Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

Praktyka - już osiągnąłem sukces
http://davidicke.pl/forum/praktyka-juz-osiagnalem-sukces-t16100.html
Strona 1 z 1

Autor:  daaatz [ 26 lip 2017, 10:10 ]
Tytuł:  Praktyka - już osiągnąłem sukces

Witam,

jest to praktyka która mi jakiś czas temu wpadła do głowy.
Ma to zastopować pęd w głowie. Ten zapieprz za celami, albo że jak coś tam to będzie już dobrze..
Przykładowo myślimy, jak skończą się raty to będę mieć spokój.. a jak życie pokazuje skończą się raty to będzie coś innego np. dziecko się urodzi, samochód się kupi nowy, a może dom itd itd. zawsze coś, takie jest życie. Jako nastolatek możemy myśleć a po maturzę będę mieć już luzik, a potem idziemy na studia i znów a po studiach będę mieć ten spokój w głowie, a potem praca jedna, a to druga, a to coś tam itd itd itd. Tak na dobrą sprawę na emeryturze tym tokiem myślenia spokoju nie będzie, a bo dzieci, a bo wnuki a bo coś tam.
Praktyka polega na medytacji i odczuwaniu uczuć tego spokoju, jakby już uciekły wszystkie zmartwienia, czy cel został osiągnięty. Nawet nie skupiam się już czy to przykładowo te raty się skończyły - nie, tylko uczucie a już osiągnąłem życiowy sukces, mogę spokojnie żyć i doświadczać. Takie uczucie pewności, że już zawsze wszystko będzie dobrze, jest dobrze obecnie, spokój.

Zapewne prawo przyciągania pozmienia nam życie dodatkowo na taki spokój jako efekt uboczny :)
Zachęcam do opinii praktyki i podzielenia się doświadczeniami.

Pozdrawiam

Autor:  Sponsor [ 26 lip 2017, 10:10 ]
Tytuł:  Praktyka - już osiągnąłem sukces


Autor:  vindpust [ 26 lip 2017, 11:59 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

Podobna praktyke stosowalam 20 lat temu. Tylko ja zanurzalam sie w uczuciu szczescia. Wizualizowalam siebie szczesliwa i kapalam sie w odczuciu szczescia. I to dzialalo, bardzo dobrze dzialalo. Jakis czas, a dokladniej 2 lata. Potem wystarczyl jeden gest ze strony mojego partnera, ktory odebralam jako szyderstwo i cale szczescie diabli wzieli a ja wpadlam w tak wielka depresje i 3 miesiace plakalam. Potem chociaz bylo troche lepiej to uczucie beznadziejnosci i dola bylo moim towarzyszem.
Myslalam, ze zbudowalam sobie dom szczescia, a ten dom byl jedynie domkiem z kart, ktory przy malym podmuchu rozwalil sie z trzaskiem. Zbudowalam dom szczescia na bagnie. I nie potrzeba duzej inteligencji, aby pojac, ze ten dom moze sie trzymac jakis czas, a potem sie rozpadnie zabierajac mieszkanca w czelusci.
To doswiadczenie zmusilo mnie do znalezienia sposobu pracy ze soba, bo jeszcze jednej takiej depresji bym nie przezyla.
Teraz buduje nowy dom, ale caly czas oczyszczam grunt, zeby ten dom stal na stabilnym podlozu.

Ja nie mysle, ze jest tu jakas droga na skroty. Po prostu trzeba stawac sie swiadomym mysli, wypisywac je, zadawac sobie pytania, odczuwac, rozmawiac ze soba. To jest dluga droga, na cale zycie, ale daje dobry grunt pod nogami.

Autor:  angelrage [ 26 lip 2017, 12:34 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

a potem potem potem....no własnie tak jest. W mojej ocenie przynajmniej - ludzkie życie jest w większości gówno warte i nic nieznaczące - jak reklama z tv, pełna doskonałych produktów, sztuczna, pozornie uczciwa, pełna obiecanek, nadziei i marzeń niedorozwiniętego półgłówka który myśli że jak "zdobędzie" to cudowne obiecywane "coś" to odnajdzie szczęście- w końcu inni to mają i są szczęśliwi...

