Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 13 sie 2020, 3:50

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
Post: 27 paź 2013, 21:55 
http://www.prisonplanet.com/the-big-lie-of-genetics-exposed-human-dna-incapable-of-storing-complete-blueprint-of-the-human-form.html

Wielkie kłamstwo genetyki ujawnione: ludzkie DNA nie jest zdolne do przechowywania kompletnego planu ludzkiej formy.

Mike Adams

Natural News - 29 września 2013

Jak odkryłem przekleństwem bycia krytycznym myślicielem jest to, że nie możesz tego wyłączyć. Zaczynasz więc krytycznie myśleć o wszystkim co ci powiedziano lub czego cię nauczono, i jak się okazuje większość z tego czego uczono nas o genetyce jest kłamstwem.
Ale nie wierzcie mi na słowo. Dołączcie do mnie w szczerym, krytycznym spojrzeniu na genetykę używając tego samego sceptycyzmu jakiego naukowcy wymagają od nas przyglądając się zielarstwu czy akupunkturze.


Genetyka materialistycznych naukowców jest próbą zaoferowania nam czysto materialistycznego poglądu na dziedziczenie i rozwój nie tylko ciał fizycznych ale również niefizycznych dziedzicznych atrybutów takich jak zachowania instynktowne i funkcje komórkowe.
Według teorii genetyki fizyczne sekwencje genów zawarte w chromosomach znajdujących się w każdej komórce twojego ciała są “planem technicznym” wszystkich struktur fizycznych i biochemicznych twojego ciała oraz dziedzicznych wzorców zachowań. Plan ten jak chce teoria zawiera WSZYSTKIE instrukcje potrzebne do stworzenia kompletnej ludzkiej formy ze wszystkimi jego fizycznymi strukturami, funkcji fizjologicznych i zachowań dziedzicznych w pełni reprezentowanych i kompletnych w tymże planie.


Z powodu ogromnej złożoności ludzkiego ciała, funkcji organów, struktury komórek i instynktownych zachowań wierzono niegdyś, że ludzie muszą posiadać około dwóch milionów kodujących białka genów. W 1990 wystartował Projekt Ludzkiego Genomu, panowało wtedy szeroko rozpowszechnione wierzenie, że gdy zostanie zakończony “otworzy” on przed nami wszystkie tajemnice pochodzenia chorób u ludzi. Wierzono również, że kiedy genom ludzki zostanie w pełni zmapowany naukowcy będą w stanie tworzyć ludzi w dowolnej jakiej tylko będą chcieli formie, nie wyłączając ludzi z dodatkowymi rękoma czy nogami, ludzi wolnych od wszelkich chorób, ludzi ze „wzmocnionymi” mocami fizycznymi i tak dalej.


Na początku Projektu Ludzkiego Genomu, wszyscy “wiedzieli”, że ludzie byli o wiele bardziej złożeni niż powiedzmy dżdżownica która posiada jedynie 20000 kodujących białka genów. To dlatego oceny liczby tych genów u ludzi wahały się od 100000 do 2 milionów. Naukowcy byli absolutnie pewni, że ludzie są o wiele bardziej złożeni niż maleńka ziemna pierścienica i dlatego ludzie potrzebują o wiele więcej genów.


Projekt Ludzkiego Genomu pozostał “epicką porażką”

Pierwszy szkic Projektu Ludzkiego Genomu opublikowano w 2000 roku. Dalekie od bycia przełomem który położy kres wszystkim ludzkim chorobom jego odkrycia całkowicie zburzyły mitologię genetyki jako wyłącznego wyjaśnienia dla całej dziedziczności i rozwoju fizycznego. Dlaczego? Ponieważ Projekt Ludzkiego Genomu odkrył, ze ludzie posiadają jedynie około 20000 kodujących białka genów, raptem tyle samo co dżdżownica.


Co? Istota ludzka ma tyle samo kodujących białka genów co dżdżownica? Tak. I wyszło to wprost z ust badaczy ludzkiego genomu którzy sami są całkowitymi materialistami.
W porównaniu pospolita muszka owocowa ma około 15000 takich genów, marginalnie mniej niż człowiek. Jednakże dla każdego inteligentnego obserwatora oczywiste jest, że istota ludzka jest znacząco bardziej skomplikowana niż muszka owocówka i dżdżownica. Dlaczego więc Projekt Ludzkiego Genomu nie znalazł więcej genów które kodują białka u ludzi?


Upadek teorii dziedziczenia genetycznego

Odkrycia wielomiliardowego Projektu Ludzkiego Genomu zburzyły mitologię genetycznego materializmu wprawiając niemalże całą wspólnotę naukową w korkociąg i wymuszając początek “wielkiego genetycznego zatuszowania”.


Ludzkie geny potrzebują po prostu “więcej badań” by je zrozumieć tłumaczą naukowcy. I od 2000 roku badania te trwają bez sukcesów. Tuszowanie trwa nadal…
Prawda jest taka, że w 20000 genów nie ma wystarczająco dużo miejsca dla przechowania planów istoty ludzkiej.


Możliwości składowania danych w ludzkim DNA

Pozwólcie mi wytłumaczyć to z punktu widzenia nauki komputerowej, jak wielu z was wie założyłem odnoszącą duże sukcesy firmę zajmującą się oprogramowaniem oraz byłem szefem wielu komputerowych projektów badawczo rozwojowych (R&D) nie wyłączając popularnego nowego [url]SCIENCE.naturalnews.com[/url] który używa zaawansowanych algorytmów statystycznych by analizować koncepcje naukowe pośród milionów opublikowanych badań.


Ludzki genom zawiera około 3 miliardów “bazowych par” genów. Każda para bazowa może istnieć w jednej z czterech możliwych kombinacji czterech bazowych składników które składają się na DNA: Adeniny (A), Tyminy (T), Cytozyny (C), i Guaniny (G).


Z punktu widzenia cyfrowego zapisu — gdy DNA jest w swym formacie “cyfrowe” — para bazowa jest odpowiednikiem dwóch bitów danych dwójkowych które mogą reprezentować następujące cztery możliwe stany:


00
01
10
11
W wewnętrznej pamięci komputerowej “bajt” stanowi osiem bitów danych takich jak: 01011010


I wtedy cztery pary bazowe DNA tworzą jeden bajt danych. (w tym wypadku zapis ośmio bitowy)

Biorąc pod uwagę raptem 3 miliardy par bazowych w ludzkim genomie równa się to mniej więcej 750 MB (megabajtom) przestrzeni zapisu.

Jak się okazuje ta liczba jest szokująco mała. 750MB jest mniejsze niż plik typowej współczesnej gry wideo. Faktycznie jest mniejsze niż film na DVD. Jest tak mała, że typowa karta pamięci jaką możesz kupić na Best Buy może przechować ponad 20 razy więcej danych (a jest to zaledwie karta pamięci 16 GB (gigabajtów)). Możesz w każdej chwili kupić takie za zaledwie 12$ na Amazonie.

750MB danych to tak mało, że nikt nie może wyjaśnić w jaki sposób może to wystarczyć dla ludzkiego ciała z jego nadzwyczajną złożonością podczas gdy jednocześnie ma to jeszcze jakoś obejmować również fizyczne, strukturalne i behawioralne dziedziczenie.


