Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?
http://davidicke.pl/forum/swinska-grypa-przeklenstwo-czy-blogoslawienstwo-t1192.html
Strona 1 z 1

Autor:  asterix7777 [ 04 gru 2009, 11:37 ]
Tytuł:  Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Witam wszystkich a w szczegulnosci tych ktorzy sa juz po nowym wirusie i po szczepieniu. Zapraszam do podzielenia sie waszymi relacjami z okresu choroby . A przedewszystkim interesuje mnie czy zauwazyliscie jakies nowe wczesniej przez was nie zauwazone zmiany odnosnie odczuwania ciala i mocy umyslu?Czy coś nowego zauwazyliscie w obszrze waszej indywidualnej istnosci. Zapraszam tez osoby ktore zauwazyly jakiekolwiek zmiany u osob im bliskich ktore sa juz po grypie swinskiej lub szczepieniu oraz po jednym i byc morze drugim. :king:

Autor:  Sponsor [ 04 gru 2009, 11:37 ]
Tytuł:  Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?


Autor:  trzysz [ 07 gru 2009, 0:06 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

no popatrz popatrz asteriźmie (iksie!)...iks..mie... (bez obrazy, to taki "prawie cytat" z "...misja Kleopatra" ;)), sam chciałem założyć taki temat, bo tak wyszło, że się pochorowałem, a tu już mój najlepszy forumowy Qmpel, niby czytając mi w myślach, takowy temat założył ^^

właśnie leżąc sobie z gorączką i koszmarnym bólem głowy, zastanawiałem się nad tym, czy taka choroba jest dla nas (jak to w tytule ujął asterix) przekleństwem, czy raczej błogosławieństwem? Sam już napocząłem nowy temat, ale nie dojechałem do końca, zanim znalazłem ten - mój tytuł był w sumie bardzo podobny: "Wielka Pandemia - Wielkie Oczyszczenie" - tytuł asterixa jest wbrew pozorom taki sam, bo wykorzystał to co się większości wydaje (że grypa jest zła i w ogóle) i dodał coś od siebie (że może wcale niekoniecznie).

Tak sobie rozmyślałem, że skok w świadomości, jaki się ma odbyć, nie powinien (choć może i może ;)) się odbyć tak po prostu i bezboleśnie bo byśmy go nawet nie zauważyli - szamani większości ludów szamanistycznych przecież dostępują skoku świadomości podczas, czy po przejściu, niema zawsze zagrażającej ich życiu chorobie! Czy to n ie fajna sprawa, że nam dana jest taka możliwość na masową skalę? ;)

No ale wracając do konkretów - nie wiem czy miałem świnkową grypę, czy nawet wogólę grypę, bo się nie wybrałem do lekarza, tylko kurowałem domowymi sposobami ;) Moja mama, od której ja się zaraziłem, była u lekarza, ale diagnozy nie dostała - dostała za to receptę na antybiotyki, na które wydała koło 100 zł, ale po przeczytaniu przeciwwskazań zwątpiła i ich nie zażywała ;) żeby nie było też się wyleczyła domowymi sposobami ;)

Sama choroba była o tyle ciekawa/dziwna, że była najmocniej odczuwalna przez około 3 dni (przy czyn jeden dzień był na prawdę mocny - przynajmniej w moim przypadku), zaraźliwa (jak mój kolega zasugerował: "teraz to chyba wszyscy na świnie chorują, bo nawet tych co szczepieni na sezonówkę,dopada to samo co resztę") i szybko rozchodzi się po kościach, na co myślę, że trzeba uważać, bo jak mówią "najgorsze powikłania", a względnie zdrowym się jest szybko, a żeby ją całkiem doleczyć, to i tak ponad tydzień zleci (nie wiem ile dokładnie, bo całkiem mi jeszcze nie przeszło ;)).

Jeśli chodzi o zmiany w myśleniu, to trudno mi opowiadać o innych, ale mogę powiedzieć po sobie, że jakby "puszczam" coraz więcej i więcej założeń projektowych w krzaki ;) Tak jak asterix pisze, że jest wuefistą, ja jestem wyszkolony na inżyniera - chociaż się nim nie czuje, to jednak jakieś zboczenie zawodowe zostało we mnie wyrobione, i tak wiele oczywistych oczywistości po prostu przestało być takimi oczywistymi (to właśnie rzeczone założenia projektowe, na których opiera się całość - w tym przypadku założenia na życie - nie było tak PSTRYK i już, działo się to też przed chorobą, ale wydaje mi się, że padło przynajmniej jedno z podstawowych założeń, tzw aksjomatów, a nie nawet dogmatów - założeń podstawowo podstawowych).

