Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 06 lip 2020, 17:47

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ] 
Autor Wiadomość
Post: 25 gru 2010, 14:33 
Chciałbym podzielić się czymś ze wszystkimi, których pragnieniem jest wyjście z utożsamienia z umysłem i podążanie Drogą Środka. Drogą codziennej manifestacji Miłości i Jedności poza dualizmem egotycznych struktur naszego istnienia.

Gdy dostrzegam w sobie potencjał biegunowej reakcji na jakąkolwiek sytuację, wstrzymuję siłą woli tę reakcję i poświęcam chwilę krótkiemu zabiegowi mentalnemu nazwanego umownie "linijką".

Im silniejsze poczucie tożsamości (ego) czerpię z trwania przy jednym konkretnym stanowisku, tym dłużej trwa niniejszy proces. Związane jest to ze świadomą pracą jaką chcę wykonać stawiając opór własnemu EGO i pokonując jego reaktywną naturę, wpuszczając w konsekwencji więcej Światła do tego świata. (Nie trwa to zwykle dłużej niż kilka, maksymalnie kilkadziesiąt sekund :))

Za każdym razem gdy chcę ZAREAGOWAĆ, uświadamiam sobie tę chęć i wstrzymuję się z reakcją. Następnie wykonuję świadomą (często ciężką) pracę wewnętrzną polegającą na wyobrażeniu sobie całkowicie skrajnej reakcji, którą mógłbym odpowiedzieć na daną sytuację/słowa. Chodzi zatem o przyjęcie na chwilę skrajnego, przeciwległego punktu widzenia.

Gdy mam już w głowie obie potencjalne reakcje, reprezentujące dwa skrajne bieguny (stanowiska), biorę "mentalną linijkę" i wyznaczam między nimi Środek.


to właśnie tutaj
w Środku
Obrazek
w centrum Twojego serca
gdzie łączą się oba bieguny,
dwie skrajne reakcje
Obrazek
mieszka Intuicja
i zawsze znajdują się TU słowa czy zachowanie, które gdy zostanie wykonane, będzie
zgodne z Najwyższą Wolą


Gdy chcę pozostać na Środku, ego często broni się i próbuje mimo wszystko zmusić mnie (przekonać argumentami) do reakcji i utożsamienia się z jakimś konkretnym stanowiskiem (znajdującym się w jednym z biegunów). Tym bardziej, że często na środku nie ma żadnej odpowiedzi poza uśmiechem, miłością, zrozumieniem i współczuciem. Pozwolenie sobie na świadome poczucie tych wszystkich rzeczy zamiast wykonania reakcji w postaci zachowania/wypowiedzenia się jest również Odpowiedzią Ze Środka i wnosi ogromną ilość Światła w daną sytuację i środowisko.

Nikt nie mówi, że pozwolenie sobie na Miłość i Akceptację czyjegoś zdania lub zachowania (zamiast zareagowania na nie i wydanie osądu) jest PROSTE :)

Świadomy opór przed tym, co EGO CHCE i pozostanie w pozycji ŚRODKA w każdej chwili życia jest dla mnie Ostateczną Praktyką Duchową tu na ziemi.

Mówiąc czy zachowując się z pozycji Środka, manifestujemy przejaw Boskiej Jedności w świecie dualizmu.

Oto metoda pracy z ego "na linijkę" jaką podzielił się kiedyś Bedi za co serdecznie Dziękuję :tort:

Zapraszam wszystkich chętnych do wspólnej praktyki. Możemy popraktykować w tym temacie na forum poprzez pisanie właśnie z perspektywy Środka, stawiając czynny opór własnej reaktywnej naturze, która być może chciałaby OCENIĆ i wydać OSĄD na temat tego postu czy którejś z odpowiedzi :) Praktykowanie metody linijki jest najprostsze podczas pisania, gdyż trudniej jest zachować uważność "w akcji" na żywo :) czy skorzystamy? :)

A może Wy też zechcecie podzielić się (pozostając w Środku podczas pisania każdego zdania) swoimi sposobami na przezwyciężenie pragnienia zareagowania i opowiecie o swoich doświadczeniach/sposobach pracy z ego w "zwykłym, codziennym, trójwymiarowym" życiu?

