Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 17 sie 2017, 18:14

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ] 
Autor Wiadomość
Post: 03 cze 2011, 11:49 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1219
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Witam.

Postanowiłem założyć oddzielny wątek o uprowadzeniach.
W wątku mile widziane materiały i jeszcze milej widziane osobiste komentarze/odniesienia do zamieszczonych materiałów, a nie na zasadzie kopiuj/wklej i idę dalej.
Choć niewątpliwie parę postów na tym forum jest już o uprowadzeniach (np Jim Sparx), to temat zasługuje na oddzielne, zmagazynowane miejsce.
Jako że jestem zwolennikiem przejrzystości i spójności informacyjnej jeżeli ktoś ma tu trollować to niech poprostu omija temat.
Co do autentyczności zdarzeń, w wielu przypadkach termin określony mianem "dowód" powinien być szerszym terminem, niż chcą nam przez lata zaaplikować nawiedzeni-sceptycy.
Osobiście szanuję takich badaczy jak Dr.Karla Turner, Richard Dolan, czy Dr. David M. Jacobs ze względu na ich podejście do tematu i wkład w rozwój tematu.

Pozdrawiam i zapraszam do rzeczowej dyskusji.



---

Na początek materiał graficzny o uprowadzeniu Soni i Miriam, dwójki kobiet (matka+córka), który zapewne interesujący się ufologią znają.
Nie mniej na forum nie widnieją żadne wzmianki o tym, więc zamieszczam.

1. Obrazek

2. Obrazek

3. Obrazek

4.Obrazek

5. Obrazek

6. Obrazek

7. Obrazek

8. Obrazek

9. Obrazek

Obrazek

10. Obrazek

Obrazek

W formie pdf'u : http://chomikuj.pl/Andromedan/Ksi*c4*85*c5*bcki*2c+teksty*2c+dokumenty/UFO/Uprowadzenia/Sonia+i+Miriam+(Puerto+Rico)
(transfer free)


---

Mój komentarz, póki co wstrzymam się.
Tego jest setki jak nie tysiące. Co do powyższego - mam parę własnych spostrzeżeń. Póki co zostawiam.

_________________
Nie.


Ostatnio zmieniony 03 cze 2011, 12:07 przez The Lantian, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 03 cze 2011, 11:49 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 03 cze 2011, 11:55 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1219
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Powielam swój post, kopiując go do tematu, ponieważ nadaje się do tego, a że nie było rozgłosu na tym forum, to ku woli przypomnienia warto go tutaj zamieścić. Nie są to nowe informacje, ale skoro zbieram w jeden temat - to nie pominę tego kontaktowca.

Jim Sparx

Andromedan pisze:

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]


Oczywiście jest i powyżej film na google.video, wrzuciłem w razie czego z youtube'a, dla Waszej wygody bo większość z Was z "tuby" korzysta.


A oto gratis... polecam...


Pozdrawiam.
-=-
http://www.pdf-archive.com/2014/05/30/jims/jims.pdf
podmiana zdjęć na działający pdf/[d66]

_________________
Nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 cze 2011, 12:17 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1219
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Uprowadzenie Dionisio Llanci

Materiały :
(w celu powiększenia kliknąć na obraz lub zapisać jako na dysku)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

---

źródło : Kwartalnik UFO nr. 6

_________________
Nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 cze 2011, 12:33 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1219
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Kolejny materiał...

Tu już sprawa prowadzona przez Dr. Karlę Turner. Uprowadzenie Polly.

Materiał :



---

źródło : Kwartalnik UFO nr. 29

_________________
Nie.


Ostatnio zmieniony 03 cze 2011, 12:35 przez The Lantian, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 cze 2011, 12:33 
Offline
Administrator
Administrator

Rejestracja: 08 kwie 2009, 11:34
Posty: 3170
Obrazek

Ja tylko dodam.

Obrazek
Obrazek

phpBB [video]


więcej u Leszka:
http://forum.swietageometria.info/index.php/topic,191.0.html

więcej u Dana:
http://www.goldenmean.info/dnaring/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 cze 2011, 12:42 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Kiedyś powstały podobne tematy na forum prawda2, jak jeszcze dało się tam "normalnie" podyskutować...
Obrazek http://prawda2.info/viewtopic.php?t=6664
Obrazek http://prawda2.info/viewtopic.php?t=2202



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 cze 2011, 12:50 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1219
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Tak, Redmuluc, takie informacje mile widziane.
Powiązanie z informacjami innych ludzi, chociażby ze świata nauki a tym bardziej geometrii to na pewno pozwali niektórym zaciekawionym pójść dalej w budowaniu big page'u.
W każdym bądź razie trzeba łączyć to wszystko bo w rozsypce wydaje się być nie logicznym i bzdurami.
Dzięki.

---

Kolejny materiał. Tym razem wzięcie Lydii, rozgłośnione przez Constance Clear.


:
http://www.pdf-archive.com/2014/05/30/c ... -lydia.pdf

---

źródło : Kwartalnik UFO nr. 43

_________________
Nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 cze 2011, 13:14 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1219
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Kolejna sprawa, kolejny materiał, jeden z ciekawszych dla mnie.
Przypadek Wanny Lawson, nagłośniony przez Lindę Moulton-Howe.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


---

źródło : Kwartalnik UFO nr. 53

_________________
Nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2011, 16:59 
Właśnie skończyłem czytać książkę Johna E. Macka pt. "Uprowadzeni Bliskie spotkania IV stopnia".
Polecam każdemu chcącemu zgłębić temat.

W skrócie John opisuje "przypadki" porwań parę z iluś tam które zbadał.
Ludzie uprowadzeni są poddawani hipnozie i dzięki temu dowiadujemy się co
dana osoba przeżyła.

Właśnie uderzył mnie fakt że w większości przypadków chodziło o program hodowli hybryd ludzko-szarych.

Po co im to, czy przewidują że po jakimś kataklizmie na ziemi oni zaludnią (To chyba złe określenie) ziemię swoimi hybrydami ?

W każdym bądź razie temat ciekawy i wart drążenia.



Na górę
   
 
 
Post: 04 paź 2011, 21:28 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 wrz 2010, 19:06
Posty: 35
Lokalizacja: Kraków - dawna stolica Polaków
Płeć: mężczyzna
Tekst dostyczy uprowadzenia Xaviera Clarésa Jereza, historia opisana w Magazynie UFO, nr LIPIEC — WRZESIEŃ (1991), ROK II, NR 3 (7)

To jeden z pierwszych tekstów o Obcych jakie przeczytałem w życiu. Miałem wtedy 9 lat, kupiłem w kiosku ww. czasopismo i po przeczytaniu tego wystraszyłem się nie na żarty...

Mam nadzieję, że nikt tego wcześniej nie wrzucił. Miłej lektury.

Cytuj:
Bohaterem jest Xavier Clarés Jerez, dwudziestotrzyletni mieszkaniec Barcelony, urodził się 7 sierpnia 1961 w położonej na południowym wybrzeżu Hiszpanii Almerii. Z zawodu jest fotografem i kreślarzem.

