Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Saturn
http://davidicke.pl/forum/inne-gwiazdy-inne-swiaty-inne-zycie-elektryczny-saturn-t11777.html
Strona 1 z 1

Autor:  Krzysztof [ 18 mar 2013, 23:12 ]
Tytuł:  Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Saturn

Inne gwiazdy, inne światy, inne życie?

Zamieszczone 15 grudnia, 1999 przez Wala Thornhilla

(Uwaga, artykuł ten jak i cały model elektryczny omawiany w tym dziale jest ściśle związany z teorią Kultu Saturna – przypis tłumacza.)

Obrazek
Cytuj:
Astronom Herschel miał szalony pogląd, że ludzie zamieszkują Słońce pod jego lśniącymi chmurami. Cóż, być może nie nasze Słońce, ale jeszcze może się okazać, że to właśnie on się zaśmieje ostatni.


Obrazek
Cytuj:
Profesor Emeritus Australijskiego Uniwersytetu Narodowego, Dr. S. Ross Taylor po spędzeniu życia na badaniach formowania się układu słonecznego doszedł do następującego wniosku: “Gdy niewielkie szanse rozwoju gościnnych planet doda się do szans rozwoju zarówno inteligencji jak i zaawansowanej technicznie cywilizacji szanse na znalezienie ‘małych zielonych ludzików’ gdzie indziej w kosmosie spadają do zera.”


Problemem we wszystkich przewidywaniach dotyczących inteligentnego życia gdzie indziej we wszechświecie jest to, że zakłada się iż oparliśmy się historii i osiągnęliśmy szczytu zrozumienia u schyłku XX stulecia. Historia uczy nas, że szczyt na który się wspięliśmy może być na szczycie domku z kart. Możemy zaakceptować wniosek Dra. Taylora oparty na obecnym modelu ale może to być jak oświadczanie, że inteligentne życie jest wysoce nieprawdopodobne w ruinach powstałych w wyniku katastrofy jumbo-jeta. Układ słoneczny może by wynikiem kosmicznego wypadku drogowego. Możliwe, że nie jest to najbardziej przyjazne dla życia środowisko. Tak więc używanie go jako punktu odniesienia musi prowadzić do pesymistycznych prognoz układu słonecznego: “Gdy niewielkie szanse rozwoju gościnnych planet doda się do szans rozwoju zarówno inteligencji jak i zaawansowanej technicznie cywilizacji szanse na znalezienie ‘małych zielonych ludzików’ gdzie indziej w kosmosie spadają do zera.”


Ponura sugestia, że jesteśmy wybrykiem przypadkowej szansy i prawdopodobnie całym inteligentnym życiem w tym niezmierzonym wszechświecie jest intuicyjnie niesatysfakcjonująca.


Zbadajmy kluczowe założenie leżące u podstaw takich spekulacji – to, że rozumiemy co składa się na gwiazdę. To pierwsze założenie pojawia się w następującym oświadczeniu z Encyclopedia Britannica: “Najbardziej podstawową właściwością gwiazd jest to, że ich promienna energia musi pochodzić z wewnętrznych źródeł. Biorąc pod uwagę wielkie przedziały czasu które gwiazda wytrzymuje (jakieś 10,000,000,000 lat w przypadku Słońca), można wykazać, że ani efekty chemiczne ani grawitacyjne nie mogłyby wytworzyć podanych energii. Miast tego muszą to być wydarzenia nuklearne gdzie lżejsze jądra są łączone by stworzyć cięższe jądra…” Astrofizycy nigdy nie rozpatrzyli prostszej alternatywy – gwiazdy są zasilane zewnętrznie. Cały ich geniusz został skierowany na modelowanie tego jak olbrzymia kula wodoru może zostać nakłoniona do powolnego uwalniania zamkniętej energii nuklearnej w najtrudniejszy możliwy do wyobrażenia sposób – podgrzewając ją do dziesiątek milionów stopni. Z jednym godnym uwagi wyjątkiem, nikt nie zawracał sobie głowy by poszukać alternatywy pomimo faktu, że żadna z obserwowanych cech Słońca nie ma żadnego interesu w byciu tam w modelu termonuklearnym.