By pojąć złożoność ludzkiego ciała należy zdać sobie sprawę z tego, że nasze ciało składa się z jakichś 60 – 90 miliardów komórek. Każda komórka jest złożonym ekosystemem z wysoce złożonymi funkcjami nie wyłączając produkcji energii komórkowej, usuwania odpadów, funkcji membrany komórkowej, centrum zarządzania w jądrze komórki i tak dalej (w ramach systemu wszystko albo nic w którym komórka nie jest w stanie prawidłowo wykonywać swych funkcji jeśli w jej budowie od samego początku brakuje którejś części, dodatkowo należy wspomnieć o odkryciach Bruce’a Liptona dotyczących faktu, że w rzeczywistości funkcję centrum zarządzania komórki pełni odpowiadająca na czynniki zewnętrzne błona komórkowa a nie wspomniane jądro pełniące funkcję rozrodczą komórki).
Twojej ciało co godzinę wytwarza 10 milionów czerwonych ciałek krwi. Ma możność uzdrawiania uszkodzonych tkanek niemal wszędzie. Twoja skóra i wnętrzności w każdej minucie są powoli zastępowane nowymi komórkami. Twój system odpornościowy jest niewiarygodnie złożony i wysoce zdolny przedstawiając sobą najbardziej zaawansowany system nanotechnologii jaki kiedykolwiek widziała nauka.


Na szczycie tego wszystkiego rodzisz się z wrodzonym zachowaniami i ze zdolnością do rozwijania, wszystko na własną rękę umiejętności behawioralnych takich jak chodzenie, mówienie, skupianie oczu, trawienie jedzenia, eliminacja odpadów, pocenie, oddychanie i o wiele więcej. W międzyczasie twoje ciało dokonuje w każdej sekundzie miliardów reakcji chemicznych zupełnie bez twojej wiedzy. W jakiś sposób każda komórka, organ i system organów w twoim ciele wiedzą co robić by utrzymać cię przy życiu i funkcjonować.


Twoje ciało i jego funkcje są niewiarygodnie złożone. Proste skatalogowanie struktury i funkcji wszystkich komórek w twoim ciele w tej chwili zajęłoby niezliczone terabajty danych — a te są ponad milion razy większe od “megabajtów” danych.


Jednakże cały ludzki genom dostarcza nam zaledwie 750MB przestrzeni zapisu. Jest to oczywiście zupełnie niewystarczające by opisać całą strukturę, funkcje i rozwój istoty ludzkiej. Nieważne jak bardzo zdesperowani materialiści próbują skupiać naszą uwagę na ludzkich genach po prostu całkowicie niemożliwe jest przechowywanie pełnego planu ludzkiej formy w 750MB danych.


(jako uzupełnienie do tej teorii warto przeczytać mechanizm który odpowiada za pobieranie informacji spoza DNA czyli Geometrię Nagiej Osobliwości artykuł na naszym forum http://davidicke.pl/forum/geometria-nagiej-osobliwosci-t5498.html)

Stąd ludzkie geny, nie stanowią całkowitego planu budowy dla ludzkiego rozwoju. Choć oczywiście niektóre geny w oczywisty sposób kodują niektóre cechy fizyczne (takie jak kolor oczu), to same geny nie zawierają pełnego projektu. Musi też istnieć coś innego co również przyczynia się do informacji morfologicznych w uzupełnieniu do DNA.


Projekt Ludzkiego Genomu ku szokowi niemalże wszystkich materialistów ostatecznie dowiódł czegoś dokładnie przeciwnego do tego na co mieli nadzieję naukowcy. Udowodnił on, że same geny nie wyjaśniają dziedziczenia.


Materialiści byli przerażeni tymi odkryciami. Do dnia dzisiejszego pochylają się nad danymi ludzkiego genomu desperacko próbując odnaleźć jakieś „meta dane” które wyjaśniłyby całą dziedziczność. Odmawiają przy tym uznania, że istnieje niefizyczne pole wzorców dziedziczenia które funkcjonuje jako “okładzina” ludzkiego genomu (anteny odbiorczej) współdziałając z nim i wzmacniając jego zakres swym niefizycznym kodowaniem dodatkowych informacji potrzebnych do rozwoju kompletnej ludzkiej formy.


(Zgodnie z tą ideą wszelkie nieprzemyślane ingerencje w odbiornik DNA czy to przez GMO, inżynierię genetyczną, promieniowanie czy inne czynniki zakłócają odbiór danych powodując zniekształcenia w budowie organizmu, to samo ma tyczyć się mózgu który nie przechowuje pamięci ale jest jedynie jej odbiornikiem z bezpośredniego pola pamięci wokół niego gdzie jego uszkodzenia powodują zakłócenia w odbiorze lub uniemożliwiają dostęp do niej – wszystko zgodnie z ideą rezonansu morficznego. Podobnie, jako dodanie anteny do odbioru nowych kanałów z czyjegoś osobistego „programu” można wyjaśnić zjawisko pamięci komórkowej podczas przeszczepów kiedy to osoba biorcy zaczyna przejawiać cechy zachowań dawcy a nawet dzielić z dawcą urywki jego wspomnień.)


Pole to jest zwane polem “rezonansu morficznego” i zostało nam przedstawione przez jednego z najbardziej błyskotliwych, rewolucyjnych myślicieli naukowych naszych czasów Ruperta Sheldrake’a, biologa i autora “Science Set Free” (Nauki wyzwolonej).

[url]Pola rezonansu morficznego rozwścieczają materialistów[/url]

Idea rezonansu morficznego wprawia w furię materialistów — a niemalże wszyscy współcześni naukowcy są materialistami — ponieważ obecność niefizycznego pola informacji naturalnie prowadzi do najbardziej niebezpiecznego dla nauki pomysłu: ku idei świadomości.


Idea ta, mówiąca, że każda komórka w twoim ciele może podłączyć się do pola informacji które koduje “pamięć” tego czym powinna być ludzka forma zagraża samym filarom materialistycznej nauki na której tak przy okazji opiera się cały przemysł farmaceutyczny. To dlatego materialistyczni naukowcy desperacko usiłują bronić ludzkiego genomu jako wyłącznego źródła wszelkich informacji potrzebnych do rozwinięcia ludzkiego ciała, nawet jeśli ludzki genom wyraźnie nie posiada zdolności do zapisu pamięci reprezentującej całe ciało (nie wspominając o odziedziczonych funkcjach fizjologicznych i dziedziczeniu zachowania/instynktu).


Najlepszym miejscem do przeczytania i zapoznania się z polem morficznym jest strona Ruperta Sheldrake’a: http://www.sheldrake.org/Articles&Papers/papers/morphic/morphic_intro.html

Polecam również jego niesamowicie wnikliwą książkę, A New Science of Life.

Obrazek

Pamiętajcie przy tym, że jeśli sięgniecie do informacji na temat Ruperta Sheldrake’a z dowolnej strony sieciowej materialistycznej nauki — nie wyłączając tutaj Scientific American które tak przy okazji jest w 100% pro-Monsanto, pro-GMO i przeciwko oznaczaniu produktów GMO — przeczytacie gwałtowne ataki na Sheldrake’a ze strony zdesperowanych materialistów którzy piętnują rezonans morficzny jako “magiczne myślenie.”


