Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 20:02

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 25 lis 2010, 20:55 
EDIT

Uogólniłem trochę ten temat aby nie zakładać niepotrzebnie kolejnego.

Zaczęło się od bólu....

Z pewnych przyczyn i pewnych sytuacji, których kiedyś chciałem doświadczyć powstała pewna myśl
- dlaczego prawie każdy z nas jest wyposażony w program jakim jest ból?
Ok ktoś powie "ponieważ wtedy wiesz że staje Ci się krzywda i trzeba to zmienić"

przykład: gdy ktoś spada ze schodów nabija sobie sporo siniaków które go bolą
- informują go aby bardziej "uważał" następnym razem ponieważ ciało jest bardzo kruche i wrażliwe....

Ja jednak zastanawiam się czy przypadkiem ból w powiązaniu ze strachem są nazwijmy je "programami blokującymi przed śmiercią"...
Bo co by było gdybym nie odczuwał bólu i nie bał się niczego - wtedy zapewne szybko wróciłbym tam skąd przyszedłem.

I tak sobie myślę, że te systemy są po to aby jak najdłużej "doić krowę z mleka" jaką jest człowiek.... hmm
No bo czy ludzie boją się samej śmierci czy raczej bólu fizycznego przed śmiercią skoro i tak od początku mają świadomość, że i tak kiedyś umrą?

Krowa jak krowa - żyje sobie tylko po to aby dać mleko, mięso - rozmnaża się aby podtrzymać system dojenia...
Czy tak jest również z ludźmi tylko na o wiele bardziej zaawansowanym poziomie?
I oczywiście nie chodzi o mleko i mięso tylko o ENERGIĘ, uczucia, emocja, informacje lub jakieś inne energie
których być może nie jesteśmy świadomi lub nie odbieramy naszym narzędziami itp...

Ogólnie rozwijając tą myśl - pojawia się koncept tego, że całe to "wspaniałe" życie to swego
rodzaju kompleksowy system produkowania energii i zasilania...


No bo do czegoś to wszystko służy, czy to uczucia, czy emocje, umysł, myśli, wyobrażenia, zmysły czy ogólnie ciało fizyczne,
a także programy i systemy takie jak: woda materia, dźwięk, zapach, światło itp...
Mówią nam a raczej sami sobie wmawiamy (kolejny autoprogram) przeróżne teorie, hipotezy, prawdy czy jakieś wierzenia a nikt nie wie kim jesteśmy, skąd się wzięliśmy, dokąd zmierzamy i po co mamy podtrzymywać naszą cywilizacje. Tak jakby to był kolejny zainstalowany w nas program do ciągłego szukania, odkrywania lub wymyślania przeróżnych historii, w które jedni mogą mniej lub bardziej wierzyć.
Dzięki temu również zawsze podtrzymujemy system dojenia bo.... WIERZYMY! :shock: - kolejny program tzw WIARA...

Wszystko ma na celu skupienie Twojej uwagi bo energia wędruje za uwagą, czy dostaniesz piękny dom, czy fajną furę, czy uaktywnisz miłość, radość a może strach lęk - wszystko zabiera Twoją uwagę - to są bez użyteczne zabawki (skrypty) życia mające na celu wydoić Cię, wyprodukować, skonwerotwać, zmagazynować energię.

Takie przemyślenie:
Zrzuć wszystkie szaty, porzuć wszystko co masz lub uważasz, że jest Twoje - co pozostaje?
Ciało i to wszystko co się dzieje w środku ciała - nic więcej.
To wszystko zawsze jest z Tobą ( Świadomością), nawet gdybyś chciał to porzucić to nie porzucisz
do czasu gdy programy zaczną być nieproduktywne np po prostu ciało się zużyje albo popełnisz tzw samobójstwo itp
Mimo to i tak powstanie nowa jednostka i dalej będzie cmokać delektując się jakie to życie jest piękne.... produkując przy okazji prąd!

Jesteśmy swoistym prądem który płynie w kablu życia i zasila wszystko to co ma zasilać.

I nie piszę tutaj do was nawiązując do jakichś filmów lub literatury fantasy czy SF - piszę to o czym czuję i myślę a nawet obserwuje.
Bo mimo wszystko jest coś co obserwuje ten cały cyrk ale go akceptuje.... :cooo?:
.......................................................................................

Zanim odpowiesz postaraj się przeczytać wszystkie posty poniżej :) będzie łatwiej dla Ciebie jak i dla mnie.


Ostatnio zmieniony 27 lis 2010, 14:58 przez BioSine, łącznie zmieniany 10 razy


Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 25 lis 2010, 20:55 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 25 lis 2010, 21:16 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 lis 2010, 11:00
Posty: 145
Płeć: mężczyzna
Niestety nie masz racji BioSine.
Programamy blokujce przed śmiercią sa według tutejszego systemu miar ich wysokość tylko kłębowiskami myślowymi negatywu istot gadzich i innych. Każda z istot odczuje napływ cząstek z wnętrza iskry świadomości nieskończoności z całkowicie odmiennymi gatunkami w związku z aktywnością sztucznych struktur porządkowych w wymiarze piatym.
Piszesz tez: „krowa jak krowa”. I tu mysle, ze masz wiecej racji, bo spontaniczne penetracje wielowymiarowe w otoczeniu istot drzew i istot zwierząt spełniają funkcje wspierające i sa świadome prawdziwych intencji i rodzaju energii wewnątrz istoty przypuśćmy ludzkiej.

Pozdrawiam!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lis 2010, 21:21 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 9:50
Posty: 486
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Zrzuć wszystkie szaty, porzuć wszystko co masz lub uważasz, że jest Twoje - co pozostaje? Ciało i to wszystko co się dzieje w środku ciała nic więcej. To wszystko zawsze jest z Tobą, nawet gdybyś chciał to porzucić to nie porzucisz chyba, że przezwyciężysz programy które są w środku lub po prostu ciało przestanie funkcjonować.


oj chyba nie tedy powinno pojsc twoje rozwazanie
takie jest tylko moje subiektywne spostrzezenie

bol jest informacja
bol, emocjonalny, psychczny, czy tez fizyczny
i tylko do Ciebie nalezy jak go odpowiednio zdekodowac aby wyluskac jadro prawdziwej informacji zawartej w tym przekazie poszezajac swoja samoswiadomosc aby dalej sie posunac na sciezce samorozwoju

_________________
Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!(Mt10:16)
A gdy widział (Jan Chrzciciel), że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? (Mt3:7)
Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. (Mt10:26)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 0:07 
Hamlet pisze:
Niestety nie masz racji BioSine.
Programamy blokujce przed śmiercią sa według tutejszego systemu miar ich wysokość tylko kłębowiskami myślowymi negatywu istot gadzich i innych. Każda z istot odczuje napływ cząstek z wnętrza iskry świadomości nieskończoności z całkowicie odmiennymi gatunkami w związku z aktywnością sztucznych struktur porządkowych w wymiarze piatym.
Piszesz tez: „krowa jak krowa”. I tu mysle, ze masz wiecej racji, bo spontaniczne penetracje wielowymiarowe w otoczeniu istot drzew i istot zwierząt spełniają funkcje wspierające i sa świadome prawdziwych intencji i rodzaju energii wewnątrz istoty przypuśćmy ludzkiej.

Pozdrawiam!


Z całym szacunkiem | Hamlet | dla Ciebie ale chyba sam nie wiesz o czym piszesz :)
1. Widziałeś na własne oczy tzw: "gada lub inną istotę?" A może doświadczyłeś jej osobiście w jakiś inny sposób, że wiesz że istnieje i co czuje"?
2. Skąd pojawiła się u Ciebie przekonanie, że "każda z istot odczuje napływ cząstek z wnętrza iskry świadomości nieskończoności?"
Sam to odczułeś czy przeczytałeś gdzieś lub może ktoś Ci powiedział że tak będzie? Oczywiście szanuje to o czym piszesz... :cooo?:

aquabart pisze:
Cytuj:
Zrzuć wszystkie szaty, porzuć wszystko co masz lub uważasz, że jest Twoje - co pozostaje? Ciało i to wszystko co się dzieje w środku ciała nic więcej. To wszystko zawsze jest z Tobą, nawet gdybyś chciał to porzucić to nie porzucisz chyba, że przezwyciężysz programy które są w środku lub po prostu ciało przestanie funkcjonować.


oj chyba nie tedy powinno pojsc twoje rozwazanie
takie jest tylko moje subiektywne spostrzezenie

bol jest informacja
bol, emocjonalny, psychczny, czy tez fizyczny
i tylko do Ciebie nalezy jak go odpowiednio zdekodowac aby wyluskac jadro prawdziwej informacji zawartej w tym przekazie poszezajac swoja samoswiadomosc aby dalej sie posunac na sciezce samorozwoju


| aquabart | - informacja to tak samo jak ból dla np ciała to też system, zbiór programów który trzyma nas na uwięzi... takie moje odczucia.

Oczywiście tu chodziło mi o pozbycie się ciała fizycznego...
bo nieprawdopodobne wydaje się aby można było porzucić to czym naprawdę jestem - bo to po prostu jest.
To tak jakby wziąć zapalniczkę i próbować podpalić świadomość. Po prostu nie da się albo może nie znamy jeszcze takiego sposobu.



Nie mniej jednak według naukowców nasze słońce, gwiazdy, galaktyki istnieją już miliardy lat - a średni okres życia ludzi to zaledwie 80 lat....
Więc jak myślicie:
1. nie wiemy jak powstaliśmy, jak ewoluowaliśmy (przykre jest to że wielu jeszcze myśli że pochodzimy od małpy) :shock:
2. nie wiemy kim jesteśmy
3. nie wiemy co tutaj robimy i w jaki sposób znaleźliśmy się na tej akurat planecie
4. nie wiemy w jakim celu tutaj jesteśmy (ktoś powie aby podtrzymać ekspansję naszej cywilizacji)
- jaki jest sens odkrywać nieskończone pole, nieskończoną przestrzeń?
5. nie wiemy dlaczego ten cały system po prostu się zapętla - gdzie nie zajrzysz możesz nieskończenie długo się zagłębiać a i tak będziesz widział nowe formy i struktury.
6. dlaczego gdy coś budujemy, tworzymy, doświadczamy - prędzej czy później to znika lub inaczej - zostaje zniszczone a potem rodzi się ponownie od nowa?
7. po śmierci osoba ta odchodzi powoli w zapomnienie - niby staramy się pamiętać jeżeli była to nasza bliska osoba, nie mniej jednak czy ktoś jeszcze pamięta ludzi którzy żyli tysiące lat temu? Może nielicznych się pamięta - o reszcie nawet nie wiemy że istnieli. Z nami za tysiąc lat będzie pewnie tak samo - nie będziemy istnieć nawet w pamięci osób żyjących w tych czasach. Jaki to życie ma sens, po co to wszystko.

Ktoś powie - jesteśmy tu po to aby się rozwijać i doświadczać. Ktoś powie - mamy wiele żyć, jest wiele wymiarów, jest wiele gęstości przez które musimy przejść ...
Skoro byłem już tu wcześniej to dlaczego nic nie pamiętam, dlaczego nie mogę porównać i zobaczyć co już doświadczyłem a czego nie... przecież skoro ten sam ja wybieram "tutaj żyć" po raz kolejny to przecież muszę pamiętać "a raczej wiedzieć" co już mam a czego jeszcze nie w sobie.

Mógłbym tak długo długo a i tak - zadając sobie jedno pytanie, które zadaje Hakun - "czy gdybym jutro umarł to jakie miałoby to o czym piszę znaczenie?"

I powiem Wam tak: raz czuje pozytywne raz negatywne wibracje (emocje) w ciele, nie mniej jednak za każdym razem produkuje jakieś energie.
Gdy coś robię również produkuje, gdy śpię również produkuje, oddychając coś produkuje... itp - taka nieustanna produkcja energii :shock:
Po co to wszystko?

I tak wracając do tematu odczucia bólu - właśnie odnoszę wrażenie, że między innymi te odczuwanie bólu to właśnie taki program blokujący.
Był okres kiedy dużo myślałem o śmierci i wiem że coś takiego nie istnieje i nawet gdybym chciał teraz pójść skoczyć z mostu
- powstrzymuje mnie strach przed bólem a nie przed śmiercią. Skoro tam po drugiej stronie (wedle wielu teorii) jest to pierwotne źródło.

Czuje mocno, że to życie to kompleksowy system PRODUKCJI energii...
Ból to blokada przed ucieczką z systemu
Strach, lęk podobnie jak ból

Teraz tak sobie myślę, że wszystkie uczucia można porównać do takich blokad przed ucieczką.
Produkujemy uczucia takie jak miłość, radość, agresja, lęk - wszystko się równoważy i trzyma Cię na uwięzi raz z jednej strony raz z drugiej strony mocy (jak to Pawlak mówi) :)

Nie jeden z Was pewnie zauważył, że oprócz tego wszystkiego jest coś co ciągle obserwuje - gdy wnętrze się kłóci on cicho obserwuje.
Cała reszta, wszystkie programy, narzędzia są tym czymś co trzyma nas aby nie uciekać od tego zgiełku mieszających się sieci uczuć, informacji, emocji, myśli, wyobrażeń, ciał itp.
To taka swoista smycz - nawet gdy doświadczyłem wyjścia z ciała tzw oobe to czułem coś co mnie trzyma i nie chce puścić, taką jakby właśnie smycz.

:cooo?: :shock: :shock:


Ostatnio zmieniony 26 lis 2010, 0:52 przez BioSine, łącznie zmieniany 7 razy


Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 0:20 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 lis 2010, 11:00
Posty: 145
Płeć: mężczyzna
Sorry Stary, bo moze byles na tyle rozsadny zeby nie wchodzic do tematow Uzuli(ego/ej), skad zaczerpnalem ten belkot. Nie chcialem zazartowac z Ciebie, a pokazac tylko co moze sie dziac jesli taka kupa bzdur i pustoslowia bedzie propagowana i brana na powaznie na forum.
Nie przejmuj sie wiec moim debilnym postem, a jutro moze przeczytam Twoj temat (bo odpowiedzialem bez czytania go Mruga ) i odpowiem cos na powaznie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 0:35 
Hamlet pisze:
Sorry Stary, bo moze byles na tyle rozsadny zeby nie wchodzic do tematow Uzuli(ego/ej), skad zaczerpnalem ten belkot. Nie chcialem zazartowac z Ciebie, a pokazac tylko co moze sie dziac jesli taka kupa bzdur i pustoslowia bedzie propagowana i brana na powaznie na forum.
Nie przejmuj sie wiec moim debilnym postem, a jutro moze przeczytam Twoj temat (bo odpowiedzialem bez czytania go Mruga ) i odpowiem cos na powaznie.