Wyjątkiem jest praca niezwykłego inżyniera z Flagstaff w Arizonie, nieżyjącego już Ralpha Juergensa. W jego modelu gwiazdy po prostu formują elektrodę dodatnią (anodę) w galaktycznym wyładowaniu jarzeniowym. Słońce i wszystkie gwiazdy są rozświetlane przez energię elektryczną która kształtuje i jednocześnie płynie wzdłuż ramion galaktyki. Słońce jest gigantycznym piorunem kulistym! Ten zaskakująco prosty model pasuje do wszystkich obserwacji o naszym słońcu i kształtuje jedną z kluczowych idei w Elektrycznym Uniwersum. Rozmiar gwiazd, jasność i kolor są więc w dużej mierze determinowane przez ich środowisko elektryczne. Tłumaczy to zastanawiający brak neutrin oczekiwanych z reakcji nuklearnych w słonecznym rdzeniu, tłumaczy to również to jak niektóre gwiazdy są w stanie zmieniać swoją emisję o wiele szybciej niż pozwala na to model termonuklearny.


Obrazek

Wyładowania niebieskie są efektywnymi akceleratorami cząstek które mogą syntetyzować ciężkie pierwiastki w reakcjach nuklearnych na powierzchni gwiazdy. Ciężkie pierwiastki widoczne w widmie słońca są tworzone na jego powierzchni razem z niewieloma neutrinami które obserwujemy. Ta liczba neutrin wydaje się podążać za efektami powierzchniowymi i zewnętrznymi takimi jak plamy słoneczne i wiatr słoneczny, tak jak się tego oczekuje od elektrycznej gwiazdy. W modelu termonuklearnym jest to niewytłumaczalne.


W ciągu ostatnich paru lat odkryto nową klasę słabych gwiazd. Nazywa się je Brązowymi Karłami Typu L (L-Type Brown Dwarfs) ponieważ w ich widmie pojawia się pierwiastek Litu. Są one najliczniejszymi obiektami niebieskimi w galaktyce i stanowią pomost w przerwie pomiędzy gwiazdami i planetami rozmiaru Jowisza. Są one zbyt małe by świecić od blasku wewnętrznej mocy termonuklearnej. Dalszą zagadką jest to, że promieniują one światłem niebieskim i ultrafioletowym choć są zimne przy swej temperaturze 950 Kelvinów (676,85*C). Molekuły wody dominują ich widma.

Wszystkie te zagadki w prosty sposób tłumaczy elektryczna gwiazda. Nie ma dolnego limitu dla rozmiaru ciała które może przyjąć energię elektryczną z galaktyki więc temperatury mniejszych karłów będą sięgały w dół, do zakresów sprzyjających życiu. Światło czerwonych gwiazd jest takie w wyniku rozdętego jarzenia anody słabo akcentowanej elektrycznie gwiazdy. Światło niebieskie i ultrafioletowe pochodzi z korony o niskiej energii. (Bardziej kompaktowe czerwone jarzenie anody naszego słońca jest widoczne krótko jako chromosfera podczas całkowitych zaćmień słońca. A słońce jest stresowane elektrycznie do tego stopnia, że jasny “porost pęczków” anody pokrywa jego powierzchnię granulacjami a korona emituje wyższą energię światła ultrafioletowego i promieni rentgena gdy uderzają w nią relatywistyczne elektrony).


Obrazek

W kolejnym ekstremum rozmiarów Czerwone Olbrzymy (Red Giants) są bardziej widocznym i wyskalowanym przykładem tego jak Brązowy Karzeł Typu L może wyglądać z bliska. Czerwony Olbrzym Betelgeuse jest tak wielki, że gdyby zastąpić nim nasze słońce wtedy orbity Merkurego, Wenus, Ziemi, Marsa i Jowisza zostałyby przez niego pochłonięte w całości. Astronomowie uznają, że takie gwiazdy mogą połykać planet jednak ich osłona plazmowa jest tak rzadka, że nie hamowałaby planetarnych orbit wewnątrz atmosfery gwiazdy. Jednakże astronomowie wierzą przy tym, że jakakolwiek połknięta przez nią planeta zostałaby stopniowo wyparowana przez intensywne ciepło z jądra gwiazdy. Ale by wytłumaczyć Czerwone Olbrzymy standardowy model gwiezdny musi być poważnie przerobiony, ich centralna temperatura okazuje się być tak niska, że żaden znany proces nuklearny w żaden sposób nie może zapewniać obserwowanej emisji energii. Z drugiej strony – Model Elektryczny działa spójnie od gwiazd klasy super olbrzymów aż do gwiazd rozmiarów planetarnych - Brązowych Karłów.


