Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 08 kwie 2020, 15:59

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ] 
Autor Wiadomość
Post: 06 gru 2010, 2:58 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 paź 2009, 3:00
Posty: 254
Płeć: mężczyzna
Hej :)

Sprawa jest następująca - choruję na Zespół Marfana (choroba tkanki łącznej - http://pl.wikipedia.org/wiki/Zesp%C3%B3%C5%82_Marfana). Jedną z cech tej choroby jest zaburzenie w tworzeniu kolagenu. Ścianki różnych narządów wewnętrznych są przez to słabsze i często nie wytrzymują, powodując np. pęknięcie aorty (w mojej rodzinie niestety już 2 przypadki). Chciałbym przestać spożywać mięso, ale rodzina i lekarze kategorycznie twierdzą, że nie powinienem tego robić. Także nie wiem co o tym myśleć... Nie chciałbym np. za kilka miesięcy kopnąć w kalendarz z tego powodu. :bezradny: Co o tym myślicie? Są jakieś inne produkty spożywcze, w których jest kolagen? Albo może suplementacja? Z góry dzięki za odpowiedzi. :tak:

_________________
Anunnaki, obce cywilizacje, paleoastronautyka - kompilacja materiałów:
http://www.scribd.com/doc/55616065/Anton-Parks-Kroniki-Uras (aktualizacja - 19.12.2010; 222 strony)
Obrazek
http://bramaoswiecenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 06 gru 2010, 2:58 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 06 gru 2010, 8:47 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 cze 2010, 19:30
Posty: 21
Witaj!
Czytam już dość długo Wasze wypowiedzi.Chciałabym spróbować pomóc.Twoje wypowiedzi K czytam z dużym zainteresowaniem(są wyważone i kulturalne-w moim wieku to się ceni).Spróbuję Ci pomóc.Jeśli od urodzenia jesteś karmiony mięsem,to nie możesz (nawet idealnie zdrowy) z dnia na dzień przejść na wegetarianizm,bunt organizmu :tak: oraz rodziny(kolejność zamierzona).Przechodź powoli,najpierw zrezygnuj z mięsa wieprzowego(z racji sposobu hodowli-trucizna-strach,lęk,ból),wędlin też-dochodzi jeszcze chemia.Z kurczaka jedz tylko udka-mniej hormonów.Pieczone bez tłuszczu-smalcu.Gatunków tłuszczu nie powinno się mieszać(roślinny ze zwierzęcym),lub gotowane w dużej ilości warzyw.Pietruszka,seler,cebula,mało marchwi(indeks glikemiczny).Jedz żółty ser,codziennie i max.2 jaja dziennie.Już widzę krzyk,że za dużo- bo cholesterol-tak oddzielnie,ale nie w całości.Jedz dużo galaret z "nóżek" kurzych i wieprzowych(niestety),oraz słodkich galaretek(oczywiście bez przesady-waga!!).Ser żółty,brokuły,kalafior(mniej)groszek zielony,oliwki czarne,oraz wszystkie kasze.Wcześniej ,aby podnieść ich wewnętrzną energię podpraż na patelni i zalej wrzącą wodą.Gryczana (bez glutenu)z e smażoną-bardziej duszoną cebulką jest wspaniała.Jaglana-b.niepopularna wspaniała z owocami-na słodko -najpierw 3 razy przelej wrzątkiem-szybciej się ugotuje i nabędzie więcej energii.Około 11-13 zjedz 2-3 kosteczek gorzkiej czekolady-uszczęśliwisz mózg-wtedy spada forma-prawda?.Nasz pokarm jest darem Stwórcy Wszechrzeczy-dlatego przed każdym posiłkiem powinniśmy dziękować za Dar.Pamiętasz,jak Babcie błogosławiły chleb?,teraz to be.A to było podziękowanie i przemiana pokarmu-tak przemiana.Spróbuj-wodę,kawę-najpierw upij łyk,a za chwilę pobłogosław,podziękuj za pokarm- i spróbuj - zauważasz różnicę w smaku??Jeśli zauważasz ,dziękuj za wszystko.
Powoli ograniczysz ilość mięsa-a galarety dodadzą kolagenu.
Tyle, mogę więcej :lol: jeśli chodzi o jedzenie fizyczne.A przecież jest jeszcze pokarm niefizyczny-prana-eter,Dlaczego nikt z Was nie próbuje tego sposobu odżywiania?Inni mogą ,a Istota L.nie-dlaczego?można wyjść z ciała a odżywiać się 5-wymiarowo nie-nikt tego nie uczył??.A gdzie Wasze eksperymentowanie,spróbujcie.Tylko uwaga-ten naturalny pokarm jest przyjmowany przez organizm w 100%,więc ta sama porcja fizycznego spowoduje przytycie.Pamiętajcie-możecie to uczynić-macie tylko :język: wbudowany program,że tak nie można."Jedząc"oddzielacie się od negatywnych energii,a Wasza energia osobista przestaje być strawna-myśleliście o tym ? :hura:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 gru 2010, 11:03 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
KE4100000 pisze:
choroby jest zaburzenie w tworzeniu kolagenu.


Jak można rozmawiać o czymś co nie jest do końca poznane i nazywać to chorobą? Żeby tobie pomóc to potrzebna jest analiza twoich nawyków żywnościowych przez poprzednie kilka, a nawet kilkanaście lat. Może się więc okazać, że jest to brak lub nadmiar jakiegoś składnika i organizm sobie z tym już nie radzi. Jak wpadniesz w sidła medyków to będą leczyć ci skutki nie przyczynę.
Przyczynę musisz znaleźć sam. Staraj się spożywać jak najwięcej nie przetworzonych, surowych pokarmów. To tylko taka podstawowa rada. Musisz pomóc organizmowi, aby zaczął ten kolagen ponownie produkować, a nie jakieś galaretki i dostarczanie kolagenu z zewnątrz. Poczytaj też o odżywianiu komórkowym.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 gru 2010, 11:16 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 21 sty 2010, 10:58
Posty: 37
Sluchaj,mnie sie wydaje ze jedzenie miesa tylko pogarsza sprawe.
Nasze jelita sa odpowiedzialne za 95% naszych chorob.To od nich
wszystko sie zaczyna.Zmieniajac jedzenie na wegetarianskie tylko
sie pomaga organizmowi w uleczeniu.Watroba nie musi sie meczyc
z trawieniem miesa,ktore jest bardzo ciezkie,a skupia sie na
leczeniu choroby.Powinno sie jesc bardzo duzo potraw zmiksowanych
bo wtedy nie obciaza sie rowniez zoladka,a jak juz wspomnialam,watroba
skupia sie na leczeniu naszego organizmu.Czym jedzenie bardziej lekkie,
tym wiecej uleczamy sie sami.Nalezy rowniez pic duzo sokow,ale
robionych samemu,swiezych sokow,bo one dostarczaja organizmowi
wielu niezbednych witamin.W ogole,to co naturalne,to zdrowe.
Nie jestem zwolenniczka witamin czy suplementow w tabletkach.
Sama odzywiam sie w ten sposob bardzo dlugo i nie zauwazylam
zeby mialo to zly wplyw na mnie i na moje zdrowie.
Nie pamietam juz kiedy bylam chora,chocby na przeziebienie czy
grype.Nie.Nic takiego u mnie nie wystepuje.
To utwierdza mnie w przekonaniu,ze robie dobrze i jest to dla mnie ok.
Tak wiec,nie przejmuj sie niczym,zmien jedzenie a na pewno nic
zlego sie nie stanie.Co najwyzej sie wyleczysz.
Powodzenia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 gru 2010, 15:00 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 wrz 2010, 23:00
Posty: 33
Płeć: mężczyzna
Choroby tkanki łącznej spowodowane są poprzez chroniczne zakwaszenie organizmu:
http://www.eioba.pl/a78074/wp_yw_zakwas ... _organizmu

Potrzebujesz diety alkalizującej. Przeczytaj dokładnie artykuł a otworzy ci oczy.