Jest to wyjątkowo komiczne biorąc pod uwagę, że ci sami materialiści wierzą, że cały wszechświat w którym żyjemy spontanicznie pojawił się znikąd bez przyczyny i powodu poprzez proces który nazywają “Wielkim Wybuchem.” W jakiś sposób ten wielki wybuch nie jest dla tych materialistów magicznym (religijnym) myśleniem ale idea niefizykalnego pola dziedziczenia już jest tym magicznym myśleniem. To zupełnie tak jakby ci ludzie nigdy nie słyszeli o grawitacji: ot kolejnym niewidzialnym polu które wpływa na wszystko co żyje.


W jaki sposób twoja ręka wie, że jest ręką?

Kolejnym kluczowym problemem z teorią genetycznego dziedziczenia jest to, że nawet jeśli wszystkie komórki w twoim ciele mają zawierać dokładnie ten sam kod genetyczny to w jakis sposób komórki w twojej ręce wiedzą, że powinny wyrosnąć w rękę a nie w stopę czy ucho na przykład.
Konwencjonalna genetyka nie ma na to wytłumaczenia. W jaki sposób komórka “wie”, że powinna być wyspecjalizowaną komórką funkcjonującą jako maleńka część całości? Jeśli każda krwinka w twoim ciele zawiera DNA dla całego twojego ciała to skąd ona „wie”, że ma się wykształcić w komórkę krwinki a nie na przykład w komórkę skóry?


Wyjaśnienie rezonansu morficznego Ruperta Sheldrake’a zapewnia na to odpowiedź. Komórka „podłącza się” do pola wiedzy — niefizycznego wzorca budowy — i poprzez wpływ tego pola komórka “wie”, że ma aktywować jedynie te geny które kodują ją by wykształcić komórkę krwinki. Lokalne geny fizyczne dokonują kodowania białek ale to pole rezonansu morficznego kieruje wzorcem tego które geny mają zostać aktywowane. Oto jak pole morficzne działa z DNA.


Ludzki genom działa innymi słowy ręka w rękę z niefizycznym polem informacji które utrzymuje organizację rozwoju fizycznej formy tak, że jej rezultatem jest forma człowieka. Pole rezonansu morficznego “wie”, że jest to wzorzec istoty ludzkiej ponieważ wzorzec ten został wzmocniony przez miliardy innych ludzi którzy istnieli wcześniej i dołożyli się do rezonansu tego pola.


Tłumaczy to [url]brakujące ogniwo w DNA[/url] – fakt, że samo DNA nie może przechowywać całego planu budowy ludzkiej formy. Główny wzorzec projektu (master blueprint) faktycznie znajduje się w niefizycznym polu morficznym. Lokalne DNA są po prostu „budowniczymi białek” podążającymi za wzorcem z pola morficznego.


Tak jak istnieje wzorzec energetyczny dla istoty ludzkiej tak samo istnieją wzorce energetyczne dla dębu i obejmują geny w żołędziu kierując jego formą ku w pełni rozwiniętemu dębowi. Dla każdej komórki, każdego organu, każdego systemu organów i każdej formy życia na naszej planecie (i we wszechświecie) istnieje pole rezonansu morficznego które zapewnia nakładający się szablon który wpływa na lokalną aktywację genów
.

Dowiedz się więcej o rezonansie morficznym

Artykuł ten jest oczywiście jedynie krótkim podsumowaniem koncepcji rezonansu morficznego. By dowiedzieć się więcej przeczytajcie książki Ruperta Sheldrake’a i odwiedźcie stronę Sheldrake.org. (Oraz film „Nauka cudów” Gregga Bradena i filmy Bruce’a Liptona i Ruperta Sheldrake’a zamiast ordynarnie upraszczającego zagadnienie komercyjnego filmu „Sekret”.)


Pamiętajcie o tym, że teorie Sheldrake’a absolutnie rozwścieczają materialistycznych naukowców. Dziennik Nature naprawdę sugerował, że Sheldrake powinien zostać spalony na stosie… jak czarownica. Jak przypuszczam. TED w zasadzie zakazało Sheldrake’owi mówić na swych wydarzeniach ponieważ ośmielił się wspomnieć o idei “świadomości.”


Wszędzie pośród śmiertelnie zamkniętych umysłów materialistycznej nauki Sheldrake jest uważany za coś gorszego niż demon… jest on niewierzącym w Kościół Materializmu A dla dzisiejszej podobnej do kultu nauki nie ma większego grzechu niż niewiara w materializm.


To dlatego idee Sheldrake’a będa gwałtownie atakowane, demonizowane i zaprzeczane… aż do dnia w którym zostaną w koncu przyjęte i zaakceptowane jako “nowa nauka życia.” W ciągu stu lat Sheldrake będzie prawdopodobnie pamiętany jako o wiele ważniejszy dla nauki niż Charles Darwin (którego jedyną zasługą było jedynie wprowadzenie nowej odmiany religii w miejsce starej). Natomiast idee Sheldrake’a nie są jedynie rewolucyjne, ale desperacko potrzebne by posunąć naukę poza ograniczoną sferę materializmu. Jeśli nauka nie poszerzy się ponad struktury chemiczne to nigdy nie zrozumie życia i na zawsze pozostanie zadziwiona i sfrustrowana ponieważ geny wciąż nie za bardzo kontrolują dziedziczenie.


Tu na Natural News gdzie nasze idée są zakorzenione w nauce ale bez ograniczania ich sztucznymi granicami materializmu znajdziecie więcej artykułów na temat Ruperta Sheldrake’a. Mamy również nadzieje na przeprowadzenie z nim wkrótce wywiadu takiego jak tent którego TED nie pozwolą wam usłyszeć.

phpBB [video]


Pytania do wyznawców wiary w materialistyczną genetykę

1. Gdzie jest gen dla kreatywności? Jeśli praca twórcza (piosenki, poematy, fikcyjne powieści, malarstwo, etc.) są zaledwie dziełem mechanicystycznych mozgów podążających za instrukcjami genetycznymi wtedy cały życiowy dorobek twórczych jednostek (muzyków, artystów, powieściopisarzy, etc.) musi być w jakiś sposób zakodowany w ich DNA przed urodzeniem. Gdzie jest zakodowana ta kreatywność?


2. W jaki sposób komórka krwi wie, że ma zostać krwinką a nie komórką skóry?

3. Dlaczego większości fiycznej dziedziczności nie można namierzyć w DNA? (“Problem dziedziczności.”)

4. Jeśli ludzki genom nie ma pamięci wystarczająco pojemnej by opisać ludzką formę to skąd pochodzi reszta jej szablonu?


5. Gdzie jest kod genetyczny dla miłości, współczucia i współpracy bez których ludzka cywilizacja nigdy by nie przetrwała?


6. Jeśli ludzka świadomość jest jak twierdzą materialiści iluzją to wtedy nie powinna ona mieć wpływu na ludzkie zachowanie które jak nalegają jest czysto materialistyczne. Jakim więc sposobem ewoluowała w istotach ludzkich “iluzja świadomości” jeśli nie służy to żadnemu celowi? Przeczy to jednemu z bardziej fundamentalnych założeń selekcji naturalnej (kolejnego mitu nauki nawiasem mówiąc).


