Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 lis 2018, 13:39

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 236 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna
Autor Wiadomość
Post: 29 mar 2017, 16:40 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3347
Płeć: mężczyzna
Pierwszy

super to opisałeś,jako typowo prawdziwie swoje. :okok:

Cytuj:
...U gory na szczycie tej piramidy widzialem swiatlo, i udalem sie do niego. Swiatlo to widzialem za kazdym razem gdy przechodzilem na tamta strone, widzialem go rowniez w kilku moich widzeniach, ja wiem co lub kto to jest....


Tajemnicą jest co to za on?
A ludzie mają przecież takie okrągłe komputerki na karku w które trzeba czasem samemu sobie zapukać,i nie ma co się dziwić

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 29 mar 2017, 16:40 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 29 mar 2017, 16:53 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2015, 22:41
Posty: 255
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Gryfino
Witam; Zazwyczaj nie zabieram głosu na te tematy, powód jest jeden. Ograniczenie słuchającego ,ale coraz częściej zdarza się że ludzi to spotyka.
Wiec musi być coś na rzeczy. Po mojemu otworzyła się tobie furtka do innego
świata, może być to przypadek, albo i nie. Ostatnio dużo się dzieje. I w związku z tym masz dwie możliwości; pójść dalej tą drogą i spróbować się rozwinąć, albo zawrócić i zapomnieć o tym co ciebie spotkało. Myślę że wybrałeś tą pierwszą drogę, i dlatego napisałeś – opisałeś zdarzenie. Śmierć kliniczna to
nic innego jak rozdzielenie ,ciała od tak zwanej duszy [ są różne określenia tego stanu ]. Można również w kontrolowany sposób zrobić to samemu, ale trzeba
pamiętać o ograniczeniu czasowym , przebywania poza ciałem. Furtka się
otworzyła; teraz ty musisz dorosnąć – dojrzeć, do korzystania z tego uprawnienia.. Na to składają się różne składowe, np. .odżywianie, odtrucie
organizmu, kultura osobista, w skład kultury wchodzi parę przykazań; nie
zabijaj , nie rób krzywdy, nie kradnij, nie życz źle komuś, to w skrócie złe nawyki. A dobre ; Bądź pomocny, życzliwy, przyjazny, Dotyczy to do ludzi jak i zwierząt , pomocny jest Hinduizm. W brew logice kościół katolicki nie jest
przydatny w ręcz przeszkadza. Chodzi o blokadę jaką masz założoną przez
księdza; chrzciny,komunia,bierzmowanie,ślub kościelny. Są to cztery blokady
nakładane przez kościół katolicki w celu kontroli delikwenta. Zdarza się że
ksiądz zawali sprawę w nakładaniu blokady, no i wtedy delikwent może mieć
rozluźnienie . Tak że ta droga jest trudna i zarazem żmudna ,wymaga trochę
wyrzeczeń. Ale możesz mieć wtedy dostęp do szerszej i dalszej wiedzy. Wtedy
jest pewnik że nabytych umiejętności nie wykorzystasz w złym celu. Ludzie i
zwierzęta. Możesz dołożyć do tego również środowisko wodne i leśne.
Niema książki ani instrukcji jak postępować, musisz posłużyć się własną
intuicją, co możesz a czego nie wolno. Jeśli spełnisz te wymogi ,to na pewno
będziesz miał ułatwioną sprawę.
Będziesz mógł ,ciało w domu zostawić a sam podróżować po świecie . To tylko
jest kwestia na jakim etapie rozwoju jesteś. To co napisałem jest bardzo skrótowe, ale możliwe do wykonania. Liczy się przede wszystkim wewnętrzny
rozwój. Czego tobie życzę i pozdrawiam wszystkich. :pisze:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 mar 2017, 22:16 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 91
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Tak sie zastanawiam nad wszystkimi przyczynami tego co sie nam przydarza, i w zasadzie odkrylem to w moich przejsciach na tamta strone,
Swoja pierwsza smierc kliniczna przezylem trzydziesci kilka lat temu. Mialem wypadek samochodowy, zderzenie czolowe. Jak mnie wyciagnieto z samochodu nie wiem, pozniej zorietowalem sie ze nie mam jednego buta. W zwiazku z tym ze wypadek mial miejsce poza miasten, to sam dojazd karetki na miejsce wypadku to minimum 20 minut, i 20 minut z powrotem, czyli w sumie z tymi telefonami akcja reanimacyjna to okolo 1 godz. Ocknalem sie jak karetka podjezdzala pod szpital. , popatrzylem gdzie jestem, podziekowalem za podwiezienie zalodze karetki i wysiadlem. Do tej pory widze te ich kompletnie zaszokowane miny, prawie umrzyk wstaje i wychodzi.A ze mieszkalem w poblizu tego szpitale to znalem tam kazdy kat, wiec znanymi mi sciezkami nie niepokojony przez nikogo udalem sie do domu, przez znana tylko nielicznym dziure w ogrodzeniu.W zasadzie mialem tylko obrazenia glowy, i to nawet powierzchowne, gdy kilka godzin pozniej wrocilem do szpitala to zalozono mi 25 szwow.
Co sie dzialo w ciagu tej godziny nie pamietalem. Z czasem przychodzily wspomnienia tunelu, swiatla, ale takie zamazane. Kilka lat pozniej pojawil sie mi w piersiach bol, i to czasami dosyc intensywny. Lekarze nie mogli okreslic skad sie bierze. Po wykorzystaniu wszystkich mozliwosci wyjasnienia tego bolu, zdecydowalem sie na pojscie na regresing. Regresing prowadzil taki doktor wykladowca Akademi Medycznej, wyjasnilem mu o co mi chodzi, zeby okreslic przyczyne tego bolu. W czasie seansu , gdy cofal mnie wstecz , doszedlem wlasnie do czasu gdy bol ten sie pojawil, i to byl czas mojego wypadku, ale pojawil sie rowniez obraz gdy przeszedlem na druga strone i zobaczylem dokladnie jak tam jest; Po przeplynieciu morza, jeziora , w kazdym razie wiekszej wody wyladowalem na wyspie, polwyspie. Z tym ze wiedzialem ze to wyspa lecz nie widzialem jej dalszej czesci, tak ze to mogl byc rowniez polwysep. Na wyspie tej wznosily sie lagodne wzgorza porosniete zielona swieza trawa. Na najwazszym z tych wzgorz bylo swiatlo , i udalem sie tam. W oddali widzialem tylko kilka osob przechadzajacych sie skrajem wody. Stan szczesliwosci ktory panowal na tej wyspie to nie da sie opisac, tego po prostu nie mozna sobie normalnie wyobrazic, nigdy wczesniej czegos takiego nie czulem. Gdy doszedlem do swiatla stan ten sie jeszcze bardziej spotegowa, dolaczylo to tego jeszcze uczucie pelnej wiedzy. Swiatlo to mialo wysokosc od 3 do 4 metrow wysokosci , tzn. bylo 2 razy wieksze oddemnie i bylo w ksztalcie plomienia swiecy.
Wiem ze dla ludzi wierzacych , to moze byc wyobrazenie boga, lecz to nie jest bog to cos innego, to istota wyzsza, cos jak prawie zmaterializowana energia. Ze swiatlem tym przeprowadzilem rozmowe telepatyczna. Swiatlo to wytlumaczylo mi, ze zobowiazania jakie podjalem sie przed swoim urodzeniem jeszcze n ie wypelnilem, a moge je jeszcze wypelnic . Na moja sugestie ze chcialbym tu jak najszybciej wrocic, odpowiedzialo ze dopoki nie wypenie swojego zadania nie wroce, a kazda droga na skroty /samobojstwo/ doprowadzi do tego ze bede musial wszystko jeszcze raz powtorzyc. I wrocilem.
Pan doktor chcial mnie jeszcze dalej prowadzic , az do czasu wczesniejszego wcielenia, ale po tym wszystkim zrezygnowalem z dalszego regresingu.
Nastepna smierc kliniczna mialem kilka lat pozniej, a ostatnia ponad 7 lat temu.
Mysle ze w nastepnych postach to opisze.
A ten bol byl wywolany uderzeniem piersiami w kierownica, tak ze kierownica sie dosyc wygiela. Bol ten zaczal systematycznie zanikac, i po kilku miesiacach nie czulem go wiecej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 mar 2017, 10:32 
Rici, jesteś w stanie mi opowiedzieć dalszy ciąg Twojej historii? Bo nie powiem , że zaciekawiła mnie :o



Na górę
   
 
 
Post: 30 mar 2017, 12:43 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 876
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Ze swiatlem tym przeprowadzilem rozmowe telepatyczna. Swiatlo to wytlumaczylo mi, ze zobowiazania jakie podjalem sie przed swoim urodzeniem jeszcze n ie wypelnilem, a moge je jeszcze wypelnic . Na moja sugestie ze chcialbym tu jak najszybciej wrocic, odpowiedzialo ze dopoki nie wypenie swojego zadania nie wroce, a kazda droga na skroty /samobojstwo/ doprowadzi do tego ze bede musial wszystko jeszcze raz powtorzyc. I wrocilem.




