Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 sie 2020, 11:24

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 31 sty 2010, 19:47 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Witam. :)
Zakładam ten temat dla forumowiczów, którzy chcieliby uzyskać informacje dotyczące zdrowia -
jego odzyskiwania i umacniania.
Zachęcam wszystkich do podawania linków do informacji i tytułów książek pomocnych w umacnianiu organizmu.
Chodzi o stworzenie swego rodzaju bazy danych.
Na początek proponuję artykuł:

Cała prawda o grypie

Naukowcy są w tej chwili zgodni, że najbardziej skuteczną metodą walki z grypą jest immunizacja czyli wzmocnienie układu odpornościowego, a nie chemioprofilaktyka.

System odpornościowy organizmu stanowi naturalną obronę przed chorobotwórczymi mikroorganizmami (bakteriami, wirusami, grzybami). Sprawnie działający układ immunologiczny sam radzi sobie z zagrożeniem. Pierwsza reakcja immunologiczna (nazywana jest nieswoistym mechanizmem obronnym) jest na ogół taka sama wobec wszystkich intruzów: uaktywniane są makrofagi, które niszczą obce komórki, które wtargnęły do organizmu. Makrofagi - podstawowe komórki odpornościowe odpowiedzialne są za osłabienie, rozpuszczenie, pochłonięcie, strawienie - wyeliminowanie patogenu. Jeżeli makrofagi natrafiają na szczególnie agresywnego intruza przedstawiają go bardziej wyspecjalizowanym komórkom odpornościowym - limfocytom T i B. To tzw druga linia obrony immunologicznej.

Tak więc, w większości infekcji wystarczy wzmacniać układ odpornościowy i pozwolić mu na działanie. Proste.
Niestety zdarzają się wirusy zaburzające współpracę poszczególnych komórek układu immunologicznego. Tak dzieje się w przypadku zbyt silnego pobudzenia systemu odpornościowego np. na skutek zarażenia organizmu wirusem grypy H5N1 lub H1N1. Zdezorientowany organizm może reagować zbyt gwałtownie. Może dojść do nadmiernej produkcji cytokin (reakcja hypercytokinemii TNF i IL-6) i powstania silnego stanu zapalnego.
Podejrzewa się, że podobny mechanizm działania miał wirus niesławnej hiszpanki z początków XX wieku.
Dlatego niezwykle ważnym jest aby, zabezpieczają si ę przed atakiem wirusa H1N1, wzmacniać system odpornościowy i jednocześnie redukować czynniki inicjujące stany zapalne tj cytokiny IL6 i TFN.

Najważniejsza profilaktyka i sprawny układ odpornościowy.

Istnieje szereg naturalnych preparatów przewyższających swoją skutecznością tamiflu i jednocześnie pozbawione jego wysoce niekorzystnych działań ubocznych.
Produkty te są ogólnodostępne w aptekach i sklepach zielarski. Bez recepty. Bez poparcia potentatów farmaceutycznych. Bez agresywnej pracy przedstawicieli medycznych. Bez ogromnych kampanii reklamowych i rozgłosu. Produkty naturalne - np. zioła od pokoleń polecane w medycynie ludowej. Preparaty tanie, od lat propagowane przez naturopatów.

Warto w aptekach lub sklepach zielarskich zapytać i zaopatrzyć się w jeden z następujących preparatów: colostrum, produkty z betaglukanem, sok z aloesu, witaminę C czy srebro koloidalne.

Colostrum - zawiera bardzo duże ilości immunoglobulin, które są proteinami funkcjonującymi na zasadzie przeciwciał. Rola, jaką odgrywają w colostrum immunoglobuliny sprowadza się przede wszystkim do utrzymania odpowiedniej równowagi całego systemu odpornościowego człowieka oraz ochrony organizmu ludzkiego przed wirusami, bakteriami, grzybami i drożdżami. Ponadto badania naukowe wykazały że Colostrum w znacznym stopniu zmniejsza wydzielanie cytokin typu TNF i IL6

Beta glukan 1,3/1,6D - preparat silnie stymulujący układ odpornościowy, wzmacnia odpowiedź immunologiczną głównie poprzez silną stymulację makrofagów.

Sok z aloesu - dzięki zawartości polisacharydów o dużej masie cząsteczkowej wykazuje działanie immunomodulujące.

Czosnek - wykazuje działanie wirusobójcze, hamuje wytwarzanie przez komórki odpornościowe cytokin typu TNF .

Zielona herbata - wykazuje silne działanie antywirusowe porównywalne do Tamiflu. Katechiny zawarte w herbacie obniżają produkcję cytokin TNF. Jest inhibitorem neuroamidazy, powodując hamowanie replikacji wirusa.

Kurkuma - obniża produkcję cytokin typu TNF-a. Badania wykazują, że jest ona bardzo skuteczna w zapobieganiu hypercytokinemii (500 - 4000 mg).

Wyciąg z liścia oliwki - zawiera kwas elenolikowy, który wykazuje silne działanie przeciwwirusowe, przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Stymuluje również system odpornościowy poprzez zwiększenie liczby limfocytów T.

Korzeń lukrecji - wykazuje działanie przeciwwirusowe.

Lebiodka pospolita (Oreganum vulgare), olej z oregano wykazuje silne właściwości wirusobójcze. W badaniach in vitro na wirusach grypy ptasiej wykazano jego skuteczność w 99%. W połączeniu z zielem tymianku wykazuje silniejsze właściwości antyseptyczne niż fenol.

Olejek tymiankowy - najczęściej stosowany do dezynfekcji jamy ustnej i gardła.

Eukaliptus - wykazuje działanie antyseptyczne

Srebro koloidalne. Jednym z najskuteczniejszych środków, na który żaden wirus nie jest się w stanie uodpornić, jest srebro. Do bezpośredniego spożycia przez ludzi srebro przygotowuje się w postaci koloidu (roztwór mikrocząsteczek srebra w wodzie).
W roku 2006 przebadano in vitro preparat srebra koloidalnego o stężeniu 10PPM przeciwko wirusowi ptasiej grypy H5N1. Wyniki testów laboratoryjnych in vitro wykazały skuteczność preparatu w zwalczaniu tego wirusa. Następnie, aby określić skuteczność preparatu w leczeniu ptasiej grypy u organizmów żywych, wykonano badania na zainfe-kowanych wirusem H5N1 myszach. Te badania również wykazały wysoką skuteczność srebra koloidalnego.
Koloidy takie dostępne są we wszystkich aptekach albowiem stosowane są oprócz opisanego zastosowania na szereg innych dolegliwości wywołanych wirusami, bakteriami czy grzybami.

Bądź bezpieczny. Bądź przygotowany.
Stosując odpowiednią profilaktykę - dobrą dietę uzupełnioną w suplementy diety zawierające substancję wzmacniające nasz system odpornościowy można, skutecznie i natychmiast, chronić siebie i swoją rodzinę przed zagrażającą pandemią grypy.
http://www.eioba.pl/a115399/cala_prawda_o_grypie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 31 sty 2010, 19:47 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 03 lut 2010, 19:25 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Colostrum

Colostrum w naturalnej formie to zawiesisty, żółty płyn produkowany przez gruczoły mlekowe matki podczas pierwszych godzin laktacji. Następnie pod wpływem odpowiednich hormonów rozpoczyna się właściwa laktacja. Colostrum zwane w języku polskim siarą, jest pierwszym pokarmem noworodka. Czyste colostrum można uzyskać tylko w ciągu sześciu godzin od narodzin. Tylko colostrum krowie zawiera wszystkie czynniki odpornościowe i czynniki wzrostu, jakie znajdujemy w colostrum innych ssaków. Dlatego może być używane przez wszystkie inne ssaki łącznie z ludźmi.

W skład colostrum wchodzą cenne dla organizmu ludzkiego substancje czynne:
1. Immunoglobuliny – proteiny odpowiedzialne za odporność i funkcjonujące jako przeciwciała. Immunoglobulina G (IgG) neutralizuje bakterie i toksyny znajdujące się we krwi i systemie limfatycznym; immunoglobulina M (IgM) wychwytuje z zewnątrz i wiąże wirusy znajdujące się w układzie krążenia; immunoglobuliny D i E (IgD i IgE) przenoszą substancje z krwi i aktywują działanie przeciwalergiczne. W skład wysokiej jakości colostrum wchodzi minimum 16% immunoglobulin;
2. Laktoferryna – proteina transportująca żelazo do czerwonych ciałek krwi i pomagająca w pozbyciu się wirusów i szkodliwych bakterii.
3. Czynnik wzrostu – stymulujący prawidłowy wzrost i wspomagający leczenie starych zranień skóry, mięśni i innych tkanek. Czynnik wzrostu wspomaga też spalanie tłuszczu u osób stosujących dietę odchudzającą.
4. Hormon wzrostu – spowalniający proces starzenia się organizmu.
5. Leukocyty – białe ciałka krwi pobudzające produkcję interferonu – proteiny, która powstrzymuje wirusy przed reprodukcją.
6. Enzymy – colostrum zawiera trzy enzymy o właściwościach utleniających bakterie.
7. Witaminy B1, B2, B6, B12, E, A, C.
LINK

http://pl.wikipedia.org/wiki/Siara
http://colostrum.pl/

Beta glukan 1,3 / 1,6 D

Beta-glukan to naturalny związek należący do grupy polisacharydów. Stanowi on składnik budulcowy ścian komórkowych drożdży, grzybów i zbóż, np. owsa i jęczmienia. Beta-glukan wykazuje właściwości pobudzające układ odpornościowy. Jego działanie polega na aktywacji makrofagów (komórek odpowiedzialnych za fagocytozę, czyli „pożeranie” bakterii i innych drobnoustrojów chorobotwórczych). Dzięki tej specyficznej substancji następuje mobilizacja sił obronnych organizmu do walki z infekcją.
LINK

Beta glukan to substancja aktywizująca pracę ludzkiego układu odpornościowego. Już w 72 godziny po rozpoczęciu kuracji w pełni mobilizuje układ odpornościowy i organizm rozpoczyna walkę z chorobą. Czystość Beta glukanu 1,3 /1,6 D jest potwierdzona przez niezależne laboratorium Szwajcarskiego Instytutu Technologii w Zurichu.
Wspomaga konwencjonalne leczenie nowotworów. Pobudza szpik kostny do produkcji białych krwinek wyniszczonych radio- i chemioterapią. Dobroczynnie wpływa na układ immunologiczny. Wzmaga odporność organizmu na działanie bakterii, wirusów, grzybów i pasożytów.

Działanie beta-1,3/1,6-glukanu jako suplementu diety i środka wspomagającego leczenie zostało częściowo rozszyfrowane. Według najnowszych badań najważniejsza jest zdolność beta-1,3/1,6-glukanu do bezpośredniego uaktywniania bardzo ważnych komórek układu odpornościowego człowieka – makrofagów, zwanych też komórkami układu fagocytarnego. Sprawnie działający układ immunologiczny jest w stanie usunąć prawie wszystkie zagrożenia dla zdrowia pochodzące zarówno ze środowiska zewnętrznego, jak i z samego organizmu. Nie wszystkie osoby poddane niekorzystnym czynnikom zewnętrznym, nawet tak ekstremalnym, jak duża dawka promieniowania rentgenowskiego, zachorują na nowotwór. Również nie wszystkie osoby posiadające gen obarczony odpowiedzialnością za wystąpienie nowotworu chorują na ten rodzaj raka. Kluczem do rozwikłania tej zagadki jest najprawdopodobniej fenomen silnego układu immunologicznego, który potrafi skutecznie bronić organizmu przed wszelkimi zagrożeniami. Problemy zdrowotne zaczynają się dopiero wtedy, gdy osłabiony lub uszkodzony zostanie układ immunologiczny. Organizm staje się wtedy mniej odporny na choroby infekcyjne, nowotworowe i procesy przedwczesnego starzenia się. A zdarza się również, że w niektórych chorobach, bywa całkiem bezbronny.
http://www.suplementydiety.pl/index.php?id=11
http://www.i-apteka.pl/product-pol-2351
http://www.doz.pl/leki/p262-Beta_Glukan
http://www.shiitake.pl/ARTYK/art-betaglukan.htm
http://www.skapiec.pl/site/cat/2309/comp/315157
http://www.ibg.pl/opis/Beta%20Glukan/267/


Ostatnio zmieniony 13 lut 2010, 21:49 przez Axia, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 0:38 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Thalassoterapia

Ta tajemniczo brzmiąca nazwa pochodzi od greckiego słowa thalassa (morze) i therapea (pielęgnować, dbać) i określa lecznicze wykorzystanie wody morskiej, jak również wykorzystanie innych morskich dóbr.

Pierwsze spisane badania wody morskiej podjął francuski badacz i lekarz, Rene Quinton, dopiero w końcu wieku XIX i początkach XX. Quinton przebadał skład surowicy krwi człowieka i porównał go z mineralnym składem wody morskiej. Odkrył, że substancje te są niemal identyczne: wprawdzie woda morska ma większe zasolenie, ale pierwiastki i proporcje, w jakich występują - są bliźniaczo podobne. Rodzinne podobieństwo łączy też wodę morską i płyny owodniowe, czyli środowisko, w którym rozwija się płód w łonie matki.

Dlatego też klasyczne zabiegi thalassoterapii zapoczątkowano we Francji, ok. 1900 roku. Jest to rodzaj zabiegów wykorzystujących m.in. sól, lecznicze błoto, wodę morską z nieskażonych rejonów oraz wyciągi z alg. Ich zbawienne dla samopoczucia właściwości można odczuć wyjeżdżając nad morze, odwiedzając salon odnowy biologicznej lub stosując w domu.

Magiczne składniki

Spośród stosowanych w thalassoterapii substancji pochodzenia morskiego szczególnie interesujące są produkty z Morza Martwego. To położone na pograniczu Izraela i Jordanii jezioro jest najniżej położonym zbiornikiem wodnym na Ziemi – około 400 m ppm. Gorący klimat, największe na świecie zasolenie wody i niepowtarzalne warunki geologiczne przyczyniają się do systematycznego kurczenia się Morza Martwego. Na wyschniętym obszarze rozwinął się przemysł wydobywczy, który pozyskuje sole krystaliczne i czarne błoto.

Black Mud

Black Mud, czyli lecznicze czarne błoto z Morza Martwego, z dodatkiem ekstraktów roślinnych jest jednym z najcenniejszych produktów naturalnych wykorzystywanym w lecznictwie i kosmetyce. Dzięki wysokiej zawartości minerałów zasługuje na miano eliksiru młodości, ponieważ w zdumiewającym tempie powoduje szybką regenerację komórek skóry, przeciwdziałając jej starzeniu. Preparat ten reguluje wilgotność skóry do oczekiwanego poziomu. Dzięki mikroskopijnym ziarenkom piasku i wysokiej chłonności muł działa jako peeling, głęboko oczyszcza i ściąga pory skóry oraz reguluje łojotok. Tłusta, z rozszerzonymi porami cera, mająca skłonność do zanieczyszczeń i wągrów, dzięki błotnej maseczce zostaje wygładzona i oczyszczona.

Maseczka błotna do twarzy z powodzeniem wspomaga również leczenie trądziku młodzieńczego, najczęstszej choroby skóry, na którą choruje ok. 95% chłopców i ponad 80% dziewcząt w wieku dojrzewania.

Black Mud może być aplikowany na ciało w formie zabiegu body wrap (owijanie ciała pokrytego błotem w specjalną folię) lub w formie maseczek na ciało, twarz i włosy. Czarne błoto z Morza Martwego stosuje się z powodzeniem w leczeniu pęknięć skóry stóp (pięty), pęknięć skóry rąk (dłonie), w kuracjach antycellulitowych oraz jako środek wspomagający terapię odchudzającą.

Doskonałe efekty uzyskuje się stosując maseczki błotne na skórę głowy (maseczki na włosy). Stosowanie maseczek błotnych na włosy i skórę głowy przynosi nadzwyczajne wręcz efekty w walce z łupieżem, którego przyczyną jest często nadmierne wydzielanie się łoju (łojotok) i łuszczenie się naskórka. Często sytuacjom takim towarzyszą stany zapalne skóry głowy. Wydzielany przez skórę głowy łój zasadniczo chroni włosy, jednakże nadmierna jego ilość może powodować zapalenia skóry głowy, a w efekcie tzw. łupież tłusty (łuszczenie się naskórka). Należy podkreślić fakt, że łupież tłusty może być główną przyczyną łysienia.

Zastosowanie maseczki błotnej z morza Martwego na włosy i jednocześnie skórę głowy powoduje (podobnie jak w przypadku maseczki na twarz przy cerze tłustej i mieszanej) zwężenie porów skóry, zmniejszenie wydzielania łoju oraz przesuszenie skóry głowy.

Sól z Morza Martwego

Drugim nie mniej cennym źródłem zdrowia i urody z głębi mórz jest lecznicza sól z Morza Martwego. W soli, podobnie jak w błocie, występuje wysoka koncentracja związków mineralnych. Oprócz chloru i sodu zawiera ona jeszcze 80 innych cennych pierwiastków (siarkę, miedź, fluor, tytan, stront, mangan itp.), z czego aż 21 (min. magnez, potas, wapń, cynk, żelazo, krzem, fosfor, jod) mają istotne znaczenie dla procesów życiowych organizmu, wzmacniając i regenerując skórę.

Skład soli morskiej jest tak skomplikowany, że nie sposób jest go odtworzyć w warunkach laboratoryjnych, dlatego najlepiej kupować ją w sklepach ze zdrową żywnością zamiast sztucznie otrzymywanej soli warzonej.

Składniki chemiczne zawarte w soli z Morza Martwego - opis działania:

* brom: silny aseptyk niszczący drobnoustroje chorobotwórcze na skórze, reguluje rogowacenie skóry, co sprzyja jej odnowie;
* jod: aseptyk, pomaga w procesie gojenia się ran, tarczyca potrzebuje jodu do prawidłowej produkcji hormonów (duży niedobór jodu występuje w górach, ale należy pamiętać, że nawet nad morzem duże nasycenie tego pierwiastka występuje tylko w pasie 500 metrów od linii wody). W wyniku niedoboru jodu skóra staje się wysuszona i zaczyna się łuszczyć;
* potas: reguluje gospodarkę wodną organizmu, pobudza przemianę materii w komórkach, przyczynia się do prawidłowego funkcjonowania serca;
* magnez: ważny składnik komórek skóry, przyczynia się do opóźnienia procesów starzenia skóry i reguluje proces jej łuszczenia, działa antystresowo;
* sód i chlor: regulują gospodarkę wodną organizmu, dbają o magazynowanie wody w komórkach, pobudzają krążenie krwi w skórze;
* fosfor: odgrywa ważna rolę w tworzeniu tkanek kości i zębów, jest istotnym składnikiem błony komórkowej;
* siarka: niezbędna do tworzenia białek endogenicznych, obecna w witaminie B, która bierze udział w tworzeniu warstwy rogowej chroniącej skórę, siarka jest antyseptykiem, reguluje wilgotność skóry.

Algi

Algi oczywiście nie żyją w Morzu Martwym. Są pozyskiwane ze specjalistycznej hodowli, gdzie dorastają w optymalnych warunkach w krystalicznie czystej wodzie bogatej w składniki odżywcze. Związki białkowe obecne w algach, tak zwane są źródłem energii dla komórek skóry i nie dopuszczają do jej wysuszenia. Licznie występujące w algach witaminy i beta-karoten zapewniają ochronę przed szkodliwym wpływem środowiska, dzięki czemu zapobiegają przedwczesnemu starzeniu się skóry. Kwas gamma-linolenowy regeneruje skórę, hamując utratę wody przez skórę oraz wzmacnia ochronę przed promieniowaniem UV oraz pobudza ukrwienie skóry. Algi zawierają ponadto śluz, który pomaga w utrzymaniu wilgotności skóry. Natomiast jod zawarty w algach stymuluje przemianę materii, pobudza spalanie tłuszczów w tkance, rozpuszcza zatory tworzone przez limfę i poprawia ukrwienie.

Wskazania do thalassoterapii

Zabiegi thalassoterapii są bardzo skuteczne, a jej efekty w postaci odnowionej skóry i oczyszczenia ciała z wszelkich toksyn zadowolą najbardziej wymagających. Pomagają zremineralizować organizm, wzmacniają układ odpornościowy, pobudzają do naturalnej odnowy i relaksują. Thalassoterapia polecana jest szczególnie osobom przemęczonym, przepracowanym, żyjącym w ciągłym stresie.

Istotnym elementem thalassoterapii jest też dobroczynne działanie samego morza. Nad każdym morzem znajdzie się zaciszna plaża, na której można zaszyć się na kilka chwil i zapomnieć o wszystkim co nam doskwiera. Łagodne kołysanie fal i szum wody ukoją nerwy i pozwolą każdemu uwolnić się od codziennych trosk. Dla wielu osób to prawdziwa psychoterapia. Już po kilku minutach takiego relaksu maleje napięcie mięśni, zwalnia i pogłębia się oddech.

Fale uderzając o brzeg nasycają powietrze kropelkami wysokozmineralizowanej wody, która nawilża śluzówkę nosa i ułatwia jej regenerację. Spacer na świeżym powietrzu ma więc zbawienny wpływ na drogi oddechowe. Szczególnie poprawi się komfort oddychania u osób przebywających w pomieszczeniach klimatyzowanych, przesuszonych, u mieszkańców terenów o zanieczyszczonym powietrzu. Osoby te mają zazwyczaj wyniszczoną, cienką śluzówkę a nasycone mikroelementami wilgotne powietrze ułatwia jej odbudowę. Ulgę odczują także cierpiący na niedoczynność tarczycy, reumatyzm, łuszczycę i inne choroby skóry.

Ponieważ wiatr często wieje od strony morza nie ma w nim tak dużo pyłków roślin. Z tej przyczyny nad morzem alergicy czują się dużo lepiej. Jeśli w czasie spaceru stopy będa bose zafundujemy im relaksujący masaż i naturalny peeling. Spacery takie są zalecane jako profilaktyka płaskostopia. Pływanie w morzu to doskonały masaż całego ciała. Przy okazji rozciąga i trenuje wszystkie mięśnie, pobudza krążenie i przyspiesza przemianę materii, ułatwiając oczyszczanie organizmu z toksyn. Osoby cierpiące na otyłość w wodzie łatwiej wykonają wiele ćwiczeń, które pozwolą kształtować sylwetkę i pozbyć się nadmiaru kilogramów. Dodatkowo kąpiel w słonej wodzie ma właściwości antybakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze. Z thalassoterapii możemy korzystać także w domu i salonach piękności. Wiele firm kosmetycznych posiada kremy, szampony, maseczki i odżywki na bazie produktów pochodzących z mórz a salony kosmetyczne oferują zabiegi wykorzystujące dobroczynne działanie soli, błota i alg.

Woda morska znajduje tu wszechstronne zastosowanie – zarówno w różnych formach kąpieli jak i natrysków. Podgrzewana jest do 34-38°C tak, aby jej temperatura była identyczna z temperaturą ciała, a skóra lepiej wchłonęła cenne związki aktywne. Doprowadzana jest z ujęć głębinowych, co zapewnia jej nieskazitelną czystość.

Główne zabiegi:

* kąpiele – kąpiele w morskiej wodzie wzbogaconej algami lub olejkami eterycznymi. Wanna z hydromasażem sprawia, że woda masuje całe ciało ujędrniając uda, brzuch, pośladki, rozluźniając nasze napięte mięśnie. Wprawianie wody w ruch ma też inny ważny dla organizmu skutek - mikroelementy i sole wchłaniane są przez skórę w sposób przyśpieszony,
* prysznic strumieniowy – (tzw. bicze szkockie) – masażysta kieruje silnie masujący strumień wody na wybrane partie ciała. Zabieg ma charakter relaksujący, a zarazem jest jednym z bardziej intensywnych zabiegów wyszczuplających.
* „opakowanie” w algi – sproszkowane algi wymieszane z wodą morską tworzą papkę, którą nakłada się na całe ciało, po czym owija się je folią termiczną w tzw. kopertę. Zabieg o działaniu ujędrniającym, silnie wyszczuplającym, antycelulitowym.
* zraszanie ciała strumieniami wody morskiej spływającymi z kilku pryszniców - delikatny „deszcz” z wody morskiej często towarzyszy masażowi,
* gimnastyka wodna – ćwiczenia w basenie z morską wodą , wykonywane pod okiem fizykoterapeuty.
http://www.doz.pl/czytelnia/a1277-Thalassoterapia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 12:24 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2009, 9:43
Posty: 546
Płeć: kobieta
Hello Axia. Witaj na forum. Super temat założyłaś :tak: Z ciekawością przeczytałam twoje posty.

Ja mam sposób zachowania zdrowia : leczę się po prostu żywieniem. W pożywieniu jest wszystko co nam do zdrowia potrzeba. Znam dietę dr. Kwaśniewskiego, tak zwaną dietę optymalną - LINK :dope:

Dr. Kwaśniewski mówi w wywiadzie - ze dieta optymalna pomaga miedzy innymi w takich chorobach jak :
-białaczka, gościec postępujący, stwardnienie rozsiane, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, miażdżyca, neurastenia, choroba Bürgera, choroba Leśniowskiego-Crohna, choroba nadciśnieniowa (u 93 % ludzi już po 3 - 4 dniach stosowania tej diety), nadkwasota (znika nawet po 1 dniu prawidłowego żywienia optymalnego)
i inne...LINK
Daje ona wszytko co organizm potrzebuje : tłuszcze, białka i odpowiednią ilość węglowodanów.
Organizmowi trzeba dać jeść to się nie będzie buntował :spoko:

Znam też metodę BSM - LINK
Od wielu, wielu lat nie potrzebuje żadnych lekarstw, pastylek czy czegokolwiek :king: Nawet zwykłej aspiryny nie brałam od wielu lat. Ból głowy staram się usunąć zwykłą solą kuchenną :ninja:

Dawniej interesowałam się zielarstwem.
Z ziół czasami pije herbatkę miętową (bo uwielbiam) :spox:

Znam oczywiście rumianek, jaskółcze ziele... ogromne pole i pełno zieleni towarzyszyło mojemu dzieciństwu.

Ale nie potrzeba się leczyć, nie na tym życie polega by się cały czas leczyć. Trzeba być po prostu zdrowym. Dostarczyć organizmowi wszelkich składników by się nie buntował.
I to jest właśnie mój przepis na zdrowie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 14:34 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Witaj Ayerys :hejka:
Bardzo się cieszę, że spodobał Ci się temat, który założyłam. To bardzo miłe słowa, zwłaszcza, że na tym forum dopiero zaczynam wprowadzać informacje dotyczące zdrowia. Skoro posiadasz wiedzę z tego zakresu, to zachęcam do współpracy w tym wątku. Pozdrawiam. :bużki:


GELOTOLOGIA - terapia śmiechem

Dowcipy na zdrowie
Śmiać należy się jak najczęściej - to powszechna opinia. Jednak teraz rozłożona na czynniki pierwsze przez badaczy ma sprawić, że radość będzie miała także głęboki sens zdrowotny.

Ważne intencje
Po pierwsze i najważniejsze, śmiech powinien być szczery. Wszelkie miny, które tylko mają być odczytane jako uprzejmy uśmiech, należy natychmiast ze swojego życia wyeliminować. Podczas takiego grymasu nie wydzielają się żadne substancje, które mogłyby poprawić nam samopoczucie. Dodatkowo taka nieszczera mina wywołuje w nas samych niepokój, czy aby na pewno nasz rozmówca nie odkryje naszych nieszczerych intencji. Zamiast więc poprawy samopoczucia, kwaśne grymasy przysporzą nam stresu.
Garść radości w liczbach:
* 96 procent amerykańskich szefów firm wierzy osobom z poczuciem humoru i chętniej je zatrudnia.
* Podczas śmiechu pracuje kilkanaście mięśni twarzy.
* 1 minuta śmiechu to tyle co 45 minut relaksu.
* Śmiech do łez to aż 20 spalonych kalorii.
* Radość z dobrego dowcipu jest warta 3 minuty aerobiku.
* Kwadrans żartowania to jak 10 minut wiosłowania.
* Podczas śmiechu krew dotlenia komórki w ciele nawet 6 razy szybciej.
A na koniec smutna prawda:
* Samotni ludzie śmieją się 30 razy rzadziej.

Dowcip na sportowo
Śmiech pobudza nasz system sercowo naczyniowy dostarczając mu dawki tlenu porównywalnej z średnio-wysiłkowymi ćwiczeniami fizycznymi. Podczas zwykłego spaceru nabieramy jednorazowo w płuca pół litra powietrza. Gdy się cieszymy, ta dawka jest aż trzykrotna. Więcej tlenu, to zdrowszy organizm, przyspieszone bicie serca, szybsze krążenie krwi. Dzięki poczuciu humoru mocniej dotleniamy nasz mózg. Będzie mu łatwiej pracować i przyswajać sobie wiedzę. Organizm dobrze o tym wie. Przecież łatwiej nam zapamiętać wesołe informacje niż smutne, dłużej będziemy przechowywać w pamięci dobry dowcip, niż wydarzenia podczas kiepskiego dnia. Podczas śmiechu działają mięśnie brzucha oraz twarzy. Amerykańscy naukowcy obliczyli, że za szczery śmiech z dowcipu odpowiedzialnych jest aż 80 różnych mięśni! Do tego drgająca w trakcie opanowującej nas radości przepona masuje nasze jelita. To pobudza organizm do lepszego trawienia i szybszego spalania kalorii. Pewnie dlatego śmiech może być porównywalny do wysiłku fizycznego. A może by tak połączyć te dwie rzeczy i codziennie rano zamiast gimnastyki przeczytać porcję kawałów o sporcie?

Recepta na kondycję
Amerykańscy naukowcy zalecają 30 minut śmiechu, przynajmniej trzy razy w tygodniu. Nasza radość to dla organizmu wielka „bomba” wydzielających się endorfin, czyli tzw. hormonów szczęścia. Ich przeciwbólowe działanie zostało udowodnione już dawno. Dlatego lekarze zalecają śmiech, aby uśmierzyć ból, szczególnie głowy oraz stawów. Już po 10 minutach żartów możemy zapomnieć o nerwach czy bólu aż na dwie godziny! W wielu szpitalach stosuje się „śmiechoterapię” jako jeden ze sposobów na przywracania kondycji pacjentom po operacjach i ciężkich urazach psychicznych. Lekarze zalecają by wykorzystywać poczucie humoru w każdej sytuacji, szczególnie zagrożenia czy dyskomfortu psychicznego. Dzięki temu szybciej możemy rozładować stres i ukoić nerwy. Nasz organizm nie jest tak osłabiony, ma większą odporność na infekcje.
Gdybyśmy takie zalecenie stosowali regularnie, być może niepotrzebne byłyby szczepionki na grypę?

Gdy jest ci źle…

Gelontologia to prawidłowe określenie terapii, w której wykorzystywany jest śmiech. Na całym świecie działa kilkaset klubów, których członkowie spotykają się po to, by zaśmiewać się do łez. Takie sesje terapeutyczne są na tyle intensywne, że poprzedzają je tygodnie przygotowań. A i same zajęcia nie zaczynają się od świetnych dowcipów, gdyż nasz organizm wymaga przygotowania do tak potężnej jednorazowej dawki tlenu. Najpierw więc należy dobrze porozciągać mięśnie twarzy i brzucha. Następnym etapem jest intensywne oddychanie. Dopiero tak przygotowani członkowie „klubów śmiechu” mogą przystąpić do beztroskiego oddawania się jednej z najprzyjemniejszych czynności na świecie. Zgromadzeni opowiadają sobie dowcipy, czytają śmieszne teksty, uczestniczą w wesołych grach i zabawach. Taka forma spędzania wolnego czasu to nie tylko niezła rozrywka, ale także prosty sposób na długowieczność!
http://www.poradynazdrowie.pl/dowcipy-na-zdrowie.html

Leczenie bólu śmiechem

Gdy się śmiejemy, w naszym organizmie w znacznych ilościach wydzielają się endorfiny, określane jako hormony szczęścia. Pomagają one w łagodzeniu różnego rodzaju bólów. To zmniejsza poziom niepożądanych hormonów stresowych i relaksuje mięśnie. Śmiech działa jak wewnętrzny masaż.

Rodzić ze śmiechem na ustach
Naukowcy podają liczne przykłady kobiet, którym śmiech pomógł właśnie podczas porodu. Przypadki te najczęściej były niezaplanowane, tzn. rozbawienie u rodzącej wywołało jakieś nieprzewidziane zdarzenie lub myśl. Dzięki niemu kobietom było łatwiej rodzić, gdyż śmiech poprzez wpływanie na różne mięśnie (szczególnie mięśnie brzucha i przepony) w znacznym stopniu pomagał dziecku wydostać się na świat. Amerykańscy naukowcy uważają, że najlepszym rozwiązaniem jest posiadanie książeczki lub choćby przygotowanie kartki z dowcipami i opowiadanie ich rodzącej.

Radość przy jedzeniu
Śmiech w czasie spożywania posiłków powoduje obniżeniu poziomu cukru we krwi. Może mieć to szczególne znaczenie dla chorych na cukrzycę typu II - donoszą naukowcy z Japonii na łamach pisma "Diabets Care".
Autorzy artykułu nie potrafią na razie powiedzieć, na czym polega tak korzystne działanie śmiechu, spekulują jednak, że może on zwiększać zużycie energii przez pobudzanie do pracy mięśni brzucha. Śmiech może też wywierać wpływ na układ neuroprzekaźników w mózgu kontrolujący metabolizm i poziom glukozy.
Chorzy na cukrzycę muszą stale pamiętać o prawidłowej diecie, aktywności fizycznej i utrzymywaniu prawidłowego poziomu glukozy. Stres jest czynnikiem, który może sprzyjać podnoszeniu się poziomu tego cukru. Skoro więc pozytywne emocje i towarzyszący im śmiech mają tak dobroczynny wpływ na poziom glukozy, to pacjenci powinni korzystać z tego jak najwięcej.

