Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 24 wrz 2020, 11:59

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Terence McKenna
Post: 27 paź 2010, 11:31 
Ponieważ nie znalazłem na forum tematu w całości poświęconego niezwykłej postaci jaką z pewnością był Terence McKenna a jedynie wzmianki dotyczące jego osoby, postanowiłem założyć temat w tym dziale. :tak:

"Wyobraźnia dowodzi obecności boskiej iskry w człowieku. Próby dopatrzenia się w wyobraźni wielkości niezbędnej z biologicznego punktu widzenia prowadzą na manowce. To emanacja z góry - zstąpienie duszy świata w każdego z nas."

- Terence McKenna, Zdążyć Przed Apokalipsą -

Obrazek
Terence McKenna urodził się 16 listopada 1946 r. w małym miasteczku Paonia, w zachodniej części Stanu Colorado, w którym głównym zajęciem miejscowej ludności był wypas i sprzedaż bydła. Rodzina McKenny należała do głęboko wierzących, ojciec był Irlandczykiem, pielęgnującym tradycyjne, katolickie wartości, zaś matka Walijką wyznania episkopalnego. Podczas gdy ojciec pracował poza domem jako domokrążca, matka zajmowała się wychowaniem młodego Terence’a oraz jego młodszego brata, Dennisa w atmosferze poszanowania dla sztuki literackiej i muzyki klasycznej.

Jak sam opowiada, od małego był trawiony przez niezwykłą ciekawość świata, która owocował już w młodym wieku wieloma pasjami. Pierwszą były minerały, drugą motyle, potem zaś przyszedł czas na science-fiction. Jako nastolatek zaczął subskrybować Evergreen Review i Village Voice, obydwa pisma znane wówczas z łączenia bohemiarstwa z krytyką stylu życia klasy średniej, w latach ’60 zaś otwarcie już kontestujące społeczną rzeczywistość. Tu właśnie po raz pierwszy zetknął się z literaturą beatników, którzy wywarli niezapomniany wpływ na jego sposób postrzegania świata. W tym samym czasie zetknął się też z twórczością jednego z największych erudytów XX wieku, wielkiego pisarza i miłośnika wolności wewnętrznej, Aldousa Huxleya. Dosłownie połknął Nowy Wspaniały Świat i Drzwi Percepcji, gdzie po raz pierwszy zobaczył dwa magiczne słowa: psychedeliczny i meskalina. To zachęciło go do pierwszego eksperymentu psychedelicznego w swoim życiu, w którym wypróbował działanie nasion powoju. Wkrótce spakował manatki i za pozwoleniem rodziców ruszył do Kalifornii, gdzie ukończył dwa ostatnie lata szkoły średniej w Stanford.
Obrazek
Niedługo potem nadchodzi rok 1966, Terence kończy ogólniak i decyduje się na studia na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Tam też po raz pierwszy zostaje inicjowany w pełną nowych przeżyć ścieżkę LSD i konopi przez sąsiadującego z nim Barry’ego Meltona, członka popularnej grupy Country Joe and the Fish, grającej typowego dla tamtych czasów psychedelicznego rocka. W 1969 r. McKenna zdobywa tytuł B.S. z ekologii i zasobów naturalnych na Tussman Experimental College – trwającym cztery lata projekcie edukacyjnym, który został założony przez filozofa Josepha Tussmana, kluczową postać dla powstałego na tym samym uniwersytecie, Free Speech Movement. Krótko potem decyduje się ruszyć w drogę, która prowadzi go do Izraela i na Seszele, a następnie do Indii, gdzie przez pewien czas pracuje jako przemytnik haszyszu. Podróżuje też po całej Azji południowo-wschodniej kolekcjonując okazy motyli dla amerykańskich firm przyrodniczych. Wtedy też po raz pierwszy przychodzi zainteresowanie rozwojem duchowym, Terence zaczyna odwiedzać liczne w Indiach ashramy, centra jogi. Okres ten ma podsumować później w jednym ze swoich wywiadów mówiąc: Jedna rzecz na temat hinduskiej duchowości, o której nigdy nie usłyszysz jest taka, że nie zaczniesz o niej nawet rozmawiać dopóki nie spalisz czterech czy pięciu chillumów. Natknąłem się tam na najcięższe odmiany jarania, z jakimi kiedykolwiek miałem do czynienia. Mniej więcej 90 procent tych gości próbuje ci to wcisnąć w dupę i pozbyć się ciebie z ashramu.
Obrazek
Za swoją aktywność Terence zostaje w końcu namierzony przez Interpol, który wystawia na jego głowę list gończy. Gdy tak krąży po południowo-wschodniej Azji, umiera jego matka, na Tajwan przychodzi zaś list od jego brata Dennisa, który pisze w nim przypominając o doświadczeniach z użyciem DMT w Berkeley: Uważam to za rodzaj hiperprzestrzennej projekcji astralnej, która pozwala hiper organowi, świadomości, w sposób ciągły manifestować się w każdym punkcie czasoprzestrzennej matrycy lub też symultanicznie we wszystkich punktach. Obydwoje ciągnięci przez niesamowitość swoich doświadczeń decydują się odbyć podróż do Amazonii w poszukiwaniu dwóch psychedelicznych środków, zwierających DMT: yopo (Anadenanthera peregrina), spożywanego przez Indian w postaci tabaki oraz yage (Banisteriopsis caapi), słynnego wywaru wywołującego nieziemskie wizje. Zażycie jednego z nich, miało rozwiać wątpliwości, które bracia wciąż podtrzymywali ze względu na krótkotrwałość własnych przeżyć po spaleniu DMT. Obydwa środki dają bowiem trip, który utrzymuje się od kilku do kilkunastu godzin.

Wyprawa odbyta w 1971 r. miała na celu wykazanie, że szamańskie doświadczenia z użyciem tych środków są czymś więcej niż tylko pięknymi halucynacjami. Bracia McKenna mieli nadzieję udowodnić swoją intuicyjną korespondencję stanów psychedelicznych z najnowszymi teoriami fizyki i kosmologii (szczególnie z teorią kwantową i teorią superstrun). Podróż odbyta w głąb amazońskiej dżungli stała się znana jako "Eksperyment z La Chorrera" wobec miejsca pobytu ekspedycji i tam też pojawiła się po raz pierwszy w głowie Terence’a McKenny wizja wszechobecnej, "kwantowej", syntaktycznej sieci spinającej język ze światem, którą otrzymał dzięki spożyciu świętych grzybów. Doświadczenia, które były udziałem obydwóch braci w La Chorrera zostały przez nich opisane wspólnie w książce The Invisible Landscape, która starała się sformułować pewną spójną psychedeliczną teorię na temat szamanizmu, przeżyć psychedelicznych, struktury czasoprzestrzeni i psychologicznych synchroniczności. Szczegółowa relacja z podróży wraz z fragmentami dziennika wyprawy została zaś opublikowana przez samego Terence’a w książce True Hallucinations dwadzieścia lat po tych wydarzeniach. Jak pisze w niej autor: Spoglądając z wygodnego punktu ponad dwudziestu lat, notatki te wydają się zarówno tajemnicze, jak i naiwne. Idea jednolitej metamorfozy mentalnych i fizycznych światów jest kontr intuicyjna i trudna do skonceptualizowania, jednak wiara w to, że za tym fenomenem leży coś prawdziwego lub jakaś idea, była głównym czynnikiem, który zaprowadził nas w głąb Dorzecza Amazonki.

Jedną z najbardziej znanych i kontrowersyjnych idei, które narodziły się w głowie Terence’a McKenny jest jednak Teoria Innowacji (Novelty Theory), której podstawą stało się zjawisko tzw. Rezonansu Czasowego (Temporal Resonance). Teoria opisana w książce The Invisible Landscape, a później także w zbiorze esejów i wywiadów The Archaic Revival, swoje źródło bierze z mistycznej chińskiej księgi I Ching biorąc za punkt wyjściowy pierwszy układ heksagramów, znany jako sekwencja Króla Wen. Jak pisze w niej McKenna: Badając rodzaje porządków, odzwierciedlonych w sekwencji Króla Wen, zawartych w I Ching, dokonałem kilku znaczących odkryć. Doskonale wiadomo, że heksagramy w sekwencji Króla Wen łączą się w pary. Drugi człon każdej pary uzyskujemy poprzez odwrócenie pierwszego. W każdej sekwencji sześćdziesięciu czterech heksagramów jest osiem heksagramów, które pozostają niezmienione po odwróceniu. W sekwencji Króla Wen te osiem heksagramów łączy się z heksagramami, w których każda linia pierwszego heksagramu staje się jego przeciwieństwem (yang zmienia się w yin i vice versa). W ten sposób McKenna dochodzi do fraktalnej struktury czasu, która oparta o analizę tej sekwencji zostaje rozrysowana po raz pierwszy w 1974 r. przez komputer CDC 6400 za pomocą języka FORTRUN i staje się Falą Czasu Zero (Timewave Zero). Wykres Fali Czasu Zero opiera się o dwie osie: oś czasu i oś innowacji (wskazująca "stopień połączenia"), które wskazują wzrost informacyjnej gęstości w ludzkiej cywilizacji na przestrzeni dziejów. McKenna analizując tradycyjny kalendarz Majów, zwany Tzolkin ustala koniec Fali na rok 2012, kiedy innowacja dojdzie do Punktu Omega, a ludzkość zostanie przetransformowana poprzez informacyjną apokalipsę.