Myślę, że w tym jest potencjał - jak pisałem tutaj:
http://davidicke.pl/forum/bruno-greoning-wielki-uzdrowiciel-t383.html?hilit=przez%20chorob%C4%99%20samopoznania#p2491, żadna choroba nie jest tylko po to,żeby nam utrodnić życie ;)

Nie wiem, czy to co akurat w tym czasie podziało mi sie w głowie jest zwiazane z chorobą i czy choroba była "tą właśnie" chorobą - z mojego punktu widzenia nie ma to najmniejszego znaczenia ;)

a leczyłem się babcinymi grzankami i czosnkiem - jak ktoś nie wie o co chodzi, to mogę zapodać przepisem - zwali z nóg albo ciebie, albo chorobę ;)

pax pax asterixie :mrgreen:
mam nadzieję, że ci znowu z energią nie zjeżdżam za bardzo, bo jeszcze bymy szczęką o glebe zawadzili i co by było? ;) :wacko: było by bolało pewnie 8-)

Autor:  Ayerys [ 07 gru 2009, 0:25 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

trzysz pisze:
a leczyłem się babcinymi grzankami i czosnkiem - jak ktoś nie wie o co chodzi, to mogę zapodać przepisem - zwali z nóg albo ciebie, albo chorobę


... no zapodaj trzyszu, zapodaj ;)

Autor:  asterix7777 [ 07 gru 2009, 9:25 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

do trzysza;d. Nie nie kochaniuteńki mrrrr( naprawde podobaly mi sie tywoje ostatnie wpisy (mniam) choc widze .ze jeszcze czas wypadania zebow jadowych masz przed sobą;DD i z tego co czytam wnioskuje ze cierpisz na zawroty glowy jakies;D i do glebu cie przyciąga. Ale jak mowisz ,do rzeczy. Mialem podobnie i tez zauwazylem ze po tym nastapil jakby krok do przodu nie tylko u mnie ale i u brata(lat 38) to naprawde zadzialalo.Jakby weszlo nowe oprogramowanie albo zostal wyżócony przeslaniajacy "wirus".Wiadomo ze wirusy przenosza i wprowadzaja "nowe" sekwencje DNA(o ile dobrze pamietam).Mozna by je było porownac do duzej chochli ktorą kucharz wojskowy miesza w trzech garach a kazda zupa inna.Poprostu pojawila sie nowa jakosc "obrazu"(smaku) .Takie zauwazalne efekty to minimalny apetyt;DD jescze mniejszy niz mialem .Wiecej wiary w swoje sily i realnosc celi ktore założylem i do ktorych dążę ,wrecz jakis wewnetrzy pęd by nie zatrzymywac sie tylko przec doprzodu .CZeka mnie kilka powznych"walk "o prawde i sprawiedliwosc :D .Sam sie dziwie ze zdecydowalem sie na taka droge;] .Powinienem przy tym dodac ze to jakby zycie zdecydowalo sie na mnie ,żebym to robił . JA tylko sie temu poddaje ze zrozumieniem i rosnącym zaufaniem wspmagajac ten proces(ale zawsze moge zaczac spadac w dól;D) .A wiec energia idzie w gore !Ciekawe czy inni rownierz zauwazyli podobne efekty? Dziekuje za odwiedziny wszystkich tu obecnych .Traktuje je jako wyraz pewnego zaufania :twisted: do mojej osoby;P. :hejka: ((((((LOVE PEACE END FREEDOM )))))) :king:

Autor:  trzysz [ 07 gru 2009, 12:20 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Stare domowe sposoby nie zabijają choroby, nie likwidują jej, ale przyspieszają i wspomagają nasze własne ciało lub procesy oczyszczenia, które w nim zachodzą - jeśli się je stosuje właściwie, to działają. Jeśli się stosuje je głupio, to można sobie zaszkodzić, a nawet może się nic nie stać ;)

GRZANKI - to specyficzne chyba dla każdego domu, w którym się je stosuje mikstury, które wywołują poty i "przepędzają chorobę". Trochę ich w tym tygodniu wypiłem ( ;) ) i raczej bym powiedział, że wspomagają jednocześnie chorobę i organizm, by to co się ma wydarzyć, zrobiło się szybciej - moja mama się pochorowała wcześniej, więc zrobiłem jej grzankę i sam też wypiłem, chociaż dopiero mnie choroba delikatnie zaczepiała - następnego dnia mama wstała z łóżka, a mnie choroba się rozwinęła na maksa, zamiast kisić sie kilka kolejnych dni inkubując. Wieczorem tego dnia, przez który można by rzec "zdychałem" od rana, mama zrobiła mi kolejną grzankę - po dwóch godzinach mogłem biegać, chociaż cały dzień nie potrafiłem się ruszyć ;)

Przepis I
2-3 łyżeczki cukru przybrązowić w garnku (tak jak się karmel robi)
do szklanki nalać około 50 ml wody i wymieszać dobrze z nią 2-3 łyżki czarnego kakao (do pieczenia "z wiatrakiem", a nie neskłika żadnego), po czym wlać do cukru, mieszać (cukier się może skrystalizować od zimnej wody, ale się rozpuści jak się podgrzeje i pomiesza)
Do tego trzeba teraz dodać 1/3 lub 1/2 kostki masła i mieszając doprowadzić do wrzenia (uważać żeby nie wyskoczyło z garnuszka ;)). Można to ewentualnie jeszcze teraz posłodzić, bo przypalony cukier jest gorzki, więc mogłoby to być trochę niezjadliwe, a powinno być zajebiaszcze w smaku ;)
Na koniec wlewa się gorzałczyny tyle, żeby wszystkiego było pół litra (to wychodzi około 200 ml, może trochę więcej) - wg mnie najlepsza jest do tego imbirówka, ale może być każda inna, przy czym kolorowe lepsze, niż czysta. Z alkoholem już się nie powinna zagotować grzanka, ale jeśli nie dymi się z niej to można ją trochę podgrzać - bardzo ważne, żeby pić to na gorąco i od razu zawinąć się pod kołdrę, tak żeby tylko nos wystawał, względnie głowa, ale nic więcej ;) Dobrze byłoby też zasnąć - i tak za około 2h się obudzimy i będzie mokro ;) dobrze sie wtedy wykąpać i być zdrowym ;)