Filmoterapia
W pewnym badaniu pacjentom pokazywano filmy komediowe oraz poważne. Okazało się, iż pacjenci, którzy oglądali komedie, przez następne dwa dni spożywali mniej lekkich środków przeciwbólowych (takich jak aspiryna).
W grupie starszych osób, które cierpiały na chroniczny ból, dzięki oglądaniu 20 minutowych programów komediowych 3 razy w tygodniu przez 6 tygodni, wyraźnie zredukowana została wielkość branych przez nich środków przeciwbólowych. Najlepsze efekty w redukcji bólu dzięki oglądaniu filmów komediowych pojawiały się wtedy, gdy pacjenci sami mogli wybrać jakie filmy chcieli oglądać. Na terapeutyczny wpływ śmiechu wskazywały już wyniki wielu wcześniejszych badań. Pacjenci często czytali podczas terapii kawały lub tylko żartowali z samych siebie. Okazało się bowiem, że dystans do własnej osoby to duża zaleta. Pamiętajmy jednak by śmieć się z samych siebie na co dzień, a nie ironizować ze swego życia!

Warto żyć radośnie, pogodnie patrzeć na świat i optymistycznie w przyszłość. Bycie pozytywnie nastawionym do życia może przynieść nam same korzyści.

Śmiech i poczucie humoru może na przykład:
* obniżać ciśnienie u osób z nadciśnieniem,
* poprawiać krążenie,
* wzmacniać układ odporności i serce,
* poprawiać funkcje układu nerwowego,
* sprzyjać uwalnianiu endorfin (naturalnych środków przeciwbólowych produkowanych w organizmie).
LINK

30 sposobów na dobry humor

Warto zacząć od drobnych rozrywek. Powodów do śmiechu przecież są na świecie tysiące. Jeśli jednak mamy kiepski nastrój, to nie będziemy w stanie sami zacząć. Dobrze jest więc zwrócić się o pomoc do specjalisty, np. terapeuty czy psychologa.
Jeśli jednak chcielibyśmy sami zacząć „uczyć się” śmiać, podpowiadamy od czego zacząć. Pamiętaj, że nie jesteś w stanie zmienić całego swojego życia. Stosując tę zasadę unikniesz rozczarowania i niezadowolenia. Zmieniaj się powoli, ucz się cieszyć z każdego dnia. Nie patrz wstecz. Patrz na to, co robisz dzisiaj. DZISIAJ jest ważniejsze od wczoraj czy jutro. Jeśli będziesz się radować bieżącą chwilą, zmieni się na lepsze twoje podejście do świata. Wybierz TYLKO jeden z poniższych podpunktów i pracuj nad nim przez kilka tygodni! Wcielaj go w życie, udoskonalaj. Kiedy uznasz, że jesteś w jego wypełnianiu konsekwentny, wybierz kolejny punkt z listy. Tylko małymi kroczkami i ciężką pracą można osiągnąć szczęście. Na szczęście... może to zrobić każdy!

Pośmiej się już teraz:
- Jak twoja żona reaguje na późne powroty do domu?
- Bardzo historycznie!
- Chciałeś chyba powiedzieć - histerycznie?
- Nie, nie, dobrze powiedziałem. Wywleka jakieś fakty, które miały miejsce czterdzieści lat temu.

Poradnik pozytywnych emocji:

1. Ustaw sobie jako stronę startową w komputerze serwis publikujący kawały.
2. Zamów na swoją skrzynkę newslettera portalu z np. śmiesznymi filmikami, np. youtube.
3. Kup książkę z dowcipami. Najlepiej aby miała małe gabaryty i zmieściła się w kieszeni. Sięgaj po nią każdorazowo w tramwaju lub autobusie.
4. Czytaj co najmniej 10 kawałów przed snem!
5. Wyrzuć z sypialni telewizor i na dobranoc zamiast porcji brutalnych wiadomości, opowiedz partnerowi jeden dowcip.
6. Zapisz się na jakieś humorystyczne forum.
7. Naucz się kilku dowcipów (3-5 wystarczy) i spróbuj je opowiadać znajomym. Zapamiętaj je na tyle dobrze, aby ich nie spalić. Inaczej będzie to powodem dodatkowego stresu!
8. Opowiadaj kawały nawet pani sprzątaczce czy facetowi spotkanemu w windzie.
9. W swoim pilocie od telewizora pod przyciskiem nr 1 ustaw kanał z komediowymi serialami np. Comedy Central.
10. Unikaj ludzi, których określiłbyś mianem „odkurzacze pozytywnych emocji”. Jeśli ktoś sprawia ci swoim zachowaniem przykrość, wyeliminuj go ze swojego życia. Po co masz się męczyć? Cierpisz na tym ty, twoja rodzina i najbliżsi. Oszczędź wszystkim stresów i unikaj negatywnych ludzi.
11. Wyrzuć lub schowaj do kartonu w piwnicy następujące gatunki muzyki:
* ciężki metal,
* smutny jazz,
* najcięższe odmiany flamenco aż do pełnego żalu fado,
* nostalgiczną muzykę klasyczną,
* ballady miłosne w każdym gatunku,
* utwory w których skrzypce, fortepian czy gitara wyrywają ci ze serce ze smutku...
12. Słuchaj pozytywnej muzyki. To poprawi ci humor:
* acid jazz,
* power metal,
* salsa,
* samba,
* gorące flamenco,
* gospel,
* pop,
* energetyczny chillout.
13. Wybierz się na koncert zespołu dającego pozytywnego kopa. Wybierz zespół, który będzie się zaliczał do jednej z powyższych kategorii. Unikaj zakazanych dźwięków z punktu 11.
14. Humor poprawi ci kurs tańca. Szczególnie dobre w tej kategorii są: samba brazylijska, flamenco, house, salsa cubana, erotic dance, bollydance. Dobrym pomysłem jest kupienie karnetu i spróbowanie po jednej godzinie, ale za to oferty różnych zajęć. Już po pierwszej godzinie dowiesz się czy akurat do tego rodzaju muzyki „rwą ci się nogi”.
15. Nienawidzisz swojej pracy? Zmień ją. To nie jest łatwe, ale czy masz chociaż napisane cv? Zacznij od tego. Tydzień później napisz list motywacyjny. Po dwóch tygodniach zaloguj się na portalu z ofertami pracy. A potem już tylko wysyłaj, wysyłaj, wysyłaj… Zobaczysz, że w końcu się uda. Trzeba jednak najpierw zacząć, a nie tylko narzekać!
16. Nie rób wielkich planów. Wielkie nadzieje potem szybko zamieniają się w wielkie zgryzoty. Planuj małymi kroczkami. I tylko to, co niezbędne. Ciesz się z małych sukcesów. Zobaczysz, że to dobra metoda.
17. Nagradzaj się za każdą udaną sprawę. Idź do kina, kup sobie lody, tabliczkę czekolady. A może warto w nagrodę kupić sobie książkę z kawałami lub wesołymi opowiastkami? Nagroda nauczy cię cieszyć się z małych spraw i doda energii do kolejnych kroków.
18. Ćwicz, ćwicz, ćwicz. Rób cokolwiek co wymaga ruchu. Najlepsza na poprawienie humoru jest joga. Odpręża ciało i umysł. Mało zaś skuteczny w przypadku kiepskiego samopoczucia jest aerobik. Duży wysiłek, głośna muzyka i pokrzykiwania prowadzącego mają na nas kiepski wpływ. Jeśli jednak czujesz, że ćwiczenia aerobowe są dla ciebie zbawienne, to zapisz się na nie śmiało. Pamiętaj, że dla poprawienia samopoczucia powinieneś się ruszać CO NAJMNIEJ dwa razy w tygodniu po godzinie! Nie rezygnuj z ćwiczeń kosztem życia, bo i tak prędzej czy później poczujesz się przez to gorzej. Na stres najlepsze są ćwiczenia, a nie kolejna porcja nerwów i dodatkowa praca.
19. Szukaj ciepłych miejsc w zimie: szklarnie ogrodu botanicznego, spacer w słoneczne dni, aquapark. Staraj się ciepło ubierać, nie wychładzaj mieszkania.
20. W okresie jesienno-zimowym wygospodaruj kilka dni na odpoczynek. Weź wtedy urlop i np. wybierz się do słowackich gorących źródeł, węgierskich term, czy kup wycieczkę last minute do Egiptu. Rób wszystko by poczuć ciepło i odprężenie.
21. Seks. Nie rezygnuj z niego nawet gdy czujesz się fatalnie (no chyba, że boli cię głowa). Seks to fantastyczne i absolutnie bezpłatne źródło pozytywnej energii. Łatwe do zaplanowania, szybkie do zrealizowania. Niektórzy specjaliści twierdzą też, że nie ważne czy zaspokojenie osiągniesz z partnerem czy... samemu. Liczy się sam ORGAZM. Przeciwnicy tej teorii namawiają do długiej gry wstępnej z partnerem, czułości, przytulanek i baaardzo długich pocałunków. Ty zdecydujesz, która teoria bardziej w danej chwili ci odpowiada.
22. Nie oglądaj horrorów, thrillerów i action tv. Zamiast tego wybieraj tylko komedie (nie koniecznie romantyczne, chyba, że lubisz. Wybieraj te produkcje, które rozbawią cię do łez, np. prawie wszystko ze współczesnej czeskiej lub słowackiej kinematografii.
23. Zapisz się na kurs rozwijający o jakim zawsze marzyłeś. Może to być lepienie garnków, amatorskie pisanie poezji, gra na bębnach. Godzina zajęć w tygodniu wystarczy. Byleby były twórcze, rozwijające lub odstersowujące. Jeśli nie masz na nie czasu lub tak wciąż powtarzasz, spójrz punkt poniżej. Podpowiadamy w nim jak zaoszczędzić odrobinę czasu w tygodniu.
24. Popracuj nad przyjaciółmi. Jeśli ich nie masz – znajdź np. przez interenet w grupach swoich zainteresowań. Jeśli ich masz, zastanów się, którzy pomogą ci uzyskać więcej pozytywnej energii. Zrezygnuj z kumpli mających na ciebie zły wpływ. Oszczędź sobie spotkań z jędzowatą koleżanką czy marudnym kolegą. Ten czas można poświęcić na rodzinę, ćwiczenia czy dodatkowe kursy zainteresowań. Jeśli wciąż narzekasz na brak na nie czasu, to właśnie zyskujesz dodatkowe godziny, rezygnując z kiepskich znajomych!
25. Zrezygnuj z częstego sięgania po alkohol. On naprawdę nie poprawi ci humoru. Kac po nim zawsze jest niewspółmierny do osiągniętego chwilowo stanu euforii w trakcie picia.
26. Rzuć palenie. Nikotyna negatywnie wpływa na twoje zdrowie. W radzeniu z uzależnieniem pomocne będą plastry, gumy i dobry farmaceuta.
27. Zadbaj o siebie. Ten punkt dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn! Zawiera się w nim nie tylko wyprawa do kosmetyczki. Kup nowe jeansy, lepszą torbę do pracy. Wystarczy jedna rzecz w miesiącu. Zaczynając o siebie dbać podnosisz swoje samopoczucie. Inni zaczynają dostrzegać twoje zmiany, choć na początek powierzchowne (nowe buty, fryzura, torba). W ten sposób nakręca się spirala pozytywnych emocji.
28. Masaż. Działa kojąco i odprężająco. Jeśli cię nie stać, wcale nie musi być wykonywany przez profesjonalistę. Wystarczy partner, nastrój, oliwka i wygodne łóżko. Po wszystkim koniecznie się zrewanżuj. Niekoniecznie tego samego wieczora, może być kilka dni później. Ważne by oddać tę przyjemność i dostrzec w tym przyjemność z dawania...
29. Mów komplementy. Na każdym kroku. Bez względu na płeć. Mówienie ludziom miłych rzeczy wraca do ciebie jak echo. Często podwójnie. Jeśli powiesz komuś coś miłego, on zazwyczaj się odwzajemni. Ty poczujesz się lepiej. Obojgu wam będzie lepiej. Czy nie o to chodziło?
30. Zmień nastawienie do świata. Spróbuj przez jeden dzień nie mówić nic negatywnego. Początek może być trudny, szczególnie w przypadku ponurego usposobienia. Jeśli masz z tym problem, zacznij od godziny dziennie. Najlepiej w pracy, gdzie atmosfera nie nastraja do pozytywnych emocji. Dlatego tym bardzie spróbuj. Miłe słowa pomogą ci uwierzyć, że naprawdę jest miło. Tutaj ważne jest długodystansowe, zbilansowane podejście do świata. Nikt nie wymaga od ciebie byś jutro stał się hurraoptymistą. Ale przez godzinę dziennie? Tyle chyba jesteś w stanie zrobić.
LINK

http://www.wrozka.com.pl/view/page/id/2061
http://www.drclown.pl/index.php?page=programy
http://www.humorki.com/dowcipy.php?k=22#
http://dowcipy.autentyki.pl/
http://www.dowcipy.pl/
http://ptasia-grypa.dowcipy.pl/
http://www.smieszny.net/dowcipy/
http://zlote-mysli.dowcipy.pl/
http://www.maluchy.pl/forum/Dowcipy-t63961.html
http://www.zbuki.pl/index.php?cat=37


Ostatnio zmieniony 13 lut 2010, 20:44 przez Axia, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 15:12 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2009, 9:43
Posty: 546
Płeć: kobieta
.•*¨*•.

GELOTOLOGIA - terapia śmiechem :tak:


.•*¨*•. ...•*¨¨*•.Super :spoko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 16:45 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
KUCHNIA I MEDYCYNA.

Dziś chcę Wam polecić bardzo ciekawą książkę autorstwa Juliana Aleksandrowicza i Ireny Gumowskiej – KUCHNIA I MEDYCYNA.
Pozycja ta jest udanym połączeniem informacji z dziedziny profilaktyki medycznej i dietetyki. W żadnej innej książce nie znalazłam tak rzetelnego przedstawienia składników odżywczych w pożywieniu.

We wstępie „Kuchni i medycyny” czytamy:
„Organizm ludzki można by przyrównać do wielkiego placu budowy i odbudowy. Bez przerwy zachodzą w nim kolosalne zmiany. (...) Ustawicznie powstaje nowa generacja komórek. A w ich skład wchodzi ok. 50 rozmaitych składników. Ale jeśli któregoś z nich zabraknie lub jest go za mało czy za dużo, to nasz organizm próbuje się do tego najpierw przystosować, „produkując” gorsze generacje komórek. Aż w pewnym momencie sytuacja się załamuje i wtedy dochodzi do choroby, dolegliwości lub choćby złego samopoczucia.”

W dalszej części lektury możemy się dowiedzieć jak, dzięki właściwemu odżywianiu, zapobiegać kłopotom zdrowotnym. Istnieje duża zależność między występowaniem tzw. chorób cywilizacyjnych a zawartością witamin, mikroelementów i innych związków w codziennej diecie. Dlatego autorzy bardzo dokładnie i, na szczęście, przystępnie opisują działanie poszczególnych składników odżywczych na organizm ludzki.

I tak, w poszczególnych rozdziałach czytamy o soli w diecie, o wapniu – do czego jest potrzebny i gdzie go szukać, jaki ma wpływ na zęby i kości, co sprawia, że jest dobrze przyswajalny. Dalej – o magnezie i jego wpływie na serce, nerwy i pracę nerek. Są tu także rozdziały – „Żelazo, anemia i mózg”, „Raport w sprawie cynku”, „Niebezpieczny i zbawczy selen”. Dowiadujemy się z nich, jaki ma wpływ selen na występowanie chorób nowotworowych i system odpornościowy, jakie są sekrety działania cynku. Autorzy podają również ciekawe przepisy kulinarne z produktami z dużą zawartością selenu, cynku i żelaza.

W dalszej części książki jest ciekawy rozdział – „Pierwiastki dobre i złe”. Tutaj jest prawdziwa skarbnica wiedzy na temat: jodu i chorób tarczycy, fluoru i jego działaniu na zęby, litu i jego wpływu na leczenie depresji, chromu i cukrzycy, miedzi i jakości krwi. Są też informacje na temat metali niebezpiecznych dla zdrowia, czyli arsenu, kadmu, berylu, ołowiu. Każdemu z nich jest poświęcony osobny podrozdział.

W książce znajdujemy dużo informacji na temat witaminy C – jakie jest dzienne zapotrzebowanie organizmu na tą witaminę, jaki jest jej wpływ na leczenie chorób nowotworowych, obniżanie cholesterolu i zwalczanie wirusów. Jest też ciekawy tekst na temat działania witaminy C na ludzi starszych. No i oczywiście wykaz produktów, w których jest tej witaminy najwięcej oraz przepisy.

Ciekawym rozdziałem jest „Eliksir młodości, czyli o witaminie E”, w którym czytamy o wpływie tej witaminy na pracę serca i regenerację organizmu.

Dalej coś dla zabieganych i zestresowanych czytelników – „Witaminy antynerwowe, czyli z grupy B”. W tym rozdziale opisano wszystkie witaminy z grupy B pod kątem ich działania, zapotrzebowania organizmu i występowania w pokarmach.

Na koniec książki można poczytać jeszcze o witaminie A, D i K.
http://www.joga-joga.pl/pl53/teksty673/

Irena Gumowska-Dąbrowska (ur. 2 października 1912 - zm. 27 września 1991) - polska dziennikarka, publicystka.
Była autorką licznych poradników kulinarnych, artykułów prasowych i audycji telewizyjnych.

Irena Gumowska była propagatorką zdrowego żywienia.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Irena_Gumowska



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 18:45 
Jednym z aspektów odzyskiwania zdrowia jest odtrucie od metali ciężkich , nie tylko ze smug chemicznych. W filmie Clifforda były bardzo konkretne porady podane przez fachowca. Przytoczę transkrypcję w celu łatwiejszego skopiowania.

Cytuj:
Dobrze być na taśmie rozmawiając z Tobą Clifford w tym temacie. Wcześniej nie mogłam pokazać twarzy, ani głosu, ponieważ podlegałam umowie kontraktowej. Nie jestem już związana tą umową i mogę tutaj być osobiście, a to dobre uczucie (…) Dzisiaj chcę pomówić o medycynie, co jest moją pasją i całym powodem , dla którego się w to mieszam, jest wola pomagania ludziom, by mogli pozostać tak zdrowi, jak mogą w tych warunkach. Chcę również powiedzieć coś, co jest bardzo ważne dla mojego serca, ze jestem głęboko patriotyczna. Naprawdę chciałam to powiedzieć, Nie sądziłam, że dożyję tego, że zobaczę takie czasy, jak wiesz, ostatnio otrzymaliśmy o tym informacje, które są krytyczne w znaczeniu zdrowia, więc najpierw zacznijmy od tego. Wtedy możemy się cofnąć wstecz i pomówić o zawartości tych oprysków i ich wpływie na ciało i być może o pewnych niwelujących to środkach. Odkryliśmy przez bardzo rozważnego lekarza badacza, że okazjonalnie to co widzimy w powietrzu to grzyb. Powodem dla którego jest to tak krytyczne jest to, że najwyraźniej ten grzyb dramatycznie upośledza system odpornościowy, poprzez konsumowanie tych składników odżywczych, których system odpornościowy używa by się naprawiać i odbudowywać (…) system staje się dramatycznie upośledzony i niezdolny do radzenia sobie z jakimkolwiek najeźdźcą i dlatego tak myślę widzimy o wiele więcej przeziębień i gryp (…) te rzeczy są jak epidemia, infekcje zatok, przeziębienia i grypy, to po lekkiej stronie, a po cięższej stronie jest o wiele więcej nowotworów i pewnych bardzo niszczących chorób związanych z ekstremalnie pośledzonym systemem odpornościowym. Częścią tego musi być ta grzybiczna inwazja, ponieważ ten grzyb zjada składniki odżywcze, których system odpornościowy używa by się odbudować, ludzie mówią: „Więc co robisz z grzybem?” Są pewne rzeczy, o których wiemy, że to bardzo dobre i naturalne leki dla grzybicznych infekcji, czosnek zabija grzyby w kontakcie chińskie grzybki Rashi, Mataki, szczególnie jako ekstrakt mają dużą skuteczność, kwas kaprylowy (C8 H16 O2)do kupienia w każdym sklepie. Wiele innych rzeczy i w końcu srebro koloidalne jest głównym grzybobójcą. Tak więc gdy ludzie patrzą na swe ciała i myślą dlaczego wciąż czują zmęczenie, to być może, powiedziano nam teraz, że ta osoba patrzyła na krew wielu, wielu ludzi i niemal u wszystkich ten grzyb pojawia się w krwioobiegu. Więc jest to coś z czym możemy sobie poradzić, gdy staje się to czymś w płucach możemy zrobić inhalacje olejkami z drzewa herbacianego. Wiemy też, że mamy tam wiele cząstek metali ciężkich, co nie jest dobre dla ciała (…) są potencjalnie szkodliwe dla ciała, ale również mamy na to niwelujące leki, jest w tym też Aluminium i wiemy, że aluminium niestety może przekroczyć barierę krew – mózg i wiemy, że badania łączą to z chorobami jak alzheimer, a nawet jeśli nie tak ekstremalnie, to z całą pewnością powodują straty pamięci krótkotrwałej, tak więc bariera krew-mózg nie rozpoznaje aluminium jako toksyny i przepuszcza je do mózgu, dobrą wiadomością jest to, że jeżeli masz wystarczającą ilość tzw. kwasów tłuszczowych, to mózg ma zdolność, by wziąć ten metal – aluminium i wyrzucić je z mózgu poprzez twoje włosy i myślę, że dlatego teraz tak wiele osób, które robią sobie analizy włosów widzi tak wysokie poziomy koncentracji aluminium w swych włosach, bo mozg robi swoje próbując wyrzucić tę toksynę. Czyli niezbędne kwasy tłuszczowe, np. olej lniany, olej z wieczornego pierwiosnka i ostatnio zwrócono mi uwagę, bardzo dobry jest kryl, olej z kryla, dość czysty rybi olej. (…) Wiemy też, że częścią mieszanki jest bar. Bar oprócz tego, że jest kancerogenny, wypłukuje właściwie cały potas z twojego ciała i widzimy, widzę u swoich klientów dużo osłabień mięśniowych, dużo palpitacji serca. Wszystko związane albo z utratą potasu, albo z o wiele za niskim poziomem potasu (…) więc musisz brać więcej potasu i powiedziałabym każdemu, kto mnie posłucha, odpowiedzialną rzeczą jest powiedzenie, że musicie się podzielić tym co zdecydujecie się zrobić z waszym lekarzem domowym, ponieważ jeżeli macie własne leki, może mieć jakieś przeciwwskazania, bo to są tylko ogólne wytyczne dla ludzi bez recept, bez diagnoz. W tej mieszance jest też tytan, znów z badań, to kolejny ciężki metal, i magnez i przez długi czas nie mogłam zrozumieć, dlaczego to mogłaby być zła rzecz, ponieważ zawsze zachęcamy ludzi, by przyjmowali więcej magnezu, jednakże mój brat, który jest fizykiem przypadkowo dał mi odpowiedź, której szukałam przez 2-3 lata, dlaczego widzimy tak wiele skrzepów krwi, grubych, kleistych płytek krwi, to teraz epidemia, ciągle jest w reklamach leków na krew.
Kiedy pokazał mi, że kiedy połączysz jony aluminium z jonami magnezu, to zlepia krew, więc oba są w tej mieszance. Mój osobisty wybór, to korzeń imbiru na krew. Biorę kapsułki z korzenia imbiru. Codziennie jest też zioło zwane ginko biloba, to również rozrzedza krew.
Ale jest ważne ostrzeżenie. Jeśli ktoś jest na lekach rozrzedzających krew, to nie może, to nie może dodawać któregokolwiek z tych remediów, ponieważ możesz mieć krew tak rozrzedzoną, że jeśli się skaleczysz, to krew nie skrzepnie.(…) ale dla innych, to dobre i naturalne rzeczy, w znaczeniu rozrzedzenia krwi. I wtedy, i mam to pytanie cały czas, ludzie pytają: „Co możemy zrobić, aby to zniwelować, bo jest to w każdym oddechu, który biorę?” I ludziom naprawdę trudno to zrozumieć, jest to coś, czego poprzednio nie mówiłam ludziom. Proszę nie jedzcie margaryny, nie pijcie wody z kranu, te rzeczy nie są dla was dobre. Nie mogę ludzi prosić, żeby nie oddychali, ale są rzeczy które możesz zrobić, aby ograniczyć ilość tego co wdychasz, jak dobrze wiesz, gdy jestem na zewnątrz noszę maskę, nie jest to wygodne, wygląda głupio, gapią się na mnie, ale muszę ci powiedzieć, że od czasu kiedy to robię , zauważyłam wielką poprawę w objawach, z którymi muszę sobie radzić (…) Jest też stara dobra substancja zwana glinką diatomaceous (glinka krzemowa), która ma unikalną zdolność wchłaniania metali ciężkich. Wiąże je w sobie i daje ciału możliwość pozbycia się ich prze twoje trzewia (w większości sklepów ze zdrową żywnością można ją znaleźć pod nazwą Bentonit. Musisz się upewnić, czy jest to glinka klasy żywnościowej. Ważne są też oleje omega 3, 6, 9. (…) Kolejną epidemią są infekcje zatok i ten spray koloidalnego srebra na płuca do nosa używam go i wielu moich przyjaciół go używa. Jest bardzo efektywny w oczyszczaniu tych infekcji zatokowych i jestem pewna, że wszystkie te infekcje powodują te cząstki. Nie wiem, czy wiesz, ale jeden z topowych specjalistów oddechowych w USA był niedawno w Usa Today Show i napisał książkę zatytułowaną, coś o kryzysie oddechowym w tym kraju i powiedział, myślę że to był CADY CORK, nie przypominam sobie kto prowadził wywiad, ale mówił , że śmierć albo śmiertelność z powodu chorób oddechowych skoczyła z 8-go miejsca 5 lat temu na niemal 3. Jest to wielki skok, to oznacza, że trzecią wiodąca przyczyną zgonów w tym kraju powoduje oddychanie i ktoś może się zastanawiać, co się mogło zdarzyć przez te 5 lat, by stworzyć ten swego rodzaju kryzys? To jedyne słowo, które mogę przytoczyć. (…) Każdy, kto ogląda ten dokument, powinien zatroszczyć się nie tylko o siebie, ale o każdego kogo kocha. To nie jest jak pluton egzekucyjny, gdzie każdy pada i musisz to oglądać w jednym czasie, to kumulatywne zatrucie, które zademonstruje się u różnych ludzi na różne sposoby, zależne od tego jak silny był u nich układ odpornościowy, jaka jest ich genetyka i od wielu innych czynników. Jest to coś co zademonstruje się na wiele różnych sposobów. Nie będziesz mieć, jak powiedziałam, plutonu egzekucyjnego, ale będziemy mieć z czasem więcej i więcej upośledzonych ludzi, więcej i więcej ludzi, którzy nie czują się dobrze, więcej i więcej młodszych ludzi (czego dosyć sporo teraz widzę) w latach 20, 30, 40 z problemami, których nigdy nie widzieliśmy w tym przedziale wiekowym, albo przynajmniej widzieliśmy je rzadko. Kiedy to się zaczęło 5 -6 lat temu, 24 godziny, 7 dni w tygodniu (może trwa to od takiego czasu), ale to ciężkie rozpylanie 24 / 7 i przez te lata i na początku widziałam głównie kruchych starszych, ludzi i małe dzieci jak cierpią i opuszczają tę planetę, ale teraz schodzi to jakby chronologicznie, więc widzimy ludzi nastolatków, ludzi w latach 20, 30, 40, 50 z wieloma wyniszczającymi chorobami i wiem, ze w samym tylko Abuquerque 5-6 lat temu 6-8 % dzieci diagnozowanych było jako astmatyczne i dzisiaj, w tej chwili jest to70%. To wyniszczające i to są dzieci. Powiedziałabym każdemu, kto tego słucha, że pierwszą i najważniejszą rzeczą jaką możecie zrobić jest zacząć jeść wasze lekarstwa, pozbyć się „junk food”, pustego jedzenia, pakowanego, mikrofalowanego jedzenia i zacznijcie jeść, jeśli możecie całkowicie organiczne i czyste jedzenie Jeśli nie możecie, to przynajmniej jedzcie dobre, całe i pełne jedzenie. Nie gotujcie go w mikrofali, to usuwa wszystkie dobre enzymy trawienne i składniki odżywcze, więc zacznijcie od swojej diety, ponieważ wasze ciała spotka zniewaga, jaka nie znana była w całej znanej ludzkiej historii jak sądzę i by pozostać zdrowym i zadbać o tych, których kochacie, musicie naprawdę zacząć zwracać uwagę na to co jecie i na wodę, którą pijecie. To pierwsza linia obrony. Zawsze zachęcam ludzi, by wzięli pod uwagę dobre i stare metody i programy brania suplementów, witamin i minerałów, ponieważ znów nasze ciała potrzebują każdej pomocy, jaką możemy im dać w tych czasach.



Na górę
   
 
 
Post: 07 lut 2010, 21:18 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Ashton, John, Ashton, Suzy - "Czekolada jest zdrowa"

Uwaga! Radosne wieści dla łasuchów!
Rozdzieramy folię kryjącą w sobie tabliczkę czekolady i ogarnia nas błogość na myśl o cudownej, rozpływającej się w ustach słodyczy. Poddajemy się pokusie i … w tym samym momencie ogarniają nas wyrzuty sumienia! Bo czekolada tuczy, bo uchodzi za niezdrową… Nieprawda!
Książka zawiera doniesienia z najnowszych badań dietetyków. Wniosek z nich brzmi: czekolada jest korzystna dla organizmu i bardzo potrzebna!
Okazuje się, że słodki przysmak zawiera przeciwutleniacze, magnez potrzebny układowi nerwowemu, żelazo konieczne do produkcji czerwonych krwinek, wiele witamin i wapń chroniący kości. A przede wszystkim: czekolada obfituje w substancje podnoszące poziom endorfin, czyli hormonów szczęścia! Do wzrostu masy ciała przyczynia się natomiast w znacznie mniejszym stopniu niż inne przekąski! Książka, o bok wiarygodnych faktów naukowych, zawiera przesympatyczne omówienie roli czekolady w naszym życiu. Czym jest „czekoladowy tryb życia” i co ten wyjątkowy słodycz ma wspólnego z romantyzmem? Co wiemy o jego bogatej historii? Książka idealnie nadaje się do wieczorne j lektury w miękkim fotelu – obowiązkowo z czekoladkami pod ręką!
http://www.kdc.pl/czekolada-jest-zdrowa_p1851658.html

Historia Czekolady

Długa droga prowadzi do uzyskania finalnego produktu, jakim jest tabliczka pysznej czekolady.
Początki czekoladowych dziejów splatają się z okresem świetności Majów, zamieszkujących terytorium współczesnego Meksyku. Majowie lubowali się w aromatycznym, mocno przyprawionym, gorzkim napoju, sporządzanym z nasion kakaowca: pili go na zimno i na ciepło oraz stosowali podczas swych rytualnych obrzędów. Od Majów zwyczaj przyrządzania i picia czekolady przejęli Aztekowie. Swoje receptury wzbogacali różnorodnymi składnikami: papryką, wanilią, płatkami kwiatów.
Same ziarna kakaowca cenione były przez nich tak bardzo, że stały się wówczas środkiem płatniczym.
Aztekowie, podobnie jak ich poprzednicy, wykorzystywali czekoladowy napój podczas swoich uroczystości religijnych, a jego zagorzałym wielbicielem był sam Montezuma – władca Azteków, dla którego czekolada była owym „pokarmem bogów”, „boskim napojem”*, dodającym energii, wigoru – afrodyzjakiem wręcz...
Do Europy nasiona kakaowca sprowadzili Hiszpanie w XVI wieku. Hiszpańscy konkwistadorzy, z Hernánem Cortésem na czele, odebrali pokonanym Aztekom nie tylko tradycyjne złoto, ale i „brązowe” – ziarna kakaowca. Początkowo, gorzki czekoladowy napój nie był zbyt popularny w Europie, ale po dodaniu do niego cukru całkowicie zmienił swoje oblicze i zdobył uznanie ludności kontynentu. W XVII wieku czekolada pojawiła się we Francji, gdzie delektowano się nią początkowo tylko na dworach i wśród arystokracji: w postaci gorącego napoju i wykwintnych pralin, które po raz pierwszy pojawiły się na stole Ludwika XIV.
Czekolada w postaci stałej (bloku), nie zaś sycącego napoju (czy wspomnianych już pralinek), powstała dopiero w XIX wieku – pierwszą jej tabliczkę wyprodukowano w Szwajcarii. W tym kraju również, opracowano nową recepturę czekolady, łącząc kakao z mlekiem w proszku, co pozwoliło na uzyskanie, mającej rzesze zwolenników na całym świecie – czekolady mlecznej. Włoska innowacja w dziedzinie czekolady, polegała zaś na dodawaniu do niej różnych przysmaków, takich jak orzechy, rodzynki czy migdały.
Czekolada – etymologia słowa
Pochodzenie słowa czekolada nie jest do końca wyjaśnione. Część źródeł podaje, że nazwa pochodzi od słów xococ, czyli kwaśny i átl – woda (i wywodzi się z języka náhuatl, którym posługiwano się w regionie środkowo-zachodniego Meksyku).
Wedle innych źródeł słowo pochodzi z języka Majów, gdzie chokolhaa oznacza dosłownie płyn lub gorący napój.
*Skąd określenia boski napój czy pokarm bogów, nadawane czekoladzie? Otóż łacińska nazwa, nadana drzewu kakaowca, brzmi Theobroma cacao i (pomijając wyraz cacao), wywodzi się od słów theo (bóg) i broma (pokarm).
LINK


Czekolada a zdrowie

Czekoladzie przypisuje się zarówno dobre, jak i niekorzystne właściwości.
Czekolada jest produktem bardzo złożonym, z chemicznego punktu widzenia.
W jej skład wchodzą:
* Węglowodany- podstawowe źródło energii dla organizmu człowieka, zwłaszcza dla mózgu.
* Magnez- będący budulcem zębów i kości, wspomagający przewodnictwo komórek nerwowych i procesy trawienne.
* Tłuszcze roślinne- obniżające poziom "złego cholesterolu".
* Żelazo- będące niezbędnym czynnikiem produkcji czerwonych krwinek, rozprowadzających tlen po całym organizmie.
* Cynk i selen- wpływający na podniesienie poziomu endorfin, substancji redukujących poziom stresu.
* Teobromina- działająca pobudzająco na pracę nerek, stymulująca ośrodkowy układ nerwowy.
* Fenyloetyloamina- będąca jedną z endorfin.
* Wapń i białko- stanowiące budulec kości, wzmacniające układ odpornościowy.
* Flawonoidy- powodujące zwiększenie odporności na infekcje, regulujące właściwe napięcie mięśni i naczyń krwionośnych.
* Poza tym, czekolada zawiera witaminy B6, B2, A, E, B3, B12, kwas foliowy i kofeinę.

