Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 19:58

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 09 paź 2010, 19:38 
Biosine:)
Nie istnieje bezwarunkowa miłość - czy ktoś kiedyś kogoś kochał bezwarunkowo?
Miłość to miłość. Jest jedna. Tak jak smutek, strach, lęk... Czy istnieje bezwarunkowy strach, lęk, smutek?
Nie bo nie ma czegoś takiego. To po prostu iluzja rozdmuchana przez religie, kulture, społeczeństwo itp.

Tak samo RADOŚĆ - nie ma bezwarunkowej radości - jest tylko czysta radość, czysta miłość, czysty strach - a to jest różnica.


To są twoje świeże złote myśli, jak jednak dalekie są od realiów.
Miłość bezwarunkowa to iluzja rozdmuchana przez religie, kulture,,,bleblble. Co za dewotyzm. Kto ci to powiedział siostra na lekcji religii. Czego ty się boisz ?! Stawiasz miłość na równi ze strachem , lękiem i smutkiem? Uważasz że siła miłości jest tym samym co siła smutku? Czego się boisz ?! Masz obawy że ludzie idąc w imię miłości zostawią za sobą smutek, cierpienie i lęk? Kim jesteś , by szerzyć taką herezje i być pozbawionym aż w tak dużym stopniu sumienia. Kompletnie nie pojmujesz zagadnienia. Cytujesz tu wypowiedzi ludzi, dodając swoje przemyślenia. i Naprawdę nie mam nic do tego, bo każdy ma możliwość wypowiadania się. Tylko przeraża mnie to że rozsiewasz takie bzdury i co niektórzy podatni , poszukujący tutaj odpowiednich wzorców lub przekonań na drodze własnych doświadczeń spotykają się z taką CIEMNOŚCIĄ z twojej strony.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 09 paź 2010, 19:38 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 19:39 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 kwie 2009, 17:00
Posty: 201
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: brak
BioSine pisze:
Hmm zadam pytanie: Wolałbyś być w uwięzi miłości czy w uwięzi czucia się dobrze w każdej chwili?

Szukał bym, dlaczego jestem zniewolony ;)

Dziękuje BioSine, za odpowiedzi Mruga

_________________
Wszystko jest umysłem. 1123581321345589144233377610987159725844181676510946 7835914642627265754019509340195093468158093468158481... mełsymu tsej oktsyzsW



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 19:50 
Ozyrys pisze:
Biosine:)
Nie istnieje bezwarunkowa miłość - czy ktoś kiedyś kogoś kochał bezwarunkowo?
Miłość to miłość. Jest jedna. Tak jak smutek, strach, lęk... Czy istnieje bezwarunkowy strach, lęk, smutek?
Nie bo nie ma czegoś takiego. To po prostu iluzja rozdmuchana przez religie, kulture, społeczeństwo itp.

Tak samo RADOŚĆ - nie ma bezwarunkowej radości - jest tylko czysta radość, czysta miłość, czysty strach - a to jest różnica.


To są twoje świeże złote myśli, jak jednak dalekie są od realiów.
Miłość bezwarunkowa to iluzja rozdmuchana przez religie, kulture,,,bleblble. Co za dewotyzm. Kto ci to powiedział siostra na lekcji religii. Czego ty się boisz ?! Stawiasz miłość na równi ze strachem , lękiem i smutkiem? Uważasz że siła miłości jest tym samym co siła smutku? Czego się boisz ?! Masz obawy że ludzie idąc w imię miłości zostawią za sobą smutek, cierpienie i lęk? Kim jesteś , by szerzyć taką herezje i być pozbawionym aż w tak dużym stopniu sumienia. Kompletnie nie pojmujesz zagadnienia. Cytujesz tu wypowiedzi ludzi, dodając swoje przemyślenia. i Naprawdę nie mam nic do tego, bo każdy ma możliwość wypowiadania się. Tylko przeraża mnie to że rozsiewasz takie bzdury i co niektórzy podatni , poszukujący tutaj odpowiednich wzorców lub przekonań na drodze własnych doświadczeń spotykają się z taką CIEMNOŚCIĄ z twojej strony.


Widać podkopałem Twoje fundamenty przekonań skoro Cię to tak uraziło i nie dałeś żadnych argumentów. Nie było to moim zamierzeniem - Przepraszam za kłopot. :jupi:

Łukasz pisze:
Szukał bym, dlaczego jestem zniewolony ;)

Dziękuje BioSine, za odpowiedzi Mruga


Dziękuję również za Twoje pytania i proszę o więcej.. :) :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 19:51 
Łukasz pisze:
BioSine pisze:
Hmm zadam pytanie: Wolałbyś być w uwięzi miłości czy w uwięzi czucia się dobrze w każdej chwili?

Szukał bym, dlaczego jestem zniewolony ;)

Dziękuje BioSine, za odpowiedzi Mruga

Masakra. Co za pójście na skróty. Rozwińcie myśl czucia się dobrze w każdej chwili, bo wyczuwam tu słodkopierdząca ideologie ludzików kwiatków i NEW AGOWE ładowanie teoriami o tym że .Nie ważne co byle byś się dobrze czuł. Za chwile tylko patrzeć jak któryś z was powie że dla kogoś smutek jest okej a dla kogoś innego daleko od okej. Być w uwięzi miłości?! Nigdy w niej nie byłeś , bo gdybyś znał to uczucie pozostałbyś w nim do śmierci. Sidła miłości mają taką moc że nie potrzebujesz niczego więcej ani nic innego. A samo czucie się dobrze w każdej chwili bez miłości jest chwiejne jak liść na wietrze. Tyle w temacie.



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 20:01 
BioSine pisze:
Ozyrys pisze:
Biosine:)
Nie istnieje bezwarunkowa miłość - czy ktoś kiedyś kogoś kochał bezwarunkowo?
Miłość to miłość. Jest jedna. Tak jak smutek, strach, lęk... Czy istnieje bezwarunkowy strach, lęk, smutek?
Nie bo nie ma czegoś takiego. To po prostu iluzja rozdmuchana przez religie, kulture, społeczeństwo itp.

Tak samo RADOŚĆ - nie ma bezwarunkowej radości - jest tylko czysta radość, czysta miłość, czysty strach - a to jest różnica.


To są twoje świeże złote myśli, jak jednak dalekie są od realiów.
Miłość bezwarunkowa to iluzja rozdmuchana przez religie, kulture,,,bleblble. Co za dewotyzm. Kto ci to powiedział siostra na lekcji religii. Czego ty się boisz ?! Stawiasz miłość na równi ze strachem , lękiem i smutkiem? Uważasz że siła miłości jest tym samym co siła smutku? Czego się boisz ?! Masz obawy że ludzie idąc w imię miłości zostawią za sobą smutek, cierpienie i lęk? Kim jesteś , by szerzyć taką herezje i być pozbawionym aż w tak dużym stopniu sumienia. Kompletnie nie pojmujesz zagadnienia. Cytujesz tu wypowiedzi ludzi, dodając swoje przemyślenia. i Naprawdę nie mam nic do tego, bo każdy ma możliwość wypowiadania się. Tylko przeraża mnie to że rozsiewasz takie bzdury i co niektórzy podatni , poszukujący tutaj odpowiednich wzorców lub przekonań na drodze własnych doświadczeń spotykają się z taką CIEMNOŚCIĄ z twojej strony.