To wszytko niczym nie rożni się od kolejnej zdobytej flaszki przez menela- dziś ma, problem z głowy, jutro będzie kolejny...

Dobra praca, kasa, dom, piękny małżonek, dzieci i szczęśliwa rodzinka- dla innych to będzie osobisty harem i pałac- bez znaczenia, to tylko kolejna flaszka taniego wina, którą skonsumujesz. Pomiędzy tymi "wyznacznikami szczęścia" są inne, mniejsze, o których zapewne wiesz, załatwisz jeden problem, przychodzi następny i nie ma nigdy ostatniego.

Cytuj:
Takie uczucie pewności, że już zawsze wszystko będzie dobrze, jest dobrze obecnie, spokój.


Idziesz w dobrym kierunku, to co robisz to trening zakotwiczania się na głębszym poziomie siebie i odkotwiczania od "tego świata", choć nie wiesz jeszcze jakie to może mieć znaczenie dla ciebie, daleko wychodząc ponad to życie i powtórkę. Jeśli będziesz jednak ukierunkowywał tą intencję głównie na komfort tutaj( nie twierdzę ze tak robisz) to miniesz się z celem.

Ten świat jest tak skonstruowany żeby niemal każda czynność zabierała energię i żeby twoja uwaga była ciągle skupiona w pewnym zakresie. Życiowe sukcesy- są bez znaczenia jeśli są kolejnym produktem z reklamy jaki zdobyłeś- być może nawet i ciężką pracą- one będą bez znaczenia jak będziesz umierał, przewinie ci się życie jak wspomnienie snu, pełnego emocji, pragnień, iluzji. Jeśli życiową obfitość i powodzenie potraktujesz jedynie jako "skutek uboczny" swojej pracy wewnętrznej i się nie przywiążesz, to będzie ok, bedziesz mógł się nawet cieszyć z czegoś co posiadasz ale ta radość nie będzie wychodzić z emocji- to kluczowe.

Możesz wyjść ponad to i dalej żyć- ale w pewnym momencie sukcesy czy porażki będą jak kolejna reklama w tv którą masz już głęboko gdzieś i chcesz wyłączyć tv. Wszytko zacznie ci przepływać przed oczami, ale nie będziesz się do tego chwytał kurczowo. Pozatym, nie znajdziesz i nie poczujesz prawdziwej miłości bez spokoju i wyższego poziomu siebie- to może jeszcze jedyna wartościowa rzecz jaką można poczuć w tym świecie. Pamiętaj- śmierć jest twoim przeznaczeniem i przyjdzie moment kiedy zycie przepłynie przez ciebie jak wspomnienie snu( można takie doświadczenie wymusić praktyką za życia) jak będzie puste jak reklama tv- to burdelik powtórzysz bo nie będziesz w stanie wyjść.

Autor:  daaatz [ 26 lip 2017, 23:28 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

vindpust pisze:
...
Ja nie mysle, ze jest tu jakas droga na skroty. Po prostu trzeba stawac sie swiadomym mysli, wypisywac je, zadawac sobie pytania, odczuwac, rozmawiac ze soba. To jest dluga droga, na cale zycie, ale daje dobry grunt pod nogami.


No tak tak, to nawet na DDA terapii miałem ;) Dzienniczek uczuć tak zwany.

-- 26 lip 2017, 23:32 --

angelrage pisze:
...Jeśli będziesz jednak ukierunkowywał tą intencję głównie na komfort tutaj( nie twierdzę ze tak robisz) to miniesz się z celem.

...

Z tym komfortem tutaj to nie nie oczywiście.
Wiesz pamiętam na studiach jak myślałem, a po sesji będę mieć spokój, a po sesji było coś innego.
Potem pierwsza praca taka poważniejsza, no to rok pędu żeby wyrwać się wyżej, potem się douczyć żeby znów mieć lepiej. Potem jako, że to było mieszkanie na wynajmie to swój dom. I tak w kółko. Te wariatkowo nie ma końca. W pewnym sensie ta praktyka to chyba i nawet taka praktyka akceptacji.. Coś nie wyszło, dobra nie wyszło, muszę się z tym uporać, ale bez tego ciśnienia już :) :serducho"

-- 26 lip 2017, 23:37 --

angelrage pisze:
To wszytko niczym nie rożni się od kolejnej zdobytej flaszki przez menela- dziś ma, problem z głowy, jutro będzie kolejny...