Już Aztekowie przekonali się o zdrowotnych właściwościach czekolady. Wojownikom podawano czekoladę na wzmocnienie sił witalnych, a świeżo poślubionym małżonkom, dla animuszu. Lek przeciwko biegunce przyrządzano z kakao i zmielonych kości Azteków.
Niegdyś spożywana w postaci napoju, czekolada była stosowana przez lekarzy jako panaceum na liczne dolegliwości.
Czekolada niewątpliwie jest źródłem wielu witamin i minerałów, np. jedna tabliczka czekolady zapewnia 20- Czekolada w różnych postaciach 25 % dziennego zapotrzebowania na magnez i wapń. Przeciwdziałanie chorobom układu sercowo-naczyniowego wynika z zawartości dużej ilości miedzi w ciemnej czekoladzie. Może ona jednak powodować uczucie zgagi.
Czynne substancje zawarte w czekoladzie, jak kofeina, teobromina i teofilina, są pochodnymi metyloksantyny. Teobromina jest najważniejszym alkaloidem czekolady. Stanowi ona 2% masy ziarna kakaowego. W tabliczce czekolady jest jej około 200 mg. Wykazuje ona niewielki, korzystny, "krzepiący" wpływ na umysł. Chociaż jej stężenie jest niewielkie, ma ona właściwości moczopędne. W śladowych ilościach występuje także teofilina. Zawartość kofeiny w tabliczce czekolady, stanowi zaledwie jedną czwartą ilości kofeiny zawartej w filiżance kawy, a mimo to, stymuluje ona układ nerwowy.
Obecność kofeiny i teobrominy w ziarnach kakaowca mogą powodować uzależnienie. Naukowcy dowiedli, że Czy uzależnia? czekolada zawiera substancje przypominające związki chemiczne, obecne w liściach marihuany. Ich działanie jest takie, jak cząsteczek przenoszących sygnały w komórkach mózgu (neuroprzekaźniki). W ziarnach kakaowca obecne są także alkaloidy, oddziałujące na komórki nerwowe, do których należą między innymi morfina, kofeina, kokaina, atropina i chinina. Związki te, poprawiające samopoczucie konsumenta, odkryto także w winie, piwie i likierach. Zdaniem naukowców, same alkaloidy nie powodują jednak uzależnienia. Aromat ziaren kakaowca i słodki smak są odpowiedzialne za to, że nie można się oprzeć tabliczce czekolady.
Coraz więcej badań potwierdza fakt, że wyroby czekoladowe mogą mieć bardzo dobry wpływ na zdrowie człowieka.
Dla ludzi dbających o linię albo cukrzyków, informacja, że czekolada wpędza w nałóg, na pewno nie jest najlepsza. Jednak osoby zdrowe nie muszą się obawiać wpływu czekolady na zdrowie. Kakao nie niszczy tkanki mózgowej, tak jak alkohol i narkotyki.
Z kardiologicznego punktu widzenia, zbawienne skutki mają zawarte w czekoladzie flawonoidy: katechina, epikatechina i procyjanidyna. Mają one podobne działanie do tych, występujących w czerwonym winie i zielonej herbacie. Obniżają ryzyko zmian miażdżycowych, zapobiegają zakrzepom krwi, zmniejszają napięcie mięśni otaczających tętnice, co z kolei zapobiega ich twardnieniu. Te naturalne przeciwutleniacze powodują, że tłuszcz zawarty w czekoladzie nie jełczeje, w związku z tym w procesie produkcji nie używa się substancji przeciwdziałających reakcjom utleniania.
Wyniki analiz, przedstawione Europejskiemu Towarzystwu Kardiologicznemu świadczą, iż zawarte w ziarnach kakao polifenole poprawiają pracę układu krążenia. Związki te działają rozkurczająco na naczynia krwionośne, ułatwiając przepływ krwi, neutralizując działanie tzw. złego cholesterolu i zapobiegając powstawaniu blokujących naczynia skrzepów.
Spożywanie dziennie około jednej trzeciej tabliczki gorzkiej czekolady chroni przed chorobami serca.

Zawarte w wyrobach kakaowych około 600 substancji chemicznych, chronią organizm przed rakiem, chorobami serca, pobudzają układ odpornościowy, łagodzą bóle reumatyczne i przeciwdziałają łagodnej depresji.[/i]

Dowiedziony przez lekarzy jest fakt, że czekolada zarówno wzmaga stany euforii, jak i działa uspokajająco. Czekoladowy przysmak Wynika to ze związku ze wspomnieniami z dzieciństwa, kiedy czekolada była nagrodą i kojarzyła się z poczuciem bezpieczeństwa.
Czekolada jest doskonałym źródłem tłuszczu, węglowodanów, białek i błonnika. Jej wartość energetyczna wynosi około 500 kcal/100 g.
Spożywanie czekolady wskazane jest, dla osób intensywnie uprawiających sport i wykonujących ciężką pracę fizyczną lub umysłową. Jej niektóre składniki działają jak łagodne środki pobudzające.
Zawarte w czekoladzie cukry proste, stanowiące dobre pożywienie dla mózgu i magnez wspomagający przewodnictwo nerwowe, są pomocne podczas długotrwałego wysiłku intelektualnego.
Już w XVI wieku zorientowano się, że podstawowym minusem zbyt częstego picia czekolady jest nadmierny przyrost wagi oraz psucie się zębów. Lekarze upatrują szkodliwość czekolady, przede wszystkim w utracie Wiórki czekoladowe apetytu na inne produkty potrzebne w diecie. Daje się to zauważyć szczególnie u ludzi młodych, przedkładających czekoladę nad owoce i warzywa. Niedobór tych ostatnich wywoływał niekiedy problemy z cerą i pojawienie się trądziku. U osób uczulonych nadmiar słodkości może wywoływać bóle migrenowe. U kobiet, cierpiących na zespół napięcia przedmiesiączkowego, może pogorszyć samopoczucie. Nadmierne spożycie czekolady może także spowodować dolegliwości przewodu pokarmowego. Czekolada, uboga w błonnik, może wywoływać zaparcia. Sole kwasu szczawiowego, zawarte w czekoladzie, mogą odkładać się w organizmie w postaci kamieni nerkowych. Dlatego osoby z chorobami nerek i pęcherza moczowego powinny zrezygnować z jedzenia czekolady.
Japońscy naukowcy natomiast odkryli, że czekolada zawiera substancje zapobiegające próchnicy.
Znaczne spożycie czekolady, ze względu na pokaźną liczbę kalorii zawartych w tabliczce może doprowadzić do wzrostu masy ciała, a w konsekwencji do otyłości. W związku z tym, smakołyk ten jest nie wskazany w dietach odchudzających. Niektóre czekolady mogą mieć działanie alergizujące. Alergenami w czekoladzie mogą być białka mleka, orzechów, szczególnie arachidowych, soi i przetworów zbożowych.
Ostatnie badania wykazują dobroczynne oddziaływanie czekolady na zdrowie człowieka, głównie ze względu na ochronę serca i układu krwionośnego.
Serotonina zawarta w czekoladzie pomaga kontrolować nadciśnienie. 40 g czekolady ma równie korzystny wpływ, jak lampka czerwonego wina.
Czekolada dodaje energii, poprawia nastrój i rozjaśnia umysł. Powoduje to magnez, regulujący sprawność komórek nerwowych oraz cynk i selen, zwiększające ilość endorfin, substancji osłabiających negatywny wpływ stresu. Odczuwana poprawa humoru pod wpływem czekolady, wynika z wzrostu poziomu serotoniny we krwi.
Fenyloetyloamina, zawarta w czekoladzie, ma działanie antydepresyjne. Ten sam związek wydzielany jest przez mózg człowieka zakochanego. Wywołuje on uczucie szczęścia, powoduje poprawę nastroju a nawet euforię. Dlatego czekolada traktowana jest jak afrodyzjak. Wprawdzie żadne poważne badania naukowe nie potwierdziły tego faktu, dla naszego dobrego samopoczucia możemy nadal w to wierzyć.
Okazało się, że czekolada jest też skutecznym środkiem na łagodzenie kaszlu. Naukowcy udowodnili, że teobromina zawarta w czekoladzie, działa skuteczniej na kaszel, niż kodeina zawarta w wielu lekach przeciwkaszlowych. Również w rekonwalescencji osób z chorobami gardła, jest zalecana czekolada.
Masło kakaowe ma właściwości odmładzające i chroni skórę przed powstawaniem zmarszczek. Wiedziały to już Indianki i nacierały twarz oliwą z kakaowca, aby zachować piękną cerę. Współcześni kosmetolodzy potwierdzają to. Wiele osób chętnie korzysta z relaksujących kąpieli Wybór nie jest prosty w czekoladzie. Kuracje czekoladowe, modne w USA, leczą apatię i wyczerpanie nerwowe.
Ulubiona czekolada świadczy o osobowości człowieka. Takiego zdania jest nowozelandzki psychoterapeuta Murray Langham. Według niego, czekoladę mleczną wybierają osoby romantyczne, gorzką zaś ci, którzy cenią rzeczy dobrej jakości. Wybór białej czekolady świadczy o niezdecydowaniu. Również znaczenie ma wybór nadzienia w czekoladzie. Nadzienie kawowe lubią osoby niecierpliwe, toffi - zmysłowe, pomarańczowe zaś ci, którzy dobrze sprawdzają się w sytuacjach nieprzewidywalnych.
http://www.domczekolady.eu/zdrowie.htm

http://www.domczekolady.eu/czekolada.htm
http://www.heban-czekolada.pl/czekolada.html
http://www.wedelpijalnie.pl/przepisy/10


Ostatnio zmieniony 13 lut 2010, 20:52 przez Axia, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 21:52 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
redmuluc pisze:
"programy brania suplementów, witamin i minerałów, ponieważ znów nasze ciała potrzebują każdej pomocy, jaką możemy im dać w tych czasach."


ale...

Dlaczego suplementy diety są szkodliwe:
http://www.bioslone.pl/zdrowie-a-medycyna/dlaczego-suplementy-diety-sa-szkodliwe



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2010, 22:03 
detro pisze:
redmuluc pisze:
"programy brania suplementów, witamin i minerałów, ponieważ znów nasze ciała potrzebują każdej pomocy, jaką możemy im dać w tych czasach."


ale...

Dlaczego suplementy diety są szkodliwe:
http://www.bioslone.pl/zdrowie-a-medycyna/dlaczego-suplementy-diety-sa-szkodliwe

To cytat z filmu no badźmy szczerzy...nikt nie kupuje tego w takich ilościach bo większości na to nas nie stać.
Taka wizyta w aptece na podstawowe środki to dla mnie 150-200 zł
Mając do walki takiego wroga jak smugi chemiczne...
Artykuł przeanalizuję ale co do witaminy C to oczywiście bajki. Patrz film Jedzenie Ma Znaczenie.



Na górę
   
 
 
Post: 07 lut 2010, 22:10 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Zdrowotne walory zielonej herbaty

Serce i krążenie
Zielonej herbacie przypisuje się wszechstronną ochronę przed zawałem serca, skrzepami i chorobą wieńcową.
Napar z zielonych listków łagodnie pobudza czynności serca i krążenia i zwiększa przenikalność ścianek naczyń krwionośnych. Istnieją wskazówki, że polifenole hamują wchłanianie cholesterolu z żywności. Cholesterol jest rodzajem tłuszczu spełniającym w organizmie określone funkcje, produkowanym zresztą również przez sam organizm - szczególnie przez wątrobę. Jeśli jednak jego poziom we krwi chorobliwie wzrośnie, pojawia się poważne zagrożenie: cholesterol może tworzyć na ściankach naczyń złogi, zawężać ich przepustowość i utrudniać krążenie krwi. Prowadzi to do miażdżycy, nadciśnienia, chorób serca, a w zaawansowanym stadium - do całkowitego zamknięcia się niektórych naczyń i może grozić zawałem, udarem lub niedrożnością kończyn nadających się tylko do amputacji. Jeśli tego rodzaju niebezpieczne zwężenia powstają w obrębie naczyń krwionośnych zaopatrujących mięsień sercowy, mówimy o chorobie wieńcowej. W najgorszym przypadku może to doprowadzić do zawału.

Jasność umysłu i aktywność
Przy okazji badań porównawczych, przeprowadzonych w Kalifornii stwierdzono, że pijący herbatę są o dwie trzecie - ponad 60% mniej podatni na uszkodzenia naczyń wieńcowych i o jedną trzecią na uszkodzenia naczyń zaopatrujących mózg - w porównaniu do zwolenników kawy.
Szczególnie docenia się działanie pobudzające i odprężające zielonej herbaty. Popijając ją, łatwiej się skoncentrować, szybciej można się nauczyć tekstu na pamięć. Przyzwyczailiśmy się pobudzać nasz organizm "małą czarną", która działa co prawda szybko, ale krótko. Zawarta w zielonej herbacie delikatna kofeina nie atakuje tak gwałtownie naszego organizmu. Jest to więc idealny napój dla osób, od których wymaga się nieustannej jasności umysłu i aktywności.
Nasze zmysły stępione kawą, alkoholem, nikotyną mogą być niezadowolone po pierwszej filiżance. Nie rezygnujmy jednak, a doświadczymy wysublimowanych smaków.

Nadciśnienie
Kolejnym szkodliwym efektem zawężania się naczyń krwionośnych jest wzrost ciśnienia tętniczego. Zielona herbata przeciwdziała tworzeniu się złogów na ściankach naczyń, w związku z czym przypisuje się jej również właściwość obniżania ciśnienia. W badaniach prowadzonych na myszach sztucznie wywołane nadciśnienie spadło z 203 na 188 mm Hg w 24. dniu eksperymentu.

Skrzepy
Związki zawarte w zielonej herbacie wpływają na właściwą lepkość krwi, dzięki czemu przeciwdziałają sklejaniu się płytek krwi. W efekcie naukowcy wychodzą z założenia, że regularne picie zielonego naparu zmniejsza ryzyko zakrzepów i skraca czas leczenia już istniejących.

Miażdżyca
Na skutek odkładania się cholesterolu na ściankach naczyń dochodzi z wiekiem do niebezpiecznych zwężeń, określanych przez lekarzy mianem miażdżycy lub arteriosklerozy. Ponieważ polifenole osłabiają możliwość odkładania się cholesterolu, odpowiednio zaparzana zielona herbata, stanowi zawsze skuteczną inwestycję w przyszły stan zdrowia - szczególnie jeśli zielony napar wypić po obfitującym w tłuszcz posiłku. Naukowcy z kalifornijskiego uniwersytetu stwierdzili jednoznacznie, że miażdżyca w mniejszym stopniu dotyka pijących zieloną herbatę - w porównaniu do zwolenników kawy. Wyniki te potwierdziły również szeroko zakrojone, japońskie badania, prowadzone na 300 mężczyznach w różnym wieku: regularne spożywanie zielonej herbaty obniża poziom cholesterolu.

Poziom cukru we krwi
Istnieje jedynie niewiele badań dotyczących wpływu zielonej herbaty na poziom cukru we krwi. W testach prowadzonych na zwierzętach wykazano, że podawanie zielonej herbaty myszom powoduje spadek z 200 - 300 mg% na ok. 100 mg%. Co natomiast interesujące, do efektu tego nie dochodzi u diabetyków.

Infekcje, stany zapalne, przeziębienia
Zawarta w zielonej herbacie kombinacja składników dość skutecznie zwalcza bakterie i wirusy. Flawanole hamują namnażanie się chorobotwórczych drobnoustrojów, zaś witamina C dodatkowo chroni komórki przed agresorami. 2 kolei witamina A i karoten chronią błony śluzowe. Dzięki temu zielona herbata jest środkiem nadającym się zarówno do przeciwdziałania, jak i do leczenia wspomagającego chorób infekcyjnych, na przykład grypy, przeziębienia, biegunki czy stanów zapalnych śluzówki jamy ustnej lub dziąseł. W tradycyjnej chińskiej medycynie zieloną herbatę zaleca się również w leczeniu wspomagającym poważniejszych schorzeń- np. dyfterytu czy czerwonki. Z kolei lekarze radzieccy z dobrym skutkiem stosowali zieloną herbatę w leczeniu chronicznych stanów wirusowego zapalenia wątroby. W myśl zasad makrobiotyki obmywania herbatą Bancha stosuje się przy grzybicach skóry i narządów płciowych. Herbata stała się narodowym napojem Anglików i Fryzów (Wschodnich) na długo, nim odkryto jej antybakteryjne działanie. Można zatem powiedzieć, że instynktownie wybrali używkę, która nie dość, że jest smaczna, to jeszcze oferuje ochronę przed przeziębieniami - bardzo istotną w chłodnym klimacie.

Herbata jest silnym środkiem zapobiegającym gniciu i psuciu się. Czosnek roztarty w świeżym naparze herbaty był od dawna stosowany jako narodowy rosyjski środek na ból zębów i zapalenie dziąseł. Lek ten daje efekty już po kilku minutach, co można wyjaśnić bakteriobójczym, a także ściągającym działaniem tego zestawu na błonę śluzową.

Ukąszenia owadów
Dość popularnym sposobem łagodzenia świądu i obrzęku po ukąszeniach owadów, wywodzącym się z tradycyjnej medycyny chińskiej, jest przykładanie lekko przeżutego listka zielonej herbaty. Jeśli to nie pomoże, można wesprzeć zabieg łagodzącym i chłodzącym balsamem Silicea (do nabycia w aptekach).

Koncentracja
Zielona herbata była pierwszym w świecie napojem, który był w stanie (przejściowo) pokonać zmęczenie, przepędzić sen i umożliwić lepsze skupienie uwagi. Dlatego też od samego początku uchodził wręcz za eliksir dla pracy umysłowej wykonywanej w nocy. Naukowcy stwierdzili znacznie później, że pobudzający efekt zielonej herbaty wiąże się z obecnością kofeiny. Kofeina ta ma jednak odmienne działanie w porównaniu do kofeiny zawartej w kawie: ta ostatnia wchłaniana jest już w żołądku, w związku z czym działa bardzo szybko. Ten sam związek zawarty w herbacie przyswajany jest dopiero w jelitach, toteż znacznie wolniej przedostaje się do krwiobiegu. Zawarte w herbacie garbniki również spowalniają wchłanianie. Dzięki temu pobudzające działanie herbaty przebiega wolniej i stateczniej, jest też dłuższe. Prosty test wykazał, że spożycie herbaty korzystnie odbija się na wielu czynnościach umysłowych, takich jak dodawanie, pisanie, czytanie oraz pamięciowe opanowywanie materiału, przyspieszając je i poprawiając jakość. Współczynnik błędów osób biorących udział w teście zmniejszył się pod wpływem spożycia herbaty aż o 25 procent. Efekt ten osiąga swe apogeum po 40 minutach, niknąc jednak całkowicie po godzinie i dziesięciu minutach.

Nowotwory
Zielona herbata pojawiła się w nagłówkach gazet, gdy chińscy i japońscy naukowcy podali do publicznej wiadomości, że zielony napar może stanowić środek zapobiegający schorzeniom nowotworowym. W trakcie kilku testów zawarte w zielonej herbacie polifenole zapobiegły przekształceniu się zdrowych komórek w komórki nowotworowe. Ponadto wydaje się, że niektóre z tych polifenoli są w stanie hamować oddziaływanie określonych kancerogenów - czyli związków odpowiedzialnych za powstawanie zmian nowotworowych.
Zielona herbata zawiera jeden składnik z polifenolii zwany EGCG (galusan epigalokatechiny), który zapobiega wzrostowi komórek nowotworowych – ogłosili naukowcy z uniwersytetów z University of Murcia w Hiszpanii oraz Johns Innes Centre z Norwegii i Wielkiej Brytanii.
Badania wykazały, iż zielona herbata zawiera 5 razy więcej EGCG w porównaniu ze "zwykłą" herbatą. Zielona herbata może zmniejszać ryzyko wystąpienia nowotworów czy obniżać poziom pewnych komórek nowotworowych. To właśnie EGCG nadaje herbacie zielonej lekko cierpki, gorzki smak. Jak tłumaczy prof. V. Szedlak-Vadocz - epigalokatechina szczególnie skutecznie dezynfekuje wolne rodniki. Jest w tym efektywniejsza niż wspólne działanie witamin C i E. Epigalokatechina jest przede wszystkim skuteczniejsza w warunkach inicjowania przez wolne rodniki pewnych chorób lub gdy przyczyniają się one do pogarszania już trwającego, patologicznego procesu.
Nie wiadomo dokładnie, jakie taka kuracja zieloną herbatą ma lub może mieć skutki uboczne. Nieznane jest także skuteczne dawkowanie takiej herbaty. Przeprowadzono jednak eksperymenty na szczurach i myszach, aby zaobserwować, czy duże dawki (w przeliczeniu na masę człowieka o wadze 70 kg należałoby podać 35g herbaty dziennie, czyli 1/3 opakowania herbaty zielonej liściastej) przynoszą skutki uboczne. Nie ma informacji, by taka dawka zaszkodziła zwierzętom.

Leukemia
Zgodnie z wynikami chińskich badań polifenole powodują wzrost ilości białych ciałek krwi. Dlatego medycyna naturalna stosuje leki w formie pigułek z wyciągów z zielonej herbaty (np. Mega Protect 4 Life - www.faceci.com.pl/mega_protect.html , Smokerad - www.faceci.com.pl/smokerade.html , Vital dla grupy krwi A oraz AB) w leczeniu leukemii. Ponadto lekarze liczą na kolejne korzystne zjawisko: wyhamowanie spadku poziomu białych ciałek, do jakiego dochodzi pod wpływem naświetlań.

Długowieczność
Japońscy naukowcy wierzą, że odkryli w zielone) herbacie tajemnicę przedłużonej młodości. Napar z zielonych listków zmniejsza ilość powstających w organizmie nadtlenków, ma więc tym samym spowalniać proces starzenia się. W jednym z japońskich doświadczeń aplikowano zieloną herbatę muszkom-owocówkom, które żyły następnie przeciętnie dwa razy dłużej od muszek karmionych normalnie. Wynik tego doświadczenia jest wprawdzie bardzo obiecujący, jednak nie należy traktować go jako sensację, lecz jedynie jako wstęp do szerzej zakrojonych badań. Nim przedłużające życie oddziaływanie zielonej herbaty zostanie udowodnione naukowo, możemy wyjść z założenia, że wiele z jego sprzyjających zdrowiu właściwości z całą pewnością poprawia jakość życia również w zaawansowanym wieku.

Żołądek i trawienie
W Chinach i Japonii zieloną herbatę popija się po jedzeniu od 5 tysięcy lat. Stosunkowo wcześnie odkryto, że napar z zielonych listków sprzyja trawieniu i usuwa uczucie przepełnionego żołądka - szczególnie gdy posiłek był ciężkostrawny lub za obfity. Obecnie znamy naukowe uzasadnienie tego zjawiska: zielony napar pobudza wydzielanie soków żołądkowych, poprawiając tym samym trawienie. Zielona herbata to napar o odczynie zasadowym - chroni więc organizm przed nadmiernym zakwaszeniem, wyrównując drobne dietetyczne błędy i "potknięcia". Przy drobnych grzeszkach, jak nadmiar słodyczy czy tłuszczów zielona herbata jest wręcz niezastąpiona. Napar z zielonych listków, z uwagi na bakteriobójcze działanie, zaleca się również wtedy, gdy podejrzewamy, że ryba lub inny posiłek, jaki zjedliśmy, nie były pierwszej świeżości.

Stront 90
Zielona herbata ma też minimalizować możliwości odkładania się w ludzkim organizmie strontu 90. Do wzrostu stężenia tego niebezpiecznego pierwiastka dochodzi w wyniku skażeń radioaktywnych i wypadków w elektrowniach atomowych. Stront 90 odkłada się w szpiku kostnym i niszczy go. Zgodnie z obserwacjami japońskich lekarzy, zagorzali zwolennicy zielonej herbaty nawet po atomowym uderzeniu na Hiroshimę mieli większą szansę przeżycia od ludzi pijających ją jedynie sporadycznie. Zgodnie z wynikami badań prowadzonych w Shizuoka za sprawą regularnego picia zielonej herbaty wchłanianie przez ludzki organizm strontu 90 zmniejsza się o około 30 procent.
Promieniotwórczy izotop 90Sr jest jednym z najgroźniejszych produktów wybuchów jądrowych. Gromadzi się w tkance kostnej, emituje silne promieniowanie β, a jego czas połowicznego zaniku wynosi aż 29 lat. Więcej na ten temat>>

Zęby i kości
Fakt, że zielona herbata wzmacnia zęby i chroni przed próchnicą udowodniono wielokrotnie. Naukowcy twierdzą, że efekt ten należy tłumaczyć stosunkowo wysoką zawartością fluoru. Do tego dochodzi przeciwbakteryjne działanie polifenoli, ograniczających powstawanie płytki nazębnej. Przyjemnym efektem ubocznym jest świeży oddech. Badania prowadzone na Tajwanie wykazały, że w wyniku regularnego płukania jamy ustnej zieloną herbatą aktywność próchnicy zmniejsza się o połowę. Z kolei naukowcy na uniwersytecie kalifornijskim stwierdzili, że pijący duże ilości herbaty z reguły rzadziej zapadają na schorzenia w obrębie jamy ustnej i uzębienia. Należy jednak ostrzec, że człowiek jedzący duże ilości słodyczy i, nie dbający o właściwą pielęgnację zębów nie powinien po zielonej herbacie oczekiwać cudów. Najlepszą ochroną przed próchnicą jest bowiem zdrowe odżywania się, sprawnie funkcjonujący system immunologiczny i staranna, regularna pielęgnacja uzębienia. W odróżnieniu od czarne) herbaty, zielona nie pozostawia na wrażliwych zębach nieestetycznego, brązowawego osadu.

Nieodzowna dla urody, piękna skóry i blasku oczu
Poprzez zawartość w herbacie katechinów czyli związków o działaniu antyutleniającym – przeciwdziałają one wolnym rodnikom, które są sprawcą starzenia się organizmu. Kompresy z zielonej herbaty warto przykładać na zmęczone powieki – przywrócą naszym oczom blask. Napar z naparu zielonej herbaty, szałwi i rumianku wspomaga leczenie zapalenia spojówek. Herbata oczyszcza cerę i organizm z toksyn, będących również jedną z przyczyn cellulitisu. Wyciągi herbaciane używane są do produkcji kosmetyków, mają ogromne zastosowanie w produkcji: kremów (chronią skórę przed działaniami słońca), szamponów (wzmacniają cebulki włosowe), mleczka kosmetycznego (zmniejszają potliwość), żeli (chronią przed grzybami i bakteriami) wód zapachowych, maseczek itp. Zawarte w herbacie zielonej olejki eteryczne i tenina działają orzeźwiająco. Pijmy więc ten aromatyczny napój jak najczęściej. Jeżeli zastąpimy nim kawę (uznaną oficjalnie za napój szkodliwy dla zdrowia), colę i czarną herbatę, to na tym zyskają nasze zdrowie i uroda!

Odświeża oddech i zapobiega próchnicy
Problem z nieświeżym oddechem dotyczy znacznej części populacji. Jego przyczyną są głównie nieprzyjemne w zapachu lotne związki siarki, na przykład siarkowodór, produkowany przez beztlenowe bakterie żyjące na tylnej części języka czy w zagłębieniach dziąseł.
W badaniu laboratoryjnym prof. Christine Wu oraz współpracujący z nią Min Zhu, przez dwie doby "przetrzymywali" herbaciane polifenole z trzema gatunkami bakterii związanych z cuchnącym oddechem. Przy stężeniach od 16 do 250 mikrogramów na mililitr, polifenole hamowały wzrost bakterii w jamie ustnej. W stężeniach niższych - od 2,5 do 25 mikrogramów na mililitr - hamowały enzym, który katalizuje tworzenie się siarkowodoru - zmniejszały jego produkcję o 30 procent.
Zdaniem Wu, badania te uzupełniają wcześniejsze analizy laboratoryjne, które pozwoliły udowodnić, że herbata powstrzymuje wzrost bakterii w płytce nazębnej, i że przepłukiwanie ust herbatą zmniejsza tworzenie się płytki nazębnej oraz produkcję kwasów, powodujących próchnicę.
"Oprócz zatrzymywania wzrostu patogenów w ustach, herbata i jej polifenole mogą sprzyjać zdrowiu jamy ustnej, zmniejszając produkcję przez te bakterie nieprzyjemnie pachnących związków chemicznych" - podkreśla Wu.
Związki zawarte w zielonej herbacie powstrzymują rozwój bakterii odpowiedzialnych za nieświeży oddech - poinformowano podczas spotkania American Society for Microbiology w Waszyngtonie. Polifenole, związki chemiczne zawarte w herbacie, zapobiegają zarówno rozwojowi bakterii, jak i wytwarzaniu przez nie brzydko pachnących związków chemicznych, co wykazali również badacze z Uniwersytetu Illinois w Chicago.
Polifenole występujące w herbacie zawierają katechiny i teaflawiny. Katechiny występują i w zielonej, i czarnej herbacie. Teaflawiny - głównie w herbacie czarnej.

Działanie zielonej herbaty

- Ułatwia koncentrację, poprawia pamięć, rozjaśnia umysł (na skutek obecności kofeiny, zwanej teiną- pobudzające działanie herbaty (w porównaniu do kawy) przebiega wolniej i stateczniej, jest też dłuższe).
- Obniża ryzyko zawału serca i miażdżycy tętnic, zmniejsza ryzyko zakrzepów (ponieważ polifenole zawarte w herbacie osłabiają możliwość odkładania się cholesterolu).
- Obniża ciśnienie krwi (przeciwdziała tworzeniu się złogów na ściankach naczyń krwionośnych).
- Służy w profilaktyce nowotworowej (niektóre z polifenoli zawartych w herbacie potrafią hamować oddziaływanie związków odpowiedzialnych za powstawanie zmian nowotworowych).
- Antyseptyczne działanie - garbniki zawarte w zielonej herbacie mogą zwalczać wirusy i bakterie - wspomaga więc leczenie chorób infekcyjnych (grypy, przeziębienia, biegunki, stanów zapalnych śluzówki jamy ustnej). Antyoksydacyjne, czyli opóźniające efekty starzenia (dzięki obecności antyutleniaczy).
- Napar z zielonej herbaty sprzyja trawieniu i usuwa uczucie przepełnionego żołądka, na przykład po ciężkostrawnym posiłku (poprzez pobudzenie wydzielania soków żołądkowych).
-Wzmacnia zęby i chroni przed próchnicą, odświeża oddech (wysoka zawartość fluoru w zielonej herbacie oraz przeciwbakteryjne działanie polifenoli).
http://www.faceci.com.pl/subskrypcja26.html

Inne wiadomości:
http://www.eherbata.pl/gatunkiherbat/
http://www.wywar.pl/cat-pol-1207813687
http://eherbata.pl/gatunki/3



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lut 2010, 0:09 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
redmuluc pisze:
.. ale co do witaminy C to oczywiście bajki. Patrz film Jedzenie Ma Znaczenie.


Widziałem.

Tak Red, to świetny film jednak jest to jedyne źródło które poznałem jeżeli chodzi o teorię nieszkodliwości mega dawek syntetycznej witaminy C. Bo chyba o syntetycznej mówił gość o którym myślimy --> Przypuszczam że chodzi Ci o fragmenty przemówień pana ANDREW SAUL'a. (http://www.doctoryourself.com/).


Zgadzam się z opinią Józefa Słoneckiego która mówi iż branie sztucznej witaminy C (syntetyk, półsyntetyk) mija się z celem bo jest to blokowanie objawów a nie leczenie przyczyny.
A jest jeszcze kwestia przyswajalności...



