Forum DI
http://davidicke.pl/forum/

Przebudź się lub zgiń
http://davidicke.pl/forum/przebudz-sie-lub-zgin-t12043-30.html
Strona 2 z 7

Autor:  Indi [ 12 maja 2013, 14:42 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

fufek pisze:
Więc pamiętajcie drodzy moi,
nie zapominajcie o swej niedoli,
albowiem zrozumienie może złudnym być.

100% prawdy!!
Dlatego ostrożnie z ocenami - siebie i innych.

Autor:  Sponsor [ 12 maja 2013, 14:42 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń


Autor:  marek2 [ 12 maja 2013, 16:09 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

fufek pisze:
Więc pamiętajcie drodzy moi,
nie zapominajcie o swej niedoli,
albowiem zrozumienie może złudnym być.


SacralNirvana pisze:
Nie moglam mowic. Jak klade karty, totalny analfabetyzm... No nie wiem, jak to ujac... takze przytkanie i solidny rozdziaw buzi... Kazde slowo za duzo, ktore chcialam powiedziec... powodowalo tylko zachlyst powietrza i zamilkniecie.
Powoli wrocilam do "normy" (?) teraz.. ale to juz nie to, co przedtem. Stracilam ochote na ganianie tego, co jutro, pojutrze i pare innych spraw. Jest na pewno inaczej niz przedtem. I na gadanie tez mniej ochoty... Czesciej wole zamilknac... i po prostu czuc, patrzec, sluchac... obserwowac.


No właśnie - co się miało stać , to się stało , co miało być powiedziane -zostało , nic mi się już więcej nie chce.... ale....

...kreska na mapie ,czy globusie Ziemi wyznaczająca równik jaką ma grubość ,mikron,milimetr,centymetr ? czy rzeczywisty równik w swych właściwościach to to samo ,
co między innymi wyznaczają równoleżniki w pojęciach geograficznych ? może strefę około równikową.

...czy równik galaktyczny to również mikron , milimetr lub centymetr przestrzeni kosmicznej do pokonania przez przemieszczający się układ słoneczny ?Czy to inna skala, może lat świetlnych....

....czy Centralne Słońce galaktyki wysyła punktowe światło na równik ? ,czy może daje snop światła jak latarka sięgający krawędziami galaktycznych odpowiedników ziemskich równoleżników

....czy Ci co wyznaczali datę , godzinę i milisekundy wszystkich cudów związanych z datą 2012 byli przy zdrowych zmysłach , a Ci co im wierzyli ?
...czy Ziemia obecnie pokonuje strefę około równikową naszej galaktyki czy nie...

i można by tak jeszcze bez końca czy , czy ,czy ale po co , lepiej przejść do owego pierwszego ale ,które dotyczy tych z którymi się coś dzieje ,może dla nich będzie to pomocą.

DNA , kolejna jego sekwencja to nic innego jak świadectwo ukończenia klasy , zezwolenie do przejścia do następnej .
Ta planeta z uwagi na jej historię przedstawia nas jako wielokrotnych "repetantów" tej samej klasy i cała okolica owej szkoły / planety / i przyległego do niej "cyrku " ma już tego serdecznie dosyć.
Nawet na zawał nie można " zejść " w sekundę , tak samo zapóźniony uczeń potrzebuje czasu do przygotowania się do ponownej weryfikacji . Potrzebuje też pomocy .

Stymulowany przyrost DNA w tempie nieporównywalnym do standardowego niesie zagrożenie zniszczenia osobnika .Wszelkie zapisy , holograficzne wstawki w jego pamięci muszą być przerobione w tempie huraganu z jednoczesną neutralizacją kamieni-traum ,uniemożliwiających ciągłość tego procesu.
Przechodzi się piekło , błogosławi się chwile wytchnienia , mózg się lasuje , szwankuje pamięć ,osobnicze cechy się sypią , odczuwa się je jak zmruszałe cegły , czeka się na jedno .....CO ZE MNIE ZOSTANIE co ukaże się z pod tych spadających masek...

Ktoś nam mówił o uchu igielnym , umieraniu by się znów narodzić.

No i właśnie włączyło się ...STAWANIE SIĘ ...przepraszam ale dalej w tej chwili pisać mi się nie chce...


z pozdrowieniami


marek

Autor:  Dreamweaver [ 12 maja 2013, 17:05 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Jak ktoś chce się przebudzić to musi przestać jeść mięso, medytować, i wyrzucić ze swojego słownictwa wszystkie wulgaryzmy i telewizor wyrzucić przez okno... no i oczywiście musi być tolerancyjny dla wszystkich wypaczeń, tylko wtedy jest przebudzony. He he he



A tak poważnie - Kto się ''przebudził'' na dobre, po prostu ... jest, przychodzi taki moment, w którym odczuwa się spokój, pewność siebie, szczerość. I wtedy przychodzi jeszcze coś takiego ''to dopiero wierzchołek góry lodowej'', wiedza że nawet ten stan na który tak ciężko pracowałem, jest czymś ''cudownym'' lecz jednocześnie jest to dopiero przedsmak istnienia, tego co mnie czeka w innych systemach rzeczywistości które odwiedzę, bądź sam stworzę. Często osoby przebudzone nie interesują się tematyką poruszaną na tym forum, lecz to jak żyją, odczuwają... jest piękne samo w sobie, pomimo braku wiedzy na różne tematy. Zaś niektórzy dużo przeczytali o reptylianach, NWO, smugach chemicznych - wiedzą to wszystko, lecz są jakby ludźmi tych ''informacji'' a w środku może być pusto... choć nikogo nie powinno się przekreślać, to jednak bywa i tak (z różnych przyczyn).


Dlatego ważne jest również aby czerpać inspiracje z różnych źródeł, by docenić piękno i trud ludzi, zwierząt, lasów, zieleni, ale i innych zjawisk, bytów...dostrzec w tym wszystkim magię i inspirację, która pomogła mi przypomnieć sobie o tym kim jestem.


Nadawać zjawiskom własne znaczenie, robić rzeczy ''bez poparcia innych'', bo na ''fali euforii'' każdy potrafi dokonywać rzeczy niezwykłych, cieszyć się życiem itp. Ale sztuką, prawdziwą naturą silnego ducha, silnego człowieka jest wieczny, wewnętrzny i niezachwiany ocean pasji, spokoju, piękna i wielu innych wspaniałych zjawisk duchowo emocjonalnych. Taki człowiek jest po prostu... kompletny, samowystarczalny, niesamowity i przede wszystkim szczerze szczęśliwy...

