Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 24 sie 2019, 15:01

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ] 
Autor Wiadomość
Post: 27 sie 2013, 10:04 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2013, 15:39
Posty: 384
Płeć: mężczyzna
Cześć

Pytanie, które chcę zadać, odnosi się do kwestii religii. Głównie oczywiście mam na myśli religię katolicką, ale także inne Wielkie Religie Świata. Jako, że zapewne większość obecnych na tym forum porzuciła taką stricte duchowość religijną, obrządki, nakazy i zakazy, stąd moje pytanie: czy nie czujecie chwilami, że ta cała "nowa" duchowość Was przytłacza?

Rozwijając myśl; chodzi mi o brak jednoznacznej ścieżki, brak jednego przewodnika. W religii jest o tyle dobrze, że praktycznie nie trzeba się zastanawiać, tylko wykonywać jej zalecenia.
My jesteśmy w znacznie trudniejszym położeniu. Sami musimy wybierać co jest dla nas dobre, sami musimy nadawać kierunek swojej duchowości. Sami musimy tworzyć sobie nakazy i zakazy.

Wspaniale jest mieć możliwość wyboru, ale tak samo jak dziecko pragnie stać się dorosłym, tak dorosły pragnie stać się dzieckiem.

Z duchowością jest tak, że trzeba ją ciągle pielęgnować, o niej pamiętać i pogłębiać.
Sam po sobie widzę, że po tych dwóch ponad latach od porzucenia wiary katolickiej, coraz mniej stawiam sobie wymagań. Przyjmując nawet, że jakaś duchowość istnieje, to nie widzę sensu w praktykowaniu jakichś medytacji, jogi czy innych "duchowych" praktyk. Doszedłem bowiem do przekonania, że nie ważne co robię, bo tak naprawdę czy czynię zło czy dobro, to jakie to ma znaczenie dla mojej duchowości?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 27 sie 2013, 10:04 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 11:17 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 05 lip 2012, 23:26
Posty: 236
Płeć: mężczyzna
LamConcept pisze:
Doszedłem bowiem do przekonania, że nie ważne co robię, bo tak naprawdę czy czynię zło czy dobro, to jakie to ma znaczenie dla mojej duchowości?


Ja osobiście odbieram duchowość jako własną "osobowość" i to co robię kształtuje mnie samego, tak jak wszechświat może doświadczać/manifestować siebie poprzez nas i inne jego elementy kosmiczne czy tam wymiarowe, tak i my doświadczamy samego siebie poprzez nasze ciało, czyny i myśli, raczej nie chodzi o pielęgnacje ale o względnie bezpiecznie i interesujące poznawanie\tworzenie - takie swoiste przekraczanie barier i granic.

Osobowość – wewnętrzny system regulacji pozwalający na adaptację i wewnętrzną integrację myśli, uczuć i zachowania w określonym środowisku w wymiarze czasowym (poczucie stabilności). Jest to zespół względnie trwałych cech lub dyspozycji psychicznych jednostki, różniących ją od innych jednostek.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2013, 11:42 
R3C0NF1GUR3D pisze:
Ja osobiście odbieram duchowość jako własną "osobowość"


Osobowość to program twojego ego dostosowany do twojego widzi mi się. Co to ma wspólnego z duchowością? Na pewno wiesz o czym piszesz? Niktu



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 12:04 
Witaj


LamConcept pisze:
Rozwijając myśl; chodzi mi o brak jednoznacznej ścieżki, brak jednego przewodnika. W religii jest o tyle dobrze, że praktycznie nie trzeba się zastanawiać, tylko wykonywać jej zalecenia.


Dopadło zmęczenie, bezsilność, uczucie strachu?

Nie dam Ci rady, sam powinieneś odpowiedzieć. Szczerze, to nigdy nie miałem takiego dylematu.

Religia opiera się na wierze, rozwój duchowy na czymś innym. Na odczuwaniu, rozumieniu. Trzeba "ścieżkę", poznać i zrozumieć, a więc "czuć". Ja tak działam, jednak sam mam problem, a więc czytaj i wyciągaj wnioski, próbuj zrozumieć. Czasem zwykły tekst filozoficzny, psychologiczny, ezoteryczny , stanowi kolejną cegiełkę zrozumienia. Człowiek odpowiedzielny nie tylko wierzy, on "czuje" a więc poznaje i rozumie.