Dobra praca, kasa, dom, piękny małżonek, dzieci i szczęśliwa rodzinka- dla innych to będzie osobisty harem i pałac- bez znaczenia, to tylko kolejna flaszka taniego wina, którą skonsumujesz. Pomiędzy tymi "wyznacznikami szczęścia" są inne, mniejsze, o których zapewne wiesz, załatwisz jeden problem, przychodzi następny i nie ma nigdy ostatniego...


Hehe no coś w tym jest. Sam przeżyłem nałóg, terapie itd. Także dobrze znam te czasy , kiedy do szczęścia potrzebowałem pare stówek na chlanie plus internet żeby się czymś zająć.
Teraz to jak pomyśle o tym, jak o innej osobie, jakbym w głowie miał nie swoje wspomnienia ;)

Autor:  vindpust [ 27 lip 2017, 0:52 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

daaatz napisal:

Cytuj:
Wiesz pamiętam na studiach jak myślałem, a po sesji będę mieć spokój, a po sesji było coś innego.
Potem pierwsza praca taka poważniejsza, no to rok pędu żeby wyrwać się wyżej, potem się douczyć żeby znów mieć lepiej. Potem jako, że to było mieszkanie na wynajmie to swój dom. I tak w kółko. Te wariatkowo nie ma końca. W pewnym sensie ta praktyka to chyba i nawet taka praktyka akceptacji..


Akceptacji sie nie praktykuje. Akceptacja powstaje gdy wszystkie Twoje aspekty, Twoje "ja" dojda do glosu i wypowiedza sie dlaczego nie chca tego co chcesz zaakceptowac.

Cale nasze zycie kreci sie wokol 3 klamstw:
wiara
nadzieja
milosc

Zamiast byc Miloscia to wierzymy w milosc. Wierzymy, ze jak tylko pozbede sie tych aspektow mnie, ktorych mamusia nie lubila, jak bede taki jaka ona chce zebym byl, jak bede robil to co ona chce to bede kochany. Do tego potrzebna jest nadzieja. I tak czlowiek katuje sie, zdobywa rzeczy, chce sie zmieniac i ma nadzieje, ze kiedys uda mu sie zadowolic mamusie.
Natlok mysli spowodowany jest na zyczenie ofiary, bo chciala, zeby jej ktos mowil jak ma robic, co ma robic, aby zdobyc milosc mamusi.

Jest tez duzy lek przed byciem niczym. Mysli sie, ze bez tych wszystkich rzeczy bedzie sie niczym.
-A co sie stanie jak bede niczym?
-Bede traktowana jak powietrze. Stane sie niewidoczna.
Przeczucie tych lekow, daje duzo spokoju.

-- 27 lip 2017, 10:22 --

To co boi sie byc niczym to wzorce, nasze falszywe osobowosci. One sa niczym, one sa w srodku puste, ale dzieki naszej identyfikacji z nimi dalismy im zycie w naszym ciele. One zyja przez nas, ale one nie sa zyciem. To sa nadmuchane emocjami balony.
Jak przestaje sie bac bycia niczym, to jest zagrozenie, ze wypadnie sie z gry. Zycie to przeciez gra. Kosci zostaly rzucone. Rozpoczyna sie gra. A czyz nie o to chodzi, zeby wypasc z gry...? Wypasc z matrixowej nieswiadomej gry?

daaatz, tak jednak doszlam do wniosku, ze Twoja medytacja jest mozliwoscia nabrania dystansu do nieswiadomej gry.
Tylko trzeba sie liczyc z mozliwoscia, ze ktoregos dnia odpali zlosc, bo przez ten spokoj nie bedzie mogla realizowac swojego programu: gry w milosc.

Autor:  daaatz [ 27 lip 2017, 10:25 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

vindpust pisze:

Zamiast byc Miloscia to wierzymy w milosc. Wierzymy, ze jak tylko pozbede sie tych aspektow mnie, ktorych mamusia nie lubila, jak bede taki jaka ona chce zebym byl, jak bede robil to co ona chce to bede kochany. Do tego potrzebna jest nadzieja. I tak czlowiek katuje sie, zdobywa rzeczy, chce sie zmieniac i ma nadzieje, ze kiedys uda mu sie zadowolic mamusie.
Natlok mysli spowodowany jest na zyczenie ofiary, bo chciala, zeby jej ktos mowil jak ma robic, co ma robic, aby zdobyc milosc mamusi.