Drodzy Przyjaciele, życzę Wam rónież Wesołych Świąt, pełnych Świadomości, Jedności i Miłości :bukiet:


Ostatnio zmieniony 27 gru 2010, 9:58 przez dimension, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 25 gru 2010, 14:33 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 25 gru 2010, 23:09 
Kilka osób zasugerowało, że warto wprowadzać szersze konteksty podczas zakładania tematów, aby łatwiej i trafniej interpretować intencje piszącego. W związku z tym zapraszam wszystkich przed rozpoczęciem rozmowy w tym wątku do zapoznania się z tłem ułatwiającym jego odbiór i być może lepsze zrozumienie intencji stojących za jego założeniem :)



Technika Treningu Umysłu "Zezwolenie na frajdę":
:nauka: http://davidicke.pl/forum/post72152.html :nauka:

- w tym temacie ma miejsce niezwykle ciekawa wymiana treści, która jako całość (czytając wszystkie posty) nadaje według mnie niniejszemu tematowi zupełnie nowe znaczenie :)



Na górę
   
 
 
Post: 31 gru 2010, 13:20 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Dimension,

Czytając twój post odczuwam w pewnym momencie opór - dzieje się to kiedy słyszę o dawaniu oporu własnemu ego. Wszystko z czegoś wynika - to samo dotyczy naszych przekonań i osądów. Najczęściej te utrwalone przekonania i osądy mają długą historię rodząc się we wczesnym dzieciństwie. W tym wieku dziecko przejmuje od rodziców i dorabia sobie własne opinie łagodzące rozdźwięk pomiędzy potrzebą miłości i bezpieczeństwa a tym co faktycznie dostaje. Dość często jakieś przekonania pojawiają sią na podstawie przeżytej traumy lub stresu. Wszystko co w nas, ma swoją genezę i korzenie i związane z tym emocje. Takie przekonania i opinie oraz wynikająca z nich postawa życiowa, to swoista "strategia przetrwania" dziecka - która ma jakiś sens w warunkach w jakich żyje dziecko, jednak kiedy dziecko wyrasta na "dorosłego" jego strategia przetrwania staje się nieadekwatna do rzeczywistości - anachroniczna - dziwaczna. Jednak ponieważ boimy się cierpienia jakie jest związane z poruszeniem całego tego zespołu cech, wolimy dźwigać ten bagaż nie zważając na ciągłe sygnały o tym jak bardzo pęta nam nogi takie obciążenie. I w tym miejscu myślę że zastosowanie twojej metody ma głęboki sens po to aby spostrzec możliwość innej interpretacji świata - aby zatrzymać się i uświadomić własne spętanie. Jednak po to aby rzeczywiście coś poprawić (wewnętrzne przekonania wpływają na wszystkie aspekty naszego postrzegania- w tym na nawykowe myślenie, sposób odbierania bodźców a więc na aktywność umysłową, którą trudno uchwycić świadomością) nie należy spychać wgłąb własnych przekonań ale przyjąć je i wejść tam skąd pochodzą.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 gru 2010, 18:16 
Kruk pisze:
Jednak po to aby rzeczywiście coś poprawić (wewnętrzne przekonania wpływają na wszystkie aspekty naszego postrzegania- w tym na nawykowe myślenie, sposób odbierania bodźców a więc na aktywność umysłową, którą trudno uchwycić świadomością) nie należy spychać wgłąb własnych przekonań ale przyjąć je i wejść tam skąd pochodzą.

Brakuje mi informacji, które pozwoliłyby mi przyjąć Twój punkt widzenia i zrozumieć dlaczego użyłeś słowa "jednak", które jeśli poprawnie interpretuję ma sugerować, że nasze punkty widzenia dotyczące zmiany/poprawy przekonań nie pokrywają się. Piszę o tym, gdyż Twój post z mojej perspektywy pokrywa się z tym, co i ja uważam :)

kruk pisze:
Czytając twój post odczuwam w pewnym momencie opór - dzieje się to kiedy słyszę o dawaniu oporu własnemu ego.


Być może opór pojawił się w Tobie w konsekwencji przyjęcia punktu widzenia, w którym prawdziwa wydaje się być myśl mówiąca, że "stawianie oporu ego nie jest czymś dobrym" lub "nie powinno stawiać się oporu ego"? Jednak bez kontekstu który umożliwił Ci przyjęcie tego punktu widzenia mogę jedynie domyślać się jak tego dokonałeś (jeśli w ogóle miało to miejsce!:) ).

