Artykuły

Tłumaczenie z ostatecznej anglojęzycznej wersji teorii której poniższa strona jest jedynym oficjalnym źródłem:
Teoria twórców filmu "Pioruny Bogów - Teoria Elektrycznego Wszechświata"
Materiał opublikowano zgodą ekipy http://saturndeathcult.com/ dla http://davidicke.pl/
Ostateczna wersja teorii pochodząca ze strony, zastrzeżona wraz ze spolszczonymi ilustracjami:

http://saturndeathcult.com/the-sturn-death-cult-part-1/the-golden-age

Obrazek

Kult Śmierci Saturna – Część 4
Złoty Wiek

Obrazek


Czas błogości i obfitości, bajkowy Złoty Wiek ludzkości istniejący podczas okresu niepewnego życia Saturna jako polarnego słońca Ziemi – pozycji zagrożonej przez niestabilną naturę nowo narodzonej planet Wenus i zbliżania się Słońca i jego własnych planetarnych satelit.
(kontynuacja z części Od Purpurowej Mgły do Złotych Dni)
 

Podczas gdy początkowy kontakt pomiędzy powłokami plazmowymi system Saturnijskiego oraz Słońca był katastrofalny dla życia na Ziemi to nadał on również rozpędu rozkwitowi cywilizacji i złotej erze eksploracji. Można było teraz używać czasu i miar w przemierzaniu świata który dzięki ciągłej ciepłej radiacji Saturna dobrowolnie oddawał swe skarby.
 
Ale nie był to koniec katastrofalnych wydarzeń nękających Ziemię. To co stało się znane jako Złoty Wiek przenikały wciąż katastroficzne epizody które doprowadziły w końcu do największych katastroficznych wydarzeń w ludzkim doświadczeniu określanych zbiorowo jako Wielki Potop.

Pod nowym słońcem

W czasie po tym jak Saturn doświadczył swego pierwszego kontaktu z elektrycznym wpływem Słońca, system Saturnijski o nowym wyglądzie znów oddalił się ruchem spiralnym w przestrzeń międzygwiezdną. Jak odnotowaliśmy wcześniej Słońce mogło być teraz widziane z Ziemi jako odległe światło wschodzące na Wschodzie i zachodzące na Zachodzie. Intensywna aktywność zórz tworzyła różnorodne permutacje w słupowatym prądzie Birkelanda który łączył Ziemię z północnym siedzibą niebieską Saturna. Sztuka naskalna, petroglify uchwyciły te permutacje w ich obfitości dając nam użyteczny wgląd w niebiańskie widoki obserwowane przez człowieka podczas tej złotej epoki.

Obrazek


Efekt 'reostrykcji' (ang. pinch effect – skurcz magnetyczny plazmy) na plazmę może prowadzić do wystąpienia kształtu który wyglądałby jak kucający człowiek z ramionami uniesionymi ku górze ruchem wspierającym niebo (jak grecki Atlas utrzymujący na swych ramionach świat – przypis tłumacza). Charakterystyczne oddanie tego jutrzenkowego efektu zostało wyryte na skałach na całym świecie (półkuli północnej oczywiście, obserwacje z półkuli południowej siłą rzeczy były inne – przypis tłumacza). (Na zdjęciach poniżej widzimy efekt plazmy w środowisku laboratoryjnym.)

Obrazek


U góry po lewej: Odtworzenie podstawowego efektu reostrykcji (skurczu magnetycznego plazmy) 'kucającego człowieka' uchwycone w laboratoryjnym eksperymencie z plazmą. U góry z prawej: Amerykańskie petroglify z wyróżniającymi się wizerunkami kucającego człowieka. Pośrodku z prawej: Hiszpański kucający człowiek. Z prawej u dołu: Amerykański wzór rozbłysku gwiazdy. W dole po lewej: Amerykański kucający człowiek pod koncentrycznymi kręgami.

Powstanie totemów w różnorodnych kulturach również odzwierciedla dziedzictwo sięgające wstecz do Złotego Wieku kiedy to pierścienie Saturna wyglądały jak rozciągnięte skrzydłowa te półksiężyce na szczycie rozjarzonej drabiny (Sumerowie przedstawiali to jako uskrzydlony dysk na szczycie Drzewa Życia a Egipcjanie jako słoneczną barkę boga Ra unoszącą się na niebie – przypis tłumacza).