W niedzielę 21 lipca 1985 roku Xavier wyszedł z domu o godzinie 8.00. Oznajmił żonie, że udaje się swoim samochodem, czerwonym Renault–5, zrobić kilka zdjęć w Vallgorguiny, małej wiosce położonej w odległości około 25 kilometrów od Barcelony. Ze sobą zabrał swój najlepszy aparat fotograficzny, trzydziestomilimetrowy, który załadował filmem kolorowym do slajdów o czułości 100 ASA, oraz dodatkowo skonstruowany przez siebie aparat skrzynkowy.
Po około dwóch godzinach spędzonych w Vallgorguinie, wyruszył w drogę powrotną. Dzień był bezchmurny i bardzo piękny.
Xavier zawsze sprawdza i zapisuje przejechane kilometry. Dlatego i tym razem, gdy wrócił do domu zdziwił się, gdy zobaczył na liczniku przejechane 300 kilometrów, zamiast 50. Zbiornik paliwa również został prawie całkowicie opróżniony mimo, że gdy wyruszał był prawie cały pełen. Samochód był cały ubrudzony, koła i podwozie całe w błocie. W całej okolicy, gzie przejeżdżał w tym czasie było wyjątkowo sucho.
Inną rzeczą jaka go zdziwiła by fakt, że wszystkie sklepy były otwarte jak w zwykły dzień, mimo, że była niedziela, jak sądził.
Gdy wrócił do domu, jego zona i brat wyszli mu na spotkanie z wyraźnym wyrazem ulgi na twarzy. Byli zdenerwowani i powiedzieli:
- Gdzie, do diabła, byłeś przez cały ten czas? Gdzie spałeś?
Zdezorientowany zapytał jedynie:
- Dlaczego wszystkie sklepy są otwarte w niedzielę?
- Po pierwsze - odparł brat - dzisiaj jest poniedziałek, a nie niedziela, jest godzina osiemnasta. Szukaliśmy ciebie praktycznie we wszystkich komisariatach w mieście i kilku szpitalach. Baliśmy się, że miałeś wypadek samochodowy!
Nikt z nich nie wiedział co się wydarzyło. Kiedy Xavier zaczął sprawdzać swoje aparaty zauważył, że licznik zdjęć w nowoczesnym aparacie fotograficznym wskazywał, że wykonał ich kilka. To go bardzo zdziwiło, ponieważ nie mógł sobie przypomnieć, aby robił nim jakiekolwiek zdjęcia.
Wiedzionyy wielką ciekawością wywołał slajdy i tu czekała go przerażająca niespodzianka. Ciąg slajdów przedstawiał zielone demoniczne twarze. Mocno zdenerwowany skontaktował się z Carole Ramis, znaną parapsycholog od wielu lat prowadzącą praktykę w Barcelonie. Znała obu braci od siedmiu lat i wiedziała, że są godnymi zaufania, uczciwymi ludźmi bez skłonności do głupich żartów.
Wiedziała też, że Xavier miewał już wcześniej dziwne nocne lub "oniryczne" przeżycia. Na przykład kiedyś nocą odwiedzili go niewielcy wzrostem humanoidzi o klasycznym, znanym ufologom wyglądzie, którzy pokazali mu szereg różnych rzeczy, w tym piramidy. Zawsze czuł, że te istoty są przyjazne i nie zamierzają zrobić mu żadnej krzywdy.
Nie wiemy oczywiście, czy te "wizyty" miały naprawdę miejsce i były "rzeczywiste", czy też były "oniryczne", czyli marzeń sennych. Zdaniem Xaviera istoty te były rzeczywiste.
Widok twarzy na slajdach wykonanych przez Xaviera zaniepokoił Carole Ramis, która zaproponowała mu poddanie go hipnozie w celu ustalenia, co się z nim działo w czasie tych "straconych" 34 godzin. W tym celu zapoznała go ze znanym hiszpańskim parapsychologiem i dyplomowanym hipnotyzerem, profesorem Francisco de Asis Rovatti Heredią, który brał już wcześniej udział w badaniu kilku przypadków wzięć, w tym przypadku Prospery Munoz, która przeżyła wzięcie w wieku siedmiu lat.



Transkrypcja pierwszego seansu hipnotycznego przeprowadzonego przez prof. Francisco de Asis Rovatti Heredię z Xavierem Clarésem Jerezem

Rovatti: Proszę mi powiedzieć, dokąd pan jedzie?
Xavier: Do Vallgorguiny.
Rovatti: Proszę mi powiedzieć, jak przebiega jazda.
Xavier: Jest niewielki ruch... [Długa pauza] Jadę z prędkością między osiemdziesiąt a dziewięćdziesiąt kilometrów na godzinę... [Długa pauza] Mam pełny bak, napełniłem go wczoraj... [Długa pauza] Pogoda jest wymarzona.

Rovatti: Proszę jechać dalej. Chcę, aby opowiedział mi pan teraz o swoim przyjeździe do Vallgorguiny.

Xavier: Wyjechałem z miasta drogą prowadzącą do dolmenu... Widziałem, że zaznaczyli go na drogowskazie, więc skierowałem się w tamtym kierunku... Zdaje mi się, że złapałem gumę...

Rovatti: Zatrzymuje się pan?
Xavier: Nie, to nie guma. Widzę przed sobą jakąś mgiełkę3, ale dokładnie nie wiem, co to. Pogoda jest ładna i słoneczna... [Długa pauza] Robię się bardzo senny i powoli zapadam w sen.

Rovatti: Proszę zasnąć, ale niech pan pamięta, że pan śpi. Proszę teraz przypomnieć sobie swój sen. Proszę przypomnieć sobie swój sen. Jaki? Zaraz będzie pan mógł go sobie przypomnieć.

Xavier: Śpię na ziemi. Nie wsiadłem z powrotem do samochodu... Jakaś ciecz leje się na mnie... jest trochę lepka... ojej... jest okropna... [Długa pauza] Chcę wsiąść do samochodu.

Rovatti: I nie może pan?
Xavier: Nie. Drzwi są zamknięte, a kluczyki są na zewnątrz, ale nie mogę ich znaleźć. Nie wiem, gdzie je zostawiłem... Nie wiem także, dlaczego zaczęło właśnie teraz padać.

Rovatti: Tak! Pada deszcz?
Xavier: No, to, co pada, jest lepkie. To nie woda.
Rovatti: Jest lepkie? Lepkie?
Xavier: Chce mi się spać.
Rovatti: Spać?
Xavier: Nie, nie mogę. To, co kapie na mnie, przeszkadza mi w tym. Jestem pewny, że to nie jest woda... I wszystko zasnute jest chmurami.

Rovatti: Co się teraz dzieje? Przypomina pan sobie?
Xavier: Tak... Całe szczęście, że bagażnik jest otwarty. Teraz robię zdjęcia aparatem skrzynkowym.

Rovatti: Jakie zdjęcia? Proszę powiedzieć, co one przedstawiają?
Xavier: Fotografuję niebo i ten padający deszcz. Obawiam się, że płytki są uszkodzone, a nie chcę wyjmować drugiego aparatu. Mógłby się zniszczyć... Chcę wsiąść z powrotem do samochodu i odjechać stąd...

Rovatti: Co teraz pan robi?
Xavier: Najwyraźniej będę musiał podejść z aparatem skrzynkowym. Chcę także zabrać ze sobą swój drugi aparat, ten nowoczesny. Nie chcę, aby zdjęli go ze mnie... [Długa pauza i ciężkie oddechy] Film, który w nim jest, jest dla mnie bardzo cenny.

Rovatti: Co było dalej? Im więcej pan mówi, tym bardziej pan odpoczywa.
Xavier: Widzę ich.
Rovatti: Jak wyglądają?
Xavier: To nie ci, których zwykle widuję. [Ma tu na myśli istoty, które pojawiają się regularnie u niego w domu] Nie są do siebie podobni ani trochę. Nie podobają mi się ich twarze. Chcę wrócić do samochodu... [Pauza] Nie chcę więcej na nich patrzeć, a poza tym nie widzę powodu, aby iść z nimi.

Rovatti: A teraz co się dzieje?
Xavier: Chcą, abym poszedł z nimi. Chcą zobaczyć, jaki jestem.
Rovatti: Rozumiem.
Xavier: Ale ja nie chcę iść z nimi.
Rovatti: Co robi pan teraz?
Xavier: Nie podobają mi się ich twarze. Każą mi iść. Nie chcę, ale mi każą.
Rovatti: Jak? Jak pana zmuszają? Proszę mi to wyjaśnić.
Xavier: Wydaje mi się, jakby coś mnie ciągnęło... Chcą chyba, abym upadł, ponieważ schodzę w dół zbocza, tam gdzie nie chcę...

Rovatti: Proszę się nie bać.
Xavier: Potknąłem się.
Rovatti: Dopóki jestem przy panu, nic panu nie grozi. Proszę kontynuować.
Xavier: Potknąłem się idąc tym zboczem.
Rovatti: Rozumiem.
Xavier: [Kilka głębokich oddechów] Nie chcę iść tak daleko w dół. [Kilka kolejnych głębokich oddechów] Nie wiem, dlaczego proszą mnie, abym wszedł. Boję się jaskiń. [Dyszy] Z trudem oddycham... Jest okropnie i, co gorsze, nie mogę się obrócić... a oni dobrze się bawią. [Kilka sapnięć]
Rovatti: Dlaczego tak się zachowują?
Xavier: Nie wiem, dlaczego chcą, abym wszedł tak daleko w głąb. Ta jaskinia mnie przeraża. Nigdy w niej nie byłem. Nawet nie wiedziałem, że w ogóle istnieje.

Rovatti: Proszę nam powiedzieć, jak jest oświetlona?
Xavier: Widać... Wpada tu jakieś światło, ale jest dosyć ciemno. Nie chcę się kłaść i odpoczywać. Duszę się. Tu jest mało powietrza. [Głośno sapie]

Rovatti: Spokojnie, spokojnie. Proszę sobie dalej przypominać.
Xavier: Cuchnie.

Rovatti: Czy ten zapach jest panu znany?
Xavier: Nie. [Nadal sapie. Podczas wcześniejszego wywiadu Xavier powiedział autorowi tego raportu, Antonio Riberze, że ten zapach przypominał mieszaninę zapachu zgniłych jaj (siarkowodoru) i palonego koksu.] A poza tym tu jest bardzo brudno. Ściany są lepkie [sic!]. Nie wiem, gdzie jest zaparkowany samochód i gdzie są kluczyki. Trzymają mój aparat skrzynkowy. [Długa pauza przerywana sapnięciami] Nie otworzysz go [lekko ironicznym tonem].

W tym momencie do dialogu włącza się przysłuchująca mu się uważnie Carole Ramis.