Jest tez duzy lek przed byciem niczym. Mysli sie, ze bez tych wszystkich rzeczy bedzie sie niczym.
-A co sie stanie jak bede niczym?
-Bede traktowana jak powietrze. Stane sie niewidoczna.
Przeczucie tych lekow, daje duzo spokoju.


Pięknie powiedziane..

vindpust pisze:
daaatz, tak jednak doszlam do wniosku, ze Twoja medytacja jest mozliwoscia nabrania dystansu do nieswiadomej gry.
Tylko trzeba sie liczyc z mozliwoscia, ze ktoregos dnia odpali zlosc, bo przez ten spokoj nie bedzie mogla realizowac swojego programu: gry w milosc.


nie wiem czy to dobrze zrozumiałem. Napewno przez to nie chcę uciekać od tego co się w życiu dzieje.
Jak wspomniałem wyżej jestem także alkoholikiem ale nie piję od ponad 8.5 roku. Jak rzucałem nałóg to też myślałem o jak się ogarnę to będzie tak super - I JEST SUPER, ale gdy wyłącze to gadanie, że to a tamto, kolejne zdobywanie świata. Nie mam tego momentu że siadam i cieszę się, wiecznie biegam. No fakt czasem tak mam, ale to rzadkie, głównie bieganie. Jak chomik sam z chęcią wchodzę na kołowrotek..
Więc nie praktykuję żeby uciekać, a żeby już odczuć spokój, cieszyć się tym co mam. Co także nie oznacza nic już nie robić, dalej mam żonę, dalej pracuję, mam cele itd. Tylko wyłączenie tego wewnętrznego pędu, dać na luz.

Autor:  Indianka [ 27 lip 2017, 20:48 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

Cytuj:
Vindpust :Zamiast byc Miloscia to wierzymy w milosc. Wierzymy, ze jak tylko pozbede sie tych aspektow mnie, ktorych mamusia nie lubila, jak bede taki jaka ona chce zebym byl, jak bede robil to co ona chce to bede kochany. Do tego potrzebna jest nadzieja. I tak czlowiek katuje sie, zdobywa rzeczy, chce sie zmieniac i ma nadzieje, ze kiedys uda mu sie zadowolic mamusie.


tak w większości jest od dzieciństwa wmawia się dzieciom " masz być najlepszy w nauce, pierwszy etc" Natomiast nie przykłada się wagi do tego ,że powinieneś być lepszy ale jako CZŁOWIEK a nie np. szczur w korporacji pnący się po szczeblach kariery kosztem innych . Byle wyżej , byle więcej ....

Znam takich, którzy parząc na biedę innych dowartościowują własne ja , że mi się udało a im nie ...

Cytuj:
daaatz:Więc nie praktykuję żeby uciekać, a żeby już odczuć spokój, cieszyć się tym co mam. Co także nie oznacza nic już nie robić, dalej mam żonę, dalej pracuję, mam cele itd. Tylko wyłączenie tego wewnętrznego pędu, dać na luz.


Super daaatz, jeśli już nie wyjdzie to trudno , nic na siłę , ja przyjmuję to jako naukę i staram się przeanalizować co zrobiłam żle.
Zazwyczaj odpowiedź przychodzi z wnętrza i cieszę się małymi rzeczami bo jak śpiewa Sylwia "cieszmy się z małych rzeczy, bo .....wzór na szczęście w nich zapisany jest" i małymi kroczkami do przodu
Mruga

Autor:  vindpust [ 27 lip 2017, 20:52 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

Caly problem z myslami, dlaczego sa one takie upierdliwe polega na tym, ze one sa najczesciej OSKARZENIAMI.
Te mysli przychodza w trzeciej osobie, odbijaja sie echem w glowie i my myslimy je w pierwszej o sobie, tak jakby to byly nasze mysli.