1.Wszechświat jest polem infomacyjnym- niczym hologram wyobrażeń jak w naszych własnych głowach, pajęczynowy układ sieci neuronalnych jest niemal identyczny z tym kosmicznym.

2. Ludzka świadomość nie uświadamia sobie w pełni konsekwencji powyższego- nie tylko w życiu ale i "po śmierci" dalej postrzegając rzeczywistość jako coś stałego, zamiast w kategoriach częstotliwości które można zmieniać własną intencją- jeśli się ma połączenie ze źródłem zasilania poza układem na jaki wpływamy.

3. Ludzki umysł nie ma firewalla- w konsekwencji można podłączyć się i załadować "na kanał" niemal dowolne dane, obraz, rzeczywistość, światło, jezusa, uczucie, własną żonę czy co tam jeszcze znajduje się w bazie danych osobnika jakie zebrał za życia.

4. Jeśli komunikacja działa na zasadzie lustrzanej- nie podlega procesom myślowym, ani informacja nie zawiera się w "początek i koniec przekazu", nie ma też w tym momencie rozdzielenia na "nadawca i odbiorca " - mówię o źródle zasilania/własnej esencji poza układem w jakim się znajdujemy.

5. Człowiek działa na potrzeby innych- jak mówią że coś trzeba to trzeba, nie po to tyle rąk majstrowało aby nagle hodowla zaczęła uciekać- zresztą gdzie miał by pójść i po co.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 mar 2017, 14:03 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Moje paranolmalne zdarzenie mialo miejsce ponad 20 lat temu. Bylam wtedy w trakcie poszukiwania nowego mistrza/guru, bo na poprzednim sie zawiodlam. I znalazlam mistrzynie Ching Haj, ktora obiecywala natychmiastowe oswiecenie. A ze ja nie czulam sie zbyt dobrze w tym zyciu wiec oferta oswiecenia i wreszcie bycia kims bardzo mi odpowiadala. Ale chcialam miec gwarancje, ze to nie sa puste obietnice, wiec tak sobie w duchu prosilam ta pania aby mi dala jakis dowod.
Ktoregos wieczora po polozeniu sie do lozka widze w rogu pokoju, przy suficie bardzo jasne swiatlo. Blogo mi sie zrobilo od tego swiatla, wiec odwrocilam sie na bok i zasnelam.

Pozniej analizowalam to sobie i doszlam do wniosku, ze ci mistrzowie, w konszachcie z jakimis swiatami tylko czekaja na takie prosby. To bylo zaproszenie, aby moc cos wsadzic w cialo, jakis chip, czy sonde. Dziwne bylo ze jak widzialam to swiatlo to nie bylam zdziwiona. Nawet dzisiaj nie jestem zdziwiona.

-- 30 mar 2017, 15:07 --

Cytuj:
Nastepna smierc kliniczna mialem kilka lat pozniej, a ostatnia ponad 7 lat temu.


rici, nie wydaje sie Tobie dziwne, ze masz tak wiele klinicznych smierci?
Czy to nie jest oznaka, ze istnieje w Tobie pragnienie, aby wyniesc sie z tego swiata?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 mar 2017, 22:00 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 91
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Nastepna smierc kliniczna mialem 10 lat temu.
Przyjechalo pogotowie , doprowadzali mnie do porzadku przez jakies pol godz. , no i wzieli do karetki, a ze im odlatywalem jak znajdowalem sie w pozycji horyzontalnej, to przypieli mnie pasami do noszy i postawili prawie w pionie w karetce. Ostatnie co pamietam to jak mnie przypinano pasami do noszy i karetka ruszala na sygnale. Zawiezli mnie do najblizej polozonego szpitala. Na sygnale to jest oddemnie jakies 5 minut. Ocknalem sie jak mnie wyciagali z karetki, i od razu doszedlem do siebie, tak ze sam wstalem z noszy i poprosilem sanitariuszy o papierosa, byli kompletnie zdziwieni, ale mnie poczestowali i zapalilem. Do szpitala musialem wjechac na noszach, bo i tak szedlem na intensywna terapie, ale moglem sobie na tych noszach siedziec , a nie lezec.
Tym razem co przeszedlem po tamtej stronie od razu pamietalem. Pomiedzy pierwszym a drugim razem , byla taka roznica , ze na tej wyspie byly cale tlumy ludzi, tak ze musialem sie miedzy nimi przeciskac, by dojsc do wzgorza i tego swiatla. Ten tlum byl wrogo do mnie nastawiony, czulem jak mowia ; po co tu przyszedles, to nie twoj czas, nie wykonales swojego zadania. Rozmowa ze swiatlem wygladala jak poprzednio, i wrocilem.
Pozniej moj stan zdrowia dosyc szybko sie pogarszal, tak ze nawet przez kilka tygodni nie wychodzilem z domu, a przejscie z kuchni do Wohnzimmer/pokoj dzienny/ zabieralo mi okolo d 10 minut, a to jest okolo 15 metrow. Raz bylo lepiej raz gorzej, ale to jest makabra , nie mozna zlapac oddechu, nie mozna zrobic kroku. I 7 lat temu zona juz sie wk-la i jak zaczynalem znow odplywac zawolala pogotowie. No ci mieli w domu ze mna dwie godz, roboty, a byly trzy karetki,lekarz dyzurny, i na koniec przyjechala straz pozarna z drabina/ mieszkam na 3 pietrze/ Zona jak zobaczyla przez okno ze straz sie tam ustawia z drabina, to nie zwazajac na protesty sanitariuszy i lekarza wywlekla mnie, przy pomocy jednego bardziej rozgarnietego sanitariusza z mieszkania do windy , i zjechala na dol. Ja tego nie pamietam bo bylem juz po tamtej stronie, nawet tej strazy pozarnej nie pamietam , wiem to tylko z opowiadan mojej zony.Zona jak sprzatala pozniej mieszkanie to znalazla reklamowke strzykawek i opakowan po zastrzykach. Ja pamietam jeszcze jak szukali mi zyly by wbic w nia strzykawke, i mieli problem znalesc. Doszedlem do siebie po okolo 10 godz. na sali intensywnej terapii. To wiem bo pierwsze szukalem zegara, ale na tych kilku monitorach do ktorych bylem podpiety byl podawany aktualny czas.
To przejscie na tamta strone bylo tez troche inne.Nad ta woda , na wybrzezu znajdowal sie taki tlum , ze nie mozna sie bylo przez niego przebic. Nie pozwolili mi nawet wyjsc na brzeg. W glowie mi tylko huczalo od krzyku; wracaj, to nie twoj czas , wykonaj swoje zadanie. No i wrocilem, przeciez nie bede sie z nimi klocil.
Vindpust- ja sie juz w pewnym sensie do tych smierci przyzwyczailem. A jezeli Ci powiem ze kiedys oficjalnie ,urzedowo bylem przez kilka lat uznany za zmarlego. A le to tez bylo dobre bo przez to nie poszedlem do wojska.
Przed ta ostatnia smiercia kliniczna rzeczywiscie myslalem o odejsciu, ale wiedzialem ze nie wolno mi popelnic samobojstwa, bo wtakim przypadku wszystki to problemy, a moze jeszcze wiecej bede musial rozwiazywac w nastepnym wcieleniu. Nawet myslalem ze by oszukac , to poprostu sie wylacze , i wtedy umre spokojnie, i znajde sie w tej krainie na tej wyspie szczesliwosci. Ale pozniej doszedlem do wniosku , ze to i tak bedzie samobojstwo. Samo znalezienie sie na tej granicy, to juz niewyobrazalna ulga, nic cie nie boli, nie potrzebujesz nawet oddychac. Tak sie czulem na pare chwil przed odejsciem.
Czyli nie mam innego wyjscia i musze zyc by wykonac swoje zadanie, a jakie ono jest to nie wiem, jak je wykonam to bede mogl sie w koncu udac tam gdzie bylem.
Czasem jak rozmawiam z ludzmi na ten temat, choc zdarza sie to bardzo rzadko, duzo ludzi nie chce nawet na ten temat sluchac, zwlasza wierzacych to burzy cale ich wyobrazenie urzadzenia swiata wedlug religii. nie wyobrazaja sobie jak mozna sie nie bac smierci, piekla, sadu bozego itp. Ja tam bylem i wiem jak tam jest i chcialbym tam jak najszybciej wrocic. No ale mam tu jeszcze cos do zrobienia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 mar 2017, 23:17 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
rici pisze:
Ja tam bylem i wiem jak tam jest i chcialbym tam jak najszybciej wrocic. No ale mam tu jeszcze cos do zrobienia.


rici, czy jestes pewien ze to za czym tak tesknisz to to czego naprawde bys chcial?
Czy wpadniesz na to co masz do zrobienia czy nie, czy to zrobisz czy nie to nie zmieni Twojej sytuacji. Znowu wpadniesz w szambo, wymaza pamiec i wysla spowrotem na ziemie z nowa niby misja do spelnienia. I tak bedzie w kolko. Do tej pory tak bylo i to sie bedzie ciagnelo.