Nie czytałem tematu Uzuli. Więc tym bardziej nie wiem do czego bijesz. :shock:

A Ty sie Hamlet nie bulwersuj tak bo tylko sobie szkodzisz.
Zapytałem jedynie o fakty na których opierasz swoje posty.
No bo skoro jesteś tak wszechwiedzący, że nawet nie czytając tego
co napisałem potrafisz nawiązać to do tematu napisanego przez kogoś innego,
(do tematu uzuli), to naprawdę - tylko brać przykład z takich ludzi jak Ty. :shock:



Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 0:44 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
BioSine pisze:
Teraz tak sobie myślę, że wszystkie uczucia można porównać to takich blokad przed ucieczką.
Produkujemy uczucia takie jak miłość, radość, agresja, lęk - wszystko się równoważy i trzyma Cię na uwięzi raz z jednej strony raz z drugiej strony mocy (jak to Pawlak mówi):)

U mnie od bardzo dawna jest pewien error, równie mocno unikam życia co śmierci.
Póki nie jestem w stanie wybrać tak sobie czekam aż coś mnie popchnie.
No może nie równie mocno, mimo wszystko póki żyje coś mi mówi żebym jednak zobaczył następny dzień mojego życia jakikolwiek miałby być.
Ból może równie dobrze popchnąć ku śmierci jak i życiu, zależy od interpretacji, czy śmierć naprawdę uwalnia od życia?


Ostatnio zmieniony 26 lis 2010, 1:15 przez huuysuy, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 0:47 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 lis 2010, 11:00
Posty: 145
Płeć: mężczyzna
Nie zrozumiales mnie zupelnie, wlasnie poniewaz tam nie zagladales - ale nic nie straciles.
Wcale sie nie zbulwersowalem. Nie wiem, czy potrafie Ci to wytlumaczyc, skoro nie wiesz co tam sie dzieje Mruga, ale moj post byl bez sensu, bo taki mial byc.
Zakonczmy moze na tym - uznaj, ze go nie bylo (moge go skasowac, jesli Ci to w czyms pomoze).

A co do Twojego tematu, tak juz na powaznie, to calkiem niezle kombinujesz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 1:22 
huuysuy pisze:
BioSine pisze:
Teraz tak sobie myślę, że wszystkie uczucia można porównać to takich blokad przed ucieczką.
Produkujemy uczucia takie jak miłość, radość, agresja, lęk - wszystko się równoważy i trzyma Cię na uwięzi raz z jednej strony raz z drugiej strony mocy (jak to Pawlak mówi):)

U mnie od bardzo dawna jest pewien error, równie mocno unikam życia co śmierci.
Póki nie jestem w stanie wybrać tak sobie czekam aż coś mnie popchnie.


Życie to system w którym masz od groma programów blokujących ucieczkę przed tym wysysaniem i dojeniem....
Gdy narzędzia do produkcji energii zaczną być bezużyteczne zostają wyłączone (umieranie)...
w międzyczasie są na tyle inteligentne, że potrafią w tym czasie stworzyć nowe narzędzia podtrzymując tym samym produkcję energii.
Dlatego są dwa typy - kobieta i mężczyzna, samiec i samica, które łączą się w pary tworząc nowe programy, narzędzia produkujące coraz to dziwaczniejsze energie...

Cały świat materialny i duchowy? To wszystko jest tylko po to abyś nigdzie nie uciekał i nadal produkował - to są smyczy które trzymają Cię na uwięzi!
To wszystko w momencie umierania i tak zniknie i będzie bez znaczenia, nastąpi coś takiego jak w momencie wyłączenia telewizora...

I żadne religie świata, żadne wierzenia, żadne poszukiwania, żadne autorytety nigdy nikomu nie przekazały co tak naprawdę tu jest grane - i nigdy nie przekażą.
Ciągle będą powstawały nowe skrypty tzw. oświeceń aby tylko jak najdłużej podtrzymać to życie, ten system...
To że pojawiają się tacy jak: Jezus, Budda, Papież - to są po prostu doskonałe programy niezanieczyszczone
wirusami i nie mające błędów w kodzie które dając "nadzieję" podtrzymują system życia bo inni w to wierzą, że może być lepiej a i tak umierają.....

Specjalnie użyłem tutaj terminologii komputerowej aby łatwiej było zrozumieć to co mam na myśli


Ostatnio zmieniony 26 lis 2010, 2:28 przez BioSine, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 2:03 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 26 sty 2010, 20:08
Posty: 54
Płeć: mężczyzna
Drogi BioSine

Jęśli masz racje to niestety nic z tym nie możesz zrobić. Bo co jeśli po śmierci znowu tu wrócisz i znowu dojdziesz do tych samych wniosktów.
Ja osobiście uważam że ziemia jest jedną z nielicznych planet na której występuje blokada pamięci karmicznej
ale jeśli przebrniesz przez ten poligon w końcu po wielu wcieleniach (przez które cie niestyty będą doić )
to w końcu źródło bedzie miało dla ciebie specjalną ofertę szybszego z nim połączenia (w przeciwieństwie do istot inkarnuących na innych lrzejszych planetach) wtedy nie bedzie już żadnego bulu egzystencjalnego. Ja osobiście mam taką nadzieję chociaż nie mam pojęcia czy tak będzie ale w coś trzeba wierzyć żeby nie zwariować



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 2:18 
huuysuy pisze:
BioSine pisze:
Teraz tak sobie myślę, że wszystkie uczucia można porównać to takich blokad przed ucieczką.
Produkujemy uczucia takie jak miłość, radość, agresja, lęk - wszystko się równoważy i trzyma Cię na uwięzi raz z jednej strony raz z drugiej strony mocy (jak to Pawlak mówi):)

U mnie od bardzo dawna jest pewien error, równie mocno unikam życia co śmierci.
Póki nie jestem w stanie wybrać tak sobie czekam aż coś mnie popchnie.
No może nie równie mocno, mimo wszystko póki żyje coś mi mówi żebym jednak zobaczył następny dzień mojego życia jakikolwiek miałby być.
Ból może równie dobrze popchnąć ku śmierci jak i życiu, zależy od interpretacji, czy śmierć naprawdę uwalnia od życia?


Mój kolega na ścianie nad łóżkiem ma plakat z napisem - "Obudź się by zrealizować marzenia."


Dla mnie to bardzo ciekawy temat. W końcu wszędzie jest ta energia ,KI ,Chi ,Prana obojętnie jak ją nazwać.
Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie ,może trzeba by się dowiedzieć się w jakim celu nasi pra ,stawiali obiekty na liniach ley.



Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 2:24 
Drabi pisze:
Drogi BioSine

Jęśli masz racje to niestety nic z tym nie możesz zrobić. Bo co jeśli po śmierci znowu tu wrócisz i znowu dojdziesz do tych samych wniosktów.
Ja osobiście uważam że ziemia jest jedną z nielicznych planet na której występuje blokada pamięci karmicznej
ale jeśli przebrniesz przez ten poligon w końcu po wielu wcieleniach (przez które cie niestyty będą doić )
to w końcu źródło bedzie miało dla ciebie specjalną ofertę szybszego z nim połączenia (w przeciwieństwie do istot inkarnuących na innych lrzejszych planetach) wtedy nie bedzie już żadnego bulu egzystencjalnego. Ja osobiście mam taką nadzieję chociaż nie mam pojęcia czy tak będzie ale w coś trzeba wierzyć żeby nie zwariować




Oczywiście | Drabi | - to są tylko takie tam moje rozważania, programy, skrypty zwał jak zwał... lepiej czytać to z przymrużeniem oka :)
Nie mniej jednak możaby by było to przestać zasilać, nie produkując dalej tych "kombinezonów", tych mini fabryk...
można unicestwić wszystkie istoty, całe życie (ktoś może teraz pomyśleć "pojebało go czy co"? "Chory z niego człowiek!")
Ale znowuż pytanie: Jaki to ma sens i po co? Oczywiście to nie ma najmniejszego znaczenia patrząc na "czas" życia...
bo i tak czy tego chcesz czy nie, czy umrzesz czy nie to będzie nadal istniało.

Co do tego jak to napisałeś, że "trzeba w coś wierzyć żeby nie zwariować"
- można przemyśleć i zastanowić się czy to przypadkiem właśnie wiara w coś nie powoduje, że świrujemy
- a co by było gdyby przestać wierzyć? Przestać szukać? Da się tak w ogóle?

phillip pisze:

Mój kolega na ścianie nad łóżkiem ma plakat z napisem - "Obudź się by zrealizować marzenia."

Dla mnie to bardzo ciekawy temat. W końcu wszędzie jest ta energia ,KI ,Chi ,Prana obojętnie jak ją nazwać.
Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie ,może trzeba by się dowiedzieć się w jakim celu nasi pra ,stawiali obiekty na liniach ley.


A myślisz, że do czego są marzenia, pragnienia, cele potrzebne? Abyś mógł dalej żyć.
Dodając do tego np program "nadziei i wiary" jesteś totalnie zaklinowany - a teraz zauważ ile musiałeś się
naprodukować aby dojść do swego marzenia, które tak naprawdę trwa tylko chwilę, po czym znowu szukasz kolejnego marzenia.


Zobacz na tą drogę którą trzeba przebyć aby dotrzeć do tej jednej krótkiej chwili
- w międzyczasie wyprodukujesz tyle prądu że mógłbyś zasilić całe "miasta w energię" (taka przenośnia)...!

Gdy tak przez całe "życie" będziesz miał wiele marzeń zrealizowanych - przychodzi moment w którym tak naprawdę okazuje się że nie
miały najmniejszego znaczenia, przeminęły i były bezużyteczne. To moment odłączenia/śmierci.


Ostatnio zmieniony 26 lis 2010, 2:42 przez BioSine, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 2:39 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
phillip pisze:
Mój kolega na ścianie nad łóżkiem ma plakat z napisem - "Obudź się by zrealizować marzenia."

Wyobraź sobie że taka uwaga w niczym mi nie pomaga, program którym żyje nakazuje mi unikać więc unikam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 12:11 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 26 sty 2010, 20:08
Posty: 54
Płeć: mężczyzna
Niestety z tym co pisze autor nie da się niezgodzić
ale w naszym świecie było i jest mnustwo ascetów mnichów i pustelników którzy wybrali stagnację wyciszenie
i podejzewam że nic tak naprawdę im to nie da ponad to że wewnętrze są barzdziej spokojni i mają lepszą chigienę psychczną niż reszta społeczeństwa. Jeśli są na tym planie ziemskim to i tak inne energie czerpią garściami z ich życiodajnych energii. Wiec mając do wyboru wyciszenie lub czerpanie garściami z życia wybieriam to drugie bo chociaż i tak to wszysko przemija i tak jestem dojony z energii to przynajniej mam coś z tej iluzji ( chociaż przez chwile ) :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 13:32 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
BioSine pisze:
Zaczęło się od bólu....


Na początek, bardzo dobre stwierdzenie.

BioSine pisze:
Z pewnych przyczyn i pewnych sytuacji, których kiedyś chciałem doświadczyć powstała pewna myśl
- dlaczego prawie każdy z nas jest wyposażony w program jakim jest ból?
Ok ktoś powie "ponieważ wtedy wiesz że staje Ci się krzywda i trzeba to zmienić"

przykład: gdy ktoś spada ze schodów nabija sobie sporo siniaków które go bolą
- informują go aby bardziej "uważał" następnym razem ponieważ ciało jest bardzo kruche i wrażliwe....

Ja jednak zastanawiam się czy przypadkiem ból w powiązaniu ze strachem są nazwijmy je "programami blokującymi przed śmiercią"...
Bo co by było gdybym nie odczuwał bólu i nie bał się niczego - wtedy zapewne szybko wróciłbym tam skąd przyszedłem.


Te stwierdzenie "ból w powiązaniu ze strachem" jest nie do końca logiczne. To o czym w ogóle mówisz to nic innego jak sama esencja początkującego życia, czyli cierpienie, ale przecież trzeba wziąć pod uwagę, że strach, o którym wspomniałeś to nic innego jak cierpienie, tyle, że psychiczne, natomiast ból to po prostu cierpienie fizyczne. Dlatego w przypadku, gdybyśmy nie czuli bólu fizycznego, to tak, życie szybko by się kończyło, ale gdyby człowiek nie odczuwał strachu i nie bał się niczego - świat był by lepszy. w końcu całe społeczeństwo jest dzisiaj hodowane przez elity na bazie strachu i co z tego mamy?

BioSine pisze:
I tak sobie myślę, że te systemy są po to aby jak najdłużej "doić krowę z mleka" jaką jest człowiek.... hmm
No bo czy ludzie boją się samej śmierci czy raczej bólu fizycznego przed śmiercią skoro i tak od początku mają świadomość, że i tak kiedyś umrą?


Oj raczej samej śmierci. Ból fizyczny nie rzutuje strachu tak bardzo, jak - wielka nie wiadoma, jaką jest śmierć.

BioSine pisze:
Krowa jak krowa - żyje sobie tylko po to aby dać mleko, mięso - rozmnaża się aby podtrzymać system dojenia...
Czy tak jest również z ludźmi tylko na o wiele bardziej zaawansowanym poziomie?
I oczywiście nie chodzi o mleko i mięso tylko o ENERGIĘ, uczucia, emocja, informacje lub jakieś inne energie
których być może nie jesteśmy świadomi lub nie odbieramy naszym narzędziami itp...


Sądzę, że masz rację, tylko nasuwa się pytanie - kto nas doi? Ale w tym nasz wybór, że zawsze możemy przestać być krowami, to tylko zależy od nas, a co do dojącego jestem pewien jednego, jego ulubiony smak mleka, to strach, nie cierpi natomiast miłości, dlatego też świat dostarcza mu wielką ucztę.


BioSine pisze:
Ogólnie rozwijając tą myśl - pojawia się koncept tego, że całe to "wspaniałe" życie to swego
rodzaju kompleksowy system produkowania energii i zasilania...


Eeee, wątpię. Nie żyjemy po to, aby być dojeni, tylko po to, aby się bawić - życie to zabawka dla świadomości, a jeżeli nie potrafisz się nią bawić, to znaczy, że jesteś dojony.