Autor:  Indi [ 12 maja 2013, 18:27 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

marek2 pisze:
DNA , kolejna jego sekwencja to nic innego jak świadectwo ukończenia klasy , zezwolenie do przejścia do następnej .

A ja mam takie pytania:
1. kto sprawdza prace egzaminacyjne? Kto zezwala, bądź nie na przejście do nowej klasy?
2. co to znaczy następna klasa?
3. jak należy pracować z DNA?
4. kto i gdzie przekazuje dokładną instrukcję obsługi kolejnych sekwencji DNA?
5. A co z żabami? Kto im zmodyfikuje DNA i dlaczego w związku z brakiem chętnych - muszą pozostać w 3D?

Może lekko ironicznie - ale pytania są całkiem szczere.
I BŁAGAM - bez ego-obrazy.
Dotykam IDEI, a nie Marka :)

-- 12 maja 2013, 19:44 --

Dreamweaver pisze:
I wtedy przychodzi jeszcze coś takiego ''to dopiero wierzchołek góry lodowej'', wiedza że nawet ten stan na który tak ciężko pracowałem, jest czymś ''cudownym'' lecz jednocześnie jest to dopiero przedsmak istnienia, tego co mnie czeka w innych systemach rzeczywistości które odwiedzę, bądź sam stworzę.

Dlatego ważne jest również aby czerpać inspiracje z różnych źródeł, by docenić piękno i trud ludzi, zwierząt, lasów, zieleni, ale i innych zjawisk, bytów...dostrzec w tym wszystkim magię i inspirację, która pomogła mi przypomnieć sobie o tym kim jestem.

Nadawać zjawiskom własne znaczenie, robić rzeczy ''bez poparcia innych'', bo na ''fali euforii'' każdy potrafi dokonywać rzeczy niezwykłych, cieszyć się życiem itp. Ale sztuką, prawdziwą naturą silnego ducha, silnego człowieka jest wieczny, wewnętrzny i niezachwiany ocean pasji, spokoju, piękna i wielu innych wspaniałych zjawisk duchowo emocjonalnych. Taki człowiek jest po prostu... kompletny, samowystarczalny, niesamowity i przede wszystkim szczerze szczęśliwy...

Wow! Dreamwaver - piękny tekst. Dla mnie nic dodać-nic ująć.
Tu nawet nie ma co komentować - napisane zostało wszystko wg mnie.
Dziękuję :)

Autor:  thozo [ 12 maja 2013, 19:15 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Wywinięcie torusa

phpBB [video]

Autor:  Awar [ 12 maja 2013, 19:25 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Tak po mojemu :)
Człowiek (z tym całym DNA) to tylko rola, takie "kim jestem".
Aparat wykorzystywany do jakichś potrzeb/celów przez "czym jestem".
Ewoluuje "aparat" ludzki (być może tylko się naprawia po ingerencji) by to Coś doświadczało za jego pomocą pełniej(?), efektywniej(?), ...wstawic odpowiednie :)
"Coś" używa wielu "aparatów" na raz.
Niekoniecznie ludzkich.

Autor:  thozo [ 12 maja 2013, 19:43 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

No to wtedy jesteś w filozofii Wingmakers. Mi się podoba.

http://wingmakers.com/glossary.html


Entity

The entity model of consciousness encompasses the individuated spirit sometimes referred to as the Higher Self or Soul. The entity is, in a sense, a fragment of the Universal Spirit Consciousness of First Source. It is composed of a very refined and pure energy vibration that is equal to Source Intelligence (spirit). It is the entity consciousness that divests itself into human or otherwise physical vehicles in order to collect experiences that evolve and transform its understanding and appreciation of existence. It is the hub of the wheel through which all of its outposts of form and expression converge throughout the continuum of time and space. The entity is sovereign and simultaneously interconnected with all life through the Universal Spirit Consciousness (Source Intelligence). It is the animating force/energy within all life forms that is always in search of higher understanding and expression.

Autor:  Awar [ 12 maja 2013, 21:16 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Wingmakers, Waldemar Witkowski, Robert Monroe, Angelrage (pozdrawiam :) )
czy nawet Darek Sugier w niektórych fragmentach, opisują to samo z różnych perspektyw.
Wpisują się w to moje doświadczenia.

Ważnym jest samoświadomość, czyli punkt jaki się "przyjmuje"/identyfikuje za "ja".

Autor:  thozo [ 12 maja 2013, 21:48 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

I za co jesteś wdzięczny... Punktem zwrotnym przeniesienia tożsamości wyżej, jest umiejętność podziękowania za rzeczy "złe", które nas spotykają. Kto to umie, ten potrafi łączyć się z Wszechświatem na zupełnie innym poziomie.
Jest to też najwyższy poziom odpowiedzialności. Sam sobie stworzyłem, to i mam. Być może nieświadomie, ale jednak to mój projekt był wspierany, więc Dziękuję. :tak:

Autor:  Awar [ 12 maja 2013, 21:51 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

thozo pisze:
I za co jesteś wdzięczny... Punktem zwrotnym przeniesienia tożsamości wyżej, jest umiejętność podziękowania za rzeczy "złe", które nas spotykają. Kto to umie, ten potrafi łączyć się z Wszechświatem na zupełnie innym poziomie.
Jest to też najwyższy poziom odpowiedzialności. Sam sobie stworzyłem, to i mam. Być może nieświadomie, ale jednak to mój projekt był wspierany, więc Dziękuję. :tak:


:spoko: dokładnie :)

Autor:  Indi [ 12 maja 2013, 23:07 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

thozo pisze:
Punktem zwrotnym przeniesienia tożsamości wyżej, jest umiejętność podziękowania za rzeczy "złe", które nas spotykają.

a wiesz thozo.... kiedyś też tak myślałam, a teraz jakoś inaczej na to patrzę.
teraz to nie mam w sobie woli dziękowania za rzeczy złe, bo:
- co to są rzeczy złe? i dlaczego je tak nazywamy? i po co?
- jak dziękuję, to zasilam energią
- jakoś samoistnie powstaje we mnie coraz częściej forma "obojętności". Ani nie jestem wdzięczna, ani niewdzięczna, po prostu sobie jestem.
:)

Autor:  thozo [ 12 maja 2013, 23:20 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Trudno powiedzieć co jest złe co dobre często.
Natomiast łatwo jest powiedzieć co jest nieprzyjemne dla ciebie. Spróbuj podziękować za to co nieprzyjemnego cię spotkało/spotyka/spotka.
Poświęcanie uwagi to zasilanie energią. Dziękowanie to przemiana, wyciągnięcie nauki z lekcji, która już nigdy więcej cie nie spotka. Magia. Dosłownie znikają nieprzyjemności. Spróbuj z czymś prostym, a się przekonasz.