Hierarchia jakości białek:
- serwatka
- jajka
- ryby
- dalej nie istotne ;)

Proponuje totalnie zrezygnować z mięsa i korzystać z ryb, jajek lub serwatki. Serwatkę najlepszej jakości otrzymasz poprzez sfermentowanie mleka(najlepiej wiejskie lub pasteryzowane 3.5%, NIGDY NIE BIERZ UHT!!) grzybkiem tybetańskim.
A i pamiętaj co trzeba zażyć żeby białko się przetrawiło i nie było toksyn(jest w artykule).

Pozdro

_________________
Nie istnieje żaden postęp. Wszystko jest takie, jakie było tysiące i dziesiątki tysięcy lat temu. Zmienia się forma zewnętrzna. Esencja pozostaje taka sama. Człowiek pozostaje dokładnie taki sam. [..] Współczesna cywilizacja opiera się na przemocy, niewoli i pięknych słowach, ale te piękne słowa o "postępie" i "cywilizacji" są tylko słowami.
Uspienski Piotr Demianowicz, Fragmenty nieznanego nauczania



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 gru 2010, 18:03 
Oprócz tego co napisano w powyższym poście by uniknąć dalszego zakwaszania organizmu musisz całkowicie odrzucić kawę oraz cukier rafinowany i produkty z jego zawartością [dodatkowo cukier i kawa maja silnie depresyjne właściwości]. Z początku może być trudno ale mi się ta sztuka udała. Cukier możesz zastąpić całkowicie nieszkodliwą stewią. Oprócz tego ważne są ćwiczenia fizyczne, drążek, hantle itp., ale co do tego musisz się skonsultować z lekarzem bo nie wiem czy przy twojej przypadłości są one wskazane.



Na górę
   
 
 
Post: 06 gru 2010, 18:43 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Redimix pisze:
Cukier możesz zastąpić całkowicie nieszkodliwą stewią.


Jesli mam byc szczera to wole niezdrowy cukier niz stewie. Stewia smakuje jak najgorszy slodzik, nadaje potrawom i napojom obrzydliwy sztuczny smak. Ble. Ale jak ktos ma takie problemy jak autor tematu, i z cukru musi zrezygowac, to niestety wybrzydzac nie moze. Wspolczuje.

A jesli chodzi o herbate, to pijam dzbanek lub czasem dwa dziennie i depresji u mnie nie wywolala jeszcze :)

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 gru 2010, 20:41 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 paź 2009, 3:00
Posty: 254
Płeć: mężczyzna
gabriel33 pisze:
Jeśli od urodzenia jesteś karmiony mięsem,to nie możesz (nawet idealnie zdrowy) z dnia na dzień przejść na wegetarianizm,bunt organizmu :tak: oraz rodziny(kolejność zamierzona).

Racja, krok po kroku, stopniowo do celu :spoko:

gabriel33 pisze:
Jedz dużo galaret z "nóżek" kurzych i wieprzowych(niestety),oraz słodkich galaretek(oczywiście bez przesady-waga!!)

To ze względu na kolagen? Tylko pytanie czy jego ilość będzie wystarczająca. Ponoć jest kilkanaście typów kolagenu :hmmm:

Dzięki za rozpiskę gabriel, na pewno skorzystam. Mruga

homorek pisze:
Jak można rozmawiać o czymś co nie jest do końca poznane i nazywać to chorobą?

Obojętnie jak to nazwać, w każdym razie to coś sprawia, że pęka aorta :)

homorek pisze:
Żeby tobie pomóc to potrzebna jest analiza twoich nawyków żywnościowych przez poprzednie kilka, a nawet kilkanaście lat. Może się więc okazać, że jest to brak lub nadmiar jakiegoś składnika i organizm sobie z tym już nie radzi.

Hmm.. zawsze byłem wszystkożerny. Jesteś pewien, że chodzi tutaj brak jakiegoś składnika? U mnie w rodzinie łącznie ze mną było/jest chorych 6 osób i każda odżywia się inaczej, mimo to ten sam problem występuje. W takim razie co skłania organizm do produkcji kolagenu? I kwestia taka, że ten mechanizm u mnie nie działa prawidłowo.

greta pisze:
Sluchaj,mnie sie wydaje ze jedzenie miesa tylko pogarsza sprawe.

(...)

Tak wiec,nie przejmuj sie niczym,zmien jedzenie a na pewno nic
zlego sie nie stanie.Co najwyzej sie wyleczysz.
Powodzenia.

Pełna zgoda :tak: Tylko pozostaje kwestia kolagenu..

Mattatjah pisze:
Choroby tkanki łącznej spowodowane są poprzez chroniczne zakwaszenie organizmu:
http://www.eioba.pl/a78074/wp_yw_zakwaszania_na_stan_zdrowia_organizmu

Potrzebujesz diety alkalizującej. Przeczytaj dokładnie artykuł a otworzy ci oczy.

To się tyczy również chorób genetycznych? Pytanie, czy równowaga kwasowo-zasadowa ma jakiś wpływ na tworzenie substancji podstawowej tkanki łącznej. No i sęk w tym, że u mnie te zmiany siedzą w DNA.

Mattatjah pisze:
Proponuje totalnie zrezygnować z mięsa i korzystać z ryb, jajek lub serwatki. Serwatkę najlepszej jakości otrzymasz poprzez sfermentowanie mleka(najlepiej wiejskie lub pasteryzowane 3.5%, NIGDY NIE BIERZ UHT!!) grzybkiem tybetańskim.
A i pamiętaj co trzeba zażyć żeby białko się przetrawiło i nie było toksyn(jest w artykule).

Postaram się :spoko: Chętnie przestanę to mięso jeść, tylko muszę się upewnić, że mi to nie zaszkodzi :?

Redimix pisze:
Oprócz tego co napisano w powyższym poście by uniknąć dalszego zakwaszania organizmu musisz całkowicie odrzucić kawę oraz cukier rafinowany i produkty z jego zawartością [dodatkowo cukier i kawa maja silnie depresyjne właściwości]. Z początku może być trudno ale mi się ta sztuka udała. Cukier możesz zastąpić całkowicie nieszkodliwą stewią. Oprócz tego ważne są ćwiczenia fizyczne, drążek, hantle itp., ale co do tego musisz się skonsultować z lekarzem bo nie wiem czy przy twojej przypadłości są one wskazane.

Spoko, z cukru białego jakiś czas temu zrezygnowałem, słodyczy też nie wcinam :tak: Jedyne co - herbatę słodzę cukrem trzcinowym, no i codziennie trochę rodzynek/miodu zjadam. Z kawy na razie nie rezygnuję :D Ćwiczenia fizyczne - praktyke 100-dniowa robię aktualnie, a żadne sporty i większy wysiłek w grę nie wchodzą (jedynie spacery, joga, tego typu aktywność).

