Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

Oszustwo stulecia - pewność siebie..
http://davidicke.pl/forum/oszustwo-stulecia-pewnosc-siebie-t5039.html
Strona 1 z 1

Autor:  Maciej55 [ 15 lis 2010, 22:10 ]
Tytuł:  Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Czas na następne rzeczy, byśmy się i lepiej rozumieli i by było nam łatwiej i prawdziwiej żyć.

Jedno z największych oszustw, oferowanych przez umysł, to wszystkie możliwe koncepcje siebie - mnie, mi, sobie, itd. Najpierw sprawdź submodalności.

Ja ufam sobie.

Siłą rzeczy Ja i sobie to dwie rożne rzeczy.

Ja wierzę w siebie

Znowu to samo - Ja i siebie to cos innego.

Jesteś w małej fazie poznawania tzw. struktur tożsamościowych, które są podstawą do pracy nad odrzuceniem konceptów JA, a wiec tym samym nie tylko poznania natury umysłu, ale także sprowadzenia go do roli narzędzia. Ludzie maja tych siebie od zajebania, tworząc w swoim życiu tzw. osobowości, które nie maja nic wspólnego z nimi. Dziecko nie dostaje od tatusia uśmiechu za trójkę z plusem, ale dostaje za piątkę - tworzy sobie osobowość dobrego ucznia, który dostaje akceptacje warunkowa. Żona jest przytulana tylko gdy płacze - tworzy osobowość nieudacznej, bo wtedy zyskuje realizacje swojej potrzeby. Tych osobowości jest od zajebania - cała moja nowa książka, jaka w tej chwili zaczynam pisać - będzie o tym, teraz byście mieli zabawę.

Submodalności i predykaty:

Ja musze sobie to udowodnić

Są dwie osobowości, które są do siebie w określonej relacji - to zresztą jest oczywiste, bo cały umysł polega na relacjach - i jedna osobowość drugiej musi cos udowodnić, a druga jej nie wierzy. Jeśli musi, to ma stresa - tak się motywuje.

Ja chce się wreszcie wziąć w garść.

Każdy zaimek zwrotny - się, siebie, sobie, itd., jest predykatem osobowości. Wiadomo w powyższym, ze jedno JA weźmie SIE w garść, co ustala relacje miedzy nimi.

Przykłady mógłbym wam mnożyć:

-wezmę się do roboty (jedno ja jest leniwe, drugie ma wyrzuty sumienia),
-nie daję sobie rady (jedno ja wymaga więcej niz drugie może dać),
-rozchorowałem się (zajebiste, to jest przyszłość psychosomatyki - jedno ja się rozchorowało i cały system mu uwierzył, GENIALNE!!! - okazuje sie, ze umysł może nas rozchorować)
-dojebałem sobie (jedno ja uderzyło w drugie)
- sprzedałam się (zrezygnowałam z wartości jednego ja za określone rzeczy)
-"frytka" umarła, narodziła się Agnieszka Frykowska - obejrzyjcie wywiad z laską, który jest pełen predykatów tożsamościowych:

http://www.youtube.com/watch?v=7cLL2DjQFc4
i porównajcie obie tożsamości, ta jest druga: http://bi.gazeta.pl/im/3/4877/z4877693X.jpg

Nazywamy to maskami - jedna przechodzi w drugą.

Teraz, idąc dalej, jaka jest różnica miedzy "pewnością siebie" a "pewnością"?

Ano zajebiście zasadnicza. Jak ktoś jest pewny siebie, to jego "siebie" jest reprezentacja umysłowa jednej z osobowości - która, jak każda inna, jest warunkowa. Jego "siebie", bazując na określonych warunkach (bo tak się czuje, bo tak wyglądam, bo mam takich znajomych, bo mam tyle lat doświadczenia, COKOLWIEK), tworzy świat człowiekowi, w którym on jest nie: pewny, ale: pewny siebie. Zajeb mu to "siebie" (dając kontrprzykład: zawsze jesteś pewny siebie? a kiedy nie?) i zostanie mały, zlękniony gucio. Teraz porównaj:

Jestem pewny.

