Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 sty 2020, 12:32

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 07 cze 2012, 20:13 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2010, 11:28
Posty: 59
Hej wszystkim nie mam pojecia czy juz wczesniej ktos zadawal takie pytanie, ale czy oby bezpieczne jest podanie witaminy K domiesniowo maluszkowi od razu po porodzie? czy jest to konieczne? Moze jakas mama doradzi mi? :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 cze 2012, 20:13 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 07 cze 2012, 20:43 
ja przy Kamilu podawała rególarnie :evil: (błedy) ale przy Martynie już olałam i szczerze jakoś niewidziałam i nie widze różnicy między nimi. Więc coś mi się wydaje że to kolejny wymysł franautow :twisted: :twisted: :twisted:
Po drógie moja mama mówiła mi że dawniej czegoś takiego jak podawanie witamina K nie było.



Na górę
   
 
 
Post: 07 cze 2012, 20:50 
Tzn. ja nie spotkalam sie z podawaniem wit. K domiesniowo. W DE podaje sie doustnie w postaci kropelek, podawanych w strzykawce bezposrednio do buzi. W kazdym razie moje obie starsze to dostaly, najmlodsza nie.
Tak samo z pozostalymi wit. Podaje sie rutynowo do ok. 18. m-cy wit. D3. Przy obu starszych podawalam, przy namlodszej juz nie.



Na górę
   
 
 
Post: 07 cze 2012, 23:51 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2011, 19:24
Posty: 215
Lokalizacja: H.- Niemcy / k.B-B
Płeć: kobieta
Chociaż nie jest to temat o witaminie D3, ale jak już La_Mandragora wspomniałaś o niej to powiem tak, te witaminy D3, które przepisują lekarze na kasę chorych (czyli za darmo) w DE dla dzieci są z fluorem http://www.dooyoo.de/erkrankungen-im-mund-und-rachenraum/d-fluoretten-500-tabletten-90-st/. Przez jakiś czas kupowałam synkowi czystą witaminę D3 bez fluoru prywatnie przez krótki okres czasu, ale potem to olałam bo stwierdziłam, że nie będę podawała mu sztucznych witamin.
Druga sprawa jest taka, że gdzieś na innym forum czytałam relację jednej matki z Włoch, która miała także obawy co do tej witaminy D3 z fluorem. Jeden z lekarzy powiedział jej wtedy, że jest to duże ryzyko ponieważ fluor podawany dziecku powoduje zatrzymywanie w organizmie tych wszystkich toksycznych składników, które są w szczepionkach. Czyli idąc tokiem logicznego myślenia podając dziecku witaminę D3 z fluorem powodujemy wzmocnienie skutków ubocznych szczepionek. Chyba się nie pomylę jak powiem, że cała ludzka populacja jest wyedukowana, że fluor wzmacnia zęby, więc po co go dodają maluchom, które nie mają zębów???
A po drugie, co zresztą pewnie ta cała (no może większość) ludzka populacja nie wie, że fluor jest neurotoksyczny, więc co może wyniknąć z połączenia fluoru ze szczepionkami w organizmie dziecka, tego już chyba pisać nie muszę……………. ale taką informację warto także podłączyć pod temat szczepionkowy jako realne zagrożenie wzmocnienia skutków ubocznych szczepień przez podrasowaną fluorem witaminę D3!

_________________
http://www.youtube.com/user/Atena7777Szczepienia
http://www.youtube.com/user/1Atena7777



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 cze 2012, 4:35 
Tak, Atena7777, jest dokladnie tak, jak napisalas. W Niemczech od 7. doby zycia kaza podawac wit. D3 wlasnie z fluorem (ja kupowalam bez fluoru). W kazdym razie to sa takie rozpuszczalne tabletki, ktore podaje sie codziennie min. do konca 1. roku zycia, a zazwyczaj 18. lub 24. m-cy. Jak zaleci lekarz.
Ciekawostka przy tym jest taka, ze w momencie, gdy przebijaja sie pierwsze zeby dziecko zazwyczaj nie ma ukonczonego 1. roku zycia. Niektore dzieci zabkuja nawet w wieku 4. m-cy. W kazdym razie w tym momencie, gdy sie zapyta lekarza pediatre o higiene jamy ustnej u dziecka, powie jedno: "zadnej pasty do zebow z fluorem!" Dlaczego? "Bo dziecko dopoki nie umie wypluwac pasty powinno uzywac tylko tej bez fluoru". (Juz pomijamy inne aspekty stosowania fluoru, jak to, ze dostaje sie potem do wody itd., pozostajemy przy tym aspekcie). W kazdym razie to mowi lekarz, ktory ustami radzi "zadnej pasty do zebow z fluorem, bo fluor dziecko polyka, a fluor polykany szkodzi" jednoczesnie wypisujac recepte na tabsy... wlasnie z fluorem, podawane dziecku rowniez doustnie.

Jak to mozna nazwac?



Na górę
   
 
 
Post: 15 cze 2012, 0:38 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 12:19
Posty: 70
Płeć: mężczyzna
Zaczerpnięte z wiki:
Cytuj:
Funkcje witamin K w organizmie

Funkcje witamin K w organizmie:

regulują wytwarzanie protrombiny
zapewniają krzepliwość krwi i powodują zatrzymanie krwawienia
zmniejszają nadmierne krwawienia miesiączkowe
odgrywają rolę w gospodarce wapniowej i mineralizacji tkanek
hamują rozwój raka piersi, jajnika, okrężnicy, żołądka, pęcherzyka żółciowego, wątroby i nerki

Skutki niedoboru

Niedobór witamin K powoduje:

słabą krzepliwość krwi,
łatwość powstawania krwotoków wewnętrznych i zewnętrznych,
problemy z gojeniem się ran,
trudności w mineralizacji kości,
zwiększone ryzyko rozwoju nowotworów, zapalenie jelita, biegunki.

Skutki nadmiaru

Nadmiar witamin K może powodować:

rozpad krwinek czerwonych,
niedokrwistość,
nadmierne wydzielanie potu,
uczucie gorąca,
u niemowląt - żółtaczkę i uszkodzenia tkanki mózgowej.

myślę, że to temat do wnikliwej analizy i wiąże się również z tematem chemtrails. Ponieważ niektóre składniki rozpylanych chemów powodują nadmierną krzepliwość krwi zastanawiające jest to, że ostatnio jest duży nacisk na wprowadzanie do diety elementów jeszcze bardziej pogłębiających to zjawisko. I wg mnie wiąże się to z witaminą K i bardzo silnym naciskiem medialnym na spożywanie magnezu. W coraz większej ilości produktów spożywczych można zauważyć "+magnez". A zarazem coraz więcej przypadków udarów mózgu spowodowanych zakrzepami.
W jednym z filmów odnośnie chemtrails wypowiadała się doktor, która powiązała właśnie jeden z rozpylanych składników(nie pamiętam już co to było, ale do wglądu w temacie chemtrails) z magnezem, który powoduje zlepianie się krwi :o , czyli powoduje zakrzepy i dalej choroby z tym związane.
Odnośnie jeszcze witaminy K, w przypadku starszego syna nikt o tym jeszcze nie mówił i nie sugerował podawania tej witaminy. Lecz w przypadku młodszej o 3 lata córki po jej urodzeniu o ile pamiętam, lekarz czy położna kazała podawać. Z uwagi na moją krnąbrność nie podawaliśmy jednak wit. K ponieważ syn jej nie dostawał uważałem to za wymysł farmaceutów. Poza tym jestem trochę staroświecki i biorę swoje dzieci przez pryzmat starych tradycyjnych naturalnych metod leczenia. Sam się na nich wychowałem i moje zdrowie odpukać jest w bardzo dobrej kondycji, a niedługo dożyję wieku średniego. I nie ma tu mowy o kryzysie wieku średniego :lol:
Ale na poważnie, warto się zawsze poważnie zastanowić jak ktoś nam próbuje coś na siłę wpoić. Warto zawsze poszperać.
Jeszcze jedna informacja zaczerpnięta z wiki odnośnie witaminy K:
Cytuj:
Witaminy K mogą być wytwarzane przez florę jelitową saprofitującą w jelicie cienkim i jednocześnie występują w wielu produktach spożywczych, takich jak brokuły, rzepa, szpinak, ogórek, sałata, kapusta właściwa, lucerna, morszczyn, a także w owocach awokado, również w ziemniakach, jajkach, jogurcie, serze, wątrobie, oleju sojowym i szafranowym.

źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Witamina_K
Zastanawiające, że większość tych produktów stanowi naszą dietę więc po co jeszcze dodatkowo wit K jeśli dziecko dostaje ją z mlekiem matki? A może chodzi o jej nadmiar, kóry:
Cytuj:
Nadmiar witamin K może powodować:

rozpad krwinek czerwonych,
niedokrwistość,
nadmierne wydzielanie potu,
uczucie gorąca,
u niemowląt - żółtaczkę i uszkodzenia tkanki mózgowej.

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, a są to tylko moje przemyślenia i skojarzenia. Nie wiem czy słuszne, ale to już każdy musi sam ocenić. Pozdrawiam myślących inaczej Mruga

_________________
Ludzie ludziom zgotowali ten los - Zofia Nałkowska
Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie - Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 cze 2012, 19:52 
Cytuj:
bei Sorgen um einen Vitamin-K-Mangel

für die Schwangere in den letzten 4 Wochen Acidophilus Jura (2 x tgl. 1 Teelöffel)
für das Kind 6 Wochen lang 1/2 Teelöffel Karottensaft täglich, über Pipette in den Mund.


http://www.weikert.de/alexandra/vitak.html

czyli dziecku podajemy przez 6 tygodni pöl lyzeczki soku z marchwi...to w przypadku jakby ktos sie martwil, ze maluch ma jakies witaminowe niedobory.