BioSine pisze:
No bo do czegoś to wszystko służy, czy to uczucia, czy emocje, umysł, myśli, wyobrażenia, zmysły czy ogólnie ciało fizyczne...


No pewnie, to są zaje(be)iste zabawki.

BioSine pisze:
Mówią nam a raczej sami sobie wmawiamy przeróżne teorie, hipotezy, prawdy czy jakieś wierzenia a nikt nie wie kim jesteśmy, skąd się wzięliśmy, dokąd zmierzamy i po co mamy podtrzymywać naszą cywilizacje.


Dlatego jesteśmy dojeni, bo nie znamy siebie, gdybyśmy znali, nie dali byśmy się doić.

BioSine pisze:
Takie przemyślenie:
Zrzuć wszystkie szaty, porzuć wszystko co masz lub uważasz, że jest Twoje - co pozostaje?
Ciało i to wszystko co się dzieje w środku ciała - nic więcej.


Błąd. nawet, kiedy jesteś nagi, bez ciuchów, cały czas jesteś ubrany w to co się zwie mentalnością, czyli system przekonań i inne bzdety, które Terrence McKenna nazywał - systemem operacyjnym umysłu. Po zrzuceniu z siebie, ciuchów, ciała oraz przekonać, zostaje czyste, nieskazitelne JA.

BioSine pisze:
To wszystko zawsze jest z Tobą, nawet gdybyś chciał to porzucić to nie porzucisz
chyba, że przezwyciężysz programy które są w środku lub po prostu ciało się zużyje albo popełnisz tzw samobójstwo.


Odsyłam do Eckharta Tolla, który jasno mówi, że ty, to nie ty, nie jesteś swoim umysłem, nie jesteś swoimi myślami, nie jesteś swoimi wspomnieniami - po prostu myślisz, że jesteś.

BioSine pisze:
Jesteśmy swoistym prądem który płynie w kablu życia i zasila wszystko to co ma zasilać.


To znaczy co?

BioSine pisze:
I nie piszę tutaj do was nawiązując do jakichś filmów lub literatury fantasy czy SF - piszę to o czym czuję i myślę a nawet obserwuje.
Bo mimo wszystko jest coś co obserwuje ten cały cyrk ale go akceptuje.... :cooo?:
....................


No pewnie, że jest - to TY, znaczy JA, znaczy MY, znaczy... TO.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 15:17 
Oj Bezwarunkowy :) nie zrozumiałeś mnie prawie wcale, przeczytaj resztę
moich postów powyżej a zaczniesz bardziej rozumieć to o co mi chodzi
(chyba zaraz połączę wszystkie moje posty w jeden aby nie było niedomówień)

Bezwarunkowy pisze:

Na początek, bardzo dobre stwierdzenie.


Gdybym nie doświadczył tego co to jest ból nie byłoby tego tematu.

Bezwarunkowy pisze:

Te stwierdzenie "ból w powiązaniu ze strachem" jest nie do końca logiczne. To o czym w ogóle mówisz to nic innego jak sama esencja początkującego życia, czyli cierpienie, ale przecież trzeba wziąć pod uwagę, że strach, o którym wspomniałeś to nic innego jak cierpienie, tyle, że psychiczne, natomiast ból to po prostu cierpienie fizyczne. Dlatego w przypadku, gdybyśmy nie czuli bólu fizycznego, to tak, życie szybko by się kończyło, ale gdyby człowiek nie odczuwał strachu i nie bał się niczego - świat był by lepszy. w końcu całe społeczeństwo jest dzisiaj hodowane przez elity na bazie strachu i co z tego mamy?


Niezależnie jak to nazwiesz. cierpienie, ból, strach... to są inteligentne systemy mające za zadanie trzymać nas na uwięzi... gdzie w kooperacji z resztą systemów tworzą siatkę, strukturę która zwie się życiem.
Życie wydaje się nie być tym samym co istnienie. Świadomość nie odczuwa bólu, strachu, miłości, radości i niczego innego co jest w strukturze życia.

Tak samo miłość, szczęście, radość, satysfakcja, piękno itp - to wszystko bez wyjątku to są te właśnie systemy / programy nie pozwalające nam od tego uciec aż do wyczerpania.
Możemy w zamian za to korzystać z tej całej formy, otoczki, iluzji... ale ona tak naprawdę do niczego nie prowadzi - pod koniec i tak to wszystko znika.

Bezwarunkowy pisze:

Sądzę, że masz rację, tylko nasuwa się pytanie - kto nas doi? Ale w tym nasz wybór, że zawsze możemy przestać być krowami, to tylko zależy od nas, a co do dojącego jestem pewien jednego, jego ulubiony smak mleka, to strach, nie cierpi natomiast miłości, dlatego też świat dostarcza mu wielką ucztę.


Nie ma żadnego wyboru - to tylko kolejny skomplikowany system
dający Ci program "nadziei", że masz "możliwości" i abyś nie uciekał, abyś mógł być jak najdłużej dojony - abyś ciągle był w tej sieci generując "prąd".
Mówią Ci cały czas - "płyń z prądem!"
Jest tak jak wcześniej wspomniałem - jest ktoś kto to wszytko po prostu obserwuje, ten tzw cichy obserwator w "nas"
- być może to Świadomość a być może to też kolejny psikus.

Bezwarunkowy pisze:

Eeee, wątpię. Nie żyjemy po to, aby być dojeni, tylko po to, aby się bawić - życie to zabawka dla świadomości, a jeżeli nie potrafisz się nią bawić, to znaczy, że jesteś dojony.


Zabawa to podtrzymywanie tego "życia", to kolejny program zainstalowany w
naszym kombinezonie, dołączony jako zabezpieczenie przed ucieczką lub zlokalizowaniem obserwatora lub tego który doi.
Zauważ, że całe życie możesz się bawić, całe życie możesz "korzystać z życia" mimo to zawsze twoja fabryka po pewnym okresie umiera po czym być może ponownie zostaje zreaktywowane - taki cykl może być zwykłym zapętleniem produkcji energii.
Tak jak wszystko na co spojrzysz i się w to zgłębisz - wszystko jest nieskończone i się zapętla. - TYLKO PO CO?

To niesamowicie inteligentny kompleks programów tworzących sieć życia jak już wcześniej wspomniałem.
Oczywiście z naszego punktu widzenia lepiej się bawić bo wtedy choć przez "moment" możemy mieć coś dla siebie - ale to tylko iluzja.

Bezwarunkowy pisze:
No pewnie, to są zaje(be)iste zabawki.


Bezwarunkowy - takie mają być, o to właśnie chodzi abyś zapatrzony w nie nie mógł zdemaskować tego o co tutaj naprawdę chodzi.
To tak jak z dzieckiem - nie chcesz żeby płakało, dajesz mu zabawkę - i nagle przestaje płakać. Ale co z tego ma? On kompletnie nic...bo nie o to chodzi.

Bezwarunkowy pisze:
Dlatego jesteśmy dojeni, bo nie znamy siebie, gdybyśmy znali, nie dali byśmy się doić.


Nigdy nie poznamy siebie w tym systemie - zawsze będziemy szukać bo szukanie to jeden z programów
podtrzymujących rozwój życia, a jeżeli jest rozwój życia to jest i produkowanie energii.
Emocje, uczucia, myśli, wierzenia, dążenia, przekonania, marzenia, pragnienia, cele itp -
Ciało, zmysły, mięśnie, komórki, atomy, cząsteczki itp... - TO WSZYSTKO TO SIEĆ PROGRAMÓW.

Tak jak komputer - aby odpowiednio działał musi posiadać od zaj*bania programów sterujących.
Gdy ich nie będzie miał nie będzie w stanie produkować energii jaką jest informacja.


I na obecną chwilę nie wiem jak z tego wybrnąć, o ile w ogóle się da. :cooo?:

Bezwarunkowy pisze:
Błąd. nawet, kiedy jesteś nagi, bez ciuchów, cały czas jesteś ubrany w to co się zwie mentalnością, czyli system przekonań i inne bzdety, które Terrence McKenna nazywał - systemem operacyjnym umysłu. Po zrzuceniu z siebie, ciuchów, ciała oraz przekonać, zostaje czyste, nieskazitelne JA.


Tak, pisząc o tym co jest w "środku" miałem na myśli ten cały świat mentalny - system operacyjny umysłu jak wolisz.
A czyste nieskazitelne JA to kolejny atrybut tego systemu (wyobrażenie) tworzący coś co ponownie
daje Ci program nadziei na lepsze jutro, podtrzymując tym samym Twoją produkcję.
Program wiary mówi Ci że po np śmierci odkryjesz co to jest JA - więc żyjesz dalej czekając na tą chwilę. :shock:
Tak! to właśnie jest popieprzone moim zdaniem i nie da się tego obejść narzędziami których używamy.

BioSine pisze:
Jesteśmy swoistym prądem który płynie w kablu życia i zasila wszystko to co ma zasilać.


Bezwarunkowy pisze:
To znaczy co?


Nic kompletnie to nie znaczy - po prostu jest w postaci myśli. :shock:



Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 15:53 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lis 2009, 1:04
Posty: 259
Doszedlem do takich samych wnioskow i wiem o czym piszesz :) Uczestnictwo w cywilizacji zbudowanej na zlych fundamentach ,ped na oslep przed siebie,nie ma sensu i nigdzie nas nie zaprowadzi.
Produkcja energii i wymiana informacji - cale nasze zycie.

Obrazek Obrazek

Obrazek Obrazek

Zdjecia z filmu Koyaanisqatsi(ko.yaa.nis.katsi - w języku indian Hopi oznacza 'zwariowane życie', życie poza równowagą).

_________________
W krainie umysłu to,co uważa się za prawdę,jest nią lub staje się prawdą w granicach wyznaczonych przez doświadczenie.
Granice te są z kolei następnymi przekonaniami, które należy przekroczyć.
W krainie umysłu nie ma granic.

- John C.Lilly

Brama Oświecenia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 17:11 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Jezeli chodzi o bol to dlatego jest bolesny bo stawiamy opor aby doswiadczac zamiast czuc to czujemy.

Jakis czas temu postanowilam doswiadczyc bolu bedac u stomatologa. Nie uciekalam od niego tylko poczulam go, weszlam w niego. Doswiadczenie bolu stalo sie zupelnie czyms innym od odczuwania go z oporem. To bylo bardzo ciekawe doswiadczenie. Czulam bol (podczas borowania i nawet jak dochodzilo do nerwa) ale nie bylo to tak nieprzyjemne jak przeciwstawianie sie bolowi.
Mamy zaprogramowanie ze bol jest nieprzyjemny, straszny i trzeba go unikac. Nic wiec dziwnego ze stawiamy mu opor.

To samo dotyczy emocji. Emocje nie bola. To co boli to opor. Emocje bez oporu sa bardzo przyjemne.

Jestesmy ludzmi i jako jedeyne istoty w kosmosie mamy w sobie wszystkie uczucie i emocje.
Istoty z innych swiatow maja jedna i dlatego ich swiaty mozna odczuwac jako bezkonfliktowe.
Jako ze mamy w sobie wszystkie wibracje to jest to dla nas ogromna mozliwosc: mozemy dotrzec do wszystkich swiatow w calym kosmosie. To w nas mozliwe jest spotkanie wszystkich swiatow. To my jestesmy mozliwoscia dla wszystkich swiatow bo w nas moze nastapic spotkanie. To chyba niezle, co?

Chyba wszyscy w kosmosie wiedza czym jest czlowiek, tylko sam czlowiek nie wie tego.
Swiatom, ktore chca wladzy na reke jest trzymanie ludzi na niskim poziomie swiadomosci, blokowania ich bo z chwila gdy ludzie sie obudza to straca wladze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 17:41 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
No przeczytałem Twoje posty i powiem tak - chyba się w tym wszystkim za bardzo gubisz. Taaak, wiem, życie to bardzo ciekawa sprawa i każdy by chciał poznać co jest na prawdę za jego kurtyną, ale tworzenie takich teorii co wyczytałem je z Twoich postów, nie należy do pozytywnych. To brzmi, jak jakieś "o ja pi(er)dole, życie to jedna wielka chu(jot)nia" i mówisz o tym z takim przekonaniem, wręcz twierdząco, jakby to była prawda. Może na początek przyjmijmy jedno... życie to nie produkcja energii lecz jej obrót.

BioSine pisze:
Gdybym nie doświadczył tego co to jest ból nie byłoby tego tematu.


Heh, każdy doświadcza bólu, więc w tej kwestii nie wyróżniasz się zbytnio.

BioSine pisze:
Niezależnie jak to nazwiesz. cierpienie, ból, strach... to są inteligentne systemy mające za zadanie trzymać nas na uwięzi... gdzie w kooperacji z resztą systemów tworzą siatkę, strukturę która zwie się życiem.
Życie wydaje się nie być tym samym co istnienie. Świadomość nie odczuwa bólu, strachu, miłości, radości i niczego innego co jest w strukturze życia.


No niezłe radykalenie...

Po pierwsze... cierpienie, ból, strach to nie są inteligentne systemy mające za zadanie trzymać nas w uwięzi, lecz są reakcjami umysłu na podświadomy fakt bycia uwięzionym przez system, innymi słowy, system sprawia, że się boimy, ale strach rodzi się w nas, a nie w systemie.

Po drugie... świadomość odczuwa ból, strach po przez życie, natomiast co do miłości i radości śmiem stwierdzić, że stanowią esencję świadomości.

BioSine pisze:
Tak samo miłość, szczęście, radość, satysfakcja, piękno itp - to wszystko bez wyjątku to są te właśnie systemy / programy nie pozwalające nam od tego uciec aż do wyczerpania.
Możemy w zamian za to korzystać z tej całej formy, otoczki, iluzji... ale ona tak naprawdę do niczego nie prowadzi - pod koniec i tak to wszystko znika.


Zabawne, miłość, radość, satysfakcja, piękno nie pozwalają nam od tego uciec... szczerze to nie mam pojęcia od czego Ty chcesz uciec, ale ja będąc w stanie miłości, radości, satysfakcji i piękna, nie potrzebował bym uciekać. oczywiście, że pod koniec to do niczego nie prowadzi, to jeszcze nie wiesz, że życie niema sensu, to po prostu życie, doświadczenie, które ma być zabawą. Jeżeli doszukujesz się w nim jakiegoś głębszego sensu, czyli odpowiedzi na pytanie "do czego to ma prowadzić?" to przykro mi, ale jesteś skazany na zagładę. Rodzisz się, tylko w jednym celu - żyć, Tobie zostaje, tylko wybór - jak.