Ramis: Kto robi zdjęcia?
Xavier: Próbują otworzyć aparat skrzynkowy i boję się, że zniszczą płytki... Dlaczego są tacy głupi? Czyżby nic nie wiedzieli o materiałach fotograficznych?...

Rovatti: Mogą się zepsuć (zamglić)...
Xavier: Oczywiście, że mogą się zniszczyć. Stanie się to, jak tylko go otworzą... Dzięki Bogu, że tamten powiedział im, aby go nie otwierali... Wygląda na to, że zna się trochę na tym [mówi o jednym z nich].

Ramis: W jakim języku rozmawiają?
Xavier: Takim samym, jak ja. Rozumiem ich doskonale.
Rovatti: Słyszy pan ich głosy?
Xavier: Nie. Czuję je w sobie. [Przypuszczalnie porozumiewają się z nim telepatycznie]
Rovatti: Co chcą z panem zrobić?
Xavier: Chcą, nie wiem dlaczego, coś włożyć w moje ramię. Nie zamierzam oczywiście im na to pozwolić. Jeżeli będą mnie traktowali jak w chwili wchodzenia do jaskini, to tak samo będę stawiał im opór... [Pauza] Nie chcę, aby cokolwiek wkładali do mnie. [Długa pauza z głośnymi głębokimi oddechami] Na pewno wam się nie uda włożyć tego we mnie... A poza tym znam się co nieco na medycznych sprawach. To wygląda jak cewnik... ale nie widziałem, do czego był podłączony... Wcale nie zamierzam pozwolić im wkłuć go w moją żyłę... to pewne, ponieważ muszę wrócić do Barcelony dziś wieczorem. Mam pilną robotę do wykonania i nie mam ochoty zostawać tu. Chcę wyjść z tej jaskini. Muszę wrócić do samochodu... [Pauza] Nie chciałem, aby wkładali to we mnie [niemal płaczliwym głosem].

Rovatti: Wstrzykują coś do ciebie, czy odciągają?
Xavier: Wydaje mi się, że pobierają coś ode mnie.
Rovatti: Tkankę czy płyn?
Xavier: To jest ciecz i napełniają nią... to, co trzymają przede mną... Nie wiem, co to... [Długa pauza. Hipnotyzer pyta w tym miejscu o coś, ale nie słychać tego wyraźnie z powodu głośnych oddechów Xaviera.] Nie podobają mi się. Pod żadnym względem nie przypominają tych, których widuję. Ci są tylko nieco niżsi ode mnie, a ich twarze przerażające.

Ramis: Jak są ubrani?
Xavier: Są mocno pomarszczeni. Nie widać na nich żadnego ubrania.
Ramis: Mają coś na głowach?
Xavier: Ten, który mi to robił [pobierał coś z ciała] ma włosy, ale pozostali nie...
Ramis: Jakiego są one koloru?
Xavier: Szarego... brudnoszarego.
Ramis: Na ile lat wyglądają?
Xavier: Na trzydzieści.

Rovatti: Proszę mnie teraz posłuchać uważnie: Proszę się odprężyć. Kiedy się pan obudzi, kiedy się pan obudzi, kiedy wyjdzie pan z tego stanu, będzie pan doskonale pamiętał twarz jednego z nich i narysuje ją pan. Kiedy wyjdzie pan z tego stanu, będzie pan doskonale pamiętał twarz jednego z nich i narysuje ją pan. Teraz niech się pan dalej odpręży i dalej przeżywa, to co się działo...

Xavier: Są odrażający, jak gdyby lepcy. Nie lubię, jak mnie dotykają. Po ich dotyku czuję się cały lepki... [Długa pauza z bolesnym sapnięciem]

Ramis: Co teraz robią?
Xavier: Dotykają moich rąk... [Długa paua i głębokie westchnienie] Chcę, aby przestali!

Ramis: Dotykają twojej głowy?
Xavier: Nie, głowy nie. Moje ręce... Dlaczego nie mogę poruszyć nogami? Nie mogę usiąść i przyglądać im się... [Ponowne głębokie westchnienia] Ich dotyk jest wstrętny [prawie mamrocząc]... A teraz podłączają coś do mojego ramienia... [Długa pauza i gest zaniepokojenia] Dlaczego nie pozwalają mi wrócić do samochodu?... Teraz nawet nie mógłbym się poruszyć... Nie chcę, aby cokolwiek przykładali mi do ramienia. Będę musiał to narysować. [Przez cały ten czas jego oddech jest utrudniony i wskazuje na przeżywanie bólu.] Nie chcę tego! Kto nas sprowadzi na dół? Nie wiesz... [mówi to, jakby zwracał się do jednej z istot]. Nie potraficie...

Rovatti: [Przerywając Xavierowi] Skąd oni są? Skąd oni są?
Xavier: Dlaczego nie chcą mi powiedzieć? [Wzdycha głęboko] Wiedzą, skąd ja jestem.

Ramis: Dlaczego oni... tobie? [Część pytania jest niezrozumiała z powodu głośnego sapania Xaviera]
Xavier: Taka planeta nie istnieje. Nie wiem o żadnej planecie zwanej Kasjopeja, o której mówisz, ani jakimkolwiek miejscu o tej nazwie... [Pauza i sapanie] Nadal nie rozumiem, co tu robię... ani czego chcecie... [Pauza] Dlaczego tu jestem? Powiedzcie mi... Nie rozumiem tego... Wszystko wydaje mi się coraz bardziej pogmatwane i nie podoba mi się, to co włożyliście w moje ramię! [Energicznie] Jeżeli zostały jakieś ślady, to będą one widoczne! Zresztą i tak mi nikt nie uwierzy. Dlaczego wam tak zależy, żeby nikt mi nie uwierzył? Jeżeli mam być szczery, to i tak nie mam zamiaru nikomu o tym mówić... [Pauza] Pomyśleliby, że jestem stuknięty. A nie chciałbym tego. Zawsze byłem raczej zrównoważony... Nigdy mi się coś takiego nie przytrafiło... Nie mogę uwierzyć, że tu jestem... to musi mi się śnić... Mam nadzieję, że kiedy się obudzę, nie będzie mnie tu... Mnie tu nie ma, a wy nie istniejecie... Nie mogę w to uwierzyć!

Ramis: Robią zdjęcia aparatem skrzynkowym, prawda? Robili je?
Xavier: Fotografują mnie! Po co im to?
Ramis: Robią je pańskim aparatem skrzynkowym?
Xavier: Obydwoma – aparatem skrzynkowym i tym drugim... Widzę, że potrafią się z nim obchodzić... zniszczą go, a on jest przecież taki drogi... Dlaczego chcą mnie sfotografować?

Ramis: Jak to tłumaczą? Dlaczego wstrzykują to do twojego ramienia?
Xavier: Teraz chcą coś wyjąć ze mnie, ale nie wiem, co to takiego... Bardzo się tym interesują... Chcą coś zrobić... drugą osobę taką jak ja. Są stuknięci. Tak, są stuknięci.
Ramis: Czy w tej jaskini są inni ludzie?
Xavier: Mówią, że chcą zrobić drugiego takiego człowieka, jak ja.
Ramis: O... "klona"? Co powiedzieli?
Xavier: Chcą mnie podmienić.
Ramis: Umysłowo?
Xavier: Chcą zrobić drugiego takiego jak ja... a potem pozbyć się mnie. Ale to się im na pewno nie uda, ponieważ moja wola jest silniejsza od ich... Teraz mnie usypiają...
Ramis: To proszę spać.
Xavier: Nie, nie chcę.

Rovatti: Ależ tak... proszę spać, odprężyć się...
Xavier: Nie chcę spać. [Długa pauza] Muszę wracać... Są ludzie, których kocham, i jeśli zrobią mojego sobowtóra...
Rovatti: Mógłby być brany za pana?
Xavier: Właśnie tego chcą!

Ramis: Rozumiem, że pan to Xavier?
Xavier: Oczywiście, że ja to ja. Jestem pewien, że nie uda im się... Nawet gdyby wzięli to ze mnie, nie udałoby im się... Wiem, kim jestem... I wiem, co muszę teraz zrobić...
Ramis: Co pan musi zrobić?
Xavier: Wrócę do samochodu i każę go umyć.

Ramis: Dlaczego? Jest brudny?
Xavier: Tak. Sądzę, że tak.
Ramis: Dlaczego?
Xavier: Nie wiem. Pobrudził się, gdy ta lepka ciecz zaczęła spadać na maskę.
Ramis: Tak?
Xavier: Lubię, kiedy samochód jest czysty.
Ramis: Te ślady są tłuste?
Xavier: Tak, to było tłuste i wstrętne... A na dodatek, zjedli kanapki, które miałem ze sobą...
Ramis: Gdzie? Gdzie je zjedli?
Xavier: Z tyłu za samochodem... Dostali się jakoś do środka. Nie wiem jak, ponieważ wszystko było pozamykane oprócz bagażnika... Są tacy odrażający. Będę musiał uprać pokrowce. Koniecznie będę musiał zrobić to dziś wieczorem. Nie będę spał dziś w nocy. Przez cały czas będę pracował... Jeśli tylko zasnę, to na pewno przyjdą z sobowtórem.

