Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 04 gru 2020, 11:14

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
Post: 24 maja 2009, 10:37 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 23 maja 2009, 22:48
Posty: 22
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: mężczyzna
Od pewnego czasu zacząłem kupować dwumiesięcznik "Nexus". W jednym z zamieszczonych tam artykułów, jeden zainteresował mnie wyjątkowo. Zaznaczam, że artykuł ten przeczytałem ponad 2 miesiące temu i nie znałem wtedy jeszcze w takim stopniu twórczości Davida Icke. Wtedy po przeczytaniu biografii Lobsanga Rampy nie miałem się do czego odnieść, a teraz.... teraz to już w ogóle nie wiem jak się do niej (biografii) odnieść.
Z tego, co się orientuje David wydaje się być sceptyczny wobec wszystkich tych prekursorów i całego mitu o nazwie "New Age", a tak właśnie "Nexus" nr 2 (64) 2009 tytułuje swój artykuł: "T. Lobsang Rampa - prekursor New Age".
Wtedy (czyt. 2 miesiące temu) byłem zainteresowany książkami Rampy, teraz jednak nie wiem, czy nie są one w stylu innych podobnych tego typu, które poprzez wciąganie czytelnika w swoją treść (oj a na pewno wciągają, oj wciągają :D ) w gruncie rzeczy odwracają uwagę od tego na czym naprawdę powinniśmy się skupić.

Czy ktoś z was ma doświadczenie w jego twórczości? Czytał jego książki? Jakieś osobiste refleksje mile widziane :)

Niżej zamieszczam tekst z jednej ze stron, która przedstawia niemalże identyczny artykuł jak ten, który pojawił się w "Nexusie":

Cytuj:
T.Lobsang Rampa cz. I

Domniemany wysoki tybetański lama, który twierdzi, iż wcielił się w ciało mężczyzny z Devonshire, przez swe pisma dał wyraz sekretnej wiedzy, która stała się wyzwaniem nawet dla jego najbardziej zagorzałych krytyków. Cyril Hoskin, albo T.Lobsang Rampa ujawnił sekretną wiedzę o minionych cywilizacjach, które zamieszkiwały naszą planetę, samounicestwiając się. Pozostawiły jednak po sobie ?kapsuły czasu? zawierające ich osiągnięcia.

STATYSTYKI I PROPAGANDA

W styczniu 1981 r. na uchodźctwie zmarły dwie uznane tybetańskie osobistości. Amala (lub ?Matka narodu?), zmarła po długiej chorobie w indyjskiej Dharamsali. Była matką szesnaściorga dzieci, w tym najsłynniejszego syna, XIV Dalajlamy. W jej dwóch pozostałych synach rozpoznano tulku, czyli reinkarnacje wysokich lamów. Była ona wielbiona przez Tybetańczyków żyjących na wygnaniu, którzy opłakiwali jej odejście.

Na ostrym dyżurze szpitala Foothills w Calgary w Kanadzie, po kilku dekadach problemów zdrowotnych swych ostatnich dni dożywał znany pisarz i mistyk, znany jako Tuesday Lobsang Rampa. Jego 19 książek o Tybecie i sztuce okultystycznej sprzedane zostały w milionowych egzemplarzach, zaś jego zwolenników znaleźć można na wszystkich kontynentach. Jednakże pomimo sławy, nie doczekał się wyrazów uznania od strony społeczności tybetańskiej. Zmarł będąc nieznanym i niedostępnym dla Tybetańczyków, którym starał się pomóc.

Lobsang Rampa był Anglikiem (o akcencie mieszkańca Devonshire), który twierdził, iż jest wysokim tybetańskim lamą. Wedle niego w 1949 wcielił się on w ciało przygotowanego na to Cyrila Hoskina (ur. 1911), aby dopełnić swej życiowej misji. Hoskin zmienił już imię w 1948 na dr Carl KuanSuo w wyniku telepatycznej sugestii lamy. Skrótem od tego imienia było Kuan. Szczegółowe wspomnienia Rampy dotyczące Tybetu, Chin, bogactwo jego wiedzy o okultyzmie oraz ujmująca szczerość, skłoniły wielu czytelników do wiary w autentyczność jego twierdzeń.

Krytycy Rampy twierdzili, że Cyril Hoskin był synem kornwalijskiego hydraulika z zacięciem potępiając autora do tego stopnia, że jego pierwsza książka o Tybecie pt. ?The Third Eye? (?Trzecie Oko?) uważana była za jedno z największych literackich fałszerstw wszechczasów. Do krytyków zaliczali się m.in. tybetańscy i inni dalekowschodni uczeni, przedstawiciele mediów, członkowie tybetańskiej społeczności na wygnaniu (w tym wiele znanych osobistości).
Opublikowane w 1956 roku ?Trzecie Oko? jest autobiografią młodego tybetańskiego arystokraty o imieniu Tuesday Lobsang Rampa, który w wieku 7 lat wysłany został do medycznego klasztoru. W Chakpori nauczono go sztuki medycznej, religii, sztuk walki oraz najgłębiej skrywanych tajemnic tybetańskiej sztuki ezoterycznej. Jego zdumiewające zdolności nadnaturalne ujawniły się w wyniku procesu zwanego ?otwieraniem trzeciego oka?, które stymuluje część mózgu będąca siedzibą właściwości uważanych za paranormalne. Jego patronem był XIII Dalajlama. Rampa widział wiele cudów, w tym mumie istot pozaziemskich oraz yeti.

Mimo krytyki, Rampa z uporem szedł dalej, pisząc ksiązki i głosząc swą niewinność i prawdziwość. Po jego śmierci znalazły się na krawędzi ruchu New Age i były bezmyślnie kopiowane przez innych pisarzy. Do lat 90-tyc ub. wieku, Lobsang Rampie poświęcona była cała strona ?The Guinness Book of Fakes, Frauds & Forgeries? (?Guinessa Księga fałszerstw, oszustw i falsyfikatów?, 1991) a większość z jego książek znajdowała się poza drukiem.
Internet skupił ponownie wielu lojalnych czytelników Rampy, którzy czerpali korzyści z jego nauk o sztukach tajemnych i zapewnieniach o życiu przyszłym. Nowe milenium odsłoniło cichy wpływ Rampy na takich polach jak ufologia, projekcja astralna, fotografia aury, alternatywna historia i nieśmiertelność duszy ludzkiej. Pozytywnie nakreślony przez niego obraz Tybetu okazał się kluczowy w uzyskiwaniu wsparcia dla tego uciskanego kraju oraz krzewieniu buddyzmu wśród mieszkańców Zachodu. Jak na ironię, ?Trzecie Oko? pozostało najpopularniejszą spośród wszystkich napisanych kiedykolwiek książek o Tybecie.

Osobistym mottem Lobsang Rampy było: ?Zapalam świecę?. W ponad pół wieku po powstaniu ?Trzeciego oka? nadszedł czas na przypomnienie niewielkiej ilości informacji o Rampie, które pierwszy raz pojawiły się w 1955, wraz z rozpoczęciem przez niego pracy pisarskiej. Generalnie prawdziwe personalia Rampy uważane są za nieistotne, w przeciwieństwie do wiedzy.

CHARAKTER

Lobsang Rampa był niezwykłą postacią o wielu niecodziennych przymiotach. Na wiele sposobów był człowiekiem pełnym sprzeczności. Był mnichem żyjącym w celibacie, który posiadał oddaną mu żonę, skrytym mężczyzną, który opisywał szeroko swe życie, samozwańczym Tybetańczykiem, który nie miał kontaktu z tybetańską społecznością oraz buddystą praktykującym wiele zachodnich sztuk okultystycznych.

Rampę nękało jednakże słabe zdrowie. Cierpiał na zakrzepicę tętnicy wieńcowej, cukrzycę, artretyzm oraz porażenie dolnych kończyn, które nabył od czasu, gdy zamieszkał w nim duch Rampy. Jego słuch stopniowo pogarszał się w wyniku wojennych obrażeń zaś wzrok stawał się słabszy wraz z wiekiem. Choć w podeszłym wieku bywał zrzędliwy, nie stracił nigdy poczucia humoru oraz skłonności do żartów.

Było to hojny człowiek nie żywiący wielkiego zainteresowania dobrami doczesnymi. W czasie swego życia podarował nieznajomemu kolorowy telewizor, zranionemu policjantowi podarował wózek, zaś nowożeńcom umeblowany dom. Przyjaciele i znajomi otrzymywali często od niego drogie prezenty, na których zwrot się nie godził. Za życia osobiście odpisywał na tysiące listów od swych wielbicieli, sam ponosząc koszty opłaty pocztowej. Żywił także szczerą chęć pomocy ludziom.

Z drugiej jednak strony, Rampa był cholerykiem i często wykazywał się niecierpliwością w stosunku do samolubnych i płytkich osób. Głupców nie traktował z szacunkiem. Przez lata skierował przeciwko sobie feministki, nastolatków, katolików, zachodnich lekarzy, komunistów oraz tybetański rząd na uchodźctwie. Jednakże najwięcej krytyki otrzymał ze strony dziennikarzy i krytyków literackich, którymi wszakże gardził.

Bez wątpienia Lobsang Rampa był utalentowanym medium oraz jasnowidzem. Widział aurę, przewidywał przyszłość i osądzał charakter osoby z wielką trafnością. Mógł używać kryształowej kuli, tworzyć horoskopy, czytać psalmy i wykraczać świadomością poza ciało. Jego wiedza na temat wschodniego i zachodniego okultyzmu była zaskakująca. Rampa posiadał także dziwaczną zdolność telepatycznego kontaktu z kotami, co potwierdził jego francuskojęzyczny wydawca, Alain Stanke.

Rampa, poza uzdolnieniami literackimi i zdolnościami paranormalnymi, posiadł jeszcze wiele innych talentów. Był fotografem ? entuzjastą, autorem wielu wspaniałych zdjęć. Był on w stanie rozwiązać niemalże każdy problem związany z maszynami. Mimo postępującej wady wzroku, był on mistrzem rękodzieła tworzącym miniaturowe statki, pociągi i samoloty. Zainteresowany był także amatorskim radiem.

Lobsang Rampa był przyjaznym, aczkolwiek powściągliwym człowiekiem, który skazany został na odosobnienie z powodu złego stanu zdrowia, ciekawości społeczeństwa oraz zainteresowania mediów. Przykuty do wózka w swych ostatnich latach Lobsang Rampa rzadko pokazywał się publicznie, gdyż ciekawość i entuzjazm tłumów stawały się dla niego nie do zniesienia. Nigdy nie uczestniczył w grupowych spotkaniach, nigdy też nie udzielał nauk wierząc, że ludzie dokonują duchowego postępu ucząc się i medytując w osamotnieniu.

Rampa stronił od mediów oskarżając je o błędne cytowanie go oraz napastliwość. W czasie swej pisarskiej kariery, na wywiady z sobą lub z żoną pozwolił jedynie trzem dziennikarzom. Pierwszy wywiad miał miejsce w 1958, gdy przykuty był do łóżka z powodu zakrzepicy. Artykuł, który powstał w wyniku tego był tak zniesławiający, że Rampa zmuszony był opublikować oświadczenie nagrane z łóżka. Po tym, jak w 1965 roku kanadyjski dziennikarz doprowadził go do wściekłości, nie rozmawiał więcej z prasą. Udzielił jednakże pozwolenia swemu agentowi i wydawcy Alainowi Stanke na przeprowadzenie z nim wywiadu i sfilmowanie go w Montrealu, choć cały wywiad z sobą opublikował w książce ?Candlelight? (1974). Jego niechęć do mediów często stanowiła przyczynę zainteresowania nim prasy i opinii publicznej. Śledzono go nieustannie, a także fabrykowano wypowiedzi, nazywając go kłamcą i fałszerzem.

Rampa był wiernym mężem Sary, która niekwestionowanie wierzyła w niego jako Mistrza. Był również kochającym ojcem ich przybranej córki Sheelagh Rouse i panem syjamskich kotów. Wiele ze swych książek Lobsang Rampa poświęcił odpowiedziom na pytania swych czytelników i promowaniu sprawy tybetańskiej, choć nie uzyskał on ze strony społeczności tego kraju żadnego poparcia.

Nie tracił jednak nigdy zapału. Uważał bowiem, że wysłany został do zachodniego społeczeństwa, aby wynaleźć aparat do widzenia aury i urządzenie do eliminowania chorób. Jego drugą misją było ujawnienie zachodowi sekretnej tybetańskiej wiedzy ezoterycznej mającej nieść ukojenie nękanym narodom. Choć nie udało mu się wypełnić tej misji, Rampa zaraził wielu swymi poglądami, które zasługują na przypomnienie.

ZNACZENIE TRZECIEGO OKA

W 1955 roku mąż Sheelagh, John Mouse napisał w imieniu dr Carla Kuana list do Charlesa Gibbs-Smitha z Victoria and Albert Museum. Zaintrygowany osobą doktora Gibbs-Smith odesłał go do Cyrusa Brooksa. Dr Kuan zainteresowany był pisaniem materiałów reklamowych dla przemysłu farmaceutycznego. Brooks jednakże był bardziej zafascynowany wspomnieniami Kuana jako lamy i skłonił go do napisania autobiografii. Znajdujący się na skraju ubóstwa Kuan pod pseudonimem T. Lobsang Rampa, rozpoczął pisanie ?Trzeciego oka?.