_________________
Anunnaki, obce cywilizacje, paleoastronautyka - kompilacja materiałów:
http://www.scribd.com/doc/55616065/Anton-Parks-Kroniki-Uras (aktualizacja - 19.12.2010; 222 strony)
Obrazek
http://bramaoswiecenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 gru 2010, 23:17 
KE4100000 pisze:
................................................................Jesteś pewien, że chodzi tutaj brak jakiegoś składnika? U mnie w rodzinie łącznie ze mną było/jest chorych 6 osób i

...............................................................................................................
To się tyczy również chorób genetycznych? Pytanie, czy równowaga kwasowo-zasadowa ma jakiś wpływ na tworzenie substancji podstawowej tkanki łącznej. No i sęk w tym, że u mnie te zmiany siedzą w DNA. ............................


skoro taka tajemnicza sprawa a gęste ciało się "rozpada" to może szukać przyczyny "wyżej "?
Poczytaj Lazariewa -może coś podpowie, tam jest dużo przykładów z życia - właśnie chorób z linii rodzinnej -niby genetyczne . Ktoś z rodziny mógł kiedyś popełnić jakiś błąd - energetyka to pamięta ( na przykład babcia chciała usunąć ciążę - to tylko przykład , u Ciebie to może być całkiem co innego ) -samo uświadomienie przyczyny powoduje uzdrowienie pola rodzinnego - ktoś na przykład mógł się kiedyś na kogoś "śmiertelnie" pogniewać i powiedzieć cos w silnym wzburzeniu . Program zaczyna działać. Są opisy u Lazariewa gdzie zwoływał rodzinę i wyjaśniali sprawy. siergiej-niko-ajewicz-azariew-t425.html
Pasuje mi to właśnie na uruchomiony program autodestrukcji w polu rodzinnym.
Są w necie pliki książki - chyba na chomikuj.pl



Na górę
   
 
 
Post: 06 gru 2010, 23:54 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2009, 12:45
Posty: 132
Płeć: mężczyzna
gabriel33 pisze:
A przecież jest jeszcze pokarm niefizyczny-prana-eter,Dlaczego nikt z Was nie próbuje tego sposobu odżywiania?Inni mogą ,a Istota L.nie-dlaczego?można wyjść z ciała a odżywiać się 5-wymiarowo nie-nikt tego nie uczył?


nie wiem czy tak nikt ;)


co do tematu, coz, nie mam zbyt wielkiej wiedzy o kolagenie i sposobach jego dostarczania, ale intuicja, doswiadczenie i inne przyklady podpowiadaja mi, ze miesko potrafi raczej powodowac niedobory niz dostarczac czegos wartosciowego do organizmu. przylaczylbym sie do glosow, ze odkwaszenie organizmu jest bardzo wazne. gdy przywrocisz rownowage kwasowa i ogolnie poprawisz diete organizm bedzie mial wiecej sily a jednoczesnie nie bedzie musial jej przeznaczac az tak duzo na detoksykacje, za to bedzie mogl zaczac przywracac pozostale,zaniedbane wczesniej procesy do stanu naturalnego - zlikwiduje przyczyne choroby.
usiadz sobie na spokojnie i przemysl - o ilu slyszales ludziach, ktorzy kopneli w kalendarz przez niejedzenie miesa? a teraz o ilu, ktorzy kopneli w kalendarz przez jego jedzenie ? (podpowiem, ze nadcisnienie, otylosc i jej powiklania, zawaly serca i wiele innych podobnych to w przewazajacej wiekszosci przede wszystkim dlugoterminowe skutki spozywania miesa) :D

ach i nie sadze zeby tu chodzilo o brak jakiegos skladnika - bardziej o nadmiar innych (tych niepozadanych)

_________________
kiedy spotykasz szermierza
staw mu czolo z mieczem w dloni
nie recytuj wiersza komus
kto nie jest poeta.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2010, 0:02 
Coś chyba Wam si e nie chciało kliknąć w link do opisu choroby. Jest tam wyraźnie napisane, że jest to choroba GENetyczna. A o tym jaki mamy wpływ na własne DNA, skąd się biorą choroby najwięcej mądrego ma do powiedzenia dr. Lipton. Genów nie wyleczysz rumiankiem i odstawieniem porannej szklaneczki spirytusu. :dope:



Na górę
   
 
 
Post: 07 gru 2010, 0:17 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 15 sie 2010, 22:55
Posty: 28
Lokalizacja: Dolny Slask
Płeć: kobieta
Jak przestalam jesc mieso w niedlugim czasie zauwazylam,ze pekaja mi naczynka wlosowate.Bralam przez 3 miesiace kolagen w kapsulkach.Wszystko wrocilo do normy.Musisz postepowac rozwaznie, bo tu nie ma zartow.Jadlam minimalne ilosci miesa a jednak cos zadzialalo destrukcyjnie u mnie.Slyszalam kiedys o polskim biochemiku prof.Jozefie Przybylskim,ktoremu udalo sie otrzymac kolagen aktywny biologicznie ale nie wiem czy do uzytku zewnetrznego czy wewnetrznego .Trzeba poszperac w internecie.Milo mi ze nie jestem sama w praktyce 100 dniowej ja jestem na 47 dniu.Pozdrawiam.

_________________
"Do swiatow dalekich dojdziesz,z umyslem swoim,sercem swoim z dusza swoja ... i powrocisz.Odmieniony.I nie pomylisz sciezek."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2010, 0:24 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Kokain pisze:
Coś chyba Wam si e nie chciało kliknąć w link do opisu choroby. Jest tam wyraźnie napisane, że jest to choroba GENetyczna. A o tym jaki mamy wpływ na własne DNA, skąd się biorą choroby najwięcej mądrego ma do powiedzenia dr. Lipton. Genów nie wyleczysz rumiankiem i odstawieniem porannej szklaneczki spirytusu. :dope:


Jak medycyna (lekarz) nie potrafi czegoś wyjaśnić to tłumaczy to wadami DNA. Prawda jest taka, że na temat DNA to i za pięćdziesiąt lat nie będziemy wiedzieć jak to działa. Żeby podnieść swój prestiż związany z kasą to cały czas chwalą się osiągnięciami w tej dziedzinie, ale nic to nie pomaga w leczeniu ludzi.

Co do odżywiania.
Każdemu się wydaje, że jak je wszystkiego po trochu to już się dobrze odżywia. Wcale tak nie musi być. Dzisiaj żeby znaleźć wartościowe jedzenie trzeba się wysilić i mieć trochę więcej wiedzy niż przeciętny zjadacz chleba. A jak o chlebie mowa to właśnie on wielokrotnie jest przyczyną chorób.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2010, 0:59 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 paź 2009, 3:00
Posty: 254
Płeć: mężczyzna
easy russian pisze:
skoro taka tajemnicza sprawa a gęste ciało się "rozpada" to może szukać przyczyny "wyżej "?
Poczytaj Lazariewa -może coś podpowie, tam jest dużo przykładów z życia - właśnie chorób z linii rodzinnej -niby genetyczne . Ktoś z rodziny mógł kiedyś popełnić jakiś błąd - energetyka to pamięta ( na przykład babcia chciała usunąć ciążę - to tylko przykład , u Ciebie to może być całkiem co innego ) -samo uświadomienie przyczyny powoduje uzdrowienie pola rodzinnego - ktoś na przykład mógł się kiedyś na kogoś "śmiertelnie" pogniewać i powiedzieć cos w silnym wzburzeniu . Program zaczyna działać. Są opisy u Lazariewa gdzie zwoływał rodzinę i wyjaśniali sprawy. siergiej-niko-ajewicz-azariew-t425.html
Pasuje mi to właśnie na uruchomiony program autodestrukcji w polu rodzinnym.
Są w necie pliki książki - chyba na chomikuj.pl

Wiesz, coś w tym może być :tak: Anyway, karmę i tak czy siak warto czyścić :)

alchemik pisze:
przylaczylbym sie do glosow, ze odkwaszenie organizmu jest bardzo wazne. gdy przywrocisz rownowage kwasowa i ogolnie poprawisz diete organizm bedzie mial wiecej sily a jednoczesnie nie bedzie musial jej przeznaczac az tak duzo na detoksykacje, za to bedzie mogl zaczac przywracac pozostale,zaniedbane wczesniej procesy do stanu naturalnego - zlikwiduje przyczyne choroby.