Nawet nie wiesz, jak elastyczna jest rzeczywistość, szczególnie ta nasza 3D.

Autor:  Indi [ 12 maja 2013, 23:54 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

thozo, no przecież ja praktykowałam dziekowanie już dawno temu. To taki etap niezbędny wręcz.
Napisałam tylko, że inaczej postrzegam teraz pewne rzeczy. Nie do końca już wartościuję, nazywając coś nieprzyjemnym.
Gdzieś to się wypaliło we mnie, nie lgnę już tak łakomie do rzeczy określanych jako przyjemne - to co teoretycznie nieprzyjemne jest doświadczeniem jak każde inne, po coś jest.
I coś mi w środku mówi, żeby jak najrzadziej nazywać i odczuwać coś jako nieprzyjemne.
Każda nazwa, dookreślenie niesie przecież ze sobą emocje, a emocja i myśl = KREACJA.

A może lepiej po prostu sobie być? Obserwować? W spokoju wewnętrznym, nie wartościując?
Jak nie ma we mnie dookreśleń: złe, nieprzyjemne - to nie mam za co dziękować.
Chyba tylko za całokształt :)
Jakoś mnie ciągnie w tym kierunku coraz bardziej.

Autor:  Punkt Mu [ 13 maja 2013, 5:14 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Indi

Lustro.Odbija i cześć.
Ale też trzeba działać bo zobacz ile jest cierpienia naokoło.
Niepotrzebna magia.
Wystarczy bycie sobą.Tym.
Żadnych cudów.Tylko to.

Autor:  marek2 [ 13 maja 2013, 7:50 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

W pewnym uproszczeniu los człowieka przypomina mi los " bańki powietrza " zaistniałej w mulistym dnie  zbiornika wodnego skutkiem przebiegających w nim procesów gnicia obumarłych resztek materii .

Objętość owej bańki /przyrost osobniczy/ plus parametry środowiska tworzą równanie dające możliwość zaistnienia warunków do przekroczenia " progu wyporności " przez ową bańkę , umożliwiając jej tym samym ruch w górę . I tutaj przykład się kończy z przystawaniem do realiów ludzkiego życia , gdyż bańka rozpręża się w miarę przemieszczania w górę i zmniejszania ciśnienia wody , a jej tempo wznoszenia zwiększa się .
Człowiek skutkiem wolnej woli wpływa na swoją "wyporność " czyli może wstrzymywać swoją ewolucję , zmieniać kierunek nawet z powrotem w dół co określamy mianem inwolucji .

Nasza planeta ma swoją specyfikę -ustawioną całą masę tzw.Zagród Częstotliwości ,czegoś na kształt elektrycznych pastuchów dostrojonych emitowaną częstotliwością do częstotliwości  naszych subtelnych ciał , które skutecznie zatrzymują nas w znanym wszystkim matrixie . 

W stworzonym przykładzie odpowiada to przykryciu  tafli owego zbiornika  , nieprzepuszczalną  warstwą foli . Jeżeli ktoś wąchał powietrze zmieszane z metanem , to wie iż ono  śmierdzi .

Tak wygląda nasz przyrost świadomości dokonywany w zamkniętym matrixie obłożonym zasadą  Recyklingu Indywidualnego  Dorobku -zwanym na tej planecie - reinkarnacją . Przypomina to los chomika biegającego w  kręcącym się młynku., czego jedynym efektem jest zmęczenie zwierzątka , a w wypadku nas ludzi producja energii.

Indi uwzględniam  wszystkie zastrzerzenia towarzyszące postawionym przez Ciebie pytaniom , jednak z przykrością stwierdzam iż nie mogę pomóc . Na każde z tych pytań jest odpowiedź w książkach na które się powołuję.

Człowiek kompletny to skarb na tej Ziemi i chylę czoła przed wypowiedzią kolegi Dreamwaver w kontekście utrzymywania   "stanu bycia  ".
Budda powiedział ...najpierw bądź ,a reszta przyjdzie sama ....tylko dlaczego panuje opinia ,że od czasu jego życia na Ziemi tylko kilku osobom udało się ją opuścić . ".

Myślę że Zagrody Częstotliwości odnoszą się również do tego co kolega Awar określa słowem " kim " i niestety wartościowanie na " kim " lub " czym " jestem - może tutaj się nie sprawdzić , bo w całym  procesie tworzenia siebie potrzebujemy każdego swego elementu , bez możliwości jego porzucenia lub zagubienia.

Kończąc ponownie kusi mnie stwierdzić , że w moim przekonaniu poznanie zasad i praw życia we wszechświecie bezpieczniej prowadzi do zaistnienia " kompletnej istoty " konstruującej w sobie i wokół siebie stan ładu i szczęśliwości , niż dawanie wiary iż trwający dłużej lub krócej stan wewnętrznego spokoju lub równowagi jest gwarancją , że podążam właściwą drogą .

pozdrawiam
marek

Autor:  Punkt Mu [ 13 maja 2013, 8:03 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

marek2 pisze:
Budda powiedział ...najpierw bądź ,a reszta przyjdzie sama ....tylko dlaczego panuje opinia ,że od czasu jego życia na Ziemi tylko kilku osobom udało się ją opuścić . ".



To tylko opinia "że tylko kilku osobą udało się ją opuścić".

Poza tym wiele osób ślubuje tu wracać dopóki "niezliczone istoty ślubuję wyzwolić" ale , moim zdaniem, nie z zagrody a z nieświadomości własnej , prawdziwej natury.Owa "prawdziwa natura " choć brzmi jak metafizyczne pitolenie jest do osiągnięcia.Szach-mat dla iluzji.

Budda był człowiekiem , który jako pierwszy od wielu stuleci odkrył sam i przekazał zestaw narzędzi aby człowiek przestał cierpieć.Drogę.A ona nie zawiera się w nauce a w praktyce.Bez intelektualnych fajerwerków.I nie zawiera bo Droga to każdy z nas.Byt.Życie...



Bycie - jak to prosto powiedzieć.Bo jest to proste.Ale najpierw,przynajmniej w moim przypadku, trzeba było się tej prostoty nauczyć czyli wywalać z głowy to co się zgromadziło a co stanowi barierę właśnie dla tego "bycia" a nie myślenia że się jest.A tu trzeba pracy itd...bo wiele już napisałem.