Obrazek


Spekulatywny wizerunek klasycznego słupowego totemu dziedzictwa jako reprezentacja zmiennego prądu Birkelanda sięgającego Ziemi. Wirująca, kręcąca się spiralnie natura ‘włókien’ Birkelanda sięgających w przestrzeń kończąca się widełkowatym efektem. Jest to wyraźnie przedstawione w różnorodnych petroglifach sztuki naskalnej takich jak ten we wkładce w górnym prawym rogu.
 
Jednakże spiralna podróż Saturna przez kosmos oznaczała, że powrót do punktu kontaktu z heliosferą Słońca był nieunikniony dla Saturna i jego sznureczka planet. Nie jest jasne jak wiele raz ten proces się powtarzał, dość powiedzieć, że za każdym razem takie podejście powodowało katastrofalne wydarzenia, powodzie, globalne burze ogniowe i ogromne zmiany których w wyniku tego należało oczekiwać zarówno w niebie jak i na Ziemi.

Polarna konfiguracja system Saturna w czasach Złotego Wieku

Obrazek

Chociaż Starożytni nie postrzegaliby tego w ten sposób Saturnijska konfiguracja polarna składała się teraz z perspektywy Ziemi z czterech planet. Pierwszym w szeregu od północnego szczytu konfiguracji był oczywiście sam Saturn otoczony pierścieniami zamrożonej wody a wokół niego samego orbitowało teraz dziewięciu “towarzyszy”. Wciąż jarzył się on jasno po swym energetyzującym kontakcie z heliosferą Słońca.

Następna w szeregu była kobieca Wenus, Gwiazda Poranna i narzeczona Saturna, planeta która gdy elektrycznie wzbudzona popisywała się wspaniałymi strumieniami światła które widziano jako cztero i ośmioramienna rozbłysk promieniujący z centrum Saturna. To czy Wenus została wyrzucona przez Saturna podczas pierwszego rozbłysku czy też zawsze tam była nie jest jeszcze w pełni rozumiane ale Potwór Chaosu który zwiastował jej pojawienie się był bezpośrednim rezultatem powołania Wenus do życia.
 
Po Wenus był męski Mars, czerwony w kolorze zdawał się być otoczony łonem Wenus. Mars był Gwiazdą Poranną, synem Saturna i był postrzegany jako archetyp buntowniczego bohatera. Niewidziane podczas Purpurowego Świtu ogromne wyładowania elektryczne pomiędzy Saturnem i Marsem zniszczyły atmosferę Marsa zmieniając jej powierzchnię na czerwoną (Mars wbrew kłamstwom z oficjalnych danych NASA Mars choć okaleczony przynajmniej częściowo się zregenerował i zawiera wodę oraz życie co można zobaczyć na oficjalnych zdjęciach z sond na stronie http://www.marsanomalyresearch.com/ - przypis tłumacza)
 
Ta trójka, Saturn, Wenus i Mars formowały niebiańską siedzibę, siedzibę której można było dosięgnąć jedynie poprzez niebiańską drabinę którą stanowił gigantyczny prąd plazmy Birkelanda który wznosił się z bieguna północnego Ziemi, była to Axis Mundi z legend. Ziemia, ostatnia w szeregu planet była teraz skromną siedzibą zwykłych śmiertelników.

Międzyplanetarne boje

To w tych czasach Starożytni byli świadkami początków rozdźwięku pomiędzy tymi boskimi planetami i zaczęli się obawiać niszczycielskich wizyt tych ciał niebieskich. Planeta Mars – źrenica Wszystkowidzącego Oka którym był Saturn, zbliżyła się do Ziemi na długości widzialnego ale mimo wszystko przezroczystego prądu plazmy dołączając do sznura planet. Zastraszająco wielki na starożytnym niebie bombardował Ziemię swymi marsjańskim skałami i błyskawicami zanim wzniósł się ponownie na swą pozycję pod Wenus co samo w sobie z rozbłyskami i strumieniami światła dawało niesamowity pokaz kosmicznego oświetlenia i piękna.

(Niektóre z marsjańskich skał odrywając się w przestrzeń poszybowały aż ku leżącej po przeciwnej do zbliżenia stronie Antarktydzie co daje pojęcie o skali tego wydarzenia – przypis tłumacza)
 
Przynajmniej jedna wyładowana błyskawicami bitwa miała miejsce pomiędzy Wenus i Marsem, podczas niej Mars otrzymał wielką szpecącą ranę którą widzimy dziś na jego powierzchni jako wielka otchłań zwana Valles Marineris. Wojowniczy bóg z pobliźnioną twarzą zasłużył na swe bitewne zaszczyty!

