Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 14 lis 2019, 4:13

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
Post: 20 maja 2013, 1:19 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 20 maja 2013, 0:56
Posty: 3
Płeć: kobieta
Ponad rok temu mój znajomy powiesił się. Nie znałam go dobrze, ale polubiłam od razu, był bardzo dobrym człowiekiem. Chciałabym przestać o nim myśleć, ale boję się że jest mu tam źle, nie wiem jak pomóc. To co opiszę zabrzmi jak marny serial,jednak nigdy nie miałam zadnych zaburzen i szczerze mówiąc boję się komus o tym mówić, z racji anonimowości postanowilam sie tutaj zwierzyc. Historia jest długa, jesli mielibyscie czas na przeczytanie i wyjaśnienie mi tego wszystkiego, bede ogromnie wdzięczna. Bezposrednio po pogrzebie czułam JEGO perfumy, których zawsze uzywał, pojawiał się ten zapach i znikał, trwało to kilka sekund. W ciągu dnia powtarzało sie to kilkadziesiąt razy, potem coraz rzadziej aż w koncu wcale. Raz też poczułam zapach kwiatów. Przez kilka miesiecy po śmierci czułam czyjąś obecność. Miałam wrażenie jakby ktoś ciągle był obok mnie. Tydzien po smierci leżąc w łóżku zauwazylam jakis cien ale nie powiązałam tego z tym co wydarzyło się kilkanascie minut pozniej.Wylaczylam komputer, polozylam i... bałam się zasnąć, miałam wrażenie jakby ktoś siedział albo stał obok, nagle poczułam dłonie na plecach, wierciłam się żeby się upewnić czy mi się nie wydaje-dopiero po kilku minutach to wrażenie zniknęło. Zaczelam sie modlic i w koncu zasnęłam. 5 miesiecy po śmierci siedziałam u siebie, bylo to jakos o 3 w nocy - uczylam sie na egzamin. W pewnym momencie usłyszałam w pokoju obok otwieranie mebli, skakanie po łóżku. Mam rolety więc nie widziałam czy paliło się swiatło, po kilku minutach poszłam - jak mi się wydawało - uciszyć brata. W momencie wejścia do pokoju wszystko ucichło, brat spał w najlepsze więc poszłam dalej, myślałam że to może mama, ale przemierzylam cale mieszkanie i każdy spał, sąsiedzi również. Bylam pewna że mi się przywidziało, jednak gdy wzięłam z lodówki jedzenie i ją zamknęłam, słyszałam dźwięk jakby ktoś ją otwierał i zamykał, myslałam ze moze się nie domyka ale wszystko bylo w porzadku. Gdy juz wyszłam, usłyszałam przepalającą się zarówkę, otwierającą lodówkę i szafki. Dosłownie jakby ktoś tam był... ale nie było nikogo. Wsłuchiwałam się kilka minut. W koncu poszłam do siebie, po zamknięciu drzwi od pokoju łóżko mi zaczęło skrzypieć, jakby ktoś na nim siadał. Spanikowałam trochę, nie wiedziałam co się dzieje. Schowalam sie pod koldre, spojrzałam w okno i po niedlugim czasie zerwała sie wichura. Okropna niczym huragan a byl srodek upalnego lata. Trwało to kilka sekund i wszystko ustało, włącznie z dźwiękami w domu.Podczas tych zdarzeń czułam się jakbym patrzyla na to z boku, jakbym nie brala w tym udziału, bo to było takie niewiarygodne... Krótko po tym wszystkim mój brat się obudził, przyszedł do mnie nieco wystraszony, powiedział z przejęciem że miał straszny sen. Zapytałam go co ma na myśli, czułam że coś jest nie tak...Na co on odparł, ze po naszym mieszkaniu a konkretnie od kuchni aż do mojego pokoju (po linii prostej, taki mamy uklad mieszkania)chodziła czarna zjawa a w domu była trupia cisza.. Moja mama stwierdziła że wymyślamy, mój brat ma 14 lat i wiedział tylko tyle że zmarł jakis kolega, ale nie mówiłam o nim, a tym bardziej o moich "doswiadczeniach". Jeszcze przez jakieś 3 tygodnie sporadycznie słyszałam dziwne dźwięki, ale bylo ich o wiele mniej. Jeszcze odnosnie fizycznych "znakow" jak to nazywam, pewnego razu siedziałam oglądając jego zdjęcia, nagle poczułam jakby ktoś mi dał pstryczka w ucho. Po wielu dniach przypomniałam sobie, że on lubił tak robić, w ogóle tez miał poczucie humoru. I był bardzo młodym czlowiekiem. Kilkakrotnie też włączał mi się samoistnie laptop,i zaczęła grać "jego"muzyka, w nocy budziłam się przestraszona jakby ktoś zerwał mnie ze snu, odczuwałam silna potrzebe modlitwy za niego i dopiero zasypialam. Do teraz mam momenty, ze "cos" pcha mnie na cmentarz - tak samo bylo w dniu pogrzebu, mialam nie isc ale cos nie dawało mi spokoju. Przy spuszczaniu trumny zaczął padać deszcz,pogoda stała sie ponura. Codziennie śnił mi się, z czasem juz tylko coraz gorzej. Na początku jak za mgłą, albo tak zwyczajnie, ale we snie był smutny za kazdym razem. Raz śnił mi się mówiąc że nas nienawidzi. Równy miesiąc po śmierci miałam zły sen - widziałam jego śmierć, chodzilam po cmentarzu, stałam nad jego grobem, atakowały mnie wstrętne robaki. Tydzien pozniej snilo mi się, że on chciał popelnic samobojstwo a ja chcialam udaremnic jego plany, chodzilam za nim ciągle i tak wkolko.. W 4 miesiac po smierci snil mi się nieprzyjemnie. Do tego stopnia że przez kilka tygodni przeżywałam. Widziałam strych, okropne potwory przypominające zombie, chodziły rozchichotane, byly obrzydliwe. Nagle uslyszalam czyjs placz, otworzylo sie okno, a tam... Od zewnetrznej strony, powieszony moj kolega.. Najgorsze, ze nie mogl ani umrzec ani wydostać się stamtąd. Kołysał się na wietrze, byl zmęczony, smutny. Spojrzałam w dół, było bardzo