Czyż nie jest " dawaniem wiary " wiara że są jakieś "zagrody" ??? Oczywiście.Jak i moja wiara że osiągnę końcowe oświecenie cokolwiek to jest.To ani dobre ani złe.Na pewnym poziomie wszystko jest wiarą jak ... myślisz.Trzeba wierzyć w to co się wymyśli bo po co wymyślać ?

Można też TYLKO być. Ale TYLKO a to już inna bajka.

p.s. Nie ma czego opuszczać ( chyba :) )

Autor:  Awar [ 13 maja 2013, 8:58 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Cytuj:
Myślę że Zagrody Częstotliwości odnoszą się
również do tego co kolega Awar określa
słowem " kim " i niestety wartościowanie na
" kim " lub " czym " jestem - może tutaj się
nie sprawdzić , bo w całym procesie
tworzenia siebie potrzebujemy każdego
swego elementu , bez możliwości jego
porzucenia lub zagubienia.

Podzielam ten pogląd :)
Dodam tylko dla jasności:
"Czym" zawiera wszystkie "kim" i jego "centrum" trwa ponad folią przykrywajacą jezioro.

Autor:  thozo [ 13 maja 2013, 9:05 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Indi pisze:

A może lepiej po prostu sobie być? Obserwować? W spokoju wewnętrznym, nie wartościując?
Jak nie ma we mnie dookreśleń: złe, nieprzyjemne - to nie mam za co dziękować.
Chyba tylko za całokształt :)
Jakoś mnie ciągnie w tym kierunku coraz bardziej.


Indi jak najbardziej nie wartościować, w spokoju wewnętrznym. To co my widzimy jako części, fragmenty to nasze Wyższe Ja widzi jako całość. Również w czasie, czyli przeszłość/teraźniejszość, przyszłość.

I jak wspomniał Awar - najprawdopodobniej też w podobny sposób jak nas tutaj zasiedla więcej takich form jak nasza tu ludzka, w różnych światach/wymiarach. Tacy bracia i siostry połączeniu z naszym WJ. Tak widzi WJ - to wszystko jako CAŁOŚĆ. Tak więc im bardziej patrzysz "po całości" tym bardziej zbliżasz się do przesunięcia świadomości na poziom WJ, wczuwasz się w jego perspektywę.

Napisałem taki wiersz kiedyś, bardziej tekst nieco rymowany, bo nie chodziło tu o poezję, a wiedzę i narzędzie do medytacji, do zapamiętania, technikę, bardzo po całości, może się komuś przyda:

"PRZEMIANA ŚWIADOMOŚCI"

TO MÓJ PROJEKT TO WSZYSTKO
CO NIESIE MI ME ŻYCIE CAŁE
WSZECHŚWIATOWI WCIĄŻ DZIĘKUJĘ
WIDZĄC JAK PERFEKCYJNIE
NA MÓJ PLAN RESPONDUJE.

FORM JEST ILOŚĆ NIEZLICZONA
WE WSZYSTKICH ŹRÓDŁO TAK SAMO WIBRUJE
INTELIGENCJĄ ŹRÓDŁA WYPEŁNIONE I STWORZONE
CIĄGLE W NICH ŹRÓDŁO OBSERWUJĘ.

PRZEZ MÓJ ŚWIAT ENERGIE PRZEPŁYWAJĄ
DZIĘKI MEJ MIŁOŚCI ŻYCIEM ROZKWITAJĄ
W KAŻDEJ WZÓR JEJ NAJWYŻSZEJ EKSPRESJI ZNAJDUJĘ
WSZYSTKIE DELIKATNIE WSPIERAM, ULEPSZAM I KU ICH
NAJWYŻSZEJ EKSPRESJI ŻYCIA KIERUJĘ.




Oczywiście w 3 strofce energią jest wszystko co napotykamy - człowiek liść niebo ptaszek komputer tynk szafa wspomnienie emocja moje ciało itd. - wszystko co postrzegamy TU i TERAZ. Przepływają, bo płyną w czasie, nic nigdy nie pozostaje takie samo, płynie. Wymaga to patrzenia z perspektywy WJ - czyli BEZCZASU.

Pozdrawiam

EDIT: dołączę się do dyskusji Awar, marek 2

marek2 pisze:
Myślę że Zagrody Częstotliwości odnoszą się również do tego co kolega Awar określa słowem " kim " i niestety wartościowanie na " kim " lub " czym " jestem - może tutaj się nie sprawdzić , bo w całym procesie tworzenia siebie potrzebujemy każdego swego elementu , bez możliwości jego porzucenia lub zagubienia.


Tak, te wszystkie liście tynki itd. to właśnie elementy nas samych. Taka bańka wokół nas - zbiór energii, które można wspierać i ulepszać, bądź też wspierać tylko te które nam się podoba, a inne pomijać, zapominać o nich, być nieświadomym. Wybór należy do ciebie. :D Tylko, że nie mamy możliwości ich porzucenia lub zagubienia - też tak myślę marek2.

EDIT2:
Pstryknąłem fotkę wiersza ze swojego notatnika. Tak sobie siadłem medytowałem patrząc z perspektywy wiersza na moje Tu i Teraz, no i wpadło mi by zrobić fotkę, co też czynię. W sumie to pisałem to dla siebie i dla mnie działa, o jak wspaniale działa, właśnie sprawdzałem. :D

Obrazek

Autor:  Niktu [ 13 maja 2013, 9:27 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Tak sobie was czytam i w głowie pulsują różne myśli.

Największą sztuką chyba jest znaleźć
prostotę w złożoności która jest tylko pozorem. Bo tak naprawdę to jest prostrze niż nam się
wydaje. Kiedy odrzuca się całościowo zbędne zagadnienia jak plewy wszystko staje się prostrze i zbliża nas do szczęścia.


W samym sensie życia, życiu w sensie żyjemy bo istniejemy tu i teraz nie doszukiwałbym się jakiś głębszych znaczeń i specjalnego naszego przeznaczenia. Bo życie akurat jest proste - zaspokajasz swoje potrzeby i co tu więcej dodać?

Niby nic ale zawsze jest ale.


Od naszej percepcji zależy jakie te potrzeby są. Jeśli nasze potrzeby są stymulowane zzewnątrz NIE są naszymi potrzebami. Tym samym jest logicznym, że NIE mogą nam służyć.
Myślenie inaczej niż w ten sposób jest absurdem.
Dopiero potrzeby wynikające z wewnątrz zaczynajają nas rozwijać. Żyjąc na jawie we śnie jesteśmy odłączeni od samych siebie. Więc jak się obudzić?

