Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

O śmierci i odrodzeniu, panel dyskusyjny
http://davidicke.pl/forum/o-smierci-i-odrodzeniu-panel-dyskusyjny-t12311.html
Strona 1 z 1

Autor:  Implozja [ 21 cze 2013, 12:55 ]
Tytuł:  O śmierci i odrodzeniu, panel dyskusyjny

16 kwietnia 2012r w księgarni Traffic Club w Warszawie odbyło się spotkanie z autorem książki "O śmierci i odrodzeniu" Lamą Ole Nydahlem oraz zaproszonymi gośćmi -
psychologiem Wojciechem Eichelbergerem
oraz profesorem onkologii Cezarym Szczylikiem.

Spotkanie miało formułę otwartego dla publiczności panelu dyskusyjnego poświęconego praktycznemu
przygotowaniu do śmierci.

phpBB [video]

Autor:  Sponsor [ 21 cze 2013, 12:55 ]
Tytuł:  O śmierci i odrodzeniu, panel dyskusyjny


Autor:  Szaweł [ 22 cze 2013, 6:14 ]
Tytuł:  Re: O śmierci i odrodzeniu, panel dyskusyjny

Wypowiedzi Lamy i gości niewątpliwie są bardzo ciekawe. Tak jak aby tu być, musimy się urodzić (też nie wiadomo skąd tu przychodzimy), tak samo musimy umrzeć, odejść z tej rzeczywistości, w której wszystko podlega prawu starzenia się i umiera naturalnie lub gwałtownie (np. dla człowieka w wypadku, a np. dla lasu w pożarze, czy w wichurze).
Wiemy coraz więcej o śmierci, odkrywamy te puzzle,lecz do zobaczenia obrazu brakuje nam 99% - tyle jest nadal zakryte. W mojej ocenie świadomość końca bytu fizycznego tu, nie jest dla nas tak bolesna, jak świadomośc pozostawienia bliskich, którym nie można już pomóc, wspierać ich czuwać, itd. Odpowiedzialny człowiek nie żyje tylko sam dla siebie, żyje też dla innych. Osobiście odchodząc przedterminowo - wg mnie za wcześnie, czułbym się bardzo żle na okoliczność pozostawienia bliskich bez mojego wsparcia. Kiedy patrzę na los np. osieroconych dzieci, czy smotnych osób niepełnosprawnych itp.....Kiedy nie masz już tu obowiązków, nie masz nic do zrobienia,odejście jest proste bo nie ma bólu tej świadomości. Kiedy jednak kończysz drogę w chorobie i wiesz jak wiele jest do zrobienia, to .... no właśnie.
Być może po drugiej stronie dowiadujesz się,ze to wszystko tu to iluzja, taki teatr, a nawet czas niema znaczenia, ale dokąd nie odejdziesz czujesz ogromny ból i niepokój. Prawdopodobnie każdy z nas ma swoją drogę tu do przebycia i to znaną jego Wyższemu Ja, zanim tu przybył. Wolna wola to fikcja, jak efekty w kinie czy rekwizyty w teatrze. Po co? Ano po to aby wrażenia były bardziej realne i aby wydawało nam się, że jesteśmy sami od siebie zależni. Element iluzji.

Autor:  Fruczak [ 22 paź 2014, 13:30 ]
Tytuł:  Re: O śmierci i odrodzeniu, panel dyskusyjny

Znowu nikt nie powiedział o tym co najważniejsze.


Śmierć i odrodzenie

Reinkarnacja rozumiana z buddyjskiego punktu widzenia

Buddyjskie spojrzenie na reinkarnację całkowicie różni się od hinduistycznego czy wczesnochrześcijańskiego poglądu na to zagadnienie. Skoro w buddyzmie uważa się, że nie istnieje nic stałego, co więc mogłoby się odradzać? W najprostszy sposób wyjaśnia to metafora: o ile powszechnie rozumianą transmigrację duszy można przyrównać do kolejnych koralików nanizanych na jedną nić, o tyle w buddyjskiej doktrynie proces ten przypomina raczej ustawianie wieży z klocków, jeden na drugim. W tym drugim przykładzie utrzymana jest ciągłość przyczynowo-skutkowa nie wymagająca wprowadzenia niezmiennego bytu, podczas gdy w pierwszym całość opiera się na istnieniu niezmiennej i trwałej konstrukcji – duszy (nić).

buddyzm – Cyber Sangha – medytacja

Na Zachodzie wiele nieporozumień wokół buddyjskiej doktryny odradzania się, wywołanych zostało użyciem określeń jak reinkarnacja, transmigracja i dusza.

