę ku niebiosom i ujrzeć niebo nie różniące się od dzisiejszego.

Pojawiło się w ludziach samozadowolenie wynikające z obserwacji ruchu planet i zaczęli oni patrzeć w głąb siebie w celu zdefiniowania zarówno przeszłości, jak i przyszłości. Ludzkość, obawiając się kolejnej Zagłady, odeszła zupełnie od skrupulatnej obserwacji planet w kierunku strachu przed wywołaniem katastrofy poprzez własne uczynki.

W ten sposób świat ujrzał narodziny półbogów, potężnych mitycznych mężczyzn i kobiet, których przeznaczenie uważane było za niezależne od woli bogów. Złoty Wiek niewiele już znaczył w czasach, w których ludzie zaczęli wierzyć, że mogliby stać się królami na skutek własnych starań. Król-wojownik rozpoczął rządy i przyjął postać Błękitnokrwistego, którego pozycja pozostawała osłabiona od czasów Wieży Babel. Wiek Wojny, jako najwyższa forma ekspresji człowieka, przejął panowanie w sztuce i literaturze, która zawarła w sobie motyw woli jednostki do objęcia władzy jako esencję nowego Wieku Heroicznego.

Jednakże, Mars i Wenus nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa w kwestii kto naprawdę decydował o powstaniu i upadku królów i królestw. Rzeki spływały czerwienią, ataki szarańczy ogołacały ziemię, żaby rozmnażały się jak króliki a pierworodni umierali nieprawdopodobnie często. Najgorsze było to, że niewolnicy zrzucali jarzmo niewoli a stara idea praworządności i sprawiedliwości powracała. Mimo iż początek nowej rasy Błękitnokrwistych był obiecujący, Wiek Brązu nie był łatwy dla królów-wojowników, którzy chcieli być panami samych siebie i wszystkich dookoła.

Mars i Wenus nadal zagrażają Ziemi

Pierwsza zapowiedź tego, co czekało ludzi Wieku Brązu, mogłaby być wywnioskowana z losu mało znanego miasta-państwa, które cieszyło się wyspecjalizowanym monopolem rolniczym. Dzięki wzrostowi znaczenia rolnictwa w końcu Wieku Srebrnego, odkryto, że niektóre z roślin wykazywały właściwości inne niż odżywianie. Mimo iż powinno to być wiadome tysiące lat wcześniej, komercyjny potencjał tych roślin stał się oczywisty dopiero wraz z nadejściem rozwiniętego rolnictwa.

Główną rośliną z tej grupy był okryty złą sławą mak, kwiat zdolny do przeniesienia tych, którzy posłużyli się jego sokami w błogi trans wolny od zastarzałych apokaliptycznych niepokojów. A które miasto-państwo miało monopol na uprawę i dystrybucję tego wysoko uzależniającego narkotyku? Sodoma i Gomora.

Obrazek

Sodoma i Gomora była jak afgańskie pole opium, była Złotym Trójkątem tamtych czasów. Jej wyrób znany był pod nazwą Winogrona Gomory, inni znali go jako bylicę, a niejakiemu Jezusowi Chrystusowi zaoferowano jej paraliżujące właściwości gdy umierał w agonii na krzyżu. Zapomnijcie o opowieściach o seksualnych deprawacjach i skłonnościach tego miasta. W rzeczywistości było ono skuteczną narkotykową operacją - ustępującą tylko CIA – a jego rynek w początkach wzrastającej niemoralności Wieku Brązu tylko się powiększał.

Naturalnie, handel opium Sodomy i Gomory stał się dowodem na recesję, która nastąpiła po ekonomicznym upadku Wieży Babel. W takich okolicznościach ludzie chcieli odprężyć się i zapomnieć. Opium ma znakomitą zdolność relaksującą a jego uzależniające właściwości zapewniły stały dopływ chętnych dłużników dla wywodzących się ze świątyń handlujących bankierów, którzy przetrwali wygnanie z Babel. W wyniku rosnącego bogactwa i wpływu, Sodoma i Gomora stała się silnym modelem gospodarczym zdolnym do zastąpienia Babel. Miasto szybko przyciągnęło narkotykowych przemytników oraz lichwiarzy z całej okolicy.

