Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 sie 2019, 19:39

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Ufność
Post: 01 sty 2013, 19:24 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
25 Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to, co macie jeść i pić, ani o swoje ciało, czym się macie przyodziać. Czyż życie nie znaczy więcej niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie?
26 Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichrzów, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one?
27 Kto z was przy całej swej trosce może choćby jedną chwilę dołożyć do wieku swego życia?
28 A o odzienie czemu się zbytnio troszczycie? Przypatrzcie się liliom na polu, jak rosną: nie pracują ani przędą.
29 A powiadam wam: nawet Salomon w całym swoim przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
30 Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, to czyż nie tym bardziej was, małej wiary?
31 Nie troszczcie się więc zbytnio i nie mówcie: co będziemy jeść? co będziemy pić? czym będziemy się przyodziewać?
32 Bo o to wszystko poganie zabiegają. Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie.
33 Starajcie się naprzód o królestwo <Boga> i o Jego sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane.
34 Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy

Ciekawi mnie czy i wy dochodzicie z wiekiem do konkluzji, że duchowość działa zawsze na naszą korzyść. Wprawdzie czasami takie działanie przyjmuje postać „ojcowskiego klapsa”, jednak zawsze ostateczna wymowa i ostateczny skutek ingerencji z góry jest pozytywny – tzn sprzyjający poznaniu prawdy o sobie. Proszę nie traktować użytego przeze mnie terminu „duchowość” jako oznaczenia jednostkowych bytów (aniołów itp.) duchowych, ale jako ogólną siłę sprawczą zdarzeń. W tym świetle, zaprezentowany na wstępie fragment ewangelii Mateusza wygląda wyjątkowo prawdziwie. Jednak nie pragnę snuć tutaj opowieści o indywidualnych relacjach jednostki z duchowością ale zmierzyć się z relacjami rasy ludzkiej i duchowości.
Na stronach naszego portalu wyjątkową pozycję zajmują informacje o wrogich nam ludziom działaniach realizowanych przez obcą rasę. Działania te układają się w dość spójną koncepcję, w której Ziemia jest dojarnią energii emocjonalnej. W świetle mojej własnej ufności w duchową opiekę nad jednostką, zastanawiam się jak taki stan rzeczy może trwać już tysiąclecia bez pozytywnego (dla naszej rasy) przełomu. Jak to jest możliwe, że jednostka może być otoczona wszechstronną opieką, natomiast zbiorowość już takowej opieki nie otrzymuje. Albo czegoś w duchowej moralności nie pojmuję, albo procesy zdobywania kolejnych poziomów samoświadomości przez społeczność planety są obliczone na dziesiątki tysięcy lat i dlatego nie dostrzegam (tak łatwych do wyłapania w moim życiu) cyklów zdobywania samoświadomości i jej wykorzystywania w praktyce. Ku tej drugiej opcji skłoniła mnie ostatnio lektura książki pt „Płytki umysł – jak Internet wpływa na nasz mózg”. Główny temat tej książki, pokazujący proces spłycania naszej uwagi i jakości odbioru bardziej subtelnych przekazów przez intensywne korzystanie z internetu jest dość oczywisty i nie poruszył mnie tak, jak wątek poboczny – opis rozwoju środków przekazu informacji na przestrzeni dziejów w kontekście ich wpływu na funkcjonowanie mózgu. Na przestrzeni czasu od ludów pierwotnych do chwili obecnej, przekazywanie informacji ewoluowało od czysto werbalnej, do prawie wyłącznie literalnej obecnie. Kiedyś zabezpieczanie informacji w pamięci zabierało całkiem spory zakres możliwości mózgu, spłycając nasze możliwości poznawcze. Z biegiem czasu i wraz z rozwojem piśmiennictwa ( w tym dostępności informacji), obszary mózgu wcześniej wykorzystywane do zapamiętywania danych, mogły przestawić się na bardziej dokładne, subtelne poznawanie zjawisk, świata i siebie. W ciągu ostatnich 300 lat procesy te znacznie przybrały na