BioSine pisze:
Nie ma żadnego wyboru - to tylko kolejny skomplikowany system
dający Ci program "nadziei", że masz "możliwości" i abyś nie uciekał, abyś mógł być jak najdłużej dojony - abyś ciągle był w tej sieci generując "prąd".
Mówią Ci cały czas - "płyń z prądem!"


Nie wiem, jak Ty, ale ja tam robię to co CHCĘ robić. Wiem jedno, mam przed sobą dwa wybory, albo zmarnuje życie i nic z nim nie zrobię, albo je wykorzystam do spełniania marzeń, a jeżeli sądzisz, że to tylko iluzja... to tak, czy inaczej, nie widzę problemu. Iluzja, czy nie, robię co chcę... hmmm, dobry tekst.

BioSine pisze:
Jest tak jak wcześniej wspomniałem - jest ktoś kto to wszytko po prostu obserwuje, ten tzw cichy obserwator w "nas"
- być może to Świadomość a być może to też kolejny psikus.


El o el... cichy obserwator... w nas... panie daj pan spokój. Cichy obserwator, ty Ty człowieku, tyle, że teraz nie jesteś cichy, aby to zrozumieć, tak to się zwie świadomością, bądź kwantowym JA, a może to psikus? Eeee, szkoda mi czasu na to pytanie.

BioSine pisze:
Zabawa to podtrzymywanie tego "życia", to kolejny program zainstalowany w
naszym kombinezonie, dołączony jako zabezpieczenie przed ucieczką lub zlokalizowaniem obserwatora lub tego który doi.


No i git, mnie tam się nie chcę uciekać, wolę się bawić.

BioSine pisze:
Zauważ, że całe życie możesz się bawić, całe życie możesz "korzystać z życia" mimo to zawsze twoja fabryka po pewnym okresie umiera po czym być może ponownie zostaje zreaktywowane - taki cykl może być zwykłym zapętleniem produkcji energii.


Po to masz marzenia, aby ukierunkować się w życiu i robić to co sprawia Ci przyjemność.

BioSine pisze:
Tak jak wszystko na co spojrzysz i się w to zgłębisz - wszystko jest nieskończone i się zapętla. - TYLKO PO CO?


Odpowiedz jest prosta... dla jaj, albo "a czemu nie?"

BioSine pisze:
To niesamowicie inteligentny kompleks programów tworzących sieć życia jak już wcześniej wspomniałem.
Oczywiście z naszego punktu widzenia lepiej się bawić bo wtedy choć przez "moment" możemy mieć coś dla siebie - ale to tylko iluzja.


Masz dziwne rozkminki, wręcz zaprawione na schizkę. Skończ tyle myśleć, zwłaszcza jak prowadzi cię to na dziwne gdzieś, nie myśl o życiu, tylko żyj, a jak masz z tym problem no to cóż.


BioSine pisze:
Bezwarunkowy - takie mają być, o to właśnie chodzi abyś zapatrzony w nie nie mógł zdemaskować tego o co tutaj naprawdę chodzi.
To tak jak z dzieckiem - nie chcesz żeby płakało, dajesz mu zabawkę - i nagle przestaje płakać. Ale co z tego ma? On kompletnie nic...bo nie o to chodzi.


Haha, Ty na prawdę nie ogarniasz akcji... zdaj sobie sprawę z jednego, tu o nic nie chodzi. Dostajesz zabawkę i bawisz się nią... co z tego masz? Zabawę... i o to chodzi, a jak nie o to, to powiedz o co? Pewnie powiesz "o dojenie" to ja Ci na to "eeeeh".

BioSine pisze:
Nigdy nie poznamy siebie w tym systemie - zawsze będziemy szukać bo szukanie to jeden z programów
podtrzymujących rozwój życia, a jeżeli jest rozwój życia to jest i produkowanie energii.
Emocje, uczucia, myśli, wierzenia, dążenia, przekonania, marzenia, pragnienia, cele itp -
Ciało, zmysły, mięśnie, komórki, atomy, cząsteczki itp... - TO WSZYSTKO TO SIEĆ PROGRAMÓW.


Ehhh, wyluzuj. Jeżeli marzenia są dla Ciebie problemem, to nie marz.

BioSine pisze:

Tak jak komputer - aby odpowiednio działał musi posiadać od zaj*bania programów sterujących.
Gdy ich nie będzie miał nie będzie w stanie produkować energii jaką jest informacja.


Zacznijmy od tego, że komputer nie produkuje informacji, tylko ją przetwarza.

BioSine pisze:
I na obecną chwilę nie wiem jak z tego wybrnąć, o ile w ogóle się da. :cooo?:


No, tak wpakowałeś się w niezłe mokakao z tymi swoimi przemyśleniami, całe szczęście, że mnie one nie ruszają.

BioSine pisze:
Tak, pisząc o tym co jest w "środku" miałem na myśli ten cały świat mentalny - system operacyjny umysłu jak wolisz.
A czyste nieskazitelne JA to kolejny atrybut tego systemu (wyobrażenie) tworzący coś co ponownie
daje Ci program nadziei na lepsze jutro, podtrzymując tym samym Twoją produkcję.
Program wiary mówi Ci że po np śmierci odkryjesz co to jest JA - więc żyjesz dalej czekając na tą chwilę. :shock:
Tak! to właśnie jest popieprzone moim zdaniem i nie da się tego obejść narzędziami których używamy.


Mówiąc JA, mam na myśli świadomość kolego, a świadomość nie jest żadnym atrybutem, ani programem... ogarnij.

Powiem tak - widzę, że wpadłeś w szalony wir myśli. Nie rozumiesz niczego, więc zaczynasz tworzyć własne teorię mające na celu wytłumaczenie Ci co i jak... spoko, każdy ma prawo, sam też kiedyś byłem w takim toku myślenia i nie było to miłe. Próba zrozumienia NICZEGO... straszna rzecz. Za dużo rozkminki kolego, tyle Ci powiem. Do niczego cię ona nie doprowadzi. Szczerze to ciężko jest odpowiadać na Twoje posty, bo są one z wymiaru aż za bardzo racjonalnej logiki, ja pochodzę z wymiaru logiki abstrakcyjnej, gdzie wszystko rozumiem, bo tak na prawdę niema czego tutaj rozumieć... rozumiesz? Zapewne nie, bo już badasz to zdanie pod kątem racjonalizmu, a tak się nie da. Już z jednym takim typem tutaj walczyłem logika vs abstrakcja, ani ja nie przekonałem jego, ani on mnie i tyle, dlatego ciebie też niema zamiaru wyciągać z tego dziwnego wiru myśli w który wpadłeś, ale dobra rada... przestań myśleć i bądź świadom.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks


Ostatnio zmieniony 26 lis 2010, 19:52 przez Bezwarunkowy, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 19:44 
Bezwarunkowy pisze:
No przeczytałem Twoje posty i powiem tak - chyba się w tym wszystkim za bardzo gubisz. Taaak, wiem, życie to bardzo ciekawa sprawa i każdy by chciał poznać co jest na prawdę za jego kurtyną, ale tworzenie takich teorii co wyczytałem je z Twoich postów, nie należy do pozytywnych. To brzmi, jak jakieś "o ja pi(er)dole, życie to jedna wielka chu(jot)nia" i mówisz o tym z takim przekonaniem, wręcz twierdząco, jakby to była prawda. Może na początek przyjmijmy jedno... życie to nie produkcja energii lecz jej obrót.


Tak, to wszystko teoria, zresztą pisałem wyżej że należy ją traktować z przymrużeniem oka.
Więc skoro czytałeś moje posty to wiesz, że to tylko moje - ROZWAŻANIA.

Bezwarunkowy pisze:
Heh, każdy doświadcza bólu, więc w tej kwestii nie wyróżniasz się zbytnio.


Nie wiem czy każdy go doświadcza. Wiem jednak, że ja go doświadczyłem i poznałem go, wiem też że wielu ludzi go doświadcza.
Ale czy wszyscy tego naprawdę nie wiem. Zwróć uwagę, że podobno istnieją ludzie (nie wiem jak to się fachowo nazywa) którzy w ogóle nie odczuwają bólu (mam na myśli ból fizyczny) jak jest z emocjonalnym nie wiem.
Więc być może masz rację - nie wyróżniam się, i nawet nie mam takiego zamiaru.

Bezwarunkowy pisze:
No niezłe radykalenie...

Po pierwsze... cierpienie, ból, strach to nie są inteligentne systemy mające za zadanie trzymać nas w uwięzi, lecz są reakcjami umysłu na podświadomy fakt bycia uwięzionym przez system, innymi słowy, system sprawia, że się boimy, ale strach rodzi się w nas, a nie w systemie.


O jaki system Ci chodzi bo odnoszę wrażenie, że mówimy o dwóch różnych systemach?

Wedle mojej definicji systemu życia:
System życia - to zbiór połączonych programów i spoiw tworzących sieć zwaną życiem. Jedne niszczą drugie tworzą..
To wszystko w ciągłej, nieustannej, produktywnej, zapętlonej (nieskończonej) podróży życia.

Bezwarunkowy pisze:
Po drugie... świadomość odczuwa ból, strach po przez życie, natomiast co do miłości i radości śmiem stwierdzić, że stanowią esencję świadomości.


Żebyś mnie zrozumiał napiszę tak (na przykładzie bólu bo obojętne co podstawisz za słowo ból - wyjdzie to samo):
Świadomość uaktywnia odczuwanie bólu ciała, bólu psychicznego, bólu emocjonalnego ale sama w sobie tego nie odczuwa.

A moim argumentem niech będzie ten przykład:
Ktoś stracił jedną z kończyn podczas wybuchu bomby - jego ciało nie będzie czuło bólu... dopóki nie uświadomi sobie tego faktu.
Więc w momencie gdy spojrzy na brak kończyny jego ciało automatycznie poczuje ból bo popłynie w to miejsce uwaga
- a energia wędruje za świadomą uwagą właśnie. Pojawi się ból emocjonalny i pojawią się inne programy lub biokombinezony (ludzie, bratnie dusze które wspomogą w trudnych chwilach) dające np nadzieje na walkę i dalsze życie... :shock:

Więc powtarzam po raz kolejny - świadomość nie ma takiej możliwości aby odczuwać i nie ważne czy mówimy o bólu, strachu, miłości, radości czy czymkolwiek innym.
To te nasze narzędzia życia są tak czułe, że same siebie odczuwają doświadczając wszystkiego po kolei.
A Świadomość tylko "PATRZY"... być może poszerza swoje pole widzenia, obserwuje to wszystko,
a gdy obserwuje - "UAKTYWNIA" - taka właśnie ona jest, nic poza obserwacją systemu.

Bezwarunkowy pisze:
Zabawne, miłość, radość, satysfakcja, piękno nie pozwalają nam od tego uciec... szczerze to nie mam pojęcia od czego Ty chcesz uciec, ale ja będąc w stanie miłości, radości, satysfakcji i piękna, nie potrzebował bym uciekać. oczywiście, że pod koniec to do niczego nie prowadzi, to jeszcze nie wiesz, że życie niema sensu, to po prostu życie, doświadczenie, które ma być zabawą. Jeżeli doszukujesz się w nim jakiegoś głębszego sensu, czyli odpowiedzi na pytanie "do czego to ma prowadzić?" to przykro mi, ale jesteś skazany na zagładę. Rodzisz się, tylko w jednym celu - żyć, Tobie zostaje, tylko wybór - jak.


Jest to ciężkie do ogarnięcia o czym mówię i zapewne jestem skazany na porażkę - bo każdy o zdrowych "zmysłach" powie
"przecież super wyśmienicie się czuje z tym co mam - jest pięknie!"...
"przecież o to właśnie chodzi w tym życiu - o zabawę o radość o cieszenie się życiem!"..

Nie ma w tym nic nadzwyczajnego o czym piszesz bo sam jeszcze jakiś miesiąc temu uważałem, że to czysta radość życia jest tym o co tutaj chodzi.
Teraz przeskoczyłem całą tą skalę i jestem po drugiej stronie i teraz nie uważam radości życia za coś o co właśnie tutaj chodzi.
W tym momencie dochodzę do wniosków, że coś jest nie tak skoro raz ktoś jest "u góry" i bawi się życiem a raz jest "na dole" i walczy o życie... nie zależnie gdzie się znajdujesz, w którym miejscu na skali zawsze produkujesz (bądź przetwarzasz jak wolisz w ten sposób) ENERGIĘ. Zawsze są te programy przy "Tobie" (mam tu na myśli Ciebie jako Świadomości).

Bezwarunkowy pisze:
Nie wiem, jak Ty, ale ja tam robię to co CHCĘ robić. Wiem jedno, mam przed sobą dwa wybory, albo zmarnuje życie i nic z nim nie zrobię, albo je wykorzystam do spełniania marzeń, a jeżeli sądzisz, że to tylko iluzja... to tak, czy inaczej, nie widzę problemu. Iluzja, czy nie, robię co chcę... hmmm, dobry tekst.


Oczywiście - z dostępnych do "wyboru" możliwości możemy robić co chcemy bo jako człowiek nie mamy Świadomości o czymś "większym, potężniejszym, szlachetniejszym".

Aby nie rzucać słowami jak mięsem podam dwa argumenty.
Przykład:
To tak jakby wysypać wór z klockami na podłodze wokół dziecka - dziecko wtedy dokona "wyboru" CHCE bawić się klockami, więc się bawi,
CHCĘ zbudować zamek z klocków - więc buduje. Nie ma natomiast Świadomości, że może być coś o wiele lepszego niż zabawki i nie jest w
stanie nawet sobie tego wyobrazić więc pozostaje w tym stanie i nie próbuje od tego uciec aby poznać coś lepszego.
"Zabawki" i zabawa nimi (doświadczanie) zabiera ich uwagę a jak już wcześniej powiedziałem - energia wędruje za uwagą.
Gdy energia zaczyna się wyczerpywać zaczyna szukać kolejnej zabawy - wtedy mówimy że Świadomość rośnie... ale zawsze idzie to w tym samym kierunku.