Ramis: Po co im ten sobowtór?
Xavier: Chcą mnie zmienić.
Ramis: Twój umysł?
Xavier: I moje ciało.
Ramis: Całe ciało wraz z umysłem?
Xavier: To ma być ktoś inny w takim samym ciele. Nie chcę, aby to się im udało.
Ramis: Ten drugi Xavier, czy on może być pozytywny, czy...?
Xavier: Nie wiem.
Ramis: Czy negatywny?
Xavier: Jeżeli ten drugi zajmie moje miejsce, to ja umrę. Nie chcę tego.
Ramis: Kto panu obcina włosy?
Xavier: Oni. Nie mogę podnieść głowy...
Rovatti: Dlaczego je obcinają?
Xavier: Chcą je skopiować.
Rovatti: W porządku, Xavier. Odpręż się teraz, odpręż się...
Xavier: Dlaczego chcą skopiować moje włosy?
Rovatti: Czy to ma coś wspólnego z tamtymi twoimi małymi przyjaciółmi?
Xavier: Nie, ci drudzy nie chcą, aby ci to zrobili. Tak mi mówią... Nie podoba im się, to co się dzieje.
Ramis: Ale nie interweniują?
Xavier: To jest porwanie. Nie mogą. Ci nie wpuszczają ich tutaj.

Ramis: Jak pan wychodzi z jaskini?
Xavier: Wyprowadzają mnie.
Rovatti: Jak?
Xavier: Właśnie siedzę w samochodzie.
Rovatti: I dokąd pan teraz jedzie?
Xavier: Ale brak mi włosów... [Pauza] No tak, nie mam kluczyków i nie wiem, jak dostać się do samochodu... Wiem tylko, że za mną jest ten drugi, taki sam jak ja, ale który nie jest mną... Obejrzałem się i zobaczyłem go... siedzi w moim samochodzie...
Rovatti: Gdzie są...
Xavier: Tak.

Ramis: Więc jest jeszcze jeden Xavier, dokładnie taki jak pan?
Xavier: Ubrany jest dokładnie tak samo, jak ja, ale ma długie, nie takie jak ja, włosy. Nie może być moim odbiciem. Mam teraz krótkie włosy i nie wiem dlaczego, jako że nie byłem u fryzjera.
Ramis: Ten drugi Xavier jest razem z panem w samochodzie?
Xavier: Wjeżdżamy na autostradę i właśnie przesiadł się do przodu.
Ramis: Siedzi teraz obok pana?
Xavier: Jest tutaj.
Ramis: Co mówi?
Xavier: Nic. Po prostu śmieje się.
Ramis: Nie pyta pan go o nic?
Xavier: Nie, bo wygląda jak mój bliźniak. Poza tym ubrany jest tak samo, jak ja.
Ramis: Co pan z nim robi. Każe mu pan wyjść?
Xavier: [Z niepokojem] Ale on jest odwrotny. Jest odbiciem.
Rovatti: Jak gdyby widział się pan w lustrze z dłuższymi...
Xavier: Tak, ale on jest żywy!
Rovatti: Co pan z nim robi?
Xavier: Jest tutaj ze mną! Nie widzicie go?
Rovatti: Teraz?
Xavier: Jest ze mną w samochodzie. Siedzimy razem w samochodzie...
Rovatti: Kiedy zamierza wysiąść?
Xavier: Zamierzam zostawić go teraz tutaj, na rogu Vallespir, tak jak mi powiedział.
Rovatti: Vallespir? Na jakim rogu?
Xavier: Na rogu Vallespir i Condes de Belloch.
Rovatti: Rozumiem.
Xavier: Musi iść do swojego domu, a ja do pracy... [Pauza] Co więcej, widziano go, jak wysiadał! [Podekscytowany] Właśnie spotkałem sąsiada...
Rovatti:Tak?
Xavier: Ale nie rozmawiał ze mną ani z nim, poza tym tamten nic nie mówi... Nie wiem, czy w ogóle wie, jak się mówi. Człowieku, nie mogę uwierzyć w to, co się dzieje. To nie może dziać się naprawdę. Na pewno śnię. Na dodatek dzisiaj jest niedziela, a wszystkie sklepy są otwarte. Wie pan? Dlaczego tak jest? Dlaczego sklepy są dzisiaj otwarte?... Jest godzina osiemnasta.

Rovatti: W porządku, Xavier. Niech pan wraca i usiądzie obok mnie.

(koniec zapisu)

Komentarz Antonia Ribery:
"Sobowtór"

Gdy podczas seansu Xavier mówił o swoim sobowtórze sporządzonym przez istoty, które go porwały, Carole Ramis użyła słowa "klon". Jest to jasne, że odnosiło się to do nowej techniki dziedziny inżynierii genetycznej zwanej "klonowaniem", oznaczającej tworzenie jednej lub więcej istot w oparciu o kod genetyczny zaczerpnięty z pojedynczej macierzystej komórki. Nie sądzę jednak, żebyśmy mieli do czynienia z tą metodą w przypadku Xaviera. Uważam, że doszło tutaj do reprodukcji, na co wskazuje obcięcie mu włosów.
Jego włosy zostały tak wyskubane, że musiał następnego dnia udać się do fryzjera, aby doprowadzić je do porządku.
Gdy w pełni zdał sobie sprawę z istnienia swojego sobowtóra, sama myśl o tym fakcie napawała go przerażeniem i jednocześnie oburzeniem. Nieustannie zadawał sobie pytanie: W czym mógł uczestniczyć? Dlaczego go wykonano? W jakim celu?
Można sobie bez trudu wyobrazić, jak bardzo wzrósł jego niepokój, kiedy sąsiad powiedział do niego: "Xavier, po co chodziłeś wokół swojego domu w niedzielę?"
Było to wkrótce po powrocie Xaviera do domu nazajutrz – a jak pamiętamy, wrócił w poniedziałek o godzinie 18, a do wzięcia doszło w niedzielę.
Kilka dni później inny jego znajomy powiedział mu, że widział go na Avenida Marques del Duero, popularnie zwanej "El Paralelo" - ulicy w Barcelonie, na której nie był od wielu miesięcy. Zapytawszy go, jakie miał na sobie wtedy ubranie, znajomy podał mu opis, który odpowiadał ubraniu, które miał na sobie w czasie wzięcia.
Pewnego wieczoru Xavier wybrał się na obiad do swojej ciotki. Widząc go, powiedziała wielce zdziwiona: "Co... to znowu ty! Przecież dopiero co wyszedłeś, mówiąc, że nie zostaniesz na obiedzie..."
Xaviera nie opuszcza ani na chwilę pytanie o to, gdzie aktualnie przebywa jego sobowtór, co w świetle tych wszystkich zdarzeń nie jest wcale takie dziwne.

Komentarz Gordona Creightona
wydawcy Flying Saucer Review:

Jeśli chodzi o problem "sobowtórów", nie muszę dodawać, że nie jest to pierwszy przypadek, o jakim słyszeliśmy. Weźmy chociażby przedstawiany już na łamach naszego pisma [Flying Saucer Review] przypadek Antonia Alvesa Ferreiry.
Od początku dziejów historii spotkać można przykłady obecności tych demonicznych istot pośród nas, które wyczyniają z nami różne dziwne rzeczy. Czy można się dziwić, biorąc to pod uwagę, tak dużej ilości nieporozumień, porażek i katastrof, od których się roi w naszej historii! Wystarczy tylko rozważyć inne możliwości zdarzeń, aby ujrzeć to wszystko we właściwym świetle!
Znanych jest z historii kilka przypadków, kiedy na jej scenie pojawiały się ni stąd, ni zowąd nie tylko "sobowtóry", ale także różni nieznani osobnicy, odgrywając czasami decydujące role w punktach zwrotnych naszych dziejów. I to nie zawsze z pożytkiem dla nas.


Jedna rzecz jest dziwna: jak to możliwe, że na błonie utrwaliło się cokolwiek, mimo iż w grocie panował półmrok? Aparat posiada fotometr, który ustawia przysłonę i czas ekspozycji, a kiedy światła jest za mało unieruchamia aparat. Tu jednak to się nie stało. Aparat zadziałał.

Jeszcze jedna dziwna rzecz wypłynęła na światło dzienne. Otóż okazuje się, że trzy lata temu Xavier odwiedził już ten dolmen (w Vallgorguinie). Wówczas również doszło do wystąpienia w jego pamięci "luki w czasie" od godziny 8.00 do 21.00!
Niezbyt jasno pamięta, co się w ogóle działo tego dnia. Jedynym wyraźnym wspomnieniem jest to, że między godziną 11.00 a 19.00 widział unoszące się w powietrzu na wysokości około 10 metrów nad dolmenem dwa trójkątne światła. Wyższy trójkąt był zwrócony "do góry nogami i wchodził w dolny".
Wszystkie barwy widma świetlnego krążyły od jednego wierzchołka do następnego, okrążając jakby każdy z trójkątów. Na zewnętrznym trójkącie światła przesuwały się w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara, zaś na drugim (wewnętrznym) zgodnie z nim.

