Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 lis 2019, 11:07

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Uwolnić Jezusa
Post: 26 sty 2010, 11:23 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Od niedawna, ilekroć patrzę na symbol chrześcijaństwa - czyli ukrzyżowanego Jezusa, czuję bardzo wyraźny opór. Jezus i jego nauka, kojarzą mi się z wielką radością, tańcem, spełnieniem, a tu symbolem jego nauki uczyniono chwilę, kiedy akurat poddał się ciemności. Ten symbol jakby dosłownie przygważdża przesłanie i nie pozwala mu wyjść do ludzi - utrwala moment kiedy tryumfowali ci, którzy akurat chcieli pochować Jego nauki. Dla mnie ten symbol jest jak pieczęć na grobie. W sumie jak ktoś boi się przesłania Jezusa, to niech w taki sposób się przed nim broni - ja w każdym bądź razie zawsze będę go widział stojącego z szeroko rozpostartymi ramionami i ze szczerym uśmiechem na twarzy - jakby ktoś się uparł taka sylwetka też przypomina krzyż, ale o jakże innej wymowie!

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Uwolnić Jezusa
: 26 sty 2010, 11:23 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 26 sty 2010, 12:34 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 maja 2009, 21:56
Posty: 569
Lokalizacja: galactic heart
Płeć: kobieta
wg Plejadian całe ukrzyżowanie było "wstawką holograficzną":

Cytuj:
Przykładem wstawki holograficznej, która w przeszłości została wprowadzona na planetę, aby zmienić bieg historii jest ukrzyżowanie Chrystusa. Dramat, który rozegrał się i przeszedł do waszej historii nie jest rzeczywistością, do której przybył Chrystus aby w niej uczestniczyć. Jedna z wersji życia tej jednostki została wymodelowana i zaprojektowana w holograficzny film rozrywkowy, który został następnie wprowadzony i odtworzony, jak gdyby był rzeczywisty. ["Zwiastuni świtu"]

http://www.sm.fki.pl/index.php?nr=Swietlanej_Rodzinie_9

_________________
All of it was made for you and me
cause it just belongs to you and me
So lets take a ride and see whats mine...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 sty 2010, 12:41 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 19 cze 2009, 9:35
Posty: 1508
Maria Valtorte pisze dokładnie jak wyglądało życie Jezusa i między innymi ukrzyżowanie... (pisze tak dokładnie że naukowcy stwierdzili że albo jest geniuszem albo naprawdę miała przekazy od Jezusa) widocznie przekaz plajadian nie jest autentyczny albo są po prostu głupi... ale raczej ktoś się pod nich podszywa... :bangheadwall: :so:

Co do krzyża to nie ma co się go bać... Jezus nie raz mówił że kto nie bierze swojego krzyża nie jest Jego godzien... wielu ludzi na Ziemi jest testowanych próbą Bożą... Hiob był i wyszedł z owej próby zwycięsko... sekretna alchemia i mistyczne procesy prowadzące do Boga również są procesem cierpienia, oczyszczenia i krzyża ale który gdy się nie ugniemy prowadzi do wolności i połączenia z Bogiem. :hi hi: :king:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 sty 2010, 13:29 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
@Ivan - masz rację, z tym, że ja bym sformułował problem inaczej:

Uwolnić nas od tego sadystyczno-drastycznego wizerunku.

Jezusa nie trzeba uwalniać - on poradzi sobie sam. Natomiast zastanówmy się nad sensem i celem nachalnego narzucania tego symbolu już dzieciom od kołyski, zadającego w ten sposób gwałt na ich wrażliwej psychice. Dziwne, że tutaj jakoś nikt nie domaga się ochrony dzieci przed drastycznymi treściami?

Załóżmy, że ktoś został powieszony lub popełnił samobójstwo przez powieszenie i że rodzina tego zmarłego przechowuje jego wizerunek w formie postaci wiszącej na sznurze. Gdyby tak było, uznano by tych ludzi za psychopatów. Natomiast nikt nie uznaje za psychopatów milionów ludzi, przez wieki delektujących się tego samego rodzaju wizerunkiem - umierającego człowieka przybitego do krzyża.

Dlaczego symbolem religijnym "miłosiernego" chrześcijaństwa nie stał się wizerunek Jezusa promieniującego pozytywną energią, jak na niektórych obrazach, tylko wizerunek Jezusa ukrzyżowanego, który emanuje złą energią strachu, bólu i bezsilności? O co więc tutaj chodzi? Nie o przekaz miłości bliźniego, tylko o program, który już blisko 2 tysiące lat temu został uruchomiony jako ówczesna jedna światowa religia, niszcząca bezwzględnie wszystkie inne wierzenia, jako pogańskie i nieprawomyślne. Program, mający na celu zaimplementowanie do umysłów mas mentalnych niewolników, od urodzenia aż po śmierć, negatywnych energii oraz poczucia bezsensu życia doczesnego. Mało tego - program ten miał również zapanować nad życiem pozagrobowym niewolników, a przynajmniej wytworzyć u nich takie wrażenie. Te negatywne energie musiały być jednak komuś potrzebne - i prawdopodobnie są potrzebne do dzisiaj.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 sty 2010, 15:34 
Wtedy stało się coś bardzo ważnego, nazwijmy to energia Jezusa (egregor) została zaimplementowana na ziemi.
Było to potężne wydarzenie dzięki któremu i dziś w imieniu Jezusa można złe duchy wyrzucać z ludzi.

Kto i po co jeszcze wcześniej zaimplementował energię "szatana" - i wykorzystuje ją do dziś - aż strach pytać.

Odwieczna "walka", ścieranie się dwóch opcji, innych nie ma a wokół których rozgrywa się wszystko we Wszechświecie.