Kolejny przykład:
Raz się kłócisz z kimś bliskim a raz tak jakby okres spokoju i rozluźnienia. Ładujesz wtedy baterie, akumulatory... "czujesz siły witalne"...
Potem nagle znowu przychodzi okres kłótni, spięć i wyładowań... - wtedy mocno się na tym skupiasz bo wiesz że masz rację i nikt inny.
I to nie ma tak naprawdę znaczenia - bo właśnie to co nagromadziłeś w sobie, ta cała "energia witalna" - zostaje wydojona przez te programy i systemy...
I potem znowu "luz" psychiczny, "lepsze czasy", "życie z górki" - produkcja mleka!

Więc sam spójrz na swoje życie z perspektywy i przemyśl to o czym piszę. Oczywiście z przymrużeniem oka.

Bezwarunkowy pisze:
El o el... cichy obserwator... w nas... panie daj pan spokój. Cichy obserwator, ty Ty człowieku, tyle, że teraz nie jesteś cichy, aby to zrozumieć, tak to się zwie świadomością, bądź kwantowym JA, a może to psikus? Eeee, szkoda mi czasu na to pytanie.


Tak cichy obserwator to prawdopodobnie czysta Świadomość ale ciężko to jednoznacznie określić bo...
na doświadczeniu które opiszę poniżej byłem tak jakby Świadomy samej Świadomości....
O tym też pisałem w jednym z moich tematów - zlokalizowałem go we własnym doświadczeniu.

Wspomniane doświadczenie:
Pewnej nocy bardzo mocno kłóciłem się wewnątrz siebie, moje myśli rzucały mięsem, tak jakby było ich dwóch.
Następnie zacząłem się wsłuchiwać w ten bełkot i zdałem sobie sprawę, ze "to" się kłóci samo ze sobą i że "ktoś" to obserwuje nie wtrącając się nawet na sekunde
bo po prostu nie ma takiej możliwości, ponieważ wtedy nie byłby cichym obserwatorem. Zdałem sobie sprawę że to umysł się kłóci a prawdopodobnie świadomość obserwuje.
Ale co najważniejsze - byłem bardzo Świadomy tej Świadomości, tego który obserwuje... :shock: nie da się tego tak opisać w prostych słowach.

Bezwarunkowy pisze:
No i git, mnie tam się nie chcę uciekać, wolę się bawić.


:)

Bezwarunkowy pisze:
Po to masz marzenia, aby ukierunkować się w życiu i robić to co sprawia Ci przyjemność.

Bezwarunkowy pisze:
Odpowiedz jest prosta... dla jaj, albo "a czemu nie?"



Tak, Ty wybierasz spośród dostępnych iluzji zabawek w tym systemie życia :)
Niczego po za tym nie masz możliwości wybrać.


Bezwarunkowy pisze:
Masz dziwne rozkminki, wręcz zaprawione na schizkę. Skończ tyle myśleć, zwłaszcza jak prowadzi cię to na dziwne gdzieś, nie myśl o życiu, tylko żyj, a jak masz z tym problem no to cóż.


Być może mam jakąś schizę... a być może nie.
Bezwarunkowy pisze:
Haha, Ty na prawdę nie ogarniasz akcji... zdaj sobie sprawę z jednego, tu o nic nie chodzi. Dostajesz zabawkę i bawisz się nią... co z tego masz? Zabawę... i o to chodzi, a jak nie o to, to powiedz o co? Pewnie powiesz "o dojenie" to ja Ci na to "eeeeh".


A może ogarniam bardziej niż Ci się wydaje... - ale jakie to ma znaczenie? ŻADNEGO.

Bezwarunkowy pisze:
Zacznijmy od tego, że komputer nie produkuje informacji, tylko ją przetwarza.


Bez różnicy z wyższego punktu patrzenia....



Bezwarunkowy pisze:
Powiem tak - widzę, że wpadłeś w szalony wir myśli. Nie rozumiesz niczego, więc zaczynasz tworzyć własne teorię mające na celu wytłumaczenie Ci co i jak... spoko, każdy ma prawo, sam też kiedyś byłem w takim toku myślenia i nie było to miłe. Próba zrozumienia NICZEGO... straszna rzecz. Za dużo rozkminki kolego, tyle Ci powiem. Do niczego cię ona nie doprowadzi. Szczerze to ciężko jest odpowiadać na Twoje posty, bo są one z wymiaru aż za bardzo racjonalnej logiki, ja pochodzę z wymiaru logiki abstrakcyjnej, gdzie wszystko rozumiem, bo tak na prawdę niema czego tutaj rozumieć... rozumiesz? Zapewne nie, bo już badasz to zdanie pod kątem racjonalizmu, a tak się nie da. Już z jednym takim typem tutaj walczyłem logika vs abstrakcja, ani ja nie przekonałem jego, ani on mnie i tyle, dlatego ciebie też niema zamiaru wyciągać z tego dziwnego wiru myśli w który wpadłeś, ale dobra rada... przestań myśleć i bądź świadom.


A co nie jest teorią skoro Ty wszystko rozumiesz / ogarniasz?
Pisałem o tym wyżej.



Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 20:47 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
BioSine pisze:
Nie wiem czy każdy go doświadcza. Wiem jednak, że ja go doświadczyłem i poznałem go, wiem też że wielu ludzi go doświadcza.
Ale czy wszyscy tego naprawdę nie wiem. Zwróć uwagę, że podobno istnieją ludzie (nie wiem jak to się fachowo nazywa) którzy w ogóle nie odczuwają bólu (mam na myśli ból fizyczny) jak jest z emocjonalnym nie wiem.
Więc być może masz rację - nie wyróżniam się, i nawet nie mam takiego zamiaru.


Każdy doświadcza bólu, życie rozpoczyna się ścieżką cierpienia więc co do tego nie mam żadnej wątpliwości, każdy człowiek na świecie cierpiał w swoim życiu, bądź cierpi. Pierwsza szlachetna prawda.

BioSine pisze:
O jaki system Ci chodzi bo odnoszę wrażenie, że mówimy o dwóch różnych systemach?


Tak, już jak pisałem to na co jest wyższa odpowiedź wiedziałem, że chodzi mi o inny system niż Tobie. Ja odnosiłem się do systemu władzy tworzonego przez ludzki umysł. Ktoś na szczycie daje nam sytuację do cierpienia, my cierpimy.

BioSine pisze:
Wedle mojej definicji systemu życia:
System życia - to zbiór połączonych programów i spoiw tworzących sieć zwaną życiem. Jedne niszczą drugie tworzą..
To wszystko w ciągłej, nieustannej, produktywnej, zapętlonej (nieskończonej) podróży życia.


Wedle mojej definicji... to co określiłeś jako system życia, w ogóle nie istnieje, tym bardziej Twoje definicja nie wiele mówi na temat zagadnienia, jak już coś to rozwiń ją.

Życie - jest to spektrum akcji, w których każda akcja jest przyczyną akcji następnej i efektem akcji poprzedniej. Na elementy życia składają się świadomość i umysł, z którym świadomość się identyfikuje.

Oczywiście mógłbym moją definicję rozwinąć bardziej, ale mi się nie chcę.



BioSine pisze:
Ktoś stracił jedną z kończyn podczas wybuchu bomby - jego ciało nie będzie czuło bólu... dopóki nie uświadomi sobie tego faktu.
Więc w momencie gdy spojrzy na brak kończyny jego ciało automatycznie poczuje ból bo popłynie w to miejsce uwaga


No przykro mi bardzo, ale walnąłeś gafę. To by znaczyło, że jak ktoś do mnie podejdzie od tyłu i dźgnie mnie nożem, to ja nie poczuję bólu, bo nawet nie wiem, że teraz ktoś dźgną mnie nożem. To o czym Ty mówisz, to nie żadna uwaga, tylko szok powypadkowy, który bardzo ładnie i klarownie jest opisany w książkach medycznych... czysta biologia. "Ej stary? - Co jest? Właśnie, wbiłem ci nóż w plecy? - Co? Ałaaaaa."


BioSine pisze:
Więc powtarzam po raz kolejny - świadomość nie ma takiej możliwości aby odczuwać i nie ważne czy mówimy o bólu, strachu, miłości, radości czy czymkolwiek innym.


Oj za bardzo pewnie, powinieneś dodać "sądzę, że". Kolego, z tego co ja się naczytałem w książkach ludzi oświeconych i przemyślałem w swojej głowię stwierdzam, albo raczej SĄDZĘ, ŻE... strach, jest elementem wyłaniającym się z umysłu, czyli ego, natomiast miłość jest elementem wyłaniającym się bezpośrednio z nieskończonej świadomości, ale to tylko... moje przypuszczenia.

BioSine pisze:
To te nasze narzędzia życia są tak czułe, że same siebie odczuwają doświadczając wszystkiego po kolei.
A Świadomość tylko "PATRZY"... być może poszerza swoje pole widzenia, obserwuje to wszystko,
a gdy obserwuje - "UAKTYWNIA" - taka właśnie ona jest, nic poza obserwacją systemu.


Tak, same odczuwają, dla siebie, to tak jakby powiedzieć "zabawka bawi się sobą". Logiczne jest, że zabawka nie może bawić się sobą, tylko ktoś musi się nią bawić i odczuwać w związku z zabawą określone emocje. Tym kimś jesteś Ty, czyli świadomość. Gdyby nie Ty, czyli świadomość, to zabawa oraz sama zabawka, by nie istniały.


BioSine pisze:
Jest to ciężkie do ogarnięcia o czym mówię i zapewne jestem skazany na porażkę - bo każdy o zdrowych "zmysłach" powie
"przecież super wyśmienicie się czuje z tym co mam - jest pięknie!"...
"przecież o to właśnie chodzi w tym życiu - o zabawę o radość o cieszenie się życiem!"..

Nie ma w tym nic nadzwyczajnego o czym piszesz bo sam jeszcze jakiś miesiąc temu uważałem, że to czysta radość życia jest tym o co tutaj chodzi.
Teraz przeskoczyłem całą tą skalę i jestem po drugiej stronie i teraz nie uważam radości życia za coś o co właśnie tutaj chodzi.


Jeżeli nie radość i szczęście, czyli zabawa jest dla Ciebie, tym o co tutaj chodzi, to przykro mi, ale nic innego nie znajdziesz.

BioSine pisze:
Oczywiście - z dostępnych do "wyboru" możliwości możemy robić co chcemy bo jako człowiek nie mamy Świadomości o czymś "większym, potężniejszym, szlachetniejszym".

Aby nie rzucać słowami jak mięsem podam dwa argumenty.
Przykład:
To tak jakby wysypać wór z klockami na podłodze wokół dziecka - dziecko wtedy dokona "wyboru" CHCE bawić się klockami, więc się bawi,
CHCĘ zbudować zamek z klocków - więc buduje. Nie ma natomiast Świadomości, że może być coś o wiele lepszego niż zabawki i nie jest w
stanie nawet sobie tego wyobrazić więc pozostaje w tym stanie i nie próbuje od tego uciec aby poznać coś lepszego.
"Zabawki" i zabawa nimi (doświadczanie) zabiera ich uwagę a jak już wcześniej powiedziałem - energia wędruje za uwagą.
Gdy energia zaczyna się wyczerpywać zaczyna szukać kolejnej zabawy - wtedy mówimy że Świadomość rośnie... ale zawsze idzie to w tym samym kierunku.


Bawię się, tymi zabawkami, o których wiem. dlatego też tu mamy marzenia, aby nie chcieć bawić się wszystkim, bo to nie możliwe, tylko tym co lubimy, w tym celu powstała np. sztuka, która ma nieograniczony potencjał w zabawie nią. A z tego co wnioskuje, wychodzi na to, że Ty zakładasz, że już nie znajdziesz w życiu nic co da Ci radość. Uważaj.

BioSine pisze:
Tak cichy obserwator to prawdopodobnie czysta Świadomość ale ciężko to jednoznacznie określić bo...
na doświadczeniu które opiszę poniżej byłem tak jakby Świadomy samej Świadomości....


Skucha, ale dlaczego to powiem zaraz.

BioSine pisze:
Wspomniane doświadczenie:
Pewnej nocy bardzo mocno kłóciłem się wewnątrz siebie, moje myśli rzucały mięsem, tak jakby było ich dwóch.
Następnie zacząłem się wsłuchiwać w ten bełkot i zdałem sobie sprawę, ze "to" się kłóci samo ze sobą i że "ktoś" to obserwuje nie wtrącając się nawet na sekunde
bo po prostu nie ma takiej możliwości, ponieważ wtedy nie byłby cichym obserwatorem. Zdałem sobie sprawę że to umysł się kłóci a prawdopodobnie świadomość obserwuje.
Ale co najważniejsze - byłem bardzo Świadomy tej Świadomości, tego który obserwuje... :shock: nie da się tego tak opisać w prostych słowach.


Wiesz co ja tu widzę? Hmmm, co najmniej potrójne rozszczepienie ego. Pierwsze dwa kłócą się ze sobą, a trzeci obserwuje, jak świadomość obserwuje kłótnię. Nic złego, ja u siebie wykryłem podwójne rozszczepienie ego. Lepsza część mojego ego (czyli ten, który teraz pisze tego posta), jechała w myślach gorszą część mojego ego, a prawdziwy ja byłem świadom, że dwa ega się jadą. Nie możesz być świadomy tej świadomości, bo ta świadomość to Ty, więc Twój opis jest, nie logiczny, albo nie zrozumiały nawet przez Ciebie. Dlatego sądzę z Twojego opisu, że tak masz rację, umysł, czyli ego kłóciło się samo ze sobą, ale to Ty to obserwowałeś, Ty byłeś cichym obserwatorem, a w chwili, kiedy zdałeś sobie s tego sprawę, przestałeś nim być, ega nagle przestały się kłócić, a Ty zacząłeś zastanawiać się nad tym co to było? Nic innego jak mechanika umysłu.

BioSine pisze:
Tak, Ty wybierasz spośród dostępnych iluzji zabawek w tym systemie życia :)
Niczego po za tym nie masz możliwości wybrać.


Czego oczy nie widziały, tego duszy nie żal.

Bezwarunkowy pisze:
Zacznijmy od tego, że komputer nie produkuje informacji, tylko ją przetwarza.


BioSine pisze:
Bez różnicy z wyższego punktu patrzenia....


Duża różnica. Produkcja jest to tworzenie czegoś nowego, natomiast przetwarzanie jest to przemiana, tego co już jest.

BioSine pisze:
A co nie jest teorią skoro Ty wszystko rozumiesz / ogarniasz?
Pisałem o tym wyżej.