Moim zdaniem ci co potrafią to dostrzec nie zatracili się jeszcze do końca.
Mają naturaną możliwość swojej odbudowy ż do pełnego zwycięstwa.

Możliwe, że większość czytajacych ten temat zaraz po odejściu wróci do ... tzw. "swoich potrzeb".
Ale jeszcze bardziej możliwym jest, że na taki temat w ogóle nie trafi.
Dlaczego?
Bo jego intuicja z postrzeganiem nie należy do niego. Jest już tylko numerem w czyjeś (znowu kogoś innego) statystyce.

Jak bardzo oddaliliśmy się od tego, że nasze życie jest w naszych rękach?


P.S.

Co do sondy ulicznej wrzuconej przez thozo


Wyłapcie o czym pomyśleliście sami oglądając ten materiał pierwszy raz?
Jest to odpowiedzią z waszego wnętrza na jakim poziomie znajdujecie się
tu i teraz.



Niktu

Autor:  Anetka [ 13 maja 2013, 10:17 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Jak to cieszy, że wokół inni też doświadczają podobnych rozszerzających przeżyć.
Obserwuję to też u ludzi niezainteresowanych tzw.duchowością, że po emocjonalnych szarpaniach przychodzi odpuszczenie, pogodzenie z życiem, szerszy ogląd, jakieś refleksje.

Pięknie piszecie, pięknie o tym samym różnymi słowami. Dokładnie, nie ma nic do dodania.
Przyszedł czas, kiedy to się po prostu dzieje na coraz większą skalę. Zawsze wiedziałam, że będę obserwatorem takiego zjawiska. Ciekawość moja jest ogromna do czego to może prowadzić.

Autor:  Indi [ 13 maja 2013, 11:19 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Punkt Mu pisze:
Indi
Lustro.Odbija i cześć.
Ale też trzeba działać bo zobacz ile jest cierpienia naokoło.
Niepotrzebna magia.
Wystarczy bycie sobą.Tym.
Żadnych cudów.Tylko to.

Nie martw się :) Ja działam, naprawdę - extremalnie i notorycznie. Jestem uzależniona od opcji DZIAŁAM.
Niestety... bo czasem działam za dużo dla innych, za mało dla siebie. I potem się żałuję, że tak ciągle chcę to cierpienie innych załagodzić.
Bardziej mi chodzi o STOSUNEK do tego wszystkiego, a nie o bierność.
:)

Autor:  thozo [ 13 maja 2013, 11:27 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Indi pisze:
Nie martw się :) Ja działam, naprawdę - extremalnie i notorycznie. Jestem uzależniona od opcji DZIAŁAM.
Niestety... bo czasem działam za dużo dla innych, za mało dla siebie. I potem się żałuję, że tak ciągle chcę to cierpienie innych załagodzić.
Bardziej mi chodzi o STOSUNEK do tego wszystkiego, a nie o bierność.
:)


Tak, tak. Też tak robiłem, ale się zmęczyłem. I usiadłem. Znaleźć tę równowagę...

Super gorący temat Indi założyłaś!!! Potrzebny.

Anetka pisze:
Jak to cieszy, że wokół inni też doświadczają podobnych rozszerzających przeżyć.
Obserwuję to też u ludzi niezainteresowanych tzw.duchowością, że po emocjonalnych szarpaniach przychodzi odpuszczenie, pogodzenie z życiem, szerszy ogląd, jakieś refleksje.

Pięknie piszecie, pięknie o tym samym różnymi słowami. Dokładnie, nie ma nic do dodania.
Przyszedł czas, kiedy to się po prostu dzieje na coraz większą skalę. Zawsze wiedziałam, że będę obserwatorem takiego zjawiska. Ciekawość moja jest ogromna do czego to może prowadzić.


Czytasz w moich myślach... Dokładnie tak sobie rozmyślałem o tym temacie.

Pozdrawiam

-- 13 maja 2013, 13:00 --

marek2 pisze:
W stworzonym przykładzie odpowiada to przykryciu  tafli owego zbiornika  , nieprzepuszczalną  warstwą foli.


Folia jest przebijalna. W 1992 roku, przebiłem się przez nią lub coś z góry przebiło się do mnie. Raczej należało to do doświadczeń mistycznych, choć bardzo mocnych - niewiele miało to wspólnego ze spokojem i medytacją, harmonią. Raczej jak strzał, uderzenie, włączenie do gniazdka. Coś jakby kula ognia wpadła we mnie z góry. Od tej chwili zacząłem szaleńcze POSZUKIWANIA - Co to było? W dalszym ciągu nadaje mi ta chwila impuls! I chyba już nie odpuszczę nigdy wpuszczania świeżego powietrza pod folię, albo darcia jej całymi skrawami, po całości, a co!!! :D

O coś takiego:
Obrazek

Autor:  Punkt Mu [ 13 maja 2013, 12:27 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Indi pisze:
Niestety... bo czasem działam za dużo dla innych, za mało dla siebie. I potem się żałuję, że tak ciągle chcę to cierpienie innych załagodzić.


Zabrzmi to dennie ale ja to inni na tym poziomie co jest nazywane np.źródłem.Cierpienie innych trzeba łagodzić ale nie można wykonywać pracy za innych/siebie :) Nawet trawa podobno kiedyś się oświeci Mruga

Ja też sam widzę jak coraz więcej ludzi się budzi.Pewno dlatego że sam więcej widzę a nie jestem zamknięty w swoich wyobrażeniach co widzę.

Indi pisze:
Bardziej mi chodzi o STOSUNEK do tego wszystkiego


TYLKO życie.

thozo pisze:
POSZUKIWANIA - Co to było?


Cokolwiek=JA

Autor:  marek2 [ 13 maja 2013, 12:48 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

fufek pisze:
Więc pamiętajcie drodzy moi,
nie zapominajcie o swej niedoli,
albowiem zrozumienie może złudnym być.


Anetka pisze:
Jak to cieszy, że wokół inni też doświadczają podobnych rozszerzających przeżyć.
Obserwuję to też u ludzi niezainteresowanych tzw.duchowością, że po emocjonalnych szarpaniach przychodzi odpuszczenie, pogodzenie z życiem, szerszy ogląd, jakieś refleksje.



Cyt.....Kiedy Ziemia łączy się z siatką Tary w cyklu czasu D4 , w latach pomiędzy 2012-2017 pole morfogeniczne Ziemi osiąga tymczasowo poziom przyrostu 4, a następnie po roku 2017 , powraca do swojego naturalnego poziomu przyrostu 2,5.......