7. Czy wy sami, jako czysto mechanistyczne biologiczne roboty nie cierpicie więc na iluzję świadomości? A jeśli tak to dlaczego wogóle mielibyśmy słuchać czegokolwiek co macie do powiedzenia (w temacie świadomości)?


By dowiedzieć się więcej zobaczcie to wideo Ruperta Sheldrake’a:

Podobne posty:

1. GM wheat could permanently damage human genetics by silencing hundreds of genes throughout the body
2. Blame Genetics?: ‘Flawed Genes’ Cause Less than 1% of All Diseases
3. Does Memory Reside Outside the Brain?
4. Mice with human chromosomes – the genetic breakthrough that could revolutionise medicine
5. Scientists to create mutant form of new bird flu virus to work out risk of it causing a deadly human pandemic

This article was posted: Sunday, September 29, 2013 at 5:40 am

http://www.wakingtimes.com/2013/10/08/invisible-waveforms-ets-transmissions/

Tłumaczył: Redimix dla ©davidicke.pl



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 27 paź 2013, 21:55 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 27 paź 2013, 22:23 
pytania od pierwszego do czwartego : śmieciowe dna, kretynizmem było niedocenianie przez lata tego genetycznego bagażu i uważanie go tylko za historyczny balast :)
pytanie piąte: sprawa dużo bardziej złożona, patrząc na świat przyrody, nie mieszałbym miłości z współpracą :)
pytania szóste i siódme mnie nie dotyczą, nie jestem więźniem filozofii materialistycznej, tryumf ducha nad materią najprościej rzecz ujmując :)

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 23 lis 2013, 1:20 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Jestem akurat na bieżąco z embriologią więc rozwinę pytanie 2 z jej punktu widzenia.
Wydaje mi się, że warto tutaj zacząć od tego, że:

1. Geny człowieka nie decydują o określonej pojedynczej cesze ale o możliwości wykształcenia zestawu cech. Czasami zestaw ten jest ograniczony i niepodatny (lub bardzo trudno podatny) na zmianę. Kiedy indziej jest obszerny i łatwo wpłynąć na formę zachowania.
2. Czynniki genetyczne działają zawsze w jakimś środowisku, czyli zawsze mamy jakiś kontekst.

Tymi zagadnieniami na szerszą skalę zaczął się zajmować m. in. pan Conrad Hal Waddington, prekursor epigenetyki (twórca metafory krajobrazu epigenetycznego), którego pierwsze prace naukowe nad rozwojem zarodków ssaków i ptaków doprowadziły w latach 30-tych, do stwierdzenia wpływu związków chemicznych z niektórych tkanek na rozwój innych, a także spowodowały podjęcie dalszych badań nad wpływem genów na rozwój tkanek i narządów. W jednej ze swoich książek z 1957 r. (The Strategy of the Gene) pisze tak: “To oczywiście truizm, który już dawno został zauważony, że na rozwój każdej osoby mają wpływ zarówno czynniki dziedziczne pochodzące od obojga rodziców i zawarte w zapłodnionym jaju, oraz czynniki środowiska zewnętrznego, w którym zachodzi rozwój.” Od tego czasu zmieniło się sporo, ale podstawy zostały:

Cytuj:
Dzieląca się zygota powiela wszystkie geny, to jest swój genom i przekazuje go komórkom potomnym. Wszystkie komórki rozwijającego się zarodka mają więc taki sam genom, jaki powstał w zygocie po zapłodnieniu. Odmienność typów komórek, ich zróżnicowanie, polega na różnej aktywności poszczególnych genów w takim samym genomie. Tak więc w trakcie rozwoju zarodkowego jedne geny są czynne, aktywne, i kodują określone białka, inne są nieaktywne. W dużym uproszczeniu można przyjąć, że ukierunkowanie różnicowania komórek polega na uaktywnieniu w nich określonej grupy genów oraz na zahamowaniu aktywności innych genów. Ta aktywność genów zostaje stopniowo utrwalana w czasie determinacji i końcowego zróżnicowania. Komórki ostatecznie zróżnicowane mają ustabilizowaną aktywność genów, które kodują białka specyficzne charakterystyczne dla danego typu komórek.(…) Na różnicowanie się komórek w okresie rozwoju zarodka, a więc na aktywację lub zahamowanie aktywności genów, ma wpływ wiele różnorodnych czynników.

Aktywacja i zahamowanie ekspresji genów w komórce zachodzi pod wpływem jej otoczenia zewnętrznego. Może to być kontakt z sąsiednią komórką lub(i) substancją biologicznie czynną. Wzajemne oddziaływanie na siebie komórek, zwane interakcją, zachodzi przez bezpośredni kontakt ich błon komórkowych i wzajemne przekazywanie sobie sygnałów. W takiej interakcji biorą udział połączenia międzykomórkowe, integryny, receptory błonowe i inne białka związane z błoną komórkową.

Substancje działające z zewnątrz na komórkę, które powodują w niej aktywację określonych genów i w następstwie tego syntezę odpowiednich białek, nazywa się czynnikami sygnalizacyjnymi. Obejmują one hormony, cytokiny, czynniki wzrostowe, białka sekrecyjne i inne substancje biologicznie czynne. Czynniki sygnalizacyjne mogą działać na drodze endokrynowej, jak hormony rozprowadzane przez krew, parakrynowo, gdy działają na drodze dyfuzji w niewielkiej odległości między komórką wydzielającą a odbierającą, oraz autokrynowo, kiedy czynnik sygnalizacyjny działa na komórkę, która go wytworzyła.

Przeważnie czynniki sygnalizacyjne działają jako ligandy wiążące się z odpowiednimi receptorami w błonie komórkowej lub receptorami cytoplazmatycznymi. Czynniki sygnalizacyjne białkowe nie wnikają do wnętrza komórki, lecz działają poprzez receptory błonowe. Receptory błonowe, wiążąc się z ściśle określonymi ligandami, stają się aktywne i przekazują informację do wnętrza komórki. W cytoplazmie komórki informacja ta jest “odbierana” przez specyficzne białka – czynniki regulatorowe. w tym tzw. czynniki transkrypcyjne, które przenoszą ją do jądra komórkowego, wiążąc się z odpowiednim genem docelowym, aktywują go lub niekiedy hamują. Czynniki sygnalizacyjne, takie jak hormony steroidowe czy kwas retinolowy, wnikają do wnętrza komórki i tworzą kompleks z receptorami cytoplazmatycznymi. Kompleks taki jest transportowany do jądra komórkowego i wiąże się z docelowym genem, aktywując go.

Z. Bielańska-Osuchowska, Zarys organogenezy. Różnicowanie się komórek w narządach. Wydawnictwo PWN, 2004.


A wygląda to mniej więcej tak:

phpBB [video]


Tu też dość przejrzyście: http://learn.genetics.utah.edu/content/ ... pi_learns/

Swoją drogą to ciekawe pytanie w kontekście wcześniej przytaczanego pana Liptona, który przecież prowadził badania dokładnie na ten sam temat - mioblasty wypreparowane z 9 dniowych zarodków przepiórek, hodował na różnych podłożach i obserwował jakie zmiany zaszły w ich wyglądzie i strukturze w zależności od substancji w jakiej się rozmnażały - i uzyskał podobne wnioski. Oczywistym jest, że geny „same z siebie” nie determinują fenotypu, stąd ten sam zestaw genów może dać różne fenotypy w różnych środowiskach - i odwrotnie. Takie badania w tamtym czasie prowadziło kilka zespołów, i to są podstawy podstaw.