Tak jak ja to widze, to przychodzimy tu z przyszlosci, abysmy zobaczyli, odnalezli to co stracilismy podwyzszajac nasze wibracje, udoskonalajac sie. Tu na ziemi mamy szanse aby to odnalezc, bo Ziemia to planeta macierz, Zrodlo. Tylko tu mozemy uleczyc nasze rany, zjednoczyc sie z samym soba. Te inne swiaty, czy to te posmiertelne czy inne nie daja takiej mozliwosci. Sa tylko innymi pudelkami matrixowego wszechswiata.

Do zrobienia to nie tylko Ty masz ale cala ludzkosc: uwalniac sie z przekonan, bo jedynie przekonania oddzielaja nas od tego za czym tesknimy myslac, ze po smierci to dostaniemy.

Naszym najwiekszym zadaniem jest obudzic sie z letargu (obudzic cialo z letargu), przejrzec na oczy zamiast wierzyc w niewiadome i niewidzialne i obietnice bez pokrycia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 mar 2017, 16:26 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3347
Płeć: mężczyzna
Historia pacjenta,który wraca tam a potem tu,bez urazy Mruga

Cytuj:
...To przejscie na tamta strone bylo tez troche inne.Nad ta woda , na wybrzezu znajdowal sie taki tlum , ze nie mozna sie bylo przez niego przebic. Nie pozwolili mi nawet wyjsc na brzeg. W glowie mi tylko huczalo od krzyku; wracaj, to nie twoj czas , wykonaj swoje zadanie. No i wrocilem, przeciez nie bede sie z nimi klocil....


Aż taka przepychanka?Gdzieś Ty trafił,tolerancja tam się kończy i wszyscy lecą do tego światełka jak muchy,po drodze szturchając się łokciami?
Nie,nie piszę tego żartem.
N'ty raz powtórzę,że to nasze życie tu jest "życiem po śmierci"

Cytuj:
...Ja tam bylem i wiem jak tam jest i chcialbym tam jak najszybciej wrocic...


Hola hola...i znowu usłyszysz,że czegoś nie skończyłeś jak należy?
,
Też byłem na chwilkę,też przeżyłem,ale jednorazowo i za dzieciaka.Totalnie inna kraina,a na pewno nie jakiś stadion u wybrzeża...

Gdyby Ci się zdarzyło raz jeszcze,co miłym przeżyciem nie jest,bo musi mieć mało fajną przyczynę,to założe się ,że sceneria będzie inna
Pozdrawiam

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 mar 2017, 16:32 
angelrage pisze:
Cytuj:
Ze swiatlem tym przeprowadzilem rozmowe telepatyczna. Swiatlo to wytlumaczylo mi, ze zobowiazania jakie podjalem sie przed swoim urodzeniem jeszcze n ie wypelnilem, a moge je jeszcze wypelnic . Na moja sugestie ze chcialbym tu jak najszybciej wrocic, odpowiedzialo ze dopoki nie wypenie swojego zadania nie wroce, a kazda droga na skroty /samobojstwo/ doprowadzi do tego ze bede musial wszystko jeszcze raz powtorzyc. I wrocilem.




1.Wszechświat jest polem infomacyjnym- niczym hologram wyobrażeń jak w naszych własnych głowach, pajęczynowy układ sieci neuronalnych jest niemal identyczny z tym kosmicznym.

2. Ludzka świadomość nie uświadamia sobie w pełni konsekwencji powyższego- nie tylko w życiu ale i "po śmierci" dalej postrzegając rzeczywistość jako coś stałego, zamiast w kategoriach częstotliwości które można zmieniać własną intencją- jeśli się ma połączenie ze źródłem zasilania poza układem na jaki wpływamy.

3. Ludzki umysł nie ma firewalla- w konsekwencji można podłączyć się i załadować "na kanał" niemal dowolne dane, obraz, rzeczywistość, światło, jezusa, uczucie, własną żonę czy co tam jeszcze znajduje się w bazie danych osobnika jakie zebrał za życia.

4. Jeśli komunikacja działa na zasadzie lustrzanej- nie podlega procesom myślowym, ani informacja nie zawiera się w "początek i koniec przekazu", nie ma też w tym momencie rozdzielenia na "nadawca i odbiorca " - mówię o źródle zasilania/własnej esencji poza układem w jakim się znajdujemy.

5. Człowiek działa na potrzeby innych- jak mówią że coś trzeba to trzeba, nie po to tyle rąk majstrowało aby nagle hodowla zaczęła uciekać- zresztą gdzie miał by pójść i po co.


Jakie wnioski, szkoda że fizycznie te oddechy jogiczne, czakry i inne duperele nie działają , no ale czego człowiek nie zrobi dla $, puste słowa...



Na górę
   
 
 
Post: 31 mar 2017, 17:08 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3347
Płeć: mężczyzna
Wtrące 3 pigułki:
1.usiądź z pustym umysłem
2.czakry zostaw,gdyby Ci nie działały to byłbyś chyba formą głazu
3.inne duperele znajdują się w powyższych dwóch

Jesteś robotem? :)

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 mar 2017, 17:27 
Jak najbardziej, przez cały czas zapodaje sobie jakieś częstotliwości solfeżowe, misy tybetańskie, ale co z tego jak fizycznie mi to nic nie daje? Pobieranie energii z ziemi, powietrza - mam wrażenie że sam siebie oszukuje :/

Próbowałem jeszcze wprowadzać się w stan OOBE, ale niestety bezskutecznie. Na domiar tego ostatnio w ogóle nie miewam snów, marzeń sennych, także jestem trochę zawiedziony.
Myślałem, że Dar66 mi coś ciekawego opowie - niestety również zrezygnował, wybornie!
Czekam na jakiś znak, byle pozytywny <: , albo ci ludzie co opisują że spotkali reptilian, albo czas im się zatrzymał, to dopiero ciekawe doświadczenia.



Na górę
   
 
 
Post: 31 mar 2017, 19:47 
To jest na zasadzie że ja coś praktykuje , ale potem uświadamiam sobie że oszukuje samego siebie , bo w żaden sposób to na mnie nie oddziałuje - nie mam marzeń sennych, żadnej energii pozytywnej nie wyczuwam...
Od jakiegoś czasu czytam na temat "trzeciego oka" i ludzie wypowiadają się, 'aaaa ze to nie powinno się otwierać 3 oka , bo to cierpienie dla nieokiełznanego ciała etc' a drudzy z kolei 'aaaa to wiele lat pracy' - poco miałbym nawet próbować skoro od razu jestem na porażkę skazany?
Tak samo z energią kundalini. Za dużo nieścisłości w tym wszystkim.
Moja babcia przez całe życie chodziła do kościoła, postępuje jak chodzący ideał, a jeszcze żadnego oświecenia nie doznała.

Coraz bardziej zaczynam to wszystko kwestionować, chociaż panowie z NiezaleznaTV na YouTubie bardzo fajnie opowiadają o różnych nieprzyziemnych sprawach :)

Myślałem, że jak Dar tyle lat w tym temacie siedzi , to zarzuci jakąś mądrością, a nie tylko wymijające posty wrzuca :mrgreen:



Na górę
   
 
 
Post: 31 mar 2017, 20:15 
Nie uciekam przed życiem, od zawsze interesowało mnie skąd się wzięliśmy na ziemi, co jest po śmierci, czym tak na prawdę jest Bóg itp.
Może jak doczytam do końca drugą część książki Melchizedeka to na coś więcej już będę mógł wpłynąć tą swoją " medytacją " , bo dalej Melchizedek opisuje w jaki sposób właśnie uruchomić to nasze pole MerKaBa.
Jak już pisałem, nie uciekam przed życiem, uczę się jeszcze, dlatego w wolnych chwilach mogę rozwijać swoje zainteresowania :D
Ale wolałbym wiedzieć więcej i potem zrobić krok w tył , niż nic nie wiedzieć, bo to właśnie daje mi energie do działania..



