Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

Wielki powrót węgla
http://davidicke.pl/forum/wielki-powrot-wegla-t11679.html
Strona 1 z 1

Autor:  Redimix [ 01 mar 2013, 21:47 ]
Tytuł:  Wielki powrót węgla

Wygląda na to, że sztucznie spowodowany światowy kryzys finansowy niechcący
przeszkodził innemu planowi światowych elit w postaci deindustrializacji wschodzących
gospodarek poprzez promowanie mitu spowodowanego przez emisję CO2 przez człowieka
globalnego ocieplenia i związany z nim "handel limitami CO2."

I tu pojawia się pytanie co w takim razie będzie teraz z naszym węglem?
Czy ktoś rzeczywiście wierzy, że sprowadzanie węgla i koksu statkami z USA
bardziej się opłaca Niemcom i Europie niż sprowadzanie go z sąsiedniej Polski?


Cytuj:
http://forsal.pl/artykuly/686062,wegiel_stanie_sie_wkrotce_najwazniejszym_zrodlem_energii.html

Obrazek
Odkrywkowa kopalnia węgla brunatnego i elektrownia w Bełchatowie, należące do grupy PGE. Fot. Bloomberg.

2013-03-01 06:41

Węgiel stanie się wkrótce najważniejszym źródłem energii

Za trzy, najdalej za pięć lat węgiel stanie się najważniejszym źródłem energii na świecie. Paliwo, które ze względu na katastrofalne skutki dla środowiska jeszcze niedawno było spisane na straty, znów jest w cenie.


Gdy przychodzi kryzys, najbardziej liczy się cena. To właśnie okazało się głównym atutem węgla. W Europie, w której rewolucja łupkowa nie doprowadziła do nowego rozdania kart na rynku energii, jak to się stało w USA, elektrownie węglowe dostarczają prąd po cenie 2,5-krotnie niższej niż te spalające gazem. Właśnie dlatego Polska, gdzie w 92 proc. źródłem prądu jest węgiel, oferuje jedną z najniższych stawek za prąd zarówno dla gospodarstw domowych, jak i przemysłu. O ile w naszym kraju w ubiegłym roku trzeba było średnio zapłacić 13,5 euro za 100 kWh, o tyle w Niemczech już 25,3 euro.

Do niedawna receptą na tani prąd był atom. Francja, w której 78 proc. elektryczności pochodzi z tego źródła, także ma jedną z najtańszych (14,2 euro za 100 kWh) stawek za prąd w zjednoczonej Europie. Po poświęceniu dziesiątek miliardów euro na budowę reaktorów Paryż liczył na to, że przez dziesięciolecia będzie zarabiał na tanim prądzie. Jednak katastrofa w japońskiej Fukushimie w 2011 r. zmieniła to założenie – i po raz kolejny na rzecz węgla. Rząd Niemiec, największej gospodarki Europy, podjął decyzję o wygaszeniu do 2022 r. wszystkich atomowych stosów. W defensywie znalazła się też Francja: prezydent Hollande postanowił, że za jego kadencji zostanie zamknięta najstarsza siłownia.

– Przed Fukushimą Niemcy miały nadzieję, że uda im się przeprowadzić rewolucję energetyczną (Energiewende), ograniczając udział surowców kopalnych na rzecz źródeł odnawialnych. Powstał system subwencji państwowych dla producentów elektryczności z wiatru i energii słonecznej, a prawo nakazało dopuszczenie tego typu prądu do sieci w pierwszej kolejności. Decyzja o zamknięciu elektrowni jądrowych spowodowała jednak, że Energiewende stał się nierealny – mówi DGP Sam van der Plas z organizacji ochrony przyrody WWF. Założenia rządu Merkel zabiły zarówno technologia, jak i finanse. Nawet przy rosnącym potencjale subwencjonowanych przez państwo farm wiatrowych i elektrowni słonecznych nie są one w stanie w pełni zastąpić klasycznych źródeł energii. A skoro nie mogą to być elektrownie jądrowe, pozostaje węgiel.