G.P Małachow:

Cytuj:
Aktywność witamin zależy w wielkiej mierze od składnika białkowego. Bez tej drugiej połowy nie są one efektywne i w ogóle w procesie wyprodukowania ich w sposób sztuczny z formy organicznej przechodzą w krystaliczną, która w swojej istocie jest formą nieorganiczną i w takiej postaci nie jest przyswajana. Takie "leczenie" obciąża wątrobę i nerki, naruszając niezbędny bilans w organizmie, wprowadzając chaos zamiast struktur uporządkowanych. Gdy zażywamy witaminy naturalne w większej ilości niż jest to nam potrzebne, drobnoustroje rozkładają i wyprowadzają zbędne z nich z organizmu. Praktycznie nie jest możliwe przedawkowanie witamin naturalnych, inaczej się dzieje z witaminami sztucznymi. Znam osobiście przypadek, gdy dziecko zjadło paczkę takich "witamin” i umarło. Jako przykład szkodliwego oddziaływania dużych dawek witamin sztucznych. proponuję fragment artykułu: "witamina C ma reputację preparatu nieszkodliwego. Jednak ostatnio lekarze coraz częściej zaczęli wykrywać u ludzi skutki uboczne zażywania zbyt dużych dawek witaminy C. Wszystkie wirusowe choroby układu oddechowego, grypa i niektóre inne schorzenia, przebiegają i powstają częściej u ludzi, którzy biorą 4-6 a nawet 10 g na dobę witaminy C przy normie 100 mg." Uczeni wielu krajów są solidarni w swojej opinii, że zażywanie witaminy C nie zwiększa odporności organizmu"na przeziębienia, a zbyt wielkie dawki tej witaminy zdecydowanie utrudniają leczenie niektórych schorzeń zakaźno-alergicznych, np. reumatyzmu. Najbardziej niebezpiecznym skutkiem przedawkowania witaminy C jest zwiększona krzepliwość krwi, na skutek, czego powstają skrzepliny. Zbyt duże ilości witaminy C podrażniają błonę śluzową układu żołądkowo-jelitowego, z czym wiążą się mdłości, wymioty, zgaga, biegunki. Olbrzymia salaterka surówki z kapusty, marchwi, pietruszki, zawierająca furę naturalnej witaminy C, nie spowoduje niczego podobnego. Oto, dlaczego amatorzy "sztucznych witaminek" miewają często zapalenie żołądka, wrzody żołądka i dwunastnica, Witamina C może sprzyjać tworzeniu się kamieni w nerkach, pęcherzu z soli kwasów szczawiowego i moczowego. Chorzy na cukrzycę powinni wiedzieć, iż duże ilości witaminy C hamują produkowanie insuliny przez trzustkę i podnoszą poziom cukru w moczu i krwi. Najświeższe badania wykazały, że duże dawki witaminy C zwalniają przekazywanie impulsów nerwowo-mięśniowych, wskutek czego powstaje zmęczenie w mięśniach, narusza się koordynacja odruchów wzrokowych i nerwowych. Wniosek jest jednoznaczny: zażywajcie tylko naturalne witaminy



Poza tym jeżeli przyjmiemy że wszystko jest energią to powinniśmy zjadać/leczyć się żywymi pokarmami.
A syntetyk jest martwy.


W sumie to nie napisałeś co konkretnie jest bajką z tą witaminą C. może chodziło Ci o coś innego?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lut 2010, 0:37 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Piękne włosy

Włosy są naszą wizytówką. O ile nową, wystrzałową bluzkę założymy najwyżej dwa razy w tygodniu, nasze włosy towarzyszą nam zawsze i wszędzie. Warto więc zainwestować trochę czasu i pracy, aby z włosów uczynić atrybut naszej atrakcyjności.

Jeżeli w naszym organizmie brakuje jakiś składników mineralnych czy witamin, najszybciej zauważymy to na naszych włosach.
Włosy są bardzo wrażliwe na stres, warunki środowiska, zmęczenie, a także braki w diecie.
Pielęgnację naszych włosów powinniśmy rozpocząć od wewnątrz, ponieważ żadne upiększające szampony nam nie pomogą jeżeli włosy nie będą prawidłowo odżywione od środka.

Co powinniśmy dostarczyć naszym włosom żeby były piękne i lśniące:

cynk pierwiastek ten poprawia ukrwienie skóry, jest częścią składową włosa, ma wpływ na jego wytrzymałość i wygląd.
Znajdziemy go w życie, orzechach włoskich, migdałach, kukurydzy, słoneczniku, jajach, gryce, sezamie, a także w pszenicy.

magnez to drugi pierwiastek niezbędny do prawidłowego rozwoju włosa.
Szukaj go w brokułach, orzeszkach piniowych, fasoli, życie, jęczmieniu, orzechach włoskich, grejpfrutach, ziarnach dyni.

żelazo niedobór żelaza w diecie może prowadzić do łysienia. Grozi to zarówno mężczyznom jak i kobietom. Warto więc zadbać o odpowiednią podaż tego pierwiastka z dietą.
Najlepiej przyswajalne jest żelazo z czerwonego mięsa, podrobów, wędlin, ostryg, ale znajdziesz je również w szpinaku, pestkach dyni, orzechach, daktylach, morelach i pszenicy.

miedź niedobór miedzi prowadzi do odbarwienia i niekorzystnych zmian strukturalnych włosa. Pierwiastka tego szukajmy w orzechach, grochu, fasoli, kaszach, makaronach, produktach zbożowych oraz rybach i wątróbkach zwierzęcych.

wapń to nie tylko składnik budulcowy kości - także włosy potrzebują tego makroelementu.
Najlepszym źródłem wapnia jest mleko i produkty mleczne.Pełnowartościowe białko, w którym znajduje się odpowiednia ilość cysteiny, tryptofanu oraz metioniny. Aminokwasy te wpływają na wzrost, połysk, łamliwość i wypadanie włosów.
Białko, zawierające wszystkie niezbędne aminokwasy, znajduje się w mięsie, jajach, mleku i produktach mlecznych.

witamina A włosy szczególnie dotkliwie odczuwają brak właśnie tej witaminy, dlatego starajmy się nie dopuszczać do jej niedoborów.
Witaminę tę znajdziemy w tłuszczu i oleju rybnym, maśle, wątróbce, marchewce,

witaminy z grupy B w naszej diecie powinny znaleźć się brokuły, orzeszki piniowe, awokado, szpinak, owies, kurczak, banany, brukselka, migdały, daktyle, seler naciowy, ziarna słonecznika.

Sądząc po długości powyższej listy można sądzić, że nasze włosy są dość wymagające. Jednak nie potrzebują one nic więcej poza zdrową zbilansowaną dietą. Jeżeli masz trudności ze zbilansowaniem diety, można podeprzeć się suplementami z apteki. Na rynku dostępnych jest wiele preparatów pomagających nam we właściwej pielęgnacji włosów.

Nie dajmy się jednak zmylić - włosy mogą nam sygnalizować znacznie poważniejsze schorzenie niż tymczasowy brak witamin.

Warto więc pokusić się o laboratoryjną analizę włosa i zasięgnąć profesjonalnej opinii na temat stanu odżywienia naszej czupryny.

LINK


Ostatnio zmieniony 14 lut 2010, 10:03 przez Axia, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lut 2010, 15:05 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Easy_Rider, Redmuluc :hejka:
Serdeczne dzięki za wyjaśnienie sytuacji w tym wątku, dotyczącej mojej w nim działalności.
W najbliższych dniach miałam napisać na PW do Administratora tego forum, jak widzi dalszą moją działalność, tj. czy odpowiada taka forma przekazywania treści o zdrowiu - czy ma pozostać, czy zmodyfikować posty do minimum z pozostawieniem linków. W związku z podziękowaniami dwóch forumowiczów, nie zrobiłam tego do tej pory - uważałam więc, że taka forma na początek nikomu nie przeszkadza.
A teraz od początku, dla jasności sprawy:
- pojawiłam się na tym forum z inicjatywy pewnej bardzo charyzmatycznej osoby (którą zresztą serdecznie pozdrawiam :bukiet: ), u której na forum prowadzę taki wątek, i która zaproponowała mi wystawianie takich wiadomości o zdrowiu tutaj
- to forum jest moim czwartym (a "w kolejce" czeka piąte) i nie mam możliwości czasowych, aby dyskutować co jest "najlepsze", a co nie (na pozostałych forach również nie dyskutuję). Po prostu przedstawiam treści. Ponadto metod wspomagających zdrowie jest tak dużo, że nie starczyłoby jednego życia na wypróbowanie ich, więc nie podejmę się wskazywania, która jest dobra, a która nie.
- moim celem tutaj jest rozbudzenie zainteresowania forumowiczów zdrowym stylem życia i ukazaniem mnogości metod i informacji, które samemu można zdobyć chociażby w internecie; wskazanie książek, które na dany temat mówią; jak również zachęcenie do własnych poszukiwań
- obszerność moich postów jest ukierunkowana na zachęcenie czytelnika do przeczytania danej treści.
Z doświadczenia wiem, że nie wchodzę na każdy proponowany link. Natomiast jak się już zacznie czytać gotowe treści i temat zainteresuje, to wchodzi się w kolejne linki dla poszerzenia wiadomości (stąd podaję większą ilość linków z danym tematem)
- tematyka tutaj prezentowana nie jest przeze mnie preferowana (żaden artykuł), lecz służy jako "gotowce" do pomocy w wyrobieniu sobie opinii każdego z forumowiczów na dany temat.
Jacolo w temacie "Soki - Warzywa - Owoce" odniósł się do mojego postu dot.książki pt. "Soki na zdrowie" - Zbigniewa Ogrodnika tj.:
* "Tą książkę można jedynie na podpałkę kupić"
* "Najlepsze walory soków i jakie terapie stosować opisał Gerson"
To po co w takim razie dyskutować o czymkolwiek, skoro Jacolo już zadecydował co jest najlepsze. To po co tyle ludzi na świecie zajmuje się zdrowiem, skoro jest już pewna jedyna najlepsza metoda?
Odsyłam do moich wypowiedzi na ten temat w wątku o sokach.
Dalej Jacolo pisze:
"(...) tylko jak chce ktoś uświadamiać ludzi co jest dobre z soków to niech trochę się doinformuje a nie przeczyta jedną książkę i głupoty pisze."
Jacolo - ja w dziedzinie zdrowia tkwię.....ileś lat (b.dużo)-( konwencjonalnej oraz niekonwencjonalnej) i nie odważyłabym Ci sugerować co jest dla Ciebie dobre, a co złe, bo nie znam Twojego organizmu, np. nie wiem na co jesteś uczulony. Gratuluję Ci polecania np. czegoś co sprawdziło się u Ciebie, komuś kto ma właśnie na to uczulenie.
Nie wiem czy słyszałeś o tym, że każdy organizm jest inny i indywidualnie reaguje na każdy czynnik.
Dlatego też nie można polecać wszystkim tych samych metod, lecz należy dobierać je indywidualnie.
Nadmieniam, że jeżeli pozostanę na tym forum, to nie będę wchodziła w tego typu dyskusje, a Jacolo odpowiem jednoznacznie i ostatecznie w wątku o sokach.
Skoro Administrator zabrał głos w sprawie na forum i uznał, że wszystko jest Ok, to sprawę uważam na tą chwilę za zakończoną. Wszelkie propozycje dotyczące mojej działalności na tym forum będę kierowała do Administratora. Jestem do dyspozycji Administratora, jeżeli uzna taką formę przekazywania wiedzy o zdrowiu za niestosowną na tym forum, to zniknę w jednej chwili, gdyż ta działalność jest moją czynnością dodatkową i jak już wspomniałam z inicjatywy pewnej charyzmatycznej osoby - robiącej ogromnie dużo dla społeczeństwa.
P.S.
Przepraszam forumowiczów za to, że wkradło się przeze mnie zamieszanie, ale nie wyobrażałam sobie w pierwszym poście napisać że na razie będą cytowane całe artykuły, bo chcę Was do czegoś zachęcić, a potem będę je w razie potrzeby modyfikować. Te sprawy miały być omówione z Administratorem, a nie na forum.
Easy_Rider, Jacolo - jestem moderatorem na dwóch forach i mogę Wam podpowiedzieć, że sprawy organizacyjne doskonale załatwia się na PW i nie trzeba tym karmić wszystkich forumowiczów.
Redmuluc, masz rację że linki się dezaktualizują. Nawet te, które wystawiłam są już nieaktualne i będę je stopniowo usuwać.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. :bużki:

Jacolo i Easy_Rider, specjalnie dla Was cytuję poniżej post (z innego forum) z treścią w zielonym kolorze, dla potwierdzenia tego co pisałam wyżej.


Jadwiga Górnicka - "Apteka natury"

Dr Jadwiga Górnicka - specjalista w zakresie chorób wewnętrznych i wielka propagatorka medycyny naturalnej.
Autorka licznych publikacji, m.in. książki "Apteka Natury".

Gdzie zaczynała Pani swoją karierę zawodową?
Studia medyczne zaczęłam jeszcze przed wojną w Warszawie, a kończyłam już w Poznaniu. Od 1956 roku pracowałam zawodowo w szpitalach oraz dodatkowo w przychodniach, m.in. w szpitalu w Braniewie, Olsztynie, w warszawskim Szpitalu Bielańskim w zespole prof. Hartwiga. Był to wybitny specjalista internista o prostych, ale niezwykle skutecznych pomysłach na leczenie. Osoby, które pracowały pod jego kierownictwem mogły się wiele nauczyć. Przez 22 lata leczyłam tak, jak nauczyłam się w Akademii Medycznej, a w trakcie pracy zrobiłam specjalizację pierwszego i drugiego stopnia w zakresie chorób wewnętrznych.

Kiedy miało miejsce Pani pierwsze spotkanie z medycyną naturalną?
Wiele lat temu, a wynikało z moich osobistych doświadczeń. Otóż nieustannie cierpiałam na bóle żołądka, jelit, cały układ trawienny był nie w porządku i żadne leki mi nie pomagały. Wtedy przez czysty przypadek spotkałam zielarza, Witolda Poprzęckiego, który odpowiednim zestawem ziół wyleczył mnie w dwa tygodnie, może trochę dłużej. Zaczęłam więc te same leki zapisywać moim pacjentom. I pomagały. To zachęciło mnie do poznawania receptur oraz nauki o właściwościach ziół, zasadach ich łączenia (bo mieszanki są silniejsze w działaniu niż pojedyncze rośliny) u prof. Ożarowskiego, wybitnego znawcy ziół. Szukałam także starych receptur medycyny ludowej i zaczęłam je zalecać pacjentom. Ostatnie 35 lat mojej praktyki zawodowej to medycyna naturalna, którą stosuję z powodzeniem.
LINK

W książce "APTEKA NATURY" (Poradnik zdrowia) Jadwiga Górnicka w dziale:
"Lepiej zapobiegać niż leczyć" proponuje m.in. jak nie dać się przeziębieniu.
Czasami przez całą jesień i zimę nie potrafimy poradzić sobie z katarem, kaszlem i chrypką. Są jednak takie osoby, które przeżywają ten okres w znakomitym zdrowiu, a są to ludzie spędzający dużo czasu na powietrzu, uprawiający sport i odżywiający się właściwie.
Od nas samych zależy w dużym stopniu czy nasz organizm się uodporni.
Pani J. Górnicka proponuje m.in.:
- spożywać jak najwięcej warzyw (to one wpływają w ogromnym stopniu na odporność naszego organizmu, usprawniają i pobudzają zachodzące w nim procesy) przede wszystkim w postaci surówek (kapusta kwaszona, natka pietruszki, marchew, selery, sałata, cykoria, dynia, czosnek i cebula)
- stosować przyprawy ziołowe (podnoszą nie tylko smak potraw, ale również usprawniają trawienie i przemianę materii): bazylia, kminek, majeranek, rozmaryn, estragon, pieprz ziołowy, gorczyca
- przebywać jak najdłużej na świeżym powietrzu (aby się dotlenić i zahartować), nawet w czasie słoty
- po przemarznięciu zastosować naprzemienne kąpiele stóp w wodzie gorącej (z solą) i zimnej
- przy bólu gardła płukać je wodą z solą i propolisem, stosować kompresy na gardło (ból mija po 2 godzinach)
- zioła przeciwgorączkowe i napotne: suszone maliny, bratki i kwiat czarnego bzu, kwiat lipy
- zioła wykrztuśne: suszone liście podbiału, anyż biedrzeniec, koper włoski oraz cebula
- przy katarze stosować do nosa tamponiki z waty nasączonej sokiem z cebuli i czosnku
- w czasie grypy dużo pić, by uzupełnić utratę wody w organizmie spowodowaną poceniem się (domowe lemoniady z cytryny z dodatkiem miodu albo soki owocowe lub warzywne; herbatki z czarnego bzu, lipy, mięty, głogu, rumianku, sok malinowy)
- hartować organizm - zasadniczą sprawą jest uodpornienie nóg na zimno i przemoczenie. Można to osiągnąć np. przez nacieranie całego ciała zimną wodą z dodatkiem soli, można też nacierać ciało suchą szczotką, a nastepnie 5-min. gimnastyka i wchodzimy do łóżka. Latem możemy biegać codziennie przez kilkanaście minut po trawie pokrytej jeszcze rosą. Inny sposób to nalanie do wanny zimnej wody (do wys. 10 cm) i deptanie w niej 2-4 minuty.
Doskonale uodparnia i hartuje organizm czosnek i cebula oraz kapusta kwaszona z dodatkiem natki pietruszki, cebulki i zmielonej, suszonej pokrzywy.
Zapobiegawczo można także zażywać propolis
Zasadą kuracji hartującej jest rozpoczęcie jej późną wiosną czy latem i konsekwentne kontynuowanie przez wszystkie pory roku.

P.S.
Proszę o potraktowanie powyższych informacji, nie jako gotowych przepisów, lecz zachętę do zainteresowania się zdrowym stylem życia, umacnianiem zdrowia oraz do zapoznania się z różnymi naturalnymi metodami przywracania go.


Ostatnio zmieniony 14 lut 2010, 10:37 przez Axia, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2010, 12:13 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Wacław Wojak - "Lecznicze kąpiele ziołowe. 111 kąpieli leczniczych".

Każdy powinien inwestować w swoje zdrowie, gdy jest jeszcze sprawny i nic mu nie dolega. Jest to szczególnie ważne, gdy przekroczyło się wiek dojrzały. Jednym z najbardziej cennych środków leczniczych są kąpiele ziołowe. Już samo zanurzenie się w ciepłej wodzie łagodzi napięcie i przynosi odprężenie, a jeśli dodamy do niej wywary z ziół, kąpiele mogą stać się prawdziwą przyjemnością, a ich walory relaksacyjne wzmogą działanie lecznicze. Książka jest praktycznym poradnikiem zawierającym przepisy na rozmaite kąpiele ziołowe, leczące lub przynajmniej łagodzące niemal wszystkie przypadłości. Podane w niej recepty kąpieli są dorobkiem przeszło czterdziestoletniej praktyki lekarskiej autora.
LINK

Kąpiele ziołowe
Kąpiel spełnia ważną rolę w pielęgnacji całego ciała, Poprawia krążenie krwi, przyspiesza regeneracji organizmu, działa odprężająco, przez co przyczynia się do szybszego zlikwidowania uczucia zmęczenia. Nie jest jednak obojętne jak ją stosujemy. Nie wszyscy też jednakowo reagują na kąpiel, Zależy to w dużej mierze od ciepłoty wody i czasu trwania kąpieli, użytych do niej dodatkowo, stanu zdrowia oraz wrażliwości osobniczej. Ze względu na to, że działanie kąpieli jest dość złożone, należy je odpowiednio stosować. Ważna jest temperatura kąpieli i czas jej trwania. Kąpiel ciepła (34'C - 37'C) ma działanie kojące na układ nerwowy, przeciwbólowe, rozluźniające napięcie mięśniowe i ścian naczyń krwionośnych. Czas trwania kąpieli powinien wynosić 10-30 minut w zależności od indywidualnej wrażliwości.
Przy przewlekłym gośćcu stawowym czy mięśniowym można zastosować kąpiel gorącą (37'C - 42 C). Zaczynać trzeba od 37'C dolewając stopniowo (najczęściej, co 2 minuty) gorącej wody, tak żeby po każdorazowym dolaniu temperatura podnosiła się o 1 C. Po uzyskaniu 42'C można pozostać w wannie około 5 minut. Zanurzenie ciała nie powinno dochodzić do poziomu serca. Stosowanie kąpieli gorących powinno być uzgodnione z lekarzem.
Aby uzyskać lepszy efekt działania kąpieli, można stosować specjalne preparaty. Preparaty kąpielowe dodane do wody powodują lekkie rozmiękczenie warstwy rogowej naskórka, co ułatwia usunięcie brudu i wpływa na lepsze wchłanianie ciał biologicznie czynnych. Wchłanianie związków biologicznie czynnych przez skórę zachodzi dość trudno i odbywa się kilkoma drogami: przez warstwy komórek lub między komórkami przez mieszki włosowe i gruczoły łojowe oraz przez gruczoły potowe. Związki nierozpuszczalne w wodzie rozpuszczają się w łoju skóry i przechodzą głównie przez komórki naskórka i przestrzenie międzykomórkowe. Natomiast związki rozpuszczalne w wodzie przenikają przez mieszki włosowe i przewody gruczołów potowych i stąd docierają do krwiobiegu. Dlatego wyciągi ziołowe, które są rozpuszczalne w wodzie, stosunkowo łatwo docierają do krwiobiegu. W zależności od rodzaju ciał biologicznie czynnych zawartych w ziołach, kąpiel może mieć działanie ściągające lub rozszerzające pory skóry, powlekające (wygładzające), przeciwzapalne, bakteriobójcze, przeciwgrzybiczne. Poza tym: pobudzające, kojące, rozszerzające i zwężające naczynia krwionośne. Łącząc zioła o rożnych właściwościach można uzyskać korzystniejszy efekt. Do gotowych preparatów kąpielowych najczęściej dodaje się olejki: sosnowy, lawendowy, rozmarynowy, eukaliptusowy. Olejki te ulatniają się razem z parą wodną, dają miły zapach, a równocześnie wchłaniane są przez płuca. Dostają się do krwiobiegu przez skórę, pobudzają krążenie krwi, powodują lepsze ukrwienie tkanek i w efekcie poprawiają samopoczucie. Niektóre preparaty kąpielowe, zawierające oprócz olejków wyciągi z roślin, dobrane w odpowiedniej kompozycji, są bardzo dobrym środkiem do kąpieli ziołowych. Ciepła, aromatyczna kąpiel wpływa kojąco i orzeźwiająco na system nerwowy, rozluźnia mięsnie i zmniejsza ich ucisk na korzonki nerwowe, niweluje, więc uczucie znużenia, zmęczenia i wyczerpania nerwowego oraz psychicznego, poza tym daje uczucie odprężenia i przyjemnego ciepła, ułatwia zasypianie (u osób cierpiących na bezsenność).
Przykłady kąpieli ziołowych:
- Kąpiel uspokajająco-kojąca: lawenda, melisa, arcydzięgiel, kozłek lekarski, krwawnik pospolity (przy skórze suchej można dodać kwiatostan lipy, przy tłustej - pączki sosny). Można je stosować przy nerwicach, nerwobólach, bólach reumatycznych, jak również przy świądzie skóry, egzemach. Przy bólach gośćcowych można dodać arnikę.
- Kąpiel pobudzająca i pojędrniająca skórę: macierzanka, rozmaryn, rumianek, szałwia (przy skórze suchej można dodać kwiat lipy), mięta pieprzowa, tatarak zwyczajny.
- Kąpiel przy otyłości: kasztanowiec zwyczajny (ekstrakt z owoców), perz, fiołek trójbarwny, skrzyp (przy skórze suchej można dodać siemienia lnianego), pączki sosny lub szyszki kąpielowe Herbapolu.
- Kąpiel przy stanach zapalnych skóry i wypryskach alergicznych: rumianek, krwawnik, fiołek trójbarwny, siemię lniane, żywokost.
- Kąpiel przy trądziku i infekcjach ropnych skóry: skrzyp, fiołek trójbarwny, orzech włoski, szałwia, mięta, pączki sosny, kora dębu, nostrzyk.
- Kąpiel przy trądziku: jałowiec, pączki sosny, tymianek, nostrzyk, szałwia.
- Kąpiel przy żylakach: żywokost, nagietek, rumianek, kasztanowiec, skrzyp.
Łagodzące działanie na skórę ma kąpiel z dodatkiem wywaru z otrąb pszennych: 300 gr. otrąb zalewa się zimną wodą, gotuje i cedzi, gotowy odwar wlewa się do wanny.
Odświeżająco, pobudzająco na krążenie krwi i pojędrniająco na skórę działa również natarcie jej po kąpieli szorstką rękawicą, umoczoną w zimnej wodzie z dodatkiem jednej płaskiej łyżki soli, jednej łyżki octu winnego czy soku z cytryny. Przy skórze suchej można przygotować następujący płyn: do naparu z liści prawoślazu przygotowanego z 1 litra wody dodać1 łyżkę wódki, 1 łyżkę soku z cytryny i 1 łyżkę gliceryny.
LINK

Kąpiele Oraz Mydła Ziołowe
Kąpiele ziołowe to bardzo prosty sposób na zrelaksowanie duszy i ciała. Wystarczy namoczyć suszonych ziół w wodzie przeznaczonej do kąpieli. Zioła spowodują nie tylko przyjemny zapach wody do kąpieli, ale również spowodują, że poczujesz się lepiej, nabierzesz sił oraz wszelkie bóle zostaną uśmierzone. Faktycznie każda kombinacja suszonych liści ziół lub pojedynczego zioła może być użyta do ziołowej kąpieli. Należy jednak pamiętać, aby zioła umieszczone były w torebce szczelnie zawiązanej. To uniemożliwi wydostawanie się ziół na zewnątrz, co powoduje przyklejanie się ich do twojego ciała, jak również osiadanie ziół na brzegach wanny. Trzymanie ziół w szczelnie zawiązanej torebce nie dopuści również do zapchania ścieku.
Innym sposobem użycia ziół podczas kąpieli jest sporządzenie z nich ziołowych mydeł. Zwykle, produkcja mydła jest czasochłonna, wymagająca ostrożności w używaniu kaustycznych, żrących produktów. Każde ziołowe mydło o przyjemnym zapachu możemy zrobić przez zwykłe roztopienie zwykłego mydła bez dodatków zapachowych, dodając ziołowy składnik, a następnie nadając mu kształt. Olejki esencyjne są najłatwiejsze do dodania, ale równie dobrze można dodawać tradycyjne składniki, jak płatki owsiane, migdały, lanolinę, zimny krem lub miód w celu zmienienia struktury mydła.
Niektóre składniki zwykle używane do kąpieli ziołowych są podane poniżej.
* Kategoria ziół słodko-pachnących: rumianek, bez czarny, lipa, lawenda, kwiaty róży, arcydzięgiel litwor, różowe geranium oraz liście rozmarynu.
* Kategoria ziół pobudzających oraz czysto-pachnących: bazylia, eukaliptus, mięta pieprzowa oraz liście tymianku.
* Kategoria ziół o aromatyczno-cytrusowym zapachu: melisa lekarska, werbena, oraz liście bylicy bożego drzewka. Kawałki świeżej skórki z cytryny lub pomarańczy również mogą być dodane.
LINK

Kąpiel - przyjemność dla ciała i ducha
Zimą nasza skóra potrzebuje szczególnej ochrony. Prezentujemy cykl artykułów, które pomogą wam uporać się z nieprzyjemnymi skutkami ciągłego chłodu, a także wskażą sposoby pielęgnacji poszczególnych części ciała w tym trudnym dla zdrowia i urody okresie.
Podstawową zasadą jest temperatura wody. Każda kąpiel wymaga innej. Jeśli chcemy orzeźwienia, to nie liczmy na długie godziny w łazience. Wtedy stosujemy kąpiel krótką i chłodną (do 27 ºC). Najlepiej zadziała z dodatkiem kosmetyków o świeżych nutach zapachowych: morskich, albo owocowych. Kąpiel ciepła (od 36 do 38 ºC) jest relaksująca. Pół godziny w aromatycznej wodzie przyniesie ukojenie twojemu ciału i zmysłom. Gorąca kąpiel (39-41 ºC), podobnie jak chłodna, powinna trwać krótko. Poprawi krążenie i wzmocni twoje ciało. Oto kilka dodatków, które warto wykorzystać w zaciszu łazienki.
„Przepis” na pomarańczowe odświeżenie...
Kup 5 pomarańczy i wyciśnij z nich sok. Dodaj go do wody i pomocz się w niej około 15 minut. Nie stosuj soku z kartonu jako zamiennika, bo nie daje on żadnego efektu. Koniecznie musi być świeżo wyciśnięty!
...oraz cytrynowe ukojenie:
Tym razem nie wyciskamy soku. Bierzemy 6 cytryn i kroimy je na plasterki. Wrzucamy do miski z zimną wodą i zostawiamy na parę godzin. Lekko ponaciskaj krążki, by wycisnąć sok. Najlepiej zrobić to rano, wtedy zaraz po powrocie do domu możemy wskakiwać do wanny. Przed kąpielą przelej to przez sitko i uzyskaną "miksturę" dolej do wody. Kąp się co najmniej 10 min., ale nie dłużej niż 15. Taka kąpiel poprawi krążenie skóry i twój nastrój.
Sól i piana
Każdy wie, ile radości sprawia kąpiel z pianą. W tej chwili na rynku kosmetycznym dostępne są płyny do kąpieli o niesamowitej liczbie zapachów: od owocowych, poprzez kwiatowe, aż do morskiego. Kiedy ich używasz, możesz dodać do wody także różne sole. Odpowiednią dostaniesz w mydlarni lub drogerii. Jeśli chcesz dodawać do kąpieli sól z płynem, to pamiętaj, by kupić sól bezzapachową. Pomieszanie zapachów może zmienić przyjemność w katorgę. Dobra sól powinna też lekko nawilżać skórę, choć nie zastąpi ona balsamu. Stosując ją nie odczujesz tak efektu kąpieli w twardej wodzie. Działanie takiej soli bardzo łatwo rozpoznać, woda staje się „śliska". Istnieją też sole, które mają działanie lecznicze. Dostaniesz je w aptece - są dość drogie, ale nie używa się ich stale; przeciwdziałają np. zakwasom, bólom mięśniowym.
LINK

Preparaty ziołowe stosowane w kosmetyce.
Żyjemy w czasach, gdzie niewłaściwie i w pośpiechu odżywiamy się, jesteśmy obciążeni stresem, palimy papierosy, a przecież każdy z nas (nie tylko kobiety, ale coraz więcej mężczyzn) chciałby poszczycić się zadbanym i pięknym wyglądem. Aby uzyskać naturalny i zdrowy wygląd, powinniśmy korzystać z darów natury, takich jak np. zioła, a także brać przykład ze starożytnych narodów. Już starożytni Egipcjanie wykorzystywali wyciągi z ziół do podkreślenia swoich oczu, czerwienienia ust i policzków, jak również namaszczali i perfumowali swoje ciała. Wiele ludzi wciąż woli przygotować swoje własne produkty, oszczędzając zarówno pieniądze, jak i mając pewność, że składniki użyte do ich produkcji są czyste i naturalne.
W dzisiejszych czasach człowiek coraz częściej korzysta z dobrodziejstw natury, którymi są zioła.
Ziołami leczy się m.in. bóle głowy, trądzik, przeziębienia, a w wielu przypadkach pomagają również chorym na raka.
Istnieje wiele sposobów na zastosowanie ziół. Najłatwiejszym sposobem jest oczywiście ich spożywanie, co większość z nas robi codziennie (pietruszkę używamy do sałatek, koperek podajemy z ziemniakami, majeranek z pizzą oraz oczywiście czosnek, z którym można zjeść prawie wszystko). Wartościowe substancje pochodzące z ziół krążą dookoła naszego organizmu.
Zioła od dawna były związane z pielęgnacją włosów, jako składniki w produkcji szamponów, odżywek oraz płukanek.
Nasza skóra z łatwością absorbuje ziołowe składniki, dlatego m.in. kąpiele ziołowe to bardzo prosty sposób na zrelaksowanie ciała. Wystarczy namoczyć suszone zioła w wodzie przeznaczonej do kąpieli, Innym sposobem użycia ziół podczas kąpieli jest sporządzenie z nich ziołowych mydeł przez roztopienie zwykłego mydła dodając ziołowy składnik. Nasze ręce i stopy to bardzo wrażliwe części ciała, z dużą ilością zakończeń nerwowych, dlatego kąpiele ziołowe są również przepisem na leczenie np. przeziębień, czy też słabego krążenia.
LINK

Uroda - Ciało
Kąpiel może stać się przyjemnym rytuałem o działaniu zdrowotnym i relaksującym. Wystarczy dobrać odpowiednie do naszego stanu skóry i samopoczucia zioła. Do przygotowania ziołowej kąpieli potrzebny jest wyciąg z wybranego ziela, który przygotowujemy z 3 garści ziół zalanych 1 litrem wrzątku. Powstały napar wlewamy do wody w wannie. Kąpiel powinna trwać nie dłużej niż 15-20 minut.Kąpiel może stać się przyjemnym rytuałem o działaniu zdrowotnym i relaksującym. Wystarczy dobrać odpowiednie do naszego stanu skóry i samopoczucia zioła. Do przygotowania ziołowej kąpieli potrzebny jest wyciąg z wybranego ziela, który przygotowujemy z 3 garści ziół zalanych 1 litrem wrzątku. Powstały napar wlewamy do wody w wannie. Kąpiel powinna trwać nie dłużej niż 15-20 minut.
Inny, prostszy sposób przygotowania kąpieli ziołowej to napełnienie woreczka z gazy ziołami. Ziołowy pakuneczek umieszczamy pod strumieniem gorącej wody lejącej się do wanny.
Kąpiel rozmarynowa
Rozmaryn zawiera olejki eteryczne, kwas rozmarynowy i flawonoidy. Tonizuje, pobudza krążenie, działa przeciwzapalnie, ściągająco, ujędrniająco i bakteriobójczo.Sporządzamy napar z rozmarynu, który następnie wlewamy do wody w wannie. Dodatkowo możemy wzmocnić działanie terapeutyczne ziół kilkoma kroplami olejku eterycznego rozmarynowego. Kąpiel działa niezwykle orzeźwiająco i wzmacnia ukrwienie.
Rozmaryn zawiera olejki eteryczne, kwas rozmarynowy i flawonoidy. Tonizuje, pobudza krążenie, działa przeciwzapalnie, ściągająco, ujędrniająco i bakteriobójczo.
Uwaga: Kąpiel rozmarynowa nie jest polecana osobom cierpiącym na nadciśnienie i mającym problemy z zasypianiem.
Kąpiel oczyszczająca
Sporządzamy napar z dwóch garści szałwii i jednej garści rumianku, które zalewamy 1 litrem wrzątku. Ziołowy wyciąg wlewamy do wanny z wodą. Ze względu na swe oczyszczające działanie kąpiel polecana jest szczególnie przy cerze trądzikowej.
Szałwia zawierające garbniki, które działają ściągająco na pory skórne i niweluje tym samym efekt rozszerzonych porów ,który często towarzyszy cerze tłustej i trądzikowej.
Kąpiel łagodząca stany zapalne skóry
Jeśli skóra jest podrażniona i przesuszona, pomocne mogą okazać się napary z oczaru wirginijskiego, kozieradki pospolitej, prawoślazu lekarskiego i podbiału.
Oczar wirginijski ma działanie ściągające i przeciwzapalne. Kozieradka pospolita dzięki właściwościom nawilżającym i osłaniającym znajduje zastosowanie w pielęgnacji skóry suchej i przy stanach zapalnych. Podbiał pospolity i prawoślaz lekarski działają przeciwzapalnie i osłaniająco.
Kąpiel z korą dębu
Przygotowujemy wywar z 4 garści rozdrobnionej kory dębu, który następnie dodajemy do wody w wannie. Kąpiel z korą dębu działa oczyszczająco, ściągająco i łagodząco na podrażnienia. Polecana jest do skóry wrażliwej, skłonnej do podrażnień a także tłustej i trądzikowej.
Kąpiel nasenna
Przy kłopotach z zasypianiem pomocna może okazać się relaksująca kąpiel z dodatkiem rumianku i lipy, która pomoże odprężyć się po ciężkim dniu pełnym stresów. Garść suszonych koszyczków rumianku i dwie garści ziela lipy zalewamy wrzątkiem i gotujemy przez 20 minut na bardzo małym ogniu. Wywar odcedzamy i dodajemy do kąpieli w wannie.
Kąpiel polecana jest szczególnie osobom przepracowanym, osłabionym i zestresowanym.
Chłodząca kąpiel oczyszczająca
Mięta działa przeciwtrądzikowo, odkażająco i łagodząco na tłustą skórę skłonną do wyprysków i podrażnień. Natomiast sok z cytryny ma właściwości dezynfekujące i wybielające.Przyjemna, chłodząca kąpiel z dodatkiem mięty i rozmarynu pozwoli zrelaksować się w upalne dni. Przygotowujemy napar z 3 garści suszonych liści mięty i dwóch garści suszonego rozmarynu, który wlewamy do wanny z wodą. Całość uzupełniamy sokiem z 4 cytryn. Kąpiel odświeża, przywraca kwaśny odczyn skóry, działa oczyszczająco i chłodząco.
Mięta działa przeciwtrądzikowo, odkażająco i łagodząco na tłustą skórę skłonną do wyprysków i podrażnień. Natomiast sok z cytryny ma właściwości dezynfekujące i wybielające.
Kąpiel o działaniu antycellulitowym z dodatkiem skrzypu polnego
Napar sporządzony z 3 garści ziół i 1 litra wody dolewamy do wody w wannie. Kąpiel powinna trwać ok. 10 minut.
Cellulit (tzw. pomarańczowa skórka) dotyka ponad 90 % kobiet. Najczęściej pojawia się na udach, pośladkach i brzuchu. Kąpiele z dodatkiem wyciągu ze skrzypu polnego zapobiegają zaburzeniom układu krwionośnego poprzez wzmocnienie naczyń krwionośnych. Zaburzenia cyrkulacji krwi sprzyjają obrzękom i nasileniu objawów cellulitu. Wyciąg ze skrzypu polnego usprawnia krążenie i tym samym niweluje objawy pomarańczowej skórki. Przy problemach skórnych takich jak cellulit i rozszerzone naczynka nie są zalecane gorące kąpiele. Temperatura wody nie powinna przekraczać 39 stopni.
Kąpiel rumiankowa
Rumianek stosowany zewnętrznie łagodzi również dolegliwości związane z żylakami odbytu (hemoroidami). Kąpiele rumiankowe znajdują także zastosowanie w pielęgnacji skóry, szczególnie przy cerze trądzikowej i stanach zapalnych.Do wanny z wodą dodajemy napar sporządzony z dwóch garści suszonych koszyczków rumianku.
Kąpiel rumiankowa działa przeciwzapalnie i łagodząco na skórę. Przyspiesza gojenie ran i zadrapań. Znajduje zastosowanie np. w łagodzeniu dolegliwości związanych z pieluszkowym zapaleniem skóry u małych dzieci. Rumianek stosowany zewnętrznie łagodzi również dolegliwości związane z żylakami odbytu (hemoroidami). Kąpiele rumiankowe znajdują także zastosowanie w pielęgnacji skóry, szczególnie przy cerze trądzikowej i stanach zapalnych.
LINK


Ostatnio zmieniony 11 lut 2010, 12:20 przez Axia, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lut 2010, 10:52 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Ciche sekrety ruchu

W licznych badaniach stwierdzono ponad wszelką wątpliwość ogromne znaczenie ruchu w zwalczaniu otyłości i normalizacji masy ciała . Niekiedy okazuje się on znacznie ważniejszy niż stosowanie samej diety . Odpowiednio dobrane ćwiczenia prowadzą często do spadku masy ciała i spalania tkanki tłuszczowej nawet wtedy, gdy nie zmieniamy radykalnie naszego sposobu żywienia.

