Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 04 gru 2020, 12:24

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 24 kwie 2009, 20:12 
Niedawno przeczytałem bardzo interesującą książkę Michaela Cremo " Zakazana archeologia" w której autor udowadnia, iż ludzie żyją na ziemi nie od 100tys lat- jak twierdzi zafałszowana współczesna nauka, lecz znacznie dłużej. Istnieje wiele znakomicie udokumentowanych znalezisk, których wiek określa się na miliony lat, najstarszy przedmiot wykonany ręką człowieka znaleziono w skałach które uformowały się 2,8 miliarda lat temu!


Oto wywiad z autorem tej książki:

?) Liczne dowody wskazują, że ludzkość istnieje na Ziemi znacznie dłużej, niż głosi to oficjalna nauka. Co więcej, wiele z nich ukazuje, że nasi starożytni przodkowie byli kimś więcej niż tylko prymitywnymi jaskiniowcami, jak zwykliśmy o nich sądzić.

LAURA LEE: Pozwól, że zacznę od kilku najbardziej zadziwiających znalezisk archeologicznych. Mam tu na myśli znalezioną w Afryce Południowej metalową kulę z wyżłobionymi wzdłuż jej obwodu rowkami pochodzącą, jak się przypuszcza, z okresu prekambryjskiego. Odcisk buta znaleziony w Antelope Springs w stanie Utah, którego powstanie datuje się na okres kambryjski. Metalową wazę znalezioną w Dorchester w stanie Massachusetts pochodzącą prawdopodobnie z okresu prekambryjskiego. Kamień znaleziony w Szkocji, w którym znajdował się żelazny gwóźdź. Pochodzenie tego znaleziska datuje się na okres dewoński. Kamień znaleziony w Tweed w Anglii, w którym umieszczona była złota nić. Żelazny dzban znaleziony w Wilburton w stanie Oklahoma. Oba te znaleziska datuje się na okres Karbonu. Co takiego na temat naszej historii mogą przekazać nam te wszystkie zadziwiająco stare znaleziska? Chyba to, że nasza wiedza na temat prehistorii bazująca na pewnych teoretycznych założeniach nie pozwala, aby tego rodzaju znaleziska oglądały światło dzienne, i odrzuca tego rodzaju anomalie. Tego rodzaju znaleziska podważają wyznawane teorie i dlatego nie są brane pod uwagę. Zamiast wprowadzić poprawki do obecnie obowiązującej teorii lub zbadać dokładnie te znaleziska, idzie się po najmniejszej linii oporu i odrzuca je. O tym wszystkim, o tak zwanej ?zakazanej archeologii?, opowie nam zaraz nasz gość, Michael Cremo, współautor książki pod tym samym tytułem. Michael, dziękuję, że znalazłeś czas dla nas.

MICHAEL CREMO: To dla mnie zaszczyt być tutaj, Lauro.

LEE: Proszę, opowiedz nam o zakazanej archeologii. Co skłoniło cię, że zająłeś się tym zagadnieniem? Jakie były tego początki?

CREMO: Tak zwaną zakazaną archeologią zainteresowałem się w roku 1984. W tamtym czasie dyskutowałem razem z drem Richardem Thompsonem, który jest współautorem mojej książki, sprawę pochodzenia człowieka. Słyszeliśmy wcześniej o pewnych raportach opisujących dziwne, nieprawdopodobne wręcz znaleziska. I postanowiliśmy zbadać tę sprawę. To, co znaleźliśmy, bardzo nas zadziwiło.

LEE: Co tak was zadziwiło? Proponuję, abyś wyjaśnił nam najpierw ogólnie cały problem, a potem przeszedł do szczegółów.

CREMO: W porządku. Kiedy przegląda się współczesne książki, można się z nich dowiedzieć, że ludzie tacy jak my, homo sapiens, wyewoluowali na przestrzeni ostatnich około stu tysięcy lat z istot przypominających małpy. Wszystkie przytaczane w tych książkach dowody potwierdzają tę tezę nadając jej wiarygodność. Kiedy jednak przyjrzałem się temu z bliska, zorientowałem się, że na przestrzeni ostatnich stu pięćdziesięciu lat antropolodzy tak naprawdę pogrzebali niemal tyle samo dowodów, ile wygrzebali. Mówiąc: pogrzebali - mam tu oczywiście na myśli ich ukrywanie lub ignorowanie. Dowody te świadczą przeciwko obowiązującej do dzisiaj w nauce teorii dotyczącej pochodzenia człowieka. Świadczą również o tym, że człowiek taki jak my istnieje na Ziemi nie od setek tysięcy, ale od setek milionów lat. Na początku naszej rozmowy wymieniłaś kilka osobliwych dowodów takich jak na przykład piękna metalowa waza, którą znaleziono w Dorchester w stanie Massachusetts. Natrafiono na nią w skale, która pochodzi z okresu prekambryjskiego, a to oznacza, że wykonano ją ponad sześćset milionów lat temu.

LEE: Właśnie, czy to nie jest zdumiewające? Metalowa waza, która ma ponad sześćset milionów lat? Powiedz mi, co by się stało, gdyby nagle ktoś wyłożył te wszystkie dowody na stół i nie wdając się w żadne teorie oraz unikając uprzedzeń, powiedział: Przyjrzyjmy się tym wszystkim dowodom i zastanówmy się nad dziejami ludzkiej rasy na Ziemi. Jak sądzisz, do czego by to doprowadziło?

CREMO: Pierwszą rzeczą, jaką musisz wiedzieć, jest to, że jeśli zapragniesz poznać wszystkie zgromadzone do tej pory dowody, będziesz potrzebowała do tego celu kilku stołów. Kiedy weźmiesz pod uwagę wszystkie dowody, a nie tylko te, które bada się obecnie, to stwierdzisz, że ludzie tacy jak my koegzystują na tej planecie z innymi istotami od bardzo dawna - dosłownie od setek milionów lat.

LEE: Teoria koegzystencji z innymi istotami nikogo dzisiaj już nie dziwi, ponieważ obecnie uważa się, że człowiek neandertalski koegzystował przez sto tysięcy lat z człowiekiem z Cro-Magnon. Czy to współczesna teoria? Czy jest słuszna?

CREMO: Tak, masz całkowitą rację. Nawet teraz są uczeni, jak choćby brytyjska antropolog Myra Shackley, którzy twierdzą, że w obecnych czasach nadal koegzystujemy z takimi istotami jak choćby człowiek neandertalski. Tę teorię potwierdzają liczne relacje pochodzące z wielu części świata. Mówią one o obserwacjach dziwnych istot, takich jak na przykład Yeti lub Człowiek Śniegu, jak je się nazywa w Himalajach, zaś w Ameryce Północnej Wielka Stopa lub Sasquatch, a także innych podobnych do nich istot. Zatem teoria koegzystencji z tego typu istotami ma całkiem solidne podstawy.

LEE: Przyjrzyjmy się temu dokładniej, przyjrzyjmy się dowodom, jakie mamy. Zacznijmy od początku posuwając się w górę strzałki czasu. Zauważyłam, że w miarę cofania się w czasie znajdujemy coraz bardziej znaczące znaleziska, zaś kierując się ku współczesności są one coraz mniej wyszukane. Pojawienie się pierwszych ludzi na Ziemi umiejscawiasz w swojej książce w znacznie dawniejszym okresie niż inni. Michael, opowiedz nam o kilku tych niezwykłych znaleziskach, których wiek szacuje się na wiele milionów lat, co jak wiadomo, stoi w sprzeczności z obecnie obowiązującą teorią. Czy mógłbyś wymienić kilka przykładów? Interesują mnie okoliczności, w jakich je odkryto, czy są dobrze udokumentowane i gdzie się w chwili obecnej znajdują?

CREMO: W porządku, oto jeden bardzo dobry przykład. Pochodzi z ostatnich lat. Pragnę zaznaczyć, że to jeden z moich ulubionych. W roku 1979 w Laetoli w Tanzanii Mary Leakey, żona jednego z najsłynniejszych antropologów dwudziestego wieku, Louisa Leakeya, znalazła w wyschniętym wulkanicznym pyle liczącym sobie 3,6 miliona lat odciśnięte ślady stóp należące do trzech osobników. Analizowało je wielu specjalistów zajmujących się badaniem śladów stóp, tacy jak na przykład antropolodzy fizyczni. Całe to odkrycie zostało szczegółowo udokumentowane w magazynie National Geographic i innych podobnych mu periodykach, które wymieniliśmy w naszej książce. Możesz je tam obejrzeć uwiecznione na fotografii. Wyglądają identycznie jak odciski stóp współczesnego człowieka. Jeden z badaczy powiedział, że gdyby przejść się teraz po plaży i spojrzeć na odciski ludzkich stóp, jakie możemy tam znaleźć, to nie stwierdzilibyśmy między nimi i tymi odnalezionymi na zaschniętym wulkanicznym pyle żadnej różnicy. Najdziwniejsze w całej tej sprawie jest to, że żaden z uczonych, którzy badali te ślady, nie doszedł do oczywistego wręcz wniosku, że istota, która je pozostawiła, musiała być bardzo podobna do nas, współczesnych ludzi.
Po lewej ślad przypominający odcisk buta znaleziony przez Williama Meistera w kambryjskim łupku w pobliżu Antelope Spring w stanie Utah w USA. Jego wiek szacuje się na 505 milionów lat. Po prawej: Ten sam odcisk z naniesieniem zarysu w celu jego lepszego uwidocznienia.


LEE: Tak więc z jednej strony mamy dowody, które wykorzystuje się do poparcia odpowiedniej teorii, o ile oczywiście do niej pasują, z drugiej zaś nie mniej cenne dowody, które się odrzuca, jeśli do niej nie pasują. Nie uważasz, że to pewien rodzaj hipokryzji?

CREMO: Oczywiście, że tak. To zjawisko nazwaliśmy ?filtrowaniem wiedzy? i w pewnym sensie nie jest to wcale diabelski spisek naukowców w celu oszukiwania ludzi. Jest to raczej pewien rodzaj samooszukiwania się naukowców, którzy są w to zaangażowani. Na przykład kiedy znaleziono wspomniane odciski stóp, antropolodzy stwierdzili, że ?musiały one należeć do australopiteka?, mimo iż w swoich zbiorach mieli kości stóp tego człekopodobnego stworzenia przypominającego małpę, które żyło prawdopodobnie trzy miliony lat temu w Afryce. Posiadane przez nich kości stóp nie pasowały do śladów znalezionych przez Mary Leakey.

LEE: W jakim stopniu te dwa znaleziska nie zgadzały się ze sobą?

CREMO: W dużym, dlatego że palce stóp australopiteka są bardzo długie i zaokrąglone. Duży palec ich stóp pełni u nich rolę podobną do naszego kciuka. Przyjrzyj się szympansom, spójrz na ich stopy. Wielki palec w stopach szympansów może poruszać się na wszystkie strony. Pełni podobne funkcje jak kciuk u ludzi. Jest na przykład bardzo pomocny podczas wspinania się po drzewach - do chwytania gałęzi. Tak więc znalezione w Afryce ślady stóp, które datowane są na 3,6 miliona lat w żadnym wypadku nie mogą być śladami pozostawionymi przez australopiteka.

