Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 14 lis 2019, 5:51

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
Post: 03 lip 2010, 17:55 
Znana nielicznym od czasów starożytnych wiedza o harmonicznych własnościach przyrody wciąż jest skrywana przed szerokimi masami i nadszedł już czas, aby ludzie poznali ją i nauczyli się wykorzystywać dla swojego dobra.

Dwa lata temu postanowiłem wrócić do badań percepcji dźwięku, które porzuciłem 30 lat temu. Mimo tak długiej przerwy wciąż intryguje mnie, w jaki sposób możemy naturalnie mierzyć stopień dysonansu i mentalnie antycypować kierunek rozwiązania w muzycznej harmonii.
Moje początkowe poszukiwania z tego zakresu zawiodły mnie w głąb matematyki i symulacji komputerowych. Uzbrojony obecnie w naukową metodę, potężne narzędzia komputerowe i dostęp do najnowszych światowych badań byłem głęboko przekonany, że potrafię ustalić, czy nasza percepcja muzyki jest czymś organicznym, czy może kulturowym uwarunkowaniem. Nie miałem pojęcia, że to, czego się dowiem, wstrząśnie podstawami mojego dwudziestopierwszowiecznego spojrzenia na świat.
Powoli, ale pewnie, zacząłem dopasowywać elementy układanki. Poczynając od szeroko zakrojonego wachlarza badań naukowych z zakresu kognicji muzyki, neurofizjologii, genetyki, akustyki, fizyki kwantowej i moich własnych obliczeń i eksperymentów, udało mi się opracować zestaw zasad i matematycznych modeli wyjaśniających, w jaki sposób postrzegamy muzykę. Nadając temu układowi nazwę teoria harmonicznej interferencji, udało mi się pokazać, w jaki sposób harmoniki - dźwięki harmoniczne muzycznej nuty - odgrywają wspólną rolę, zarówno w dźwięku, jak i strukturze naszej anatomii.
Ta teoria postuluje, że życie rozwija się w ramach procesu równoważenia między rezonansem i tłumieniem, tak jak wibrująca struna, i że percepcja muzyki jest wbudowanym dopasowaniem do wzorca występującym między geometrią harmonii dźwięku i identycznymi strukturami w uszach i mózgu. To właśnie ten organiczny proces dopasowania do wzorca pozwala matematycznie definiować a następnie geometrycznie wizualizować w postaci krystalicznych i quasi-krystalicznych struktur muzyczną jakość harmonii, dysonansu, napięcia i rozwiązania. To doprowadziło mnie do wniosku, że całe ciało jest formą skrystalizowanej muzyki.

Witruwiański model

Kiedy już przekonałem się o istnieniu harmonicznych cech ludzkiej fizjologii, zaintrygował mnie Leonardo da Vinci i jego szeroko znana ilustracja człowieka witruwiańskiego. Bardzo chciałem wiedzieć, co było mu wiadome na ten temat. Dowiedziałem się, że otaczające człowieka witruwiańskiego koło i kwadrat reprezentują matematyczną „kwadraturę koła", zgodnie z którą obwód kwadratu jest równy (z możliwie największą dokładnością) obwodowi koła. Intencją kryjącą się za kwadraturą koła zaproponowaną po raz pierwszy przez rzymskiego architekta Witruwiusza (Marcus Pollio Vitruvius)1 w pierwszym wieku p.n.e. było ukazanie harmonii i równowagi w idealnej formie człowieka.
Kiedy zastanawiałem się, co to może oznaczać, przyszło mi do głowy, że koło symbolizuje skierowany z wewnątrz na zewnątrz rezonans komórek organizmu, podczas gdy kwadrat skierowany z zewnątrz do wewnątrz efekt tłumienia. Uzmysłowiło mi to, że całe organiczne życie można zdefiniować - tak jak modele stojącej fali i pierścieni w mojej teorii interferencji - jako energię eksplodującą na zewnątrz w kosmos, która zostaje później wepchnięta z powrotem w określone kształty, przypuszczalnie w zależności od tego, która z harmonicznych proporcji jest akcentowana przez DNA.
Początkowo było to coś, co było mi bardzo trudno zaakceptować. Jak każdy byłem od najmłodszych lat uczony, że przestrzeń kosmiczna jest bezdenną pustką. Jednocześnie nie mogłem oprzeć się postrzeganiu życia jako formy rezonansu i przestrzeni jako swego rodzaju tłumiącego pojemnika.
Traktując to jako hipotezę, postanowiłem znaleźć sposób pomiaru rezonansu i tłumienia w witruwiańskim modelu. W tym celu nałożyłem na witruwiańską postać siatkę prostokątnych fal stojących (patrz rysunek na następnej stronie). Kiedy wyskalowałem siatkę tak, że promień koła był równy dokładnie 2 Pi, ze zdziwieniem skonstatowałem, że proporcje pomiędzy kołem i kwadratem można wyrazić bardzo prosto jako Pi/Fido kwadratu, czyli pi dzielone przez fi (złoty podział) do kwadratu. Czy mógł to być zbieg okoliczności? Podczas gdy te obie stałe matematyczne są niewymierne i nieskończone, stosunek między nimi można uważać za zbieżny z wymiernym stosunkiem 12:10 (3,14159/2,618033 *1,2).
Gdy to sobie uświadomiłem, zrozumiałem, że harmonika rzeczywiście może wyjaśnić strukturę naszego ciała. Mamy maksymalnie dziesięć palców u rąk i tyle samo u nóg (tam gdzie komórkowe tłumienie jest przypuszczalnie największe), jednocześnie mamy w ciele 12 głównych połączeń stawowych i 24 kręgi w kręgosłupie (gdzie komórkowy rezonans musi być największy).
Idąc tym tokiem rozumowania dodałem do siatki rekurencyjny wymiar wzrostu, tworząc w ten sposób coś, co nosi nazwę „przestrzeni Hilberta"3. Było to niezwykle dokładne w przewidywaniu każdego z kluczowych punktów splotu w modelu witruwiańskim, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że nasze ciała (i całe życie) muszą rezonować lub wrastać w ograniczającą geometrię przestrzeni. Aby to potwierdzić, budując go od wewnątrz poprzez rekurencyjne tworzenie każdej części ciała matematycznie, tak jakby rosła w przestrzeni! Implikacje okazały się fantastyczne, ponieważ ten model zdawał się potwierdzać, że przestrzeń współdziała w jakiś sposób ze strukturą życia. Ale to był dopiero początek.