Ponieważ elektryczna gwiazda jest ogrzewana zewnętrznie planeta nie musi ulegać zniszczeniu poprzez orbitowanie poniżej jarzenia jej anody (Oczywiście pod warunkiem, że należy ona do gwiazd typu Brązowych Karłów i Czerwonych Olbrzymów o odpowiednio niskim poborze mocy, w naszym przypadku rdzeniem gwiazdy był Saturn a jego anodą osłona plazmowa postrzegana dziś jako powierzchnia gwiazdy omawiana szerzej w Kulcie Saturna – przypis tłumacza).


Obrazek

W rzeczywistości życie jest nie tylko możliwe wewnątrz jarzenia małego brązowego karła ale i wygląda na znacznie bardziej prawdopodobne niż na planecie orbitującej poza gwiazdą (tego typu)! Jest tak ponieważ energia promienna przybywająca na planetę orbitującą wewnątrz jarzącej się kuli jest rozprowadzana równomiernie po całej powierzchni planety.


(W przypadku gwiazd typu naszego obecnego słońca pobierających znacznie więcej energii temperatura w przestrzeni pomiędzy jarzeniem anody i rdzeniem gwiazdy jest zbyt wielka dla zaistnienia w ich wnętrzu opisywanych warunków – przypis tłumacza.)


Nie ma pór roku, tropików (panuje łagodniejszy klimat zwrotnikowy) ani czap polarnych. Planeta nie musi się obracać, jej oś może wskazywać w dowolnym kierunku a jej orbita może być ekscentryczna. Energia promienista otrzymywana przez planet będzie najsilniejsza na niebieskich i czerwonych krańcach spektrum. Fotosynteza zależy od czerwonego światła. Światło na niebie byłoby bladopurpurowe (klasyczny “purpurowy świt kreacji”). Brązowe Karły Typu L mają w swych widmach wodę jako dominująca molekułę wraz z wieloma innymi ważnymi biologicznie molekułami i pierwiastkami. Ich “dzieci” akumulowałyby atmosfery a woda opadłaby na nie mgiełką (baldachim wodny). Jest więc szczególnie interesujące, że extra-solarne (pozaziemskie) planety jakie odkryto są gazowymi gigantami kilkukrotnie większymi od Jowisza (czasem znacznie większymi), orbitującymi ekstremalnie blisko wokół swych gwiazd. To nasz system daleko orbitujących planet wygląda tu jakby odstawał. Faktycznie daje świadectwo na korzyść galaktycznego wypadku drogowego pomiędzy Słońcem i Brązowym Karłem jak Jowisz czy Saturn.


Przebadajmy więc kolejny główny punkt standardowej teorii – to, że rozumiemy skąd się biorą planety. Mgławicowa teoria pochodzenia planet jest tak problematyczna, że przetrwała tylko dlatego, że nikt nie był w stanie wystąpić z lepszym pomysłem. System wielu ciał kontrolowany przez pojedynczą siłę – grawitację jest z natury niestabilny i powinien rozlecieć się na kawałki. W Elektrycznym Wszechświecie model jest prosty. Planety “rodzą się” z gwiazd w zstępującej hierarchii rozmiarów poprzez wysoce efektywny podział elektryczny niestabilnego naładowanego pozytywnie jądra. To dlatego większość gwiazd ma partnerów. Tłumaczy to dlaczego wiele pozaziemskich planet orbituje ekstremalnie blisko swoich gwiazd – to jest tam gdzie zostały one stworzone. Dlatego Jowisz i Saturn mają dużą liczbę blisko orbitujących księżyców. Bliskie orbity są normalne. Odległe lub wysoce ekscentryczne orbity są bardziej prawdopodobnym wynikiem pojmania. Wymiana pomiędzy orbitami i energią elektryczną szybko stabilizuje orbity.