Nie mówię, że wszystko rozumiem / ogarniam. Po prostu staram się tłumaczyć życie w najprostszy logiczny sposób, tyle, że moja logika, choć prosta dla mnie i dająca mi już spokój z potrzebą odpowiedzi na pytania egzystencjalne, jest nie zrozumiała dla innych, dlatego też nawet się z nią nie wychylam. Jedni wierzą w Jehowego inni w Allaha inni w Krisznę. Czy ja w nie wierzę w nic? Nie. Ja wierzę w NIC i to bardzo, bo NIC jest WSZYSTKIM, a WSZYSTKO jest NICZYM. Zapewne, tego nie zrozumiesz, e tam, ja rozumiem i mi to wystarcza. Daje mi to pełen spokój, kiedy zacznę to sobie uświadamiać.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 22:06 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 lis 2009, 11:43
Posty: 371
Ta.. doją i doją..energie-to odciać sie od złych emocji ,zadusić gada i po zawodach.Nikt mi nie powie ,ze cos złego żywi sie pozytywna, chocby dziecinną radościa.Cieszyć sie życiem,bo nie ważne od kogo i za co je dostaliśmy..kto wie,może rzeczywiscie za kare ,jednak to nie znaczy by sie nie radować tą "kara".
Zawsze jest -biale i czarne -a Ty masz zawsze wybór.
-aha-Jezus własnie pokazal ,że śmierć ,bol , cierpienie to jest nic i nie należy sie tego bać.
(polecam zakazana ewangelie wg. Judasza,tam troche inne spojrzenia) tylko odłam elit ,czyli kosciól podwiesił sie pod ofiare Jezusa przeinaczając sens jego życia i smierci,pewnie na potrzeby calego tego matriksa :ninja:

_________________
Magnificent Space



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lis 2010, 22:55 
Bezwarunkowy pisze:
Każdy doświadcza bólu, życie rozpoczyna się ścieżką cierpienia więc co do tego nie mam żadnej wątpliwości, każdy człowiek na świecie cierpiał w swoim życiu, bądź cierpi. Pierwsza szlachetna prawda.


Skąd wiesz co ktoś inny doświadcza, czuje? Co Ty jesteś w ich umyśle? W ich ciele? :shock:
To że masz takie przekonania nie oznacza że tak musi akurat być.
To o czym piszesz to prawdopodobnie tylko i wyłącznie Twoje przeżycia, które automatycznie stają się nakładką
na resztę istot w celu porównania lub "podniesienia swojej własnej wartości".

Bezwarunkowy pisze:
Tak, już jak pisałem to na co jest wyższa odpowiedź wiedziałem, że chodzi mi o inny system niż Tobie. Ja odnosiłem się do systemu władzy tworzonego przez ludzki umysł. Ktoś na szczycie daje nam sytuację do cierpienia, my cierpimy.


Wyższa albo niższa - bo to wszystko to pojęcie względne - aby się odnieść musisz porównać.
Odniosłeś się do systemu władzy tworzonego przez umysł - zgadzam się.
Ja natomiast poszedłem dalej określając systemem życia to wszystko co zostało stworzone nie tylko
przez umysł i coś co podrzuciło nam nie tylko cierpienie, ból, czy miłość i radość ale i wszystko to w czym jesteśmy zanurzeni.
Ok, tu powiedzmy, że nie ma konfliktu zdań.

Bezwarunkowy pisze:
Wedle mojej definicji... to co określiłeś jako system życia, w ogóle nie istnieje, tym bardziej Twoje definicja nie wiele mówi na temat zagadnienia, jak już coś to rozwiń ją.

Życie - jest to spektrum akcji, w których każda akcja jest przyczyną akcji następnej i efektem akcji poprzedniej. Na elementy życia składają się świadomość i umysł, z którym świadomość się identyfikuje.

Oczywiście mógłbym moją definicję rozwinąć bardziej, ale mi się nie chcę.


To co określiłem jak najbardziej istnieje - z tą różnicą że jest to iluzja, nakładka, matryca.... (nie wiem jak to określić abyś zrozumiał).
I nie będę rozwijał bo rozwinięciem jest sam temat na który m.in. udzielasz odpowiedzi.

Co do życia tu się zgodzę - Ty to nazwałeś spektrum akcji, przyczyn i efektów a ja to nazwałem połączonymi programami tworzącymi system życia.
Więc i tutaj również nie ma konfliktu.

Bezwarunkowy pisze:
No przykro mi bardzo, ale walnąłeś gafę. To by znaczyło, że jak ktoś do mnie podejdzie od tyłu i dźgnie mnie nożem, to ja nie poczuję bólu, bo nawet nie wiem, że teraz ktoś dźgną mnie nożem. To o czym Ty mówisz, to nie żadna uwaga, tylko szok powypadkowy, który bardzo ładnie i klarownie jest opisany w książkach medycznych... czysta biologia. "Ej stary? - Co jest? Właśnie, wbiłem ci nóż w plecy? - Co? Ałaaaaa."


Nie mów hop póki nie przeskoczysz.
To że mówisz o tym jak "ktoś Cię podejdzie od tyłu i dźgnie Cię nożem to nie poczujesz bólu bo nie będziesz świadomy, bo nawet nie wiesz że ktoś Cię teraz dźga nożem" już samo w sobie jest sprzeczne bo jesteś świadomy tej sytuacji.
Oznacza, że musi zaboleć bo jesteś świadomy tej sytuacji więc kłócisz się mówiąc: "No jak to? Przecież podszedł mnie od tyłu a ja nie byłem świadomy a poczułem ból!"
A działa to tak samo jak np słówko "nie" dla podświadomości...
Powiem Ci teraz : Nie myśl o różowym misiu, który wchodzi po drzewie... Jak myślisz o czym myślałeś?
Więc zamieńmy zdanie: Nie bądź świadomy tego, że ktoś od tyłu nieświadomie dźga Cię w plecy..... :shock:

A tzw "szok powypadkowy" to skąd się bierze? Z kosmosu czy z głowy? :o

Bezwarunkowy pisze:
Oj za bardzo pewnie, powinieneś dodać "sądzę, że". Kolego, z tego co ja się naczytałem w książkach ludzi oświeconych i przemyślałem w swojej głowię stwierdzam, albo raczej SĄDZĘ, ŻE... strach, jest elementem wyłaniającym się z umysłu, czyli ego, natomiast miłość jest elementem wyłaniającym się bezpośrednio z nieskończonej świadomości, ale to tylko... moje przypuszczenia.


W przeciwieństwie do Ciebie ja czytam jedną książkę jaką jest moje doświadczanie i odczuwanie i myślenie...
czytając "prawdziwe książki lub inne media..." mogę jedynie zacząć porównywać lub wierzyć w coś czego nie doświadczyłem samym sobą - wiem to z doświadczenia.
Moje zdanie o tym o czym piszesz pisałem wyżej więc nie będę się powtarzał.

Bezwarunkowy pisze:
Tak, same odczuwają, dla siebie, to tak jakby powiedzieć "zabawka bawi się sobą". Logiczne jest, że zabawka nie może bawić się sobą, tylko ktoś musi się nią bawić i odczuwać w związku z zabawą określone emocje. Tym kimś jesteś Ty, czyli świadomość. Gdyby nie Ty, czyli świadomość, to zabawa oraz sama zabawka, by nie istniały.


Tak, te wszystkie programy to takie zabawki same w sobie oprócz tego który obserwuje - Czystej Świadomości.
Innymi słowy - są zabawki i jest Świadomość tej zabawki.

Bezwarunkowy pisze:
Jeżeli nie radość i szczęście, czyli zabawa jest dla Ciebie, tym o co tutaj chodzi, to przykro mi, ale nic innego nie znajdziesz.


To jest Twoja myśl a nie moja. :) A zarazem Twoja odpowiedź na to co by było gdyby Tobie nie chodziło o radość i szczęście - odpowiedziałeś sam sobie, że nic wtedy byś nie znalazł. No bo nie jesteś w moim umyśle więc nie wiesz czego szukam... rozumiesz?

Bezwarunkowy pisze:
Bawię się, tymi zabawkami, o których wiem. dlatego też tu mamy marzenia, aby nie chcieć bawić się wszystkim, bo to nie możliwe, tylko tym co lubimy, w tym celu powstała np. sztuka, która ma nieograniczony potencjał w zabawie nią. A z tego co wnioskuje, wychodzi na to, że Ty zakładasz, że już nie znajdziesz w życiu nic co da Ci radość. Uważaj.


Jak coś może być niemożliwe skoro możemy np wyjść z ciała, możemy wędrować po planetach, wszechświatach, latać nie mając skrzydeł, możemy świadomie śnić itp...
I ktoś powie, że to wytwór Twojego umysłu, a chwilę potem ktoś powie, że życie nie istnieje, ktoś powie że życie jest nieskończone, potem np ja powiem że życie to iluzja...
I nie ważne kto to mówi i jakie to ma znaczenie - powtórzę kolejny raz: moim zdaniem to wszystko to są skrypty trzymające nas na smyczy i pozbawiają energii
abyśmy nie mogli doświadczać prawdziwej esencji istnienia.

Czasem mam wrażenie, że ta biedna Świadomość jest uwięziona i nie potrafi się wydostać bo tylko obserwuje co się wokół niej dzieje.
Ale myślę, że im większa tym bardziej chce się wydostać z tej klatki.

Więc reasumując te wszystkie skrypty, kody, regułki - BLOKUJĄ NAS przed prawdziwym Życiem
- gdzie Ty nawet nie będziesz potrzebował żadnych marzeń aby ich doświadczać

Oczywiście mogę się mylić ale czy w ogóle istnieje pomyłka? :cooo?: . - nieważne...

Bezwarunkowy pisze:
Wiesz co ja tu widzę? Hmmm, co najmniej potrójne rozszczepienie ego. Pierwsze dwa kłócą się ze sobą, a trzeci obserwuje, jak świadomość obserwuje kłótnię. Nic złego, ja u siebie wykryłem podwójne rozszczepienie ego. Lepsza część mojego ego (czyli ten, który teraz pisze tego posta), jechała w myślach gorszą część mojego ego, a prawdziwy ja byłem świadom, że dwa ega się jadą. Nie możesz być świadomy tej świadomości, bo ta świadomość to Ty, więc Twój opis jest, nie logiczny, albo nie zrozumiały nawet przez Ciebie. Dlatego sądzę z Twojego opisu, że tak masz rację, umysł, czyli ego kłóciło się samo ze sobą, ale to Ty to obserwowałeś, Ty byłeś cichym obserwatorem, a w chwili, kiedy zdałeś sobie s tego sprawę, przestałeś nim być, ega nagle przestały się kłócić, a Ty zacząłeś zastanawiać się nad tym co to było? Nic innego jak mechanika umysłu.


"Ego" się kłóci bo mu nie pasuje to życie... spoko :shock:

Bezwarunkowy pisze:
Czego oczy nie widziały, tego duszy nie żal.


No dokładnie, to tak samo jak z bólem ciała.

Bezwarunkowy pisze:
Duża różnica. Produkcja jest to tworzenie czegoś nowego, natomiast przetwarzanie jest to przemiana, tego co już jest.


Produkcja to także powielanie czegoś już istniejącego więc przetwarzanie może być również rozumiane jako przemiana tego co już jest lub przemiana czegoś nowego.
Ale tu wymagane jest głębsze zrozumienie z Twojej strony. Bo jak wcześniej wspomniałem wszystko jest względne i zależy od punktu odniesienia.

Bezwarunkowy pisze:
Nie mówię, że wszystko rozumiem / ogarniam. Po prostu staram się tłumaczyć życie w najprostszy logiczny sposób, tyle, że moja logika, choć prosta dla mnie i dająca mi już spokój z potrzebą odpowiedzi na pytania egzystencjalne, jest nie zrozumiała dla innych, dlatego też nawet się z nią nie wychylam. Jedni wierzą w Jehowego inni w Allaha inni w Krisznę. Czy ja w nie wierzę w nic? Nie. Ja wierzę w NIC i to bardzo, bo NIC jest WSZYSTKIM, a WSZYSTKO jest NICZYM. Zapewne, tego nie zrozumiesz, e tam, ja rozumiem i mi to wystarcza. Daje mi to pełen spokój, kiedy zacznę to sobie uświadamiać.


Moja rada dla Ciebie, to nie opierać się na logice bo logika to tak jak czas, wielkość, długość, lewo, prawo czy cokolwiek innego jest pojęciem względnym - musisz do czegoś najpierw porównać aby uznać to za logiczne lub nie logiczne a jak wiadomo wielu rzeczy nie da się wyjaśnić za pomocą logiki a jednak "istnieją" i można ich doświadczać.

To czy nie wierzysz w NIC można łatwo sprawdzić..przykład:
Bezwarunkowy pisze:
Każdy doświadcza bólu, życie rozpoczyna się ścieżką cierpienia więc co do tego nie mam żadnej wątpliwości, każdy człowiek na świecie cierpiał w swoim życiu, bądź cierpi. Pierwsza szlachetna prawda.



Na górę
   
 
 
Post: 26 lis 2010, 23:56 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
BioSine pisze:
Skąd wiesz co ktoś inny doświadcza, czuje? Co Ty jesteś w ich umyśle? W ich ciele? :shock:
To że masz takie przekonania nie oznacza że tak musi akurat być.
To o czym piszesz to prawdopodobnie tylko i wyłącznie Twoje przeżycia, które automatycznie stają się nakładką
na resztę istot w celu porównania lub "podniesienia swojej własnej wartości".


Ty chyba sam nie bardzo ogarniasz to co piszesz. Po co miał bym porównywać, a co lepsze podnosić własną wartość. Po prostu stwierdzam fakt, człowiek cierpi, a jeżeli Ty tego nie widzisz, no to znaczy, że jesteś ślepy. Dale nie skomentuje tego fragmentu bo szczerze to nie do końca go zrozumiałem. Zabawne wnioski wysnuwasz.

BioSine pisze:
Wyższa albo niższa - bo to wszystko to pojęcie względne - aby się odnieść musisz porównać.
Odniosłeś się do systemu władzy tworzonego przez umysł - zgadzam się.
Ja natomiast poszedłem dalej określając systemem życia to wszystko co zostało stworzone nie tylko
przez umysł i coś co podrzuciło nam nie tylko cierpienie, ból, czy miłość i radość ale i wszystko to w czym jesteśmy zanurzeni.