Bo Polska znów nawali

Kryzys okazał się potężnym katalizatorem, który umożliwił zmartwychwstanie węgla. Produkcja energii z gazu ziemnego pozostaje dużo droższa, bo rosyjski Gazprom – największy gracz na europejskim rynku – zdecydował się na kosmetyczne (10 proc. od nowego roku) obniżenie cen surowca. W czasach gdy trzeba uzdrawiać finanse publiczne, zaś na rynkach międzynarodowych firmy muszą liczyć każdy grosz, aby pozostać konkurencyjne, nawet Berlina nie stać na dopłacanie do produkcji prądu w imię szczytnych ekoideałów. Dlatego udział prądu w Niemczech generowanego ze spalania węgla osiągnął już 55 proc. Nasz zachodni sąsiad jest też drugim po Polsce jego producentem: wspólnie wydobywamy prawie 2/3 tego paliwa w Unii i stanowimy bardzo silny tandem w obronie czarnego złota. Zmiana postawy Niemiec całkowicie zmieniła dynamikę debaty nad strategią powstrzymania zmian klimatycznych – znów na rzecz węgla. Europa, która przez lata miała ambicje stać się pod tym względem liderem, teraz zaczęła wlec się w ogonie, nawet za Stanami Zjednoczonymi.

– Głównym instrumentem mającym powstrzymać użycie węgla miał być system płatnych praw do emisji dwutlenku węgla (ETS). Spodziewano się, że dzięki niemu koncerny będą stopniowo rezygnować z elektrowni węglowych na rzecz innych, bardziej ekologicznych, a więc per saldo tańszych źródeł energii. Tak jednak się nie stało – tłumaczy DGP Jorge Nunez, specjalista ds. zmian klimatycznych w brukselskim Centrum Europejskich Analiz Politycznych (CEPS). Dziś na giełdzie ETS za prawo do emisji tony dwutlenku węgla płaci się ledwie 6–7 euro, trzykrotnie mniej niż pierwotnie zakładano. Ceny są niskie, bo praw do emisji jest w bród. Kryzys, którego nikt się nie spodziewał, spowodował, że przedsiębiorstwa potrzebują mniej energii, a co za tym idzie, mniej praw do emisji CO2. Klasyczna gra popytu i podaży doprowadziła do załamania notowań pozwoleń do emisji: stały się tak tanie, że nie odgrywają już praktycznie żadnej roli przy podejmowaniu przez koncerny energetyczne decyzji o tym, w jakiego rodzaju siłownie inwestować. Bruksela próbowała naprawić system, dostosowując go do warunków kryzysu.

W ubiegłym tygodniu komisja ds. budżetu Parlamentu Europejskiego przegłosowała wstrzymanie prawa do wydawania pozwoleń na emisję 900 mln ton CO2. To powinno znacząco ograniczyć liczbę wprowadzonych na rynek pozwoleń, przynajmniej do czasu przełamania kryzysu, i spowodować wzrost ich cen. Ale pod warunkiem że pomysł zostanie zatwierdzony zarówno w Radzie UE, jak i na sesji plenarnej Parlamentu Europejskiego. To zaś jest wątpliwe. W ubiegłym roku Polska zablokowała już dwukrotnie taką inicjatywę w Radzie UE.

– System ETS to rodzaj podatku ekologicznego, którego wysokość stanowi maksimum tego, co może wytrzymać polska gospodarka – mówi Marcin Korolec, minister ds. ochrony środowiska. Nasz kraj sam nie zdołałby jednak storpedować tak istotnej zmiany przepisów, gdyby nie mniej lub bardziej jawne przyzwolenie innych krajów UE. Jak zwraca uwagę tygodnik „Der Spiegel”, w tym kontekście nie jest przypadkiem, że to właśnie w Polsce, najbardziej uzależnionemu od węgla państwu Unii, powierzono organizację tegorocznego szczytu klimatycznego. Jego uczestnicy po cichu liczą na to, że i tym razem ze spotkania nic nie wyjdzie. Organizacje ekologiczne miały nadzieję, że jeśli nie system pozwoleń na emisję, to przynajmniej nowe normy emisji spalin przez elektrownie ostatecznie uśmiercą węgiel w Europie. Przepisy w tej sprawie wchodzą w życie w Unii w 2016 r., a dziś większość siłowni ich nie spełnia. Czy zostaną po prostu za trzy lata zamknięte? – Nie mam takich obaw. Nowe rozwiązania technologiczne pozwalają na unowocześnienie istniejących zakładów i powodują, że warto inwestować w całkowicie nowe instalacje – przekonuje DGP Jorge Nunez.