Obrazek


Ukryte symbole, skrywana wiedza

Zacząłem dostrzegać, że harmoniczna siatka może obejmować również inne rzeczy, takie jak starożytne religijne ikony, święte geometryczne wzory i tajemnicze symbole wykorzystywane przez różne ezoteryczne bractwa. Ponieważ nie jestem członkiem żadnej tego typu grupy, przedzierałem się przez poświęconą tym zagadnieniom literaturę, aby zrozumieć, skąd te tajne stowarzyszenia wzięły swoje symbole i co mogą one oznaczać.
Odkryłem płynący z nich wszystkich nieprzerwany ciąg wiedzy, który sięga w czasie egipskiego wzoru Kwiatu Życia (VI wiek p.n.e.) i jego składników, szczególnie sześcianu Metatrona i Vesica Piscis4, które doskonale pasują do harmonicznego witruwiańskiego modelu. Moją uwagę zwróciło także hebrajskie Drzewo Życia5 z jego muzyczną siatką zgodną z siedmioma punktami hinduskiego układu czakr6. Nawet krzyż gnostyczny (sześcian rozłożony na 3x4 kwadraty) doskonale wpasowuje się w tę siatkę, transformując witruwiańskiego człowieka w swego rodzaju archetypowy krucyfiks. Czy coś takiego mogło być przedchrześcijańskim symbolem krzyża?
Gdy moja wiara w naukę Zachodu zaczęła słabnąć, zadałem sobie pytanie, jak to możliwe, że ta prosta harmoniczna siatka jest zupełnie nieobecna w ogólnej świadomości społecznej. Dlaczego nie stała się pojęciem należącym do wspólnej wiedzy? Dlaczego nie jest częścią nauki, muzyki, historii i naszego systemu kształcenia? Dlaczego nie stała się choćby „ciekawostką" opisaną w dodatku do Popular Science (Popularna nauka - magazyn popularnonaukowy) lub zamieszczoną na plakacie anatomicznym wiszącym w gabinecie lekarskim? Co więcej, dlaczego kościół nie chce, aby ludzie cokolwiek o tym wiedzieli? Ostatecznie, można by ją uznać za świętą porządkującą zasadę natury, dowód na istnienie kosmicznej inteligencji (jakkolwiek byśmy ją nazwali).
Tak więc przeorientowałem moje poszukiwania w zakresie historii na tę nową perspektywę i bardzo szybko zrozumiałem, dlaczego dosłownie nic nie wiemy o tej zagubionej wiedzy.

Odkryłem, że filozofia harmoniczna jest od dawna wiązana z pogaństwem (wiarą w Boga przejawiającego się w naturze) i że Kościół Rzymskokatolicki ciężko pracował przez ponad tysiąc lat, aby ukryć ją za pośrednictwem kanonicznego prawa.

Właśnie dlatego trytonowy interwał połowy oktawy, ochrzczony mianem Diabolus in Musica (Diabeł w Muzyce), został usunięty z kościelnej muzyki w roku 1234 przez papieża Grzegorza IX (zakaz ten obowiązuje do dzisiaj). Kościół najwyraźniej dobrze wiedział, że tryton może ujawnić symetrię w muzycznej harmonii i otworzyć wrota do „cielesnej wiedzy" o występujących w ciele i przyrodzie harmonikach.
Będąc najpotężniejszą siłą w średniowieczu, Kościół Rzymsko-katolicki z powodzeniem ustanowił i rozpowszechniał system franszyzy, zgodnie z którym wierny mógł dotrzeć do Boga jedynie poprzez Kościół (i jego ikoniczne symbole) a nie poprzez studia nad samym sobą i naturą. Wykorzystując tę marketingową i dystrybucyjną sieć, Kościół mógł manipulować ogromnymi populacjami, zarządzając dostępem do życia pozagrobowego.
Wykorzystując potęgę winy, strachu, tortur i wojny z pogaństwem na Środkowym Wschodzie, średniowieczny Kościół walczył o ujarzmienie gwałtownej i buntowniczej Europy. Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebował, było odrodzenie egipskiego gnostycyzmu lub neopitagorianizmu, które mogłyby zakłócić jego plany. Takie pogańskie teozofie stanowiły wyraźne zagrożenie dla Kościoła i jego zamysłu społecznej kontroli. Harmoniczne idee, reprezentowane często pod postacią pitagorejskiego pentagramu lub hebrajskiego heksagramu, zostały odrzucone przez Kościół jako pogańskie symbole zła związane z kultem szatana, czarami i okultystycznymi rytuałami.

Ci, którzy badali harmoniczne własności w liczbach, geometrii i astronomii, jak na przykład dualistyczni i gnostyczni katarzy w południowej Europie w XI i XII wieku, byli zastraszani, traceni lub skazywani na wygnanie.

Wielu tych, którzy ocaleli, zostało zmuszonych do włóczenia się jako „Cyganie" (pejoratywna forma określenia „Egipcjanie"). Templariusze, główni strażnicy tajemnic egipskich świątyń, zostali wyłapani i w piątek 13 października 1307 roku zamordowani przez Kościół Rzymskokatolicki. Nielicznym z nich udało się uciec do odległych miejsc, takich jak północna Szkocja. Te niedobitki egipskich gnostyków dały początek różokrzyżowcom, masonom i innym „tajnym stowarzyszeniom" - podstawą ich wszystkich były badania harmoniczności w liczbach i geometrii. Dzisiaj tylko nieliczni ich członkowie są świadomi lub zainteresowani nauką harmoniki. Ich uwaga skupiona jest głównie na korzyściach, jakie stwarzają takie sieci bractw, i okazjonalnym podejmowaniu służby na rzecz społeczeństwa.
Podczas gdy uczciwe spojrzenie na historię Europy zdaje się wyjaśniać, jak i dlaczego zasady harmoniki zniknęły z religii Zachodu, wciąż pozostaje zagadką, dlaczego nauka, jako uznany na świecie filar empirycznej prawdy, nie zwróciła się do tej pory do harmoniki jako pola unifikującego badania. W rezultacie zacząłem drążyć głębiej i oto, do czego doszedłem.


