Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

Dzisiejsze czasy
http://davidicke.pl/forum/dzisiejsze-czasy-t12135-60.html
Strona 3 z 5

Autor:  SacralNirvana [ 25 maja 2013, 20:54 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Tja... ciezko nie oceniac, jezeli czyjes zachowanie dotyczy nas osobiscie. Sama staram sie wybierac opcje nieoceniania, ale roznie to bywa, jezeli przykladowo to zachowanie zaczyna szkodzic nie tylko mi, ale np. moim tez dzieciom.
Z reguly po prostu sie odcinam i zyje na zasadzie "wolnoc Tomku"... Ide wlasnym torem. Ale czasem emocje jednak gdzies tam biora gore i jest jakis zal... ze nie ma tu czy tam zainteresowania a jest tylko dajmy na to umilowanie wlasnej osoby...
Roznie to bywa.
Ogolnie jednak sama widze po sobie, ze bardzo, bardzo duzo sie we mnie zmienilo. Przede wszystkim stawianie w zyciu na siebie, samowystarczalnosc i tym samym nie szukanie niczego poza soba.
Takze nie ma tu takze jakis rozczarowan kims czy czyjas postawa. Moj opis nie byl podyktowany nienawiscia czy jakims zalem czy niechecia. Jedynie stwierdzeniem, ze sa osoby, ktore maja zupelnie inne priorytety w zyciu.

I przykladowo... o ile mozemy mowic tu, ze jest nam to obojetne u sasiada, kolezanki z pracy czy gdzie indziej to np. juz u partnera zyciowego... takie zgrzyty, gdzie np. brak tego wspolnego kierunku... moga byc dosc powazne.

I tu np. nie wyznaje sie zazwyczaj zasady... przywalil, bo mial ciezkie dziecinstwo albo bo rodzice z nim wspolnie nie medytowali...

Odcina sie takie cos... a i moze pojawiac sie automatycznie zal za to.

Z czasem tego mniej... i mozna dojsc do tego, ze kazdemu zyczy sie dobrze, spelnienia itd... i sama widze po sobie, ze tak mam... szukam dokladnie takich wyjsc z sytuacji, ktore nikogo nie rania... ;)
Chociaz czesto spotyka sie to z krytyka osob postronnych i stwierdzeniem, ze to oznaka naiwnosci...
To tak pokrotce.
Malo tu miejsca i przestrzeni, zeby napisac to tak, zeby zostalo to wlasciwie zrozumiane. Taka jest rola slowa pisanego. Na zywo przekaz bylby jednak duzo lepszy. ;) I rozmowy na zywo na pewno tez.

Autor:  Sponsor [ 25 maja 2013, 20:54 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy


Autor:  dar66 [ 25 maja 2013, 21:03 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Cytuj:
Malo tu miejsca i przestrzeni, zeby napisac to tak, zeby zostalo to wlasciwie zrozumiane. Taka jest rola slowa pisanego.


racja ..czasem kilka zdań może być odebrane wielostronnie ,brakuje mimiki i odbioru.
A książkę pisać ,by coś dogłębnie wytłumaczyć? po co... to już raczej przesada. :uśmiech:

Cytuj:
i sama widze po sobie, ze tak mam... szukam dokladnie takich wyjsc z sytuacji, ktore nikogo nie rania... ;)

a ja widzę po sobie ,ze oprócz tego co napisałaś dodałbym do zdania ,że czasem wyjściem jest takie potraktowanie jakiejś sytuacji,jakiego nikt inny w ujęciu ogólnym nie stosuje ,bo zastosowanie już obytej i przyjętej jako standart jest ramą ... takim ujęciem "ramowym" i powtarzalnym przez ludzi

Autor:  thozo [ 25 maja 2013, 21:43 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

SacralNirvana pisze:
Tja... ciezko nie oceniac, jezeli czyjes zachowanie dotyczy nas osobiscie. Sama staram sie wybierac opcje nieoceniania, ale roznie to bywa, jezeli przykladowo to zachowanie zaczyna szkodzic nie tylko mi, ale np. moim tez dzieciom.
Z reguly po prostu sie odcinam i zyje na zasadzie "wolnoc Tomku"... Ide wlasnym torem. Ale czasem emocje jednak gdzies tam biora gore i jest jakis zal... ze nie ma tu czy tam zainteresowania a jest tylko dajmy na to umilowanie wlasnej osoby...
Roznie to bywa.
Ogolnie jednak sama widze po sobie, ze bardzo, bardzo duzo sie we mnie zmienilo. Przede wszystkim stawianie w zyciu na siebie, samowystarczalnosc i tym samym nie szukanie niczego poza soba.
Takze nie ma tu takze jakis rozczarowan kims czy czyjas postawa. Moj opis nie byl podyktowany nienawiscia czy jakims zalem czy niechecia. Jedynie stwierdzeniem, ze sa osoby, ktore maja zupelnie inne priorytety w zyciu.

I przykladowo... o ile mozemy mowic tu, ze jest nam to obojetne u sasiada, kolezanki z pracy czy gdzie indziej to np. juz u partnera zyciowego... takie zgrzyty, gdzie np. brak tego wspolnego kierunku... moga byc dosc powazne.

I tu np. nie wyznaje sie zazwyczaj zasady... przywalil, bo mial ciezkie dziecinstwo albo bo rodzice z nim wspolnie nie medytowali...

Odcina sie takie cos... a i moze pojawiac sie automatycznie zal za to.

Z czasem tego mniej... i mozna dojsc do tego, ze kazdemu zyczy sie dobrze, spelnienia itd... i sama widze po sobie, ze tak mam... szukam dokladnie takich wyjsc z sytuacji, ktore nikogo nie rania... ;)
Chociaz czesto spotyka sie to z krytyka osob postronnych i stwierdzeniem, ze to oznaka naiwnosci...
To tak pokrotce.
Malo tu miejsca i przestrzeni, zeby napisac to tak, zeby zostalo to wlasciwie zrozumiane. Taka jest rola slowa pisanego. Na zywo przekaz bylby jednak duzo lepszy. ;) I rozmowy na zywo na pewno tez.


Walcz Walcz!

Cóż Cię obchodzi koleżanka z pracy? A właściwie - ona ciebie obchodzi. Ale zapewne nie jest odwrotnie. Sprawdź to sobie. Potem podejmij decyzję.

:bużki: :bużki: :bużki:

Edit:

To jest Twoje życie! Jak tak sobie jesteś Tu i Teraz, to co widzisz, słyszysz, czujesz To jest twoje ŻYCIE. Nic więcej i nic mniej nie będziesz miała SN. Aż do grobu... :haha: :haha: :haha: Ha Ha HA umieranie, a właściwie to całe społeczne HALO wokół tematu śmieszy mnie. ŚMIERTELNIE. :boisie: :boisie: :boisie:

Kurcze nie chcę tu robić za Wróżkę Thozuszkę, ale tak jest.

Autor:  SacralNirvana [ 25 maja 2013, 21:53 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Ee... no to przeciez ja wiem. :D :tak:


A za wrozke to wystarczy, ze ja juz robie. :lol: :mrgreen:

Autor:  R3C0NF1GUR3D [ 25 maja 2013, 22:20 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Indi pisze:
A to, że oceniają to, co w nich samych jest trudne i krytykują lustro - to już zupełnie inny wątek :)


tzn, to o czym tutaj dyskutujecie to wasze lustro ? bo innej opcji nie ma w takim przypadku :mrgreen: czyli krytykujecie własne działania realne, a jednak chcecie by było inaczej, w sumie interesujące podejście..