Na górę
   
 
 
Post: 31 mar 2017, 22:35 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 05 gru 2015, 1:56
Posty: 41
Płeć: mężczyzna
Właśnie mija rocznica mojego pierwszego OOBE. Z tej okazji chciałbym się podzielić moim doświadczeniem. Akcja działa się 11 lat temu. Byłem uparty w moich dążeniach wyjścia z ciała. Nic mi nie wychodziło, czytałem wszelkie książki i fora internetowe. W którymś momencie olałem to wszystko i po prostu zacząłem ćwiczyć NEW- new energy ways Roberta Bruce'a oraz inne ćwiczenia oddechowe, relaksacyjne. Byłe dla mnie po prostu ciekawsze. Po dwóch miesiącach praktyki udało mi się zupełnie spontanicznie wyjść z ciała, gdy moja matka obudziła mnie do szkoły. Poczułem by nie iść tego dnia i położyłem się spać do innego pokoju. Wówczas doświadczyłem poraz pierwszy świadomie paraliżu sennego. Chwilę później wyrzuciło mnie pod sufit i widziałem moje śpiące ciało. Byłem przeszczęśliwy, że w końcu tego doznałem. To było tak realne - nie można tego porównać do snu w żadnym przypadku, nawet tego bardzo intensywnego. Czułem, że rzeczywiście latam po moim mieszkaniu, a nie w swoich marzeniach. Kątem oka zauważyłem dym za balkonem, a następnie próbowałem polecieć do kolegi spytać się o fakty z jego życia, by później móc je zweryfikować w realu. Wyleciałem przez okno i kierowałem się do jego mieszkania, które było 2 bloki dalej od mojego. Nie miałem w ogóle ciała, poruszałem się myślą, jakbym był tylko umysłem. Czułem się jak nowo narodzone dziecko, które musi ogarnąć nowe zasady poruszania. Lecąc po prostej traciłem kontrole i spadałem na dół. Zauważyłem że lecąc delikatną sinusoidą lepiej kontroluje tor lotu, jakbym nadawał sobie prędkości dzięki temu. Widziałem jakby wszystko 360stopni wokół mnie. Tam gdzie się skupiłem, tam leciałem i obraz się wyostrzał. Bardzo ciężko jest to ująć słowami, w każdym razie było to nowe dla mnie doświadczenie. Gdy już miałem wlecieć do pokoju kolegi przez ścianę budynku, to zatrzymałem się na niej i cofnęło mnie do ciała. Już nie pamiętam kto mi to powiedział, ale po obudzeniu poinformowano mnie, że moja szkoła została podpalona. Leży ona na tej samej ulicy, co mieszkanie w którym doświadczyłem oobe. Skojarzyłem, że dym który widziałem w oobe, pochodził od palącej się szkoły.
Niedawno znalazłem archiwalny artykuł z tego zajścia: http://wiadomosci.wp.pl/uczennica-podpa ... 016212609a
To oobe zapoczątkowało moją przygodę, która trwa do teraz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 kwie 2017, 17:44 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3347
Płeć: mężczyzna
@DeTry,dziwnym jesteś człekiem=może to złe określenie dla kogoś ,kto szuka wyjścia,jakiegoś wyjścia,jakiegoś punku zaczepienia,będąc tu,w tym fizycznym ubranku ,i zapominając o takim prawdziwym,sobie.Ja mam wrażenie ,że na siłę i na przedwczoraj szukasz całej masy rozwiązań,zapytując czy pukając w zamknięte drzwi.
DOSKONALE sobię zdaję sprawę z tego,że od czegoś trzeba zacząć,w tym całym mętliku dla takich ludzi jak Ty przychodzi taki moment...zagubienia i postawienia przed sobą wszelkich możliwych znaków,drogowych.Szukasz,i to jest Fantastico

NIKT CI nie pokaże gdzie znajdziesz rozwiązanie,z czasem.
Czytałeś może takie coś@Arthur E.Powell?
W takim cyklu?
arthur-e-powell-the-solar-system-pdf-t11944.html
Zostaw tego drunvaldo,mam toto,książkowe...zupełnie olałem w połowie.Ale to ja,więc nic wielkiego.
Czy to ciągle jest jakieś dziwaczne,niezrozumiałe?

Co taiego dziwnego przeżyłeś by tu zaistnieć,w tym temacie akurat,bo np.Kol.Stah miał jakieś problemy od rańca z atmosferą
,
Ja się nie wyróżniam od tłumu,ale może kiedyś gdzieś walnę co i kaman?
Krok po kroku i nic nie wymuszaj,nie prowokuj.Szukasz?zawiodłeś się?=daj sobie spokój-samo się odnajdzie,w najlepszym,albo najgorszym czasie,mnie dotknęła z buta ta druga opcja.A Tobie i nikomu tego nie życzę,a wiem komu się "odwdzięczę",z buta.

Moje przeżycia paranormalne?Nie ma nic para coś tam,doświadczam..jest oki :) ,daję radę.dzień w dzień ,a właściwie w noc co noc

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 kwie 2017, 18:56 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Sa dwa rodzaje zablokowac przed doznawaniem czegos:
Pierwszy to jest opor ciala.
Cialo jest swiadomoscia i pewne doswiadczenia kojarza mu sie ze smiercia i bedzie sie bronilo i wrecz uniemozliwialo aby to przezyc jeszcze raz.

A drugi to blok plemienny, czyli zablokowanie odziedziczone po przodkach.

Tak wiec praca z emocjami, zablokowaniami staje sie nieodzowna aby zaczac doswiadczac czegos innego od tego co znamy.
Praca ze soba jest tez nieodzowna, aby te doswiadczenia nie staly sie koszmarem, czy zeby nie wyladowac w psychiatryku. To nie jest zabawa.

Jest tez taka zaleznosc, ze im bardziej chce sie czegos doznawac tym wiekszy staje sie opor przed tym.

Jako ze w naszym matrixowym swiecie mamy biegunowosc, to znaczy to tylko tyle, ze jak chcemy np. doswiadczyc czegos to mamy tez takie "ja", ktore tego nie chca. Lepiej jest przyznac sie przed soba, ze sie tego nie chce (tego co sie mysli, ze sie chce), porozmawiac ze soba o powody oporu niz na sile probowac to wywolac.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 kwie 2017, 20:30 
@Dar
Solar system E.Powella nie czytałem, nawet gdyby, to ciężko byłoby zrozumieć naukowy język po angielsku.
Jeżeli chodzi o Melchizedeka , on opisuje w swojej serii pół życia, także ciężko jest nam pewne rzeczy zrozumieć czytając coś jednym tchem, ale taki ogólny przekaz jak najbardziej. Pisze o tym w jaki sposób Egipcjanie przechodzili proces inicjacji, o metodzie jaką łączyli się ze świadomością Chrystusową itp. Dalej z tej co widzę, pisze o MerKaBa, aurze, ciakramach i innych ciekawych rzeczach. Dlaczego miałbym zrezygnować z tego :cooo?:
Co oznacza Twój awatar ? tak z ciekawości :D
@Vindpust
"Nie radzę otwierać 3 oka, bo tak jak mój znajomy skończysz w psychiatryku". To w jaki sposób w ogóle otworzyć się na nowe doznania, albo jak ruszyć tą czakre?
Potrzebuje jakiegoś bodźca , który sprawi że to co czytam to nie wymysły jakichś psycholi, a jak do tej pory, to żadnych takich bodźców nie odczuwam, żadne czakry mi nie wirują, no ale tak jak piszecie, może wszystko przyjdzie z czasem ...



Na górę
   
 
 
Post: 02 kwie 2017, 2:34 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 05 gru 2015, 1:56
Posty: 41
Płeć: mężczyzna
Informacja na temat czakr jest tak bardzo zafałszowana, że moim zdaniem można dać sobie z nimi spokój. Możesz rozwijać swój system energetyczny nie znając się na czakrach. Jeśliby doszukiwać się teorii spiskowych, to wdg mnie informacje o nich są powielane po to, by ograniczyć rozwój świadomości człowieka.
Cytuj:
Nie radzę otwierać 3 oka, bo tak jak mój znajomy skończysz w psychiatryku

Rozwój jakiejkolwiek czakry jak i sama medytacja niesie ze sobą zagrożenie.
Ingerencja w swoją energetykę wiąże się z zainicjowaniem i przyciągnięciem do siebie wydarzeń, które będą stanowiły równowagę dla tej zmiany energetycznej. Bez odwagi i pokory przyjęcia rzeczywistości taką jaka jest, stan energetyczny się pogarsza, co motywuje do jeszcze agresywniejszej "pracy nad sobą". Ten masochizm jest proponowany na masową skalę i nikt nie zdaje sobie sprawy że coś jest nie tak, bo żyje w złudzeniu o swojej boskości.
Moi drodzy. Istotą rozwoju czakr jest nie tyle odblokowanie i "powiększanie" jej, co wykorzystanie w świecie fizycznym jej aktualnego potencjału. Wtedy stopniowo rozwój ma sens i odbywa się on niejako automatycznie. Ciało fizyczne odzwierciedla stan energetyczny. Zatem zbyt szybka zmiana może stworzyć kontrast i rozdwojenie jaźni, tendencje do ucieczki do światów niefizycznych, nieumiejętność radzenia sobie z przyziemnymi sprawami.
By praktyka duchowa przynosiła korzyść, należy się przede wszystkim uzbroić w cierpliwość i nabrać wdzięczności dla życia. Gwałt na swoim niefizycznym ciele za pomocą agresywnych ćwiczeń, w celu zmuszenia rzeczywistości by dawała nam więcej i więcej i uchroniła od cierpienia prowadzi do autodestrukcji. Pisząc agresywne ćwiczenia mam na myśli "doładowywanie", "otwieranie" czakr. Podobnie ma się sytuacja z rozwojem świadomości poprzez medytacje. Człowiek w wyniku traum i krzywd wykorzystuje pewne mechanizmy obronne, które w efekcie ubocznym powodują otępienie świadomości. Jest to mechanizm OBRONNY, potrzebny dla nas, byśmy nie ześwirowali. Ludzie, którzy próbują zhakować ten mechanizm w imię rozwoju świadomości stają się powoli psychopatami. Rozwój świadomości ma sens wówczas, jeżeli znaleźliśmy już w sobie odwagę i sposób na zmierzenie się z problemami życiowymi, a medytacja jest jedynie formalnością, inicjującą owe wydarzenia. Wiele się mówi o tym że wszelkie toksyny wpływają na świadomość człowieka. Jest to poniekąd prawda, jest jeszcze jednak druga strona medalu. Stan świadomości człowieka wpływa na efektowność pozbywania się trucizn, więc nie warto też popadać w drugą skrajność i szukać wszelkich przyczyn swojego problemu w fizycznych aspektach. (taka mała dygresja)
Cytuj:
Potrzebuje jakiegoś bodźca , który sprawi że to co czytam to nie wymysły jakichś psycholi, a jak do tej pory, to żadnych takich bodźców nie odczuwam, żadne czakry mi nie wirują, no ale tak jak piszecie, może wszystko przyjdzie z czasem ...
Tuż przed zaśnięciem, poczuj intensywnie miejsce w mózgu trochę wyżej niż między uszami (tam gdzie znajduje się szyszynka). Koncentruj się jakiś czas tylko i wyłącznie na tym odczuciu. Cierpliwie i dokładnie. Możesz pod powiekami zobaczyć kulkę światła. Najlepiej, jak zaśniesz podczas tego ćwiczenia. Rob tak przez tydzień czasu i zobaczysz jakie zmiany zaszły.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 kwie 2017, 20:07 
Wczoraj ponad pół godziny wyobrażałem sobie w stanie relaksacji jak energia wypływa z kości krzyżowej; otwiera się 3 oko, ale wszystko na nic :stop:
Dzisiaj spróbuje metodę @Mateusza