To jest zupełnie inny świat!! Kończą się warunki kiedy, gdzie, jak, z kim, dlaczego, po co, które musza wystąpić przy pewności siebie, bo nie ma juz jebanej maski, która chodzi i udaje. Jak jesteś pewny siebie, masz dwa wyjścia: albo musisz tej osobowości bronić, bo zawsze są sytuacje (na tym polega teoria względności, prawda?), kiedy "siebie" nie da rady i np sie przestraszy, albo ja zabijasz i wchodzisz w druga halucynacje pt nie jestem pewny siebie. Obie są śmieszne.

Pewność siebie wymaga inwestycji w warunkowy obraz JA i stworzenia jakiegoś umysłowego produktu, który te warunki spełnia. To nie jest ludzkie, to nie jest prawdziwe, to halucynacja mentalna odsuwająca ludzi od ich prawdziwego wnętrza. RODZISZ SIE PEWNY i nie musisz nic nikomu udowadniać. Naturalny stan bytu to pewność, a nienaturalny to pewność siebie - można ja kupić, można ja wkręcić, można sobie zmienić jej submodalności. To ze zmienisz submodalności i dasz sobie większą halucynacje nie wyrwie cię ze świata mentalnych oszustw, w którym jedno kłamstwo - nie jestem pewny siebie - zamieniasz na drugie - jestem pewny siebie. Jedno czyni z ciebie popychadło, bo będziesz wierzył w autorytet zewnętrzny, drugie czyni z ciebie głupka, bo teraz będziesz wierzył... sobie... (czyli jednej z wewnętrznych tożsamości).

Czy dziecko 3-miesieczne jest pewne siebie? Gówno, a nie siebie, siebie nie istnieje jeszcze. Ono po prostu jest pewne, tak samo jak każdy z nas w swojej naturze. Rodzisz się z umysłem, to Twoja natura, rodzisz się z ciałem, to Twoja natura, rodzisz się z duszą, to Twoja natura. Tak samo jak rodzisz się z pewnością, której nikomu nie powinieneś oddawać.

Przestań wierzyć w pewność siebie, bo dołączysz do grona głupków, którzy wierzą w swoje opinie. Zacznij być pewny - taki jak zawsze byłeś, jesteś i będziesz. A jeśli coś w modelu - a pewnie tak będzie - nie pozwala Ci być pewnym, to to wywal. I do tego znajdziesz narzędzia na naszym Forum.

Art. M. Grzesiaka ze stronki http://spolecznosc.grmg.pl/topic/4237-o ... entry35422

Autor:  Sponsor [ 15 lis 2010, 22:10 ]
Tytuł:  Oszustwo stulecia - pewność siebie..


Autor:  MojoRisin [ 16 lis 2010, 0:57 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Prawdziwa pewność siebie = prawdziwe "Ja"
Cóż ludzie sami budują wyobrażenie siebie samych, co koniec końców prowadzi ich w ślepą uliczkę. Łatwo się zagubić w tych kolejnych wyobrażenia siebie. Sytuacja jest taka, że mamy teraz łatwość wpadania w tą spiralę wyobrażeń. Ego pełni formę pośrednią w tym procesie, dzięki np jego części nieświadomej, czyli mechanizmów obronnych... Myślę, że wielu ludzie cierpi na taką lekką formę dezintegracji osobowości, właśnie przez ukrywanie się pod kolejnymi maskami, co powoduje ciągłą potrzebę obrony swojego ego w momencie zagrożenia.

Autor:  Gość [ 16 lis 2010, 1:07 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Maciej55 łojejku, ja czytam z niedowierzaniem wysokości poziomu materiału.
Jaram się niesamowicie w podziwie, iż jakiś użytkownik forum DI jest w stanie wyprodukować tekst o tak świetnej jakości.
Już chcę sobię zaklepać kopię książki, którą pisze.
Już chcę Ci gratulować poziomu Twojego NLP.
A tu BAH!
Maciej55 pisze:
... Art. M. Grzesiaka ze stronki http://spolecznosc.grmg.pl/topic/4237-o ... entry35422 ...
:zęby:
Grzesiakowi gratulować nie będę, ten skurczybyk wie, że jest chamskim bystrzachą. :zęby:
Tak czy siak, dzięki za przytoczenie jego materiału. ^^

Autor:  ptasiek [ 16 lis 2010, 9:30 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

hihi podoba mi się , ja robię to tak ( krok do tyłu ale wnętrzem i juz widzę moja Ja - iluzja.)