"ocena" to podstawa bytu naszego intelektu, samo spostrzeżenie intencji, wizualizacji nasze JA ocenia natychmiast np. koło, światło itp. samo przyglądanie się czemuś komuś/stanie obok jest oceną. Matematycznie nazwał bym to wyrażenie regularne, samoistne, czyli nasze JA chce to zrobić bez względu na "wstaw_dowolne" itp itd. o tym można więcej poczytać w tematach phillipa z którym kompletnie i wielokrotnie się nie zgadzałem że, wszytko dzieje się obiektywnie. Po drugie wiele osób się rzekomo rozumie ale nic z tego nie wynika :spoko:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Wyra%C5%BCenie_regularne
http://pl.wikipedia.org/wiki/Intelekt

EDIT:

Pójdę dalej, takie plecienie marzeń to coś na wzór Mikołaja Rozbickiego, szuka miłości studiuje ją i opowiada, tworzy portale itp. ale miłość go kompletnie nie akceptuje, co gorsza może go nawet nie chce :słonko:

http://czasprzebudzenia.wordpress.com/- temat "Wakacyje majowe, miłość i patriotyzm;)"

Autor:  The Lantian [ 26 maja 2013, 0:53 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

To się nam temat zrobił.

Pierwszy post raczej sugerował by rozwinąć się nad wieloma aspektami całego tego problemu który dzieje się z ludźmi. Za chwilę zeszło na seks, miłość, co prawilne, a co nie prawilne.

Wiecie...
Jest coś takiego. I to jest sprawdzone praktyką.
Kto zła nie liźnie - ten nie będzie go umiał zrozumieć jeśli nie patrzył jego oczami.
Tylko silne jednostki potrafią przeanalizować swoje "zło" i je ewentualnie poprawić, a wcześniej zaakceptować i po prostu - zmienić.

Nie sztuką w tym kraju jest zostać wiecie... człowiekiem na wzór Moji'ego czy E.Tolle'a , itp.
Jak przyjdzie się samemu utrzymać za najniższą krajową, czy nieco wyższą niż najniższa krajowa - i włożyć "do gara" to wtedy przechodzą praktyki duchowe, przechodzi wszystko.
Podziwiam ludzi (np tych co pomagają zwierzętom, mając fundacje) - którzy znajdują czas być może po pracy - by w czymś takim uczestniczyć. - DLA INNYCH. Słuszna sprawa.
Natomiast jeżeli by wziąć OGROM, cały OGROM różnych charakterów młodych ludzi w tym kraju - to nie może być i nie będzie tak - że tu będzie po "naszemu" , że będzie wzrost świadomości itp.
Owszem jakiś jest, ale niektórzy również - się degradują. Iphone'y facebooki ciuszki sklepy alko i inne rozrywki zajmują czas by 20 minut usiąść i spokojnie poodychać przeponowo, czy obejrzeć przez godzinę jakiś ciekawy film dokumentalny. E tam - co tam. Szybko się żyje i nie ma na nic czasu. A bzdura. Jest masa czasu. Ale ta masa czasu by została odpowiednio spożytkowana zostaje trwoniona.
Całkowicie beznadziejny jest system edukacji.
Słabe jest również - instruowanie przez rodziców (z wypranymi przecież mózgami przez tvn'y czy inne głupoty, - nie tylko TV).
Słaba edukacja - prowadzi do nikąd.
Ta edukacja co jest - prowadzi do degradacji.
Zastanówmy się - kto sprawuje pieczę nad edukacją. Na pewno społeczeństwo ? Odpowiedź brzmi - NIE.
Aby w tym kraju przywrócić porządek moralny i tak dalej - potrzeba naprawdę niesamowitych wydarzeń.
Już całej tej Słowiańskiej spuścizny którą w sobie mamy - o niej nie będę nadmieniał.
A mamy wiele do zaoferowanie - nam samym.
Chwilę chciałbym poruszyć kwestię seksu.
Kwestia seksu to sprawa indywidualna. Ktoś lubi bez zobowiązań, ktoś nie. Jego sprawa. Byle świadomie i z tą właśnie świadomością konsekwencji. I tak jak ktoś napisał - jedna osoba ma ochotę na zwierzęcy instynkt, a inna osoba na połączenie tego z miłością. Ręka wolna w tej kwestii.
Ludziom brakuje wyobraźni. Choć tkwi potencjał ... - jest marnowany.

Wiecie ilu ludzi znam, choć wciąż jeszcze jestem młodą osobą - którzy nie mają nic, zaczynają prawie od zera - którzy chcieliby założyć rodzinę, zbudować dom (ew.mieszkanie jakieś) - a gdy przychodzi usiąść z kartką pomyśleć i obliczyć ile na to, czy na tamto będzie się musiało pracować - to przychodzi moment zwątpienia kiedy witki opadają i chce się haftnąć na to wszystko.
I tu nie chodzi o problem że ktoś np jest nie poradny, czy nie umie się za coś wziąć. Znajomi pracują, ale co... jak za marne wynagrodzenia. Nie każdy przecież jest wynalazcą, konstruktorem.
Ja wam powiem ludzie, że znajomy na podwójnym wykształceniu wyższym (mgr.inż x2) pracuje za 1000 zł i nie może iść na swoje, albo młody człowiek po studiach w Krakowie po architekturze - robi za pewną madame projekt (brudną robotę) za nie całe 1000 zł miesięcznie. O takie są czasy.
I obaj nie są z Warszawy, Krakowa, Wrocławia, czy Poznania gdzie jest nie oszukujmy się ale większy potencjał niż mieszkając i pracując w Łodzi, Łowiczu, Białymstoku, Lublinie czy w innych mniejszych miastach.
Wszyscy wiecie że rzekomy PKB jest liczony nie tak jak trzeba, że jest za wysoki. Zawyża się go strasznie. W większych miastach jest większy, jasna sprawa. W mniejszych - JEST MNIEJSZY i odczuwalny po kieszeniach. Rodacy wyjeżdżają. MASOWO. To jest normalnie masakra.
Wy sami niektórzy piszecie z Anglii, Holandii, czy Niemiec.

Ale nie ma co o pracy pierdzielić. Weźmy pod uwagę to, że nie da się dogodzić większości.
Nie znalazł się taki i nie znajdzie.
Fajnie temat poruszał Trehlebov.
Demokracja - to ustrój gdzie liczy się zdanie większości.
A propozycja Trehlebova i jemu podobnych brzmi - by była JEDNOMYŚLNOŚĆ. Wtedy coś ma ręce i nogi.
Oczywiście nie da się tego wprowadzić w metropoliach gdzie mieszka 500.000 czy 1.000.000 ludzi. To działa w mniejszych społecznościach i od takich należy zacząć. Każda jedna taka "społeczność" dodana do każdej jednej innej JEDNOMYŚLNEJ - stworzy podmiot do realnej dyskusji CO ROBIMY, CZEGO NIE ROBIMY.
Dzisiaj jakakolwiek dyskusja kto ma zrobić co zrobic komu i za ile - jak ma to miejsce np w internecie na wszelkich portalach - prowadzi do nikąd. Internet stał się dla wielu Polaków miejscem wyładowania żali. Żali z których i tak nikt nic nie zrobi.
W ponad 30sto milionowym kraju ciężko by była zatem jednomyślność.
Rośnie niezadowolonie.
Wiecie kto może dzisiaj sobie spokojnie myśleć o niezależności ? A na przykład Szwajcarzy. Tam nie ma biedy, tam nie ma problemów takich jak tu, ba - tam nawet wprowadozno system Barterowy, swoje środki płatnicze między społecznościami i inne ciekawe pomysły.
Na co wychodzi ? Że najedzony i zmęczony konsumpcjonizmem człowiek - ma większą szansę na zainteresowanie się sobą, swoim rozwojem.
Tutaj nagina się od 10 do 10 (od tzw. dnia matki boskiej pieniężej, do matki boskiej pieniężnej jak to mówi się żartobliwie) - inaczej ... wiąże koniec z końcem.