LEE: Dlaczego w takim razie wybrano właśnie jego do wyjaśnienia pochodzenia tych śladów?

CREMO: Ponieważ była to, jak wówczas sądzono, jedyna w owym czasie istota, która chodziła na dwóch nogach, a także dlatego, że ignorują oni wszystkie inne dowody, które wskazują, że ludzie podobni do współczesnego człowieka żyli w tamtym czasie. Coś takiego nie mieści się w ich głowach mimo ewidentnych dowodów. Jeśli to są ślady ludzkich stóp, to mógł je odcisnąć nie kto inny jak ludzie.

LEE: A co na to Leakeyowie? W jaki sposób oni interpretowali te ślady?

CREMO: Mary Leakey twierdziła, że te ślady pochodzą od człekokształtnej małpy z ludzkimi stopami. Gdyby to był jedyny dowód, jaki mamy, na istnienie człowieka w zamierzchłej przeszłości, to można by było przyznać jej rację. W naszej książce Zakazana archeologia przedstawiliśmy jednak wiele innych udokumentowanych dowodów na istnienie człowieka w tamtym okresie, na przykład kamienne narzędzia, różnego rodzaju wyroby rzemieślnicze, inne ludzkie kości oraz kompletny szkielet człowieka pochodzący z tego samego okresu co ślady stóp znalezione przez Mary Leakey. Wyżej wymienione znaleziska każą nam przypuszczać, że ślady stóp widniejące w wyschniętym wulkanicznym pyle zostały odciśnięte przez człowieka.

LEE: Dlatego że potwierdzają to inne dowody

CREMO: Dokładnie


LEE: Sugerujesz zatem, że historia rodzaju ludzkiego zawiera jakieś bardzo interesujące rozdziały, które są najzwyczajniej w świecie ignorowane, tylko dlatego że obowiązuje nas jakaś niewłaściwa teoria. Może podasz nam jakieś inne przykłady. To, co mówisz, jest bardzo interesujące.

CREMO: Innym przykładem może być szkielet znaleziony w Afryce w roku 1913 przez dra Hansa Recka, pracownika Uniwersytetu Berlińskiego. Szkielet spoczywał na obszarze znanym obecnie jako Olduval Gorge

LEE: Bardzo popularne miejsce do dokonywania odkryć, nieprawdaż?

CREMO: Zgadza się. To właśnie tam Leakeyowie prowadzili większość swoich poszukiwań archeologicznych. W roku 1913 dr Hans Reck znalazł tam kompletny szkielet współczesnego człowieka, który spoczywał w skamieniałej warstwie geologicznej liczącej sobie od jednego do prawie dwóch milionów lat. Było to bardzo doniosłe odkrycie, ponieważ zgodnie ze współczesnymi teoriami naukowymi ludzie tacy jak my istnieją na Ziemi od niespełna stu tysięcy lat, co oznacza, że ten szkielet nie powinien istnieć

LEE: W jaki sposób to wyjaśniono? Czy w roku 1913 człowiek nie był w centrum zainteresowania archeologii? Dlaczego tego typu znaleziska nie były analizowane?

CREMO: W tamtym czasie, po odkryciu w roku 1894 Człowieka Jawajskiego, podstawy współczesnej archeologii dopiero się kształtowały. Kiedy patrzy się teraz na to z perspektywy czasu, jest to bardzo interesująca historia przypominająca powieść detektywistyczną. Swoje epokowe dzieło O powstawaniu gatunków Karol Darwin napisał w roku 1859. Książka ta wywołała fale intelektualnego szoku, które obiegły cały świat. Najbardziej intrygujące w tamtym czasie pytanie brzmiało: ?Skąd pochodzi człowiek??

LEE: Zgodzisz się chyba ze mną, że jesteśmy raczej samolubnymi istotami, prawda?

CREMO: Tak, to prawda. Nie interesujemy się zbytnio, skąd się wzięły na przykład motyle czy kraby. Interesuje nas, skąd pochodzimy my sami - ludzie. Pokusiłem się więc o przejrzenie współczesnych opracowań i zauważyłem w nich brak jakichkolwiek wzmianek o raportach z okresu między rokiem 1859, kiedy to Darwin napisał O powstawaniu gatunków, a 1894, kiedy odkryto Człowieka Jawajskiego, które mówiłyby o tego typu znaleziskach. Pomyślałem, że to bardzo dziwne, zwłaszcza że w tamtym czasie niezliczone rzesze naukowców poszukiwały na całym świecie brakującego ogniwa niezbędnego do wyjaśnienia zagadki pochodzenia człowieka. Poprosiłem zatem jednego z moich asystentów, aby udał się do biblioteki i przyniósł mi jakieś książki antropologiczne z lat 1880-1885. Chciałem je dokładnie przejrzeć. To, co w nich znalazłem, wręcz mnie zaszokowało. Były one napisane przez naukowców a nie zwykłych ludzi. Uczeni ci byli geniuszami swojej epoki. Opisywali w naukowych czasopismach różnego rodzaju dowody wskazujące, że ludzie tacy jak my - żadne tam małpoludy ani brakujące ogniwa - żyli 10, 20, 30, 40, 50, a nawet więcej milionów lat temu. I nie mówię tu o jakimś jednym czy dwóch odkryciach, ale o setkach tego typu odkryć. Wszystkie je opisałem w swojej liczącej niemal tysiąc stron książce Zakazana archeologia.

LEE: To niesamowite. Gdzie są te wszystkie znaleziska? Gdzie się teraz znajdują? Co się z nimi stało? Co się obecnie dzieje z tymi setkami ludzkich szkieletów, z których wiele pochodzi sprzed setek milionów lat, i co z wcześniejszymi znaleziskami, które udokumentowaliście w swojej książce?

CREMO: Najstarsze znaleziska, jakie opisaliśmy, to oczywiście nie mówimy tu teraz o szkieletach, ale różnego rodzaju przedmiotach, które nie mogły powstać w sposób naturalny

LEE: Rozumiem.

CREMO: Przedmioty, które opisaliśmy, zostały najwyraźniej wykonane ludzką ręką. Najstarszy z nich to metalowa kula z wyżłobieniami znaleziona w Południowej Afryce. Znaleziono ich bardzo wiele. Są to doskonale okrągłe metalowe kule, z których część ma po trzy wyżłobienia biegnące wokół ich obwodu. Ich wiek szacuje się na około 2,8 miliarda lat

LEE: Przepraszam, czy dobrze zrozumiałam? Mówisz, że te kule mają 2,8 miliarda lat?

CREMO: Tak. Jak zapewne wiesz, zgodnie z obowiązującą teorią naukową, Ziemia ma około 5,3 miliarda lat. Tak więc te metalowe kule są dosyć stare, prawda? Najstarszym śladem pozostawionym przez człowieka jest odcisk stopy odnaleziony w Antelope Springs w stanie Utah w roku 1968. Szacuje się, że pochodzi on z okresu kambryjskiego, to znaczy, że ma mniej więcej sześćset milionów lat.


LEE: Powiedz mi, ile lat mają najstarsze szczątki szkieletu, jakie znaleziono?

CREMO: Najstarszymi pozostałościami szkieletu, z jakimi się zetknęliśmy i opisaliśmy w naszej książce, jest szkielet człowieka, który został odkryty w kopalni węgla w okręgu Macoupin w stanie Illinois w roku 1862. Szkielet ten opisano w czasopiśmie The Geologist. Stwierdzono, że pochodzi z okresu Karbonu, co oznacza, że ma około trzystu milionów lat. Jest to więc bardzo niezwykłe znalezisko. Jednak jak to się często zdarza, jeśli któreś ze znalezisk nie pasuje do obowiązującej teorii, to się go nie ujawnia opinii publicznej, kiedy zaś pasuje, to jest pieczołowicie pielęgnowane i eksponowane.

LEE: Robi się wokół tego wiele szumu, nagłaśnia, można wszędzie o tym przeczytać

CREMO: Tak. Znaleziska, które pasują do przyjętych teorii, można oglądać w muzealnych gablotach. Kręci się o nich filmy, które można później obejrzeć w programie National Geographic lub innych jemu podobnych. Lecz jeśli coś stoi w sprzeczności z obowiązującą teorią, to nigdy się o tym nie usłyszy. Tych dziwnych znalezisk się nie zachowuje, dlatego często nie pozostaje po nich żaden ślad. Chcę też powiedzieć, że to ludzie tacy jak ty, mam tu na myśli przedstawicieli środków masowego przekazu, powinni głębiej badać tego rodzaju sprawy. To tak jakbyś pytała polityka o jakąś sprawę, którą on starałby się przed tobą ukryć, i brała jego wyjaśnienia za dobrą monetę, nie starając się jej zgłębić, nie starając się poznać rzeczywistych faktów. Sądzę, że wiele wyników prac archeologów jest ukrywanych przed opinią publiczną. Pragnę podkreślić, że nie możemy im ufać bardziej niż zwykłym ludziom, tylko dlatego że zajmują uniwersyteckie posady lub mają przed nazwiskiem literki ?dr?.

LEE: Całkowicie się z tym zgadzam. Michael, przedstawiasz tu całkiem odmienny punkt widzenia od tego, jaki ma większość ludzi. Mówisz, że naszym obowiązkiem, intelektualną powinnością jest nieprzyjmowanie głoszonych teorii na słowo, ale staranie się ustalić, czy nic się za nią nie kryje i czy istnieją jakieś inne możliwości. Dlaczego tak uważasz? Słyszałam od wielu ludzi, którzy mówili, że musisz być chyba głupi, skoro nie akceptujesz teorii, które wyznają szerokie kręgi uczonych, albo że padłeś ofiarą oszustwa i tracisz czas zajmując się tym, co robisz. Jak sądzisz, dlaczego twój punkt widzenia tak bardzo się różni i co ma nas skłonić do przyjęcia alternatywnej teorii.

CREMO: Sądzę, że w stosunku do nauki powinniśmy przyjąć taką samą postawę, jak w stosunku do polityki i polityków. Podam przykład. Jeśli mamy jakieś podejrzenia w stosunku do danego polityka, zwykle sądzimy, że coś ukrywa przed nami, i wówczas nie akceptujemy tego i żądamy wyjaśnień.

LEE: Wyjaśnij mi to w jakiś inny sposób, proszę.

CREMO: Dobrze. Sądzę, że tego rodzaju podejście, to znaczy akceptowanie wszystkiego, co mówią naukowcy, jest w chwili obecnej przeważające. Myślę, że powinniśmy być bardziej

LEE: Sceptyczni?