Nasza mala nie dostala niczego, ani fluoru, ani witaminy D, ani K ani szczepionki itp.



Na górę
   
 
 
Post: 15 cze 2012, 23:37 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Witamina K jest niezbędna do prawidłowego przebiegu wielu procesów fizjologicznych. Najlepiej poznana jest rola witaminy K w syntezie czynników krzepnięcia oraz białek antykrzepliwych, odgrywa też istotną rolę w metabolizmie kostnym, głównie poprzez udział w syntezie osteokalcyny (białko macierzy kostnej), w procesach modyfikacji białek ścian naczyń krwionośnych, płytek miażdżycowych, nerek, łożysku, płucach.

yurgas pisze:
Zastanawiające, że większość tych produktów stanowi naszą dietę więc po co jeszcze dodatkowo wit K jeśli dziecko dostaje ją z mlekiem matki?


I tak, i nie.

Zawartość witaminy K w mleku kobiecym wynosi ok. 0,25 mcg/100 ml (mikrogram, nie miligram!). Noworodek w pierwszym miesiącu życia zjada około 8 posiłków/dobę po 60-110 ml każdy - prostym rachunkiem wychodzi, że zawartość witaminy K w jego organizmie wynosi ok. 1,2 - 2,2 mcg. Przynajmniej teoretycznie (dalej rozwinę). Natomiast zapotrzebowanie na witaminę K w okresie niemowlęcym wynosi 1 mcg/kg/dobę - żeby nie było, że jest to wartość wyssana z palca, dawka ta została oparta na ilościach witaminy potrzebnych do syntezy czynników biorących udział w procesach krzepnięcia krwi. Także dla zdrowego, donoszonego noworodka o masie między 3000 - 4000 g, zapotrzebowanie wynosić będzie ok. 3 - 4 mcg/dobę. Noworodek karmiony piersią dostarcza swojemu organizmowi ok. 50% dobowego zapotrzebowania.

Trzeba wziąć pod uwagę kilka rzeczy.

Po pierwsze zalecana dawka (czyli 1mcg/kg/dobę) jest wystarczająca jedynie do utrzymania funkcji krzepnięcia krwi, zaś zupełnie niewystarczające do pokrycia potrzeb w innych tkankach (głównym magazynem dla witamin z grupy K jest wątroba), gdyż jej akumulacja w innych organach (serce, trzustka, nerki, płuca, aorta) następuje dopiero przy wyższej jej podaży. Dlatego też istnieją stany względnego niedoboru witaminy K wystarczającego do zapewnienia procesów krzepnięcia krwi, ale niewystarczające do utrzymania efektów pozawątrobowych witaminy K (np. w ograniczaniu uszkodzenia neuronów i funkcji kognitywnych mózgu)

Po drugie, trzeba wiedzieć, że w naturze występują dwie główne grupy witamin K:
  • witamina K1 syntetyzowana wyłącznie w roślinach, głównie w zielonych liściach, zielonych jarzynach, olejach roślinnych - a więc dostarczana z pokarmem.
  • witamina K2 syntetyzowana przez bakterie kolonizujące jelita, występuje również w produktach pochodzenia zwierzęcego tj. mięso, jaja i produkty mleczne, a szczególnie produkty fermentacji soi, takie jak Natto.

Zdrowa dieta bogata w warzywa i tłuszcze w pełni zaspokaja zapotrzebowanie dorosłego człowieka. Natomiast wchłanianie witaminy K z przewodu pokarmowego u niemowląt wynosi ok. 30-40% przy czym absorpcja witamin z grupy K1 sięga zaledwie 5-15% całkowitej przyjętej z pokarmem witaminy K1, natomiast witaminy z grupy K2 wchłaniane są niemal w całości.

Wynika z tego, że przy dostarczaniu 50% dziennego zapotrzebowania tej witaminy wraz z pokarmem matki, a z tego do krwi przyswaja się zaledwie 30-40%, widzimy że noworodek przyjmuje tylko od 15 do 20 % dziennej dawki, a więc od 5 do 6 razy mniej, niż wynika z jego minimalnego zapotrzebowania !

Po trzecie, trzeba również wziąć pod uwagę, że stężenia witamin z grupy K ulegają wahaniom właśnie ze względu na dietę matki oraz, co istotne, na okres laktacji. Ta grupa witamin rozpuszcza się jedynie w tłuszczach. Pokarm kobiecy ulega zmianom zależnie od:
  • czasu trwania ciąży (w pokarmie matki wcześniaka jest przede wszystkim więcej tłuszczu, białek i przeciwciał IgA),
  • okresu laktacji (przez 3-4 dni po porodzie wydzielana jest siara, która zawiera więcej białka, witaminy A, mniej tłuszczy i laktozy; mleko przejściowe pojawiające się w 3-4 dobie przez 2 tygodnie zawiera duże ilości przeciwciał i białek; kiedy laktacja stabilizuje się, w 2-6 tygodniu po porodzie pojawia się mleko dojrzałe, które zawiera większe ilości białek i tłuszczy),
  • pory dnia (w pokarmie wytwarzanym w godzinach nocnych jest więcej tłuszczu, żelaza, potasu i sodu),
  • fazy karmienia (w pierwszych minutach ssania pojawia się mleko I fazy – wodniste, zawierające tylko do 2% tłuszczu. Później pojawia się mleko II fazy zawierające 5 – 6% tłuszczu).

Niezależnie od sposobu żywienia, głównym źródłem witamin z grupy K2 w ustroju jest endogenna synteza przez niektóre szczepy bakteryjne zasiedlające jelito grube (Enterobacteriaceae np. Escherichia coli, Veillonellaceae, Bacteroides). Bakterie flory jelitowej wytwarzają witaminę K w ilości ok. 1-1,5 mg/dobę. U dzieci karmionych pokarmem kobiecym w przewodzie pokarmowym przeważają Bifidobakteriae i Lactobacillus, które w przeciwieństwie do ww. nie produkują witaminy K. Tak więc w tym zakresie dziecko jest zdane jedynie na pokarm matki.

W przypadku, gdy karmienia są krótkie i nie dość częste, matka rezygnuje z karmień nocnych, skutkiem jest niedostateczna podaż bogatego w tłuszcz mleka II fazy, a co za tym idzie przyswajalność witamin z grup K jeszcze bardziej spada.

Po czwarte, w okresie życia płodowego transport witaminy K przez łożysko jest na bardzo niskim poziomie z powodu istnienia bariery łożyskowej dla witaminy K.

Niedostateczna podaż witaminy K może, nie musi, w konsekwencji prowadzić do wystąpienia krwawienia związanego z niedoborem witaminy K (vitamin K deficiency bleeding – VKDB), zwanego dawniej chorobą krwotoczną noworodka. Problem ten dotyczy noworodków i niemowląt poniżej 3 mies. życia. W klasycznej postaci choroby (3.–5. doba życia) najbardziej typowe jest krwawienie z przewodu pokarmowego, pępka, błon śluzowych i skóry. W postaci późnej (2.–12. tydz. życia) dochodzi najczęściej do krwawienia śródczaszkowego, obarczonego wysoką śmiertelnością.

Tyle teoria. Praktyka pokazuje, iż faktycznie jest to choroba niezwykle rzadka, dotyka:
  • 1 na 17 000 niemowląt, u których nie stosowano witaminy K profilaktycznie.
  • 1 na 25 000 do 1 na 70 000 noworodków, które otrzymały jednorazowo doustnie 1–2 mg witaminy K po urodzeniu.
  • 1 na 400 000 noworodków po jednorazowym domięśniowym podaniu witaminy K po urodzeniu.
Różne źródła podają zachorowalność w przedziale 0,1 - 1% badanej populacji, także nie da się jednoznacznie stwierdzić i określić wszystkich czynników (krwawienie występujące po upływie pierwszego tygodnia do ósmego miesiąca życia jest najczęściej związane z chorobą wątroby lub upośledzonym wchłanianiem).

Toksyczność witaminy K pojawia się przy podawaniu menadionu lub jego wodorozpuszczalnych pochodnych (tworzą one reaktywne formy tlenu i poprzez ich działanie mogą prowadzić do śmierci komórki). Menadion (witamina K3) to syntetyczny prekursor witamin K1 i K2. Przedawkowanie menadionu (K3) może prowadzić do niedokrwistości, u noworodków zaś powoduje ostrą żółtaczkę oraz uszkodzenie mózgu.

Noworodkom w polskich szpitalach w 1. dobie życia podaje się fitomenadion (Phytomenadionum) czyli syntetyczną witaminę K1. Zgodnie z Zaleceniami zespołu ekspertów dotyczących profilaktyki krwawienia z niedoboru witaminy K u noworodków i niemowląt:
1. Wszystkie noworodki po urodzeniu powinny otrzymać witaminę K, przy czym:
  • noworodki zdrowe, donoszone – 0,5 mg domięśniowo lub 2 mg doustnie,
  • noworodki z grupy ryzyka* – 0,5 mg domięśniowo,
  • noworodki urodzone przedwcześnie:
    <1,5 kg – 0,3 mg domięśniowo lub dożylnie,
    >1,5 kg – 0,5 mg domięśniowo.
2. Noworodki i niemowlęta karmione piersią poza jednorazową dawką witaminy K podaną po urodzeniu wymagają dalszej profilaktycznej podaży witaminy K od 2. tyg. życia do ukończenia 3. mies. życia. Niemowlęta karmione piersią powinny otrzymywać witaminę K w dawce 25 mcg/dobę.