Ta grzanka jest najbardziej efektywna ale też dobrze działa tzw grzane piwo czy wino odpowiednio przygotowane jeśli zaraz po wypiciu wpakuje sie pod kołdrę.
Grzanki są smaczne i potrafią zawrócić w głowie, ale też ich nie pić za często, bo są bardzo osłabiające - takie osłabienie pomaga w chorobie, ale bez przesady ;) Raz dziennie kubek to maks.

poza czosnkiem i innymi witaminoCeowymi babcinymi sposobami do jedzenia, jest jeszcze jeden magiczny specyfik, który funkcjonuje w mojej rodzinie od pokoleń - to tzw "tłuste", czyli tłuszcz z niektórych zwierzaków. Babcia mówi, że najskuteczniejsze jest "psie tłuste" lub "tłuste z borsuka", ale u nas dostępne jest "kozie tłuste", bo wujek kozy hoduje ;)
Taki tłuszcz działa jak wyżej opisana grzanka, kiedy tylko małą łyżeczkę rozpuści się w kawie, herbacie lub gorącym mleku i wypije - można też wrzucić łyżeczkę do grzanki, ale nie stosować tego w większych ilościach i raczej nie codziennie w czasie choroby, bo jest to specyfik o niezwykle silnym działaniu. Można też trochę takiego tłuszczu roztopić, nasmarować plecy i klatkę piersiową, przyłożyć pergaminem, zawinąć się w kołdrę i też będzie po paru godzinach mokro i zdrowo ;)

Grzanka, czy tłuste obniżają przy okazji ciśnienie (dość drastycznie) i zwiększają puls - plus lekkie odurzenie alkoholowe, gorączka dało mnie uczucie, które skojarzyło mi się z "małą śmiercią" - nie wiem jak to opisać, takie tylko skojarzenie i nic poważnego ;)

Autor:  Ayerys [ 07 gru 2009, 13:48 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Dziękuję Trzyszu, dobry sposób nie jest zły :D

...się także stosowało poty, bo się lekarstw nie lubi, bo są powiedzmy gorzkie :lol: ... Więc się stosowało, bo się przez babcie było wychowywaną i się wie jak chorobę odgonić ;)


Ktoś ma jeszcze jakieś babcine sposoby? Podzielcie się z nami :)

Autor:  asterix7777 [ 07 gru 2009, 19:19 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

z wirusem sie trzeba przespac poprostu ;D :king: to jedyny sposob na wirusa;DDD.

Autor:  Ayerys [ 07 gru 2009, 19:32 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

asterix7777 pisze:
z wirusem sie trzeba przespac

asterix7777, przespać i zaprzyjaźnić :lol:

Autor:  lordi222 [ 07 gru 2009, 22:40 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Też chorowałem. Objawy dziwaczne bo szły kolejno-tzn. jak jeden ustąpił to kolejny uderzał. Początkowo była gorączka(38,5)której nie zwalczałem...bo jej nie czułem!(dziwne trochę bo zawsze czuje gorączkę). Dzień czy dwa później zaatakowało gardło. 2 dni gardło bolało. Jak przestało to katar się włączył a jak przestał po 3 dniach to kaszel i bóle w klatce(lekkie więc się nie przejąłem)Całość trzymała mnie po kolei zastępując objaw-objawem, jakieś 2 tygodnie. Długo trwało bo pracuje w przeciągach i w różnicach temperatur zatem ciężko wyleczyć cokolwiek.

A co do środków które pomogły to kolejno: na gardło-nalewka miodowa(rozwaliła ból gardła w 2 dni-małe dawki na dobranoc)oraz neoangin(w pracy bym nie wytrzymał z bolącym gardłem więc cyckałem cukiereczki łagodzące).
Na gorączkę i kaszel maść rozgrzewająca i gorący rosołek=pocenie w łożu(jeden dzień leżałem tak).
Na katar stosowałem otrivin(też ze względu na wygodę w pracy).
A poza tym wszystkim ogromne ilości owoców i warzyw surowych(witaminowy armagedon). I jeszcze syrop z cebuli własnej roboty.

Cokolwiek był to za wirus, zniszczyłem bez używania leków jako takich w zasadzie samymi witaminami(a lekki nie był bo 2 dni były bardzo ciężkie)

PS. Polecam też taki specyfik jak BALSAM JEROZOLIMSKI. Mam to od babci i na etykiecie jest że od ojców bonifratów, ale nie wiem gdzie kupiła(chyba u zakonników)i jest to rewelacja na drogi oddechowe. Po kilku dawkach kaszel/katar zaczyna ustępować/zrywać się itp. Super. W formie mikstury na cukier to jest z samych ziół i alkocholu(bo mocnawe).
Mam nadzieję że pomogłem komuś.

Autor:  Poli [ 09 gru 2009, 23:13 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

lordi222 pisze:
PS. Polecam też taki specyfik jak BALSAM JEROZOLIMSKI. Mam to od babci i na etykiecie jest że od ojców bonifratów, ale nie wiem gdzie kupiła(chyba u zakonników)i jest to rewelacja na drogi oddechowe. Po kilku dawkach kaszel/katar zaczyna ustępować/zrywać się itp. Super. W formie mikstury na cukier to jest z samych ziół i alkocholu(bo mocnawe).
Mam nadzieję że pomogłem komuś.