CREMO: Tak. Powinniśmy być bardziej sceptyczni. Na niektóre sprawy powinniśmy spojrzeć niezależnym okiem, czasem nawet przyjąć postawę postronnego obserwatora. Ludzie chcą znać stanowisko kogoś niezależnego, osoby nie związanej z daną sprawą. Dlatego nie należy za każdym razem zwracać się do ekspertów, którzy badają daną sprawę, ponieważ oni zawsze przedstawią swój punkt widzenia na to, co badają. Aby zbadać coś dokładnie, potrzeba ludzi z zewnątrz, którzy spojrzą na to świeżym okiem. Właśnie coś takiego zrobiliśmy w naszej książce. Materiał do niej zaczęliśmy gromadzić bez żadnych przyjętych z góry koncepcji i to, co znaleźliśmy, dowodzi, że nasze wyobrażenia o przeszłości są nieobiektywne. Nie przekazuje się nam całej prawdy. Nie podaje się nam wszystkich faktów. Dlatego w Zakazanej archeologii staraliśmy się przedstawić wszystkie fakty, aby ludzie sami mogli wyciągnąć z nich wnioski.


LEE: Jakie ty i Richard Thompson macie wykształcenie w tej dziedzinie?

CREMO: Prawie żadnego, poza badaniami, jakie przeprowadziliśmy.

LEE: Czy łatwo prowadzi się tego rodzaju badania? Czy raporty, które badaliście, były łatwo osiągalne? Skąd wiedzieliście, gdzie szukać prawdy, jeśli była ukrywana?

CREMO: To było jak pisanie detektywistycznej powieści. Po pierwsze, cofa się w badaniach wstecz i zaczyna odnajdywać raporty mówiące o różnego rodzaju znaleziskach. Później trzeba szukać nieznanych przypisów. To jest jak kamuflaż. Jak zatajanie jakiejś sprawy. Jeśli chce się coś odkryć, trzeba się do tego dokopać. Musieliśmy zdobyć czasopisma, niektóre z nich utajnione, oraz raporty dosłownie z całego świata, z których część pochodziła nawet sprzed kilkuset lat. Następnie trzeba było je przetłumaczyć na angielski z niemieckiego, francuskiego, hiszpańskiego, rosyjskiego i wielu innych języków. Zajęło to nam prawie osiem lat. Osiem lat pracowicie zbieraliśmy materiały do naszej książki. Wszystko jest w niej dokładnie opisane, każda informacja ma swój odnośnik. To kompletna biografia.

LEE: Jednak naukowcy nie odpowiedzieli na to, co napisaliście. Sądzę, że czytali waszą książkę i z łatwością mogliby zweryfikować prawdziwość pochodzenia niektórych z przedstawionych przez was znalezisk. Oczywiście nawet w tysiąc stronicowej książce nie mogliście opisać ich wszystkich. Jakie zatem obraliście kryterium, którym kierowaliście się przy wyborze danego znaleziska do zbadania i umieszczenia w książce?

CREMO: Wybieraliśmy tylko te znaleziska, których pochodzenie można było udokumentować i poświadczyć w sposób naukowy. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że proces nazwany przez nas ?filtracją wiedzy? trwa nadal. Mieliśmy szczęście dotrzeć do kilku współczesnych badaczy, którzy padli jego ofiarą. Byli tak uprzejmi, że wyjaśnili nam, w jaki sposób jest on realizowany.

LEE: Zatem powiedz nam, jak się on obecnie odbywa?

CREMO: Po pierwsze, potrzebne są pieniądze. Następnie są określone grupy wpływowych ludzi, którzy kontrolują pewne stanowiska. Jest także potrzebna możliwość publikowania wyników badań. Należy wiedzieć, że jeśli chce się zostać profesorem na uniwersytecie, należy posiadać rekomendacje. Jeśli chcesz, aby twój artykuł został opublikowany w naukowym czasopiśmie, musi on przejść najpierw przez coś, co się nazywa ?powtórną weryfikacją?.

LEE: Pewni ludzie mogą komentować czyjąś pracę i jej autor nawet nie wie, kim oni są.

CREMO: Dokładnie tak. Nie wiadomo, kim oni są. W pewnym sensie można nawet powiedzieć, że jest to dominująca grupa ludzi, która wykorzystuje różnego rodzaju środki, aby uniemożliwić poznanie prawdy szerszemu kręgowi społeczeństwa.

LEE: Zatem do objęcia jakiegoś ważnego stanowiska naukowego, opublikowania jakiegoś ważnego artykułu potrzebne są tak zwane układy i koneksje, czy tak?

CREMO: Oczywiście. Od czasu do czasu łączę się poprzez mój komputer z Internetem

LEE: Ja również.

CREMO: Jak wiesz, w Internecie istnieją grupy dyskusyjne. W niektórych z nich dyskutuje się na temat wad obecnego systemu i są ludzie, którzy właśnie ten temat wybrali sobie jako obiekt swoich zainteresowań.

LEE: Jakiego typu są to grupy? Czy to grupy artystyczne? Biblioteczne? Chodzi mi o to, skąd czerpiesz tego rodzaju informacje? Wśród naszych słuchaczy mamy przecież wielu użytkowników Internetu.

CREMO: Spotkałem się z jedną, ale nie pamiętam dokładnie jej nazwy, pamiętam tylko, że była naprawdę dziwna. Grupa ta prowadziła dyskusję na temat możliwości zatrudnienia się na stanowiska uniwersyteckie. Dyskutowano o tym, co trzeba zrobić, aby taką posadę otrzymać, oraz o systemie ich przydzielania, w ogóle o tym, jak działa ten system.

LEE: Zatem nie ma sensu starać się o jakiekolwiek stanowisko, dopóki nie pozna się, jak się należy o nie ubiegać.

CREMO: Dokładnie tak. Na każde stanowisko uniwersyteckie, które się zwalnia, jest zazwyczaj bardzo wielu, czasami setki, kandydatów.

LEE: Jak rozumiem, tak wielka konkurencja zachęca, aby być w zgodzie z obowiązującą doktryną, prawda? Jeżeli myśli się poważnie o posadzie, to robi się wszystko, aby ją otrzymać.

CREMO: To prawda. W kręgach uniwersyteckich i naukowych istnieją bardzo wpływowi ludzie, którzy decydują, kto obejmie dane stanowisko, kontrolują możliwość publikowania wyników badań oraz otrzymania na nie pieniędzy. Jeśli chce się mieć dobrą posadę, publikować swoje prace oraz mieć pieniądze na prowadzanie badań, to musi się grać tak, jak oni tego chcą. Właśnie tak działa ten system. Rozmawiałem z wieloma ludźmi, którzy stali się jego ofiarami. Ludziom tym odmówiono prawa do publikacji ich własnych prac, odmówiono im możliwości wykonywania pracy i pozbawiono pieniędzy na prowadzenie badań.

LEE: Może ci ludzie chcieli głosić jakieś herezje?

CREMO: Nie. Przyczyną były ich poglądy. Jeden z takich przypadków przedstawiamy w naszej książce. Dotyczy on Virginii Steen-McIntyre, geolog pracującej dla US Geological Survey. W 1970 roku oznaczała wraz z innymi geologami wiek pewnego miejsca w Hueyatlaco w Meksyku, w którym znaleziono bardzo precyzyjnie wykonane kamienne narzędzia. Mógł je wykonać nie kto inny, jak tylko człowiek. Do określenia wieku miejsca, w którym znaleziono te narzędzia, oprócz metody uranowej wykorzystano również inne techniki. Dzięki temu ustalono, że wynosi on około trzystu tysięcy lat. Obowiązująca jednak doktryna mówi, że człowiek pojawił się w Ameryce Północnej nie więcej niż dwanaście tysięcy lat temu. Mimo iż niektórzy uczeni wydłużają już ten okres nawet do dwudziestu pięciu a nawet trzydziestu tysięcy lat, nadal obowiązuje dwanaście tysięcy lat. Tak więc mamy tu bardzo precyzyjnie wykonane narzędzia znalezione w miejscu datowanym na trzysta tysięcy lat, co jest w tym przypadku wręcz ekstremalną anomalią. Nie było wtedy przecież na Ziemi tak rozwiniętej istoty, która mogłaby wykonać takie narzędzia. Przecież człowiek istnieje od stu tysięcy lat. W rzeczy samej tego rodzaju narzędzia znaleziono w Europie, ale ich wiek datuje się na czterdzieści tysięcy lat. Tak więc fakt, że w Meksyku, gdzie w tym czasie w ogóle nie powinno być jeszcze człowieka, znaleziono narzędzia, których wiek datuje się na trzysta tysięcy lat, to znaczy ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy lat więcej niż jakiekolwiek inne znalezisko tego typu, jest nie do przyjęcia!

LEE: I to rodzi problem, prawda?

CREMO: Tak. Badacze, którzy to odkryli, sporządzili raport, ale nigdy nie udało im się go opublikować. Nikt nie chce się tego podjąć.


LEE: Powiedz mi, co się stało z tymi narzędziami? Gdzie się one dzisiaj znajdują?

CREMO: Narzędzia te są przechowywane w jakimś muzeum - odnalazły się stosunkowo niedawno i jeśli się pośpieszycie, to może jeszcze zdążycie je zobaczyć. Staraliśmy się o pozwolenie na zrobienie im zdjęć i umieszczenie ich w naszej książce. Powiedziano nam jednak, że możemy dostać na to zgodę, pod warunkiem że pod zdjęciami umieścimy napis, że mają one dwadzieścia pięć tysięcy lat. Jeśli jednak będziemy upierali się przy tym, że mają one trzysta tysięcy lat, to nie otrzymamy zgody na ich wykonanie.

LEE: Opowiedz nam jeszcze o innych tego typu znaleziskach, a potem o tym, kto decyduje o losach tej światowej spuścizny? Podaj niektóre z narzucanych ograniczeń. W jaki sposób datuje się znaleziska? Skąd wiemy, jak są one stare? Wiem, że datowanie wielu znalezisk związane jest z wiekiem warstw geologicznych, w których je znaleziono. Opowiedz nam coś więcej o tych znaleziskach, a potem przejdźmy do omówienia związanych z nimi spraw.

CREMO: Zgoda. Innym ciekawym znaleziskiem jest rzeźbiona muszla odkryta w formacji skalnej Red Crag w Anglii. Muszlę tę znalazł Henry Stopes, członek Angielskiego Towarzystwa Geologicznego. Wiek formacji skalnej w Red Crag szacuje się na około dwa miliony lat. Na znalezionej przez niego muszli widnieje wyrzeźbiona ludzka twarz. Zgodnie z obowiązującą doktryną tego rodzaju przedmioty sztuki wykonane przez człowieka i znalezione w Europie nie mogą być starsze niż czterdzieści tysięcy lat. Tak więc muszla, której wiek szacowany jest na dwa do trzech milionów lat, jest niezwykłą anomalią. Pragnę w tym miejscu dodać, że znaleziono ją w dziewiętnastym wieku.

LEE: Rozumiem. A co z innymi niezwykłymi znaleziskami?