* poród zabiegowy, zamartwica urodzeniowa, hipotrofia wewnątrzmaciczna, zespół aspiracji smółki, leki przed porodem u matki (karbamazepina, fenytoina, barbiturany, cefelosporyny, rifampicyna, INH, pochodne kumaryny)

Pamiętacie zapotrzebowanie dobowe? Wynosi ono 1 mcg/kg/dobę. Dla noworodka o masie, powiedzmy, 3500 g dawka niezbędna to 3,5 mcg/dobę. 3,5 mikrograma witaminy K w ciągu doby. Zaraz po urodzeniu noworodki otrzymują iniekcję domięśniową w postaci syntetycznej witaminy K1 w dawce 0,5 mg (miligrama). 0,5 mg to 500 mcg - w takim wypadku noworodek otrzymuje ok. 160 razy większą dawkę od zalecanej.

Co dzieje się z tak "końską" dawką?
W osoczu, 90% witaminy K1 wiąże się lipoproteinami. Dostępność biologiczna witaminy K1 po podaniu domięśniowym wynosi około 50%, a okres półtrwania w osoczu wynosi około 1,5 do 3 godz.

Dawka wyjściowa 500 mcg (0,5 mg) => 250 mcg (po 3 godzinach) => 125 mcg (po 6 godzinach) => 62,5 mcg (po 9 godzinach) => 31,5 mcg (po 12 godzinach) => 15,5 mcg (po 15 godzinach) => 7,5 mcg (po 18 godzinach) => 4 mcg (po 21 godzinach) => 2 mcg (24 godzinach) => 1 mcg (po 27 godzinach) => 0,5 mcg (po 30 godzinach) => 0,25 mcg (po 33 godzinach) => 0,125 mcg (po 36 godzinach) itd.

Zakładając okres połowicznego rozpadu 3 godziny, przy podaniu 0,5 mg domięśniowo, po pełnej dobie stężenie witaminy K spada poniżej wartości minimalnego zapotrzebowania. W obliczeniach nie wzięłam pod uwagę, że dostępność biologiczna (część składnika aktywnego substancji, jaka z podanej dawki dostaje się do krążenia ogólnego oraz szybkość wchłaniania) wynosi 50%.

W latach 90-tych pojawiły się badania, w których zwrócono uwagę na możliwy związek pomiędzy domięśniowym podawaniem witaminy K a występowaniem ostrych nowotworów (białaczki) u dzieci (jednak nie zostały one później potwierdzone):

Mimo wszystko, przy zbyt dużych dawkach syntetycznej witaminy K1 może nastąpić wzrost stężenia bilirubiny we krwi (hiperbilirubinemia), co z kolei może przyczyniać się do wystąpienia żółtaczki, przedłużać leczenie i pobyt w szpitalu.

Tyle z wiedzy dostępnej. Ja z kolei ciekawa jestem jednej kwestii: skoro wszystkie noworodki mają podobną zawartość witaminy K w swoich organizmach, być może nie jest „niska”, a normalna, fizjologiczna i odpowiednia. Należy zwrócić uwagę, że u ponad połowy dzieci z późniejszym początkiem VKDB stwierdzano obecność innych warunków, takich jak zespoły złego wchłaniania czy choroby wątroby, przyczyniających się do niedoboru witaminy K. Sugeruje to, że zdrowe, donoszone noworodki karmione piersią bywają narażone na ryzyko niedoboru tylko wtedy, gdy karmienie jest ograniczone i niedostateczne.

aniusia pisze:
Hej wszystkim nie mam pojecia czy juz wczesniej ktos zadawal takie pytanie, ale czy oby bezpieczne jest podanie witaminy K domiesniowo maluszkowi od razu po porodzie? czy jest to konieczne? Moze jakas mama doradzi mi?


Masz możliwość odmówić, jednak bądź przygotowana na to, że położna może wykonać iniekcje zaraz po urodzeniu (dlatego warto zaangażować w to osobę towarzyszącą), lub też spróbować przekonać cię do zmiany decyzji. Masz również prawo nie zgodzić się na wykonanie szczepienia oraz wyjść ze szpitala na własne żądanie. Wszystko w przypadku gdy oboje z dzieckiem jesteście zdrowi i poród przebiegał prawidłowo. Miej jednak świadomość tego, że wszystkie informacje odnośnie twojego porodu, stanu dziecka i wykonywanych zabiegów zostają przekazane do przychodni i dalej do sanepidu (sytuacja szczepień nadal jest u nas niejednoznaczna prawnie).

PS. Radzę nie kierować się jedynie wikipedią i traktować jej jako sprawdzone źródło (nie ma takich), krytyczne spojrzenie na każde netowe info też się przyda.

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 cze 2012, 15:26 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2010, 11:28
Posty: 59
Dziekuje wszystkim bardzo za odpowiedzi. Mieszkam w Uk wiec jak odmowie nie pójdzie to do sanepidu jak w Pl, mysle ze nie bede miala wiekszych problemow, zgadzam sie z tym ze dla pewnosci musi byc jeszcze jedna osoba by zwrocic uwage czy nic sie nie dzieje bez mojej zgody.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 0:50 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 12:19
Posty: 70
Płeć: mężczyzna
Lilly:
nie mam zamiaru się kłócić i spierać, jednak jak piszesz na koniec:
Cytuj:
PS. Radzę nie kierować się jedynie wikipedią i traktować jej jako sprawdzone źródło (nie ma takich), krytyczne spojrzenie na każde netowe info też się przyda.

pozwolę sobie napisać, że sama w swoim wywodzie niejako potwierdzasz stwierdzenia wiki.
Nie mówię tu, że jest to źródło 100% pewne. Po prostu tam najszybciej można znaleźć interesujące tematy(z braku czasu na szperanie w necie).
Jedno co mnie intryguje to to, że nie podajesz źródła swojego wywodu odnośnie wit. k. Chyba, że jest to wynik Twoich badań doktorski. Bo przy tak naukowym wywodzie warto by podać źródło.
Druga sprawa to jedyne źródło
Cytuj:
Zaleceniami zespołu ekspertów dotyczących profilaktyki krwawienia z niedoboru witaminy K u noworodków i niemowląt

Od jakiegoś czasu straciłem zaufanie do "ekspertów" jednak, żeby Cię zaciekawić to rozebrałem na czynniki pierwsze wcześniej cytowany przez wiki jeden składnik uboczny nadmiaru wit. k a mianowicie:
rozpad czerwonych krwinek.
Cytuj:
Powstaje w wyniku przemiany hemoglobiny po rozpadzie krwinek czerwonych w układzie siateczkowo-śródbłonkowym, głównie śledziony. Jest to pierwszy etap przemiany hemoglobiny erytrocytów. W ten sposób powstaje tak zwana bilirubina wolna, nazywana także pośrednią, która jest następnie przenoszona w połączeniu z albuminami do wątroby, gdzie przy udziale odpowiedniego enzymu ulega dalszym przemianom.

źródło:http://diagnostyka.wieszjak.pl/biochemia/258655,O-czym-swiadczy-nieprawidlowe-stezenie-bilirubiny.html
Cytuj:
Co się dzieje, jeśli wartość bilirubiny odbiega od normy?

Zwiększone stężenie bilirubiny w surowicy prowadzi do żółtaczki i świadczy o jakimś procesie chorobowym. W zależności od przewagi którejś z postaci bilirubiny dzieli się żółtaczki na hemolityczne, mechaniczne i mieszane. W żółtaczce hemolitycznej jest zwiększona ilość bilirubiny wolnej. Związane jest to z nasilonym rozpadem erytrocytów, z których uwalniania jest hemoglobina, przekształcana do bilirubiny wolnej. A ponieważ wątroba nie nadąża z dalszą obróbką do bilirubiny związanej to wolna jej postać ulega zwiększeniu w surowicy.

źródło to samo co wyżej.

Cytuj:
U noworodków wysoki poziom bilirubiny może prowadzić do uszkodzenia rozwijających się komórek mózgu oraz do upośledzenia umysłowego, trudności z uczeniem, opóźnienia rozwojowego, utraty słuchu lub kłopotów z ruchem oczu. W związku z tym, gdy poziom bilirubiny osiąga wysoki pułap, noworodkom podaje się specjalne leki obniżające stężenie bilirubiny.


źródło:http://parenting.pl/portal/co-to-jest-bilirubina
Wg. mnie trochę więcej jest przeciw niż za by podawać wit. K i narażać swoje dzieci na takie skutki. Dlatego ja zarówno swojemu starszemu 5letniemu synowi nigdy nie podawałem(bo nie było wtedy takiej nagonki) i nikt o tym nie informował. Jak również swojej córce, która ma aktualnie 2lata i ma się dobrze.

Dalej nie mam czasu wnikać bo jest już późno, ale myślę, że wszystko to się wiąże i układa się w logiczną całość. Chyba La_Mandragora pisała, gdzieś o powiązaniu szczepionek w Polsce, a żółtaczką u niemowląt, która w mniejszym stopniu występuje w Niemczech, gdzie nie ma obowiązku szczepień.

I rzecz ostatnia:
Cytuj:
Masz możliwość odmówić, jednak bądź przygotowana na to, że położna może wykonać iniekcje zaraz po urodzeniu (dlatego warto zaangażować w to osobę towarzyszącą), lub też spróbować przekonać cię do zmiany decyzji. Masz również prawo nie zgodzić się na wykonanie szczepienia oraz wyjść ze szpitala na własne żądanie. Wszystko w przypadku gdy oboje z dzieckiem jesteście zdrowi i poród przebiegał prawidłowo. Miej jednak świadomość tego, że wszystkie informacje odnośnie twojego porodu, stanu dziecka i wykonywanych zabiegów zostają przekazane do przychodni i dalej do sanepidu (sytuacja szczepień nadal jest u nas niejednoznaczna prawnie).

Ta wypowiedź bardziej mi wygląda na zastraszanie niż poradę.