Autor:  vindpust [ 16 lis 2010, 10:34 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

ptasiek pisze:
hihi podoba mi się , ja robię to tak ( krok do tyłu ale wnętrzem i juz widzę moja Ja - iluzja.)


Ja robie podobnie jat Ty, z tym ze staje sobie swiadomoscia obok siebie i przygladam sie sobie, sytuacji, co mowie, jak sie zachowuje. W ten sposob przestaje sie utozsamiac ze swoja rola.
Gdy sie tak robi ten z ktotym sie dyskutuje traci grunt pod nogami, nie wie co sie dzieje. Dyskutant moze grac swoja role tylko wtedy gdy ma zaczepienie w przeciwniku tzn. w jego nieswiadomosci. Gdy jeden staje sie swiadomy to drugi czuje ze cos jest nie tak. Moze wtedy oskarzac ze sie go lekcewazy, nie slucha itd.

Autor:  Maciej55 [ 16 lis 2010, 17:07 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

ZImny144k pisze:
Już chcę Ci gratulować poziomu Twojego NLP.
A tu BAH! ........


Ja mu to dyktowałem :język:

Autor:  ptasiek [ 17 lis 2010, 8:58 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

vindpust , dokładnie tak oni nie wiedzą co potem robić że nie gramy w ich grę , haha ale to dopiero początek naszej przemiany ( zresztą ona juz się stała) ,jest tylko teraz. nara

Autor:  pijekole [ 17 lis 2010, 13:08 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Najbardziej rozwala mnie pewnosc siebie bananowcow,dzieci z bogatych rodzin. Tak samo umyslowcow, ktorzy sadza ze cos wiedza i wiedza wszystko. Uwielbiaja podbudowywac siebie kosztem innych, i nie potrafia sie smiac z siebie. Czysty beton nie do przebicia.

Pewnosc siebie utorzenia jakies formy umyslowej do ktorej sie przywiazujesz i kurczowo trzymasz dlatego wybierasz osoby ktore maja podobna forme w glowie. Z zasady dzieje sie to podswiadomie, jestes wtedy pozornie wyluzowany. Ale wystarczy tylko atak na forme, brak akceptacji ze strony drugiej. I ta forma czuje sie zagrozona.

Autor:  Feniks79 [ 27 gru 2010, 19:21 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Też udaje mi się obserwować siebie z boku :) Zrozumiałem to z wykładu Awarness, Tony'ego de Mello . To takie hmmm... pozytywne , wszystko co się dzieje wydaje się iluzją/filmem.

Autor:  PabloM [ 28 gru 2010, 17:07 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

To jak zrozumieć kim naprawdę jestem ja? I dlaczego jestem taki? Powiedzmy ze moje prawdziwe ja jest leniwe, to mam je zaakceptować? Przecież mozemy sie zmieniać... kurde namieszałeś mi w głowie^^

Autor:  QQwert [ 28 gru 2010, 19:06 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Cytuj:
To jak zrozumieć kim naprawdę jestem ja? I dlaczego jestem taki? Powiedzmy ze moje prawdziwe ja jest leniwe, to mam je zaakceptować? Przecież mozemy sie zmieniać... kurde namieszałeś mi w głowie^^


Twój problem polega na tym że nie rozumiesz podstawowej kwestii. Nie ma czegoś takiego jak "moje JA", tzn. jest to już maska, wyobrażenie, umysł. Więc naprawdę po prostu JESTEŚ. Jak dorzucisz cokolwiek do tego, to jest to już zafałszowany obraz, dlatego że nie da się objąć całości JA JESTEM w słowach/wyobrażeniach. Tzn. można próbować, ale trwało by to w nieskończoność i nigdy nie udało by się uchwycić wszystkiego. Mruga

Tak to widzę. Pozdrawiam

Autor:  dbx [ 31 gru 2010, 7:58 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