CREMO: Teraz przykład pochodzący z Ameryki Północnej. Jesteśmy w posiadaniu świetnej dokumentacji pokazującej, w jaki sposób ukrywa się niektóre znaleziska. W miejscu zwanym Sheguiandah, na terenie Wielkich Jezior w Kanadzie, a dokładnie na wyspie Manitoulin, dr Lee znalazł w formacji glacjalnej kamienne narzędzia, których wiek oszacował na siedemdziesiąt tysięcy lat. Jak już wcześniej wspominałem, zgodnie z obowiązującą teorią człowiek pojawił się w Ameryce Północnej dopiero dwanaście tysięcy lat temu. Kiedy dr Lee dokonał swojego odkrycia, współpracował z Muzeum Narodowym Kanady. Poprosił innego geologa, aby przyjechał i zbadał te narzędzia, ponieważ chciał się upewnić, czy otrzymane przez niego wyniki są prawdziwe. I w tym momencie stracił pracę. Nie dopuszczono do publikacji jego raportu na temat tego odkrycia. Co więcej, przez lata nie mógł dostać nigdzie pracy w swoim zawodzie. Czuł się z tego powodu bardzo pokrzywdzony. Kamienne narzędzia, które znalazł, zostały zabrane i gdzieś ukryte.

LEE: Zatem całą tę sprawę jakby pogrzebano?

CREMO: Tak, pogrzebano ją.

LEE: W swojej książce umieściliście opisy przede wszystkim tych przedmiotów, których pochodzenie da się udokumentować i które wymagały od was przeczytania fachowej literatury naukowej. Wspominacie też o znaleziskach, wprawdzie niezbyt często, których pochodzenie nie jest tak dobrze udokumentowane. Mam tu na myśli przedmioty znalezione przez górników kopiących w bardzo głębokich, starych warstwach węgla. Na przykład słyszałam od ludzi, którzy rozdrabniają grudy węgla na mniejsze kawałki po to, aby móc włożyć je później do swoich pieców, o znajdujących się w nich złotych łańcuchach, metalowych wazach oraz innych niezwykłych znaleziskach. Czy rzeczywiście coś takiego miało miejsce i czy może sami górnicy, którzy pracują w kopalniach, również coś znaleźli.

CREMO: Opowiem ci o jednym tego typu przypadku, który opisaliśmy w naszej książce. W roku 1987 na łamach gazety Daily News, która wychodzi w Omaha w stanie Nebraska ukazał się artykuł zatytułowany ?Rzeźbiony kamień wygrzebany w kopalni?. Opowiadał on o odłamku skalnym o wymiarach 0,6 na 0,3 metra. Na jego górnej powierzchni były wyrzeźbione geometryczne figury w kształcie diamentu, a wewnątrz każdego z tych diamentów ludzka twarz przedstawiająca osobę w starszym wieku. Jak ten kamień dostał się do warstwy, z której wydobywa się węgiel? Miejsce, z którym go znaleziono, położone było na głębokości około stu trzydziestu stóp [39 m] pod powierzchnią ziemi. Górnicy mówili, że warstwy węgla w tym miejscu były nienaruszone. Trzeba wiedzieć, że ci ludzie wiedzą, co mówią, bowiem od tego, czy węgiel był naruszony, czy nie, często zależy ich życie. Gdyby wydobywali węgiel w miejscu, gdzie został on naruszony, groziłoby to osunięciem się warstw węgla i w rezultacie mogliby zostać uwięzieni pod ziemią. Węgiel wydobywany nie opodal Omaha w stanie Nebraska ma około trzystu milionów lat, co czyni to znalezisko niezwykłym odkryciem. Gdzie w chwili obecnej znajduje się ten dziwny kamień? Nie wiem. Próbowaliśmy go odszukać, ale niestety nie udało się nam. Co ciekawe, kamień ten był opisywany w gazetach. Znaleźliśmy wiele wzmianek na jego temat. Widocznie tak bardzo odbiega on od obowiązującej obecnie teorii, że prawdopodobnie nigdy nie zostanie zaakceptowany przez współczesną naukę i nigdy nie zostanie umieszczony w żadnym z muzeów. Przypuszczamy, że to któryś z górników zatrzymał sobie ten kamień, a kiedy umarł, przeszedł on w posiadanie jego rodziny, albo on sam gdzieś go zapodział

LEE: Albo spoczywa on sobie gdzieś u kogoś w domu na strychu i ten ktoś nawet nie zna jego prawdziwego pochodzenia.

CREMO: Może tak być. Jeśli ktoś wie, co się dzieje z tym kamieniem, niech skontaktuje się z nami.


LEE: Michael, słyszałam o odkryciu znajdujących się sto pięćdziesiąt stóp [45 m] pod ziemią kamiennych ścian. O ile mi wiadomo, odkryć takich dokonano w Teksasie i Kalifornii. Czy to prawda? Czy kiedykolwiek spotkałeś się z czymś tak ogromnym, jak te kamienne ściany?

CREMO: Tak słyszeliśmy o tego rodzaju znaleziskach. O jednym z nich wspomnieliśmy w naszej książce. Mamy relację górnika, który pracował w roku 1928 w kopalni w Heavener w stanie Oklahoma. Miejsce, w którym dokonano odkrycia, położone było na głębokości dwóch mil [3,2 km] i składało się z różnych komór. Pewnego ranka odstrzeliwszy ścianę węgla górnicy ujrzeli na końcu powstałej komory betonowe, jak je określili, bloki niewiadomego pochodzenia. Miały one bardzo gładką, jakby wypolerowaną powierzchnię i tworzyły coś, co wyglądało jak ściana, którą ktoś tam na dole musiał wybudować. O swoim odkryciu powiadomili przełożonego, który usłyszawszy o tym kazał im opuścić ten korytarz i skierował ich w inne miejsce. Część korytarza, w którym znajdowały się te bloki, po prostu zasypano.

LEE: Wygląda to na typowe postępowanie w tego rodzaju przypadkach.

CREMO: Tak, to typowe postępowanie. Pamiętajmy jednak, że w przypadku tego rodzaju znalezisk można ponownie rozpocząć ich badanie, tylko że do tego potrzeba ludzi o bardziej otwartych umysłach.

LEE: Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, co by się stało, gdyby pewnego dnia nasza Ziemia stała się nagle przeźroczysta i moglibyśmy ujrzeć na przykład wszystkie kości dinozaurów, niezwykłe przedmioty wykonane przez człowieka, wszystkie ludzkie szczątki, odciski stóp - to wszystko, co znajduje się zagrzebane w Ziemi i spoczywa w niej od niepamiętnych czasów. Jak sądzisz, co byśmy wtedy ujrzeli? Czy byłoby tego dużo?

CREMO: No, gdybyśmy mieli taką możliwość, to sądzę, że poznalibyśmy pełny obraz wszystkich stworzeń i ludzi. Jednak w chwili obecnej mamy do czynienia z problemem innego rodzaju niż tylko z możliwością ujrzenia wszystkich szczątków i artefaktów. Otóż wszystkie rzeczy, które odnajdujemy, są traktowane w dwojaki sposób. Jeśli jakieś znalezisko pasuje do obecnie obowiązującej teorii to

LEE: Nie ma z nim żadnego problemu, czy tak?

CREMO: Tak. Ale jeśli coś się nie zgadza z obowiązującą doktryną, to takie znalezisko jest tuszowane. Zawsze przecież można znaleźć coś, czego pochodzenia nie da się wyjaśnić. Ostatecznie można powiedzieć, że dane znalezisko jest po prostu zręczną mistyfikacją

LEE: Właśnie, może ktoś to zaplanował albo

CREMO: Masz rację. Problem jednak w tym, że gdyby przyjąć tę samą miarę do znalezisk, które znajdują się obecnie w muzeach, to również i je spotkałby ten sam los. Na przykład, jeśli ktoś odnajduje szkielet współczesnego człowieka w warstwie węgla położonej blisko powierzchni, której wiek szacuje się na dwieście milionów lat, to mamy podstawy, aby uważać, że i on ma tyle lat. Ktoś inny może jednak tego nie uznać i stwierdzić, że szkielet ten znaleziono zbyt blisko powierzchni ziemi, w związku z czym Także najbardziej znane znalezisko archeologiczne, jakim jest Lucy - najsłynniejsza przedstawicielka gatunku australopithecus znaleziona w Etiopii w roku 1970 przez Donalda Johansona - odkryto blisko powierzchni ziemi. Co więcej, większość szczątków Człowieka Jawajskiego również znaleziono blisko powierzchni ziemi. Jak dotąd nie znaleziono ich na większej głębokości.

LEE: Rozumiem. Słyszałam o złotych łańcuchach, które wypadały z brył węgla. Opisy tego rodzaju znalezisk spotkałam w kilku książkach. Czy wiadomo ci coś na ten temat?

CREMO: Tak, również o tym czytałem. Także w naszej książce wspominamy o tego rodzaju znaleziskach. W roku 1891 miał miejsce jeden ze szczególnie interesujących przypadków odnalezienia złotego łańcuszka. Przypadek ten opisano w wychodzącej w stanie Illinois gazecie The Morrisonville Times. Pani Culp, żona wydawcy tej gazety, rozdrabniała właśnie węgiel, aby móc włożyć go do pieca, kiedy w pewnym momencie zauważyła wystający z bryły mały złoty łańcuszek o dość skomplikowanej budowie. Łańcuszek był bardzo mocny - do tego stopnia, że był w stanie utrzymać zwisające z obu jego końców bryły węgla. Dopiero ich rozłupanie pozwoliło go wydobyć. Poprosiliśmy obecnego wydawcę gazety, aby przysłał nam kopię artykułu, w którym opisano to znalezisko. Wydawca spełnił naszą prośbę i przysłał nam jego kopię. Zwróciliśmy się także z prośbą do Urzędu Geologicznego stanu Illinois o podanie nam wieku węgla, w którym znajdował się ten łańcuszek.

LEE: I co się z nim stało? W jaki sposób udało się wam to udokumentować? Przecież to tylko historia z gazety o tym, że ktoś coś znalazł w bryle węgla. Wprawdzie trochę różniąca się od innych publikowanych w tym czasie. Może ktoś nosi teraz ten łańcuszek na swojej szyi, sądząc, że to zwykły wyrób jubilerski?

CREMO: Staraliśmy się go odnaleźć, ostatecznie miał około trzystu milionów lat. Ustaliliśmy, że jego właścicielka zmarła w roku 1959, zaś po jej śmierci przeszedł on w posiadanie jej krewnych. W tym miejscu nasze poszukiwania utknęły w martwym punkcie. Właśnie dlatego, że nie udało nam się dobrze udokumentować tego znaleziska, umieściliśmy je w dodatku do książki. Nasza książka składa się głównie z opisów znalezisk, które nie są tak spektakularne jak ta historia ze złotym łańcuszkiem, niemniej ich zaletą jest to, że są one przez nas lepiej zbadane i udokumentowane. Niektóre z opisanych przez nas rzeczy można podziwiać w muzeach.

LEE: Właśnie połączył się z nami Tom z San Luis Obispo. Dziękujemy ci za telefon.

TOM: Dzięki. Mam kilka pytań na temat metalowych kul z rowkami. Po pierwsze chciałbym się dowiedzieć, ile kul znaleziono, z czego są wykonane, w jaki sposób je datowano i czy kiedykolwiek powtarzano ten pomiar?