Pragnę stwierdzić, że moja wypowiedź ma charakter subiektywny i nie mam zamiaru komuś szkodzić, ani kogokolwiek obrazić. Wyrażam tylko swój pogląd, z którym wcale nie musicie się godzić.
POzdrawiam :bużki:

_________________
Ludzie ludziom zgotowali ten los - Zofia Nałkowska
Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie - Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 6:44 
Tzn. w kontekscie tego, o czym wspomniala Atena7777 odnosnie zachorowania na zoltaczke.
Swojego czasu pisywalam dosyc duzo na forach dla matek, co w sumie jest logiczne, pisujemy tam, gdzie kieruja sie nasze zainteresowania. Oczekujac dziecka czy majac je juz szuka sie osob, ktore maja podobne problemy, podobne sprawy dookola itd. No i tak sobie tam popisujac zauwazylam pewna ciekawostke. Otoz pisywalam i na forum polskim i niemieckim. Mowa o zoltaczce noworodkow. Oczywiste jest, ze zoltaczke ma kazdy noworodek, ale nie u kazdego poziom bilirubiny jest na tyle wysoki, aby musialo to byc w jakis sposob leczone.
Wiec... w Polsce niczym wyjatkowym nie jest, ze ile dzieci sie nie ma to kazde przechodzi ostro zoltaczke. Ja mam trojke i zadne z nich nie mialo widocznej zoltaczki, poziom bilirubin byl w porzadku.
Zaciekawilo mnie to i rozejrzalam sie po niemieckim forum. Wiec wsrod moich znajomych posiadajacych jedno, dwoje i wiecej dzieci, wiele bylo/jest takich, ktorych zadne z dzieci zoltaczki nie mialo. Tzn. nie mialo na tyle podwyzszonego poziomu bilirubin, zeby trzeba bylo to leczyc. Pozostawalo to w normie.
Dodam, ze roznica miedzy polskimi i niemieckimi dziecmi jest taka, ze chociaz i tu i tu sie szczepi to w Niemczech dzieci szczepi sie po raz pierwszy w wieku ok. 4-5 m-cy, podczas, gdy dzieci polskie szczepi sie (miedzy innymi na hepatitis B w pierwszych dobach zycia. Takze moze tu byc mowa rowniez o zoltaczce poszczepiennej.
Ale... lekarzem nie jestem, to tylko takie moje dywagacje, zeby nie bylo. :)



Na górę
   
 
 
Post: 19 cze 2012, 10:19 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
yurgas pisze:
Lilly:
nie mam zamiaru się kłócić i spierać


Ja również :)

yurgas pisze:
pozwolę sobie napisać, że sama w swoim wywodzie niejako potwierdzasz stwierdzenia wiki.
Nie mówię tu, że jest to źródło 100% pewne. Po prostu tam najszybciej można znaleźć interesujące tematy(z braku czasu na szperanie w necie).
Jedno co mnie intryguje to to, że nie podajesz źródła swojego wywodu odnośnie wit. k. Chyba, że jest to wynik Twoich badań doktorski. Bo przy tak naukowym wywodzie warto by podać źródło.

Ależ proszę bardzo (wybacz, że nie zrobiłam tego wcześniej):

Ulotki preparatów:
Vitacon
Vitaminum K

Artykuły:
http://www.czytelniamedyczna.pl/788,nowopoznana-rola-witaminy-k-w-patogenezie-chorob-cywilizacyjnych.html
http://www.czytelniamedyczna.pl/549,podstawowe-skladniki-mleka-kobiecego-najnowsze-wiadomosci.html
http://www.mp.pl/artykuly/?aid=36934

Praca doktorska (wybacz, że nie moja) o wspomnianej toksyczności menadionu: http://pbc.gda.pl/Content/4941/hallmann_anna.pdf

Korzystałam również z moich notatek oraz książek np. "Prowadzenie porodu" Vicky Chapman, Cathy Charles (dzięki niej natknęłam się właśnie na te badania odnośnie białaczek)

yurgas pisze:
Druga sprawa to jedyne źródło

hmm... nie wiem, czy dokładnie czytałeś mój post. Wyjdę z założenia, że tak i "jakoś umknęły Ci" jeszcze trzy inne źródła:
Lilly pisze:
W latach 90-tych pojawiły się badania, w których zwrócono uwagę na możliwy związek pomiędzy domięśniowym podawaniem witaminy K a występowaniem ostrych nowotworów (białaczki) u dzieci (jednak nie zostały one później potwierdzone):
Factors associated with childhood cancer in a national cohort study.
Childhood cancer, intramuscular vitamin K, and pethidine given during labour.
Intramuscular vitamin K and childhood cancer.


yurgas pisze:
Od jakiegoś czasu straciłem zaufanie do "ekspertów"

Ja również, dlatego staram się podważać każde info: i te naukowo-jajogłowe i te "onetowe", gdyż żadne z nich nie jest w pełni obiektywne. Wychodzę z założenia, że jeśli chcę coś dobrze poznać, to nie da rady inaczej jak z wielu źródeł. Czytałam trochę w temacie, i widzę np. że wiele stron internetowych (zwłaszcza tych z poradami dla rodziców) ma mnóstwo sprzeczności czy traktuje luźno pewne informacje (np. nagminne używanie dawek miligram z mikrogram jako zamiennika, gdzie przy lekach i preparatach te wartości mają decydujące znaczenie).

Wracając do wspomnianych ekspertów i ich zaleceń, podałam źródło obowiązujących w Polsce przepisów, tzn. "u nas postępuje się tak i tak, gdyż zespół ekspertów doszedł do takiego a takiego wniosku na podstawie jakiś przesłanek." Podałam to źródło aby każdy wiedział skąd u nas "takie wymysły", w każdym razie nie jest to równoznaczne z tym, że zgadzam się z nim. W sumie, nie wiem czy dostrzegłeś ale w całym swym poście polemizuje ze źródłami i "naukowymi dowodami" konieczności podawania witaminy K noworodkom.

Dodatkowym, niezwykle istotnym bodźcem do podjęcia badań nad profilaktyka doustną VKDB były opublikowane w 1992 roku wyniki analizy retrospektywnej dotyczącej potencjalnego związku pomiędzy podawaniem domięśniowym witaminy K a zwiększonym ryzykiem ostrej białaczki limfoblastycznej u dzieci do 6. roku życia.[2] Obserwacje te nie zostały jednak potwierdzone w kolejnych badaniach[3-7] i aktualnie się uważa, że wstrzyknięcie witaminy K i.m. nie zwiększa ryzyka wystąpienia nowotworu u dzieci. Jednak na podstawie badań naukowych nie można w 100% wykluczyć bardzo małego ryzyka, jeśli ono istnieje, dlatego pozostał pewien niepokój. Mając na uwadze powyższe kontrowersje, w kilku krajach Europy oraz w Australii i Nowej Zelandii do rutynowej profilaktyki wprowadzono doustne stosowanie witaminy K. Po 2 latach Australia i Nowa Zelandia wycofały się z takiego schematu postępowania ze względu na przypadki późnej choroby krwotocznej i ponownie wprowadziły profilaktykę domięśniową. Oceniając skuteczność różnych metod profilaktyki krwawienia z niedoboru witaminy K u noworodków i niemowląt z uwzględnieniem korzyści i ryzyka niekorzystnych następstw, warto zauważyć, że w piśmiennictwie mało jest wiarygodnych danych oceniających kliniczną skuteczność różnych metod postępowania. Autorzy metaanalizy opublikowanej w 2000 roku znaleźli tylko 2 badania z randomizacją oceniające kliniczną skuteczność domięśniowego podawania witaminy K w profilaktyce klasycznej postaci choroby.[8] W pozostałych badaniach (zarówno dotyczących stosowania leku p.o., jak i i.m.) punktem końcowym była jedynie ocena wskaźników laboratoryjnych (tj. wskaźnika protrombiny, stężenia witaminy K w surowicy).[9-11] Autorzy cytowanej metaanalizy podkreślili, że dotychczas nie przeprowadzono żadnego prawidłowo zaplanowanego badania dotyczącego doustnego stosowania witaminy K w profilaktyce VKDB u noworodków. Wszystkie dane pochodzą zatem z badań obserwacyjnych (o zróżnicowanej jakości) dotyczących występowania VKDB w różnych krajach w zależności od stosowanych metod postępowania.


Lilly pisze:
Ja z kolei ciekawa jestem jednej kwestii: skoro wszystkie noworodki mają podobną zawartość witaminy K w swoich organizmach, być może nie jest „niska”, a normalna, fizjologiczna i odpowiednia. Należy zwrócić uwagę, że u ponad połowy dzieci z późniejszym początkiem VKDB stwierdzano obecność innych warunków, takich jak zespoły złego wchłaniania czy choroby wątroby, przyczyniających się do niedoboru witaminy K. Sugeruje to, że zdrowe, donoszone noworodki karmione piersią bywają narażone na ryzyko niedoboru tylko wtedy, gdy karmienie jest ograniczone i niedostateczne.


yurgas pisze:
Ta wypowiedź bardziej mi wygląda na zastraszanie niż poradę.

To, że pewnie ludzie mają obowiązek "składać doniesienia" do sanepidu? A jak wg Ciebie wyglądałaby porada? Wiesz, teksty pt. "Nie martw się, zrób tak i tak bo to ty masz rację" jakoś do mnie nie trafiają. Piszę o naszych polskich realiach, gdyż trochę je znam, i zdaję sobie sprawę, że wielu ludzi zwyczajnie nie ma pojęcia o swoich prawach np. o tym, że można wyjść ze szpitala na własne żądanie po porodzie unikając całego rozgardiaszu, ma też prawo nie zgodzić się na obecność studentów na sali nawet jeśli jest to szpital kliniczny, albo nie wyrazić zgody na jakiś zabieg. Inna sprawa, to że nasze prawo w tym względzie (zwłaszcza szczepień) jest kulawe i każdy w zasadzie może te przepisy interpretować jak chce (rodzice na swą korzyść, sanepid na swoją, stąd coraz więcej procesów w tym temacie). Nic nie poradzę na to, że tak postępują ludzie pracujący w szpitalu i innych urzędach, że naginają przepisy twierdząc, że je przestrzegają, że nie czytają najnowszych badań albo wręcz przeciwnie, są fanatykami w swojej dziedzinie. Wybacz, ale nie mam na to wpływu, a niestety tak to często wygląda.