Widać podkopałem Twoje fundamenty przekonań skoro Cię to tak uraziło i nie dałeś żadnych argumentów. Nie było to moim zamierzeniem - Przepraszam za kłopot. :jupi:

Łukasz pisze:
Szukał bym, dlaczego jestem zniewolony ;)

Dziękuje BioSine, za odpowiedzi Mruga


Dziękuję również za Twoje pytania i proszę o więcej.. :) :tak:

Nie podkopałeś moich przekonań tylko podkopałeś fundamenty przekonań każdego wierzącego w moc i siłę aspektu czystej miłości. A jeśli ty i Lukasz chcesz tu prowadzić dyskusję i chełpisz się tym ze ktoś błędnie przyznał tobie racje, i obnosisz się z tym, cytując mi tutaj wypowiedź dającą ci poczucie autorytetu w dziedzinie szerzenia swoich poglądów na tematy miłości od których zaczynam wątpić w ludzi. Jak zadałbym tobie pytanie. Wymień mi chociaż jedną osobę w swoim życiu którą kochałeś za nic, powiedziałbyś że nie można kochać za nic. Więc wracaj z powrotem na forum wiara.pl i nie popełniaj tutaj swoich błędów . Cholernie się źle czuję że się tak wdałem w tępą gadkę i muszę si ę niepotrzebnie irytować.



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 20:14 
Ozyrys pisze:
Nie podkopałeś moich przekonań tylko podkopałeś fundamenty przekonań każdego wierzącego w moc i siłę aspektu czystej miłości. A jeśli ty i Lukasz chcesz tu prowadzić dyskusję i chełpisz się tym ze ktoś błędnie przyznał tobie racje, i obnosisz się z tym, cytując mi tutaj wypowiedź dającą ci poczucie autorytetu w dziedzinie szerzenia swoich poglądów na tematy miłości od których zaczynam wątpić w ludzi. Jak zadałbym tobie pytanie. Wymień mi chociaż jedną osobę w swoim życiu którą kochałeś za nic, powiedziałbyś że nie można kochać za nic. Więc wracaj z powrotem na forum wiara.pl i nie popełniaj tutaj swoich błędów . Cholernie się źle czuję że się tak wdałem w tępą gadkę i muszę si ę niepotrzebnie irytować.


Hehe przecież Ty sam ze sobą prowadzisz tą (jak to sam nazwałeś) tępą gadkę :tak:

I tu masz przykład, że nie da się kochać bezwarunkowo bo gdyby tak było to darzyłbyś mnie miłością... bezwarunkową,
miłością pomimo wszystkich złych rzeczy, które Ci wyrządziłem. Czy nie jest tak? Mruga :tak: Przemyśl to :)

Więc możesz jedynie czuć się lepiej zmieniając sytuację w której się znajdujesz i poszukać gdzieś indziej, czegoś z czym będziesz czuł się dobrze.

Proste i klarowne. :)

Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 20:27 
BioSine pisze:
...
Łukasz pisze:
Idąc dalej, jeżeli nie ma radości, nie ma tego czegoś, co jak piszesz, jest najważniejsze. Czyli jesteśmy na uwięzi odczucia radość. ...


Hmm zadam pytanie: Wolałbyś być w uwięzi miłości czy w uwięzi czucia się dobrze w każdej chwili?


Podpada pod uzależnienie... :uoeee: :język:

BioSine przeczytaj ebook "Wolna Wola". Bóg / Stwórca nie stworzył Wszechświata ani dla kasy ani dla małpiej radości.



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 20:30 
przeczytaj pierwszego mojego posta jeszcze raz i uważniej. Chciałbym kochać za nic czystą miłością. I być może gdyby nie np. Internet i możliwość konfrontacji myśli na tym polu, miałbym większą możliwość poczuć jak wspaniałe jest nie widzieć różnic pomiędzy nami. Przytoczę taką obrazową rzecz. Gołąb jak leci nad setką ludzkich głów nie zastanawia się na kogo nasrać, bo dla niego każdy człek taki sam. Gdyby któryś z nas znalazł się na miejscu tego ptaka automatycznie zaczął by kalkulować na kogo na srać. Ten ładny , ten brzydki, ten czarny , ten żółty , ten biały ten głupi , ten mądry, ten chudy , ten gruby. Ile różnic człowiek potrafi stworzyć między sobą jeszcze by dać satysfakcje sobie że jest się kimś bardziej wyjątkowym od zwykłej przeciętności. Każdy z nas przez cholerne EGO zawsze ustawia się w szeregu, tak by mieć jak najlepsze miejsce w życiu. Dlatego nie proś mnie bym coś ci udowodnił , bo ustawiasz się szukając punktu odniesienia dla własnej satysfakcji bycia kimś bardziej wyjątkowym od reszty. Powiesz że przecież można odnieść podobne wrażenie czytając moje posty. Masz absolutną rację. NICZYM SIĘ NIE RÓŻNIMY!!!



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 20:37 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 13:59
Posty: 68
Płeć: kobieta
BioSine pisze:
Hmm zadam pytanie: Wolałbyś być w uwięzi miłości czy w uwięzi czucia się dobrze w każdej chwili?


:D A dlaczego ty tak się trzymasz tej uwięzi ? Moja podświadomość od razu się jeży jak to słowo widzi ;)
Jeśli twoja radość, o której wyżej tak ładnie pisałeś jest tą czystą to gdzie tu miejsce na bycie jej więźniem?
Czy ona cię ogranicza czy wręcz przeciwnie?
Jedyne dla mnie wytłumaczenie to lęk, że stracisz to uczucie ale wtedy to już nie jest czysta radość a radość przezywana podszyta lękiem .
Moim zdaniem jednak do momentu oświecenia jesteśmy we władaniu ego i tak naprawdę tej czystości doznań nie doświadczamy w pełni ale to też jest element naszego wznoszenia świadomości i kruszenia ego .
Czyż nie? :)


Ostatnio zmieniony 09 paź 2010, 20:41 przez szum wiatru, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 20:37 
timewave pisze:
BioSine pisze:
...

Hmm zadam pytanie: Wolałbyś być w uwięzi miłości czy w uwięzi czucia się dobrze w każdej chwili?


Podpada pod uzależnienie... :uoeee: :język:

BioSine przeczytaj ebook "Wolna Wola". Bóg / Stwórca nie stworzył Wszechświata ani dla kasy ani dla małpiej radości.


Hehe to prawda bo Boga stworzył człowiek - niezależnie czy nazwiesz to Bogiem, energią,
świadomością, informacją itp itd nikt tak naprawdę nie wie jakie jest źródło tego wszystkiego.
Więc dlaczego przez to, ze nie wiem skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy mam czuć się źle?

Miłość to też coś z czym można czuć się dobrze, prawda czy nie prawda?
Więc co jest rdzeniem wszystkiego - Miłość czy to żeby czuć się dobrze Tu i Teraz?

Cytuj:
przeczytaj pierwszego mojego posta jeszcze raz i uważniej. Chciałbym kochać za nic czystą miłością. I być może gdyby nie np. Internet i możliwość konfrontacji myśli na tym polu, miałbym większą możliwość poczuć jak wspaniałe jest nie widzieć różnic pomiędzy nami.


Ja widzę, że Ty usilnie szukasz miłości - tak wynika z Twojej wypowiedzi... (np"Chciałbym kochać za nic czystą miłością. I być może gdyby nie np. Internet i możliwość konfrontacji myśli na tym polu, miałbym większą możliwość poczuć jak wspaniałe jest nie widzieć różnic pomiędzy nami.)

Jesteś uwięziony w poczuciu braku miłości i tego nie widzisz. A co czujesz tego dostajesz więcej.

Zacznij znajdywać sobie rzeczy, sytuacje, chwile które sprawiają Ci radość.
Możesz to zrobić tylko i wyłącznie Teraz - gwarantuje Ci, że jak nauczysz się czuć się
dobrze w każdej chwili a nie użalać i myśleć ciągle o braku miłości to wtedy naprawdę
poczujesz tą siłę, tą moc tej właśnie chwili, być może miłość również.