Ok, masz na myśli dietę alkalizującą? Jest gdzieś jakiś wykaz produktów zasadowych?

alchemik pisze:
usiadz sobie na spokojnie i przemysl - o ilu slyszales ludziach, ktorzy kopneli w kalendarz przez niejedzenie miesa? a teraz o ilu, ktorzy kopneli w kalendarz przez jego jedzenie ? (podpowiem, ze nadcisnienie, otylosc i jej powiklania, zawaly serca i wiele innych podobnych to w przewazajacej wiekszosci przede wszystkim dlugoterminowe skutki spozywania miesa) :D

W pełni się zgadzam alchemiku, tylko martwi mnie ten kolagen Mruga mniej mięsa = mniej kolagenu = słabsza tkanka łączna

Kokain pisze:
Coś chyba Wam si e nie chciało kliknąć w link do opisu choroby. Jest tam wyraźnie napisane, że jest to choroba GENetyczna. A o tym jaki mamy wpływ na własne DNA, skąd się biorą choroby najwięcej mądrego ma do powiedzenia dr. Lipton. Genów nie wyleczysz rumiankiem i odstawieniem porannej szklaneczki spirytusu. :dope:

No, ja tylko chciałbym się dowiedzieć, czy niejedzenie mięsa koliduje z ZM, o leczeniu nawet nie myślałem :uśmiech:

Donna pisze:
Jak przestalam jesc mieso w niedlugim czasie zauwazylam,ze pekaja mi naczynka wlosowate.Bralam przez 3 miesiace kolagen w kapsulkach.Wszystko wrocilo do normy.Musisz postepowac rozwaznie, bo tu nie ma zartow.Jadlam minimalne ilosci miesa a jednak cos zadzialalo destrukcyjnie u mnie.Slyszalam kiedys o polskim biochemiku prof.Jozefie Przybylskim,ktoremu udalo sie otrzymac kolagen aktywny biologicznie ale nie wiem czy do uzytku zewnetrznego czy wewnetrznego .Trzeba poszperac w internecie.Milo mi ze nie jestem sama w praktyce 100 dniowej ja jestem na 47 dniu.Pozdrawiam.

Ciekawe.. A masz też jakieś problemy z tkanką łączną/sercem? Ten Przybylski to chyba do użytku zewnętrznego.. Jadłaś może hydrolizat kolagenu?
Co do praktyki - u mnie minęło 32 dni

_________________
Anunnaki, obce cywilizacje, paleoastronautyka - kompilacja materiałów:
http://www.scribd.com/doc/55616065/Anton-Parks-Kroniki-Uras (aktualizacja - 19.12.2010; 222 strony)
Obrazek
http://bramaoswiecenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2010, 1:16 
homorek pisze:
Jak medycyna (lekarz) nie potrafi czegoś wyjaśnić to tłumaczy to wadami DNA. Prawda jest taka, że na temat DNA to i za pięćdziesiąt lat nie będziemy wiedzieć jak to działa. Żeby podnieść swój prestiż związany z kasą to cały czas chwalą się osiągnięciami w tej dziedzinie, ale nic to nie pomaga w leczeniu ludzi.
.


Ej ej ej! Polecam szczerze dr.Liptona bo widzę, że klasyfikujesz gościa do grupy tępogłowców z "dr'kiem" przed nazwiskiem a nie słyszałeś o czym mówi. Ten człowiek łączy naszą dostępną wiedzę o genach i DNA z tym co wiemy na temat siły ludzkiego umysłu, wiary, rezonansów itp.

KE4100000 pisze:
No, ja tylko chciałbym się dowiedzieć, czy niejedzenie mięsa koliduje z ZM, o leczeniu nawet nie myślałem :uśmiech:


I ty BŁĄD! Bo pytasz na forum gdzie aż roi się od informacji, które mogą mieć wpływ na ciebie i twoją chorobę. Wspomaganie wspomaganiem ale nie myślenie o leczeniu strąca cię tam gdzie nie ma nadziei. Nawet katar- potraktowany inhalatorem, polepszy się na 10 minut i powróci i będzie trwał 7 dni. I będzie beznadziejny.

Tak jak homorkowi, przede wszystkim Tobie polecam Liptona bo mówi wiele o mechanizmach powstawania chorób genetycznych i sposobach na ich traktowanie. Skórka warta wyprawki jeśli prawdą jest, że choroba powstaje w umyśle a jej fizyczny objaw jest tylko informacją, że jest wiele do naprawienia w mechanizmie naszego ciała.

No i słyszałam, że wiara że żyje się w rodzinie dotkniętej chorobą genetyczną zwiększa powagę występujących objawów i niejednokrotnie doprowadza do skutków przez lata spodziewanych i akceptowanych przez pacjenta. Był sobie pewien pan, który nie wiedział, że cierpi na chorobę genetyczną póki nie poznał członków swojej biologicznej rodziny. Zyli w strachu, czekając kolejnego ranka jak gdyby miałby być ostatnim. Jemu nigdy nic nie było bo umysł nie podzielał zbiorowej histeri i PRZYZWOLENIA NA CHOROBĘ. Znowu odwołanie do psychiki.

poszukaj Liptona na Tubce i daj znać co sądzisz.



Na górę
   
 
 
Post: 07 gru 2010, 1:31 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 15 sie 2010, 22:55
Posty: 28
Lokalizacja: Dolny Slask
Płeć: kobieta
Nie mam zadnych problemow zdrowotnych wszystko jest u mnie w normie.Hydrolizatu kolagenu nie jadlam.Posluchaj dr Liptona on mowi bardzo ciekawe rzeczy o genetyce w sposob przystepny dla kazdego i badz rozwazny.Pozdrawiam.

_________________
"Do swiatow dalekich dojdziesz,z umyslem swoim,sercem swoim z dusza swoja ... i powrocisz.Odmieniony.I nie pomylisz sciezek."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2010, 10:17 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2009, 12:45
Posty: 132
Płeć: mężczyzna
@KE4100000 - mysle, ze trzeba z tym miesem to po prostu zrobic stopniowo. zmierzam do tego, ze jak wszystko bedzie dzialac w twoim organizmie tak jak powinno (albo przynajmniej w zblizony sposob), to wszystkie procesy zaczna wracac do stanu naturalnego, czyli bedzie on wytwarzal tyle kolagenu ile powinien i zadne obciazenia genetyczne nie beda mialy na to wplywu. choroba genetyczna to nie cos takiego, ze jezeli twoja rodzina ja ma to ty tez musisz; bardziej jezeli zaniedbasz cialo do poziomu, w ktorym choroba ma szanse sie rozwinac (czyli stan powiedzmy 95% ludzi) to masz wieksze szanse, ze ona sie rozwinie. ale znowu, w momencie w ktorym przywrocisz twoj organizm do stanu zwalczajacego wszelkie choroby zanim one jeszcze zaczna sie na dobre rozwijac (czyli stanu naturalnego), ta rowniez ustapi.

z tego co pamietam, byl gdzies w tym dziale temat o produktach zakwaszajacych i odkwaszajacych. google tez na pewno pomoga, natomiast podstawy to: wszystkie produkty zwierzece - mieso, ryby, mleko, sery; produkty zbozowe - pieczywo, makarony (biala maka generalnie), cukier, slodycze itp; ogolnie nadmiar tluszczow i bialek, ziemniaki (!), kawa (choc pojawiaja sie na jej temat sprzeczne informacje), alkohol, czarna herbata. o produktach typu coca cola, lekach, papierosach i innych chemiach chyba nie musze wspominac :)
po drugiej stronie - zasadotworcze - to przede wszystkim grejfruty, cytryna, czosnek, imbir, buraki, porzeczki, jagody, kiszonki, wiekszosc zielonych warzyw, slonecznik, kielki, ziola i napary z nich, wydaje mi sie tez ze zielona herbata (ale nie jestem pewien).
zabawne, ale z zasady wiekszosc produktow slodkich w smaku dziala kwasotworczo, natomiast kwasne zupelnie odwrotnie - zasadotworczo.
jak sam widzisz, nie ma tu wielkiej filozofii. produkty uwazane za szkodliwe z roznych innych powodow, okazuja sie kwasotworcze, a produkty uwazane za zdrowe wykazuja dzialanie zasadowe. nie trzeba wykuwac calej tabelki, wystarczy trzymac sie tego co intuicyjnie wydaje nam sie byc czyste i miec korzystne dzialanie :)