Balsam mozna kupic na allegro:
http://www.allegro.pl/listing/search.ph ... rozolimski

Moje dziecko wlasnie przechodzi swinska, trwa to juz 5 dzien i nadal ma goraczke , fakt, ze juz slaba i dopada tylko wieczorami, ale jest. W normalnej grypie moj syn ma goraczka max 2 dni.
Dodatkowo silny duszacy kaszel, w tej chwili juz lzejszy, za to zaczal sie katar :? .
Leczenie domowymi sposobami, poniewaz w dani inaczej sie nie da :roll: , zapomnialam sie zaopatrzyc w Polsce jak bylam na wakcjach i coz moze i dlatego takze przeciaga sie ta grypa.
Wiec podaje czosnek z miodem, wit C w duzych dawkach, udalo mi sie kupic jakies kropelki ziolowe na gardlo w ekosklepie i soki swierze, owoce, warzywa. Zobaczymy jak to bedzie dalej...

Autor:  trzysz [ 10 gru 2009, 9:50 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Przechodzi ;)
Nie ma się co przejmować gorączką - to naturalna reakcja obronna organizmu.
A faktycznie ten wirus ma taką śmieszną właściwość, że wieczorami jest lepiej - przy klasycznej grypie, przynajmniej mnie, zawsze temperatura rosła po południu, a tutaj wieczorami wręcz czułem się zupełnie zdrowy, a rano znowu niewyraźnie ;)
Po za tym, nie zapominajmy, że choroby są zdrowe - bez nich nie ma w ogóle czegoś takiego, jak układ odpornościowy - niech się twoje dziecko trenuje owocnie :hi hi:

Autor:  maczikszcz [ 24 sty 2010, 19:36 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Jak uniknąć paniki związanej ze świńską grypą i spokojnie przeżyć zimę?


Autor: Teresa Forcades i Vila.
Tłumaczenie, uzupełnienie o fakty nr 10, 15 i 19 oraz aktualizacja danych dla faktu nr 6: maczikszcz


Wszystkie fakty zawarte w tym dokumencie mają swoje oficjalne źródła podane w przypisach na każdej stronie.


(Tu znajduje się ten sam dokument wraz ze źródłami pdf-ie:
http://www.zakupynaweek.nazwa.pl/Jak_poradzic_sobie_z_pandemia_swinskiej_grypy.pdf)

1. Dane naukowe

- Pierwsze dwa znane przypadki “nowej” grypy (szczep S-OIV wirusa H1N1) stwierdzono w Kalifornii (USA) 17 kwietnia 2009 r.

- Nowa grypa nie jest nowa. Ani dlatego, że jest typem A, ani dlatego, że jest podtypu H1N1: epidemia grypy w 1918 roku to była właśnie epidemia grypy typu A/H1N1. Epidemia pojawiła się jeszcze raz w 1977 roku. Typ A/H1N1 jest również jednym z krążących wirusów grypy w każdym sezonie grypowym. Jedyną rzeczą nową w tym wirusie jest szczep S-OIV.

- Około 33% osób w wieku powyżej 60, wydaje się być odpornymi na “nowego” wirusa grypy.

- Od samego początku aż do 11 grudnia 2009 r. zmarło na „nową” grypę 1227 osób w Europie, a 9340 na całym świecie. Należy pamiętać, że co roku z powodu zwykłej grypy sezonowej umiera między 40.000 a 220.000 osób w Europie.

- Jak już zostało powiedziane przez publicznie poważane osobistości w dziedzinie zdrowia - w tym przez dr Bernard Debré (członek Krajowej Komisji Etyki we Francji) oraz przez dr Juan José Rodríguez Sendin (prezesa Stowarzyszenia Uczelni Medycznych Hiszpanii) - dane nt. nowej grypy, która przeszła już przez kraje półkuli południowej wskazują, że ilość zgonów i powikłań spowodowanych przez nową grypę jest mniejsza niż w przez zwykłą grypę w innych latach.


2. Anomalie powinny zostać wyjaśnione

- Sprawa materiału do produkcji szczepionek skażonego ptasią grypą
Pod koniec stycznia 2009 r. austriacka filia amerykańskiego koncernu farmaceutycznego “Baxter” wysłała 72 kg materiału szczepionkowego do 16 laboratoriów w Austrii, Niemczech, Czechach i Słowenii, w celu przygotowania tysięcy szczepionek przeciw wirusowi grypy sezonowej. Szczepionki miały zostać podane ludności tych krajów w lutym i marcu 2010 r. Pracownik jednego z laboratoriów w Czechach (laboratorium Bio-Test) postanowił na własną rękę przetestować szczepionki na fretkach, zwierzętach które od 1918 r. są wykorzystywane do badań nad szczepionkami przeciw grypie. Wszystkie zaszczepione fretki ciężko zachorowały na grypę i musiały zostać uśpione. W konsekwencji materiał dostarczony przez Baxter został przebadany bardzo dokładnie i stwierdzono, że zawiera