Taka np. mysl:
"Powinienes mies lepsze mieszkanie" jest w samej rzeczy oskarzeniem, ze nie starasz sie wystarczajaco dobrze i masz mieszkanie jakie masz a nie lepsze. To samo jest z praca, zarobkami, robieniem czegos. Nigdy nie jest wystarczajaco dobrze.
I jak sie czlowiek nie zatrzyma, nie wychwyci tych mysli to reakcja na to jest robienie czegos, dazenie, zeby tylko zadowolic te mysli i sie odczepily. A one sie nigdy nie odczepia. Zawsze znajda sobie cos, ze cos powinno byc lepsze, lepiej zrobione. Nam nie wolno byc zadowolonym. Musimy byc w kieracie.
A jak sie czlowiek zatrzyma, to poczuje, ze te oskarzajace mysli budza poczucie winy i wstyd. Nie chce sie tego czuc i jak z automatu wchodzi sie w klatke chomika i chodzi w poruszajacym okregu. Takie jest nasze zycie. Do czasu az nie zacznie sie wysluchiwac tych mysli, przyznac sie do poczucia win, czy tego co sie wtedy czuje i zbadac ta mysl. Odebrac jej sterowanie i kontrolowanie swojego zycia.

Czesto dawanie sie zapedzic w kierat zdobywania rzeczy wydaje sie przyjemniejsza opcja od pozostania sam na sam ze swoimi (czy raczej nie-swoimi) myslami. Bo te mysli sa bezlitosne, nie maja litosci nad ofiara. Dopoki bedzie sie identyfikowac z ofiara to te mysli beda przychodzily i strzelaly ja to w jeden policzek to w drugi.
Ofiara nie ma integralnosci, prywatnosci, swojego rewiru, nie ma NIE. Chce byc dobra, chce robic dobrze. Skutki tego sa oplakane.

Autor:  Indianka [ 27 lip 2017, 21:36 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

vindpust pisze:
Caly problem z myslami, dlaczego sa one takie upirdliwe polega na tym, ze one sa najczesciej OSKARZENIAMI.
Te mysli przychodza w trzeciej osobie, odbijaja sie echem w glowie i my myslimy je w pierwszej o sobie, tak jakby to byly nasze mysli.

.


Ciekawe Mruga , w moim odczuciu to egoizm i czczenie własnego "ja " . Takie myślenie prowadzi do flustracji ,ale wiele osób ulega tej pokusie (myślom ) i brnie ślepo, bo chce żyć w dobrobycie ?
Środki "przymusowego" przekazu,które nas otaczają wpajają większości ludzi społeczną akceptację poprzez wzorzec klasyfikacji każdego z nas, według prostego schematu jakim jest chociażby : status posiadania ,miłość , religia . Ludzie nie potrafią się wyciszyć i powiedzieć sobie STOP!!!

Autor:  vindpust [ 28 lip 2017, 12:06 ]
Tytuł:  Re: Praktyka - już osiągnąłem sukces

A tak w ogole, to bardzo fajny temat zapodales, daaatz :)
Badam sobie mysli pod katem tych mysli, ktore napieraja, ze trzeba zdobywac, powinno sie miec wiecej, lepie itd.
Skoncentrowalam uwage, tak z sympatia na tej postaci-czesci mnie, ktora poddaje te mysli i wychodza bardzo fajne rzeczy.
Jak masz ochote sie tak pobawic, to zrob tak. Zobaczymy co Tobie wyjdzie.

To czego nie chcemy z tym sie wiazemy i to bedzie sie przejawialo w naszym zyciu.
Nie chce sie tego napierania, tych mysli to one beda sie stawaly bardziej dokuczliwe.
Gdy otoczy sie je sympatia to one przemawiaja i mowia dlaczego tak napieraja. Gdy pozwoli im sie istniec to one przestaja napierac. One chca po prostu tez istniec, chca byc potwierdzone w swoim istnieniu.
Gdyby wszystko moglo istniec, to zakonczyla by sie ta bezsensowna walka samego siebie ze soba.

Matrix jest swiatem braku. Ten brak stworzylismy sami zaprzeczajac to, co nam wmowiono, ze jest zle. A to zle czesto nie jestzle, tylko nam wmowiono, ze jest zle. Gdy temu zlemu da sie prawo do istnienia to przestaje byc zle, przestaje dokuczc, przestaje przejawiac sie w naszym zyciu.

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/