Obrazek


Gigantyczna blizna na obliczu Marsa w dolinie Valles Marineris, rezultat ekstremalnego międzyplanetarnego iskrzenia łukowego pomiędzy nowo narodzoną Wenus i Marsem. Widziane z Ziemi te przerażające niebiańskie bitwy wryły się w kolektywną pamięć ludzkości w swym wyobrażeniu Marsa jako pokrytego bliznami bohaterskiego wojownika i boga wojny.
 
Mieszkańcy Ziemi oglądali takie epizody z niekłamanym przerażeniem terror. Prawdopodobnie były one przyczyną różnorodnych wyginięć w historii Ziemi z powodu niszczycielskich efektów tych planetarnych fluktuacji i bliskich spotkań.
 
(Na poparcie tej tezy należy przypomnieć, że Mars przypomina obecnie częściowo obraną pomarańczę z całkowicie zniszczoną większą częścią półkuli północnej. Niemal cała północna część powierzchni Marsa leży średnio trzy kilometry niżej niż jego południowa część. Olbrzymi klif o średniej wysokości trzech kilometrów biegnący geograficznie pod kątem 35 stopni do powierzchni planety obejmuje całą planetę nieprzerwaną w żadnym miejscu linią. Naukowcy nazywają go Uskokiem Dychotomii i oczywiście nie mają pojęcia skąd się wziął ani nawet nie chcą tego wiedzieć. 93% kraterów leży na półkuli południowej Marsa, półkula północna poza Linią Dychotomii jest od nich niemal wolna, przypuszcza się, że Linia Dychotomii wyznacza granicę dawnego oceanu Marsa – przypis tłumacza.)

Przyczyna Epok Lodowcowych

Kolejnym ciekawym efektem rozbłysku Saturna na Ziemi było pojawienie się większej ilości ciemniejszych i gęściej rozpalonych efektów zorzy wokół arktycznego kręgu, rezultat składu Saturna będącego teraz rozjarzoną gwiazdą typu brązowego karła. Te wzmocnione zorze działałyby jak gęsty pierścień tworzący na powierzchni Ziemi cień kryjący zarówno przed światłem północnego Saturnijskiego słońca jak i zbliżającego się Słońca. Podczas gdy Ziemia ogólnie wciąż cieszyła się globalnym ciepłem cień ten obejmował najwyższe szerokości geograficzne tego co znamy dziś jako Amerykę Północną, północną Europę i dużą część Rosji (ale nie Syberii). Efektem tego było to co znamy jako Epoki Lodowcowe i trwały one tak długo jak długo Saturnijski system utrzymywał swą polarną konfigurację. W mniejszym stopniu ten sam efekt był widoczny na biegunie południowym.

(Według Zillmera te tzw. Epoki lodowcowe zwane przez niego „epokami śniegowymi” były w rzeczywistości krótkotrwałymi, niszczycielskimi i bardzo gwałtownymi wydarzeniami co również zgadza się z naturą omawianego tutaj mechanizmu, ich wahania mogły się wiązać z wahaniami prądu Axis Mundi i co za tym idzie północnej zorzy – przypis tłumacza.)

Obrazek

Gęsty pierścień zórz okrążał arktyczny rejon Ziemi rzucając cień na półkuli półkule północną. W wyniku tego spadek temperatur wraz ze wzrostem parowania wody spowodowanym przez załamanie arktycznej góry wody wytworzył w granicach cienia ogromne połacie lodu. Wewnątrz arktycznego kręgu ziemska Axis Mundi utrzymywała sprzyjające środowisko temperaturowe w którym gatunki takie jak mamuty wciąż mogły kwitnąć. (Znana była kiedyś wśród żeglarzy wywodząca się ze starożytnych przekazów legenda o wolnych od lodu ciepłych wodach na biegunie północnym za lodowym kręgiem. Poszukiwania tego nieistniejącego od bardzo dawna ciepłego wewnętrznego morza Arktyki, drogi do Indii i Ameryki na skróty kosztowało życie bardzo wielu załóg statków uwięzionych na zawsze w lodzie - przypis tłumacza.)