@edit
ostatnio przeczytałem ciekawy artykuł, co na ten temat sądzicie?
https://jarek-kefir.org/2017/03/30/wszystko-co-powinienes-wiedziec-o-ostatecznym-wyzwoleniu-z-matrixa/



Na górę
   
 
 
Post: 03 kwie 2017, 12:58 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Mateusz Dragwa pisze:
Tuż przed zaśnięciem, poczuj intensywnie miejsce w mózgu trochę wyżej niż między uszami (tam gdzie znajduje się szyszynka). Koncentruj się jakiś czas tylko i wyłącznie na tym odczuciu. Cierpliwie i dokładnie. Możesz pod powiekami zobaczyć kulkę światła. Najlepiej, jak zaśniesz podczas tego ćwiczenia. Rob tak przez tydzień czasu i zobaczysz jakie zmiany zaszły.


Wczoraj przed zasnieciem robilam to cwiczenie.
Dzsiaj rano pojawil sie taki opor, ze brzuch mnie rozbolal. Ale wylapalam zdania, ktore spowodowaly te dolegliwosci. To nalezalo do wzorcow posluszenstwa z ktorymi pracowalam dosc dlugi czas i to co dzisiaj sie pojawilo, to albo czesc zaprogramowan albo sedno.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 kwie 2017, 16:09 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 91
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Wszechswiat tak materialny jak i duchowy na budowe fraktalna. Tzn. co na gorze to i na dole.
Nasz poziom w miare rozumiemy, wiec i inne poziomy moga byc tez w podobny sposob rozumiane. Nasz Matrix na naszym poziomie , moze byc taki sam jak Matrix na wyzszym poziomie.Ale to wszystko moze byc razem polaczone i wszystko wzajemnie na siebie oddzialowywuje.
Dla naszych dusz , nasze ciala sa jak takie ubrania, jezeli zniszczysz jedno bierzesz drugie. Chociaz mozesz sobie kupic jedno ubranie i nawet w nim nie chodzisz, poniewaz ci sie nie podoba, i go wyrzucasz , lub podarowywujesz innemu. Podobne zasady moga byc tez na poziomie dusz.
A propo dusz ; w naszym rozumieniu w egzystencji na tej Ziemi, dzielimy je na 5 rodzajow.
1.Dusze noworodki; to tacy ktorzy sie inkarnowali na Ziemi po raz pierwszy. Po kilku taklich inkarnacjach i nabraniu pewnych doswiadczen i nauk przechodzimy do ;
2.Dusze dzieci, i tu znowu nabywamy przez kilka nastepnych wcielen doswiadczenia i nauki, przechodzimy do nastepnego etapu;
3.Dusze mlodziencze; i tu jak i poprzednio, po przejsciu tego etapu przechodzimy do;
4.Dusze dojrzale ; i jak i poprzednio po nabyciu doswiadczenia i nauk przechodzimy do ostatniej grupy;
5.Dusze stare; To sa juz ostatnie inkarnacje, i przechodzimy na wyzszy poziom, po zgromadzeniu calej potrzebnej wiedzy, i doswiadczen.
Czas jest liniowy i ograniczony tylko na naszym poziomie, na wyzszych poziomach mozna go swobobnie przekraczac, tak ze nasze aktualna pierwsza czy ostatnia inkarnacja nie musi byc pierwsza , czy ostatnia. Dla kogos dla kogo czas nie istnieje w takim zrozumieniu jak w naszym , nie ma z tym problemow.
Kazdy poziom ma "wolna wole " w swoim rozwoju, lecz jest ograniczony i zarazem powiazany z rozwojem na innych poziomach.
Reptilianie czy inni obcy tez sa powiazani warunkami rozwoju, z innymi wyzszymi poziomami, i oni tez maja swoj Matrix.
No ale my sie trzymajmy naszego poziomu.
A teraz takie moje widzenia-rzezycia. ktore mysle ze sa istotne dla tego tematu.
Cztery lata temu bylem 3 razy w Polsce w ciagu roku i trzykrotnie ladowalem w szpitalu.
Moja corka chciala koniecznie spotykac sie ze swoimi kuzynkami i kuzynami w Polsce, poniewaz w Niemczech nie zadnej blizszej rodziny, poza tym chciala szlifiwac jezyk.W domu mowi sie po polsku i po niemiecku, rozumie dobrze, tylko z wypowiadaniem sie po polsku miala problemy, po prostu w kazdej chwili mogla to wyrazic po niemiecku.
Za moim trzecim pobytem gdy juz nie za dobrze sie czulem, mialem takie widzenie; W przestrzeni kraza takie polprzezroczyste kule wypenione kolorowymi swiatlami, z tym ze te kule byly raczej w ksztalcie owalnym jak jajko. Przepieknie to wygladalo. Z boku padal na te kule strumien bialej energi, gdy przechodzil przez te kule jeszcze bardziej mienily sie wszystkimi kolorami. Na dole jakby na stalej powierzni stala jedna kula rownie piekna, lecz otoczona taka skalna powloka. Ta biala energia nie mogla sie przebic przez te skorupe. Wiedzialem ze to bylem ja. Ta biala energia spytala sie czy rozbic te skalna skorupe, czy chce dolaczyc do tych innych w gorze. Odpowiedzialem ze tak. Biala energia musiala kilkakrotnie uderzac w te skorupe zanim ja rozbila. W sumie nie rozbila jej calkowicie, ta czesc ktora byla od strony stalej powierzchni zostala, tak ze nie moglem sie unies do gory , ale energia mogla juz swobodnie przechodzic przeze mnie, i moglem blyszczec jak inne kule.
Rano gdy wstalem poszedlem do lazienki by sie umyc, w takcie mycia zebow, dostalem takie cisnienie na odbytnice, ze nie moglem juz zdazyc do toalety tylko zalatwilem sie do wanny, wycieklo ze mnie oklo 5-6 litrow czarnej mazi. Czegos takiego jeszcze nie przezylem. Moj brat ktory jest lekarzem powiedzial ze to musialy mi peknac wrzody na zoladku, i krew z wrzodow tak wyglada, ale 5-6 litrow krwi to ja nie mam w calym organizmie, i zadnych wrzodow nigdy nie mialem.Miesiac wczesniej mialem badania wlasnie pod tym wzgledem. Kilka dni pozniej trafilem do szpitala. Na 3 lub czwarty dzien pobytu w szpitalu mialem nastepne widzenie; Jakby dalszy ciag tego wczesniejszego widzenia. Z tym ze obok mnie znajdowala sie ta korolowa kula , tylko ze ze dwa razy wieksza oddemniei o czywiscie o wiele piekniejsza. I wtedy ta biala energia spytala mnie czy sie chce zjednoczyc z ta kula, wtedy bedzie mi lzej. Odpowiedzialem ze jezeli przestane byc soba, czyli beda raczej ta wieksza kula , to nie chce , chce zostac taki jaki jestem , obojetnie na konsekwencje. Biala energia zagwarantowala mi ze pozostane w pelni soba taki jaki jestem, a ta druga kula bedzie mi tylko pomagac. Wyrazilem zgode. I ta wieksza kula zmniejszyla sie weszla do mnie.
Po okolo trzytygodniowym leczeniu w szpitalu , przyjechal do mnie dr. z Kliniki chirurgii pluc im.JP II w Krakowie, i namowil mnie na operacje, wedlug niego nie mialem innego wyjscia. Ordynatoren na tym oddziale gdzie lezalem byl moj dobry znajomy, moj byly sasiad. Byl rowniez dobrym znajomym mojej starszej corki. I wlasnie w rozmowie z nia powiedzial ze zostalo mi pare dni zycia, jak dobrze pojdzie. Dlatego corka przestala mnie odwiedzac w szpitalu, poniewaz nie chciala widzec jak umieram.Dobrze ze pozniej przyjechala z Niemiec moja zona i mlodsza corka.
Po tygodniu jak podpisalem zgode na operacje usuniecia prawego pluca przewieziono mnie do Kliniki JPII w Krakowie. tam lezalem nastepne dwa tygodnie, przeprowadzano dalsze badania przygotowywano mnie do operacji. W trakcie nastepnych badan wyszlo ze lewe puco jest rowniez do usuniecia. Czlowiek ma w sumie 5 platow pluc, trzy w prawym, i dwa w lewym. Ja mialem w prawym gornym placie ropniaka praktycznie na caly plat.15x6x5 cm. a w lewym gornym stwierdzono guzy nowotworowe o srednicy oklo 3 cm. W zasadzie bylem juz calkowicie przygotowany do operacji , pozostala jeszcze opinia anstezjologa, i ten ostatecznie nie wyrazil zgody na operacje, bo jak stwierdzil, ze operacja sie moze udac, ale z narkozy to sie juz wiecej nie obudze. I wypisano mnie do domu. Po szpitalach poruszalem sie za pomoca wozka inwalidzkiego, z tym ze nie siedzialem we wozku tylko go pchalem przed soba, a wozek byl mi potrzebny by nie upasc.No i wywiezli mnie wozkiem przed szpital i zostawili , musialem czekac az brat przyjedzie po mnie, poniewaz corka i zona musialy wrocic do Monachium, corce skonczyly sie wakacje, a zonie urlop.Ale powoli zaczalem dochodzic do siebie i za kilka dni pojechalem sam do Monachium do domu. Nie sam jechalem tylko przewozem.
Jeszcze gdy lezal w normalnym szpitalu to ordynator mi powiedzial ze te wszystkie choroby ktore mam to sa wynikiem lekarstw ktore biore. A mialem ciezka ostorerose ,zmalalem 10 cm,kapletnie zniszczona watrobe, poczatkujaca cukrzyce, zniszczone nerki i nadnercza,serce na skraju zapasci,prostate, i jeszcze troche.
Pierwsze co zaczalem to systematycznie redukowac lekarstwai przechodzic na sloabsze lub ziola, zajelo mi to ponad dwa lata, np prednisonum/encorton to ja bralem 40 mg na dzien. Teraz nie biore nic. Watroba w miare dobrze funkcjonuje , nerki rowniez, serce jak przeszedlem badania kardiologiczne jest w normie.Po poltora roku , moj ropniak sam sie zlikwidowal, zmiany nowotworowe tez zniknely. W miedzyczasie bylem trzy razy pod narkoza , raz usunieto mi woreczek zolciowy, a dwa razy mialem badania bronchoskopem, w Niemczech te badania odbywaja sie pod calkowita narkoza, w Polsce przechodzilem je na zywo.Przez 5 lat mialem ostatni IV stopien POChP , dwa lata temu zmienili mi na III.
Nie wiem czy te moje widzenia mialy zwiazek z moim wyjsciem z choroby, ale mysle ze tak.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 kwie 2017, 17:33 
@Rici
Podziwiam Twoją walkę o życie.
te informacje o życiu po śmierci to wciąż są tylko teorie, w sumie to nie wiem czy kiedykolwiek już istniałem na ziemi, czy jestem duszą młodą czy starą, może w poprzednim wcieleniu byłem Einsteinem :D ciekawe czy byłoby możliwe to zbadać.
Z kolei jak ktoś pisał na forum, co gdybyśmy nie przechodzili przez ten tunel po śmierci? Każą nam uczestniczyć w tym całym teatrzyku i wymazują tylko pamięć, ciekawe co wtedy by się stało z duszą.
Naprawdę wstrząsające są te Twoje przeżycia i mam tylko nadzieję że już nie musisz się męczyć z powodu Twojego zdrowia. Co jak co, ale taką kule energii też chciałbym zobaczyć, cokolwiek :D, bo do tej pory to tylko wyczytuje milion teorii na różne tematy.
Napisz jak możesz co sądzisz na temat tego co napisałem:)
@Vindpust
Czy dobrze zrozumiałem to ćwiczenie? -> wyobrażam sobie mniej więcej w środku głowy szyszynke wielkości orzecha włoskiego i skupiam się na tym? Wczoraj próbowałem, ale długo nie wytrzymałem, no i znowu porażka.