Kampania wymierzona przeciwko harmonice

W okresie poprzedzającym oświecenie (schyłek XVII i XVIII wiek) opracowano „metodę naukową", która miała w rzeczywistości zniechęcić do studiowania harmoniki i związanej z nią filozofii natury znanej jako musica universalis lub „muzyka sfer".
[Zobacz wątek: Harmonia sfer http://www.swietageometria.info/index.php?option=com_content&view=article&id=103&Itemid=91 ]

Dowiedziałem się, że wykluczenie z nowoczesnej nauki muzyki i pogańskich zasad harmonii po raz pierwszy zasugerował w swoim liście do córki astronom Galileusz, najprawdopodobniej w obawie przed grożącymi mu torturami i uwięzieniem przez Inkwizycję. Popierane przez Newtona, Kartezjusza i innych, którzy chcieli koegzystować w tym czasie w zgodzie z Kościołem, oddzielenie badań nad harmonikami od matematyki i nauk ścisłych i włączenie ich do „nauk humanistycznych" stawało się coraz bardziej zinstytucjonalizowane wraz z akceptacją metody naukowej. Po pewnym czasie nowe pokolenia zapomniały zupełnie o harmonice jako unifikującej sile w przyrodzie i obecnie poczuwają się w obowiązku naukowo dyskredytować wszelkie pozostałe harmoniczne teorie jako „tchnące klerykalizmem" (niezły żart).
Na początku XX wieku ta antyharmoniczna kampania osiągnęła apogeum w postaci doświadczenia Michelsona-Morleya7, które „dowiodło", że przestrzeń kosmiczna jest pustą otchłanią bez jakiejkolwiek wewnętrznej struktury lub mierzalnego wpływu na materię. To przekonanie zostało bardzo szybko przyjęte jako kamień węgielny dwudziestowiecznego naukowego myślenia i kształcenia, a teoria doboru naturalnego Darwina (z przypadkowymi okazjonalnymi mutacjami) została wyniesiona do rangi wyjaśnienia, dlaczego życie przybiera takie formy, jakie widzimy. Dopiero ostatnimi laty wykazano, że ten słynny eksperyment jest mylący, wręcz fałszywy - dokonano tego posługując się bardziej wyrafinowanymi przyrządami, które wykazują, że przestrzeń kosmiczna wywiera mierzalny wpływ na materię.
Jak prawie każdy wyrosłem w systemie kształcenia, który wciąż zaprzecza posiadaniu przez próżnię jakiejkolwiek zdolności konstruowania lub odgrywania roli w formowaniu życia. Nawet najsprytniejsi i najlepiej wykształceni ludzie radośnie akceptują sprzeczne pojęcia głoszące, że przestrzeń jest zarówno zakrzywiona (Einstein), jak i to, że jest pustą otchłanią. Nikomu nawet nie przyszło do głowy, aby postawić pytanie, jakim cudem nicość może być zakrzywiona lub dlaczego nasze ciała mają dziesięć palców a nie osiem lub czternaście. Negowanie i zdecydowane ośmieszanie strukturalnej przestrzeni jest dzisiaj tematem zataczającej coraz szersze kręgi debaty i nie tylko spowalnia postęp w dosłownie każdej dziedzinie nauki, ale ukrywa również bardzo ważną prawdę przed społeczeństwem. Jaka jest ta prawda?

Prawda jest taka, że przez ostatnie 350 lat nauka i zachodnie religie dogadzały sobie wzajemne, aby uniknąć jakichkolwiek wzmianek o harmonice. Ta milcząca ugoda trwa do dzisiaj, rozczłonkowując zachodnią kulturę i wspierając ideologicznie niezrównoważone polityczne, ekonomiczne i ekologiczne trendy.

Wskutek nieobecności nauki o harmonice w naszych szkołach i kościołach, która była kiedyś grecką i rzymską tradycją, oddalamy kolejne pokolenia coraz bardziej od idei głoszącej, że ludzkość powinna poszukiwać i naśladować występujące w naturze harmoniczne procesy.
Nie posiadając żadnego spójnego społecznego i kulturowego modelu, większość ludzi przyjmuje, że wszechświat to zimne, niezrozumiałe i przypadkowe środowisko, w którym działają jedynie przypadkowe i brutalne siły. Zycie jest postrzegane jako ekscentryczny wypadek we wrogim świecie, co ułatwia wielu akceptowanie poglądów takich ludzi, jak neodarwinista Richard Dawkins, według którego egoizm jest wygrywającą strategią w walce o przetrwanie. To rozpowszechnione założenie mówiące o chaotycznym i brutalnym wszechświecie sprawia, że nihilizm stał się popularnym konsensusem.