W związku z tym wybiorę inną drogę odpowiedzi na Twój post i przedstawię w jaki sposób ja rozumiem "stawianie oporu ego", to znaczy jaki punkt widzenia przyjmuję aby uwierzyć, że myśl mówiąca o "stawianiu oporu ego" jest dla mnie dobra i służy mojemu rozwojowi, to znaczy wzroście świadomości. Zatem chodziło mi o postawienie oporu własnemu, egoistycznemu pragnieniu zareagowania według starych norm i schematów, czyli według nieuświadomionych przekonań:

Przykładowo - chcę wyjść z domu i uświadamiam sobie, że brat wziął moją czapkę. Dzięki uważności i byciu TU I TERAZ obserwuję jak w moim ciele zaczyna pojawiać się chęć zdenerwowania na brata, w związku z przyjęciem punktu widzenia, który powoduje moją wiarę w myśli typu: "nie powinien był tego zrobić" i "powinien mnie zapytać czy może ją wziąć". Mam teraz wybór - czy zareaguję na te myśli automatycznie i zdenerwuję się, czy też postawię opór temu reaktywnemu pragnieniu i pozostanę obserwatorem tej chęci aż do jej całkowitego wygaśnięcia. W jednym z moich postów zacytowałem Luth, która opisała analogiczną sytuację i świetnie zobrazowała w jaki sposób postawić opór własnej reaktywnej naturze. Postrzegam to tak, że to co określiłeś jako "stawiam opór mojemu ego" ona opisała jako "hola hola księżniczko!":

Luth pisze:
Przyjechałam do Warszawy i dzwonię, mówię tacie że już jestem i ze czekam na przystanku :D. A on zaczyna coś tam bluzgać, że na złym czekam i że on musi jechać na około....

Na co moja reakcja to: rozłączenie się i ochota aby od razu wrócić do Wrocławia i ochota aby się rozryczeć... po czym myślę "hola hola księżniczko!" i wyobraziłam sobie jak wsiadam do samochodu z uśmiechem i daję mu buziaka na powitanie, poczułam miłość :D ...tata natychmiast dzwoni i zmienionym głosem dopytuje gdzie dokładniej czekam i z miłością mnie przeprasza za reakcję pierwszą i wymawia się ciężkim dniem.

Wystarczyło, że zmieniłam wewnętrzne nastawienie z " :evil: " na " :D :serce: ".


Luth nazwała to "zmianą wewnętrznego nastawienia", a ja opisuję to jako "postawienie oporu reaktywnej naturze naszego ego". Być może teraz, gdy zsynchronizowaliśmy te pojęcia, będzie Ci łatwiej przyjąć mój punkt widzenia i spojrzeć na to bez odczucia wewnętrznego spięcia/sprzeczności/niezgody. Jeśli nadal będziesz miał to odczucie, to zanim kontynuujemy tę rozmowę w tym temacie prosiłbym Cię abyś zapoznał się z moimi postami z innego wątku, gdzie według mnie bardzo dokładnie i precyzyjnie przedstawiłem swoje postrzeganie "stawiania oporu pragnieniu ego". Jeśli po tej lekturze nadal będziesz odczuwał sprzeczność, chętnie odpowiem na różne pytania od Ciebie, które pomogą nam się dogadać i zsynchronizować nasze wzajemne zrozumienie. Oto ten temat:

http://davidicke.pl/forum/transformacja-wiadomo-ci-integracja-umys-u-i-serca-t5572.html#p72812

Pozdrawiam Cię Kruk i życzę szczęśliwego nowego roku, który od dziś będzie miał miejsce z punktu widzenia kalendarza gregoriańskiego :)



Na górę
   
 
 
Post: 31 gru 2010, 21:47 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Ja tobie Dimension również życzę wszystkiego dobrego w nowym roku :spoko:

Mój opór pochodzi ze sposobu w jakim traktujesz ego - jakby nie było - części ciebie. Jakby na to nie patrzeć nie akceptujesz części ciebie i traktujesz dość obcesowo wciskając sobie coś czym nie jesteś. Według mojego punktu widzenia metoda ta dziala tylko powierzchownie, nie dotykając sedna problemu. Pewnie wynika to z zupełnie różnego spojrzenia na mechanizm powstawania myśli.
Według mnie wygląda to w mniej więcej taki sposób:
Głęboko w podświadomości tkwią miejsca cierpienia otoczone ochronną otoczką bólu. Miejsca te to zapomniane części nas samych wyłączone z pamięci aby jakoś egzystować. W tamtych miejscach czas zatrzymał sie w miejscu i tam ciągle mamy 2 albo 3 latka, czasami jeszcze 7 i 10. To dlatego przekonania w tamtego okresu ciągle pozostają w mocy. Kiedy teraz jakieś zdarzenie sprawia że czujemy na sobie nieadekwatność własnych przekonań, pojawiają się emocje a za nimi myśli - tłumaczymy przed sobą że świat jest taki jakiego sobie wyobrażamy.
Jak widzisz u mnie kolejność funkcjonowania zestawu myśli-emocje jest odwrotna. Dla mnie to emocja jest pierwotna a myśl wtórna. Kontrolując myśli nie zmienisz emocji. Można co prawda odciąć się od emocji, ale wówczas w krótkim czasie świat stanie się szary i bez smaku.

Cóż więc robić? Obserwować, obserwować bez negacji - mówić sobie taki jestem - ale skąd się bierze taka moja postawa, jakie przekonania stoją za tymi myslami, jakie emocje kryją sie za przekonaniami, jaki ból schował się za emocjami. A ból należy przeżyć i wybaczyć - sobie i tym którzy mieli udział w jego powstaniu. Kiedy przejdziemy przez cały taki cykl można raczej nie można spocząć na laurach - uważność pozostaje w mocy.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2011, 11:17 
Kruk, każdy postrzega to (funkcjonowanie procesów łączących emocje-myśli) na swój sposób i dla każdego najważniejsze jest, aby jego światopogląd i postrzeganie połączenia człowieka i wszechświata służyło rozwojowi Istoty. Tak naprawdę nie musimy się ciągle zgadzać w tym JAK to robimy, bo każdy robi to inaczej, a skoro naszym niejako "celem" jest transformacja i "wznoszenie" świadomości to możemy skupić na tym ŻE to robimy i skupić się na rozmowie o procesach zachodzących w nas i z naszej perspektywy w tym procesie.

Punkty widzenia mają to do siebie, że wzajemnie się wykluczają, ale nie negują się, to znaczy leżą równolegle na tej samej płaszczyźnie opisując to samo tylko nieco pod innym kątem - jednak czasem gdy nie zsynchronizujemy naszych definicji, mamy często wrażenie że wskazują różne kierunki. Gdybyśmy zsynchronizowali nasze definicje i poświęcili czas i energię na to, moglibyśmy dogadać się w każdej kwestii i uświadomić sobie, że tak naprawdę ciągle patrzyliśmy na to samo, tylko różnie nazywaliśmy/definiowaliśmy procesy i dynamiki zachodzące pomiędzy różnymi aspektami przejawów Istnienia jakie obydwoje obserwujemy (patrzymy na to samo, widzimy coś innego - po synchronizacji definicji moglibyśmy 'zbliżyć' do siebie nasze punkty widzenia).

Kruk pisze:
Jakby na to nie patrzeć nie akceptujesz części ciebie (EGO)


Ja jako EGO postrzegam oddzielenie od absolutu, więc nie tyle w moim modelu postrzegania nie ma miejsca na "nie akceptowanie tej części siebie", co ja postrzegam to tak, że ja JESTEM TYM. To znaczy postrzegam EGO jako oddzielenie od absolutu, nawet przy zachowaniu (uzyskaniu) świadomości współistnienia wszelkich Istot na jednej matrycy holograficznej, czyli przy odczuwaniu niezwykłej i prawdziwej Jedności ze wszystkimi. Jako fałszywe ego postrzegam natomiast utożsamienie się ze swoimi myślami, z jednym punktem widzenia zamiast dostrzeżenia spektrum możliwości postrzegania danej sytuacji (cząsteczka zamiast fali - umysł zamiast serca i miłości). Na ten moment postrzegam to tak, że świadomość nasza wznosi się z utożsamienia z fałszywym ego i odkrywamy wtedy prawdziwe źródło i Prawdę o Nas jako nieskończonej matrycy świadomości kosmicznej. O nas, czyli o JEDNOŚCI i kwantowym połączeniu między nami oraz jednocześnie o MNIE, to znaczy jestem świadomy jedności, jednak nadal posiadam poczucie odrębności nawet na tym "boskim poziomie" świadomości. To właśnie prawdziwe ego, prawdziwa tożsamość człowieka. Tak to widzę na dziś :)



Na górę
   
 
 
Post: 01 sty 2011, 18:37 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Kruk, każdy postrzega to (funkcjonowanie procesów łączących emocje-myśli) na swój sposób i dla każdego najważniejsze jest, aby jego światopogląd i postrzeganie połączenia człowieka i wszechświata służyło rozwojowi Istoty. Tak naprawdę nie musimy się ciągle zgadzać w tym JAK to robimy, bo każdy robi to inaczej, a skoro naszym niejako "celem" jest transformacja i "wznoszenie" świadomości to możemy skupić na tym ŻE to robimy i skupić się na rozmowie o procesach zachodzących w nas i z naszej perspektywy w tym procesie.