Obrazek


Życie wewnątrz arktycznego kręgu byłoby wciąż rajem. Rozgrzewający wpływ Saturna w połączeniu ze wzrastającymi efektami Słońca posłużył przemianie wielkich połaci Syberii w bujne, zielone środowisko będące w stanie perfekcyjnie wspierać ogromne stada mamutów i innych gatunków które jak wiemy istniały wewnątrz arktycznego kręgu (mamuty przedstawiane teraz błędnie na obrazach w polarnym otoczeniu tak jak i inne gatunki zwierząt tam znajdowane były w rzeczywistości zwierzętami stref ciepłych i umiarkowanych – przypis tłumacza). Ten raj został gwałtownie utracony wraz z nadejściem fali intensywnego zimna gdy prąd łączący Ziemię z jej Saturnijskim słońcem został przerwany (dobrze nam znane tajemnicze dla nauki znaleziska mamutów które zamarzły stojąc w czasie jedzenia z trawą w pysku, drapieżników z łupem w pysku, drzew pełnych dojrzałych owoców orz innych zwierząt znalezionych w takim stanie znakomicie wspierają tę część hipotezy – przypis tłumacza).


Również, i w dużej mierze dzięki efektowi dnia i nocy dzięki nasilającemu się światłu Słońca jako zorientowanego równikowo źródła światła, życie na Ziemi pod jej Saturnijskim słońcem zaczęło wyglądać inaczej. Zniknęła bujna czerwonawa i purpurowa barwa fauny oraz atmosfery planet zastąpiona teraz przez bardziej nam znajomą zieloną otoczkę lasów i dżungli Ziemi, wszystko dzięki innym częstotliwościom radiacji spowodowanym przez rozbłysk. Zaczęły się pojawiać pustynie a poziom oceanów podnosić. Na nocnym niebie można było zobaczyć coraz więcej i więcej gwiazd a rozmaite konstelacje zaczęły nabierać kształtu.


Obrazek


Saturn i jego Axis Mundi u szczytu Złotego Wieku (południa). Aktywność zorzy u podstawy Axis Mundi wytworzyłaby iluzję góry z której do nieba wznosiła się drabina. Stało się to później znane w większości kultur jako góra bogów z których najsłynniejszą była Góra Olimp u starożytnych Greków (co stawia w ciekawym świetle wszystkie naśladujące ‘Górę Bogów’ rozsiane po świecie piramidy– przypis tłumacza).

Upadek ku katastrofie

Grawitacja podczas Złotego Wieku zaczęła być cięższa teraz gdy dwa słońca dzieliły swą energię nad Ziemią, wraz z tym możliwe było zwiększenie się rozmiaru planet w wyniku zwiększonej absorpcji energii zmienianej w masę zgodnie z zasadą zawartą we wzorze E= mc2. W wyniku tego powiększenia się średnicy Ziemi pojawiły się ogromne szczeliny i pęknięcia a wraz z nimi dramatyczny wzrost w aktywności wulkanów i trzęsień Ziemi.
 
(Z tymi wnioskami zgadzają się założenia hipotezy Zillmera o powiększeniu się średnicy Ziemi o 40% w stosunkowo krótkim czasie popierane przez nowe modele satelitarne które przeczą zjawisku dryfu kontynentalnego. Było to bardziej podobne do przemieszczania się i rozciągania rysunków na nadmuchiwanym balonie. Tak więc po raz kolejny tezy najbardziej kontrowersyjnych badaczy uzupełniają się nawzajem z tym, że do tej pory Zillmer nie był w stanie wskazać tego dodatkowego źródła energii które doprowadziło do zwiększenia masy i średnicy Ziemi oraz przypuszczalnie pozostałych planet systemu Saturnijskiego – przypis tłumacza)


W końcu Saturn i jego rodzina planet zostały trwale pochwycone przez Słońce w wyniku czego Słońce zaczęło czynić coraz bliższe ale stabilne i bardziej regularne przejścia po niebie ze Wschodu na Zachód. Polarna konfiguracja Saturnijskiego systemu wciąż trwała ale Saturn w ciągu dnia stawał się coraz bardziej niewyraźny a w nocy nabierał chorego, poplamionego wyglądu. Legendarna drabina do nieba którą było elektryczne połączenie prądu Birkelanda pomiędzy Ziemią i Saturnem zaczęło się sprzęgać i drgać wokół siebie dając wygląd skurczonej postaci rządzącej teraz północnym niebem. Połączenie to było już osłabione przez różnorakie epizody z udziałem oscylacji Marsa i Wenus wzdłuż jego długości i jedynie kwestią czasu było kiedy ten międzyplanetarny prąd plazmowy zostanie przerwany a Ziemia na zawsze odcięta od jej Saturnijskiego ciała niebieskiego. Ten katalizator nadszedł w formie Wielkiego Potopu. Nadszedł Dzień Zagłady.
 
 

Dodatkowe informacje