Żadne forum, nowa telewizja, gazeta, czy cokolwiek - nie zmieni sytuacji. Jedynie polepszy przepływ informacji, co jest dobre. Ale dialog wśród społeczności - musi być na innym poziomie. Powstają co raz to nowsze inicjatywy, dobre ciekawe, kto ma oko na to co się dzieje w kraju - ten wie o czym piszę.
Zawsze to jest tak, że "elyta" chce skłócić naród wedle zasady "dziel i rządź".

Fajnie napisał Redmuluc w którymś z ostatnich jego postów, że powstaje nowa choroba w społeczeństwie - schizofrenia. Ba - posiada różne odcienie. Bywa groźna i nie groźna. Przykre to jest.

Poruszę jeszcze przykładowo temat jedzenia. Robiłem sobie eksperymenty. Siadałem w hipermarketach na parę chwil i patrzyłem czy ludzie czytają etykiety. A gdzież tam... Działa tylko jeden system - ładowanie, ładowanie, ładowanie do koszyka. Owszem widziałem jednostki gdzie czytały, mało, bardzo mało.
Ile takich marketów, biedronek i innych się stawia ? MASAKRYCZNĄ ilość. Z każdego pozbierać takich lemingów co nie czytają co chcą żreć (bo nie jeść) - to uzbiera się całkiem pokaźny procent jako odpowiedź na ile ludzie są świadomi co konsumują.
Jak w takim kraju zmienić cokolwiek, jak czytać się nie chce ludziom - czytać - ze zrozumieniem (!) .
Pi.....lić to lubią, gorzej z czytaniem ze zrozumieniem.

Jeszcze kilka słów co do życia codziennego.
Mamy przykładowo facebook. Machina - wszyscy wiedzą jaka. Potężna.

W latach 90-tych wychodziło się na podwórko by zawierać przyjaźnie, by tworzyć więzi, by pośmiać się, by napsocić, itp. Wiedziało się - kto gdzie mieszka, zachodziło się do tej osoby, krzyczało przez okno.
Dzisiaj tego nawet nie słyszę - tego krzyku. Wszystko zinformatyzowane.
Pognieżdżą się tacy na facebook'ach i jedynie gdzie wylewają myśli, czyli to co my wylewalismy sobie w oczy w latach 90-tych - to właśnie ten facebook zasrany, przeklęty. Jakieś memy, jakieś grafiki, demotywatory, sentencje, ochy i achy, wszyscy tacy ogarnięci nagle. A co do czego - żal.
Ludzie (młodzi) - zamykają się na siebie przez te facebooki i inne tatałajstwa. A miało przecież służyć do komunikacji (!). A gdzież tam...
Kiedyś tego nie było - żyło się naprawdę dużo ciekawiej.
Ot skutki technokracji zakichanej.
Jeszcze krótko co do życia od 10 do 10tego. Młody człowiek zaczynający od prawie zera - gdzie państwo wcale nie pomaga a kontroluje - by jakoś hm... - zmaterializować swój byt, przyszły byt - robi co ?
... a no właśnie - idzie do banku i bierze co ? kredycik.
Działa machina ?
PEWNIE że tak. Panie i Panowie. Hehehe...

O czym tu gadka ?

Polecam... Gry Bogów, polecam Trehlebova, Głobę, Hiniewicza i paru innych. Polecam jak najbardziej. Bardzo ciekawe rozwiązania, praktyczne - i co ważne - pomagające potencjalnie połączyć ludzi. Ilość argumentów w tych produkcjach, wywiadach, czy wykładach - jest wystarczająca by wyciągnąć konkretne wnioski w jakim kierunku działać we własnym życiu.
Mi pomogło poukładać co nie co.

Pozdrawiam.

Autor:  dar66 [ 26 maja 2013, 7:02 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Ludzie kretynieją. Aż tyle spadło IQ w ciągu wieku

Iloraz inteligencji mieszkańców krajów Zachodu mierzony wskaźnikiem spostrzegawczości spadł w XX wieku o 14,1 punkta.

Metodę badania wybrano tak, by w sposób prosty odnieść się danych z doświadczeń prowadzonych w Europie jeszcze pod koniec XIX wieku.

Cytuj:
Miara czasu reakcji pozwala ocenić ogólny poziom inteligencji człowieka. Posługując się nią badacze ustalili, że poziom średniej inteligencji społeczeństw Europy spadał co dekadę (licząc od 1899 do 2004 r. ) o 1,23 pkt donosi - donosi au.news.yahoo.com.


Wyniki zaskakują, bo właśnie w czasach gdy nasze zmysły atakuje tak dużo impulsów należałoby sądzić, że czas reakcji tylko się skrócił. Jednak ludzie żyjący pod koniec XIX wieku byli znacznie bardziej sprawni od nas.

Cytuj:
Badania przeprowadzili Michael A. Woodley z Vrije Universiteit w Brukseli, Jan te Nijenhuis z University of Amsterdam i Raegan Murphy University College Cork w Irlandii - wylicza serwis.


Przyczynę spadku inteligencji ustalono już wcześniej - kobiety o wysokim IQ mają zwykle mniej dzieci od kobiet o niższej inteligencji. W konsekwencji "genów głupoty" jest w ogólnej puli więcej.

http://www.sfora.pl/Ludzie-kretynieja-A ... eku-a55994
za
http://au.news.yahoo.com/thewest/a/-/wo ... t-century/

==================================

edit:

Marsze dla Życia i Rodziny w ponad stu miastach

Ulicami 107 miast przejdą w tym roku Marsze dla Życia i Rodziny. Ich kulminacja dziś - w Dzień Matki. Na ulice wyjdą między innymi mieszkańcy Warszawy, Krakowa, Siedlec, Wałbrzycha, Rzeszowa i Olsztyna. Ma to być manifestacja na rzecz tradycyjnej rodziny i szacunku dla życia.

reszta:
http://fakty.interia.pl/polska/news-mar ... nId,973014

Autor:  Nathalie09 [ 26 maja 2013, 9:47 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

The Lantian opisaujesz stacje no która niestety wyglada jeszcze gorzej. To dotyczy ludzi ktoży po pierwsze mają prace po 2 mieszkają w mieśice. Fakt ciężko jest nie oceniać czy tez nie osądzać gdy szerzy sie dookoła draństwo.
Przykładowo mieszkam w małej miejscowości niedlaeko dużej aglomeracji. naleśc tu pace nie jest łatwo, można znaleść jak sie ma stopien niepełnosprawoności, lub znajomości, ewentalnie starze które sa chwilowo zapchaj dziórą w życorysie i budzecie. No ale nie oceniajmy innych.
Mam znajomych prowadzą gastronomie zatródniają ludzi za najnirzsza, ludzie pracuja po 16 godz dziennie wykonója prace za 3- 4 ludzi. Szefostwo nie zatrudni bo niema na to pieniędzy. Tylko że zaprasza swoich znajomych na drogie kolacjie za fri, ale nie oceniajmy innych.Szefowa jest wiecznie zmęczona i portafi zaprosić masarzyste aby ja wymasował, to wszystko na oczach personelu. Nie oceniajmy innych. Kucharze pracują do godz 3-4 nad ranem a na drugi dzien maja już sie wstawic na godz 7 rano. Oczywiście lokal posiada wolne pokoje gdzie kucharze mogli by sie przespac, ale szefostwo im nie pozwala bo, nema komu sprzątać po nic to raz dwa pokoje są dla gości nie dla pracowników. dodam tylko ze kucharze mieszkają od miejsca pracy 20- 30 km. ale nie oceniajmy innych.
kolejny przyklad niedaleko mnie jest zanan na cała polske fabryka czekolady nikt w niej nie jest zatrudniony, tylko umowa zlecenie.Wszyscy pracownicy są uzalerzneni od telefonu. Dzwoni ktos z firmy daje godz na dojazd do pracy i masz sie wstawić inaczej ten tel już nie zadzwoni. Stawka godz jest obecnie 4,5 owa firma nie posiada nawet parkingu bo prezesowi szkoda na wykupienie kawałka pola który sie mieści przed fabryka i pośwęcenie miejsca na parking dla personelu. więc ludzie sa zmuszeni parkowac gdie popadnie, ale nie oceniajmy innych.