Ku nowemu odrodzeniu

Biorąc to wszystko pod uwagę, pokładam nadzieję w jasnym świetle fizyki kwantowej. Podczas gdy cała reszta nauki nadal pozostaje pod wpływem newtonowskich machinacji, teoria kwantów proponuje kosmos złożony z koherentnych harmonicznych fal krystalizujących się w materię wewnątrz spolaryzowanej siatki przestrzennej złożonej z sześcianów (jak fizyczny hologram). Funkcja falowa Schródingera z modelem mechaniki kwantowej w postaci „cząstki w pudełku" jest kolejnym sposobem opisania harmonicznej struktury przestrzeni - nie różniącej się od fizyki struny gitarowej. Długa tradycja unikania poruszania zagadnień związanych z harmonicznością sprawia, że jakiekolwiek poglądy o koherentnej przestrzeni muszą się jeszcze przebić do standardowego programu nauczania nauk ścisłych, nie mówiąc o pozostałych dziedzinach nauki. Gdyby studiowanie harmoniki ponownie dopuszczono do systemu nauczania, moglibyśmy spodziewać się kulturowego renesansu, który zawstydziłby nawet nagiego witruwiańskiego człowieka Leonarda. T-shirty nawoływałyby hasłami: „Przywróćcie eter!", a religijne nalepki samochodowe wzywałyby: „Skontaktuj się ze swoim wewnętrznym archetypem!" Nawet einsteinowskie dictum: „wszystko jest względne" - brzmiałoby jak wyświechtany frazes i zostałoby zastąpione pitagorejskim: „wszystko jest proporcjonalne".
W modzie pojawiłoby się wzornictwo typu „świętej geometrii" i wróciłyby egipskie style. Kiedy idea archetypowej struktury przestrzeni, która kształtuje kwiaty, owady, ryby, ptaki, zwierzęta domowe i ludzi, zakorzeniłaby się już na dobre w ludzkich umysłach, stałaby się, jak sądzę, trudna do ujarzmienia.
Naukowcy znaleźliby zapewne wspólną płaszczyznę ze współczesnym ruchem teozoficznym i mogliby zaakceptować życie jako coś nieprzypadkowego a geometrię jako coś świętego. Mogliby nawet pojąć duchowość starożytnego hinduskiego Anu - podstawowego kwantu materialnej struktury tkwiącego głęboko w każdym atomie. Z kolei religijni przywódcy Zachodu mogliby zawrzeć pokój z tymi pogańskimi ideami i ostatecznie przyznać, że cały czas wiedzieli, iż Duch Święty nie jest niczym innym jak matrycą Człowieka zawartą w tkance przestrzeni. I kiedy te poglądy zakorzeniłyby się w każdym systemie wierzeń, być może nasze pozbawione równowagi rządy rozważyłyby w końcu przemodelowanie swojej polityki ku spójności, którą tak pięknie objawia forma człowieka.

O autorze:
Richard Merrick jest specjalistą zajmującym się oprogramowaniem komputerowym, producentem, teoretykiem muzyki, pianistą, artystą i pisarzem. Był fundatorem technologii i dyrektorem globalnej interaktywnej spółki rozrywkowej założonej w latach 1990. 0 nazwie 7th Level oraz założycielem i dyrektorem jednej z najlepszych internetowych spółek marketingowych Postfuture. Opracował i stworzył interaktywne tytuły i strony do spółki z Howie Mandelem, grupą Monty Pythona i wytwórnią Disneya. Pomagał także takim firmom jak Best Buy i Microsoft w ich strategiach cyfrowego marketingu. Jest absolwentem Uniwersytetu Teksaskiego w Dallas i autorem niedawno wydanej książki książki "Interference: A Grand Scientific Musical Theory" (Interferencja - wielka naukowa teoria muzyki). Skontaktować się z nim można pisząc na adres poczty elektronicznej richard@lnterferenceTheory.com. Jego strona internetowa znajduje się pod adresem www.lnterferenceTheory.com.

Przełożył Jerzy Florczykowski
-------------------------------------
TRYTON
http://pl.wikipedia.org/wiki/Tryton_(muzyka)



Przypisy:
1. Rzymski inżynier żyjący w latach ok. 70 - ok. 20 r. p.n.e. zajmujący się architekturą i mechaniką. Był konstruktorem machin wojennych za panowania Juliusza Cezara i Oktawiana Augusta. Twórca tak zwanego człowieka witruwiańskiego - wizerunku nagiego mężczyzny wpisanego w okrąg i kwadrat upowszechnionego później przez Leonarda da Vinci. Autor traktatu De architectura libri X (O architekturze ksiąg dziesięć). - Przyp. tłum.

2. Liczba fi (O) oznacza złoty podział (podział harmoniczny, boska proporcja, łac. sectio aurea) - podział odcinka na dwie części tak, by stosunek długości dłuższej z nich do krótszej był taki sam, jak całego odcinka do części dłuższej. Liczba ta wynosi w przybliżeniu 1,618033989. - Przyp. red.

3. Rzeczywista lub zespolona przestrzeń liniowa z określonym iloczynem skalarnym (inaczej przestrzeń unitarna), dla której nor¬ma, wyznaczona przez iloczyn skalarny, jest zupełna. Przestrzenie Hilberta są podstawowym pojęciem analizy funkcjonalnej. Do matematyki wprowadził je David Hilbert pod koniec XIX wieku. Przestrzenie Hilberta są także podstawowym narzędziem wykorzystywanym w wielu dziedzinach fizyki, między innymi w mechanice kwantowej. - Przyp. tłum.

4. Dosłownie „rybi pęcherz" - aureola otaczająca postać Chry¬stusa i świętych na obrazach we wczesnej sztuce chrześcijańskiej. - Przyp. tłum.

5. Centralnym symbolem kabały jest tak zwane Drzewo Życia, czyli diagram obrazujący w schematyczny sposób powstanie i budowę wszechświata, a także atrybuty Boga. Symbol ten składa się z dziesięciu kółek zwanych sefirotami i dwudziestu dwóch linii łączących, zwanych „drogami mistycznymi". - Przyp. tłum.
6. Ćakra, czakra lub czakram - ośrodek energetyczny w ciele będący miejscem, gdzie spotyka się wiele „kanałów energetycznych". - Przyp. tłum.
7. Kontrowersyjny eksperyment zaliczany obecnie do najważniejszych doświadczeń w historii fizyki. Miał on na celu wykazanie ruchu Ziemi względem hipotetycznego eteru poprzez porównanie prędkości światła w różnych kierunkach względem Ziemi. Doświadczenie przeprowadził po raz pierwszy w roku 1881 Albert Abraham Michelson, a następnie powtórzył je w roku 1887 wspólnie z Edwardem Morleyem. Dało ono wynik negatywny (wykazało rzekomo niezależność prędkości światła od prędkości Ziemi w przestrzeni), co stało się doświadczalnym potwierdzeniem stałości prędkości światła w każdym układzie odniesienia i ostatecznie wykluczyło istnienie eteru. - Przyp. tłum.
"

pozdrawiam



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 03 lip 2010, 17:55 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 03 lip 2010, 22:37 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Dzięki Radosław- nie mogłem odnaleźć tego artykułu