PabloM pisze:
To jak zrozumieć kim naprawdę jestem ja? I dlaczego jestem taki? Powiedzmy ze moje prawdziwe ja jest leniwe, to mam je zaakceptować? Przecież mozemy sie zmieniać... kurde namieszałeś mi w głowie^^


można spróbować rozumieć, kim nie jesteś....:)

Autor:  pijekole [ 31 gru 2010, 15:54 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Ty jestes swiadomoscia. Reszta koncepcji, ideologi, czym jestes czym nie jestes, albo co musisz zrobic albo gdzie sie udac wszystkie mysli sa tylko myslami. Ty juz jestes ale mysli przyslaniaja twoje widzenie. Takie proste i takie ciezkie niby a ciezkie to kolejna mysl heh. Tylko jak bedziesz sobie powtarzal ze jestes swiadomoscia itd to beda kolejne mysli. Z doswiadczenia wiem ze strumien mysli moze porwac i to ladnie. Ale coraz czesciej lapie ego na gadaniu.

phpBB [video]


moze jeszcze to ;p

phpBB [video]


polecam tez caly film na playtube.

http://www.playtube.pl/flmy/dramat/5826-revolver-2005-lektor-pl.html

w pewnym momencie ladnie to pokazali jak ego moze kopac i bronic sie przed uciszeniem. Dokladnie akcja w windzie.

Autor:  vvorheko [ 31 gru 2010, 16:27 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

Umysł cały czas stara się skupić na sobie uwagę JA i robi to na wiele sposobów, przywołując do nas coraz to inne myśli, które mają na celu właśnie zwrócenie na siebie uwagi. Wspomnienia, które potrafią rodzić negatywne emocje, a nawet marzenia, rodzące pozytywne emocje są niczym innym, jak działaniem umysłu, w celu utrzymania własnego działania, zabawny paradoks, w końcu myśli kreują emocje, a emocje napędzają myśli. Jednak to co umysł najbardziej wykorzystuje do utrzymania na sobie uwagi, to sytuacja, którą umysł ma cechę etykietować. Myśl jest jak sen, który wciąga, a który jak cię wciąga, wydaje ci się, czymś normalnym, czymś prawdziwym i lecisz w tym śnie, tak jak ci myśl (umysł) nakazuje. Ja staram się po prostu łapać siebie na zbytecznym nieświadomym myśleniu. To co pisze teraz jest oczywiście wynikiem działania umysłu, tyle, że świadomego działania, ale jeżeli nagle postanowię, że teraz nie będę myśleć świadomie o niczym, to umysł sam zacznie myśleć, o czymkolwiek, byle, tylko z powrotem odzyskać uwagę, wtedy znowu zanurzam się w wirze myślenia i myślę, myślę i nagle "zaraz, przecież ja miałem nie myśleć", to jest taka chwilowa pobudka do tu i teraz. Nie myślenie, nie jest takie proste na dłuższą metę.

Autor:  dbx [ 31 gru 2010, 18:42 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

.
.

Autor:  pijekole [ 31 gru 2010, 18:52 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

No wlasnie nie wiem czy kontorla jest tu dobrym slowem. Kontrola zle mi sie kojarzy. Rzad chce nas kontrolowac i jaka w nas to budzi frustracje i nienawisc. Siebie nie mozesz kotrolowac, bo jest to poprostu chamskie i brakiem szaczunku. Mozesz dzialac swiadomie. Tak samo zycia nie mozesz kontrolowac, zrozumiec go umyslem. Poddaj sie jemu.

Ps. Wszyscy mowia ze kontroluja sytuacje, sadze ze jest to kolejna iluzja. Mozesz dzialac swiadomie w danej sytuacji.

Autor:  Maciej55 [ 01 sty 2011, 16:24 ]
Tytuł:  Re: Oszustwo stulecia - pewność siebie..

pijekole pisze:
No wlasnie nie wiem czy kontorla jest tu dobrym slowem.


Kolega kiedys do mnie rzekł wolisz miec iluzje kontroli czy kontrole nad iluzją.. ale znowu to słowo :)
Moze zamiast kontrola to.. głęboka uważność ?

Jak by co to w tym linku jeszcze padło pare pytan i odpowiedzi w temacie:
http://spolecznosc.grmg.pl/topic/4237-o ... sc-siebie/

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/