(…) wieloznaczny termin dusza nigdy nie został jasno zdefiniowany przez zachodnią myśl religijną, ale najogólniej zdaje się oznaczać istotę indywidualnej osobowości, trwałe istnienie – ego, które jest mniej lub bardziej niezależne od fizycznego ciała i posiada zdolność przetrwania po jego śmierci. Duszę uznaje się za czynnik osobowościowy odróżniający daną jednostkę od innych. Przypuszcza się, że składa się ona z elementów świadomości, umysłu, charakteru i wszystkiego tego, co stanowi psychiczną, niematerialną stronę ludzkiej istoty. (…)

Budda kategorycznie zaprzeczał istnieniu duszy w znaczeniu określonym powyżej.


Po śmierci jesteśmy tylko przyczyną powstania kolejnej istoty,tak jak rodzice są przyczyną pojawienie się potomstwa
dzieci nie są rodzicami w nowych ciałach,każdy ma swój oddzielny umysł,rodzic nie czuje że znalazł się w nowym ciele dziecka.



Na czym więc polega owa tożsamość, która usprawiedliwia użycie słowa odrodzenie, tożsamość mająca zachodzić pomiędzy tą samą osobą na przestrzeni dwóch różnych żywotów?
Odpowiedź brzmi: polega ona na powiązaniu czysto serialnym, które może być opisane jedynie przy użyciu terminów przyczynowego kontinuum.

(…) Jak, dokładnie rzecz biorąc, dokonuje się ludzkie odrodzenie? Moc-myśl przyciągana jest przez fizyczne warunki ludzkiej prokreacji, które umożliwiają jej ponowne zaistnienie i tym samym danie wyrazu zawartemu w niej potencjałowi-pragnieniu. Wyzwolona energia działa za pośrednictwem męskich i żeńskich komórek rozrodczych na niemalże tej samej zasadzie, co prąd elektryczny w druciku lampy, gdy wytwarza światło. Ślepa siła twórcza potencjału-pragnienia przystosowuje i rozwija owe komórki, modelując strukturę ich wzrostu w taki sposób, aby mogły służyć jej celom w obrębie ograniczeń, jakie niesie ze sobą jako swoją karmą. Ponadto jest ona ograniczona również przez ogólne cechy właściwe danej grupie rasowej oraz cechy osobowe rodziców. Jednakże nawet w obrębie tych ograniczonych ram istnieją nadal niezliczone odmiany fizycznych i psychicznych cech, które mogą rozwinąć się pod wpływem przyszłej karmy. Uważać, że wszyscy Chińczycy są tacy sami dlatego jedynie, że najłatwiej uchwytne dla nas jest to, co ich od nas różni, jest tak absurdalne jak sądzić, że wszyscy Anglicy lub Rosjanie są tacy sami.

– Francis Story –

* * *

Buddyzm ujmuje odradzanie się nie jako transmigrację niezmiennej, erialnej istoty (atmana) od jednego fizycznego ciała do drugiego, lecz w sposób głębszy i subtelniejszy. Dokładnie tak, jak w trakcie obecnej egzystencji poprzedzający stan umysłu staje się warunkiem następnego po nim,

tak samo pierwszy moment-myśl przyszłego życia zrodzi się jako następstwo ostatniego momentu-myśli życia obecnego. Związek łączący obydwa żywoty, podobnie jak relacja zachodząca pomiędzy kolejnymi stanami umysłu, jest związkiem przyczynowej ciągłości. Odpowiednią ilustracją takiego stanu rzeczy jest nie tyle obraz człowieka, który zmieniając jedno ubranie po drugim sam pozostaje niezmienny,co wyobrażenie płomienia karmiącego się w swym pochodzie kolejnymi wiązkami paliwa. (…)

Twierdzić, że w chwili śmierci wraz z życiem ciała kończy się również i życie psychiczne, to jedna skrajność. Druga, to pogląd, zgodnie z którym każdy element psychiczny, taki jak nieśmiertelna dusza, posiada zdolność przetrwania śmierci w niezmienionym stanie. Buddyzm, jak wszędzie zresztą, kroczy tu ścieżką środkową nauczając, że „istota” z jednego żywota nie jest ani dokładnie taka sama, ani też zupełnie odmienna od „istoty” z żywota kolejnego. Chociaż buddyzm przystał na termin „odradzania się”, wyklucza możliwość błędnej interpretacji podkreślając, że nie ma nikogo, kto zostałby odrodzony.

– Bhikszu Sangharakshita –


Czy konflikt z braminizmem istniał już w okresie, kiedy żył Budda?