To co napisałeś powinno stanowić motto przewodnie każdego forum duchowego w internecie - podpisuję się pod tym obydwoma rękami :)

Więc aby pójść tropem twojej myśli przewodniej napiszę coś o mnie samym. Mój podpis mówi coś o akceptacji - niby to dla mnie takie ważne i sugeruje że akceptację stawiam na piedestale - czy mówiąc wprost jestem osobą akceptującą inne osoby i okoliczności. Może nawet to tak wygląda z zewnątrz ale w środku sytuacja przedstawia się zgoła inaczej. Napisałem że akceptacja jest bramą do miłości na podstawie jednostkowego doświadczenia, które pokazało mi dobitnie że tak to właśnie działa, jednak akceptacja osób, z którymi się kontaktuję jest dla mnie problemem. Czasami wystarczy mała pierdoła a już osoba taka przestaje mnie interesować i zamykam kontakt. Jeżeli jestem skazany przez okoliczności na dłuższy kontakt - mocno mnie to męczy. Jest to typowa, automatyczna reakcja umysłu (żeby ktoś nie powiedział że robię offtop), jednak trudno powiedzieć sobie - "polub tą osobę, zaakceptuj ją taką jaka jest". Myśleniem niewiele tutaj zwojuję - na szczęście mam pewne podejrzenia co jest przyczyną takiego stanu rzeczy - trauma z bardzo wczesnego okresu mojego życia na ziemi, która odciska swoje piętno na relacjach z otoczeniem. Chciałbym jednak na tym przykładzie wskazać na pewną prawidłowość - przewodni problem człowieka dość często przywdziewa się we własną odwrotność - w moim przypadku nieakceptacja przebrała się w akceptację, w innych niska samoocena stroi się w nowobogacki wystrój wnętrz albo wewnętrzna stłumiona agresja pokryta jest warstwą potulności.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!


Ostatnio zmieniony 01 sty 2011, 19:18 przez Kruk, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sty 2011, 19:01 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Czesto sie slyszy zeby akceptowac siebie, to czy tamto. Dlugi czas przymuszalam sie do tego "akceptowania" . Wreszcie zrozumialam ze to nie w akceptacji jest problem a w jakiejs czesci mnie ktora nie chce akceptowac tego czegos co "ja" chce akceptowac. Gdy skupilam uwage, "akceptacje" na tej czesci mnie ktora nie chce akceptowac to zaczelo sie cos we mnie zmieniac.

Zamiast zmuszac sie do akceptacji wylapuje krytyczne, porownujace, oceniajace czesci mnie. Dostrzezenie ich powoduje ze moje nastawienie do tego czego nie akceptuje zmienia sie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sty 2011, 16:14 
vindpust pisze:
Zamiast zmuszac sie do akceptacji wylapuje krytyczne, porownujace, oceniajace czesci mnie. Dostrzezenie ich powoduje ze moje nastawienie do tego czego nie akceptuje zmienia sie.


Vindpust, wspaniale opisałaś coś, co właśnie sobie uświadomiłem, że zabrakło w moich postach. Jak słusznie zauważyłaś, akceptacji się nie robi. Akceptowanie to nie czynność - to nie coś co my mamy zrobić.