"Sobowtóra" Xaviera widziano w sobotę 16 listopada 1985 roku na Paseo de Colón w Barcelonie. Miał na sobie taką samą hawajską koszulę, jaką miał na sobie Xavier 21 i 22 lipca! Wyglądając na strapionego, "sobowtór" stał na przystanku autobusowym.
Dwa dni później, w poniedziałek 18 listopada, zaczął się okres chłodów. Proszę wyobrazić go sobie chodzącego w tym czasie w hawajskiej koszuli.

15 listopada Xavier został poddany serii rutynowych testów psychologicznych. Przeprowadziła je dr Maria Blanch Cardoner w swojej klinice w Barcelonie. Wszystkie testy przeszedł znakomicie. Według dr Blanch IQ (wskaźnik ilorazu inteligencji) Xaviera wyniósł 111, czyli powyżej normy. Stwierdziła ponadto, że jest zrównoważony i spokojny, bez żadnych odchyleń psychotycznych i skłonności do konfabulacji i kłamstw.




_________________
Na tym świecie nie ma prawdy, jest jedynie wiele prawd domniemanych. Każdy człowiek ma swoją własną prawdę lub przywłaszcza sobie prawdę innych ludzi i właśnie dlatego życie polega na ciągłych sprzecznościach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lut 2013, 11:40 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1878
Cytuj:
Film ten koncentruje się na kontrowersyjnym temacie lewitacji z rozszerzeniem na tematy porwań przez UFO. Założenia przyjęte we wspomnianej wcześniej teorii nie mogą być przyjmowane jako pewnik i wymagają dalszych, głębszych badań. Wszystkie rekonstrukcje zdarzeń dokonano na podstawie zeznań naocznych świadków.

phpBB [video]


http://nnka.wordpress.com/2013/02/05/lewitacja-pl/

_________________
Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 kwie 2013, 13:32 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3151
Płeć: mężczyzna
Obcy na wyspie Blount i dziwne "głowy"

Norman R. Chastain, mieszkaniec Jacksonville, z zawodu elektryk kolejowy, pod koniec stycznia 1972 roku, wieczorem w piątek wieczorem pojechał samochodem i łódką kabinową w rejon wyspy Blount położonej w ujściu rzeki St. Johns płynącej na wschód od Jacksonville. Chastain był zapalonym wędkarzem i dla niego Blount była skrawkiem spokojnej wody i miejscem, w którym można jeszcze było złowić dużego czerwonego okonia. Swoją łódź zakotwiczył w odległości 15 metrów od brzegu. Po drugiej stronie wyspy stał na kotwicy pusty statek pasażerski Constitution. W czasie tym była pora przypływu. Noc była spokojna. Czas upływał mu szybko na łowieniu.

Około godziny trzeciej w nocy zauważył niebieskie i pomarańczowe światła nad Narodowym Pomnikiem Fortu Karoliny. Pomyślał, że to zapewne światła ostrzegawcze Mosquita, ale zaraz zmienił zdanie, ponieważ światła te unosiły się na wysokości około 100 metrów nad pomnikiem zmieniając przy tym swój kolor. Zastanawiając się nad tym zjawiskiem uznał to za helikopter policyjny, ale i tym razem nie miał racji, ponieważ nie słyszał żadnego odgłosu.
Nagle światła zaczęły się zbliżać do niego, zatrzymały się na wysokości około 50 metrów nad jego łodzią. Jak dostrzegł Chastain światła znajdowały się na okrągłym obiekcie z kopułą, obiekt ten miał średnice około 25 metrów i wysokość 2,5 metra, kopuła zaś miała wysokość około 1,5 metra. Migające światła znajdowały się na obwodzie obiektu.

- Kiedy zobaczyłem to, wiedziałem, że to UFO, pierwsze w moim życiu, no i byłem oczywiście do pewnego stopnia przestraszony - powiedział. - Nie wiedziałem, co robić, i nie wiedziałem, co to coś może zrobić! Pomyślał, że może wzięto ruchome światła jego łodzi za inny podobnego typu pojazd. Jego łódź miała zainstalowane błyskające i mrugające światła koloru czerwono-zielonego oraz białe światło na dziobie. Pojazd unosił się nad jego łodzią przez około 5 minut, aż do czasu kiedy Chastain wyłączył światła na łodzi. Natychmiast obiekt się oddalił. Pomyślał wtedy, że dziwna przygoda się już skończyła. Dopiero teraz zauważył, że przypływ wyrzucił jego łódź na brzeg. Zeskoczył na brzeg wyspy i poszedł szukać drewnianego drąga, aby zepchnąć łódź na głębsze wody. Ze sobą zabrał latarkę, którą świecił sobie pod nogi Gdy znalazł odpowiedni drąg udał się w powrotną drogę.

- Zatrzymałem się w odległości około 25 metrów od łodzi, aby odsapnąć przez chwilę, jako że drąg był ciężki - powiedział. - Uniosłem znad ziemi światło latarki, aby sprawdzić, czy łódź nadal tkwi w przybrzeżnym mule, i wówczas dostrzegłem na skraju zarośli najdziwniejsze stworzenie, jakie można tylko sobie wyobrazić!

Była to obca istota ubrana w obcisły strój ciemno-srebrzystego koloru i lekko święcący. Stała w wysokich do pasa zaroślach, miała 1,5-1,7 metra wzrostu, krótkie ręce i dużą głowę z wąskimi uszami i lekko zaostrzonym podbródkiem, miała lekko otwarte, wyraźne usta, nieproporcjonalnie duże, wypukłe oczy, które w świetle latarki sprawiały wrażenie szklanych. - Zupełnie nie przypominała człowieka! - powiedział Chastain.

Przez dłuższą chwilę przyglądali się sobie. Nagle istota podniosła lewą rękę, w której trzymała dziwny przyrząd o średnicy 10 centymetrów. Nastąpił błysk białego światła, który niemal go oślepił. Jego ciało zaczął ogarniać paraliż rozprzestrzeniający się od szyi w dół całego ciała.
- Zataczałem się nie mogąc ustać na nogach, w związku z czym położyłem się w wysokiej trawie. Ręce i nogi zdrętwiały mi i stały się bezwładne, tak jak to się czasami dzieje po dłuższym ucisku którejś z kończyn. Chciałem wołać o pomoc, mając nadzieję, że jest jeszcze ktoś na wyspie oprócz mnie i że będzie mógł mi przyjść z pomocą, lecz po namyśle uznałem, że lepiej będzie jednak leżeć cicho, ponieważ przyszło mi na myśl, że to do diabła podobne stworzenie mogłoby podejść do mnie i mnie wykończyć.
Po tym, jak jasny błysk z broni tej istoty oświetlił mu twarz, do włosów i jego ubrania przylgnął bardzo silny, przyprawiający o nudności smród, który „był znacznie silniejszy od smrodu wydzielanego przez skunksa”.

- Przez pierwszą godzinę myślałem, że zginę, ale cały czas modliłem się. W końcu paraliż zaczął ustępować. Stanąłem na czworaka i poczołgałem się do łodzi. Nazajutrz, około południa, osłabienie ustąpiło i znowu mogłem chodzić. Dzień był ciepły. Zobaczyłem łódkę na wodzie - kołysała się w odległości około 15 metrów od brzegu. Drzwi do kabiny były otwarte, a w środku nie było nikogo.
Nie umiał pozbyć się tego smrodu, wymył włosy środkiem dezynfekcyjnym, a w drodze do domu wyrzucił ubranie od przydrożnego rowu. Czuł się prawie normalnie z wyjątkiem uczucia szczególnej lekkości, tak jakby unosił się w powietrzu. Jego dziwny wygląd i zachowanie nie uszły uwadze jego żony.
- Co z tobą, Norman? - zapytała jego żona, kiedy wszedł do domu. - Co się stało?
Nie chciał jej niepokoić opowiadaniem szczegółów swojej przerażającej przygody, ponieważ była lekko schorowana.
- Nałgałem jej trochę. Powiedziałem, że były duże fale i dostałem morskiej choroby. Co więcej, nie powiedziałem o tym zdarzeniu nikomu, ponieważ bałem się, że mnie wyśmieją lub pomyślą, że dostałem bzika!