Następny przykład mam hurtownie jeden z dosc sporych na rynku krajowym wyobraźcie sobie że ludzie którży tam pracóją to albo emeryci albo niepełnosprawni. Reszta ludzi to starzyści pracójący tylko na określony czas. Starz sie kończy praca tez sie końcy. Właściciele firmy no cóż.... nie oceniajmy innych.

Kolejna sprawa mieszkam przy duzej aglomeracji dojazd kosztuje w granicach 5-6zł za przejazd w jedną strone. pomijam przesiadki np tranwajem. Stawka najnirzsza krajowa. Samochodem wychodzi jeszcze drorzej.
Nie wspominam o mobingu czy tez presji jaka jest narzucana w miejscu pracy, gdzie wszyscy na wszystkich patrza z pod byka i karzdy tylko czeka jak komóś pownie sie noga. pomjam te normy które trzeba wypacować bo nikt łaskawie na nas nie patrzy że mamy zły dzień, lub poprostu nam nie idzie, ale nie oceniajmy innych.

Takich pryzkadw jest cała masa, obawiam sie że moga być jeszcze gorsze i tu naprawde ciężko jest nie wystawić ocene, ciężko jest o ten rozwój i patrzenie ze idzie ku dobremu, bo tak nie jest. można sobie pomóc wpajając wartosci duchowe, tylko pytanie czy te watrości trzeba pod wszystko podciągnac? bo mnie sie tak nie wydaje.
Pracowałam w firmie gdzie prano nam mózgi po to abyśmy ludza prali mózgi w celu pozyskania klijentów. Miałam okazje zobaczyc przekonać sie jak bardzo szerzy sie manipulacja, gdzie większość wartosci umnie upadła. Jak zaczełam sie uczyć jakie chwyty wykorzystywac na innych ludzach, jak z nimi postępować zobaczyłam cos potwornego. Nie tyle siebie samą choc to budziło też w jakis sposób groze, co zobaczyłam jak funkcjonója religie, czy przekonania pod kontem wyznań, gdzie jak uderzyć w uczucia ludzi aby ich złamać i nimi strować to było straszne.
W tym wszstkim zobaczyłam samą siebie i to że sama mam zdolności do manipólowania moze nie na ogromną skale ale mam w sobie ten prewiastek zła który jak by poprować w tym kierunku to mógłby skrzywdzić wiele osób. jest takie powedzenie jeśli 'trafisz miedzy wrony kraczesz jak i one" to sie niestety sprawdza. Wadomo im silniejsza osobowości tym tródniej o zmiane, tylko że pewnie ta osoba napewno ma słebe punkty i ją tez można złamac. Tylko trzeba czasu na to. Tak naprawde niczym nie róznimy sie od naszysch wrógów, jasteśmy tacy sami. niestety aby ich zwycięzyc trzeba urzyć tej samej broni co oni urzywają, albo sie odciać od całego śwata, zostac pustelnikiem.
Można tworzyć małe grópki społeczne ale znajać mentalność, ludzi napewno znajdzie sie ktoś co będzie chciał kierowac ta grópką, a jego rządy niekoniecznie będą dobre dla innych. Bo jeszcze sie taki nie narodził co by karzdemu dogodził. inna sprawą jest tez to ze ludzie muszą miec to paczucie że jest ktoś wyrzej nad nimi że ktoś ich kontroluje take uzalerzniene. W danej grópie jest osoba któa jest odarzna ma mnustwo pomysłow i wie jak pokierowac dana struktórą, tylko że zawsze znajdzie sie ktoś kto sie niezgodzi z ta osoba i konflikt gotowy.

Autor:  thozo [ 26 maja 2013, 10:39 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

To tak na wesoło o współczesnych ludziach. :haha: :haha: :haha:

http://www.youtube.com/watch?v=mQtaWpife9s


Teraz bardziej na poważnie. :tak:

A z tym całym ocenianiem to NAPRAWDĘ GŁĘBOKO zbadałem temat.

Piszę tu o ocenie w sensie przyczepiania komuś etykietek, a nie o analizie logicznej, porównaniu czegoś do czegoś, np. czy lepiej kupić ten samochód czy ten np, na podstawie parametrów, lub upodobań kolorystycznych :serduszka: drogie panie.

1. Lustro naprawdę działa. Ludzie których spotykamy, są naszym odbiciem. Wielu ludzi, z którymi o tym rozmawiałem, stwierdziło, że tak nie jest. To niemożliwe. Ta pozorna niemożliwość wynika z faktu że jesteśmy nieświadomi siebie. Śpimy. Wydaje nam się, że to niemożliwe, że ten akurat palant był taki jak ja!!! Często (ZAWSZE?) ludzie, którzy nas denerwują pokazują nam aspekty nas, których w sobie nie akceptujemy. Jeśli mocno ich nie akceptujemy, to jesteśmy ich nieświadomi, a to się chyba nazywa "wyparcie" w psychologii.

2. Skoro lustro działa zawsze, to oceniając innych oceniamy siebie. PROSTE.

Co ciekawsze, nie widzimy rzeczywistości takiej jaka ona jest. Widzimy bardzo subiektywną rzeczywistość, BARDZO mocno zabarwioną naszymi oczekiwaniami, programami, które działają w tle i jesteśmy ich nieświadomi. Ten który widzi szklankę do połowy pełną jest szczęśliwszy i prędzej zrobi coś by ją napełnić, niż ten, który marudzi, że już nie ma pół wody. Ten pierwszy też prędzej znajdzie wodę na pustyni. Ten pierwszy jest WDZIĘCZNY za to co ma, a to bardzo ważne z punktu widzenia duchowo - energetycznego.

Ktoś kto ocenia, tak naprawdę MÓWI O SOBIE. Starczy posłuchać, jakie sekrety ludzie zdradzają o sobie nieświadomie.. Rzeczy, których nigdy by nie powiedzieli. Dlatego mądrzy i doświadczeniu ludzie nigdy, bądź bardzo rzadko oceniają. Ocena JEST DO NICZEGO NIE POTRZEBNA STRATĄ ENERGII. Kiedy złapię się na na choćby mentalnym ocenianiu kogoś, zaraz szukam w sobie tych właśnie cech. W ten sposób poznaję siebie.