Kolejna sprawa, która przejawia się w pytaniach 1 i 5, to jakiś mit - przekonanie, że każda nasza cecha, a nawet zachowanie ma proste liniowe przełożenie na sekwencje nukleotydów. No więc, nie, nie ma. Mogę sobie wyobrazić, że wynika to najpewniej z wszędobylskich, krzyczących nagłówków pt. "Naukowcy odkryli gen otyłości, gen zdrady, gen poglądów politycznych, gen agresji, gen alkoholizmu, gen altruizmu, gen uzależnienia, gen szczęścia, gen religii, gen nieśmiałości, gen strachu, gen inteligencji, gen uczenia się, blablabla..." Oto wzorcowy tytuł artykułu:
"Gen ciężkiej astmy", http://www.medexpress.pl/start/gen-ciezkiej-astmy/26659/ na który dziś natrafiłam - przekaz jaki ze sobą niesie jest raczej jednoznaczny (to wszystko przez geny), a dalej czytamy: "Zespół duńskich i amerykańskich naukowców zidentyfikował gen, który MOŻE być za to odpowiedzialny. Autorzy badania zamierzają teraz zbadać dokładnie precyzyjny mechanizm odpowiadający za wpływ aktywności genu CDHR3 na występowanie ostrych ataków astmy u dzieci, a także zidentyfikować czynniki środowiskowe, decydujące o aktywacji tego genu u młodych pacjentów." (czyli co, zdeterminowana czy nie?) Dalej, to zdanie, że praca twórcza jest zaledwie dziełem mechanicystycznych mozgów podążających za instrukcjami genetycznymi , brzmi dla mnie absurdalnie, choć może zmienię zdanie jak znajdę kogoś kto naprawdę tak uważa i ma ku temu jakieś konkretne przesłanki warte wzięcia pod uwagę. Wydaje mi się, że bardzo dużo tutaj uproszczeń, które zamiast pomagać, komplikują, gdyż naprawdę trudno jest przedstawić sensowną krytykę założeń genetyki w jednym artykule - stąd wrzucanie wszystkiego do jednego worka.

Nie ma czegoś takiego jak determinizm genetyczny, a przynajmniej nie w takim rozumieniu jak powszechnie się o nim plotkuje (100% zaprogramowanie, nieuchronne, niezmienne, niezależne od nas), np. definicja pana Liptona:

"Genetic determinism basically says whatever happens to us is a consequence of the genes we received at birth. That means my fate is not in my hands anymore. We become victims of our genes."

To jest myślenie przeciętnego zjadacza chleba wynikające z różnych naleciałości, natomiast żaden z podręczników z jakim miałam styczność nigdzie takiej definicji nie podawał. Mało tego, nie sposób przedstawić tych wszystkich procesów dokładnie w paru zdaniach i bez nawiązywania do innych dziedzin (endokrynologia, neurobiologia, immunologia, biologia systemów ---> http://en.wikipedia.org/wiki/Psychoneuroimmunology). Inaczej wychodzi okrojona wersja czyjejś interpretacji. O micie determinizmu genetycznego pisano i mówiono już wiele razy:
http://en.wikipedia.org/wiki/Genetic_determinism
http://www.nature.com/scitable/ebooks/genes-and-the-environment-the-myth-of-16570315

http://discovermagazine.com/2006/nov/cover
http://content.time.com/time/magazine/article/0,9171,1952313,00.html

Wracając do meritum... Gen zawiera informacje o kodowaniu białek, które to z kolei uczestniczą w tworzeniu różnych mechanizmów. Dopiero te mechanizmy stanowią podstawę do rozwoju pewnych postaw i zachowań. Jakby tego było mało, rodzą się one w określonym środowisku, które może im sprzyjać bądź przeciwnie. Inaczej - geny to predyspozycje, a za ich wyzwolenie odpowiada środowisko.

Pozatym w komórce nie istnieje zjawisko autonomii genów, białek lub innych cząsteczek, wszelkie procesy zachodzące w komórce są ze sobą powiązane. Tysiące białek kodowanych przez geny, ale jednocześnie wciągniętych w proces kontroli ich aktywności, współdziałających ze sobą, nadzorujących różne procesy fizjologiczne w komórkach, tkankach i narządach, reagujących na zmieniające się w czasie zewnętrzne i wewnętrzne środowisko. I tak, można by powiedzieć, że informacja niezbędna do przekształcenia komórki macierzystej w jakąś konkretną, nie znajduje się stricte w DNA, lecz powstaje w wyniku oddziaływania sekwencji DNA i zmieniającego się w trakcie rozwoju organizmu otoczenia. Gen jest częścią procesu, a nie czymś ponad lub poza, obok, niezależny i niezmienny, pociągający za sznurki.

Cytuj:
"Droga prowadząca od informacji genetycznej, zapisanej w DNA, do wykształcenia cechy organizmu jest więc skomplikowana i podlega wpływom różnych czynników. Czy, i w jakim stopniu, informacja ta zostanie zrealizowana w rozwoju osobnika, zależy od warunku wytworzonych przez środowisko zewnętrzne i wewnętrzne. Zespół cech osobnika, czyli jego fenotyp, jest więc wynikiem współdziałania zespołu genów czyli genotypu, oraz środowiska."
H. Krzanowska. Zarys mechanizmów ewolucji. Wydawnictwo PWN, 2002.


Cytuj:
"To, że jakaś cecha pozostaje pod wpływem czynników genetycznych nie oznacza, że nie można nic zrobić, aby ją zmienić. Zmiana środowiska jest możliwa nawet w przypadku zaburzeń zależnych od pojedynczych genów. (…) Z tego powodu, wpływ genetyczny na zachowanie ma raczej charakter prawdopodobnych skłonności niż zdeterminowanego zaprogramowania. Inaczej mówiąc, złożoność większości systemów behawioralnych oznacza, że geny to nie przeznaczenie."
R. Plomin, J. DeFries, G. E. McClearn, P. McGuffin. Genetyka zachowania. Wydawnictwo PWN, 2004.


Przykładem niech tu będzie rozwój dziecka i proces wychowania. Owszem, dziecko rodzi się z pewnym "bagażem na wyposażeniu" umożliwiającym mu przetrwanie i rozwój, jakim są podstawowe odruchy i popędy, jednakże bez odpowiedniego środowiska nie jest w stanie temu sprostać. Bardzo dobrze widać to w kwestii naszego mózgu - rodzimy się z bardzo dużą liczbą komórek nerwowych, jednak ilość i rodzaj połączeń między nimi jest wypadkową doświadczeń jakie zbieramy po urodzeniu (w ten sposób mózg człowieka rozwija się do ok 20 r.ż.). Także, mamy bardzo duży potencjał ale bez czynników inicjujących pozostanie on nie wykorzystany - vide, dziecko nie będzie przejawiało całej gamy cech i zachowań typowo ludzkich bez pozytywnego kontaktu z nimi - nie nauczy się mówić, chodzić, komunikować z ludźmi, rozumieć emocje i uczucia swoje i innych, współczucia, współpracy czy miłości. I nie można tu powiedzieć, że jest to zależne od jakiegoś jednego konkretnego genu/genów - mamy bardzo silną podatność na przyswajanie informacji i potrzebę/pęd do uczenia się od momentu urodzenia, ale kluczowa pozostaje kwestia "z kim przystaję..." (np. How does a neuron “know” to modulate its epigenetic machinery in response to early-life environment/experience?). Bardzo dosadnie można to zaobserwować u dzieci pozbawionych dostatecznej opieki czy u tzw. dzikich dzieci, wychowanych przez zwierzęta. Nota bene, jeśli już zakładamy, że ludzkość bez miłości, współczucia i współpracy nie przetrwałaby, to akurat mamy dobry argument dla założeń doboru naturalnego Mruga Zresztą, pisał i Darwin o tym (O pochodzeniu człowieka): "Te bowiem stada, które posiadają największą liczbę jednostek obdarzonych takiem uczuciem (sympatii), wydoskonalonem w najwyższym stopniu, będą się najlepiej rozwijać i jako uprzywilejowane zdołają najliczniej się rozmnożyć."