LamConcept pisze:
Doszedłem bowiem do przekonania, że nie ważne co robię, bo tak naprawdę czy czynię zło czy dobro, to jakie to ma znaczenie dla mojej duchowości?


Podejrzewam, że niewielkie. Z czasem będzie tak (może ale nie musi :)), że będzie ono tak niewielkie, że przestanie "dobro i zło" mieć znaczenie. Nie będziesz miał pociągu do tworzenia dobra jak i do walczenia ze złem, czy też wdrażania go w życie. To będzie tylko wypadkowa Twojego istnienia. Uważam, że im ważna będzie dla Ciebie "duchowość" tym ta "wypadkowa" będzie mniej świadoma, istotna, ważna. Może tak mam, może nie mam, może to pozwoli widzieć świat innym niż jest, a może nie. Niech każdy zgaduje. :język:



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 12:16 
Nie, no oczywiscie... takie tam zlo czy takie tam dobro... wymysly jakies tam.

Nie... no oczywiscie nie ma znaczenia czy pojdziesz, skopiesz babcie i zabierzesz jej rente albo wyrzniesz pol wioski zywych ludzi... Nie, to nie ma znaczenia dla Twojej duchowosci...
W sumie to zadna roznica. Nie ma roznicy miedzy powyzszym a np. dzialaniem dla dobra wszystkich zywych i czujacych istot. No nie, absolutnie roznicy nie ma. :bangheadwall:


Owszem, nie ma dobra i zla samego w sobie... ale jest dobry i zly kierunek dzialania. ;) Wszystko to, co idzie na szkode zyjacym, czujacym istostom (idzie rowniez na szkode nam, bo jestesmy nieodlaczna czescia tego wszystkiego) wszystko to nie moze byc dobrym kierunkiem. I wszystko to, co dziala dla dobra tych wszystkich zyjacych istot (takze nas samych) nie moze byc zle.

Takze splycanie wszystkiego do tego, ze nie ma zla i nie ma dobra... jest mocno nagiete.

I dosc niebezpieczne...

Poniewaz mozna w ten sposob usprawiedliwiac cala mase krzywdy i cierpienia, ktora ma miejsce na swiecie.



Jaki to ma wplyw na duchowosc?


A co dobrego dla duchowosci wprowadza wyrzadzanie innym krzywdy?


Wystarczy poobserwowac siebie i zobaczyc, jak dziala na nas szerzenie dobrych uczynkow a jak wplywa na nas konkretne nurzanie sie z luboscia w swojej ciemnej stronie.

Tu juz kwestia praktyki... warto poznac i te i te strone.


Duchowosc... czym jest...
Duchowosc to poznanie swojej wlasnej prawdziwej natury... Nie duzo i nie malo. ;) Nikt za nas jednak tego nie zrobi.


Przewodnik... to taki... ktory pokaze Ci, jak mozesz sam siebie odkrywac... poznawac. Nie przywiaze Ciebie do siebie i nie kaze bezmyslnie nasladowac. Da mape jednym slowem i pokaze cel, ale nie bedzie Cie wlokl na smyczy... na sile. Moze pokazac mozliwosci dojscia tam, ale niczego nie narzuci.



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 12:26 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Nie ma mowy o jakiejś formie "przytłoczenia" - nie ma odnośnika w postaci ogólnego założenia - "oto jest ten bóg,czy inny"
Nie ma przewodnika ,który został wbity i ukrzyżowany wewnątrz przez system wierzeń ; obrany i traktowany jako ten "jedyny" i niezastąpiony.
Ludzie [ludzkość w większości] ma z założenia wiary czy właśnie religii ,jaką wyznaje ukierunkowaną spychoterapeutyczną opcję zrzucania na barki owego "boga" wszystkiego co dobre i złe [z przewagą tego drugiego] - "to była wola boga...on tak chciał ...itp itd]

Każdy jest dla siebie kowalem swojego losu - i nie potrzebuje absolutnie żadnych sztucznie stworzonych bóstw i ich nazywania.
Stań się swoim przewodnikiem i motorem działań - siły do realizacji otrzymasz ,jeżeli służy to Twojemu rozwojowi i nie krzywdzi innych.
Nic nie musisz tworzyć -nie ma zakazów i nakazów -jest tylko prawo : jakiej jakości energię do tego spożytkujesz,taką otrzymasz z nawiązką. Mruga