Poza tym staram się nie podchodzić emocjonalnie do tak ważnych rzeczy, gdyż wtedy całe zdobywanie wiedzy i informacji bierze w łeb. Dlatego też nie lubię postów czy artykułów okraszonych mnóstwem wykrzykników, epitetów, przestróg, drastycznych zdjęć i filmików, wielkich haseł etc. etc. Z takich treści nie wynika nic ponad to, że działają na emocje (medycyna jest zła, chcą nas zdepopulować, walczmy z tym itd. itd.), a to się nazywa propaganda, niezależnie czy pro- czy anty-NWO, natomiast konkretnej wiedzy w tym "jak na lekarstwo" ;)

La_Mandragora pisze:
Dodam, ze roznica miedzy polskimi i niemieckimi dziecmi jest taka, ze chociaz i tu i tu sie szczepi to w Niemczech dzieci szczepi sie po raz pierwszy w wieku ok. 4-5 m-cy, podczas, gdy dzieci polskie szczepi sie (miedzy innymi na hepatitis B w pierwszych dobach zycia. Takze moze tu byc mowa rowniez o zoltaczce poszczepiennej.

U nas szczepi się z... oszczędności? To z kolei moje przemyślenia. Przestrzeganie zasad higieny przez personel (aseptyka i antyseptyka) i ogólne warunki w polskich szpitalach często pozostawiają wiele do życzenia, więc łatwiej "dać szczepionkę."

Np. po powszechnym wprowadzeniu sprzętu jednorazowego użytku i szczepień, dzięki czemu znacznie poprawiła się sytuacja epidemiologiczna WZW typu B, nadal w Polsce zakażenia tym wirusem nabywa się w kontaktach ze służbą zdrowia. Ocenia się, że dotyczy to około 55-60% infekcji.

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 15:10 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
yurgas pisze:
Od jakiegoś czasu straciłem zaufanie do "ekspertów"

Wybaczcie, że się wtrącam do rozmowy nie pisząc konkretnie w odniesieniu do witaminy K, ale rzuciła mi się w oczy pewna kwestia, która wydaje mi się mieć kluczowe znaczenie w przypadku wszelkich tematów budzących kontrowersje...
Mam też nadzieję, że yurgas nie potraktuje tego postu osobiście, bo tyczy się on tak na prawdę każdego (w mniejszym lub większym stopniu)

W przypadku utraty wiary w autorytety nauki akademickiej pojawia się pewna niekonsekwencja. Tzn może tylko mnie się wydaje, że jest to niekonsekwentne, ale prowadzi do dziwnej sytuacji:
- ekspertów traktujemy jak kłamców lub ludzi nie przedstawiających całej prawdy, ewentualnie przemilczających ważne informacje dla własnych interesów, ale...
- ...traktujemy ludzi posiadających powierzchowną wiedzę w danej dziedzinie, jak ekspertów i na podstawie ich wniosków budujemy swój własny światopogląd.

Nie chcę dyskredytować ani jednej ani drugiej strony, a jedynie zwrócić uwagę na to, że jakość informacji z jednej i z drugiej strony (od ekspertów i zapaleńców) może być w równym stopniu... no właśnie - nędzny, albo pożyteczny. Nie ma reguły na to i opieranie się na badaniach czy wnioskach tylko jednej strony może być bardzo mylące. Tym bardziej jeśli chodzi o dzieci - mnie się nasuwa pytanie: czy te kontrowersyjne zagadnienia (szczepionki, witaminki, itp) mają służyć naszym maluchom, czy czyjejś racji?
Jeśli ważniejsze od ideologii i naszego indywidualnego zdania jest zdrowie dzieci, to nie można opierać się na racjach tylko jednej strony, bo skąd właściwie przekonanie, że ci którzy walczą z koncernami farmaceutycznymi, nie pracują dla nich? ;)
Ludzie, którzy na prawdę zgłębiają tematykę i analizują różne punkty widzenia i różne badania, niechybnie dochodzą do wniosku, że nie ma idealnych, a na pewno nie ma jednoznacznych rozwiązań.

Podsumowując: jeśli chcemy rzeczowo podejść do tematu, niestety musimy popatrzeć najpierw na racje wszystkich stron biorących udział w dyskusji i porównać argumenty którymi się posługują, a potem dopiero dokonać wyboru, a nie pod wpływem emocji płynąć na fali sensacji (bo "już wszyscy wiedzą, że szczepionki są złe").

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 17:49 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 cze 2010, 22:52
Posty: 1712
Płeć: kobieta
przepraszam, a ja mam takie prostackie pytania?
- a co się działo ze zdrowiem dzieci naszych przodków, które nie miały podawane żadnych dodatkowych witamin?

- PO CO naturalnie ukształtowanemu organizmowi podawać coś DODATKOWO? To kto tu się myli, Natura, czy ludzie?

- czy zwierzętom nowo narodzonym zaleca się podawanie czegoś?

_________________
// \\
\\ //



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 18:09 
:tak:
Indi pisze:
przepraszam, a ja mam takie prostackie pytania?
- a co się działo ze zdrowiem dzieci naszych przodków, które nie miały podawane żadnych dodatkowych witamin?

- PO CO naturalnie ukształtowanemu organizmowi podawać coś DODATKOWO? To kto tu się myli, Natura, czy ludzie?

- czy zwierzętom nowo narodzonym zaleca się podawanie czegoś?


dokladnie nad tym samym myslelismy i dlatego perfekcyjny organizm naszego dziecka nie dostal niczego "sztucznego". :spoko:

i nastepne röwniez niczego takiego nie dostanie.



Na górę
   
 
 
Post: 19 cze 2012, 21:25 
Podstawowa roznica miedzy kiedys a dzisiaj jest rodzaj pozywienia. Kiedys jedzono w wiekszosci jedzenie nieprzetworzone. Dzisiaj... No co sie dzis zazwaczaj je? G***o z supermarketow, fast foody, szybkie jedzonko, warzywka i owoce tak napryskane chemia i genetycznie zmodyfikowane. Zarcie wyplukane z naturalnych witamin i wartosci odzywczych nasaczone chemikaliami i sztucznymi witaminkami.
Takze naprawde trzeba uwazac, zeby rzeczywiscie odzywiajac sie tylko dostarczyc organizmowi potrzebna dawke witamin i skladnikow odzywczych. Takze nie mozna zdawac sie na przypadek, trzeba sie swiadomie odzywiac. W kazdym razie no go dla gotowcow, fast foodzikow & co.
I tak sie odzywiajac, tzn. zdrowo, surowo, jak najmniej przetworzona, najlepiej zas wcale, zywnosc... mozemy rzeczywiscie bazowac na tym i nie miec zadnych brakow.
W kazdym razie zamiast szerzyc zdrowe odzywianie to te smieciowe jedzenie pakuje sie witaminkami a malym dzieciom juz podaje sie witaminki to w zastrzykach, to w tabsach...



Na górę
   
 
 
Post: 19 cze 2012, 21:33 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 cze 2010, 22:52
Posty: 1712
Płeć: kobieta
La_Mandragora pisze:
Podstawowa roznica miedzy kiedys a dzisiaj jest rodzaj pozywienia. Kiedys jedzono w wiekszosci jedzenie nieprzetworzone. Dzisiaj... No co sie dzis zazwaczaj je? G***o z supermarketow, fast foody, szybkie jedzonko, warzywka i owoce tak napryskane chemia i genetycznie zmodyfikowane.

No tak, niezła alternatywa:
- jem byle co, dlatego potem muszę szprycować dziecko chemią.
- czy jem maksymalnie dobrze: PRZED CIĄŻĄ, W CZASIE CIĄŻY I W CZASIE KARMIENIA, aby moje dziecko miało komplet wszystkiego co potrzeba?

To sorry - od czego są lekarze, którzy prowadzą kobietę w czasie ciąży? Od sprzedawania witamin, czy od uczenia o tym jak się odżywiać?

_________________
// \\
\\ //



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 23:29 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 12:19
Posty: 70
Płeć: mężczyzna
Lilly
Dzięki za uzupełnienie Twojej wypowiedzi podanymi źródłami. Teraz to wygląda profesjonalnie;)
Z uwagi na późną porę mojego poprzedniego postu umknęły mojej pamięci linki które przytoczyłaś, ale pragnę powiedzieć że nie było to w złej wierze.
Moim zamysłem było przedstawienie swojego punktu widzenia, bo od tego jest chyba forum by ludzie wymieniali się swoimi spostrzeżeniami, a nie to by każdy forsował swój pogląd i na siłę próbował go "wbić" drugiemu do głowy.
trzysz:
Cytuj:
yurgas napisał(a):Od jakiegoś czasu straciłem zaufanie do "ekspertów"


Wybaczcie, że się wtrącam do rozmowy nie pisząc konkretnie w odniesieniu do witaminy K, ale rzuciła mi się w oczy pewna kwestia, która wydaje mi się mieć kluczowe znaczenie w przypadku wszelkich tematów budzących kontrowersje...
Mam też nadzieję, że yurgas nie potraktuje tego postu osobiście, bo tyczy się on tak na prawdę każdego (w mniejszym lub większym stopniu)


Po pierwsze nie wtrącasz się bo forum jest dla każdego kto chce wyrazić swoją opinię, a im więcej osób się wypowie, tym więcej można wysnuć wniosków
Po drugie nie mam jakiegoś wybujałego ego, podaję tylko mój subiektywny pogląd i nic sobie nie przywłaszczam bo nie można być ekspertem w każdej dziedzinie. Po prostu jestem wnikliwy co pomaga mi zrozumieć pewne tematy.
Cytuj:
W przypadku utraty wiary w autorytety nauki akademickiej pojawia się pewna niekonsekwencja. Tzn może tylko mnie się wydaje, że jest to niekonsekwentne, ale prowadzi do dziwnej sytuacji:
- ekspertów traktujemy jak kłamców lub ludzi nie przedstawiających całej prawdy, ewentualnie przemilczających ważne informacje dla własnych interesów, ale...
- ...traktujemy ludzi posiadających powierzchowną wiedzę w danej dziedzinie, jak ekspertów i na podstawie ich wniosków budujemy swój własny światopogląd.