Jako ciekawostka, ostatnio pojawiły się badania, ukazujące, że nasze komórki niekoniecznie mają identyczne DNA przez całe życie, i że różnice w genomie mogą być znaczące, np. tutaj o neuronach http://www.salk.edu/news/pressrelease_details.php?press_id=647, a tutaj o komórkach skóry http://news.yale.edu/2012/11/18/skin-cells-reveal-dna-s-genetic-mosaic

To tyle, jeśli chodzi o ten jakże przerażający materialistyczny koncept.

Idea zaproponowana w artykule jest wg mnie z jednej strony przedłużeniem tego, co napisałam wyżej, czyli środowisko wpływa na ekspresje informacji genetycznej, z tą różnicą, że wg nauki tymi czynnikami są jedynie czynniki fizyczno-chemiczno-biologiczne, a wg artykułu - niematerialne pole. Z drugiej strony widzę to też trochę tak, jako gonitwę za "czymś więcej", a przede wszystkim jako silną kontrę dla materialistycznej wizji, odbicie w drugi biegun - już nie geny sterują nami, ale niefizyczne "coś większego". I znów ten podział na "niższą" materię i "wyższą" energię, triumf ducha nad materią... Nie lubię tego. Moim zdaniem wszystkie te zjawiska przeplatają się ze sobą, i bliższa jest mi chyba wizja biologii systemów - człowiek nie tylko jako całość, ale też człowiek w kontekście swojego otoczenia i interakcji z nim, bez liniowego podziału na poziomy czy jednoznacznie determinujące czynniki, fizyczne czy też nie. A z samą hipotezą pól specyficznych dla każdej grupy, kojarzy mi się koncepcja Junga na temat nieświadomości zbiorowej.

Pytanie 6 jest wg mnie źle skonstruowane, bo co to znaczy, że "ludzka świadomość jest jak twierdzą materialiści iluzją"? Ktoś definitywnie przeczy, że taki stan ma miejsce? Ja bym raczej poszła w tę stronę, iż współczesna nauka wyklucza istnienie świadomości niezależnie od żywego organizmu (a precyzyjniej od działania mózgu), i tu można by się przyczepić, że w badania nad tym aspektem raczej się nie inwestuje. Z drugiej strony można by zapytać, czy w takim razie nie istnieje coś takiego jak "utrata świadomości" lub co się dzieje kiedy "nie jesteśmy świadomi" - jeśli założyć, że świadomość istnieje zawsze, niezależnie od materii?

Podsumowując: Świetny temat, dobre wystąpienie Ruperta, beznadziejny artykuł. Rupert swoim poczuciem humoru i ciekawymi porównaniami zachęca do zgłębienia tematu, podważenia tego co już wydawałoby się, wiadome i poznane, nie daje gotowych odpowiedzi ale mobilizuje do poszukiwania innych rozwiązań, porzucenia schematów. Artykuł natomiast, próbując zwalczyć dogmatyzm, sam zaczyna nim operować narzucając pewien tok w dość napastliwy sposób. Dla równowagi dorzucam wywiad z Rupertem, fajnie mówi o ewolucji:

Cytuj:
Nauka, póki co, nie zdołała udowodnić, że ewolucja odbywa się bez jakiegokolwiek celu i założonego projektu. Uczeni chcą wierzyć w jej przypadkowość i tak ją traktują. Filozofia materialistyczna nie widzi we Wszechświecie celu, a w ewolucji – ręki Projektanta. Uważam, że to nieco ograniczony pogląd, który – trzeba to podkreślić – nie opiera się na obserwacji, a na przyjętych z góry dogmatach. W nauce nie ma niczego, co przeczyłoby teorii mówiącej o celowości ewolucji; trudno byłoby także podważyć teorię, która zakłada, że jest ona w jakiś sposób sterowana. Fakt, że nie da się tego na razie udowodnić, to inna kwestia. Mamy do czynienia z ogromną liczbą zróżnicowanych organizmów, które są doskonale przystosowane do swojego środowiska. Niektórzy filozofowie-ewolucjoniści twierdzili, że, owszem, dobór naturalny odgrywa jakąś rolę poprzez eliminacje tych jednostek, które nie potrafią się przystosować, ale mimo to kreatywność ewolucji pozostaje wielką tajemnicą. Alfred Russel Wallace9, który równocześnie z Karolem Darwinem odkrył zasady naturalnej selekcji, doszedł do wniosku, że ewolucją muszą kierować rozumne duchy odpowiadające za występującą w przyrodzie kreatywną inteligencję (a nawet wiele jej rodzajów). Jeśli tak jest, tj. jeśli ewolucją kieruje obecna w przyrodzie inteligencja, nie oznacza to jeszcze, że działa ona w ramach odgórnego planu. To tak, jakby stwierdzić, że historią kultury kieruje ludzki intelekt. Co prawda każda innowacja, wynalazek, książka czy kompozycja to jego owoc, ale nie jest to jednoznaczne z tym, iż wszyscy twórcy pracują zespołowo, aby uduchowić naszą cywilizację – kierują nimi różne przesłanki.

Dla mnie otwartą kwestią pozostaje pytanie, czy inteligencja, uosabiana przez kreatywność przyrody, posiada jakiś cel, który można utożsamiać z końcem ewolucji. Wydaje mi się, że tak nie jest. Jeśli spojrzymy na kilka milionów gatunków organizmów zamieszkujących Ziemię, dojdziemy do wniosku, że ta kreatywność działa sama dla siebie – występuje przesyt różnorodności. (Przykładem mogą tu być setki tysięcy gatunków chrząszczy. Kiedyś znany przyrodnik J.B.S. Haldane zapytany o to, co jego badania mówią o naturze Boga, odpowiedział: – Sir, On musi żywić nadmierne zamiłowanie do żuków.) Z kolei rozpatrywanie ewolucji przez pryzmat człowieka łechta nasze ego. Podejście to zakłada, że wszystko zmierza ku ewolucji ludzkości: Wszechświat powstał po to, aby mogła istnieć Ziemia, życie na niej, a ostatecznie - człowiek. Takie założenie nie wyjaśnia mimo wszystko istnienia niezliczonych gatunków owadów (chrząszczy, mrówek czy termitów), które pojawiły się na Ziemi miliony lat przed Homo sapiens i raczej nie są mu potrzebne do ewolucyjnego rozwoju. Co więcej, człowiek swą działalnością nieustannie spycha wiele z nich na krawędź zagłady.
http://www.infra.org.pl/nauka/natura/1375-umys-potpiony-wywiad-z-dr-sheldrakiem



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lis 2013, 11:53 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
tsunami pisze:
W wątku pojawiają się pytania, które wymagają multidyscyplinarnego podejścia, i wcale mi się nie wydaje, że chodzi tu o same "procesy biologiczne".