Jeszcze do tego dochodzi sprawa blokad energii. Ktoś ocenia ciebie, nawet w myślach - wtedy na poziomie energii naprawdę "przykleja łatkę", a dużo takich łatek potrafi znacząca zaniżyć wibracje. Niezależnie od tego czy oceniający ma rację czy nie i co ciekawsze niezależnie czy ocena jest dobra czy zła! Ludzie to wiedzą instynktownie i dlatego istnieje bardzo mądry zwyczaj, że kiedy urodzi się dziecko, to kiedy się je spotyka pierwszy raz, nie wolno mówić jakie ono jest (tutaj jakieś superlatywy). Ludzie instynktownie wiedzą, że mogłoby to zaburzyć rozwój delikatnej energetycznie istotki. Lepiej nic nie gadać, tylko wysłać miłość z serducha, co też tyczy się wszelkich innych sytuacji i spotkań.

Co robić kiedy ktoś przyklei nam dużo łatek?

Należy je zwrócić do oceniających.

Moją intencją jest zwrócić wszystkie oceny oceniającym.

Wyrazić w myślach lub na głos swoją wolę zasilając to odbijanie z powrotem energią. Można wizualizować jak "łatki" wracają do nadawcy. Co ciekawe, pomagamy w ten sposób nadawcy. Bo przyklejając komuś łatkę, sami zaniżają swój poziom energii. Zwrócona łatka odblokowuje przepływ nadawcy.

Nawet mówi się że ktoś jest zrzędliwy :tak: To ktoś, kto już tak nawykowo ocenia, że dramatycznie zaniżył swój poziom energii. Nawet fizycznie TO WIDAĆ. Dobrze jest spotkać takiego człowieka sobie samemu ku przestrodze. :D

Pozdrawiam

Autor:  SacralNirvana [ 26 maja 2013, 10:45 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Nathalie... swietnie napisane.

No takie zycie.

Co do tego, co jeszcze napisalas. Kazdy ma swoje trupy w szafie... czy tez piwnicy, jak to Niemce mawiaja (Leiche im Keller :twisted: ).

Wazne, zdawac sobie z tego sprawe i znac je... wtedy trudniej w nie uderzyc, ewentualnie nawet jak to sie stanie... nie ma katastrofy.

Integrowac swoje swiatlo i cien... Kto zna swoje cienie i blaski, tego naprawde trudno przetracic. Uderzasz w slaby punkt, ale on ma solidne podstawy i nielatwo go przewrocic.


Gorzej z tymi swietoszkowatymi, ktorzy czuja tylko aureolke u siebie nad glowa. Takich bardzo latwo zniszczyc. Wysoko to nosi glowe... a KAZDY jakis slaby punkt ma... Tylko teraz odpowiednio wyczuc i uderzyc... :plask: :mrgreen:


Jezeli ktos zna te swoje slabe punkty, trudniej go oslabic i zmanipulowac.


Po sobie widze, ze roznie bywa, ale szybko sie lapie, ze "ooo... wlasnie ktos gra na mojej wrazliwej strunie..." (czymkolwiek ona jest Mruga ).



Manipulowac potrafi kazdy z nas... Manipulowany tez moze byc kazdy z nas. Tak to juz jest.

Autor:  R3C0NF1GUR3D [ 26 maja 2013, 11:42 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

thozo pisze:
2. Skoro lustro działa zawsze, to oceniając innych oceniamy siebie. PROSTE.


Nie piję nawet okazyjnie, moja znajoma ostatnio nachlała się do nieprzytomności oceniłem ją co nieco pod względem pijaństwa i alkoholizmu, to znaczy że sam się oceniłem pod tym względem ? przecież to jakaś BZDURA ! - czyli lustro może działać ale nie zawsze.

thozo pisze:
Ocena JEST DO NICZEGO NIE POTRZEBNA STRATĄ ENERGII.


Dla czego oceniasz że jest to strata ? coś mi się wydaje (po wpisach) że lubisz sobie uzurpować prawo do wydawania czyjejś energii :mrgreen:

Czy energia jest ograniczona czy też nie ?

Autor:  thozo [ 26 maja 2013, 12:14 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

R3C0NF1GUR3D podaj przykład, gdzie KOGOŚ oceniłem? No można się przyczepić tam, gdzie pisałem o pustych ludziach, albo w temacie orgonitu czasem muszę pogonić jakiegoś trola, by wątek trzymał się kupy. :D Odróżnij ocenę od analizy logicznej proszę. Przeczytaj początek mojego posta.

A zresztą, wiele takich dyskusji przeprowadziłem w realu... Nie zamierzam udowadniać, że mam rację lub przyznać, że jej nie mam.
Po prostu potraktuj mój wpis jako pewną perspektywę patrzenia. Elastyczny umysł potrafi zmieniać perspektywy. Wielką doprawdy jest moc świadomego zmieniania perspektyw parzenia na rzeczywistość. To jakbyś nakładał inne filtry, poznawał inne rzeczywistości w tej jednej.

Albo zapomnij co przeczytałeś. Wolna wola.

Trudno mi wyobrazić sobie, w jaki sposób mógłbym wydawać cudzą energię.

Zazwyczaj w moich postach UMIESZCZAM dużo energii, tak by były wyraziste. :tak: Czasem przeginam to też prawda. :tak: Taki mam styl. :tak: Czasem coś wyczuję na odległość, co kto promieniuje, jakie ma intencje. Czasem się pomylę. :tak: Staram się nie edytować postów po czasie, najwyżej coś dopisuję. Zostawiam tak jak jest.



Pozdrawiam

-- 26 maja 2013, 13:15 --

thozo pisze:

Piszę tu o ocenie w sensie przyczepiania komuś etykietek, a nie o analizie logicznej, porównaniu czegoś do czegoś, np. czy lepiej kupić ten samochód czy ten np, na podstawie parametrów, lub upodobań kolorystycznych :serduszka: drogie panie.


Autor:  The Lantian [ 26 maja 2013, 14:08 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Po to jest dana możliwość oceny, by z niej korzystać.
Natomiast inną sprawą jest analiza sytuacyjna. Wymaga nie oceny subiektywnej - a trzymania się faktów.
Np jest zebranie - paru ludzi próbuje dojść do konsensusu dla dobra firmy, czy czegokolwiek, to nie ma tu miejsca na subiektywne oceny, a na analizę sytuacyjną i propozycje.
I tym to się różni na podstawie tego powyższego (jako jeden z przykładów).

Co do luster. Powątpiewałbym i nie szedł aż tak ze 100% przekonaniem co do tego.
To co mają mówić ci co twierdzą że : Jesteś tylko Ty, reszta to projekcja, nie ma ich, nie istnieją ?
Lustro wtedy traci sens. Bo wyświetlane jest z projektora ubranego w przekonania tak ? Nie ma tam ISTNIEJĄCYCH istot.

Ot teoria na teorii co do naszej rzeczywistości... a gdy zebrać parę w kupę i spróbować połączyć to już nie wydaje się to takie oczywiste jak na początku.

Nie może być odbiciem kogoś morderca mordujący z zimną krwią. Odbiciem kogoś - kto niewinnie toczy swój żywot i nie doświadczał i nie częstował innych - tego rodzaju zachowaniem (umownie - złem).
To tak nie działa. Ani w tym logiki nie ma, ani naukowych dowodów.

Czytałem sporo tego o lustrach jako rzeczywistości. Ma to gdzieś swoje fraktalne zagospodarowanie w przestrzeni nawet. Bo przecież fraktal fraktalowi - taki sam.
Natomiast kiedy żyje się poza harmonią (umysł, nie pohamowane ego, błędne oprogramowania) to to raczej nie ma właściwości fraktalnej a jedynie jest zwykłym ERROR'em, błędem, we fraktalu.
I nie ma tu mowy o jakimś tam tłumaczeniu lustrzanym. To jest błąd. Zwyczajnie.