Na górę
   
 
 
Post: 03 kwie 2017, 18:40 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
DeTry pisze:
Czy dobrze zrozumiałem to ćwiczenie? -> wyobrażam sobie mniej więcej w środku głowy szyszynke wielkości orzecha włoskiego i skupiam się na tym? Wczoraj próbowałem, ale długo nie wytrzymałem, no i znowu porażka.


A ja widze w tym sukces :)
Odkrycie, ze jestes nastawiony na porazke jest sukcesem. Gdzie czujesz ta porazke w ciele? Poczuj to. Co ona mowi? Wypisz sobie to wszystko. Co czujesz do siebie gdy tak ciagle Ci sie nie udaje i spotykasz sie z porazkami, jedna porazka za druga.... I co najgorszego moze sie stac gdy spotyka Cie porazka...?

Ja sie skoncentrowalam w tyle glowy, ale sie nie wysilalam, nie oczekiwalam, ze cos sie wydarzy to i dosyc dlugo wytrzymalam. A nawet zauwazylam brak mysli, taka pustke w glowie Nic sobie nie wyobrazalam, zadnego orzecha.

Twoim problemem DeTry jest, ze za bardzo chcesz z leku przed porazka. A jeszcze wiekszy lek moze byc, ze Ci sie uda.

Wartosc roznych cwiczen, czy doswiadczen w zyciu polega na zobaczeniu oporu w sobie, porozmawianiu z oporem, zintegrowaniem go. To prowadzi do wolnosci.

Tu moze byc tez lek przed fantazja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 kwie 2017, 18:45 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 05 gru 2015, 1:56
Posty: 41
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Czy dobrze zrozumiałem to ćwiczenie? -> wyobrażam sobie mniej więcej w środku głowy szyszynke wielkości orzecha włoskiego i skupiam się na tym? Wczoraj próbowałem, ale długo nie wytrzymałem, no i znowu porażka.


Bardziej chodzi o czucie jej fizycznie, niż wyobrażenie wielkości. Jeżeli uważasz Twoje doświadczenie za porażkę, to nie dziwę się dlaczego tak opornie Ci to idzie. To nie jest porażka, tylko rozwój. Jeśli zrezygnujesz z ćwiczenia czegoś to stanie się przyczyną braku postępu, a więc też braku jakiś obiecujących efektów. Jesteś bardzo zdeterminowany, potraktuj to jako zabawę i wyluzuj.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 kwie 2017, 19:40 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 91
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Kazdy czlowiek jest inny, i kazdy idzie swoja droga. Schemat moze byc podobny, lecz w detalach sie roznia, i droga kazdego jest inna. Rozni guru beda ci mowic co masz robic, mozesz probowac , ale u ciebie to moze byc calkiem inaczej jak u innych. Ja bym sie takimi glupstwami nie przejmowal, jezeli naprawde chcesz to to do ciebie przyjdzie, wczesniej czy pozniej. Tylko ze musisz wiedziec ze droga na ktora chcesz wejsc jest bardzo trudna, i ona sama bedzie cie prowadzic, jezeli bedziesz chcial z niej zejsc, tp sama na nia z powrotem cie zaprowadzi, ale te poprawki sa bardzo kosztowne. Chociaz czasem sie wydaje ze na te w ktora skrecasz jest prosciejsza i szybciej prowadzi do celu, to moze sie okazac ze jest falszywa. Jezeli by mnie sie ktos spytal w tej chwili czy chcialbym pojsc droga ktora ide, to musialbym sie dobrze zastanowic. a kilka lat temu to wogole bym nie chcial na nia wstapic.
Tak jak ja kiedys chcialem pzezyc OBE , i nieudawalo sie. I kilka lat pozniej gdy bylem dosac chory i oslabiony zazylem lekarstwa i normalnie przewrocilem sie na lozko, ale tak ze moja reka znalazla sie podemna i uciskala na serce i pluca. Pamietam jak odzielalem sie od siebie i stalem nad soba i usilowalem wyciagnac reke ktora byla przycisnieta cialem. Oczywiscie po kilku nieudanych probach powiedzialem do siebie , do tego ktory lezal na lozku " jak nie chcesz sie ruszyc to umieraj ch....u", i wszedlem z powrotem do siebie. Drugi raz przezylem OBE gdy umarl moj sasiad. Siedzialem w fotelu przed telewizorem i nagle znalazlem sie w mieszkaniu sasiada, widzialem jak przechodzi przez przedpokuj i przewraca sie , chcialem mu pomoc wstac, no oczywiscie nie dalem rady, widzialem jak jego zona usiluje go ratowac, ale to nic nie dawalo, odszedlem do siebie gdy stwierdzilem ze umarl. Za chwile slychac bylo na klatce i u sasiada taki rumor. Zona pyta sie co sie stalo, a ja jej mowie ze sasiad umarl, i lezy w przedpokoju pod drzwiami. Zona popatrzyla na mnie jak na wariata, i mowi ze przeciez kilka godzin temu go widziala, i byl zdrowy, nawet jej mowil ze jutro musi sie udac do szpitala na badania. Dopiero jak po karetce przyjechala policja, to domyslila ze cos sie jednak stalo, tylko nie wiedziala skad ja to wszystko wiem skoro sie nie ruszalem sprzed telewizora. Za kilka dni jak rozmawiala ze sasiadka, to ta powiedziala gdzie upadl, i przez to ze upadl kolo drzi wejsciowych to nie mozna bylo otworzyc drzwi, by wejsc do srodka.
Ja np. chcialbym widziec aure, kiedys probowalem jak to widzenie aury rozbudzic, ale wiekszych efektow nie mialem. Chociaz mysle ze jak mi to bedzie potrzebne to bede ja mogl widziec.
Niektore takie rozne zdolnosci nie sa przyjemne, gdzies od trzech lat wchodze to takiego pomieszczenia i widze ludzi ktorzy czekaja na smierc, ale to w innym poscie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 kwie 2017, 0:47 
I potem bez problemu wchodziłeś w stan OOBE po tych wydarzeniach @Rici ?