Zgadzam się, ale jeśli chodzi o świadomość jest to dosyć problematyczna, a przynajmniej nie łatwe w porównaniu z aspektem biologiczno-chemicznym - definicje i badanie zjawiska, chyba nawet Rupert wspominał o tym http://en.wikipedia.org/wiki/Hard_problem_of_consciousness. Całkiem interesującą teorię miał Hameroff: http://davidicke.pl/forum/mozg-jako-komputer-kwantowy-teoria-hameroffa-i-penrose-a-t11455.html.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lis 2013, 10:29 
@Lilly

dzięki wielkie, czysta przyjemność :)

serdecznie pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 25 lis 2013, 10:30 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Brude Lipton zadaje pytanie jakim cudem komórki żyją sobie dalej i funkcjonują jeżeli się im wcześniej laboratoryjnie usunie ich DNA, a nawet całe jądro komórki które do tej pory utożsamiano z czymś ala mózg komórki?

W tym materiale Bruce pokazuje nowatorskie podejście do tego jak funkcjonują komórki i większe organizmy i jest to zgodne z holistycznym poglądem nt. życia.

http://zakazaneowoce.pl/index.php?s=m&id=1281



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lis 2013, 12:11 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
divinorum pisze:
W tym materiale Bruce pokazuje nowatorskie podejście do tego jak funkcjonują komórki i większe organizmy i jest to zgodne z holistycznym poglądem nt. życia.

http://zakazaneowoce.pl/index.php?s=m&id=1281


Czy ktoś znalazł to wystąpienie w całości i wklejonymi napisami polskimi.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 gru 2013, 15:22 
tsunami pisze:
Natomiast -w jakiej "przestrzeni" zapisana jest ta pamięć projektu ? Że zygota "wie" - z całym tym swoim wyposażeniem (które wcale nie jest takie od razu wyjątkowe - "ludzkie" - jak się okazuje)- W JAKI SPOSÓB MA WYKLUĆ CZŁOWIEKA. I robi to - po kolei. Historia różnicowania się tkanek i narządów w życiu płodowym - to dla mnie obłęd po prostu.


Lilly napisała sporo, dużo wyjaśniła. :tak:

Przeczytaj raz jeszcze jej pierwszy zacytowany fragment. :)

Temat niejako z doskoku, obecnie skupiam się na czymś innym -> Powód wyjścia ludzi z Afryki, ekspansji na cały świat. I jak ma się to do pojawienia nephilim- w ujęciu tych stworów jako naszego kuzynostwa. To dopiero kosmos. :nauka:

Nad tematem myślałem chwilę, temat rozwoju organizmu został przeze mnie w całości zapomniany więc musiałem sobie przypomnieć nieco.

Cytuj:
1. tydzień ciąży

W jajowodzie dochodzi do zapłodnienia, czyli połączenia komórki jajowej z plemnikiem. Powstała zygota wędruje wzdłuż jajowodu do macicy, dzieląc się na coraz więcej komórek. Trzeciego dnia jest ich dziewięć, czwartego – 16, a siódmego – ok. 100. Między czwartym a siódmym dniem to skupisko komórek (blastocysta) zagnieżdża się w błonie śluzowej ściany macicy.

2. tydzień ciąży

Zarodek składa się już z kilkuset komórek. Układają się one w trzy tzw. listki zarodkowe, z których powstaną różne narządy dziecka. Z jednego listka rozwinie się układ nerwowy z mózgiem oraz skóra i włosy, z drugiego – układ pokarmowy, wątroba, trzustka, tarczyca; z trzeciego – szkielet, tkanka łączna, układ krwionośny, moczowo-płciowy i mięśnie. Wnętrze blastocysty wypełnia się płynem owodniowym, tworzy się łożysko. Zarodek ma 0,5–1 mm, jest szarawy i półprzezroczysty.

3. tydzień ciąży

17. lub 18. dnia po zapłodnieniu krążek komórek, którym był dotąd zarodek, zwija się, przybierając podłużny kształt przyszłego dziecka. Zamyka się cewa nerwowa, łącząca mózg z rdzeniem kręgowym. Długość zarodka wynosi ok. 1,2 mm.



http://www.poradnikzdrowie.pl/ciaza-i-macierzynstwo/ciaza/ciaza-jak-rozwija-sie-plod-tydzien-po-tygodniu_36179.html

W pierwszym tygodniu dochodzi do podziałów komórki. Nie rozumiem dlaczego tych komórek jest 9. trzeciego dnia. O ile pamiętam dzielą się mitotycznie. Mniejsza o to.

Pod koniec pierwszego tygodnia komórki zagnieżdżają się w błonie śluzowej ściany macicy. W drugim tygodniu komórki układają się w trzy listki zarodkowe, które są niejako matrycą pod układy narządów które będą rozwijać się w następnych tygodniach. Przyporządkowanie grupy komórek do odpowiedniego listka a więc roli zależy ( na moje oko) od relacji z ciałem matki, a dokładnie środowiskiem jakie wytworzyło w danym momencie dla grupy komórek. Część pierwszego cytowanego fragmentu przez Lilly.

Cytuj:
Substancje działające z zewnątrz na komórkę, które powodują w niej aktywację określonych genów i w następstwie tego syntezę odpowiednich białek, nazywa się czynnikami sygnalizacyjnymi. Obejmują one hormony, cytokiny, czynniki wzrostowe, białka sekrecyjne i inne substancje biologicznie czynne. Czynniki sygnalizacyjne mogą działać na drodze endokrynowej, jak hormony rozprowadzane przez krew, parakrynowo, gdy działają na drodze dyfuzji w niewielkiej odległości między komórką wydzielającą a odbierającą, oraz autokrynowo, kiedy czynnik sygnalizacyjny działa na komórkę, która go wytworzyła.


Po kilku minutach analizowania doszedłem do wniosku, że układy rozwijające się w embrionie nie tworzą się równocześnie a postępowo, co oczywiste. Jednak co dotarło do mnie to było to, że ten który wyłoni się jako pierwszy nie tyle co aktywuje ale przyczynia się do rozwoju pozostałych. Na 100 złotych które mam w portfelu postawiłbym 99, że to właśnie układ nerwowy rozwija się jako pierwszy. I tak to pojawia się w tygodniu trzecim.

"Zamyka się cewa nerwowa, łącząca mózg z rdzeniem kręgowym."

Można snuć domysły czy po połączeniu dochodzi do jakiejkolwiek aktywności mózgu co wiązać mogło się z nadzorem nad rozwojem embrionu, tak szybko po zapłodnieniu.

Odniosę się do myśli kognitywistycznej, którą przyswajam co prawda mozolnie ale uznałem, że to warte napisania.