Na ogół jednak w kuracjach odchudzających konieczne jest łączenie właściwej diety i odpowiedniej aktywności fizycznej. Niestety bardzo często wysiłek fizyczny traktowany jest drugoplanowo. Porównywanie energii wydatkowanej podczas ćwiczeń z energią pochodzącą z konsumowanego pożywienia często zniechęca nas do dodatkowych ćwiczeń. Gdy uświadomimy sobie, że 20 min. bieg powoduję utratę ok. 180 kcal, co w przeliczeniu równa się wartości energetycznej jednej szklanki pełnego mleka lub, że 1 godz. jazdy na rowerze spala 150 g twarożku owocowego, to z pewnością zrodzi się pytanie : po co to wszystko? Czy w ogóle warto się wysilać? Czy nie lepiej ograniczyć trochę jedzenia a efekt będzie taki sam? Z całą pewnością ten bilans wydatków do podaży nie wygląda zbyt zachęcająco. Gdyby jednak rola ćwiczeń sprowadzała się tylko i wyłącznie do zużywania określonej ilości energii w czasie ich trwania, to istotnie funkcja aktywności ruchowej w odchudzaniu byłaby nie wielka lub prawie żadna. Tak jednak nie jest. Ćwiczenia fizyczne nie tylko decydują o ilości wydatkowanej energii, lecz w szczególny sposób oddziałują na nasz organizm wpływając znacząco na cały proces odchudzania. Przyjrzyjmy się jednak temu dokładniej.

Układ mięśniowy

Trening wytrzymałościowy jak jogging, bieg, jazda na rowerze czy piesze wędrówki w znaczący sposób kształtują nasze mięśnie. Poprzez regularne uprawianie ćwiczeń nasze ciało staje się nie tylko szczuplejsze, ale także bardziej sprężyste i harmonijnie umięśnione. Sport wytrzymałościowy powiększa nieznacznie mięśnie, kształtuje je i napręża przez co nasze ruchy stają bardziej energiczne i eleganckie. Znaczenie ćwiczeń fizycznych w tym przypadku nie ogranicza się jedynie do widocznych zmian zewnętrznych. Pobudzane do aktywności włókna mięśniowe zmuszane są również do rozbudowy swych struktur komórkowych, wewnętrznej maszynerii, która mogłaby nadążyć za zwiększonym tempem metabolizmu podczas ćwiczeń. Wówczas dochodzi do zwiększenia liczby i rozmiarów mitochondriów -"piecy" komórek w których spalana jest większość składników energetycznych, przede wszystkim tłuszczy. Ten proces odgrywa decydującą rolę przy odchudzaniu się : spalanie w mitochondriach jest jedyną drogą do pozbycia się tłuszczu. Im więcej mitochondriów będą posiadać nasze komórki mięśniowe tym szybciej doprowadzimy do redukcji zbędnej tkanki tłuszczowej. Mankamentem diet ubogo energetycznych nie wspieranym odpowiednim wysiłkiem fizycznym jest wzmożony spadek tkanki mięśniowej, a tym samym liczby i rozmiarów mitochondriów, co niestety znacznie utrudnia proces odchudzania.

Układ krwionośny i oddechowy

Odpowiednio dobrane wysiłki wytrzymałościowe powodują, iż serce staje się większe, silniejsze i wydolniejsze, pompuje znacznie większą ilość krwi na każde uderzenie. Mięsień sercowy pracuje więc znacznie oszczędniej. Krew staje się rzadsza, zawiera jednak więcej czerwonych krwinek co kolei powoduje lepszy i efektywniejszy transport tlenu. Ćwiczenia wpływają znacząco na normalizację lekko podwyższonego, lub zbyt niskiego ciśnienia krwi, spada zawartość tłuszczu we krwi, zwiększa się ilość " dobrego " cholesterolu, podczas gdy spada ilość " złego " \ cholesterol LDL \. Polepsza się proces oddychania. Wzmacniają się mięśnie oddechowe, przez co oddech pogłębia się i organizm pobiera więcej tlenu. Cały szereg tych procesów ma ogromne znaczenie w odchudzaniu. Odpowiednie warunki tlenowe są niezbędne dla właściwej utylizacji tkanki tłuszczowej, ponieważ tłuszcze spalają się w mitochondriach jedynie w obecności tlenu. Regularne ćwiczenia prowadzą także do wzrostu liczby i rozmiarów naczyń włosowatych. Rośnie więc sieć dróg transportujących tlen do poszczególnych komórek. Zwiększa się więc dodatkowo dostęp i wykorzystanie tlenu, co podnosi jeszcze bardziej efektywność całego procesu odchudzania.

Przemiana materii

Zwiększone spalanie kalorii podczas wysiłku fizycznego jest skutkiem wzrostu temperatury ciała i tempa przemiany materii. Ćwiczenia jednak nie tylko decydują o wydatkowanej energii podczas ich wykonywania, lecz także oddziałują na wzrost tempa metabolizmu w ciągu całego dnia. I tak powstaje inny, niezwykle ważny mechanizm w procesie odchudzania : ćwiczenia fizyczne zwiększają zużycie kalorii nie tylko podczas ich trwania lecz także do kilkunastu godzin później, a więc nawet podczas snu !

Przyczyny tego procesu nie do końca jeszcze zostały wyjaśnione, ale z pewnością ma to ścisły związek z regeneracją organizmu po skończonym wysiłku. Podczas uprawiania ćwiczeń wytrzymałościowych w komórkach naszego ciała zostają zużyte różne substancje. W wyniku obciążenia zniszczeniu ulegają liczne struktury komórek, a przy tym powstają zbędne produkty ich przemian. Wówczas zużyte zapasy muszą być uzupełnione, pozostałości odtransportowane, a zniszczone elementy komórek naprawione i odbudowane. Wszystkie te procesy wymagają nakładu energii, która uzyskiwana jest w mitochondriach, głównie z rozkładu wolnych kwasów tłuszczowych. Wydziela się wówczas ciepło, a temperatura ciała pozostaje podwyższona jeszcze długo po zakończeniu treningu.

Układ hormonalny i enzymatyczny

Redukcja tkanki tłuszczowej wymaga dalece wyspecjalizowanych zmian metabolicznych i fizjologicznych. Nad kontrolą tych złożonych procesów czuwa niezwykle wrażliwy system neurohormonalny i enzymatyczny. To właśnie od stopnia jego aktywności zależy w dużej mierze nasz sukces w odchudzaniu.Każdy etap reakcji związanych z rozkładem tkanki tłuszczowej, a więc opróżnianie komórek, transport kwasów tłuszczowych do miejsc spalania, czy końcowy proces ich rozkładu wymaga różnych aktywatorów metabolicznych. Szczególną więc rolę odgrywają tutaj liczne enzymy i hormony, których wysoka aktywność jest szczególnie inicjowana poprzez wysiłek fizyczny. Ćwiczenia powodują bardzo silną aktywację hormonów współczulnego układu nerwowego mającego ogromny wpływ na proces rozkładu tkanki tłuszczowej. Hormony te jednak nie posiadają łatwej drogi wnikania do wnętrz komórek tłuszczowych, ponieważ błona otaczająca komórkę jest dla nich dość dużym utrudnieniem. Muszą się więc połączyć ze specjalną grupą receptorów, specyficznych " bram " w błonie, które umożliwią im kontakt z wnętrzem komórek. Wysiłek fizyczny powoduje, iż receptory te zaczynają wyrastać w błonie " jak grzyby po deszczu " ułatwiając hormonom przekaz informacji o rozkładzie tkanki tłuszczowej. Dużej aktywacji pod wpływem wysiłku fizycznego ulega również złożony układ enzymatyczny. Pobudzeniu ulegają wszystkie enzymy biorące udział w utlenianiu kwasów tłuszczowych, natomiast hamowaniu ulegają reakcje odpowiedzialne za proces ich tworzenia. Szczególnie pobudzony zostaje enzym biorący udział w transporcie kwasów tłuszczowych do mitochondriów, czyli miejsc ich spalania. Ćwiczenia wywierają również wpływ na wzmożony rozkład kompleksów białkowo tłuszczowych w komórkach mięśniowych. Enzym ułatwiający tę reakcję - lipaza lipoproteinowa, szczególnie uaktywniany podczas wysiłku, powoduje odczepianie reszt tłuszczowych i spalanie ich w tkance mięśniowej.

Przedstawione powyżej niektóre aspekty wpływu treningu wytrzymałościowego na nasz organizm niewątpliwie świadczą o ogromnym znaczeniu ruchu w stabilizacji wagi ciała. Łączenie wysiłku fizycznego z odpowiednią dietą wydaje się być najbardziej optymalną drogą w odchudzaniu. Jednak musimy pamiętać również, iż ćwiczenia nie tylko spalają kalorie i redukują zbędną tkankę tłuszczową, mają także ogromny wpływ na naszą psychikę. To właśnie podczas wysiłku w mózgu powstają endorfiny - substancje wywołujące uczucie szczęścia. Włożony wysiłek powoduje więc wzrost poczucia własnej wartości , a działanie antystresowe prowadzi do spokoju i wyciszenia. Najważniejszą więc sprawą jest przekonać się do sportu. Później stanie się on miłym przyzwyczajeniem, które uwolni nas nie tylko od nadmiaru tłuszczu, ale także od stresu i trosk dnia codziennego.

Dariusz Szukała
Promotor zdrowia, specjalista ds. żywienia
LINK



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lut 2010, 11:52 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
OJCIEC GRANDE - Jak ustrzec się przed grypą?

Ojciec Grande jest obecnie największym w Polsce autorytetem w dziedzinie poradnictwa żywieniowego, ziołolecznictwa i szeroko pojętej profilaktyki zdrowotnej. Dziś bonifrater, o.Jan Grande odpowiada na pytanie, jak uchronić się przed grypą.

Dyskutowanie o szczepieniach odbieram jako rodzaj ogólnonarodowej histerii, która na pewno nie służy ludzkiemu zdrowiu. Czemu i komu to służy - nie wiem. Niedawno ogromne pieniądze poszły na walkę z tzw. ptasią grypą, której prawdopodobnie nie było w ogóle. Kto żyje trochę na tym świecie, ten wie z własnych obserwacji, że pomór ptactwa - domowego, jak i wędrownego jest zjawiskiem naturalnym i odbywa się cyklicznie. Choroba wściekłych krów sprzed kilku lat też wywołała światową histerię, wytracono przy okazji całe stada krów, Bogu ducha winnych.
A nosacizna baranów i owiec? Setkami likwidowano i palono zwierzęta, bo było ich za dużo i hodowla przestawała się opłacać. Dlaczego nie posłano zwierząt do Afryki dla głodującej ludności? Musimy pamiętać o tym, że tam, gdzie zaczynają się wielkie interesy, inne sprawy schodzą na plan dalszy. Taka, niestety, jest ludzka natura.
Żyjemy w świecie globalnych, masowych procesów, gdzie sprytnym pomysłem w krótkim czasie można się dorobić niewyobrażalnej fortuny. Dotyczy to zwłaszcza takich dziedzin jak zdrowie, na które każdy wyda ostatni grosz; czy też żywność. Jeśli komuś dzisiaj uda się zapanować nad regulacjami żywnościowymi - a jak słyszałem, są takie przymiarki - to będzie miał pieniądze i władzę niemal taką jak w totalitaryzmie.
Osobiście nie wtrącam się do dyskusji o szczepionkach (mój organizm zareagował na szczepienie sezonowe, do jakiego zmuszono mnie trzy lata temu, kilkutygodniową chorobą), tylko powtarzam to, co mówię polskiemu społeczeństwu od 30 lat: organizm ludzki ma własną fenomenalną zdolność odpowiadania na chorobę i zwalczania jej pod warunkiem, że mu to umożliwimy właściwym trybem życia, pielęgnacją i stosownym odżywianiem.

Ząbki i główki

Ochronę przed grypą zacznijmy od tego, by dostarczyć w pożywieniu w okresie jesienno-zimowym przynajmniej kilogram cebuli na tydzień, a obok niej ząbek lub dwa czosnku dziennie. Szukajcie na rynku czosnku polskiego, z tradycyjnych upraw, tego, który masowo wykupują Ukraińcy. Nie łakomią się, i słusznie, na importowany zmodyfikowany czosnek z Chin, którego w Polsce jest pod dostatkiem. Chiński czosnek nie jest bakteriobójczy i nie pachnie; tyle ma związku z ludzkim zdrowiem co kwiatowa cebula liliowca.
Do znudzenia opowiadałem pacjentom w moim klasztornym gabinecie o tym, że cebula działa przeciwzapalnie, wykrztuśnie, ściągająco, bakteriobójczo; lekko rozrzedza krew, leczy żylaki, wyrównuje ciśnienie; jej eteryczne olejki zawierają siarkę i mają zbawienny wpływ na śluzówkę. Cebulę spożywamy jako dodatek do surówki, rozgotowaną w każdej zupie, podsmażoną na szklisto na oleju. Kto ma kłopoty z wątrobą, raczej powinien unikać jej postaci surowej, choć i tu można sobie poradzić: pokrojoną cebulę posolić i lekko wygnieść ręką, żeby zmiękła i uwolniła się od rozdymających pęcherzyków. Proces trawienia wesprzeć można łyżeczką zmielonego kminku. Pić syrop cebulowy (bardzo wykrztuśny, przed wojną popularny w każdym domu): pół kg posiekanej cebuli wymieszanej z dwiema szklankami miodu odstawić na godzinę, dwie, po czym sok dodawać do herbaty lipowej, do naparu z babki wąskolistnej.

Z czosnkiem postępujemy ostrożniej - większa ilość tak rozdyma kanały wątrobowe, że człowiek tchu nie może złapać, zatem ząbek lub dwa dziennie, nie więcej. Jest to drogocenna roślina, demonstruje sobą siłę natury: działa bakteriobójczo, uszczelnia naczynia krwionośne, zapobiegając żylakom, wzmacnia odporność na wszelkie choroby zakaźne. Nalewkę robimy następująco: zmiażdżyć dwie główki czosnku, do tego sok z dwóch cytryn, cztery łyżki miodu, dwie szklanki przegotowanej wody - wymieszać, odstawić na dwie doby w ciemne miejsce, po czym pić dwie łyżki dziennie, dzieci po łyżeczce. Ta mikstura nie pozostawia charakterystycznego zapachu.

Cebula i czosnek wytwarzają w naszym organizmie naturalny ochronny antybiotyk - odpowiednik detreomycyny.

Nie bójmy się jaj

Dbajmy, by dostarczać w codziennym pożywieniu odpowiednie ilości białka, wapnia z mleka i jego przetworów, mikroelementów i biopierwiastków z warzyw i owoców. Uchowaj Boże, by ktoś wychodził z domu bez śniadania. Mają być jajka, ma być kakao lub odpowiednio wyparzona (a nie tylko zaparzona) mocna herbata, miód w miseczce do posłodzenia zamiast cukru... Mam nadzieję, że pomału - pewnie i trochę pod moim wpływem - kończy się już histeria cholesterolowa wokół jajka, które nie dość, że nie grozi miażdżycą, to wprost ją leczy. Można zjadać i po pięć jajek dziennie z zyskiem dla zdrowia. Jajko stanowi źródło najwyższej jakości białka (przewyższa je tylko białko znajdujące się w mleku matki), a żółtko zawiera wszystkie potrzebne mikroelementy, biopierwiastki i witaminy: witaminę A, witaminy z grupy B, witaminę E - opóźniającą procesy starzenia, witaminę D, kwas foliowy, wapń, żelazo, a także fosfor niezbędny dla kości, paznokci, zębów.

Nie wolno nam rezygnować z mleka lub jego przetworów. Mleko, maślanka, twarogi, sery, kefiry, jogurty powinniśmy spożywać właściwie bez przerwy. Jest to ogromnie ważne dla serca i dla naszego układu kostnego. Serce, główny organ, nie może sobie pozwolić na luksus zasłabnięcia, a bez soli wapnia rozpuszczonych w krwiobiegu nie da rady pracować. Poza mlekiem nigdzie ich nie znajdzie, bo np. w jarzynach wapń występuje w nikłych ilościach. I tak jak samochód nie pojedzie bez paliwa, tak i serce nie pociągnie bez litra mleka (lub jego odpowiednika w przetworach) na dobę. Jeśli nie dostarczymy mu wapnia z pożywieniem, wykradnie je z kości i zacznie się tragedia: kości jak stary pumeks (Panie Boże, odpuść!), osteoporoza, reumatyzm, przedwczesna starość, nierzadko kalectwo.

Nie taki groch straszny

Dwa razy w tygodniu obowiązkowo wjeżdżają na nasze stoły talerze z grochówką lub fasolówką. Rośliny strączkowe to nieprzebrane bogactwo magnezu, kobaltu, żelaza, błonnika, białka roślinnego, fosforu - przeciw stanom reumatycznym, kamicy nerkowej i wątrobowej, utracie odporności na zmęczenie, migrenie, łamaniu w kościach, bezsenności, zapaleniu pęcherza, problemom z dną, czyli odkładaniem się kwasu moczowego w stawach...
Przy gotowaniu zup z grochu i fasoli warto pamiętać o pewnych zasadach, aby uniknąć uciążliwości trawiennych: suche nasiona przed gotowaniem trzeba sparzyć wrzątkiem, po 15 minutach odlać, zalać zimną wodą i postawić na dwie godziny, by się wymoczyły razem z dodanym suchym kminkiem. Gotujemy potem w tej samej wodzie.

Co może zwykła kapusta

Zaobserwowałem z pewną satysfakcją, że społeczeństwo zaczęło się w ostatnich latach odnosić z szacunkiem do zwykłej polskiej białej kapusty, surowej i zakiszonej, o której tyle naopowiadałem pacjentom, a także czytelnikom moich książek. W domach codziennie ma być przyrządzona miska dobrej surówki zrobionej na sposób ukraiński: dwie główki posiekanej cebuli lekko solimy i wyduszamy ręką, żeby zmiękła, po chwili dodajemy do niej kwaśną kapustę (w żadnym razie nie należy jej "prać", bo woda wypłucze to co wartościowe), sypiemy trochę cukru, dodajemy dwa potarkowane jabłka, wszystko mieszamy i omaszczamy olejem. Takie danie ma stać na stole bez względu na porę dnia, żeby domownicy mogli sobie sięgać i podjadać. Dla tych, którzy zębów nie mają - zmielić surówkę w maszynce do mięsa na papkę, wcale nie mniej smaczną. Dostarczymy organizmom wielką ilość żelaza, odkwasimy lekko krwiobieg, wzmocnimy krwinki czerwone, a przy tym uchronimy się przed wszelkiego rodzaju stanami zapalnymi, wrzodami żołądka i dwunastnicy, w pewnym stopniu również przed rakiem.
Surowa biała kapusta również znakomicie nam służy. Gadają o niej, że wzdyma, tymczasem jest wręcz przeciwnie - silnie działa przeciwko wzdęciom, tylko trzeba ją odpowiednio przyrządzić w surówce: kapustę siekamy, solimy i wygniatamy rękami, że aż chrzęści. Do tego posiekana, posolona i też wygnieciona cebula. Wszystko razem wymieszane ze śmietaną i odrobiną cukru.

Żeby się nie denerwować, już nawet nie mówię, że do pieczywa używamy masła, a nie margaryny (ktoś kiedyś na tym mazidle dorobił się fortuny, która wystarczy na kilka pokoleń). Zalecam ostrożność przy każdym produkcie, który jest reklamowany, taki produkt może nam poważnie zaszkodzić zdrowotnie.
Pamiętajmy o takich darach natury jak kasza gryczana, która dawała krzepę naszym pradziadkom i prababkom, kasza jęczmienna, ziemniaki (byle je cieniutko obierać, bo tuż pod skórką najzdrowsze), ciemnozielone warzywa, buraki z całą ich odżywczą i leczniczą zawartością (m.in. działają rozluźniająco przy zaparciach, likwidują zapalenie jelita grubego), które należy najpierw upiec na blasze tak jak jabłka i dopiero z nich robić barszcz itd., itd.

Jeśli człowiek ze zwykłego codziennego jedzenia, które jak widać wcale nie musi być specjalnie wykwintne, wyszukane, a tym samym drogie - dostarczy organizmowi niezbędnych składników do jego wzrostu i odnawiania, to na pewno jego system odpornościowy poradzi sobie z wirusami, bakteriami, a także z chorobami, jeśli takie - nie daj Boże - nas dopadną. Nie trzeba tu za dużo kombinować medycznie i farmakologicznie, żeby czasem nie doprowadzić do kompletnego rozbrojenia człowieczej odporności.
Najlepszego zdrowia wszystkim życzę.
LINK



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 lut 2010, 19:59 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Beth MacEoin - "Koniec z infekcjami!"

Naturalne metody wzmacniania odporności

Autorka tłumaczy, w jaki sposób możesz poprawić ogólny stan swojego zdrowia, zapobiegać chorobom i zachować ogólną sprawność. Szczególny nacisk położono tu na budowaniu naturalnej odporności.
Poznasz produkty spożywcze, których spożywanie usprawniania działanie układu immunologicznego.
Dowiesz się, które witaminy, sole mineralne i przeciwutleniacze wspomagają organizm, oraz jak pomóc sobie za pomocą ćwiczeń oddechowych, refleksologii, aromaterapii, homeopatii, masażu i medytacji.

Jeśli Twoje przeziębienia nie ustępują po lekach, daj szansę herbatce z bazylii i wyciągowi z czarnego bzu!

Autorka jest dyplomowanym członkiem Towarzystwa Homeopatii, prowadzi również własną praktykę.
Napisała 12 książek na temat alternatywnych i komplementarnych metod zachowania zdrowia.
LINK

Dieta na zimę

Szara aura za oknem nie musi przekładać się na szary krajobraz na stole, a zawartość naszego talerza wcale nie powinna powiększać się równocześnie z warstwami ubrania. Pomimo, że mamy dosyć ograniczony wybór świeżych warzyw i owoców, zimą można jeść zdrowo i kolorowo, jeśli tylko świadomie podejdziemy do układania naszej codziennej diety.
Powszechnie uważa się, że zimą potrzebujemy większej ilości kalorii. Gdy nadchodzi wiosna zazwyczaj okazuje się jednak, że aż takiej ilości kalorii wcale nie potrzebowaliśmy, za to natychmiast potrzebujemy diety odchudzającej, aby zmieścić się w spodnie z poprzedniego sezonu. Co jeść, aby zapewnić organizmowi niezbędne składniki odżywcze, a jednocześnie nie przesadzić z dogadzaniem sobie?
Zasada jest dosyć prosta – należy zwrócić uwagę na to, by dostarczać organizmowi kalorie w produktach bogatych w różnorodne wartości odżywcze. Na bok trzeba odłożyć „puste kalorie” - słodkie, kolorowe napoje i alkohol, zwłaszcza wódkę i piwo, które poza energią, nie dostarczają naszemu organizmowi żadnych wartości odżywczych. Najlepiej zastąpić je tak zwanymi „dobrymi kaloriami”, bowiem, wbrew powszechnemu mniemaniu, kalorie mogą być dobre. Na polskim rynku od niedawna funkcjonuje nawet marka o nazwie „Dobra Kaloria”, którą tworzą naturalne wyroby – ciastka, produkty śniadaniowe oraz przekąski. Tego typu wyroby udowadniają, że kalorie mogą być źródłem cennych wartości odżywczych.

Zupa zdrowia doda
Zima to czas, gdy przypominamy sobie o zupach. Dzięki dużej zawartości warzyw dostarczają one cennego błonnika. Sposobem na zgrabną figurę i dobrą formę jest jedzenie zdrowych, czyli niezasmażanych, niezagęszczanych śmietaną i inną niż razową mąką zup. Gotową zupę warto wzbogacić koperkiem lub natką pietruszki, która zawiera witaminę C. Tradycyjne zupy, zwyczajowo spożywane z makaronem, ryżem bądź ziemniakami, można dodatkowo urozmaicić o nowoczesne mieszanki kasz. Zawierają one bezcenne dla naszego organizmu ziarna takie, jak np.:
* amarantus,
* orkisz,
* proso,
* gryka,
* pełnoziarnisty kuskus,
* otręby owsiane.
Dzięki temu charakteryzuje je nadzwyczajne bogactwo mikro - i makroelementów, witamin z grupy B, błonnika i innych cennych dla organizmu wartości odżywczych.
Przy gotowaniu zupy warto także pamiętać, o ograniczeniu dodatku soli, której i tak przeciętny Polak zjada trzy razy za dużo. Danie lepiej doprawić ziołami.

Zimowy alfabet
Zimą szczególnie przydatna bywa witamina A. Jest ona ważna w aspekcie podnoszenia odporności organizmu, ponieważ wzmacnia śluzówkę. Dzięki niej, wirusom dużo trudniej zadomowić się w nosie i gardle. Jej źródłem jest:
* pełne mleko,
* śmietana,
* masło,
* jaja,
* niektóre tłuste ryby.

Zimą potrzebujemy też więcej witamin z grupy B, istotnych ze względu na odporność i działanie przeciwdepresyjne. Witaminy te obecne są na przykład w:
* nabiale,
* drobiu,
* rybach,
* wołowinie,
* fasoli,
* ziarnach,
* kiełkach,
* orzechach,
* pestkach,
* zarodkach pszennych,
* pełnoziarnistym pieczywie,
* nasionach amarantusa,
* kaszy jaglanej.

Najważniejsza w tym okresie jest jednak, najbardziej popularna witamina C, która wspomaga naszą odporność i poprawia wchłanianie innych wartości odżywczych.
Witaminę C znajdziemy w:
* papryce,
* brukselce,
* natce pietruszki,
* czarnej porzeczce,
* kiszonej kapuście,
* cytrusach.
Adios pomidory!
Zamiast z utęsknieniem wspominać pachnące, dojrzałe na słońcu pomidory, warto skorzystać z obfitości warzyw mrożonych. Mrożenie powoduje najmniejsze straty w przechowywanych owocach i warzywach. Dzięki temu sposobowi przechowywania tracą one nie więcej jak 5-10 proc. wartości odżywczej. A jeśli płody rolne były zbierane w pełni lata - mogą być nawet lepsze od świeżych, ale zimowych brokułów czy kalafiorów.

Ziarna są świetnym pomysłem
Zimą warto też odkryć bogactwo ziaren, szczególnie oleistych:
* słonecznika,
* dyni,
* sezamu,
* soi.
- Ziarna te są bogatym źródłem niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych, żelaza, magnezu, błonnika pokarmowego oraz witamin B1. B6, PP i E, zwanej witaminą młodości - mówi Marek Kubara, właściciel firmy Ekoprodukt wytwarzającej ekologiczną i dietetyczną żywność. - Przygotowywane bez tłuszczu, prażone w gorącym powietrzu ziarna stanowią doskonałą przekąskę w trakcie zimowych spotkań, czy relaksu na ulubionej kanapie. Są także wspaniałym dodatkiem urozmaicającym smak sałatek, dań z makaronu, czy zup typu krem.

Błonnik cię wspomoże
Zima sprzyja stagnacji. Rzadko uprawiamy sporty, a codzienne spacery zastępujemy odpoczynkiem w fotelu. Jemy też mniej owoców i warzyw. Te zmiany mogą powodować zaparcia wynikające z braku ruchu oraz uboższej w błonnik diety. Niedobór błonnika w codziennej diecie należy rekompensować pełnoziarnistym pieczywem, kaszą lub suszonymi owocami. Można także wesprzeć się naturalnymi suplementami diety. Nowoczesne środki poza błonnikiem zawierają także odtłuszczone siemię lniane, działające osłonowo na ściany jelit oraz bakterie fermentacji mlekowej i inulinę regulujące pracę przewodu pokarmowego.