Nie zdawał sobie sprawy, że to nie koniec tej niezwykłej przygody. Następnego dnia udał się do lekarza zrobić na wszelki wypadek badania kontrolne, bojąc się, że to światło, którym został porażony, mogło dokonać jakichś trwałych uszkodzeń w jego organizmie albo że ten paraliż mógł być wynikiem lekkiego zawału serca. Lekarz uznał, że jest całkowicie zdrowy. Wrócił na wyspę poszukując jakiś śladów, które by mogły potwierdzić tamte przeżycie. Niestety nic nie znalazł. Drewniany drąg leżał tam , gdzie go ostatnio zostawił. Wrócił do pracy, zachowując się normalnie.
Nocami zaczęły się mu śnić dziwne rzeczy, mianowicie obca planeta zamieszkiwana przez dziwne istoty. Nikomu nic o tym nie wspomniał, podobnie jak o wydarzeniu na wyspie Blount.

Niezbite dowody na autentyczność jego przeżycia ujawniły się po trzech dniach od obserwacji i co najciekawsze na jego działce położonej z tyłu za domem. Był koniec stycznia 1972 roku. W pewnej chwili ze snu wyrwał go grzmot pioruna.
- Padało i błyskało, a potem ten sam niesamowity odór, który czułem wtedy, gdy zostałem porażony tamtym światłem, zaczął wlewać się przez okno sypialni. Wyskoczyłem z łóżka, aby je zamknąć, a następnie chwyciłem za broń i nie zasnąłem już do rana, wsłuchując się i węsząc, czy nie dochodzi do mnie ten mdlący smród. Zastanawiałem się, czy było możliwe, aby ta istota mogła mnie zlokalizować po tym, jak opuściłem wyspę.

Tej burzliwej nocy wstawał wiele razy i podchodził do okna, aby zerknąć przez nie. Rankiem szybko się ubrał się i z bronią w ręku ostrożnie uchylił drzwi prowadzące na tył domu, skąd dochodził odór. To, co zobaczył, sprawiło, że przez chwilę wydawało mu się, że postradał zmysły. Tuż za Sea Camper wyrastał z ziemi rząd „głów” cielistego koloru. Wyglądało to jak scena z filmu z gatunku horrorów. Wszystkie te „rośliny” przypominały kształtem obcą istotę, którą spotkał na wyspie, i wydzielały ten sam odór! Trzy z piętnastocentymetrowych głów miały otwarte usta i oczodoły wypełnione białą substancją wyglądającą jak lukier. Wydawały się być wykształcone do końca, podczas gdy dwie pozostałe, mniejsze, przypominały „nowo narodzone niemowlęta z zamkniętymi oczyma”. Przeszył go dreszcz, spojrzał na niebo, a potem na ziemię w poszukiwaniu statku kosmicznego i innych roślin, lecz niczego niezwykłego więcej nie zobaczył. Chciał aby, któryś z sąsiadów to zobaczył, ale żadnego z nich nie zastał w domu, ponieważ pojechali już do pracy. Wrócił do domu, chwycił łopatę i wykopał dwie z większych głów oraz obie mniejsze, po czym wyrzucił je na pobliskie wysypisko śmieci. Następnie zawołał żonę i powiedział jej, aby wyszła z nim na tylne podwórze.

- Mój Boże, to wygląda jak z innego świata! - powiedziała całkowicie zaskoczona.
Postanowił opowiedzieć jej o swojej przygodzie na wyspie Blount, lecz w ostatniej chwili zrezygnował ze względu na stan jej zdrowia, ponieważ zaczęła okazywać jej pierwsze objawy pod wpływem panującego wokół smrodu.
- Idź do domu i wezwij policję! - powiedział do niej. - Powiedz im, że coś dziwnego rośnie na naszym podwórzu za domem.
- A oni powiedzą, że jestem pijana lub stuknięta, kiedy im to opiszę. Różowy diabeł o wielkich oczach, spiczastych uszach i okrągłych ustach i że wydobywa się z niego smród na całe sąsiedztwo? - odrzekła.

Przyznał żonie rację, ale chciał, aby ktoś inny też to zobaczył. Wziął łopatę i wykopał pozostałe rośliny, następnie wsiadł do samochodu i pojechał do siedziby gazety w Jacksonville z jedną „głową” na podłodze z przodu samochodu.
- Musiałem jechać z głową wystawioną na zewnątrz samochodu, ponieważ ten smród wręcz mnie obezwładniał - powiedział. - Kręciło mi się w głowie i zaczęło ogarniać mnie to samo uczucie bezsiły, które opanowało mnie na wyspie. Bałem się, że ogarnie mnie paraliż, zanim dotrę do siedziby gazety.
Wiele nie brakowało, aby zderzył się z innym samochodem. Gdy silnie zahamował "głowa" uderzyła o ostra krawędź i zaczęła z niej wypływać czerwona substancja przypominająca krew.

Opowiedział o roślinie redaktorowi gazety, nie wspominając o przygodzie na wyspie. Redaktor spojrzał na niego podejrzliwie.
- To wszystko prawda, czy też golnął Pan sobie co nieco?
- Jestem niepijący - odrzekł Chastain - ale ta rzecz, która jest teraz w moim samochodzie, odurzyła mnie swoim odorem!
Zaraz udali się do samochodu z grupą reporterów. Jeden z nich oglądając "głowę" rzekł: - Zajrzyjcie jej do ust! To ma nawet małe zęby!
Żaden z redaktorów nie mógł zidentyfikować tego, ponieważ nigdy czegoś takiego nie widzieli.

Chastain udał się do Seaboard Coast Line Railroad Company, gdzie również żaden z jego współpracowników nie mógł tego czegoś zidentyfikować. Na widok „głowy” brygadzista John Ellis powiedział: - Mój Boże, czy to to tak śmierdzi?
- Spójrzcie na tę czerwoną substancję wyciekającą z tyłu głowy! - powiedział hydraulik Clyde Schramm.
Po kilkudziesięciu godzinach "głowy" skurczyły się do rozmiarów piłek kauczukowych, podobnie jak te, które Chastain wkopał z powrotem w miejscu, w którym poprzednio rosły, aby zobaczyć, co będzie dalej, ale nic już nie wyrosło.

W kilku laboratoriach są podawane różnym testom i badaniom próbki gruntu, pobrane z różnych głębokości, z podwórza Chastina oraz z wyspy.
Badania wstępne wykazały, że ziemia z podwórza zawiera fungi hyphae, czyli włókna korzeni grzybów, i jest nadzieja, że znajdujące się w niej zarodniki rozwiną się w komorze wilgotnościowej ustawionej na warunki podobne do tych, które panowały w nocy poprzedzającej ich wzrost.

Czym one są?
Może pozaziemskimi zarodnikami zasianymi w ziemskiej glebie?
Warto zastanowić się również nad innymi możliwymi hipotezami. Jedną ze wskazówek może być silny fetor wydzielany przez „głowy”.

Luis C.C. Krieger w "Przewodniku po grzybach" pisze, że cała gama grzybów pod nazwą "stinkhorns" „śmierdziorożki”) wydziela „nieznośny smród przypominający zapach sera «Limburger» zwielokrotniony do n-tej potęgi". Odór ten przywabia muchy, które roznoszą następnie na swoich ciała ich zarodniki. Muchy składają na nich jajeczka, dzięki czemu ich larwy wgryzając się w ich tkanki mają dostęp do pokarmu. Powstałe w tkance śmierdziorożków w wyniku ich żerowania kanaliki tworzą różnorodne wzory, zaś niektóre z nich wydzielają po ich nacięciu lub rozdarciu czerwoną, podobną do krwi ciecz. Czy wyklucza to jakikolwiek związek między obcą istotą z wyspy a dziwacznymi roślinami na podwórzu Chastaina? Może świadek po prostu wdepnął w kolonię śmierdziorożków na wyspie, przeniósł na swoich butach lub ciele ich zarodniki do swojego domu, gdzie następnie, kilkanaście dni później, wyrosły one z ziemi dzięki sprzyjającym warunkom atmosferycznym.

Specjaliści pracujący nad tym przypadkiem nie mogą dojść do wspólnych wniosków. Prawdopodobieństwo, że czerwie zjedzą dokładnie ten sam rodzaj śmierdzioróżka można by nazwać zbiegiem okoliczności, lecz szansa, że zostaną one zjedzone w dokładnie ten sam sposób, w wyniku czego uzyskają ten sam kształt, wyraża się ułamkiem, w którego mianowniku jest liczba astronomicznie wielka. Szansa, że grzyby mogłyby przyjąć kształt przypominający istotę z wyspy, jest również znikoma. Interesujące jest to, że "głowy" wyrosły w pobliżu miejsca, w którym Chastain spuścił wodę z Sea Camper, która być może została napromieniowana przez unoszącego się nad łódką NOLa.

źródło plus inne przykłady:
http://pufoc.republika.pl/fakty_blount.htm

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 maja 2013, 20:38 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 cze 2012, 16:25
Posty: 93
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
The Lantian czy mógłbyś uzupełnić skany których linki już wygasły? Na początek szczególnie chodzi mi o te z opisem przyadku Jima Sparksa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 maja 2013, 20:46 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3151
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Kontrowersyjne uprowadzenia

Opisane poniżej bliskie spotkania trzeciego stopnia (typ G) to jedne z najdziwniejszych przypadków jakie zostały zarejestrowane w światowej ufologii.