STO vs STS


Taka mała dygresja na koniec wypowiedzi z książki "Wolna Wola" (na forum):

Gdyby Jezus zginął na krześle elektrycznym to czy dziś powszechnie używano by symbolu (miniaturki) owego krzesła? :wacko:



Na górę
   
 
 
Post: 26 sty 2010, 18:44 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]

Bill Hicks w tym wystąpieniu świetnie powiedział:
Cytuj:
Wielu Chrześcijan nosi na szyi krzyże.
Myślicie, że Jezus powróci to będzie miał ochotę na ponowne oglądanie pieprzonego krzyża?

To tak jakby przystawić do Jackie Onassis karabin snajperski (żona JFK)

Tak więc w chrześcijańskich naukach o Jezusie, co się porąbało i do dziś kultywuje się jego ukrzyżowanie, ba w kościołach nawet prowadzona jest droga krzyżowa, męczeński mord na pokaz co rok przez cały miesiąc. Niewielu chrześcijan ma świadomość co to naprawdę oznacza. Jezus dla kościoła stał się kultem śmierci i cierpienia, teraz w TV można obejrzeć jak to w rządzie debatują czy mają być te krzyże w szkołach czy nie.

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lut 2010, 23:33 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Jezus ponoć mówił "prawda was wyzwoli" więc i może jego uwolni od takich hollywood-zkich bubli jak "Pasja" , notabene ciepło przyjętych przez watykan :evil:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lut 2010, 9:45 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 22:04
Posty: 316
Płeć: mężczyzna
Też się z wami zgodzę. Ogólnie Kościół Katolicki sprawia takie dołujące wrażenie, te lamentujące pieśni i wyjące staruszki :) Czasami od święta jest weselej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lut 2010, 11:45 
Wiecie co jest śmieszne?

Gdy mówisz swoim wierzącym dziadkom, czy rodzicom o ludziach, którzy potrafią bilokować itp - te wszystkie parapsychologiczne rzeczy... to Cie wyśmiewają i mówią, że to bajki... a w Boga z siwą brodą wolą wierzyć... dzieci wierzą, bo się boją nieznanego...



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 8:14 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
saJms pisze:
Wiecie co jest śmieszne?

Gdy mówisz swoim wierzącym dziadkom, czy rodzicom o ludziach, którzy potrafią bilokować itp - te wszystkie parapsychologiczne rzeczy... to Cie wyśmiewają i mówią, że to bajki... a w Boga z siwą brodą wolą wierzyć... dzieci wierzą, bo się boją nieznanego...

Też z tego mam polewkę :lol:
Wierzą w kolesia, który trzy dni nie żył, chodził po wodzie, leczył dotykiem itd, kumacie; a nie wierzą w tak powtarzalne rzeczy jak np. homeopatia ("to diabeł!"), czy bioenergoterapia ("opętanie!").
P.S. BTW: sam nie neguję, że taki kolo żył i robił w/w rzeczy, ze znacznie grubszymi włącznie. KKat ma tendencję do naginania prawdy pod siebie.

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 lut 2010, 10:02 
"Kiedy modlisz się, mówisz do Boga... kiedy Bóg mówi do Ciebie - cierpisz na schizofrenię ..."

Prof. Thomas Szasz



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 13:05 
Jezus nie mówił, że jest celem ale, że jest drogą, którą Ty sam powinieneś kroczyć ale w oparciu o koordynaty (wytyczne) moralne i etyczne prosto wyłóżone w dekalogu.

Brak ich poszanowania w dzisiejszym świecie generuje i powoduje to co widać, sam "miód". :wacko:

STO vs STO



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 13:38 
timewave pisze:
Jezus nie mówił, że jest celem ale, że jest drogą, którą Ty sam powinieneś kroczyć ale w oparciu o koordynaty (wytyczne) moralne i etyczne prosto wyłóżone w dekalogu.

Brak ich poszanowania w dzisiejszym świecie generuje i powoduje to co widać, sam "miód". :wacko:

STO vs STO


A skod Ty czy ja mozemy wiedziec co powiedzial jezus ? ( pisalem o tym wyraznie )
I skad sie wzial dekalog ?
To bajka dla kontroli spolecznej.
Bez dekalogu czyli dyrektyw czlowiek w swoim Dna wie co jest dobre w danej chwili i co powinien robic i jak postepowac.
A co nam zrobiono ?
Ci sami ludzie ktorzy popieprzyli na przestrzeni naszej pobabilonskiej cywilizacji ludziom w glowach i sercach,
ze zatracil on siebie (czlowiek) i rozeznanie we wszechswiecie dali nam dekalog zebysmy wiedzieli jak zyc ?
Przeciez to paranoja :tak:

To typowy przyklad
problem, reakcja, rozwiazanie :P



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 13:54 
Wiesz,
są różne "dekalogi" np. taki:

Obrazek

w którym o człowieku jest mowa tylko w 1 punkcie i to I, że ludzi "ma być" nie więcej jak 500 mln.

Zazwyczaj zadaję pytanie: "Czy Ty zgadzasz się na dobrowolne poddanie pod I punkt "dekalogu" nwo"?

podobnie jak pytam: "czy chciał(a)byś być ofiarą aborcji".

Problem w tym, że nikt nie chce być prekursorem nowego stylu myślenia, optyki widzenia świata (nwo), a właśnie potrzebni są pionierzy, którzy z radością pokażą, że plan nwo dla świata jest "dobry"
- zawsze las rąk chętnych :wacko:



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 15:21 
timewave pisze:
Wiesz,
są różne "dekalogi" np. taki:


To zes Pnie wybrna z sytuacji przekierunkowujac na inne tory sprawe.
;)

A jesli Ci panie szanowny bedzie potrzeba wiecej swiezszych dekalogow to moge wygenerowac za mala oplata wedle zyczenia :język:

( siedem lat ministrantury mnie uprawnia )
to taki zart panie mysle ze sie nie obrazisz ;)

edit: kasuj obrazki w odpowiedzi do postu poprzednika, po co robić podwójne ilustracje.
Red



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 15:39 
pbsoft pisze:
... (siedem lat ministrantury mnie uprawnia)
to taki zart panie mysle ze sie nie obrazisz ;)


Oczywiście, że nie.
Odnośnie Twojej praktyki i wiedzy od kuchni nawet nie pytam bo to zbyt oczywiste, wydaje mi się jednak że Bóg omija szeokim łukiem "instytucje" o takim charakterze (choćby przypowieść o przekupniach w świątyni).