Pewien kupiec oraz jego przyjaciel stali się mimowolnymi świadkami nowej nawały międzyplanetarnych potyczek ze straszliwymi konsekwencjami dla rozkwitającej gospodarki Sodomy i Gomory. W serii przerażających upomnień od najpotężniejszej mocy decydującej o przyszłości ludzkości, Sodoma i Gomora przestała istnieć! W ciągu jednej nocy, starotestamentowa stolica narkotykowa została całkowicie unicestwiona w sposób który przeraził zarówno królów jak i nędzarzy i okaleczył na zawsze psychikę tych, którzy nieprzyzwoicie zachowywali się w publicznych toaletach.

Handlarzem i jego przyjacielem, którzy robili interesy w Sodomie i Gomorze oraz okolicy, byli niejacy Lot oraz Abram. Wydostali się z miasta na czas dzięki ostrzeżeniu Abrama, który zdawał się wiedzieć o tym co miało się stać z miastem. W czasie ucieczki, żona Lota nierozważnie obejrzała się za siebie, ujrzała deszcz ognia unicestwiający miasto i ponoć, jak mawiają, z przestrachu zmieniła się w słup soli. Ogromny międzyplanetarny piorun plazmowy wypalający ziemię ma taką moc.

Obrazek

Być może dokonali tego wymykający się spod kontroli Mars i Wenus, którzy nieoczekiwanie pojawili się na nocnym niebie, wylewając na ziemię ogromne płomienie elektryczne?

W każdym razie, Ziemi ponownie obwieszczono, że Wenus i Mars (nie jestem pewien, które z nich tym razem) wciąż zdolne były przypominać o sobie w niedogodnej chwili. W rezultacie Sodoma i Gomora zostały zniszczone a królowie-wojownicy musieli zmierzyć się z nowymi problemami, wśród których były żądania poddanych aby coś z tym zrobić.

Ale co? I wtedy nadeszli nasi starzy znajomi, królowie-kapłani, pierwotni Błękitnokrwiści. Mieli oni interesujące rozwiązanie dla tych wojowniczo-królewskich parweniuszy – zestaw seksownych rytuałów stworzonych aby udobruchać gniewnych bogów, dla skonsolidowania władzy nad ludźmi. Tyle że rytuały te wcale nie były seksowne...ponieważ od końca Wieku Srebrnego przeradzały się one w przerażające ceremoniały zbiorowych gwałtów wraz z seksualnym deprawowaniem dzieci a następnie mordowaniem ich.

Obrazek

Rozpoczyna się Kult Śmierci Saturna

Nazwano to seksualną magią. W tajnych stowarzyszeniach i szkołach z poprzedzającego wieku, mity i legendy opisujące wydarzenia planetarne Złotego Wieku zostały przekształcone w dosłowne opowieści. Te opowieści były odgrywane w formie rytuałów przez tych, którzy uważali się za posiadaczy schedy po potędze Saturna i jego władzy jako stwórcy.

W ten sposób można było dobrać dowolną liczbę skrzywionych wzorców seksualnych z mitologii i przemienić je w perwersyjną seksualną satysfakcję pod maską ceremoniału:

Obrazek

- W mitach stary Saturn bierze sobie młodą Wenus za żonę, a więc na ziemi król bierze dziewiczą (czytaj: dziecko) kapłankę Afrodyty (Wenus) i uprawia z nią seks.

- Mars jest bogiem-wojownikiem narodzonym z Wenus, który buntuje się przeciwko Saturnowi i wstępuje do niebios aby uprawiać seks z własną matką, więc królowie-wojownicy czynią to samo, aby przeciwstawić się swoim ojcom (czytaj w Biblii o Absalomie, synu króla Dawida).

- Saturn, pod postacią greckiego boga Kronosa, pożera własne dzieci....a więc królowie na ziemi czynili podobno tak samo z ludzkimi dziećmi, prawdopodobnie nawet swoimi, w razie potrzeby (patrz: Kaligula).

- Jowisz/Zeus decyduje się odebrać koronę Saturnowi/Kronosowi, wybebeszając go i uwalniając z jego wnętrzności pożarte siostry i braci. Następnie Zeus poślubia Herę. Oczywiście, ziemscy królowie idą za tym przykładem, żeniąc się i uprawiając seks z własnymi siostrami w wyniku czego płodzą skretyniałych endogamicznych dziedziców, a ich schedę widzimy dziś w przeróżnych politycznych elitach.