sile. Obecnie, już w czasie jednego pokolenia dochodzi do kilku rewolucji myślowych, przewracających stare i niedokładne stereotypy opisu naszej rzeczywistości. Uważam, że nasza ludzka świadomość (wbrew temu co promuje Easy Russian) bardzo mocno poszła do przodu. Wystarczy zresztą poczytać trochę literatury XIX wiecznej aby zobaczyć jak bardzo w porównaniu do obecnego stanu było wtedy uproszczone widzenie rzeczywistości. Postęp ten dokonał się poprzez niezliczone próby i błędy. Najważniejsza zmiana, jaka się dokonała polega według mnie na upowszechnieniu wiedzy. Kiedyś, wiedza świata skupiała się w umysłach nielicznych jednostek. Teraz przynajmniej 5% populacji posiada wiedzę dostępną na naszym poziomie rozwoju. W przeliczeniu na jednostki wzrost ten wygląda wyjątkowo imponująco – od powiedzmy 100 osób w dawnych wiekach do kilkuset milionów obecnie. Tym samym nasza świadomość zbiorowa znalazła się na ścieżce szybkiego wzrostu. Wiedza wiedzy nierówna, powie ktoś i będzie miał sporo racji, bowiem oficjalna wiedza naukowa odrzucając istnienie rzeczywistości duchowej, sama skazuje siebie na zabrnięcie w ślepy zaułek. Jednak rozwój świadomości ludzkiej w kierunku rzeczywistości duchowej, jakkolwiek oczywisty jako naturalna konsekwencja poznawania coraz subtelniejszych praw naszej rzeczywistości, może być zablokowany przez działania obcej rasy, chroniącej swoje własne interesy.
Do tej pory „dojarnia” dostarczając „hodowcom” coraz więcej energii o coraz wyższej wartości (wynikającej z coraz bardziej subtelnych doznań), doznawała jednocześnie własnego rozwoju świadomości. Podejrzewam, że „hodowcy” stymulowali nasz rozwój dla uzyskania lepszego plonu, tym samym wpisując się w ogólny rozwój świadomości wszechświata. Jednak, jeżeli ludzkość w swoim pędzie ku wiedzy. rozpozna tajniki pracy z emocjami i je opanuje, „dojarnia” przestanie działać. Pytanie, czy obca rasa będzie w stanie powstrzymać nasz rozwój, aby nie stracić źródła pożywienia? Uważam, że tak się nie stanie, bowiem na dłuższą metę stagnacja, ogranicza też ogólną wielkość emisji emocji/energii a to przecież nie jest w ich interesie. Podejrzewam że sprawa już dawno była przesądzona – nic nie powstrzyma naszego przeznaczenia i osiągnięcia stanu świadomości kosmicznej a dotychczasowy „romans” ludzkości z obcą rasą jakkolwiek bolesny, okazał się niezbędny do wyniesienia nas ponad smętną egzystencję człekokształtnych zwierząt. Tym samym uzyskałem potwierdzenie tezy że ufność w duchową opiekę możemy rozciągnąć NA CAŁĄ NASZĄ CYWILIZACJĘ. Tym samym niepotrzebnie martwimy się o los całej ludzkości znajdującej się pod butem gadowatych. Wystarczy że pozostaniemy skupieni na ujawnianiu ich podstępnych metod odwracania naszej indywidualnej uwagi od prawdy w naszych sercach.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Ufność
: 01 sty 2013, 19:24 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Ufność
Post: 02 sty 2013, 12:42 
Wiesz Kruku, duchowosc, rozwoj duchowy, nie moga isc na niekorzysc. Moga nas zetknac z naszymi stronami, ktore niekoniecznie uwzgledniamy w naszych ah oh jakze cudnych wyobrazeniach o sobie, ale tak to juz jest, gdy spogladasz do lustra, a takim lustrem jest nasz rozwoj duchowy, wiec spogladajac w to lustro widzimy nie tylko to, co nam sie podoba, ale i wszelkie mankamenty.

Ciekawe jest to, co piszesz o internecie. Ja wczoraj patrzac chocby na moje dzieci, ktore graly sobie w gre komputerowa, mialam taka jedna mysl. Internet, komputer, sa swietne, tylko... ze w erze, gdy tego internetu nie bylo, to wszystko bylo, tylko ze na wyciagniecie reki. Doswiadczalo sie tego, tyle ze fizycznie a nie wirtualnie. Dodatkowo doswiadczalo sie tego z innymi ludzmi a nie samemu kontra komputer.

Tak wiec komputer daje mozliwosc zdobywania wiedzy, ale nie daje mozliwosci doswiadczania tej wiedzy.

Komputer, internet, nie sa zle. Ale... nie moga zastapic realnego zycia, doswiadczana wszystkiego na wlasnej skorze.