Cytuj:
Stosowane przez Damasia pojęcie proto-ja oznacza struktury neuronowe odpowiedzialne za układy ośrodkowe, które sterują równowagą ciała człowieka, a konkretnie procesami biologicznymi związanymi z oddychaniem, biciem serca. utrzymaniem stałej temperatury ciała itp. Jak funkcjonują te układy? Przede wszystkim zbierają informacje jak działa organizm w danej chwili i podejmują odpowiednie decyzje. Jeśli biegniemy, ustrój przekazuje część krwi z układu pokarmowego, który teraz jej nie potrzebuje, do nóg, gdzie jest o wiele bardziej potrzebna. Do tego niezbędna jest wiedza o tym , co się dzieje w organizmie. Zgodnie z postulatem Cricka istnieje nadzór nad tym co robią pozostałe neurony. Damasio mówi o grupie neuronów, które dysponują czymś w rodzaju mapy całego ciała i kontrolują, czy wszystko przebiega zgodnie z planem. Gdy tak się nie dzieje, wydają rozkazy różnym układom, aby przywrócić równowagę całego ustroju.
Układ ten informuje nas, że w jakiejś części naszego organizmu nastąpiła zmiana.

David Casacuberta, Umysł Czym jest i jak działa. Świat książki, Warszawa 2007



Zestawiając cytat z zamknięciem cewki nerwowej- połączeniem mózgu z rdzeniem kręgowym można domyśleć się, że budowanie organizmu może odbywać się w podobny sposób jak to przedstawia Antonio Damasio, oczywiście dużo prostszy. Krokiem ku przyswojeniu bądź odrzuceniu tej propozycji byłoby zmierzenie aktywności mózgu, a dokładnie kiedy się zaczyna i jak wygląda aktywność w okresie embrionalnym? oraz płodowym.

Więc plan człowieka może być skompresowany? Dopiero po pewnym czasie poszczególne foldery- zawierające geny-pliki kolejno ulegają rozpakowaniu przez odpowiedni program, wtedy geny-pliki w odpowiednim folderze są aktywowane i tworzą układy. Działanie pozwala zaoszczędzić miejsce na dysku.

Cytuj:
750MB danych to tak mało, że nikt nie może wyjaśnić w jaki sposób może to wystarczyć dla ludzkiego ciała z jego nadzwyczajną złożonością podczas gdy jednocześnie ma to jeszcze jakoś obejmować również fizyczne, strukturalne i behawioralne dziedziczenie.



tsunami pisze:
Następnie - sposób różnicowania się gatunków - można sobie na chłopski rozum tłumaczyć to "teorią ewolucji" - ale nie jestem fanką.


Teoria ewolucji ogarnęła wszystko. Życie na tej planecie jak już ktoś zauważył mogło się pojawić w bardziej złożonej formie niż ta przedstawiona w teorii ewolucji. Jednak sam fakt ewolucji nie jest mitem. Samo udomowienie dzikich zwierząt _dzika świnia czy też kur pozwoliło na utworzenie odrębnych gatunków, a więc warunki w jakich przebywa organizm, grupa wpływa na ich cechy.
Sam ostatnio zauważyłem, że pomnieszanie języków wynika z ewolucji naszego gatunku. Człowiek rozprzestrzeniając się po świecie spotykał się z różnymi warunkami które wpływały na proces jego rozwoju. Słowa określają myśli krótko mówiąc a więc im więcej myśli (podejrzewam, że przyczyniły się do tego warunki) tym więcej słów określających jego rzeczywistość. Nie chodzi tylko o warunki naturalne, ale także rywalizację pomiędzy plemionami, narodami a więc sytuacje społeczne. Obrona jak i chęć ataku również wiązały się z myślami, poprawą skuteczności jednej jak i drugiej strategi. Moim zdaniem człowiek który opuścił Afrykę porozumiewał się dość ubogą mową, dopiero nadbudowanie tych słów kolejnymi, zwielokretnieniem znaczeń ( w zależności od warunków bytowania) doprowadziło do stworzenia języków, lub też jak to w bibli zawarte jest "pomieszania". Kiedyś czytałem, że język jakim posługujemy się jest bezpośrednio związany ze sposobem myślenia. Były przykłady języków i przeliczanie ilości słów użytych do przekazania informacji a więc coś w rodzaju wydajności języka.

Tak dla ciekawostki, nie jestem specjalistą.



Na górę
   
 
 
Post: 16 mar 2014, 13:45 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
film z postu Krzysztofa - PL
Rupert Sheldrake napisy PL The Science Delusion BANNED TED TALK

phpBB [video]


komentarz pod filmem @Bladymamut1 :
Cytuj:
"Naukowców interesuje rzeczywistość, jaka jest. Doktrynerów interesuje rzeczywistość, jaka powinna być.
Naukowcy chcą, żeby ich poglądy pasowały do rzeczywistości. Doktrynerzy chcą, żeby rzeczywistość pasowała do ich poglądów.
Stwierdziwszy niezgodność między poglądami a dowodami naukowiec odrzuca poglądy. Stwierdziwszy niezgodność między poglądami a dowodami doktryner odrzuca dowody.
Naukowiec uważa naukę za zawód, do której czuję on zamiłowanie. Doktryner uważa doktrynę za misję, do której czuje on posłannictwo.
Naukowiec szuka "prawdy" i martwi się trudnościami w jej znajdowaniu. Doktryner zna "prawdę" i cieszy się jej zupełnością.
Naukowiec ma mnóstwo wątpliwości, czy jest "prawdą" to, co mówi nauka. Doktryner nie ma najmniejszych wątpliwości, że jest "prawdą" to, co mówi doktryna.
Naukowiec uważa to, co mówi nauka za bardzo nietrwałe. Doktryner uważa to, co mówi doktryna, za wieczne.
Naukowcy dążą do uwydatniania różnic między nauką a doktryną. Doktrynerzy dążą do zacierania różnic między nauką a doktryną.
Naukowiec nie chce, żeby mu przypisywano doktrynerstwo. Doktryner chce, żeby mu przypisywano naukowość.
Naukowiec unika nawet pozorów doktrynerstwa. Doktryner zabiega choćby o pozory naukowości.
Naukowiec stara się obalać poglądy istniejące w nauce. Doktryner stara się przeciwdziałać obalaniu poglądów istniejących w doktrynie.
Naukowiec uważa twórcę nowych poglądów za nowatora. Doktryner uważa twórcę odmiennych idei za wroga.
Naukowiec uważa za postęp, gdy ktoś oderwie się od poglądów obowiązujących w nauce. Doktryner uważa za zdrajcę, gdy ktoś oderwie się od poglądów obowiązujących w doktrynie.
Naukowiec uważa, że jeżeli coś nie jest nowe, to nie jest wartościowe dla nauki, a wobec tego nie zasługuje na zainteresowanie. Doktryner uważa, że jeżeli coś jest nowe, to jest szkodliwe dla doktryny, a wobec tego zasługuje na potępienie.
Naukowcy są dumni z tego, że w nauce w ciągu tak krótkiego czasu tak wiele się zmieniło. Doktrynerzy są dumni z tego, że w doktrynie w ciągu tak długiego czasu nic się nie zmieniło." - Marian Mazur



-
uzupełnienie dot.Ruperta:
wszechswiat-mysli-wywiad-z-dr-sheldrake-em-t12387.html
kronika-akaszy-swiaty-rownolegle-t2500.html

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group