to nie tak, ze musisz zaraz wszystko odstawic, chodzi o zachowanie umiaru i 'rownowazenie' produktami zasadowymi. jednak zdolnosc do alkalizowania produktow alkalizujacych przewaznie jest o wiele mniejsza niz zdolnosc kwasotworcza tych zakwaszajacych i wiekszosc zrodel wspomina, ze najkorzystniejszy stosunek to 80% produktow zasadotworczych do 20% kwasotworczych.
dlaczego to takie wazne ? ano dlatego, ze ma wplyw na ogolna dyspozycje organizmu i jego zdolnosc do robienia czegokolwiek (oraz jakosc przeprowadzanych procesow). permanentnie zakwaszony organizm jest 'przymulony', niezdolny do osiagniecia optymalnej wydajnosci cokolwiek robi. jesli chcesz wiec wyleczyc sie z chorob musisz najpierw przywrocic w organizmie klimat do skutecznej regeneracji ;)
wiesz, to nie tylko takie czcze forumowe gadanie czy powtarzanie co gdzies tam przeczytalem a nie sprawdzilem nawet zrodel. od 3 roku zycia bylem leczony sterydami i hormonami na bardzo silna astme, alergie, pozniej niedoczynnosc tarczycy a nawet reumatoidealne zapalenie stawow (sic!) i pewnie jeszcze kilka innych przypadlosci, o ktorych nie pamietam - wszystko to choroby nieuleczalne wg oficjalnej medycyny. o zerowej odpornosci na cokolwiek i powiklaniach po lekach, ktore bralem nie bede juz nawet wspominal ;). no wiec, coz, w wieku gdzies 15-16 lat stwierdzilem, ze skoro konwencjonalna medycyna nie oferuje mi rozwiazan, ktore mnie satysfakcjonuja, poszukam gdzie indziej. odstawilem wszystkie leki, wyrzucilem na poczatek ~50% produktow z mojej diety (mieso, nabial, podobne smieci), dolozylem troche ziol do codziennego picia i jakims dziwnym trafem ( :bezradny: ) nie mialem nigdy wiecej zadnego ataku astmy badz innych przykrosci. zapomnialem o wszystkich tych moich 'nieuleczalnych' chorobach, a one zapomnialy o mnie. ba, od jakichs 2-3 lat nawet przeziebiony nie bylem. ot, cala kuracja. po prostu dalem organizmowi szanse, zeby sam sie tym zajal. gdy nie zuzywamy az tyle energii na detoksykacje, nasz system immunologiczny jest po prostu nie do pokonania.

_________________
kiedy spotykasz szermierza
staw mu czolo z mieczem w dloni
nie recytuj wiersza komus
kto nie jest poeta.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2010, 14:25 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 paź 2009, 3:00
Posty: 254
Płeć: mężczyzna
alchemik pisze:
@KE4100000 - mysle, ze trzeba z tym miesem to po prostu zrobic stopniowo. zmierzam do tego, ze jak wszystko bedzie dzialac w twoim organizmie tak jak powinno (albo przynajmniej w zblizony sposob), to wszystkie procesy zaczna wracac do stanu naturalnego, czyli bedzie on wytwarzal tyle kolagenu ile powinien i zadne obciazenia genetyczne nie beda mialy na to wplywu. choroba genetyczna to nie cos takiego, ze jezeli twoja rodzina ja ma to ty tez musisz; bardziej jezeli zaniedbasz cialo do poziomu, w ktorym choroba ma szanse sie rozwinac (czyli stan powiedzmy 95% ludzi) to masz wieksze szanse, ze ona sie rozwinie. ale znowu, w momencie w ktorym przywrocisz twoj organizm do stanu zwalczajacego wszelkie choroby zanim one jeszcze zaczna sie na dobre rozwijac (czyli stanu naturalnego), ta rowniez ustapi.

Ty, wiesz, nawet mi to do głowy nie przyszło :tak: ; "NIEULECZALNA CHOROBA" - miałem to strasznie głęboko zakodowane. Chyba wiem co zrobię - zmiana diety + na wszelki wypadek sobie skołuję hydrolizat kolagenu. Zmianę żywienia czas zacząć :haha:

alchemik pisze:
z tego co pamietam, byl gdzies w tym dziale temat o produktach zakwaszajacych i odkwaszajacych. google tez na pewno pomoga, natomiast podstawy to: wszystkie produkty zwierzece - mieso, ryby, mleko, sery; produkty zbozowe - pieczywo, makarony (biala maka generalnie), cukier, slodycze itp; ogolnie nadmiar tluszczow i bialek, ziemniaki (!), kawa (choc pojawiaja sie na jej temat sprzeczne informacje), alkohol, czarna herbata. o produktach typu coca cola, lekach, papierosach i innych chemiach chyba nie musze wspominac :)
po drugiej stronie - zasadotworcze - to przede wszystkim grejfruty, cytryna, czosnek, imbir, buraki, porzeczki, jagody, kiszonki, wiekszosc zielonych warzyw, slonecznik, kielki, ziola i napary z nich, wydaje mi sie tez ze zielona herbata (ale nie jestem pewien).
zabawne, ale z zasady wiekszosc produktow slodkich w smaku dziala kwasotworczo, natomiast kwasne zupelnie odwrotnie - zasadotworczo.
jak sam widzisz, nie ma tu wielkiej filozofii. produkty uwazane za szkodliwe z roznych innych powodow, okazuja sie kwasotworcze, a produkty uwazane za zdrowe wykazuja dzialanie zasadowe. nie trzeba wykuwac calej tabelki, wystarczy trzymac sie tego co intuicyjnie wydaje nam sie byc czyste i miec korzystne dzialanie :)

Dziękować :język:

Kokain pisze:
I ty BŁĄD! Bo pytasz na forum gdzie aż roi się od informacji, które mogą mieć wpływ na ciebie i twoją chorobę. Wspomaganie wspomaganiem ale nie myślenie o leczeniu strąca cię tam gdzie nie ma nadziei. Nawet katar- potraktowany inhalatorem, polepszy się na 10 minut i powróci i będzie trwał 7 dni. I będzie beznadziejny.

Tak jak homorkowi, przede wszystkim Tobie polecam Liptona bo mówi wiele o mechanizmach powstawania chorób genetycznych i sposobach na ich traktowanie. Skórka warta wyprawki jeśli prawdą jest, że choroba powstaje w umyśle a jej fizyczny objaw jest tylko informacją, że jest wiele do naprawienia w mechanizmie naszego ciała.

No i słyszałam, że wiara że żyje się w rodzinie dotkniętej chorobą genetyczną zwiększa powagę występujących objawów i niejednokrotnie doprowadza do skutków przez lata spodziewanych i akceptowanych przez pacjenta. Był sobie pewien pan, który nie wiedział, że cierpi na chorobę genetyczną póki nie poznał członków swojej biologicznej rodziny. Zyli w strachu, czekając kolejnego ranka jak gdyby miałby być ostatnim. Jemu nigdy nic nie było bo umysł nie podzielał zbiorowej histeri i PRZYZWOLENIA NA CHOROBĘ. Znowu odwołanie do psychiki.

poszukaj Liptona na Tubce i daj znać co sądzisz.