Nie, zaczął się po okresie panowania Ashoki. W czasach Buddy, nie istniały tak jasno zdefiniowane obozy, jeszcze się w rzeczywistości nie pojawiły. Oczywistym jest to, że Budda był bardzo krytycznie nastawiony wobec myśli bramińskiej. Krytykował system społeczny, który ta myśl legitymizowała, krytykował jej metaforyczne i religijne idee, które odrzucał w całkiem bezpośredni sposób. Nie znajdował w ogóle miejsca dla jakichkolwiek wyobrażeń, dotyczących Boga – pozbył się ich całkowicie. Jest bardzo krytycznie nastawiony wobec jakiegokolwiek rodzaju nieśmiertelnej duszy. Kiedy zaczyna się badać niektóre z kluczowych buddyjskich idei, są one w jasny sposób sformułowane w opozycji do ortodoksji upaniszadów, czy wedanty.


Czy we wczesnych tekstach istnieje jakikolwiek opis fizycznego wyglądu Buddy?

Nie istnieje żaden. Jedyny fragment, który znalazłem, to ten, w którym powiedziane jest, że nie różnił się od nikogo innego. Mógł być całkiem anonimowy, jak jakikolwiek inny buddyjski mnich. Obraz Buddy, który posiadamy, z tą raczej śmieszną fryzurą, długimi płatkami uszu i wszystkim innym, to jest wyobrażenie, które powstało dużo później, chociaż prefiguracja tego wyobrażenia istnieje już w kanonie palijskim. Musiała wtedy istnieć w literaturze bramińskiej legenda mówiąca o Mahapuruszy – wspaniałej osobie – która przybędzie w jakimś czasie w historii i nosić będzie charakterystyczne 32 oznaki fizyczne. Mamy dwie wzmianki w kanonie o tym, jak bramin słysząc, że taki Budda pojawił się na świecie, idzie do Buddy, aby sprawdzić, czy faktycznie posiada on te 32 znaki. Następnie przystępuje do sprawdzania, i jeden po drugim identyfikuje je. To jest, oczywiście, przykład legendy. Tak więc, przedstawienia Buddy nie odnoszą się do jego rzeczywistego wyglądu, lecz odnoszą się wobec faktu, że pewni ludzie wierzą, że był on Mahapuruszą, który posiadać miał wszystkie te, wyróżniające go, cechy.

http://sasana.wikidot.com/tworcy-kanonu ... hronologie

Cały współczesny buddyzm to na chwilę obecną plątanina mitologii i doktryn
ludzi mających religijną władzę.
Jedyne co jest pewne to to że nie wiadomo co faktycznie głosił Siakjamuni
To się tyczy każdej religii i słów każdego jej założyciela

Autor:  dar66 [ 01 mar 2018, 19:08 ]
Tytuł:  Re: O śmierci i odrodzeniu, panel dyskusyjny

Rody Krwi - Rody Duszy cz.5
phpBB [video]

wątek zszedł na temat reinkarnacji,hmm
pierwszy raz się z tym spotykam,żeby po 40 dniach i 9 m-cach ktoś się naradzał a piać znowu-musiał czy nie,ale wynika z tego jakaś prawidłowość.Może dotycząca tylko tego przypadku? :cooo?:

I tu mam zagwózdkę,bo to do niczego mi znanego czy doświadczonego nie pasuje.
Nie neguję tego czego doświadczył ten Człowiek,Emil,ale ja się dopatrzyłem czegoś innego w swoim najbliższym otoczeniu,tylko nie rozbiegam więcej tematu w tym dziale

Tak się potoczyła dyskusja w tym wątku [w tych nagraniach] i pewnie będzie ciąg dalszy w takim kontekście jaki widać.Taka kilkuwątkowość.No nic-się zobaczy...

Długo nad tym myślałem,starałem się to jakoś skomponować,zrozumieć,nakreśllić po tym ostatnim nagraniu
i przyszła myśl:zaostrzone rygory wspólności,współwięzi
tylko ciekawe kto to potworzył w otoczeniu tego Człowieka?
NIE,nie żartuję

Zaraz mi ktoś po tym wpisie zarzuci,że mam wizje jak po jakiejś maryśce,której zapachu nawet nie znam :P

zobaczyłem to tak:
"mnóstwo dzieci w jakiejś kolejce,jakby tramwaj?"
coś uderza od tyłu,dość mocno [aż się wystraszyłem].Nagle wszystkie dzieciaki w środku siedzą,ale z pochyloną głową-jakby spały,łoż kurde.Jest nakrycie nad ich głowami-jakby biała agrowłóknina..i wątek się urywa

Tak,wybrałem ten temat do tego wpisu.

Autor:  dar66 [ 05 mar 2018, 17:41 ]
Tytuł:  Re: O śmierci i odrodzeniu, panel dyskusyjny

Rody Krwi - Rody Duszy cz.6
phpBB [video]


W następnym odcinku o Bibliotece liści palmowych

ciekawym,mam kilka książek w tym temacie :)

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/