Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 07 gru 2019, 23:39

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 04 wrz 2011, 10:03 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Zamierzanie Rzeczywistości.

Witam wszystkich

To, co zamierzam napisać wynika głównie z mojej wiedzy praktycznej, jaką zdobyłem w ciągu swojego życia , jest to wiedza ciągle rozwijana i ciągle wymaga rozwoju- jest ona jednak według mnie na tyle dojrzała, aby działała w warunkach „frontowych” tej wrogiej rzeczywistości i innych poziomów świadomości- ja wiem, że działa, bo działa w moim życiu.
Wiele z tego, co napisze jest efektem mojej pamięci tego jak widać ten świąt z zewnątrz- z perspektywy bardziej „obszernej” ze tak się wyrażę. To, co piszę jest wynikiem wiedzy, z która przyszedłem tu na ziemię i którą udało mi się poskładać w pewną całość, (choć ciągle nie do końca) poprzez badanie własnego wnętrza- swoich uczuć, emocji i innych poziomów.

Zdaje sobie sprawę ze tematyka ta dosłownie jest obca dla niektórych czytających w najlepszym przypadku a w większości po prostu nie do zaakceptowania- nie interesują mnie jednak ci, którzy co najmniej nie są gotowi do chociażby próby zrozumienia, – ale piszę to dla WAS – tych wszystkich, którzy zachowali część intuicyjnej wiedzy, inteligencji, i pragnienia zrozumienia, czym jesteście i w jakiej rzeczywistości się znajdujemy tu wszyscy oraz jak sobie z tym radzić.


Medytacja- dla mnie przynajmniej- to obserwowanie swojego ciała energetycznego i swoich poziomów świadomości, (do których z czasem mamy coraz większy dostęp) zrozumieniu, co jest, czym i gdzie, co ma swoje miejsce, a następnie poskładanie ich w funkcjonalna całość.
Na ziemi nie mamy dostępu do wyższych stanów świadomości głównie, dlatego ze nasze ciało energetyczne jest w „strzępkach”( tak jak nasze DNA)- na które składają się nasze uczucia, emocje, energia sexualna-extaza, energia ziemi, energia miłości, energia radości dziecka, energia słońca, świadomość i wola – to tak ogólnie tylko i może to kiedyś spróbuje opisać głębiej, jeśli ktoś będzie chciał.

Jestem prawie pewien ze wiele osób zarzuci mi(pomijam tych, którzy zarzucą mi fantazjowanie, szaleństwo, wąchanie kleju itp.) to iż wywyższam się ponad innych- mniej „rozwiniętych” oraz ze chciałbym przypiąć sobie status „oświeconego”… Niestety- tu na ziemi jestem w jak najbardziej ludzkiej formie – „nieoświecony” choć często oświeca mnie jaki jestem głupi w niektórych sytuacjach ale na szczęście świadoma głupota to podstawa rozwoju.

Swoją wiedzę zdobyłem po różnych ciężkich walkach sam ze swoimi różnymi słabościami- głupotą ego bezmierną jak ocean…. a mimo to jakoś mi się coś tam udało zrozumieć i nauczyć. Ciągle myślę ze to tak niewiele, że mógłbym więcej gdybym nie był taki oporny i często zbyt leniwy żeby postarać się bardziej- szczególnie, gdy czuje, że mam nieskończoność na wyciagnięcie ręki. Na szczęście moje wyższe Ja zdając sobie sprawę (już zanim tu przyszedłem) ze rodząc się tu będę ograniczony ludzkim stanem świadomości- pogrążony w transie różnych ludzkich ograniczeń, uczyło mnie często boleśnie „metodą bata” – a czasem delikatnie popychając w pewnym kierunku abym zrozumiał różne lekcje….

W danej chwili jednak – tu na ziemi - „Formą wyzwoloną” bynajmniej tez nie jestem bo gdybym był wyzwolony – to by mnie tu niebyło - ZROZUMCIE ZE DANA PLANETA TO NIE TYLKO FIZYCZNA MASA ALE STAN ŚWIADOMOŚCI OBOWIĄZUJĄCYCH ZASAD KAŻDEGO KTO TU PRZYCHODZI I KAŻDY KTO TU PRZYCHODZI STAJE SIĘ CZĘŚCIĄ TEGO STANU – CZĘSTO NA WIELE „WCIELEŃ” .

Praktycznie chyba każda istota przychodząca tu „spoza” zdaje sobie w pełni sprawę ze chcąc żyć ludzkim życiem będzie musiała zapomnieć, czym jest naprawdę – poziom wibracji jest tu tak niski ze jest praktycznie niemożliwym zachować wiedzę w całości w nienaruszonym stanie- można natomiast „oszukac” system i przynieść ze sobą części wiedzy jakby skompresowanej w pliki zip, które potem będzie można w ciągu życia powoli „rozpakować” odczytać i ułożyć w całość. Mi także udało się przynieść, co nieco ze sobą – nie do końca wyszło mi to jednak najlepiej - wiele informacji zostało uszkodzonych a przez to odczyt ich utrudniony – nie mówiąc już ze warunki na ziemi są tak skonstruowane żeby tacy jak ja nigdy sobie nie przypomnieli, czym są….
Są zapewne istoty na tyle doświadczone, które dosłownie wbijają się w świadomość tej planety niczym sztylet w masło i od dziecka pamiętają swoje duchowe przeznaczenie(np. Jezus- mogl być kimś takim) oraz tego, jakim są na innych poziomach. Maja oni aktywne, poskładane i funkcjonale pola energii pozwalające im na połączenie z wyższymi poziomami siebie oraz mogą też (choć to nie jest wyznacznikiem) dokonywać rożnych „cudownych” uzdrowień itp. i nie musza się specjalnie starać, aby rozwijać te zdolności, bo udało im się przejść z grubsza w nienaruszonym stanie przez barierę otaczającą ziemię, ale mimo to nie są w 100% wyzwolone już z samego faktu ze tu są - i taka jest moja wiedza na ten temat(na pewno niekompletna).
Ja niestety utraciłem większość pamięci tego, czym jestem „poza” i musiałem układać w całość niespójne elementy wiedzy -musiałem przypominać sobie kawałek po kawałku skąd pochodzę, czym jestem, i dlaczego akurat tu- a wielu rzeczy nie wiem do dziś.


Rodzimy się w tym świecie jako istoty ułomne (nie do końca, co prawda tak jest, bo dzieci mają potencjał, ale zostaje on zduszony szybko), głupie i niezdolne do praktycznie niczego oprócz czynności fizjologicznych – życie ludzkie można ująć jednym słowem – TELENOWELA – sztuczny pozbawiony prawdziwej esencji życia obraz egzystencji, na pokaz, - byle do przodu…. ciekawe tylko czym do przodu - chyba tylko nogami bo na pewno nie doświadczeniem które by miało jakąkolwiek wartość dla doświadczenia ducha.
Jesteśmy ogłuszeni i oślepieni a do tego nawet inteligencja nie dopisuje jakoś… a bynajmniej edukacja temu „nie sprzyja” – dzięki temu siły sterujące tym światem mają nas dosłownie owinięte wokół palca i robią z nami, co chcą - indywidualnie w życiu codziennym i globalnie. Mało tego – nie potrafimy nawet chodzić po omacku przez zycie wiec ciągle walimy głową w mur - w sumie „przewodnicy duchowi” „pomagają” nam ciągle w niego uderzać…. ludzkość nie sięgnęła jeszcze jednak dna… coraz więcej już nawet nie potrafi chodzić na nogach ale czołga się….

Jeśli boli cię to, co napisałem - czujesz oburzenie - sprzeciw wewnętrzny - złość – niedowierzanie – nienawiść - chec wykrzyczenia: co to za bzdety - co ten gość pierd… co pali? Albo nawet teraz walisz ręka w biurko z niedowierzania to wiedz jednak ze jest to reakcja obronna przez to co zostalo wprogramowane w ciebie w ciągu całego żywota.
NIKT nie lubi słuchać a co dopiero dopuścić do swojej świadomości fakt ze jego żywot jest niewiele wart - ze jest żywotem marionetki bez prawdziwej treści - bez celu innego niż jedzenie, praca, telewizja, sex, sztuczne dramaty emocjonalne z bliskimi, rozmyślanie o tym jak bardzo innym się podobamy lub nie i tak bym mógł wymieniać bez końca….”
Gdybym miał sformułować jedna z największych mądrości dla tego świata używając jak najbardziej odpowiednich słów to bym powiedział, że wszyscy siedzimy po uszy w gównie
- problem w tym ze większość nie wie jak bardzo…..


Tyle na początek w temacie – jak pesymistyczna jest sytuacja- temat ten mógłbym rozwijać jeszcze długo - jednak wystarczy jako punkt wyjścia bez akceptacji, którego dalsze czytanie niekoniecznie ma sens. Żeby uświadomić sobie jak wyjść z problemu najpierw musimy sobie uświadomić ze w nim tkwimy – tymczasem, tak jesteśmy zaprogramowani żeby myśleć, że wszystko jest ok.


1.Możliwośći i ograniczenia kontrolowania własnej rzeczywistości na ziemi.

Na pewno często każdy słyszał stwierdzenia typu - „tworzysz swoja własna rzeczywistość” dla mnie jest to uogólnienie i gra słów - jest to tylko prawda do pewnego stopnia i tylko po spełnieniu pewnych warunków - inaczej można sobie chcieć „kreować” własna rzeczywistość do usranej śmierci a i tak się nie spełni bo NIE MOŻNA MIEĆ WPŁYWU NA SWÓJ LOS BEZ POŁĄCZENIA ZE SWOIM WYŻSZYM JA, KTÓRE JEST POŁĄCZONE Z WSZECHISTNIENIEM” .

Ludzka zbiorowa świadomość dawno temu została pozbawiona tej kontroli - poprzez oddzielenie od wyższego ja (uogólniając) odbierając prawdziwe możliwości wyboru i wolnej woli.

Możliwości wyboru i jakiegokolwiek wpływu na swój los dla przeciętnego człowieka są równe ZERO. Każdy ma jakieś przeznaczenie – pewien schemat doświadczeń do przerobienia i tego z poziomu ludzkiej świadomości zmienić nie można.