.....ludzkie pole bio-energetyczne jest bezpośrednio połączone z polem bio- energetycznym Ziemi,a kiedy napływy energii pochodzące z Aktywacji Gwiezdnych , zaczynają przepływać przez siatkę Ziemi , stopniowo przyspieszając między teraz a rokiem 2017 , ciało ludzkie również otrzyma nasycenie tymi energiami. Te nasycenia energią spowodują gwałtowne uwolnienie skrystalizowanych myślokształtów , zmagazynowanych w komórkach i zainicjują raptowną aktywację i składanie DNA , a także poszerzenie świadomości .....


Sshayana Deane
Podróżnicy
Tom II -część 1
Tajemnice Amenti [1]


Dlaczego cytuję owe dwie osoby , dlatego iż treść i klimat ich wypowiedzi jest bardzo bliski memu odczuwaniu . Jestem astrologicznym bliźniakiem -urodzonym optymistą i tylko ja wiem ile negatywnych czynników w ciągu dość długiego już życia musiało na mnie wpłynąć by ukształtować sobowtóra ,realistę , a momentami prawie pesymistę .

Wracając do wypracowanego stylu : Nieczego nie tworzymy , tylko się wokół nas i z nami dzieje ...zwykły proces kosmiczny . Tworzą Ci którzy " trzymają własne lejce w dłoni " , lecz to trudno zweryfikować kto już tego sięgnął.
Radość jest zbyteczna , gdyż niesie roztrzepanie w miejsce potrzebnego nam wszystkim skupienia woli i uwagi .
Proces potrwa i przeminie , dając jednym dużo, innym nic nie dając , a gdy przyjdzie owych przemian " zachód słońca " , oby znowu tłum strwożonych ludzkich dzieci nie pozostał na następną niewiadomą w swoim mroku noc na tej planecie , z przysłowiową w nocnik zanurzoną ręką.



pozdrawiam

marek

Autor:  admIIn [ 13 maja 2013, 13:12 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Ignorancja zabija, są więc dwa wyjścia albo dasz się zabić albo przetrwasz ale to wymaga wysiłku.

Inaczej może się skończyć - jak to już miało miejsce bo oni już to zrobili - na rampie kolejowej i "kąpieli" tyle, że bynajmniej nie w wodzie...

W ub. r. prawdopodobnie przy okazji rocznicy wojny wysłuchałem relacji jakiegoś mieszkańca Polski w tamtym czasie, który przeżył wojnę i jeszcze pamięta jak 31.08.1939 r. pakował tornister do szkoły. Jednak zamiast rozpoczęcia szkoły rozpoczęła się wojna. Świat wcześniej huczał o zbrojeniu Niemiec, Hitlerze, NSDAP, podpalenie Reichstagu w 1933 r., panowały ponure nastroje w Europie; takie przedwojenne a to ktoś sobie nieświadomy niczego pakuje na drugi dzień tornister do szkoły.
Faszyzm nie powstał 30.08.1939 a Niemcy nie rozpoczęły przygotowań do zbrojeń 31.08.1939...
Fajnie jest niczym się nie przejmować ale to - jak uczy historia - jest możliwe tylko do pewnego momentu.

To jest właśnie zabójcza ignorancja i więcej szczęścia niż rozumu, bo gość przeżył wojnę i w obecnych już czasach powiedział o swojej ówczesnej własnej ignorancji na to co się wokół dzieje.

Autor:  Indi [ 13 maja 2013, 13:28 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Punkt Mu pisze:
Czyż nie jest " dawaniem wiary " wiara że są jakieś "zagrody" ??? Oczywiście.Jak i moja wiara że osiągnę końcowe oświecenie cokolwiek to jest.To ani dobre ani złe.Na pewnym poziomie wszystko jest wiarą jak ... myślisz.Trzeba wierzyć w to co się wymyśli bo po co wymyślać ?

Bardzo mi sie to podoba.
Mam też taką osobistą koncepcje, że te Zagrody jednak istnieją - bo dlaczegóż miałyby nie istnieć? Tak samo, jak ludzie hodują sobie jedzonko w postaci biednych zwierzątek, roślin itp - ograniczając ich NATURALNY rozwój, pierwotną naturę, aby uzyskać wygodną dla siebie, dookreśloną hodowlę - tak samo ludzie mogą/są hodowani.
Co ciekawe - ludzie sie oburzają, kiedy poznają tę koncepcję - a sami to robią :)

Ale też - tak jak mój ulubiony Don Juan mówił - jest możliwość "wydobycia" się poza ten standard.
Czy są Zagrody - czy ich nie ma, to faktycznie kwestia wiary, ale też wiedzy, wynikającej z wglądu. Są ludzie, którym zostało dane zobaczyć autentyczną rzeczywistość.
I teraz - albo sikasz ze strachu, ze ktoś żeruje na Tobie, albo to traktujesz jak STAN, który nie jest Tobą prawdziwym, jest tylko stanem, chwilą, sytuacją - i dalej w tym stanie idziesz sobie spokojnie w kierunku wewnętrznego Światła.

Ani oświecenie, ani jego brak chyba nie są tak naprawdę ważne w tym wszystkim.
Bo czyż ptak ma szansę go doświadczyć? A może nigdy go nie stracił?
Niezależnie od osiągnięcia oświecenia, bądź nie - ptak po prostu jest :)
Jest ptakiem i pięknie unosi się w przestworzach.
Więc może i my powinniśmy po prostu pięknie być ludźmi (nie kombinując za dużo)....

Skomplikowane tematy wynikły w tej dyskusji całej :)

-- 13 maja 2013, 14:37 --

Niktu pisze:
Jeśli nasze potrzeby są stymulowane zzewnątrz NIE są naszymi potrzebami. Tym samym jest logicznym, że NIE mogą nam służyć.

No własnie - największą katastrofą naszej konstrukcji cielesno-duchowo-mentalnej jest ta PLASTYCZNOŚĆ. Jestesmy bardzo podatni na manipulację.
Prawdopodobnie eony temu tak nie było - kiedy człowiek był samoświadomą istotą, która mając głeboki kontakt z samym sobą doskonale potrafiła odróżnić manipulację i wpływ czynników zewnętrznych, od tego, co własne. Ale też - nie demonizujmy tych czynników zewnętrznych, bo czasem mogły (i moga obecnie) być dla nas korzystne, stymulując nas i inspirując.

Niktu pisze:
Dopiero potrzeby wynikające z wewnątrz zaczynajają nas rozwijać. Żyjąc na jawie we śnie jesteśmy odłączeni od samych siebie. Więc jak się obudzić?