Inną niezwykle ciekawą teorią., stworzoną przez McKennę, czerpiącą niezwykle dużo ze zdobyczy ruchu psychedelicznego, jest tzw. "Psylocybowa Teoria Dziejów", która tropi wpływ spożywania grzybów psylocybowych na ludzką ewolucję. Te kontrowersyjne w środowisku naukowym tezy zostały opublikowane w swoistym opus magnum jego myśli antropologicznej, książce Pokarm Bogów, wydanej w Polsce przez Wydawnictwo OKULTURA. Postawione w niej tezy były rodzajem analizy enteogennego szamanizmu i wpływu spożywanych przez człowieka substancji na jego świadomość. Główną tezą było stwierdzenie, że substancje psychoaktywne mogą tłumaczyć wykształcenie się świadomości u wczesnych hominidów przyczyniając się wydatnie do skoków ewolucyjnych. Za głównego agenta Terence McKenna obrał w swojej teorii psylocybinę, zawartą w świętych grzybach. W jego książce czytamy: Jestem głęboko przekonany, że to mutagenne, psychoaktywne składniki diety pierwszych hominidów odpowiadały za gwałtowne przeorganizowanie się ich mózgów i wykształcenie nadzwyczajnych umiejętności przetwarzania danych. Alkaloidy roślinne, posiadające własności halucynogenne, takie jak psylocybina, dimetylotryptamina (DMT) i harmalina, mogły znajdować się w diecie praludzi, katalizując wyłonienie się podstawowej cechy charakteryzującej współczesnego człowieka – autorefleksji. Oddziaływanie halucynogenów, zawartych w wielu popularnych roślinach, sprzyjało rozwojowi umiejętności przetwarzania danych, a więc czyniło praludzi istotami bardziej wrażliwymi na środowisko, przyczyniając się do gwałtownego rozwoju ich mózgów. W późniejszej fazie tego samego procesu halucynogeny pełniły rolę katalizatorów rozwoju wyobraźni, napędzając tworzenie się wewnętrznych trosk i przemyśleń, które niewykluczone, że dały impuls do pojawienia się języka i religii (tłum. Dariusz Misiuna). Jak więc dochodzi do wniosku McKenna, ludzka świadomość pełni w istocie funkcję psychedeliczną.
Obrazek
Oprócz tego zainteresowania McKenny oscylowały wokół zagadek UFO, Manuskryptu Voynicha, nowej ekologii (związanej z gajanizmem), podróży w czasie, teorii światów alternatywnych, techno utopizmu, a także kontrkulturowej krytyki establishmentu i represyjnego wymiaru kultury. Na temat swoich niezwykłych teorii opublikował wiele artykułów na łamach takich pism, jak: Entheogen Review, High Frontiers, Magical Blend, Gnosis, Reality Hackers, ReVision, a także Mondo 2000, które w latach ’80 stało się jednym z najbardziej aktywnych pism w promowaniu jego myśli. Jego założyciel i redaktor naczelny RU Sirius jest kojarzony jako bezpośredni następca, zarówno dziedzictwa Terence’a McKenny, jak też Timothy Leary’ego oraz Roberta Antona Wilsona. Cała trójka przyjaźniła się ze sobą będąc aż do swojej śmierci ostoją kontrkulturowego dyskursu. Jak pisze w swoim eseju post mortem Mark Dery: Urodzony gawędziarz ukształtował swój mentalny Merzbau (szczyt swoich umiejętności) na New Age’owym cyklu wykładów, gdzie jego swobodna elokwencja, encyklopedyczna erudycja i błyskotliwy umysł zaskarbiły mu błogosławieństwo psychedelicznego Wysokiego Kapłana we własnej osobie, który nazwał McKennę "Timothy Learym lat ‘90". W 1985 r. McKenna zakłada wspólnie ze swoją żoną, Kathleen Harrison-McKenna fundację Botanical Dimensions na Hawajach, gdzie aż do śmierci stara się chronić zagrożone rośliny enteogenne z całego świata. W zarządzie fundacji zasiedli Ralph Abraham, Frank Barr, Dennis J. McKenna, Ralph Metzner, Rick Strassman i David Tussman. Doradcami zostali zaś: Richard E. Schultes, Rupert Sheldrake, Nicole Maxwell i Luis Eduardo Luna. Od 1982 r. Terence McKenna uczestniczy także regularnie w trialogach razem z Ralphem Abrahamem i Rupertem Sheldrake’m, których część została opublikowana w Polsce jako Zdążyć Przed Apokalipsą (1995).

Ze względu na szerokość swoich zainteresowań i barwność teorii, McKenna jeszcze za swojego życia stał się najbardziej znanym z kontrkulturowych myślicieli, o czym świadczy wielość krótkich filmów, umieszczonych w serwisie YouTube, ilość mp3 krążących po sieciach peer-to-peer, a także ilości cytatów w prasie dla frików oraz na łamach undergroundowych webzine’ów. Terence opuszcza swoje ciało 3 kwietnia 2000 r. z powodu złośliwego raka mózgu (glioblastoma multiforme). Pozostawił córkę Kleę oraz syna Finna, a także setki wykładów, książek, artykułów oraz kilka filmów, dokumentujących jego teorie. Jego dziedzictwo jest do dzisiaj rozwijane przez następców, wśród których najbardziej znanymi są Daniel Pinchbeck, a także Erik Davis i Lorenzo Hagerty. Będąc przykładem wyjątkowego nowatorstwa i nieszablonowego stylu myślenia, który posiadało niewiele jednostek w dziejach ludzkości, McKenna jest jedną z niewielu jednostek, która krytykując wpływ wszystkich możliwych autorytetów, świadomie podążała własną, indywidualną ścieżką poznania.
Obrazek

phpBB [video]


Wywiad z Terencem McKenną

Czy halucynogeny grały decydującą rolę w ludzkiej ewolucji? Terence McKenna poświęcił większość swojego życia aby odpowiedzieć na to pytanie. Specjalista od etnomedycyny Dorzecza Amazonki, McKenna razem ze swoją partnerką Kate Harrison McKenna ufundowali Botanical Dimensions (Wymiary Botaniki), fundację nonprofit poświęconą ratowaniu amazońskich roślin, które były używane przez szamanów w ciągu długiej historii naszego trwania.

Przenoszą rośliny do 19 akrowego gospodarstwa na Hawajach i zachowują szczegóły dotyczące ich używania dzięki wpisaniu do komputerowej bazy danych. Obok zachowywania ważnych roślin, Botanical Dimensions jako organizacja nonprofit ubiega się o wsparcie w publikowaniu biuletynu informacyjnego i o pomoc w zbieraniu i zachowywaniu wiedzy ludowej rdzennych grup etnicznych z obszaru Amazonii. Kombinacja akademickiego podejścia McKenny - ma on stopień BS (Bachelor of Science), przyznany przez Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley wraz z rozszerzonym stopniem naukowym na ekologię, konserwację zasobów i szamanizm - jego szerokie doświadczenie podróżnicze i unikalne, wizjonerskie perspektywy tworzą z niego najbardziej poszukującego oratora i pisarza. Jego najnowsze książki to: Food of the Gods (Bantam) i The Archaic Revival (Harper/San Francisco) - w których pojawia się skrócona wersja tego wywiadu. Troszeczkę inna wersja tego wywiadu pojawia się także we wkrótce mającej ukazać się książce, której autorami są David Jay Brown i Rebecca McClen pt. Voices of Vision.
David Jay Brown & Rebecca McClen


High Times: Powiedz nam jak zainteresowałeś się szamanizmem i rozwojem świadomości?

Terence McKenna: Odkryłem szamanizm poprzez zainteresowanie tybetańską religią ludową. Bon, przed buddyjska religia Tybetu jest rodzajem szamanizmu. Idąc od szczegółu do ogółu, zacząłem studiować szamanizm jako fenomen ogólny. Wszystko zaczęło się od zainteresowania historią sztuki, a przede wszystkim buddyjskiej ikonografii malowideł tanka.

HT: Kiedy to było?

TM: W 1967, kiedy byłem studentem drugiego roku w college'u. A zainteresowanie odmiennymi stanami świadomości wyszło po prostu z tego - nie wiem czy byłem przedwcześnie dojrzałym dzieckiem czy co - ale bardzo wcześnie odkryłem scenę literacką Nowego Jorku. Mimo tego, że mieszkałem w małym miasteczku w Colorado, popierałem Village Voice, a tam natknąłem się na propagandę związaną z LSD, meskaliną i wszystkimi innymi eksperymentami, w które byli zaangażowani późni bitnicy. Potem przeczytałem "Drzwi Percepcji" i "Niebo i Piekło", a wtedy to już się potoczyło. To było coś, co naprawdę mnie podkręciło. Szanowałem Huxleya jako powieściopisarza i dokładnie czytałem wszystko co kiedykolwiek napisał i kiedy natknąłem się na "Drzwi Percepcji" powiedziałem sobie: "Tu się coś na pewno kręci".

HT: Niedawno przemawiałeś do prawie 2000 osób w Teatrze
Johna Ansona Forda w Los Angeles. Czemu przypisujesz swoją wzrastającą popularność i jaką rolę widzisz dla siebie w sferze społecznej?

TM: Bez żadnego cynizmu, główną sprawą, której zawdzięczam swoją rosnącą popularność są lepsze stosunki z odbiorcami. Do momentu, w którym gram tę rolę, to nie wiem. Mam na myśli to, że przyjmuję iż każdy, kto ma coś konstruktywnego do powiedzenia względem naszego związku z substancjami chemicznymi - naturalnymi czy syntetycznymi - będzie miał rolę społeczną do grania, ponieważ sprawa dragów będzie wywoływać coraz większy niepokój na wokandzie publicznej, aż wreszcie znajdziemy dla niej jakieś rozwiązanie. Przez rozwiązanie nie mam na myśli jej stłumienia czy powiedzenia nie. Uprzedzam nową otwartość umysłu narodzoną z desperacji spowodowaną działaniami Establishmentu. Dragi są częścią ludzkiego doświadczenia i musimy stworzyć bardziej wyrafinowany system radzenia sobie z nimi.

HT: Powiedziałeś, że termin "New Age" trywializuje znaczenie następnej fazy ludzkiej ewolucji i odniosłeś się zamiast tego
do wyłonienia się archaicznego odrodzenia. Jak rozróżniasz te dwa sposoby ekspresji?

TM: New Age jest esencjonalnie psychologią humanistyczną
ze stylem pochodzącym z lat 80' z dodatkiem neoszamanizmu, channelingu, leczenia kryształami i ziołami. Archaiczne odrodzenie jest znacznie większym, bardziej globalnym fenomenem, który przyjmuje, że przywracamy formy społeczne późnego neolitu i sięga znacznie dalej do początków XX w., do Freuda, do surrealizmu, do abstrakcyjnego ekspresjonizmu - nawet do fenomenu takiego jak Narodowy Socjalizm - który jest negatywną siłą. Ale nacisk na rytuał, na zorganizowaną działalność, na świadomość rasy/przodków - to są tematy, które były wypracowywane przez cały XX w., a archaiczne odrodzenie jest tego ekspresją.

HT: Zebrałem wiadomości z twoich prac, które wskazują na
to, że podpisujesz się pod myślą mówiącą o tym, iż grzyby psylocybowe są gatunkiem o wysokiej inteligencji - które dotarły na tą planetę jako zarodniki przybyłe z przestrzeni kosmicznej i próbują ustanowić symbiotyczny związek i z istotami ludzkimi. W bardziej holistycznej perspektywie, jak postrzegasz tą myśl w kontekście teorii bezpośredniej panspermii Francisa Cricka, hipotezy mówiącej o tym, że całe życie na tej planecie i jego bezpośrednia ewolucja zostały zasiane lub być może zapylone przez zarodniki zaprojektowane przez wyższą inteligencję?