wysoko, zas na przeciwko jakby tunel, taka pieczara na koncu ktorej byl ogien!!! Czulam ze nie moge mu pomoc, on prosil te potwory zeby mu pomogly a one tylko cieszyly sie z jego cierpienia :(. Po tym śnie bylo coraz gorzej, co noc widziałam zwłoki i cierpienie. W koncu mialam dosc, modlilam sie ale to nie pomagało, prosiłam zeby nie straszyl i Pan Bog mial go w opiece. W koncu zaczal sie snic normalnie , tzn nadal byl smutny i nieobecny, ale to byly zupelnie inne sny, takie jak na poczatku. Po raz ostatni przyszedl w sierpniu,w jednym snie przytulil mnie,w drugim juz byl wyciszony, moze troche smutny ale przytulił się do mnie, pocalowal w policzek, czulam taka radosc w tym snie. On sie usmiechnał, sen sie skonczyl. Czulam ze to moze byc pozegnanie. Kilka dni pozniej spotkalam jego mame na cmentarzu.Opowiadała mi, ze jej w ogole sie nie sni, ale w domu u nich zdarzyly sie 2 sytuacje, tzn. kiedyś siedziała ze swoja córka a jego siostrą w pokoju, sluchajac muzyki (ta siostra była w zakonie, uwielbiala muzyke spokojna ,klasyczna, zas On wrecz przeciwnie) i nagle włączyła się wieża z tą jego muzyką. Innym razem widziały cień, ktory się przemieszczał od łazienki do jego pokoju.On juz wiecej do mnie nie przyszedł, chyba ze sporadycznie ale juz nie pamietam. Co mnie martwi, on odszedł niepogodzony z Bogiem... Jego mama, siostra odmawiają koronkę, ja raczej modle sie swoimi slowami, pogrzeb miał normalny,z tym że trumny nie bylo w kosciele, a w kaplicy byl ksiadz i siostry zakonne. Z tego co też wiem ,miał depresję, do domu był wzywany psycholog, miał za sobą już jedną próbę rok wczesniej.Poznalam go rok przed jego samobojstwem, krotko po tej probie, widzialam ze pomimo usmiechu zawsze mial smutne oczy, ta decyzja byla zaplanowana. Boje sie o niego i brakuje mi go, chcialabym zrobić wszystko żeby bylo mu tam dobrze... Jednak tyle czytam że samobojstwo to najgorszy grzech, ze taka dusza jest potepiona. Nie przezyje chyba jesli on bedzie tam mial jeszcze gorzej niz tutaj. Myślę że to wszystko działo się naprawdę, nie tylko w mojej głowie. Jednak z drugiej strony, miał bliższe znajome, my chodzilismy razem do szkoly a takze pracy sezonowej, czasami pogadalismy tam na biezace tematy, jak wracalismy razem to też, ale nigdy nie wkraczalismy w prywatna sfere(tylko raz jeśli chodzi o szkołę i jego kłopoty), zarowno ja jak i on bylismy zdystansowani względem siebie. Chociaż tez mysle, ze czul do mnie jakas sympatie, bo zawsze reagowal na mnie pozytywnie, czasami jakos zaczepial itp. Po jakims czasie wyluzował się, zaczął przy mnie żartowac i usmiechać się, a także krótko przed smiercia (z 2 tygodnie)napisał do mnie i pogadalismy chwile o głupotach. Na kilka dni przed na fb polubił większość moich statusów i zdjęć. Hm.. dziecinnie to brzmi ale pomimo że się widywaliśmy to jednak rzadko ze sobą rozmawialiśmy.Nie pozegnal sie ze mna,z innymi tak (oprocz rodziny). Miał wielu przyjaciół, ludzie go lubili, zwłaszcza dziewczyny-był szarmancki, kulturalny, inteligentny i wrażliwy a także przystojny-IDEAŁ.
Nie wiem co go moglo do tego popchnac, przegladam jego wpisy na blogu sprzed 2,3 lat, pisał tam ze gardzi samobójstwem. Tym bardziej jest to dla mnie dziwne.
Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze dziękuję.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 20 maja 2013, 1:19 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 20 maja 2013, 3:01 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 315
Samobójstwa mogą być objawem zaburzeń psychicznych takich jak skrajna depresja albo wynikają z posiadania wysokiej wiedzy o sytuacji, czyli zaawansowania w rozwoju duszy. Tak czy inaczej nie należny nazywać to śmiercią a jedynie decyzją żeby się wyprowadzić z Ziemi na dłużej. My nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego potraktowania tej sprawy bo kwestie istnienia duszy i reinkarnacji są ukrywane przed społeczeństwem, ale mogę ci tylko obiecać że on się czuje teraz bardzo dobrze. Ta cała szopka jaką się robi z pogrzebami ma na celu jedynie zwiększenie cierpienia ludzi przez żal co ma zwiększyć wydzielanie negatywnej energii. Dlatego nie przejmuj się tą sprawą i staraj się nie myśleć o tym.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2013, 3:23 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 20 maja 2013, 0:56
Posty: 3
Płeć: kobieta
Bardzo bym pragnęła, zeby byl szczesliwy bo to był człowiek jakich mało teraz. Jednak czuje wewnetrzny niepokój i to ciągle do mnie wraca, nawet jesli usilnie probuje zapomniec.
Co do pogrzebu - pewnie masz rację, ale we mnie on takiego odczucia nie wywołał.
Tuż po jego smierci jak i długie miesiące po,odczuwałam przeszywający ból, pogrzeb tego nie zmienił, nie nasilił.
Owszem, gdy zobaczyłam go w trumnie to nie poznałam, ale wiem że to tylko ciało...
Pytanie co z duszą. Czy on faktycznie mógł u mnie i rodziny być?
W sprawach reinkarnacji szczerze powiedziawszy nie orientuje się za bardzo.
I nie wyobrażam sobie tego, jeśli on będzie w innym ciele to będzie musiał zapomnieć o poprzednim życiu, czyli po śmierci już się nie spotkamy. Tragedia...