Akceptacja to STAN ISTNIENIA danej Istoty, który każda istota przejawia w naturalny sposób, gdy tylko pozwoli sobie na uwolnienie subiektywnego 'punktu widzenia' i dostrzeże W SOBIE aspekty własnej tożsamości, na które dotychczas reagowała oporem, gdy przejawiała je druga osoba. Uwolnienie się od subiektywizmu i dostrzeżenie spektrum możliwości interpretacji każdej, absolutnie każdej sytuacji czy osoby w naszym życiu to moment, gdy jednoczymy się z jednym z przejawów Życia jakim jest różnorodność. Wychodząc z subiektywizmu łączymy się ze Wszechświatem. Wtedy Akceptacja tej różnorodności jest naszym naturalnym stanem istnienia. Wiara, że cokolwiek z tego spektrum nieskończonych możliwości jest lepsze/gorsze, powoduje nasze cierpienie i to wtedy zanika akceptacja, bo wierzymy, że ze wszystkich możliwości nam stała się ta jedna-konkretna. Poprzez splątanie kwantowe i fakt, że wszystko istnieje jako Matryca Świadomości, pamiętajmy, że gdy tylko (nieświadomie) decydujemy się ograniczyć własne postrzeganie danego zjawiska/istoty do biegunowej perspektywy, wtedy ograniczamy potencjał danego zjawiska/istoty. Cierpienie, które wówczas odczuwamy to karma, która od razu wraca do nas i którą musimy odpracować. W gruncie rzeczy nie lubimy oceniać, to nie jest przyjemne - oddzielać, dzielić, fragmentaryzować, kategoryzować. Każdy przejaw działania mentalnego, który możemy odebrać jako "Bóg się pomylił i muszę go poprawić" jest niezwykle męczącym zadaniem. Wszystko, co jest, już zostało stworzone i jest idealne. Nie musimy tego zmieniać, interpretować, bo wtedy naruszamy wolność zjawiska/istoty do istnienia w stanie w jakim zostały zamanifestowane/zamanifestowały się. Akceptacja następuje poprzez uświadomienie sobie, że to, co jest, jest dobre. Jedyne co dobrym może nie być, to nasze myśli o tym, co dostrzegamy. Ale z tym, to już wiemy co zrobić :) Cieszyć nam się pozostaje, gdy w ten sposób uświadamiamy że możemy naprawić cały świat, gdy naprawimy własne myśli :)

Odczuwam to tak, że my pragniemy z całego serca KOCHAĆ i wszystko, co robimy jest przejawem tego dążenia (do nauczenia się przejawiania Miłości). Według mnie to właśnie dlatego nie możemy doświadczać akceptacji, gdy zakotwiczamy się mentalnie w subiektywnym, biegunowym postrzeganiu. W głębi duszy nie akceptujemy swojego egoistycznego zachowania, którym jest ograniczenie nieskończonego potencjału interpretacji obserwowanego właśnie zjawiska. W głębi duszy pragniemy traktować rzeczywistość "po bożemu", to znaczy nie narzucając na rzeczywistość zewnętrzną własnych interpretacji. Tak naprawdę każdy z nas dąży do uwolnienia wszelkich zakotwiczeń w postrzeganiu biegunowym, bo każdy z nas chce uwolnić swój prawdziwy potencjał, który umożliwia nam dostrzeżenie Wszystkości we Wszystkim. Innymi słowy: dostrzeżenie (a przez to docenienie) nieskończonego potencjału we WSZYSTKIM, co obserwujemy. Każdej istocie, zjawisku czy sytuacji.

W gruncie rzeczy gdyby się nad tym głębiej zastanowić, to jedyne nad czym mamy w życiu rzeczywistą kontrolę, czym możemy operować to PUNKT WIDZENIA - zatem nie możemy mówić o 'robieniu' akceptacji. Możemy się zmuszać, możemy wierzyć że powinniśmy zaakceptować coś, jednak to nie będzie miało miejsca, dopóki nie podejdziemy do danej kwestii z odpowiedniej strony.

Akceptacja pojawia się w człowieku od razu po tym, gdy my wyjdziemy z naszej zawężonej perspektywy, którą przybieramy często ze względu na to że "nas" coś dotyczy - "krzywdzi", "rani", "denerwuje". Każdy z nas JEST Miłością, JEST Akceptacją, JEST czystą świadomością. Tu nie ma nic do ZROBIENIA ani STANIA SIĘ. Jedyne, co możemy zrobić to poprzez pracę z własnymi przekonaniami i myślami ODKRYĆ sami w sobie prawdę o naszym własnym istnieniu.