Ozyrys pisze:
Przytoczę taką obrazową rzecz. Gołąb jak leci nad setką ludzkich głów nie zastanawia się na kogo nasrać, bo dla niego każdy człek taki sam. Gdyby któryś z nas znalazł się na miejscu tego ptaka automatycznie zaczął by kalkulować na kogo na srać. Ten ładny , ten brzydki, ten czarny , ten żółty , ten biały ten głupi , ten mądry, ten chudy , ten gruby.


Dla mnie jest to tak proste do zrozumienia jak oddychanie.

Sraka ptaka spadnie na tego który zakodowane ma w głowie, że życie jest okrutne, nic mu nie wychodzi, źle się czuje jak coś robi, ciągle myśli o porażce, ciągle myśli o braku czegokolwiek. Na tym polega całe to prawo. Przyciągasz więcej tego co czujesz i o czym myślisz. I to nie zależy od ptaka tylko od Ciebie. "Ptak" nie wybiera. Ty wybierasz i to przyciągasz.

Cytuj:
Każdy z nas przez cholerne EGO zawsze ustawia się w szeregu, tak by mieć jak najlepsze miejsce w życiu. Dlatego nie proś mnie bym coś ci udowodnił , bo ustawiasz się szukając punktu odniesienia dla własnej satysfakcji bycia kimś bardziej wyjątkowym od reszty. Powiesz że przecież można odnieść podobne wrażenie czytając moje posty. Masz absolutną rację. NICZYM SIĘ NIE RÓŻNIMY!!!


O nic Cię nie proszę.
Każdy czegoś szuka... mówisz EGO? A czym jest ego? Pieniądze, domy, jachty, gadżety, praca, zarobki, kontakty, itp itd... co to wszystko jest?
Dążysz do zdobycia dobrej pracy. Po co? Aby mieć pieniądze? Po co Ci pieniądze? Aby kupić to i tamto... aby kupić jedzenia... aby wyżywić rodzine... aby kupić auto.
Czym to wszystko jest? POCZUCIE BRAKU - Braku radości z życia! Nic więcej.


Ostatnio zmieniony 09 paź 2010, 21:12 przez BioSine, łącznie zmieniany 7 razy


Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 20:55 
BioSine pisze:
... Hehe to prawda bo Boga stworzył człowiek - niezależnie czy nazwiesz to Bogiem, energią,
świadomością, informacją itp itd nikt tak naprawdę nie wie jakie jest źródło tego wszystkiego.
Więc dlaczego przez to, ze nie wiem skąd się wzięliśmy i dokąd zmierzamy mam czuć się źle?

Miłość to też coś z czym można czuć się dobrze, prawda czy nie prawda?
Więc co jest rdzeniem wszystkiego - Miłość czy to żeby czuć się dobrze Tu i Teraz?


piękne myśli się rozbudziły biosine:)
to teraz pomyśl sobie i wyobraź . twoja świadomość w tej chwili zadaje tobie te trudne dla nas wszystkich pytania. Nie zależnie jak byś nie próbował nazwać wszystkiego co niezmierzalne i nieodgadnione, co stanowi i utrzymuje twój umysł w niewiedzy skąd się wziąłeś i dokąd zmierzasz, fakt istoty świadomości która swą dociekliwością daje ci możliwość dokonywania w twoim bezkresnym umyśle takich przemyśleń powoduje że źródłem tego "wszystkiego" czyli sensu stworzenia jesteś TY SAM!!!
Posiadasz w sobie cząstkę wszechrzeczy , ogółu , całości. Widzisz tak daleko jak sięga twój wzrok, żeby zobaczyć co jest dalej ,MUSISZ ZAMKNĄĆ OCZY!!!



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 21:20 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 29 maja 2009, 19:21
Posty: 285
Szczescie to jest czas spedzony z rodzina, z bliskimi ktorzy Ciebie kochaja, szanuja i podziwiaja i vice versa. Cieszą sie twoja radoscia.
Siedzenie w domu i zamulanie (medytacja), malo komu da szczescie, a na pewno nie dzieciom ktore czkaja na radosne chwile spedzane z rodzicami.
Budzenie ludzi na sile jest zle. Kazdy ma swoja pore.
Kazda ksiazka jest napisana subiektywnie. Madrosc ich nie potrzebuje, nie potrzebuje wiecznego ich cytowania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 21:35 
@Ozyrys:

Po pierwsze świadomość nie zadaje pytań.
Po drugie wszystko jest jednością ale każdy jest wyjątkowy / różny/ inny.
Po trzecie nic nigdy nie umarło i nic nigdy się nie zrodziło bo wszystko jest teraz. Wszystko istniało i wszystko będzie istnieć - zawsze w teraźniejszej chwili.
A świat fizyczny to tylko świat który sami wybraliśmy aby go doświadczać i tworzyć dlatego istnieje czas i przestrzeń i reszta składników.

To tak jak nigdy nie "zabijesz" wody choćbyś nie wiem jak próbował, gdy ją podgrzejesz wyparuje ale nadal istnieje w postaci pary, gdy zamrozisz nadal będzie istnieć w postaci lodu.
To samo z fizycznością - po prostu zmieniamy się ale nie umieramy.

Skąd się wzięliśmy - nie wiem
Dokąd zmierzamy - nie wiem
Ale wiem jedno - gdy znajduję radość, w każdym miejscu gdzie się znajduje,
w każdej osobie z którą przebywam i we wszystkim innym co mnie otacza - czuję że żyje!
Gdy czuję się w takich sytuacjach źle - czuje że umieram!

Proste i jakże słodkie :muza:

:hura:


Ostatnio zmieniony 09 paź 2010, 21:47 przez BioSine, łącznie zmieniany 6 razy


Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 21:36 
quanta pisze:
Szczescie to jest czas spedzony z rodzina, z bliskimi ktorzy Ciebie kochaja, szanuja i podziwiaja i vice versa. Cieszą sie twoja radoscia.
Siedzenie w domu i zamulanie (medytacja), malo komu da szczescie, a na pewno nie dzieciom ktore czkaja na radosne chwile spedzane z rodzicami.
Budzenie ludzi na sile jest zle. Kazdy ma swoja pore.
Kazda ksiazka jest napisana subiektywnie. Madrosc ich nie potrzebuje, nie potrzebuje wiecznego ich cytowania.

Jak wodna nimfa wniosłaś powiew spokoju. Absolutnie zgadzam się że walka na szabelki cytowanych słów nie mają sensu, ponieważ ani nie przyśpieszysz ani nie spowolnisz tego co nieuniknione. Pozostaje nam cieszyć się z tego co jest TU i TERAZ i dawać każdemu odczuć z tego powodu, czysta radość istnienia.



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 21:53 
BioSine pisze:
@Ozyrys:

Po pierwsze świadomość nie zadaje pytań.
Po drugie wszystko jest jednością ale każdy jest wyjątkowy / różny/ inny.
Po trzecie nic nigdy nie umarło i nic nigdy się nie zrodziło bo wszystko jest teraz. Wszystko istniało i wszystko będzie istnieć - zawsze w teraźniejszej chwili.
A świat fizyczny to tylko świat który sami wybraliśmy aby go doświadczać i tworzyć dlatego istnieje czas i przestrzeń i reszta składników.

To tak jak nigdy nie "zabijesz" wody choćbyś nie wiem jak próbował, gdy ją podgrzejesz wyparuje ale nadal istnieje w postaci pary, gdy zamrozisz nadal będzie istnieć w postaci lodu.
To samo z fizycznością - po prostu zmieniamy się ale nie umieramy.