I tak dalej...Jeden seksualny rytuał po kolejnym, jedna krwawa ofiara za drugą, rytualny kanibalizm za rytualnym kanibalizmem. Powstała w Wieku Srebrnym potrzeba opisywania wydarzeń kosmicznych jako mitologicznych opowieści w celu upewnienia się, że Dzień Zagłady nie zostanie zapomniany, została wypaczona i stała się mechanizmem kontroli poprzez rytuały seksualne. Mechanizm ten można postrzegać jako pierwsze zastosowanie programów kontroli umysłu za sponsorowanego przez kryptokrację. Programy te zaprojektowano aby zredukować niegdyś dumnych królów-wojowników do roli seks-kukiełek w szaleńczej próbie wpojenia rzekomo elitarnej klasie ludzi autorytetu Saturna jako kosmicznego pana i stwórcy. Polityka władzy na Ziemi zmieniła się na gorsze gdy Mars i Wenus zagroziły istnieniu populacji.

Niemal niemożliwe jest wyobrażenie sobie co Błękitnokrwiści myśleli o swoich wierzeniach, według których obrzydliwe i wypaczone rytuały miałyby zmienić cykle ciał niebieskich. Jednakże, ten trujący absurd stał się zjawiskiem na skalę światową.

Ofiary z ludzi stają się powszechne

W Nowym Świecie, elity indiańskich społeczności praktykowały przerażające odmiany tych samych motywów na wielkich, kamiennych piramidach i świątyniach, które istnieją do dziś. Pomniejsze plemiona amerykańskie, z totemami przedstawiającymi Axis Mundi w tle, czyniły to samo z mniejszymi zasobami, jakimi dysponowali. Rezultatem tego były przykre doświadczenia ich nieszczęsnych ofiar.

Ludzie Mórz Południowych regularnie praktykowali rytualny kanibalizm jako część ich królewskiej i militarnej etykiety, nawet w czasach bliskich współczesnym. Fenicjanie znani byli ze składania ofiar z dzieci, budząc obrzydzenie swoimi praktykami nawet wśród wytrzymałych Rzymian. Nawet izraelscy królowie z Biblii podobno wrzucali swoich pierworodnych do ognisk w wyrachowanych rytuałach ofiarnych. Europejscy poganie dopuszczali się makabrycznych ofiar z ludzi na jeńcach wojennych i prawdopodobnie również aktów kanibalizmu, aby uświęcić kosmiczne wydarzenia, a niektóre afrykańskie plemiona ulepszyły bolesne rytuały okaleczenia z udziałem dzieci.

Obrazek
Nadchodzą Hebrajczycy

Jednakże, istniała jedna grupa ludzi, którzy niekoniecznie postrzegali napady Marsa i Wenus jako działania boskie ale (i tu jest subtelna różnica) raczej uważali wydarzenia kosmiczne za prawe manifestacje gniewu i sprawiedliwości jedynego i prawdziwego Boga. Podczas następnego przelotu, Wenus dała tym ludziom siłę do uwolnienia się ze stanu ogólnonarodowego niewolnictwa i ustanowienia narodu pod jednym, prawdziwym Bogiem.

Ucieczka Izraelitów z Egiptu naznaczona było kolejnymi kataklizmami, w wyniku których nastąpił upadek potężnych niegdyś królów-wojowników w wielu narodach – z największym rozmachem w Egipcie, królestwie powstałym po przybyciu uciekinierów z zatopionej Atlantydy w końcu odległego Wieku Złotego.

Opowieść o ucieczce Izraelitów z egipskiej niewoli przesycona jest odniesieniami do skutków kolejnych międzyplanetarnych oddziaływań. Uważa się, że sławne plagi egipskie i rozstąpienie się Morza Czerwonego były fizycznymi oznakami bliskiego przejścia Wenus na jej gwałtownej i kapryśnej drodze do dzisiejszej orbity. W opinii Izraelitów, sprzyjające nadejście Wenus było rezultatem boskiej koordynacji ich Boga. Nie wspomnieli o planecie w swoich pismach, a jedynie o mocy Boga.

Niezależnie od opinii innych na temat przyczyn ucieczki, izraelska interpretacja wydarzeń była początkiem rewolucji w postrzeganiu przez ludzi kosmicznych wstrząsów jako ekspresji Boga lub bogów. Zamiast przyznawania planetom boskiego statusu, Izraelici traktowali kosmiczne przewroty jak dowód na potęgę jedynego Boga. W tej interpretacji, planeta Saturn nie była Stwórcą, lecz narzędziem prawdziwego, lecz ukrytego Stwórcy. I takie też były późniejsze działania wszystkich innych planet zaangażowanych w wielki kosmiczny dramat rozgrywający się od czasów Złotego Wieku.

Następnym krokiem w izraelskiej logice było dojście do wniosku, że wydarzenia kosmicznych przewrotów ze Złotego Wieku oraz wieku im współczesnego były niczym innym jak pierwszym przekazem lub wiadomością od Stwórcy do ludzkości.