Na górę
   
 
 
Post: 02 sty 2011, 21:21 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Vindpust celnie napisałaś i cieszę się że potrafisz udrożnić strumień jaźni i wprowadzić w swoje życie trochę słońca. Natomiast, kiedy czytam twoje posty Dimension, zastanawiam się czy ty nie proponujesz nam przejścia na bardziej subtelny poziom samoooszukiwania się. Możliwe że piszemy o tym samym używając tylko innych określeń i moje odczucia są niewłaściwe, jednak mam nieodparte wrażenie że jedną aktywność umysłu chcesz zastąpić (zaslonić) jeszcze jedną warstwą aktywności umysłowej. Bo co nas oddziela od źródła - od tego rdzenia nas samych? ocena - podział. O ile dobrze zrozumiałem twoją propozycję - rejestrując dokonanie oceny zdarzenia, należy wybrać inną, skrajnie różną od tej pierwszej oceny i na bazie tego wyboru powstrzymać się od porównania własnej sytuacji (wynikającej z pierwszej oceny) z sytuacją wyśnioną/ optymalną i tym samym uniknąć cierpienia. Jak dla mnie trochę za dużo w tym wszystkim działania umysłu i co chyba najważniejsze zawsze jest jakaś ocena/porównanie w tej aktywności.
Widzisz, to co mnie zachwyciło w słowach Vindpusta to opisanie procesu obserwacji samego siebie. Że nie pisze o niczym innym tylko o obserwacji i że sama obserwacja coś potrafi zmienić. Że w obserwacji jest poznanie tego kim jestem.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sty 2011, 23:33 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Ja tez obserwuje biegunowosc. To co zauwazylam to biegunowosc to 2 slowa, czy mysloksztalty na przeciwnych biegunach. Zaproponowalabym zeby pisac tu o tych slowach-biegunach. Ja znalazlam np. biegun: glupia - szczera. Mogloby sie wydawac ze biegunem glupiej jest madra ale to sama glupia powiedziala mi: "szczerosc nie poplaca". A wiec glupia wyrzekla sie szczerosci i chodzi sobie teraz i klamie.

Inne bieguny:
Niewystarczajaco dobra - Wspolzyjaca
Niewystarczajaco dobra musi caly czas cos udowadniac, ze jest dobra, ze do czegos sie nadaje. To przeszkadza jej w byciu z dana osoba i upajaniu sie jej towarzystwem, czy po prostu miec fajnie.

Zastraszenie - Ufnosc

Nienawisc - Integralnosc.
Nienawisc to lek przed wlasna pustka. Pozwala sie roznym bytom osiedlac sie w pustce. Gdy przstanie sie bac pustki nie bedzie sie przyciagalo tych bytow.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 sty 2011, 5:14 
Kruk pisze:
O ile dobrze zrozumiałem twoją propozycję


Kruk, zanim odpowiem na Twoje pytania, sam mam pytanie :) Czy czytałeś moje posty w tym temacie?:

http://davidicke.pl/forum/transformacja-wiadomo-ci-integracja-umys-u-i-serca-t5572.html

wyjaśniłem tu bardzo dokładnie co miałem na myśli. Jeśli nie widziałeś tego tematu, to zapoznaj się proszę zanim będziemy kontynuować rozmowę - będziemy bardziej zsynchronizowani, bo wyjaśniłem tam wiele definicji ze swojej perspektywy :) Dzięki!



Na górę
   
 
 
Post: 03 sty 2011, 9:59 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
tak jak Kruk - też mam refleksje, że w tych metodach za dużo trochę umysłu

jednakże dostrzegam w tym duży...pozytyw :o

najbardziej cenię sobie techologie absolutne, do których zaliczam różnie definowane stany "niemyślenia"- ich wdrażanie przychodzi mi jednak z trudem w sytuacjach mocnego zagnieżdżenia w matrixie, kiedy emocje na skutek różnych oddziaływań buzują
wtedy właśnie, gdy mały umysł zaczyna mocno działać otwierając/aktywując różne programiki/pasożyty
zabawy proponowane przez Dimiension całkiem nieźle mogą robić w bambuko małe ego

takie sobie gierki umysłowe: umysł wykorzystujemy do walki z umysłem
niech pasożyty wzajemnie się ponapierdalają, a ja sobie popatrzę/poobserwuję
przestajemy być uczestnikami gry - stajemy się graczami używającymi pasożytów do poznania innej perspektywy każdej sytuacji;
to są nasze aspekty w moim pojęciu, gdy mocno się z nimi utożsamiamy, a robimy tak często (cały czas?)