TM: Jeśli dobrze rozumiem teorię panspermii Cricka , dotyczy ona tego jak życie rozwinęło się we wszechświecie. To co ja sugerowałem - i nie wierzę w to tak mocno, jak ty to implikujesz - wygląda tak, że inteligencja, nie życie, ale inteligencja mogła przybyć tu poprzez te zarodnikowe formy życia. Jest to bardziej radykalna wersja teorii panspermii Cricka & Ponampuramy. Faktycznie twierdzę, że ta teoria się obroni. Sądzę, że w ciągu stu lat, jeśli ludzie będą studiowali biologię, będzie się wydawało całkiem głupie, że kiedyś ludzie myśleli, iż zarodniki nie mogą być wystrzelone z jednego systemu gwiezdnego do drugiego przez ciśnienie, spowodowane promieniowaniem kosmicznym. Dotąd, aż rola grzybów psylocybowych lub ich związek z nami i z inteligencją pozostaje nierozstrzygnięty, jest to coś co musimy rozważyć. Naprawdę nie jest ważne to, że twierdzę iż są one pochodzenia pozaziemskiego; to czego naprawdę potrzebujemy to gromada osób potwierdzających ten fakt lub mu zaprzeczająca, ponieważ to o czym rozmawiamy, to doświadczenie grzyba. Zaledwie kilkoro ludzi zajmuje pozycję, która pozwala rozstrzygnąć czy są one pochodzenia pozaziemskiego, ponieważ kilkoro ludzi z nauk ortodoksyjnych doświadczyło kiedykolwiek pełnego spektrum psychedelicznych efektów spuszczonych ze smyczy. Nie można się dowiedzieć czy wewnątrz grzyba istnieje pozaziemska inteligencja czy nie, aż nie będzie się miało ochoty, aby go zjeść.

HT: Masz unikalną teorię na temat roli, jaką odegrały grzyby psylocybowe w procesie ludzkiej ewolucji. Czy możesz nam o tym
powiedzieć?

TM: Czy grzyby przybyły z przestrzeni kosmicznej, czy nie, obecność substancji psychedelicznych w diecie wczesnych istot ludzkich stworzyła pewną liczbę zmian w naszej sytuacji ewolucyjnej. Kiedy dana osoba bierze małą dawkę psylocybiny, aktywność wzrokowa wzrasta. Oni po prostu mogą widzieć trochę lepiej, a to oznacza, że zwierzęta przyjmujące psylocybinę w swoim pożywieniu zwiększyłyby sukces w polowaniu, co oznacza zwiększone zasoby pożywienia, co z kolei oznacza zwiększony sukces reprodukcyjny, który jest nazwą gry ewolucyjnej. To jest organizm, który jest w stanie rozmnażać się pokaźnie, który odnosi sukces. Obecność psylocybiny w diecie wczesnych, polujących grupą naczelnych spowodował, że osobniki przyjmujące psylocybinę zwiększały swoją aktywność wzrokową. Przy trochę wyższych dawkach psylocybiny pojawia się pobudzenie seksualne, erekcja i wszystko to co można nazwać pobudzeniem centralnego systemu nerwowego. Ponownie, czynnik który zwiększyłby sukces reprodukcyjny jest wzmocniony.

HT: Czy nie jest prawdą, że psylocybina powstrzymuje orgazm?

TM: Nie w dawkach, o których mówię. Może w dawkach psychedelicznych, ale w dawkach trochę wyższych, niż "możesz to poczuć" działa stymulująco. Pobudzenie seksualne oznacza zwracanie uwagi, oznacza zdenerwowanie, wykazuje pewien poziom energetyczny organizmu. A wtedy, oczywiście we wciąż wyższych dawkach, psylocybina powoduje tą aktywność w językowo-formalnej części mózgu, która manifestuje się poprzez pieśń i wizję. To jest jak gdyby enzym, który stymuluje wzrok, popęd seksualny, wyobraźnię. A te trzy czynniki razem tworzą używającego języka naczelnego. Psylocybina mogła synergetyzować wyłanianie się wyższych form psychicznej organizacji z prymitywnych, protoludzkich zwierząt. Można na to patrzeć, jak na ewolucyjny enzym lub ewolucyjny katalizator.

HT: Jest duże zainteresowanie starożytną sztuką technologii dźwięku. W niedawnym artykule pisałeś że w pewnych stanach świadomości jesteś w stanie stworzyć rodzaj obrazowego rezonansu i manipulować "topologicznym kolektorem" używając wibracji dźwiękowych. Czy możesz nam powiedzieć coś więcej na temat tej techniki, jej etnicznych źródeł oraz potencjalnych zastosowań?

TM: Tak, ma ona dużo wspólnego z szamanizmem, który jest oparty na użyciu DMT w roślinach. DMT jest prawie lub pseudo-neurotransmiterem, który przyjęty i nakłoniony do spoczęcia na synapsach mózgu pozwala widzieć dźwięk, tak więc można używać głosu do produkowania nie muzycznych kompozycji, ale obrazkowych i wizualnych. To w mojej opinii wskazuje na to, że jesteśmy na wierzchołku jakiegoś rodzaju ewolucyjnej zmiany w obszarze formalno-językowym, zamierzamy przejść od języka słyszanego do języka widzialnego poprzez zmianę wewnętrznego przebiegu. Język wciąż będzie tworzony z dźwięku, ale będzie on wyglądał jak nośnik wizualnego wrażenia. To właściwie dzieje się u szamanów w Amazonii. Pieśni, które śpiewają brzmią jakby raczej czynili to patrząc w pewien sposób. To nie są muzyczne kompozycje w naszym sensie rozumienia tego słowa. Są obrazkowe i tworzone przez sygnały audio.

HT: Jesteś uważany przez wielu ludzi za jednego z
największych odkrywców XX w. Przeszedłeś przez dżungle amazońskie i
przedarłeś się przez nieznane rejony umysłu, ale być może twoje ostateczne podróże tkwią w przyszłości, kiedy ludzkość opanuje technologię kosmiczną i podróż w czasie. Jakie możliwości podróży w
tych dziedzinach przewidujesz i co sądzisz o tym jak te nowe technologie wpłyną na przyszłą ewolucję gatunku ludzkiego?

TM: Przypuszczam, że większość ludzi wierzy w to, że podróż w czasie jest tuż za rogiem. Też oczywiście mam taką nadzieję. Sądzę, że powinniśmy się wszyscy uczyć rosyjskiego wyprzedzając fakty, ponieważ rząd U.S.A. najwyraźniej nie jest zdolny do utrzymania programu kosmicznego. Pytanie o podróż w czasie jest znacznie bardziej interesujące. Prawdopodobnie świat doświadcza kompresji technologicznej innowacji, która doprowadzi do wynalazków bardzo podobnych do tego, jak wyobrażamy sobie podróż w czasie. Możemy się zbliżać w swojej zdolności do transmisji informacji w stronę przyszłości i do stworzenia informacyjnej domeny komunikacji pomiędzy różnymi punktami w czasie. Jak to się stanie jest sobie trudno wyobrazić, ale rzeczy takie jak: matematyka fraktalna, nadprzewodnictwo i nanotechnologia oferują nowe i innowacyjne podejście do realizacji tych starych marzeń. Nie powinniśmy upierać się, że podróż w czasie jest niemożliwa tylko dlatego, że jeszcze nie miała miejsca. Jest wielka rozpiętość praw w fizyce kwantowej pozwalających na ruch informacji w czasie w różne strony. Najwyraźniej można poruszać informacją w czasie tak długo, jak nie porusza się nią szybciej od światła.

HT: Dlaczego tak się dzieje?

TM: Nie mam zielonego pojęcia. Czy jestem Einsteinem?
PP

HT: Jak myślisz, co jest ostatecznym celem ludzkiej ewolucji?

TM: Oh, niezła impreza..... PPPP

HT: Czy miałeś kiedykolwiek doświadczenia ze świadomym
śnieniem - procesem, dzięki któremu można stać się świadomym
wewnątrz swojego snu - a jeśli tak, to jak można to porównać z twoimi innymi, szamańskimi doświadczeniami?

TM: Naprawdę nigdy nie doświadczyłem świadomego snu. Jest to jedna z rzeczy, które mnie bardzo interesują. Jestem wobec niej trochę sceptyczny. Mam nadzieję, że to prawda, bo co to byłaby za cudowna rzecz.

HT: Nigdy żadnego nie miałeś?

TM: Miałem świadome sny, ale nie posiadam techniki pozwalającej na ich powtarzanie na żądanie. Stan snu prawdopodobnie wyprzedza tą kulturową granicę, ku której się przesuwamy. To, że posuwamy się naprzód ku czemuś bardzo przypominającemu wieczny sen, idziemy w stronę wyobraźni i zostajemy tam, a to będzie jak świadomy sen, który nie zna końca, ale co to za ciasne, proste rozwiązanie. Jedną z rzeczy, która interesuje mnie w snach jest to - mam sny, w których palę DMT, a to działa. Jest to dla mnie skrajnie interesujące, ponieważ wydaje się implikować fakt, że nie trzeba palić DMT, żeby tego doświadczyć. Musisz jedynie przekonać swój umysł, że to zrobiłeś, a wtedy on dostarcza tego wstrząsającego, odmiennego stanu.

HT: O, kurwa.

TM: Jak wielu ludzi, którzy mieli czasami sen o paleniu DMT
doznało tego? Czy ludzie, którzy nigdy nie palili DMT mieli kiedykolwiek doświadczenie tego rodzaju we śnie? Założę się, że nie. Założę się, że trzeba tego doświadczyć w życiu, aby uzyskać wiedzę jego istnienia i wyobrażenie tego, jak to jest możliwe, ale wtedy takie doświadczenie może Ci się przytrafić bez żadnej chemicznej interwencji. Jest to znacznie silniejsze, niż joga, tak więc przejęcie kontroli nad stanem snu byłby z pewnością niezwykłą rzeczą i zaniósłby nas na wielki dystans naprzeciwko kulturowej transformacji, o której rozmawiamy. Jak to właściwie zrobić, nie jestem pewien. Dragi psychedeliczne, doznania w chwili śmierci, świadome śnienie, stany medytacyjne..... wszystkie z tych rzeczy, to puzzle mówiące nam jak budować nowy wymiar kultury, w którym będziemy mogli wszyscy żyć trochę zdrowiej, niż żyjemy dotychczas w tych wymiarach.