To przechodzić przez ten tunel czy nie? hehe ...
Ciekawe co jest po śmierci, chociaż i tak i tak gdybyśmy chcieli to nie dowiedzielibyśmy się, wszystko może być zmanipulowane a walka mogłaby toczyć się o nasze dusze. Z drugiej strony jeżeli na prawdę jest tak, że musimy trochę poreinkarnować na ziemi, to co warunkuje koniec tego przedstawienia? stawiamy sobie cel przed działaniem a potem wymazujemy pamięć i ,, niech się dzieje wola nieba ''? Może w bambuko jesteśmy robieni od początku, kto wie...

W naszej trójwymiarowej rzeczywistości ponoć i tak jesteśmy ograniczeni, nie ważne co byśmy chcieli, pragneli, ile medytowali, chyba że @Angel oświeci nas jak połączyć się ze źródłem zasialania Mruga


Na pewno będę starał się dalej to pojąć, bo jak już pisałem, daje mi to energie do działania 8-)



Na górę
   
 
 
Post: 04 kwie 2017, 13:37 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
DeTry pisze:

W naszej trójwymiarowej rzeczywistości ponoć i tak jesteśmy ograniczeni, nie ważne co byśmy chcieli, pragneli, ile medytowali, chyba że @Angel oświeci nas jak połączyć się ze źródłem zasialania Mruga


To co nas ogranicza, to sa nasze przekonania. Jestesmy ograniczeni, bo sami sie ograniczylismy. Ktos nam wmawial bzdury a my zrobilismy sobie z tych bzdur swoje wlasne prawdy i ograniczenia.
Juz masz powyzej piekne ograniczenie: "nie wazne co bym robil, czego pragnal to i tak tego nie dostane." Bo nie zasluguje, nie jestem tego warty, to nie dla mnie, jak pomedytuje 3 godziny dziennie to moze wtedy... a co bedzie jak mi sie uda...? Ponoc glupi ma zawsze szczescie to wyjdzie na jaw, ze jestem glupi. Lepiej zeby mi sie nie udawalo niz zeby wszyscy zobaczyli, ze jestem glupi. Wole porazki niz bycie glupim.

Gdy znajduje sie i uwalnia przekonania, to zaden Angel nie jest potrzebny do oswiecania, w umysle sie rozjasnia, robi sie mniej metliku. Oswiecanie swoich przekonan jest w pewnym sensie oswiecaniem sie. I nikt za nikogo tego nie zrobi. Bo jak taki smialek by sie pojawil to w zeby mu damy, ze nam chce odebrac ten najwiekszy skarb: przekonania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 kwie 2017, 23:37 
rici pisze:
(...) W czasie seansu , gdy cofal mnie wstecz , doszedlem wlasnie do czasu gdy bol ten sie pojawil, i to byl czas mojego wypadku, ale pojawil sie rowniez obraz gdy przeszedlem na druga strone i zobaczylem dokladnie jak tam jest; Po przeplynieciu morza, jeziora , w kazdym razie wiekszej wody wyladowalem na wyspie, polwyspie. (...) Stan szczesliwosci ktory panowal na tej wyspie to nie da sie opisac, tego po prostu nie mozna sobie normalnie wyobrazic, nigdy wczesniej czegos takiego nie czulem. Gdy doszedlem do swiatla stan ten sie jeszcze bardziej spotegowa, dolaczylo to tego jeszcze uczucie pelnej wiedzy. Swiatlo to mialo wysokosc od 3 do 4 metrow wysokosci , tzn. bylo 2 razy wieksze oddemnie i bylo w ksztalcie plomienia swiecy.
(...) Ze swiatlem tym przeprowadzilem rozmowe telepatyczna. Swiatlo to wytlumaczylo mi, ze zobowiazania jakie podjalem sie przed swoim urodzeniem jeszcze n ie wypelnilem, a moge je jeszcze wypelnic . Na moja sugestie ze chcialbym tu jak najszybciej wrocic, odpowiedzialo ze dopoki nie wypenie swojego zadania nie wroce, a kazda droga na skroty /samobojstwo/ doprowadzi do tego ze bede musial wszystko jeszcze raz powtorzyc. I wrocilem.


Gratuluję Ci tego przeżycia i współczuję zarazem. Sam znam tą tęsknotę za TYM. Nie doświadczyłem NDE, ale miałem inne nietypowe doświadczenia tamtego szczęścia, błogości czy miłości we snach z których nigdy nie chciałem się budzić. :)

Moja wiedza wciąż jest malutka, ale pod tym kątem zebrałem już pewne dane (głównie na bazie swoich doświadczeń, odczuć oraz przekazów w zewnątrz).

Odnośnie śmierci klinicznej zadziwia mnie to iż tak mało osób zauważa, że z tymi doświadczeniami jest coś nie tak. Niby jest miłość, niby jest piękno, niby jest błogość, ale chyba wciąż niewiele osób dostrzega drugie dno tych "pozytywnych NDE". Pod pewnymi aspektami występuje tam najgorsze zło jakie tylko istnieje czyli takie działające pod płaszczykiem dobra i miłości.

Co to za "miłość", która zmusza, szantażuje, stosuje presje, rani emocjonalnie, traktuje przedmiotowo, manipuluje, kłamie i to jeszcze pod płaszczykiem dobra, rozwoju etc.? A tak właśnie dzieje się w większości (bo nie wszystkich) doświadczeń NDE. No i jeszcze te Świetliste istoty pouczają człowieka o miłości co zalatuje wręcz hipokryzją. Żeby chociaż miały one minimum kultury i używały zwrotów grzecznościowych typu "proszę" czy "dziękuję", a nie traktowały człowieka jak jakiegoś gówniarza, którym można pomiatać jak im się żywnie podoba. Mnie te "kochające" światło wraz z tą całą watahą duchową na końcu tunelu traktujące człowieka w taki a nie inny sposób bardziej przypomina jakąś patologię, która z prawdziwą miłością NIE MA NIC WSPÓLNEGO.

Nie wiem co w tym wszystkim bardziej mnie dziwi - to że te Światło uczy miłości stosując przemoc, czy postawa ludzi, którzy w wielu przypadkach nie tylko kompletnie tego nie dostrzegają, ale wręcz aprobują taki stan rzeczy.

Nawet jeśli to wszystko ma swój głębszy sens i cel to nie zmienia faktu, iż nadal mamy prawo wyboru prawdziwej Miłości i Samostanowienia.


W przypadku samobójstwa WJ powiedziała mi, że to zależy od perspektywy, gdyż obie prawdy są prawdziwe. Można i nie można (zależy co się wybierze).

np.
1. https://www.youtube.com/watch?v=xGF7X0YN9Ds, https://www.youtube.com/watch?v=QiWRiDo-UzY - NIE MOŻNA

2. https://www.youtube.com/watch?v=CvBfHwUxHIk, https://www.youtube.com/watch?v=YLVwucag1tA - MOŻNA

(przykładowe synchronizacje na ten temat jakie dostałem w swojej podróży. Jeśli ktoś nie rozumie o czym mowa niech odczyta te utwory muzyczne poprzez Serce. Każdy z nas dostaje indywidualne synchronizacje (inna przykładowa nazwa to "znaki anielskie") niezależnie od wieku, płci, poglądów religijnych, koloru skóry etc. w różnych formach chociażby poprzez utwory muzyczne, które jakimś dziwnym trafem pasują do naszej aktualnej sytuacji - zapewniam, iż takie "zbiegi okoliczności" nie są przypadkowe :) )


Karanie człowieka za samobójstwo spowodowanego tym że np. nie wytrzymał czegoś psychicznie byłoby wyrazem sadyzmu. Po owocach ich poznacie

Według mojej aktualnej wiedzy te "muszę" jest swego rodzaju kolejną iluzją (bo karma, bo grzech, bo rozwój, bo rodzina, bo coś innego...). Nam się WMAWIA od dziecka, że My musimy to i tamto.