Nowe czarne złoto

Dzięki supernowoczesnym elektrowniom węglowym, jak w Hamm w Nadrenii Północnej Westfalii, koncern RWE zwiększył w ubiegłym roku z 66 proc. do 72 proc. udział elektryczności, jaką produkuje ze spalania węgla kamiennego i brunatnego. W Niemczech podobne siłownie budują także inni potentaci, w tym E.ON i szwedzki Vattenfall. W Wielkiej Brytanii od ubiegłego roku węgiel znów jest najważniejszym źródłem produkcji prądu.

Także w Polsce w ciągu nadchodzących ośmiu lat koncerny energetyczne planują budowę elektrowni węglowych o łącznej mocy 11,3 tys. megawatów. W całej Unii planowana jest łącznie budowa 69 siłowni węglowych o łącznej mocy 60 gigawatów, takiej samej, jaką wspólnie ma 58 reaktorów atomowych działających obecnie we Francji.

– Koncerny się nie boją, że nowe regulacje ekologiczne zmuszą je w przyszłości do zamknięcia budowanych teraz zakładów, bo postawiły na technologię CSS, sekwestracji dwutlenku węgla, czyli jego wyłapywania ze spalin. Przełomem jest też opracowanie specjalnych pieców, które pozwalają na bardzo szybką zmianę mocy elektrowni i dostosowanie wielkości spalanego w danym momencie węgla do potrzeb odbiorców – wskazuje Nigel Yaxley z branżowego stowarzyszenia Euracoal.

I bez tego Bruksela ma ograniczony wpływ na rozwój elektrowni węglowych z prostego powodu: większość surowca jest sprowadzana zza granicy. Tanie czarne złoto płynie do nas przede wszystkim z USA. Z powodu rewolucji łupkowej produkcja elektryczności ze spalania gazu, w przeciwieństwie do reszty świata, jest tam tańsza niż ze spalania węgla. Skutek: cały węgiel, który był przeznaczony na rynek krajowy, jest wypychany za granicę, w tym przede wszystkim do Unii. To kolejny powód dla europejskich koncernów energetycznych, aby stawiać na spalanie właśnie tego surowca.

Potężnym czynnikiem, który wymusza na Europejczykach spalanie węgla, są też Chiny. To kraj, w którym wzrost zużycia węgla jest tak błyskawiczny, że spala się go tu 3,6 mld ton rocznie, już o niecały miliard ton mniej niż we wszystkich pozostałych krajach świata. Choć w Chinach wydobywa się już prawie połowę światowego węgla (3,5 mld ton), apetyt na ten surowiec jest tak ogromny, że na drodze do kopalń w Mongolii powstał niedawno korek 10 tys. ciężarówek o długości 100 km.

– Wobec takiej sytuacji w Chinach nie może być obojętny żaden kraj świata. Jeśli druga co do wielkości gospodarka świata ma do dyspozycji tak tanie źródło energii, wszyscy inni muszą także obniżyć koszty dostaw prądu, bo inaczej przestaną być konkurencyjni. To pcha wszystkich w kierunku węgla – tłumaczy Jorge Nunez.

Jeszcze niedawno Zachód miał inny pomysł na stawienie czoła chińskiemu wyzwaniu: zmuszenie Pekinu do poddaniu się surowym normom emisji dwutlenku węgla w ramach porozumień klimatycznych. Ale to już nieaktualna strategia: dla Europy i Ameryki ważniejsze jest, aby szybki rozwój chińskiej gospodarki pociągnął za sobą resztę świata i wyrwał go z marazmu. Ekologiczne obawy schodzą siłą rzeczy na dalszy plan.