2. Struktura rzeczywistości – łopatologicznie (postaram się)


Struktura wszechświata - tak jak ja to czuje - mimo że wygląda z jednej strony na skomplikowaną, z drugiej jest bardzo prosta. Komplikuje się tylko jak wdajemy się w szczegóły a te są niekoniecznie w danym momencie akurat niezbędnie potrzebne i zamiast pomagać zrozumieć to tylko mamy większy burdel w głowach. Same mechanizmy fizyki poszczególnych światów mogą być tak różne, że czasem lepiej sobie darować…. Z perspektywy mojego abstrakcyjnego odczuwania a nie tylko logicznego analitycznego umysłu wszechświat jest zbudowany z poziomów intensywności odczuć.

źródło->idea->excytacja->intencja zrealizowania idei napędzana ekscytacją->uporządkowany ruch energii poprzez wprowadzenie świadomości-> powstają światy

Źródło - za cholerę nie mogę go opisać, czym jest a gdybym próbował zacząć to bym nie skończył nigdy - z drugiej jednak strony wszechświat jest właśnie tym - NIESKOŃCZONĄ PRÓBĄ OPISANIA TEGO, CO JEST NIEOPISYWALNE I DOŚWIADCZENIA TEGO OPISU.
W momencie, kiedy powstaje idea stworzenia jakiegoś świata jest on w moim odczuciu obdarzany automatycznie świadomością albo tez świadomość jakby „oddziela” się od źródła- zamieszkując daną rzeczywistość – świadomość ta nadaje energii pewne uporządkowanie- jakiś ład i skład żeby to wszystko miało funkcjonalne zasady. Potem dalej świadomość rozdziela się na mniejsze cząstki (oczywiście to jest iluzoryczne oddzielenie od samego początku tylko na potrzeby excytacji doświadczenia danego wszechświata) i tak ty i ja jesteśmy właśnie taka cząstką - są nią tez galaktyki, gwiazdy, planety, istoty „anielskie” i „demoniczne”, które wole jednak nazwac tymi co czuja empatie i tych co wybrali chłodny bezduszny intelekt jako drogę doświadczania – jestem pewien ze sa tez mieszanki rożnego stopnia i rodzaju - świat jest tylko na skrajach biegunów czarny albo biały a pomiędzy leży bardzo dużo mieszanek kolorów różnego rodzaju. Cząstkami świadomości sa tez ludzie, zwierzęta, rośliny, minerały bakterie, atomy, kwanty energii…. jest tez sztuczna inteligencja ale ta nie posiada prawdziwej świadomości mimo ze energia z której się składa może być świadoma.

3. Wola

Każdy bez wyjątku wie, czym jest ziemska wola (niewola raczej) już jako dzieci uczy się nas ze mamy walczyc o swoje, zdeterminowani brniemy do celu - nawet po trupach nie patrzac na konsekwencje. Ja wyjątkiem nie jestem - szczeze to mógłbym być wzorowym przykładem ziemskiego uzywania woli w celach, co najmniej głupich - przynajmniej nie szedłem po trupach i jedyną krzywdę (mam nadzieje) czynilem tylko sobie samemu. Problem woli ego jest taki, że zużywa cała naszą energię nie pozwalając na jakiekolwiek używanie woli na wyższych poziomach – a raczej polączenie jej z intencją wszechświata poprzez swoje wyższe ja. Całe zycie jesteśmy dosłownie i w przenośni dojeni z energi wlasnie dla tego - bo całą energie skupiamy na materialnych i emocjonalnych osiągnięciach - KARIERA, PIENIĄDZE, WŁADZA, RODZINA, POWAŻANIE, UZNANIE, KONTROLA INNYCH - całe życie tyramy na cos po czym nie zostaje najmniejszy slad bo umieramy- a raczej zdychamy (bo na miano godnej śmierci to niezasługuje) starzy, wyczerpani półprzytomni – z żalem do świata - odchodzimy i NIC nie zostaje po naszych staraniach, pragnieniach, emocjach które nas przez cale życie napędzały…ktoś powie ze w końcu zostaje rodzina - dzieci…jakoś nie chce mi się nawet zaczynac tej kwesti - może kiedy indziej bo dla niektórych mogło by to być zdecydowanie za dużo - jeśli jeszcze nie jest.

Ta planeta to instalacja- farma energetyczna gdzie kurami są ludzie a jajkami ludzkie emocje- im cięższe tym smaczniejsze, choć i niższym rodzajem ludzkiej - naiwnej (koniecznie bezwarunkowej) miłości nasi „nadzorcy” nie pogardzą. Prawdziwa miłość nie jest „słodka” jak landrynka i głupia jak „blondynka” – bo jest to tylko wyższy rodzaj emocji - już prawie w sercu ale jeszcze niedojrzała.
W sercu, prawdziwa miłość jest świadoma - nie daje się wykorzystywać i potrafi walczyć ze „złem” jednak TYLKO W SAMOOBRONIE I NA TYLE NA ILE TO JEST KONIECZNE, ale bez nienawiści. Nie narzuca się też „ciemnej stronie” jak to niektórzy zalecają „miłość i światło dla wszystkich” – na ten slogan dojrzała miłość nie da się nabrać, bo rozumie, że ktoś, kto wybrał ciemna stronę mocy automatycznie nie ma na wyższym poziomie nic, przeciwko, jeśli przetłumaczymy mu to takim językiem, jaki rozumie.

Wola -tak jak ja ja rozumiem i odczuwam w sobie- jest siła, która stawia opór sile przeciwnej, wychodzi ona jako energia z okolic pępka (jeśli opisac to terminami czakr). Jeśli chcemy cos osiągnąć to z reguły na drodze stoi cala masa przeciwieństw a dzieki silnej woli mimo to brniemy do przodu i myślę, że każdy to poniekąd rozumie. Wola to możliwość dzialania na poziomie ego – nieekonomiczna – toporna - często ślepa - i ciężka metoda wpływania na rzeczywistość jednak w tym świecie jest do pewnego stopnia i poziomu niezbędna - trzeba tylko używać jej ze zrozumieniem, bo wola ziemska jest jak niewytresowany dziki koń, na którym jedziemy przez całe życie i tak na prawdę nie wiemy do kąd i po co jedziemy.

Natomiast wolę można „zamienić” na połączenie z intencją swojego wyższego ja - z intencją wszechświata - z intencja ducha (niech każdy nazwie to sobie jak chce byle czul to w sobie)
Różnica, jaka jest miedzy wolą ego a wolą - intencją ducha jest dość subtelna z ziemskiej perspektywy - na początku dla niektórych może być nieuchwytna i całkowicie niezrozumiała - dla mnie tez była, ale życie nauczyło mnie dość często w bolesny sposób - bo za głupi byłem żeby zrozumieć po dobroci - na czym owa różnica polega.

Wola ego krzyczy: CHCE ZDOBYĆ I OSIĄGNĄĆ - WALKĄ, SIŁĄ, CIĘŻKĄ PRACĄ- SWÓJ CEL ZA WSZELKĄ CENĘ (nawet po trupach).
Kiedy wola ego łączy się z intencją - kosmosu poprzez wyższe ja - PROSI SERCEM, ZE STANOWCZOŚCIĄ, ALE NIE NA CHAMA O DANE DOŚWIADCZENIE I JUŻ NIE ZA WSZELKĄ CENĘ BO ROZUMIE, ŻE WYŻSZE JA WIE LEPIEJ I CZASEM TO O CO PROSIMY, MOŻE NIE BYĆ TAK NAPRAWDĘ DLA NAS KORZYSTNE Z WYŻSZEJ PERSPEKTYWY.Oczywistym jest ze otwarte serce jest warunkiem nr 1 na połączenie się z wyższymi poziomami samego siebie oraz to ze z poziomu serca - miejsca z którego zaczynamy zamierzać intencją - nie będziemy raczej zamierzać bezpośrednio rzeczy materialnych czy ogólnie tego wszystkiego czego pragnęlibyśmy na poziomie ego. ACZKOLWIEK można np otrzymać jakieś materialne korzyści jednak tylko wtedy, kiedy sa niezbędne albo współgrające ze stanem odczuwania, o jaki zamierzamy. Zamierzając intencją robimy to z poziomu abstrakcji - gdzie nie ma konkretnych form a jedynie odczucia takie jak radość, błogość, spokój które sa falami energii - jeszcze bez konkretnej formy i rożnie mogą się zmaterializować w życiu materialnym.
Spróbuje może to rozjaśnić - sercem możemy chcieć doświadczyć w przyszłości np. poznania miłości naszego życia - to co będziemy zamierzać sercem jest uczuciem tego co byśmy chcieli czuć w przyszłości będąc z tą osobą - czujemy miłość, radość i spełnienie z tego że z nią jesteśmy – możemy pomóc sobie wizualizacją np. wizualizując jakieś miejsce w którym z taka osobą jesteśmy w przyszłości a nawet samą osobę - jednak akurat najważniejsze jest odczucie tego co byśmy chcieli czuć będąc z ta osobą To tak jakbyśmy próbowali już teraz - znaleźć się w przyszłości tworząc pomost z uczucia jakim zamierzamy. Ja bym nazwał ten manewr „przyciąganiem przyszłości” MUSIMY sercem jakby chcieć stopić się z nasza przyszłością, którą najpierw zamierzyliśmy.
Z czysto energetycznego punktu widzenia w pewnym sensie wygląda to tak, że w ośrodku serca tworzymy przejście pomiędzy rzeczywistościami – mikro czarną dziurę – ona jest oczywiście „mikro” na poziomie cząsteczek (ponoć każdy kwant posiada mikro czarną dziurę w sobie) przez, którą zamierzamy („tworzymy obraz) naszego odczuwania w przyszłości tworząc ośrodek grawitacji o przeciwnej rotacji - czy tez polaryzacji (brakuje mi słów) - w każdym razie staramy się utrzymac „przejscie” i zamierzamy w sercu na tyle długo na ile jest potrzebne aby dana okoliczność mogła uzyskac spojność. Tworzymy falę energi, która jest naszym przyszłym doświadczeniem i próbujemy ją przyciągnąć do siebie w teraźniejszości - a czym? miłością…. ktoś mnie spytał jak długo zamierzam? Tak długo az poczuję ze dana okoliczność się skrystalizuje - ustabilizuje na tyle, abym mógł ja uchwycić i zacząć dosłownie stapiać ja z „teraz”. W przestrzeni serca czasu nie ma wiec, czujemy jak przez dziurkę od klucza naszą zamierzoną przyszłość - ona już tam jest - stworzona i gotowa żebyśmy w nią weszli - niestety takie natychmiastowe wejście w to, co sobie stworzyliśmy nie jest możliwe tu na ziemi obecnie. Jedyne co możemy zrobić w takim momencie to naturalna reakcja… rozpacz ze tego że czujemy dosłownie tą rzeczywistość, która już jest ale jeszcze nie jest częścią naszego doświadczenia tu (i wcale nie ma gwarancji na to ze tak będzie) I w tym momencie wiemy czym jest prawdziwe uczucie miłości – czujemy tęsknotę do tego co stworzyliśmy w przyszłości i przyciągamy ją tą tęsknotą i pragnieniem stopienia ze sobą w sercu a ona nam odpowiada tym samym. Rozumiemy, że do miłości potrzebne sa przeciwieństwa – dualizm wszechświata, który poprzez wytworzenie nierównowagi powoduje przyciąganie miłością - a gdy miłość stapia – obojętnie czy człowieka czy wszechświaty - powstaje extaza jedności i cykl się zamyka….rozumiemy tez że odkryliśmy jedna z największych tajemnic istnienia - ŹRÓDŁO zamierza samo siebie, oraz to że i my mamy w sobie „boską” moc tworzenia- co prawda na ziemi to tylko namiastka ale w „wolnych” światach wyższych poziomów to jest o wiele bardziej „widoczne” i natychmiastowe.
Ktoś kto może nigdy nie miał do czynienia z „rozwojem duchowym” ale nie ma zamkniętego całkiem serca mógł doświadczyć uczucia miłości. Kiedy? podczas utraty - w wyniku śmierci (choć zwykle rozstanie czasem tez wystarczy) bliskiej i szczerze kochanej osoby…
W momencie śmierci bliskiej osoby na pewnym poziomie połączenia zostają zerwane - stan równowagi przerwany - czujemy BÓL ściskający serce w mostku z taką siłą, że zamieniamy się w rozpacz….chcielibyśmy w tym momencie cała swoją istotą być z tą osobą – żeby wróciła - powróciła do nas… właśnie to pragnienie połączenia jest kluczem do przyciągnięcia stworzonej rzeczywistości z tą tylko różnicą ze zamierzając – połączenia, które mogło by być boleśnie zerwane jeszcze nie było… odczucie smutku tęsknoty i pragnienia jest- ale nie takie bolesne i gwałtowne. Dalej rozwijając wątku nie będę - zależy to od innych świadomych tego co napisałem istot a mam nadzieje, że takie się tu udzielą  na koniec tylko jeszcze jedno - miłość nie jest wieczna - bo być nie może - jest tylko tam gdzie jest brak równowagi biegunów- kiedy miłość spełni swoje zadania – czyli stopi je - rodzi się RADOŚĆ I EKSTAZA POŁĄCZENIA - i te już mogą być „wieczne” jeśli nie zadecydują na ponowny podział.
Dlatego w związkach międzyludzkich - mówię o tych prawdziwych sercowych - nie poniżej serca - uczucie przemija a człowiek się dziwi – gdzie ta miłość z początku związku??? No gdzie - nie ma jej, bo was połączyła durnie i spełniła swoje zadanie - tylko nie umieliście zapalić nią ognia radości i błogości połączenia, ale to już inny temat.