Skontaktuj się ze swoim wewnętrznym archetypem! - to najlepsza rada dla wszelkich przestraszonych, agresywnych, zrezygnowanych (ponoć Polski już nie ma :bezradny: - jak napisał chyba Suchy)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 lip 2010, 14:39 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Kurcze, a ja miałem przedwczoraj dość ciekawy sen w którym przejawiała się często jedna kwestia słowo Harmoniczność, było trochę odniesienia do św. geometrii i do muzyki i musze przyznać, że po przebudzeniu zainteresował mnie ten wątek, no a teraz jeszcze na takie teksty natrafiam :)
Chyba zaczynam rozumieć jak kolosalne znaczenie w tym wszystkim ma właśnie harmonia i w jaki sposób może działać cewka Rodina generując swą jednobiegunową energię na zasadach fraktalności w pewnym sensie harmonizując się z nieskończenie małym. Myślę, że w podobny sposób pobierana jest energia dla całego życia biologicznego która przepływa od najmniejszej nieskończoności do największej w różnych formach.
Może zacznijmy w tym temacie zbierać informacje nt. harmoniki prace Nassima i Wintera są tu świetnym przykładem jak znaczące mogą to być informacje dla nas :)

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 lip 2010, 22:40 
Przykleiłem. Ważny temat wg mnie ;)
Jak ktoś się nie zgadza z adminów odkleić i nie pytać ;)



Na górę
   
 
 
Post: 22 lip 2010, 23:48 
Hej!

Dziś trochę o częstotliwości.

Tak na początek - inspirujący fragment książki "Czarodziejski śpiew" Grażyny Fosar, (dzięki Eugeniusz za namiar):
http://www.nieznany.pl/pub/Fragment_Czarodziejski_spiew.pdf


A dalej post Easta z forum http://www.swietageometria.info/ - warto rzucić okiem w czasach gdy termosfera się kurczy http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?topic=1024.msg6107;topicseen#msg6107 a "naukowcy" twierdzą że nic się nie dzieje :bużki:

"
W latach 70 tych Fritz Albert Popp , biofizyk teoretyczny na uniwersytecie w Marburgu, gdzie wykładał radiologie badał wpływ promieniowania elektromagnetycznego na układy biologiczne. Konkretnie zajmował się bezo-a-pirenem, węglowodorem aromatycznym, uważanym za jeden z najbardziej zabójczych kancerogenów ludzkich i naświetlał go promieniowaniem. Rzeczą, którą odkrył była zadziwiająca optyczna właściwość benzo-a-pirenu polegająca na tym, że związek ten absorbował światło, a potem je wypromieniowywał, lecz już o zupełnie innej częstotliwości. Następnie Popp przeprowadził to samo doświadczenie na odmianie podobnego związku , który nazywał się benzo-e-pirenem. Oba związko różnily się w niewielkim stopniu w budowie cząsteczki, jednakże w przypadku odmiany e, światło przechodziło przez substancję niezmienione. Po wielu doświadczeniach i eksperymentach również na innych związkach Popp stwierdził, że każdy z karcynogenów reagował jako przesłona jedynie na światło w zakresie długości fal 380 nanometrów. Zastanwiał się dlaczego substancja rakotwórcza jest też mieszaczem światła.

Z badań laboratoryjnych wiadomo, że jeśli naświetli się komórkę światłem UV tak, że zostanie ona zniszczona wraz ze swym DNA, w 99% , to szkody można niemal całkowicie naprawić w ciągu jednego dnia, poddając naświetlaniu bardzo słabym światłem o tej długości fali. Do dzisiaj naukowcy myślący konwencjonalnie nie rozumieją tego zjawiska, jednakże nikt go nie neguje.
Popp był zaszokowany , gdy dowiedział się, zę fotonaprawa działa najskuteczniej przy długości fal równej 380 nanometrów - tej samej na którą reagują i którą mieszają rakotwórcze związki chemiczne. Przyroda jest zbyt doskonała by było to zwykłym zbiegiem okoliczność. jeśli związki rakotwórcze reagują jedynie na tę długość fali to musi się to jakoś wiązać z fotonaprawą. Jeśli tak, to w organizmie musi być jakieś światło odpowiedzialne za fotonaprawę. Związek rakotwórczy musiał zatem permanentnie blokować to światło i zmieniać jego długość tak, że fotonarawa nie działała. Popp opublikował na ten temat artykuł, który wywołał zainteresowanie wśród onkologów ( niemiecki ośrodek badań nad nowotworami Krebsforschungszentrum w Heidelbergu, gdzie wygłosił wykład na ten temat), ale był jeden podstawowy problem. Brak dowodów , a jedynie założenie, że ludzkie komórki emitują światło. Wobec tego artykuł Poppa spotkał się tam z chłodnym przyjęciem. I utknał, bo nauka nie znalazła dowodu na emisję biofotonów przez komórki. Dopiero kiedy Fritz Popp jakiś czas później spotkał się z fizykiem eksperymentalnym Berhardem Ruthem sprawy ruszyły z miejsca. Ten zdolny fizyk miał zacięcie konstruktorskie. W ciągu 2 lat zbudował on maszynę przypominającą duży detektor promieniowania X ( EMI9958QA) , która zawiarała fotopowielacz umożliwiający pomiar światła - foton za fotonem. Do dziś jest to jedno z najlepszych urządzeń tego typu. Maszyna musiała być bardzo czuła ponieważ miała mierzyć to, co wg Poppa miało być niezwykle słabym promieniowaniem. W 1976 roku wykonano pierwsze testy. Po umieszczeniu w fotopowielaczu nasiona ziemniaka ( z siewki wykonanej w kompletnej ciemności, aby wykluczyć wpływy zewnętrzne) wykazały silne promieniowanie. Efekt ten nie mógł mieć nic wspólnego z fotosyntezą.