T.Lobsang Rampa jeszcze jako Cyril Hoskin. W swych książkach twierdził, iż wcielił się w niego duch tybetańskiego lamy, który miał w ten sposób dokończyć życiowego dzieła. Hoskin był na to przygotowywany i rzekomo nie pamiętał nic ze swego życia w Anglii. Mimo, iż jego twierdzenia wzbudzały i wzbudzają żywe kontrowersje, jego książki rozeszły się w wielkich nakładach.

Wkrótce Brooks skontaktował się z Frederickiem Warburgiem ze znanego wydawnictwa Becker and Warburg i zapytał, czy nie byłby on zainteresowany autobiografią tybetańskiego lamy. Warburg wyraził zainteresowanie i następnego dnia otrzymał 100 stron oryginału. ?Byłem podekscytowany. Czytałem to łapczywie? ? przypominał sobie. ?Posiadało to wszystko, co powinien mieć w sobie dzisiejszy bestseller? Ale istniały także wątpliwości?? Kilka lat później Warburg twierdził iż: ?Od samego początku z dzieła dr Kuana emanował aromat magii i fascynacji. Książka była dosłownie niezwykła. Rzuciła na mnie urok. Wraz z mijającymi miesiącami i latami urok ten udzielał się także z równym potencjałem milionom czytelników?.

Przed spotkaniem z tajemniczym dr Kuanem, Warburg otrzymał raczej rozczarowujące informacje mówiące o tym, że rękopis odrzuciły przedtem inne wydawnictwa, jak Gollancz, Robert Hale i William Collins. Mark Bonham-Carter z wydawnictwa Collins wyraził ?niewyobrażalny sceptycyzm odnośnie wiarygodności autora?. Zaakceptowało go jednak amerykańskie wydawnictwo E.P. Dutton.

Z Kuanem kontrakt podpisali także Secker i Warburg, wypłacając mu zaliczkę. Warburg wkrótce zorganizował spotkanie z tajemniczym doktorem. Na tą okazję czekali także inni pracownicy. Okazało się, że sam Warburg był zafascynowany autorem: ?Polubiłem go bardzo. Wysoki, szczupły mężczyzna z ciemnymi włosami obciętymi w tonsurę, z przeszywającym wzrokiem, zakrzywionym nosem, ubrany w prosty garnitur, był doprawdy niezwykłą postacią.? Kilka lat później dodał, iż: ?Nie było w nim niczego, co mógłbym wiązać z tym, co wiedziałem o fizjonomii Tybetańczyków. Miał jednak wielkie dziwne oczy, lśniące i przeszywające, kryjące się za ciężkimi powiekami i gęstymi brwiami. Między oczyma, lekko na lewo od środka, miał czerwono-różowawe znamię wielkości guzika.?

Kiedy Kuan ukończył ?Trzecie oko? Eliott Macrae z E.P. Dutton wysłał kopię rękopisu do 20 krytyków, wśród których znajdowali się eksperci od Dalekiego Wschodu. Ich opinie były zadziwiające i sprzeczne: to, co dla jednego było niemożliwe, dla drugiego było do zaakceptowania. Agehananda Bharati ? niemiecki antropolog (znany też jako Leopols Fischer), który przeszedł na hinduizm, napisał: ?Byłem podejrzliwy zanim jeszcze otworzyłem opakowanie. Trzecie oko zalatywało nonsensami Bławackiej?.

Warburg przesłał ksiązkę Heinrichowi Harrerowi ? austriackiemu tybetologowi, który mieszkał w tym kraju podczas II Wojny Światowej, gdzie był nauczycielem obecnego Dalajlamy. Jego książka pt. ?Siedem lat w Tybecie? (opublikowana w 1953) stała się bestsellerem. W 1997 roku na jej podstawie powstał film z Bradem Pittem w roli głównej.
Macrae przesłał rękopis także do Hugha Richardsona, który służył w misji brytyjskiej w Lhasie w latach 30-tych i 40-tych XX wieku. Posługiwał się on płynnie językiem mieszkańców kraju zarówno w piśmie, jak i w mowie i dał na ten temat wiele wykładów. Przejrzał on materiał wprowadzając kilka drobnych poprawek, które weszły w skład ostatecznej wersji. Dotyczyły one liczby kolczyków noszonych przez tybetańskich możnych, a także niemożliwości tego, aby ojciec Rampy był duchownym. Zaoferował on wyjaśnienie, iż książka prezentowała ?fałszywą historię opartą na opublikowanych pracach i uzupełnioną dzięki płodnej wyobraźni?.

Amerykanie nie byli skorzy do krytyki. Choć odkryli w rękopisie wiele niejasności, jeden z nich uwierzył w to, iż autor może pochodzić z którejś z tybetańskich prowincji. John Morris, orientalista, napisał: ?Jest to ciekawa mieszanka prawdy i fantazji. Opis Lhasy oraz życia tybetańskiej rodziny jest w pełni autentyczny? Nie ma dlatego żadnych wątpliwości, że autor wczesne lata życia spędził w Tybecie. Myślę, że istnieje element prawdy w opowieściach o życiu autora w klasztorze, choć na równi jestem przekonany, iż ubarwił on tę historię.? W jego opinii zaszedł jednak nieoczekiwany zwrot, który wyraził słowami: ?Moja własna opinia mówi, że autor to swego rodzaju psychopata żyjący w swym urojonym świecie. Wydaje się nawet prawdopodobne, iż wmówił on sobie, iż cały ten okultystyczny nonsens to prawda??

Brytyjscy orientaliści, David Snellgrove i Marco Pallis, praktykujący buddyści, również odnieśli się krytycznie do ?Trzeciego oka?. Komentarze Snellgrove?a były przesiąknięte emocjami: ?Człowiek ten jest w pełni oszustem i prawdopodobnie nigdy nie był w Tybecie? Należy go odpowiednio zdemaskować, gdyż takie osoby mogą być niebezpieczne?. Słowo ?niebezpieczny? pojawia się także w opinii Chen Chi Changa, wykładowcy z Uniwersytetu w Nankinie. Wydawać może się jednak, że Rampa ujawnił sekretną wiedzę znaną tylko nielicznym, bowiem z jakiego innego powodu książkę można uznać za niebezpieczną?

Warburg również stał się krytyczny wobec Kuana i posłał po niego, mając go za oszusta. Kuan zaklinał się, iż nie jest oszustem, nawet kiedy Warburg powiedział, że książkę opublikuje jako fikcję literacką. ?Podałem powody dlaczego uważam, iż nie potrafi on posługiwać się tybetańskim ani w mowie ani w piśmie. Powody były poważne. Dr Kuan przyznał jednak: ?Kiedy pojmali mnie Japończycy, torturowali mnie, aby wydobyć sekretne informacje na temat mojego kraju. Nałożyłem hipnotyczną barierę na moją wiedzę o języku tybetańskim i nigdy nie odzyskałem sprawności w posługiwaniu się nim.?

Warburg miał problem. Opinie na temat Kuana były sprzeczne. Kilka tygodni później zerwał on jednak kontrakt, żądając zwrotu zadatku. Usłyszał wówczas od Kuana: ?Opuszczam dziś Anglię ? w rzeczywistości bardzo chorego człowieka. To co myślicie o książce nie ma dla mnie większego znaczenia. Napisałem prawdę.? Z drugiej bowiem strony ?Trzecie oko? zawierało bardzo wiele ?informacji, które potwierdzili eksperci?. Reputacja firmy była zagrożona, ale zdecydowano jednak ostatecznie, iż ksiązka ukaże się drukiem, wraz ze słowem od wydawcy autorstwa Warburga.
?Trzecie oko? ukazało się w listopadzie 1956 i po spokojnym starcie, sprzedaż książki rosła. Kolejne wydania następowały jedno za drugim. Szybko przetłumaczono ją m.in. na niemiecki, francuski i norweski. W pierwszym roku sprzedano ponad 60.000 jej kopii.

Kuan/Rampa cierpiał jednak wówczas w tym czasie z powodu zakrzepicy i radzono mu, aby opuścił Londyn i udał się w lepszy klimat. Razem z żoną i córką przeniósł się do Irlandii z powodu występujących tam niższych podatków. Rodzina osiedliła się jakiś czas potem w wynajętym domu z widokiem na morze w Howth w pobliżu Dublina. Autor czuł się dobrze w towarzystwie miejscowych, jednak zły stan jego zdrowia i nieustanny tłum gości przewijających się przez posiadłość, powodowały problemy i niepokój.

Krytycy, za wyjątkiem ekspertów od Dalekiego Wschodu, podeszli do książki w sposób pozytywny. Swych opinii nie zmienili jednak Richardson, Harrer, Snellgrove i Pallis.
Recenzja Richardsona opublikowana w ?Daily Telegraph? i ?Morning Post? 30 listopada 1956 roku stwierdza:
?Książka, która przyciąga uwagę czytelników z powodu ?tajemniczego? Tybetu, miała okazję spotkać na swej drodze tylko kilkoro ludzi, którzy ją podważyli. Jednak jeśli ktokolwiek żył kiedyś w Tybecie, po przeczytaniu kilku stron ?Trzeciego oka? odniesie wrażenie, że jego autor, T.Lobsang Rampa nie jest wcale Tybetańczykiem? Istnieje wiele nietrafnych informacji odnośnie życia i zachowania ludności. Elementy języka tybetańskiego zdradzają ignorancję dla zarówno kolokwialnych i literackich form?.

David Snellgrove z London University napisał w recenzji dla magazynu ?Oriental Art?, że ?Trzecie oko? to książka ?bezwstydna?. Krytykuje on również zawarte w niej opisy buddyzmu, rzeźb, matematyki i języka.
Pallis Harrer i Richardson pracowali nieustannie, aby książka nie znajdowała się już na liście bestsellerów.
W międzyczasie dziennikarz John Pitt z ?Psychic Times? wyśledził sąsiadów Kuanów, którzy wciąż przypominali sobie dawnego Cyrila Hoskina. Pani Arlett z Weybridge pamiętała, iż ?opowiadał on różne dziwne historie o Chinach, jeszcze jako dziecko. Interesował się bardzo okultyzmem, potrafił tworzyć horoskopy i był równocześnie dobrym rozmówcą, mającym małą skłonność do mówienia sprzecznych rzeczy o swej przeszłości. Powiedział mi w 1943 lub ?44, że był instruktorem lotnictwa w chińskim lotnictwie i przeżył katastrofę lotniczą, kiedy nie otworzył mu się spadochron.? Pani Sutton z East Moseley spotkała Hoskina w 1948 roku po tym, jak zmienił już swe nazwisko. Kobieta zdumiona była faktem, że przedstawił się jako urodzony w Tybecie dr Kuan.

Kolejne edycje ?Trzeciego oka? zawierały ?oświadczenie autora?. Jedno rozpoczyna się słowami: ?Na wschodzie przyznaje się powszechnie, że potężny umysł może wejść w posiadanie innego ciała?. Kończyły je słowa: ?Oświadczam zatem ostatecznie, że me książki mówią prawdę?.

Po nim następowało oświadczenie jego żony, Sary, która pisała o tym, jak dramatycznie zmienił się charakter jej męża po tym, jak doznał wstrząśnienia mózgu i w jaki sposób stał się tybetańskim lamą. ?Kiedy mówię o zdarzeniach z przeszłości, nie pamięta on o nich zupełnie. Zamiast tego opowiada o życiu w klasztorze, albo wojennych doświadczeniach, czasie spędzonym w obozie jenieckim i torturach ze strony Japończyków. Od 1949 roku jego wygląd i zachowanie stało się takie jak u mieszkańców Wschodu. Zmienił się także jego ogólny wygląd, a także kolor skóry.?
Druga edycja ?Trzeciego oka? z 1964 zawierała oświadczenie zakończone słowami: ?Specyficznym powodem, dla którego wciąż podkreślam, że to wszystko prawda jest to, że w przyszłości pojawią się inni ludzie podobni do mnie i nie chcę, aby musieli przechodzić przez cierpienia, jak ja.?

Kenneth Rayner Johnson w swym eseju ?The Strange Case of Lobsang Rampa? (?Dziwny przypadek Lobsanga Rampy?) stwierdza, iż uważa, że wiedza Hoskina na temat Tybetu pochodzi z książki Harrera (?Siedem lat w Tybecie?), gdzie zawarł on wiele informacji na temat stolicy kraju, jej mieszkańców, geografii i kultury. Dodał także, iż Kuan/Hoskin zapożyczył tybetańskie imiona od Dalajlamy (który nosił imię Lhamo Dondup) i jego brata (Lobsanga Samtena).
W 1997 roku Heinrich Harrer sam padł ofiarą prasy, kiedy ?Die Stern? odkrył, iż był on członkiem NSDAP oraz SS. Miało to miejsce w czasie kręcenia filmu opartego o jego dzieło. Początkowo zaprzeczył on tym informacjom, przyznając się do nich dopiero po jakimś czasie. Zarówno on, jak i Dalajlama zmuszeni zostali do zmian w scenariuszu. W 1998 roku Harrer wyraził żal z powodu przeszłości, zostawiając czytelnikom do rozważenia fakt, w jaki sposób mógł on wpłynąć na nastoletniego Dalajlamę, którego nauczycielem był w latach 40-tych.

W 1999 roku Heinrich Harrer i Hugh Richardson zgodzili się na udzielenie kilku odpowiedzi na pytania odnośnie przypadku Kuana. Obaj wciąż byli jego przeciwnikami i uważali, iż w swych książkach skopiował on materiał innych autorów.