teoretycznie proste - popatrzyć na sytuację oczami aspektu/pasożyta, staje się koszmarnym doświadczeniem właśnie gdy zaczynamy utożsamiać się z tą perspektywą
tak dzieje się w moim rozumieniu gdy reagujemy automatycznie
zatem wszelkie procedury kasujące/neutralizujące automatyczność reakcji umysłu są warte naszej uwagi - to jest dobra robota Dimension

definiowanie ego, absolutu, myśli i emocji - to też rodzaj gry umysłowej, w której pasożyty starają się ugrać swoją pulę(kontrola nad istotą ludzką/jej energią), toteż z mojej perspektywy definicji tych pojęć nie chce uzgadniać, choć oczywiście swoje zdanie mam

definiowanie/porządkowanie to w talli kart GRY, figury które służą pasożytom jeśli wpadamy w pułapkę uzgadniania definijci/porządku, a przecież każdy z nas gra swoją osobistą grę na swój sposób

granie przeciwieństwami - to calkiem zabawna metoda wykorzystująca dualistyczny algorytm procedowania pasożytów
bo uniemożliwia im ocenę, uniemożliwa wnioskowanie - przez to tracą swoje upodmiotowienie
TO MY JE UPODMIOTOWIAMY poprzez przyjęcie dualistycznej perspektywy

w sumie dość proste : progamik krzyczy 0, ja mówie "a może jednak 1", programik krzyczy 1 ja mówię "a może jednak 0"
:cwaniak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 sty 2011, 11:19 
mam refleksje, że w tych metodach za dużo trochę umysłu

zachęcam zatem do praktyki :)


umysł wykorzystujemy do walki z umysłem

jak to do walki? ja nie zachęcam do walki z umysłem... jakakolwiek walka z umysłem, szczególnie na polu mentalnym, jest z góry przegrana. Grasz na jego boisku. Ja zachęcam do poznania umysłu i jego struktury :)


TO MY JE UPODMIOTOWIAMY poprzez przyjęcie dualistycznej perspektywy

:spoko: dokładnie. Następuje od-tożsamienie się.


progamik krzyczy 0, ja mówie "a może jednak 1", programik krzyczy 1 ja mówię "a może jednak 0"

Wtedy w tej metodzie "za dużo jest umysłu". Moja zabawa wygląda tak: Programik krzyczy 0 - ja mówię "a może jednak 1?". Programik patrzy i mówi - faktycznie, zarówno zero jak i jeden. A ja wtedy - czyli ani zero, ani jeden. I gdy bieguny się wzajemnie znoszą, powstaje cisza - spokojna przestrzeń, w której decyzje może podjąć serce i w której - dzięki braku myśli - mogę wreszcie POCZUĆ i na podstawie uczucia wykonać działanie. Ześrodkowane działanie. Mogę iść drogą środka :)


Proponuję wszystkim niepewnym tej metody lub mającym wątpliwości, aby za każdym razem gdy chcemy wyrazić swoje wątpliwości, podać praktyczny przykład użycia tych metod - przykład, podczas którego powstały nasze opinie i pojawił się według nas problem. Pokażmy na forum w jaki sposób ta metoda działa/nie działa dla nas - wtedy nasze rozmowy oprą się o DOŚWIADCZENIE - i wtedy będę mógł konstruktywnie odpowiadać na pytania i spróbować pomóc skorygować sposób używania tej metody, aby wykorzystać ją poprawnie - to znaczy do wyjścia poza formy mentalne i biegunowość :)



Na górę
   
 
 
Post: 03 sty 2011, 13:39 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Dimention, w jaki sposob znajdujesz to co lezy na przeciwleglym biegunie?

Co np. bedzie biegunem do zalamania?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 sty 2011, 18:20 
Obserwuję myśl, która ukazuje mi jakiś konkretny punkt widzenia
wymyślam myśl obrazującą skrajnie przeciwny punkt widzenia
znajduje w sobie siłę i dowód, pozwalający mi uświadomić sobie, że oba punkty widzenia są tak samo prawidłowe
wtedy wczuwam się w serce i podejmuję prawidłowe działanie, nie będące reakcją na myśl

kóniec :)


Nie wiem trochę o co chodzi z tym załamaniem, bo ta metoda to metoda do pracy z myślami :)



Na górę
   
 
 
Post: 05 sty 2011, 13:45 
Obrazek

Z książki "Be Here Now" - Ram Dass

Praca nad tłumaczeniem:
http://davidicke.pl/forum/ram-dass-be-here-now-t5568.html#p72669



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group