Jak nie ma ścieżki? Skoro istniejesz to ścieżka jest przed Tobą i nią podążasz ,nie znając najbliższego skrzyżowania na tej drodze.
Jak dotrzesz do tego skrzyżowania to się zatrzymaj i przemyśl dalszą drogę i ewentualny skręt.Są siły ,które przy ważnych sytuacjach życiowych chcą za wszelką czasem cenę pokierować w stronę najmniej korzystną ...ale czasem popełniają błąd ,nie znając mocy tego któremu usiłują pokrzywić drogę i tworzą tak realne sytuacje,że trudno ich nie nazwać prawdziwą rzeczywistością.Jak się nie da wpłynąć i dotrzeć do emocji czy umysłu to właśnie tworzą jak powaleni odpowiednie sytuacje życiowe rozłożone momentami w czasie ,i tylko po to by uwalić cel jaki ktoś chciałby osiągnąć.Są przecież odwiecznymi wrogami ludzkiego rozwoju ...ale subiektywnie ja oceniam,że tracą swoje wpływy i zakres oddziaływania na tej ziemi. :tak:

"obyś żył w ciekawych czasach " - super jest to powiedzenie ,bo właśnie żyjemy chyba w najciekawszych na tej Planecie.

"Z duchowością jest tak, że trzeba ją ciągle pielęgnować, o niej pamiętać i pogłębiać."
:
Oj chyba nie, to nie jest coś o czym trzeba pamiętać że jest ,to tak jakbyś chciał się co parę godzin uszczypnąć i sprawdzić czy żyjesz.
Nie raz pisano,że to stan umysłu ,ale chyba coś więcej - to stan istnienia.
Są tacy,dla których medytacje są metodą na rozwój [pielęgnacje i pogłębienie],ale są i tacy ,którzy wyłącznie swoim byciem i sposobem oddziaływania potrafią dać sobie i otoczeniu energię większą niż niejeden jogin ,i nie potrzebują do tego żadnych technik ulepszania,to samo się rozija automatycznie.

Styl życia i bycia jest największą techniką w rozwoju.
Daj z siebie innym więcej niż samemu sobie,a otrzymasz "klucz" do drzwi poznania i zrozumienia.

Czy ktoś z Was widział film dokumentalny p.t. "Niejedzenie" ? - reżyser Konrad Szołajski.
Na TVP Kultura była emisja parę m-cy temu..kurcze... 20 parę min obejrzałem wtedy.
Na teraz nie widzę go nigdzie w necie ,a wypowiedzi naszych rodaków ,którzy porzucili odżywianie i żyją światłem i praną po prostu powalają.Dodatkowo ich kontakt wizualny lub telepatyczny z pewnymi Istotami ...
I to jest sposób na uwolnienie od wszelkiej maści okowów zależności czy uwikłań od wszystkiego.
Sposób na wolność dla Człowieka posiadającego fizyczne ciało.Bez żadnej możliwości ingerencji kosmicznych ścierwojadów i pasożytów wgrywanych w umysł.Są Istoty,które czekają na każdy znak od Nas ... jakiej jakości i mocy wyobrażenie wyślemy w eter to w takiej jakości pojawią się Opiekunowie ,którzy zadbają o wzmocnienie i utrwalenie tego.

Skrótowo tyle. Mruga
Pozdrawiam

acha-edit-słowo "bóg" celowo małej litery ...

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2013, 12:28 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2013, 15:39
Posty: 384
Płeć: mężczyzna
Kosmiczny Podróżnik pisze:
Dopadło zmęczenie, bezsilność, uczucie strachu?


Właściwie to nie, bo tak naprawdę przestał mnie pociągać ten rozwój duchowy. Bo właściwie to nikt konkretnie nie potrafi powiedzieć ani czym to właściwie jest, ani po co to robić. Czy przez rozwój duchowy uzyskam szczęście, poczucie spełnienia?
Rozwijać się dla samego rozwijania, niby można, tylko skąd wziąć motywację jeśli nie widać celu?