Możemy więc zobaczyć, że model Elektrycznego Wszechświata zapewnia powstaniu życia znacznie lepsze środowisko niż planeta polegająca na odległym słońcu która dodatkowo musi być samowystarczalna dla swej atmosfery oraz depozytów powierzchniowych. Taka planeta musi obracać się dosyć szybko nawet po to tylko by oddać otrzymywaną energię i z tego samego powodu musi mieć małe nachylenie osiowe. Ma jedynie ograniczony zakres orbit i ekscentryczności jeśli życie ma tam przetrwać. Wymaga również tego by gwiazda utrzymywała w ciągu milionów lat stałe promieniowanie. Taka jest obecna sytuacja Ziemi i wierzę, że Prof. Taylor ma rację jeśli chodzi o rozważanie szans na powstanie życia i jego przetrwanie tutaj na bliskie zeru.


Jeśli następujące brzmi jak science fiction to niech tak będzie. Pisarze science fiction są o wiele lepsi od ekspertów w przewidywaniu przyszłej wiedzy. Jaka więc może być historia Ziemi? Odległe orbity od Słońca sugerują, że zostaliśmy pochwyceni razem z naszym rodzicem – Brązowym Karłem. W procesie tego moc elektryczna która napędzała naszą rodzicielską gwiazdę została uzurpowana przez Słońce. Jak również, wyłączając pierwotne światło Słońce wydarło naszą Ziemię z matczynego łona wraz z Księżycem (wiele rzeczy, w tym jego wiek wskazuje jednak na to, że Księżyc pojawił się tu dużo później z innego układu – przypis tłumacza). Po raz pierwszy zapadła noc i pojawiły się gwiazdy. Rozpoczęły się nagłe epoki lodowcowe. Uformowały się czapy polarne. Duże wysokości (geograficzne) stały się niezamieszkiwane. Warto dodać, że wiele księżyców lub pozostałego potomstwa gazowych olbrzymów ma zaskakująco lodowe powierzchnie a niektóre (Tytan) mają atmosfery. Życie mogło niegdyś istnieć na Marsie i niektórych z tych księżyców.


Model Elektrycznego Wszechświata ma niemal biologiczne tony które sprzyjają życiu. W procesie wzrostu w galaktycznej elektromagnetycznej reostrykcji (pinch), gwiazdy są powstrzymywane przed zbyt masywnym wzrostem poprzez “pączkowanie” innych gwiazd i planetarnych gazowych olbrzymów. Część potomstwa pozostaje by uformować binarne lub wielokrotne rodziny gwiazd. Inne uciekają od ich rodzica. Wszystkie otrzymują swój udział energii z galaktyki. Najpowszechniejsze gwiazdy w galaktyce są również najbledsze, są to Brązowe Karły Typu L. Gwiazdy te mają “pożywienie” wymagane dla obecności życia w ich atmosferach. Taka karłowata gwiazda/gazowy olbrzym (oraz Czerwone Olbrzymy w swym wnętrzu – przypis tłumacza) mogą przechodzić rozbłyski typu Nova aby wystrzeliwując część swego rdzenia formować gęste planety typu ziemskiego oraz księżyce. Jeśli pozostaną blisko rodzica mogą zostać otulone wewnątrz “łona” jarzenia niebieskiej anody gdzie obecne są podstawowe warunki dla życia. Nasze poszukiwania inteligentnego życia powinny więc skupiać się na najbledszych gwiazdach na niebie. Ale występuje tutaj problem z poleganiem na sygnałach radiowych ponieważ nie mogą one przejść przez gorącą plazmę jarzącej się anody. (To może być przyczyną braku jak dotąd sukcesów programu SETI). Ograniczałoby to możliwości inteligentnych stworzeń żyjących w takim środowisku by wiedzieć cokolwiek o szerszym wszechświecie ponieważ gwiazdy nie byłyby widoczne. Nie byłoby motywacji do podróży kosmicznych które w dowolnym przypadku mogłyby mieć problem z pokonaniem bariery jarzenia anody. Może my na Ziemi niemal “trafem”, jak mówi Dr. Taylor przeżyliśmy by uciec z naszego niebiańskiego kokonu by ujrzeć szerszy wszechświat. Jeśli tak to mam nadzieję, że mądrze wykorzystamy nasz przywilej.