żywego wirusa ptasiej grypy (A/H5N1) połączonego z żywym wirusem grypy sezonowej (A/H3N2). Jeśli zanieczyszczenie tego materiału nie zostałoby odkryte, to w czasie ogłoszonej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) pandemii, te kraje byłyby w strasznej sytuacji. To połączenie żywych wirusów mogło być szczególnie śmiertelne, ponieważ łączy w sobie wirusa ptasiej grypy (A/H5N1), który powoduje bardzo wysoką śmiertelność (ok. 60%), ale jest mniej zakaźny; z wirusem grypy sezonowej, który ma bardzo niską śmiertelność (ok. 1%) ale bardzo łatwo jest się nim zarazić. Wprowadzano by więc w organizmy tysięcy ludzi wirus bardzo zakaźnym i zarazem bardzo śmiertelny.
Firma Baxter oficjalnie potwierdziła, że zakażenie materiału do produkcji szczepionek miało miejsce. Również oficjalnie potwierdziło to czeskie ministerstwo zdrowia.

- Okoliczności ogłoszenia światowej pandemii
W dniu 29 kwietnia 2009, czyli tylko w 12 dni po dacie, w której oficjalnie potwierdzono dwa pierwsze przypadki nowej grypy, dr Margaret Chan, dyrektor generalny WHO, ogłosiła poziom zagrożenia pandemią 5-tego stopnia i tym samym zarządziła aktywowanie planów kryzysowych przez wszystkie rządy państw członkowskich WHO. Miesiąc później, 11 czerwca 2009 r. dr Chan ogłosiła już światową pandemię 6-tego stopnia, wywołaną przez wirus H1N1 S-OIV. W jaki sposób było możliwe ogłoszenie światowej pandemii, gdy według danych naukowych, które przedstawiono powyżej, nowa grypa jest faktycznie łagodniejsza niż grypa sezonowa występująca każdego roku? Tym bardziej, że nie jest to nowy wirus i część ludności jest już na niego uodporniona? Mogło do tego dojść dopiero w maju 2009r., kiedy zmieniono definicję pandemii. Przed majem 2009 r. do ogłoszenia pandemii była konieczna wysoka śmiertelność z powodu danej choroby proporcjonalnie do wielkości populacji - wymóg, który jako jedyny nadaje sens użyciu nazwy pandemia. Wymóg śmiertelności został wyeliminowany z definicji pandemii w maju 2009 r. 26 kwietnia 2009 r. w USA został ogłoszony "zdrowotny stan wyjątkowy", w sytuacji gdy do tego czasu w USA jedynie 20 osób zostało zakażonych wirusem grypy, a żadna z nich nie zmarła.


3. Polityczne konsekwencje ogłoszenia "pandemii"

- W kontekście pandemii, szczepionka może zostać ogłoszona jako obowiązkowa dla pewnych grup ludzi, a nawet dla wszystkich obywateli.

- Przy ogłoszeniu 5-tego stopnia zagrożenia pandemią, WHO rekomendowało pewne działania, a państwa zrzeszone nie miały obowiązku stosowania się do jej zaleceń. Ogłoszenie 6-tego stopnia pandemii wprowadza jurysdykcję WHO ponad rządami krajów nad sferami związanymi z wprowadzaniem działań ochronnych, np. nad częścią służby zdrowia, służb mundurowych i innych. W związku z tym po ogłoszeniu pandemii 6-tego stopnia, sytuacja zmienia się diametralnie, ponieważ zgodnie z Międzynarodowymi Regulacjami Zdrowotnymi WHO już nie zaleca działań, tylko wydaje polecenia, które państwa zrzeszone muszą wykonać.

- Co może się zdarzyć, jeśli ktoś zdecyduje się nie szczepić? Mimo że do tej pory nie ogłoszono obowiązku szczepień, to może on zostać ogłoszony. Państwo ma wtedy obowiązek przestrzegania i egzekwowania prawa międzynarodowego od swoich obywateli, np. nakładania grzywny lub pozbawienia wolności w razie nie zastosowania się do obowiązku szczepienia (w stanie Massachusetts proponowana grzywna w tym przypadku osiąga $ 1000 za każdy dzień zwłoki ).


4. Nowości dotyczące szczepionek na grypę A/H1N1

- Niektórzy ludzie mogą pomyśleć: “to że jestem zmuszony, zupełnie mi nie przeszkadza, szczepionka jest jak co roku, to nic wielkiego...”

- Ważne jest, aby wiedzieć, że istnieją trzy nowe czynniki, które sprawiają, że nowa szczepionka przeciwko „nowej” grypie różni się od typowej szczepionki przeciw grypie:

1) Pierwszym nowym czynnikiem jest fakt, że większość koncernów produkujących nową szczepionkę robi to w taki sposób, że nie wystarczy przyjęcie jednego zastrzyku, potrzebne są dwa. Z kolei WHO zaleca, by podawać szczepionkę przeciw grypie sezonowej, a po niej szczepionkę przeciw nowej grypie, w dwóch zastrzykach. 3 zastrzyki to zupełnie nowy i nie testowany pomysł. Teoretycznie może dojść do pomnożenia siły wirusów znajdujących się w każdym zastrzyku. Jednak naprawdę nikt nie wie, jakie skutki może to spowodować, bo nigdy przedtem nie zrobiono czegoś podobnego.