Tradycyjne elektrownie węglowe wytwarzają 1,5 raza więcej dwutlenku węgla przy produkcji porównywalnej ilości prądu niż elektrownie gazowe. Właśnie dlatego węgiel przez wiele ostatnich lat był w oczach potężnego lobby ekologicznego „paliwem wyklętym”. Wybuch kryzysu w 2008 r. całkowicie przeorał tę wizję. Priorytetem stała się nie walka z ociepleniem klimatu Ziemi, lecz powstrzymanie pauperyzacji społecznej i wzrostu bezrobocia. W tej walce węgiel, najtańsze i niezwykle łatwe w wykorzystaniu źródło energii, stał się niespodziewanie ważnym sojusznikiem. Więc znów jest pożądany.

Autor: Jędrzej Bielecki
Artykuły z: Dziennik Gazeta Prawna

Autor:  Sponsor [ 01 mar 2013, 21:47 ]
Tytuł:  Wielki powrót węgla


Autor:  Nibiru9 [ 02 mar 2013, 9:30 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

Och jak powialo optymizmem niestety udzielone licencje poszukiwawcze ( na dawno ustalone surowce)
Obejmuja nie tylko gaz ale wegiel i wszelkie inne dobra.
Polecam śledzic temat pod kryptonimem łupki moze ktos dotrze do informacji ze 55% kraju jest juz objete ustawa wywlaszczeniowa.

A licencje za grosze oddane na gaz sa tak pomataczone ze oddadno wszysto .

Zycze powodzenia w badaniu tematu , aktualnosci wsprawie na stronie centrum zruwnowazonego rozwoju i co czwartek o 20 w radiobc.pl

Autor:  dar66 [ 22 kwie 2013, 18:01 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

kuzynowi się trafiło ładnych parę lat temu pracować [i dotąd] w czeskiej kopalni - zaraz za granicą
czeską , ostatnie wieści stamtad - kopalnia do likwidacji [i chyba wiele tam poleci].
Wielu Polaków tam pracuje i wiele otrzyma zwolnienia.
Powód? - ponad MILION ton na zwałach i małe zainteresowanie ....

Autor:  Ehh [ 22 kwie 2013, 19:21 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

A Węgiel i tak z roku na rok drożeje.

Autor:  MenThor [ 22 kwie 2013, 20:41 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

Pracuję w polskiej firmie, której 98% produkcji trafia do górnictwa i od czerwca zapowiedzieli postojówki poniedziałek wtorek...

Autor:  dar66 [ 22 maja 2013, 17:23 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

skoro węgiel to i prąd :

RWE idzie pod prąd. Czy zmieni rynek?
Decyzja spólki o obniżce cen energii może doprowadzić do rywalizacji dostawców prądu o klientów i w efekcie do spadku cen.

Sprzedająca energię spółka RWE rzuciła rękawicę konkurentom, proponując niższe ceny prądu dla gospodarstw domowych od połowy 2013 r. Stawka za prąd dla małych odbiorców spada o 4 proc., co w skali przeciętnej rodziny ma oznaczać około 15 zł oszczędności do końca tego roku.

Wartość samej energii elektrycznej to tyko połowa kwoty na rachunku. Zatem obniżka ceny prądu o 4 proc. w praktyce oznacza fakturę niższą o 2 proc.

Jednak propozycję RWE można uznać za precedensową: to pierwsza obniżka rachunków proponowana przez większego gracza. I to na dodatek dobrze przemyślana marketingowo. Firma stworzyła swego rodzaju program lojalnościowy – w najszerszym wariancie za podpisanie umowy do końca 2016 r. można zaoszczędzić na rachunkach za prąd łącznie 271 zł w porównaniu z obecną ofertą firmy.

Podpisywać czy czekać?