W Twoim przypadku zazdrościć czy współczuć bo nie wiem, ale odpowiedź zachowaj dla siebie.

Zawsze też chylę głowe przed praktykami, bowiem lepszy słaby praktyk ale praktyk niż oświecony ale tylko teoretyk, który buduje cokolwiek jedynie w swoim umyśle co oczywiście też nie jest bez znaczenia - żeby coś zrobić trzeba najpierw o tym pomysleć / opracować i dopiero wtedy ma to szansę na realizację.



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 15:52 
Na milosc 'boska" :) co ma wspolnego jezus, chszescijanstwo z Bogiem ?
Nie bende Cie przekonywal ponad to co napisalem wczesniej, czuje ze sie rozmijamy w dyskusji, wierz panie w co zechcesz pozdro :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 17:11 
To nie jest kwestia wiary a tego w jakiej rzeczywistości istniejemy oraz o co i z czym przyszło się ludzkości zmierzyć, a nie będzie to łatwe, zresztą nikt tego nie obiecał - bo to nie walka z wrogiem "z krwi i kości" a ze zwierzchnościami...

W innych konstelacjach pewnie przerabiają co innego - na takim lub innym poziomie, my tutaj w zakamarkach galaktyki akurat wdepnęliśmy w kosmiczne g...

Jest taka krzyżówka w kodzie biblii to opisująca: "książę ciemności & pan światła".

Wcale nie zamierzam personifikować tych dwóch sił ale faktem jest, że przejawiają się całkiem przyziemnie. :so:



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 18:01 
timewave pisze:
W innych konstelacjach pewnie przerabiają co innego - na takim lub innym poziomie, my tutaj w zakamarkach galaktyki akurat wdepnęliśmy w kosmiczne g...



My w nic nie wdepnelismy moim zdaniem oraz nic nie przerabiamy jestesmy ferma humanoidalna zalozona na ziemi i ciagle oszukiwana i manipulowana bysmy tego nie dostrzegli wiec rzadnej winy nie ponosi kura ze sie w kurniku znalazla tylko farmer co bezduszna szuja galaktyczna jest.

Wiec nie dam wiar w zadne wciskanie naszego przerabiania poczucia winy na styl karmy ,gdzechu wszelkich religi masci ktore stoja nam na przeszkodzie by zobaczyc o co chodzi w tym folwrku zwierzecym, a jezus bidulek zostal rowniez do tego wykozystany bysmy nie wiedzili , niewidzieli i nieslyszeli kim naprawde jestesmy i ze nas zlapano w siatke jak murzyna na plazy sie lapalo w dawnych czasach i uwieziono, energetycznym ziemskim grawitacyjnym uscisku i jesli nie osiagniemy tu i teraz wibracji pozwalajacej nam jak pisze Winter osiagnac stanu "merkaby: by podrozowac do gwiazd to po smierci panowie nasi znow zlapia naz w siatke , skasuja pamiec, wrzuca na ziemie i znow zacznie sie propaganda taka sama jak obecnie, bogowie, religie, pokuta, karma, rozwoj, oswiecenie, droga itp marchewki ktore powoduja ze jak chomik w kolowrotku biegniemy w kolko sadzac ze o to chodzi..
Z tad trzeba prubowac uciekac a nie dawac sie oklamywac ze to rozwoj , czy jakas nasz misja na ziemi , ziemia to kloaka wibracyjna jak alkatraz wiezienie.

Kazdy bendacy w normalnym ziemskim wiezieniu, chce jaknajszybciej je opuscic by byc wolnym, a nie stara sie zmienic je w kulko rozancowe.....



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 18:26 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 29 maja 2009, 19:21
Posty: 285
Majac dylemat na temat Jezusa, przeczytalam w inny watku, przytoczone przez Masonna33, slowa Williama Coopera. Trafiaja one do mnie.

William Cooper:
"Wszyscy doskonale wiecie, że jestem Chrześcijaninem.
Nie jestem jednak Chrześcijaninem w sensie podążania za dogmatami któregokolwiek kościoła,
nauczania jakiegokolwiek kaznodziei,
dosłownego rozumienia Biblii.
Trzymam się ściśle i wyłącznie słów, które są bezpośrednio związane z Jezusem Chrystusem
i w moim codziennym życiu staram się postępować zgodnie z jego nauczaniem.
Nie ma dla mnie żadnego znaczenia, czy ktoś udowodni, że Jezus żył lub też nie.
Przekonałem się, że są to najbardziej głębokie nauki ze wszystkich, z którymi miałem okazję zetknąć się w moim życiu.
Dopóki ktoś nie udowodni mi, że istnieje coś lepszego, będę przestrzegał Jego nauczania.
Nie mam zamiaru wam doradzać w co powinniście wierzyć a w co nie"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 lut 2010, 18:43 
Cooper :spoko:

Jest jednym z tych, którzy próbują zwrócić nam wszystkim uwagę na to co jest nie tak i dlaczego a takich ludzi których potrzeba najbardziej i najwięcej - jak mówił Hicks - nasza "wspaniała cywilizacja" niszczy. :evil: :wacko: :uoeee: :zły:

> pbsoft

Wcale nie twierdzę inaczej.
Kosmiczna swołocz STS spiraciła nam DNA i korzysta z naszego zaślepiena celowo konstruowango jak klatka więzienia tyle, że ze "swobodą" wynikającą z tego że jest dość duża i pojemna.