Krytyka spowodowała, iż ?Trzecie oko? oraz inne książki Rampy nie uznane zostały za autentyczne autobiograficzne źródła przez buddyjski i tybetański establishment. Czy jednak tak łatwo odrzucić tak szczegółowe relacje o życiu w Tybecie i Chinach? Jego krytycy potwierdzali, iż wiele z informacji zawartych w jego książkach było trafnych, jednak usprawiedliwiali to plagiatem, którego się dopuścił.

PRZEDPOTOPOWE CYWILIZACJE

Nieznana historia Tybetu przedstawiona została przez Kuana szczegółowo w takich ksiązkach jak ?Trzecie oko" (1956), ?Doctor from Lhasa? (?Doktor z Lhasy?, 1958), ?Cave of the Ancients? (?Jaskinia starożytnych?, 1963), ?The Hermit? (?Pustelnik?, 1972), ?As It Was? (?Jak to było?, 1976) oraz ?Tibetan Sage? (?Tybetański mędrzec, 1980). Została ona spisana za pomocą dziwnych symboli na ścianach jaskini pod pałacem Potala i przechowywana w sekretnych miejscach w całym Tybecie. Historia ta znana była jedynie elitarnemu kręgowi lamów, którzy przekazywali ją innym w czasie sekretnych stadiów inicjacji.

Rampa i jego Przewodnik udali się w podróż do wnętrza góry Potala przez długie korytarze i sekretne drzwi, dochodząc do dziwnej mapy nieba wyrytej na jednej ze ścian jaskini. Jego przewodnik wskazał na symbole ?gigantów i machin tak dziwacznych, że znajdowały się dosłownie poza moim pojmowaniem?. Wkrótce potem rozpoczął on wykład, który Kuan opisał w rozdziale ?Kiedy Ziemia była młoda? (w książce ?Doktor z Lhasy?). Była to historia obejmująca miliony lat historii naszej planety. Wiele eonów temu, Ziemia znajdowała się znacznie bliżej Słońca i obracała się w przeciwną niż obecnie stronę. W jej pobliżu znajdowała się bliźniacza planeta. Ponieważ dni były znacznie krótsze, ludzie żyli setki lat, a z racji mniejszej siły grawitacyjnej, ludzie, zwierzęta i rośliny osiągały duże rozmiary.

Ludzie nadzorowani byli przez grupę opiekuńczych istot pozaziemskich, ?Ogrodników Ziemi?, którzy pojawili się na niebie w swych lśniących statkach ? ?rydwanach bogów?. Te wysoko rozwinięte istoty rozpoczęły jednak walki między sobą, powodując dewastację swej ziemskiej ?kolonii?. Jedna z grup odpaliła bombę, która spowodowała przesunięcie Ziemi na kurs kolizyjny z jej bliźniaczą planetą. Przed kolizją, bogowie zapomnieli o kłótniach i pozostawili Ziemię samą sobie. Katastrofę tą przeżyło tylko kilka osób, bowiem wskutek niszczycielskich tsunami pod wodą znikęło wiele miast zbudowanych przez super-rasę. Z setek wulkanów wydostała się lawa, jak i trujące gazy, które spowodowały, iż niebo zasnuło się ciemnymi chmurami. Kiedy wszystko skończyło się, a chmury rozstąpiły, ci którzy przeżyli ujrzeli, iż Słońce jak gdyby zmniejszyło się i wstawało na wschodzie, a nie jak przedtem, na zachodzie. Księżyc, który pojawił się na niebie wskutek kolizji, spowodował fale zalewające wybrzeża.

Ostatecznie Ziemia usadowiła się na nowej orbicie, a dni stały się dwukrotnie dłuższe niż przedtem. Nastąpiła epoka lodowcowa, w czasie której grupy ocalałych ludzi rozproszyły się po świecie. Wraz z biegiem lat osiedlali się oni w wioskach. Po upadku jednej cywilizacji, zaczęła powstawać druga. Używając zapisów pozostawionych przez super-lud, odbudowano miasta i pojazdy, w tym te latające.

Wkrótce potem raz jeszcze doszło do rozłamu i jeszcze raz użyto broni masowego rażenia. Biologiczna i nuklearna broń zmiotła z ziemi całe narody. Kilkoro mądrych kapłanów, z trwogi o przyszłość, spisało swą historię na złotych płytach i zamknęło je w kapsułach czasu w kilku odludnych regionach planety. Bali się, iż nowa broń może położyć kres ich całej cywilizacji. Światem wstrząsnęły raz jeszcze trzęsienia ziemi i tsunami, zaś Tybet, który leżał na nizinach, wyniesiony został przez tektoniczne siły na swą obecną pozycję. To właśnie w Tybecie owi kapłani ukryli swe kapsuły w zapomnianym mieście otoczonym przez lodowiec na wyżynach Chang Tang. Ci, którzy przeżyli ponownie cofnęli się do epoki kamienia i zapomnieli o ?Złotym wieku?.

W czasie ostatniego etapu inicjacji, Rampa stanął twarzą w twarz z ozłoconymi mumiami przedstawicieli pozaziemskiej rasy, ukrytych pod pałacem Potala. Trzej starzy mnisi zawiedli go do krypty pokrytej dziwnymi symbolami mówiąc o bogach, którzy przybyli z nieba jeszcze przed powstaniem gór. Rampa z podziwem wpatrywał się w gigantyczne postaci trzymetrowej kobiety i mierzącego ok. 4.5 m wzrostu mężczyzny. Oboje posiadali duże stożkowate głowy, wąskie szczęki i cienkie usta. Ich nosy były długie i cienkie, zaś oczy głęboko osadzone wewnątrz czaszki.

Częścią inicjacji była trzydniowa medytacja w grobowcu, w czasie której jego duch odbywał podróż w czasie. Rampa doświadczył wizji, w których widział gigantów w ciepłych wodach tybetańskiego jeziora, których zaskoczyła niespodziewana katastrofa ? trzęsienie ziemi i tsunami. Kiedy ruchy tektoniczne wyniosły miasto tysiące metrów wyżej, jezioro zamarzło uwieczniając je w wielkim lodowcu.

Wraz z niewielką grupą mnichów, Rampa odwiedził miasto ukryte w sekretnej dolinie na wyżynach Chang Tang, leżących na północ od Tybetu i opisanych w ?Doktorze z Lhasy?. Jego Przewodnik wyjaśnił mu w pełnym obaw głosie, iż: ?Pół miliona lat temu był to dom bogów? Miejsce to leżało wówczas nad brzegiem morza, a zamieszkiwali w nim naukowcy pochodzący z różnych ras. Pochodzili z różnych miejsc, ale przez swe eksperymenty sprowadzili na Ziemię zagładę, a widząc rezultaty tego, uciekli zostawiając zwykłych ludzi samym sobie. To przez nich wody morza podniosły się i zamarzły.?

Aby dostać się do miasta, musieli oni pokonać niegościnne wyżyny, docierając w końcu do skały prowadzącej na równinę. ?Odnaleźliśmy potężne miasto, którego jedna część była widoczna, zaś druga uwięziona była w lodowcu? Roztopiona część była niemal nietknięta. Nieruchome powietrze i brak wiatrów uchroniły budynki przez stopniowym wyniszczaniem. Szliśmy ulicami, jako pierwsi przechodnie od tysięcy lat. Widzieliśmy wiele szkieletów, skamieniałych szkieletów i uświadomiliśmy sobie, że to miasto zmarłych. Widzieliśmy tam wiele fantastycznych urządzeń, które wskazywały jasno, że ta ukryta dolina niegdyś była domem cywilizacji znacznie bardziej rozwiniętej, niż obecnie. Wydawało się także, że w porównaniu z ludźmi minionych epok jesteśmy dzikusami.?

Rampa miał na dużo szczęścia i dwukrotnie odwiedził kapsułę czasu w tybetańskich górach, którą odkryła grupa mnichów. Po dotarciu do wnętrza jaskini, dostali się oni do potężnego pomieszczenia, które zawierało przykłady starożytnej technologii i historię zaginionej rasy. Przewodnik poinformował go, że podobne kapsuły znajdują się także gdzieś w Południowej Ameryce i które ?ukryte zostały przez dawnych ludzi tak, aby mogły zostać znalezione przez następne pokolenia dopiero, kiedy przyjdzie na to czas.?

Czwarta książka Rampy dotyczy tybetańskiej jaskini i jego wizyty w niej. Przed opisaniem podróży przestrzegł on, iż ?w Tybecie są komuniści, więc lokalizacja Jaskini Starożytnych nie jest podana, gdyż miejsce to istnieje naprawdę, a wejście w posiadanie umiejscowionych tam przedmiotów mogłoby pozwolić na podbój świata?"
Ekspedycja, która składała się z siedmiu osób, w tym Rampy, dotarła do tego miejsca po kilku tygodniach. Odkryli oni niebieskawe światła oświetlające niemalże niedostępną jaskinię, w której mieściło się wiele dziwnych maszyn, spośród których były i takie wciąż działające. Przy ścianie spoczywał gigantyczny sfinks. Mnisi trafili na urządzenie rejestrujące, które ukazało im sceny z zaginionego świata: dziwne istoty, które przemierzały planetę, skrzydlate maszyny przemierzające niebiosa, oraz zwierzęta i ludzi porozumiewających się telepatycznie. Wzrastały napięcia między elitami kapłańskimi, zaś naukowcy wytwarzali coraz to bardziej potężną broń. Kilku kapłanów z obawy o przyszłość zdecydowało się stworzyć jaskinię, w której obecnie przebywał Rampa, aby przekazać potomnym wiedzę o ich technologii. Podobne powstały gdzieś w Egipcie, RPA i Syberii i każde z nich oznaczone jest sfinksem. Kiedy wzmagały się działania wojenne, kapłani zdecydowali się zamknąć jaskinię, pozostawiając po sobie przesłanie: ?W skarbcu tym znajdują się dowody na nasze osiągnięcia i głupstwa, z których korzystać będzie przyszła rasa, która będzie w stanie je odkryć, a odkrywając, zrozumieć.?

Obraz rozmywał się, zaś lamowie weszli w trans, aby dzięki akaszy dowiedzieć się o losach kapsuły. Zobaczyli, jak jaskinia jest zapieczętowywana na kilka miesięcy przed tym, jak ogromny pocisk spowodował zmianę ziemskiej orbity. Trzęsienia ziemi i tsunami zniszczyły każdy ślad tej zaawansowanej cywilizacji, przynosząc ocalenie jedynie tym, którzy skryli się w jaskiniach i dalej kontynuowali historię ludzkości.

W książce ?Podsycanie ognia? (z 1971), Rampa pisze więcej o tych kapsułach oraz ich zawartości. Wielka komnata ukryta pod egipskimi piaskami ?jest absolutnym muzeum przedmiotów, które istniały przed tysiącami lat.? Kapsuły zawierają m.in. pojazd antygrawitacyjny, który widział również Rampa. Podobnej siły używano do przenoszenia ciężkich obiektów, opracowując maszynę, która pozwalała na niwelowanie każdego ciężaru. Rozwinięta była telewizja i fotografia, pozwalając na trójwymiarowe obrazy. Przedmioty te odkryte zostaną w ciągu kilku lat ?kiedy wstrząsy poruszą skorupę ziemską i wyrzucą kapsuły na powierzchnię?.

W książce ?Jak to było?, Rampa wspomina o kolejnej wizycie w jaskini w pobliżu Lhasy, gdzie znajdowały się rysunki przedstawiające istoty w dziwnych ubiorach, z przezroczystymi kopułami na głowach. Jego Przewodnik wyjaśnił, iż ?to bardzo dziwna okolica?. Półki zbudowane w jaskini zawierały żłobione dyski o średnicy ok. 1.8 m z falowym rytem i dziurą pośrodku. Opis ten przypomina tzw. Kamienie Dropa, które odkryto rzekomo w górach Bayan Har w 1938 roku. Kamienie te zniknęły następnie w dziwny sposób z chińskich muzeów. Zawierały one pismo, które odczytał rzekomo prof. Tsum Um Nui. Jego kontrowersyjne tłumaczenie opowiada historię małej grupy istot pozaziemskich, która przeżyła katastrofę statku, który rozbił się w tej okolicy 12.000 lat temu. Niektórzy z nich zmarli, inni zostali zabici, zaś kilku weszło w związki z lokalnymi mieszkańcami, co miało skutek w powstaniu karłowatego ludu Dropa. Choć historia ta po raz pierwszy opublikowana została przez jeden z rosyjskich magazynów, do swych książek zaadaptował ją von Daniken.
Ostatnia z książek Rampy, ?Tybetański Mędrzec?, zawierała więcej szczegółów odnośnie zaginionej cywilizacji z okolic Lhasy. Twierdził on, że jedna z gór znajdująca się w jej okolicach to tak właściwie zbudowana przed milionami lat siedziba rebeliantów. W niej znajdują się także zahibernowane ciała ludzi, mających czekać na powtórne przybycie istot z kosmosu. Wiedza medyczna tej rasy była niezwykle zaawansowana. Lobsang i jego przewodnik pozostawali w niej przez tydzień.

?Tybetański Mędrzec? mówi o licznych minionych cywilizacjach, które znamy pod wspólną nazwą ?Atlantydy?. Niektóre z nich posiadały rozległą wiedzę o inżynierii genetycznej, tworząc hybrydy, jak np. mitologiczne syreny.
Książki Rampy ujawniały wiele zadziwiających i składających się w całość szczegółów odnośnie cywilizacji przedpotopowych.