Do klientów wraz z informacją o obniżce cen rozesłane zostały propozycje umów. Czy warto je podpisać? Najprostsza odpowiedź brzmi: jeśli Urząd Regulacji Energetyki wygra w sprawie obniżek cen z największymi sprzedawcami energii, czyli Tauronem, PGE, Energą i Eneą – warto czekać. Regulator chciałby obniżki z ich strony o 10 proc.

Do URE wpłynęły właśnie wnioski o płaską stawkę, bez zmian w porównaniu z poprzednim rokiem, za energię elektryczną dla gospodarstw indywidualnych.

– Dzisiaj niezmieniona stawka to dla największych sprzedawców czysty zysk. Nie jestem pewien, jak silny będzie regulator i czy przeforsuje obniżkę cen już od lipca 2013 r. W kolejnych kwartałach spodziewałbym się większej dynamiki zmian na tym rynku, częstszej weryfikacji ofert i walki o klientów, do których sprzedaż, ze względu na zmiany na rynku hurtowym, stała się rentowna – podsumowuje Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

I faktycznie – szefowie największych firm energetycznych od lat narzekali, że sprzedaż energii dla drobnych odbiorców ze względu na działania URE jest nierentowna i trzeba do niej dokładać z zysków na sprzedaży do firm.

To się kilka miesięcy temu zmieniło. Marże w grupie G są dodatnie, choć nikt nie ujawnia ich dokładnej wysokości.

Stawką są wolne ceny

Paweł Puchalski wyjaśnia, że szczególnie sprzedawcy energii, tacy jak RWE, którzy nie zajmują się jej produkcją z węgla, znaleźli się obecnie w bardzo korzystnym położeniu.

– Kupując energię na rynku hurtowym oszczędzają ponad 40 zł/WMh w porównaniu z cenami z ubiegłego roku, dodatkowo kilkanaście złotych mniej na megawatogodzinę kosztuje ich zakup certyfikatów emisyjnych. Suma oszczędności po stronie sprzedawców waha się w granicach 50 zł/WMh, czyli w porównaniu z 2012 r. ponad 20 proc. ceny – wyjaśnia. Z tej perspektywy zaoferowaną przez RWE obniżkę taryfy dla gospodarstw domowych o 4 proc. Puchalski ocenia jako niemal kosmetyczną.

Cenniki do korekty

Z informacji „Rz" wynika, że URE wezwie państwowe grupy energetyczne do poprawy swoich cenników. Nie ma natomiast prawnych narzędzi, by sprzedawców zmusić do obniżki. W gronie firm, do których zwróci się urząd, nie ma jednak RWE, które nie bierze udziału w postępowaniach taryfowych. Spółka spiera się w tej sprawie z URE w sądzie.

URE ma jednak poważny argument, by firmy „zachęcić" do cięć. Na szali znajduje się bowiem szansa na uwolnienie cen dla małych odbiorców od stycznia 2014 r. Na to, że pod pewnymi warunkami może do niego dojść, wskazywał ostatnio sam prezes URE Marek Woszczyk.

– Aby nastąpiła pełna liberalizacja cen, firmy energetyczne muszą się bardziej postarać. Choćby tak, jak zrobiło to RWE – mówi w rozmowie z „Rz" ekspert z branży energetycznej. Dodaje, że niemiecki koncern prawdopodobnie spodziewał się, że również inne spółki obniżą ceny energii dla osób indywidualnych od połowy tego roku. I przedstawiając nową ofertę, dał URE argument, że cięcie cen jednak jest możliwe.

– Rynek energii w Polsce przechodzi od pewnego czasu bardzo dynamiczne zmiany. Dlatego nie sposób precyzyjnie przewidzieć, jak będzie się kształtował nawet w krótkoterminowej perspektywie. Kilka lat temu eksperci prognozowali, że ceny energii będą musiały wzrosnąć. Tymczasem obserwujemy wyraźny spadek cen energii na rynku hurtowym – mówi „Rz" Janusz Moroz, członek zarządu RWE Polska. – Historia uwalniania cen energii w innych krajach pokazuje, że firmy, które jako pierwsze wyszły naprzeciw oczekiwaniom klientów, zyskały znacznie lepszą pozycję rynkową – podsumowuje.