CREMO: Zgoda. Wiele pytań, ale postaram się odpowiedzieć na wszystkie. Metalowe kule z rowkami znaleziono w miejscowości Ottosdal w Afryce Południowej. Znajdowano je przez dłuższy czas. Znaleziono ich setki. Nie wszystkie z nich mają równoległe rowki biegnące wokół ich obwodu. Nigdy nie opisano tych metalowych kul w żadnym naukowym czasopiśmie i właśnie między innymi dlatego opis tego szczególnego znaleziska zamieściliśmy w dodatku do naszej książki. W chwili obecnej kule te znajdują się w muzeum w Klerksdorpie w Republice Południowej Afryki. W sprawie tych kul korespondowaliśmy z Roelfem Marxem, kustoszem tego muzeum. Roelf Marx powiedział nam, że według niego kule te wyglądają na sztucznego pochodzenia. Co więcej, powstały w czasie, kiedy na Ziemi nie istniały podobno żadne inteligentne formy życia. Tak przynajmniej uważa. Roelf Marx powiedział nam, że mimo iż kule te wyglądają, jakby były wykonane przez człowieka, to jednak nie mogą być jego dziełem, ponieważ, jak sam stwierdził, ?wiem, że w tamtym czasie nie istniał człowiek ani żadna forma życia?. Kule te zostały znalezione w warstwie pirofilitu - minerału, którego wiek szacuje się na 2,8 miliarda lat. Informację tę otrzymał on od profesora geologii Bisschoffa z Uniwersytetu w Potchefstroom. Kule zostały wykonane z limonitu. Limonit jest jedną z wielu rud żelaza, jednak w przypadku tych kul jest on niezwykły, ponieważ jest wyjątkowo twardy. Nie można ich zarysować nawet stalowym punktakiem, co w skali twardości minerałów oznacza, że jest on wyjątkowo twardy. Normalnie limonit jest miękkim minerałem, jednak w przypadku tych kul jest bardzo twardy, co wydaje się bardzo tajemnicze. Opisu tych kul nie znajdzie się w żadnym naukowym czasopiśmie i nie sądzę, aby znalazł się choć jeden uczony, który odważyłby się przyznać, że są one dziełem człowieka, mimo iż ich wygląd tego dowodzi.

LEE: A teraz ostatnie pytanie. W skale pochodzącej z okresu Triasu znaleziono odcisk podeszwy buta. Wiek tej skały szacuje się na dwieście pięćdziesiąt milionów lat. Podeszwa buta była przytwierdzona do pozostałej jego części przy pomocy grubej nici, co wyraźnie pokazuje ów odcisk w skale. Czyż to nie jest niezwykłe! Jak można przeoczyć coś takiego? Tak przy okazji, gdzie znajduje się teraz ta skała?

CREMO: Dobrze, że o tym wspomniałaś. Mamy tu następny przykład znaleziska, które jest skrzętnie ukrywane, niezwykły kawałek skały, który przedstawiono naukowcom. Osoba, która go znalazła, zabrała go do Nowego Jorku na Uniwersytet Columbia. Pokazała go tam kilku wpływowym osobom z Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej, a następnie im go przekazała. Napisaliśmy do tego Muzeum z prośbą o informacje o tej skale, lecz w odpowiedzi odpisano nam, że nic im o niej nie wiadomo. Oświadczyli, że w ich rejestrach nie ma żadnej wzmianki na jej temat.

LEE: Tak więc nie wierzcie we wszystko, co słyszycie. Bierzcie pod uwagę inne możliwości. Sądzę, że ta rozmowa była bardzo interesująca i zachęci wielu z nas do innego spojrzenia na tego rodzaju sprawy, a co za tym idzie, poszerzenia swojego światopoglądu. Dziękuję za uwagę. Mówiła Laura Lee.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 24 kwie 2009, 20:12 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 27 kwie 2009, 23:48 
Książka genialna, to fakt.
A czytałeś może książki Hansa Joahima Zillmera ?
BARDZO POLECAM.
Na początku myślałem że facet to skończony idiota. Do momentu kiedy jego teorie pokryły się z tym co mówi szamana Zulusów
Credo Mutwa o Ochronnej Powłoce Wodnej.
Przeczytałem potem bardzo uważnie jego książki i już przestałem się śmiać.



Na górę
   
 
 
Post: 28 kwie 2009, 0:09 
Niestety o Zillmerze nic nie słyszałem, za to Credo Mutwa bardzo mnie zainteresował, czytałem trochę w necie o nim i zapamiętałem dobrze z wykładu Icke. Chętnie przeczytam "O ochronnej powłoce wodnej" gdzie mogę ją kupić?



Na górę
   
 
 
Post: 28 kwie 2009, 0:15 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2009, 0:22
Posty: 835
Lokalizacja: PL Gniezno / UK Elgin
Płeć: mężczyzna
I przy okazji jak możesz Redmuluc , co to jest w skrócie 'ochronna powłoka wodna' ? Bo ciekawie brzmi :)

_________________
They want your soul.. Take your powers back to yourself.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 kwie 2009, 0:39 
właśnie :)



Na górę
   
 
 
Post: 28 kwie 2009, 13:21 
To raczej temat z kręgu religii i para religii, no ale niech będzie :

Obrazek

Według Biblii pierwotna Ziemia znacznie różniła się od dzisiejszej. Jedną z tych różnic była obecność otaczającej ją powłoki wodnej. W Księdze Rodzaju 1,6?7 czytamy: "A potem Bóg rzekł: ?Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich!? Uczyniwszy to sklepienie, Bóg oddzielił wody pod sklepieniem od wód ponad sklepieniem"

Według Biblii pierwotna Ziemia była otoczona warstwą wody. Rysunek pokazuje, jak to mogło wyglądać z perspektywy kosmosu. Część powłoki została usunięta, by pokazać trójwymiarową perspektywę. Jeśli szczegółowo zbadamy te dwa wersety, lepiej zrozumiemy, jak wyglądała pierwotna Ziemia. Jest powiedziane, że sklepienie oddzielało warstwę wody nad sklepieniem od warstwy wody pod sklepieniem (rycina niżej). Słowo sklepienie odnosi się do atmosfery otaczającej Ziemię. Wyjaśnia to werset dwudziesty: "Potem Bóg rzekł: ?Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, a ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba?. Opis zawarty w wersetach 6?7 można przedstawić jako powłokę wodną otaczającą Ziemię. Dzięki tej niezwykłej powłoce powstał efekt cieplarniany.

Obrazek


Efekt cieplarniany a wodna powłoka ochronna:

Obecność warstwy wody otaczającej pierwotną Ziemię wpływała na środowisko, które radykalnie różniło się od obecnego. Aby lepiej zrozumieć cel istnienia powłoki wodnej, zbadajmy sposób, w jaki oddziaływała na Ziemię. Światło słoneczne, czyli promieniowanie długofalowe, przenikało przez warstwę wody w górnych partiach atmosfery i rozpraszało się w wielu różnych kierunkach. W związku z tym docierało do wszystkich szerokości geograficznych z jednakową intensywnością. Ciepło, unoszące się z powierzchni Ziemi w formie promieniowania krótkofalowego, było zatrzymywane wewnątrz powłoki wodnej, wytwarzając środowisko cieplarniane na całej powierzchni globu. W rezultacie tego klimat subtropikalny panował od bieguna do bieguna. Na całej powierzchni Ziemi występowała tropikalna flora i fauna

Obrazek


Powłoka wodna wokół Ziemi wytwarzała efekt cieplarniany. Słoneczne promieniowanie długofalowe przenikało powłokę wodną i rozpraszało się w różnych kierunkach. Promieniowanie cieplne (krótkofalowego) emitowane przez powierzchnię Ziemi było uwięzione wewnątrz powłoki, stwarzając warunki podobne do mikroklimatu szklarni. Subtropikalne środowisko panowało od bieguna do bieguna.

Powłoka wodna otaczająca Ziemię wpływała stabilizująco na klimat. Nie było dużych różnic klimatycznych, których doświadczamy dzisiaj w wyniku nierównomiernego ogrzania powierzchni Ziemi. W obecnych warunkach atmosferycznych światło słoneczne dociera do Ziemi pod większym kątem na równiku niż w okolicach polarnych. To powoduje, że na równiku jest gorąco, a coraz zimniej w miarę zbliżania się do obszarów podbiegunowych. Powłoka wodna wpływała na stabilność klimatu całej Ziemi w wyniku równomiernego ogrzania jej powierzchni. Brak powłoki powoduje nierównomierne ogrzanie powierzchni naszej planety, co sprawia, że istnieją duże różnice klimatyczne.

Różnice temperatur wpływają na zróżnicowanie ciśnienia atmosferycznego, co z kolei powoduje powstawanie wiatrów. Dzięki ruchom mas powietrza, które równoważą różnice ciśnienia, występują opady. Tworzą się one wtedy, gdy spotkają się masy ciepłego i zimnego powietrza.

Z powodu jednakowej temperatury, będącej rezultatem oddziaływania powłoki wodnej, pierwotna Ziemia charakteryzowała się dużą wilgotnością, jednak nie było opadów deszczu. Interesujący jest fragment z Księgi Rodzaju 2,5?6:

A jeszcze nie było żadnego krzewu polnego na ziemi ani nie wyrosło żadne ziele polne, bo Pan Bóg nie spuścił deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał rolę. Tylko mgła wydobywała się z ziemi i zwilżała całą powierzchnię gleby.*

Według biblijnego modelu stworzenia świata przed potopem na Ziemi nie padały deszcze. Warstwa wody otaczająca Ziemię stanowiła filtr nieprzepuszczający szkodliwego promieniowania kosmicznego, które obecnie dociera do atmosfery. Promieniowanie długofalowe mogło przenikać powłokę wodną, lecz fale krótkie (np. ultrafioletowe) nie docierały do powierzchni Ziemi. Powłoka spełniała funkcję podobną do warstwy ozonowej, która teraz chroni naszą planetę przed promieniowaniem fal krótkich. Często w badaniach jądrowych stosuje się wodę jako ciecz skutecznie chroniącą organizmy żywe przed szkodliwym oddziaływaniem substancji promieniotwórczych. Powoduje ono niszczące zmiany genetyczne w chromosomach, a także przyspiesza proces starzenia się komórek. Pod ochroną powłoki wodnej rośliny i zwierzęta osiągały większe rozmiary, były zdrowsze i żyły dłużej. Reasumując : Istniejąca w przeszłości wodna warstwa wokół Ziemi nie pozwalała na przenikanie szkodliwego promieniowania krótkofalowego.

Fakty potwierdzające istnienie powłoki wodnej :

- Podobnie jak w przypadku każdego modelu lub teorii, istnienie powłoki wodnej można potwierdzić jedynie na podstawie konkretnych faktów. Poznaliśmy już kilka głównych cech środowiska na Ziemi, chronionej przez warstwę wody. Teraz zbadamy dowody potwierdzające jej istnienie.