Co do martwienia sie o los calej cywilizacji, jak piszesz... Gdyby kazdy martwil sie o to, co on robi lub czego nie robi, co moglby zrobic... swiat wygladalby duzo inaczej.
Niestety, zazwyczaj to zamartwianie sie o los calej ludzkosci konczy sie na tym, ze stwierdza sie, ze jest zle, ze nic nie da sie zrobic i finito. Zaczac po prostu od siebie "co ja moge zrobic konkretnie? co ja moge zmienic?".



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Ufność
Post: 02 sty 2013, 19:09 
Kruk pisze:
Do tej pory „dojarnia” dostarczając „hodowcom” coraz więcej energii o coraz wyższej wartości (wynikającej z coraz bardziej subtelnych doznań), doznawała jednocześnie własnego rozwoju świadomości. Podejrzewam, że „hodowcy” stymulowali nasz rozwój dla uzyskania lepszego plonu, tym samym wpisując się w ogólny rozwój świadomości wszechświata. Jednak, jeżeli ludzkość w swoim pędzie ku wiedzy. rozpozna tajniki pracy z emocjami i je opanuje, „dojarnia” przestanie działać. Pytanie, czy obca rasa będzie w stanie powstrzymać nasz rozwój, aby nie stracić źródła pożywienia?


Jeśli rozwój duchowy odbierać jako poznawanie prawdy to nie...jeśli jako zdobywanie wiedzy to masz rację.

To co czytam pasuje mi do "mojej" koncepcji krążenia energii, jednak ją najłatwiej dekoduje umysł a on jest dualny...Dualizm staje się coraz większy, jeśli tak to oznaczać może, że używamy coraz więcej umysłu do odbierania rzeczywistości, tak się dzieje- stąd postęp techniczny...Nie rozumiemy rzeczywistości a ją określamy własnym rozumem, nie jesteśmy bliżej a dalej źródła. Jednostkowo, indywidualnie być może bliżej, globalnie dalej...wszystko co nas otacza stworzył nasz umysł, a bez niego gubimy się, zarówno tak jak i z nim, różnią nas określenia to one dają nam pewność, że umysł "wie". Niewiedza wzrasta, chociaż wiemy coraz więcej, świadomość rośnie, jednak do niej pewność jest przyczepiona jak rzep do psiego ogona. A pewność zapełnia niepewność...czyli stan umysłu wycofanego, sprzed "wiem" gdzie określenia zanikają a zaczyna się odczuwanie, rozumienie rzeczywistości, nie przez pryzmat własnego doświadczenia w subiektywnym postrzeganiu ale poprzez obserwacje z elementami przezwyciężenia natury ludzkiego organizmu w szerszym ujęciu. Ostatnio pojawiło się odczucie, że jesteśmy jak drzewa, działamy tak samo, to nas łączy. Cieszymy się sobą i nienawidzimy siebie, chociaż jesteśmy tacy sami, identyczni, różnią nas proporcje, jednak składniki są takie same. Dopiero gdy zaczynamy funkcjonować inaczej, próbujemy przezwyciężać naturę co doprowadza do kolejnego etapu zaraz po przezwyciężeniach, czyli przemienienia. Drzewo które wyrosło na gruncie który sprawił, że inne obumarły jest wyjątkowym, nie dlatego, że jest, dlatego, że innych drzew tam nie ma, że przezwyciężyło naturę i uległo przemienieniu, wyszło poza umysł, poza kanony określające rzeczywistość dotyczącą klasyfikacji i miejsca występowania drzew tego gatunku, jego tam nie powinno być, ono nie istnieje...

Dopisując, zaznaczam, że dualizm sprzężony jest z umysłem więc jeśli ono wzrasta to wzrasta rozum, który ogranicza bo jest pewny. Wiedza, uświadamianie moim zdaniem nie jest dziełem umysłu, tylko odpowiedniej energetyki organizmu co przekształca się na odbieranie poprzez umysł pewnych zagadnień. Bez powodu nie postało słynne Eureka! a moim zdaniem jest to potwierdzenie tego co mówię.

Wszystko jest energią...odmiennie określaną.