HT Rupert Sheldrake niedawno udoskonalił teorię pola morfogenetycznego - niematerialnego, zorganizowanego, pola zbiorowej-pamięci, które wpływa na wszystkie systemy biologiczne. To pole można sobie wyobrazić jako hiper przestrzenny rezerwuar informacji, który promieniuje i przelewa się do znacznie większego obszaru kontroli, kiedy zostaje osiągnięta masa krytyczna - do punktu nazywanego morficznym rezonansem. Czy sądzisz, że ten morficzny rezonans może być uznany za możliwe wyjaśnienie dla fenomenów duchów oraz innych metafizycznych istot i czy metoda ewokacji bytów ze świata duchów może być zwykłym przypadkiem łamania morficznego kodu?

TM: To brzmi rozsądnie. Jeśli starasz się dotrzeć do tego czy uważam pola morfogenetyczne za dobrą rzecz lub czy istnieją, to
odpowiedź brzmi tak; uważam, że jakiś rodzaj takiej teorii oczywiście
staje się niezbędny. I dodatkowo, że następnym, wielkim krokiem w
intelektualnym podboju natury, jeśli wolisz, jest teoria mówiąca o tym,
jak z szeregu rzeczy możliwych niektóre w końcu się dzieją.

HT: Jak patrzysz na zwiększającą się liczbę sztucznych
psychedelików i maszyny zwiększające wydajność mózgu w kontekście
teorii pól morfogenetycznych Ruperta Sheldrake'a?

TM: Mam nadzieję, ale jestem trochę podejrzliwy. Sądzę, że dragi powinny pochodzić ze świata natury i być używane-testowane przez zorientowane na szamanizm kultury, wtedy mają one bardzo głębokie pole morfogenetyczne, ponieważ są używane od tysięcy lat w magicznym kontekście. Drag wyprodukowany w laboratorium i nagle rozdystrybuowany na cały świat, w prosty sposób wzmacnia globalną obecność hałasu przy kryzysie historycznym. A jest w tym bardzo praktyczny punkt widzenia mówiący, że nie można przewidzieć długoterminowych efektów wywoływanych przez drag stworzony w laboratorium. Coś takiego jak peyotl, morning glories czy grzyby jest używane od długich czasów bez żadnych szkodliwych, społecznych konsekwencji. Wiemy to. Dopóki pytanie o technologię jest na czasie - maszyny mózgowe i wszystko - życzę im powodzenia. Chcę przetestować cokolwiek, co ktoś mi przyśle, ale jestem sceptyczny. Sądzę, że jest to coś w rodzaju maszyny do pisania sterowanej głosem. Odstawi nas za sobą. Problemy będą o wiele bardziej kompleksowe, niż te z początku zakładane.

HT: Nie sądzisz, że prawdą jest to, iż sztuczne psychedeliki i maszyny mózgowe nie mają żadnego pola morfogenetycznego, tak więc w pewnym sensie tworzy się nowe pole morfogenetyczne wraz z ich użyciem. Konsekwentnie, byłoby więcej możliwości, żeby zaczęły zachodzić nowe procesy - w przeciwieństwie do substancji psychoaktywnych, o których mówisz, że mają starożytne pola morfogenetyczne i są znacznie bardziej obwarowane w przewidywalności i wzorze - tak więc nie tak wolne na nowe typy ekspresji?

TM: Możliwe, mimo że nie wiem, jak chwytasz pole morfogenetyczne nowo stworzonego dragu. Na przykład, powiem o swoim własnym przeżyciu na ketaminie. Moje wrażenie na ketaminie było takie - to jakby zupełnie nowy drapacz chmur, wszystkie ściany, wszystkie podłogi są wyłożone białym dywanami, wszystkie fontanny z wodą do picia działają, windy chodzą bez szemrania, fluoroscencyjne światła rozchodzą się nieskończenie we wszystkich kierunkach wzdłuż korytarzy. Tylko nikogo tam nie ma. Nie ma maszynerii biur, nie ma spieszących się sekretarek, nie ma telefonów - jest tylko ta ogromna, pusta, czekająca struktura. Więc nie mogę się wprowadzić do 60 piętrowego biurowego budynku. Mam wystarczająco dużo rzeczy, żeby zapełnić nimi kilka małych pokojów, tak więc odczuwam to trochę przedziwnie, kiedy wchodzę do tych pustych pól morfogenetycznych. Jeśli weźmiesz grzyby, no wiesz, wspinasz się wtedy na pokład statku kosmicznego obsadzonego przez każdego szamana, który kiedykolwiek to zrobił, na twoich oczach, a to jest prawdziwa załoga, oni odwalili kawał dobrej roboty w ciągu millenniów i to wszystko tam jest: taśmy, które mają być puszczone; ale sztuczne wytwory powinny być traktowane bardzo ostrożnie.

HT: To interesujące, że John Lilly miał zupełnie odmienne doświadczenie po ketaminie. Czy sądzisz, że jest jakiś związek pomiędzy samo przetwarzającymi się, mechanicznymi elfami, na które natrafiłeś podczas swoich szamańskich wędrówek i istotami solidnego kształtu, które napotkał John Lilly w czasie swoich miedzy wymiarowych podróży?

TM: Nie sądzę, żeby była jakaś znacząca kongruencja. Istoty o solidnych kształtach, z którymi się skontaktował wydawały się wprawiać go w ponury nastrój. Mechaniczne, elfie istoty, które ja napotkałem są wcieleniem radości i humoru, ale miałem o tym taką myśl niedawno, o której ci opowiem. Jedna z fantazji science-fiction, która nawiedza zbiorową nieświadomość jest wyrażana przez "świat rządzony przez maszyny". W latach 50' było to po raz pierwszy wyrażone w stwierdzeniu: "Być może przyszłość będzie okropnym miejscem, gdzie światem będą rządziły maszyny". Tak więc pomyślmy przez chwilę o maszynach. Są ekstremalnie bezstronne, bardzo przewidywalne, nie ulegają moralnej perswazji, są neutralne wobec wartości i bardzo długo żyją w swoim funkcjonowaniu. Teraz pomyślmy o tym z czego zrobione są maszyny, w świetle teorii pól morfogenetycznych Sheldrake'a. Maszyny są zrobione z metalu, szkła, złota, silikonu, plastiku - są zrobione z tego z czego jest zrobiona ziemia. Czy nie byłoby to dziwne, że biologia jest drogą dla ziemi, aby ta mogła się alchemicznie przetransformować w samo odbijającą się rzecz? W którym więc wypadku, to ku czemu zmierzamy nieuchronnie, to co w istocie tworzymy, jest światem rządzonym przez maszyny? A odkąd te maszyny zajmą swoje miejsce, można się spodziewać, że będą sterowały naszą ekonomią, językami, aspiracjami społecznymi itd., w taki sposób, że przestaniemy się nawzajem zabijać, zagładzać, niszczyć naszą ziemię itd. W końcu, strach przed byciem rządzonym przez maszyny jest męskim, egoistycznym strachem przed porzuceniem kontroli nad planetą na rzecz żeńskiej matrycy Gai. Ha. O to właśnie chodzi. To tylko myśl. PPPP

HT: Niedawne wynalezienie fraktalnych obrazów wydaje się
implikować, że wizje i halucynacje mogą być rozbite na dokładny,
matematyczny kod. Czy wiedząc to sądzisz, że zdolności ludzkiej
wyobraźni mogą być replikowane w super komputerze?

TM: Tak. Mówiąc, że składniki halucynacji mogą być złamane i zduplikowane przez matematyczny kod nie odejmuje się im nic. Rzeczywistość może zostać rozdzielona i zreduplikowana za pomocą tego samego matematycznego kodu - to właśnie to sprawia, że idea fraktalna jest taka silna. Można wklepać pół strony kodu i otrzymać na ekranie systemy rzeczne, pasma górskie, pustynie, paprocie, rafy koralowe, wszystko wygenerowane z pół strony komputerowego kodu. Wydaje się to implikować fakt, że w końcu odkrywamy naprawdę potężne reguły matematyczne, które stoją za wizualnymi przedstawieniami. I tak, sądzę że super komputery, grafika komputerowa i symulacje środowiska to bardzo obiecująca rzecz. Kiedy światem będą rządziły maszyny, będziemy w filmach. PPPP O, kurde.

HT: Lub będziemy kręcić filmy.

TM: Lub będziemy filmami.

HT: Kiedyś myślałem, że to co widzisz jako formującą się symbiozę pomiędzy ludźmi i roślinami psychoaktywnymi może być w istocie przejmowaniem kontroli nad naszym życiem i rozkazywaniem nam przez nie. Czy myślałeś kiedyś w ogóle o tym?

TM: Symbioza nie jest pasożytnictwem, jest to sytuacja wzajemnie korzystna dla obydwóch stron, tak więc musimy przypuszczać, że rośliny wyciągają z tego tyle samo co my. To co otrzymujemy, to informacja z innego poziomu duchowego, ich punkt widzenia - innymi słowy - jest tym co nam dają. To co im dajemy, to opieka, pokarm, propagowanie i przetrwanie, tak więc dają nam swój podwyższony, wyższo-wymiarowy punkt widzenia. My z kolei odwdzięczamy się poprzez ułatwianie im drogi w fizycznym świecie. a to wydaje się rozsądną wymianą. Oczywiście mają one trudności w fizycznym świecie, rośliny nie ruszają się za bardzo dookoła. Mówisz o Tao, roślina ma Tao. Nie rąbie nawet drewna i nie nosi wody. PPPP

HT: Przewidywanie przyszłości jest często oparte na studiowaniu wcześniejszych wzorów i trendów, które są wtedy rozciągane, jak kontury mapy aby ekstrapolować kształt rzeczy, które mają się wydarzyć. Przyszłość może być także postrzegana jako rozwijająca się, dynamiczna i twórcza interakcja pomiędzy przeszłością i teraźniejszością - obecna interpretacja przeszłych wydarzeń aktywnie służy formułowaniu tych wzorów i trendów. Czy jesteś w stanie pogodzić te dwie perspektywy tak, żeby ludzkość była w stanie nauczyć się ze swoich doświadczeń bez bycia związanym przez nawyki historii?