- Koncepcja Ziemi otoczonej powłoką wodną zakłada, że organizmy tropikalne mogły zamieszkiwać całą planetę ze względu na panujące na niej jednakowe, umiarkowane warunki klimatyczne. Czy istnieją na to dowody? Wyniki badań nad skamieniałościami jasno potwierdzają, że w przeszłości klimat naszej planety znacznie różnił się od obecnego.

- Na północnym krańcu wyspy Vancouver w Kanadzie odkryto skamieniałe liście palmowe, pokryte purpurowymi skałami wulkanicznymi. Fakt ten wskazuje, że zostały one zniszczone w wyniku szybkiego pokrycia materiałem pochodzącym z erupcji wulkanu. Dzisiaj na tych terenach podobna roślinność tropikalna nie występuje. Jest więc oczywiste, że kiedyś klimat na tym terenie był zupełnie inny niż dzisiaj.

- Kolejnym terenem, któremu możemy się przyjrzeć, są Wyspy Nowosyberyjskie, położone na północ od Rosji, wewnątrz koła podbiegunowego. Na całym ich obszarze można znaleźć pozostałości lasów tropikalnych, olbrzymie drzewa owocowe z zielonymi liśćmi i owocami zachowanymi w lodzie, a także szczątki mamutów i innych zwierząt. Dzisiaj takie organizmy nie występują w tej części świata.

- Skamieniałe odciski fragmentów liścia palmowego zostały znalezione w pobliżu Port Hardy w Kanadzie. Liść został uwięziony w strumieniu roztopionej skały wulkanicznej.

- Wyspy Spitsbergen położone na północ od Norwegii, również wewnątrz koła podbiegunowego, to kolejny obszar, na którym znaleziono skamieniałości organizmów tropikalnych. Donald Patten wspomina o liściach palmowych, które osiągały długość 3?3,6 metra, odkrytych tam w postaci skamieniałości obok różnych skamieniałych organizmów morskich.

- Liczne odkrycia na Alasce wskazują, że w przeszłości życie na tym terenie znacznie różniło się od dzisiejszego. W tamtejszej tundrze w warstwach lodu i błota znaleziono pozostałości olbrzymich wielbłądów, krów, koni, mamutów, tygrysów, leniwców i bizonów. Obecnie wyżej wymienione zwierzęta nie zamieszkują tej części świata.

- Główną cechą skamielin z rejonów polarnych jest obfitość zawartych w nich szczątków form życia charakterystycznych dla środowiska subtropikalnego. Warunki klimatyczne w przeszłości musiały się więc tam znacznie różnić od obecnych.

- Skamieniały młody mamut został znaleziony w arktycznym błocie na Alasce przez poszukiwaczy złota. Te potężne zwierzęta często są znajdywane z pokarmem w pyskach, co wskazuje, że zamarznięcie musiało nastąpić nagle.

- Na półkuli południowej, na terenach położonych bardzo blisko bieguna południowego, odkryto skamieniałe pozostałości bujnych lasów z drzewami, których pnie osiągają ponad 90 centymetrów średnicy. Dzisiaj na tych terenach drzewa w ogóle nie występują. Raz jeszcze potwierdzony zostaje model Ziemi chronionej powłoką wodną. W przeszłości tropikalna flora i fauna występowała na całej kuli ziemskiej.

Wodna powłoka ochronna a długość życia człowieka:

Jeżeli rzeczywiście powłoka wodna wpływała na wydłużenie życia zwierząt, to powinny również istnieć dowody potwierdzające dłuższy okres życia człowieka. Przyglądając się biblijnemu zapisowi rodowodów pierwszych ludzi, widzimy, że żyli oni o wiele dłużej niż my.

Wg Boblii istnieje kontrast między długością życia ludzi przed i po potopie. Według piątego rozdziału Księgi Rodzaju człowiek przed potopem żył przeciętnie około 900 lat. Po tej katastrofie nastąpiło znaczne skrócenie długości życia. W ciągu 600 lat spadła ona z 900 do około 175 lat. Obecność powłoki wodnej pomaga nam wyjaśnić, dlaczego ludzie przed potopem żyli tak długo. W czasie jego trwania spadła ona na ziemię w postaci deszczu ? jednego ze źródeł wód potopu. Do tamtej pory chroniła ona ludzi przed krótkofalowym promieniowaniem słonecznym, przyspieszającym proces starzenia. Po potopie Ziemia była wystawiona na promieniowanie krótkofalowe, co bardzo skróciło długość życia człowieka. W miarę upływu czasu promieniowanie krótkofalowe spowodowało uszkodzenie kodu genetycznego organizmów żywych, co miało skutki dla następnych pokoleń. Proces starzenia nasilał się coraz bardziej. Współcześnie przeciętna długość życia wynosi 70?80 lat, nie jest więc nawet porównywalna z długością życia ludzi przed potopem.

Geologia konwencjonalna głosi, że 200 milionów lat temu wszystkie kontynenty stanowiły jedną masę lądową (Pangea)
W ciągu milionów lat masa ta rozdzieliła się i poszczególne kontynenty zaczęły się stopniowo przemieszczać do położenia, jakie zajmują obecnie. Podejżewa się że działo się to za sprawą ruchów niższych warstw litosfery i "łamaniem" się szelfu kontynentalnego PraKontynentu.

Obrazek



Na górę
   
 
 
Post: 28 kwie 2009, 21:18 
Dzięki! Czyli mam rozumieć, że Credo Mutwa wieży w tą teorię? Brzmi całkiem sensownie a jak wiadomo wszystko jest możliwe. Ale,tak sobie myślę, że jeśli teoria o zamianie biegunów jest prawdziwa (a również są dowody) to można wytłumaczyć skąd na biegunie pozostałości tropików.



Na górę
   
 
 
Post: 03 maja 2009, 14:05 
Proszę uprzejmie.

Mutwa mówi o tym jako o czymś oczywistym, dla Niego jest to więc nie teoria, a praktyka ;=)
Proszę pamiętać że wzmianki o tym zjawisku wystepują już w Biblii. Teoria zmiany biegunów
nie jest "teorią" jak napisaleś, to fakty - naukowe. Potwierdzone dowodami. Przykładem jest
Grenlandia, właściwie powinno być Greenland'ia.

Pozdawiam



Na górę
   
 
 
Post: 03 maja 2009, 23:03 
Nie wykluczam ,iż Ziemia posiadała kiedyś ochronną powłokę wodną. Skoro homosapiens żyją tutaj od kilku miliardów lat, to przez taki kawał czasu i taka powłoka Ziemi mogła istnieć. Jak wiele dowodów wskazuje ludzie żyjący na tej planecie charakteryzowali się wzrostem od kilku?nastu cm aż do wielu metrów (to zmienia postać rzeczy kto mógłby być myśliwym a kto zwierzyną jeśli koegzystowaliby kiedyś z dinozaurami:) wielkość to pojęcie względne a potęga Stwórcy Wszechświata jest niewyobrażalna.



Na górę
   
 
 
Post: 07 maja 2009, 8:02 
Te Wasze teorie są ciekawe ,ale myślę że nie należy zbyt mocno ekstrapolować dostępnych danych odnoszących się do powstania i ewolucji życia na Ziemi!Łatwo można wtedy przesadzić .Biorąc pod uwagę ogrom wszechświata i jego różnorodność ,którą dopiero poznajemy to człowiekowi zdaje sie ,że wszystko jest możliwe !Oczywiście wszelkie rozważania mają sens i nie umniejszam niczego ,więc podaję tu linka do "zakazanej archeologii po polsku" :twisted:
http://hufu.republika.pl/strona1/index.htm



p.s.

Hans Joachim Zillmer "Kłamstwo ewolucji" to chyba jedyna książka tego autora,którą można dostać w Polsce ????
To jest dopiero zimny prysznic na głowy zacietrzewionych ewolucjonistów , znany filmik :"Genius of Charles Darwin" zupełnie nie przekonuje ,wybiórczo autor filmu cytował nawiedzonych kreacjonistów twierdzących ,że ziemia ma dopiero kilka tysiecy lat.A dlaczego nie cytował Zillmera czy Cremo ,to chyba jasne !!



Na górę
   
 
 
Post: 08 maja 2009, 22:40 
Tak sobie tylko rozważam czart! Biorąc pod uwagę niesamowitość rzeczywistości i książkę "Zakazana archeologia" nie mogę wykluczyć nawet najbardziej zdumiewających teorii. Pamiętajmy, że większość zdarzeń i faktów publikowanych na tym forum dotyczy zdarzeń które miały miejsce w nie tak dalekiej przeszłości (do kilka-kilkadziesiąt tysięcy lat pne jak sądzę) a co było kilka-kilkadziesiąt milionów lat temu? a 2 miliardy lat temu? Dowody na istnienie inteligentnych ludzi są niezaprzeczalne. Myślę że Może nie wszystko jest możliwe, ale na pewno bardzo, bardzo wiele! :D



Na górę
   
 
 
Post: 14 maja 2009, 16:03 
Sic !największym problemem jest tu jak słusznie zauważyłeś datowanie geologicznych odkryć ,zadam pytanie :jak możemy byc pewni tych niby naukowych metod??? Zbyt wiele jest tu błedów w samych metodach pomiarowych ,zbyt niepewnych aby je ostatecznie zaakceptować ,zaś przekazy historyczno-biblijne są tak dobre jak rozumieją je ludzie!!

hehe może przekonajmy sie empirycznie :twisted: i udajmy sie do Bośni gdzie odkryto piramidy większe od egipskich,nie żartuję popatrzcie tu : http://pl.wikipedia.org/wiki/Piramidy_w_Bośni



Na górę
   
 
 
Post: 14 maja 2009, 20:27 
Nigdzie nie stwierdziłem, że największym problem jest datowanie odkryć. Największym problemem jest ignorancja dowodów i świadome ich ukrywanie. Datowanie odkryć jest właśnie najlepszym dowodem na istnienie inteligentnego życia na Ziemi już miliony lat temu. Jak inaczej wytłumaczysz obecność dowodów w skałach które uformowały się miliny lat temu? Wszystkie znaleziska opisane przez Cremo w książce są bezdyskusyjnie udowodnione. Ilość dowodów w tej sprawie jest porażająca.
Kolego czart: zjawisko "filtracji wiedzy" to fakt oczywisty, który dotyczy nie tylko archeologii. Tak samo zakłamane są fizyka, biologia, historia, medycyna, itd.