Zacznijmy od tego, że miłość, radość i to wszystko w czym jesteśmy zanurzeni, sami sobie podrzucamy, łącznie z cierpieniem. A jeżeli mówisz, że to czyjaś wina to stwierdzasz, tylko fakt, że nie potrafisz pogodzić się z tym, że przyczyną wszystkiego w Twoim życiu jesteś Ty.

BioSine pisze:
To co określiłem jak najbardziej istnieje - z tą różnicą że jest to iluzja, nakładka, matryca.... (nie wiem jak to określić abyś zrozumiał).
I nie będę rozwijał bo rozwinięciem jest sam temat na który m.in. udzielasz odpowiedzi.


Nie określaj, bo ja nie muszę Cię rozumieć. Ja wiem swoje i moja prawda jest najmojsza.

BioSine pisze:
Nie mów hop póki nie przeskoczysz.
To że mówisz o tym jak "ktoś Cię podejdzie od tyłu i dźgnie Cię nożem to nie poczujesz bólu bo nie będziesz świadomy, bo nawet nie wiesz że ktoś Cię teraz dźga nożem" już samo w sobie jest sprzeczne bo jesteś świadomy tej sytuacji.


Zgon... to była sytuacja teoretyczna, taka w której nie widział bym, że ktoś za mną podchodzi... czytaj ze zrozumieniem.

BioSine pisze:
Powiem Ci teraz : Nie myśl o różowym misiu, który wchodzi po drzewie... Jak myślisz o czym myślałeś?


Powiem Ci teraz: Incepcja

BioSine pisze:
A tzw "szok powypadkowy" to skąd się bierze? Z kosmosu czy z głowy? :o


Nie wiesz? Z powietrza. Poczytaj biologię to się dowiesz.


W przeciwieństwie do Ciebie ja czytam jedną książkę jaką jest moje doświadczanie i odczuwanie i myślenie...
czytając "prawdziwe książki lub inne media..." mogę jedynie zacząć porównywać lub wierzyć w coś czego nie doświadczyłem samym sobą - wiem to z doświadczenia.
Moje zdanie o tym o czym piszesz pisałem wyżej więc nie będę się powtarzał.[/quote]

W przeciwieństwie do Ciebie, ja porównuje swoje doświadczenia z doświadczeniami innych i sprawdzam, czy inni mogli przeżyć to co ja oraz myśleć to co ja na pewne tematy. Czytam ludzi, którzy wiedzą coś na prawdę na temat życia, choćby Eckhart Tolle. Okazuje się, że wnioski, do których doszedłem sam przez lata na temat kolektywnej świadomości są wnioskami wielu, wielu ludzi. Życzę Ci tego samego. Niema to jak dojdziesz sam do czegoś, a potem ktoś powie, że doszedł do tego samego. Może w przypadku Twoich teorii też Ci się to uda.

Bezwarunkowy pisze:
Jeżeli nie radość i szczęście, czyli zabawa jest dla Ciebie, tym o co tutaj chodzi, to przykro mi, ale nic innego nie znajdziesz.


BioSine pisze:
To jest Twoja myśl a nie moja. :) A zarazem Twoja odpowiedź na to co by było gdyby Tobie nie chodziło o radość i szczęście - odpowiedziałeś sam sobie, że nic wtedy byś nie znalazł. No bo nie jesteś w moim umyśle więc nie wiesz czego szukam... rozumiesz?


Moja myśl to moja myśl, ale zapewne prawdziwa. Ty masz taki problem, że sam nie wiesz, czego szukasz.

BioSine pisze:
Jak coś może być niemożliwe skoro możemy np wyjść z ciała, możemy wędrować po planetach, wszechświatach, latać nie mając skrzydeł, możemy świadomie śnić itp...
I ktoś powie, że to wytwór Twojego umysłu, a chwilę potem ktoś powie, że życie nie istnieje, ktoś powie że życie jest nieskończone, potem np ja powiem że życie to iluzja...
I nie ważne kto to mówi i jakie to ma znaczenie - powtórzę kolejny raz: moim zdaniem to wszystko to są skrypty trzymające nas na smyczy i pozbawiają energii
abyśmy nie mogli doświadczać prawdziwej esencji istnienia.


Chłopaku, my sami trzymamy się na smyczy.

BioSine pisze:
Oczywiście mogę się mylić ale czy w ogóle istnieje pomyłka? :cooo?: . - nieważne...


Tak na prawdę nic nie istnieje, ani Ty, ani ja, ani cała reszta. pff

[/quote]

BioSine pisze:
"Ego" się kłóci bo mu nie pasuje to życie... spoko :shock:


Ciężka gadka z Tobą, nie zbyt kumasz co piszę, dlatego też z góry mówię, że to mój ostatni post w tym temacie.

Bezwarunkowy pisze:
Czego oczy nie widziały, tego duszy nie żal.


BioSine pisze:
No dokładnie, to tak samo jak z bólem ciała.


Hah, nie w tym przypadku, jak już mówiłem, jeżeli ktoś podejdzie mnie od tyłu i z nienacka, bez mojej wiedzy, że stoi za mną, wbije mi kosę w żebra, to chyba za boli.


BioSine pisze:
To czy nie wierzysz w NIC można łatwo sprawdzić..przykład:


Bezwarunkowy pisze:
Każdy doświadcza bólu, życie rozpoczyna się ścieżką cierpienia więc co do tego nie mam żadnej wątpliwości, każdy człowiek na świecie cierpiał w swoim życiu, bądź cierpi. Pierwsza szlachetna prawda.


Ale ja nie powiedziałem, że nie wierzę w nic... wręcz przeciwnie, ja wierzę w nic <<< przeczytaj to sformułowanie ze 20 razy to może poznasz jego sens. A teraz papa i powodzenia w dalszej rozkmince na temat dojenia. Ja odpadam. Idę cieszyć się lajvem, doświadczać tego co lubię doświadczać i czerpać z tego radość, bo chyba... o to w życiu chodzi, a zapomniałem - nie według Ciebie, bo przecież według Ciebie szczęście i spełnienie to tylko program blokujący nas przed prawdziwym życie... ok jak je znajdziesz to napisz, co to jest prawdziwe życie.

Myślenie to najgorszy program, jaki istnieje, aby blokować nas przed prawdziwym życiem. Życzę Ci z całego serca, abyś zaprzestał myśleć i uświadomił sobie, że nie jesteś ani swoim ciuchem, ani swoim ciałem, ani swoim umysłem, lecz jedną wielką świadomością, ciszącą się z samego faktu, że istnieje. Jak masz z tym problem... LSD i cały ten temat pójdzie do śmietnika bo zdasz sobie sprawę z tego, że jest BEZ SENSU... jak życie. 3m się.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lis 2010, 2:38 
Bezwarunkowy pisze:
Ty chyba sam nie bardzo ogarniasz to co piszesz. Po co miał bym porównywać, a co lepsze podnosić własną wartość. Po prostu stwierdzam fakt, człowiek cierpi, a jeżeli Ty tego nie widzisz, no to znaczy, że jesteś ślepy. Dale nie skomentuje tego fragmentu bo szczerze to nie do końca go zrozumiałem. Zabawne wnioski wysnuwasz.


Hehe :haha:
Po pierwsze obronię się:
Nigdzie nie napisałem, że nie widzę tego jak ktoś cierpi - to Twoja nadinterpretacja, napisałem, że "WIELU" a nie "KAŻDY" czy "WSZYSCY" a to jest różnica.
Więc Twoja wypowiedź okazuje się po prostu wyssanym z palca. Inaczej tego nazwać nie mogę.
Do tego co napisałem wymagane jest głębsze zrozumienie... dlatego rozumiem i szanuje brak komentarza z Twojej strony.

Po drugie:
Tak, to że ktoś cierpi fizycznie to akurat najprościej zauważyć.
Natomiast to czy ktoś wewnętrznie cierpi już trudniej zauważyć, można określić to po ich zachowaniach że ludzie cierpią wewnętrznie, ale czy na serio cierpią nie zawsze można określić. Nie mniej jednak jaki to "fakt" o którym jesteś tak przekonany, że każdy człowiek na Ziemi cierpi, bądź cierpiał znając zaledwie garstkę ludzi? To ma być logiczne?
Ale Ty tego nie możesz wiedzieć bo po prostu nie wiesz co jest w ich wnętrzu, nie masz do tego dostępu. Chyba że masz do każdego z nas dostęp to zwracam honor. :shock:
Moim zdaniem te "fakty" to tak naprawdę tylko Twoje domniemania, które odbywają się poprzez pryzmat Twoich przekonań czyli jak ja to nazywam skryptów życia....
być może są one trafne, być może nie... ale faktem tego nigdy bym nie nazwał.

Więc gdy piszesz:
Cytuj:
Każdy doświadcza bólu, życie rozpoczyna się ścieżką cierpienia więc co do tego nie mam żadnej wątpliwości, każdy człowiek na świecie cierpiał w swoim życiu, bądź cierpi. Pierwsza szlachetna prawda.

daj przykład logicznego myślenia które sam preferujesz bo z wypowiedzi wynika coś zupełnie innego.


Bezwarunkowy pisze:
Zacznijmy od tego, że miłość, radość i to wszystko w czym jesteśmy zanurzeni, sami sobie podrzucamy, łącznie z cierpieniem. A jeżeli mówisz, że to czyjaś wina to stwierdzasz, tylko fakt, że nie potrafisz pogodzić się z tym, że przyczyną wszystkiego w Twoim życiu jesteś Ty.


Pisząc "zanurzeniu" w całej reszcie miałem na myśli wszystkie te elementy które są w naszym obrębie, o których wiemy że są a nazywamy to iluzją rzeczywistości
- czyli rzeczami materialnymi, materią ale także falami, częstotliwościami, dźwiękiem, światłem itp...niby nic a jednak to też skrypty które są po prostu kompatybilne z naszymi "osobistymi" programami i narzędziami (ciało, umysł, myśli itp). Ktoś to tutaj powrzucał w jakimś konkretnym celu bo kompletnie bezsensownym byłoby przychodzić ze źródła następnie doświadczać źródła a potem ponownie powrócić do źródła. Nikogo nie obwiniam tylko szukam wyjścia z tej iluzorycznej pułapki.
Niestety gdybym teraz chciał skoczyć z mostu, coś mnie będzie powstrzymywało, pewnym jest, że będą to świadomość o bólu, strachu, lęku, przerażeniu itp... pytanie po co te blokady skoro i tak prędzej czy później będziemy musieli się z tym zmierzyć....

Bezwarunkowy pisze:
Nie określaj, bo ja nie muszę Cię rozumieć. Ja wiem swoje i moja prawda jest najmojsza.


Nie musisz mnie rozumieć - pytanie czy chcesz.

Bezwarunkowy pisze:
Zgon... to była sytuacja teoretyczna, taka w której nie widział bym, że ktoś za mną podchodzi... czytaj ze zrozumieniem.


Czytam ze zrozumieniem ale sytuacja teoretyczna ma się nijak do realnej sytuacji.
To tak ja bym Ci podał sytuację teoretyczną, że pisząc następnego posta będę siedział w bazie na Księżycu.
Sytuacja teoretyczna jest złudzeniem prawdziwej sytuacji. Zanurzyłeś się w pętli błędnego rozumowania...

W ogóle czy jesteś tego świadomy o czym do Ciebie piszę? :shock: :)

Bezwarunkowy pisze:
Powiem Ci teraz: Incepcja


Oglądałem, bardzo dobry film. Polecam!

Bezwarunkowy pisze:
Nie wiesz? Z powietrza. Poczytaj biologię to się dowiesz.


Hehe a czym jest powietrze skoro już w tą stronę brniesz? :shock: :lol:

Bezwarunkowy pisze:
W przeciwieństwie do Ciebie, ja porównuje swoje doświadczenia z doświadczeniami innych i sprawdzam, czy inni mogli przeżyć to co ja oraz myśleć to co ja na pewne tematy. Czytam ludzi, którzy wiedzą coś na prawdę na temat życia, choćby Eckhart Tolle. Okazuje się, że wnioski, do których doszedłem sam przez lata na temat kolektywnej świadomości są wnioskami wielu, wielu ludzi. Życzę Ci tego samego. Niema to jak dojdziesz sam do czegoś, a potem ktoś powie, że doszedł do tego samego. Może w przypadku Twoich teorii też Ci się to uda.


Gratulacje, ja też bardzo dużo przeczytałem o przemyśleniach tych ludzi - ale tak jak pisałem w poprzednich postach z doświadczenia własnego wiem, że to są kolejne programy utrzymujące Cię przy życiu, dające Ci nadzieję, wiarę we własne siły, we własne możliwości, medytacje, relaksacje, praktyki, oświecenia, dając Ci kolejny punkt który mimowolnie zaczynasz szukać.... to są nowe zabawki aby zabrać Twoją energię poprzez odpowiednie kierowanie Twojej uwagi. Energia wędruje za uwagą. Wszystko ma za zadanie zabierać tą energię którą wyprodukujesz, przetworzysz lub zmagazynujesz...możesz ją przekazywać jeżeli chcesz ale każdego dnia i tak jesteś wysysany... w zamian za to twoja uwaga skierowana jest na coś co jest bezużyteczne (np ego) patrząc przez pryzmat tego że i tak kiedyś będziesz musiał to wszystko pozostawić i odejść.

Bezwarunkowy pisze:
Moja myśl to moja myśl, ale zapewne prawdziwa. Ty masz taki problem, że sam nie wiesz, czego szukasz.


Twoja myśl należy do Ciebie i dotyczy Ciebie - nikogo innego - To o kim myślisz jest lustrem tego jak myślisz o sobie samym.

Bezwarunkowy pisze:
Chłopaku, my sami trzymamy się na smyczy.


Hehe nie MY tylko te wszystkie nasze struktury, sieci, programy, systemy, skrypty tworzące klatkę
dla Świadomości (dla prawdziwych Nas) która musi się przedzierać i poszerzać horyzonty aby móc w ogóle cokolwiek rozkminić.

Bezwarunkowy pisze:
Tak na prawdę nic nie istnieje, ani Ty, ani ja, ani cała reszta. pff


Może tak, a może nie.

Bezwarunkowy pisze:
Ciężka gadka z Tobą, nie zbyt kumasz co piszę, dlatego też z góry mówię, że to mój ostatni post w tym temacie.