Co więcej, fotony emitowane również przez inne organizmy żywe, które badał, były bardziej spójne niż cokolwiek z czym miał wcześniej do czynienia. W mechanice kwantowej spójność kwantowa oznacza, że cząstki subatomowe są zdolne do współpracy. Te subatomowe fale lub cząstki nie tylko o sobie wiedzą, ale są silnie powiązane zwykłymi polami elektromagnetycznymi, także mogą się komunikować. Są niczym mnóstwo kamertonów rezonujących wspólnie. Gdy fale się synchronizują , zaczynają działać jedna gigantyczna fala i jedna gigantyczna cząstka. Trudno je wtedy odróżnić. Wiele dziwnych efektów kwantowych obserwowanych u pojedynczej fali dotyczy też całości. Działanie podjęte w stosunku do jednej dotknie wszystkie.

Spójność ustanawia komunikację. To jak subatomowa sieć telefoniczna. Im lepsza spójność, tym doskonalsza sieć telefoniczna. Efekt końcowy to trochę jak duża orkiestra. Wszystkie fotony grają razem , ale jako indywidualne instrumenty, zdolne samodzielnie odegrać swoją partie. Jednakże kiedy słuchasz zwykle nie możesz odróżnić poszczególnych instrumentów.
Rzeczą najbardziej zdumiewającą było to, że Popp był świadkiem najwyższego poziomu kwantowego zorganizowania, czyli spójności, jaki możliwy jest w żywych organizmach. Zazwyczaj spójność ta - zwana kondensatem Bosego-Einsteina- jest obserwowana jedynie w substancjach takich jak nadciekły hel, czy nadprzewodniki badane w laboratorium w bardzo niskich temperaturach - zaledwie kilka stopni powyżej zera bezwzględnego- a nie w ciepłym i nieuporządkowanym środowisku, jakim są żywe istoty.

Popp stwierdził doświadczalnie, że cząsteczki w komórkach reagują na pewne częstotliwości i że różny zakres drgań pochodzących od fotonów wywołuje różnorodne częstotliwości w cząsteczkach organizmu.

Fale świetlne odpowiadały też na pytanie w jaki sposób organizm mógł natychmiast zarządzać skomplikowanymi zadaniami za pomocą różnych części ciała lub robić dwie lub trzy rzeczy na raz.

Te "emisje biofotonów", jak zaczął to zjawisko nazywać mogą stanowić doskonały system komunikacyjny przekazujący informacje do wielu komórek w całym organizmie. Jednakże powstało pytanie - skąd brały się te emisje. Popp przy udziale swoich studentów przeprowadzał kolejne eksperymenty. Wiadomo, że jeśli podziałać na próbki DNA związkiem chemicznym o nazwie bromek etydyny to wciska się on między pary zasad podwójnej helisy i powoduje jej rozwinięcie. Po zastosowaniu tej substancji mierzono natężenie światła wydzielającego się z próbki. Popp odkrył,. że im większe było stężenie bromku etydyny, tym większe było natężenie świata , im mniej go dodawano tym światło było słabsze. Zaobserwował też,. że DNA mogło wysyłać światło o szerokim zakresie częstotliwości, a niektóre z nich wiązały się z konkretnymi czynnościami. Jeśli to DNA gromadziło światło , to naturalne było, że w chwili rozwijania helisy emitowało go więcej niż normalnie. To, a także inne badania przekonały Poppa, że jednym z najważniejszych magazynów światła i źródłem emisji biofotonów jest DNA.

DNA musi być najważniejszym kamertonem organizmu. Zaczynało emitować jakąś częstotliwość, a wtedy dostrajały się do niego inne cząsteczki. Niewykluczone, że być może natknął się na to brakujące ogniwo w obwiązującej teorii DNA, które może być odpowiedzialne za największy cud ludzkiej biologii: zmianę pojedynczej komórki w pełni ukształtowaną istotę ludzką.

Jedną z największych tajemnic biologii jest sposób, w jaki my- i każda rzecz żywa- przybieramy kształty geometryczne. Współcześni naukowcy potrafią wyjaśnić, dlaczego mamy niebieskie oczy czy wzrost metr osiemdziesiąt, a nawet jak się dzielą komórki. Znacznie trudniej wyjaśnić, skąd komórki wiedzą , gdzie dokładnie się ulokować na każdym etapie rozwoju tak, by ramię było ramieniem, a nie nogą, a także jaki mechanizm sprawia, że te komórki się organizują gromadzą w ludzki, trójwymiarowy kształt.
Istnieje klasyczna teoria neodarwinistów , której sztandarową postacią jest Richard Dawkins ( samolubne geny), ale nawet on przyznaje , że "dokładne wyjaśnienie , w jaki sposób to ( oddziaływanie genów) prowadzi do rozwoju dziecka, zajmie embriologom dekady, może stulecia. Jednakże faktem jest , że to prawda" . Innymi słowy , niczym zdeterminowany policjant, naukowiec ten aresztował podejrzanego nie przejmując się zdobywaniem dowodów. Uznał prawdę bo tak mu jest na rękę.
W emisji biofotonów Popp dojrzał odpowiedź na pytanie o mechanizm morfogenezy ( Rupert Sheldrake - pole morfogenetyczne ) , a także mechanizm koordynacji i komunikacji komórek, która możliwa jest tylko w układzie holistycznym, z jednym , głównym dyrygentem. Popp pokazał , że w swoich doświadczeniach, ze te słabe emisje światła wystarczają do zgrania organizmu.
Herbert Frochlich z University of Liverpool , laureat prestiżowego Medalu Maxa Plancka , corocznej nagrody Niemieckiego Towarzystwa Fizycznego, jest jednym z prekursorów idei, że za kooperację białek i przenoszenie instrukcji DNA i białek komórkowych odpowiedzialny jest jakiś rodzaj kolektywnych drgań. Frohlich przewidział nawet , ze pewne częstotliwości ( obecnie nazywane "częstotliwościami Frohlicha" ) tuż pod błonami komórki mogą być wynikiem drgań w tych białkach. W swoich badaniach Frohlich wykazał, że kiedy energia osiąga pewną wartość progową, cząsteczki zaczynają zgodnie wibrować, aż w końcu osiągają wysoki poziom spójności. Cząsteczki , które osiągają ten poziom , wykazują pewne właściwości znane z mechaniki kwantowej, również nielokalność . Dochodzą do punktu , w którym mogą współdziałać.