Skąd się wzięliśmy - nie wiem
Dokąd zmierzamy - nie wiem
Ale wiem jedno - gdy znajduję radość, w każdym miejscu gdzie się znajduje,
w każdej osobie z którą przebywam i we wszystkim innym co mnie otacza - czuję że żyje!
Gdy czuję się w takich sytuacjach źle - czuje że umieram!

Proste i jakże słodkie :muza:


ojej no nie mogłem się powstrzymać:) nie żebym się czepiał:) za co przepraszam.
no właśnie wody nie zabijesz bo obojętnie w jakim stanie by nie była będzie wodą tylko w różnej postaci.
skoro mówisz że tak samo jest z naszą fizycznością- zmieniamy się i nie umieramy.
to dlaczego mówisz że znajdujesz w każdym co żyje coś co powoduje że czujesz się dobrze
a zaraz mówisz ze w sytuacjach w których czujesz się źle - czujesz że umierasz.
hmmm to tak trochę kupy się nie trzyma nie sądzisz?
skoro twoja fizyczność jest jak taka woda, to niezależnie od stanu w jakimś się znajdujesz będziesz żył zawsze i nigdy nie umrzesz, więc dziwię się że wystarczy że poczujesz się źle i umierasz.
To taka właśnie chwiejna iluzja kiedy prawdziwe nasze odczucia i pojmowanie tego co jest nie pokrywają sie z tym co mówimy i wierzymy.

każdy jest jednością i mówisz zaraz że jest inny i różny. NIE!!!! wszyscy jesteśmy tacy sami, równi, wyjątkowi. Mówisz o poróżnianiu ludzi patrząc przez pryzmat EGO . Czym różni się atom z którego jesteś zbudowany od atomu który jestem zbudowany ja. jest bardziej różowy? jest inny? jest taki sam!!! czym rożni się serce moje od twojego? Jest bardziej czerwone, zdrowsze? Nie bije i daje nam życie tak samo!!!
Świadomość nie zadaje pytań!? Moja codziennie zalewa mnie pytaniami i w spokoju oczekuje odpowiedzi. Można się czepiać i powiedzieć to nie twoja świadomość zadaje ci pytania tylko ty swojej świadomości . Jaka jest różnica skoro JA jestem tym czym jest moja świadomość!!!
Powiedziałeś że :Po trzecie nic nigdy nie umarło i nic nigdy się nie zrodziło bo wszystko jest teraz.
Gdyby się nie zrodziło i nie umarło to nie było by cię tu i teraz, więc co by stukało w klawiature:)
Dalej piszerz: Wszystko istniało i wszystko będzie istnieć - zawsze w teraźniejszej chwili.
No z tym się zgodzę ale lepiej napisać że wszystko co istniało , istnieje i będzie istnieć niezależnie od tego czy było , jest i będzie.
No i na połmetku napisałeś:A świat fizyczny to tylko świat który sami wybraliśmy aby go doświadczać i tworzyć dlatego istnieje czas i przestrzeń i reszta składników
Twoja świadomość jest domem duszy . ona jest czystą energią która wybrała sobie ten czas i zmaterializowała to ciało by mogła się rozwijać i cieszyć . Istnieje ona w czasie i przestrzeni w tym wymiarze który na obecnym poziomie nie jesteśmy w stanie pojąć,pozdrawiam


Ostatnio zmieniony 09 paź 2010, 22:17 przez Ozyrys, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 21:56 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 kwie 2009, 17:00
Posty: 201
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: brak
Drogi Ozyrys'ie
Jako iż ostatnimi czas, brakuje mi słów, wiadomość ta nie będzie tak trafna, jak bym tego chciał, aczkolwiek piszę.

1.
Ozyrys pisze:
Masakra. Co za pójście na skróty. Rozwińcie myśl czucia się dobrze w każdej chwili, bo wyczuwam tu słodkopierdząca ideologie ludzików kwiatków i NEW AGOWE ładowanie teoriami o tym że .Nie ważne co byle byś się dobrze czuł. Za chwile tylko patrzeć jak któryś z was [...] [bla bla bla...]


Nie rozumiem. Ja zadawałem pytania, aby nakierować osoby zainteresowane, na jeszcze inny pogląd na pewne sprawy, a BioSine, był tak uprzejmy iż dołączył się do tego, i odpowiedział na te pytania, dając jeszcze większe możliwość, nie tylko sobie, mnie, ale również innym.
A tu nagle wkraczasz Ty, i piszesz dla mnie tak niezrozumiale, i tak nerwowo, z pretensjami...
Człowieku, "Chill Out" :tak: :) :przytul:


2.
Ozyrys pisze:
Wymień mi chociaż jedną osobę w swoim życiu którą kochałeś za nic, powiedziałbyś że nie można kochać za nic. Więc wracaj z powrotem na forum wiara.pl i nie popełniaj tutaj swoich błędów .

Dlaczego ponownie, chcesz mnie oceniać. Mnie i innych. Czy odpowiedziałeś sobie na to pytanie, dlaczego oceniasz ? I jakie zazwyczaj są to oceny ? Zwróć na to uwagę.
Aha jeszcze odpowiedź. Choć jedną. Ok. Ty(nie, nie Twój avatar :język: )


3.
Ozyrys pisze:
Więc wracaj z powrotem na forum wiara.pl i nie popełniaj tutaj swoich błędów .

Załóżmy że popełniam te "błędy" "tutaj". Napisz proszę, dlaczego miał bym ich nie popełniać ? Mruga


4.
Ozyrys pisze:
Gołąb jak leci nad setką ludzkich głów nie zastanawia się na kogo nasrać, bo dla niego każdy człek taki sam. Gdyby któryś z nas znalazł się na miejscu tego ptaka automatycznie zaczął by kalkulować na kogo na srać. Ten ładny , ten brzydki, ten czarny , ten żółty , ten biały ten głupi , ten mądry, ten chudy , ten gruby. Ile różnic człowiek potrafi stworzyć między sobą jeszcze by dać satysfakcje sobie że jest się kimś bardziej wyjątkowym od zwykłej przeciętności. Każdy z nas przez cholerne EGO zawsze ustawia się w szeregu, tak by mieć jak najlepsze miejsce w życiu.

Zaprawdę zaiste jest to, co mówisz o ocenianiu, a sam czynisz wręcz przeciwne do tego co mówisz. :bezradny:



Ozyrys mam taką propozycje. Ale wpierw powiedz mi proszę, z jakich okolic jesteś. Może być na PW.
:przytul:





P.S.W wolnej chwili pozwoliłem sobie na szybko zrobić polską wersję tabelki Davida R. Hawkinsa "Power vs Force"
Obrazek

Jeżeli ktoś widzi jakiś błąd, lub ma lepszą propozycję tłumaczenia danego słowa, proszę dać znać Mruga

_________________
Wszystko jest umysłem. 1123581321345589144233377610987159725844181676510946 7835914642627265754019509340195093468158093468158481... mełsymu tsej oktsyzsW


Ostatnio zmieniony 09 paź 2010, 23:37 przez Łukasz, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 22:03 
Ozyrys pisze:

ojej no nie mogłem się powstrzymać:) nie żebym się czepiał:) za co przepraszam.
no właśnie wody nie zabijesz bo obojętnie w jakim stanie by nie była będzie wodą tylko w różnej postaci.
skoro mówisz że tak samo jest z naszą fizycznością- zmieniamy się i nie umieramy.
to dlaczego mówisz że znajdujesz w każdym co żyje coś co powoduje że czujesz się dobrze
a zaraz mówisz ze w sytuacjach w których czujesz się źle - czujesz że umierasz.
hmmm to tak trochę kupy się nie trzyma nie sądzisz?
skoro twoja fizyczność jest jak taka woda, to niezależnie od stanu w jakimś się znajdujesz będziesz żył zawsze i nigdy nie umrzesz, więc dziwię się że wystarczy że poczujesz się źle i umierasz.
To taka właśnie chwiejna iluzja kiedy prawdziwe nasze odczucia i pojmowanie tego co jest nie pokrywają sie z tym co mówimy i wierzymy,pozdrawiam


Umieranie a doznawanie uczucia umierania to dwie różne sprawy :)
Więc źle mnie zrozumiałeś... to nie znaczy, że gdy czujesz się źle to "umrzesz"... bo Ty nigdy nie umrzesz.. nie istnieje coś takiego jak śmierć.
Tu u nas w fizyczności jest to tak nazwane a to po prostu powrót do źródła. Każdy się boi i lęka śmierci więc pojawia się poczucie, że się umiera a nie, że żyje w pełni.
I to jest problem.