W swych książkach zawarł on następujące twierdzenia:
1. Tybet stanowił centrum wcześniejszej cywilizacji w czasach, gdy położony był niżej.
2. Wcześniejsi ludzie pochodzili z przestrzeni kosmicznej, byli gigantami o stożkowatych głowach.
3. Ludzkość zamieszkuje Ziemię dopiero od kilku milionów lat. Przed nią istniało na planecie wiele cywilizacji przedpotopowych.
4. Kultury te zniszczone zostały przez wojnę atomową i naturalne kataklizmy, jak trzęsienia Ziemi, tsunami i zmianę biegunów.
5. Inna planeta uderzyła niegdyś w Ziemię.
6. Atlantyda to w rzeczywistości zbiorcza nazwa zaginionych cywilizacji. Istniały także inne zaginione ludy na terenie Lemurii i Arktyki.
7. Starożytni pogrzebali kapsuły czasu w Tybecie, Egipcie, Ameryce Południowej i na Syberii.
8. Piramidy i Sfinks to symbole wskazujące na zaginione cywilizacje. Piramidy były także znakami dla pozaziemskich pojazdów.
9. Niektóre z przedpotopowych cywilizacji dzięki inżynierii genetycznej stworzyły niszczycielskie istoty i broń biologiczną.
10. Przedpotopowa purpurowa rasa ostatecznie stała się bezpłodna z powodu modelu kulturowego, w którym przeważał radykalny matriarchat.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 24 maja 2009, 10:37 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 24 maja 2009, 10:38 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 23 maja 2009, 22:48
Posty: 22
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
T.Lobsang Rampa cz. II

część II

Nie trzeba przypominać, że dziś wśród naukowców poglądy T.Lobsanga Rampy są tak samo niepopularne, jak w latach 50-tych. Zaskakuje jednak to, że nowe odkrycia pozwalają na podważenie przyjętej historii ludzkiej cywilizacji. Mit o Atlantydzie w XXI wieku jest tak samo żywy jak za czasów Platona, ale dziś dysponujemy dowodami, iż pod znajdującymi się obecnie pod wodą obszarami w Azji i Ameryce Środkowej, kwitły cywilizacje. Książka Grahama Hancocka pt. ?Underworld? (?Podziemny Świat?) wskazywała na istnienie pozostałości po cywilizacjach starszych od sumeryjskiej. Autor i jego żona, Saantha Faiia (oboje nurkowie-pasjonaci), zbadali ruiny odkryte w 2001r. w Zatoce Cambay na zachód od Mahabalipuram i na wschód od indyjskiego subkontynentu.

Morze Południowochińskie wokoło Okinawy i Yonaguni usiane jest pozostałościami po megalitycznych świątyniach, które odkrywano w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Choć ruiny te są imponujące, bledną w porównaniu do tego, co sfotografowała rosyjska łódź u wybrzeży Kuby w 2001 roku. Ruiny te leżą na głębokości ponad dwóch kilometrów pod wodą. Sonograf wskazał na istnienie sieci ulic i innych geometrycznych struktur na dnie morza. W listopadzie 2004 ukazała się wiadomość, iż podobne znalezisko odkryto na Morzu Śródziemnym, pomiędzy Cyprem a Turcją. Istnieją także pogłoski o podwodnych ruinach na Bimini, w pobliżu Malty i Wielkiej Brytanii.

Kiedy Rampa publikował w latach pięćdziesiątych swe pierwsze książki, niewiele osób wierzyło w nagłe kataklizmy, które zmieniały historię naszej planety. Immanuel Welikowski ? naukowiec, który starał się udowodnić, iż w historii Ziemi kataklizmy zdarzały się cyklicznie, był wyszydzany przez naukowy establishment, który starał się ponadto o zakazanie publikacji jego książek. Był on także jednym z pierwszych naukowców, którzy zwrócili naszą uwagę na zagrożenie płynące od strony komet i asteroidów, które w przeszłości spadały na powierzchnię naszej planety. Welikowski był pierwszą osobą, która stwierdziła, iż na Wenus panują ekstremalnie wysokie temperatury, zaś Jowisz ma niezwykle silne pole magnetyczne. Zarówno on jak i Rampa wierzyli, że w przeszłości Ziemia zderzyła się z inną planetą.

Kamienna struktura zwana "żółwiem", znajdująca się w japońskim Yonaguni - jeden z wielu podobnych obiektów, na jakie natrafiono tam pod koniec ub. wieku.

Archeologiczne dowody na istnienie starożytnych cywilizacji w Tybecie są nikłe z tego powodu, iż zachodnim archeologom nie pozwalano nigdy na przeprowadzanie wykopalisk. W swej książce ?Siedem lat w Tybecie?, Heinrich Harrer wspomina o swym przyjacielu Peterze Aufschnaiterze, który zajmował się amatorsko archeologią w Lhasie, w praktykach pogrzebowych Tybetańczyków dopatrując się śladów wpływu wcześniejszych kultur. Harrer wraz z rosyjskim odkrywcą Nicholasem Roerichem potwierdzili pogłoski o istnieniu ogromnych podziemnych grot pod Pałacem Potala.

W 2002 roku w Internecie ukazały się informacje o odnalezieniu dziwnych przedmiotów w regionie Qinghai. Li Heng z ?People?s Daily Online? pisze w artykule z 25 czerwca: ?Rozprzestrzeniające się informacje o tajemniczych żelaznych tubach odnalezionych u podnóża góry Baigong leżącej w prowincji Qinghai, spowodowały zaciekawienie lokalnych władz. Niektórzy eksperci uważają, że to pozostałości po działalności istot pozaziemskich w miejscu, które z powodu swego wysokiego położenia i rozrzedzonego powietrza było idealnym miejscem do praktykowania astronomii.? Mówi on o trzech jaskiniach, z których ta leżąca pośrodku jest największa. ?Zaskakuje to, iż we wnętrzu znajduje się przekrój rury o średnicy 40 cm, skręcający z góry do wewnętrznego końca jaskini? U jej wejścia widać kilkadziesiąt rur o średnicy od 10 do 40 cm, które biegną wprost w głąb góry. Jakieś 80 m od jaskiń znajduje się lśniąca tafla jeziora Toson, przy którym na piasku odnaleźć można wiele porozrzucanych wokoło szczątków. Co dziwne, kilka z nich znajduje się także w jeziorze. Niektóre biegną sięgając tafli jeziora, inne biegną pod nim. Wszystkie są podobnych kształtów i grubości, co te leżące na plaży.?

12 lutego 2004 roku, Greg Taylor z ?Phenomena News? dostarczył wiadomości mówiących, iż miejsce to zbadane zostało przez naukowców. ?Próbki tych odłamków zostały poddane analizie przez miejscową hutę. Dowiedziano się, iż 30% ich składu stanowi tlenek żelaza i zawierają także duże ilości dwutlenku krzemu i wapnia.

Jedna z rur Baigong (People's Daily Online)
- Duża zawartość dwutlenku krzemu i dwutlenku siarki jest wynikiem długotrwałego oddziaływania między żelazem a piaskowcem, co oznacza, iż rury te muszą być bardzo stare ? powiedział Liu Shaolin ? inżynier, który zajmował się analizami.?

W okolicy nie rozwinął się przemysł, toteż wiele osób nazwało Baigong ?lądowiskiem ET?. Odkrywane w ciągu ostatnich kilku wieków tajemnicze przedmioty przyczyniały się nieraz do kwestionowania teorii ewolucji. Tzw. ?oops-y? (ang. Out-of-place artifacts, pol. przedmioty nie stąd) występują w różnych postaciach - od liczących miliony lat śladów ludzkich stóp po wydobyte z bryły węgla naczynia. Odkrywano je w różnych częściach świata. Michael Cremo i Rochard Thompson udokumentowali tysiące podobnych anomalnych odkryć archeologicznych, opisując je w książce pt. ?Zakazana Archeologia?.

30 kwietnia 2002 roku gazeta ?Prawda? doniosła o odkryciu kamiennej płyty z wyrytą na niej mapą regionu Uralu. ?Chodzi o ogromną płytę odnalezioną w 1999 roku przedstawiającą mapę regionu wykonaną według niezidentyfikowanej techniki. Mapa zawiera także wizerunki infrastruktury ? systemu kanałów od długości ok. 12.000 km, wielkich tam. Nieopodal nich widnieją obiekty w kształcie rombu. Mapa zawiera także napisy w nieznanym języku. Naukowcom nie udało się ich odczytać.?

Tzw. Mapa Stwórcy, uważana za część większej kamiennej mapy, liczyć ma sobie rzekomo 120 milionów lat.
Prof. Aleksandr Czuwyrow, który kierował grupą badawczą twierdzi, iż mapa może liczyć sobie? co najmniej 120 milionów lat, kiedy to biegun południowy znajdował się w okolicach Ziemi Franciszka Józefa (archipelagu na Morzu Barentsa, należącego do obwodu Archangielskiego). Płyta była częścią większej mapy, możliwe nawet, iż przedstawiającej całą Ziemię, która miała powierzchnię 304 m kwadratowych. Czy mogły ją stworzyć te istoty, które T.Lobsang Rampa nazwał ?Ogrodnikami Ziemi? i które później spowodowały katastrofę z powodu swej broni?
Istnieje wiele udokumentowanych przypadków odkryć pozostałości gigantów, których szczątki zostały w ub. wieku ?zagubione? przez większość muzeów. W ?Lost Cities of North and Central America? (?Zaginione miasta Ameryki Północnej i Środkowej?), David Hatcher Childress prezentuje wiele relacji prasowych, a także naukowych analiz szczątków gigantycznych osób, jakie odnajdywano w Amerykach. W ?Timeless Earth?, Peter Kolosimo pisze: ?Szkielet człowieka o wzroście 5.2 m odnaleziono w Gargayan na Filipinach, podczas gdy w południowo-wschodnich Chinach znaleziono pozostałości ludzi o wzroście 3 m. Jak mówi paleontolog Pei Wen-chung, mają one ok. 300.000 lat". Kamienne narzędzia gigantycznych rozmiarów odnaleziono na Morawach oraz w Syrii. Nieopodal nich pogrzebani byli ich właściciele.
Na Sri Lance poszukiwacze natrafili na pozostałości istot o wzroście 6 m, zaś w Tura Assam 10.3 m. Kolosimo mówi także o wielu legendach dotyczących gigantów, które zna wiele ludów na całym świecie ? od Europy po Australię.
Stożkowate czaszki, takie jak te, które Rampa widział pod pałacem Potala, odnaleziono w Peru, na Malcie oraz w Syrii. W muzeum w Paracas znajduje się wiele szkieletów pochodzących z tego surowego regionu, u których pojemność czaszki waha się pomiędzy 2200 a 2500 centymetrów sześciennych (podczas gdy u normalnego człowieka wynosi od 1100 do 1700). Ponadto czaszki z Paracas nie przypominają specjalnie formowanych czaszek (co stanowiło tradycję niektórych ludów), jakich dopuszczali się np. Ameridianie lub Egipcjanie.

Kolejna z tzw. rur Baigong. Zobacz także artykuł B.Steigera: "Świat, który istniał przed naszym"
Zadziwiające jest także to, że Rampa na ponad dekadę przed von Dänikenem używał terminu ?rydwany bogów?. Owe rydwany, albo wimany zostały po raz pierwszy opisane przez Desmonda Leslie?go i George?a Adamskiego w książce ?Flying Saucers Have Landed?. Wimany szeroko opisują dzieła literatury indyjskiej, skłaniając historyka Hatchera Childressa do uznania ich za twory cywilizacji Rishi istniejącej przed 12.000 lat. Starożytne teksty, jak np. ?Mahabharata" również wspominają o broni masowego rażenia, wśród których znajduje się bomba, której wybuch był dziesięć tysięcy razy jaśniejszy od Słońca. Nawet najbardziej sceptycznym historykom trudno zaprzeczyć, iż prezentowane tam opisy broni przypominają niezwykle te nam współczesne, m.in. bombę termojądrową.
Ponadto w kilku starożytnych miastach cywilizacji Indusu odkryto ślady promieniowania o nieznanej przyczynie. Ulice starożytnego miasta Mohendżo-Daro po odkryciu usłane były ciałami leżącymi na ulicach. Odnaleziono tam również drobinki szkła ? pierwotnie gliniane naczynia, które stopniały w wyniku działania ogromnej temperatury. Współczesna historia nie znajduje wytłumaczenia dla upadku cywilizacji Indusu oraz odkrytych tam anomalii związanych z promieniowaniem. W innych częściach świata, np. na Bliskim Wschodzie i Szkocji podobna temperatura w przeszłości stopiła forty wojskowe, a piasek przemieniła w szkło.

W ?Jaskini starożytnych? Rampa orzekł, iż uniwersalnym symbolem cywilizacji przedpotopowych był sfinks. Choć naukowcy uważają, iż powstał on około roku 3000 p.n.e., alternatywni historycy jak Graham Hancock czy Robert Bauval spekulują, iż Sfinks w Gizie może pochodzić tak naprawdę z okresu około roku 10.500 p.n.e., zaś John Anthony uważa, iż powstał on w okresie od roku 5000 do 10000 p.n.e. Geolog Robert Schoch uważa, że Sfinksa zbudowano w latach 5000-7000 p.n.e. Całkiem niedawno odkryto, iż pod posągiem w Gizie znajdują się komnaty, zaś prowadzone na ograniczoną skalę prace wykopaliskowe miały skutek w odkryciu tzw. ?grobowca Ozyrysa?. Wielu zwolenników alternatywnej historii uważa ponadto, iż pod Gizą istnieć może ukryte miasto. Wpływ na ten pogląd mieli przede wszystkim Edgar Caycei Lobsang Rampa.