W sumie nie uważam, by religie i praktyki wschodu były lepsze od katolickich. Są po prostu egzotyczne i dlatego, dla niektórych, tak pociągające.
A właśnie tego typu sprawy są poruszane wśród "duchowych nauczycieli". Medytuj, joguj, czakruj, wizualizuj i tak dalej.
A dla mnie to wszystko, przynajmniej większość, wymysły ludzi, tak samo jak wymysłem ludzi są te wszystkie dogmaty katolickie, obrzędy, różańce czy nawet ewangelie.

Kosmiczny Podróżnik pisze:
Dopadło zmęczenie, bezsilność, uczucie strachu?


Nie, bo poza samym domniemaniem, że jakaś duchowość istnieje, nie ma ona większego wypływu na moje życie. Dlatego napisałem ten temat, gdyż zauważam, że właściwie żyję jakby tej duchowości nie było. Właśnie w tym problem, że nie czuję strachu i bezsilności; może trochę te zmęczenie.

Kosmiczny Podróżnik pisze:
Szczerze, to nigdy nie miałem takiego dylematu.


Tylko pozazdrościć :)

SacralNirvana, nie chodzi o to, że ja sam nie widzę różnicy pomiędzy czynieniem dobra, a czynieniem zła. Bardziej chodziło mi o to, że nikt tak naprawdę nie zna natury "duchowości" i ta cała karma, te wszystkie grzechy to jest to samo i powątpiewam, by były realne. I dlatego nie wiem czy czynienie dobra, samo w sobie, ma jakiś wpływ na rozwój duchowy. Czy zatem czynienie zła ogranicza ten rozwój?

Pomijam rzecz jasna ludzkie podejście do dobra i zła, dlatego raczej nie zechcę sam żyć wśród zła jak i je czynić.

dar66 pisze:
Styl życia i bycia jest największą techniką w rozwoju.


Właśnie to na chwilę obecną mi najbardziej odpowiada. Po prostu nie przekonują mnie te wszystkie techniki duchowe, które w jakiś magiczny sposób mają na coś tam wpływać.


Ostatnio zmieniony 27 sie 2013, 12:43 przez LamConcept, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2013, 12:35 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2012, 22:52
Posty: 175
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Cytuj:
Wspaniale jest mieć możliwość wyboru


yyyyy to my mamy jakiś wybór??? Mamy tylko jedyną możliwość- poruszać się w obszarze dobra z mniejszymi bądź większymi odchyłami, bo w przeciwnym razie będziesz później cierpieć, a nikt nie chce cierpieć. W religii jest dokładnie tak samo.

Ja osobiście czuje się zniewolona i męczy mnie już ta cała duchowość. Lepiej jest niemyśleć za wiele- smutne wnioski z obserwacji ludzi... Nie myśl, a będzie ci dane!


Ostatnio zmieniony 27 sie 2013, 12:46 przez delicja85, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2013, 12:37 
Taka jeszcze ciekawostka, odnosnie tego, czym jest duchowosc.

Jezyk polski jest fajny. Ja bardzo lubie jezyk niemiecki, jako ze duzo slow jest takich... no... konkretniejszych.


Np. slowo GEIST i GEISTIGKEIT.


Duchowosc...


i tu bylo o tym (chyba dar66 wspomnial), ze duchowosc jest laczona ze stanem umyslu.


Ale duchowosc to jest stan umyslu wlasnie.


Np. powyzsze slowa, w j. niemieckim oznaczaja to samo.


Geist to zarowno duch, jak i umysl (big mind).

Geistigkeit wiec jest to duchowosc, jak i stan umyslu.


Jakby to najprosciej wytlumaczyc. Duchowosc jest stanem umyslu... A umysl i duch to to samo.

Nie mylic umyslu z rozumem. W j. niemieckim np. umysl jako rozum to Verstand.

Ale umysl jako ten duzy umysl to Geist czyli duch.


Namieszalam... ale tak to mniej wiecej jest.


Duchowosc to nasza prawdziwa istota, poznanie tego... A rozne drogi prowadza do Rzymu.



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 12:49 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
oj niee..tylko nie do Rzymu :o
Wiem,że to w przenośni ...ale jak najdalej od "wiecznego miasta"
Może lepiej jednak - "wszystkie drogi prowadzą do Krakowa" Mruga
Jak to ładnie,swojsko brzmi...