ps. On miał depresję, do domu byl wzywany psycholog.Dopiero niedawno sie dowiedzialam.
Byl tez bardzo wrazliwym czlowiekiem, więc mógł nie znieść cierpienia.Nie wiem co było przyczyną i pewnie się nie dowiem,
rok wczesniej miał próbę, czyli cierpiał długo zanim po raz kolejny spróbował. Tym razem mu się udało.
Ze mną rozmawiał na temat szkoły, nie zdał raz ale w szczegóły się nie wdawał. Nosił maskę, a ja nie poswiecilam mu wiele czasu. Nie obwiniam się ale zaluje. Bardzo.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2013, 3:52 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 10 sty 2013, 14:37
Posty: 16
Płeć: mężczyzna
Piszesz że pożegnał się ze znajomymi, a z rodziną i tobą nie. Najwidoczniej nie był gotowy by się z wami pożegnać. Dawał znać tobie i swojej rodzinie "mówiąc" wciąż tu jestem, więc zapewne żałował tego co zrobił . Myślę że chciał dać wam znak byście się o niego nie martwili, że nie przepadł w na dobre, że wciąż tu jest. Przestał cię nawiedzać więc się z tym pogodził że się nie pożegnał z wami. Możesz też pomyśleć o tym tak jak o znak że nigdy o was nie zapomni, nie ważne czy reinkarnuję się tutaj czy gdzie indziej w sercu zawsze będzie ta informacja i te życie które przeżył, czy przypomni sobie o was teraz czy później w na dobre to i tak zawsze w głębi jego serca będzie cząstka was. Zapewne kiedyś nadejdzie dzień gdy będziesz mogła znowu z nim porozmawiać, a dopóki jesteś teraz tutaj myśl tylko o tym że dobrze mu się powodzi, nie zadręczaj się pytaniem "a co by było gdyby". Trzymaj się tam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2013, 4:18 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 20 maja 2013, 0:56
Posty: 3
Płeć: kobieta
Dlaczego mógł nie być gotowy na pożegnanie? Może bał sie,ze udaremnimy jego plany?ale przecież inni to samo próbowali zrobić, zaraz zaczęli go szukać gdy którys ze znajomych zadzwonil do jego rodziców. Blyskawicznie też zareagowala policja i straż miejska...
Dziękuję Ci bardzo za wsparcie i miłe slowa :) Pozdrawiam...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2013, 5:22 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Asiu,piszesz ,ze chcesz mu pomóc i robisz to jednak.Jeżeli Ty ciągle
rozmyślasz o tym i piszesz,ze był Ci w jakiś sposób bliski to automatycznie
ta sytuacja doprowadza do tego ,że myslami w jakiś sposób ściągasz go wokół
[do siebie].Wszyscy ludzie,którzy czy przeżywają czy rozmyślają na temat
kogoś kto odszedł [nieważne w jakich warunkach czy z jakiego powodu] zawsze
przez jakiś czas [NO TRUDNO BY NIE] po śmierci bliskiego przeżywają
odejście.Nie ma w tym nic złego ,jedynie sytuacje gdy ktoś ,kto odchodzi i
był złym człowiekiem - robił krzywdę innym - wtedy wiadomo ,że większość
żyjących swoje myśli/uczucia [myślokształty] będzie kierowała do takiego
osobnika raczej mało ciekawe i tym samym powodując,że nie będzie mu łatwo po
tym co robił fizycznie, pójść w stronę swojego "domu" ,czy miejsca
pośredniego [oczyszczającego złe emocje] "TAM".