Na górę
   
 
 
Post: 15 maja 2009, 14:23 
No to w takim razie jeżeli datowania geologiczne nie są żadnym problemem dla Songohana to uważam ,że dalsza dyskusja nie ma sensu .Zrobiła się z tego akademicka dyskusja z włączonym filtrem wiedzy. :evil:

Nie podważałem odkryć podanych przez Cremo ,ale chciałem tylko podkreślic ten najwiekszy problem jakie mają wszelkie odkrycia archeologiczne tj. brak dostatecznie pewnych metod badawczych .To odkrycia podane przez Cremo datowane były na powiedzmy na oficjalnej geologii,a to że nie pasowały do teorii ewolucji to już jest inna sprawa!!Nie chce mi sie rozpisywać ,ale kolego Songohan jeżeli uważasz ,że ludzie żyli miliony lat temu i to jest sprawa bezdyskusyjna bo tak napisał Cremo w końcowych wnioskach swojej książki to chyba nie mamy tu o czym dyskutowac!
Dyskutować można jedynie o pewnych dowodach ,a gdybac to można tak do rana.
pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 15 maja 2009, 21:36 
Uważam, że inteligentne życie istnieje na ziemi od wielu milionów lat nie dlatego, że tak powiedział Cremo. On to dobrze udokumentował a w zasadzie zrobiło to wielu archeologów na przestrzeni 19 i 20 wieku, to wszystko jest w znakomicie udokumentowane i są to właśnie twarde dowody. Znajdowane są przedmioty w skałach. Metody badać pozwalają stwierdzić, że ich tworzenie zajęło miliony lat ( można się spierać ile dokładnie milionów, ale to wciąż miliony) Ale jeśli odrzuca się dowody w myśl śpiewki, że przecież ludzie wyewoluowali z małpy jakieś 100tys lat temu to jest to właśnie filtrowanie wiedzy.
Zawsze możemy dyskutować czart, ja tylko przedstawiam swoje zdanie na temat życia na Ziemi i jestem pewien że na przestrzeni milionów lat istniały tu cywilizacje o których nigdy być może się nie dowiemy. Rzeczywistość w której żyjemy jest zbyt niesamowita, abyśmy byli małpami 100tys lat temu.



Na górę
   
 
 
Post: 18 maja 2009, 22:10 
Z tym ostatnim zdaniem trudno sie nie zgodzić mimo ,że niektórzy na forach zachowują sie gorzej od małp :evil: {nie mówię o tobie )
ale ciągle chciałbym zwrócic uwagę na fakt że datowania skał, osadów itp. są bardzo niepewne i łatwo tu o pomyłkę. Rozrzut może wyniesc nawet miliony lat ,wiec jeżeli ktos twierdzi ze ta warstwa ma 10000 lat ,a inny ze ma 100 000 000
lat,to my sami nie roztrzygniemy tego .
Bardzo możliwe ze ludzki gatunek żyje od klku milionów lat na tej planecie ,ale miliard czy 2 miliardy la temu????Tu bym sie poważnie zastanowił ,albo jeszcze lepiej zostawił ten temat jako nierostrzygniety!



Na górę
   
 
 
Post: 18 maja 2009, 22:52 
Nie znam się na datowaniu skał, ale zakładam,że tak wielu archeologów którzy dokonywali tych odkryć na przestrzeni wielu lat zna się na tym. Zakładając nawet , że część z dowodów które opisał Cremo jest niewłaściwie datowana, wciąż pozostaje duża liczba tych odkryć, zbyt duża jak dla mnie.
Cremo twierdzi , że w "Zakazanej Archeologii" opisał tylko znakomicie udokumentowane przypadki. Znaleziska , których nie można dobrze udokumentować zawarte zostały w załączniku do książki, który liczy 600 stron a to i tak czubek góry lodowej tego co jest pogrzebane.
Zgadzam się , że na dziś dzień tego nie rozstrzygniemy. Faktem jest, że tylko te żłobione kule są dowodem istnienia inteligencji na Ziemi przed prawie 3 miliardami lat. Wiem , że to kawał czasu, ale mnie nic a nic by nie zdziwiło,gdyby się okazało kiedyś że tak to właśnie jest



Na górę
   
 
 
Post: 20 maja 2009, 6:51 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 maja 2009, 21:34
Posty: 575
Lokalizacja: Pleiades
Płeć: mężczyzna
ciag dalszy "Zakazanej Archeologii", no i sa zdjecia "Anomalous Artifacts"..
Suuuper.. totalna kopalnia wiedzy - duzo opisow i odnosnikow..

Ancient Wisdom

np sekstans z 80 r. BC (p.n.e.) skladajacy sie z 30 przekladni..
dokladnosc do 1/10 mm, sklada sie z roznych metali

Obrazek

rekonstrukcja
Obrazek

_________________
Wiara to Ja, a Wiedza to moj Miecz.
"Badz zmiana, ktora chcesz zobaczyc na swiecie" Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 gru 2009, 23:24 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 gru 2009, 17:25
Posty: 8
Wierzę, że Zakazana Archeologia jest księgą, która przynosi wiele prawd. Czytałam ją, wydaje mi się wielce prawdopodobna. Fakty historyczne są czasem dopasowywane do tego, co uznaje się oficjalnie za słuszne. A to, co niewygodne, nie ma miejsca we wspólczesnej archeologii.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2010, 0:57 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
A Dewolucje Człowieka też czytaliście?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2010, 8:08 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
oczywiście nie tylko archeologia w ten sposób działa - każda gałąź nauki ma "prawdy", które urosły do wielkości dogmatów - nauka w dużej mierze stała się religią. To przykre, ale dzieje się tak nie bez przyczyny - w końcu komuś zależy, żebyśmy nie byli za bardzo "do przodu" ;)

huuysuy - mógłbyś pokrótce przedstawić tę książkę? tytuł sugeruje, że cofamy się w rozwoju, tak? :) nie jest to koncepcja wyssana z palca 8-)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2010, 16:53 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
Jest to książka w której Cremo wyjaśnia dlaczego zaatakował koncepcje ewolucji (pomijając to że nielogiczne jest popieranie jakiejś teorii jeśli praktyka jej przeczy) i co daje w zamian.
Posiłkuję się cytatem (mam tą książkę w swojej biblioteczce).
Cytuj:
Najprościej ujmując, nie wyewoluowaliśmy z materii, lecz raczej dewoluowaliśmy, a mówiąc inaczej - zdegradowaliśmy się, opuszczając poziom czystej duchowej świadomości.
Większość ludzi jest obecnie zwolennikami prostych wyjaśnień pochodzenia człowieka. Wyznają oni pogląd o prostym stworzeniu świata albo Darwinowską teorię ewolucji, albo pogląd o interwencji pozaziemskiej. Pogląd wedyjski na temat dewolucji człowieka zawiera elementy wszystkich trzech wyjaśnień.

Człowiek istnieje na tej planecie od co najmniej 2 miliardów lat i jest dosyć szczególnym tworem bo ma sporą swobodę w podążaniu tam gdzie chce,nawet większą niż wielu bogów i półbogów.
Dosyć skomplikowane tak jak skomplikowana jest kosmogonia w Wedach,prawie 600 stron o różnych rzeczach by to wykazać.
Polecam jeśli jest ktoś ciekawy a o trzech innych możliwościach które Cremo wymienia już wie dosyć (i nie stałem się po przeczytaniu wyznawcą jakiejś hinduistycznej sekty ;) ).
Sam krytyki już naczytałem się sporo,czytałem też książki Dawkinsa (nie wiem jak wy ale według mnie ten gość bełkocze i tylko chwilami wypływa coś interesującego,odbija jakąś piłeczkę,zdecydowanie nie nadaje się na główną "twarz" darwinizmu) a Wedy są w naszym kręgu kulturowym dosyć nieznane.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2010, 18:55 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Dzięki huuysuy - zapowiada się ciekawie.
spotkałem ludzi o tym mówiących (choćby Collier), ale jeszcze nie widziałem piszących ;)
chociaż przy dzisiejszej mnogości publikacji, ciężko mieć wszystko na oku :)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sty 2010, 2:36 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Cremo pisze:
Najprościej ujmując, nie wyewoluowaliśmy z materii, lecz raczej dewoluowaliśmy, a mówiąc inaczej - zdegradowaliśmy się, opuszczając poziom czystej duchowej świadomości.

Zrobił się nieco offtop, chociaż ciekawy, nie wiedziałem bowiem, iż Cremo tak daleko poszedł w swoich poszukiwaniach. Czyli należy rozumieć, że już byliśmy w czwartej (lub wyższej?) gęstości i zdegradowaliśmy się do trzeciej? Ale czy to nie jest aby zbyt linearne rozumowanie?

Przecież człowiek nie żyje wyłącznie jako istota fizyczna, nadal jest istotą duchową, okresowo i cyklicznie przybierającą fizyczną powłokę ludzką. Czy każda inkarnacja miałaby oznaczać okresową degradację? Może ma to związek z powstaniem prawa karmy, którego wcześniej nie było, gdy istniał tylko poziom "czystej duchowej świadomości"?

Przyznam, że w tym momencie doznałem pewnego dysonansu poznawczego w związku z teorią dotyczącą przejścia w 2012 r. z trzeciej gęstości w czwartą. Czego właściwie miałaby dotyczyć ta zmiana? Czy naszego ciała fizycznego, czy warstwy duchowej? Zachodzi pytanie - czy ciało fizyczne może w ogóle ewoluować w tym kierunku? Natomiast nasza duchowość nie potrzebuje takiej ewolucji, bo ona już posiada wyższy poziom, o czym świadczą przeżycia typu NDE, tylko że do jej uaktywnienia jest potrzebne opuszczenie ciała fizycznego. O co więc chodzi z tym rokiem 2012 - czy aby nie o opuszczenie ciał fizycznych, po czym, jak było w jednej piosence kabaretowej "spotkamy się - na tamtym świecie"?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sty 2010, 10:09 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Easy - Alex Collier mówi o tym, że Ziemianie poza ciałami utworzonymi z najbogatszej znanej mieszanki genetycznej (po z połączenia ponad 20 innych znanych we wszechświecie ras humanoidalnych), posiadają też ducha, tzn dusze starsze być może od wszystkich innych ras - sugeruje, że istoty z 11 gęstości wymyśliły sobie "zabawę" w trzecią gęstość, czego efektem jest właśnie nasza planeta, czy nasz układ słoneczny - zeszliśmy tutaj niejako dobrowolnie "odkładając" (ale nie tracąc) nasze doświadczenia i wiedzę daleko wykraczające poza rozumienie tych istot, które nam o tym opowiadają, po to by poeksperymentować, a może po to, by pokazać coś innym.
Jako że ci z 11 gęstości, to tacy twórcy trochę (żeby nie powiedzieć artyści ;)), być może zaplanowali(śmy) tę zabawę na konkretny okres czasu, który być może mija w 2012. No i teraz pytanie, czy zaplanowaliśmy zabawę w kolejne gęstości, czy wracamy do domu? ;)

To był Collierowo-Andromedanowy obraz "dewolucji", ale nie tylko on o czymś takim mówi.
Gnostycy mówią o tym, że pochodzimy z "Boskiego Świata" i że albo upadliśmy w wyniku jakiegoś błędu, ale sami zeszliśmy tutaj w wyniku jakiegoś planu (albo najpewniej upadliśmy w wyniku jakiegoś planu ;)), co przywodzi na myśl Collierową opowieść (jedna bardziej w stylu mitologii/fantasy, druga bardziej science-fiction).
Gnostycy mówią (bez podawania daty), że w dość bliskim czasie, być może lub prawdopodobnie ( ;) ), nastąpi "odmaterializowanie", czy też "wysubtelnienie" tej części (wszech)świata, co może nieść ze sobą aspekt pozytywny (uwalniający) lub negatywny (degradujący), jako (być może) wyniesienie i zrozumienie lub jeszcze głębszy upadek i zagubienie w iluzji (która w niematerialnym świecie, jak we śnie, może być jeszcze łatwiejsza do manipulacji, niż w materii). Każdy sam ma dokonać wyboru.