Jeśli wszystko jest energią, to co z tym zrobić?? Po prostu być, nie poddać się określeniom jej nakładanym przez umysł, naturę ... :D



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Ufność
Post: 02 sty 2013, 21:29 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
Przyznam się wam, że też tak myślałem przez długi czas, że umysł może i jest potrzebny do realizacji bieżących zadań, planowania, określania celów. Natomiast do smakowania i kosztowania życia i upajania się nim, zupełnie się nie nadaje. Nawet zarzuciłem pracę umysłową na rzecz fizyczno-umysłowej aby lepiej poczuć smak życia. Jednak okazało się, że to nie jest tak. Po pierwsze emocje a zwłaszcza lęk odsuwa od nas radość i pełne skupienie na chwili obecnej. Podświadomość ma swoje za uszami i nie zachwyci się TĄ chwilą skoro uważa że wokół czyha zagrożenie. Tutaj musi pojawić się świadomy umysł, który przeanalizuje nasze uwarunkowania, utarte schematy (oczywiście przedtem musi dogadać się z podświadomością aby ta pokazało mu czego się lęka) i podejmie uporczywą pracę uświadamiania PŚ że jej przekonania są nieadekwatne do stanu WIEDZY świadomości.
Po drugie subtelność doznań. Wierzcie mi, po dniu ciężkim od noszenia drewna subtelności we mnie było tyle co u dobermana - wykąpać się najeść i spać, o dotyku wiatru na skórze nawet nie wspomnę. Według mnie umysł musi wykształcić w sobie zdolność do wyłapywania subtelnych doznań, aby razem z podświadomością był w stanie ocenić wszelkie przejawy poruszeń sił tego świata - aby mieć świadomość uczestnictwa w życiu. No bo czym jest świadomość? Czy to tylko odczuwanie sensoryczne? Dla mnie na pewno nie. Bardziej skłaniałbym się ku obejmowaniu umysłem (świadomością?) tego co jest.
Przyznaję, że tak jak wy ja też odczuwam tęsknotę za dawnym, nieskażonym wiedzą odczuwaniem świata - widać ślady tego odczuwania na kartkach dawnych wspomnień. Jednak z drugiej strony te same opisy rażą nieporadnością w radzeniu sobie z własnymi emocjami a pogląd na życie razi brakiem współodczuwania drugiego człowieka. Myślę sobie, że wznosząc się po spirali rozwoju mogliśmy na chwile zachłysnąć się umysłem aby wykształcić w sobie umiejętności, których bez umysłu nie udałoby się uzyskać, które to później pozwolą w pełni korzystać z naszego potencjału - kiedy umysł przestanie sprawować dominująca rolę, ale też nie zostanie sprowadzony do parteru. Dlatego uznałem że wbrew moim wcześniejszym obawom znajdujemy się na właściwej drodze. Że te zagrożenia człowieczeństwa które są tak mocno pokazywane na naszym forum, to w rzeczywistości twarda szkoła wzrostu. Pamiętam, że świadomość niedoli i zagrożeń naszej cywilizacji mocno mąciła mój spokój - teraz już mam to za sobą. Uważam, że nie ma sensu rozważanie jak zbawić ludzkość (lub wybawić od zagrożenia). Trzeba spokojnie zająć się sobą. Jednak nie byłbym zgodny z prawdą, gdybym nie dopowiedział że forum DI bardzo pomaga w odnajdywaniu przeszkód w osobistym rozwoju.

SacralNirvana,
Masz rację pisząc o własnych wątpliwościach co do efektów intensywnej pracy z komputerem/internetem. Ja też je mam. Też mam zgryza, kiedy widzę jak moje dzieci nosa na zewnątrz nie wystawią, woląc siedzieć przed ekranem komputera. Jakoś nie widzę z tego możliwości wysubtelniania doznań. Jak już to doprowadzić może do stępienia tego co było. Chyba że jakimś cudem ilość przejdzie w jakość :nieee: - pozostaje albo "rózga" w ręku albo ufność w Panu ;)

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Ufność
Post: 03 sty 2013, 6:41 
Umysł można wyszkolić w takim widzeniu/pojmowaniu rzeczywistości "bez myślenia". Ale samo czytanie o tym w internecie powoduje myśli/wyobrażenia/oceny.

Ten stan można osiągnąć praktykując zen pod okiem urzeczywistnionego Mistrza , który sam to osiągnął i uczy z doświadczenia a nie z książek/wyobrażeń.Są narzędzia znane od pokoleń i proces ich stosowania.Mistrz jest po to aby umiejętnie je dobierać i dawać "do ręki". Pracować musisz sam.Nie jest to "odcinanie" siebie typu jak będę zmęczony to nie będę myślał.To co innego.

Ale osoba , która nie ma doświadczenia w nauczaniu innych potwierdzonego przez inną podobną umysłem osobę może tylko narobić szkód.Nawet kierując się swoją intuicją,dobrym sercem czy chęciami.Jak zwał to zwał.