Mam nadzieję, że znajdzie się, choć garstka istot które pamiętają w sercu pieśń wszechświata i może to co napisałem jakoś im pomoże.

Chętnie posłuchałbym perspektywy kogoś innego- kto rozumie.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur


Ostatnio zmieniony 13 wrz 2011, 11:23 przez angelrage, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 04 wrz 2011, 10:03 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 04 wrz 2011, 10:55 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Cytuj:
Medytacja- dla mnie przynajmniej- to obserwowanie swojego ciała energetycznego

Moim zdaniem obserwacja (zazwyczaj myśli lub ciał, nie ciała) to tylko jedna forma medytacji. Innymi mogą być koncentracja na jednym punkcie, utrzymywanie pustki umysłu, wytwarzanie odczuć zmysłowych, wchłanianie energii, mantry, taniec, rozkminianie koanów i tak dalej.
Cytuj:
Jestem prawie pewien ze wiele osób zarzuci mi(pomijam tych, którzy zarzucą mi fantazjowanie, szaleństwo, wąchanie kleju itp.) to iż wywyższam się ponad innych- mniej „rozwiniętych” oraz ze chciałbym przypiąć sobie status „oświeconego”…

Owszem, tak bywało na przestrzeni dziejów - z pomysłu nierzucania pereł przed wieprze wyszedł choćby Jezus czy hermetyzm (bo głupio było spłonąć na stosie etc), ale z drugiej strony warto zauważyć, na jakie forum przyszedłeś.
Cytuj:
Gdybym miał sformułować jedna z największych mądrości dla tego świata używając jak najbardziej odpowiednich słów to bym powiedział, że wszyscy siedzimy po uszy w gównie

A ja bym powiedział: "unikaj słów jest/są i podobnych". :) Wmawianie sobie, że wie się coś o danej osobie/grupie/świecie i radykalne stwierdzenia jednak bywają przejawem mojszości.
Cytuj:
poprzez oddzielenie od wyższego ja (uogólniając) odbierając prawdziwe możliwości wyboru i wolnej woli.

Faktycznie uogólnienie, bo jak zapewne wiesz, dostęp mamy cały czas - choć czasem trzeba go wyrobić. Niemniej jednak u każdego może pojawiać się w snach czy sytuacjach krytycznych.
Cytuj:
świadomość jakby „oddziela” się od źródła

Powiedziałbym, że jeśli źródło stanowi najwyższe istnienie obejmujące wszystko, to nie dzieli się, ale tworzy wszechświat mentalnie. (tak jak my tworzymy różne wizje umysłem) Moim zdaniem dopiero ten w oparciu o siły pozytywną, negatywną i jednoczącą mógłby dokonywać fraktalnych podziałów. Coś jak mapa-drzewo życia.
Cytuj:
NIC nie zostaje po naszych staraniach, pragnieniach, emocjach które nas przez cale życie napędzały

Sam powiedziałeś, że wcielamy się na Ziemię - z tego punktu widzenia każdy sposób istnienia pozwalałby na zdobycie doświadczenia.
Cytuj:
Wola to możliwość dzialania na poziomie ego – nieekonomiczna – toporna - często ślepa - i ciężka metoda wpływania na rzeczywistość

Myślę, że tylko w przypadku braku umiejętności. Jeśli ktoś wysili się na ten "trud" świadomości, zdobywanie przychodzi coraz szybciej - efekt kuli śniegowej - a ostatecznie i tak przychodzi Wola. (wstawić inną nazwę)
Cytuj:
W momencie śmierci bliskiej osoby na pewnym poziomie połączenia zostają zerwane - stan równowagi przerwany - czujemy BÓL ściskający serce w mostku z taką siłą, że zamieniamy się w rozpacz….chcielibyśmy w tym momencie cała swoją istotą być z tą osobą

Z mojego punktu widzenia chcemy być z tą osobą, ponieważ stanowi istotną część naszego ego. (wstawić inną nazwę, sam za nią nie przepadam) Sądzę, że powinno się puścić to uczucie i pozwolić sobie na radość, jak w niektórych ziemskich kulturach. W końcu nikt nie odchodzi na zawsze.
Cytuj:
No gdzie - nie ma jej, bo was połączyła durnie i spełniła swoje zadanie

Powiedziałbym raczej, że to wynika z idei związku jako próby wypełnienia pustki.

Trochę ciężko mi się to czytało, bo na każdym kroku napotykam takie same teksty, więc moim zdaniem w pewnym stopniu wieją nudą. Niemniej jednak dzięki, fajnie z Twojej strony. :)

Pozdrawiam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 wrz 2011, 20:08 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 kwie 2009, 17:00
Posty: 201
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: brak
angelrage pisze:
Witam wszystkich

Cześć :hejka:

angelrage pisze:
To, co zamierzam napisać wynika głównie z mojej wiedzy praktycznej, jaką zdobyłem w ciągu swojego życia , jest to wiedza ciągle rozwijana i ciągle wymaga rozwoju- jest ona jednak według mnie na tyle dojrzała, aby działała w warunkach „frontowych” tej wrogiej rzeczywistości i innych poziomów świadomości- ja wiem, że działa, bo działa w moim życiu.

Po Angielsku/Hiszpańskie napisy/Hiszpańskie napisy przetłumaczone autmatem na polski :język:
Mr. Nobody (2009) - First Scene
phpBB [video]

_________________
Wszystko jest umysłem. 1123581321345589144233377610987159725844181676510946 7835914642627265754019509340195093468158093468158481... mełsymu tsej oktsyzsW



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 wrz 2011, 10:21 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 wrz 2011, 4:37
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Ja czytałem to co napisał Angelrage z zapartym tchem. Z jego przekazu da się wyczuć, że on osobiście tego doświadczył i powinniśmy być mu wdzięczni, że zechciał się z nami podzielić swoją bezcenną wiedzą.

Chciałbym Cię prosić Angelrage abyś odniósł się do następujących kwestii:

- jak zdobyć umiejętność obserwowania swojego ciała energetycznego i swoich poziomów świadomości?
- co trzeba zrobić żeby osiągnąć nieskończoność?
- mógłbyś przedstawić swoje stanowisko odnośnie płodzenia i wychowywania dzieci na Ziemi jako jeden z głównych celów życia?

Cytuj:
Nie narzuca się też „ciemnej stronie” jak to niektórzy zalecają „miłość i światło dla wszystkich” – na ten slogan dojrzała miłość nie da się nabrać, bo rozumie, że ktoś, kto wybrał ciemna stronę mocy automatycznie nie ma na wyższym poziomie nic, przeciwko, jeśli przetłumaczymy mu to takim językiem, jaki rozumie.

Mógłbyś to jaśniej wytłumaczyć?

Cytuj:
Na ziemi nie mamy dostępu do wyższych stanów świadomości głównie, dlatego ze nasze ciało energetyczne jest w „strzępkach”( tak jak nasze DNA)- na które składają się nasze uczucia, emocje, energia sexualna-extaza, energia ziemi, energia miłości, energia radości dziecka, energia słońca, świadomość i wola – to tak ogólnie tylko i może to kiedyś spróbuje opisać głębiej, jeśli ktoś będzie chciał.

To opisz to teraz głębiej jeśli masz czas :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 wrz 2011, 11:24 
Ja sobie odpowiem na dwa pytania, co tam :)

nefalin pisze:
- jak zdobyć umiejętność obserwowania swojego ciała energetycznego i swoich poziomów świadomości?