Jest to "wolność" krowy na łańcuchu, która ma "wolny wybór" w którym kierunku od palika może iść konsumować trawę i żuć papkę.
Zaiste "wolny" to wybór dający szeroki wachlarz (spektrum) możliwości poznawczych. :wacko:

Natomiast uważam, że są / istnieją pewne uniwersalne zasady których również inne istoty we Wszechświecie albo przestrzegają albo nie.
W tym drugim przypadku niewiele mamy do powiedzenia, możemy jedynie próbować się z tego wyzwolić co nie jest ani łatwe ani przyjemne.
Najpierw trzeba jednak rozponać czym jest stan umysłowego więzenia / niewidzialnej klatki (Faradaya) [astralny kokon] odcinający nas od zewnętrznych korzystnych oddziaływań, moim zdaniem zostaliśmy "porwani" na "statku kosmicznym" zwanym ziemią, następnie zastanowić się czy chcemy dalej w tym tkwić czy zmienić ten "stan rzeczy" wpajany nam bezustannie jako "normalność" i działać w zależności od podjętego wyboru albo poddać się i dalej wegetować przed tv czczcąc "boga mamonę".

Obejrzyj "Przebłysk wieczności" na forum - to jest potężna wojna duchowa STS vs STO.



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 18:53 
timewave - wkoncu znalezlismy stycznosc naszego paradygmatu obecnego - ja tez sie pod twoim ostatnim postem podpisuje.... I nie przeszkadza mi w tym Twoj jezus.... jeli chcesz sie nim podpierac. :tak: pozdro



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 19:27 
Zatem wypracowaliśmy wspólnie pewien konsensus :)

Odnośnie postaci Jezusa to bardziej należałoby (jeśli już ktoś chce) skupić się na przesłaniu niż osobie / istocie bo równie dobrze mógł to być ktoś / coś zupełnie inny z takim samym uniwersalnym przesłaniem.

Wiedzę którą przekazywał można przyswoić tak jak by byłą przedstawiona bezosobowo i w niczym to nie przeszkadza, nikogo też do tego na siłę nie przekonuję, na tym polega uszanowanie czyjegoś zdania / opinii
a nawet "zacietrzewienia" ;) nic na siłę - wojny krzyżowe, inkwizycja były i są nadal, wystarczy już tego co się robi / niszczy w boskim imieniu.

Dawno prywatnie uważam, że powinien kopnąć skutecznie co trzeba a nas już nie męczyć.

Że to wszystko jest ponnadczasowe a tym bardziej ponadludzkie nie ulega dla mnie wątpliwości.

Prekursor nwo / iluminatów dawno nie żyje a program / projekt realizowany jest dalej na przestrzeni dziejów, nie ma więc mowy o żadnym przypadku.


Epikur pisze:
"Bóg albo chce usunąć zło i nie może, to jest niedołężny, co Bogu nie przystoi; jeżeli może i nic chce, to jest zawistny i niedołężny, a więc nie jest Bogiem, a jeśli chce i może, co jedynie Bogu przystoi, to skąd się bierze zło, albo dlaczego go nie usuwa?"


http://www.bryk.pl/teksty/studia/pozosta%C5%82e/filozofia/15035-epikur_i_epikurejczycy.html



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2010, 23:32 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Odezwę się i ja, bo ciekawie prawicie (jak można rozczytać, PBSOFT :język: )
IMHO Pan Bóg ma nas w d*pie, nie wnika za dużo, ale na zasadzie: dbam, nadzoruję, wcielam w życie o Prawo. A Prawo jest jedno: nawarzyłeś - wypij swoje (tak, to ten były slogan reklamowy pewnej marki piwa), zrobiłeś tak a nie inaczej, to za jakiś czas spotkasz konsekwencje swojego wyboru ("mam w d*pie czy dobre, czy złe" - Pan Bóg, konsekwencja jest zawsze taka sama), swojej decyzji. Fizyk by powiedział "akcja - reakcja" ("jeżeli na ciało A działa siła F..."), gdzie "akcja to "czyn", a reakcja to "konsekwencja" czynu, kumacie. Zdarzają się czasem "błędy w matrixie" w postaci modlitw (np. o uzdrowienie), gdzie załamują się zasady Prawa (opisanego powyżej), ale nie znaczy to, że w przyszłym życiu - o ile w takowe wierzymy - np nagle, nieprzewidzianie, znienacka nie umrzemy w środku fajnego, superanckiego życia, pełnego banknotów, kobiet, cabrioletów, kokainy, życia wolnego od spisków, nwo i ogólnie syfu podziemnych, nonmainstreamowych wiadomości... (tu przypomniał mi się ustęp z "Avatara" o tym, że "każda energia jest nam dana w formie pożyczki, i kiedyś będzie musiał nastąpić jej zwrot...")
Czy jestem zrozumiały?
P.S. Chorobka, ten temat o piwie obudził we mnie starą znajomość ze strongiem dwusłodowym, znacie? EoOT. Kocham Was.

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 lut 2010, 23:44 
"Nie ma osoby w całej waszej historii tak się wyróżniającej, jak Jezus. Posiadacie wszak chronologie do i po jego narodzeniu. Ubóstwiany jest przez większość waszego narodu i w tym właśnie leży cały wasz błąd. Zamiast bożka - powinien się stać raczej ideałem. Miast przedstawiać go w smutnych i ponurych wyobrażeniach, powinien być dla was naprawdę żywym, ponieważ rzeczywiście żyje teraz w tym samym ciele, w którym był ukrzyżowany, żyje i może z wami rozmawiać tak samo, jak mógł to czynić przed tym zdarzeniem.
Wielki błąd większości ludzi polega na tym, że uwzględniali tylko końcowy okres jego życia, kończący się bólem i śmiercią na krzyżu - zupełnie zapominając, że znakomita część życia Jezusa, to mianowicie okres po zmartwychwstaniu. Jest on równie w stanie uczyć i leczyć teraz, nawet wydatniej i szerzej niż kiedykolwiek przedtem. Jeśli zechcecie, możecie się spotkać z nim i przebywać w jego towarzystwie. Jeśli rzeczywiście pragnęlibyście go znaleźć, to go znajdziecie. Nie jest bynajmniej królem, narzucającym komukolwiek swą obecność, lecz wielkim i władczym bratem - zawsze gotowym nieść pomoc wam i światu.
Kiedy żył na tym śmiertelnym ziemskim planie - mógł dotknąć się tylko nielicznych. Teraz zaś może dosięgnąć wszystkich, kto tylko zwróci się do niego. Wszak powiedział : > Gdzie ja przebywam - tam i wy jesteście < Czyż znaczy to, że jest gdzieś poza nami, w miejscu nazywanym niebem, które, by je dosięgnąć, musicie wpierw umrzeć ? Nie, on przebywa tam, gdzie i wy jesteście i jest zdolny chodzić i rozmawiać z wami.
Podnieście tylko wzrok nieco wyżej i niechaj ogarnie rozleglejszy horyzont, jeśli zaś serca i myśli wasze będą szczerze z nim - zobaczycie go. Możecie z nim chodzić i rozmawiać, a jeśli przyjrzycie się mu uważnie, to zauważycie nawet blizny pozostałe z ran od ukrzyżowania po włóczni i cierniach - wszystkie zagojone, jaśniejąca miłość i szczęście wokół niego powiedzą wam wreszcie, że wszystkie te rany i krzywdy zostały przebaczone i zapomniane".