Obejrzałem kawałek. Coś mi intuicja mówi, że będą zbieżności z Winterem i że facio dobrze prawi :hi hi: Na dniach zobaczę i skomentuję całość :uśmiech:

_________________
Anunnaki, obce cywilizacje, paleoastronautyka - kompilacja materiałów:
http://www.scribd.com/doc/55616065/Anton-Parks-Kroniki-Uras (aktualizacja - 19.12.2010; 222 strony)
Obrazek
http://bramaoswiecenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2010, 17:53 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
alchemik pisze:
w wieku gdzies 15-16 lat stwierdzilem, ze skoro konwencjonalna medycyna nie oferuje mi rozwiazan, ktore mnie satysfakcjonuja, poszukam gdzie indziej. odstawilem wszystkie leki, wyrzucilem na poczatek ~50% produktow z mojej diety (mieso, nabial, podobne smieci), dolozylem troche ziol do codziennego picia i jakims dziwnym trafem ( :bezradny: ) nie mialem nigdy wiecej zadnego ataku astmy badz innych przykrosci. zapomnialem o wszystkich tych moich 'nieuleczalnych' chorobach, a one zapomnialy o mnie. ba, od jakichs 2-3 lat nawet przeziebiony nie bylem. ot, cala kuracja. po prostu dalem organizmowi szanse, zeby sam sie tym zajal. gdy nie zuzywamy az tyle energii na detoksykacje, nasz system immunologiczny jest po prostu nie do pokonania.


:tak: :okok:

Podziwiam cię. W tym wieku dojść to takich pozytywnych wniosków to jest naprawdę sukces. Zastanawiam się tylko jak twoje otoczenie na to zareagowało i że ci na to pozwoliło.
Sam wiem po sobie, że jak się nie ma wsparcia w chociaż jednej osobie to jest bardzo trudno wytrwać w swych postanowieniach.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 gru 2010, 0:01 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2010, 16:23
Posty: 9
Płeć: mężczyzna
Witam wszystkich, mam też podobną sytuacje z niby nieuleczalną chorobą, którą mam od urodzenia.Podobno choroba genetyczna od strony matki.Moja nosi nazwę trombocytopatia czy trombocytopenia nie pamiętam już dokładnie jak, a może obie naraz mam :D .Polega na tym, że nie mam płytek krwi- brak krzepliwości krwi(jak się uderzę albo skaleczę to leci i leci). Kiedy się urodziłem to lekarze mówili rodzicom, że nie będę mógł nic robić, nawet płacz będzie powodował wylewy. No to tak wygląda gorsza część, przedstawiana przez lekarzy. :język:

A lepsza część czyli rzeczywistość jest taka, że jakoś sobie żyje normalnie, a chorobą się zbytnio nie przejmuje.
Ale do rzeczy po pierwsze miałem to szczęście, że mój tata interesował się dosyć dużo lekami ziołowymi, także bioterapia, itp., co ja z doświadczenia moge powiedzieć, że pomaga i mogę polecić, na pewno lepiej niż lekarstwa.Zdrowa dieta tez ma duże znaczenie.
Kokain prezentacje dr.Liptona oglądałem, według mnie bardzo dobre.Dużo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć.Więc nie jest tak źle, nie można sie tylko poddać i usiąść bez nadziei.

_________________
Kiedy miałem 5 lat, moja mama zawsze mówiła Mi,
że szczęście jest kluczem do prawdziwego życia.
Gdy poszedłem do szkoły, spytali Mnie kim chcę być gdy dorosnę.
Odpowiedziałem, że chcę " być szczęśliwy" .
Powiedzieli Mi, że nie zrozumiałem pytania.
Ja im powiedziałem, że nie rozumieją życia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sty 2011, 23:50 
__________________________________________________________________________________


Z książki: „Co choroba mówi o tobie” - Kurta Tepperwein’a


SŁABOŚĆ TKANKI ŁĄCZNEJ

Tkanka łączna jest odpowiedzialna za łączenie i spajanie ze sobą poszczególnych części organizmu. Zapewnia wytrzymałość i podporę dla skóry oraz innych organów kontaktu ciała. Tkanka łączna jest zatem swoistym łącznikiem ciała. Jej osłabienie to znak braku wewnętrznego oparcia i wewnętrznej wytrzymałości. U chorego pojawiają się szybko przebarwienia podskórne (niebieskie plamki), oznaczające, że łatwo można zranić jego ciało.

Słabość tkanki łącznej jest dla ciebie ostrzeżeniem, że jesteś zbyt słaby, zbyt podatny na wpływy i w ten sposób sam wystawiasz siebie na niebezpieczeństwo i możliwość zranienia. Zniszczone zostaje naturalne napięcie pomiędzy poszczególnymi częściami składowymi ciała.
Tkanka łączna odpowiada za twoje zdolności łączenia ze sobą poszczególnych części, co sugeruje, do jakiego stopnia jesteś elastyczny i gibki, jaka jest żywotność i giętkość twojego wewnętrznego „ja", jak bardzo jesteś obciążony i wrażliwy.

Jeśli masz silne połączenie ze swoim wnętrzem, dysponujesz również wewnętrznie silną podporą. Połączenie ze światem zewnętrznym, które ma charakter uzależnienia, jest wówczas zbyteczne. Jeśli jednak pozostajesz w zależności od otoczenia, wówczas jesteś podatniejszy na zranienia i urazy, ponieważ zależność nie współgra z naturalnym napięciem wewnętrznym.

Ponieważ brakuje ci połączenia z samym sobą, wchodzisz często w szkodliwe dla siebie zależności i w ten sposób zaczynasz nosić wobec świata zewnętrznego znamię niebieskich plamek. Przebarwienia i krwiste wylewy podskórne uwidaczniają twoją zależność od otoczenia i podatność na urazy. Uczestniczy w tym krew, jako siedziba duszy. Nieustannie otrzymujesz raniące bodźce od życia, jednak sam również jesteś takim bodźcem. Właściwie sam ranisz swoje prawdziwe „ja".

Jak możesz temu zaradzić?

Człowiek cierpiący z powodu osłabionej tkanki łącznej musi zrezygnować ze swojej nadwrażliwości a w zamian napełnić swoje wnętrze ufnością, duchową stanowczością i pierwotną pewnością siebie. Twoje prawdziwe „ja" wysyła ci tylko jeden bodziec - „bądź sobą".

Ten, kto postępuje w zgodzie ze swoim wnętrzem, nie potrzebuje już dłużej zachowywać się w sposób fałszywy i zakłamany, nie musi ustępować pod naporem złych wzorów i stanowisk, jednym słowem - nie musi już sam zadawać sobie bólu.

Świat zewnętrzny jest przecież tylko namiastką Całości i wezwaniem do znalezienia oparcia we własnej osobowości. Zatem ten, kto utrzymuje kontakt ze światem zewnętrznym tylko dlatego, że ten zastępuje mu brak wewnętrznego oparcia, oszukuje sam siebie.

Natomiast ten, kto odnalazł samego siebie, znajduje w sobie jednocześnie ukojenie, uspokojenie, żywotność i umocnienie. Dynamika i giętkość determinują byt zwierząt. Twoja tkanka łączna również może odzyskać swoją naturalną silę, trwałość i elastyczność dzięki tym cechom. Piękno, szczerość i prawda ukryte są w tobie. Jeśli masz mocne wnętrze, nie dajesz kierować się bodźcom z zewnątrz, a życie przestaje cię boleśnie ranić.

Ten, kto nie jest przewrażliwiony, może przyjmować otoczenie takim, jakie jest ono w rzeczywistości, ponieważ odnalazł wartość swojego własnego „ja". Wyszedłszy ze stanowiska „znam swoją wartość", łatwiej jest również o wspaniałomyślność wobec innych. Nie musisz się wypierać samego siebie, a przez to ranić swoje prawdziwe „ja". Słabość tkanki łącznej może zatem być w tym sensie pomocna w powrocie do swojego wnętrza, odnalezieniu samego siebie.



________________________________________________________________________________________




ODŻYWIANIE


@KE4100000
Czy jesz dużo świeżych, surowych owoców i warzyw pełnych witamin i minerałów??? Dieta wegetariańska w tej przypadłości jest właśnie jak najbardziej wskazana! Zwłaszcza Raw vegan!