- obserwacja

Cytuj:
- co trzeba zrobić żeby osiągnąć nieskończoność?

- nic

poZdrO !



Na górę
   
 
 
Post: 05 wrz 2011, 12:55 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 wrz 2010, 8:40
Posty: 166
Płeć: kobieta
Bardzo się cieszę, że opisałeś to. To perełka. :roza:
No właśnie, w potopie zbędnego intelektualizowania niezwykle cenne są opisy osobistych doświadczeń.
Ja mam niezwylke podobne odczucia i często trudno mi ubrać je w słowa, bo w czasie opisywania stają się jakieś płaskie i konceptualne. Dlatego gratuluję odwagi w przekazywaniu nieprzekazywalnych słowami treści.
Zgadzam się z Tobą odnośnie zamierzania, tez mam z tym zabawę.
Są kwestie, które materializują się niemal natychmiast oraz takie, które nie zaistniały do dziś.
Zastanawiałam się dlaczego? Różne przychodziły do mnie odpowiedzi.
Najpierw wiele rzeczy i sytuacji nie chciało zaistnieć z powodu systemu przekonań jaki we mnie funkcjonował,
tak po prostu według wiary mojej mi się działo. Dokładniej mówiąc wdług moich ograniczeń.
Po latach, kiedy szlaki komunikacyjne ze swoimi wyższymi poziomami są juz przearte i łączność przebiega sprawnie, łatwo już odróżnić chcenie ego od prawdziwego wewnętrznego pragnienia.
Dobrze znana jest mi owa tęsknota, którą opisujesz na przykładzie straty kogos bliskiego.
Mam jedno coś, co wydaje się że chcę wykreować od kilku lat. Mam wewnętrzne przeświadczenie, że to się dokona, nie ma we mnie wątpliwości, mam w związku z tym nieopisana tęsknotę towarzyszącą każdemu wyobrażeniu o tym.
Jednak to nie tęsknota za czymś, czego nie mam, raczej porównałabym ją za tęsknotą za domem podczas emigracji, za czymś, co już doskonale znam, do czego wracam, ale nie wiem tylko kiedy tam dotrę.

Przy kreowaniu dla mnie osobiście niezwykle ważna jest ciekawość doświadczania.
Często pytam siebie - a jak by to było, gdybym... I potem zapominam o pytaniu.
I nagle jak filip z konopii wyskakuje doświadczenie, bym posmakowała jak to jest...
Jeśli nie podchodze do kreacji z napięciem a na luzie i z ciekawością, traktując to jak zabawę a nie śmiertelnie ważną i poważną sprawę, o wiele więcej kreacji się manifestuje. :jupi:
Dusza jest jak troskliwa matka, która chce, by jej dziecko czyli my z naszym ciałem i umyslem uczyło się przez zabawę i w radości. Naturalnie, jeśli ze swojego poziomu uważa, że jakaś zabawa nam nie służy, to na nią nie pozwala i tyle.
A dla mnie wolna wola w 3D dotyczy wyboru jak się chcę czuć w danym doświadczeniu a nie co chcę posiadać, najczęściej "na własność".

Mimo, że nefalin zadał pytania Angelrage, nie obrazi się chyba, jeśli ja też odpowiem, a raczej przedstawię swój punkt widzenia na sprawę.

Cytuj:
- jak zdobyć umiejętność obserwowania swojego ciała energetycznego i swoich poziomów świadomości?
- co trzeba zrobić żeby osiągnąć nieskończoność?

Moim zdaniem osiągnąć te rzeczy można, kiedy po pierwsze takie pytania zacznie się zadawać sobie a nie "autorytetom". Oczywiście korzystajmy z doświadczeń innych, jak najbardziej, ale BADAJĄC co te konkretne przykłady, doświadczenia i schematy znaczą dla NAS. Dopóki autorytet będzie czymś zewnętrznym i wartym czczenia, nie skorzystamy z jego wiedzy w pełni. Natomiast traktując go jak część swojej drogi, z wdzięcznością, a jakże, jak wszystko, ale też z uczuciem jedności, wtedy mamy szansę odczuć odpowiedzi w nas. Bo autorytet na naszej drodze, to narzędzie jakie sami sobie dajemy dla rozwoju.
Jest wiele technik obserwacji energetyki człowieka i żadna nie jest ani lepsza ani gorsza. Dla mnie to tak, jakbyś pytał - "Angelrage, a jakim długopisem napisałeś te wszystkie tak mądre rzeczy, bo ja też bym tak chciał"
Przepraszam, jeśli zabrzmiało to nieco ironicznie, nie traktuj tego osobiście, chciałam tylko by było przejrzyście.
Wielki szacunek dla Ciebie nefalin, że szukasz, bo to najważniejsze, obudzić w sobie ciekawość, ta ciekawość zaprowadzi Cię sama do Ciebie.

Cytuj:
- mógłbyś przedstawić swoje stanowisko odnośnie płodzenia i wychowywania dzieci na Ziemi jako jeden z głównych celów życia?


Znów nie do mnie, ale ciekawe pytanie a odpowiedz sama mi się ciśnie, więc piszę. :język:

Życie nie ma CELU. Życie samo w sobie jest celem. Ciekawość tego, co może zostać wykreowane i doświadczone jest celem, czyli celu nie ma.
Rozumiem jednak, że pytasz z poziomu życia umysłu, któremu wydaje się, ze jest człowiekiem i że jest KIMŚ WAŻNYM. To umysł wymyślił koncepcję, że celem jest ewolucja gatunku, który on reprezentuje. Jednak patrząc na to z wyższych poziomów, nie jesteśmy nikim wyjątkowym we wszechświecie i gdyby ewolucja nasza została zakończona, to nikt by specjalnie po nas nie płakał.
No, ale patrząc z punktu umysłu ewolucja jest celem. Jednak przychodzimy w doświadczanie ziemskiego życia nie tylko po to by spłodzić i wychować potomstwo. Tu kluczem jest słuchanie samego siebie. Instynkt macierzyński czy ojcowski po prostu sam się odzywa i nie ma tu racjonalnego tłumaczenia, czy ta dla jednostki powinno czy nie powinno być ważne. Bo to po prostu jest albo nie jest istotne i tyle. Oczywiście, by zabawa w ludzkość na ziemi trwała nadal, potzreba, by instynkt do płodzenia i wychowywania był czynny u większości, ale wtedy to wychowywanie dzieci jest przyjemnością a nie karą. A Ci, którzy tego nie czują, zapewne czują inne nie mniej ciekawe wyzwania. Słuchać siebie, to klucz do życia w tej rzeczywistości.

N
Cytuj:
ie narzuca się też „ciemnej stronie” jak to niektórzy zalecają „miłość i światło dla wszystkich” – na ten slogan dojrzała miłość nie da się nabrać, bo rozumie, że ktoś, kto wybrał ciemna stronę mocy automatycznie nie ma na wyższym poziomie nic, przeciwko, jeśli przetłumaczymy mu to takim językiem, jaki rozumie


Z tym się absolutnie zgadzam. Ja odczułam kiedyś przez kilkanaście sekund jedność z wszelkim stworzeniem, ze wszystkim co jest a zatem także z całą tzw. negatywnością. Wtedy zrozumiałam, że dobro i zło nie istnieje, istnieja tylko różne drogi prowadzące z powrotem do jedności. A ludzie jako jednostki po prostu "bawią się" swoim doświadczaniem. I zawsze ofiara na wyższym poziomie zgadza się by współuczestniczyć w określonym doświadczeniu ze swoim katem.
Zawsze dla mnie świetnym przykładem są bawiące sie dzieci. Czy rówieśnicy piętnują tego, który w zabawie wybiera rolę "czarnego charakteru"? Nie, jeszcze są mu wdzięczni, bo dzięki niemu moga poczuć jak to jest być tym dobrym, czy też bohaterem.
Nasza zabawa niewiele się od tego różni, naprawdę.
Dlaczego zatem mamy na siłę "bombardować miłością" kogokolwiek? Co tym robimy dobrego?
To jawny atak.
Jeśli będziemy potrafili spojrzeć tak trwale na wroga jak na najbliższą istotę, te gry się skończą same, bo zostaną zdemaskowane. Światło samo się rozprzestrzeni, kiedy zaprzestaniemy oceniać.
Bez walki i wysiłku.
No, choć na początku zaprzestanie oceniania będzie dla wielu wysiłkiem ponad własne możliwości, Smutny
Ale, by nie kończyć tak pesymistycznie, to kiedy ludzie poczują, że tak naprawdę niczym się między sobą nie różnią, a po prostu są różnymi aspektami siebie samych, zaczną współistnieć zamiast rywalizować, zamanifestuje się nam raj na ziemi. :bużki:

Pozdrawiam. :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 wrz 2011, 15:10 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Dziękuje za nawiązanie dyskusji

Opisywane zagadnienia są praktycznie nie opisywalne językiem słów – słowa zapewne każdy interpretuje według własnej wiedzy i poziomu zrozumienia. Dlatego niestety niektóre moje użyte tu przekazy słowne – i innych- każdy zapewne ocenia przez pryzmat własnych doświadczeń. Pisząc na forum tak naprawdę nikt nawet teoretycznie nie wie jaką wiedze posiadam ja- czy ktokolwiek inny bo nikt osobiście mnie nie zna a ja nie znam was. Nie zawsze jest tez tak, że uda nam się ująć w słowa dokładnie to co chcielibyśmy przekazać a potem ktoś cytuje nasze wypowiedzi i oczywiście koryguje nas  PROSZĘ TEGO W TYM POŚCIE NIEROBIĆ – bo może to sugerować pewną delikatną niedojrzałość z naszej strony…

podam przykład

napisałem że

Cytuj:
Medytacja- dla mnie przynajmniej- to obserwowanie swojego ciała energetycznego


Pan aver „skorygował mnie” już na dzień dobry Mruga (proszę nie odbieraj tego jako atak bo jestem pewien ze sam jesteś rozwinięta inteligentna istotą a reszta to kwestia interpretacji słow)

i odpisał:
Aver pisze:
Moim zdaniem obserwacja (zazwyczaj myśli lub ciał, nie ciała) to tylko jedna forma medytacji. Innymi mogą być koncentracja na jednym punkcie, utrzymywanie pustki umysłu, wytwarzanie odczuć zmysłowych, wchłanianie energii, mantry, taniec, rozkminianie koanów i tak dalej


Widzisz aver- nie znasz mnie- nie znasz poziomu mojej wiedzy(ani ja twojej i oczywiście nie siedzimy sobie w głowie wiec mamy prawo nie wiedziec) ale zinterpretowałeś moje osobiste zrozumienie przez pryzmat moich słów bo nie wiesz np. ze już jako 5-6 letnie dziecko medytowałem- spontanicznie siadałem w pozycji medytacyjnej „i próbowałem zatrzymać czas”- od tamtego czasu studiowałem i praktykowałem rożne techniki medytacji, koncentracji, używania mantr itp. itd. Może gdybym rozpisał się bardziej- w sposób bardziej tobie przychylny- napisał bym ze ogólnie medytacja i rożne jej techniki- powodują ruch energii( w czakrach itd. -dlatego takie uogólnienie).
ZAWSZE poruszamy energią w sobie- kiedy medytujemy, koncentrujemy się na czakrach, tańczymy- kochamy, gniewamy się… czyli po prostu odczuwamy, bo z punktu widzenia ciała energetycznego, energia o różnych „kolorach” płynie kanałami jak krew w żyłach - sztuka jest tylko, odczuwać to co chcemy wewnętrznie bez pomocy bodźców z zewnątrz.