Mruga
Dopóki stolica bedzie w Warszawie to będziemy mieli w kółko to samo ..z karmą narodową...
Kraków czeka na powrót .... ą ścierwo architektoniczne o nazwie Pałac Kultury powinno zostać ścięte jak "brzoza" ...och...pomarudziłem sobie :uśmiech:

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2013, 14:33 
SacralNirvana pisze:
Nie... no oczywiscie nie ma znaczenia czy pojdziesz, skopiesz babcie i zabierzesz jej rente albo wyrzniesz pol wioski zywych ludzi... Nie, to nie ma znaczenia dla Twojej duchowosci...
W sumie to zadna roznica. Nie ma roznicy miedzy powyzszym a np. dzialaniem dla dobra wszystkich zywych i czujacych istot. No nie, absolutnie roznicy nie ma. :bangheadwall:


W sumie wiedziałem, że do tego dojdzie. :)

Czynienia zła jak i dobra nie ma sensu, bo to my nadajemy wartość co jest dobre/zle. To nasza projekcja umysłu, stan umysłu. W pewnym momencie nie odczuwasz dobra jak i zła, również nie akceptujesz/blokujesz działania. Nie kategoryzujesz, nie określasz. Jedno i drugie stapia się w istnienie.

Jakiś czas temu zauważyłem, że "powinienem porzucić samego siebie". Byłem tam chwilę, sytuacja przeraziła mnie i wróciłem do siebie i swojej tożsamości. Pustka mnie przeraziła. Wiem, że pewne sprawy wymagają absolutnej odwagi. :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 14:48 
Wybacz, ale to, co piszesz, to gadanie o postrzeganiu tematu z poziomu duzego umyslu... natomiast tu i teraz posiadamy fizycznosc i sorry... nic nam nie stapia sie w jedno.
Bol nadal jest bolem a cierpienie cierpieniem, milosc i empatia tez nie sa niczym innym niz sa.
Jezeli Twojej matce czy Twojej siostrze bedzie dziala sie krzywda czy niesprawiedliwosc to rozumiem, ze wzruszysz ramionami i powiesz, ze im sie tylko wydaje, ze doswiadczaja zla a tak w ogole to doznaja szlifierki zyciowej...

Tym tropem idac nie powinno sie potepiac ani wojen, ani przemocy, ani zabijania ani roznych grabiezy, bo toc to takie obojetne.

Ludzie nie sa ani dobrzy ani zli, to prawda. Ale ich dzialania juz, moga miec dobry albo zly kierunek. I tkwienie po uszy w tworzeniu cierpienia i zla wszelakiego... dalej nakreca to wszystko... tyle.

Co jeszcze... nie doswiadczylam nigdy prawdziwej pustki, natomiast siegajac wglab siebie, zetknelam sie z roznymi ciemnymi stronami siebie, ktorych istnienia nawet nie przypuszczalam.
To powalajace doswiadczenie.
Iluzja? Moze...

A moze chodzi o to, aby zintegrowac w sobie te dwie opcje... swiatlo i cien... i ukierunkowac odpowiednio...

Ogolnie Kosmiczny Podrozniku... nie odnioslam sie do Twojej wypowiedzi... a ogolnie pisalam w kontekscie tego tematu.

I... dodam, ze nie sadze, zebym kiedykolwiek doszla do punktu, gdzie dobro i zlo... zamaza mi sie w jedno.
Jezeli ma to byc oznaka oswiecenia... i jednoczesnie ma mnie to uodpornic na bol i cierpienie innych... to ja podziekuje.

Ale w glebi siebie czuje, ze nie na tym polega oswiecenie. Na pewno nie jest to znieczulica... rownajaca zlo, krzywde i cierpienie z dobrem, wspolczuciem i litoscia.


Oczywiscie moge sie mylic...



PS. Jak to bylo z tym mnichem, ktory zostal przywiazany trawa (nagi) do ziemi? Nie chcial zrobic krzywdy trawie, nie chcial jej zabijac szarpiac sie... bylo mu jej zal, bo wiedzial, ze sprawilby jej cierpienie i pozbawil zycia...
Czemu tak bardzo przywiazywal do tego wage... zeby nie szerzyc cierpienia? Skoro nie ma zla ani dobra?



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 15:10 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 883
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Ja osobiście czuje się zniewolona i męczy mnie już ta cała duchowość. Lepiej jest niemyśleć za wiele- smutne wnioski z obserwacji ludzi... Nie myśl, a będzie ci dane!