Bo powodem problemów z kolagenem, mogą być, niedobory niektórych witamin, zwłaszcza C, A, E oraz minerałów - Cynku i Magnezu, które są niezbędne w syntezie Kwasu Hialuronowego, biorącego udział w produkcji kolagenu!!! Zwłaszcza Wit. C, która jest bardzo ważna w tej przypadłości ! Za to bardzo Nie wskazane jest mleko krowie i jego przetwory, bo zakwaszają organizm. Jeśli używasz to lepiej zrezygnuj, na korzyść dużej ilości świeżych, surowych owoców i warzyw.

Spisałam z ulotek od witaminy C:
Cytuj:
Wit. C - jest związkiem niezbędnym w wielu procesach metabolicznych, uczestniczy w syntezie kolagenu, wzmacnia naczynia krwionośne oraz działa przeciw utleniająco. Ułatwia przyswajanie żelaza i bierze udział syntezie hemoglobiny.

Cytuj:
Przy niedoborze Wit. C dochodzi do zaburzeń syntezy kwasu hialuronowego, zaburzeń syntezy kolagenu, nieprawidłowego funkcjonowania tkanki łącznej i procesów kostnienia. Wit. C stymuluje procesy odpornościowe organizmu.


Witaminy A, C, E, Cynk i Magnez są niezbędne w syntezie kwasu hialuronowego. A kwas hialuronowy, który bierze udział w produkcji kolagenu zawierają przede wszystkim surowe owoce i warzywa, zwłaszcza zielone, takie jak:
kapusta, szpinak, brokuły, zielony groszek, sałata, kalafior, szparagi, warzywa korzeniowe - marchew, słodkie ziemniaki, ziemniaki satoimo, imoji, korzeń konyaku, pomidory, skiełkowane różne ziarna (można samemu sobie wykiełkować lub kupić już gotowe, (zwłaszcza surowe ziemniaki zawierają wysokie stężenie kwasu hialuronowego. Ale gotowanie niszczy ten kwas oraz enzymy i witaminy więc trzeba jeść surowe).

Z owoców m.in.: jeżówka purpurowa, jabłka, gruszki, truskawki, brzoskwinie, banany, awokado, pomarańcze, papaje, melony, ananasy (mają bardzo dużą koncentracje Wit.C)

Bardzo wskazane są też:
- produkty z soji takie jak: tofu czyli serek sojowy z przefermentowanej soji, jogurt sojowy, mleko sojowe - rośliny strączkowe, fasola pinto, groch black-eyed, soczewica oraz orzechy, migdały, pestki dyni, brązowy ryż
- żelatyna ale Roślinna ! czyli Agar-Agar, który jest zrobiony ze sproszkowanych glonów morskich. Możesz sobie robić na niej galaretki owocowe lub warzywne (można ją kupić w sklepach eko). W ogóle wszelkie wodorosty morskie i rzeczne, algi, kelp, spirulina, chlorella i inne, są bardzo zdrowe bo zawierają, bardzo dużą koncentracje wszystkich witamin, minerałów i mikroelementów!!! Poza tym kolagen zawierają jajka, zwłaszcza białko i błony w skorupkach.


Kwas hialuronowy przyczynia się do produkcji kolagenu
Roślinne źródła kwasu hialuronowego:

art. przetłumaczony translatorem z ang.

http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://www.ehow.com/way_5268027_vegetable-food-sources-hyaluronic-acid.html&ei=0CtvS8bFOs3fsAaduoCCBg&sa=X&oi=translate&ct=result&resnum=7&ved=0CC4Q7gEwBg&prev=/search%3Fq%3DHyaluronic%2BAcid%2B%2Bsource%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26hs%3DtuE

art. w oryginalnej ang. wersji:

http://www.ehow.com/way_5268027_vegetable-food-sources-hyaluronic-acid.html

Jak zachować kwas hialuronowy w ciele:

art. przetłumaczony translatorem z ang.

http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&u=http://www.ehow.com/how_5594529_retain-hyaluronic-acid-body.html&ei=7chvS7y5NYaD_Aas5Km1Bg&sa=X&oi=translate&ct=result&resnum=1&ved=0CA4Q7gEwAA&prev=/search%3Fq%3Dhttp://www.ehow.com/how_5594529_retain-hyaluronic-acid-body.html%26hl%3Dpl%26client%3Dfirefox-a%26rls%3Dorg.mozilla:pl:official%26hs%3DcNP

art. w oryginalnej ang. wersji:

http://www.ehow.com/how_5594529_retain-hyaluronic-acid-body.html


@KE4100000
Mam nadzieje że przydadzą Ci się te informacje :tiaa: :jabłko: :bukiet:
Pozdrawiam :bużki: :hejka:



Na górę
   
 
 
Post: 08 sty 2011, 2:02 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 kwie 2010, 23:43
Posty: 674
Lokalizacja: Londyn
Płeć: mężczyzna
Polecam książkę "Przywracać zdrowie żywieniem" Ewy Dąbrowskiej.

Do znalezienia w sieci :)

Oto jeden z przykładów jej stosowania:

Cytuj:
Cukrzyca skojarzona z dną, hiperlipidemią, nadciśnieniem i otyłością

Pacjent lat 39. Przekazany został z poradni cukrzycowej, gdyz mimo maksymalnej dawki insuliny
(100 j.) miał wysoki poziom cukru we krwi. Równiez poziom trójglicerydów we krwi był rekordowo wysoki
i wynosił 1315 mg%, przy normie 100mg%. Cholesterol był takze bardzo wysoki (394 mg).
Od 4 miesięcy odczuwał zdrętwienie lewej ręki i miał duze bóle stawów rąk, łokci i kolan. Bóle
uniemozliwiały takie czynności jak trzymanie łyzki, czy przekręcenie kluczyka od samochodu. Od 7 lat
miał skazę moczanowa (dna) i liczne twarde guzki w okolicy przedramion, szyi, pleców. Miał tez nadciśnienie
tętnicze i miazdzycę zarostową kończyn dolnych. Z trudem wchodził na l piętro. Stopy były zimne
i jakby martwe. Dziąsła krwawiły i 2 zęby były rozchwiane.
Przebył 7 -tygodniową kurację warzywno - owocową, tracąc na wadze 19 kg (ze 1O3 do 84 kg, przy
wzroście 176 cm). W czasie kuracji miał zaburzenia statyki. JuŜ po 17 dniach kuracji ustąpiły: bóle stawowe,
krwawienia z dziąseł, oraz podskórne guzki. Poziom trójglicerydów obnizył się do 254 mg, a cholesterol
do 147 mg%. Po dalszych 2 tygodniach ustąpiła cukrzyca, zęby stały się mocne i przestały się
chwiać. Ciśnienie znormalizowało się. Cofnęły się zaburzenia neurologiczne, oraz poprawiło się ukrwienie
kończyn. Teraz mógł wbiec na 4 piętro bez zatrzymywania się.
Po upływie 31at pacjent powrócił do dawnej diety (mięso, ciastka, kawa) i wszystkie objawy powróciły.
Dołączyło się jeszcze zapalenie trzustki. Zastosowano ponowną kurację warzywną, uzyskując
cofnięcie wszystkich objawów. Obecnie czuje się dobrze, nie przyjmuje zadnych leków, przestrzega zasad
zdrowego zywienia.


Pozdrawiam

Ps.jeszcze nie słyszałem żeby jedzenie mięsa pomogło w wyleczeniu kogokolwiek z czegokolwiek.

_________________
There is a city
http://www.youtube.com/watch?v=Ejd2rsXoQSI

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 mar 2011, 7:10 
No wiec w moim przypadku... w tej chwili to juz prawie 15 lat niejedzenia miesa a moja tkanka laczna ma sie dobrze. Niby skad moge to wiedziec? Ano trzy ciaze za mna, skora wracala swietnie do formy, na brzuchu itd. zero rozstepow, ktore pojawiaja sie wlasnie przy slabej tkance lacznej (pekajace wlokna). Takze nie narzekam. A fanka miesa nie bylam nigdy. Nawet, jako dziecko unikalam, jak tylko moglam.