Wrzesień 1961, około północy, Whitfield, New Hampshire.

Uczestnikami przedziwnego wydarzenia było międzyrasowe małżeństwo z New Hampshire, Betty i Barney Hill. Jechali właśnie do domu autostradą numer 5 przez Góry Białe, gdy nagle zobaczyli dziwne światło na niebie, poruszające się po linii łamanej. Leciało ono za nimi przez kilka mil. Barney wysiadł z samochodu i obejrzał przedmiot przez lornetkę. Zobaczył pojazd w kształcie dysku, wielkości około dwudziestu metrów, z czerwonym światłem i rzędem okien z boku. Przerażona para szybko odjechała. Usłyszeli wówczas dziwne, brzęczące odgłosy i stwierdzili, że samochód wibruje. Nagle poczuli senność, a gdy wrócili do normalnego stanu, stwierdzili, że znajdują się pięć mil na południe od miejsca dziwnego wydarzenia. Zauważyli także, że upłynęły już dwie godziny.

Hillowie nikomu nie opowiedzieli o swojej przygodzie, poza kilkoma znajomymi, ale zadziwiająca luka w pamięci wywołała u Barneya rozstrój nerwowy, a nawet wrzód żołądka. Betty miewała przerażające sny o statkach kosmicznych. Barney rozpoczął leczenie psychiatryczne i w rezultacie w grudniu 1963 roku trafił do znanego psychiatry doktora Beniamina Simona. Po dwóch miesiącach doktorowi Simonowi udało się rozwikłać tajemnicę po wprowadzeniu pacjentów w stan głębokiej hipnozy. Badano ich oddzielnie, jednak opowiadania, których wysłuchano, nie różniły się od siebie znacząco.

Podczas hipnozy przypomnieli sobie, że gdy brzęczenie ustało, znaleźli się na bocznej drodze, gdzie zatrzymała ich grupa humanoidów. Zostali przez nią wciągnięci po rampie na pokład statku kosmicznego. Porywacze byli niewysocy (poniżej półtora metra), mieli szarawą skórę, duże, skośne oczy, prawie niewidoczne nosy i szczeliniaste usta. Ich głowy były trójkątne, duże czaszki zwężały się stopniowo w spiczaste brody. Istoty komunikowały się między sobą, wydając dziwne dźwięki, które w jakiś dziwny sposób tłumaczone były w myślach Hillów na angielski.

Zaprowadzono ich do oddzielnych, jaskrawo oświetlonych „pokojów badawczych" i położono na „stołach operacyjnych". Stworzenia zbadały pachwinę i sztuczne zęby Barneya. Od Betty pobrano próbki włosów, paznokci, a badający osobnik się zaskoczony, kiedy jej naturalnych zębów nie udało się wyjąć tak jak Barneyowi. Następnie poinformowało badanych, że zapomną o zdarzeniu, i wrzucono ich na powrót do samochodu.

Należy zauważyć, że wielu psychiatrów nie akceptuje regresji hipnotycznej jako skutecznej metody uzyskiwania wiarygodnych dowodów.


5 listopada 1975, dzień, Snowflake, Arizona

Travis Walton, lat dwadzieścia trzy, jechał razem z sześcioma innymi członkami prywatnej ekipy drwali ciężarówką, kiedy nagle wszyscy spostrzegli pojazd w kształcie talerza, wiszący w powietrzu około dwudziestu metrów od drogi. Zatrzymali się, a Walton wysiadł i podszedł do obiektu, który zaczął się poruszać, wydając „brzęczący, wysoki" dźwięk. Walton przykucnął za belką. Wówczas uderzyła go wiązka światła z dolnej części UFO i, zgodnie z raportami świadków, „odrzuciło go na kilka metrów do tyłu". Sam zainteresowany stwierdził później, że „poczuł rodzaj szoku elektrycznego i stracił przytomność". Pozostali w panice odjechali ciężarówką „tak szybko, jak tylko mogli".

Pięciodniowe poszukiwania Waltona przez oddział policji szeryfa nie dały rezultatu. Krewni znaleźli go w budce telefonicznej przy autostradzie, skąd do nich zadzwonił.. Stwierdził potem, że przez cały ten czas przebywał na pokładzie UFO, choć przytomny był tylko przez kilka godzin. Obudził się w pokoju o metalowych ścianach, który wziął za „szpital". Jego koszula była rozpięta, a na klatce piersiowej leżało „coś", co nie było nigdzie przymocowane. Zobaczył trzech „obcych" o wzroście około półtora metra, łysych, o kredowobiałej skórze, niewielkiej twarzy, której większość zajmowały duże, brązowe oczy, ubranych w pomarańczowo-brunatne kombinezony. Przerażony, zrzucił z siebie przedmiot i odepchnął „obcych", a oni opuścili pokój nie mówiąc ani słowa. Następnie wszedł osobnik o bardziej „ludzkim" wyglądzie, ubrany w biały uniform i „przezroczysty, kulisty hełm". Miał około metra osiemdziesięciu centymetrów wzrostu, „jasnobrązowe włosy" i „zielono-orzechowe oczy". Uśmiechał się spokojnie, patrząc na szarpiącego się Waltona.

Zaprowadził go do mniejszego pokoju „piętro niżej", gdzie trzech innych „ludzkich" nałożyło mu na twarz przezroczystą, miękką, pasującą jak ulał maskę z przyczepioną czarną kulką, „podobną do maski tlenowej", ale bez rur. Walton stracił przytomność i obudził się na środku autostrady, widząc jak UFO wzlatuje prosto w górę".

Zdania ekspertów od UFO są podzielone co do autentyczności opisywanych zdarzeń. Travis Walton jeszcze przez długi okres borykał się z problemami emocjonalnymi co może świadczyć o prawdziwości jego zeznań.


15-16 października 1957, 1:00, w pobliżu San Francisco de Sales, stan Minas Gerais, Brazylia

Antonio Villas Boas, lat dwadzieścia trzy, brazylijski prosty rolnik, często pracował na swojej farmie nocą. Wieczorami 5 i 14 października obserwował wraz z bratem dziwne, jasne światła, latające im nad głowami, za pierwszym razem nad domem, za drugim razem nad polem.

Nocą z 15 na 16 października Boas orał ziemię traktorem, kiedy około 1:00 zobaczył „jaśniejący, jajowaty przedmiot, lecący w jego kierunku z przerażającą szybkością". Statek kosmiczny mający około dziesięciu metrów długości i siedmiu szerokości przez chwilę unosił się bezpośrednio nad nim, a potem wylądował tuż obok. W chwili gdy spod maszyny wyłoniły się trzy nogi, na których spoczęła, światła i silnik traktora zgasły. Następnie z UFO wysiadł o czterech humanoidów w hełmach, którzy wciągnęli go siłą po drabinie na pokład statku.

Przeprowadzono go przez kilka pokoi o „wypolerowanych, srebrzystych metalowych ścianach", oświetlonych fluoryzującymi, białymi lampkami. Jeden z pokoi wyposażony był w „dziwnego kształtu" stół i klika obrotowych krzeseł z białego metalu. Porywacze ubrani byli w jasnoszare, ciasne kombinezony. Razem z hełmami byli mniej więcej tego samego wzrostu co Boas (metr sześćdziesiąt pięć centymetrów). Od hełmów, przez które nie było widać twarzy poza dużymi, niebieskimi oczami, odchodziły „po trzy okrągłe srebrzyste rury", dochodzące do uniformu. Choć Boas nie stwierdził na kombinezonach żadnych „garbów" ani wybrzuszeń, mogących stanowić aparat oddechowy, wydawały się one pokrywać ciała pasażerów UFO całkowicie, od stóp do hełmów.

Wprowadzono go do małego pokoju, w którym stała jedynie duża „kanap", pokryta grubym, miękkim materiałem. Porywacze przystawili do jego brody grubą, gumową rurkę, prowadzącą do dużej butli i pobrali mu krew. Operacja ta pozostawiła blizny, widoczne jeszcze kilka tygodni po incydencie. Pasażerowie UFO wydawali się niezdolni ani do porozumiewania się z Boasem, ani nawet do rozumienia go, a między sobą komunikowali się za pomocą dziwnych, „szczekliwych" odgłosów.
Przygotowując Boasa do następnego etapu eksperymentów, humanoidy siłą rozebrały go do naga i natarły płynem. Wówczas do pomieszczenia weszła „kobieta", także całkowicie naga. Jej włosy były jasne i sięgały do połowy szyi, skóra biała, oczy duże, niebieskie i skośne. Sięgała Boasowi tylko do ramienia i miała wąskie wargi, mały nos i uszy, wąskie biodra, wysokie i szeroko rozstawione piersi", szerokie uda, normalne palce, stopy i paznokcie. Najdziwniejsza była jej trójkątna twarz, zwężająca się gwałtownie w spiczasty podbródek. Również niezwykły był krwistoczerwony kolor jej włosów łonowych i pod pachami. Mimo to Boas opisał jej ciało jako znacznie piękniejsze niż jakiejkolwiek kobiety, którą znałem dotychczas".