Najbardziej niepokojącą ideę zostawiłem na koniec: słowa używane przez starożytne cywilizacje które dziś interpretujemy jako “Słońce” (w dzisiejszym sensie) – jak egipskie “Ra”, greckie “Helios” i rzymskie “Sol” – wszystkie oryginalnie odnosiły się do gazowego giganta Saturna (rdzenia brązowego karła – przypis tłumacza)! Czy ta planeta była naszym pierwotnym rodzicem? Czy Saturn był do niedawna znacznie większym brązowym karłem? (Widoczny rozmiar i kolor elektrycznej gwiazdy jest fenomenem elektrycznym. Gdyby rozświetlić magnetosferę Jowisza miałaby ona dla nas wielkość księżyca w pełni.) Czy starożytny człowiek był na miejscu by widzieć go jako słońce? Jeśli nie dlaczego ktokolwiek nazywałby bladą żółtawą plamkę na niebie Słońcem? Jak niedawno Saturn otrzymał swe lodowe pierścienie? Czy odkrycie, że rasa ludzka zdaje się pochodzić od garstki rozbitków w niezbyt dalekiej przeszłości ma cokolwiek wspólnego z tą historią? Co wystarczająco osobliwe, interdyscyplinarne podejście może odpowiedzieć na wiele z tych pytań w zaskakujących szczegółach. Ale wymaga to odpuszczenia wielu “rzeczy o których wiemy, że tak nie jest”.


Obecny model izolowanych, samonapędzających się gwiazd z rodziną relatywnie odległych planet daje nieskończenie małe okna możliwości zdobyciu tutaj przyczółka przez życie nie mówiąc o podtrzymywaniu go przez miliony lat. Elektryczny wszechświat gdzie energia jest dostępna w całej objętości galaktyki stanowi nieskończenie lepsze środowisko dla życia. Blade karłowate elektryczne gwiazdy mogą być kluczowe dla ponownej oceny prawdopodobieństwa istnienia innego inteligentnego życia we wszechświecie. Kto wie, misja Cassini na Saturna (i Tytana) może być swego rodzaju powrotem do domu? Przyniesie ona wiele niespodzianek.


“Tymczasem, podążając za wiekową tradycją szczęśliwej ucieczki Ziemi przed zagładą w kosmicznym wypadku oraz jej pierwszego nowego roku w układzie słonecznym – życzę wam wszystkim SZCZĘŚLIWYCH SATURNALIÓW!”


(Przedstawiony w tym oraz pokrewnym dziale Kultu Saturna model doskonale wyjaśnia również, chociaż nie bez pewnych różnic rzeczy omawiane przez pana Zillmera takie jak starożytny baldachim wodny wokół Ziemi, błyskawiczne powstawanie skamielin z udziałem elektryczności, kłamstwa Darwina oraz chronologii geologicznej Charlesa Lyella. Wyjaśnia również teorię rosnącej Ziemi co nastąpiło w wyniku przemiany dodatkowej energii z nowej gwiazdy w masę przecząc jednocześnie teorii dryfu kontynentów. Mniejsza pierwotna grawitacja wyjaśnia również obecność wymarłych obecnie olbrzymich zwierząt i ludzi oraz takie znaleziska jak słynny młotek Zillmera którego analiza wskazuje, że został wykuty w innej atmosferze z ciśnieniem dwukrotnie większym od obecnego - przypis tłumacza.)


Zdjęcia: Dr. S. Ross Taylor – Photo by Darren Boyd.

© holoscience.com 1999 - 2012

http://www.holoscience.com/wp/other-stars-other-worlds-other-life/

Tłumaczył: Redimix dla davidicke.pl

Autor:  Sponsor [ 18 mar 2013, 23:12 ]
Tytuł:  Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Saturn


Autor:  MaksK [ 19 mar 2013, 8:17 ]
Tytuł:  Re: Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Sat

redmuluc pisze:
(...)Ograniczałoby to możliwości inteligentnych stworzeń żyjących w takim środowisku by wiedzieć cokolwiek o szerszym wszechświecie ponieważ gwiazdy nie byłyby widoczne. Nie byłoby motywacji do podróży kosmicznych które w dowolnym przypadku mogłyby mieć problem z pokonaniem bariery jarzenia anody. Może my na Ziemi niemal “trafem”, jak mówi Dr. Taylor przeżyliśmy by uciec z naszego niebiańskiego kokonu by ujrzeć szerszy wszechświat. Jeśli tak to mam nadzieję, że mądrze wykorzystamy nasz przywilej.(...)