Urodzi się dzieciak, wychowa na prawego człowieka który nie krzywdzi istot wokół i jakim cudem ma być odbiciem psychopaty, czy mordercy ? Nie ma to ani logicznego zastosowania, ani nikt nie będzie potrafił tego wytłumaczyć co mają wspólne. Chyba jedynie - kombinezon.

Psychopata - jest ubrany w oprogramowanie, wirusy, pasożyt.
Człowiek prawy z powyższego przykładu - nie zna powyższych zachowań.

Widać to teraz jaka jest różnica ? Gdzie to lustro ?
A co z karmą każdego pojedyńczego istnienia ?
Że ktoś ma karmę mordercy to jego karma jest moją karmą gdzie ja nie produkuję tego typu zachowań ? Nonsens.
Rodzimy się niby z czystą kartą. Prawo wyboru. Tak ? Wybieram to, albo tamto - i to kształtuje moją (umowną - bo ona nie istnieje) - przyszłość (warianty).


Wracając do sedna tematu.

Zdrowo-myślenie - nikomu nie zaszkodzi.

O co chodzi z tym światem ludzie zadają sobie pytanie.
Otóż. Co kraj - to obyczaj.
Natomiast. Zmiany wymagają definicje słów. Na nowo.
Ponieważ zostały przekształcone, a wraz z definicjami słów subtelnie przekształca się moralność ludzka.
Kto trzymał rękę nad pismem, definicjami, słowem setki lat temu ?
Chyba wiecie. Mówić nie trzeba.
Wiele przekształceń zostało już rozpoznanych. Tylko czy ludzie na pewno słuchają i czytają odpowiednie materiały ?
Odpowiedź zostawiam każdemu z osobna.

Słowo.
Od słowa się zaczyna.
Kto włada słowem - włada nie tylko informacją, ale i w pewien sposób kontroluje ją.

Autor:  Indi [ 26 maja 2013, 15:06 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

The Lantin - po pierwsze to witaj :)
Wyobraź sobie, że ostatnio właśnie myślałam o Tobie - w ten sposób:
"ciekawe gdzie się podział The Lantin? Czy jest jeszcze na forum? Długo mnie nie było...
Warto by było, żeby tu był nadal, bo to bardzo świetlista, mądra młoda osoba. Taki promień światła, wśród zgorzknienia obecnego życia"

I oto jesteś! Ale gdzie Twoje Światełko?

A tak w temacie jeszcze.
Może warto rozważyć to w ten sposób:
- jakbyśmy sobie obejrzeli kilka starych filmów, takich czarno-białych, to zobaczylibyśmy bardzo ciekawy rys osobowości ludzi tamtych epok. Oni się traktowali z szacunkiem.
Nie tylko podwładny wobec pracodawcy itp - tacy zwykli ludzie też. Kelner był dobrze traktowany, dziękowało mu się za pracę. Szewc i krawiec, sprzedawca i kupujący - wszyscy się sobie z założenia kłaniali i szanowali.
Widać to też w innych kulturach - dawnych Chinach np.

Powiem szczerze, że taka rzeczywistość wzajemnego szacunku jest dla mnie osobiście urzekająca.

A obecnie? Widzę to doskonale po moich dziadkach.
Osoby starej daty - szanują ludzi ot tak, na dzień dobry. Dziadek jest szarmancki i dostojny, babcia miła i szlachetna.
Zmienia ich tylko jedno - TELEWIZJA.
Po kilku godzinach przez TV - krytykują, narzekają, oceniają (bardzo negatywnie), szukają zaczepki, mają niski poziom światła w sobie.

Pranie mózgów.
Wszyscy jesteśmy temu poddawani od wielu wielu lat.
Nie dajmy się zwariować - ten negatywny sposób patrzenia na wszystko dookoła został nam wgrany - pecha mają młode jednostki, ponieważ byli karmieni taką papką niskich wibracji już od kołyski.

Starsze pokolenia mają w sobie jeszcze pierwotną pamięć nietkniętą manipulacją i łatwiej ich odciąć od źródła "zła", łatwiej przywrócić ich pierwotną, łagodną naturę.

Oczywiście - warunki bytu w Polsce są TRAGICZNE. Tu nie ma o czym dyskutować, tak jest.
Ale znam doskonale opowieści moich dziadków z czasu WOJNY - tam było gorzej niż źle, a jednak...
A jednak się szanowali, potrafili się cieszyć drobiazgami, kochać, zawierać przyjaźnie, śpiewać i tańczyć.

Bo nie ważne w jakich warunkach - ważne co nosimy w sobie. Co w sobie kultywujemy i kształtujemy.
A czym trudniej na zewnątrz tym większej mobilizacji wewnętrznej trzeba, aby świecić nadal. Pomimo cierpienia.

To sztuka, ale jakże cenna.

Autor:  Nathalie09 [ 26 maja 2013, 16:19 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Cos w tym jest że pokolenie oczywiście nie wszyscy, która ma w sobie szacunek zachowane dobre maniery, gdzies ta uczciwości itp. Zgodze sie tez z tym że sa i takie osoby co jak im włączyć radio lub tv albo kupić brukowca to te same te mile sympatyczne osby zamieniaja sie w demona.
Pokolemnie raczej samo decyduje o tym jaka droge wybiera, niewiem czy ma łatwiej czy gorzej, bo jesli ono chce to może zauwarzyć te wartościowe promyczki o których piszerz, tylko musi je umiec znaleść.

Pod avatarem nam napisane miejsce zamieszkania Oran. To jest miasto z ksiażki Dżuma Albert Camus książka wywarła na mnie streaszne wrarzenie, nie przez ogrom tragedi jaki panował, ale jak ta tragenia wpływa na ludzi, jak ludzie w obliczu dramatu moga sie znienić. Ludzmi rządzi chęc przerzycia przetrwania i umówmy sie tak to już jest. Kwestia jest tylko wyboru odpowedniej roli dla nas. Jedni bedą chceli uciec inni stana sie bohaterami jeszcze inni wolontariuszami któży nieopowedza sie po zadnej ze stron inni bedą starali sie zarobić na tragedi. Na tym polega życie na umiejętności wyboru odpowedniej droki i przewidzenie konsekwencji tego dokąt ta droga prowadzi.

Autor:  Indi [ 26 maja 2013, 16:35 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

No własnie Nathalie - ten wolny wybór tego, jakim człowiekiem chcesz się jawić w obliczu tragedii - to jest to, o czym w kółko piszę.
Naprawdę mamy wybór, nie musimy się poddawać tej globalnej manipulacji i standardom dookoła (narzekanie, krytykowanie, postrzeganie wroga w każdym, doszukiwanie się różnic, a nie podobieństw, umiłowanie rozmów o negatywach, ocenianie innych, oczernianie ludzi, których tak naprawdę w ogóle nie znamy, docenianiu taniej sensacji, karmieniu się energią negatywnych emocji itp).

Aczkolwiek - to tylko moja pasja, moje upodobanie.
Wolność polega na tym, że każdy z nas może mieć dowolne upodobania i mnie wara od tego :)

Autor:  thozo [ 26 maja 2013, 16:47 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

O tak Indi, wpływ telewizji na pewno jest tutaj poważnym czynnikiem. Jak ja się cieszę, że za młodu człowiek wiadomo coś tam oglądał, jakieś poranne bloki dla dzieci w wakacje, albo coś po południu, a tak generalnie to wio na dwór. Biorę małego do piaskownicy, inni rodzice, dzieci... I nagle zaczynam mojemu śpiewać jakąś piosenkę. Np. Stary Niedźwiedź Mocno Śpi. Mały przyzwyczajony to ok. Ale inne dzieci, to aż im szczęki opadają, ale podoba im się. Rodzice, to już inna sprawa. Mają mnie za wariata :mrgreen: Te spojrzenia - bezcenne. To ja wtedy do małego mówię: "Widzisz, takie czasy, teraz ludziom nie wolno śpiewać, tylko telewizorek może śpiewać." :D :D :D :shock:

Do tego sama II Wojna była piekielnym przykładem zdewaluowania szacunku do jednostek, dla ich życia. Mordowało się ludność cywilną na skalę przemysłową. Milion w tą, milion w tamtą... Wcześniej w niedawnej historii to żołnierze walczyli z żołnierzami tak generalnie, wiadomo cywile też często cierpieli, ale generalnie nie byli celem. II Wojna to zmieniła.