Dziś, w epoce fotografii satelitarnej wydaje się niemal nieprawdopodobne, aby w górach mogło uchować się nieodkryte dotąd przez człowieka miasto. Co zadziwiające, w 1998 roku grupa amerykańskich alpinistów odkryła zieloną dolinę leżącą w nieodstępnym i wysoko położonym wąwozie w Himalajach. Zupełnie nieznana przedtem Europejczykom i porośnięta bujną roślinnością dolina, pozostawała w ukryciu przed satelitami. W 2003 roku w Himalajach odkryto z kolei nieznany lodowiec, o którego istnieniu nie wiedzieli dotychczas chińscy i europejscy kartografowie. Przyglądając się podobnym odkryciom stwierdzić możemy, iż tak naprawdę nie da się wykluczyć możliwości, iż na odkrycie czekać mogą inne skarby ukryte w lodowcach lub jaskiniach najwyższych gór Ziemi.

ZWIĄZKI Z POZAZIEMIANAMI

?Latające spodki? Oczywiście, że istnieją. Widziałem ich wiele, zarówno na niebie, jak i ziemi. Raz wybrałem się nawet jednym z nich w podróż. Tybet ze wszystkich krajów na świecie jest najbardziej odpowiedni do podróży latającymi spodkami, bowiem znajduje się z dala od codziennego światowego zgiełku i zamieszkuje go lud, który umieszcza religię i naukę przed zyskami materialnymi. Ludzie z Tybetu od setek lat znają prawdę o latających spodkach, tym czym są, dlaczego tu są, jak działają czy jakie mają cele. Wiemy o latających spodkach jako o bogach w swych ognistych rydwanach? ? pisze Cyril Hoskin w ?Mojej wizycie na Wenus?.

Jak wielu innych pisarzy z lat 50-tych, takich jak Adamski czy George Hunt Williamson, Rampa pisał o współczujących istotach pozaziemskich, które przybyły na Ziemię, aby ostrzec ludzkość przed niebezpieczeństwami energii jądrowej. W czasie następnych dziesięcioleci jego idee dotyczące inteligentnych istot pozaziemskich stały się bardziej kompleksowe, zaś ?Pustelnik? (wydany w 1971) wprowadził pojęcie abdukcji jako eksperymentów w celach genetycznych. Jasne wskazanie przez Rampę na inżynierię genetyczną pozaziemian wyprzedzało twierdzenia Sitchina zawarte w ?Kronikach Ziemi?.

?Moja podróż na Wenus?

?Moja podróż na Wenus? stanowi antologię wcześniejszych rozdziałów książek Rampy, których nie dopuszczono do druku. Opublikowana została bez autoryzacji albo w końcu 1958 lub na początku 1959 przez Graya Bakera, Amerykanina, który wydawał ?Saucerian Bulletin?. Zanim ukazała się w formie książkowej, ?Moja Podróż?? publikowana była w różnych magazynach, m.in. ?Flying Saucer Reviev?. Sam Rampa nie chciał, aby ukazała się drukiem obawiając się, że uznana zostanie za czysty przykład science-fiction. Pierwszy rozdział zatytułowany ?Dom Bogów? był kontynuacją opisanej w ?Doktorze z Lhasy? wizyty na wyżynach Chang Tang, gdzie lamowie odkryli wielkie starożytne miasto, które zachowane w lodowcu, niegdyś stanowiło dom rasy gigantów. ?W pobliżu na przestronnym podwórzu znajdował się ogromny metalowy obiekt, który przypominał mi dwie złączone ze sobą klasztorne misy i był bez wątpienia jakiegoś rodzaju pojazdem.? Mnisi ostrożnie zbliżyli się do pojazdu o wymiarach ok. 15 na 18 m i po wystającej drabince dostali się do środka. W środku przewodnik Rampy dotknął czegoś, co spowodowało, iż statek zaczął buczeć i świecić niebieskim światłem.

Ku swemu zdziwieniu zobaczyli zbliżające się do nich postaci dwóch ogromnych ludzi, którzy przekazali im telepatycznie następującą wiadomość: ?Nie bójcie się, bowiem wiemy o waszym przybyciu od ostatniego stulecia. Upewniliśmy się, iż ci, którzy będą na tyle śmiali, aby wejść do środka pojazdu, muszą znać przeszłość.? Istoty wkrótce pokazały im obrazy z dawnych czasów: ogromne budynki miast wznoszonych na wodzie oraz unoszące się nad nimi machiny w kształcie dysków. Byli oni świadkami ogromnej eksplozji, która poprzewracała budynki i wywołała falę tsunami. Humanoidalne istoty powiedziały im wkrótce o ?Białym bractwie?, w skład którego wchodzą inkarnowane jednostki, które sprawują pieczę nad wszelkim żywym stworzeniem.

Rozdział mówi dalej o siedmiu lamach, którzy zabrani zostali statkiem w przestrzeń kosmiczną, skąd mogli patrzeć na Tybet. Pojazd opuścił atmosferę i bez większych przeszkód uniósł ich w przestrzeń kosmiczną. Mnisi zabrani zostali w podróż. Jego system napędowy opierał się na swego rodzaju magnetyzmie, przeciwstawiającym się magnetyzmowi Ziemi. Siła, jaka wówczas powstawała pozwalała na manewrowanie obiektem. Był on także w stanie pobierać ?kosmiczną elektryczność? ? formę magnetyzmu opierającą się na energii kosmosu.

Lamowie zabrani zostali do Komnaty Wiedzy, gdzie pokazano im proces formowania naszej planety oraz rozwój wielkich cywilizacji Lemurii, Atlantydy oraz Posejdonii. Jedna z istot ostrzegła ich, mówiąc: ?Strzeżemy Ziemi, gdyż jeśli głupocie człowieka pozwoli się zajść za daleko, straszne rzeczy mogą przytrafić się rodzajowi ludzkiemu. Istnieją na Ziemi siły, ludzkie siły, które opierają się wszelkiemu myśleniu o naszych statkach, którzy mówią, że poza człowiekiem na Ziemi nie istnieje nic, nie mogą istnieć zatem statki z innych światów.? Ostatecznie po wielu dniach Tybetańczycy wrócili do domu, który wydawał się być miejscem bezbarwnym i ?bladym w porównaniu z glorią Wenus?. Historia kończy się tymi słowami: ?Nie myślałem nigdy, jakobym mógł zobaczyć kiedykolwiek rzeczy równie piękne. W jakim wielkim błędzie byłem wówczas, bowiem była to tylko pierwsza z wielu podobnych podróży.?

?Beyond the Tenth?
W latach 60-tych XX wieku zjawisko UFO było już dobrze znane, a Rampa w swych książkach zawarł wizerunek istot pozaziemskich jako strażników oraz prawdziwych stwórców. Według niego UFO dzieli się na cztery główne rodzaje:

1. Pojazdy istot pozaziemskich: To zaawansowana rasa Wyższych Istot pochodząca z innej galaktyki, która skolonizowała naszą planetę przed miliardami lat. Od tego czasu do dziś przybywają do nas, aby zbadać stan zaawansowania rasy ludzkiej.
2. Mieszkańcy wnętrza Ziemi: W ?Mojej podróży?? Rampa mówi o mieszkańcach wnętrza Ziemi, których stanowi grupa wysoce zaawansowanych technologicznie istot. Przebywają oni we wnętrzu planety i czasem używają swych pojazdów, aby zbadać, co dzieje się na powierzchni. Temat ten został potem rozszerzony w książce ?Mrok?.
3. Pojazdy z antymaterii: Eksplodują, kiedy wchodzą w kontakt z ziemską atmosferą.
4. Pojazdy międzywymiarowe: Ich pasażerami są istoty pozaziemskie z innych wymiarów. Zwykle nie możemy ich obserwować, ponieważ ich wibracje różnią się od poziomu wibracji ludzi. Co innego z ich pojazdami, które widoczne są w czasie, gdy przemierzają niebo.

?Beyond the Tenth? (?Poza dziesiątym?) opublikowane zostało w 1969 roku, czyli tym samym, kiedy Daniken opublikował ?Rydwany bogów? w języku angielskim. Podczas gdy szwajcarski autor opiera się zwykle na znaleziskach świadczących o sekretnej przeszłości, Rampa oświadcza, iż ?Ziemia jest niczym kolonia, niczym poligon testowy, miejsce, w którym umieszcza się razem różne gatunki, aby Wyższe istoty ujrzeć mogły, jak ze sobą współżyją?. Twierdzi on ponadto, iż opiekuńcze istoty wykazują obawy o nasz arsenał i czasem porywają ludzi, aby przeprowadzać na nich eksperymenty mające na celu udoskonalenie naszej rasy.

Rampa dobrze wiedział o swego rodzaju cenzurze dotyczącej relacji o UFO, której dopuszczano się w świecie zachodnim. ?Piloci, czy to samolotów pasażerskich czy związanych z siłami zbrojnymi, widywali i będą widywać UFO, aż do czasu, gdy rządy krajów świata zmienią swe podejście. Rząd Argentyny jest z pewnością jednym z najbardziej oświeconych, gdyż oficjalnie dopuszcza możliwość istnienia UFO?. Wojskowi nie mogą poświadczyć o istnieniu NOL, gdyż wystawiałoby to na szwank narodowe bezpieczeństwo, jednocześnie wizualizując ich bezsilność. Rampa zauważa ponadto, że wszelkie relacje mówiące o obserwacjach i zdjęciach astronautów przedstawiających UFO są wyciszane, a dowody niszczone. Choć w latach 60-tych mogło to brzmieć niczym paranoja, wielu ludzi uważa dziś, iż od ponad 50 lat rząd skutecznie przemilcza pewne sprawy. Do popularności teorii konspiracyjnych bezsprzecznie przyczyniły się film i telewizja.
Rampa twierdził także, iż religijni przywódcy również nie uczynią kroku naprzód jeśli chodzi o potwierdzenie istnienia UFO. Mogłoby to zaszkodzić twierdzeniu, jakoby człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga, m.in. z tego powodu, że domniemani kosmici mogliby posiadać nie-humanoidalną formę.

Co więcej, ?jeśli istoty z UFO chciałyby zawładnąć Ziemią, miałyby na to szansę przez stulecia. Ich obawy związane są z tym, iż będą musieli to zrobić (choć wcale nie chcą), jeśli Ziemianie zastosują zbyt silną dawkę broni atomowej. Oni starają się uchronić Ziemię przed samymi Ziemianami i losem, jaki oni sami dla siebie gotują.?

?Pustelnik?
Rampa objaśnił ten proces w książce ?Pustelnik?. Historia zaczyna się od niewidomego tybetańskiego pustelnika, który przekazuje swą wiedzę ?wybranemu? uczniowi. W młodości został on uprowadzony przez przedstawicieli tajemniczej rasy, którzy zabrali go na inną planetę i poddali mimowolnym eksperymentom medycznym, w tym operacji mózgu, która miała poprawić poziom jego inteligencji. Powiedzieli mu także wprost, iż Ziemianie to bardzo zła rasa, której grozi zagłada, ale nie tylko ich samych, ale także inteligentnego życia na pobliskich światach.

Istoty powiedziały mu: ?Podróżujemy po Wszechświatach rozmieszczając ludzi i zwierzęta na różnych planetach. Ziemianie mają swe własne legendy o nas. Mówicie o nas jako o bogach z nieba. Zamierzamy jednak teraz przekazać ci informacje na temat pochodzenia życia na Ziemi, gdyż ludzie powinni poznać prawdę o swych bogach, zanim wejdą w drugą fazę.? Istoty zabrały niewidomego mnicha do innej galaktyki, przywracając mu tymczasowo wzrok, aby mógł przypatrzeć się cudom ich cywilizacji. Zabrany został do centrum imperium, ?w którym kolory były zupełnie pomieszane. Trawa była czerwona, zaś kamienie żółte. Niebo miało zielonkawy odcień i widniały na nim dwa słońca.? Całe imperium było ogromne i obejmowało wiele różnych planet i systemów gwiezdnych, które współistniały ze sobą w harmonii. Ich mieszkańcy byli humanoidalnymi istotami, choć różniącymi się pewnymi cechami. Istniały tam wielkie miasta, nad którymi unosiły się wszelkiego rodzaju latające machiny. Świat ten stanowił centrum olbrzymiego imperium, w którym każda planeta posiadała własny rząd, ale była jednocześnie lojalna ?Panu Światów?.

Wkrótce mnich zabrany został do orbitującego obserwatorium, gdzie dziewięciu mędrców zajmowało się obserwacją kronik Akaszy Ziemi i innych światów. Ukazali mu oni naszą historię, która rozpoczyna się wraz z uderzeniem komety o powierzchnię martwego świata w centrum Drogi Mlecznej, co spowodowało powstanie jaśniejącej chmury gazów, z której kolejno formowały się planety. Kiedy do tego doszło, dwie z trzech ekspedycji zajmowały się ich badaniem, zaś trzecia zaszczepiła na lądzie i wodzie młodej Ziemi formy życia. Tysiące lat później kolejna z ekspedycji dostarczyła tu dinozaury. Po jakimś czasie na Ziemię sprowadzona została rasa purpurowych humanoidów o długich małpich kończynach, której przedstawiciele żyli w jaskiniach i nie używali ognia. Wyższe istoty zdecydowały o ich eksterminacji w celu stworzenia odpowiedniego miejsca bardziej zaawansowanym istotom. Po tysiącach lat i wielu zmianach klimatu, nowe istoty zbudowały potężną cywilizację, lecz członkowie wyższej rasy zbytnio zżyli się z nimi, szczególną zażyłość utrzymując z ziemskimi kobietami. Jedna z grup ludzi skradła ich technologię i zaatakowała ich przy pomocy broni nuklearnej, która pogrążyła planetę w chaosie, doprowadzając do kresu cywilizacji.