2) Druga nowością jest, że niektóre laboratoria postanowiły dodać do szczepionek adiuwanty silniejsze niż dotychczas stosowane przy sezonowej szczepionce. Adiuwanty to substancje wspomagające, dodawane do szczepionek w celu pobudzenia układu immunologicznego. Nowa szczepionka przeciw grypie, produkowana na przykład przez Glaxo-Smith Kline, zawiera adiuwant o nazwie AS03 (mieszanina skwalenu i polisorbatu) zwiększający dziesięciokrotnie odpowiedź systemu immunologicznego. Problemem jest to, że nikt nie może stwierdzić czy ten sztuczny bodziec systemu immunologicznego nie powoduje poważnych reakcji i powikłań (np. zespół Guillain-Barre).

3) Trzecia nowość, która odróżnia nowe szczepionki od szczepionek na grypę sezonową to fakt, że firmy farmaceutyczne, które produkują szczepionkę wzywają kraje do podpisania umowy, która zupełnie zwalnia je z odpowiedzialności za ewentualne efekty uboczne spowodowane przez szczepionki przez nie wyprodukowane (np. zespół Guillain-Barre dotyka około 10 osób z każdego miliona zaszczepionych). USA i większość krajów w Europie podpisały już umowę, która uwalnia, zarówno polityków jak i koncerny farmaceutyczne, od odpowiedzialności za ewentualne skutki uboczne szczepionki.

- Producent szczepionki w ulotce dołączonej do opakowania informuje, że nie ustalono czy szczepionki są bezpieczne dla trzech grup: kobiet w ciąży, karmiących matek i dzieci. Te trzy grupy społeczne należą do tzw. grup ryzyka i zaleca się aby otrzymały szczepionkę jako pierwsze mimo iż nie przeprowadzono testów bezpieczeństwa szczepionki właśnie dla tych grup.


5. Refleksje

Jeśli przesyłka skażonego materiału, wyprodukowanego w styczniu przez firmę Baxter nie zostałaby przypadkowo odkryta, to faktycznie stworzono by bardzo poważną pandemię, która według niektórych przewidywań, mogłaby zabić miliony ludzi. Brak reakcji politycznej i mediów po tym co wydarzyło się w lutym w czeskim laboratorium jest niewytłumaczalny. Jeszcze bardziej niezrozumiały jest brak odpowiedzialności okazany przez WHO, rządy państw, ich organy egzekwujące prawo i agencje rządowe odpowiedzialne za zapobieganie pandemii, które ogłosiły maksymalny stopień alarmowy bez faktycznej podstawy. Skrajnie nieodpowiedzialnym i nieobliczalnym jest przeznaczanie bilionów Euro z publicznych pieniędzy na zakup milionów dawek szczepionki przeciw pandemii, która w rzeczywistości nie istnieje, kiedy z drugiej strony brak środków na pomoc milionom ludzi, które za sprawą kryzysu straciły pracę i dom (ponad 5 milionów w USA).

Po wyjaśnieniu powyższych faktów, zagrożenie zanieczyszczenia szczepionek rozprowadzanych tej zimy oraz wprowadzenia sankcji prawnych w celu przymuszenia do szczepień, wydają się być realnymi zagrożeniami i nie powinny być lekceważone.

W przypadku grypy tak łagodnej jak “nowa” grypa, nie ma sensu narażać nikogo na ryzyko przyjmowania zanieczyszczonej szczepionki lub zachorowania na zespół Guillain-Barre.

Jeśli sytuacja z grypą pogorszy się niespodziewanie, jak zapowiedziała to kilka miesięcy temu, bez żadnych podstaw naukowych, zaskakująca liczba wyższych urzędników, w tym dyrektor generalny WHO, i jeśli z powodu grypy zacznie umierać znacznie więcej ludzi niż się zwykle, wtedy jeszcze mniej sensu będzie miał nacisk w celu masowych szczepień, ponieważ będzie to oznaczało jedną z dwóch rzeczy: 1) Krążący wirus przeszedł mutację, 2) Pojawił się nowy wirus. W obu przypadkach produkowana w tej chwili szczepionka będzie bezużyteczna, a biorąc pod uwagę styczniowe wydarzenia związane z zakażonym materiałem firmy Baxter, możliwe że szczepionka ta będzie właśnie drogą przenoszenia się choroby.


6. Wnioski

Moja propozycja jest jasna:

- Oprócz zachowania spokoju, w celu uniknięcia zakażenia i szczepienia podejmuj rozsądne środki ostrożności, sugerowane przez wiele osób o zdrowym rozsądku w Europie i na świecie.

- I gorąco apeluję o uruchomienie mechanizmów prawnych oraz zaangażowanie ludzi, niezbędne do nagłośnienia informacji, że nie wolno nikogo zmuszać do przyjęcia szczepionki wbrew jego woli oraz że można odmówić przyjęcia szczepionki na podstawie braku możliwości dochodzenia roszczeń w tym rekompensaty finansowej (przez osobę lub jego rodzinę), w razie poważnej choroby lub śmierci spowodowanej przez szczepionkę.



Dane zebrała i skompilowała Teresa Forcades i Vila – lekarz, zakonnica w klasztorze Benedyktynek Montserrat. Przed wstąpieniem do zakonu pracowała przez kilka lat jako lekarka. Jej specjalizacją jest medycyna wewnętrzna. Zdobyła dyplom z medycyny na Uniwersytecie Barcelony a specjalizację w Stanowym Uniwersytecie w Nowym Jorku.