TM: Te dwie rzeczy są antytetyczne. Nie wolno ci być uwiązanym przez nawyki historyczne jeżeli chcesz się uczyć z doświadczenia. To Ludwig von Bertalanffy, wynalazca ogólnej teorii systemów, wypowiedział słynne zdanie o tym, że: "Ludzie nie są maszynami, ale we wszystkich sytuacjach, w których mają okazję, będą się zachowywać jak maszyny", tak więc trzeba im wciąż przeszkadzać, ponieważ zawsze zostają osaczeni przez rutynę. Tak więc, historyczne wzory są w większości cykliczne, ale nie ciągle; jest ostatecznie najwyższy poziom tego wzoru, który się nie powtarza i to jest część odpowiedzialna za przejście w prawdziwą oryginalność.

HT: Część, która się nie powtarza. Hmm. Pozytywni futuryści dzielą się jak gdyby na dwie grupy. Niektórzy wyobrażają sobie przyszłość jako coraz jaśniejszą z każdym dniem i to, że jako rezultat tego procesu nastąpi światowa iluminacja, inni wyobrażają sobie okres trwającej właśnie dewolucji - mrocznego wieku, przez który musi przejść ludzka świadomość, zanim zostaną osiągnięte bardziej zaawansowane szczeble. Który scenariusz widzisz jako najbardziej prawdopodobny do wyłonienia się i dlaczego utrzymujesz taki pogląd?

TM: Sądzę, że jestem trochę Mroczno Widzący. Sądzę, że przejdziemy przez łagodne Średniowiecze. Nie sądzę, że będzie to cokolwiek przypominającego Średniowiecze trwające tysiąc lat - sądzę, że potrwa to szybciej pięć lat - i będzie czasem ekonomicznej zapaści, religijnego fundamentalizmu, odwrotem w zamknięte wspólnoty pewnych części społeczeństwa, feudalnych wojen pomiędzy drobnymi państwami i tego rodzaju rzeczami. Sądzę, że utoruje to drogę w późnych latach 90' nadchodzącej globalnej przyszłości, na którą wszyscy pracujemy. Potem nastąpi zasadniczy 15 letni okres, w którym wszystkie te rzeczy zbliżą się do siebie z coraz większą i większą komplikacją, znacznie w taki sposób, w jaki nowoczesna nauka i filozofia zaczęły się komplikować w jednym kierunku od czasów Renesansu. Gdzieś około roku 2012 wszystko to zmiesza się jak w alchemicznym destylacie historycznego doświadczenia, który będzie bramą wejściową w życie wyobraźni.

HT: Morficzny rezonans Ruperta Sheldrake'a, teoria chaosu Ralpha Abrahama i twój falowy model czasu, wszystkie wydają się zawierać komplementarne wzory, które operują na podobnych, pokrywających się ze sobą regułach - że systemy energetyczne przechowują informację, aż osiągnięty zostanie pewien poziom i informacja jest wtedy przetwarzana w większy układ odniesienia, jak woda w kondygnacyjnej fontannie. Czy przepracowałeś te teorie we wszystko obejmującą meta teorię tego, jak wszechświat funkcjonuje i operuje?

TM: Nie, ale pracujemy nad tym. PPPP. Jest prawdą, że
trójka z nas, a ja dodałbym jeszcze Franka Barra, który jest
mniej znany, ale ma także w tym swój udział. Jesteśmy wszyscy
komplementarni. Teoria Ruperta jest - w tym punkcie - hipotezą. Nie ma odpowiedników - nie ma przewidywalnej maszynerii - jest to sposób mówienia o podejściach eksperymentalnych. Moja jazda z czasem falowym jest, jak ekstremalnie formalny i specyficzny przykład tego o czym on mówi ogólnie. A wtedy robota Ralpha zapewnia most od rodzaju rzeczy, które robimy Rupert i ja do granicznej gałęzi zwyczajnej matematyki nazywanej dynamicznym modelowaniem. Frank jest ekspertem od powtarzalności procesu fraktalnego. Potrafi ci pokazać dzianie się tej samej rzeczy na wielu, wielu poziomach, na wiele, wiele różnych sposobów. Tak więc nazwałem nas Kompresjonistami lub Psychedelicznymi Kompresjonistami. Kompresjonizm twierdzi, że świat staje się coraz bardziej i bardziej skomplikowany, skompresowany, związany razem, tak więc holograficznie kompletny w każdym punkcie i to zasadniczo tu stoi cała nasza czwórka, tak sądzę, choć z innych punktów widzenia.
http://www.magivanga.com.pl/page.php?132

Zbiór linków do materiałów dotyczących Terenca McKenna:
http://www.rinf.com/articles/Terence-Mckenna.htm



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Terence McKenna
: 27 paź 2010, 11:31 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 03 sty 2012, 2:28 
phpBB [video]


PS. Temat odgrzewany, możliwe, iż istnieje w innym miejscu. Niestety opcja "szukaj" i tym razem zawiodła, dlatego zamieszczam w temacie znalezionym "ocznie". Wszystko oczywiście by zainstniał dodatkowy pretekst dla tych co skutecznie znajdą kontrargumenty i wytkną nieścisłości. To oczywiście w jeszcze wyższym celu - by jeszcze bardziej zagubić poszukujących i skołować prostolinijnych. To z kolei służy celom nadrzędnym - czyli nic poważnego poza zabawą i głupim kosmicznym żartem. Ale zabawnym i kolorowym. Do czasu. Lub czasami. A czas nie istnieje jak wiemy więc generalnie same bzdury. Szkoda czasu. Najlepiej nie oglądać. Całkowicie poważnie ale z przymrużeniem oka...



Na górę
   
 
 
Post: 03 sty 2012, 12:11 
phpBB [video]


phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 07 wrz 2012, 21:56 
.
OBCY SEN - ALIEN DREAM TIME ( NAPISY PL )
.
[ytplaylist]7vaT7SJ8ET3t-pGdz7VbZt1c4AFkGHN9[/ytplaylist]
.
EKSTRA BONUS



Na górę
   
 
 
Post: 04 paź 2012, 6:11 
Krótkie i ciężko akceptowalne myśli dla wielu. Proste i oczywiste dla odważnych wyjść poza klasyczną hegeliańską paranoję:

phpBB [video]

phpBB [video]


A wszystko to jest bardzo proste:

phpBB [video]


ponieważ:

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 05 maja 2013, 6:39 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Wpływ roślin psychoaktywnych na ewolucję człowieka [1]
Autor tekstu: Michał Zinowik

Obrazek

Mit założycielski naszej kultury rozpoczął się w ogrodzie Eden, wraz ze spożyciem przez Pierwszych Rodziców owocu z drzewa poznania Dobra i Zła. Opowieść tę można interpretować na wiele sposobów. Dla antropologa będzie ona momentem wydzielenia człowieka z otaczającego go świata przyrodniczego, poprzez wykształcenie specyficznie ludzkiej samoświadomości. Odczytawszy ją dosłownie, pokazuje nam mechanizm owej rewolucyjnej zmiany i roli jaką odegrała w niej dieta pierwszych ludzi. O symbolice Owocu Poznania, będącego jedynym tabu ogrodu Eden, pisał amerykański filozof i etnobotanik, Terence McKenna. Jego dzieło Pokarm Bogów weszło na stałe do kanonu humanistyki, stając się źródłem wiedzy i nowatorskich interpretacji dotyczących roli, jaką odgrywały rośliny psychoaktywne w diecie ewolucyjnej linii homo. Niniejszy tekst ma na celu zaprezentowanie tej często pomijanej koncepcji, znajdującej swoje potwierdzenie nie tylko w badaniach naukowych, ale i w praktykowanych na całym świecie po dziś dzień szamańskich transach i ceremoniach magicznych.
"Jesteś tym co jesz"


Nie jest tajemnicą, że spożywany przez nas pokarm wpływa pośrednio i bezpośrednio na możliwość i jakość naszego bytowania. Bycie częścią świata przyrody determinuje konieczność poszukiwania składników odżywczych, umożliwiających przetrwanie konkretnym osobnikom danej populacji. Można nawet stwierdzić, że to właśnie troska o ciało, czyli odżywianie się, sen, rozmnażanie, zabiegi higieniczne, itd., zajmuje większość czasu zwierzęcej, a zatem i ludzkiej aktywności dziennej. Różnice zachodzą na poziomie ilości czasu wydzielonego na pozostałe formy aktywności, w ramach których zwierzęta budują więzi wewnątrz ich społeczności, ustalają hierarchię, uczą się od starszych osobników, a w przypadku naszej gałęzi ewolucyjnej tworzą kulturę i cywilizację.

Szukając wciąż „brakującego ogniwa" pomiędzy mioceńskimi małpami z afrykańskich lasów, a pierwszymi hominidami, oraz katalizatora, dzięki któremu rodzaj homo tak rewolucyjnie, w ewolucyjnym rozumieniu czasu, przeszedł od Australopiteka do Człowieka Współczesnego, naukowcy wskazują na dietę wczesnych form człowieka. Badania kształtu, wielkości i mikrostruktury zębów, budowy i masy żuchwy oraz znalezisk pozostałości narzędzi i szczątków roślinno-zwierzęcych pokazują, że część najwcześniejszych hominidów eksperymentowała z pożywieniem bardziej zwartym od roślinnego. Jako, że niektórzy naukowcy przypisują spożywaniu mięsa wpływ na wzrost masy i objętości mózgu , wprowadzenie go do diety pierwszych hominidów miało powodować zdynamizowanie procesu ewolucji w tej linii. To początkowe stadium wszystkożerności, miało też wpłynąć na późniejsze, bardziej świadome poszukiwanie pożywienia pochodzenia zwierzęcego, co doprowadziło do zbudowania proto-struktur społeczności pierwszych łowców [ 1 ]. Za przyczynę tego stanu Charles J. Lumsden i Edward O. Wilson podają zmiany klimatyczne, które wymusiły przejście hominidów na naziemny tryb życia w trawiastej sawannie. Dostosowując się do nowych warunków musiały one budować okresowe schronienia i wprowadzić podział pracy między polujących mężczyzn i zajmujące się zbieractwem kobiety. Koczowniczy tryb życia i związane z nim długotrwałe wędrówki wśród wysokiej trawy, spowodował stopniowe pionizowanie postawy, co z kolei uwolniło ręce, mogące służyć od tej pory posługiwaniu się narzędziami oraz transportowaniem martwej zwierzyny do obozu. Centralną funkcją socjalizacyjną w tak tworzących się grupach było zdobywanie i dzielenie się pokarmem, co wykształciło bliskie więzi między ich członkami [ 2 ].