Spróbuj dostrzec odbicie w tym zniewoleniu które tak cię męczy- zobaczysz wolność po drugiej stronie lustra.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2013, 19:40 
SacralNirvana pisze:
Bol nadal jest bolem a cierpienie cierpieniem, milosc i empatia tez nie sa niczym innym niz sa.
Jezeli Twojej matce czy Twojej siostrze bedzie dziala sie krzywda czy niesprawiedliwosc to rozumiem, ze wzruszysz ramionami i powiesz, ze im sie tylko wydaje, ze doswiadczaja zla a tak w ogole to doznaja szlifierki zyciowej...


Właśnie głównie tego przestraszyłem się, czy to w odniesieniu do bliskich czy też siebie. Dlatego trzeba posiadać wielką odwagę aby "wkroczyć" w inny wymiar egzystencji, brak myśli i kierunku, walki, ataku, współczucia i potępiania. Póki co dla mnie to jest poza wyobrażeniem. Można się kłócić czy to jest "pustką" czy też nie. Nie zamierzam, mogę się mylić.

SacralNirvana pisze:
PS. Jak to bylo z tym mnichem, ktory zostal przywiazany trawa (nagi) do ziemi? Nie chcial zrobic krzywdy trawie, nie chcial jej zabijac szarpiac sie... bylo mu jej zal, bo wiedzial, ze sprawilby jej cierpienie i pozbawil zycia...
Czemu tak bardzo przywiazywal do tego wage... zeby nie szerzyc cierpienia? Skoro nie ma zla ani dobra?


Nie pisałem, że nie ma zła i dobra. Wspomniałem, że na pewnym etapie może dojść do jego zatarcia w działaniu. Nie będzie myślało się kategoriami "zło", "dobro". Na podanym przez Ciebie przykładzie mogę wyjaśnić, że chodziło mu o poszanowanie życia. Nie będzie myślał, że czyni dobrze tylko odpowiednio bo poszanowanie życia jest działaniem odpowiednim, tak samo nie będzie myślał, że ktoś czyni źle kiedy urwie źdźbło. Zapyta się tego kogoś dlaczego nie uszanował czyjegoś życia, zdrowia skoro tak swoje miłuje. A jeśli nie miłuje to stwierdzić, że ta trawa jest bardziej odważna niż on, dlatego, że życie stanowi dla niej wartość której nie broni kolcami, truciznami, zapachem etc. ...

...Jeśli ktoś nie jest odważny, jest słaby. Jakiś czas temu Nathalie09 nakreśliła w podpisie, że lęki nas ograniczają. Po pewnym czasie zauważyłem, że to jest niesamowicie prawdziwe. A więc głównie "zło" tzw. tworzą tak zwani ludzie "słabi".

Parę miesięcy temu, ktoś zamierzał mi zaszkodzić ( nie będę rozpisywał się). Nie walczyłem z nim, obserwowałem gościa. Parę razy opowiadała ta osoba, że doznała traumy w życiu. Widać, że psychikę miał w rozsypce...tak bardzo, że gdy jego współlokator wyjechał na urlop, przyszedł do mnie i spytał się czy może przenocować u mnie. Sama sytuacja wywołała niepokój. Wypiliśmy po dwa piwa, poczęstowałem go kolacją, a ranośniadaniem. Wrócił do siebie. Zastanawiałem się o co było to zamieszanie. Jednym głównym wnioskiem było to, że bał, po prostu bał się spać samemu. Przez większość czasu dało się odczuć jego nienawiść do ludzi. Jednak czy należy "walczyć" z kimś kto boi się nocy? Z kimś kto cierpi..? Opowiadał, że jego rodzina zginęła w wypadku samochodowym, nie wiem, nigdy nie wypytywałem się o szczegóły. To była jedna z bardziej niesamowitych znajomości, wyciągnąłem parę wniosków. :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 27 sie 2013, 20:16 
Ja z religia pozegnalam sie jakies 20pare lat temu. Religie (rozne) poznawalam dla samego poglebiania wiedzy o tym, w co ludzie wierza i czym religie sie roznia. Szukalam tez i religii dla mnie, bo katolicyzm mi nie odpowiadal i ostatecznie uznalam, ze kazda religia jest dla mnie nieodpowiednia.