Hmmm..... i tu się pojawia pytanie: CZY NAPRAWDĘ MUSIMY MIEĆ JAKIEŚ POTRZEBY?
A może nie koniecznie?

-- 13 maja 2013, 14:51 --

thozo pisze:
Indi pisze:
Nie martw się :) Ja działam, naprawdę - extremalnie i notorycznie. Jestem uzależniona od opcji DZIAŁAM.
Niestety... bo czasem działam za dużo dla innych, za mało dla siebie. I potem się żałuję, że tak ciągle chcę to cierpienie innych załagodzić.
Bardziej mi chodzi o STOSUNEK do tego wszystkiego, a nie o bierność.
:)


Tak, tak. Też tak robiłem, ale się zmęczyłem. I usiadłem. Znaleźć tę równowagę...

Wiesz, zazdroszczę Ci.. Serio! Ja wiem, ze tak nie można i że trzeba harmonijnie. Ale to jakaś psychopatyczna zachłanność, aby zrobić jak najwięcej póki się żyje. Jestem psychiczna.... wiem.
Dlatego mój organizm załatwia za mnie całą robotę odpuszczania - po prostu robi STOP i przez jakiś czas muszę się zająć sobą ;)
i to jest jedna z moich słabości. Tu jestem w czarnej dupie.

-- 13 maja 2013, 14:59 --

timewave pisze:
Ignorancja zabija, są więc dwa wyjścia albo dasz się zabić albo przetrwasz ale to wymaga wysiłku.
Faszyzm nie powstał 30.08.1939 a Niemcy nie rozpoczęły przygotowań do zbrojeń 31.08.1939...
Fajnie jest niczym się nie przejmować ale to - jak uczy historia - jest możliwe tylko do pewnego momentu.

No właśnie.
To też istotna uwaga. Dane nam jest żyć w określonym społeczeństwie, w określonym czasie i sytuacji.
I tak jak timewave napisał - nie sztuka być obojętnym jak kawałek plastiku. Sztuka działać, ale niekoniecznie w emocjonalnym stresie i chaosie wewnętrznym.
Raczej cennym byłoby tu: wiedzieć, rozumieć, spokojnie reagować i działać w sposób łagodny tak, jak to tylko możliwe. A kiedy łagodność nie skutkuje - działać ostro, ale nadal w wewnętrznym ładzie.
Tak myślę.
Jak prawdziwi, dawni mistrzowie sztuk walki.

Aczkolwiek - warto uwzglednić też to, że każdy z nas jest indywidualnością i nie wolno nam negować wyborów innych.
Są istoty, które wybrały doświadczenie bierności, a inni - wybrali mega aktywność, nakręcaną emocjami.
A nam pozostaje tylko zobaczyć to, zaobserwować i ... nie oceniając robić swoje, poszukując przyjaciół myślących podobnie. Jak widać - sporo nas tu jest :)

Autor:  pijekole [ 13 maja 2013, 20:18 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Napisze od siebie krotko cos co mi chodzi ostatnio po glowie taka mysl, ze im bardziej czlowiek chce wrocic do Boga scala sie z nim, chce żyć w prawdzie i uswiadamia sobie ze to jedyna sluszna droga, tym mocniej jest atakowany przez ciemne sily.

Autor:  Kruk [ 13 maja 2013, 21:29 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Cytuj:
Napisze od siebie krotko cos co mi chodzi ostatnio po glowie taka mysl, ze im bardziej czlowiek chce wrocic do Boga scala sie z nim, chce żyć w prawdzie i uswiadamia sobie ze to jedyna sluszna droga, tym mocniej jest atakowany przez ciemne sily.


Bo to pewnie jest tak, że ktoś kto ma pragnienie i usilnie podąża za tym pragnieniem, nie jest bierny - otwiera się na doświadczenie, na poznanie. Poznanie natomiast, wymaga spojrzenia na siebie w bardziej obiektywny sposób, niż robiło się to w czasie bierności. Te ciemne siły to nasi pomocnicy, którzy dają nam szansę ujrzeć samego siebie w sytuacji niezręcznej, wytrąconej z równowagi - tym samym dowiadujemy się o sobie tego, czego w harmonii i spokoju nigdy by się nie udało. Tym samym podążamy właściwą ścieżką.
Fajny wątek i na czasie. Ja również odczuwam bardzo wyraźnie, jakby stłukł się klosz, pod którym wcześniej spokojnie przebywałem. Nagle odczuwam na własnej skórze sytuacje o których wcześniej wolałem nie myśleć - bo jakoś się przemykałem pomiędzy problemami. Teraz są tutaj, siedzą przy moim stole. Kiedy tak siedzę sobie z nimi przy tym stole, nachodzi mnie refleksja, że w zasadzie to poznanie zawdzięczamy nie książkom ani filmom na youtube, ale właśnie życiu bez asekuracji. Oczywiście nieodzowna jest też umiejętność spokojnej obserwacji własnych reakcji i ciągłego zapytywania dlaczego coś takiego się wydarzyło?, dlaczego zareagowałem w taki właśnie sposób? Jaki ma sens taka reakcja? Zapewniam, że większość odpowiedzi będzie skierowane do naszego wnętrza. Myślę że tylko w taki sposób, można krok za krokiem oderwać się od matrixa.

Autor:  Kosmiczny Podróżnik [ 14 maja 2013, 2:24 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Kruk pisze:
Bo to pewnie jest tak, że ktoś kto ma pragnienie i usilnie podąża za tym pragnieniem, nie jest bierny - otwiera się na doświadczenie, na poznanie. Poznanie natomiast, wymaga spojrzenia na siebie w bardziej obiektywny sposób, niż robiło się to w czasie bierności. Te ciemne siły to nasi pomocnicy, którzy dają nam szansę ujrzeć samego siebie w sytuacji niezręcznej, wytrąconej z równowagi - tym samym dowiadujemy się o sobie tego, czego w harmonii i spokoju nigdy by się nie udało. Tym samym podążamy właściwą ścieżką.


Piękne to :)

Szczególnie to pogrubione już od ponad roku jest ze mną, tylko nie mam daru pięknego pisania i bywam niezrozumiany.

pijekole pisze:
Napisze od siebie krotko cos co mi chodzi ostatnio po glowie taka mysl, ze im bardziej czlowiek chce wrocic do Boga scala sie z nim, chce żyć w prawdzie i uswiadamia sobie ze to jedyna sluszna droga, tym mocniej jest atakowany przez ciemne sily.