W jakiś sposób się sama obwiniasz ,że nie zapobiegłaś - no bo gdybyś
wiedziała ,to zrobiłabyś wszystko by mu to z głowy wybić.Nie masz potrzeby,a
nawet nie wolno Ci myśleć w ten sposób.Sama siebie wplątujesz w niepotrzebny
stan.Trudno się pogodzić z odejściem ....ale widzisz...On teraz "Tam" też
nie wie "o co Wam chodzi" .... nie wiem jak Ci to napisać tak w prostym
jednym,czy paru zdaniach - ale tak w odpowiedzi na takie słowa i Twoje
przeżycia - po prostu najnormalniej na świecie spróbuj mówić do niego i
wytłumacz przede wszystkim by postarał się nie wracać w miejsca,które tu
pozostawił w tym fizycznym świecie ... by poszedł lub spróbował znaleźć
drogę ku światłu ..nawet świetlny tunel ,o ile już mu ktoś Tam nie pomaga
rozbić zewnętrzy płaszcz przywiązania do ziemskich emocji i uzależnień.

On słyszy każde słowo - Twoje czy najbliższych inie jest ważne czy mówisz
czy robisz to w myślach.
Jemu pomagasz właśnie myślami samej chęci pomocy ,sympatii [czy czegoś nawet
więcej-modlitwa].Ale właśnie "modlitwa" musi być nie klepaniem słówek
z "paciorka" a odczuciem miłości ukierunkowanej na daną osobę ,która
odeszła.
I najlepiej wychodzi w skupieniu i ciszy..samej..a nie pośród mnóstwa ludzi
w jakimś ceglanym czy innym pomieszczeniu do tego przeznaczonym,gdzie natłok
przeróżnych myśli innych rozprasza te szzcere i od serca.Jedna osoba potrafi samym
odczuciem szczerej miłości wskazać drogę zmarłemu i zbudować ochronę przed
nieciekawymi emocjami innych ludzi - żal..rozpamiętywania ... krzywdy [nawet błache],
nieskończone..pozostawione sprawy..itp