Ja się cieszę bo gdybyśmy się całkowicie rozumieli to nie było by sensu tej rozmowy.
A tak, nie wiem jak Ty ale Ja bardzo dużo wyciągam z tej dyskusji dla siebie wartościowego. Mruga

Bezwarunkowy pisze:
Hah, nie w tym przypadku, jak już mówiłem, jeżeli ktoś podejdzie mnie od tyłu i z nienacka, bez mojej wiedzy, że stoi za mną, wbije mi kosę w żebra, to chyba za boli.


Jak już mówiłem, nie zadziała póki sobie tego naprawdę nie uświadomisz bo nie powędruje w to miejsce żaden sygnał, iskra... nie nalegam abyś to zrozumiał. Mruga

Bezwarunkowy pisze:
Ale ja nie powiedziałem, że nie wierzę w nic... wręcz przeciwnie, ja wierzę w nic <<< przeczytaj to sformułowanie ze 20 razy to może poznasz jego sens. A teraz papa i powodzenia w dalszej rozkmince na temat dojenia. Ja odpadam. Idę cieszyć się lajvem, doświadczać tego co lubię doświadczać i czerpać z tego radość, bo chyba... o to w życiu chodzi, a zapomniałem - nie według Ciebie, bo przecież według Ciebie szczęście i spełnienie to tylko program blokujący nas przed prawdziwym życie... ok jak je znajdziesz to napisz, co to jest prawdziwe życie.


Czyli wierzysz we wszystko? :haha: Skoro tak to czemu nie wierzysz w to o czym piszę...? :D
To jest właśnie program zwany paradoksem życia... hehehe JEST ale za cholere nikt nie wie do czego nam on jest potrzebny :D

Bezwarunkowy pisze:
Myślenie to najgorszy program, jaki istnieje, aby blokować nas przed prawdziwym życiem. Życzę Ci z całego serca, abyś zaprzestał myśleć i uświadomił sobie, że nie jesteś ani swoim ciuchem, ani swoim ciałem, ani swoim umysłem, lecz jedną wielką świadomością, ciszącą się z samego faktu, że istnieje. Jak masz z tym problem... LSD i cały ten temat pójdzie do śmietnika bo zdasz sobie sprawę z tego, że jest BEZ SENSU... jak życie. 3m się.


Ale ja jestem bardzo świadomy i nie potrzebuje LSD czy innych "uświadamiaczy".. po prostu mówię o tym że to wszystko tylko ogranicza Świadomość.
To jest ten gąszcz przez który wypadałoby się przedostać.

Ok również Ci życzę powodzenia i dzięki za porcję dobrej rozkminki. :tak:
Pozdrawiam


Ostatnio zmieniony 27 lis 2010, 11:41 przez BioSine, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 27 lis 2010, 5:20 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
Bezwarunkowy pisze:
BioSine pisze:

Tak jak komputer - aby odpowiednio działał musi posiadać od zaj*bania programów sterujących.
Gdy ich nie będzie miał nie będzie w stanie produkować energii jaką jest informacja.


Zacznijmy od tego, że komputer nie produkuje informacji, tylko ją przetwarza.

Tak, przetwarzamy, coś co nie niesie w sobie żadnych emocji w coś innego pełne niestałych emocji po brzegi.
niczym dynamo jedna energia przekształcamy w inną, chyba bardziej przyswajalną czyli inaczej to ujmując "produkujemy" prąd, łatwiej zrozumieć? :)
To oczywiście tylko kolejne przybliżenie i jak każde przybliżenie ma swoje ograniczenia, najważniejsze są wspólne "produkcja" i "przetwarzanie".
Ciekawe czy odprowadzamy energię do czegoś co jest częścią systemu czy do czegoś poza nim mogącego istnieć bez nas.
My możemy żyć bez iPoda ale czy iPod o tym wie? :D
Bezwarunkowy pisze:
Życie - jest to spektrum akcji, w których każda akcja jest przyczyną akcji następnej i efektem akcji poprzedniej.

Tylko jaka szkoda że jesteśmy ogniwem w łańcuchu, ustalone miejsce, ustalony czas a spektrum to takie ciacho które możemy polizać przez szkło i to już jest bardzo wiele (żadnego "czego oczy nie widzą ..." bo jednak coś widzą a czego zobaczyć nie można w danej chwili i tak może mieć istotny wpływ).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lis 2010, 11:34 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
Jednak jeszcze napiszę. Spróbujmy inaczej. odwołam się do Twojego pierwszego posta i zadam Ci pytania względem niego. Jestem ciekaw co mi odpowiesz.

BioSine pisze:
Z pewnych przyczyn i pewnych sytuacji, których kiedyś chciałem doświadczyć powstała pewna myśl
- dlaczego prawie każdy z nas jest wyposażony w program jakim jest ból?
Ok ktoś powie "ponieważ wtedy wiesz że staje Ci się krzywda i trzeba to zmienić"

przykład: gdy ktoś spada ze schodów nabija sobie sporo siniaków które go bolą
- informują go aby bardziej "uważał" następnym razem ponieważ ciało jest bardzo kruche i wrażliwe....

Ja jednak zastanawiam się czy przypadkiem ból w powiązaniu ze strachem są nazwijmy je "programami blokującymi przed śmiercią"...


Pytanie pierwsze - kto wgrywa nam te programy?


BioSine pisze:
I tak sobie myślę, że te systemy są po to aby jak najdłużej "doić krowę z mleka" jaką jest człowiek.... hmm
No bo czy ludzie boją się samej śmierci czy raczej bólu fizycznego przed śmiercią skoro i tak od początku mają świadomość, że i tak kiedyś umrą?

Krowa jak krowa - żyje sobie tylko po to aby dać mleko, mięso - rozmnaża się aby podtrzymać system dojenia...
Czy tak jest również z ludźmi tylko na o wiele bardziej zaawansowanym poziomie?
I oczywiście nie chodzi o mleko i mięso tylko o ENERGIĘ, uczucia, emocja, informacje lub jakieś inne energie
których być może nie jesteśmy świadomi lub nie odbieramy naszym narzędziami itp...


Pytanie drugie - kto nas doi z energii?

BioSine pisze:
Ogólnie rozwijając tą myśl - pojawia się koncept tego, że całe to "wspaniałe" życie to swego
rodzaju kompleksowy system produkowania energii i zasilania...


Pytanie trzecie - patrz pytanie drugie?

BioSine pisze:
No bo do czegoś to wszystko służy, czy to uczucia, czy emocje, umysł, myśli, wyobrażenia, zmysły czy ogólnie ciało fizyczne...
Mówią nam a raczej sami sobie wmawiamy przeróżne teorie, hipotezy, prawdy czy jakieś wierzenia a nikt nie wie kim jesteśmy, skąd się wzięliśmy, dokąd zmierzamy i po co mamy podtrzymywać naszą cywilizacje. Tak jakby to był kolejny zainstalowany w nas program do ciągłego szukania, odkrywania lub wymyślania przeróżnych historii, w które jedni mogą mniej lub bardziej wierzyć.
Dzięki temu również zawsze podtrzymujemy system dojenia bo.... WIERZYMY! :shock: - kolejny program wierzeń...


Pytanie czwarte - patrz pytanie pierwsze.

BioSine pisze:
Jesteśmy swoistym prądem który płynie w kablu życia i zasila wszystko to co ma zasilać.


Pytanie piąte - co ma zasilać?

A i jeszcze coś. Bardzo rozbawiło mnie, jak określiłeś oświecenie jako program blokujący. Stan umysłu, w którym jednostka zdaje sobie sprawę z tego kim jest, dlaczego jest i kto ją stworzył, stan, w którym jednostka przejmuje pełną kontrolę nad tymi Twoimi programami blokującymi oraz kontrolę nad własnym życiem, własnym ego, własnym umysłem, gdzie uświadamia sobie, że jednostka, to nie umysł, lecz czysta świadomość... nazywasz kolejnym programem blokującym przed śmiercią. Hahaha... zasymuluj sobie oświecenie to zobaczymy, czy tak będziesz mówić.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lis 2010, 14:46 
Bezwarunkowy pisze:
Pytanie pierwsze - kto wgrywa nam te programy?
Pytanie drugie - kto nas doi z energii?


Ad. 1. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie - wiem jedynie, że są te programy i działają nawet pod pretekstem iluzji.
Ogólnie ciało, umysł, światło, kolor, dźwięk, zmysły to jedne z nich...które są kompatybilne ze sobą nawzajem.
Gdy zadasz pytanie: co nie jest tym programem odpowiem - cichy obserwator tego systemu.

Ad. 2. Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie - nie wiem kto, nie wiem w jakim celu, wiem jedynie, że to nieustannie się dzieje, więc taka aluzja do "ciągłego dojenia".
Nawet gdy teraz piszę to odbywa się za pomocą programu, nawet gdy myślę o czym napisać to odbywa się za pomocą programu....
nawet gdy wydaje mi się że wiem że to działa to odbywa się za pomocą programu, nawet gdy patrzę na monitor - można to określić jako - program patrzy na inny program.

Mógłbym tak pisać i pisać bo temat rzeka... mimo to wszystko co jest lub się pojawia wydaje się być odpowiednio zaprogramowane
- wszystko posiada odpowiednią funkcję i jest w pewnej części uzupełnieniem następnego programu.
To jest tak skomplikowany system że nawet nie wiem czy da się go opisać i określić. :shock:

Działa podobnie:
I powiedzmy że działa na zasadzie kodu skryptowego podobnego do języka PHP w tworzeniu
stron internetowych - jeżeli zostanie spełniony jakiś warunek wtedy wykonywany jest kolejny kod skryptu.
Wydaje się , że właśnie tak działa system życia który jest jedną wielką produkcją i konwertowaniem energii na niewyobrażalną skalę.

Bezwarunkowy pisze:
BioSine pisze:
Jesteśmy swoistym prądem który płynie w kablu życia i zasila wszystko to co ma zasilać.


Pytanie piąte - co ma zasilać?


Wszystko to do czego nie jesteśmy uprawnieni aby wiedzieć.

Bezwarunkowy pisze:
A i jeszcze coś. Bardzo rozbawiło mnie, jak określiłeś oświecenie jako program blokujący. Stan umysłu, w którym jednostka zdaje sobie sprawę z tego kim jest, dlaczego jest i kto ją stworzył, stan, w którym jednostka przejmuje pełną kontrolę nad tymi Twoimi programami blokującymi oraz kontrolę nad własnym życiem, własnym ego, własnym umysłem, gdzie uświadamia sobie, że jednostka, to nie umysł, lecz czysta świadomość... nazywasz kolejnym programem blokującym przed śmiercią. Hahaha... zasymuluj sobie oświecenie to zobaczymy, czy tak będziesz mówić.


To Ty sobie uświadom, że nawet gdy będziesz oświecony, porzucisz ego, porzucisz umysł i "przejmiesz kontrolę nad własnym życiem"
- i tak zostaniesz wyłączony i nic Ci to tutaj tak naprawdę nie da póki nie doświadczymy tego co tak naprawdę jest po tzw. drugiej stronie. :shock:
Zauważ, że mimo tego wszystkiego o czym piszesz - że oświecony, świadomy kim jesteś, dlaczego jesteś, w jakim celu itp i tak czy to przestaniesz myśleć,
czy wyłączysz umysł czy przełączysz go na duży umysł,
i choćbyś nie wiem jakie praktyki uprawiał dniami i nocami - i tak doświadczasz tego życia i tak JESTEŚ i tak BĘDZIESZ,
i nawet gdybyś był wielkim smokiem z długim ogonem - to i tak JESTEŚ i tak "PRODUKUJESZ" czy tego chcesz czy nie - aż skończy się paliwo. Rozumiesz?

To jest nieuniknione - całe szczęście, że są różne programy takie jak szczęście, miłość, radość, przyjemność, kolory, zapachy itp...

Na te i inne pytania może być nieskończenie wiele odpowiedzi.
Po za tym ten cichy obserwator wygląda na to, że nie musi tego wiedzieć, nie zadaje pytań, nie szuka odpowiedzi
- on nic nie produkuje, on nic nie przetwarza...on po prostu obserwuje.



Na górę
   
 
 
Post: 27 lis 2010, 15:06 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 13 paź 2010, 15:18
Posty: 79
Płeć: mężczyzna
Widzisz, sam nie potrafisz odpowiedzieć na pytania, które zadałem - to świadczy, tylko o tym, że za bardzo sobie coś ubzdurałeś... "wiem, że to się dzieje". Za dużo myślenia. Poczytaj siebie trochę... co Ty w ogóle piszesz... porównujesz życie do jakichś kodów skryptowych i nie wiadomo, czego jeszcze. To brzmi bardziej jak jakaś dziwna ideologia, której sorry, ale w ogóle nie rozumiem, której sorry, ale Ty sam nie rozumiesz, której sorry, ale nie chcę rozumieć bo brzmi - sorry, ale zabawnie. Za bardzo komplikujesz i za bardzo rozkminasz - życia nie rozkminisz. Ogólnie to co tworzysz brzmi, jak jakaś idea do stworzenia niezłego sf, ale z tego co wiem, to już jeden taki film był o dojeniu energii, ale tam było wiadomo o co chodzi, tutaj - nie bardzo.

"Nawet gdy teraz piszę to odbywa się za pomocą programu, nawet gdy myślę o czym napisać to odbywa się za pomocą programu.... "

Tu jednak masz rację, wszystko co robisz w swoim życiu robisz za pomocą programu, który ja osobiście nazywam ego.

"Życie to kompleksowy system dojenia...."

Przez kogo i dla czego?

"Nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, ale tak jest."

Czyli koniec tematu - jak dla mnie.

_________________
"Wszyscy jesteśmy jedną świadomością, która doświadcza siebie podmiotowo. Niema czegoś takiego jak śmierć. Życie to tylko sen, a my jesteśmy wyobrażeniem nas samych". Bill Hicks



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lis 2010, 15:14 
Bezwarunkowy pisze:
Przez kogo i dla czego?
Czyli koniec tematu - jak dla mnie.


To że nie potrafię odpowiedzieć przez "kogo i po co" nie oznacza, że to się nie dzieje. :shock:

Nawet jeśli napisałbym, że doją nas Krowy z energii i tak byś w to nie uwierzył a nawet gdyby to i tak nie miałoby znaczenia - bo tak działa ten system.
I zapewne nawet to, że taka teoria z mojej strony powstała jest sama w sobie programem ale Ty tego i tak nie rozumiesz.

Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group