Zastosowanie zrównoważonej i rozsądnej diety pozwoli nam nie głodować i jednocześnie nie gromadzić zimowych zapasów tłuszczu. Warto także zadbać o dostarczenie organizmowi odpowiednich wartości odżywczych i witamin, ponieważ odpowiednio dobrana dieta może mieć wpływ na podnoszenie odporności naszego organizmu.
LINK

Na przeziębienie > domowy sposób na przeziębienie

Zdrowa zupka rozgrzeje cię zimą
Rosół to domowy lek na przeziębienie


Czujesz się coraz gorzej i szukasz domowego sposobu na przeziębienie? Wypróbuj naturalny specyfik, który zniszczy objawy zbliżającej się choroby. Zjedz pyszny, domowy rosół, a nie będziesz musiała faszerować się lekami. To działa!
Jednym z najlepszych domowych sposobów na przeziębienie jest rosół domowej roboty. Jego lecznicze działanie potwierdzili nawet naukowcy, choć nie od dziś wiadomo, że rosół to znakomite i odpowiednie dla wszystkich panaceum na przeziębienie czy grypę.
Zupa ta wspaniale rozgrzewa, wzmacnia oraz pobudza twój system odpornościowy.
Rosół pomaga leczyć również katar; jego para działa podobnie jak inhalacja. Dlatego, pomóż sobie, wdychając leczniczą parę rosołu, która szybko przynosi ulgę, udrażniając przy tym zatkany nos. Taka "inhalacja" pomoże ci, gdy masz problemy z zatokami, gdyż łagodnie je oczyszcza.
Ta niezwykła zupa łagodzi także gardłowe infekcje.
Dobrze, jeśli rosół jest dość mocno przyprawiony. Dlatego przyrządzając go, dodaj więcej niż zwykle przypraw, zwłaszcza pieprzu. Kiedyś będąc u znajomych zjadłam bardzo ostry rosół, gdyż w swoim składzie zawierał papryczkę chilli...
Niech więc na twoim stole często bywa rosół (no, może bez tej ostrej papryczki) szczególnie teraz gdy pogoda nas nie rozpieszcza i nietrudno o przeziębienie.
LINK

Jolanta Muras - "Czarujący świat surówek"

Kolorowa bomba witaminowa!
Barwne surówki cieszą nie tylko oko! Są doskonałymi sprzymierzeńcami w walce z zimowym przeziębieniem, dostarczają wielu witamin i soli mineralnych.
A do tego – jeśli nauczymy się je odpowiednio komponować i przyprawiać – mogą okazać się naprawdę pyszne!
Ich przyrządzanie nie wymaga wielkich umiejętności kulinarnych. Wystarczą dobre chęci i kilka podpowiedzi. Wśród 80 propozycji w poradniku pojawiają się surówki z jednego warzywa z pasującym do niego sosem, a także zestawy kilku warzyw. Na bazie prezentowanych tu połączeń składników łatwo samodzielnie stworzyć kolejne.
LINK


Grypa a przeziębienie

Autor:lek. med. Michał Posmykiewicz
Żródło: DOZ.pl
Zarówno grypa, jak i popularne przeziębienie, to choroby wirusowe. Charakteryzują się one podobnymi objawami, dlatego ważne jest, aby potrafić odróżnić błahą infekcję od grypy, która czasami może być groźna dla organizmu. Ważne jest, aby nie traktować każdego kataru czy bólu gardła jak grypy, gdyż naprawdę „prawdziwa” grypa zdarza się rzadziej, niż nam wszystkim się wydaje.

Zatem jak odróżnić przeziębienie od grypy? Należy skupić się na kilku podstawowych objawach.

Gorączka
W przypadku grypy jest to podstawowy objaw. Tak naprawdę można stwierdzić, że „nie ma grypy bez gorączki”. Temperatura ciała jest bardzo wysoka i waha się w granicach 38-41 stopni Celsjusza (zazwyczaj oscyluje w okolicy 39 stopni Celsjusza). Towarzyszą jej zwykle silne dreszcze oraz obfite pocenie się. Szczyt gorączki występuje najczęściej w 24 godzinie po pierwszych objawach i utrzymuje się około 2-4 dni. W przypadku przeziębienia gorączka nie zawsze musi wystąpić. Jeśli się pojawi, to jest to przeważnie tzw. stan podgorączkowy- temperatura ciała wynosi około 37-37,7 stopni Celsjusza.

Bóle mięśni i stawów, osłabienie
Dla grypy typowe są bardzo silne bóle mięśniowo-stawowe. Towarzyszy im tzw. astenia, czyli osłabienie mięśni. Często pacjenci zgłaszają „ból całego ciała”, który uniemożliwia im nawet położenie się do łóżka. Ponadto takiemu stanowi towarzyszy silne osłabienie, które także uniemożliwia codzienne funkcjonowanie. Objawy takie występują zwykle przez cały okres choroby. W trakcie infekcji przeziębieniowej także może występować osłabienie oraz bóle mięśniowo-stawowe, aczkolwiek maja one niewielkie nasilenie, nie obejmują całego ciała, nie powodują braku codziennej aktywności, ustępują po kilku dniach i nie można stwierdzić ich obecności przez cały czas trwania infekcji.

Bóle głowy
W przebiegu grypy zazwyczaj występują silne, rozlane, obejmujące całą głowę bóle. Są one ciężkie do wyeliminowania za pomocą leków przeciwbólowych. Może im towarzyszyć ból gałek ocznych, światłowstręt. Z czasem ból może doprowadzić do obniżenia sprawności psychoruchowej oraz nadmiernej senności. Dla przeziębienia typowe są bóle słabsze, głównie zlokalizowane w jednym miejscu, które znikają po podaniu leku przeciwbólowego.

Katar
Mniej charakterystyczny dla grypy, natomiast jest bardzo typowy dla przeziębienia- na początku zwykle wodnisty, bardzo uporczywy, z czasem przechodzi w śluzowy dający uczucie niedrożności nosa.

Kaszel
Typowy dla grypy kaszel jest silny, suchy, męczący, napadowy. W późniejszej fazie choroby może przekształcić się w wilgotny z odkrztuszaniem śluzowej wydzieliny. W przebiegu przeziębienia występuje raczej pokasływanie, któremu towarzyszy uczucie bólu lub drapania w gardle.

Zapalenie spojówek
Typowe dla grypy, mało charakterystyczne dla przeziębienia. Charakteryzuje się łzawieniem swędzeniem czy bólem gałek ocznych, czasem także światłowstrętem.

Krwawienie z nosa
W przypadku grypy występuje stosunkowo często, w przebiegu innych infekcji dróg oddechowych występuje znacznie rzadziej.

Czas trwania choroby
Grypa trwa znacznie dłużej niż przeziębienie. Jej objawy mogą utrzymywać się nawet przez kilka tygodni (zazwyczaj około 2 tygodni, jednak mogą być obecne znacznie dłużej). Natomiast objawy przeziębienia zwykle mijają po kilku dniach, najczęściej nie utrzymują się dłużej niż tydzień.

Powikłania
Nierozpoznana lub niewyleczona grypa może doprowadzić do powstania groźnych powikłań. Są to głównie: zapalenia płuc, zapalenia oskrzeli, zapalenia zatok, zapalenie mięśnia sercowego, napady drgawek. Należy pamiętać, że tak naprawdę to właśnie POWIKŁANIA SĄ GROŹNE DLA ZDROWIA, nie zaś sama infekcja grypowa. Dlatego też niesłychanie istotną sprawą jest właściwe leczenie infekcji grypowej, co zapobiega występowaniu poważnych następstw.

Są to najważniejsze objawy, które pomagają odróżnić przeziębienie od grypy.
A jak wyglądają objawy świńskiej grypy, o której mówi obecnie cały świat?
Dokładnie tak samo jak tej „zwykłej”, znanej wszystkim od lat. Dlatego też po samych tylko objawach nie ma możliwości stwierdzenia czy pacjent uległ zakażeniu wirusem grypy świńskiej czy „zwykłej”- jest to możliwe dopiero po określeniu rodzaju wirusa, który wywołał zakażenie.

Należy zatem pamiętać, że naprawdę nie każde przysłowiowe „łamanie w kościach” to grypa.

Większość infekcji jesteśmy w stanie wyleczyć sami w domu. Oczywiście, jeśli nie jesteśmy pewni czy jednak grypa i nas nie dopadła, musimy zgłosić się do lekarza, który pomoże rozwiązać problem.
Musimy też pamiętać o tym, że tak naprawdę w przebiegu grypy najważniejsze jest niedopuszczenie, zwłaszcza u starszych ludzi, do wystąpienia powikłań, gdyż to one są najgroźniejsze.

Właściwe postępowanie uchroni nas przed powikłaniami grypy i doprowadzi do pełnego wyleczenia.

Nie bójmy się też panicznie świńskiej grypy – trzeba zachować ostrożność i czujność, ale należy również pamiętać, że leczy się ją tak samo jak zwykłą grypę.

LINK

Jak chronić rodzinę przed świńską grypą?

Jest kilka prostych czynności, które można wykonać, aby ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa. Zapewnienie i utrzymanie higieny w domu jest jedną z nich, zwłaszcza gdy ktoś z rodziny jest chory.

Sposoby rozprzestrzeniania się świńskiej grypy
* Zapewnij, aby powierzchnie, które są potencjalnym źródłem zarażenia i są dotykane przez wiele osób, były dezynfekowane produktem na bazie chloru, takim jak Domestos 24H zagęszczony płyn czyszcząco-dezynfekujący.
Miejsca występowania zarazków
* Możesz przejąć wirusa na ręce, dotykając powierzchni, które były dotykane przez osoby zarażone: klamki do drzwi, przyciski w windzie, przyciski telefonu. W miarę możliwości dezynfekuj powierzchnie produktem na bazie chloru, takim jak Domestos zagęszczony płyn czyszcząco-dezynfekujący.
* Poza domem staraj się częściej myć ręce
* Unikaj bliskiego kontaktu z osobami, które mogą być chore
(mają kaszel lub gorączkę)
* Unikaj podawania dłoni np. podczas powitania
* Unikaj dotykania rękoma oczu, nosa, ust (ręce mogą być zanieczyszczone)
* Jeżeli sprzątasz po kimś chusteczkę higieniczną pozostawioną na jakiejś powierzchni, na twoich rękach może znajdować się wirus grypy – należy myć je najczęściej jak to tylko możliwe
* Myj ręce po dotknięciu jakiegokolwiek przedmiotu podejrzanego o przebywanie w kontakcie z osobą chorą
* Powinieneś kultywować dobre nawyki zdrowotne, takie jak wystarczająca ilość snu, zdrowe odżywianie oraz utrzymywanie aktywności fizycznej
LINK



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 lut 2010, 23:10 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Nieżywi lekarze nie kłamią

Artykuł dr Joel Wolles nominowanego w 1991 roku do Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny....

Tym wszystkim, którzy urodzili się lub mieszkali przez dłuższy czas na farmie muszę powiedzieć, że jesteście ludźmi mojego pokroju. Ja właśnie urodziłem się i wychowałem na farmie. Moi rodzice prowadzili hodowlę bydła rzeźnego. Jak wiecie zapewne, by móc zarobić na hodowli, należy produkować własną żywność. W związku z tym uprawiali kukurydzę i soję. Raz w tygodniu przyjeżdżał do nas na farmę specjalny samochód z urządzeniem, które rozdrabniało siano, kukurydzę i fasolkę. Do tego dodawaliśmy odpowiednią dawkę witamin i minerałów i dopiero taką mieszanką przez okres 6 miesięcy karmiliśmy nasze bydło, a następnie sprzedawaliśmy je do rzeźni. Ciągle zastanawiało mnie wtedy, dlaczego bydło, które karmione jest wyłącznie naturalną paszą, dostaje suplementy witaminy i minerały, a ludzie nie. Kiedy zapytałem o to mojego ojca otrzymałem wielce naukową odpowiedź: - Nie gadaj tyle, tylko bierz się do roboty. Pytanie to jednak nie dawało mi spokoju. Po ukończeniu szkoły średniej poszedłem na uniwersytet i skończyłem specjalizację żywienia zwierząt.
Na weterynarii, znalazłem wreszcie odpowiedź na moje pytanie.

- To proste. Rolnicy nie mają dodatkowych specjalnych ubezpieczeń medycznych dla zwierząt i nie stać ich na kosztowne leczenie i operacje. Stosują więc niezwykle tani, prosty i skuteczny zabieg. Mianowicie podają zwierzętom odpowiednie suplementy. Dowiedziałem się, że podając witaminy i minerały zapobiegamy ewentualnym chorobom hodowlanych.

Po skończeniu weterynarii pracowałem w Afryce przy leczeniu różnych zwierząt, również tych wielkich, jak słonie, żyrafy i nosorożce. Po dwóch latach takiej pracy, otrzymałem telegram z St.Luise z zapytaniem, czy nie chciałbym pracować jako weterynarza w tamtejszym ZOO. Otrzymało ono bowiem 4,5 miliona dolarów, od rządu na przeprowadzenie specjalnych badań na zwierzętach, które zdechły w sposób naturalny. Chodziło o to, aby odkryć przyczynę ich śmierci.

Przyjąłem tę posadę i zacząłem pracować w różnych ogrodach zoologicznych w USA. W swoich badaniach miałem zwracać szczególną uwagę na zwierzęta, które były wyczulone na zmiany zachodzące w środowisku naturalnym. W latach 50 dopiero zaczęliśmy się uczyć o wpływie zanieczyszczonego środowiska na organizmy żywe.
W ciągu 12 lat przeprowadziłem 17,5 tysiąca sekcji zwierząt 450 różnych gatunków, a także uczestniczyłem w sekcjach ponad 3 tysięcy ludzi żyjących wcześniej w okolicach interesujących mnie ogrodów zoologicznych. Dzięki tym badaniom dokonałem odkrycia, że wszystkie zwierzęta i wszyscy ludzie, którzy umarli w naturalny sposób, umarli z braku podstawowych składników odżywczych, jakimi są witaminy i minerały. Pomimo że napisałem na ten temat wiele rozpraw naukowych oraz książkę, oraz referowałem ten temat na wielu spotkaniach, nie mogłem wzbudzić należnego zainteresowania i właściwych w tym względzie reakcji. W latach 50 nikt nie ekscytował się sprawami żywienia. Zrozumiałem wtedy, że powinienem zostać lekarzem, aby wiedzę uzyskaną przy leczeniu zwierząt móc wykorzystać do właściwego leczenia ludzi. Ukończyłem więc studia medyczne i przystąpiłem do pracy jako lekarz. Pracowałem w tym zawodzie przez 12 lat. Dzisiaj chcę państwu opowiedzieć, w jaki sposób zastosowałem prawidłowe żywienie do leczenia pacjentów, a przede wszystkim do zapobiegania chorobom. Jeśli z tego co przeczytacie, weźmiecie choćby tylko w 10%, to zaoszczędzi Wam to mnóstwa problemów, bólu i pieniędzy, co wiąże się z chorobami i ich leczeniem. Będziecie mogli korzystać z życiowego potencjału przez długie lata, ciesząc się dobrym zdrowiem i kondycją.

Genetyczny potencjał życia człowieka wynosi bowiem od 120 do 140 lat. Obecnie żyje pięć grup ludzi, gdzie średnia życia wynosi 120-140 lat. Jedną z takich grup są narody Tybetu i Zachodnich Chin. Inni żyją w Pakistanie, Gruzji i Azerbejdżanie. W 1973 r. Nationale Geografic poświęcił cały numer pisma długowiecznym. Jest ich około 35, w tym dwunastu z Azerbejdżanu. Mieszka tam m.in. kobieta, która ma 136 lat. Na zdjęciu siedzi ona z wielkim kubańskim cygarem i szklanką wódki, a wokół niej tańczą dzieci, które mają 110-120 lat. Ta kobieta nie leży w przytułku dla starców, nie musi płacić za opiekę nad nią, jest pełna energii i radości. Inne ze zdjęć pokazało Armeńczyka zbierającego tytoń na polu. Miał on wtedy 167 lat i był wtedy najstarszym człowiekiem na świecie. W południowym Peru, nad jeziorem Titicaca, żyje plemię indiańskie o takiej samej nazwie. Średnia długość życia wynosi u nich 120-140 lat.
W maju 1995 roku najstarszą osobą w USA była Margaret Smyth, która umarła w wieku 115 lat. Okazało się, że przyczyną jej śmierci było niewłaściwe odżywianie się, czyli brak odpowiednich składników w dostarczanym organizmowi pokarmie, a szczególnie wapnia. Doprowadziło to do osłabienia kości i w rezultacie złamania nogi. Poza tym podążyły inne choroby. Córka zmarłej powiedziała, że matka przed śmiercią miała chorobę łaknienia, podobnie jak kobiety w ciąży, tzw. zachcianki. Wódz ludów Nigerii miał 126 lat. Jedna z jego licznych żon opowiadała, że w tym wieku miał wszystkie swoje własne zęby. Można przypuszczać, że inne narządy też miał na swoim miejscu i też sprawne. Inny człowiek w Syrii umarł w wieku 136 lat. On też znalazł się w Księdze Rekordów Guinnessa. Ale nie z powodu długowieczności, lecz dlatego. że ożenił się ponownie w wieku stu pięciu lat i potem spłodził jeszcze dziewięcioro dzieci.

W listopadzie 1993 roku wyszła na powierzchnię grupa ludzi, która spędziła dwa lata pod ziemią w odpowiednio przygotowanych warunkach sanitarnych oraz w zakresie tlenu, oświetlenia i pożywienia. Trzy małżeństwa biorące udział w eksperymencie zostały następnie poddane wszelkim możliwym badaniom na uniwersytecie w Kalifornii które wykazały, że gdyby nadal odżywiali się w ten sposób i przebywali w tak zdrowym środowisku, mogliby dożyć 160 lat. Obecnie średnia długość życia Amerykanów wynosi 75,5 roku, w tym lekarzy tylko 57 lat. Z tego można wyciągnąć prosty wniosek, że jeśli ktoś chce żyć przeciętnie 20 lat dłużej, niech podaruje sobie studia medyczne i zawód lekarza.

Jeżeli chcecie dożyć 120-140 lat, są tylko dwie podstawowe rzeczy, które musicie zrobić:
- Po pierwsze chronić się przed wypadkiem, nadmiernym piciem i paleniem, przed rosyjską ruletką oraz przed lekarzami. Tak, do tej wielkiej grupy niebezpiecznych rzeczy zaliczam również wizyty u lekarzy.

To bardzo mocne oświadczenie pragnę podeprzeć raportem grupy ludzi ze stycznia z 1993 roku, w którym ogłoszono wyniki specjalnych badań prowadzonych przez trzy lata w szpitalach amerykańskich nad przyczynami zgonów pacjentów. Pozwolę sobie zacytować fragment tego raportu: "...300 tysięcy ludzi było rocznie mordowanych w szpitalach amerykańskich, z powodu źle wykonywanej pracy lekarzy...". Raport nie twierdzi, że zgony były przypadkowe, że ktoś się gdzieś przewrócił, udusił itp. Nie twierdzi, że były one wynikiem zaniedbania bezpieczeństwa. Podaje jednoznacznie: " Było mordowanych ". Jeśli oni używają słowa mordowani, to rozumieją to dosłownie. W tym są np. te przypadki, kiedy lekarz pomylił przecinki, umieścił niewłaściwą dawkę lekarstwa lub w ogóle podał złe lekarstwo, postawił złą diagnozę itd. Raport oświadcza jednoznacznie - 300 tysięcy ludzi zostało zamordowanych. Jeśli porównamy to z liczbą tych, którzy zginęli w czasie wojny wietnamskiej, gdzie strzelano, bombardowano, używano napalmu, liczba będzie przerażać jeszcze bardziej. W ciągu 10 lat wojny w Wietnamie zginęło 56 tysięcy ludzi, czyli rocznie ginęło przeciętnie 5600. I wtedy tysiące ludzi demonstrowało przeciwko wojnie. Dziś 300 tysięcy jest mordowanych, jak orzeka raport i przyjmujemy to jako normalne. Nikt nie protestuje przeciwko temu. Nikt nie urządza demonstracji. Nikt nie wznosi haseł, nie taszczy transparentów z napisami: - Boże chroń nas przed lekarzami i współczesną medycyną.

- Drugą sprawą jest robienie rzeczy pozytywnych. Zaliczam do nich przede wszystkim dostarczanie organizmowi odpowiednich suplementów, witamin i minerałów.
Nasz organizm potrzebuje dziennie 90 składników odżywczych, które powinien pobierać z codziennego pożywienia. W tym powinno się znajdować: 60 minerałów, 16 witamin, 12 podstawowych aminokwasów i 3 podstawowe tłuszcze. Dłuższy niedobór któregoś z tych składników może prowadzić do różnego typu chorób. Nie wszystkie z nich, pożywienie dostarcza organizmowi w optymalnych ilościach.

W trakcie studiów i później, w trakcie wielu badań, pytałem ludzi, czy zażywają jakieś witaminy. Wielu zapytanych odpowiadało, że tylko witaminę C. Innych najczęściej nie znali. Sprawą prawidłowego odżywiania nie interesują się lekarze, zajęci leczeniem chorób wywołanych często niedoborem witamin i minerałów. Na co dzień, zajmują się tym reklamy w środkach masowego przekazu, które karmią nas najczęściej zwykłym śmieciem lub wręcz truciznami.

6 kwietnia 1992 roku w miesięczniku Time ukazał się artykuł zatytułowany "Potęga witamin". Przedstawione zostały w nim najnowsze badania naukowe, które wykazują potężny wpływ witamin, jeśli chodzi o zapobieganie chorobom serca, nowotworom oraz szybkiemu starzeniu się. Jest tam aż sześć stron poświęconych temu tematowi, i wśród nich, tylko jedna negatywna wypowiedz lekarza, którego autor tekstu zapytał, co sądzi o wypełnianiu naszej diety witaminami i minerałami. Odpowiedz brzmiała: "...branie dodatkowo witamin i minerałów nie robi nic dobrego dla Twojego organizmu...". Wszystkie potrzebne składniki możemy pozyskać z normalnego pożywienia. Jeśli będziemy je przyjmować dodatkowo, będziemy mieli tylko droższy mocz. Ludzie z Missouri powiedzieliby po prostu: "Nie ma potrzeby sikać dolarami". Czy ta wypowiedź jest prawdziwa? Muszę wam powiedzieć, że po tych moich 17,5 tysiącach sekcji na zwłokach zwierząt i ludzi, osobiście jestem gotów każdego dnia wysikiwać pół, czy dolara dziennie, gdyż jest to i tak najtańsze ubezpieczenie, jakie można sobie wyobrazić.

Jeśli nie zainwestujesz w swoje zdrowie i zdrowie naszych bliskich, będziecie musieli wydać duże pieniądze na leczenie siebie i swojej rodziny u lekarzy takich, jak cytowany powyżej.

Będziecie spłacać domy, mercedesy, wakacje swoich lekarzy i firm ubezpieczeniowych. Bierzcie przy tym pod uwagę, że z tych pieniędzy ani jeden cent nie pójdzie na badania, lecz wszystkie do prywatnych kieszeni. Owszem, władzę każdego kraju wydają dużą ilość pieniądze na badania medyczne, ale idą one z budżetu, który zasilany jest przecież naszymi podatkami. Rząd amerykański wydaje obecnie około 1,3 biliona dolarów rocznie na badania zdrowotne. Przy okazji chcemy Was uświadomić, że gdybyście tych samych ubezpieczeń i systemu medycznego używali dla zwierząt, to jeden hamburger kosztowałby 250 dolarów. Gdyby natomiast odwrócić tę sprawę, to wtedy miesięczne ubezpieczenie na pięcioosobową rodziny kosztowałoby tylko 10 dolarów. Poprzez system ubezpieczeń medycznych, bardzo dużo agentów ubezpieczeniowych i lekarzy uczyniliśmy bardzo bogatymi ludźmi. To jest dług, który oni powinni kiedyś nam spłacić. Może powinni zrobić to, co producenci samochodów robią w stosunku do właścicieli samochodów i samych aut. Zdarzało się kilkakrotnie, że firmy samochodowe ściągały z całego kraju sprzedaną partię aut, gdyż odkryto w nich poważną usterkę. Tak było np. z Fordem, który kilka lat temu umożliwił pełną przebudowę, naprawę lub zwrot samochodu Pinto, bowiem wypuszczono je z istotną wadą. Tu zabija się 300 tysięcy ludzi rocznie i nie słyszymy nawet słowa - Przepraszam.

Wielu lekarzy powinno wezwać swoich pacjentów i naprawić to, co zepsuli. W zasadzie powinni wezwać tych, których leczyli z wrzodów żołądka. Prawdopodobnie wszyscy albo prawie wszyscy ludzie, w tym również lekarze, twierdzą. że głównym powodem chorób wrzodowych jest stres. Weterynarze już 50 lat temu wiedzieli, że wrzody są wywołane bakterią znaną dobrze specjalistom. Rolników nie stać na kosztowne leczenie zwierząt hodowlanych, kosztowne operacje i dlatego swoje bydło i trzodę leczą i chronią zupełnie inaczej, a przy tym znacznie taniej i skuteczniej. Weterynarze już dawno wiedzieli, że wrzody żołądka są leczone szczątkowymi ilościami minerałów, z dodatkiem odpowiedniego antybiotyku. Takie lekarstwo leczy wrzody natychmiast. Leczenie wrzodów żołądka świni kosztuje dzięki temu 5 dolarów, a nie setki czy tysiące, jak u ludzi. W 1974 roku Amerykański Instytut Zdrowia podał oficjalnie, że wrzody żołądka nie są wywoływane stresem, lecz bakterią, dokładnie tą samą, która już dawno była leczona u zwierząt. Podano również, że mogą być leczone przy pomocy takiego samego lekarstwa. Można się więc wyleczyć za 5 dolarów, albo pójść na bardzo drogą operację.

Jedną z chorób powodujących dużą liczbę zgonów u ludzi jest obecnie rak. Łącznie z rachunkiem za leczenie raka, lekarze powinni dawać Wam kopię artykułów na temat nowotworów. We wrześniu 1993 r. Nationale Country Instititute prowadził, wraz z Uniwersytetem w Harvardzie, badania nad problemem nowotworów. Dzięki nim odnaleziono sposób odżywiania się, który zapobiega tej chorobie. Obiektem badań NCI i Uniwersytetu Harwardzkiego były rejony Chin, w których odnotowano szczególną zachorowalność na nowotwory. Do badań przystąpiło 29 tysięcy ludzi. Podawano im przez pięć lat różnego typu witaminy i minerały, sprawdzając wpływ tych suplementów na stan ich zdrowia. Pacjentom tym podawano dawki dwa razy większe, niż są przewidziane dziennie dla człowieka. W grupie która zażywała witaminy E, C i beta karoten, aż 13% ludzi uciekło ze szponów raka. Jeśli chodzi o typ raka, który powodował największą śmiertelność w tej prowincji, czyli rak żołądka, poprawa była jeszcze większa, bo aż 21 %. 21 % z tych którzy mieli umrzeć - żyło. Są to bardzo dobre wyniki, biorąc pod uwagę, że w tej dziedzinie za dobrą uważa się poprawę o pół procenta. Uważam że każdy lekarz, powinien wysłać do swojego pacjenta kopię wyników tych badań..

Dwukrotny laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny Rohn Spohring twierdzi, że jeśli chcemy zapobiegać powstawaniu raka oraz go leczyć, musimy przyjmować 10 000 mg witaminy C dziennie. Noblista ma dzisiaj 94 lata, cieszy się dobrym zdrowiem i świetną kondycją. Pracuje po 14 godzin dziennie na uczelni w San Francisco i na swojej farmie. Lekarze, którzy wyśmiewali się kiedyś z diagnozy noblisty, zmarli 35 lat temu. Komu będziesz wierzyć? Tym, którzy umarli? Wybór należy do ciebie.
Prawie co druga osoba w wieku powyżej 70 lat choruje dzisiaj na chorobę Alzheimera. Weterynarze i rolnicy już od 50 lat dokładnie wiedzieli jak chronić przed tą chorobą zwierzęta. Wystarczy podać im witaminę E, by przeciwdziałać chorobie. W sierpniu 1992 roku Uniwersytet w San Diego wydał artykuł, w którym napisał między innymi, że witamina E obniża zaniki pamięci.
Zadajmy sobie wobec tego pytanie: - Czy mamy leczyć się u weterynarzy?

Lekarze przyjmujący pacjentów z kamieniami nerkowymi, w pierwszej kolejności zalecają zaprzestanie spożycia mleka i jego przetworów. Czyli zmniejszają dostarczaną organizmowi dawkę wapnia. Lekarze sądzą, że te kamienie nerkowe to odkładające się wapno pochodzące z jedzenia. Kiedy brakuje w pożywieniu wapnia i magnezu nasz organizm pobiera wówczas te składniki z kości, które wtedy rzeszotują się, gdyż jest na niego duże zapotrzebowanie i odkłada go w nerkach. Już tysiąc lat temu wiedziano, że aby zapobiec kamicy nerkowej u zwierząt podaje im się zwiększoną ilość wapnia i magnezu. Krowy i owce przy kamieniach nerkowych po prostu zdychają. A my? My zwijamy się z bólu.

Jakieś 5 lat temu postanowiłem zbierać wyniki sekcji zwłok lekarzy i prawników. Przyjrzyjmy się temu. Przeciętna długość życia lekarzy jest 57 lat, podczas gdy przeciętnego Amerykanina wynosi 75,5 roku. Właśnie ta grupa krótko żyjących ludzi uczy nas, co wolno, a czego nie wolno. Jednocześnie obok nas żyją ludzie do 120-140 lat, a my ich nie zauważamy i nie pytamy o receptę na długowieczność. Kto powinien być dla ciebie autorytetem ? Krótko żyjący lekarz, czy 140-latek cieszący się dobrym zdrowiem i kondycją?

Wiele chorób i zaburzeń w pracy organizmu spowodowanych jest niedoborem miedzi. Np. siwienie włosów, powstawanie zmarszczek, .obwisła skóra, rozszerzenie żył, które prowadzi często do zgonu. W wielu przypadkach można rozwiązać czasowo te problemy idąc na operację plastyczną, ale czy nie jest o wiele taniej i bezpieczniej zażywać suplementy zawierające miedź.

Warto jest zadbać o swoje serce, którego wymiana kosztuje 750 tysięcy dolarów. Jeśli go nie zabezpieczysz, bo nie chcesz mieć drogiego moczu, może czekać cię przygoda za cenę życia.

Rolnicy dobrze znają chorobę łaknienia. Objawia się ona bowiem u zwierząt bardzo często. Np. krowy oddając mleko pozbawiają się dużych ilości wapnia i magnezu, i liżą wtedy ziemię, kamienie, mury obory wybielone wapnem. Dobry rolnik wie, że należy podać im wtedy dodatkowo minerały, bo jeśli tego nie uczyni to musi liczyć się z budową nowej obory. U ludzi widzimy tę chorobę równie często. Choroba łaknienia czegoś z powodu niedoboru pewnych substancji w organizmie widoczna jest szczególnie u kobiet w ciąży. Potrafią one np. zbudzić się w środku nocy i ku zdziwieniu męża wysłać go do nocnego sklepu po lody śmietankowe. Brakuje im wtedy składników mineralnych, pobieranych z ich organizmu, przez organizm dziecka. Niejednokrotnie można zaobserwować dziecko zjadające ziemię lub tynk ze ścian. Nie jest ono psychicznie chore, lecz po prostu odczuwa niedobór minerałów.
Jeśli zobaczycie u siebie tzw. kwitnienie paznokci lub plamy na skórze to otrzymaliście sygnał, że wasz organizm potrzebuje selenu. Nie czekajcie na atak serca, ale zaaplikujcie sobie jego dodatkową dawkę. Po 3-4 miesiącach plamy znikną i oddalicie od siebie groźbę ataku serca.

Przyczyną zwiększonego poziomu cukru we krwi jest niedobór wanadu i chromu. Kiedy te braki pogłębiają się, stajemy w obliczu zachorowania na cukrzycę.
Oznaką braku cynku jest łysienie. Pogłębianie się tych braków prowadzi do utraty słuchu. Pierwszymi oznakami braku cynku jest utrata poczucia zapachu i smaku.
Aby dostarczyć organizmowi potrzebnych składników musielibyśmy spożywać żywność z odpowiednio czystych ekologicznie plantacji i zjadać je w wielkich ilościach. Codziennie musielibyśmy spożywać kilka kilogramów mieszanki składającej się z 15-20 różnych roślin, owoców, produktów zbożowych i białka. W praktyce jest to wręcz niemożliwe. Niektórzy myślą, że jeśli zjedli paczkę chipsów ziemniaczanych, lub torebkę popcornu, to zjedli warzywa. Teoretycznie jest możliwe, aby wszystkie potrzebne nam dodatki, otrzymywać z naszego codziennego pokarmu. W praktyce jest inaczej. Jeśli twoje życie ma dla ciebie taką wartość jak moje dla mnie, to powinieneś się upewnić, czy pobierasz z pożywienia to wszystko, co jest potrzebne twojemu organizmowi, i czym prędzej uzupełnić dietę suplementami: witaminami i minerałami w tabletkach. Gwarantuje! Gwarantuje, że nie będziecie żyli do 120 czy 140 lat pozostając ciągle w dobrej kondycji, jeśli nie będziecie spożywać odpowiednich ilości i jakości dodatków spożywczych.