A dlaczego pojawia się lęk?

Bo myślimy, że tam jest koniec wszystkiego...
a tak naprawdę czuję, że to właśnie stamtąd wybieramy to czego chcemy doświadczać.

Śmierć to temat rzeka...

Wiem jednak co powodowało uczucie lęku gdy myślałem o śmierci...
bałem się, że to już koniec i nic nie zdołam zrobić w tym życiu, że nie zdążę wszystkiego doświadczyć.
Gdy zacząłem stopniowo zmieniać to przekonanie zdałem sobie sprawę, że to UCZUCIE strachu, lęku, zaniepokojenia
sprawiało, że nie mogłem normalnie funkcjonować... zdałem sobie sprawę, że życie nigdy się nie kończy a to
czego TERAZ doświadczamy to nasz wolny wybór.
Teraz już wiem jakie życie może być słodkie gdy znajdzie się coś co sprawi że poczuje się DOBRZE. :)

Tu chodzi o to aby ciągle szukać radości życia.

Gdy czujesz się przyjemnie, świeżo, lekko, luźno itp wtedy tworzenie wspaniałego świata jest dziecinnie proste. :tak: :bużki:


Zresztą poczytaj moje posty wyżej.


Ostatnio zmieniony 09 paź 2010, 22:47 przez BioSine, łącznie zmieniany 5 razy


Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 22:16 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 13:59
Posty: 68
Płeć: kobieta
:) :) :)
Cieszę się, że tylu nas zmierza w jednym kierunku swoimi własnymi, cudownie niepowtarzalnymi ścieżkami
mmmmm :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 22:32 
śmierć jest czymś na co czekam cale życie. a wszystko co w nim doświadczam kształtuje moją dusze tak by opuściła moje fizyczne ciało i z radością podążyła w ..... nie ogarniam słowami , to jest miejsce o którym wie tylko dusza. Dlaczego więc boimy się śmierci? przecież to cud taki sam jak cud narodzin. Łukaszu chcesz pogadać to napisz na priv podam ci moj nr gg i możemy podyskutować, choćby całą noc jeśli masz na to ochotę. Wrzucasz wyjęte z kontekstu zdania i wprowadzasz zament mały, bo naprawdę nie mam już sił do sprostowania moich wypowiedzi. Skoro jak sam przyznajesz nie rozumiesz tego co piszę to idąc tym torem, poprosiłbyś mnie o kontakt i powiedziałbym co dane zdanie oznacza. poza tym tak czytam to co powyciągałeś z mojej 3 godzinnej batali i wnioskuje ze strasznie gnębi cie fakt jakiegoś oceniania.w tym co napisałeś mówiłem o tym jaki jest człowiek w stosunku do innego człowieka, i co oczywiste dotyczy to również mnie , więc dziwie się że mi zarzucasz naszą ludzka naturę. pisze o tym w kontekście złego oceniania bliźniego. choć o dziwo kompletnie nie ma to odniesienia do treści jaka jest w moich postach. poza tym przez te 3 h nie widziałem ani jednego twojego posta, rozmowa zaszła na nowe tory, poruszamy szersze aspekty, a tu nagle trach pojawiasz się. i do końca chyba nie przeczytałeś o czym mowa.



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 23:09 
ozyrys pisze:
każdy jest jednością i mówisz zaraz że jest inny i różny. NIE!!!! wszyscy jesteśmy tacy sami, równi, wyjątkowi. Mówisz o poróżnianiu ludzi patrząc przez pryzmat EGO . Czym różni się atom z którego jesteś zbudowany od atomu który jestem zbudowany ja. jest bardziej różowy? jest inny? jest taki sam!!! czym rożni się serce moje od twojego? Jest bardziej czerwone, zdrowsze? Nie bije i daje nam życie tak samo!!!
Świadomość nie zadaje pytań!? Moja codziennie zalewa mnie pytaniami i w spokoju oczekuje odpowiedzi. Można się czepiać i powiedzieć to nie twoja świadomość zadaje ci pytania tylko ty swojej świadomości . Jaka jest różnica skoro JA jestem tym czym jest moja świadomość!!!
Powiedziałeś że :Po trzecie nic nigdy nie umarło i nic nigdy się nie zrodziło bo wszystko jest teraz.
Gdyby się nie zrodziło i nie umarło to nie było by cię tu i teraz, więc co by stukało w klawiature:)
Dalej piszerz: Wszystko istniało i wszystko będzie istnieć - zawsze w teraźniejszej chwili.
No z tym się zgodzę ale lepiej napisać że wszystko co istniało , istnieje i będzie istnieć niezależnie od tego czy było , jest i będzie.
No i na połmetku napisałeś:A świat fizyczny to tylko świat który sami wybraliśmy aby go doświadczać i tworzyć dlatego istnieje czas i przestrzeń i reszta składników
Twoja świadomość jest domem duszy . ona jest czystą energią która wybrała sobie ten czas i zmaterializowała to ciało by mogła się rozwijać i cieszyć . Istnieje ona w czasie i przestrzeni w tym wymiarze który na obecnym poziomie nie jesteśmy w stanie pojąć,pozdrawiam


Ad. 1
"Jedność" to nie znaczy to samo co "takie samo", "identyczne", "kopia" itp. Mruga

Ad. 2
Atom kolego również jest iluzją naszego postrzegania. Gdy zgłębisz się w atom coraz bardziej nie zobaczysz żadnej zwartej struktury....
Zapoznaj się z tematem bo to ocean informacji i nie miejsce i czas na jego omawianie...

Ad. 3
Świadomość nie zadaje pytań... to Twój umysł płata Ci figla... ciągle analizując sytuacje....

Ad. 4
Zadam Ci 2 pytania:
Skąd masz pewność, że 10 minut temu pisałeś na klawiaturze?
Skąd masz pewność, że za 10 minut zrobisz to samo?

Ok kończę bo już moje oczęta zaczynają czuć się nieswojo :P

Dziękuję i pozdrawiam :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 23:38 
BioSine pisze:


Wiem jednak co powodowało uczucie lęku gdy myślałem o śmierci...
bałem się, że to już koniec i nic nie zdołam zrobić w tym życiu, że nie zdążę wszystkiego doświadczyć.
Gdy zacząłem stopniowo zmieniać to przekonanie zdałem sobie sprawę, że to UCZUCIE strachu, lęku, zaniepokojenia
sprawiało, że nie mogłem normalnie funkcjonować... zdałem sobie sprawę, że życie nigdy się nie kończy a to
czego TERAZ doświadczamy to nasz wolny wybór.
Teraz już wiem jakie życie może być słodkie gdy znajdzie się coś co sprawi że poczuje się DOBRZE. :)

Tu chodzi o to aby ciągle szukać radości życia.