Nie wszystkie jednak hominidy uległy tego typu przekształceniom, kończąc historię ich gałęzi ewolucyjnej wymarciem. Badacze tacy jak R. Potts zauważyli, że najstarsze z nich były związane z różnymi rodzajami siedlisk, gdyż zmiany klimatyczne na terytorium Afryki subsaharyjskiej nie były wówczas tak gwałtowne i szerokie, jak te udokumentowane w Basenie Morza Śródziemnego i w części zachodniej Azji. Mioceński klimat w Afryce stopniowo osuszał się i ochładzał pozwalając części z nich na adaptację do nowo powstałych warunków. Do ich siedlisk należały wówczas jeziora i rzeki, lasy i sawanna, pomiędzy którymi wędrowały grupy poszukujące pożywienia [ 3 ]. Ta mobilność miała zainicjować zmiany wskazane przez Lumsdena i Wilsona. Co więcej, mobilność i zdolność do adaptacji w różnych warunkach bytowania dawała hominidom przewagę w warunkach krótko i długoterminowych zmian klimatu wpływających na okresową ograniczoność zasobów na danym terenie. Ta „afrykańska rewolucja" doprowadziła do wykształcenia się rodzaju homo, którego dotychczasowym stadium rozwoju jesteśmy my, Homo sapiens sapiens.

Analizując wyniki badań antropologów i etnobotaników, Terence McKenna odtworzył proces modyfikacji diety naszych przodków i jej wpływu na wytworzenie posiadanych przez nas typowo ludzkich cech. Uwzględnia on w rozwoju naszego rodzaju interakcje zwrotne pomiędzy czynnikami kulturowymi, a biologiczną ontogenezą w historii hominizacji, rozumianej jako „stawanie się człowiekiem", jednakże za fundament umożliwiający zaistnienie obydwu tych czynników uważa specyficzna dietę, a w szczególności włączenie do niej roślin mających psychoaktywne i fizykoaktywne działanie. Hipotezę tą opiera na wspomnianych już dowodach naukowych oraz własnych doświadczeniach z roślinami tego typu.

Podstawową konstatacją McKenny, której nie można podważyć, jest fakt, że spożywanie pokarmu mogą powodować różne stany psychosomatyczne, jak senność, szczęście, czujność, podenerwowanie, podniecenie itd. Z uwagi na ten fakt, niektóre rodzaje żywności są społecznie akceptowalne inne zaś nie. Za ich pomocą można uzyskać stan stłumienia lub pobudzenia seksualnego, wyczulenia na wrażenia wzrokowe i słuchowe, zwiększenia szybkości reakcji motorycznych, a nawet regulować gospodarkę hormonalną organizmu [ 4 ]. Trywialnymi przykładami na potwierdzenie powyższych obserwacji, jest rola jaką odgrywają w codziennym życiu akceptowalne w naszej kulturze: alkohol, tytoń, przyprawy, herbata, kawa, czekolada, cukier oraz produkowane na bazie naturalnych związków chemicznych lekarstwa (syntetyczne i naturalne). Przyglądając się historii kultury i cywilizacji, te specyficzne właściwości pokarmów od najdawniejszych czasów były także wykorzystywane w różnych formach praktyk magicznych, religijnych i socjotwórczych.

Szukając genezy ludzkiego umysłu, co było głównym celem pracy McKenny, należy zauważyć, że wraz z pojawieniem się Homo habilis (ok. 2,5 mln lat temu) doszło do tajemniczego i gwałtownego rozrostu ludzkiego mózgu, zaś w ciągu trzech kolejnych milionów lat doszło do potrojenia jego rozmiaru, od 800 cm3 (H. habilis), przez 1200 cm3 u Homo erectus do poziomu, jaki osiągnął Homo sapiens sapiens, tj. 1500 cm3. Równolegle do procesu powiększania objętości i masy mózgu, a co za tym idzie do jego większego pofałdowania, zwiększały się intelektualne i społeczne umiejętności w linii homo. Zdaniem McKenny w tym rewolucyjnym skoku ewolucyjnym za katalizator służyła dieta przodków Człowieka Współczesnego.

Wędrujące w poszukiwaniu pożywienia hominidy, w warunkach trawiastej sawanny poszerzyły swoją dietę złożoną z owoców i drobnych zwierząt o korzonki, bulwy i łodygowate rośliny. Potwierdzają to afrykańskie znaleziska prymitywnych motyk dających dostęp do tego typu pokarmu. Analogię można dostrzec w zachowaniu dzisiejszych pawianów i szympansów odżywiających się na sawannie korzonkami traw, roślinami strączkowymi i drobnymi zwierzętami, na które polują. McKenna sugeruje, że w diecie afrykańskich hominidów znalazły się również rośliny o psychoaktywnym i fizykoaktywnym działaniu. Mogą tego dowodzić nie tylko artefakty sztuki pozostawione przez Człowieka Rozumnego sprzed 100 000 lat, ale i współczesne obserwacje najbliższych nam zwierzęcych krewnych. Prymatolodzy zauważyli bowiem, że szympansy z Tanzańskiego Parku Narodowego, regularnie co kilka dni, udają się na ponad dwudziestominutową podróż, by spożywać liście rośliny Aspilia. Biochemikom, Eloyowi Rodriguezowi i Neilowi Towersowi udało się wyizolować i zbadać działanie składnika czynnego tej rośliny, thiarubriny-A. Okazało się, że jest ona bardzo skutecznym remedium, zabijającym powszechnie występujące bakterie, stosowanym również przez rdzenną ludność afrykańską, jako lek wspomagający leczenie ran i zwalczający ból brzucha. Obaj badacze odkryli ponadto, że szympansy stosują w swoim herbarium prawie tuzin różnych roślin o działaniu fizykoaktywnym [ 5 ]. Pozwala to założyć, iż podobnie postępowały afrykańskie hominidy, których podstawową strategią w poszerzaniu diety na sawannie musiało być spożywanie napotkanych roślin i wymiotowanie ich o ile okazywały się szkodliwe, bądź trujące.
Brakujące ogniwo ewolucji

Za właściwe, tzw. „brakujące ogniwo" i katalizator przemian naszej gałęzi ewolucyjnej, McKenna uznaje mutagenne i psychoaktywne składniki diety pierwszych hominidów. Zdaniem badacza, spożywanie pokarmów zawierających substancje o tego typu działaniu, odpowiadało za gwałtowne przeorganizowanie się ich mózgów, prowadząc do wykształcenia ludzkiej autorefleksji, a także takich typowo ludzkich umiejętności, jak posługiwanie się językiem i tworzenie kultury. McKenna wskazuje na trzy alkaloidy roślinne, mogące brać udział w ewolucyjnych przemianach naszych przodków. Pierwszym z nich jest psylocybina, drugim dimetylotryptamina (DMT), trzecim zaś harmalina. Dla autora Pokarmu Bogów, ich uczestnictwo w wykształceniu się ludzkiego umysłu, a szczególnie pierwszego z wymienionych, miało charakter dwustopniowy. Na początku miały one wpływać na poprawie zdolności postrzegania i przetwarzania danych płynących z otoczenia, by w drugim etapie stać się katalizatorem wykształcenia się i rozwoju twórczej wyobraźni, języka i kultury.

McKenna swoją hipotezę opiera na właściwościach jakie posiadają wymienione halucynogeny i zaobserwowanych skutkach ich zażywania. Powołując się, na badania Rolanda Fischera, autor Pokarmu Bogów wskazuje na pozytywne skutki przyjmowania psylocybiny w sytuacji silnego nacisku selekcyjnego środowiska naturalnego. Fischer podawał swoim magistrantom drobne dawki psylocybiny, testując ich umiejętność wychwytywania drobnych odchyleń, dwóch pozornie równoległych linii. Okazało się, że studenci lepiej radzili sobie po zażyciu tego alkaloidu [ 6 ]. Przeprowadzając kolejne niezależne eksperymenty, potwierdzono obserwacje Fischera i wpływ psylocybiny na mechanizm przekaźnictwa synaptycznego w układzie nerwowym, a szczególnie na mechanizm serotoninowy, dopaminergiczny oraz na nasilenie reakcji tworu siatkowego mózgu na impulsy sensoryczne, skutkujące wyraźnym wzmożeniem reakcji na bodźce docierające do organizmu. Tak silne oddziaływanie na układ nerwowy skutkowało u badanych osób występowaniem halucynacji, zmianami postrzegania w postaci urojeń wzrokowych i słuchowych, hiperestezją (przeczulicą na bodźce), a także zmianami świadomości, w tym rozdwojeniem jaźni. Ponadto często występowało rozdrażnienie połączone z silnym podnieceniem seksualnym skutkującym niekiedy priapizmem. Zaobserwowane halucynacje mają charakter intensywnie barwny. Barwy i kształty posiadają dźwięki, smaki i zapachy; dźwięki posiadają barwy, kształty, smaki i zapachy; smaki posiadają barwy, kształty, dźwięki i zapachy, a zapachy posiadają barwy, kształty, dźwięki i smaki. Wizje te zazwyczaj ustępują po około ośmiu godzinach od spożycia psylocybiny, lub jej słabszego metabolitu, psylocyny [ 7 ]

Przypisy:
[ 1 ] Ungar P., Teaford M., A paleontological perspective on the evolution of human diet, http://cast.uark.edu/local/icaes/confer ... satalk.htm (stan na dzień: 02.02.2012)
[ 2 ] Ch. J. Lunsden, E.O. Wilson, Prometthean Fire: Reflections on the Origin of Mind, Harvard University Press, Cambridge 1983, s. 12. (McKenna, s. 45.)
[ 3 ] Ungar P., Teaford M., dz. cyt., tamże.
[ 4 ] McKenna T., Pokarm Bogów, , Okultura, Warszawa 2007, s. 35-36.
[ 5 ] Tamże, s.36-37.
[ 6 ] Fischer R., Psilocibin-Inducted Contraction of Nearby Visual Space, Agents and Actions 1, no. 4 (1970),
s. 190-197 [w:] Mc Kenna, dz. cyt., s. 46.
[ 7 ] Janoszka J., Psychofarmakologia związków halucynogennych w grzybach, http://www.wydawnictwoapteka.pl/files/U ... ogenny.pdf (stan na dzień: 02.02.2012 r.)