Cytuj:
Układ limbiczny (zwany również mózgiem ssaczym), pełni ważną rolę w funkcjonowaniu instynktów przetrwania, pociągów i emocji. Struktury wchodzące w skład układu limbicznego przekazują efekty nastroju na zachowanie się człowieka i odgrywają decydującą rolę w utrzymaniu wewnętrznej równowagi organizmu (homeostazy).


http://www.soffa.pl/Mozg_nauka_i_pamiec/Budowa_mozgu.html

Czytając Twój post zwróciłem uwagę na
Cytuj:
chce wrocic do Boga scala sie z nim
, a jako, że powierzchownie dotknąłem tematu psychologii poznawczej oraz działania układu limbicznego to dokonałem małego porównania...

Zwróciłeś uwagę na mechanizm kompensacyjny energię spolaryzowaną, rzuciłeś mi całkiem nowe światło na pewne sprawy. Dziękuje :)

Punkt Mu pisze:
Na pewnym poziomie wszystko jest wiarą jak ... myślisz


Zaufaniem gdy nie myślisz, naiwnością gdy ufasz nieznajomemu...

To takie skojarzenie, nie chcę się kłócić. Zauważam, że nie istotne jest "nadmierne" myślenie jak i niemyślenie- Wszakże to elementy poznania a więc działania.

fufek pisze:
Więc pamiętajcie drodzy moi,
nie zapominajcie o swej niedoli,
albowiem zrozumienie może złudnym być
.


Bo prostota ma swoje odpowiednie miejsce.

thozo pisze:
Punktem zwrotnym przeniesienia tożsamości wyżej, jest umiejętność podziękowania za rzeczy "złe", które nas spotykają. Kto to umie, ten potrafi łączyć się z Wszechświatem na zupełnie innym poziomie.


Podejrzewam, że podziękowanie za rzeczy "złe" związane jest z mechanizmem ich działania a więc poniekąd ze zrozumieniem? I to właśnie zrozumienie, jest "łącznikiem". Dobrze myślę?

Autor:  thozo [ 14 maja 2013, 10:07 ]
Tytuł:  Re: Przebudź się lub zgiń

Kosmiczny Podróżnik pisze:

Podejrzewam, że podziękowanie za rzeczy "złe" związane jest z mechanizmem ich działania a więc poniekąd ze zrozumieniem? I to właśnie zrozumienie, jest "łącznikiem". Dobrze myślę?


W pewnym sensie dobrze myślisz Kosmiczny Podróżniku. Tak na umysł logiczny, w którym żyjesz, który jest twym światem to PRAWIE tak.

A jak wiadomo z reklamy pewnej marki piwa: "Prawie czyni WIELKĄ różnicę."

To jest znacznie prostsza sprawa. Jesteś sobie Tu i Teraz. Jesteś w związku z kobietą. Kiedyś było naprawdę pięknie, duchowo, głębia, miłość. Nie takie zwykłe szczeniackie zakochanie. Taka miłość, że choćbyś zdechł, to i tak warto było. Mijają lata, widzisz jak się rozjeżdża. Mimo wszelkich twych wysiłków zakradły się nieufność, niezrozumienie, ból. Boli że (cenzura). Twardy jesteś to wytrzymujesz, takie sprawy się zdarzają, emocje się zmieniają... Nie raz i nie dwa tak było. Życie jak to mówią.

Ale nie. Sytuacja się pogarsza. Jeśli jesteś głupi to zaczniesz obwiniać siebie. Jeśli jesteś kretynem to oczywiście zaczniesz obwiniać ją. Jeśli nie to zobaczysz ile sam dokładasz do tej sytuacji. ROZUMIESZ to logicznie, zmieniasz się i co? Dalej źle, w sumie to coraz gorzej. Ból już taki, że nie możecie razem przebywać w jednym pomieszczeniu. Obustronny.

Biorąc odpowiedzialność za swe życie pytasz: "W jaki sposób sobie to stworzyłem? Chciałbym się tego dowiedzieć." Dowiadujesz się po jakimś czasie, wiele różnych czynników, dzieciństwo nie dało najlepszych wzorców, ale też nie takie złe momenty, wręcz dobre też, Mama nauczyła czym jest miłość... itd. cały film, medytacja... Odpowiedzi, jeśli jesteś czujny płyną z wielu źródeł, nawet z kompa. Jest lepiej, ale z twojej strony. Z jej jest tak jak było, zamknęła się w sobie, nie ma bata.

Dobra przypominasz sobie i DZIĘKUJESZ. Za ten cały ból, za niezrozumienie, za cierpienie, za konsekwencje jakie to może przynieść dziecku w przyszłości. Dziękujesz, że Wszechświat, Bóg, Wyższa Siła czy jak tam zwał ( z całym szacunkiem dla tej Świętej Siły, Ducha, z całym brakiem szacunku dla przywiązywania się do zwykłych wyrazów) wypełnił dobrodusznie CAŁY twój plan. Jak leci. Nieświadomy ale jednak. Dziękujesz szczerze, płaczesz. :płacze:

I nagle wszystko się zmienia, słonko zaczyna świecić. itd. itp. jak w bajkach. Rozumiesz, ale nie rozumem, bo to niewiele daje, a raczej potrafi napsuć. Rozumiesz SERCEM. Ona to czuje i też się zmienia, bo baby nie oszukasz, no chyba, że głupia jakaś. :D LVL ci skacze w Świadomości i siebie i świata i światła i mroku, że hej :spoko: :spoko: :spoko: I tak to dzięki Wdzięczności rozszerzamy Świadomość. To co nieświadome w nas jest ciemne, mroczne. Świadomość jest Światłem. Im mocniej świeci tym więcej mroku widzisz. I coś do jasnej MUSISZ z tym zrobić.
Tak szerzej patrząc rozwój poszczególnych ludzi zatrzymuje się właśnie w momentach, kiedy nie potrafili podziękować za lekcje. Zatrzymują się w rozwoju. I tak już zostaje. Do śmierci. Kiedy umiesz podziękować to tak jakbyś dostał nowe życie, nowe lekcje i jedziesz dalej Kosmiczny Podróżniku. :spoko:

Tak to mniej więcej się stosuje. To całe dziękowanie. :spoko: Po paru takich cięższych przejażdżkach, wolisz dziękować już wcześniej, a najlepiej ciągle, jak w zamieszczonym wierszyku. Gładsze drogi, milsze podróże.
:tak:

Reasumując: WDZIĘCZNOŚĆ JEST ŁĄCZNIKIEM, ZROZUMIENIE WYNIKIEM. :D :D :D

Pozdrawiam

Strona 2 z 7 Strefa czasowa UTC [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/