Muszę przyznać Ci rację, że można wpaść w tą pułapkę. Czasami człowiek tak się nakręci, że przestaje racjonalnie myśleć :D
Cytuj:
Podsumowując: jeśli chcemy rzeczowo podejść do tematu, niestety musimy popatrzeć najpierw na racje wszystkich stron biorących udział w dyskusji i porównać argumenty którymi się posługują, a potem dopiero dokonać wyboru, a nie pod wpływem emocji płynąć na fali sensacji

Popieram i tą wypowiedź. Myślę, że dodałeś do tematu trochę zdrowego rozsądku. Jednak z drugiej strony człowiek działa impulsywnie, a ogień niejednokrotnie ciężko ugasić Mruga

Mój pogląd skłania się ku wypowiedzi Indi:
Cytuj:
przepraszam, a ja mam takie prostackie pytania?
- a co się działo ze zdrowiem dzieci naszych przodków, które nie miały podawane żadnych dodatkowych witamin?

- PO CO naturalnie ukształtowanemu organizmowi podawać coś DODATKOWO? To kto tu się myli, Natura, czy ludzie?

Miałem ten sam pogląd umieścić w moim poprzednim poście, jednak jakoś mi to umknęło.
Możecie oceniać moje wypowiedzi jako zacietrzewienie. Ale ja z natury próbuję przeforsować swoje poglądy. Niestety natura ciągnie wilka do lasu. :lol: Taki charakter :bezradny:

Pocieszające jednak jest to, że każdy ma wolną wolę i może sam decydować o swoich poglądach(nie koniecznie ogłaszając to publicznie) i jak to miewał krzyczeć William Wallace: FREEDOM :D

_________________
Ludzie ludziom zgotowali ten los - Zofia Nałkowska
Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie - Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 cze 2012, 13:43 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Indi pisze:
przepraszam, a ja mam takie prostackie pytania?
- a co się działo ze zdrowiem dzieci naszych przodków, które nie miały podawane żadnych dodatkowych witamin?

- PO CO naturalnie ukształtowanemu organizmowi podawać coś DODATKOWO? To kto tu się myli, Natura, czy ludzie?

- czy zwierzętom nowo narodzonym zaleca się podawanie czegoś?

Tak, ale nie wiem czy bierzesz pod uwagę, że granica między życiem a śmiercią parę wieków temu była dużo węższa i co dziś jest zupełnie nie do przyjęcia, umieralność wśród noworodków i niemowląt była bardzo wysoka. Jeszcze za czasów naszych prababć (XIX wiek) prawie co drugie dziecko umierało przed 4 rokiem życia, nie mówię że w każdym regionie identycznie, ale tak to rozkłada się statystycznie (40-60%). Ogólnie mówi się o umieralności okołoporodowej, ale nie ma tak naprawdę dokładnych danych na temat przyczyny śmierci. Czy ktoś prowadził szczegółowe bilanse stanu zdrowia poszczególnych osób 100, 200, 500, 1000 lat temu? Jeśli nie, to na temat zdrowia naszych przodków możemy jedynie dywagować.

Zwłaszcza to, co napisała La_Mandragora, styl życia: pożywienie, warunki higieniczne, tryb pracy itp. Być może chciałoby się żyć "blisko natury" jak nasi przodkowie, ale nie można zapomnieć o tym, że te kilka pokoleń przed nami ukształtowały jednak inne środowisko, inną psychikę i inne warunki. Nie sposób od tego się oderwać i odtwarzać, to co było kiedyś. Biorąc na tapetę choćby temat porodów - coraz więcej kobiet chciałoby albo decyduje się na rodzenie w swoim domu, z położną, doulą albo same z partnerem. Owszem, jest to o wiele korzystniejsze (chyba najbardziej pod względem komfortu) niż poród w szpitalu, ale mam też pewne zastrzeżenia. Przede wszystkim jesteśmy inaczej ukształtowane pod względem psychicznym niż nasze prababki - same urodziłyśmy się w szpitalu, podobnie jak nasze matki, siostry i inne kobiety z rodziny, zostałyśmy wychowane z dala od doświadczenia porodu, "wiemy, że przy porodzie potrzebny jest lekarz" mimo, że to stan czystej fizjologii, słyszymy wciąż i znamy straszne historie porodowe... to wszystko jest doświadczeniem większości współczesnych kobiet, nawet jeśli one same nie zgadzają się na kontynuowanie tego, uważam, że nie można ich zlekceważyć. To są programy towarzyszące nam od narodzin, mimo iż dużo młodsze od tych pierwotnych, to jednak odciskają swoje piętno.

"Naturalne kształtowanie" naszych organizmów skończyło się przynajmniej kilkaset lat temu - czym większy wpływ mamy na nasze zdrowie i życie, tym mniejszy wpływ ma na nas natura. Oczywiście nie jesteśmy w stanie się od niej uniezależnić, ale teraz nie możemy też zlekceważyć drugiego czynnika - uzależnienia od naszego "korygowania natury". To nie zaczęło się wczoraj i nie "wywiniemy się" z niego do jutra ;)

Badania biorące pod uwagę zdrowie matki, jej dietę przed, w czasie ciąży i karmienia piersią, jej problemów z karmieniem i laktacją, jej stan psychiczny i nastrój - prawie nie istnieją. Zamiast rutynowo podawać wszystkim noworodkom preparat, można by oznaczać zaraz po urodzeniu poziom protrombiny we krwi noworodka, poziom witaminy K w mleku matki (w zależności od fazy i okresu karmienia) i stosować profilaktykę jedynie u tych, którzy faktycznie potrzebują. Ale to wymaga nakładów, dlatego o wiele łatwiej jest pójść po kosztach i "dać zastrzyk".

Jeszcze odnośnie witamin i innych suplementów... W przypadku "problemu niedoboru" można by się zastanowić nad różnymi czynnikami np. dlaczego tak wiele składników jest trudno przyswajalnych przez organizm np. żelazo, kwas foliowy (są to najczęściej stosowane suplementy w okresie ciąży) ale to temat na osobny wątek.

yurgas, staram się nie oceniać niczyich wypowiedzi jakkolwiek by były (choć być może z moich postów wynika coś odwrotnego), także twoje rzekome zacietrzewienie akurat nie ma nic do rzeczy :) Do pewnego momentu uważałam podobnie jak Ty (odnośnie forum), że jest to miejsce do swobodnej wymiany myśli aby dzielić się informacjami, jednak doświadczenie nauczyło mnie, że zbyt często emocje biorą górę i zamiast szukania rozwiązań, w wielu wątkach robił się jedynie młyn, zwłaszcza gdy ktoś wyskakuje z problemem, na który ma gotowe rozwiązanie. Ja nie znam, wciąż szukam i sprawdzam, dlatego też daleka jestem od "dawania rad", i uważam, że decyzja jaką każdy z nas podejmuje nie będzie świadomą i samodzielną jeśli opierać będziemy się na opiniach innych (autorytetów, lub nie). Mogę powiedzieć "przeczytałam 3 artykuły naukowe i teraz już wiem, że witamina K jest niebezpieczna, a poza tym wcześniejsze pokolenia nie stosowały takich specyfików i było dobrze, więc lepiej nie wyrażaj zgody na jej podanie". Mogę również powiedzieć "przeczytałam 3 artykuły naukowe i teraz już wiem, że witamina K bardzo dobrze zapobiega krwawieniom, więc lepiej podać preparat niż później martwić się powikłaniami". Zamiast tego wolę pokazać, że temat nie jest tak płytki i oczywisty jak by się wydawało, aby go zgłębić potrzeba trochę czasu, uwagi i otwartości, do czego chcę zachęcić więcej osób.

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 cze 2012, 14:17 
Lilly pisze:
Biorąc na tapetę choćby temat porodów - coraz więcej kobiet chciałoby albo decyduje się na rodzenie w swoim domu, z położną, doulą albo same z partnerem. Owszem, jest to o wiele korzystniejsze (chyba najbardziej pod względem komfortu) niż poród w szpitalu, ale mam też pewne zastrzeżenia. Przede wszystkim jesteśmy inaczej ukształtowane pod względem psychicznym niż nasze prababki - same urodziłyśmy się w szpitalu, podobnie jak nasze matki, siostry i inne kobiety z rodziny, zostałyśmy wychowane z dala od doświadczenia porodu, "wiemy, że przy porodzie potrzebny jest lekarz" mimo, że to stan czystej fizjologii, słyszymy wciąż i znamy straszne historie porodowe... to wszystko jest doświadczeniem większości współczesnych kobiet, nawet jeśli one same nie zgadzają się na kontynuowanie tego, uważam, że nie można ich zlekceważyć. To są programy towarzyszące nam od narodzin, mimo iż dużo młodsze od tych pierwotnych, to jednak odciskają swoje piętno.



Tzn. powiem tak. Jako osobka majaca juz te swoja trojce po drugiej stronie brzuszka... ;) moge powiedziec jedno.