Gdy czujesz się przyjemnie, świeżo, lekko, luźno itp wtedy tworzenie wspaniałego świata jest dziecinnie proste. :tak: :bużki:


Zresztą poczytaj moje posty wyżej.
[/quote]


Zaiste to i piękne, ale chce coś ci teraz powiedzieć:
Wyobraź sobie że stoisz teraz w szpitalu u boku rodziców dziecka które urodziło się i ma wadę która spowoduje śmierć tej istoty, cudownej nie mająca nawet chwili by spojrzeć w słonce, nauczyć się mówić , poczuć świadomie czym jest miłość , zaraz umrze zostały jej sekundy życia, a dopiero co przyszło na świat. wyobraź sobie.....
Stań i powiedz tym rodzicom powyższe twoje spostrzeżenia, zobacz jak tracą swoja siłę i wartość . czym więc jest istnienie i radośc życia w tej sytuacji.
Stań przy mężczyźnie który jest świadkiem porodu swojego syna, który jest owocem miłości jego oraz swojej małżonki. Kobieta umiera tuż po porodzie , poród przeszedł komplikacje. Jak sie czujesz i czy znajdujesz wyjście z tej sytuacji gdy stoisz przy tym mężczyźnie i widzisz jego pomieszanie i obłęd. To doznania które spływają na nas niezależnie od naszej woli, które pojawiają się jak zawał serca i inne wypadki losu.
Każdy element naszego życia jest przejawem implozji energii, która tworzy i niszczy w tym samym momencie . Mówimy wtedy że- miałem wrażenie że czas stanął w miejscu!!! nagle okazuje się że czas w tym momencie nie istnieje, że nie ma dla nas sensu. Przeciwnie!!! Każda chwila jest twórcza!!! Wyrysowuje na matrycy stworzenia każdą sekundę danej chwili, przyspiesza i zwalnia, imploduje i eksploduje. Żal, smutek, radość każda znana ci emocja staje się falą eksplozji i implozji w tym samym momencie. W pojęciu wszechświata śmierć tego dziecka i tej kobiety jest twórcza!!! Zabiera z tych istot to, czym stanie się coś innego. Śmierć jest aktem tworzenia, nie zależnie od tego czy umieramy tuż po narodzinach czy przeżywamy sto lat. W tym samym niemal momencie na świecie eksploduje oraz imploduje proporcjonalnie ta sama ilość materii, jeśli można tak sprawę w ogóle postawić. Chodzi mi o aspekt twórczy o materię nie o filozofię i wartości jakie kształtują nasz byt za życia. Piękne i za istne jest zdanie z którym utożsamiał się św. Franciszek z Asyżu i opiera się na tym zdaniu cała filozofia Franciszkanizmu " Jestem tak mały, że mógłbym zmieszać się z pyłem



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 23:40 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 kwie 2009, 17:00
Posty: 201
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: brak
Nie ma sprawy Ozyrys'ie :język: gg poszło na PW.
Ale miło by było, gdybyś odpowiedział na pytania w temacie Mruga
:przytul:

_________________
Wszystko jest umysłem. 1123581321345589144233377610987159725844181676510946 7835914642627265754019509340195093468158093468158481... mełsymu tsej oktsyzsW



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 23:47 
temat jak fraktal nie ma końca jak widać:) pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 10 paź 2010, 0:21 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 22:15
Posty: 2
Płeć: kobieta
A przepraszam bardzo, skąd się bierze czysta radość?
Radość jest chwilowa, przychodzi i odchodzi.
Może być zastąpiona smutkiem, strachem i bólem, złością, zdenerwowaniem.
Może odejść tak samo szybko jak przyszła i opuścić Cię przez byle bzdurę,
jaką może być np. zepsucie się nowej komórki, albo komputera, albo z innej beczki
-kłótnia z kimś.
Ale gdy jesteś pełen miłości, nie chcesz gnieździć w sobie tych złych emocji,
tylko chcesz wybaczać, chcesz stawać się lepszym, a nie zepsutym od czegoś takiego jak smutek.

Załóżmy, że kogoś przepełnia tylko i wyłącznie zło.
Wtedy czerpie on radość z kłótni, kradzieży, zabijania, niszczenia,
wyśmiewania, sprawiania bólu.
Człowiek przepełniony złem szerzy je dookoła siebie.
I wcale nie daje mu to radości!
Bo gdy tylko zobaczy zło w koło siebie, że ktoś mu je czyni, natychmiast
chce się go pozbyć. Ktoś kto jest zły, zawsze będzie żądał żeby mu czyniono dobro.
Ale sam zawsze pozostanie złym.

A teraz załóżmy, że kogoś przepełnia tylko dobro, tylko miłość.
Wtedy czerpie on radość z pomagania, z relacji międzyludzkich,
z prawdy, z tego że wywołał na czyjejś twarzy uśmiech,
z tego, że może dawać życie, coś tworzyć
oraz po prostu z powietrza, z tego że po prostu istnieje.
I chce szerzyć miłość dookoła siebie.
I daje mu to radość!
I wszystko jest odwrotnie, bo gdy zobaczy, że ktoś czyni w okół niego dobro, chce je mnożyć dalej.
Ktoś kto jest dobry, i przepełniony miłością nie będzie niczego żądał.

Czyli:
zły, karmi się dobrem, nie dając go od siebie
a dobry, daje dobro i nie oczekuje go od nikogo, bo
wystarcza mu to, że sam je ma.

Człowiek przepełniony złem nie poczuje radości tak po prostu,
zawsze musi mieć jakiś powód.
Ktoś kto kocha i jest miłością samą w sobie, jest jednym wielkim
pokładem szczęścia i radości.

Radość możesz poczuć w każdej chwili, ze wszystkiego
jednego cieszy to, że ma super nowe bmw,
drugiego cieszy to, że jego paprotka urosła 2 centymetry.
Innego natomiast cieszy to, że ktoś się do niego uśmiechnął... itd.

I to z czego czerpiemy radość jest zależne od tego co mamy w sercu.
I uważam, że radość wcale nie jest najważniejsza, bo traci ona kompletnie jakiekolwiek znaczenie
gdy nie jest owocem miłości, dobra.

Wyobraź sobie, że uczucia takie jak miłość i radość nie zostały nazwane.
Po prostu je czujesz.
i które z nich wybierasz?
trwałą, silną, wieczną i owocną MIŁOŚĆ,
czy ulotną, przejściową, znikającą i pojawiającą się RADOŚĆ.

Jeśli wybierzesz miłość, to masz też radość, bo jesteś niezniszczalny
i we wszystkim dostrzegasz to co piękne.
Chcesz stawać się kimś lepszym i kiedy się stajesz, masz radość.

Gdy wybierzesz samą radość,
to tak jakbyś włożył kwiatek do zatrutej ziemi.
Przez pierwszych parę dni będzie on ładny, śliczny i będzie wywoływał uśmiech aż zwiędnie.
Do tego podlejesz go brudną wodą ( czyli złe, negatywne myśli i intencje)
Zwiędnie i wtedy zerwiesz sobie nowy znów go tam włożysz, żeby mieć kolejną chwilę
radości i tak w kółko.

Natomiast jak posadzisz kwiatek w żyznej ziemi i będziesz o niego dbał
będzie on rósł w siły, nie trzeba będzie go wymieniać,
bo dobrze zadbany będzie coraz piękniejszy.
A podlany czystą, zdrową wodą (czyste, dobre intencje)
będzie czysty i zdrowy.
Niektóre listka uschną, bo dostaną za mało światła, bo jakiś czynnik
sprawi, że nie przetrwają w tym otoczeniu.

Pierwszy przykład to pojedyncze chwilowe momenty szczęścia, gdy masz
coś dobrego, ale za chwile to tracisz więc szukasz sobie nowego,
żeby przypadkiem doniczka nie stała zbyt długo pusta bo wtedy czujesz się źle.