Osobiscie uwazam, ze czesto za rozwoj duchowy zabieraja sie osoby ktore potrzebuja po prostu ....psychologa i psychoterapii. Dopiero po poznaniu siebie, stanieciu twarza w twarz ze swoimi lekami i kompleksami, po rozliczeniem sie z przeszloscia (DDA,DDD), po wyjsciu z uzaleznienia mozna zaczynac zyc po swojemu na swoj sposob.

Czy w rozwoju duchowym potrzebne sa jakies praktyki? Mysle, ze nie jest to warunek konieczny.

Z tym dobrem i zlem latwo jest sie pogubic i wpasc w rozumienie dobra i zla na sposob satanistyczny a to dobre na pewno juz nie jest w moim mniemaniu.
To prawda, ze to my nadajemy sens temu co nam sie przydarza, a wszystko co nam sie przydarza jest niejako wynikiem naszych swiadomych lub nieswiadomych dzialan.

Kiedy jestesmy pogodzeni ze soba, kiedy dazymy siebie miloscia, kiedy rozumiemy nasze uczucia i emocje, kiedy rozumiemy, ze my mamy swoja rzeczywistosc a ktos inny swoja, kiedy zrozumiemy, ze inni ludzie projektuja na nas i na swiat swoje leki i kompleksy, kiedy zaczniemy zyc w terazniejszosci terazniejszoscia wtedy mozemy zabierac sie za rozwoj duchowy.

Tylko co to jest "rozwoj duchowy" ???
Kazdy rozumie to na swoj sposob i tyle ile osob tyle definicji.
Dla mnie chodzi o to aby byc DOBRYM czlowiekiem.



Na górę
   
 
 
Post: 07 gru 2013, 11:13 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2013, 9:45
Posty: 18
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
czy nie czujecie chwilami, że ta cała "nowa" duchowość Was przytłacza?


Ciekawa kwestia! Ja mam wręcz wrażenie, że u mnie jest odwrotnie. Zmęczyły mnie systemy religijne, z tą całą swoją sztywnością, hierarchią, przekłamaniami. I tak to już chyba jest, że jak dana osoba się rozwija to system do którego należy staje się dla niej coraz bardziej ograniczający. Aż wreszcie dochodzi się do punktu, w którym przekracza się system. Wtedy pojawia się pytanie - czy iść dalej drogą wewnątrz tego systemu, idąc jednocześnie na różne ustępstwa, czy iść obok.

Choć to ambiwalentne. No bo... czasem mam pragnienie korzystać w medytacji z jakiejś starej sprawdzonej tradycji medytacyjnej :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 gru 2013, 19:06 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2013, 15:39
Posty: 384
Płeć: mężczyzna
Liberte, a mnie męczą zarówno systemy religijne jak i wszelkie inne "duchowe". Po prostu ogrom praktyk duchowych, rodzajów medytacji, wahadełka, czakry, aury i tak dalej. Ileż jest książek o duchowości, a każda ma inną receptę na sukces.

Ileż jest ludzi, którzy mówią o swoich doświadczeniach duchowych - niestety większość podań się różni i każdy uważa, że to on odkrył prawdę. Niby są jakieś elementy wspólne, ale tak porównując sumiennie to więcej różnic niż podobieństw.

Jeśliby przyszło mi testować każdą ścieżkę duchową po kolei by znaleźć odpowiednią dla siebie to wątpię by starczyło mi życia.
Dodatkowo każdy zarówno wyznawca jak i "mistrz" duchowy mówi "nie ufaj mi, tylko sam sprawdź czy to prawda". Ekstra, niech każdy tak powie i masz zajęcie na kolejne sto wcieleń :D

Czasami dochodzę do wniosku, że czemu mam ufać jednemu joginowi czy innemu oświeconemu i jego rzeszy wyznawców, a już milionom wiernych katolików to nie.
Nie potrafię sprawdzić czy to co mówi jogin jest prawdą, nie potrafię też stwierdzić, że katolicyzm jest prawdą.