Przyjaciel nasz umilkł i wokoło zapanowało głębokie milczenie, trwające pięć minut. W tym czasie salę rozjaśniło tak silne światło, jakiego nie widzieliśmy dotąd nigdy. Po chwili usłyszeliśmy głos. Początkowo zdawał się dochodzić gdzieś z daleka i w ogóle był nieokreślony. W miarę jednak, jak uwaga i myśli nasze zwracały się ku niemu, ów głos stawał się coraz bardziej wyraźny i dźwięczał czysto, jak dzwon.
Wówczas jeden z naszej grupy zapytał :
- Kto to mówi ?
Na to przewodniczący nasz odpowiedział :
- Ciszej, proszę. Nasz drogi nauczyciel - Jezus mówi.
Wtedy jeden z naszych przyjaciół potwierdził :
- Tak, macie rację - to Jezus mówi.
A głos nie ustawał :

"Kiedy powiedziałem : >Jam jest droga, prawda i żywot< - nie miałem zamiaru wpajać ludzkości myśli, że tylko ja byłem tym jedynym Światłem. Będący świadomi Ducha Bożego - są Synami Bożymi. Kiedy powiedziałem : >Jam jest rzeczywiście jednorodzonym Synem Boga, któremu Ojciec w łaskawości Swej dobro czyni< - zamierzałem tym dać pojąć całej ludzkości, że jedno z dzieci bożych poznało, zrozumiało i ogłosiło swą boskość, zdało sobie sprawę, że było, poruszało się i przebywało w Bogu, tym wielkim Ojcu - Macierzystej Zasadzie wszystkich rzeczy. Stwierdziwszy to, obwieściło wówczas siebie Chrystusem - jednorodzonym Synem Bożym - i wierne sercem, nieustępliwie wiodło życie takie, jakie głosiło. I zapatrzone na ten ideał napełniło nim całe ciało, aż nadszedł upatrzony koniec.
Przyczyną, że wielu nie zobaczyło mnie, było włożenie ciała mego do trumny i uczynienie go niedostępnym. Poza tym - otoczono mnie cudami i mistyką i umieszczono z dala od prostych ludzi, których głęboko kocham. Kocham ich tą prawdziwą, niewypowiedzianą miłością. Tak więc nie ja odszedłem od nich, lecz oni oddalili się ode mnie.
Ponastawiano zasłon, ścian i przegród, pośredników i obrazów, zarówno moich, jak i tych, którzy są mi bliscy i drodzy. Otoczono nas spokojem i tajemnicą do tego stopnia, że zobaczyliśmy siebie tak dalece odepchniętych od bliskich nam, iż ci nie wiedzą, jaką drogą zbliżyć się do nas - i proszą, zanosząc modły do matki mojej oraz do tych, którzy otaczali mnie, gdy żyłem pośród ludzi i w taki sposób zachowują nas wszystkich w swym śmiertelnym umyśle.
A tymczasem, gdyby w rzeczywistości wiedzieli, jakimi jesteśmy naprawdę, wówczas z pewnością zapragnęliby i mogliby uścisnąć nam dłonie. Gdyby odrzucili zabobon i wierzenie (dogmaty wiary) i poznali nas w rzeczywistości, to mogliby tak samo rozmawiać z nami, jak to czynicie wy. My zawsze jesteśmy tacy, jakimi nas widzicie. Jakże pragnęlibyśmy, by cały świat wiedział o tym. Cóż za wrażenie , co za jedność i radość byłaby wówczas.
Tak długo ukrywaliście nas w tajemnicy, że nie jest w ogóle dziwne, że zapanowały zwątpienie i niewiara. Im więcej nastawiacie obrazów i bożków, otaczając nas śmiercią i czyniąc niedostępnymi dla wszystkich, prócz nas samych - tym głębiej będzie padał cień i wkradało się zwątpienie, a brednia będzie się zwiększała coraz bardziej i stawała coraz trudniejsza do przezwyciężenia. Gdybyście śmiało uścisnęli nam dłonie, mówiąc : >my znamy was<, wówczas wszyscy mogliby zobaczyć i poznać nas takimi, jakimi naprawdę jesteśmy. Nie ma żadnej tajemnicy ani wokół nas, ani wokoło tych, którzy byli przez nas kochani, ponieważ kochaliśmy cały świat.
Bardzo wielu widzi tylko tę część mego życia, której finałem było ukrzyżowanie, zapominając o nieporównywalnie dłuższym okresie , mianowicie tym, w którym żyję teraz, nie pamiętając, że człowiek żyje nawet po tym, co wydaje się być gwałtowną śmiercią. Życie nie może ulec zniszczeniu. Ono trwa nieskończenie, a prawidłowo przeżyte - nie zwyradnia się i nie przemija. Nawet ciało może być unieśmiertelnione aż do tego stopnia, że nigdy nie ulegnie żadnej zmianie".