Obecnie mamy tragiczna sytuacje jeśli chodzi o minerały. Witaminy są wytwarzane przez rośliny, minerały - niestety, nie. Pobierane są one przez rośliny z gleb i wód. Bardzo często jednak ich tam nie ma, bowiem gleby są wyjałowione, zanieczyszczone ołowiem, innymi metalami ciężkimi i radioaktywnymi.
W 1936 roku Senat Amerykański na II sesji 74 Kongresu wydał dokument nr 264 stwierdzający, że ziemia w USA jest bardzo uboga, wręcz pozbawiona minerałów. Tak, niestety, dzieje się na całym świecie. Czy sytuacja od 1936 roku poprawiła się? Raczej nie. Wręcz przeciwnie. Podczas sztucznego nawożenia dostarczamy glebie tylko trzy podstawowe składniki: azot, fosfor i potas. Są to składniki potrzebne do wzrostu roślin, co jest szczególnie ważne dla rolników, gdyż żaden rolnik nie zarabia na zawartości witamin w swoich plonach, lecz na ich ilości. Wystarczy 5-10 lat aby przy braku odpowiedniego nawożenia całkowicie wyjałowić glebę z wszystkich znajdujących się tam składników. Jeśli z gleby wyciąga się 60 składników a dostarcza tylko trzy, to ten bilans jest całkowicie zachwiany. Możesz to porównać z twoim kontem w banku. Pomyśl, co stanie się, jeśli będziesz z niego więcej wyciągał niż wkładał. Musimy zatem uzupełniać nasze pożywienie witaminami i minerałami spożywanymi w innej postaci. Dawniej ludzka dieta bazowała tylko na płodach ziemi, której nie nawożono sztucznymi nawozami. Robiła to za nich natura. Ludzie żyli wśród wielkich rzek, nawadniali swe pola wodami spływającymi z gór. Starożytni modlili się nie tylko o deszcz, ale i o powódź, gdyż dzięki temu gleba była wzbogacana minerałami.
W dalszej części pragnę państwu uświadomić jakie spustoszenie w organizmie powoduje niedobór minerałów. Brak wapnia może spowodować, czy choćby mieć wpływ na powstawanie aż 140 chorób. Jedną z nich jest reumatyzm. Reumatyzm jest na 10 miejscu wśród chorób powodujących śmierć w USA. W bardzo ciężkich przypadkach wymieniane są pacjentom stawy. Zabieg ten kosztuje a Ameryce około 35 tysięcy dolarów. Ludzie boją się śmierci, więc gotowi są płacić ogromne sumy za leczenie. A przecież wystarczy dostarczyć organizmowi odpowiednią dawkę łatwo przyswajalnego wapnia w tabletkach produkowanych przez firmę zajmującą się dodatkami żywieniowymi. U zwierząt nie ma reumatyzmu. Dlaczego? Bo farmer nie ma 35 tysięcy dolarów, aby zapłacić za operację jednego kolana krowy: Załóżmy, że rolnik wzywa do chorego zwierzęcia specjalistę, czy weterynarza. Ten po zbadaniu stwierdza reumatyzm i mówi: - Jeśli chcesz, to ja ci go zoperuję za 120-140 tysięcy dolarów. W tym momencie farmer wyciąga broń i strzela do byka, czy krowy. Ale tak naprawdę to rolnik nie dopuści do reumatyzmu u swoich zwierząt, dając im po prostu codziennie do paszy wapń. To go kosztuje parę groszy, których niestety człowiek żałuje, aby kupić wapń dla siebie. Również wszelkie bóle kręgosłupa są spowodowane w 90% brakiem wapnia w organizmie. Lekarze przepisują wtedy środki przeciwbólowe, które oszukują ból, ale nie leczą przyczyny. Wyobraź sobie taką sytuację, że dokręciłeś korek wlewu oleju w swoim samochodzie. W czasie jazdy cały olej został wychlapany, a w aucie zapaliła się czerwona lampka. Ponieważ światełko w pewnym sensie zaczyna cię denerwować, więc odcinasz kabelek doprowadzający prąd tej lampki. Jak daleko w ten sposób dojedziesz? Czy nie przypomina ci to sytuacji z tabletkami przeciwbólowymi?

Inną niebezpieczną chorobą, mającą przyczynę w braku wapnia, jest wysokie ciśnienie. Pierwszą rzeczą, którą zaleci lekarz, jest wyeliminowanie z pożywienia soli. A co robią farmerzy hodujący bydło i leśnicy w takich wypadkach? Zawieszają bryły soli kamiennej przy paśnikach. Gdyby farmer tego nie zrobił, to nie wypłaciłby się weterynarzowi. Z badań nad grupą 5 tysięcy nadciśnieniowców, którym na okres 20 lat wyeliminowano z diety sól wynika, że u 99,7% badanych nie miało to wpływu na zmianę ciśnienia. Ciągła obawa, czy przedawkujemy soli wywołuje stres. który znacznie bardziej podwyższa ciśnienie niż mogłaby to uczynić właśnie sól. Drugiej grupie, 5 tysięcy nadciśnieniowców, podawano przez okres 6 tygodni zwiększoną dawkę wapnia i w tym okresie u 86% badanych ciśnienie spadło i uregulowało się. Czy komukolwiek z Was, lekarz przysłał sprostowanie dotyczące zalecenia w sprawie diety? Czy naprawił swój błąd? Czy zalecił zażywanie soli?

Następną chorobą, wynikającą z braku wapnia jest insania. Objawia się ona tym, że człowiek wstaje bardziej zmęczony, niż gdy kładł się spać. Lekarze tradycyjnie przepisują wtedy pigułki nasenne, aby zapewnić mocny, głęboki sen. Około 10 tysięcy ludzi umiera rocznie na skutek przedawkowania środków nasennych. Także nocne skurcze mięśni, to skutek niedoboru wapnia, problemy kobiet w czasie miesiączki, bóle w dolnej części kręgosłupa, na które uskarża się 80% Amerykanów. Jeśli przeanalizujemy choćby te wyżej wymienione choroby, to widzimy, że do ich leczenia potrzebujemy około 15 specjalistów. Ludzie wydają rocznie od 25 do 250 tysięcy dolarów na leczenie, zabiegi i operacje, gdy w większości przypadków można by było to zastąpić stosując odpowiednią dietę bogatą w witaminy i minerały.

Cukrzyca jest w USA chorobą nr 3 jeśli chodzi o przyczynę zgonów. Wywołuje ona jeszcze wiele innych schorzeń i niedomagań, jak ślepota, czy problemy wątrobowe, łącznie z koniecznością transplantacji całego organu. Cukrzycy znacznie krócej żyją. W 1957 roku dowiedziono, że chrom i wanad, występujące jako minerały śladowe, zapobiegają i leczą cukrzycę. W czerwcu 1959 roku miesięcznik Nationale Help przedstawił światu te dwa wyżej wymienione minerały. Według szczegółowych badań Uniwersytetu Medycznego w Vancouver wynika, że w dużym stopniu mogą one zastąpić insulinę. Oczywiście cukrzycy, nie mogą całkowicie porzucić insuliny. Trwa to stopniowo od 4 do 6 miesięcy. Pozytywne skutki oddziaływania tych minerałów odnotowano u tysięcy ludzi chorych na cukrzycę.

Zwróćcie uwagę na fakt, że kiedy zapytacie firmę produkującą karmę dla zwierząt, jakie są w tym jedzeniu suplementy, to okaże się, że jest tam ponad 40 składników odżywczych, witamin i minerałów. W jedzeniu przygotowywanym dla szczurów jest 28 takich składników. Zakładam się z każdym z Was, że nie znajdziecie dziś formuły, jeśli chodzi o zestawy spożywcze dla dzieci, która zawierałaby więcej niż 11 ważnych dla organizmu. suplementów. To wręcz kryminał !!!

Chcę wam jeszcze opowiedzieć o bardzo ciekawym zdarzeniu. Otóż kiedyś, w czasie wykładów w stanie Michigan, poznałem człowieka, który jest właścicielem przenośnych ubikacji. Opowiedział, co w nich znajduje wśród rzeczy nie strawionych przez ludzki żołądek. Zawartość pojemnika przenośnej toalety, zanim zostanie wypuszczona do kanału przechodzi przez filtry, na których zatrzymują się rzucane przez dzieci do muszli kamienie oraz wszelkie nie rozpuszczone sokami żołądkowymi substancje. Mój rozmówca zaprowadził mnie do swojego warsztatu i pokazał stertę czegoś, co nazwał witaminami i minerałami. Zapytałem go skąd on to wie, że to witaminy. Odpowiedział, że na tym jest przecież napisane np. multiwitamina (takiej to, a takiej firmy).
Wiele firm produkuje witaminy, które źle rozpuszczają się zarówno w wodzie, jak i w soku żołądkowym. Jeśli na opakowaniu przeczytacie np. tlenek żelaza Ferryn Acide, czyli po prostu rdza, to nie zawracajcie sobie głowy takimi suplementami i nie obciążajcie nimi żołądka. To nie jest przyswajalne. Lepiej będzie wtedy polizać jakiś zardzewiały płot lub samochód. Właściwą formą żelaza jest Ferrum Ferrudineus. Podobnym przykładem jest Calcium Lacte, czyli wapń, który możemy kupić bardzo tanio w każdej aptece. Jest to źle przyswajalna forma wapnia. Prawidłową formą jest Calcium Magnesium, czyli wapń z udziałem magnezu, który wpływa na prawidłową przyswajalność potrzebnego nam składnika.

Ktoś może uważać, że te składniki możemy zdobywać w sposób naturalny. Są przynajmniej cztery powody, dla których nie możemy asymilować wszystkich potrzebnych składników z pożywienia:
- Musielibyśmy spożywać bardzo duże ilości warzyw i owoców, produktów zbożowych i białka, przy założeniu, że zawierają one właściwe ilości suplementów. Kupowane w sklepach produkty są bardzo ubogie w składniki mineralne, a wręcz pozbawione ich, na co wpływa wiele czynników, m.in.:
- Transport i przechowywanie. Produkty spożywcze często pokonują daleką drogę między producentem a twoim stołem. Podczas tej podróży mogą utracić część zawartych w nich witamin.

- Mycie i gotowanie. Wiele witamin rozpuszczalnych w wodzie jest wrażliwych na działanie wysokiej temperatury, kwasów i związków alkalicznych. Na przykład brokuły mogą utracić 40% witaminy C podczas pierwszych 10 minut gotowania.
- Przetwarzanie. Ceną, jaką płaci nasz organizm za wygodę korzystania z przetworzonej żywności jest gorszy stan odżywienia. Mrożone warzywa często zawierają do 50% mniej witaminy C niż świeże. Mielone ziarno zbóż może utracić do 90% zawartych witamin. Produkty mogą być skażone substancjami rakotwórczymi, co w dobie tak dużego zanieczyszczenia jest wręcz oczywiste. Sklepy ze zdrową żywnością nie zawsze oferują pełnowartościowe produkty. Nie raz są one niewiadomego pochodzenia.
Witaminy i minerały to nie antybiotyk, który bierzesz przez tydzień, gdy jesteś chory, a potem przestajesz. Jeśli chcesz cieszyć się dobrym zdrowiem i kondycją przyjmujesz je stale. Suplementację kończysz, gdy kończy się zapotrzebowanie twego organizmu na tlen.

Jeśli Twoje życie jest dla ciebie ważne, zadbaj o swój organizm, dostarczając mu potrzebnych składników produkowanych przez najlepsze, sprawdzone firmy.
Jest ich bardzo dużo, ale niewiele produkuje naturalne, niesyntetyczne suplementy. Niech cię nie zwiedzie napis na opakowaniu, czy zapewnienie sprzedawcy, że produkt jest w 100% naturalny, bo w USA, Kanadzie i wielu innych państwach jest prawo umieszczania takich napisów, jeśli tylko jeden składnik jest naturalny. Zdarza się również tak, że główne składniki takiego suplementu są naturalne w 100%, ale aby je połączyć w tabletkę używa się chemicznego lepiszcza, które w dużym lub zupełnym stopniu dyskwalifikuje dany produkt jako naturalny. Podobnie ma się sprawa z barwnikami chemicznymi, dodatkami zapachowymi lub kolorystycznymi. Warto zwrócić na to uwagę przed zakupem, i zażywaniem suplementu. Należy też sprawdzić też, czy dana firma posiada własne plantacje, gdzie one się znajdują oraz w jaki sposób są prowadzone uprawy. Firmy, które swoje suplementy produkują z roślin, warzyw i owoców pochodzących z obcych plantacji, nie mają kontroli nad procesem produkcji. Należy poznać historię rozwoju danej firmy i tradycje, jej zaplecze badawcze, system kontroli jakości i wielkość produkcji oraz rynek odbiorców.
Często się słyszy, że zdrowie w naszym życiu jest najważniejsze, ale tak naprawdę niewiele dla niego robimy. Efekty nieprawidłowego odżywiania się, czyli braku odpowiednich witamin i minerałów, dadzą się na pewno odczuć z opóźnieniem kilku lat. Dzisiaj możesz się przed tym ustrzec. Dobre suplementy, witaminy i minerały to najlepsze i najtańsze ubezpieczenie. Dlatego jeszcze dziś powinieneś zacząć zażywać je sam, polecić swojej rodzinie i znajomym. Szczególnie, właśnie dzisiaj przy dużym zanieczyszczeniu środowiska i niewłaściwym odżywianiu się. Chciałbym Wam na zakończenie powiedzieć bardzo ważną rzecz:
Jeżeli Twój lekarz uważa, że dodatkowe zażywanie suplementów nie jest ci potrzebne, lub że znajdziesz je w codziennym pokarmie, szybko zmień lekarza.
Im szybciej tego dokonasz - tym większą masz szansę cieszyć się długim życiem, w zdrowiu i dobrej kondycji.
LINK



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 lut 2010, 23:52 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Axia rewelacyjne posty piszesz. Uwielbiam poszerzać wiedzę na temat zdrowia a w twoim wydaniu jest to ponadprzeciętnie przedstawiane.
Ostatnio bylem lekko chory(drogi oddechowe zalane śluzem i inne objawy typowego przeziębienia)co pewnie jest efektem pracy na tych mrozach..ale nie o tym. Co mnie wyleczyło w zaledwie 2 dni? Ogromna ilość soku z cytryn mieszana z miodem, oraz czosnek. Po chorobie śladu nie ma. A ledwo moglem mówić-taka chrypa np. była.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lut 2010, 16:01 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
lordi222 :hejka: , bardzo dziękuję za miłe słowa :bukiet: , ale ja tylko kopiuję teksty, nie piszę ich. :tak:
Pozdrawiam. :uśmiech:

Program "8 x O"

Ciągły pośpiech, nerwówka w pracy i w drodze do pracy, nadmiar obowiązków, to wszystko wpływa niekorzystnie na nasze zdrowie. Powoduje, że żyjemy w ciągłym, wyniszczającym nas stresie. Powstał program, który uczy jak poradzić sobie z negatywnymi skutkami stresu. Jak zabezpieczyć organizm przed przedwczesnym wypaleniem.
Stres nas otacza, przygnębia, czasem tłamsi i odbiera skutecznie chęć życia. Jest wszechobecny, bo czai się i w pracy i w domu i nawet na wakacjach. Jest obciążeniem , presją i przyczyną wielu chorób, zwłaszcza tych najgroźniejszych. Przebywanie w permanentnym stresie może nawet zabić.
Psychoterapeuta, trener i doradca biznesu Wojciech Eichelberger, współzałożyciel Instytutu Psychoimmunologii, który zajmuje się m.in. profilaktyką przeciążenia i wypalenia stresem, opracował Program Odnowy.
Program Odnowy nazywany „Osiem razy O" może nas nauczyć jak radzić sobie ze stresem i tak zarządzać własnymi zasobami energetycznymi, żeby dodawały nam pozytywnego „kopa".
Program Odnowy Wojciecha Eichelbergera obejmuje, zgodnie z nazwą, osiem rozdziałów, a każdy z nich opowiada, jak zadbać o poszczególne nasze drogi energetyczne:

1. prawidłowe oddychanie (świadome, pogłębione i przeponowe),
2. obecność w rzeczywistości, a nie w subiektywnym jej obrazie (chodzi o realne ocenianie sytuacji, bo rzeczywistość nigdy nie jest tak zła, jak nasze wyobrażenia o niej)
3. właściwe odpoczywanie (w rytmie dziennym, dobowym, tygodniowym i rocznym),
4. oparcie w sobie (czyli dobry kontakt z ciałem i mocne stanie na nogach),
5. odreagowywanie negatywnych emocji,
6. odpuszczanie (czyli umiejętność mówienia słów: nie, nie mogę, nie dam rady, wystarczy, dosyć, nie chcę),
7. prawidłowe odżywianie się,
8. opiekowanie się sobą, czyli mądre troszczenie się o siebie.

Cele programu 8 x O:

- Nauka radzenia sobie ze stresem;
- Nauka radzenia sobie w trudnych sytuacjach;
- Poprawa zdrowia i zapobieganie chorobom, które mogą być spowodowane przez stres;
- Likwidacja skutków przemęczenia i przeciążenia;
- Odreagowywanie napięć emocjonalnych;
- Nabycie umiejętności regeneracji sił;
- Nauka efektywnego gospodarowania czasem;
- Odkrycie źródeł wewnętrznego oparcia (oparcia w sobie);
- Nauka mądrej troski o siebie, o swój bilans energetyczny;
- Zwiększenie poczucia satysfakcji z życia;
- Zdobycie umiejętności wspierających budowanie dobrych relacji z otoczeniem.

Organizowane są różnego rodzaju kursy i szkolenia oparte na programie „Osiem razy O". Postaram się przybliżyć po kolei poszczególne rozdziały programu. Może czytając nie nauczą się Państwo wszystkiego, ale może dzięki lekturze uda się choć część stresu wyeliminować z życia.
LINK

Program "8 x O" : Oddychanie

Jest to podstawowe zasilanie organizmu - Wojciech Eichelberger

Codziennie masz za mało czasu. Wieczorem okazuje się, że jest jeszcze tyle nie załatwionych spraw. Ciągły pospiech, nerwy, brak czasu na odpoczynek to cechy życia w stresie. Tak wiele rzeczy masz na głowie, że nawet nie pamiętasz o prawidłowym oddychaniu. A przecież oddychanie to podstawa egzystencji!
"Tylko rozbitek, który uniknął śmierci na tonącym okręcie, może pojąć psychikę człowieka, który śmieje się wyłącznie dlatego, że może oddychać." by Abe Kobo
Oddychanie jest jedną z podstawowych funkcji każdego organizmu żywego, ale człowiek - ten współczesny, wykształcony, z wszech miar inteligentny, bardzo często nie docenia jak ważne jest prawidłowe oddychanie dla zdrowia. I to nie tylko fizycznego.
Osoba zestresowana - bez względu na to, czy jest to stres pozytywny, czy negatywny (choć negatywny stres to raczej błąd pojęciowy, bo równie dobrze można byłoby mówić o zdrowej truciźnie) - oddycha płytko i szybko. Jest to gwałtowny, urywany oddech, który nie ma prawa przynieść pozytywnych rezultatów. Analogicznie do szybkiego jedzenia i połykania nie pogryzionych kęsów. Więcej szkody niż pożytku z takich zachowań. Natomiast osoba zadowolona, szczęśliwa zawsze oddycha swobodnie, głęboko i wolno. Najlepiej to widać, gdy zrelaksowany człowiek leży spokojnie, a oddech podnosi jego klatkę piersiową miarowym ruchem.
Niestety ludzie w dorosłe życie przenoszą dziecięcy nawyk zamierania (czy spinania się), czyli napinania całego ciała i wstrzymywania oddechu w sytuacjach trudnych. Organizm ludzki nie rozróżnia stresu fizycznego od psychicznego i w sytuacji trudnej sam z siebie oddycha inaczej. Można to porównać do oddychania podczas wspinaczki po schodach na 10 piętro lub wysiłku, jakbyśmy wędrowali z ciężkim plecakiem po górach. Jak ułatwić naszemu ciału przejście przez sytuację trudną? Musimy nauczyć się, że im ciężej nam żyć, tym głębiej powinniśmy oddychać.

Oddychanie, według Programu Odnowy Wojciecha Eichelbergera, podstawowe zasilanie organizmu:

- działa na wszystkich poziomach: fizjologicznym, biochemicznym (tlenowym i beztlenowym), emocjonalnym, mentalnym i duchowym,
- są dwa rodzaje oddychania:
• Oddychanie brzuszne (przeponowe), które jest między innymi, podstawowym sposobem oddychania w praktyce buddyjskiej i tai-chi.
• Oddychanie piersiowe (żebrowe),
° Najczęściej oddychamy w sposób mieszany, łącząc oba typy oddychania, z tym, że oddychanie piersiowe jest częstsze u kobiet, a przeponowe u mężczyzn.
- jest podstawą w leczeniu stresu,
- świadomy oddech to lepsza praca naszego mózgu, lepsze krążenie krwi, większa kontrola naszych emocji,

Przed stresującą sytuacją trzeba koniecznie dotlenić swój organizm. Najlepiej jest wziąć od pięciu do dziesięciu głębokich i szybszych niż normalnie, przeponowych wdechów. A potem podtrzymywać pogłębione oddychanie do końca sytuacji trudnej..

Oddychanie przeponowe - ćwiczenia:

1. Medytacja oddechu:

Zawsze gdy na coś czekasz, choćby stojąc w korku, czekając na wizytę u dentysty, czekając na spóźniającego się gościa, spożytkuj ten czas na następujące ćwiczenie. Skieruj swoją uwagę na oddech. Wdech ma przypominać ziewnięcie, a wydech - westchnienie. Licz w wyobraźni kolejne wdechy, seriami po pięć.

2. Oddychanie przeponowe na siedząco:

Usiądź wygodnie i opuść ramiona. Skoncentruj się na oddychaniu przeponą. Powoli nabieraj powietrze. Wydłużaj oddech, wydychając powietrze do końca. Powoli wypuść powietrze. Odczekaj chwilę i powtórz proces pięć razy. Oddychaj przeponą, a nie klatką piersiową. Na początku ciężko jest się połapać, czy oddycha się przeponą czy nie. Żeby mieć pewność, to przesadnie wypnij brzuch, wtedy na pewno będziesz oddychać tylko przeponą.

3. Oddychanie przeponowe na leżąco:

Połóż się na plecach z nogami ugiętymi w kolanach. Oddychaj powoli przeponą, tak jakby Twój oddech był potężnym, spokojnym strumieniem. Połóż ręce na brzuchu i pozwól, aby się unosiły i opadały w rytm Twojego oddechu. Wdychaj powietrze przez nos, wydychaj ustami.

4. Oddychanie oczyszczające:

Wciągamy powietrze powoli, jednym pełnym wdechem, tak aby płuca były wypełnione do końca. Trzymamy w płucach kilka sekund. Wydychamy z wielka siłą, w kilku etapach z krótkimi przerwami, przez usta złożone jak do gwizdania ( policzki płaskie ).

Przepona jest mięśniem, który może być wyćwiczony lub całkiem słaby. Po wyćwiczeniu tego mięśnia nauczymy się oddychać głęboko w każdej sytuacji życiowej, nawet bez udziału świadomości. A co nam to daje? Choćby opanowanie stresu czy tremy przed egzaminem.
LINK

Program "8 x O" : Obecność

- to zdolność bycia świadomym tego, co tu i teraz dzieje się w naszym życiu. Wojciech Eichelberger

Bardzo często wyobrażamy sobie, co się stanie. Zwłaszcza, ze doświadczenie życiowe nauczyło już nas, ze każdy nas czyn ma swoje konsekwencje. I tak, w piątek w pracy popełniliśmy błąd. Uświadomiliśmy to sobie w sobotę. W takiej sytuacji większość ludzi przez sobotę i niedzielę projektuje w wyobraźni, co też, z powodu tego błędu, będzie działo się w poniedziałek. Większość tworzonych przez nas wizji jest oczywiście jak najgorsza. A tak naprawdę, rzeczywistość nigdy nie jest aż tak zła, jak sobie to wyobrażamy.

"Jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę, i to, co teraz robię, jest dla mnie najważniejsze".

Obecność - to jeden z rozdziałów programu „Osiem razy O" stworzonego przez Wojciecha Eichelbergera, psychoterapeuty zajmującego się m.in. profilaktyką przeciążenia i wypalenia stresem. Według autora programu, głównym składnikiem gnębiącego nas stresu jest autostres, czyli świadome lub podświadome angażowanie części naszej uwagi i energii w nawykowe złe myśli. Aby wypocząć od bezładnej wędrówki złych myśli musimy nauczyć się powracać świadomością do tego, co w tej chwili wokół nas się dzieje. Powracać do rzeczywistości. Obecność jest to nasze świadome funkcjonowanie tu i teraz, bez błądzenia myślami w przyszłości i wymyślania scenariuszy pt. „Co to będzie?"

Aby zacząć uczyć się obecności, musimy najpierw uwierzyć, zrozumieć i przyjąć do świadomości, że:
- „Co się stało, to się już nie odstanie", czyli nie mamy wpływu na to, co już się stało.
- To, co ma się wydarzyć w przyszłości, na pewno się wydarzy.
- To my kreujemy naszą przyszłość, więc należy pamiętać, że przyczyny przyszłych zdarzeń tworzymy zawsze tu i teraz.
- Należy unikać „złych myśli" na temat „co to będzie?"
- Należy koncentrować się na tym, co jest w tej chwili, na tym co się dzieje w rzeczywistości. Czyli na obecności.

Ćwiczenia na obecność - ćwiczenia w uważnym wykonywaniu codziennych czynności:

1. Uważne jedzenie:

Kiedy zasiadasz do posiłku, wyłącz radio, telewizor, nie czytaj, nie rozmawiaj. Potraktuj jeden posiłek dziennie jak ceremoniał. Najważniejsze jest jedzenie i Ty jedzący. Powoli, z namaszczeniem celebruj każdy kęs. Oglądaj pokarm, jego kolor, strukturę, delektuj się smakiem, zapachem. Staraj się wyłapać wszystkie niuanse. Jedz powoli, dokładnie gryź, żuj powoli i nie spiesz się z połykaniem. Poczuj, że właśnie jesz.

Podobnie możesz ćwiczyć z innymi czynnościami codziennymi, np. z myciem. Skoncentrowanie całej uwagi na wykonywanej w danej chwili czynności nie dopuści do Twojego umysłu żadnej złej mysli, a co za tym idzie - odpoczniesz od stresu.

2. Uważny spacer:

Kiedy wybierasz się na uważny spacer, komórkę zostaw w domu. Po prostu idź, oddychaj i odczuwaj. Skup się ze wszystkich sił na odczuwaniu wszystkich wrażeń. Przyglądaj się uważnie otoczeniu: gałązkom na drzewach, obdrapanym budynkom, innym ludziom. Niech Twój wzrok zamieni się w aparat fotograficzny. Słuchaj wszelkich odgłosów. Oczywiście milej jest wsłuchiwać się w trele ptasie, ale wszystkie dźwięki są dobre: pisk hamulców czy warkot silników również. Wąchaj powietrze, wyczuwaj podłoże przez podeszwy butów. Jeśli się skoncentrujesz na spacerze, nie będziesz myślał o problemach - odpoczniesz od stresu.
LINK

Program "8 x O" : Odpoczynek

„Odpoczywanie – naturalna umiejętność regeneracji organizmu, której musimy się uczyć od nowa” Program Odnowy Wojciecha Eichelbergera

Każdy organizm żywy, jak i każde urządzenie funkcjonuje w dwóch opcjach off i on. Po wysiłku potrzebny jest odpoczynek, po pracy czas wolny, po obowiązkach relaks i rekreacja. W tym miejscu możemy odwołać się nawet do autorytetu najwyższego - po sześciu dniach pracy Bóg Ojciec zarządził odpoczynek.
Można przyjąć, że przez większość naszego życia pracujemy, ale dzięki nowoczesnej technice wzrasta ilość naszego czasu wolnego. Praca i wypoczynek są porównywalnie istotnymi elementami naszego życia, wewnętrznego rozwoju, samorealizacji. Wiążą się z nimi wysiłek i radość. I odpoczynku też trzeba się nauczyć, żeby czas wolny był owocnie wykorzystany. Żeby nasze wewnętrzne akumulatorki mogły maksymalnie się naładować o przygotować nas do dalszej pracy.
Odpoczynek jest tak samo niezbędny organizmowi do życia jak pokarm i powietrze. Nie wolno na siłę zmuszać się do pracy bez przerw koniecznych na odreagowanie.
Nasz organizm wymaga co jakiś czas znacznie większych "porcji" odpoczynku. Jednego, pełnego dnia po każdych sześciu dniach pracy oraz co najmniej dwa razy po dwa tygodnie urlopu w ciągu roku. im więcej człowiek pracuje w cyklu dobowym, tym więcej dni urlopu powinien wykorzystać jednym ciągiem, dlatego należy przyjąć, że dla pracoholików optymalny jest urlop trzytygodniowy. W pierwszym tygodniu muszą się odzwyczajać od przymusu pracowania. I nie jest to takie proste, gdy człowiek już zdążył uzależnić się od pracy. Następne siedem dni, to czas dostosowania się do rytmu życia na urlopie. Dopiero trzeci tydzień staje się wartościowym czasem urlopowym, ponieważ wtedy następuje głęboki odpoczynek fizjologiczny.

Kiedy trzeba zacząć uczyć się odpoczywać?
- wtedy, gdy od kilku dni co rano budzimy się zmęczeni, mimo że wydaje nam się, że spaliśmy dobrze i głęboko,
- wtedy, kiedy budzimy się między 3 a 5 w nocy (jest to tak zwany czas dołka energetycznego) i nie możemy zasnąć,
- kiedy mamy problem z zasypianiem, nawet po wyczerpującym dniu,
- kiedy odczuwamy niewyjaśnione bóle mięsni i stawów, świadczące o przemęczeniu,
- kiedy stajemy się wybuchowi, drażliwi, zbyt nerwowi,
- pojawiają się kłopoty z koncentracją i pamięcią,
- pojawiają się fizyczne objawy wyniszczenia organizmu: wypadają nam włosy, paznokcie stają się łamliwe, pogarsza się stan skóry, pojawiają zaburzenia łaknienia i zanika popęd seksualny.

Nie wolno bagatelizować tych objawów. Zwłaszcza, gdy zauważamy ich kilka na raz. Najlepszym sposobem jest zaaplikowanie sobie urlopu od czynnika stresogennego i aktywny odpoczynek na świeżym powietrzu. Bo choć wydaje się to trochę przewrotne, człowiek najlepiej wypoczywa, gdy się zmęczy - podczas marszobiegu, gry w tenisa czy w koszykówkę.
LINK

Program "8 x O" : Oparcie

"Dobry, świadomy kontakt z ciałem, mocne stanie na nogach, wewnętrzna podpora w mocnym kręgosłupie” Wojciech Eichelberger

Oparcie w sobie, to jedna z ośmiu dróg energetycznych programu „Osiem razy O", element walki ze stresem.
Najważniejszym elementem poczucia oparcia w sobie jest dobra świadomość ciała. Składają się na nią takie czynniki, jak:
- rozumienie swego ciała, czyli w pełni zaakceptowane, uświadomione własne ciało wraz z jego wadami i zaletami,
- dobre czucie się we własnym ciele, co najbardziej utrudnione jest przy wszelkiego rodzaju kompleksach, zahamowaniach,
- na budowanie świadomości naszego ciała wpływają wszelkie formy ruchu, ponieważ uprawianie sportów zmienia ułożenie naszego ciała w przestrzeni,
- umiejętność odczytywania sygnałów o zakłóceniach w jego pracy i o przeciążeniach,
- "oparcie na przeponie", którego doświadczamy przy każdym głębokim przeponowym wdechu,
- stanie, dosłownie i w przenośni, mocno nogami na ziemi. W nogach mamy najsilniejsze mięśnie, które pozwalają nam chodzić w pozycji wyprostowanej po świecie. Mięśnie nóg stworzone są do tego, aby dźwigać nie tylko ciężary fizyczne, lecz przede wszystkim ciężar życia

Pozycja testowa: opierając całe, równolegle ułożone stopy na ziemi, kucamy z rękami skrzyżowanymi na piersiach i barkami zmieszczonymi między kolanami. Trudne. Ale dla ludzi normalnie rozciągniętych i dobrze stojących na nogach jest to pozycja wypoczynkowa, możliwa do utrzymania nawet przez kilkadziesiąt minut.

Grunt to ugruntowanie (ugruntowanie to świadomy kontakt z ciałem w rzeczywistości):
- zwolnij ruch maksymalnie, aż do przesady, nie spiesz się;
- każdy ruch musi wiązać się z maksymalną koncentracją na nim samym,
- nic nie rób na siłę, ruch ma być przyjemny,
- oddychaj świadomie przeponą,
- uświadamiaj sobie siłę grawitacji,
- uświadamiaj sobie wszystkie bodźce działające na zmysły: dźwięki, zapachy, kolory, temperaturę.

Zmysłowe doznawanie

I to, jak wszystko inne można wyćwiczyć. Jeśli masz wolny czas, to poćwicz zmysłowe doznawanie. Najważniejsze - nie możesz się spieszyć. Zaparz sobie ulubioną herbatę w ładnej filiżance lub ulubionym kubku. Usiądź wygodnie i skoncentruj się na piciu herbaty. Odczuwaj temperaturę płynu, zauważaj zmiany, z każdym łykiem herbata jest chłodniejsza. Czujesz dotyk filiżanki na ustach? Cienkie ścianki zupełnie inaczej opierają się niż gruby kubek. Poczuj smak, aromat, . Poczuj herbatę w ustach, przełyku, żołądku. Widzisz kolor herbaty, może widać błyski światła na powierzchni. Wszystko jest ważne, bo nie siedzisz tu, żeby się napić, ale po to by w pełni świadomie pić powoli herbatę. Nagle okaże się, że odkrywasz nowe rzeczy w zwykłej filiżance z herbatą. A przede wszystkim możesz odkryć wewnętrzny spokój.
LINK

c.d.n.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lut 2010, 23:58 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
c.d.

Program "8 x O" : Odreagowanie

„Neutralizowanie fizjologicznej reakcji na stres” Program Odnowy Wojciecha Eichelbergera

Odreagowywanie stresu jest niezbędne. Odreagowanie bardzo podobne jest do wydechu. Aby wziąć wdech, musimy najpierw zrobić wydech. Jeżeli nie wypuścimy powietrza z płuc, to nie ma w nich miejsca na świeży łyk powietrza.

Podobnie ze stresem. Jeśli nie uwolnimy się od poczucia zagrożenia, gniewu i innych negatywnych uczuć, nie będziemy w stanie przyjąć od innych tego, co dla nas dobre. Przepełnienie złymi emocjami powoduje problemy społeczne, wywołuje niepotrzebne kłótnie i spięcia. Najczęściej cierpią na tym nasi najbliżsi, gdy na ich miłe słowa, czułe gesty reagujemy niechęcią i złością.

Jednym ze sposobów zapobiegania wyładowywaniu naszej frustracji i złości na rodzinie jest zasada śluzy, czyli po prostu nie wracanie z pracy prosto do domu.Kazdy potrzebuje trochę czasu na dojście do siebie oraz na odreagowanie.

Sposoby odreagowania:
- odreagowanie stresu wymaga fizycznego działania. Najlepszy jest sport, ruch fizyczny, który pozwoli wypocić złość np. pływanie, granie w tenisa. Wysiłek fizyczny przełącza zmęczony, przeciążony organizm z trybu mobilizacji na tryb regeneracji;
- jeśli praca jest szczególnie stresująca, pracujemy pod wielkim obciążeniem psychicznym, to trzeba znaleźć codziennie wieczorem 20-40 minut na ulubioną formę aktywności fizycznej, Jest jedna zasada: tętno podczas wysiłku powinno wynosić około 120 uderzeń serca na minutę.
- najlepiej pomogą nam odreagować te formy aktywności fizycznej, które automatycznie skupiają uwagę na konkretnym działaniu, bo wtedy umysł najlepiej się relaksuje. Nasz mózg nie jest w stanie w tym samym czasie zajmować się grą i jednocześnie tworzyć stresujących scenariuszy;
- dobrze jest wykorzystać zasadę kontrastu - jeśli głównie pracujemy indywidualnie, wybieramy sporty drużynowe, i na odwrót - jeśli pracujemy w zespole, sport wybierajmy indywidualny.