I stąd te przytłoczenie: niczego nie wiem, idę po omacku, na chybił trafił.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2014, 1:52 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
No i w porządku. Dopóki jesteś w religii która nie każe ci krzywdzić innych , niewolić kobiet czy coś w tym stylu - to okej!
Religia jest jak światło wpuszczone w pryzmat. Każde światło które wychodzi jest inne, ale jednak mają tę samą naturę.
Każdy powinien sobie znaleźć odpowiednią dla siebie. Albo nie angażować się i zostawić to innym :tak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lut 2014, 6:38 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Nic nie przytlacza mnie, jako ze staram sie zyc przede wszystkim w zgodzie z sama soba.

Przytlaczac moga jakies sztywne reguly i ramy, wziete nie wiadomo skad.

Wystarczy popatrzec na swiadomosc malego dziecka. Czym rozni sie ona od tej doroslego?
Dorosly czesto stlamszony jest mnostwem roznych nakazow i zakazow. Dziecko czuje samo, co jest dobre a co zle.

Dorosly, dodatkowo, po drodze dostal bagaz niepotrzebnych urojen, paranoi, "dobre", "zle", "moralne", "niemoralne" i tak biedny czlapie przez zycie i ciezko mu, bo by chcial szczesliwy, a cos go tam cisnie, sumienie sztucznie wyhodowane itd.

A duzo z tego, co wlasnie religie nam wciskaja, wystarczyloby ujac prosto. Nie tworzyc cierpienia i uwalniac wszystkie czujace istoty od tegoz cierpienia. Reszta zawiera sie w tym. Jednoczesnie pada ta cala otoczka grzechu, tego, co zle, co niedobre itd.

I naprawde duzo lepiej, latwiej i szerzej sie oddycha.


Wiem, ze nie raz to wstawialam, ale... w kontekscie religii ladnie pasuje:

Cytuj:
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym.

Źródło: III, 65 Kalama Sutta





PS. Warto poczuc swoja droge. Nie patrzec na to, co kto mowi itd. a to, z czym sie rezonuje. Czasem trzeba pocalowac 1000 zab, zeby ksiecia spotkac. Podobnie z tymi drogami duchowymi jest. Byc tu, byc tam, doswiadczyc tego, tamtego. I wszystko traktowac jak wzbogacenie. Nawet, jezeli stwierdzisz, ze nie, to nie dla mnie, to milo bylo, cos czlowiek poznal itd. Ja tak to traktuje. Jako wzbogacenie. Ale, jezeli to ze mna nie rezonuje, mowie "milo bylo", ale ide dalej swoja droga. Wszystko jest ok... tylko miec przed oczami siebie i swoj cel, swoja droge, czuc ja. Jak spotkasz to, co z Toba, Lam Concept, rezonuje, to zwyczajnie bedziesz wiedzial, bo to poczujesz. Zycie jest takim poszukiwaniem. Jeden znajduje to szybko, inny pozniej. Wazne, zeby w koncu wiedziec, ze to, co trzyma sie w garsci, to efekt naszego swiadomego wyboru a nie cos, co wtloczyl nam ktos odgornie.
Wyprobowane, sprawdzone, doswiadczone - takie powinno to byc.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 mar 2014, 16:43 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2013, 8:52
Posty: 8
Płeć: kobieta
dar66 pisze:
Czy ktoś z Was widział film dokumentalny p.t. "Niejedzenie" ? - reżyser Konrad Szołajski.
Na TVP Kultura była emisja parę m-cy temu..

ten?
Karwot
[42m14s]
phpBB [video]


polecam
Na początku była światłość 1/9
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 mar 2014, 16:55 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Dokładnie ave__ :tak:

Ślicznie Ci Dziękuję :bukiet:

Po tytule się naszukałem i nic...a tu niespodzianka do zassania
Mnie utkwił dość mocno w pamięci jeden moment - ok 34min:40s
"Możesz mi coś o Mistrzach powiedzieć?...."

Trzeba to zobaczyć.
Można dyskutować o Matrixach...Rozwoju Duchowym.
Można się dzielić wrażeniami,spostrzeżeniami....opisami ,słowami z zewnatrz.
Nie da się opisać pewnych doświadczeń - i tyle.
Najtrafniejszymi są te z przeżyć OOBE.
I te,które są życiem i doświadczeniem takich ludzi jak Ci z tego pierwszego filmu.
Oni żyją wśród Nas

Pozdrawiam

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lut 2017, 17:02 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
up,bo zniknęło

Niejedzenie
phpBB [video]

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 22 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group