------------

Autor:  Iriomote [ 24 sty 2010, 21:09 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Mam ciekawy przepis ma powazne problemy z gardlem. Lyzeczka soli kuchennej na szklanke wody, wymieszac i plukac... Polecone przez bioenergoterapeute, wyprobowane przy naprawde powaznym zapaleniu gardla, gdzie najsilniejsze chemikalia nie pomogly (silniejsze od antybiotykow). Chociaz to moje zapalenie to troche dziwne bylo,bo na drugi dzien plukania zaczelam wypluwac flegme z... grzybem!!! Powaznie. :shock: Oczywiscie nie chodzilo o poczciwe pieczarki i inne prawdziwki... Kto wie jak pachnie splesniale stare jedzonko to bedzie mial wyobrazenie. :mrgreen: To tak odnosnie dzielenia sie ciekawymi doswiadczeniami chorobowymi. :twisted:

Autor:  admIIn [ 25 sty 2010, 14:27 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Faktycznie metoda skuteczna, prosta choć niesmaczna, ale od dawna wiadomo, że to co zdrowe z "reguły" nieciekawie smakuje.

Autor:  Hakun [ 27 sty 2010, 15:15 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

takie choroby pomagają oczyścić organizm, zmysły, wypłukać toksyny, śluz itp.
po prostu bywają...

Dlatego warto nie jeść świństw, zwierząt, mleka itp.
Mniej do czyszczenia

Autor:  Jacolo [ 27 sty 2010, 15:47 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

oktaryna pisze:
Mam ciekawy przepis ma powazne problemy z gardlem. Lyzeczka soli kuchennej na szklanke wody, wymieszac i plukac... Polecone przez bioenergoterapeute, wyprobowane przy naprawde powaznym zapaleniu gardla, gdzie najsilniejsze chemikalia nie pomogly (silniejsze od antybiotykow). Chociaz to moje zapalenie to troche dziwne bylo,bo na drugi dzien plukania zaczelam wypluwac flegme z... grzybem!!! Powaznie. :shock: Oczywiscie nie chodzilo o poczciwe pieczarki i inne prawdziwki... Kto wie jak pachnie splesniale stare jedzonko to bedzie mial wyobrazenie. :mrgreen: To tak odnosnie dzielenia sie ciekawymi doswiadczeniami chorobowymi. :twisted:

Teraz rozumiem dlaczego niektórzy piją zimą piwo ze solą :roll:

Autor:  La_Mandragora [ 26 mar 2011, 22:30 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Moje spotkanie ze swinska grypa bylo dosc nudne i nieciekawe... :język: W przedszkolu sredniej bylo 5 przypadkow (zdiagnozowanych) i nikt przedszkola nie zamknal, jak rowniez nikt nie uderzal w panike. W szkole starszej tez bylo kilka zdiagnozowach przypadkow... i takze nikt sobie nie umarl, za to wszyscy wysdrowieli i maja sie dobrze. Takze, jak widac nudnawo.

Nasze spotkanie z grypa czy nie grypa... bylo nastepujace. Sobota wieczor, godz. 19:10 cory bawia sie ladnie, wszystko ok... godz. 19:30 sredniutka staje przede mna cala sie trzesac, ma dreszcze, zimno jej, goraczka 40°C.
Nastepnie objawy: wymioty, wszystkie objawy grypowe: bole miesni, gardla, kaszel, dodatkowo mloda totalnie bez sil, doslownie przelewala mi sie przez rece. Cala noc w goraczce, wymioty i te objawy grypowe.
Tak z soboty na niedziele. Nie podawalam jej zadnych lekow, jedynie gorace oklady (z arnika) na miejsca pulsu (goraczka z goracym czolem i zimnymi konczynami) i ciagle podawalam wode do picia (zeby sie nie odwodnila. Na drugi dzien wymioty ustaly (niedziela), objawy grypowe nadal, doszla silna biegunka. Mloda nadal przelewala sie przez rece, nie chciala pic, wode podawalam jej do buzi w strzykawce.
Poniedzialek, nadal ostra biegunka, caly czas dbam o to, aby mloda dostawala picie, podaje do picia herbaty ziolowe (plus cukier gronowy, odrobina soli), ale goraczka ustapila i mloda ma sily, zaczyna sie bawic. Wtorek, biegunka ustapila calkowcie, zaczyna byc zauwazalny powrot do zdrowia.
W kazdym razie dziwnym trafem u nas tylko Yasmina byla chora, my sie nie zarazilismy a ona sama nie chorowala dlugo i obylo sie bez lazenia po lekarzach i zazywaniu dziwnych lekow.
Z tego, co wiem, chorobsko wsrod rodzin przedszkolnych kolezanek cory zmiatalo cale rodziny i trzymalo w szponach bardzo dlugo. U nas z perspektywy tych horrorowych opowiesci mimo wszystko przeszlo to dosc lajtowo.

Fakt jest taki, ze nie postrzegam goraczki jako wroga, lecz jako przyjaciela organizmu... ktory pomaga zwalczyc chorobe.

Autor:  La_Mandragora [ 26 mar 2011, 22:33 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Niestety tekst wkleil sie 2 razy...