"Dlaczego otaczacie mnie błotem i mrokiem zabobonu ? Dlaczego nie podniesiecie oczu, umysłów i myśli swych ponad to i nie spostrzeżecie czystego pragnienia ? Stwierdzilibyście, że nie ma cudów, nie ma tajemnic, nie ma cierpień, niedoskonałości, dysharmonii i nie ma śmierci prócz tej, jaką stworzył człowiek".

"Chrystus znaczy więcej niż człowiek Jezus, to nie podlega dyskusji. Gdybym tego nie zgłębił i nie osiągnął, nie mógłbym wyjawić Chrystusa. Dla mnie jest to bezcenna perła - stare wino w nowych miechach - prawda, jaką już wielu innych przejawiło i wypełniło swoje ideały, a które tym sposobem wypełniłem i umocniłem także ja.
Z górą pięćdziesiąt lat po ukrzyżowaniu nauczałem i żyłem z moimi uczniami oraz z wieloma z tyc, których głęboko kochałem. W dniach tych zbieraliśmy się w cichym i spokojnym miejscu poza Judeą. Byliśmy tam wolni od ciekawych oczu zabobonu. Tam też wielu zdobyło wielkie dary i wypełniło ogromną pracę.
Zdając sobie wówczas sprawę, że odsunąwszy się na czas pewien byłbym w stanie dosięgnąć wszystkich i tak samo pomagać im - odszedłem. POza tym, miast polegać na sobie samych, oni się opierali całkowicie na mnie. Toteż, by uczynić ich bardziej pewnymi siebie i polegającymi na sobie, niezbędne było, abym ich opuścił. Gdyby żyli ze mną w ścisłej jedności z pewnością potrafiliby znowu odnaleźć mnie, gdyby tego zapragnęli.
Krzyż był początkowo symbolem największej radości, jaką świat kiedykolwiek znał, a założony został w tym miejscu, gdzie człowiek po raz pierwszy zstąpił na Ziemię i dlatego znak ten symbolizuje na Ziemi brzask niebieskiego dnia. Jeżeli zechcecie się cofnąć i prześledzić historię krzyża, to się przekonacie, że w pewnym okresie on zupełnie znika, a później się znów pojawia w postaci człowieka stojącego w przestrzeni w postawie nabożności, z rękami podniesionymi, jakby do błogosławieństwa, a z wolnej nieprzymuszonej woli wysyłającego dary swoje ludzkości i zlewającego łaski na wszystkie strony".

" W sercu pierwszego człowieka zapłonęła, czyli zajaśniała największa cześć dla źródła wszelkiego życia i jego piękna. Piękno i cześć tej czystej duszy jasno świecą w ciągu długich wieków i będą tak jaśniały przez całą wieczność. Kiedy na początku człowiek przyjął życie, doskonale znał źródło i żywił najgłębszą cześć dla tego źródła, które wy znacie teraz jako Chrystusa.
Lecz kiedy się posuwamy ciemnymi korytarzami czasu, widzimy, że się dzielą one na niezliczone sekty, wyznania i dogmaty do tego stopnia, iż zamieniają się w sieć przedstawiającą obraz niewiedzy i zabobonu. I kto - możemy zapytać - podzielił je : Bóg czy człowiek ? Kto jest odpowiedzialny za olbrzymi wir grzechu i dysharmonii, spowodowane przez podział ? Zastanówcie się chwilę i pomyślcie głęboko, następnie zapytajcie siebie : Bóg czy człowiek jest odpowiedzialny za to ? Pomyślcie, czy Bóg zasiada gdzieś w niebiosach, spoglądając na dół, na tę ogromną pajęczynę, zamieniając stan rzeczy tu i tam, wtrącając tego i depcząc tamtego ? Otóż nie ! Jeżeli Bóg jest prawdziwym życiodawcą, to musi być wszechmogącym, wszechobecnym i wszechwiedzącym w Swej niebieskiej wysokości - wszędzie i we wszystkim, dającym życie wszystkiemu, poprzez wszystko i ponad wszystko, inaczej nie byłby prawdziwym dawcą wszelkiego życia. W ten sposób możecie te idee podzielić na niezliczone rozmaitości form, lecz kiedy dojdziecie do ostatniej, zauważycie, że się zetknęliście z tą, która była na początku i że dwie takie stają się cyklem bez końca i początku. Gdyby było inaczej, nie byłoby ani podstawy, ani hipotezy, ani prawdy" - Baird T. Spalding - "Życie i nauka mistrzów dalekiego wschodu".

Książka doskonała i można by cytować każde słowo w niej zawarte ...

Osobiście uważam, że nie powinniśmy dawać się zwariować, bo od tych wszystkich wiadomości (prawdziwych i nie prawdziwych) człowiek zaczyna świrować i we wszystkich przejawach próbuje usilnie dopatrzyć sie spisku. Myśli sobie, że każdy napotkany człowiek chce go wykorzystać i zniewolić, że każda wiadomość w TV jest próbą manipulacji, że Ziemia jest miejscem, gdzie obcy porywają ludzi i przeprowadzają na nich badania itp. duperele, w które jak najbardziej jestem w stanie uwierzyć, ale mam je wszystkie razem wzięte tam, gdzie światło nie dochodzi.
Jak to ktoś już powiedział - wyłączmy telewizor, komputer, radio i żyjmy z dala od informacji. Wyjedźmy gdzieś na dwa tygodnie i zupełnie zapomnijmy o tym, co do tej pory zajmowało nasze myśli. Zajmijmy się czymś, co sprawia nam przyjemność - niech to będzie jazda rowerem, fotografia przyrody, chodzenie po górach itp. ... zobaczycie, że w krótkim czasie "wirus", który daliście sobie wstrzyknąć, zniknie i poczujecie się wolni. Ja rozumiem, czytać takie "newsy", jako ciekawostki, ale jeśli staną się one naszym życiem i jego głównym motywem, to już niedaleka droga do pokoju bez klamek.
A co do rozwoju duchowego, to myślę, że ludzie zawsze będą zagubieni i przestraszeni jeśli nie odnajdą życia blisko Boga. Tęsknota za Bogiem będzie nam towarzyszyć przez całe życie i nieważne w jakich czasach żyjemy. Jeśli ktoś chce mnie zmanipulować, wciskając mi kit, który zacytowałem powyżej i w postaci takiej książki, to ja się godzę i nawet mogę się podpisać, że chcę być manipulowany. Nieważne, czy to New Age, czy też Old Age - I Agree ! Bo uważam, że to jedyna właściwa droga i idąc tylko tą drogą, można doświadczyć uczucia wewnętrznej harmonii i błogiego spokoju, którego nic nie jest w stanie zniszczyć.
Spójrzcie, co się dzieje z wszystkimi rządami na świecie, które kierowane są przez ludzkie ułomne prawo - wszystkie one prędzej czy później upadną, bo człowiek nie powinien kierować i rządzić. Prawo jest jedyne i nie ma znaczenie, czy ktoś w nie wierzy, czy też nie.
Żeby nie zanudzać i nie odbiegać od tematu, zakończę na dziś ...