Widać pomiędzy jedną i drugą teorią zarówno pewne korelacje jak i różnice.
Co będzie sie działo w 2012 r.? Najpewniej przekonamy się, kiedy nadejdzie ;)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sty 2010, 22:07 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
Easy_Rider pisze:
Zrobił się nieco offtop, chociaż ciekawy, nie wiedziałem bowiem, iż Cremo tak daleko poszedł w swoich poszukiwaniach. Czyli należy rozumieć, że już byliśmy w czwartej (lub wyższej?) gęstości i zdegradowaliśmy się do trzeciej? Ale czy to nie jest aby zbyt linearne rozumowanie?

Cremo rozumie to tak że składamy się z ciała fizycznego,subtelnego i świadomości i kiedyś po prostu składaliśmy się z tych składników w innej proporcji (i można mieć wpływ na to).
Rozumieć to też można jako cykl Juga.
To takie moje proste przetłumaczenie tego co on pisze.
Nie owijając w bawełnę,moja aluzja co do członkostwa w hinduistycznej sekcie odnosi się do tego że Cremo jest w takiej sekcie i był zanim napisał swoje książki,widocznie to było jego impulsem do zapoznania się z przekazami w Wedach i szukaniem swoich odpowiedzi.
Koleś lekko zafiksowany w swoim światopoglądzie ale powiem że raczej pozytywnie i umie dosyć sugestywnie wyjaśnić wiele kwestii, np. jak łatwo można manipulować danymi pochodzącymi z DNA (te słynne badania które wykazały że nasz najstarszy przodek żył 200 tys. lat temu).
Choć pewnie "tradycyjny" kreacjonista wyjaśniłby pewne fakty inaczej albo je przemilczał.
Odnosi się też do innych religii ale szuka tego co je łączy niż dzieli (w sprawach duchowych).
Jak się czujecie z tą wiedzą? :D

Ciekawostka:taki Zillmer albo Dawkins,kiedy skończyły im się normalne argumenty wyskakiwali z twierdzeniem że konkurencyjny światopogląd (no zgadnijcie jaki) jest zły bo był pożywką dla zbrodniczych ideologii (stąd mój nowy pomysł na podpis).
Najzabawniejsze jest to że oboje mają rację ale taka erystyka nie powinna mieć miejsca. :so:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 sty 2010, 2:35 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Wydaje mi się, że w tym całym sporze ewolucyjno-kreacjonistycznym, kartezjańscy ewolucjoniści odnieśli sukces w tym rozumieniu, że zapędzili wszystkich w materialistyczny kanał, w którym cała dyskusja sprowadza się do wykopalisk i artefaktów. Sądzę, że nie oparł się temu również Cremo, a przynajmniej do czasu napisania "Zakazanej archeologii".

W tej wielowymiarowej, holograficznej rzeczywistości, sprowadzanie dyskusji do poziomu istot z planu fizycznego jest czymś bezsensownym. Zauważmy, że nowy organizm powstaje z połączenia dwóch jednokomórkowych gamet - męskiej i żeńskiej. Czy w jednej komórce można zapisać wszystkie informacje o tym, jakie cechy ma mieć nowy organizm oraz w jaki sposób ma stworzyć nowe komórki rozrodcze w celu reprodukcji? Inaczej mówiąc - czy w gametach ludzkich jest możliwość zapisu, czy ma się urodzić neadertalczyk, czy też homo sapiens, nie mówiąc o szczegółach wyglądu? Przecież chodzi o miliardy, a może biliony bitów informacji.

Tego rodzaju rozumowanie prowadzi do wniosku, że informacje o rozwoju nowego osobnika muszą być zlokalizowane poza organizmem tegoż osobnika. Tutaj chciałem nawiązać do interesującej hipotezy pól morfogenetycznych Ruperta Sheldrake'a, który doszedł do niej na podstawie obserwacji świata zwierzęcego, a o której chyba nie było dotychczas mowy na Forum. Jeżeli zmiany w obrębie gatunków miałyby polegać na zmianach w polach morfogenetycznych, to całą teorię Darwina można wyrzucić na śmietnik historii. Natomiast sprawa samej hipotezy Sheldrake'a, nawiązującej do głoszonych obecnie najnowszych teorii na temat subtelnej struktury wszechświata, zasługuje chyba na oddzielny temat.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 sty 2010, 20:29 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Dewolucja to ciekawy temat, dawno temu natknąłem się na to pojęcie właśnie w wedach, a że ona stała się natchnieniem Cremo to jeszcze ciekawsze.
Ja ją rozumiem jako proces wkręcania się naszych jaźni w trzecią gęstość, czego efektem jest tworzenie coraz to nowszych i bardziej złożonych form quasi fraktalnych.
Tradycyjna nauka rzecz jasna próbuje obserwować ten proces przyjmując za punkt odniesienia trzecią gęstość, patrząc z tej perspektywy wygląda to właśnie na elwolucję materii trzeciej gęstości, z tym że to my jesteśmy obserwatorami a owa materia nie posiada samoistnej świadomości.
W tym momencie napotykamy na problem z definicjami, bo np: jak wobec wyższego zdefiniujemy pojęcie człowiek, czy to tylko materia, materia + świadomość a może sama świadomość i czy wyzbywając się fizyczności dalej będziemy mogli nazywać się ludźmi.
Jak mi się wydaje człowiek to manifestacja istoty (świadomość) ograniczona przez właściwości trzeciej gęstości, ale nie pozbawiona kreatywności i przepełniona tęsknotą do siebie samej.
Dlatego wciąż ewoluujemy materię w nadziei że w ten sposób zamanifestujemy się w pełni ale najprawdopodobniej to droga nie mająca końca.
Oczywiście możemy pogrążać się dalej, ale może wepchnęliśmy już wystarczająco dożo z nas samych w tą trzecią gęstość i wreszcie powiemy sobie stop - ta zabawa straciła (osiągnęła) swój sens i cel.
Tutaj znów pojawia się kolejne pytanie, skoro mamy wrócić do punktu wyjścia to po co to wszystko było.
Rzecz w tym że może i wrócimy jednak z olbrzymim bagażem doświadczeń, a to już nie jest nic,a skoro to nie jest nic to znaczy że jest jakiś sens.
Jest również i drugi aspekt, ten powrót nie będzie podróżą ani biletem w jedną stronę ze względu na nasz bagaż doświadczeń który jest przyczółkiem zbudowanym w trzeciej gęstości.
A skoro mamy dwa przyczółki to możemy przerzucić most i jak mi się wydaje tym jest 2012 .



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 sty 2010, 22:42 
Cóż za fantastyczna wiara (w nowego Mesjasza??) :roll: ,że rok 2012 przyniesie zmiany ,nawet w tej szeroko pojmowanej " gęstości ????"!
Ja tu tego nie widzę nawet ,jeżeli moja podwójna helisa zamieni się w octagonalną :twisted:
Zobaczcie sami ten mój punkt widzenia ,tak to podsumowuję :to że lubimy wracać do dawnych pierwotnych zwyczajów łączenia sie w stado aby było cieplej i bezpieczniej to z tego nie wyjdzie cywilzacji ludzkiej na lepsze ,w najlepszym razie zostanie zostanie wszystko po staremu w tym zakresie j.w. Pojedyczne wybitne jednostki nie zmienią tego ogólnego "kursu dla wszystkich"
A w roku 2012 ktoś to może bezczelnie wykorzystać i znowu będziemy mniej lub bardziej inteligentnym "stadem baranów",które poleci tam skąd wiatr powieje ,bo to jest podstawa naszej egzystencji ===młynki modlitewne idą na plan dalszy wtedy ! Nie jest to wcale odkrywcze z mojej strony ,bo tak było zawsze ,a historia lubi się powtarzać '

A może jakieś małe stadko przetrwa w tej burzy po cichu bez żadnej rewolucji i będzie zaczątkiem nowej cywilizacji??To jest Panie i Panowie szlachta praca na całe lata-- pokolenia nawet i dla mnie jest jedyną nadzieją tego świata!
prostacko to przedstawiłem ,ale chyba wyraźnie sprowadzając ten sens rzeczy na ziemię



Na górę
   
 
 
Post: 06 sty 2010, 23:25 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
czart pisze:
Cóż za fantastyczna wiara (w nowego Mesjasza??) :roll: ,że rok 2012 przyniesie zmiany ,nawet w tej szeroko pojmowanej " gęstości ????"!
Ja tu tego nie widzę nawet ,jeżeli moja podwójna helisa zamieni się w octagonalną :twisted:
Zobaczcie sami ten mój punkt widzenia ,tak to podsumowuję :to że lubimy wracać do dawnych pierwotnych zwyczajów łączenia sie w stado aby było cieplej i bezpieczniej to z tego nie wyjdzie cywilzacji ludzkiej na lepsze ,w najlepszym razie zostanie zostanie wszystko po staremu w tym zakresie j.w. Pojedyczne wybitne jednostki nie zmienią tego ogólnego "kursu dla wszystkich"
A w roku 2012 ktoś to może bezczelnie wykorzystać i znowu będziemy mniej lub bardziej inteligentnym "stadem baranów",które poleci tam skąd wiatr powieje ,bo to jest podstawa naszej egzystencji ===młynki modlitewne idą na plan dalszy wtedy ! Nie jest to wcale odkrywcze z mojej strony ,bo tak było zawsze ,a historia lubi się powtarzać '

A może jakieś małe stadko przetrwa w tej burzy po cichu bez żadnej rewolucji i będzie zaczątkiem nowej cywilizacji??To jest Panie i Panowie szlachta praca na całe lata-- pokolenia nawet i dla mnie jest jedyną nadzieją tego świata!
prostacko to przedstawiłem ,ale chyba wyraźnie sprowadzając ten sens rzeczy na ziemię


Wątpię żeby tutaj ktoś naprawdę wierzył że jakaś data albo czynnik zewnętrzny mógłby być przyczyną prawdziwych zmian.

2012 to tylko pewien koncept i jeśli się stanie tym czego czego większość z nas oczekuje to po pierwsze nikt w żaden sposób nie zdoła tego "wykorzystać", ponieważ najistotniejszym elementem jest transormacja świadomości do formy wykluczającej z zasady takowe manipulacje.

I rzeczywiście jest to praca na całe lata pokolenie , a nawet tysiąclecia tylko że mamy ją jak i te tysiąclecia za sobą więc można ...

W zasadzie wszystko co tutaj wypisujemy jest nijako efektem trawienia :lol: chaosu informacyjne który nas zalewa, a najistotniejsze jest to co pozostaje w naszych sercach :geek:

To cudowne że kolejna osoba próbuje dokładnie tego samego co jest i moim celem, czyli sprowadzenie naszego prawdziwego JA na ziemię do "trzeciej gęstości"

tak @czart podążamy w tym samym kierunku :lol: :D :twisted:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group