Wedle tej logiki, fizyczne skutki międzyplanetarnych wstrząsów nie miałyby żadnego boskiego znaczenia, chyba że ktoś mógłby rozpoznać i zrozumieć faktyczny przekaz za takimi zdarzeniami. Kosmiczne wstrząsy i międzyplanetarne niepokoje uważane były wtedy za Słowo Boże, lub Logos (z gr. "rozum","słowo", "myśl”,"prawo" – przyp. tłum.) Boży.

Obrazek

Konkluzja była prosta i bardzo monoteistyczna: Odgadnij przekaz ukryty w serii naturalnych zdarzeń a wtedy skutecznie porozumiesz się ze Stwórcą. Będziesz wtedy w stanie zrozumieć motywy Stwórcy oraz jego cele. Wedle tego sposobu myślenia, uważny obserwator konsekwencji czynów Stwórcy w naturze mógłby żyć mając pewność, że działa w najlepszym interesie planu Stwórcy dla przyszłości Jego Stworzenia.

W gruncie rzeczy, to co reprezentowali Izraelici, było ponownym odkryciem tego, co próbowało ustanowić Kapłaństwo w początkach Srebrnego Wieku, poprzez uważne zapisywanie mitologii kosmicznych wydarzeń zaobserwowanych podczas Złotego Wieku. Poprzez mitologię mieli oni nadzieję wpoić przyszłym pokoleniom przekaz z ostrzeżeniem jak uniknąć kolejnej Zagłady.

Rytuał jako uprawomocnienie elity

Dla królów-wojowników i elit pochłoniętych rytuałami, koncept bezpośredniej komunikacji z bóstwem poprzez prostą obserwację i zrozumienie wydarzeń w naturze był nie do przyjęcia. Byli oni arystokracją celu, a ich celem było wykonywanie rytuałów na rzecz ludzkości.

Tylko poprzez przedstawienia, starannie odegrane przez wybranych reprezentantów udających bogów, można było podążać ścieżką prawdziwego oświecenia i zrozumieć ukryte przekazy. Im wspanialszy rytuał, im wyższa świątynia, tym większe prawdopodobieństwo doświadczenia ukrytego przekazu. Rezultat był taki iż przeciętny Józek nie miał co liczyć na odegranie w piekle przyzwoitego dostąpienia oświecenia.

I to właśnie elicie odpowiadało.

Oświecenie nie jest czymś co można lekceważyć i z pewnością nie powinno być ono w zasięgu nieczystych. Nie można było zezwolić całemu narodowi na myślenie iż mogliby samodzielnie formułować opinie, w oparciu o proste obserwacje wydarzeń lub badanie pism opisujących te zdarzenia. To oznaczałoby, że wszyscy mieliby możliwość zrozumienia motywów i planów najwyższego Stwórcy. I kto byłby wtedy elitą?

Nie! Przywalenie jeszcze bardziej skomplikowanymi i przedziwnymi rytuałami było jedynym sposobem na utrzymanie prawdziwej ścieżki do oświecenia rodem ze Złotego Wieku, a najlepszym sposobem na osiągnięcie tego było sprawienie aby każdy naród przyjął model elitarnego rządu działającego dla interesów tejże elity. Model sternika był jedynym akceptowanym porządkiem w naturze w umysłach tychże elit, które, żeby było śmiesznie, były przy sterze.

I tu właśnie Izrael popełnił błąd (pomijając ludobójcze podboje – to już inna historia).

Izrael odrzuca swojego Boga, a wybiera króla-wojownika

Izrael stał się skorumpowany. Przestał skupiać się na grze i rozejrzał się za czymś bardziej ekscytującym niż przyprawiające o ból głowy badanie świata. Może gdzieś znalazłby się bardziej seksowny sposób na zrozumienie boskiego umysłu?

Obrazek

Znudzeni próbami zrozumienia przekazów Boga, Izraelici zadecydowali, że woleliby mieć własnego króla-wojownika, który mógłby rozumieć za nich. Wybrali króla i przez siedem pokoleń składali ofiary z pierworodnych, wrzucając ich do ognia, ku chwale żałosnej hybrydy sowy i byka zwanego Molochem.


Obrazek

Ceremonia "Kremacji Troski" w Bohemian Grove w 1907 roku

(kontynuuj do Babilon i Miłość do Pieniądza)

tłumaczenie dla davidicke.pl

Dodatkowe informacje