Coś go przyłamało ...a same już próby wcześniejsze w jakimś sensie
przygotowały Opiekunów [czy Anioły -jak tam wierzysz,czy On wcześniej] do
tego by pomóc po odejściu i przeprowadzić dalej.
Taką sobie obrał drogę i jej zakończenie tu ,na ziemi.
Za niedługo skieruje się wyżej i odczuwalny wpływ zniknie wokół Ciebie.
Mediumiczna jesteś i bardzo wrażliwa i stąd odczucia i tego typu przeżycia.
Mam kuzynkę co na codzień widzi zmarłe istoty wokół ...i gdybym jej nie
tłumaczył od lat co z tym zrobić i jak reagować ,to chyba by wylądowała w
nieciekawym miejscu.

przebrnij przez te tematy tutaj w wolnej chwili:

samobojstwo-droga-ku-swiatlu-czy-ciemnosci-t3706.html

czy-wolna-wola-jest-wolna-t11228.html

a potem zerknij w to miejsce [lub odwrotnie]

http://www.afterlife-knowledge.com.pl/f ... ae1a973b4c

i jedna rzecz - nie próbuj przy pomocy jakichkolwiek technik kontaktować się
z kimkolwiek zmarłym - w typie talerzyk ..kartka...

NIE WOLNO - zrobisz sobie krzywdę i nie ma z tym żartów.
,a na pewno przeczytaj książkę Roberta Monroe : "Podróże poza ciałem "i
raczej wszystkie pozostałe [ "Dalekie podróze"..."Najdalsza Podróż"] a potem
Bruce Moen i jego książki.Są na chomikach...

Pozdrawiam , :uśmiech:
[nie martw się o Kolegę]
:pocieszacz:

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2013, 13:44 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2012, 18:14
Posty: 92
Płeć: mężczyzna
Nie wiem do jakiego Boga się modliłaś, ale jeśli do tego ogólnie znanego, czyli kosmity to raczej te modlitwy mu nie pomogą. :dobani:

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2013, 14:09 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
dziwnie to tochę napisałeś :
Cytuj:
jeśli do tego ogólnie znanego, czyli kosmity to raczej te modlitwy mu nie pomogą.


Tu nie chodzi o klepanie paciorka,jak napisałem,a odczucie -nawet w modlitwie ogólnie znanej i przy tym wizualizacja osoby co do której są kierowane uczucia... jeżeli z dobrą intencją i właśnie uczuciem w sobie zaczniesz : "Ojcze nasz,któryś jest w niebie ..." to będze to miało siłę i przełoży się na energię,która jest w stanie swoją siłą stopniowania słów i swoich szczerych chęci , przy czystym sercu podczas modlitwy pomóc takiemu komuś.Nie są ważne utarte sposoby czy wyuczone słowa...mają być szczere i pełne uczucia .

Nic tu żadni "kosmici" nie mają do gadania czy wpływu na to.

A jeśli dołożysz do tego siebie i uczucie miłości - [takiej nieosobowej] to już w ogóle nic nie stanie na przeszkodzie...i nie ma jakimkolwiek wpływu kogotamkolwiek gdzieś tam...

Najważniejsza jest wizualizacja-wspomnienie radości - wyobrazić sobie zmarłego jako szczęśliwego...uśmiechniętego ..radosnego.Nawet potem starać się przekonać,ze tak naprawdę już go nie ma tu gdzie żył ... to jest najtrudniejsze dla takiego kogoś ...ale w końcu sam trafi do swojego Domu..TAM :uśmiech:
Nic nie stwarzać oprócz tego w umyśle ..po prostu to wystarczy. :uśmiech:

Pozdrawiam

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2013, 14:14 
Pusc go mentalnie. On wybral to, co wybral i odszedl. Taka byla jego wola.