Nie umie właściwie nauczać.

Naprawdę można znaleźć Nauczyciela w Polsce i to z wielu linii więc dla chcącego praktykować a nie "macać" swoje wyobrażenia/umysł "jak jest". Nie potrzeba wynajdywać koła jeśli masz umysł , który takiego koła potrzebuje. Weź to co się sprawdza a "twórczą wenę" i dumę schowaj w kieszeń.

Wiele pojęć.Wiele koncepcji.

Ścieżki są już wytyczone trzeba tylko iść a nie sprawdzać czy na pewno rosną kwiatki na poboczu,czy jest ładna pogoda albo idziemy grupą ( przenośnie ). Zrób to zamiast tworzyć nowe koncepcje czy "prawdy"..
Wyszkol siebie.Pomagaj innym.Koncepcje zostaw za sobą. Nie dokładaj.

Ufaj>Doświadczaj>Rób swoje.

Oczywiście piszę wyłącznie z własnej perspektywy i proszę nie traktować tego jako "nawracanie". Ale pamiętam jak SAM chciałem stworzyć to co już jest.Żeby było MOJE bo to JA wymyśliłem.Dreptanie.

Niech komuś to co napisałem pomoże :)
Pozdrawiam.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Ufność
Post: 15 sty 2013, 21:26 
Kruk dobrze napisane, widze ze pokłdasz nadzieje w to ze ludzkość kiedyś sie wyzwoli z panowania gadów. Sporo masz racji, a pomyśleć ze gdzieś tam jednak troszke czuje że ziemia jest planetą która przyciąga dusze chentne podjąć szkole duchowości.(hmm może na ziemi zaczną przychodzić dusze o co raz to większej świadomości :cooo?: )

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Ufność
Post: 16 sty 2013, 7:23 
Kruk pisze:
SacralNirvana,
Masz rację pisząc o własnych wątpliwościach co do efektów intensywnej pracy z komputerem/internetem. Ja też je mam. Też mam zgryza, kiedy widzę jak moje dzieci nosa na zewnątrz nie wystawią, woląc siedzieć przed ekranem komputera. Jakoś nie widzę z tego możliwości wysubtelniania doznań. Jak już to doprowadzić może do stępienia tego co było. Chyba że jakimś cudem ilość przejdzie w jakość :nieee: - pozostaje albo "rózga" w ręku albo ufność w Panu ;)


No ja swoim ograniczam. Najwyzej pol godz. kompa dziennie i nie ma zmiluj sie. :so:

Poza tym gonie na dwor.

Ale wlasnie... i tak wiele rzeczy juz jest inaczej. Mlode maja taka gre, gdzie moga wirtualnie projektowac ubrania dla modelek, potem puszczaja to wszystko w ruch, organizuja (tez wirtualnie) pokazy mody i takie tam.
Kiedys to bylo tak, ze siedzialo sie z kumpelkami i szylo realne ubrania dla lalek a "pokazy mody" dziouszki robily na dworzu... realnie, cos tam wymyslajac.

Na szczescie mlode nie siedza tylko przy kompach a i na dworzu regularnie sa i kreatywnosc maja jednak okazje rozwijac.



Co do swiadomosci jeszcze. Mysle, ze nie ma co czekac na to, ze pojawia sie ludzie o wiekszej swiadomosci, gdzies tam kiedys. Wazne, zeby pracowac nad rozwijaniem wlasnej swiadomosci i tym, co przekazujemy dalej.

I... pracowac nad harmonia tego, co mowimy z tym, co robimy.

Bo jak patrze tu nawet po niekotrych wpisach niektorych osob, to to mistrzu jak sie patrzy a tu jadem zionie jak z bomby chemicznej min. czernobylowej.

Zyc wg zasad, ktore glosimy, ktore prezentujemy i juz mamy szerokie pole do popisu. Nasi bliscy, nasze otoczenie. To juz duzy wplyw na ksztaltowanie swiadomosci innych. Dlatego takich ludzi z konkretnie wieksza swiadomoscia nie musi byc niesamowicie duzo. Wazne, zeby byli konkretni w tym, co robia i zeby otoczenie rzeczywiscie odczuwalo te ich wyzsza swiadomosc.

Bo jezeli to kolejna gadka, to takich ludzi moga byc miliardy a i tak swiata to nie zmieni. Takze tu jakosc, nie ilosc, sie liczy...



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 7 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group