Jako, że to mój pierwszy post, chciałem powiedzieć, że miło się Was czyta ... czego nie można powiedzieć o innym znanym nam forum.

Pozdrawiam Wszystkich ciepło.

Se7en



Na górę
   
 
 
Post: 18 lut 2010, 1:34 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sie 2009, 21:18
Posty: 142
Se7en pisze:
A co do rozwoju duchowego, to myślę, że ludzie zawsze będą zagubieni i przestraszeni jeśli nie odnajdą życia blisko Boga.


Kawałek "O sztuce miłości" - Erich Fromm. Jeden z pomysłów na 'Boga', powiedziałbym bardziej zakorzeniony w psychice i po części teoriach Freuda. Cytacik przedstawia zmiany Jego postrzegania na przestrzeni czasu, lepsze zrozumienie da przeczytanie całości książki. W skrócie: człowiek podczas rozwoju od niemowlęcia przechodzi przez różne stadia pojmowania miłości - od matczynej (bezwarunkowej) - do ojcowskiej (warunkowej) a potem w szeroko rozumiane 'dalej'.

Cytuj:
Stwierdzono powyżej, że podstawową przyczyną naszej potrzeby miłości jest uczucie osamotnienia i
wynikające zeń pragnienie przezwyciężenia niepokoju wywołanego tym osamotnieniem poprzez uczucie
zespolenia. Religijna forma miłości, ta, która nazywa się miłością Boga, nie jest, używając terminów
psychologicznych, niczym innym. I ona wypływa z potrzeby przezwyciężenia samotności i osiągnięcia zespolenia.
W rzeczywistości miłość Boga posiada tyle różnych właściwości i aspektów, ile ma ich miłość człowieka;
odnajdujemy tu również w znacznej mierze podobne zróżnicowanie.
We wszystkich teistycznych religiach, obojętne, czy są one politeistyczne, czy monoteistyczne, Bóg
reprezentuje wartość najwyższą, dobro najbardziej upragnione. Tak więc swoistość znaczenia Boga zależy od
tego, co dla danego człowieka stanowi owo dobro najbardziej upragnione. Aby zrozumieć pojęcie Boga, należy
rozpocząć od analizy struktury człowieka, który Boga wielbi.
Rozwój rodzaju ludzkiego na podstawie naszych o nim wiadomości można scharakteryzować jako uwalnianie
się człowieka od natury, od matki, od więzów krwi i ziemi. W początkach historii ludzkiej człowiek, mimo że już
pozbawiony pierwotnej jedności z naturą, ciągle jeszcze trzyma się kurczowo tych początkowych więzów.
Powracając do nich czuje się bezpieczny. Wciąż jeszcze odczuwa swoją tożsamość ze światem zwierzęcym i
roślinnym i próbuje odnaleźć tę jedność poprzez ścisły związek ze światem natury. Wiele prymitywnych wierzeń
odzwierciedla to stadium rozwojowe. Zwierzę zostaje przekształcone w totem; podczas najbardziej uroczystych
aktów religijnych albo na wojnach nosi się maski zwierzęce, czci się zwierzę jak Boga. W późniejszym stadium
rozwoju, kiedy ludzka zręczność osiągnęła już poziom rzemieślniczy i artystyczny, kiedy człowiek przestaje być
wyłącznie zdany na dary natury — na owoc, który znajdzie, lub zwierzę, które zabije - człowiek przeobraża się w
boga dzieła swoich rąk. Jest to okres oddawania czci bożkom wyrabianym z gliny, srebra lub złota. Człowiek
przenosi swoje własne siły i umiejętności na przedmioty, jakie tworzy, i w tak wyalienowany sposób czci swoją
dzielność, swoje dobra. W jeszcze późniejszym okresie człowiek nadaje swym bóstwom postać ludzką. Wydaje
się, że mogło to nastąpić dopiero wówczas, gdy w jeszcze większym stopniu uświadomił sobie samego siebie,
kiedy odkrył, że człowiek jest najwyższą i najczcigodniejszą „rzeczą" na świecie. W tej fazie czci
antropomorficznego boga obserwujemy rozwój w dwóch zakresach. Jeden dotyczy kobiecej lub męskiej natury
bogów, drugi stopnia dojrzałości, jaki człowiek osiągnął, określającego zarówno charakter jego bogów, jak i
charakter miłości, jaką ku nim żywi.