Ja opisuje pewne zagadnienia z poziomu energii- tak jak to „widze” energetyczno-empatycznie z wyższego poziomu abstrakcji…

Mam nadzieje aver ze nie odbierzesz tego jako „korekta” z mojej strony i nie będziesz próbował odpisywać znowu korygując mnie lub siebie (ze zle mnie zrozumiałeś i takie tam )

Są to wady języka pisanego niestety(ogólnie języka słownego) – i nie zawsze uda się tekstem oddać to co czujemy albo to co byśmy chcieli przekazać.

WEŹCIE TO PROSZĘ CZYTAJĄCY I PISZĄCY POD UWAGĘ

Zamiast tego proponuje: w przypadku jeśli ktoś napisał cos czego nie rozumiemy- poprosmy o rozwinięcie swojej wypowiedzi bo może akurat ktoś nie miał „ochoty” się rozpisywać albo po prostu jest człowiekiem prostych słów jak np.

philip pisze:
Ja sobie odpowiem na dwa pytania, co tam



nefalin pisze:
jak zdobyć umiejętność obserwowania swojego ciała energetycznego i swoich poziomów świadomości?


- obserwacja

- co trzeba zrobić żeby osiągnąć nieskończoność?

- nic


Gdybym i ja chciał „korygowac” to pewnie bym phillipowi odpisałbym ze(to tylko przykład):

1. Obserwacja to tylko część tego procesu bo jeszcze trzeba umieć aktywnie poruszać energią w sobie

angelrage:
możliwe ze to wiesz tylko nie chcialo ci się tego dopisać- albo możliwe ze tego jeszcze nie wiesz bo… uczysz się i do tego dojdziesz wewnętrznie niebawem albo masz inny sposób rozumienia i ja to rozumiem i szanuje Mruga - ja sam się ciągle ucze

2. nic ?

angelrage:
to prawda i nie prawda- zależy jak patrzysz- Połączenie jest jak dostęp do Internetu- wszechobecny- ale co z tego jeśli twój modem nie działa…w tym świecie nie skorzystasz z możliwości jakie takie połączenie by mogło ci tu dać.


Ale ja wiedzy pana phillipa nie znam - mam do niego szacunek i tego co wyżej napisal bym normalnie nie napisał(to była tylko demonstracja). Dlatego mogę jedynie stwierdzic że phillip „jest w temacie” z własnymi doświadczeniami tylko trochę „skromnie” mu się napisało ...
I dlatego poproszę go o bardziej „obszerne” wypowiedzi- nie musisz być takim gaduła jak ja :tak:


Oczywiście to są tylko SUGESTIE dla innych piszących i nic więcej- prośba o nieuleganie naszym ziemskim ego- które zawsze wie lepiej od drugiego i musi „poprawić”… „skorygować”… ja nigdy na forach nie pisałem wlasnie z tego powodu : bo każdy zrozumie po swojemu i „doradzi” „poprawi”… Oczywiście każdy ma swoja wiedze i poziom doświadczenia wiec możemy mieć „odmienne” zdanie na dany temat ale starajmy się trzymać nasze ego na wodzy bo nie chodzi tu o udowadnianie komukolwiek czegokolwiek.

Wiecej tej kwesti nie podejmę.

Postaram się odpowiedzieć na wszystkie szczere pytania w miarę możliwości (pytania typu co bierzesz? oczywiście zignoruję jak tez jakiekolwiek ataki czy „korekty”)

PS nie umiem jeszcze edycji czyichś wypowiedzi- aver może pomożesz?

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 wrz 2011, 17:27 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
nefalin - anetka odpowiedziała lepiej niż ja sam bym zdołał- no ale nic dziwnego – w końcu kobiecość jest największym źródłem mądrości :tak:
Doskonale tez uzupełniła to co napisałem z meskiej perspektywy -bez której nie ma obrazu całości.

Dodam że DNA - którego odpowiednikiem są wibracje rożnych pól energii człowieka sa mocno rozbite na kawałki- co prawda nie nieodwracalnie ale jakby rozsypane puzzle. Pracując z naszymi odczuciami wewnętrznymi pracujemy z energią i układamy to wszystko powrotem w całość. DNA, czakry, stany świadomości, gruczoły, - to wszystko jest połączone na rożnych poziomach rzeczywistości i jest interaktywne czyli po raz kolejny potwierdzenie złotej zasady fraktalnego kosmosu- „jak na górze tak na dole”
Wiem ze sa na ten temat różne tam przekazy- plejadian, czanelingi itp.(zalecam ostrożność przy tego typu przekazach bo to system kontrolowanej informacji) - jednak niektore rzeczy rezonują z tym co wiem w środku i to odnosi się do kwesti dna- z 2 helis do 12- pomyśl gdybyśmy mieli tyle aktywnych….. tworzylibyśmy „cuda”. byli byśmy bogami(przez małe „b”).

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 wrz 2011, 18:04 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Cytuj:
Pan aver „skorygował mnie” już na dzień dobry Mruga (proszę nie odbieraj tego jako atak bo jestem pewien ze sam jesteś rozwinięta inteligentna istotą a reszta to kwestia interpretacji słow) (...)
Mam nadzieje aver ze nie odbierzesz tego jako „korekta” z mojej strony i nie będziesz próbował odpisywać znowu korygując mnie lub siebie (ze zle mnie zrozumiałeś i takie tam )

Mam nadzieję, że nie odbierzesz tego jako atak, ale odpiszę. :)) Zgadzam się z Tobą w kwestii różnych tuneli rzeczywistości. (wieża Babel/wstaw dowolną nazwę) Tak sobie napomknąłem po drodze o szerszym opisanym spojrzeniu niezależnie od Twojej wypowiedzi, bo w moim interesie leży doinformowanie wszelkich odbiorców. A co!
Cytuj:
PS nie umiem jeszcze edycji czyichś wypowiedzi- aver może pomożesz?

Pomogłem. Na przyszłość możesz kliknąć na przycisk "cytuj" obok danej wiadomości, by wydzielić z niej jakiś fragment w ramkach z napisami (w kwadratowych nawiasach) quote i /quote lub quote="nick" i /quote.

Pozdrawiam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 wrz 2011, 18:43 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 05 maja 2011, 14:23
Posty: 63
Płeć: mężczyzna
Cześć angelrage!
Przyjemnie się czytało Twoje słowa, dodam coś od siebie.

Odnośnie zamierzania rzeczywistości dam wam pewną wskazówkę. Jeżeli o czymś marzycie, wyobrażacie sobie uczucie błogości jakie was ogarnia kiedy już to osiągniecie. To ważny element zamierzania, ale rodzi pewien ryzykowny element a mianowicie - poczucie strachu przed utratą tego. Czasem sam łapałem się na tym, że zamierzając cokolwiek, czułem się jakby to już istniało, jak bym to posiadał. W końcu to takie niby oczywiste, że nasze myśli tworzą rzeczywistość i że stapiając się w teraźniejszości z tym co chcemy od przyszłości uzyskamy to. Jednak jest tu pewna pułapka. Czując się jak gdybyśmy już to mieli - odczuwając radość z tego doświadczenia które chcemy przeżyć, możemy wygenerować strach, że to w ogóle nie nastąpi. Rodzi się wtedy uczucie melancholii, smutku, rozczarowania, strachu, ogólnie same nie najlepsze uczucia. To skutecznie odwodzi nas od celu, dlatego każde zamierzenie powinno mieć w sobie element luzu, plan b, powinniśmy to traktować z przymrużeniem oka. Cały myk polega na tym by jednocześnie wierzyć w rezultat, ale nie przykładać do niego wielkiej rangi. Coś w stylu "Fajnie gdyby się to przydarzyło, ale jeśli nie to jest milion innych opcji z których mogę czerpać radość".



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 wrz 2011, 19:32 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
zerg pisze:

Odnośnie zamierzania rzeczywistości dam wam pewną wskazówkę. Jeżeli o czymś marzycie, wyobrażacie sobie uczucie błogości jakie was ogarnia kiedy już to osiągniecie. To ważny element zamierzania, ale rodzi pewien ryzykowny element a mianowicie - poczucie strachu przed utratą tego.



DOKŁADNIE TAK !!!!
Excytacja napędza powstawanie wszechswiatów i innych działan- wsumie wszechswiat zamierza sam siebie i używa excytacji jako "napedu" do zrealizowania celu.

Z tym że co do strachu przed utratą tego.. sam tak mialem i mam czasem, ale jak zamierzysz z serca to tego strachu nie ma – tylko jeśli nieuporządkowana energia splotu(ego) „zakłóca” serce.

Energia MUSI być najpierw przekierowana ze splotu(emocje ego) razem z energia sexualna i podstawy – czyli trzeba się odłączyć od ziemskich spraw na chwilę, uwolnić strach i poczuć bezpieczeństwo czakry podstawy, błogość energi sexualnej i te energie wprowadzić w pierścienie otaczające czakrę serca. To tak jakbyśmy wprowadzali kody aktywacyjne a jeśli zaskoczą- to serce otwiera się. Im silniejsze połączenie z wyższym ja- tym dominacja i strach ego maleje- od wyższego ja nie możemy nic żądać- ufamy mu i wszechświatowi z którym się przecież łączymy poprzez wyższe ja i „składamy wniosek” a na wynik "oczekujemy" „bez oczekiwania” z zaufaniem ze jakikolwiek będzie wynik- taki miał być. Do aktywacji serca potrzeba tez kody energii z wyższych czakr- ja nazwałbym je kodami stabilizującymi i mógłbym tu rozpisywać się godzinami… ale powoli cos będę pisał- na ile czas pozwoli.