W latach 80 – tych XX wieku dr Clark w swojej prywatnej klinice w Kanadzie przeprowadziła szereg badań, które wykazały, że każdy żywy organizm emanuje własnym polem elektromagnetycznym o charakterystycznych dla niego częstotliwościach. Przetestowała szereg drobnoustrojów chorobotwórczych i określiła ich częstotliwości własne, swoiste dla każdego gatunku.

Szczegółowe wyniki tych badań dostępne są dla polskiego czytelnika w książce autorstwa dr Huldy Regehr Clark, pod tytułem: „Kuracja życia metodą dr Hulde R. Clark”, wyd. MAYAPUR, Wrocław 2001.

Ogólnie można stwierdzić, że różne grupy drobnoustrojów mieszczą wielkości częstotliwości, własnego pola elektromagnetycznego w charakterystycznych dla gatunków, różnych wartości częstotliwości, znacznie niższych od przedziału częstotliwości właściwych dla komórek człowieka wynoszących od 1520 kHz do 9460 kHz. W warunkach rzeczywistych ludzie są „skolonizowani” przez różne rodzaje drobno-ustrojów, w rezultacie emanując częstotliwości charakterystyczne dla człowieka, oraz dla pasożytów w jego organizmie. I tak komórki różnych pleśni emanują częstotliwości z przedziału: 80 ¸140 kHz, bakterie, wirusy, robaki i glisty: 300¸430 kHz, a tasiemce i jednokomórkowce: 350¸475 kHz. Roztocza wspomagające proces trawienny promieniują w paśmie: 680¸880 kHz.

Dr H.Clark określiła charakterystyczne wartości częstotliwości dla większości znanych gatunków pasożytów. Dysponując ich wykazem, wystarczy stwierdzić, czy dana częstotliwość jest emitowana z ciała pacjenta - tym samym potwierdzimy istnienie odpowiedniego pasożyta w organizmie pacjenta, poprzez jego „specyficzny dowód tożsamości”. Brak tych częstotliwości w polu elektromagnetycznym pacjenta, oznacza nieobecność odpowiadających im pasożytów.
http://www.eioba.pl/a117129/czym_jest_elektroniczny_antybiotyk

Prace choćby tylko tych wspomnianych wyżej naukowców , prowadzą wprost do Pola Świadomości. W we wcześniejszym poście napisałem o badaczach, którzy stwierdzili, że właściwie jest tylko energia. Teraz do tego dochodzi kwantowa spójność fal wytwarzana przez DNA. DNA to kamertony.
W jakiś sposób jesteśmy połączeni z całym rezonującym Wszechświatem. Jesteśmy w nim zanurzeni.
Pięknie o tym wypowiada się Eckhart Tolle słowami innymi niż naukowcy :

Czy Cisza jest tytko brakiem hałasu i zawartości (treści)? Nie, to czysta inteligencja, wszechobecna świadomość, z której bierze swój początek każda forma. Jakże więc mogłaby być oddzielona od tego kim jesteś? Forma, którą myślisz że jesteś, narodziła się z niej i jest przez nią podtrzymywana.
Ona jest istotą wszystkich galaktyk i każdego źdźbła trawy, wszystkich kwiatów, drzew, ptaków i wszelkich innych form.

"

Spektrum fal elektromagnetycznych:

Obrazek

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 23 lip 2010, 0:06 
Idąc dalej: DNA przewodzi prąd elektryczny, zdolne jest nawet do nadprzewodnictwa. http://www.trnmag.com/Stories/020701/DNA_induced_to_superconductivity_020701.html
Jeszcze dalej: DNA jest zdolne do modyfikacji czasoprzestrzeni: http://wolnemedia.net/?p=19442



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2010, 5:53 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
DNA jest zdolne prawie do wszystkiego, tylko obecnie nie bardzo jesteśmy w stanie tego może nie dowieść, bo to jest możliwe, ale wykonać. Tutaj już nie jest tak różowo. Proszę bardzo chcesz mieć 12 helis, bo długim uporze masz, ale energetycznie, i się dość szybko rozpadają. Cwaniaki niezłe blokady na nas pozakładali...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2010, 7:35 
Mam prośbę, czy ktoś mógłby streścić te artykuły w 3-ech, 4-ech zdaniach? Straszne "tasiemce", a nie mam czasu żeby przysiąść i poczytać.

Pokój;)



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2010, 10:59 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Harmoniczność mamy w sobie, jest ona zakodowana w najdalszym naszym jestestwie, święta geometria, przestrzenie fraktalne, to jest w każdym z nas. Nie ma się czemu dziwić, zarówno komórka jak i cały nasz organizm jest fraktalny. Budowa naszego ciała jest poddana wzorcom świętej geometrii, lub jak kto woli podziałowi liczby fi.
Od tego ani nie uciekniemy, ani się tego nie wyprzemy. Ale szkopuł w tym co my z tym zrobimy?? Ano, jak kto chce, albo olejemy sprawę, albo wykorzystamy, co by korzyści były widoczne. Wykorzystać można spokojnie na parę sposobów. Jeśli potrafisz oddziaływać na poziomie energetycznym, wykorzystasz to konkretnie, jeśli nie - to ciut gorzej ale nie do końca. Twoja świadomośc jeśli zaakceptuje taki stan rzeczy, zrozumiesz, że świat jest poukładany, nie chaotyczny, jakbuy inni chciel, ota tak...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sie 2010, 9:13 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Super artykuły, nie wszystko da się powiedzieć w dwóch zdaniach. A i tak tylko zadrapują powierzchnię góry lodowej świętej geometrii, fraktalności, geometrii przestrzeni. Dan Winter i Nassim Harramein i wyprawa na youtube też polecana.