I słowa Eckharta wydaje mi się dosyć trafne : „Jeżeli zatem zmieniłem się w Boga i jeżeli On czyni mnie jednością z Sobą, to wówczas gdy żyję według Jego wskazań, nie ma między nami różnicy... Niektórzy ludzie wyobrażają
sobie, że zobaczą Boga tak, jakby On stał tu, a oni tam. ale tak się nie stanie. Bóg i ja jesteśmy jednością.
Poznając Boga przyjmuję Go do siebie. Kochając Boga przenikam Go
"

Taka sobie teoria:

O ile dobrze kojarzę Jezus mówi, że Bóg jest Naszym 'ojcem'. Myślę, że te słowa na podstawie "O sztuce miłości" mogą świadczyć o potrzebie naszego usamodzielnienia, odpowiedzialności i to zadanie jest być może naszą lekcją tutaj na Ziemi (o ile jakieś zadanie i lekcja istnieje).
Makrokosmos ma odpowiedniki w mikrokosmosie, i na odwrót. Czy więc ludzka nazwałbym to "mikropsychika" ma odbicie w Boskiej "makropsychice" świata? Bóg jako 'wszytko' zrodził Nas, byśmy po udanym dojrzewaniu zrodzili kolejne 'wszystko' tworzące 'wszystko' i stajemy się do tego jednością ze 'wszystkim' co ciągnie się w nieskończoność... to już mnie przerasta :stop: . Mogę sobie wyobrazić brak końca takiej egzystencji... ale brak początku niebardzo. Czas to iluzja, świat jest grą pozorów... :so: (?)

Mam nad czym myśleć teraz :uczeń: Wybaczcie za mały offtop, ale tyczy się on ździebko również Jezusa.

_________________
"Wiem, że nic nie wiem..."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lut 2010, 11:08 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Fado pisze:
Ja tez przechodzilam ten proces. Naprawde zadziwiajaca jest wiara ludzi, w to ze Bog- Stworca milardow galaktyk potrzebowal miec syna- czlowieka i to ten czlowiek ma zbawic ludzkowsc. A nie Bog... :roll:

Nie skreślajcie tej historyjki zbyt szybko - między ludźmi a Bogiem, do czasu pojawienia się Jezusa, wytworzyła się kolosalna przepaść - zauważmy, że Jezus przyszedł konkretnie do Żydów, których system wierzeń jest bardzo silnie zhierarchizowany, gdzie nawet kapłani dzielili się na zewnętrznych i wewnętrznych, a rozmawiać ze Świętym Świętych, Arką, materializacją Słowa, mogli tylko najwyżsi kapłani - zwykli ludzie byli tak dalecy od Boga, jakby śmieli się w ogóle do niego zwracać? Jezus był synem boga i jednocześnie człowiekiem - przyniósł na nowo to zerwane połączenie.

Inna rzecz, że gnostycy upatrują w historii Jezusa procesu, który ma się odbyć w każdym człowieku - droga krzyżowa i wszystkie inne wydarzenia z jego życia mają być symbolami przemian zachodzących w człowieku dążącym do pojednania z Bogiem, a śmierć na krzyżu - przybicie przez dłonie i stopy, które są sprawczymi czakramami ciała, a nie jakby logika podpowiadała przez przedramiona, które byłyby w stanie utrzymać ciężar ciała - jest symbolem śmierci ego i oddaniu się we władanie boskiej sile, po której to śmierci następuje zmartwychwstanie człowieka-boga.
Już kiedyś pisałem o tej symbolice - jeśli ktoś zainteresowany, to zapraszam tutaj:
http://davidicke.pl/forum/pytanie-dylemat-t570.html#p4212

Oczywiście, to co się działo 2000 lat temu, czy wtedy było opisane i/lub praktykowane, a to w jaki sposób ewoluowało i do czego doprowadziło to co najmniej dwie różne rzeczy ;) Ale tak jak się to ma w przypadku wydarzeń na świecie oraz ich przedstawienia przez główne i alternatywne media (jeszcze inną rzeczą może być ich faktyczne znaczenie u źródła), tak i historia Jezusa ma co najmniej drugie dno ;) Logika nie jest narzędziem, które pomaga je odkrywać, a przynajmniej nie w pełni.

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 lut 2010, 8:19 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 lis 2009, 11:43
Posty: 371
HHAHAH oby gady zaraz sie nie cieszyly sie z tego teamtu :lol: poraz kolejny religia i jej pokrewne tematy, moga zadzialac jak powinny-czyli poróżnią i pokłucą.
:!: tak naprawde jakie to ma znaczenie co i jak bylo 2000lat temu ? dla mnie.. nie wielkie,bardziej jako ciekawostke traktuje to,bo skoro uwazam sie za kosmiczną cześć Boga z jego "radarem" w sobie,to chyba wiem jak zyc i nie potrzebne mi sa zadne dekalogi,religie i dywagacje trwoniące energie ,zastanawiajac sie jak to bylo wieki temu.

..ale kontynuujcie,jak wam to cos da..ale oby final nie byl smutny :) choc w tych tematach,zdaje sie ze nigdy nie bedzie finalu

co do glównego tematu o krzyżu jako symbolu,to przychylam sie-troche smętna pamiątka po zbawicielu 8-)

_________________
Magnificent Space



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 lut 2010, 15:04 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 lis 2009, 11:43
Posty: 371
Fado-to
Czyli ze mna jest cos nie tak,skoro posiadam ten "radar" to niewiadome ..COŚ ,co w dziecinstwie,gdzie bylem czest o sam,bez opiekonow kierowalo mnie na wlasiwe tory.
super :)
jednak pozostane przy swoim,dywagacje nt. religii(nie mylic z duchowoscia) prowadzą do zwady,zwlaszcza ,jak cytowane są róznie interpretowane teksty z biblli (bo kto mnie przekona ,ze biblia nie jest np.zmajstrowana na potrzeby manipulatora)
ale nie chce odbiegac od glownego tematu w tym wątku.
pozdrawiam

_________________
Magnificent Space



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lut 2010, 8:23 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 29 maja 2009, 19:21
Posty: 285
Jezeli czyjes nauki wnosza cos dobrego do Twojego zycia, to tylko sie cieszyc. Nie jestem przekonana czy czlowiek, produkt wspolczesnego zaklamania, poradzilby sobie z odnalezieniem wlasciwej drogi, bez wskazowek szlachetnych i madrych ludzi,zyjacych w przeszlosci czy terazniejszosci.
Nie ma potrzeby obrzucanie ich blotem, tylko dlatego ze ktos ich "przytulil"do religijnych dogmatow.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 49 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group