Odbyli stosunek płciowy, który Boas opisuje „normalny akt (...) zachowywała się dokładnie tak jak każda inna kobieta". Przed odejściem pokazała palcem na swój brzuch, potem na Boasa i w górę, w kierunku nieba, co on zrozumiał jako odniesienie do ich przyszłego pozaziemskiego dziecka. „Potrzebny im byłem jako dobry ogier, by poprawić rasę" stwierdził później.

Oddano mu następnie ubranie i jeszcze raz oprowadzono po statku, po czym wypuszczono na zewnątrz, a UFO wzniosło się i „odleciało jak pocisk" poza zasięg wzroku. Boas, który na jego pokładzie spędził ponad cztery godziny, opowiedział swoją historię najpierw brazylijskiemu dziennikarzowi, a potem od przysięgą doktorowi Olavo Fontesowi z Rio de Janeiro. Został przez nich dokładnie przepytany, ale ani na jotę nie odstąpił od swojej wersji. Lekarska analiza doktora Fontesa wykazała możliwość skażenia promieniotwórczego organizmu Boasa, a także autentyczność blizny na jego brodzie.

edit 30/5/2014 -źródło:internet

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 maja 2013, 16:54 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 sty 2012, 18:23
Posty: 81
Po co uczyć kogoś "swojego" języka jeśli równie dobrze można się porozumieć telepatycznie, wtedy żaden język nie jest potrzebny, nawet słowa. Poza tym jak tak daleki przodek jak sprzed kilku wieków miałby być podobny do tego człowieka, którego porwano. Dzieci, do rodziców, rodzeństwo, nawet wnuki są często bardzo podobne do przodków, no ale już w którymś pokoleniu wyglądamy zupełnie inaczej. Jakoś mi śmierdzi ta opowieść.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 cze 2013, 17:28 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3151
Płeć: mężczyzna
Budd Hopkins - wzięcie Lindy Cortile

http://pl.scribd.com/doc/148003492/budd ... dy-cortile

albo



inne info na temat Lindy:

http://paranormalpl.wordpress.com/2009/ ... apolitano/

http://infra.org.pl/fenomen-ufo/histori ... napolitano

ogólnie o wzięciach - wywiad z dr. Karlą Turner :

dr-karla-turner-wziecia-wywiad-t2012.html

-=-

Budd Hopkins Hears of New Danger in the Linda Cortile UFO Abduction Case [eng]
29 mar 2011

phpBB [video]


-=-

Lawrence J.Fenwick ,Harry Tokarz,Joseph Muskat
Wzięcie kanadyjskiego Zespołu Rockowego


http://pl.scribd.com/doc/148151352/Wzie ... -Rockowego

albo




-=-

Donald M.Ware , Robert E.Reid - wziecie Elizabeth Richmond

http://pl.scribd.com/doc/148404770/Dona ... h-Richmond

albo



-=-

Sal Amendola - wlasna relacja Lindy Cortile

http://pl.scribd.com/doc/148578826/Sal- ... dy-Cortile

pdf do odczytu online/pobrania [trochę waży,a cała reszta tutaj będzie trudna z czasem do wyświetlenia] :

http://www.pdf-archive.com/2013/06/18/r ... ortile.pdf

-=- 21.06:

Coral i Jim Lorenzen - wziecie Carla Higdona

http://pl.scribd.com/doc/149182464/Caro ... la-Higdona

albo



o autorach - eng:
http://www.noufors.com/Jim_and_Coral_Lorenzen.htm

http://rense.com/general62/lest.htm

-=-

edit 26.06 :

George C. Andrews – „Wzięcie młodej matki”
Gordon Creighton, Charles Bowen - „Wzięcie Dionisio Llanci”
Bronisław Rzepecki - „Bliskie spotkanie III stopnia nad jeziorem i w mieście”
Luiz do Rosario Real - „Wzięcie José Inacio Alvaro”
Gordon Creighton - „Wzięcie Antônia Nelso Tasci”
W.D. Musinskij - „Dziwne spotkanie na Syberii”
Hulvio Brant Aleixo - „NOLe, dżiny i złośliwe duchy”
Walter Rizzi - „Bliskie spotkanie w Dolomitach”
Jane Guma - „Bliskie spotkanie z UFO w Argentynie”
Denise Lacanal, Theodore Revel - „Bliskie spotkanie w pobliżu Narbonne”
Edith Fiore - „Potrzebujemy cię jako łącznika”
Witold Wawrzonek - „Incydent emilciński”
Donald M. Ware, Robert E. Reid - „Wzięcie Elizabeth Richmond”

do pobrania .zip z plikiem html
:
http://microleonardo.w.interia.pl/ce3.zip


:uśmiech:

-=-
i oczywiście Książka:
projekt-taken-inside-the-alien-human-abduction-agenda-pl-t13280.html

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 lis 2013, 12:21 
Nie Uwierzysz. Dziwne znamiona na ciałach kobiet.
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 04 lis 2013, 17:41 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 778
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
The Fenton Perspective - James Bartley


phpBB [video]



W tym wywiadzie bartley dość zwięzłe wyjaśnia pewne seksualne aspekty nocnych wizyt.

Między innymi istoty te oprócz technologicznych możliwości ingerencji po prostu mogą przyjść i gwałcić kobietę- tak doskonale mają opanowaną zdolność przechodzenia przez bariery wibracji rzeczywistości i kontrolują wibrację własnego ciała, że kobieta może nie widzieć wizualnie napastnika ale czuć....go w sobie- nawet jak się rękoma zasłania.

Niektóre kobiety to przyjmują nawet jako coś pozytywnego- duchowe przeznaczenie itp. Szczególnie że tego typu sexualne spotkania powodują extatyczne orgazmy, którym towarzyszy wzniesienie kundalini i zwiększenie- ( z reguły i tak już aktywnych) zdolnosci parapsychicznych- dotyczy to głównie kobiecych Milabów- w celu wykorzystania tej zwiększonej aktywnosci do pewnych operacji militarnych - np zdalnego widzenia itp. Moze jeszcze cos dotłumaczę z biegu .



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2013, 5:03 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 316
Te uprowadzenia, z tego co się orientuję, są prawie w 100% robione przez cywilizacje STS współpracujące z Reptilianami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 lis 2013, 11:48 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 cze 2012, 16:25
Posty: 93
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Czy oglądał już ktoś? http://www.hiddenhandthemovie.com

phpBB [video]


Wywiad z twórcą:

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lis 2013, 12:16 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 sie 2013, 11:50
Posty: 89
Płeć: mężczyzna
Jak czytam ,że największym problemem na ziemi jest przeludnienie to jest to dla mnie ewidentna manipulacja NWO.
Tak więc dla mnie Jim Sparks to człowiek który świadomie lub nie propaguje idee globalistów

:?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 maja 2014, 15:23 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3151
Płeć: mężczyzna
Ralph Noyes :
Wzięcia - groza która nadchodzi
UFO nr 29 ,1/1997
[taką formę czasopisma posiadam na dysku,po obróbce.Jest to czytelne]


:
http://www.pdf-archive.com/2014/05/29/2 ... aralph.pdf

-edit 03/06/2014

Budd Hopkins & Lt Col Corso at San Marino, 1998 v3
phpBB [video]


A Key Witness in the Linda Cortile UFO Abduction Case rev 022214
phpBB [video]


1996 Symbols Revealed as Evidence of Alien Abduction rev 022014
phpBB [video]

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 lis 2015, 13:35 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3151
Płeć: mężczyzna

http://www.pdf-archive.com/2015/11/29/m ... ermind.pdf

właściwie każdy podobnego rodzaju był takim,niepokojącym,niewytłumaczalnym.
W nagłówku artykułu jest ciekawe stwierdzenie:
"Zagadką pozostaje to,co obcy nazwali działaniem duszy matki"
Czyli co? Zanim przyszła na ten Świat wyraziła na to zgodę?
Tak wynika,zresztą w wielu przypadkach się to właśnie tak odbywa,podróżnicy wszelacy Mruga

Niepokojące Kontakty
Autorem artykułu był Kazimierz Bzowski
/Rok 1994,numeru miesięcznika nie odnotowałem podczas wydzielenia z całości/

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2015, 14:50 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3151
Płeć: mężczyzna
Wzięcie księdza Poltanoviciusa
Nieznany Świat nr 2/1995.
Normalnie,wzięli księdza :o
...ale bez jajków-to też człowiek,zdarzyło mu się "jutro". :tak:


http://www.pdf-archive.com/2015/12/07/z ... siedza.pdf

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 kwie 2017, 2:23 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 sty 2015, 1:52
Posty: 10
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: k/Poznania
Zróbcie listę z tytułami, autorami, nazwami źródeł, nr czasopism. Sobie wyszukam, kupię i uzbieram wszystkie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group