Uzupełniajmy się nawzajem.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 wrz 2011, 11:43 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 wrz 2010, 8:40
Posty: 166
Płeć: kobieta
Dziękuję angelrage w imieniu kobiecej energii :D
Ja też czuję, że integracja męskiego z żeńskim jest niezbędna do rozwoju.
Rzeczywiście, uświadomiłam sobie dzięki Tobie, że moja praca z energią jest kobieca. Pracuję w sposób afektywny, tzn uczucia i emocje są dla mnie kluczami.
Chętnie poczytałabym jak to jest z męskiej perspektywy, konkretnie to mi chodzi o te kody z wyższych czakr.
Ja po prostu czuję energię czakr dolnych i górnych i integruję je w sercu. Nie zastanawiam się nad kodami a one działają. :język: To tak jak z samochodem, podobno jestem niezłym kierowcą (to słowa mojego męża, który nie lubi kobiet za kierownicą Mruga ), a nie mam zielonego pojęcia co tam w środku siedzi i jak to działa. umiem wlać paliwo i zmienić koło, to mi dotychczas wystarczało.
Te energie są symbolem dualizmu w każdej sytuacji naszego życia i zawsze możemy ten dualizm w sobie łączyć.
To naprawdę niezwykłe, kiedy mówię sobie - dość, nie chcę walki, nie potrzebuję by ktokolwiek miał rację, łączę to w sercu! I dzieje się, najczęściej cuda się dzieją, polecam, to łatwe.
Dlatego skrobnij coś o technicznej stronie, może dla facetów będzie czytelniejsze a ja też poszerzę spektrum swojego postrzegania.
Troszeczkę mnie dziwi, że podobne tematy, poruszające osobiste doświadczanie mają niewielki odzew, natomiast intelektualne budowanie koncepcji wszekich jak najbardziej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 wrz 2011, 21:52 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Angelrage,

Czytając twój artykuł miałem mieszane uczucia. Z jednej strony wypowiedzi twoje przypominały mi wiele z moich doświadczeń "współpracy" z wyższą jaźnią (WJ), ale z drugiej strony wnioski jakie wysuwasz z twoich doświadczeń dość istotnie odbiegają od moich. Może to zresztą tak już jest, że pomimo życia na wspólnej ziemskiej płaszczyźnie pod parasolem wspólnej rzeczywistości wyższych wymiarów, osiągamy różne zrozumienie spraw i żaden z nas nie jest w błędzie.

To co napiszę, nie jest żadną polemiką z twoim widzeniem spraw ale dorzuceniem innej perspektywy.

Czy siedzimy w gównie po uszy? Bynajmniej. Jakiś miesiąc temu wszystko zwaliło mi się na łeb. Z tygodnia na tydzień świat stawał się coraz bardzie pokręcony i bez sensu. Zaczynałem źle sypiać. I wtedy przypomniałem sobie o tym że WJ jest rzeczywista tak jak jej czuła opieka. Wystarczyło sobie o tym przypomnieć aby cały cień z serca zniknął w jednej chwili. Trochę trwało uprzątanie bałaganu jaki poczyniłem ale teraz już jest całkiem dobrze. Co z tego że słyszymy i widzimy że świat zwariował. Że wyobrażamy sobie żelazną obręcz zaciskająca się na naszej szyi. To wszystko to nasze wyobrażenia. Dopóki wiatr głaszcze nas po twarzy, ptaki śpiewają, a przyroda mieni się życiem, jest, lub może być dobrze.

Miłość też widzę zupełnie inaczej. Czuję ją jak promieniowanie radości istnienia wypływające z serca. Jest w tym tez ufność, poczucie bezpieczeństwa i szacunek dla drugiego człowieka i każdego innego istnienia.

O związkach pisałem niedawno w innym miejscu i nie będę się powtarzał, natomiast kontakt pomiędzy ludźmi zdecydowanie zależy od tego jak akceptuję drugiego człowieka - pełna akceptacja, bez ocen i etykietek otwiera niesamowite połączenie pomiędzy nami. To samo dzieje się w moim wnętrzu, kiedy poznaję własną naturę i przytulam ją do siebie w pełnym akceptacji geście. Ja też chciałem kiedyś być przebojowym gościem, rzutkim managerem, ale to były protezy dla niedowartościowanej świadomości. W sumie jestem łagodnym człowiekiem - może dlatego trudno mi narzucić sobie dyscyplinę. Jednak widzę że wystarczy gorące pragnienie np stanu wolności aby pomimo niedostatków silnej woli ów cel powoli osiągać. Generalnie im więcej we mnie zgody na to co jest (tzn zobowiązania trzeba wypełniać i swoje słowo szanować) tym więcej spokoju i radości i tym szybciej osiągam zamierzony cel. Może dzieje się tak dlatego że znikają wewnętrzne opory i wątpliwości - myśl staje się klarowna i niesie jak dobry wiatr. Ja też miałem i mam wiele marzeń i życzeń do losu aby się spełniły. Jednak widzę że większość rozmywa się i ulatuje nie dlatego że nie wystarczyło siły i determinacji w programowaniu losu ale dlatego że sam do moim marzeń jeszcze nie dorosłem - nie zdarzyły się, bo takie rzeczy dzieją się w innym stanie świadomości - zdarzą się , przyjdą same, kiedy ja sam dorosnę. Dam przykład - partner życiowy. Któż z nas nie marzył o idealnym partnerze. Tak się na tym świecie dziwnie plecie że choćby zbliżony do wymarzonego profil tegoż partnera przytrafia się naprawdę nielicznym a i tak związek schodzi na manowce. Zauważyłem, że wynika to niedoceniania podświadomości z jej zakorzenionymi programami oceny sytuacji. Jestem podejrzliwy, leniwy, mało we mnie ufności, to dlaczego mój partner miałby być aniołem? Jednak tutaj pojawia się dylemat. Zabić ego, przeprogramować to jawny przejaw braku akceptacji samego siebie, brak miłości i zacięcie które jest ślepą uliczką. Co w związku z tym czynić akceptować? , wegetować niesiony emocjami? Myślę że do emocji dobra jest obserwacja i umysł - ten logiczny, która pamięta doświadczenia, potrafi kojarzyć fakty i powstrzymywać zbędne reakcje. A niechże sobie ten dziki konik fika - taka jego natura - gdyby nie on, życie byłoby potwornie nudne i bez smaku. A może rodzimy się tutaj właśnie dla poznania tego smaku - smaku zaskoczenia, zagadki, bólu i radości??

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 wrz 2011, 11:13 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Kruk:
Ja ujmuje pewne rzeczy w kategoriach energii bezpośrednio, a mniej z "ludzkiej” perspektywy, - często naznaczonej ograniczoną interpretacją własną. Osobiście nie lubie słowa miłość, ponieważ jest przez każdego rozumiana po swojemu- często w wypaczony sposób- dlatego pewne kwestie opisuje z poziomu czystego ruchu energii- poza indywidualna interpretacją.

Podsunąłeś mi jednak pomysł jak mógłbym ująć to bardziej zrozumiale- jeśli chodzi o miłość- w kategoriach energii. Miłość ma różne fazy natężenia – tak jak oddychanie. Gdy jesteś razem z innymi istotami do których czujesz miłość to jest to „miłość spełniona” . Napisałeś:

„Miłość też widzę zupełnie inaczej. Czuję ją jak promieniowanie radości istnienia wypływające z serca. Jest w tym tez ufność, poczucie bezpieczeństwa i szacunek dla drugiego człowieka i każdego innego istnienia. „

Wcale nie inaczej… Wręcz powiedziałbym identycznie :) opisałeś tylko inna fazę natężenia miłości- „fazę spełnienia”. To trochę tak jak ze sprężyną w stanie spoczynku: jest równowaga-jest radość, spełnienie, zrozumienie jedności, ale kiedy jest naprężona to dlatego ze jej końce oddalają się od siebie i czuć to naprężenie- grawitację miłości która próbuje znowu połączyć oddalające się pola energii od siebie.
Im większe naprężenie- czy tez oddalenie- tym większą czujemy tęsknotę, smutek, czasem rozpacz… innymi słowy miłość jest siłą która próbuje przywrócić stan naturalnej równowagi jaką jest radość i extaza jedności. Kiedy cząstka mojej ziemskiej świadomości przepływa przez rożne fraktale wszechświata nie czuje już smutku czy tęsknoty- grawitacja miłości prowadzi mnie do spełnionej miłości, gdzie tęsknota za jednością zamienia się w radość połączenia.

Jeśli chodzi o zamierzanie właściwego dla nas partnera, to spróbuje to uzupełnić.
Wszechświat da nam takiego partnera który będzie „idealny” z punktu widzenia naszego wyższego ja- co często może być dalekie od wyobrażeń naszego ziemskiego ja. Dostaniemy takiego partnera który będzie najlepszy dla naszego rozwoju- takiego który będzie odpowiedni w danym momencie. Im bardziej jesteśmy rozwinięci wewnętrznie- tym i partner będzie. To po części tak ja z tym powiedzeniem, „kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się mistrz”

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 wrz 2011, 18:15 
angelrage pisze:
Ale ja wiedzy pana phillipa nie znam - mam do niego szacunek i tego co wyżej napisal bym normalnie nie napisał(to była tylko demonstracja). Dlatego mogę jedynie stwierdzic że phillip „jest w temacie” z własnymi doświadczeniami tylko trochę „skromnie” mu się napisało ...
I dlatego poproszę go o bardziej „obszerne” wypowiedzi- nie musisz być takim gaduła jak ja :tak:


Dzięki, moje ego uwielbia takie szacunkowanie się. :D

Jak zdobyć umiejętność obserwowania swojego ciała ?

Prze de wszystkim trzeba wyłączyć myślenie.
Energie idą tak:
Obrazek
Od stóp energia zasuwa do czubka głowy i okrężną drogą, po za ciałem fizycznym wraca do stóp.
Jednym z oznak blokady tych energii jest np kłębienie się ich za splotem słonecznym.