Zwolennicy teorii spiskowych uważają, że pod powierzchnią ziemi mogą zamieszkiwać inne inteligentne stworzenia. Współczesna idea "pustej Ziemi" ma źróło w buddyjskich wierzeniach związanych z istnieniem Agharty, do których rozpowszechnienia niewątpliwie przyczynił się Lobsang Rampa

Wyższe istoty przez wieki stroniły od napromieniowanej planety, ale powróciły na nią ostatecznie z nowymi gatunkami zwierząt i ludźmi, rozmieszczając ich na różnych kontynentach. Ludzkość ewoluowała, aż wreszcie osiedliła się w miastach, czcząc przedstawicieli zaawansowanej cywilizacji jako swych bogów. Spokój znowu został przerwany. Z powodu wojny wywołanej przez przedstawicieli cywilizacji przybyłej z innej galaktyki (z przypominającymi rogi wyrostkami na głowie), nasz system słoneczny został zniszczony. Walki, jakie toczono spowodowały, iż planety utraciły atmosfery, zaś w Ziemię uderzyło inne ciało kosmiczne wytrącone ze swej orbity. Przeżyła garstka, a to z pomocą Nadzorców Ziemi. Przetransportowano ich w specjalnej arce w bezpieczne miejsce.

Gdy na Ziemi nastała epoka lodowcowa, wyższe istoty zdecydowały się oddzielić od ludzi i zamieszkać w górach, podczas gdy innych, z powodu amoralnego zachowania, zdecydowano się odesłać do innych światów. Istoty zdecydowały się następnie na kontaktowanie z ludźmi tylko za pomocą wybranych jednostek, takich jak Mojżesz, Jezus, Budda. To oni położyli podwaliny pod nowe religie. Kapłani jednak zawsze starali się dostosowywać prawdziwe nauki dla swych własnych potrzeb i zysków.

Wkrótce pustelnik powrócił do swej jaskini w Tybecie, gdzie powiedziane mu zostało, iż za wiele lat znajdzie się ?wybraniec?, któremu przekaże swą wiedzę. Wyższe istoty zdecydowały, aby dać Ziemi kolejną szansę, jednak jeśli ludzkość nie posłucha ostrzeżeń i nie przestanie zanieczyszczać swą planetę, Nadzorcy będą zmuszeni interweniować kiedy tylko zajdzie taka potrzeba.

?Tybetański mędrzec?

W ?Tybetańskim mędrcu? Rampa dostarcza więcej informacji na temat Nadzorców (tj. istot wyższych, które nazywa także Ogrodnikami Ziemi), choć o wielu z nich mowa była we wcześniejszych publikacjach. Wraz ze swym przewodnikiem odwiedza on sztuczną grotę, gdzie ?znajdowała się kiedyś siedziba specjalnej rasy, która mogła dokonywać lotów kosmicznych i wszelkich innych rzeczy. Wszystko tam działało od milionów lat, pozostało nietknięte.? Jaskinia stanowiła część sieci stworzonej przed milionami lat, gdy Tybet leżał jeszcze na nizinach. Znajdował się tam pojazd kosmiczny ?wysokości czterech-pięciu mężczyzn i przypominający wyglądem dwa talerze, umieszczone jeden na drugim. Istoty te posiadały specjalną technologię pozwalającą im na topienie skał i leczenie poważnych ran. Byli w stanie podtrzymywać życie do tego stopnia, że ich ciała liczyły miliony lat. Owe uśpione ciała były utrzymywane przy życiu w specjalnych pojemnikach, aby istoty, które przybyć miały tu w przyszłości mogły się w nie wcielić.?

Lama Mingyar Dondup potrafił przeczytać ich napisy i dowiedział się, iż uśpieni kosmici to tak naprawdę źli przedstawiciele Wyższej rasy, którzy dopuszczali się różnego rodzaju występków, w tym eksperymentów genetycznych z udziałem ludzi. Istniała także grupa renegatów, którzy toczyli walki z Wysokimi Istotami. Rampa obserwował to na jednym z urządzeń zawierających kroniki Akaszy (to już czwarty raz kiedy je przeglądał). Kiedy Rampa i jego Przewodnik opuścili jaskinię, została ona zniszczona wskutek zastawionej pułapki.

Nawet jeśli historie Ramy interpretować jako science-fiction, znajdują się w nich pewne wartości. Jego ostrzeżenia przed energią jądrową nie były pierwszymi tego typu, gdyż w latach 50-tych mówili o nich niektórzy konaktowcy, jak np. Daniel Fry i Richard Miller. Wenusjanie byli szczególnie popularni wśród osób, które twierdziły o kontakcie z istotami pozaziemskimi, ale tylko do czasu, kiedy statki badawcze wykazały, iż Wenus jest planetą niezamieszkałą. Fran Stranges twierdził, że jest w kontakcie z istotą o imieniu Val Thor, zaś Adamski przyznawał, że wielokrotnie latał na Wenus z przyjaznymi kosmitami na wiele lat zanim przyznał się do tego Rampa. Jako pierwszy nie mówił także o lewitowaniu i komunikacji telepatycznej, co wcześniej ?wynaleźli? George Van Kassel i George King. Co więcej, w swej książce z 1953 r. pt. ?Latający spodek wylądował?, Desmond Leslie zawarł pierwsze twierdzenia, jakoby starożytne hinduskie pisma zawierały wiele odniesień do pojazdów pozaziemskich bogów.

Mimo to wiele pomysłów Rampy miało wpływ na późniejszych pisarzy. Jego opisy Ziemi widzianej z kosmosu, a także podróży statkami o napędzie antymagnetycznym stanowiły nowość dla epoki. ?Pustelnik? opisywał porwanie przez istoty pozaziemskie, eksperymenty, a także inżynierię genetyczną co najmniej na 10 lat przed tym, jak Streiber napisał swą sławną ?Wspólnotę?. Ostatnio pogląd, jakoby istoty pozaziemskie odpowiedzialne były za ewolucję człowieka oraz zwierząt zaadoptowane zostały do nowej teorii ?interwencjonizmu? autorstwa Lloyda Pye. Zecharia Sitchin, jeden ze zwolenników tej teorii twierdzi, iż mezopotamscy bogowie, tzw. Annunaki byli w rzeczywistości istotami pozaziemskimi pochodzącymi z dwunastej planety o nazwie Nibiru. To oni, pracując z ziemskimi homonidami, stworzyli przed 200.000 laty nowy gatunek ? Homo Sapiens. Wpływ, jaki Sitchin miał na alternatywną wizję historii jest niekwestionowany, tak samo jak fakt, iż Annunaki i Nibiru weszły do leksykonu New Age. Mimo to Lobsang Rampa, którego książka zatytułowana ?Pustelnik? mówi nam o tym, kim są obcy, skąd pochodzą i jaki cel mają w uprowadzeniach ludzi, pozostaje dosłownie nieznana.

PODZIEMNE ŚWIATY

?Istnieją przejścia, które prowadzą niemal do krańców Ziemi. Ona, tak samo jak my, posiada swój kręgosłup, tyle że kamienny. Tunel ten wykonany został w czasach istnienia Atlantydy, kiedy to znano technologię sprawiającą, aby kamień, bez użycia ciepła, stawał się płynny niczym woda. Wiem, że taki kręgosłup rozciąga się niemal od bieguna do bieguna.?

Lobsang Rampa pisał obszernie o zamieszkałych podziemnych jaskiniach, korytarzach i miastach. W książce ?Mrok? opisuje on podziemne królestwo Agharty, którego stolicą jest miasto Shamballa, gdzie rządzi ?Król świata?. Rampa wskazuje wyraźnie, że tajemnicza (niezidentyfikowana) wyspa Ultima Thule i zaginięcie amerykańskich łodzi podwodnych Thresher i Scorpion mają pewien związek z podziemnymi cywilizacjami i ich mieszkańcami.

Drogi do Shamballi i Agharty
W okultyzmie i tybetańskiej tradycji, Shamballę i Aghartę umiejscawia się zwykle pod Himalajami lub pustyniami Azji Środkowej. W pierwszych dekadach wieku XX, podróżnicy Ferdynand Ossendowski oraz Nicholas Roerich udali się w podróż mającą na celu zlokalizowanie mitycznego miasta.

Ferdynand Ossendowski (1876 - 1945) - polski pisarz i podróżnik

Ossendowski po raz pierwszy wspomina o Agharcie w swej wydanej w 1922 roku książce pt. ?Ludzie, zwierzęta, bogowie?. Tybetańscy lamowie opowiedzieli mu o tysiącach poddanych ?Króla świata?, władcy Agharty. Wedle wierzeń, mieszkańcy krainy mają niezwykłą moc niszczenia wielkich połaci lądu, choć preferują życie w pokoju. Roerich ? szanowany podróżnik, mistyk i teozof, również wierzył w istnienie podziemnych krain, jednak nie był w stanie dostarczyć jakichkolwiek naukowych dowodów na ich istnienie. W swej książce z 1929 r. pt. ?Serce Azji?, kieruje on swe zainteresowanie ku Shamballi, która jest symbolem ?Nowej ery? oświecenia i pokoju.

W tekście pt. ?Agharta? (z 1951), amerykański buddysta Robert Dickhoff pisze: ?Historia Agharty zaczyna się jakieś 60.000 lat temu, kiedy plemię wiedzione przez świętego męża zniknęło pod powierzchnią ziemi. Ma wiele milionów mieszkańców, zaś jej nauka rozwinęła się o wiele bardziej niż któregokolwiek kraju na powierzchni. Kilka pozostałych tuneli do jej wnętrza odnaleźć można w Tybecie, na Syberi, w Afryce oraz na niedostępnych wyspach w obu Amerykach?. W 1960 roku, dr Raymond Bernard w swej książce ?The Subterraean World? pisał: ?Wiara w istnienie podziemnych światów, które znane są m.in. jako Agharta, jest uniwersalną i integralną częścią buddyzmu. Kolejnym świętym dla buddystów słowem jest Shamballa ? nazwa stolicy podziemnego świata.?

Nicolas Roerich dowiedział się od uczonych lamów o podziemnych przejściach i jeziorze pod pałacem Potala. ?Jeśli widziałeś to jezioro, to musisz być albo wysokim lamą, albo też sługą noszącym pochodnię? ? wspomina Harrer w ?Siedmiu latach w Tybecie?.

W ?Trzecim oku? Rampa opisuje swą wizytę w korytarzach Potali. Jak mówi jego przewodnik, grupa mnichów próbowała pewnego razu zbadać je, lecz niektórzy utonęli, zaś ci, którym udało się przeżyć, znaleźli się niespodziewanie na bagnach odległych od pałacu o 40 km. Rampa później badał te korytarze samemu, przechodząc przez tajemne drzwi i stając obok jeziora, które jest pozostałością starożytnego morza. Kilka lat później powrócił on do tych jaskiń, aby wziąć udział w ceremonii ?małej śmierci? odbywającej się między gigantycznymi mumiami istot pozaziemskich, które niegdyś jako bogowie przemierzali Ziemię.

W ?Mroku? Rampa wspomina o Rigdenie Jyeopo ? ?Królu świata?, który zamieszkuje w Shamballi. ?Tradycja tybetańska często wspomina o Shamballi, której król ma władzę nad wszelkim stworzeniem, a jednocześnie ukryty jest przed milionami osób żyjących na powierzchni. Tybetańczycy wierzą, iż król mieszka wewnątrz świata, ale nie jest to demon, ale niezmiernie dobry władca ? duchowy lider, który obecny jest jednocześnie w dwóch wymiarach: fizycznym (gdzie żyje na wieki wieków) i astralnym (gdzie także żyje wiecznie). Tybetańczycy wierzą także, iż to on przekazał swe wskazówki pierwszemu Dalajlamie, który jest zewnętrznym przedstawicielem króla świata wewnętrznego?.

Obecny Dalajlama często pytany o Aghartę i Shamballę, odpowiada w sposób tajemniczy: ?Shamballa istnieje, tak, ale nie w żadnym konwencjonalnym sensie?. W 2003 roku ?Inner Light" opublikowało ?My Visit to Agharta? (?Moja wizyta w Agharcie?), która powstała rzekomo na bazie dokumentów nowojorskiego księgarza, Jima Rigberga. Wydawca książki wspominał, iż Lobsang Rampa często wysyłał Rigbergowi odrzucone przez wydawców fragmenty. W historii tej, Rampa i jego Przewodnik podróżują poprzez system jaskiń do królestwa Agharty, napotykając po drodze wrogie i przychylne ludziom rasy. Ostatecznie dochodzą do miejsca, skąd wir przenosi ich, i miliony innych oświeconych dusz, do sekretnej krainy leżącej wewnątrz Ziemi. W niej ?Stwórca?, który pojawia się w postaci jaśniejącej kuli, wita każdego pielgrzyma słowami nadziei i miłości. Choć historia ta trąci retoryką New Age, nie przypomina innych relacji Rampy. Co więcej, jego sekretarka (i przybrana córka) Sheelagh Mouse, nie przypomina sobie, aby napisał on kiedykolwiek coś podobnego.