Wpływ roślin psychoaktywnych na ewolucję człowieka [2]

Wymienione powyżej, potwierdzone naukowo skutki zażywania grzybów zawierających substancje psychoaktywne, odnajdują swoją rolę w torowaniu drogi do sukcesu adaptacyjnego, jaki osiągnęli nasi ewolucyjni przodkowie. McKenna w zarysowanym przez siebie scenariuszu ujmuje historię naszego rodzaju w trzech zasadniczych etapach. W pierwszym z nich, przypadkowo spotykane grzyby zawierające psylocybinę, stały się z czasem obiektem pożądania z uwagi na nabywane dzięki nim umiejętności. Jak w eksperymencie Fischera, poprzez poprawę ostrości widzenia i poszerzenie jego spektrum, nasi przodkowie skutecznie zdobywali pożywienie, zarówno polując, jak i szukając go wśród traw sawanny. W drugim etapie McKenna kładzie nacisk na korzyści płynące z właściwości stymulowania układu nerwowego, objawiających się podenerwowaniem i podnieceniem seksualnym, co miało skutkować zwiększoną reprodukcją. W trzecim etapie rozwoju linii homo stymulowanym psylocybiną chodzi o przyjmowanie dawek skutkujących silną intoksykacją tym alkaloidem. Jest to stan nazywany ekstazą, osiągany również współcześnie przez szamanów w społecznościach nadal stosujących halucynogeny w rytuałach magicznych na całym świecie. Podczas ekstazy szamańskiej, substancje wprowadzone od organizmu wywołują nieartykułowalną rozkosz, poczucie obcowania z kimś lub czyś Innym, a także doświadczenie scalenia ze wszechświatem i rozumienia go [ 8 ]. Zdaniem McKenny suma tychże doświadczeń skutkowała sukcesem w polowaniu dzięki wyostrzeniu zmysłu wzroku, zacieśnianiem więzów społecznych w łowiecko-zbierackich grupach, poczuciem istnienia transcendentalnego Innego oraz rozwijaniem umiejętności językowych mózgu.


Scenariusz zaprezentowany powyżej, jest równie fantastyczny co możliwy. Jednakże należy zapytać o to, jak zdaniem autora Pokarmu Bogów stymulowane psylocybiną lepszy wzrok, częstsza reprodukcja i kształtowanie się języka miałyby się „przedostać" do ludzkiego genomu i stać typowo ludzką cechą? Zdaniem McKenny: "Obecność psylocybiny w diecie istot człekokształtnych zmieniła same parametry przebiegu naturalnej selekcji poprzez zmianę wzorów zachowań, którymi posługiwała się ta selekcja. Eksperymentowanie z wieloma typami pokarmów powodowało ogólny wzrost liczby przypadkowych mutacji poddawanych później procesowi naturalnej selekcji, podczas gdy poprawa wzroku, wykształcenie się języka i rozwój aktywności rytualnej przyczyniły się do powstania nowych wzorów zachowań. Jedno z nowych zachowań, czyli posługiwanie się językiem, wcześniej funkcjonujące zaledwie w formie zalążkowej, stało się nagle bardzo pożyteczne w kontekście nowego, zbieracko-łowieckiego stylu życia. [ 9 ]" Zatem włączenie psylocybiny do diety naszych przodków przesunęło parametry ludzkich zachowań faworyzując te, w których istotną rolę odgrywało posługiwanie się językiem [ 10 ]. Ta nowa umiejętność wpływała także na powiększanie się pamięci i abstrakcyjnego myślenia. Hipoteza McKenny znajduje swoje potwierdzenie w badaniach ojca współczesnej etologii, Konrada Lorenza. W Regresie człowieczeństwa, pisze on: "(...) w toku stawania się kultury niezmienione przekazywanie pewnych, przez tradycję przejętych, zatem nie genetycznie utrwalonych, norm zachowania odgrywa bardzo podobną rolę jak niezmienione przekazywanie genetycznych informacji w filogenezie. [ 11 ]" Dzięki zetknięciu się z grzybami halucynogennymi wykształciły się nowe style zachowań wraz z wzmacniającymi je genami, co zdaniem McKenny sugeruje wzajemne genetyczno-kulturowe ewolucyjne oddziaływanie.

Podobnie argumentuje badacz przeszłości Człowieka Współczesnego, Edgar Morin. Zaznaczając, że ważnym czynnikiem wpływającym na proces uczłowieczenia (sapientyzacji) naszych przodków była zmiana środowiska bytowania, wymuszająca pionizację postawy, konstatuje on, że powstanie rodzaju homo sapiens sapiens było wynikiem wieloaspektowych interferencji genetycznych, ekologicznych, mózgowych, społecznych i kulturowych [ 12 ]. Natomiast w samej koncepcji tworzenia „paleojęzyka" wskazuje na mutacje genetyczne prowadzące do przekształceń mózgoczaszki, obdarzających ją możliwościami akustycznymi, co wraz z rozwojem mózgu, prowadzi do wykształcenia ośrodka właściwego językowi. Ten proces rozwoju ludzkiego mózgu szedł, zdaniem badacza, wespół z narastającą złożonością organizacji społeczeństwa, dla którego komunikacja słowna stała się coraz ważniejsza, umożliwiając realizację coraz bardziej złożonych działań wymagających współpracy jego członków [ 13 ]. Co ciekawe, Morin wskazuje, że pierwsze formy języka pojawiają się na 500 000 lat przed homo sapiens, pozwalający społecznościom homo erectus na dość skomplikowaną komunikację, dzięki czemu nasz bezpośredni przodek (homo sapiens) odziedziczył w pełni gotowy mózgowo-krtaniowy aparat mowy. Zdaniem badacza: "(...) sensowniej jest zakładać, że język stworzył człowieka, nie zaś, że człowiek stworzył język, pod warunkiem , iż doda się, że język stworzyły człowiekowate. [ 14 ]" Te z kolei wykształciły wszystkie narządy, układy i ośrodki mózgowe, dzięki pionizacji postawy i odpowiedniej diecie, w której zdaniem McKenny znajdował się stymulant, o którym można powiedzieć, że wręcz wymuszał na naszych przodkach wypowiedzenie pierwszego słowa.
Świat złożony z języka

Mircea Eliade w swojej pracy badawczej nad szamanizmem, zauważył wspólny mianownik dla wszystkich pierwotnych kultur, wciąż występujących w Australii, wśród plemion afrykańskich, mieszkańców obu Ameryk oraz w regionach podbiegunowych. Tym co łączy wszystkie te z pozoru różniące się kręgi kulturowe jest szamańska ekstaza [ 15 ]. Powszechność występowania szamanizmu, jako zrytualizowanej formy osiągania stanu ekstazy i za jej pomocą łączenia się ze światem ponadzmysłowym, wskazuje na fakt powszechnego stosowania tego typu praktyk przez wszystkich ludzi w odległej przeszłości. Co ciekawe, w kolebce cywilizacji europejskiej, starożytnej Grecji, stan ekstazy osiągany przez spożycie odpowiednich roślin lub wdychanie oparów ze spalanych liści i żywic, był powszechnie stosowany jeszcze 2500 lat temu w delfickiej wyroczni, czy podczas świąt ku czci Dionizosa (mania) [ 16 ]. Natomiast w północnej Europie istnieją przekazy pochodzące z okresu wczesnego średniowiecza mówiące o skandynawskich wojownikach, berserkerach , którzy po spożyciu muchomora czerwonego (Amanita muscaria) bogatego w bufoteninę, wpadali w ekstatyczny szał bojowy, podczas którego nie odczuwali bólu ani zmęczenia.

Szamanizm, którego rdzeniem jest stan ekstazy, jest praktyką pochodzącą z górnego paleolitu, a dokładniej z okresu od pięćdziesięciu do dziesięciu tysięcy lat temu. Jest on pochodną tradycji uzdrowicielskich, wróżbiarskich i ceremonialnych, odwołujących się do magii przyrody [ 17 ]. Warunkiem zostania szamanem jest przebycie inicjacji , podczas której nowicjusz dzięki odpowiedniej stymulacji, wchodzi w stan transu. We wszystkich wizjach zebranych z całego globu uderzająca jest spójność scenariusza jaki ukazują wizje ekstatyczne. Każdy bowiem, kto po raz pierwszy wchodzi w stan ekstazy przeżywa swoją symboliczną śmierć i odrodzenie, co w połączeniu z odczuwaną przez niego jednością ze światem i rozumieniem go, prowadzi zazwyczaj do radykalnej transformacji człowieka w nadczłowieka — szamana. Od tej pory posiada dostęp do nadludzkiej płaszczyzny rzeczywistości, podróżuje po świecie duchów, kontroluje ekstazę, wróży i leczy. Przechodzi on ze świata świeckiego w sferę sacrum, stając się bramą do kontaktu z rzeczywistością transcendentalną. By wprawić się w stan transu nie zawsze potrzebne są substancje psychoaktywne, ale każda podejmowana przez szamana aktywność prowadzi do osiągnięcia ekstazy. Wraz z rozwojem kultur szamańskich wypracowano takie techniki, jak bębnienie, odpowiednie oddychanie, medytacja, głodówki, czy długotrwała abstynencja seksualna. Jednakże, żadna z tych technik nie jest tak stara i silna jak spożywanie roślin zawierających składniki chemiczne wywołujące wizje [ 18 ].

Na czym opiera się świat szamańskiej ekstazy? Okazuje się, że jest to rzeczywistość zbudowana z języka. Z punktu widzenia szamana psychodelicznego, świat przypomina opowieść. W stanie halucynacyjnym odnosi się bowiem wrażenie, że język posiada zobiektywizowany, widzialny wymiar. Szaman snuje opowieść, podczas której, dzięki panowaniu nad językiem, może w transie wpływać na świat transcendencji, oddziaływujący bezpośrednio na nasz świat realny. Szamańska podróż przez kolejne etapy wyższej rzeczywistości pozwala mu chociażby na leczenie chorych, przebiegające w dość nietypowy sposób. Oto szaman zażywa świętą roślinę, by odnaleźć duszę chorego podczas transu i uleczyć ją, lecząc zarazem ciało [ 19 ]. Tzw. „szamański lot" jest zatem niczym innym, jak odczytywaniem ukrytych dla świadomości struktur ludzkiego umysłu i sposobu postrzegania świata, czyli struktur języka. Tym co umożliwia ów wgląd jest odpowiednia, czasowa modyfikacja funkcjonowania układu nerwowego, człowieka odurzonego substancją psychoaktywną. Dla naszych przodków przypadkowe osiąganie stanu ekstazy było otwarciem ich zwierzęcej świadomości na nowe, nieznane doświadczenia, zmuszające do refleksji, a także autorefleksji.
Przełom ewolucyjny

Tym co umożliwiło wykształcenie typowo ludzkich aktywności poznawczych i językowych, było odpowiednie przeorganizowanie i zwiększenie rozmiaru ludzkiego mózgu. Przeorganizowanie to, wynikało ze wspomnianych już środowiskowych, kulturowych i genetycznych interakcji. Z kolei wykształcenie się w mózgu pola Broca, odpowiedzialnego za przetwarzanie symboli i języków było warunkiem konicznym do powstania skomplikowanych struktur społecznych, kultury i cywilizacji. Wykształcenie się języka, miało być zdaniem McKenny skutkiem spożywania przez hominidy alkaloidów psychoaktywnych, a w szczególności jednego z nich, psylocybiny, posiadającej katalityczny wpływ na rozwój umiejętności językowych. Język cechuje zaś skłonność do nadawania wszystkiemu znaczenia. Pod wpływem działania grzybów halucynogennych, ten który je zażył jest wręcz zalewany słowami, przez co zawarte w nich substancje aktywne uwalniają nie tylko spontaniczność percepcji, ale i języka próbującego wyrazić przeżywane stany. Z doświadczeń szamanów wynika, że odczuwają oni stan ekstazy tak, jakby cały wszechświat chciał przez nich przemówić [ 20 ]. Dla McKenny, to właśnie przemożna chęć wypowiedzenia tego, co wykraczało poza zwykłe, zwierzęce doświadczenie sprawiło, iż uzyskaliśmy narzędzie, które przyczyniło się do rozwoju komunikacji i działalności poznawczej naszych przodków. Znajduje to potwierdzenie w przytoczonym już fragmencie książki Edgara Morina.