Zgadzam się z tym, że wiedza o harmoniczności była i jest tłamszona i to metodami kontroli umysłu.
Przykładem jest pentagram. Komu nie kojarzy się on z symbolem zła? To coś jak z 13 i czarnymi kotami. Niby żarty niby nie, ale sam jakbym przyszedł do kogoś kto ma wyrysowany pentagram np. na ścianie to pomyślałbym, że tu coś jest nie tak. Ktoś świadomie wprowadził do wierzeń takie zabobony, by ludzie bali się figury geometrycznej, która w swej matematycznej uniwersalności opisuje proporcjonalność i Dobro i Piękno. Kiedy patrzę na te wszystkie drzewka, kwiatki, ślimaczki zdając sobie sprawę, że to wszystko ma budowę fraktalną opartą na złotym podziale i że ten złoty podział jest ukazany matematycznie w każdym ramieniu pentagramu, nie mogę uwierzyć, że jest on zły. On został "oczerniony", tak by ludzie się go bali, nie badali i do tego by zniszczyli każdego kto się nim zajmuje. Do tego dochodzą kulty mniej lub bardziej satanistyczne, które go otwarcie używają, dalej podtrzymując negatywne wrażenie. A może ta cała kontrola i powstanie takich ruchów też jest sterowane z miejsca, które ciągnie za sznurki, tak by ukryć wiedzę?
A to tylko jeden symbol. Co z innymi?

Cytat ze swietageometria:
"I właśnie dlatego, że wszystkie ramiona pentagramu przecinają się według "złotego cięcia" jest on figurą symbolizującą doskonałą harmonię, co wielu osobom może wydać się teraz "dziwne" ponieważ większość z nas ma nieco inne skojarzenia związane z pentagramem. Wszystko wskazuje jednak na to, że nasze skojarzenia mają związek z ukrywaniem wiedzy o proporcjach harmonicznych przyrody... Zobacz też tekst z 29.06.2010 pt. Brytyjscy naukowcy odkrywają „tajne przekazy” ukryte w starożytnych tekstach Platona"

Obrazek
http://grab.by/5GAq

Źródło:
http://www.swietageometria.info/podstawowe-pojecia?start=10

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2010, 18:22 
Chciałem założyć nawet osobny wątek aby podać pewien link, ale widzę, że tutaj będzie pasował. Strona jest bardzo duża i po angielsku, ale nawet jak ktoś nie zna, niech chociaż obejrzy obrazki. Naaaaaprawdę warto!

Oto link:

http://www.feandft.com/index2.htm

Radzę zwrócić uwagę na rysunki Waltera Russella. A potem kupić sobie książeczkę:

"Człowiek który poznał tajemnice wszechświata. Opowieść o Walterze Russellu", Glenn Clark, Wydawnictwo MEDIUM, Konstancin-Jeziorna 2008.

A potem, jeśli się zna angielski, pogoooglować i znaleźć w necie skany książki Waltera Russela "The Divine Illiade" (też "The Message of the Divine Illiade") i przeczytać...

Może niektórzy w ten sposób też, chociaż częściowo, poznają tajemnice wszechświata... :)



Na górę
   
 
 
Post: 06 sie 2010, 18:51 
Wosiu pisze:


Ta stronka naprawdę wymiata.



Na górę
   
 
 
Post: 15 sie 2010, 17:24 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 kwie 2010, 23:43
Posty: 674
Lokalizacja: Londyn
Płeć: mężczyzna
radoslaw pisze:
Witruwiański model

Kiedy już przekonałem się o istnieniu harmonicznych cech ludzkiej fizjologii, zaintrygował mnie Leonardo da Vinci i jego szeroko znana ilustracja człowieka witruwiańskiego. Bardzo chciałem wiedzieć, co było mu wiadome na ten temat. Dowiedziałem się, że otaczające człowieka witruwiańskiego koło i kwadrat reprezentują matematyczną „kwadraturę koła", zgodnie z którą obwód kwadratu jest równy (z możliwie największą dokładnością) obwodowi koła. Intencją kryjącą się za kwadraturą koła zaproponowaną po raz pierwszy przez rzymskiego architekta Witruwiusza (Marcus Pollio Vitruvius)1 w pierwszym wieku p.n.e. było ukazanie harmonii i równowagi w idealnej formie człowieka.

=========================================================================

"Kwadratura koła – problem polegający na skonstruowaniu kwadratu, którego pole równe jest polu danego koła przy użyciu wyłącznie cyrkla i linijki bez podziałki. Jest to jeden z trzech wielkich problemów starożytnej matematyki greckiej (obok trysekcji kąta i podwojenia sześcianu), sformułowany przez szkołę pitagorejską.

Określenie kwadratura koła funkcjonuje również w języku potocznym; oznacza coś niewykonalnego, z góry skazanego na niepowodzenie."

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kwadratura_ko%C5%82a

Ktos tu sie myli i tym kims na pewno nie jestem ja :D

Pozdrawiam
Lip :bużki:

_________________
There is a city
http://www.youtube.com/watch?v=Ejd2rsXoQSI

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 sie 2010, 17:32 
Tak ogólnie, ponownie wszystkich namawiam szczerze do zapoznania się z moim powyższym linkiem.... Ktoś dobrze podwiesił temat i należy to docenić i wykorzystać...



Na górę
   
 
 
Post: 25 wrz 2010, 19:59 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 lip 2010, 17:56
Posty: 61
Płeć: mężczyzna
harmoniczność kojarzy mi się z równowagą, homeostazą-jeżeli chodzi o ciało? zawsze wydawało mi sie normalne, że najważniejsze jest żyć w zgodzie ze sobą :język:

_________________
I enjoy bourbon, cigars and fine literature.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 wrz 2013, 10:42 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 05 lip 2012, 23:26
Posty: 236
Płeć: mężczyzna
Eksperymenty z parą - SciFun
phpBB [video]


Trochę o harmoniczności wody w praktyce, ciekawe - od 1:20 minuty.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group