Ultima Thule
Rampa opisał podziemne światy i ich mieszkańców w rozdziale ?Mojej wizyty na Wenus?. Pisze tam: ?Na świecie znajduje się duża liczba przejść, które pozwalają dostać się do świata wewnętrznego. Jedno znajduje się w Andach, kolejne na Pustyni Gobi, a jeszcze inne leży za Szetlandami, wiecznie osnute mgłami znane jest jako Ultima Thule, Ostatnia Wyspa?. Pewnego razu złożyli na niej wizytę przedstawiciele Brytyjskiej Marynarki Królewskiej, ale to, co tam widzieli objęte zostało tajemnicą. ?Działy się tam dziwne rzeczy, a Brytyjska Admiralicja posiada wiele relacji o innych dziwnych zdarzeniach na terenie Ultima Thule, które są tak niezwykłe, iż trzyma się je w zamknięciu.?

Mityczna wyspa Tule według starej mapy
Istnienie wyspy jest tajemnicą, gdyż miejscem odpowiadającym podanej przez Lampę lokalizacji Ultimy jest wyspa Jan Mayen, obecnie należąca do Norwegii. Nad niezamieszkałą (za wyjątkiem pracowników tamtejszej stacji pogodowej) i jałową wyspą, wznosi się aktywny wulkan, Beerenberg. Choć nic ponadto nie świadczy o jej niezwykłości, Rampa twierdzi, że na Ultima Thule znajdują się wrota do innego wymiaru.

W mitologii ludów nordyckich i germańskich, Ultima znana jest jako część zatopionego kontynentu. Prawdopodobnie jest tym samym, co Crocker Land Peary?ego czy Bradley Land Cooka, które obaj żeglarze zaobserwowali w Arktyce, potem zaś stracili lądy z oczu, jakby były mirażami. Co więcej, Grzbiet Śródatlantycki jest obszarem dużej aktywności sejsmicznej, czego dowodem stało się wynurzenie z wód wyspy Surtsey. W ?Invisible Horizons? (?Niewidzialnych horyzontach?) Vincent Addis pisze o dziesiątkach wysp, które zostały odnalezione, a następnie zniknęły. ?Wyspy mogą być zatapiane przez fale, co nie wydaje się ani niewiarygodne, ani też niezwykłe. Podwodni archeolodzy zlokalizowali ich dziesiątki. Aktywność wulkaniczna również odpowiadać może za wiele przypadków zatopień.?

Mieszkańcy podziemnego świata
Rampa przedstawił mieszkańców podziemi jako: ?? ludzi, którzy nie lubią tych, którzy mieszkają na powierzchni. Nie są oni wcale im przychylni, a co więcej, często napełniają przerażeniem tych, którzy mieszkają w blasku słońca. We wnętrzu Ziemi żyje niewielka grupa ludzi.? Mają oni zdolność przemieszczania się dzięki pojazdom powietrznym, które swymi możliwościami przewyższają te posiadane przez nas i mogą również poruszać się w przestrzeni kosmicznej. Dzięki wielu tunelom stworzonym przez lawę, mieszkańcy podziemi mają możliwości odwiedzania powierzchni. Choć nie darzą sympatią jej mieszkańców, nie atakują bez powodu.

W innej z książek Rampy zawiera się opowieść o tym, jak lama Mingyar Dondup zabiera Lobsanga do kolejnego kompleksu jaskiniowego w pobliżu Lhasy, gdzie znajdują się dziwne przedmioty i wizerunki. Mówi mu także o tunelach biegnących od bieguna do bieguna a także innych, które zostały zapieczętowane. Lobsang dowiaduje się o rasie ludzi, którzy swego czasu schronili się w jaskiniach przed nadchodzącą katastrofą i zamknęli je za sobą. Pod ziemią rozwijali oni naukę, która z czasem osiągnęła poziom bardziej zaawansowany, niż ta u ludzi na powierzchni. Dondup powiedział: ?My, wyżsi lamowie, odwiedzaliśmy to miejsce i starali się porozumieć z tymi na dole za pomocą telepatii. Ale oni nie chcą mieć z nami nic wspólnego, a jeśli zajdzie potrzeba, będą interweniować.?

Mingyar Dondup mówi o nich ponadto: ?Posiadają coś w rodzaju naszego Słońca, ale jest ono znacznie mniejsze, choć potężniejsze. Posiadają znacznie więcej niż my, ale są też znacznie bardziej inteligentni.? Mieszkańcy podziemi bardzo dawno temu odkryli zasady latania. ?Czasami pojawiają się na powierzchni w specjalnych pojazdach, które sprawdzają, co czynią ludzie, aby przekonać się, czy ich własne bezpieczeństwo jest zagrożone przez działania człowieka.?

Pieśń Szambali - obraz M.Rericha
W ?Podsycaniu płomienia?, Rampa mówi o nich coś jeszcze. ?Tak, istniała Atlantyda, której potomkowie wciąż żyją głęboko pod powierzchnią w pewnej części świata. Jest to Mount Shasta (Kalifornia).?

Pusta Ziemia

W ?Mroku? cały rozdział Rampa poświęca pytaniom odnośnie koncepcji pustej Ziemi. ?Przez lata pytano mnie o to i przyjrzałem się dobrze temu tematowi. Czytałem wszystko, co było temu poświęcone i uważam, że wewnątrz naszej planety istnieje inny świat niemal trzykrotnie większy od Księżyca, który zamieszkiwany jest przez bardzo inteligentne istoty. Byłem w kilku podobnych tunelach, także tych na Ultima Thule. Istnieją na Ziemi pewne miejsca, skąd można wyruszyć w podróż do środka planety na spotkanie z przedstawicielami tamtejszej cywilizacji. Brazylia i Tybet to dwa kraje, które szczególnie przyciągają mieszkańców podziemnego świata.? Co więcej, Rampa mówi, iż piramidy na pustyni Gobi są również w pewien sposób powiązane z wewnętrznymi światami.

Rampa mówi dodatkowo, iż:
1) Samoloty komercyjnych linii nigdy nie zbliżają się do biegunów, gdyż ich instrumenty mogłyby zwariować.
2) W centrum Ziemi znajduje się sztuczne ?atomowe słońce?.
3) Obecnie przyjęty schemat budowy Ziemi (skorupa/płaszcz/jądro) nie opiera się na żadnych solidnych dowodach, a jest tylko przypuszczeniem.
4) Wewnętrzny świat jest niemal trzykrotnej wielkości Księżyca.
5) Jego mieszkańcy są potomkami mieszkańców Lemurii, Mu i Atlantydy, a także innych, znacznie starszych cywilizacji, które schroniły się w systemie jaskiń przed kataklizmami. (Jedna z legend mówi, iż Cyganie są potomkami mieszkańców wewnętrznego świata.)
6) Rządy państw świata zaprzeczają istnieniu podziemnej krainy, aby nie wywoływać paniki.
7) Z wnętrza Ziemi pochodzą niektóre obiekty UFO.

Rampa wspomniał również w kilku tajemniczych zdaniach o Terytoriach Północno-Zachodnich w Kanadzie, które mogą stanowić wskazówkę dla poszukiwaczy wewnętrznego świata. ?Wiele obszarów tam leżących nie zostało zbadanych. Niektóre z nich nie były nigdy widziane oczyma człowieka. Jak można twierdzić, że nie ma tam żadnych otworów, jeśli nikt tam nie był? Nie da się mówić o czymś jako niewiarygodnym, jeśli nie zna się wszystkich faktów.?
Znacznie bardziej tajemnicze odniesienia uczynił on w ?Podsycaniu płomienia?, wskazując jednocześnie na cenzurę ze strony wydawcy: ?Żałuję, iż nie mogę powiedzieć wam pewnych rzeczy, o których doskonale wiem, ale o niektórych z nich dziś mówić nie wolno. Znam prawdę o łodziach Tresher i Scorpion i wiem, co się z nimi stało. Historia ta jest przerażająca, ale to nie jest jeszcze jej czas.?

Rampa w tych słowach odnosi się do dwóch amerykańskich atomowych łodzi podwodnych, które zniknęły i zostały zniszczone w dziwnych okolicznościach w latach 60-tych. Niestety, Rampa nigdy już o nich nie wspomniał, zostawiając swych czytelników z wątpliwościami dotyczącymi odnalezionych i sfotografowanych szczątków Threshera.
W ?Mroku? Rampa podsumowuje swą dyskusję o podziemnej krainie: ?Powiedziałem już wszystko, co miałem powiedzieć. Wiem znacznie więcej, dużo więcej niż napisałem, ale polecam udać się do księgarni i poszukać tam innych książek na temat krain we wnętrzu Ziem



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 maja 2009, 11:13 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 kwie 2009, 23:09
Posty: 116
Płeć: mężczyzna
Przede wszystkim aby mowic o tzw New Age trzeba by go najpierw zdefinowac czym jest, gdyz kazdy ma jego swoja wersje.

Moim zdaniem NIE ma nic zlego w tzw. New Age. Oczywicie sa tam bzdury lecz cale zjawisko okerslane jako Nowy Wiek/Era to tylko i wylacznie "narzedzie". Daletgo NIE mozna generalizowac i wylewac dziecka z kapiela.

_________________
Neti Neti



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 maja 2009, 18:27 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 maja 2009, 21:34
Posty: 575
Lokalizacja: Pleiades
Płeć: mężczyzna
jak dla mnie to ciekawsotki, ktore warto znac.
jednak nie robmy z tego religii - nie doszukujmy sie tam czegos, do czego wydaje sie nam mozemy dazyc.

_________________
Wiara to Ja, a Wiedza to moj Miecz.
"Badz zmiana, ktora chcesz zobaczyc na swiecie" Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 maja 2009, 11:52 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 23 maja 2009, 22:48
Posty: 22
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: mężczyzna
przeszukałem w Internecie i jego książki są bezproblemowo udostępnione do ściągnięcia w języku angielskim,

bibliografia jest całkiem pokaźna:

Cytuj:
Rampa napisał 20 książek:

* Trzeci Oko - The Third Eye (1956)
* Moja wizyta na Wenus - My Visit to Venus (1957)
* Doktor z Lhasy - Doctor from Lhasa (1959)
* Historia Rampy - The Rampa Story (1960)
* Jaskinia starożytnych - Cave of the Ancients (1963)
* Żyjąc z Lamą - Living with the Lama (1964)
* Ty - na zawsze - You Forever (1965)
* Mądrość starożytnych - Wisdom of the Ancients (1965)
* Szafranowa szata - The Saffron Robe (1966)
* Rozdziały życia - Chapters of Life (1967)
* Poza 1/10 - Beyond The Tenth (1969)
* Feeding the Flame (1971)
* Eremita. Jesteśmy jedną z wielu cywilizacji - The Hermit (1971)
* Trzynasta świeca - The Thirteenth Candle (1972)
* Światło świecy - Candlelight (1973)
* Podsycenie płomienia - Twilight (1975)
* Tak jak było - As It Was! (1976)
* Wierzę - I Believe (1976)
* Trzy życia - Three Lives (1977)
* Tybetańska saga - Tibetan Sage (1980)


@Fanalityk
Musze przyznać Ci rację.
Kto chce i ma ochotę, może śmiało zapoznać się z treścią tych książek, zapewne będzie to jakiś bagaż doświadczenia, czyli zmierzam do tego, iż można później zweryfikować informacje jakie się tam pojawiają, z wiadomościami jakie już posiadamy. No a być może, weryfikacji będzie można dokonać w całkiem niedalekiej przyszłości, kiedy to do naszej świadomości napłyną nowe informacje z innych źródeł.
Może się okazać, że książki są całkowicie fantastyczne i odrywają czytelnika od rzeczywistości lub też wnoszą coś konstruktywnego. No ale cóż, wydaje się, iż oceny należy dokonać indywidualnie.

Jednak co ważniejsze wydaje się być Twoje drugie stwierdzenie: "jednak nie robmy z tego religii"
Co ja rozumiem przez to, żeby nie doprowadzać do sytuacji kiedy po przeczytaniu, jakiejkolwiek książki, nie chodzi w tym momencie o tego konkretnego autora, znów zawężamy swój światopogląd. Dzieje się to zapewne tak, że po przeczytaniu czegoś, niektóre informacje wpływają tak na naszą świadomość, że odzywa się ona do nas słowami:
- tak stary, słuchaj to jest to; chcę przyjąć to do wiadomości; przyjmuję to do wiadomości i nic poza tym;

Myślę, że to jest to o czym mówił David: należy wtedy słuchać intuicji, a nie świadomości, bo świadomość, prędzej uzna za fakt coś, co wydaje się jej bardziej rzeczywiste/osiągalne/relane.
Poza tym rekomendacja zapewne też ma dużo na rzeczy.

Przepraszam, że się tak rozpisałem na ten temat. Niektóre rzeczy mogę źle interpretować, ale krąży mi trochę myśli po głowie, które tu publikuje - poddając je waszej ocenie. Pozdrawiam :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2009, 15:24 
Trochę sceptycyzmu:
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
:arrow: Dobry interes
Prostą mistyfikację nietrudno wykryć, a oszusta, który nie ma specjalnych powodów, żeby się ukrywać, można dość szybko wytropić. Jednak wielu oszustom udało się stworzyć popularne systemy wierzeń, przyciągające licznych wyznawców. Poświęcają oni nawet swoje dobra doczesne na rzecz sekty, a zwłaszcza jej przywódcy, który ma dzięki temu dodatkową motywację do dalszych szalbierstw umożliwiających omotanie nowych ofiar.

Opis ten pasuje do wszystkich, współczesnych kultów. Pisałem już o tym, jak nowa religia, zwana spirytualizmem, narodziła się z ewidentnego oszustwa popełnionego przez siostry Fox. Znacznie mniej znane są jednak dwie niewątpliwe mistyfikacje literackie, które przez wiele lat ogłupiały czytelników.