Nie mogłem się powstrzymać - bardzo gęsta, nieprzezroczysta atmosfera, brak widocznego punktowego słońca, brak wyraźnego dnia i nocy (nawet przy obrocie Ziemi wokół osi), potężna refrakcja, brak wiedzy o istnieniu kosmosu i brak jakichkolwiek przesłanek by do niej dążyć.

Wypisz, wymaluj "Przenicowany świat" Strugackich. :tak: :tak: :tak:

Przy okazji dzięki za cały cykl o Saturnie i artykuły o elektrycznym wszechświecie.

Kawał świetnej roboty!

:hejka:

Autor:  Siemił [ 21 mar 2013, 12:24 ]
Tytuł:  Re: Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Sat

Cytuj:
Astronom Herschel miał szalony pogląd, że ludzie zamieszkują Słońce pod jego lśniącymi chmurami. Cóż, być może nie nasze Słońce, ale jeszcze może się okazać, że to właśnie on się zaśmieje ostatni.


Czyj to cytat ? :hejka:

Autor:  Krzysztof [ 21 mar 2013, 14:05 ]
Tytuł:  Re: Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Sat

Siemił pisze:
Czyj to cytat ? :hejka:


Autora artykułu, Wala Tornhilla :tak:

Autor:  Siemił [ 21 mar 2013, 16:00 ]
Tytuł:  Re: Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Sat

Tak myślałem, ale musiałem się upewnić :hejka:

Autor:  replikant3d [ 14 mar 2014, 22:56 ]
Tytuł:  Re: Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Sat

Wrzystko się zgadza po za jednym. Mianowicie księżyc został sztucznie wprowadzony na orbitę ziemi.
To dzieki niemu mozliwe jest istnienie życia na naszej planecie. Przeczytajcie książkę ,,kto zbudował księżyc,, Autorzy udowadniają między innymi za pomocą równań matematycznych iż niemożliwym jest by takie parametry orbity naszego satelity powstały w sposób naturalny. Pozostaje pytanie KTO dokonał takiego wyczynu. Biorąc pod uwagę anomalie wokół słońca z obiektami wielkości jowisza nie trudno zgadnąc kto może mieć takie możliwości.

Autor:  dar66 [ 15 mar 2014, 9:22 ]
Tytuł:  Re: Inne gwiazdy, inne światy, inne życie? - Elektryczny Sat

Cytuj:
...Jeśli następujące brzmi jak science fiction to niech tak będzie. Pisarze science fiction są o wiele lepsi od ekspertów w przewidywaniu przyszłej wiedzy. Jaka więc może być historia Ziemi? Odległe orbity od Słońca sugerują, że zostaliśmy pochwyceni razem z naszym rodzicem – Brązowym Karłem. W procesie tego moc elektryczna która napędzała naszą rodzicielską gwiazdę została uzurpowana przez Słońce. Jak również, wyłączając pierwotne światło Słońce wydarło naszą Ziemię z matczynego łona wraz z Księżycem (wiele rzeczy, w tym jego wiek wskazuje jednak na to, że Księżyc pojawił się tu dużo później z innego układu – przypis tłumacza). Po raz pierwszy zapadła noc i pojawiły się gwiazdy. Rozpoczęły się nagłe epoki lodowcowe. Uformowały się czapy polarne. Duże wysokości (geograficzne) stały się niezamieszkiwane. Warto dodać, że wiele księżyców lub pozostałego potomstwa gazowych olbrzymów ma zaskakująco lodowe powierzchnie a niektóre (Tytan) mają atmosfery. Życie mogło niegdyś istnieć na Marsie i niektórych z tych księżyców....


Był bardzo ciekawy artykuł o tym kto tego twora tu przyparkował Mruga
kto-zaparkowal-ksiezyc-w-poblizu-ziemi-t7671.html

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/