Tutaj dodam, iż nie namawiam kogokolwiek do samobójstwa. Z tamtej strony życie ludzkie może wyglądać zupełnie inaczej niż od środka i po tzw. śmierci ta perspektywa naprawdę potrafi mocno się zmienić.

Jeśli komuś jest tutaj ciężko to sugeruje kontakt ze swoim WJ ;) Ona/On będzie wiedział jakie jest najlepsze wyjście w danej sytuacji :)


Poza tym PRAWDZIWA MIŁOŚĆ w jakiejkolwiek formie by nie była w trudnych chwilach ZAWSZE wesprze i jak już to pozytywnie zmotywuje człowieka do życia a nie będzie jeszcze kopać leżącego strasząc karami czy krytykując jego słabość. Ponadto NIGDY nie będzie wymuszać na człowieku posłuszeństwa.

Energia Miłości czy te Duchowe Piękno wcale nie równają się PRAWDZIWEJ PEŁNEJ MIŁOŚCI co widzę wiele osób wciąż jeszcze sobie tego nie uświadamia.

Ludzie są wartościowymi istotami zasługującymi na godne traktowanie, miłość, wolność, piękno i wszystko co najlepsze - zarówno w tym życiu jak i po drugiej stronie :)


Ostatnio zmieniony 06 kwie 2017, 9:09 przez Poszukiwacz Prawdy, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
   
 
 
Post: 05 kwie 2017, 14:22 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 91
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
DeTry pisze:
I potem bez problemu wchodziłeś w stan OOBE po tych wydarzeniach @Rici ?

To przechodzić przez ten tunel czy nie? hehe ...
Ciekawe co jest po śmierci, chociaż i tak i tak gdybyśmy chcieli to nie dowiedzielibyśmy się, wszystko może być zmanipulowane a walka mogłaby toczyć się o nasze dusze. Z drugiej strony jeżeli na prawdę jest tak, że musimy trochę poreinkarnować na ziemi, to co warunkuje koniec tego przedstawienia? stawiamy sobie cel przed działaniem a potem wymazujemy pamięć i ,, niech się dzieje wola nieba ''? Może w bambuko jesteśmy robieni od początku, kto wie...

W naszej trójwymiarowej rzeczywistości ponoć i tak jesteśmy ograniczeni, nie ważne co byśmy chcieli, pragneli, ile medytowali, chyba że @Angel oświeci nas jak połączyć się ze źródłem zasialania Mruga


Na pewno będę starał się dalej to pojąć, bo jak już pisałem, daje mi to energie do działania 8-)



Nawet nie probowalem, poniewaz wiem ze jak bede tego potrzebowal to sam wyjdzie.
W sumie to tunel pamietam tylko z pierwszego przezycia.
Inkarnacje sluza temu by zdobywac doswiadczenie , uczyc sie, i dopiero po zdobyciu calej dostepnej wiedzy mozemy zakonczyc ten cykl. A wiedza przychodzi najlepiej przez wlasne doswiadczenia, i czasem nawet jezeli wydaje sie nam to ze zostalismy ukarani za cos tam, czy przeszlismy przez jakies cierpienia to wcale nie znaczy ze to nie wychodzi na nasze dobro. Taki moj przyklad /wszystkie przyklady podaje na podstawie wlasnych doswiadczen/ Kilka lat temu przestalem widziec, mialem katarakte-zacme, zanim doszlo do operacji , to praktycznie calkowicie juz nie widzialem, ale nauczylem sie robic wszystko z zamknietymi oczami, pamietam w mieszkaniu gdzie wszystko lezy, wszystko odstawiam na swoje miejsce. Teraz jak juz dobrze widze , to dalej nie zapalam swiatla w domu po zmroku, poprostu nie potrzebuje. I doskonale rozumiem niewidomych.
Wtedy nie wiedzialem jak sie z tego wyleczyc, probowalem wszystkimi dostepymi mi srodkami, ale sie nie udawalo. Dlatego tak dlugo zwlekalem z operacja. Teraz juz bym sie wyleczyl, tak jak wyleczylem pirwsze objawy jaskry.
Tak jak pisalem wczesniej pierwsza inkarnacja nie musi byc wcale pierwsza, i kolejnosc nie musi byc w kolejnosci, teraz przezywasz np. 10 inkarnacje, ale faktycznie przezyles juz wszystkie swoje wcielenia. Na poziomie gdzie operuje twoja dusza cos takiego jak ograniczenie czasem nie istnieje. Raz mozesz sie inkarnowac w XXI wieku, a twoj nastepny raz moze byc w XV wieku. Inkarnujesz sie tam gdzie mozesz sie czegosc nauczyc co ci brakuje do pelnego poznania. Miedzy innymi dlatego tez masz wymazana pamiec poprzednich wcielen, i nic nie wiesz na temat swojego zadania. Gdybys to wiedzial to wlasnie byloby przymuszenie ciebie do wykonania okreslonych czynnosci, masz wolna wole, jak przeprowadzisz to doswiadczenie z obecnym zyciem zelezy tylko od ciebie. Jezeli nie wypelnisz tego swojego zadania w tym zyciu, to bedziesz mial powtorke, w nastepnym wcieleniu.

-- 05 kwie 2017, 15:00 --

vindpust pisze:
DeTry pisze:

W naszej trójwymiarowej rzeczywistości ponoć i tak jesteśmy ograniczeni, nie ważne co byśmy chcieli, pragneli, ile medytowali, chyba że @Angel oświeci nas jak połączyć się ze źródłem zasialania Mruga


To co nas ogranicza, to sa nasze przekonania. Jestesmy ograniczeni, bo sami sie ograniczylismy. Ktos nam wmawial bzdury a my zrobilismy sobie z tych bzdur swoje wlasne prawdy i ograniczenia.
Juz masz powyzej piekne ograniczenie: "nie wazne co bym robil, czego pragnal to i tak tego nie dostane." Bo nie zasluguje, nie jestem tego warty, to nie dla mnie, jak pomedytuje 3 godziny dziennie to moze wtedy... a co bedzie jak mi sie uda...? Ponoc glupi ma zawsze szczescie to wyjdzie na jaw, ze jestem glupi. Lepiej zeby mi sie nie udawalo niz zeby wszyscy zobaczyli, ze jestem glupi. Wole porazki niz bycie glupim.

Gdy znajduje sie i uwalnia przekonania, to zaden Angel nie jest potrzebny do oswiecania, w umysle sie rozjasnia, robi sie mniej metliku. Oswiecanie swoich przekonan jest w pewnym sensie oswiecaniem sie. I nikt za nikogo tego nie zrobi. Bo jak taki smialek by sie pojawil to w zeby mu damy, ze nam chce odebrac ten najwiekszy skarb: przekonania.


Rozne ograniczenia sa nam wciskana od samego urodzenia, przez rodzicow, otoczenie. Jezeli rodzice powiedza nam zeby moc cos osiagnac, to musimy sie np. modlic, no i modlimy sie , i rzeczywiscie to osiagnelismy, wiec po pierwsze wierzymy juz rodzicom co nam mowia, i nastepnym razem by cos osiagnac, nie pracujemy, nie uczymy sie, tylko sie modlimy, i chociaz nie osiagnelismy tego czego chcielismy, bo tym razem sie nie udalo, bo za malo sie modlilismy, itp. i to nam juz zostaje w podswiadomosci , i dopuki tego ograniczenia nie zwalczymy , dotad sie nam nie bedzie udawalo.
Likwidacja tych wszystkich ograniczen, tabu, i roznych nalecialosci z wczesniejszego okresu to bardzo trudna i dluga droga. Wiekszosc rodzicow nie zdaje sobie sprawy jakie szkody wyrzadza swoim dzieciom.
Ja mialem takie doswiadczenie . Po mojej pierwszej smierci klinicznej doszedlem do wniosku ze musze sie oduczyc klamac. To wydawalo sie niemozliwe, ale po kilkunastu latach sie udalo. Czlowiek wyrastal od malego dziecka w klamstwie, najpierw w domu, pozniej w szkole, na studiach w pracy, wszedzie trzeba bylo klamac by isc do przodu, rodzicom,nauczycielom,wspolpracownikom, i pracownikom. I doszedlem do wniosku ze te wszystkie klamstwa za jakis czas wyjda na wierzch, i ludzie patrzac na mnie beda widzec we mnie klamce, i to w sumie bedzie mi szkodzic. Ja sam widze ze kogos zlapalem raz na klamstwie, to pozniej juz mu nie wierze. Sam nie staram sie zeby inni mi uwierzyli, mowie to co aktualnie wiem, i nie zalezy mi by ktos uwierzyl . Jezeli wierzy to znaczy ze nie jest klamca, a jezeli nie wierzy sam jest klamca i innyh traktuje tak samo jakby byli nim samym.

-- 11 maja 2017, 19:33 --

Co sie stalo w tym temacie , tutaj bylo kilka postow i zginely, a zostal otwarty drugi taki sam temat , tylko ze znacznie okrojony.

-- 11 maja 2017, 19:34 --

Gdzie moglbym zobaczyc swoje posty ktore zniknely?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 236 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group