Na górę
   
 
 
Post: 23 mar 2011, 15:37 
gabriel33 pisze:
[...]Jeśli od urodzenia jesteś karmiony mięsem, to nie możesz (nawet idealnie zdrowy) z dnia na dzień przejść na wegetarianizm,bunt organizmu [...]

:cooo?: A skąd takie rewelacje? Kiedy 18 lat temu zrezygnowałem z mięsa z dnia na dzień, nie poczułem nawet najmniejszego cienia jakiegoś wyimaginowanego "buntu organizmu" :tak:
Wyniki co jakiś czas przy okazji - wszystko w normie :D Sorry za OT.



Na górę
   
 
 
Post: 24 sie 2011, 6:05 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 sie 2011, 12:41
Posty: 37
Lokalizacja: Truman show...
Płeć: kobieta
Tyle osób mówi, że nie wolno odstawić mięsa z dnia na dzień... Tymczasem to właśnie zrobiłam ja. Miałam 13 lat, gdy pewnego dnia postanowiłam zostać laktoowowegetarianką i bez żadnych przerw przez 5,5 roku w tym trwałam. Moje zdrowie na tym nie ucierpiało, jak mi grozili lekarze. Przeciwnie. Pożegnałam się ze szpitalami. Po tym 5,5 roku nie wróciłam do mięsa, jak ktoś mógł pomyśleć. Nadeszło kolejne "z dnia na dzień" na dietę wegańską. Na tej diecie trwam sobie od połowy roku i wygląda na to, że nic mi nie jest...
Przez te 6 lat nikt mnie przy tym nie wspierał. Właściwie to do dziś słyszę "za parę lat zobaczysz". Przy czym to oni przez te 6 lat zapadali na choroby, nie ja... Boli mnie myśl o tym, co zobaczę "za parę lat", bo to coś najpewniej nie będzie dotyczyło mnie...
http://www.forumveg.pl/viewtopic.php?t=5097
Tutaj "specjaliści" wypowiadają się na temat kolagenu...
Wydaje mi się, że przechodząc na dietę wegetariańską nie powinno być żadnego problemu z tym składnikiem... Nieco gorzej z laktoowowegetarianizmem (przy tej nie spożywa się już nawet żelatyny, a to na nią panuje moda i o zamienniki trudno) i zupełnie bałabym się polecać weganizm komuś, kto ma z problemy z kolagenem... Oczywiście, na upartego wszystko można, ale tu nie ma miejsca na "lenia" w postaci kanapki na śniadanie, obiad i kolację... Niektórzy tak robią. To chyba dzięki nim te diety mają złą reputację... I stąd mit o "buncie organizmu". To wynika najpewniej z "lenistwa" i niewiedzy. Weganizm, oczywiście, nie uważam za szkodliwy dla zdrowia. Bynajmniej. Chodzi mi o to, że przy dietach eliminujących te produkty, które tak naprawdę są najłatwiej dostępne, bardzo łatwo o potknięcie, przez trudności w nabyciu nowych nawyków, co dla jednych może przynieść gorsze dni, a dla drugich, którzy mają z czymś poważniejszy problem... może sprowadzić ostatni dzień.
A lekarze... Oni po prostu nie lubią wegetarian. Tak jak większość ludzi. Miałam podobno mieć większe problemy z sercem, 6 lat temu mi to powiedziano, a przez te 6 lat "arytmia" ani się nie uleczyła, ani nie pogłębiła.
Dieta dopuszczająca jedzenie ryb, i niekiedy drobiu, którą niektórzy w tym wątku polecali, jest dietą semiwegetariańską... Przy tej trzeba się chyba bardzo starać o te niedobory, których nie miewają przeciętni ludzie, bo wykreślone jest przecież tylko czerwone mięso...
Osobę mająca problemy z kolagenem polecałabym jednak traktować jak jajko i może rzeczywiście niech wprowadza zmiany stopniowo... Chodzi tylko o stopniowe przyzwyczajanie się do zwracania uwagi na to, co się je, a nie o podejrzenie negatywnych reakcji organizmu, bo nie wierzę w istnienie tego. Przydałby się też jakiś wyrozumiały dietetyk do pomocy, najlepiej wege...
Jeszcze mała dygresja...
Byłam w sklepie i czytałam składniki produktów (zawsze to robię, ale już bardziej odruchowo niż poznawczo, bo wiem, że często nie warto się tym kierować, gdyż i tam są kłamstwa...). Podeszła do mnie pracująca tam kobieta z zapytaniem co robię i czy może mi pomóc. Powiedziałam jej, że jestem weganką. Myślałam, że wtedy się odczepi, ale ona zaczęła opowiadać mi miejskie legendy o tym, że jej sąsiadka miała córkę, która została wegetarianką i wszystko pozornie było z nią w porządku, lecz po jakimś czasie zaszła w ciążę i urodziła niepełnosprawne dziecko!...
Nawet spróbowałam coś powiedzieć, ale kobieta udała, że musi się czymś pilnie zająć i odeszła. To nic, że miliony kobiet na wszystkich istniejących dietach czasem rodzi niepełnosprawne dzieci... To jedno urodziło się takie właśnie przez wegetarianizm swojej matki! Strzeżcie się, powiadam Wam, bo i Wasze dzieci takie będą!
Takie legendy krążą również wokół lekarzy, i dopóki na każde przeziębienie będą mi wciskać antybiotyki, dopóty nikomu nie polecę wierzyć im w sprawach odżywiania, o ile w ogóle w jakichś. Może lekarze nadadzą się do zapytania o godzinę, bo z pewnością stać ich na dobre zegarki - ale to tyle (Właściwie to moja koleżanka pochodząca z rodziny, w której zostanie lekarzem to tradycja, powiedziała mi, iż to normalne, że lekarz nie wyleczy pacjenta całkowicie, bo jeśli tak zrobi, to pacjent nie wróci i lekarz nie zarobi - a mówiąc mi to sądziła, że ten fakt to nic złego, a jedynie naturalna kolej rzeczy, zgrozo...).
Właśnie, co więcej... Od najwcześniejszych lat podawano mi antybiotyki. Zwykle na anginę, ale przypięto mi wtedy również inne, ciekawe choroby. Doszło do tego, że przez kilka lat brałam je co miesiąc przez tydzień. Gdy powiedziałam wszelkiej ludzkiej fanaberii dość, chorowałam w dalszym ciągu regularnie co miesiąc. Sama nie wiem po jakim czasie to się stało, ale w końcu przestałam tak często chorować. I gdyby się bardziej zastanowić... przez pół roku mojego weganizmu w ogóle poważnie nie chorowałam. A jaka jest pogoda, sami widzicie... Chyba wracam do siebie po tych latach trucia...
Poza tym wraz z odrzuceniem mięsa i antybiotyków zainteresowałam się ziołami... Hoduję, zbieram, suszę i oczywiście stosuję. Nie tylko leki wymiękają przy ziołach, ale również kosmetyki. Kiedyś aptekarz znał mnie po imieniu. Dziś nie pamięta jak wyglądam. Ktoś już wyżej również pisał o ziołach. Wydaje mi się, że jeśli Natura sprawiła, że na jakąś chorobę łatwo zapaść, to powinna również zapewnić równie łatwo dostępny sposób na jej uleczenie. Przecież nie jest naszym wrogiem. Dlatego też jestem skłonna uwierzyć chociażby w to, iż rak mógłby być niedoborem B17... A o chorobach wynaturzonych wolę się nie wypowiadać.
Czyli... jak już pisałam wcześniej, zdrowie nie jest dla "leni"... O wiele prościej zjeść cokolwiek, i o wiele prościej połknąć tabletkę... O wiele prościej po prostu umrzeć.

_________________
Cokolwiek napiszę, intencje mam czyste. Po prostu umysł mój zmieszany, serce puste, a duch kaleki...
"Don't you wanna hear...
Don't you wanna see...
...the colours in my head?"

http://shortsbay.com/film/skhizein



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group