Jeśli nie mamy czasu na zajęcia sportowe, jest inny sposób na odreagowanie nagromadzonych w pracy emocji przed powrotem do domu. Może to być głośne śpiewanie albo krzyczenie w samochodzie w drodze do domu.
LINK

Program "8 x O" : Odpuszczanie

”Umiejętność odmawiania i regulowania wewnętrznej i zewnętrznej presji” Program Odnowy Wojciecha Eichelbergera

Odpuszczanie - słowo, które dawno już trafiło do języka młodzieżowego, jest bardzo ważnym terminem w Programie Odnowy Wojciecha Eichelbergera. Tutaj to, innymi słowy, rezygnowanie z tego, co zbyt trudne. Zbyt często staramy się sprężać ponad własne siły czy możliwości, grać herosów, by zaspokoić oczekiwania zwierzchników i własne wyobrażenia o sobie. Musimy nauczyć się odmawiać i odpuszczać bitwy nie do wygrania po to, aby wygrać wojnę. Wojnę o własne zdrowie i dobrą formę psychiczną. To forma opiekowania się sobą.

"Możemy pojazd, jakim jest nasz organizm, dobrze serwisować i być sprawnym kierowcą, ale jeśli nie mamy świadomości granic naszej ładowności, to przekroczymy normy bezpieczeństwa. Dlatego musimy nauczyć się nie brać na siebie zbyt wiele. Czyli odmawiać innym i odpuszczać sobie. Odpuszczać sobie, bo zamiarem naszych szefów na ogół nie jest przeciążanie nas pracą. To często my sami – z własnej woli – bierzemy sobie za dużo na głowę i potem nie dajemy rady"
Wojciecha Eichelberger

Żeby móc sobie spokojnie odpuszczać, musimy przyswoić pewne prawdy:
- Musisz odmawiać zawsze, kiedy uznasz, że podjęcie się kolejnego zadania przekracza nasze siły;
- Odmawianie nie jest niczym złym, nie jest ani poniżaniem ani odrzucaniem;
- Powtarzaj sobie: „Jestem dobrym pracownikiem, nie muszę tego udowadniać na siłę każdego dnia, nie muszę wszystkiego w około kontrolować".
- Umiejętność korzystania z czyjejś pomocy świadczy o dojrzałości i jest wyrazem odpowiedzialności. A tkwienie w przekonaniu „Jestem niezastąpiony", to niestety dziecinada. Trzeba uczyć się przekazywania sterów.
- Dla własnego dobra, naucz się prosić o pomoc.
- Dla własnego zdrowia, naucz się ufać innym.

Ćwiczenie z asertywności:

Własna wysoka samoocena i pozytywne myślenie o sobie są podstawą w bezbolesnym odmawianiu innym. Dlatego musisz zacząć mówić i myśleć o sobie pozytywnie już od zaraz:

1. Przypomnij sobie swoje pozytywne doświadczenia życiowe, swoje małe sukcesy, np.: „Jestem dobrym człowiekiem, bo pomagam sąsiadce z bloku", „Jestem uczciwa, bo oddałam kasjerce pieniądze, gdy wydała mi za dużo", „Jestem dobrą siostrą, zawsze jestem przy niej, gdy jestem potrzebna". Takie krótkie zdania (koniecznie z prawdziwych doświadczeń) zapisujemy na karteczce i odczytujemy kilka razy dziennie. Są to zdania proasertywne. Kartkę można zamieścić przy lustrze w łazience, żeby móc czytać myjąc zęby, czy przy monitorze komputera.

2. Nie pozwalaj innym umniejszać Twojej wartości. Kiedy szef Cię ruga słuchaj uważnie, żeby móc odpowiednio zareagować. Przykład: Przełożony zwraca Ci uwagę: „Niczego nie umiesz załatwić porządnie. Miałaś zadzwonić do XX i ustalić szczegóły i do tej pory tego nie zrobiłaś." Zareaguj np.. tak: Powiedziałeś, że niczego nie umiem załatwić porządnie. To nieprawda. Załatwiłam (tu wymieniasz swoje sukcesy). Faktycznie, nie zadzwoniłam jeszcze do XX, bo (wytłumaczenie), ale zaraz tam zadzwonię".

3. Pamiętaj, ze słowo jest bardzo ważne. Dlatego zmieniaj komunikaty, które formułujesz w swoich myślach, z antyasertywnych w proasertywne, np.: zamiast „Niczego dobrze nie robię" myśl „Mam prawo popełniać błędy".

4. W życiu społecznym obowiązują pewne zasady. Dlatego myśl o sobie jako części grupy, wtedy łatwiej będzie Ci powiedzieć stanowczo „nie", np.:

„Mam prawo, jak każdy, pracować 8 godzin dziennie" - i nie muszę zostawać po godzinach,
„Mam prawo, jak każdy, do własnego zdania" - więc zawsze mogę powiedzieć, co myślę,
„Mam prawo, jak każdy, zawsze przerwać komuś, jeśli mnie obraża" - nawet jeżeli jest to mój przełożony.
LINK

Program "8 x O" : Odżywianie

„Jedzenie jako lekarstwo na stres to zły pomysł. Zajadając stres, przeciążamy układ pokarmowy, w wyniku czego mamy jeszcze mniej energii. A wtedy nawet drobne kłopoty zamieniają się w trudny do uniesienia stres. Jedzenie nie służy do poprawiania samopoczucia, ma zapewniać organizmowi niezbędny budulec oraz substancje i minerały utrzymujące go w równowadze biochemicznej” Program „8 razy O" Wojciecha Eichelbergera, psychoterapeuty i doradcy biznesowego

Odżywianie się to jedna z podstawowych konieczności każdego organizmu żywego do podtrzymania życia. I zgodnie z tym jemy. Czasem pochłaniamy wielkie ilości jedzenia, czasem spożywamy produkty, które niewiele z odżywianiem mają wspólnego, czasem dostarczamy naszemu ciału głodowe racje. Układ pokarmowy na ogół szybko się regeneruje - to pozwala nam traktować go arogancko, jak śmietnik. Powinniśmy zapamiętać fundamentalną zasadę „Jedz tylko wtedy, kiedy jesteś głodny".

I tu pojawia się problem. Współczesny człowiek o wiele częściej jada z zupełnie innych powodów niż zaspokojenie głodu.
• Jemy z łakomstwa, bo coś ładnie wygląda, smakowicie pachnie.
• Jemy z ciekawości, bo takiej potrawy jeszcze nie kosztowaliśmy.
• Jemy z nudów.
• Jemy dla towarzystwa.
• Jemy przez dobre wychowanie (to najlepiej widać w święta Bożego Narodzenia lub Wielkiej Nocy. Kiedy odwiedzając rodzinę nie potrafimy odmówić spróbowania kolejnej potrawy, choc nam już jedzenie „bokiem wychodzi").
• Jemy z nerwów. (A niestety jedzenie faktycznie uspokaja. Taki jest mechanizm np.: Karmienia piersią - karmienie zaspokaja głód i uspokaja jednocześnie)

Istnieją ogólne wskazania dotyczące odżywiania:
- Nie ma jednej uniwersalnej najlepszej diety. Każdy powinien wsłuchiwać się we własny organizm, żeby jeść jak najzdrowiej, bo każdemu potrzeba innych składników.
- Jedz, tylko kiedy czujesz głód. Jedz przynajmniej trzy starannie przygotowane, pożywne posiłki dziennie. Można jeść mniej a częściej; jest to zalecane przy intensywnej pracy.
- Jedz świadomie - pamiętaj, co, ile i kiedy jesz.
- Zrezygnuj z przegryzania w przerwach między posiłkami, z bezwiednego przyjmowania pokarmu, z poprawiania sobie nastroju jedzeniem, kiedy nie jesteś głodny. Żołądek działa jak pralka, musi mieć luz, żeby trawić.
- Jedz obfite śniadanie, a za to lekką kolację. (Chińskie przysłowie: "Śniadanie zjedz sam, obiadem podziel się z przyjacielem, a kolację oddaj wrogowi").
- Ostatni posiłek jedz nie później niż 3- 4 godziny przed snem. W nocy układ trawienny jest mało aktywny i późny posiłek niepotrzebnie go obciąża.
- Śpiąc z pustym brzuchem, kiedy kolację zdążysz spalić jeszcze przed zaśnięciem, zgubisz jednej nocy nawet pół kilograma.
- Zapomnij o słodyczach.
- Pij dużo płynów w ciągu dnia.
- Jedz powoli, w odpowiednim miejscu, starannie gryząc i żując. Nie gdzieś w biegu lub na stąjąco. Celebruj każdy posiłek.
- Im mniej jedzenie jest przetworzone, tym lepsze. Chemia zawarta w pokarmie nie jest obojętna dla zdrowia.
- Nie traktuj jedzenia jako leku na poprawę samopoczucia i zagłuszania trudnych emocji. Bez względu na to ile byśmy nie zjedli - problem zostanie. A dodatkowo przybędzie nam kolejny problem - dodatkowe kilogramy.
LINK

Program "8 x O" : Opiekowanie się sobą

”Świadomość swoich potrzeb i zdolność do ich systematycznego zaspokajania”Program Odnowy Wojciecha Eichelbergera

Człowiek jest jednym organizmem, w którym fizyczność z psychiką nie tylko występują razem, obok siebie, ale i uzupełniają się nawzajem i oddziaływają. Słowa „W zdrowym ciele zdrowy duch" nie są jedynie sloganem. Stres powoduje zaburzenia nie tylko w sferze psychicznej, emocjonalnej, ale również ma fizyczne objawy - może spowodować wysypkę, gorączkę czy biegunkę. Człowiek, który chce efektywnie dbać o siebie, musi pamiętać o wszystkich płaszczyznach funkcjonowania. Najlepszym przykładem są sportowcy, którymi zajmuje się cały sztab fachowców. Lekarz dba o zdrowie, psycholog o wolę walki i motywację, dietetyk o prawidłowe zbilansowane posiłki, terapeuta o sprawność fizyczną, kilku trenerów o odpowiednie przygotowanie sportowe.

Każdy człowiek, chcący dożyć w dobrym stanie sędziwego wieku powinien zadbać o odpowiednio zbilansowane pożywienie, przerwy na odpoczynek, czas przeznaczony na odnowę biologiczną i na sen. Przy intensywnej pracy konieczne jest zadbanie o utrzymanie wysokiego poziomu energii.

Opiekowanie się sobą to jeden z obowiązków człowieka. Czasem żartobliwie powtarzamy „Jak ja o siebie nie zadbam, to kto to zrobi". I jest to przejaw bardzo słusznej postawy, bo to właśnie my sami najlepiej wiemy, czego najbardziej potrzebuje nasz organizm. Opieka nad sobą to nie tylko należyty wypoczynek i dbałość o zdrowie. Jest to dbanie o cały organizm i wszystkie płaszczyzny jego funkcjonowania: ciało, emocje, relacje międzyludzkie i samopoznanie, intelekt, samodoskonalenie się i rozwój duchowy.

Opiekowanie się sobą:

- Bezgraniczne zaangażowanie się w jakąś ideę, bez względu na to, czy dotyczy pracy zawodowej, życia rodzinnego czy jakiegoś hobby, jest szkodliwe. Kiedy kierunkujemy całą uwagę w jedną stronę zapominamy o własnych potrzebach. I tak pracoholizm wypala. Branie na siebie odpowiedzialności za całe gospodarstwo domowe i wszystkich domowników doprowadza do zgorzknienia i „cierpiętnictwa" („To ja całe życie wszystko wam..., a wy tego nie doceniacie...") . Zapomnienie się w pasji prowadzi do zaniedbania rodziny i pracy. Jaki wniosek? Złoty środek. I konieczność wsłuchiwania się w nasze ciało, które samo podpowie, jakie ma potrzeby.
- W codziennej gonitwie, natłoku spraw i obowiązków, własne potrzeby odkładamy na później. Błąd. Pamiętaj, żeby codziennie zadbać o siebie, bo to z sobą masz żyć długo i szczęśliwie, a na pewno są w Twoim terminarzu sprawy, które mogą zaczekać do jutra. Bieżące zaspokajanie własnych potrzeb jest konieczne, pozwala lepiej pracować i wykonywać inne nałożone na nas obowiązki.
- Rozwijając świadomość (świadomość własnego ciała) wyczulamy się na sygnały, które nam własny organizm wysyła. Dzięki temu możemy zapobiegać niedoborom, odpuszczać zawczasu i ładować akumulatorki za nim się do końca rozładują.
- Opiekuj się sobą, jak matka dzieckiem. Nie tylko dbaj o potrzeby, ale zawsze znajdź dla siebie dobre słowo. Patrząc w lustro zawsze powiedz sobie jakiś komplement. Zasypiając pomyśl o czymś miłym, co Cię w danym dniu spotkało. Warto pielęgnować postawę szacunku i miłości do siebie samego.
LINK



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 mar 2010, 17:20 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Czy ma ktoś może rzetelne informacje na temat czekolady? Wiem że kakao zdrowsze itd.(ale ziarna ciężko dostać jest)Wiem że najlepiej samemu zrobić sobie czekoladę(robiłem-na święta, jak miałem czasu więcej). Chodzi mi o czekoladę ze sklepu, bardziej znanych marek jak Wedel czy milka. Chodzi o czysta gorzką lub czysto mleczną czekoladę która w składzie nie ma nic podane co mogło by wskazywać na szkodliwe. Czasem w pracy lubię sobie zjeść całą tabliczkę, ale ostatnio ktoś mi powiedział że to mi zaszkodzi(co w sumie wyśmiałem) albo że mam niedobory magnezu. Jak to się ma do prawdy?Czy czekolada szkodzi? A jeśli nie to do jakich ilości? Pomijam efekty tycia itp. bo moja przemiana materii nie pozwala mi utyć od dawna już...

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 mar 2010, 17:48 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
W czekoladzie szkodzi najbardziej cukier, którego są tam olbrzymie ilości ;)
ale ostatnio rozmawiałem z koleżanką, która na ferie wróciła z wymiany studenckiej z Portugalii, przywożąc ze sobą Brazylijczyka - mówili oboje, że nasza czekolada (w ogóle nasze jedzenie ;) ), to po prostu niebo w gębie, w porównaniu do tego co można dostać w Portugalii, Hiszpanii i Brazylii, a pewnie też wielu innych krajach. Ichnie "dobre" czekolady smakują jak u nas najtańsza z tesko - plastik ;)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2010, 13:12 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 sty 2010, 19:46
Posty: 37
Wiosna….ach to ty! Czyli o przesileniu wiosennym.

Wiosna tuż, tuż…Przyroda budzi się do życia, dni stają się coraz dłuższe i bardziej słoneczne, wszystko zaczyna się zielenić, a co się dzieje z nami? Im bardziej wszystko budzi się do życia, tym bardziej my padamy ze zmęczenia, jesteśmy bardziej podatni na infekcje, odczuwamy znużenie pomimo długiego snu, niechęć, poczucie rezygnacji, i ze zgrozą myślimy, że trzeba iść do pracy. Ponadto ogarnia nas apatia i tracimy apetyt. Na szczęście objawy te nie świadczą o żadnej poważnej chorobie, a o tzw. przesileniu wiosennym.

Ci ,którzy jednak odczuwają negatywne skutki przesilenia wiosennego, wiedzą że jest bardzo uporczywe. Sprawia, że trudno nam się skoncentrować, pracować, wszystkie obowiązki stają się dwa razy trudniejsze. Czyż nie?
Przesilenie wiosenne dopada, niestety, większość z nas, na szczęście jest stanem przejściowym i u większości osób szybko mija( trwa około 2-4 tygodni). W sytuacji, gdy utrzymuje się dłużej, nasila się lub gdy typowe dla niego objawy pojawiają się regularnie prawie każdego roku, należy zwrócić na to uwagę i skonsultować swój stan z lekarzem psychiatrą. Może to bowiem świadczyć o depresji.

Do jego najczęstszych objawów przesilenia wiosennego zaliczamy:
- ogólne poczucie zmęczenia, znużenie i apatię,
- niechęć do podejmowania aktywności fizycznej i umysłowej,
- trudności w koncentracji (kłopoty ze skupieniem się na pracy czy nauce),
- nadmierną senność lub przeciwnie, trudności z zasypianiem,
- obniżoną odporność organizmu, a w związku z nią podatność na infekcje,
- bóle głowy,
- odczuwanie niewielkich wzrostów temperatury jako dużo wyższych,
- odczuwanie nieusprawiedliwionej niechęci wobec innych ludzi.,
-stawianie sobie zbyt wysokich wymagań(„czas skończyć z lenistwem, czas wziąć się do pracy, zrobić porządki, zająć się wyglądem…”

O czym każdy z nas powinien pamiętać, aby uniknąć towarzyszącym przesileniu wiosennemu zagrożeniom? Dzisiaj kilka słów, jak sobie z tym radzić.

1. Zadbaj o swój sen. Ośmiogodzinny odpoczynek nocny znakomicie regeneruje organizm, a po dobrze przespanej nocy samopoczucie jest zdecydowanie lepsze. Aby dobrze zasypiać, unikaj picia po południu napojów pobudzających np. mocnej herbaty, kawy albo coca-coli. Kolacja powinna być lekka i opierać się na produktach bogatych w tryptofan (aminokwas, który wykazuje działanie uspokajające) takich, jak: biały ser, mleko, mięso z indyka, ryby i banany.
2. Wstawanie. Mrok za oknem nie zachęca do porannego wstawania informując nasz mózg, że jest jeszcze noc i pora snu. Dlatego pozwól swojemu organizmowi obudzić się powoli. Nie zrywaj się rano gwałtownie z łóżka, jak tylko usłyszysz dzwonek budzika. Poleż w łóżku przez kilka minut przeciągając się, co uaktywni mięśnie po nocnym odpoczynku. Następnie wstań i zaświeć wszystkie lampy w pobliżu (ekolodzy mnie zastrzelą;-),by obudzić rozespany organizm i dać mu pozytywną dawkę światła. Chłoń każdy promień słońca – w domu i w pracy w ciągu dnia odsuwaj zasłony i żaluzje, żeby jak najwięcej światła dziennego wpadało do pomieszczeń. Następnie otwórz również okno i wykonaj kilka głębokich, ale powolnych oddechów.W ten sposób dotlenisz się po całonocnym śnie.
3. Pamiętaj, aby zjeść pożywne śniadanie, które dostarcza organizmowi energii do działania. Powinno ono składać się z węglowodanów czyli ,np. pieczywa, jak również białka w postaci wędliny, jajka i sera. Kanapki najlepiej smakują ze sporą ilość surowych warzyw np. pomidorów, ogórków, sałaty, które są jednocześnie źródłem witamin. Pożywne ą również płatki owsiane, ziarna zbóż, suszone owoce i orzechy. Do śniadania niezbędna jest odrobina masła roślinnego, ponieważ tłuszcz ułatwia przyswajanie witamin z warzyw. Bardzo ważne jest śniadanie, które zimą powinno być szczególnie pożywne, ponieważ dostarcza organizmowi energii nie tylko do działania, ale i do zapewnienia uczucia ciepła wewnętrznego.
4. Odżywianie. Warto pamiętać o mrożonkach, gdyż zachowują one większość niezbędnych dla nas witamin, zwłaszcza wit. C,A,E oraz te z grupy B. W jadłospisie warto też uwzględniać kiełki, które stanowią źródło cennych witamin i składników mineralnych. Można je kupić lub hodować w domu. Samemu możemy też hodować natkę pietruszki i szczypiorek ,odporność poprawiają także jogurty i inne mleczne napoje zawierające żywe kultury. Doskonałym stymulatorem serotoniny jest na przykład czekolada, a do nieco mniej kalorycznych „rozweselaczy” zalicza się szpinak, ser, czy wątróbkę. Warto sięgnąć też po pokarmy zawierające sporą ilość błonnika np. jabłka.
5. Zwróć uwagę na swój ubiór, gdy wychodzisz na dwór. Ubranie powinno być kilkuwarstwowe, ponieważ powietrze znajdujące się pomiędzy poszczególnymi elementami garderoby dodatkowo zabezpiecza przed utratą ciepła. Nie zapominaj o czapce, szaliku i rękawiczkach. Należy pamiętać, że najwięcej ciepła uchodzi przez skórę głowy, toteż jej ochrona jest niezmiernie istotna. A komfort cieplny jest jedną ze składowych dobrego samopoczucia. Warto zwrócić też uwagę na kolorystykę ubioru, i tak np. kolor czerwony –ożywia, dodaje energii, pobudza do działania. Żółty-wzmacnia i ożywia umysł, wpływa pozytywnie na odporność nerwową. Podobnie pomarańczowy. Z kolei kolory niebieski, zielony i fioletowy działają raczej uspokajająco, likwidują napięcia, przywracają równowagę.
6. Jeśli palisz papierosy, to organizm twój jest dodatkowo niedotleniony na skutek działania składników dymu tytoniowego, co pogarsza znacznie samopoczucie i kondycję, dlatego końcówka zimy może być dobrym pretekstem do rzucenia tego nałogu, choć wymaga to silnej motywacji i wytrwania w postanowieniu. Nagrodą będzie lepsze samopoczucie i kondycja oraz poprawa wyglądu, zauważalne już po kilku tygodniach niepalenia.
7. Na wiosnę nieoceniony jest regularny ruch i ćwiczenia fizyczne, które znakomicie usprawniają i dotleniają organizm. Jednocześnie wydzielane w czasie wysiłku przez mózg endorfiny i serotonina poprawiają nastrój i wprowadzają w stan błogości. Aktywność fizyczną trzeba jednak wprowadzać stopniowo w zależności od własnej wydolności, gdyż nadmierny wysiłek może po prostu zaszkodzić. Każdy trening należy zaczynać od kilkuminutowej rozgrzewki. Dla zdrowia najlepsze są dyscypliny stymulujące układ krążenia ,np. marsz, bieganie, jazda na rowerze i pływanie. Ćwiczyć należy około 20-30 minut i co najmniej 3 razy w tygodniu. Zima nie zachęca do aktywności fizycznej, warto jednak w czasie przedwiośnia rozruszać swój organizm. Regularny ruch usprawnia nas i dotlenia. Polecam również, „szybki spacer” lub jak kto woli- Nordic Walking. Wsłuchajmy się w przyrodę. Znajdźmy choć jeden dzień na wycieczkę na łono natury, a budząca się do życia przyroda pozytywnie na nas wpłynie!
8. Na dobre samopoczucie ma wpływ również umiejętność radzenia sobie ze stresem. W okresie przesilenia wiosennego warto nieco zwolnić tempo w pracy i w domu rozdzielając sprawy na ważne i nie ważne oraz pilne i nie pilne. Rozluźniająco może działać regularne słuchanie muzyki relaksacyjnej, masaże lub uprawianie technik relaksacyjnych np. joga albo aromaterapia, którą w warunkach domowych może być wieczorna ciepła kąpiel z dodatkiem olejku lawendowego lub różanego albo ulubionych ziół.
9. Warto sięgnąć do starych, domowych sposobów wzmacniania odporności i pić herbatę z sokiem malinowym, mleko z miodem, sok z cebuli lub z cytryny albo spożywać czosnek. W aptekach dostępne są gotowe preparaty ziołowe pobudzające układ immunologiczny, a tym samym stymulujące naturalną odporność organizmu. Do najpopularniejszych należy jeżówka (echinacea), ziele pokrzywy, preparaty z żeń-szenia i miłorzębu japońskiego. Dodatkowo można przyjmować mikroelementy (zwłaszcza preparaty magnezu i cynku). Wszystkie one dostępne są bez recepty w każdej aptece. Odczuwając silnie stresy, niepokój czy złe samopoczucie warto zwrócić uwagę na naturalne sposoby, m.in. zioła. Herbatka z melisy skutecznie łagodzi napięcie i niepokoje, a wypita przed snem dodatkowo ułatwia zasypianie. Wprost nieoceniona jest herbatka z owoców dzikiej róży, która zawiera znów bardzo dużo minerałów (potas, magnez, cynk, wapń) oraz witaminy C. Powyższe preparaty pobudzają nasz układ odpornościowy do zwalczania bakterii, wirusów, grzybów oraz innych patogenów chorobotwórczych.
10. Warto sięgnąć po suplementy
Odpowiednio zbalansowana dieta dostarcza zazwyczaj wszystkich potrzebnych składników odżywczych, łącznie z witaminami i minerałami. Cześć ludzi aktywnych zawodowo nie jest jednak w stanie odżywiać się racjonalnie, co może prowadzić u nich na przedwiośniu do niedoborów witaminowych. Dlatego u takich osób warto na przedwiośniu rozważyć suplementację witaminową uzupełniającą codzienną dietę zwłaszcza, że w aptekach dostępna jest szeroka gama preparatów wielowitaminowych.. Farmaceuta jest w stanie doradzić każdemu odpowiedni preparat w zależności od wieku, płci, stanu zdrowia i stopnia wytrenowania. Należy jednak pamiętać, że kuracja witaminowa powinna trwać nie dłużej niż 1-2 miesiące, bo witaminy w nadmiarze mogą zaszkodzić.
11. W miarę możliwości unikaj dużych skupisk ludzi (w autobusach, tramwajach, w hipermarketach), bo tam możesz „złapać” przeziębienie lub grypę.

I tak już na koniec, pragnę jeszcze raz zaznaczyć, że nasze aktualne odczucia są skutkiem procesów przestawiania się organizmu z jesienno-zimowego, "uśpionego jak niedźwiedź" na rytm wiosenno-letni „radosnego jak skowronek”. Zmienia się sposób funkcjonowania układu krążenia, tętno, częstość oddychania oraz poziom hormonów, które wpływają na nasz nastrój. Stosując się jednak do powyższych rad można ten "trudny" okres uczynić nieco znośniejszym.
Zatem „Skowronki” cieszmy się nadchodzącą wiosną, wykorzystajmy dłuższe dni na spotkania z przyjaciółmi, relaks i odpoczynek, a z pewnością nasze samopoczucie poprawi się w ciągu najbliższych tygodni i powitamy wiosnę w dobrym nastroju….Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty!
Anna Słomińska
LINK



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2010, 19:15 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 kwie 2009, 23:09
Posty: 116
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Czy ma ktoś może rzetelne informacje na temat czekolady? Wiem że kakao zdrowsze itd.(ale ziarna ciężko dostać jest)


Kiedys sie zastanawialem dlaczego czekolada polecana jest jako "zdrowa" (np. jesli masz wysilek umyslowy zaleca sie jej spozywanie). Twierdzi sie ze ma spore ilosci pewnych mineralow, witamin np. magnez i inne. Lecz co takiego jest w skladzie czekolady co czyni ja "zdrowa"? Otoz jest nim cacao, a reszta substancji tylko szkodzi, wiec zapomnij o mlecznych i wiekszosci gorzkich.
Teraz nalezy sie mu przyjzec blizej i zastanowic czy nie lepiej spozywac go samego bez zbednych dodatkow?

Jesli juz mialbys wybierac ktoras z czekolad dostepnych na rynku to szukaj takiej o jak najwiekszej procentowej zawartosci kakao czyli tzw. gorzkie (90% i wiecej). Dla Indian Ameryki srodkowo-poludniowej (np: Majowie, Aztekowie), ziarno kakaowca bylo niezwykle cenne , traktowali je jako "dar bogow".

Prawie kazdy produkt poddany obrobce termicznej traci na swojej wartosci odzywczej i tak tez jest z cacao, wiec najlepsza opcja byloby spozywac go w stanie surowym, nie przetworzonym. Mozna przyrzadzac z niego przerozne reczy jakie tylko przyjda do glowy, chociazby wysmienite desery, szejki, badz napoje.
Prawdziwe surowe nieprzetworzone cacao dostepne w Polsce mozna nabyc np. tutaj:
http://www.bogutynmlyn.pl/go/_info/?id=2759&page=

Jest jedna rzecz (miedzy innymi), o ktorej malo sie mowi, a mianowice teobromina, ktora jest silnym stymulantem, ale pomijajac to cacao wydaje sie dosyc dobrym zrodlem pewnych substancji odzywczych oraz antyoksydantow.

Czy cacao jest odpowiednie dla ciebie, zdecyduj sam. Aletrnatywnie korzystniej dla ciala jest spozywac karob (chleb swietojanski, chleb sw. Jana).

Ponizej kilka wideo o zaletach i wadach cacao:

Wady:
phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]


Zalety:
phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]



Ogolnie cacao jest w porzadku, ale w umiarkowanych ilosciach i odpowiednich kontekstach.


Produkcja surowego, nieprzetworzonego cacao:
phpBB [video]

_________________
Neti Neti



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2010, 23:26 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lut 2010, 8:35
Posty: 66
Płeć: kobieta
lordi222 pisze:
Czy ma ktoś może rzetelne informacje na temat czekolady? Wiem że kakao zdrowsze itd.(ale ziarna ciężko dostać jest)Wiem że najlepiej samemu zrobić sobie czekoladę(robiłem-na święta, jak miałem czasu więcej). Chodzi mi o czekoladę ze sklepu, bardziej znanych marek jak Wedel czy milka. Chodzi o czysta gorzką lub czysto mleczną czekoladę która w składzie nie ma nic podane co mogło by wskazywać na szkodliwe.

Wiem, ze czekolada Lindt z 70 i 85% zawartoscia kakao nie zawiera chemikaliow, o ile nie dodano nic oprocz tego co podane jest w skladzie.

Cytuj:
Czasem w pracy lubię sobie zjeść całą tabliczkę, ale ostatnio ktoś mi powiedział że to mi zaszkodzi(co w sumie wyśmiałem) albo że mam niedobory magnezu. Jak to się ma do prawdy?Czy czekolada szkodzi? A jeśli nie to do jakich ilości? Pomijam efekty tycia itp. bo moja przemiana materii nie pozwala mi utyć od dawna już...

Lordi222, czy jestes pewien ze to nie jest objaw glodu komorkowego? Czy Twoja dieta jest prawidlowa tj. zawiera wszystkie niezbedne witaminy i mineraly?
Ja tez kiedys potrafilam zjesc cala tabliczke czekolady w ciagu dnia. Na zdrowie mi to nie wyszlo. Odkad zmienilam diete, w ogole nie odczuwam potrzeby jedzenia czekolady.

Z kakao jest pewien problem... zawiera jakas substancje, ktora nie pozwala na gojenie sie nadzerek w jelitach. Jezeli jelita sa zdrowe, to kakao w umiarkowanych ilosciach im nie szkodzi :).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 mar 2010, 0:27 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Surowe kakao jest najbogatsza roslina, jaka rosnie na tym swiecie, pod wzgledem przeciwutleniaczy, po prostu bomba :spoko: . Ale zaznaczam, ze jest to surowe kakao, a nie sklepowe, nawet lidl nie umywa sie do surowego, po podgrzaniu jest niszczone ok 80% procent przeciwutleniaczy.

Jak pierwszy raz skosztowalam surowego kakao , to zakrecilo mi sie w glowie, wiec jest to potezny stof :D .
Ja robie czekolade czy inne batony czy ciasta czekoladowe w domu i daje takiego pawera, ze mozna pol nocy zakuwac do egzaminu :mrgreen:

skladniki:
http://www.bogutynmlyn.pl/go/_info/?id=2760&page=
http://www.bogutynmlyn.pl/go/_info/?id=2929&page=

A tutaj tabliczka surowej czekolady:
http://www.bogutynmlyn.pl/go/_info/?id=2928&page=

Surowa czekolada, jest poteznym stymulantem, wiec nie powinno jadac sie czesto i w zadnym wypadku na noc, gwarantowana nie przespana noc ;)

Tutaj prosty przepis na czekolade:

100 grams Cacao powder
100 grams Cacao butter
Agave nectar to taste.
http://www.indigo-herbs.co.uk/acatalog/ ... olate.html

Jak ktos chetny moge podac proste przepisy na ciasto czekoladowe czy trufle :zęby:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 mar 2010, 16:48 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Fado pisze:
Lordi222, czy jestes pewien ze to nie jest objaw glodu komorkowego? Czy Twoja dieta jest prawidlowa tj. zawiera wszystkie niezbedne witaminy i mineraly?
Ja tez kiedys potrafilam zjesc cala tabliczke czekolady w ciagu dnia. Na zdrowie mi to nie wyszlo. Odkad zmienilam diete, w ogole nie odczuwam potrzeby jedzenia czekolady.

Ale ja takie chęci mam czasami tylko. Jak przyjdzie mi ochota to cała tabliczka pęka. A często nie mam ochoty na nic słodkiego. Tak. Uważam że moja dieta składa się z wszystkiego niezbędnego. Pomijając syf jaki wprowadzam razem z roślinami do organizmu(bo o tej porze roku nie wierze że są one "czyste" nawet od chłopa na targu) to staram się unikać wszystkich konserwantów itp. świństwa. Ale czasem jest to niemożliwe. Powiem tak-możliwe ale trzeba mieć czas żeby samemu wiele rzeczy zrobić. Ot choćby głupiej czekolady nie bardzo mam czas samemu przygotowywać..
A ziarna kakao mm zamiar zamówić jako dodatek do diety(taka mała witaminka wszechstronna).
Fado pisze:
Wiem, ze czekolada Lindt z 70 i 85% zawartoscia kakao nie zawiera chemikaliow, o ile nie dodano nic oprocz tego co podane jest w skladzie.

Być może ale na 100% zawiera cukier. Wiem bo sprawdzałem 95% czekolady gorzkie i zawierają cukier.

A te filmiki o wadach kakao są bardzo niecelne bo jest oczywistym że roślina ta jest nadzwyczaj wartościowa.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 14 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group