Cytuj:
1. Obserwacja to tylko część tego procesu bo jeszcze trzeba umieć aktywnie poruszać energią w sobie


Po mojemu, było by to:
Obserwacja samoistnego procesu obiegu energii w osobie.

Jak zaobserwować poziom świadomości w sobie ?

Ktoś podzielił na 7, ale oczywiście takich poziomów jest nieskończenie wiele:
http://davidicke.pl/forum/vii-poziomow-wiadomo-ci-t2520.html

Co trzeba zrobić żeby osiągnąć nieskończoność?

Nie osiągniesz czegoś co już jest. Może pytanie winno brzmieć, jak nie dać się złapać w kolejną pułapkę reinkarnacji w Ziemskim padole. Myślałem nad tym i myślę dalej w dziale "Tajemnice Nieskończoności".

Zamierzanie Rzeczywistości

Zamierzenie jest takie jakie są prawa natury np równowaga, stawanie się większą częścią całości.

Wszystko jest stworzone z atomów materii i antymaterii, jedne mogą się zmieniać w drugą i odwrotnie, były już eksperymenty naukowe w tej dziedzinie.

Świadomość też ma strukturę atomu.
U nas w świecie z przewagą materii
wszystkie atomy 'wiedzą o sobie' dzięki próżni w środkach oraz dzięki prędkości ponad świetlnej jej elektronów walencyjnych.

Dzięki temu wszystkie z tych pierwiastków 'komunikują się' ze sobą.
Pierwiastki rezonują ze sobą - są Świadome siebie.


Zamierzenie rzeczywistości jest aby to wszystko było i równoważyło się cały czas.
By Wszechświat dowiadywał się ciągle o sobie samym lub być może jest w tym też jakiś progres.

Mruga

Respect :okok:



Na górę
   
 
 
Post: 01 paź 2011, 17:27 
To teraz ja cos ;) witam wszystkich :)
Kiedy mialam 20 lat i wiecej moje zycie bylo calkowicie programowane przeze mnie-nieswiadomie. Posiadalam bujna fantazje a jako,ze bylam osoba silnie emocjonalna to z latwoscia marzylam i przenosilam sie w inny wymiar, jakbym tam byla w tych marzeniach cala soba. I one , ku mojemu zdziwieniu, realizowaly sie natychmiast...mialam wrazenie,ze jestem pupilka Pana Boga ( wtedy jeszcze bylam bardzo"intensywna" katoliczka). Pozniej, kiedy zalozylam rodzine i zostalam poddana probie ognia wszystko wygaslo...przestalam marzyc, stracilam wiare, stracilam wlasna osobowsc, stracilam kierunek....zaczal sie nowy etap zycia- szukanie WLASNEJ PRAWDY. Trwa to juz 8 lat i w miedzyczasie trafilam na takich nauczycieli jak Osho, Eckhart Tolle, Anthony de Melo, Roudiger Sache, obejrzalam The secret i podobne filmy, poznalam nauki Gregg'a Braden'a itp...wiele rzeczy, z ktorymi tam sie zetknelam byly jakby opisem mojego zycia z mlodosci ale zdalam sobie sprawe z tej nieswiadomosci, nazywania wowczas pewnych sytuacji i procesow slowami typowo katolickimi, z drugiej strony powstal wielki znak zapytania: jak to sie dzialo,ze nie bylam tego wszystkiego swiadoma, mialam swoje leki (mnostwo!!) a jednak 90% tego o czym marzylam i co zamierzylam sie realizowalo ? teraz chcac powrocic do tej "umiejetnosci" zakrecam sie i gubie. Znam techniki, posiadam zupelnie inna swiadomosc i czasem mam wrazenie ,ze wlasnei za duzo tej teorii :) wiem,ze kreujemy nasza rzeczywistosc, ze sami kreujemy wlasne zycie-ale czy nie latwo popasc znow (mowie znow bo w pewnym momencie, jako chrzescijanka zylam w iluzji, w calkiem nierealnym swiecie) w iluzje, wykreowac sobie wlasny swiat nie majacy moze niec wspolnego z rzeczywistoscia? Pisze i zdaje sobie sprawe z dwoch stron tego zagadnienia, bo wlasnie swiat, ktory kreujemy jest tylko nasz, bo co to jest rzeczywistosc? Przeciez my ja generujemy-ale mam wrazenie,ze latwo w ten sposob zwariowac, odleciec-a moze to wlasnie mnie przeraza, moze to wlasnie jest wolnoscia i prawdziwa natura? Prosze o wasze komentarze :)



Na górę
   
 
 
Post: 01 paź 2011, 20:22 
W ostatniej części postu niezłe pierdoły pociskałem :D

Zamierzeniem rzeczywistości jest po prostu być.
Reszta to stek teorii, również naukowych w które możemy wierzyć lub nie,
byle by się do tej wiary nie przywiązywać.
Najważniejsze jest to co możemy zweryfikować na bieżąco,
tak jak to, że właśnie kończę to zdanie.



Na górę
   
 
 
Post: 01 paź 2011, 21:18 
Ok philip-ale mowimy o dwoch roznych rzeczach. Ja o dojsciu do tej pozycji obserwatora ( nie mylic z obserwatorem mysli, swiadomosci , ego), ktory widzi ze wszystko sobie plynie....i nie kombinuje z wizualizacja tego czy tamtego by cos przyciagnac, by tworzyc wlasny mirokosmos w swoim zyciu. Bo uwazam za madrych nauczycieli mowiacych o tym,ze nasz los jest w naszych rekach biorac pod uwage wage mysli i ich moc. Hmm...kiedy to teraz sobie pisze znow powraca madre zalecenie mojego kumpla:MEDYTACJA...chyba moja ciekawosc powoduje,ze sie czasem zapominam :D



Na górę
   
 
 
Post: 02 paź 2011, 15:30 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
rinata pisze:
To teraz ja cos ;) witam wszystkich :)
Kiedy mialam 20 lat i wiecej moje zycie bylo calkowicie programowane przeze mnie-nieswiadomie. Posiadalam bujna fantazje a jako,ze bylam osoba silnie emocjonalna to z latwoscia marzylam i przenosilam sie w inny wymiar, jakbym tam byla w tych marzeniach cala soba. I one , ku mojemu zdziwieniu, realizowaly sie natychmiast...mialam wrazenie,ze jestem pupilka Pana Boga ( wtedy jeszcze bylam bardzo"intensywna" katoliczka). Pozniej, kiedy zalozylam rodzine i zostalam poddana probie ognia wszystko wygaslo...przestalam marzyc, stracilam wiare, stracilam wlasna osobowsc, stracilam kierunek....zaczal sie nowy etap zycia- szukanie WLASNEJ PRAWDY. Trwa to juz 8 lat i w miedzyczasie trafilam na takich nauczycieli jak Osho, Eckhart Tolle, Anthony de Melo, Roudiger Sache, obejrzalam The secret i podobne filmy, poznalam nauki Gregg'a Braden'a itp...wiele rzeczy, z ktorymi tam sie zetknelam byly jakby opisem mojego zycia z mlodosci ale zdalam sobie sprawe z tej nieswiadomosci, nazywania wowczas pewnych sytuacji i procesow slowami typowo katolickimi, z drugiej strony powstal wielki znak zapytania: jak to sie dzialo,ze nie bylam tego wszystkiego swiadoma, mialam swoje leki (mnostwo!!) a jednak 90% tego o czym marzylam i co zamierzylam sie realizowalo ? teraz chcac powrocic do tej "umiejetnosci" zakrecam sie i gubie. Znam techniki, posiadam zupelnie inna swiadomosc i czasem mam wrazenie ,ze wlasnei za duzo tej teorii :) wiem,ze kreujemy nasza rzeczywistosc, ze sami kreujemy wlasne zycie-ale czy nie latwo popasc znow (mowie znow bo w pewnym momencie, jako chrzescijanka zylam w iluzji, w calkiem nierealnym swiecie) w iluzje, wykreowac sobie wlasny swiat nie majacy moze niec wspolnego z rzeczywistoscia? Pisze i zdaje sobie sprawe z dwoch stron tego zagadnienia, bo wlasnie swiat, ktory kreujemy jest tylko nasz, bo co to jest rzeczywistosc? Przeciez my ja generujemy-ale mam wrazenie,ze latwo w ten sposob zwariowac, odleciec-a moze to wlasnie mnie przeraza, moze to wlasnie jest wolnoscia i prawdziwa natura? Prosze o wasze komentarze :)


Rinata, a może tzw proza życia dorosłego zmiotła u ciebie coś tak kruchego jak dziecięca ufność. Może to właśnie ta ufność skierowana w wyższe światy pozwalała tobie realizować 90% pragnień? Nie znam szczegółów tej twojej próby ognia i tak sobie gdybam. Sam też kiedyś byłem żarliwym katolikiem, który po latach żarliwości przeskoczył na Buddyzm, Osho i te sprawy. Jednak teraz, po następnych latach wyzwalania się na wolność za radami mędrców ze wschodu zauważam, że można prościej, nie tak siermiężnie - poprzez lata ćwiczeń i wyrzeczeń. Można wyzwolić się poprzez bezgraniczne zaufanie w sens tego wszystkiego i sens swojej bytności na ziemi i poprzez zaufanie wyższej jaźni w nas. Podejrzewam że i tak w moim przypadku te lata ćwiczeń były jednak potrzebne - okres dojrzewania do pewnych prawd musi zawierać pewna dozę doświadczeń aby proces zachodził (lektura książek to jednak tylko erzatz rozwoju). Tak więc mając wiarę jak ziarnko gorczycy można góry przenosić i w tym momencie przestaje mieć znaczenie czy nasz ksiądz miesza nam w głowach głowach obrazami sądu ostatecznego i wyzywa od grzeszników czy też słuchamy tylko szeptów własnego serca. Myślę że tak to działa - wiara i ufność jest najważniejsza - dzięki nim świat - nasze jego odbieranie czyli nasza rzeczywistość odmienia się, a marzenia się spełniają.

Pewnie miałaś ufność i to napędzało twoją kreatywność. Kiedy weszłaś w dorosłość dotarło że kk to jednak sfora kłamców i groby pobielane, a razem z wiedzą prysła ufność (coś jak zerwanie jabłka z rajskiego ogrodu) a z nią kreatywność klapła. Myślę że można wrócić do tamtego stanu - poprzez wnikliwą obserwację zdarzeń w naszym życiu można po latach nabrać pewności/ufności że czuła opieka jest nad nami, że wszystko ma sens, że my - tu i teraz mamy głęboki sens.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2011, 16:22 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 wrz 2011, 4:37
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
heretick pisze:
Forum jest od dyskutowania, ty nie chcesz dyskutowac, dla mnie sprawa byla prosta juz na czacie rbc. Mozesz oczywiscie udawac ze nie istnieje.