Drugi przykład to gdy masz coś dobrego i nie dajesz temu czemuś
przeminąć, tylko chcesz by kwitło, ulepszało się, rosło w siły,
a wtedy samo będzie się rozgałęziać, będzie coraz piękniejsze
Bo gdy masz w sobie miłość, dajesz wszystkiemu w okół siebie się rozrastać,
żyć, zatrzymujesz w sobie jak magnes wszystko co dobre i napełniasz się tym.

Pozwolę sobie zacytować kilka Twoich wypowiedzi
"Gdy komuś obcemu za coś dziękujesz nie poczujesz do niego miłości, ale za to czujesz radość.
Nie pokochasz kogoś kto jest dla Ciebie obcy ale możesz czuć się dobrze przebywając razem z nim."

Ty nie poczujesz do tego kogoś miłości, ale jak myślisz, czym ten ktoś kierował
się robiąc dla Ciebie coś godnego podziękowania?
Możesz czuć się dobrze z kimś kto czyniąc coś dobrego miał w sobie miłość.
Nie koniecznie musiał Cię kochać, bo to przecież inna sprawa,
ale mógł po prostu mieć miłość w sobie.

"Gdy idziesz ulicą patrzysz na piękne niebo nie poczujesz miłości ale możesz czuć się dobrze doceniając jego piękno.
Gdy dotykasz drzewa, chodzisz po trawie, wąchasz kwiaty - nie poczujesz miłości ale możesz poczuć radość i przyjemność.
Radość możesz poczuć w każdej chwili - miłość nie.
Miłości nie poczujesz myjąc naczynia.
Miłości nie poczujesz obierając banana.
Miłości nie poczujesz grając w piłkę nożną.
Miłości nie poczujesz jak ktoś coś tworzy.
Robiąc to wszystko za każdym razem możesz sprawić, że będziesz czuł się wspaniale."

Gdy np. wąchasz kwiaty, możesz czuć zwykłą radość z tego, że pachną i w ogóle.
Ale gdy nosisz w sobie miłość i wąchasz piękny kwiat, to ta chwila sprawia, że czujesz jakbyś
sam tym kwiatem był.
To, że miłości nie poczujesz myjąc naczynia, to nie znaczy że nie możesz jej w sobie mieć,
robiąc to.
Gdy masz w sobie miłość i obierasz banana to aż chce Ci się go obierać!


"Czując miłość możesz wpaść w depresję, być załamany, mieć doła itp...
Czując czystą radość - te aspekty nie istnieją!"

po pierwsze, czy wiedziałbyś czym jest prawdziwa radość, gdybyś nigdy nie zaznał goryczy?
po drugie, negatywne emocje też bywają potrzebne, żebyśmy stawali się silniejsi
i bardziej odporni na nie w przyszłości.
Miłość bywa też cierpieniem, ale takim które nas umacnia.
Które sprawia, że czasem nasz kwiatek rośnie wolniej, ale gdy już urośnie, nikt go nie zniszczy.

Pozdrawiam

_________________
"Ludzi można podzielić na dwa rodzaje:
Tych, którzy są wytworem świata, w którym żyją,
i tych którzy są wytworem samych siebie, którzy choć świata nie zmienili,
nie dali się zmienić światu.
Oni chodzą po świecie, a nie świat po nich."

"Jest ludzkim kochanie aby być kochanym,
lecz kochać dla samej miłości jest anielskie"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2010, 9:15 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 lip 2010, 17:56
Posty: 61
Płeć: mężczyzna
Biosine mówi o rzeczach przemijających, za którymi możesz tęskinić, pragnąć wrócić do stanu, euforii, podekscytowania, co tworzy bół, dlatego wielu ludzi popada w uzależnienia. Miłość, nie można mylić z zauroczeniem, które jest przemijające, prawdziwa miłość to stan jedności ze swoim istnieniem, gdy zaczynasz kcohać siebie i czuć jedność, to nie ma siły, żebyś nie czuł miłości do wszystkiego, co Cie otacza, wtedy czujesz prawdziwy sens istnienia- porostu bycie, nie uganianie się za euforią, podekscytowaniem, porostu czekasz, czy samo przyjdzie, jak nie, to nie robisz problemu. Jednak my jesteśmu uzależnieni od emocji, poklasku, akcpetacji, cały czas chcemy więcej-to tworzy problemy, biegamy, szukamy, wlaczymy, cierpimy :bangheadwall: szukamy cały czas na zewnątrz.

Biosine dlaczego porostu nie zancziesz praktykować zamiast walić głową w mur.

_________________
I enjoy bourbon, cigars and fine literature.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2010, 11:59 
Ozyrys pisze:
Zaiste to i piękne, ale chce coś ci teraz powiedzieć:
Wyobraź sobie że stoisz teraz w szpitalu u boku rodziców dziecka które urodziło się i ma wadę która spowoduje śmierć tej istoty, cudownej nie mająca nawet chwili by spojrzeć w słonce, nauczyć się mówić , poczuć świadomie czym jest miłość , zaraz umrze zostały jej sekundy życia, a dopiero co przyszło na świat. wyobraź sobie.....
Stań i powiedz tym rodzicom powyższe twoje spostrzeżenia, zobacz jak tracą swoja siłę i wartość . czym więc jest istnienie i radośc życia w tej sytuacji.
Stań przy mężczyźnie który jest świadkiem porodu swojego syna, który jest owocem miłości jego oraz swojej małżonki. Kobieta umiera tuż po porodzie , poród przeszedł komplikacje. Jak sie czujesz i czy znajdujesz wyjście z tej sytuacji gdy stoisz przy tym mężczyźnie i widzisz jego pomieszanie i obłęd. To doznania które spływają na nas niezależnie od naszej woli, które pojawiają się jak zawał serca i inne wypadki losu.
Każdy element naszego życia jest przejawem implozji energii, która tworzy i niszczy w tym samym momencie . Mówimy wtedy że- miałem wrażenie że czas stanął w miejscu!!! nagle okazuje się że czas w tym momencie nie istnieje, że nie ma dla nas sensu. Przeciwnie!!! Każda chwila jest twórcza!!! Wyrysowuje na matrycy stworzenia każdą sekundę danej chwili, przyspiesza i zwalnia, imploduje i eksploduje. Żal, smutek, radość każda znana ci emocja staje się falą eksplozji i implozji w tym samym momencie. W pojęciu wszechświata śmierć tego dziecka i tej kobiety jest twórcza!!! Zabiera z tych istot to, czym stanie się coś innego. Śmierć jest aktem tworzenia, nie zależnie od tego czy umieramy tuż po narodzinach czy przeżywamy sto lat. W tym samym niemal momencie na świecie eksploduje oraz imploduje proporcjonalnie ta sama ilość materii, jeśli można tak sprawę w ogóle postawić. Chodzi mi o aspekt twórczy o materię nie o filozofię i wartości jakie kształtują nasz byt za życia. Piękne i za istne jest zdanie z którym utożsamiał się św. Franciszek z Asyżu i opiera się na tym zdaniu cała filozofia Franciszkanizmu " Jestem tak mały, że mógłbym zmieszać się z pyłem


Oj Ozyrys Ty nic nie zrozumiałeś z tego o czym pisałem.... :język:

JESZCZE RAZ NAPISZĘ:

Po pierwsze - miłość tak samo jak radość czy strach, lęk, złość, rozczarowanie, śmiech, smutek,
poczucie braku, poczucie straty, poczucie śmierci, poczucie witalności itp itd - to wszystko to są uczucia!
A ja próbuje przekazać wam coś co nazywa się CZUCIEM SIĘ DOBRZE w każdej chwili (poczuciem czystej radości).
Wymień proszę uczucia, które mogą sprawić, że będziesz czuł się dobrze właśnie teraz. Czy będzie to strach? A może śmiech?