@Justyna Piszczatowska
http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/53208 ... ynek-.html

Autor:  Redimix [ 14 cze 2013, 21:51 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

Właściwie ten artykuł równie dobrze mógłby się znaleźć w tym dziale
http://davidicke.pl/forum/wyzysk-polski-wspolczesna-polska-panszczyzna-t11558-30.html#p168451
ale żeby bardziej nie mieszać tematów daję go tutaj, Bareja by na to nie wpadł
za to wpadł na to Papcio Chmiel rysując album z Tytusem pt. "Wyprawa na
Wyspy Nonsensu" gdzie jedna z wysp była zamieszkana przez Papierolubków:



http://www.sekretyameryki.com/index.php/trzeba-uciekac-z-polski-tu-sie-nic-nie-zmieni/

Trzeba uciekać z Polski. Tu się nic nie zmieni

Napisał Sekrety WIADOMOŚCI DNIA lis 30, 2012

Obrazek

Właściciel składu węglowego przy ul. Chodkiewicza należy do ogromnej rzeszy mieszkańców naszego kraju, którzy mogą powiedzieć, „Nie o take Polske walczyłem”.

Jako osiemnastolatek, po pobiciu Rulewskiego, malowałem na gmachach napisy „Precz z komuną”, to teraz mam – stwierdza Jan Stodolski.

Od kilkunastu lat pan Jan jest właścicielem składu węglowego, a ostatnio nasze państwo uszczęśliwiło go nowelizacją ustawy o podatku akcyzowym. – Regulacje dotyczące akcyzy węglowej są największym bublem podatkowym ostatnich lat – ocenił dla PAP-u prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

Nowe przepisy zostały wymuszone dyrektywą unijną, ale polski wkład jest znaczny, gdyż zrobiliśmy wszystko, co w ludzkiej mocy, by je maksymalnie zagmatwać. Nawet sprzedaż niewielkiej ilości węgla staje się skomplikowanym procesem, z którym wiąże się uciążliwa papierkowa robota.

- Uczestniczyłem w całodniowym szkoleniu, zorganizowanym przez urząd celny – zdradza Jan Stodolski.

Po co szkolenie? Niby wszystko jest proste. Od stycznia 2012 roku obowiązuje podatek akcyzowy od wyrobów węglowych, ale są też podmioty zwolnione od akcyzy: gospodarstwa domowe, organy administracji publicznej, wojsko, placówki oświatowe, lecznicze, organizacje pożytku publicznego. Jednym się sprzedaje towar z akcyzą, innym bez.

- To nie jest takie proste, bo na przykład szkoły wyższe nie są zwolnione od podatku akcyzowego. Firmy też nie są zwolnione, ale niejasne sytuacje mają miejsce wtedy, kiedy ktoś jednym piecem ogrzewa dom mieszkalny i firmę czy warsztat. A jeżeli okaże się, że komuś niesłusznie nie naliczyłem akcyzy, to sam ją zapłacę – tłumaczy sprzedawca węgla.

Najgorsza jednak jest biurokracja. Warunkiem zwolnienia z płacenia akcyzy jest deklaracja na piśmie, że kupujący wykorzystają opał na własne potrzeby. W tym celu sprzedawcy muszą przeprowadzić szczegółowy wywiad. Potem wypełnia się specjalny formularz formatu A4, który zawiera dane osobowe, PESEL, adres, datę urodzenia. Konieczna jest również adnotacja, kto opał sprzedał, kto wydał, gdzie dostarczył i na co zostanie on zużyty. To wszystko musi być wydrukowane w czterech egzemplarzach.

- Jeden egzemplarz otrzymuje nabywca, a trzy pozostałe muszę przechowywać przez pięć lat – informuje Jan Stodolski.

To przeogromna góra papierów. W Polsce działa ponad 10 tys. składów węglowych, w każdym sprzedaje się miesięcznie towar kilkuset klientom zwolnionym z akcyzy.

- Unia wymusiła nałożenie akcyzy, ale ta papierkowa robota i konieczność archiwizowania to polski wynalazek – stwierdza właściciel składu przy ul. Chodkiewicza.

Nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym jest autorstwa komisji Przyjazne Państwo, której szef, Adam Szejnfeld, przyznał w “Pulsie Biznesu”, że nowe przepisy były przyjmowane w pośpiechu, by mogły wejść jak najszybciej w życie. – Chcieliśmy, aby regulacja weszła w życie już od pierwszego stycznia. Nie było już czasu na ich lepsze doprecyzowanie, ani w Sejmie, ani w Senacie. Parlament stał pod presją czasu i decyzji: albo ustawa, albo podwyżki cen dla firm i ludności – stwierdził poseł Szejnfeld.

Skąd ten gwałt?! Od dnia podpisania Traktatu Akcesyjnego było wiadomo, że w 2012 roku Polska będzie musiała wprowadzić akcyzę na wyroby węglowe. Posłowie mieli więc kilka lat czasu na przygotowanie porządnej nowelizacji.


Nowe przepisy nakładają na podmioty obracające wyrobami węglowymi również inne uciążliwe obowiązki. Każdy z tysięcy właścicieli działających w Polsce składów węglowych, musi składać naczelnikowi urzędu celnego comiesięczne zestawienia wystawionych dokumentów dostawy oraz prowadzić szczegółową ewidencję wyrobów węglowych zużywanych do celów zwolnionych z akcyzy.

Biurokracja kwitnie, z gospodarką gorzej. Trudno się dziwić, skoro większość czasu marnują przedsiębiorcy na rozbuchaną do niebotycznych rozmiarów sprawozdawczość.

- Trzeba uciekać z Polski. Tu się nic nie zmieni. Obojętnie, jaka partia będzie rządzić – konkluduje Jan Stodolski.

Autor:  dar66 [ 19 sty 2017, 15:16 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

ostatnie zdanie mówi samo za siebie,shit
,
Słyszałem dziś pewną "ciekawostkę",tak z pozoru durną,że z początku nie wierzyłem,ale po krótkiej chwili zastanowienia już aż tak -tzn pomału będzie zakaz palenia w piecach drewnem [albo już to jakiś miś pluszowy wprowadził,a źródła nie znalazłem].
słowa "wiesz co te .uje znowu wymyśliły?,nawet wkładu do komina już ciężko kupić"
Oczywistością jest,że dym z komina opada i się roznosi po okolicy,pewnie od czasów powojennych to się nasilało i było normalnością,o ale osttanie warunki przycmiły umysły,chyba wszystkie telewizyjne
A tu sobie jakieś pajace wymyśliły.No ja pdolę!
Obrazek
Od dziecka jak pamiętam to zawsze był smog-przy niskim ciśnieniu i dym się roznosił po okolicy i przy naówczas istniejących,no dobra bold -> ISTNIEJĄCYCH zakładach pracy,typu huty,kopalnie zapierdzielające na pełnych obrotach i kopcące wszędzie,i jakoś smog był większy.I jakoś mało kto się temu opierał-normalka to była.
Czujecie?Bo smog,albo zakopcony znowu zdrowo jakiś łeb z partii rządzącej,normalnie paranoja jakaś.
Nie tak dawno wymieniłem swojej mamie piec na wsi-zgadnijcie gdzie można zakupić piec,taki kuchenny i wolnostojący w kuchni,Castorama?Nie,byłem i widziałem tylko takie piwniczne,C.O.
W ostatniej chwili kupiłem nie tak dawno i produkcji @Macedonia,ale przeznaczony był nie na węgiel tlko na np brykiet,drewno

Ale tak już wracając do pierwszych słów-ciekawe czy ogniska z kiełbaską na grillu też staną się zakazane-no bo przecież to drewno,a liczone w jakiś wiosenny dzionek pośród milionów Rodaków,którzy w wiosenne jakieś popołudnie poodpalają to gwno i wypuszczą w powietrze taką masę dymu,że aż oddychać w wielkim mieście [i tylko na ulicy Wiejskiej] się nie da,no to już stanie się tematem wydumanego następnego projektu ukrócenia takich zjawisk.No bo oni mają wciąź "poparcie",a cała reszta nie wie którą rączką grzebie w ich kibelku.