Autor:  Melody [ 27 mar 2011, 9:04 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Bardzo mądra z Ciebie matka Mruga

Z gorączki organizm wyciąga wiele korzyści, jedną z nich jest energia przyspieszająca anabolizm, czyli produkcję związków organicznych niezbędnych do wymiany komórek uszkodzonych przebiegiem choroby. Z tego powodu mamy czasami dreszcze, czyli drżenia mięśni wyzwalające energię cieplną, podnoszącą temperaturę ciała.

Podstawowa rzecz to nie walczyć z nią! Dopiero gdy przekroczy 39,5 st, to można ją obniżać zimnymi okładami na czoło, szyję, brzuch czy klatkę piersiową. A gdy to nie pomoże, dopiero wtedy można podać lek obniżający gorączkę.

Ale niekoniecznie, bo w opowieściach o szkodliwości wysokiej gorączki jest więcej mitów niż faktów.

:bużki:

Autor:  La_Mandragora [ 27 mar 2011, 9:38 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Melody pisze:
Dopiero gdy przekroczy 39,5 st, to można ją obniżać zimnymi okładami na czoło, szyję, brzuch czy klatkę piersiową.



No nie tak do konca. Ja znam troche inna szkole jazdy, jezeli mowa o goraczce. Rozrozniamy dwa typy goraczki. Taka, przy ktorej cale cialo jest gorace i taka, przy ktorej czolo jest gorace a konczyny zimne.

Pierwszy przypadek, gdy cale cialo jest rozpalone jest stanem, w ktorym temperatura ciala osiagnela maksymalna wartosc i nie bedzie juz wzrastala. Stosuje sie wtedy chlodne (nie zimne, aby nie spowodowac szoku termicznego dla organizmu) oklady, np. na lydki. Do wody mozna dodac soku z cytryny.

Drugi przypadek, gdy czolo jest rozpalone, a cialo badz tylko konczyny, jest zimne, jest stanem, gdy temperatura caly czas wzrasta. Wtedy stosuje sie... gorace oklady, najlepiej na miejsca pulsu (np. z esencja z arniki): nadgarstki, kostki nog... jedna reka, druga reka, noga, noga... mozna tez takiej osobie dac termofor z ciepla woda dla ogrzania zziebnietych rak i nog. Ale na pewno wtedy nie schladza sie ciala.

Takie sa metody na goraczke w medycynie antropozoficznej, ktore zreszta praktycznie stosuje.


Pozdrawiam :bużki:

Autor:  Hakun [ 02 kwie 2011, 10:54 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Polecam wyszkolić się w dowolnej metodzie energetycznej - nie zawsze ma się dostęp do leków, ziół itp.

Tu pojawiła się wzmianka przekrojowa o różnych metodach:

Praktyka z energią
http://davidicke.pl/forum/praktyka-z-energi-t6352.html

Autor:  La_Mandragora [ 02 kwie 2011, 11:42 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Fakt jest taki, ze organizm nie obarczony lekami dosyc szybko sam sie regeneruje.

Kwestia praktyki z energia - ciekawa sprawa, jako ze to wlasnie luki energetyczne powoduja, ze choroby w ogole sie do nas przyplatuja.
I rzeczywiscie interesujaca kwestia - co zrobic, gdy staniemy w sytuacji, w ktorej nie bedzie dostepu do leko czy ziol... Dalo mi nieco do myslenia.

Autor:  dar66 [ 17 wrz 2015, 17:39 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Odkopuję,
mało oglądam,o ile w ogóle, J.K.M,ale tu ładnie dołożył,czyli odgrzewany kotlecik na temat cudowności szczepionek,właściwie wszelakich.A i swój temat tutaj mają.

Janusz Korwin-Mikke mówi o aferze ze świńską grypą (11.09.2015)
phpBB [video]

Autor:  rici [ 26 lut 2019, 9:43 ]
Tytuł:  Re: Swińska grypa - Przekleństwo czy Błogosławieństwo?

Tak sie sklada ze po moim wyjsciu ze szpitala po okolo 10 dniach zona przyniosla do domu swinska grype. No sie zaczelo. pierwsze zarazila sie corka, pozniej ja. Ja mam od prawie 10 lat POChP 4 stopien Gold. Wiec dla mnie to powonna byc katastrofa. Pierwsze zona poszla do lekarza, ten przepisal jej tylko novasulfomin na zbicie gorzaczki i zalecil lezenie. Nastepnie poszlismy juz do kontroli wszyscy w trojke. Od razu nas odizolowali od reszty pacjentow, pobrali wymazy, i stwierdzili ze mamy wszyscy ta swinska grype. Ja ze sie troche gorzej czulem to sobie dzien wczesniej wziolem prednisolonu. To jest jedyne lekarstwo ktore mi pomaga, antybiotyki i inne chemiczne swinstwa juz na mnie nie dzialaja. I czulem sie o wiele lepiej jak moje dziewczyny. Lekarka byla bardzo zdzwiona ze pomimo tego za mam POChP i jestem zarazony to grypa czuje sie jakbym nie byl chory.
Z tego co widze to to wyglada jak inna normalna grypa , tylko ze moze byc przenoszona rowniez przez zwierzeta.
A to wielkie hallo z ta grypa to tylko manipulacje koncernow farmaceutycznych i wspolpracujacych z nimi lekarzy.
Chociaz musze przyznac ze niektorzy lekarzy sa tak glupi , ze nawet nimi nie trzeba manipulowac.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/