Angelrage nie chce z Tobą gadać bo jest takie powiedzenie: "Nie dyskutuje się z idiotą bo najpierw sprowadzi Cie do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem".



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2011, 16:24 
Kruk:

Tak, masz racje,ze bylo we mnei mnostwo wiary i ufnosci ale mialam konkretnego Boga wowczas a potem jak szlag trafilwiare katolicka to jakakolwiek tez. Znalazlam sie w pustce. I nie widzialam nic, ktoredo, dokad, z kim , do kogo? Co jest moje a co z zewnatrz, gdzie jest Prawda??? powoli lowilam rozne rzeczy, ktore czulam moimi, z dala od wszelkich grup, religii, przekonan, guru itp...zbieralam czasteczki z roznych zrodel i tak powoli zaczal sie budowac moj swiat wewnetrzny.
Problem drogi Kruku tkwi w tym,ze ja nie wiem tak naprawde co i jak....i nie wiem czy kiedykolwiek bedzie mi dane wiedziec. O co chodzi: Wraz z odejsciem ode mnie wiary ( bo to ona zemnie wyparowala a nie ja raptem zdecydowalam,ze nie bede od dzis wierzyc ;) odeszly wszystkie autorytety w postaci Boga ,Jezusa, Jego Matki, wszystkich swietych itp....jedyna obecnosc jaka odczuwalam to Anioly. I nie moglam tego pojac wiec zostawilam jak jest zwracajac sie do Nich w chwilach gdy brak mi bylo calkowitej wiary. I teraz-czy mam szukac wiary w sobie, we wlasne mozliwosci, w swoj pierwastek bozy, ktory jest we mnie i wszystko zalezy od tego jak jestem swiadoma tych swoich "mocy" czy tez powinnam jednak czuc obecnosc Boga jako Inteligencji, Energii, Wyzszej Jazni itp...i kierowac swoja ufnosc do niego? Do Wszechswiata? mam w tym momencie prosbe do wszystkich, ktorzy beda czytac ten post-starajcie sie zrozumiec sercem co pisze a nie skupiajcie sie na slowach :) wazne by uchwycic intencje bo mi potrzebne sa sugestie a nie pusta krytyka. W co mam wierzyc? Kazdy z nas ma osobista droge rozwoju, dojrzewa w okreslonym czasie, ma swoje oswiecenia, wybiera to co czuje najbardziej, dlatego e jest latwo radzic , czy wskazywac droge-najlepiej dac swiadectwo, podzielic sie wlasnym doswiadczeniem. Po obsesji chrzescijanskiej- bo w moim przypadku stalam sie ekstremistka-do wszystkiego podchodze jak do smierdzacego jajka :D stad moja droga, naznaczona wieloletnim cierpieniem doprowadzila mnie do tego miejsca. Nie da sie w paru slowach opisac wieloletnch doswiadczen ale mozna je zsyntetyzowac i przekazac to co w/g nas najwazniejsze Mruga


Philip :zmęczony: - nie umiem inaczej opisywac spraw wiary bo to trudne do ujecia kwestie-kazdy ma swoja wizje i uzywa wlasnych sformuowan. Najwazniejsze to by chciec sie zrozumiec ;)



Na górę
   
 
 
Post: 02 paź 2011, 16:46 
heretick pisze:
phillip: no tak, z punku widzenia oswieconego, ktory zabil ego...


rinata pisze:
Philip :zmęczony: - nie umiem inaczej opisywac spraw wiary bo to trudne do ujecia kwestie-kazdy ma swoja wizje i uzywa wlasnych sformuowan. Najwazniejsze to by chciec sie zrozumiec ;)


Ego nie istnieje, a wasza karuzela kołem się toczy. Wasze 'Ja' szuka odniesień od wszystkiego do wszystkiego.
Pamiętajcie, że tego też oczekuje od was system społeczny.
Ostatnio czytam dużo emocji, wszystkie przechodzą prze ze mnie i wskazują na to jak ten system wykorzystuje naszą rasę, przez prowokacje nie do poznania swej prawdziwe bez-osobowej natury, lecz do trwania w iluzji tego, że która myśl wpadnie do głowy i będzie najgłośniejsza, ta musi być prawdziwa.
Nikt z nas nie jest specem od 'rzeczywistości' więc najlepiej jak by każdy pisał przez swój pryzmat obserwacji, niżeli wirusa z którym się identyfikujecie.



Na górę
   
 
 
Post: 02 paź 2011, 18:23 
phillip pisze:
heretick pisze:
phillip: no tak, z punku widzenia oswieconego, ktory zabil ego...


Nikt z nas nie jest specem od 'rzeczywistości' więc najlepiej jak by każdy pisał przez swój pryzmat obserwacji, niżeli wirusa z którym się identyfikujecie.


O, wreszcie mowisz po ludzku :onajego: pamietaj,ze w kazdym napotkanym czlowieku odbijasz sie jak w lustrze i jesli wyciagasz w jego kierunu palec to swiadczy to o Tobie i Twoich problemach. Prawdziwy nauczyciel nie ocenia, nie krytykuje, nie obraza ( bo ma szacunek dla poziomu ego w kazdym czlowieku) ale jest pokorny bo wie,ze nic nie wie ;) na kazdym etapie mozes spotkac ludzi, ktorzy sa od Ciebie pare lub milion krokow dp przodu- dobrze o tym pamietac ;)



Na górę
   
 
 
Post: 02 paź 2011, 20:06 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Tak sobie myślę Rinata że nikt z nas niczego nie nie powinien czynić. To taka nasza przypadłość - tych którzy przechodzili okres żarliwej wiary w doktryny kk, że mamy przekonanie o konieczności wznoszenia duszy ku niebiosom, że mamy wobec góry jakiś święty obowiązek. Moim zdaniem taka postawa po prostu usztywnia, pozbawia lekkości pęta skrzydła i skazuje na pełzanie. Jedyny obowiązek, to wykorzystanie wewnętrznej tęsknoty za pełnią, spełnieniem, swobodnym lotem. Pójście za tęsknotą daje odwagę doświadczania i szukania bez ograniczeń. Idąc taką drogą mogłem zauważyć że góra jest rzeczywiście opiekuńcza i można jej zawierzyć. Pewnie pomogło mi w tym kilka doświadczeń spotkania z góra twarzą w twarz, ale myślę że bez tego też można dojść do podobnych wniosków.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2011, 22:04 
Tak Kruk- zgadzam sie z Toba- kiedy dostrzegamy w sobie wolnosc i prawo do niej wtedy wszystko sie zmienia. Nie latwo to jest po wielu latach, ktore nas uksztaltowaly-ale mozliwe dzieki obserwacji i swiadomosci :)



Na górę
   
 
 
Post: 03 paź 2011, 12:42 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 wrz 2011, 10:15
Posty: 281
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: mężczyzna
Film ten widziałem już kiedyś i tak się zastanawiam jeśli reptilianie mogą poruszać się choćby w 6 wymiarze mogą tak naprawde wszystko, ponieważ nie ważne co My zrobimy oni mogą się cofnąć i zmienić swoje kroki więc tak na prawde i tak wyjdzie na ich:/ niezbyt pocieszające

_________________
NIEŚMIERTELNY
Jestem, który jestem

"Ten kto wie,że wie, musi być zdumiony"-Alan Watts
Magia sama w sobie nie istnieje, to wiedza jest magią dla nie wiedzących.
Modląc się do boga modlisz się do samego siebie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2011, 15:20 
Toru pisze:
Film ten widziałem już kiedyś i tak się zastanawiam jeśli reptilianie mogą poruszać się choćby w 6 wymiarze mogą tak naprawde wszystko, ponieważ nie ważne co My zrobimy oni mogą się cofnąć i zmienić swoje kroki więc tak na prawde i tak wyjdzie na ich:/ niezbyt pocieszające


To nie będzie miało wpływu na tą teraźniejszość, ponieważ będą w teraźniejszości świata alternatywnego,
który na filmiku nazywa się 'inną linią czasową'. Wymiar 10ty pokazuje, że wszystko już jest.

Podobno Ziemia wraz z reptalianami posiada jeszcze zamknięte te 5 wymiarów w kuli energetycznej,
która została stworzona by chronić równowagę energetyczną naszego wszechświata przed działaniami
takich istot.

Na szczęście reptalianie to nie 'wierzchołek góry lodowej' :)



Na górę
   
 
 
Post: 04 paź 2011, 5:45 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 wrz 2011, 10:15
Posty: 281
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: mężczyzna
generalnie troche uspokoiła mnie Twoja odpowiedź więc dzięki w sumie nie wziąłem tego pod uwage;)

_________________
NIEŚMIERTELNY
Jestem, który jestem

"Ten kto wie,że wie, musi być zdumiony"-Alan Watts
Magia sama w sobie nie istnieje, to wiedza jest magią dla nie wiedzących.
Modląc się do boga modlisz się do samego siebie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 paź 2011, 3:02 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 wrz 2011, 4:37
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
angelrage pisze:
gdzie ta miłość z początku związku??? No gdzie - nie ma jej, bo was połączyła durnie i spełniła swoje zadanie - tylko nie umieliście zapalić nią ognia radości i błogości połączenia, ale to już inny temat.

Czy ten temat też możesz rozwinąć z perspektywy tematyki tu poruszanej? :D

Jakie w praktyce wykonywać czynności i jaką przybrać postawę podczas zamierzania rzeczywistości? Chodzi mi o to czy może powinno się siedzieć w pozycji medytacyjnej, czy np można leżeć rozwalonym niesymetrycznie na fotelu itp? :p Mógłbyś polecić odpowiednią pozycję/technikę do tego jeśli takową znasz? Ja nie medytuję, więc nie mam doświadczenia z tego typu kwestiami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2011, 13:37 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
nefalin- co do miłosci to inny post napiszę

pozycja jest bez znaczenia- byle było ci wygodnie , aczkolwiek otoczenie ma wpływ na skuteczność- wsród chałasu i grupy ludzi, raczej bedzie mniej skuteczne. W otoczeniu przyrody odwrotnie.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 37 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group