Drewno ma vatu jakieś 5proc.,węgielek 22
Komu się to opłaca?Zgadywanka.

Jak ponad bilionek złociszy w plecki ,prawnuki nawet tego nie wyrobią.
Jest dobrze,możemy się nauczyć robić sweterki na szydełkach,tylko może być to nieopłacalne,bo nikt nie kupi!
Lepiej wyhodować sobie jakąś trzodę drobiową,we własnym zakresie,nawet na balkonach [chów klatkowy]tylko pewnie przyjdzie zakaz hodowli kaczek,bo się źle kojarzą.
,
i też pokrewieństwo-zasoby czarnego złota, PL,czyli przeszłość w kolorze czarnym:
temat-o-weglu-i-zasobach-pl-t4641.html
bo tematu nie było,przyszli wyzwoliciele i wybawcy,w zeszłym roku :bangheadwall:

Autor:  yogen8 [ 28 mar 2017, 13:10 ]
Tytuł:  Re: Wielki powrót węgla

za www.niewygodneinfo.pl

Niemcy chcą wydobywać węgiel i spalać go w swoich elektrowniach. Merkel właśnie wysyła niemieckich ekologów na drzewo (albo do Polski)
wpis z dnia 28/03/2017

Wbrew uprawianej na Zachodzie propagandzie, to Niemcy są wciąż największym trucicielem w Europie. Nasz sąsiad zużywa najwięcej na świecie węgla brunatnego (do opalania swoich elektrowni) oraz jest drugim co do wielkości konsumentem węgla kamiennego w UE. W najbliższym czasie nic się pod tym względem nie zmieni. Kanclerz Niemiec Angela Merkel właśnie skrytykowała postulat szybkiej rezygnacji ze spalania węgla w niemieckich elektrowniach. Do 2035 r. wszystko ma pozostać "po staremu", a ekolodzy mają szukać roboty w innych krajach Europy.

Przypomnijmy oficjalne statystyki - zgodnie z ubiegłorocznym raportem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Niemcy są niekwestionowanym liderem emisji CO2 w Unii Europejskiej. W skali roku posyłają ze swoich kominów do atmosfery aż 723,3 mln ton CO2 (Polska - 279 mln ton). W przeliczeniu per capita, czyli na "głowę" jednego mieszkańca, daje to wynik 9,04 tony/os. (w Polsce - 7,15 tony/os.). W 2015 roku Niemcy były największym na świecie konsumentem węgla brunatnego (173,7 mln ton) oraz drugim w UE konsumentem węgla kamiennego (72 mln ton).

Po co naszym zachodnim sąsiadom takie ilości węgla? Odpowiedź jest prosta - Niemcy posiadają na swoim terytorium mnóstwo elektrowni opalanych tym surowcem. Co więcej - sporo z nich należy do czołówki największych europejskich "trucicieli". Aż cztery z nich (Neurath, Niederaußem, Weisweiler oraz Janschwalde) wchodzą w skład listy TOP-5 największych emitentów CO2 w UE.

W kontekście powyższego nie powinna nas dziwić postawa Angeli Merkel, która widząc coraz większe koszty produkcji "zielonej energii", jednoznacznie skrytykowała postulat szybkiej rezygnacji ze spalania węgla w niemieckich elektrowniach. Do 2035 roku absolutnie nic w tej kwestii nie ma się zmienić. Tym samym kanclerz naszego zachodniego sąsiada wysłała wszystkich ekologów na przysłowiowe drzewo.

Nie wykluczone, że wypowiedzenie się niemieckiej kanclerz po stronie węgla spowoduje, że niemieccy ekolodzy zaczną szukać pracy w innych krajach Europy, np. w Polsce? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby taki scenariusz się zrealizował...

Źródło: Merkel w obronie energetyki węglowej w Niemczech (Osw.waw.pl)
Źródło: CO2 Emissions from fuel combustion (IEA.org)

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/