Po drugie
- szukaj radości życia. I nie chodzi mi tu o to abyś stanął przed murem i zaczął się
śmiać bez powodu, bo wtedy sam siebie okłamujesz i pogłębiasz poczucie braku.

Po trzecie - wszystko jest w ciągłym ruchu, więc nigdy tutaj w fizyczności nie uda się
utrzymać jednostajnego uczucia czy to miłości czy radości... wszystko się zmienia a skoro wszystko się zmienia to i logicznym jest, że nie
zawsze trafisz na takie momenty życia, że zawsze będziesz dobrze się czuł...

Po czwarte - Emocje są cały czas, całe "życie" to jedna wielka kupa emocji - nie możesz
powiedzieć, że nie ma emocji - są ale tak subtelne, że aż niezauważalne. To samo dotyczy uczuć.
Nasz świat opiera się na uczuciach i emocjach. Bo emocja i uczucie to tak naprawdę jeden aspekt rozdzielony na dwa słowa.
Jest to Twoja reakcja na bodziec.

- gdy myślisz uaktywniasz daną emocję,
- gdy coś robisz uaktywniasz daną emocję,
- gdy wyobrażasz sobie przyszłość uaktywniasz daną emocję,
- gdy wspominasz jakieś zdarzenie które "kiedyś" przeżyłeś uaktywniasz to towarzyszące wtedy uczucie,
- gdy myślisz o czymkolwiek i określasz czy dana rzecz Ci się podoba czy nie - uaktywniasz odpowiednie uczucie.

A emocje i uczucia determinują to jak się czujesz Tu i Teraz.

Wiadome, że w momencie gdy tracisz coś co kochasz lub kogoś kogo kochasz nie będziesz czuł się dobrze - więc będziesz smutny
- ale to wcale nie oznacza że masz być smutny przez resztę swojego "życia" z tego powodu.

ZADAM PYTANIE:

Czy gdy bliska Ci osoba odejdzie to Ty nadal będziesz rozpaczał i użalał się czy zaakceptujesz
jeden z aspektów naszej natury jakim jest śmierć i będziesz cieszył się życiem?
Za Tobą być może też ktoś kiedyś będzie rozpaczał gdy będziesz odchodził z tego świata.. co wtedy tej osobie powiesz?
Płacz i bądź smutny całe życie bo odchodzę? Czy powiesz ciesz się życiem póki masz okazję bo i tak prędzej czy później się spotkamy...?


Na przykładzie widać, że nie może istnieć bezwarunkowa miłość czy cokolwiek
innego no bo czy z tej miłości skoczyłbyś z mostu tylko dlatego, aby dołączyć do osoby którą bardzo kochałeś a którą straciłeś?
Jeżeli nie będzie to czysta miłość to taki człowiek może skoczyć - ponieważ będzie czuł "silny brak miłości" a to jest wielka różnica.

... :słonko:

villah pisze:
Biosine mówi o rzeczach przemijających, za którymi możesz tęskinić, pragnąć wrócić do stanu, euforii, podekscytowania, co tworzy bół, dlatego wielu ludzi popada w uzależnienia. Miłość, nie można mylić z zauroczeniem, które jest przemijające, prawdziwa miłość to stan jedności ze swoim istnieniem, gdy zaczynasz kcohać siebie i czuć jedność, to nie ma siły, żebyś nie czuł miłości do wszystkiego, co Cie otacza, wtedy czujesz prawdziwy sens istnienia- porostu bycie, nie uganianie się za euforią, podekscytowaniem, porostu czekasz, czy samo przyjdzie, jak nie, to nie robisz problemu. Jednak my jesteśmu uzależnieni od emocji, poklasku, akcpetacji, cały czas chcemy więcej-to tworzy problemy, biegamy, szukamy, wlaczymy, cierpimy :bangheadwall: szukamy cały czas na zewnątrz.

Biosine dlaczego porostu nie zancziesz praktykować zamiast walić głową w mur.


Nie zgodzę się.
Gdy dobrze się czujesz patrząc jak promienie słońca otulają Twoje ciało to za czym tęsknisz?

Jeżeli jesteś w czystym połączeniu ze wszystkim tym wspaniałym poczuciem nic nie sprawi że zatęsknisz bo nic nie jest przeciwko Tobie.
Dlaczego nic nie jest przeciwko Tobie? Bo jesteś połączony więc jesteś wszystkim w tej chwili - więc czy możesz tęsknić za samym sobą? Nie.

Spójrz na życie i nie okłamuj się - czy ktoś kiedyś czuł miłość do wszystkiego? Nie. Czy ktoś kiedyś czuł radość do wszystkiego? Nie.
Nie po to mamy całą gamę emocji, uczuć i innych narzędzi żebyśmy nie mieli z nich korzystać. Właśnie o to chodzi - mamy wybór - albo czuć coś albo nic.

Ja jestem za czuciem się dobrze w Tu i Teraz bo tylko wtedy możemy budować piękny świat za pomocą naszej fizyczności.
I zacząłem już praktykować. Gdyby tak było nie założyłbym tego tematu. Rozmowa z wami sprawia mi wielką przyjemność. :)

Pozdrawiam
Marcin :bukiet:



Na górę
   
 
 
Post: 10 paź 2010, 12:54 
No i dalej głową w mur. radze wyjść na dwór jest piękna pogoda.



Na górę
   
 
 
Post: 10 paź 2010, 12:57 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 mar 2010, 19:27
Posty: 60
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Nie chodzi o to żeby czuć radość lub miłość ale żeby odnalezc prawdziwego siebie, gdzie króluje spokój.Nie ma wtedy dla nas znaczenia czy w danym momencie jest radość, miłość lub inne odczucia.W stanie czystego istnienia,kiedy poprostu jesteśmy takie odczucia jak miłość ,radość,spokój idą w parze bo są to jakby perfumy wydobywające sie z istnienia,które poprostu są w tym stanie i nie są wywołane,przez zewnętrzne aspekty,takie jak nasze preferencje co jest fajne a co nie albo co lubimy a czego nie,i chodzi o to żeby sie nie przywiązywać do samych odczuć ale żeby odkryć tego cichego obserwatora w sobie,tą przestrzeń gdzie to wszystko się manifestuje przed ekranem naszej świadomości.
Wystarczy koncept umysłu "sensem życia jest radość" i cały czas bedzie sie za tym uczuciem goniło,w każdej sytuacji nie komfortowej dla nas bedziemy zle sie czuć.Naszą naturą jest w każdym Tu i Teraz czuć sie dobrze bez względu na okoliczności i jest to możliwe kiedy odkryjemy nasze prawdziwe Ja :) Jak to zrobić? polecam filmiki z Mooji na youtube który mówi o tym samym co Eckhart Tolle ale w bardziej trafiającej do mnie formie (Eckhart powodował że rozumiałem to mentalnie a Mooji spowodował że odczułem doświadczalnie) :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2010, 15:12 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 lip 2010, 17:56
Posty: 61
Płeć: mężczyzna
Biosine, można wiedzieć co i w jaki sposób praktykujesz? :cooo?:

_________________
I enjoy bourbon, cigars and fine literature.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2010, 15:34 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 05 wrz 2010, 16:36
Posty: 183
nie wiem kto wam wmowil , ze spolaryzowane uczucie Milosci jest w jakikolwiek sposob odpowiednie ale was oklamal : )
moim skromnym zdaniem chodzi o progresywna rownowage w zakresie swojego wlasnego pola elektromagnetycznego , czyli o Radosc... o wszechstronne Odczuwanie.
W imie zasady iz Idealne jest tylko Wszystko albo Nic.

_________________
N equals r, f-p, n-e, f-l, f-i, f-c, l, wake up
N equals r, f-p, n-e, f-l, f-i, f-c, l, wake up



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 85 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group