Kobiety teraz:

- uwazaja ciaze i porod za stan wymagajacy stalej obecnosci lekarza, poloznej, aparatow kontrolujacych stan dziecka itd. Zapominajac jednoczesnie, ze to przydatne sprawy, ale np. w przypadku maszyn to... to tylko maszyny.
Ja sama przezylam z moja najmlodsza taka dosyc nieciekawa przygode, ktora wtedy uswiadomila mi jedno: jak bardzo mimo wszystko ufalam temu aparatowi a nie sobie i swojemu dziecku... mimo wszystko?
Jakos w 33. tygodniu... bylam na kontroli u mojej lekarki. Jako, ze ona byla na urlopie, badanie na pomiar tetna dziecka i akcje skurczowa macicy przeprowadzila pielegniarka pracujaca w tym gabinecie. Tja... zalozyla mi ten aparacik... jak zwykle i szukala... nic... szukala... nic... zero bicia serca dziecka! Ja coraz bardziej spanikowana. Dziecko sie nie ruszalo. Ona szuka, dziecko sie nie rusza... itd. W koncu zadzwonila do mojej lekarki, ta kazala mi jechac do szpitala. Po drodze dziecie sie nie ruszalo. Zajechalam tam... mowiec, co jest a polozna... "no coz... czasem niestety tak bywa... "... ale polozyla mnie, zrobila ktg (to samo badanie)... momentalnie znaleziono puls... Nie do wiary! Polozna zawolala lekarke, lekarka zrobila usg... Okazalo sie, ze u mojej lekarki ktg bylo... zepsute. Tak... maszyny tez sie psuja... Ale kobiety ufaja im tak bardzo, ze nie wsluchuja sie juz nawet we wlasny organizm i to nie jest zamierzone... ja np. nawet nie zdawalam sobie z tego sprawy. Niby nie latalam co chwila na usg... ale mimo wszystko ta panika sie udzielila.

- boja sie bolu. Bol kiedys ogolnie byl inaczej postrzegany. Bol byl czescia zycia. Bol byl postrzegany jako nauczyciel. Dziecko chodzac przewraca sie, zalicza rozne rodzaje bolu, ktore ucza je porzadnie kroczyc droga zycia. My zyjemy w czasach, gdy rodzice staraja sie chronic swoje dziecko na wszelkie mozliwe sposoby: nie ma prawa upasc, pobrudzic sie... itd. Efekt? Bol postrzegany jako cos obcego. W kazdym razie jest to tak silnie wtloczone w psychike czlowieka, ze np. gdy przychodzi bol porodowy to kobiety tak sie go boja, ze nie wytrzymuja go. Wlasnie... i to jest problem. Strach przed tym bolem powoduje, ze staje sie on jeszcze trudniejszy do zniesienia. Stres, zle oddychanie, w koncu rozne sztuczne sposoby usmierzania go itd.

Takze... porody domowe jak najbardziej, tylko do tego tez jest potrzebna odpowiednia swiadomosc kobiety. Nie kazda nadaje sie, by rodzic sama.

Porod... jest tak gwaltowna sila, ze mowic to jedna, ale jak sie go przezywa samemu na zywo to co innego. Wg poloznych dwie rzeczy na tym swiecie sa tak nieprzewidywalne: wojna i porod.

Indi pisze:
La_Mandragora pisze:
Podstawowa roznica miedzy kiedys a dzisiaj jest rodzaj pozywienia. Kiedys jedzono w wiekszosci jedzenie nieprzetworzone. Dzisiaj... No co sie dzis zazwaczaj je? G***o z supermarketow, fast foody, szybkie jedzonko, warzywka i owoce tak napryskane chemia i genetycznie zmodyfikowane.

No tak, niezła alternatywa:
- jem byle co, dlatego potem muszę szprycować dziecko chemią.
- czy jem maksymalnie dobrze: PRZED CIĄŻĄ, W CZASIE CIĄŻY I W CZASIE KARMIENIA, aby moje dziecko miało komplet wszystkiego co potrzeba?

To sorry - od czego są lekarze, którzy prowadzą kobietę w czasie ciąży? Od sprzedawania witamin, czy od uczenia o tym jak się odżywiać?



Indi... pytasz tak, jakbys nie wiedziala, jak bardzo lekarzom zazwyczaj zalezyc na szerzeniu swiadomosci o zdrowym trybie zycia... na tyle, zeby:

- ludzie nie potrzebowali kupowac tych wszystkich cudow lekowych z aptek
- nie musieli tak czesto chodzic do lekarza.

Rzeczywiscie... maja w tym interes, zeby o tym ludzi informowac... i pewno dlatego tak "chetnie" to czynia.
A odzywianie przed, w trakcie ciazy... oczywiscie, ze ma duzy wplyw... nie tylko na zdrowie dziecka, ale i matki... ciaza ciagnie z kobiety witaminy, skladniki odzywcze, potem mamy okres laktacji... nastepne wyciaganie z matki wszystkiego, co trzeba dziecku. Jak to sie mowi... dziecko w lonie matki wezmie sobie, co mu potrzeba... ale poleci to po kosztach matki.

Liczy sie nasza swiadomosc. Skoro wiemy, w jakim swiecie zyjemy, wiemy, jakie zarcie jest na ogol dostepne i pare innych rzeczy tez wiemy to chyba wiadomo, ze sami jestesmy odpowiedzialni za stan naszej swiadomosci. W tym rowniez tej dotyczacej naszego zdrowia.



Na górę
   
 
 
Post: 16 sie 2012, 21:41 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Dieta wpływa na inteligencję najmłodszych



W European Journal of Epidemiology ukazały się wyniki badań, dowodzących związku pomiędzy dietą niemowląt i małych dzieci z ilorazem inteligencji w wieku lat 8. Doktor Lisa Smithers sprawdziła dane dotyczące ponad 7000 dzieci. Porównywała przyjmowane przez nie pokarmy, które podzieliła na tradycyjne i współczesne jedzenie domowe, gotowe dania dla dzieci, karmienie piersią oraz jedzenie śmieciowe. Zwyczaje żywieniowe były badane w wieku 6, 15 i 24 miesięcy. Następnie sprawdzano iloraz inteligencji, gdy dzieci osiągnęły 8. rok życia.

Celem badań było stwierdzenie, jak żywność wpływa na rozwój tkanki mózgowej najmłodczych.

Dzieci, które w wieku 6 miesięcy były karmione piersią, a w wieku 15 i 24 miesięcy regularnie zdrowo się odżywiały, spożywając takie produkty jak sery, warzywa strączkowe, surowe warzywa i owoce (kategoria: współczesna domowa zdrowa dieta) , miały w wieku 8 lat wskaźnik IQ wyższy średnio o 2 punkty. U dzieci karmionych w wieku 6 miesięcy tradycyjną domową zdrową dietą (mięso, gotowane warzywa, desery) zauważono pozytywny wpływ na IQ, podczas gdy dieta taka w wieku 15 i 24 miesięcy nie miała wpływu na poziom inteligencji.

Z kolei u dzieci, które przez pierwsze dwa lata życia były regularnie karmione ciastkami, słodyczami, napojami gazowanymi czy chipsami IQ było o dwa punkty niższe. Gotowe pokarmy dla dzieci miały pewien negatywny wpływ na ich inteligencję, gdy były podawane w wieku 6 i 15 miesięcy, ale istniał pewien pozytywny wpływ, gdy były podawane w wieku 24 miesięcy.

Autor: Mariusz Błoński

http://kopalniawiedzy.pl/dieta-zywnosc-inteligencja-pokarm-dziecko-niemowle,16382



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 kwie 2013, 13:25 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 16 kwie 2013, 12:52
Posty: 4
Płeć: kobieta
Jak byłam ostatnio z dzieckiem u pediatry to zaleciła mi podawanie dziecku Bobik DK. Pani doktor mówiła ze witamina jest bardzo ważna, bo wspomaga proces krzepnięcia krwi a ta D dla zdrowych kości i zębów. Co sądzicie o tych witaminach?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 kwie 2013, 13:44 
Oczywiście, miała rację co do witamin. Na innych forach polecają dla dzieci karmionych piersią. Hmm... moim zdaniem to lepiej żeby matka dobrze się odżywiała i ewentualnie uzupełniała braki witamin w diecie najlepiej naturalnymi witaminami i karmiła dziecko dobrym mlekiem niż podawać dziecku. No chyba że już nie jest karmione to można ewentualnie suplementować. Ale jak humorek napisał, najważniejsza jest zdrowa dieta.



Na górę
   
 
 
Post: 17 kwie 2013, 9:36 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 16 kwie 2013, 12:52
Posty: 4
Płeć: kobieta
Zdrowo się odżywiałam w ciąży, jak karmiłam również, brałam witaminy. Pani doktor powiedziała, że pokarm matki nie zawsze jest pełnowartościowy, nawet jak sama przyjmuje witaminy. Wcześniej nie słyszałam również aby dziecku zalecali przyjmowania witaminy K, a teraz coraz cześciej. A podobno witamine D należy przyjmować do 18 roku życia. Czemu?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 kwie 2013, 9:57 
Zapobiega krzywicy, jak ja byłem mały to dawali ją prawie każdemu dziecku(tak mi mama mówiła) i ja też to brałem. Można zbadać poziom witaminy D. Myślę, ale to tylko moje zdanie, że latem jak dziecko przebywa dużo na słońcu to nie potrzebna jest suplementacja, ale jesień/zima można podawać.



Na górę
   
 
 
Post: 17 kwie 2013, 14:12 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
EwelinaL, kilka postów wyżej wrzuciłam trochę linków z objaśnieniem nt wit. K, przejrzyj. Witaminę K podaje się jednorazowo zaraz po porodzie, później suplementacja doustna do 3. miesiąca jeśli dziecko jest karmione piersią. W założeniu, ma to zapobiegać wystąpieniu krwawień (dawna choroba krwotoczna noworodka). Na ile ryzyko jest rzeczywiste, to już kwestia sporna.