Jak tak patrzę na sytuację w Polsce, to naprawdę zaczynam myśleć, że Hakun ma rację, że to kraj gdzie odgrywa się najcięższą karmę. Że trafiają tu ludzie z największymi obciążeniami. To tak w skrócie, tak to sobie zapamiętałem, kiedy dość pobieżnie czytałem. Coś w tym musi być. Tu musisz być Mistrzem, by w ogóle przeżyć...

Ciekawe z tym lustrem, wiele się nauczyłem z waszych wpisów. Uświadomiło mi to, jak bardzo odmiennie myślę. Myślę, że jest to związane z tym, że na życie patrzę z pozycji absolutnego twórcy swojego życia. Cokolwiek się dzieje uznaję, że to moja kreacja. Widzę rzeczywistość jako warstwy. Każda czakra, obszar ciała to inna brama do innej warstwy. Kiedy np. ktoś ma brudną/zablokowaną pierwszą czakrę, bardzo fizyczną, to rzeczywistość to odbije w lustrze i taki człowiek będzie po prostu bałaganiarzem. Złogi nieporuszonej energii tej czakry (taki DOR - to do znawców orgonu) często przejawiają też jako nawyk, czasem aż do granic absurdu, gromadzenia rzeczy. Co i tak w rezultacie kończy się bałaganem wokół tej osoby, takie kompulsywne zbieractwo.

Lustro o jakim mówię działa na poziomie PRZYCZYN, a nie powierzchownych przejawów. Dlatego ktoś może pić, a drugi nie pić - to zewnętrzny przejaw. Lecz jeśli są razem w jakimś Tu i Teraz - to na pewno mają punkty wspólne. I tak to się dzieje i to w różnych warstwach oczywiście wzajemnie wpływających na siebie. Ktoś o zaburzonych czakrach głowy, będzie miał mniej lub bardziej chore myśli, przyciągał je do siebie, co w rezultacie też wpłynie na jego życie. Tutaj można by pisać i pisać i pisać bo to ciągle się dzieje i do tego nie jest statyczne, ciągle się zmienia. W rezultacie spełnia się bardzo mądre przysłowie. "Jaki pan taki kram."

Swój swego zawsze znajdzie - bo mają podobne wzorce energii. To dzięki LUSTRU rodziny trzymają się razem - po prostu są to najbardziej podobni pod względem DNA i wzorców wibracji ludzie. Mają najwięcej punktów wspólnych na różnych poziomach, o których pisałem wcześniej. Przenieś człowieka z dżungli do Noweg Jorku - to rzadko się zdarza, bo on nie ma się tam w czym/kim odbijać. Lustro trzyma go wśród podobnych jemu.

The Lantian pytasz, jak to możliwe, chodzi mi o tych psychopatów i przykłady na nich oparte. To są trudne pytania. Myślę, że ma to związek z tym, że często rodzimy się, by uzdrowić jakiś fragment DNA swoich przodków. To siedzi w nas i wyłazi, a nasi przodkowie na pewno nie byli aniołami, przynajmniej moi, bo mam mniejszy lub większy wgląd w mą pamięć genetyczną. Często odgrywamy sceny, które już się kiedyś wydarzyły, niekoniecznie w tym życiu. Odgrywamy to, bo dana sytuacja prosi o uzdrowienie. Decyzje w Tu i Teraz, np. przebaczyć nie przebaczyć powodują czy dana lekcja uzdrowienia będzie musiała się powtórzyć, zazwyczaj w ostrzejszej formie, czy też zakończy się z wynikiem pozytywnym i można przejść do następnej, bo dany fragment DNA został uzdrowiony. Nie można patrzeć na siebie jak na pojedynczą osobę, jesteśmy w pewien sposób sumą naszych przodków. Oczywiście nie jesteśmy ofiarami DNA, w żadnym razie. Ale bagaż do przejrzenia i uzdrowienia spory.


Oczywiście nie twierdzę, że mój sposób patrzenia jest jakiś lepszy czy gorszy. Tutaj zgadzam się z Emilly - różnorodność to podstawa. Każdy inaczej widzi świat. I to jest piękne. Te wspólne interakcje.

Pozdrawiam

Autor:  The Lantian [ 26 maja 2013, 21:56 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Indi pisze:
The Lantin - po pierwsze to witaj :)
Wyobraź sobie, że ostatnio właśnie myślałam o Tobie - w ten sposób:
"ciekawe gdzie się podział The Lantin? Czy jest jeszcze na forum? Długo mnie nie było...
Warto by było, żeby tu był nadal, bo to bardzo świetlista, mądra młoda osoba. Taki promień światła, wśród zgorzknienia obecnego życia"

I oto jesteś! Ale gdzie Twoje Światełko?


Jest, ale wymieniłem żarówkę na "fałszo-odporną" i ma się cacy.

a no i nick Lantian kochana :wacko: zaraz wezmą mnie za jakiegoś latino :lol: :z jęzorem:
Witaj.
Forum jest i dzięki takim ludziom min. jak dar66 - jakoś trzyma poziom.
Ja tu już jako statysta bardziej.
Ale dyskusja mnie zachęciła do odezwania się.

Indi pisze:
A tak w temacie jeszcze.
Może warto rozważyć to w ten sposób:
- jakbyśmy sobie obejrzeli kilka starych filmów, takich czarno-białych, to zobaczylibyśmy bardzo ciekawy rys osobowości ludzi tamtych epok. Oni się traktowali z szacunkiem.
Nie tylko podwładny wobec pracodawcy itp - tacy zwykli ludzie też. Kelner był dobrze traktowany, dziękowało mu się za pracę. Szewc i krawiec, sprzedawca i kupujący - wszyscy się sobie z założenia kłaniali i szanowali.
Widać to też w innych kulturach - dawnych Chinach np.

Powiem szczerze, że taka rzeczywistość wzajemnego szacunku jest dla mnie osobiście urzekająca.


Kiedyś jako tymczasowy cham, dzisiaj jako gentleman - wiem o czym mowa. Też mnie to urzeka.
Dzisiaj jednak... w ogromie maaaaaasy ludzi, masy... i różnornodności charakterów - tylko wybitne jednostki są w stanie zachować spokój ducha i nie obrażać, kiedy są pod presją słów do nich wypowiadanych, czy czynów. W zwykły dzień ktoś może wyprowadzić z równowagi w tym kraju, nawet idąc po bułki do sklepu, czy w autobusie.
I faktycznie było zapewne tak kiedyś, że o te wychowanie dbano w domach.

Indi pisze:
A obecnie? Widzę to doskonale po moich dziadkach.
Osoby starej daty - szanują ludzi ot tak, na dzień dobry. Dziadek jest szarmancki i dostojny, babcia miła i szlachetna.
Zmienia ich tylko jedno - TELEWIZJA.
Po kilku godzinach przez TV - krytykują, narzekają, oceniają (bardzo negatywnie), szukają zaczepki, mają niski poziom światła w sobie.