Czasem tak sie uklada, ze czlowiek nie ma sily isc dalej i wybiera autodestrukcje, wysiada z wozu i konczy swoja zalosna (w jego mniemaniu) podroz.
To jego wybor. Tak naprawde.
Czasem ludzie kieruja sie tym, co powie rodzina, nie chca kogos zostawiac itd. Ale jak dojdzie do pewnego punktu to jest jak jest.
Jezeli pragnienie smierci jest silniejsze niz pragnienie zycia to czlowiek przerywa to.
I tu nie ma co dociekac, czy to znak zaburzen jakis, choroby, temu czlowiekowi jest zle.
I tyle...
Nikt z nas nie ma mocy, aby wczuc sie w jego polozenie... i aby moc go oceniac. Wiec nie bawmy sie w to.
Jezeli odszedl, pozwolic mu na to.
Nie myslec, nie zahaczac ciagle. To jego wybor.
Takie zycie.
Sa ludzie, ktorzy boja sie smierci. Sa ludzie, ktorzy boja sie zycia.
Pusc go. On sobie poradzi.



Na górę
   
 
 
Post: 23 maja 2013, 13:48 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2012, 18:14
Posty: 92
Płeć: mężczyzna
dar66 pisze:
dziwnie to tochę napisałeś :
Cytuj:
jeśli do tego ogólnie znanego, czyli kosmity to raczej te modlitwy mu nie pomogą.


Tu nie chodzi o klepanie paciorka,jak napisałem,a odczucie -nawet w modlitwie ogólnie znanej i przy tym wizualizacja osoby co do której są kierowane uczucia... jeżeli z dobrą intencją i właśnie uczuciem w sobie zaczniesz : "Ojcze nasz,któryś jest w niebie ..." to będze to miało siłę i przełoży się na energię,która jest w stanie swoją siłą stopniowania słów i swoich szczerych chęci

Nic tu żadni "kosmici" nie mają do gadania czy wpływu na to.




Według tego co jest na tym forum te modlitwy są tak stworzone, żeby oddawać swoją energię do tych wymyślonych bogów. Według Ciebie jeśli ktoś myśli pozytywnie w czasie takich modłów to robi sobie albo innym dobrze. To ja mam pytanie, dlaczego wygłaszacie na tym forum górnolotne myśli o tym, żeby nie chodzić do kościoła bo jest zły, nie odmawiać tych modlitw, które napisałeś wyżej skoro one są takie dobre? Równocześnie można powiedzieć, że chrzest, komunia, bierzmowanie i inne obrzędy też są dobre bo taki katol myśli o nich pozytywnie, według niego to wszystko jest dobre i wspaniałe.

PS. Poza tym forum masz jakieś życie? Bo w trzy miesiące masz więcej postów niż ludzie, którzy są tutaj rok, albo dłużej. Nie ma dnia, żebyś nie miał kilku wypowiedzi.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 maja 2013, 15:02 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Według tego co jest na tym forum te modlitwy są tak stworzone, żeby oddawać swoją energię do tych wymyślonych bogów.


Modlitwa z czystą intencją i ukierunkowaniem wyobraźnią co do konkretnej osoby,z czystym uczuciem nie trafia do jakichś tam "bogów" tylko bezpośrednio do osoby/istoty ,do której jest kierowana.
I nie ma tu nic do gadania kościółek czy inne bibeloty tego typu :uśmiech:

Cytuj:
Równocześnie można powiedzieć, że chrzest, komunia, bierzmowanie i inne obrzędy


Bo to jest forma nakładania dzieciakom łańcuchów [jest to gdzieś i tu na forum ujęte w jakąś analogię]

Cytuj:
PS. Poza tym forum masz jakieś życie? Bo w trzy miesiące masz więcej postów niż ludzie, którzy są tutaj rok, albo dłużej. Nie ma dnia, żebyś nie miał kilku wypowiedzi.


No co Ty ..nie piszę z tego świata :o
A na poważnie:
Dla mnie napisanie czegokolwiek czy znalezienie gdziekolwiek to chwila nieuwagi...
Czasem nic nie szukając "samo się znajduje"
A gdyby jeszcze parę innych osób uzupełniało tematy tu istniejące ,odnajdując coś by dopisać,to na bank mogę wrzucić uzupełnienie.Są tacy - spoko i jest sporo ..ale za mało to "sporo"...

Ja na swój licznik nie patrzę - co mnie to obchodzi,że odlicza ... może się zatrzymać na liczbie "7" i nie odliczać ,przecież to forma skryptu...niech sobie tyka - po co na to patrzysz? :D

Mam chwilkę i coś znajdę - dziele się ... nie jestem uzależniony od kompa .
Jego uzależniłem od siebie

Pozdrawiam Mruga

-=-
edit:
temat na zapytajkę osobistą wybrałeś nieopatrznie ..nieopacznie..,ale spoko ,gdzieś kiedyś pyta ktoś ,kto nie błądzi :hejka:

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group