Witamina D (a dokładnie D3) przede wszystkim reguluje poziom wapnia i fosforu w organizmie - jako hormon i czynnik transkrypcyjny wpływa na ekspresje genów kodujących cytokiny (stąd osoby z niższym poziomem wit. D mogą być bardziej podatne na infekcje), białka wiążące wapń, parathormon (PTH), osteokalcynę, osteopontynę, kolagen, czy genów odpowiedzialnych za produkcję białek niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania komórek β trzustki.

Obrazek

Synteza D3 odbywa się w skórze pod wpływem promieniowania UVB - wystarczająca w naszej strefie geograficznej od kwietnia do września, przy zapewnieniu minimum 15-min. ekspozycji na słońce 18% powierzchni ciała tj. odsłonięte przedramiona i częściowo nogi. Wydaje mi się, że stąd częściowo mogą wynikać powyższe zalecenia - w związku z tym, że jednak dość powszechnie stosuje się kremy z filtrami ochronnymi, a małe dzieci chroni przed słońcem, stężenie D3 może nie być wystarczające.

Warto tutaj zachować złoty środek i nie przesadzać w żadną stronę, można jak kolega wyżej wspomniał, zmierzyć poziom kalcyfediolu (25-hydroksywitaminy D), nie unikać słońca ale i nie przesadzać z dawkami (D3 także można przedawkować), plus dobra dieta, aktywność.

Jeśli cię interesuje, tutaj więcej do poczytania:
http://www.czytelniamedyczna.pl/787,nowe-nieznane-funkcje-witaminy-d.html
http://www.czytelniamedyczna.pl/3974,witamina-d-wplyw-na-kosc.html
http://www.czytelniamedyczna.pl/3976,witamina-d-a-uklad-oddechowy.html
http://www.neurosciencereview.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=231:suplemen..

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 kwie 2013, 14:24 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
EwelinaL pisze:
A podobno witamine D należy przyjmować do 18 roku życia. Czemu?


W sumie to chyba przez całe życie należałoby brać w naszej strefie klimatycznej. Witamina D powstaje w wyniku oddziaływania promieni słonecznych na naszą skórę. A ponieważ zewsząd media trąbią o "szkodliwym promieniowaniu" i konieczności stosowania filtrów słonecznych przez cały rok, to skąd ma się ta witamina u nas syntezować? Słońca mamy jak na lekarstwo i jeszcze dodatkowo filtry i możemy mieć poważne braki. Generalnie to da się zauważyć, że im człowiek więcej na słońcu przebywa (oczywiście z rozsądkiem, nie żeby się poparzyć), to tym zdrowszy i więcej energii ma. No i jednak żadne suplementy nie zastąpią tego "naturalnego" źródła.


A wracając jeszcze do tych noworodków i badań, to dzisiaj najlepiej by było nie karmić, tylko podawać jedna po drugiej syntetyczne witaminy i minerały, bo przecież ten pokarm taki mało wartościowy, a to zapotrzebowanie takie duże...

Tak przeglądałam kiedyś rocznik statystyczny i zastanowiło mnie jedno. W Polsce mamy 5 zgonów niemowląt na 1000 żywych urodzeń (2010r.) i 52,8% tych zgonów następuje w ciągu 1. tygodnia życia, czyli zwykle jeszcze wtedy dziecko jest w szpitalu. Natomiast w Rep. Pd. Afryki, gdzie na 1000 urodzeń żywych umiera 47,7, z czego w 1. tygodniu zaledwie 20,2%. Czy ja dobrze odczytuję te dane? Bo jak dla mnie to z lekka dziwne, że w kraju, gdzie jest taka bieda z nędzą przeżywa większy procent dzieci niż w krajach cywilizowanych. O co chodzi?
http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus ... y_2012.pdf


-----------------------------------------------------------------------------------

O, Lilly mnie ubiegła Mruga

Cytuj:
nie unikać słońca ale i nie przesadzać z dawkami (D3 także można przedawkować)


syntetyczną D3 można przedawkować, ale nie można przedawkować słońca! Tak dla sprostowania :tak:

_________________
Kto chce, zawsze znajdzie sposób, kto nie chce, zawsze znajdzie wymówkę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 kwie 2013, 15:27 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Ariessa pisze:
Tak przeglądałam kiedyś rocznik statystyczny i zastanowiło mnie jedno. W Polsce mamy 5 zgonów niemowląt na 1000 żywych urodzeń (2010r.) i 52,8% tych zgonów następuje w ciągu 1. tygodnia życia, czyli zwykle jeszcze wtedy dziecko jest w szpitalu. Natomiast w Rep. Pd. Afryki, gdzie na 1000 urodzeń żywych umiera 47,7, z czego w 1. tygodniu zaledwie 20,2%. Czy ja dobrze odczytuję te dane? Bo jak dla mnie to z lekka dziwne, że w kraju, gdzie jest taka bieda z nędzą przeżywa większy procent dzieci niż w krajach cywilizowanych. O co chodzi?
http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus ... y_2012.pdf


I tak, i nie :)

Te "zaledwie 20,2%" tj. ok. 9636 zgonów. Owszem, procent zgonów w ciągu 1. tygodnia jest mniejszy, ale w ogólnym rozrachunku wychodzi gorzej. Spójrz na współczynnik umieralności okołoporodowej, czyli urodzenia martwe i zgony niemowląt w wieku 0-6 dni na 1000 urodzeń żywych i martwych:

Polska - 6,8
Republika Płd. Afryki - 54,7

Polska ma jeden z wyższych w Europie.

5 zgonów na 1000, z czego połowa następuje w 1. tygodniu... Weź pod uwagę, że decydującą przyczyną umieralności naszych noworodków są przede wszystkim wcześniactwo, niska masa urodzeniowa, wady wrodzone i stany okresu okołoporodowego. Coraz więcej rodzi się dzieci przedwcześnie: w 30 tyg., w 28 tyg., w 26 tyg., coraz więcej rodzi się dzieci coraz mniejszych: 600 g, poniżej 500 g, mamy coraz więcej ciąż bliźniaczych. Ale jako kraj rozwinięty mamy powszechny dostęp do sprzętu i usług medycznych (jakkolwiek jest on wadliwy), i nawet jeśli dziecko z powyższymi problemami urodzi się żywe, to jednak umiera w szpitalu. Teraz weźmy Afrykę: Ile kobiet z ciążą zagrożoną ma szansę donosić i urodzić? Ile dzieci z wadami wrodzonymi ma szansę urodzić się żywe? Noworodki, które u nas trafiają do inkubatora, na stół operacyjny czy pod kroplówkę, tam nie mają szans na żywe narodziny.

Myślę, że raczej nie mamy im czego zazdrościć, przynajmniej jeśli chodzi o kwestie ratowania życia:

phpBB [video]

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 kwie 2013, 17:37 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Lilly, dzięki :tak: Tylko nie wiem czy do końca zrozumiałaś o co mi chodziło. O to, że RPA ma bodajże najniższy procent tych zgonów okołoporodowych mimo ich zacofania pod względem medycznym. to nie jest 50-70% jak w Europie, a 20%, nie co drugie dziecko, a 1 na 5 umiera w pierwszym tygodniu życia. Później to się nie dziwię, bieda, brak dostępu do wody itd... No ale skąd taka rozbieżność?

------------------------------------------

Dobra, przeczytałam jeszcze 2 razy Twojego posta i wniosek jaki mi się nasunął, to że skoro u nas niby ratuje się wcześniaki i zagrożone ciąże, a później one umierają i tak, to jaki tego sens? A w Afryce dzieci rodzą się tylko takie, które miałyby szanse na przeżycie w normalnych warunkach (dostęp do wody, pozywienia itd).

_________________
Kto chce, zawsze znajdzie sposób, kto nie chce, zawsze znajdzie wymówkę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 kwie 2013, 18:31 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Ariessa, tak, właśnie o to chodzi :) Wydaje mi się, iż jest to "cena" rozwoju cywilizacji, ratowanie życia za wszelką cenę, a tam nadal jeszcze działa natura, organizm matki i dziecka jeszcze w czasie ciąży "decyduje" o tym czy jest ono w stanie przetrwać w tym konkretnym środowisku... i wydaje mi się, że dla wielu może to być brutalne. Nie jesteśmy obyci ze śmiercią jak czymś naturalnym, a już ze śmiercią dziecka najmniej. Medycyna ma to do siebie, że wciąż chce wyprzedzać naturę, przedłużać życie na max kosztem jego komfortu (farmakologia z jej negatywnymi skutkami, choroby cywilizacyjne itp.). Dziś dzieci urodzone przedwcześnie są w stanie dalej żyć, rozwijać się, nie wszystkie przecież umierają, a to że mają więcej problemów ze zdrowiem to już właśnie konsekwencja... Wzrasta też przecież ilość ciąż z zapłodnień in vitro, czy w ogóle ciąż rodziców leczonych na niepłodność... Jak to się odbije na następnym pokoleniu, na ich płodności, stanie zdrowia... Przypuszczam, że za następne 5, 10, 20 lat takich dzieci wymagających interwencji medycznych będzie jeszcze więcej, ale i więcej z nich będzie żyło, być może umieralność spadnie do 0... od co najmniej 20 lat prowadzi się badania nad sztucznym łonem, w którym dziecko może rozwijać się od początku do końca, jeśli kobieta nie jest w stanie utrzymać ciąży. Straszne czy potrzebne... nie wiem. To nie jest łatwy temat, niejednoznaczny... która matka nie chce jak najlepiej dla swojego dziecka? Nawet jeśli to będzie tylko nadzieja, nikły procent szansy.

PS. Na str. 399 jest tabela "Zgony niemowląt wg wybranych przyczyn", ok. 50% tego to są stany rozpoczynające się w okresie okołoporodowym (tutaj szczegółowa klasyfikacja), na drugim miejscu tj. ok. 30% - wady rozwojowe wrodzone.

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.


Ostatnio zmieniony 17 kwie 2013, 19:02 przez Lilly, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group