Pranie mózgów.
Wszyscy jesteśmy temu poddawani od wielu wielu lat.
Nie dajmy się zwariować - ten negatywny sposób patrzenia na wszystko dookoła został nam wgrany - pecha mają młode jednostki, ponieważ byli karmieni taką papką niskich wibracji już od kołyski.

Starsze pokolenia mają w sobie jeszcze pierwotną pamięć nietkniętą manipulacją i łatwiej ich odciąć od źródła "zła", łatwiej przywrócić ich pierwotną, łagodną naturę.

Oczywiście - warunki bytu w Polsce są TRAGICZNE. Tu nie ma o czym dyskutować, tak jest.
Ale znam doskonale opowieści moich dziadków z czasu WOJNY - tam było gorzej niż źle, a jednak...
A jednak się szanowali, potrafili się cieszyć drobiazgami, kochać, zawierać przyjaźnie, śpiewać i tańczyć.

Bo nie ważne w jakich warunkach - ważne co nosimy w sobie. Co w sobie kultywujemy i kształtujemy.
A czym trudniej na zewnątrz tym większej mobilizacji wewnętrznej trzeba, aby świecić nadal. Pomimo cierpienia.

To sztuka, ale jakże cenna.


Dobre to przedostatnie zdanie z tym świeceniem. Tak. Dobrze ujęte.

Autor:  Indi [ 26 maja 2013, 22:28 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

ups! sorry Lantian :)
Jakoś tak mi sie zapamiętało inaczej ;)

Autor:  Kosmiczny Podróżnik [ 27 maja 2013, 16:39 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Nigdy nie pasjonowałem się tematem oceniania innych, czasem mi się zdarzyło poplotkować na czyjś temat ale nie z zamiłowania :).
Istotna jest nasza przestrzeń, a to co poza nią to jedynie nasza projekcja. Którzy są zagubieni w swojej przestrzeni projektują na innych. Ci którzy odnajdują co jakiś czas swoją ścieżkę, zrozumienie skupiają energię w sobie. Aby móc kogoś oceniać trzeba przeżyć jego życie, teoria luster to drastyczne uproszczenie złożoności zależności międzyludzkich. Wystarczy postawić ludzi odmiennej natury, wychowanych w innej kulturze aby przekreślić sens istnienia wszelkich luster, powstaną jedynie zwierciadła, bo jesteśmy w pewnym stopniu tacy sami, jednak nie do końca. Rzeczywistość nas kształtuje, ale pokora wobec niej tworzy brak podatności, a raczej ją zmniejsza- podatność na działanie rzeczywistości. Z naturą ciężko wygrać, zależności strasznie to utrudniają.
Swoiste wycofanie z rzeczywistości zbudowanej na naturze jest zbliżeniem do natury, czyli to o czym piszecie. Jednak trzeba mieć wgląd na to, że takie działanie ogranicza zależności- ilość, jednak jakość jest istotna a więc można iść dalej.

Masa jak nazwa wskazuje jest to bezkształtna substancja doskonale nadająca się do uformowania, kształt formy w stosunku do masy nosi znamię zależności, gdy forma ciągle się zmienia, pojawia się tyle zależności, że i sama masa przestaje być masą, jest ciągle tym co określa forma. Wyobcowanie, wyalienowanie, odrzucenie form i zależności pozwala być masie masą czyli sobą, z czasem może odkryć coś więcej, a raczej znaleźć...bo wszystko jest w nas.

Autor:  Indi [ 27 maja 2013, 18:33 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Kosmiczny Podróżnik pisze:
Aby móc kogoś oceniać trzeba przeżyć jego życie.

To zdanie mówi wszystko. To zdanie też powinno być w elementarzu przedszkolaków - wtedy świat wyglądałby inaczje.

Autor:  Ariessa [ 28 maja 2013, 9:16 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

phpBB [video]

Autor:  skurg [ 28 maja 2013, 10:44 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Piękna wstawka Ariessa. Szkoda tylko że od pomagania do wykorzystywania jest taka krótka droga.

Autor:  thozo [ 28 maja 2013, 13:32 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Areissa - Gdyby nie te kamery na początku to w sumie pozytywny przekaz. Sam widziałem siebie nie raz w podobnych akcjach, w realu. Tak po prostu i nie naiwnie. Nie należę do tzw. pomagaczy, którzy tylko szukają komu by tu pomóc, bo to buduje ich ego. (i całe szczęście :hura: ) Raczej pomoc sytuacyjna.

Niestety tu jest Polska. Komuś pomożesz to szykuj się, zaraz znajdzie się jakiś mroczniejszy aspekt. By nie narzekać - "Jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twardą dupę." Tak, skurg też ma niestety rację.



A i tak, kiedy zdarzy się podobna sytuacja to pewnie pomogę.

Pozdrawiam

Autor:  Ariessa [ 28 maja 2013, 15:55 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Łooo matko!
Toż Wy wszędzie musicie jakichś spisków się doszukiwać? Ja tam wierzę w bezinteresowną pomoc ludzi. Mówcie sobie co chcecie :bużki:

Autor:  thozo [ 28 maja 2013, 16:02 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Jak by to Skipper powiedział: Manfredi i Jonson też tak mówili. :D A Szeregowy to nawet pochwaliłby twojego tęczowego kucyka z awatara. :D

Przecież napisałem, że jak co do czego to i tak pomagam ludziom, bo też w to wierzę. Jednak wiesz, są tego konsekwencje czasem. Szczególnie niestety w Polsce. Taka mentalność.

Patrz słynny przykład z piekarniami, które nie mogą ZA DARMO oddać nie sprzedanego chleba choćby do domu dziecka. Piekarz pomógł i co zaraz miał skarbówkę na głowie. Taki kraj.

Pozdrawiam i trzymam kciuki! Tak szczerze.

Pozdrawiam

Autor:  Ariessa [ 28 maja 2013, 21:15 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

thozo, to nie kucyk :język:

I to, że czasem są jakieś negatywne konsekwencje pomagania chyba nie ma skłaniać do tego, żeby nie pomagać Mruga Nie dajmy się zwariować :bużki:

Autor:  thozo [ 29 maja 2013, 1:48 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Ariessa pisze:
thozo, to nie kucyk :język:



No przecież widzę :D Do tego nick: Ariessa, więc trudno nie skojarzyć, że to baranek.

Kucyk pasował mi do jakże subtelnej linii pingwiniej narracji. :język:
Obrazek

A popatrz tutaj thozo pomaga ludziom poprzez czas (lata do tyłu) i przestrzeń (choćby NYC) i jeszcze dziękują. I nie ma złych konsekwencji. :D

http://davidicke.pl/forum/post167099.html#p167099

Właśnie słuchałem tego breath of life.mp3 i mam taki jakiś humorek.

Pozdrawiam

Autor:  wildboy [ 15 cze 2013, 20:50 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Dzisiaj tzn w dzisiejszych czasach żeby skonfrontować się z rzeczywistym odbiciem kondycji społeczeństwa trzeba by było odwiedzić kliniki psychiatryczne, więzienia, szpitale oraz inne kwatery chorych i potem sformułować werdykt na temat dzisiejszych czasów :)

Autor:  thozo [ 15 cze 2013, 21:29 ]
Tytuł:  Re: Dzisiejsze czasy

Starczy być... 0 krytyki, 100% BYCIA, wtedy możesz powiedzieć, że wiesz co to "Dzisiejsze czasy".

Idę na ulicę, sobota... :mrgreen:

Pozdrawiam

Strona 3 z 5 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/