W latach pięćdziesiątych w Wielkiej Brytanii o niezwykłych zjawiskach traktowały niemal wyłącznie publikacje autora podającego się za lamę tybetańskiego buddyzmu, T. Lobsanga Rampy. Napisał on serię książek, a pierwsza z nich, zatytułowania The Third Eye (Trzecie oko), ukazała się w 1956 roku. Rampa opisywał w niej swój pobyt w klasztorze w Lhasie i pobierane tam nauki, umożliwiające otwarcie owego tytułowego trzeciego oka i pobudzenie zdolności medialnych, a także swą służbę w jednostkach lotniczych walczących z Japończykami. Kolejne tomy ujawniały coraz bardziej niezwykłe doświadczenia, między innymi zawierały relację o tym, jak Rampa dokonywał projekcji swojego ciała astralnego na Wenus, gdzie rozmawiał z wieloma "wniebowziętymi mistrzami", między innymi z Chrystusem i Buddą.

Po roku czy dwóch książki samozwańczego lamy zyskały tak wielką popularność, że zainteresowały kilku emigrantów z Tybetu, którzy zwrócili uwagę na niedorzeczności w jego relacjach o życiu w Lhasie. Podejrzewając Rampę o oszustwo wynajęli prywatnego detektywa Clifforda Burgessa, żeby zbadał przeszłość autora i zorientował się, ile naprawdę wie o mistycznym buddyzmie. Raport Burgessa ujawnił rzeczy wręcz groteskowe. Otóż Rampa wcale nie był lamą. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Cyril Hoskins i był synem hydraulika z Plympton w hrabstwie Devon. Ogolił głowę, żeby nadać sobie odpowiednio orientalny wygląd, był gorliwym adeptem okultyzmu, ale nigdy nie przebywał nawet w pobliżu Tybetu, nie pilotował myśliwców, nie przeszedł także operacji trzeciego oka.

Co najdziwniejsze, sława Rampy przetrwała pomimo ujawnienia tych faktów. W swojej autobiografii, zatytułowanej The Rampa Story (Dzieje Rampy), wyjaśnił, że rzeczywiście jest Hoskinsem, ale tylko zewnętrznie. Jako Rampa zmarł w drodze powrotnej z Tybetu do Wielkiej Brytanii, a jego duch zmuszony był przyoblec ciało człowieka z Zachodu. Lama i syn hydraulika spotkali się na poziomie astralnym, gdzie na zasadzie karmicznej transformacji Hoskins zgodził się przekazać Tybetańczykowi swoje ciało fizyczne. Bezcielesny tybetański chirurg przystąpił do dzieła i Rampa - bezdomny, żyjący w celibacie mnich - odziedziczył zewnętrzny wygląd Hoskinsa, jego dom i przypadkowo także żonę. Zdyskredytowawszy w ten sposób raport Burgessa, Rampa/Hoskins napisał jeszcze kilkanaście książek, w tym dzieło zatytułowane Living With the Lama (Żyjąc z lamą), które rzekomo było telepatycznym przekazem pamiętników kota Rampy. Książki te nie cieszyły się powodzeniem tak wielkim, jak The Third Eye, ale mimo to w latach sześćdziesiątych sprzedano ponad milion egzemplarzy.

Szalbierstwo Rampy było w gruncie rzeczy prostackie. W jego opowieściach znaleziono wiele niedorzeczności, i tylko powszechnemu brakowi znajomości Tybetu i okultyzmu należy przypisać sukces tych publikacji. Mistyfikacja popełniona przez Carlosa Castanedę, w pewnym sensie duchowego spadkobiercę Rampy, była w porównaniu z tym prawdziwym majstersztykiem. W latach siedemdziesiątych Castaneda osiągnął niemały rozgłos dzięki książce zatytułowanej Nauki Don Juana i kilku następnym. Wszystkie opowiadały o spotkaniach autora z indiańskim czarownikiem z Meksyku, wtajemniczającym go w mistyczną "wiedzę plemienia Yaqui".

Książki Castanedy o Don Juanie, które były najlepiej sprzedającymi się publikacjami w historii antropologii, przyciągały miliony czytelników mieszaniną filozofii, przygody i wstrząsających opisów zjawisk mediumicznych. Autor twierdził, że czarownik Yaqui i jego przyjaciel, Don Gennaro, potrafią lewitować, teleportować i produkować na życzenie poltergeisty oraz niesamowite wizje, dowodząc tym samym, iż fizyczna, mierzalna rzeczywistość nie jest jedyną obiektywnie istniejącą.

Filozofia ta przemawiała do wyobraźni czytelników, którzy dorastali w latach sześćdziesiątych, chłonęli ideały tej dekady i pociągała ich forma oświecenia osiągana za pomocą narkotyków (Don Juan i Castaneda w celach edukacyjnych zażywali rozmaite substancje halucynogenne). Innym czynnikiem, który przysporzył Castanedzie wiarygodności był fakt, iż uzyskał on stopień doktora na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles dzięki dysertacji opartej na badaniach w terenie, które podobno przeprowadzał w Meksyku w towarzystwie Don Juana. Pracę tę okrzyknięto klasyką antropologii doświadczalnej, stawiano ją za wzór młodym naukowcom pragnącym gruntownie poznać przedmiot swych badań.

Tymczasem według Richarda de Mille'a, autora dwóch krytycznych opracowań o książkach Castanedy, nie ma żadnych dowodów istnienia jakiegoś Don Juana i jego przyjaciela Don Gennara (których upodobanie do kloacznych dowcipów skłoniło jednego z pisarzy do nazwania ich "Laurelem i Hardym szamanizmu"), nic też nie wskazuje na to, aby autor przeprowadzał jakiekolwiek badania wśród Indian plemienia Yaqui. I choć książki Castanedy odznaczają się o wiele większą wewnętrzną spójnością niż inne fikcje literackie, zawierają pewne istotne błędy, wskazujące na to, że jego doświadczenia są od początku do końca zmyślone. Charakteryzująca te publikacje atmosfera nierzeczywistości i szokująca filozoficzna treść biorą początek z pracy doktorskiej na Uniwersytecie Kalifornijskim. Castaneda zakładał - i słusznie - że profesorowie, którzy będą go egzaminować, nie czytają wszystkich książek, jakie mają w bibliotece.

De Mille demaskuje Castanedę począwszy od jego życiorysu, który był taką samą mistyfikacją, jak życie Cyrila Hoskinsa. Mimo wszystko jednak zarówno krytycy, jak i przyjaciele Castanedy przyznają, że jego twórczość reprezentuje pewne wartości. Wielu antropologów uważa, iż nie ma większego znaczenia, czy książki te zawierają fakty czy fikcję, albowiem wyrażają jakieś prawdy. Niewielu oszustów zasłużyło na tak pozytywną opinię.

http://www.niniwa2.cba.pl/dash_roz_8_mistyfikacja.htm



Na górę
   
 
 
Post: 20 wrz 2009, 21:34 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
dla oceny przekazu Castanedy o don Juanie bez znaczenia pozostaje kwestia czy jest to dokumentalistyka czy beletrystyka...jeśli to wytwór jego wyobraźni nic to nie ujmowałoby trafności tych spostrzeżeń i świadczyłoby o wprost genialnej kreatywności i wrażliwości Castanedy;
zresztą czy nasz "real" to nie jest fikcja?
no, ale ludzie potrzebują dowodów, najlepiej takich które można pokazać w telewizji i opublikować w prasie bulwarowej;
najlepiej byłoby znaleźć don Juana zrobić z nim talk show, założyć szkołę szamanów i zrobić z niego 100 -ego celebrytę...
powtarzam jak często mogę: z mojej perspektywy 38 lat życia prawie w całości spędzonego na "spaniu" szkoda mi czasu na dysputy ze śpiącymi....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2009, 14:01 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 sie 2009, 17:20
Posty: 428
Lokalizacja: Terra
Płeć: mężczyzna
14 ksiażek Lobsanga mam na półce - wszystkie czytałem . Moja rada najpierw je poczytajcie a potem sprawdźcie recenzje na temat jego książek . Dla mnie te historie od hyrauliku to próba zniszczenia jego osoby .
Ciekawie pisze , choc dla nas obecnych na tym forum pewnie wiele spraw juz jest znanych ...

_________________
...Between the velvet lies
There's a truth that's hard as steel
The vision never dies
Life's a never ending wheel ...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2009, 14:32 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 07 lis 2009, 13:27
Posty: 2
Płeć: kobieta
Jeżeli chcecie oceniać jakikolwiek tekst, odwołajcie się do własnej wewnętrznej mądrości: do rozumu i intuicji.
Nie słuchajcie tych, którzy Lobsanga Rampę za bardzo krytykują, ani tych, którzy za bardzo wychwalają.
Bardzo wielu go krytykuje, z różnych powodów. Większość krytykuje go z zazdrości o wielką popularność. Część mnichów tybetańskich - za zdradzenie tajemnic. Chińczycy - za zwracanie uwagi świata na Tybet.
Jak to z nim naprawdę było? Przede wszystkim ich było dwóch: ciało należało do Cyrila Hoskinsa, Anglika, syna hydraulika, duch natomiast należał do tybetańskiego lamy, który przybrał pseudonim Lobsang Rampa. Według wersji podanej w jego książkach, gdy ciało lamy było już mocno schorowane jego duch wcielił się w ciało Cyrila, czyli dokonała się transmigracja ducha. Wybrano ciało tego Anglika, za jego zgodą, dlatego, że miał podobne wibracje. Anglik od dzieciństwa był mocno uduchowiony, interesował się Tybetem, buddyzmem, rozwijał jasnowidzenie i telepatię.
Jeżeli trudno wam uwierzyć w transmigrację, to przyjmijcie, że duch lamy przekazywał Anglikowi swoją wiedzę w czasie medytacji lub w czasie snów. To już łatwiej zrozumieć, prawda? Niech będzie. Nieważne, w jaki sposób nabył tę wiedzę, ważne - że ją miał.

Najważniejsze pytanie, które nurtuje nas przy lekturze jego książek: WIERZYĆ CZY NIE WIERZYĆ?
Użyjcie teraz intuicji, żeby ocenić jego sposób pisania. Czy używa prostych słów? Czy jego opisy są szczegółowe, skrupulatne, jasne, chwilami nawet nudne? Według mnie - tak. A to świadczy o jednym: ten człowiek NIE UMIE ZMYŚLAĆ, nie ma fantazji literackiej. On umie tylko relacjonować, co widział, słyszał i przeżył, to potrafi zrelacjonować.
A teraz użyjcie rozumu: raz pisze, że w astralu nie możemy spotkać nikogo, kogo nie lubimy, innym razem, że owszem, spotykamy tam różne potwory, myślokształty i tak dalej. Rada taka: przeczytajcie bardzo uważnie, przynajmniej dwa razy, wszystkie jego książki pod rząd, w kolejności ich powstawiania. W kolejnej przeczytacie rozwinięcie tematu, że astral ma wiele wyższych poziomów wibracyjnych, gdzie spotykają się tylko dusze o podobnych wibracjach, te się lubią, ale ma też poziom niższy, taki śmietnik, gdzie można spotkać wszystko.
Rampa używa pewnego rodzaju szyfru: na ogół nie podaje całej wiedzy na raz, tylko po trochu. Każdy wątek tematyczny jest podzielony na kamyki, porozrzucane po jego książkach i dopiero prześledzenie każdego wątku osobno przez wszystkie książki składa się na całość. Robi to z prostego powodu: żeby ta wiedza nie dostała się w pierwsze lepsze ręce, tylko do tych najwytrwalszych, którzy chcą ją na poważnie drążyć.
Dlatego przeczytajcie je uważnie wszystkie i to nie jeden raz. Ja przeczytałam je wszystkie 4 razy, przemyślałam, przetrawiłam i zindeksowałam wg haseł, dusza, astral, Wyższa Jaźń itd.
Dla mnie Rampa jest wiarygodny, ale.... w ostatnich książkach już natrafiałam na informacje nieprzekonujące a nawet nieprawdziwe. Wystarczy przeczytać jego przepowiednie dla świata, które miały się ziścić mniej więcej do roku 2000 i.... nic. Nie stało się tak.
Myślę, że kiedy był już coraz bardziej schorowany, nie miał energii na porządne podróże astralne i zaglądnie do Księgi Prawdopodobieństw. Miał komputerową pamięć, więc całą przeszłość mógł na bieżąco odtwarzać, ale z teraźniejszością miał kłopoty na starość.
Co do innych autorów nie będę się wypowiadać, jest ich wielu i piszą trochę prawdy, trochę nieprawdy, może z tego powstać niezły mętlik. Dla mnie Rampa jest najbardziej wiarygodny, zwłaszcza, że ćwiczyłam niektóre rzeczy wg jego wskazówek i był skutek.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2009, 14:54 
Cytuj:
Wystarczy przeczytać jego przepowiednie dla świata, które miały się ziścić mniej więcej do roku 2000 i.... nic.

a po mojemu zmiana świadomości unieważnia scenariusze, jest nieprzewidywalna, ot co!
promyczki



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2009, 15:04 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 07 lis 2009, 13:27
Posty: 2
Płeć: kobieta
Ależ Rampa wcześniej sam pisał, że Kronika Prawdopodobieństw ukazuje jedynie możliwy rozwój wydarzeń, a nie jest to nieodwołalna wyrocznia. Ale gdy już pisał te przepowiednie, ileś lat później, użył kategorycznego tonu. Dlatego myślę, że schorowane ciało brało powoli górę nad duchem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group