Przypisy:
[ 8 ] McKenna, dz. cyt., s 47-48.
[ 9 ] Tamże, s.49-50.
[ 10 ] O genetycznych uwarunkowaniach zdolności językowych, por. Hamer D., Copland P., Geny a charakter, CIS, Warszawa 2005, s. 234-237.
[ 11 ] K. Lorenz, Regres człowieczeństwa, PIW, Warszawa 1986, s. 50.
[ 12 ] Morin E., Zagubiony paradygmat - natura ludzka, PIW, Warszawa 1977, s. 83.
[ 13 ] Tamże, s. 104-105.
[ 14 ] Tamże s. 109.
[ 15 ] Por. Eliade M., Joga. Nieśmiertelność i wolność, tłum. Bolesław Baranowski, PWN, Warszawa 1997, s. 330.
[ 16 ] Por. Hasenfratz H-P., Religie świata starożytnego a chrześcijaństwo, WAM, Kraków 2006, s. 118-119.
[ 17 ] Zob. Eliade M., Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy, PWN, Warszawa 1994.
[ 18 ] McKenna T., dz. cyt., s. 24-25.
[ 19 ] Tamże, s. 75.
[ 20 ] Tamże, s. 76.

Wpływ roślin psychoaktywnych na ewolucję człowieka [3]

Zażywaniu psylocybiny towarzyszą ponadto wspomniane już niezwykle barwne wizje. Zdaniem McKenny:

Internalizacja tego niewysłowionego doświadczenia, dostępnego za pomocą psychodelików lub innych środków, dokonuje się za pomocą wyobraźni, w której możemy nadać naszemu światopoglądowi postać bardziej ogólną. Wyobraźnia służy nam więc za narzędzie adaptacji, dzięki któremu przyswajamy sobie przekazywane nam przez zmysły informacje na temat świata zewnętrznego. Nasz gatunek dysponuje językiem — specyficznym, kulturowym i sytuacyjnym oprogramowaniem syntaktycznym — który może konkurować z głęboko w nas zakodowanymi zwierzęcymi instynktownymi zachowaniami, a czasem nawet je wypierać. [ 21 ]


Oznacza to, że dzięki językowi, wyobraźni i pamięci, potrafimy wnioskować na podstawie minionych doświadczeń i przekazywać nasze wnioski innym, pozbywając się w ten sposób zachowań nie sprzyjających naszej adaptacji. Wszystkie te elementy niezbędne dla powstania Człowieka Współczesnego, zdaniem McKenny miały wykształcić się przez początkowo przypadkowe, a z czasem intencjonalne i zrytualizowane spożywanie pokarmów o psychoaktywnych właściwościach.
Podsumowanie

Terence McKenna w swoje hipotezie, nazwanej „The stunned ape theory" (teoria odurzonej małpy) prezentuje interesujący scenariusz katalicznego wpływu spożywania grzybów, zawierających psylocybinę, na wykształcenie u części hominidów modyfikacji na poziomie postrzegania, aktywności reprodukcyjnej oraz ekspresji językowej. Uzyskiwany dzięki własnościom chemicznym tego alkaloidu stan ekstazy, odznaczający się nadaktywnością lingwistyczną oraz wykształceniem i rozbudowaniem wyobraźni miał istotny wpływ powstanie ludzkiej świadomości. Wespół z innymi czynnikami natury genetycznej, środowiskowej, wspólnotowej i biochemicznej doszło do powstania zdobyczy typowych dla człowieka, jak społeczeństwo, kultura, religia i cywilizacja.

Na ile scenariusz ten jest prawdopodobny trudno określić, jednakże badania nad współczesnym szamanizmem prowadzone przez McKennę, analizy etnobotaniczne oraz badania artefaktów takich jak malowidła naskalne i rzeźby grzybów pochodzące z paleolitu wskazują na to, że hipoteza ta, nie jest tak fantastyczna jak by się wydawało. Rola używek roślinnych jest bowiem po dziś dzień niezwykle ważna dla Człowieka Współczesnego, jest cząstką archaicznego świata, w którym odurzenie i ekstaza, zdaniem autora Pokarmu Bogów, pełniły rolę hominizacyjną i kulturotwórczą.

źródło całości:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8935

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 maja 2013, 8:15 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 315
Istotne jest to, że Terence McKenna w czasie transu halucynogennego dostał współczynniki do wykresu fali czasowej timewave zero, która wskazywała na tą samą datę co Kalendarz Majów. Tego samego dowodzą czanelingi, przy czym Laura Jadczyk dowiedziała się w roku 2009 że data końca została źle obliczona i nastąpi w roku 2014.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 lip 2014, 15:54 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 cze 2014, 14:13
Posty: 24
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Lublin
McKenna pisał o cywilizacji północnej Afryki, temat jest bardzo skrzętnie sprzątany aby społeczeństwo za kolebkę ludzkości uważało rejon Mezopotamii.
Trafiłem na trop informacji o przyczynach tego stanu rzeczy, mianowicie czytam książkę Maxa Freedoma Longa pod tytułem Magia Cudów, książka wyjaśnia dlaczego te informacje są ukrywane.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 lip 2014, 20:24 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 sty 2013, 14:21
Posty: 609
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
BlueLeaf pisze:
McKenna pisał o cywilizacji północnej Afryki, temat jest bardzo skrzętnie sprzątany aby społeczeństwo za kolebkę ludzkości uważało rejon Mezopotamii.
Trafiłem na trop informacji o przyczynach tego stanu rzeczy, mianowicie czytam książkę Maxa Freedoma Longa pod tytułem Magia Cudów, książka wyjaśnia dlaczego te informacje są ukrywane.

Nie. Nie wyjaśnia. Zapewne jest blisko, ale nie wyjaśnia. W 'zadanym temacie' należałoby zasięgnąć opinii ludzi, którzy temat znają praktycznie. Teoria tutaj jest warta funta stolca. Proponuję zapytać "Kapitana" Tomasza ( radionafali.com - sorki jeśli poszła jakowaś 'kryptoreklama', ale nie sądzę... ). Co mogę tu wnieść ciekawego... ?
Powiem tak. Jestem nieprzekonany do wszelakich form poznawania rzeczy i spraw na tym 'łez padole' z zastosowaniem 'ułatwiaczy' typu ayahuasca, pejotl, itp. Wiem jednocześnie, że jest to sprawa z 'górnej półki'. Niczego nie neguję, ponieważ wiem, że to działa i to w sposób co najmniej spektakularny. Wiem, bo widziałem. Ale wiem też, że mózg potrafi sam wytworzyć naturalnie wszystkie te substancje. Wiem to z pierwszej reki - z własnych doświadczeń. Tak się zastanawiam - w związku z tym - czy Indianie ameryki północnej nie wiedzieli tego o wiele wcześniej. Zapewne tak. No dobrze, wyjaśniam, ponieważ znowu będzie tak, że tylko ja sam zrozumiem co naklikałem :?
Opowiem coś z mojego życia. Jest wiosna. Wychodzę 'jak stoję' plus kurtka i niewielkie wyposażenie - ok 5 kg. Temperatury w ciągu dnia pomiędzy 13 a 20 stopni. Noc pomiędzy 4 a 9 stopni Celsiusza. Zadupie. Las i pola. Będę skracał, ponieważ to długa opowieść, chodzi o meritum. Tak więc zero cywilizacji. Brak jedzenia. Dostępna jest woda w dowolnej ilości - z tym trudności nie ma. i teraz tak. Całość wygląda tak, że aktywność fizyczna jest niemal ciągła z niewielkimi interwałami na odpoczynek. Zero snu. Zero konsumpcji - tylko woda.
Wiecie co widywałem ? - z czym przychodziło mi się zmagać po ok 70 godzinach takiej katorgi ? Nie wiem jak jest po ayahuasca'e, jak po kaktusie, ale to co widziałem i co się działo - dla mnie realnie - w zupełności mi wystarczy. Możecie spróbować - potrzebny jest wyłącznie specyficzny stan ducha - takie wkór...e, na niepoddawanie się. Chodzi o sen głównie.
P.S.
Jeśli ktokolwiek jest ciekaw opisu sytuacyjnego, to bardzo proszę ale nie sadzę, żeby jakikolwiek opis mógł oddać 'naturę' przeżyć. To niewykonalne moim zdaniem. Mogę, to ewentualnie przybliżyć. I to będzie cholernie wielkie przybliżenie. Nawet to co potworne (były takie sytuacje i hmm... byty ?, istoty ? - złośliwe suki...y ! ) OK. Nawet one były tak niesamowite, że sam prowokowałem ich obecność. Przepiękna różnorodność. Może Tomasz "Kapitan" wie o czym klikam. Zapewne byłbym idiotą gdybym polecał tego typu wejście w inne stany ducha, czy jak to tam kto chce nazwać, ale jeżeli ktokolwiek ma ochotę i czuje sie na siłach, to nic nie stoi na przeszkodzie.
Uprzedzając pytanie trolli - nie ! Nie widziałem wilkołaków z Riese. :hi hi:

Terence McKenna - Pokarm Bogów:

Obrazek



Pobierz: https://db.tt/Ug1EKgBB

Cryptologicon



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2014, 17:10 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Technological Godhood - T.Mckenna (Napisy pl) (sous titre fr)
phpBB [video]

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group