Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 28 mar 2020, 16:21

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ] 
Autor Wiadomość
Post: 16 kwie 2012, 20:36 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
5 wersów nauk Dawa Gyaltsena
Tibetan Bon Tradition

5 wersów nauk Dawa Gyaltsena - Wprowadzenie

phpBB [video]



5 wersów nauk Dawa Gyaltsena - Wprowadzenie II

phpBB [video]




1: Wizja jest umysłem

phpBB [video]




2: Umysł jest pusty

phpBB [video]




3: Pustka jest przejrzystym światłem

phpBB [video]




4: Przejrzyste światło jest jednością

phpBB [video]




5: Jedność jest wielką błogością

phpBB [video]




Podsumowanie

phpBB [video]


Cytuj:
Tenzin Wangyal Rinpocze jest bezpośrednim dzierżawcą linii tybetańskiej tradycji Bon dzogczen. Został rozpoznany jako inkarnacja sławnego mistrza Kungtula Rinpocze, wielkiego praktykującego i uczonego. W wieku 13 lat Tenzin Rinpocze rozpoczął praktykę dzogczen pod kierownictwem mistrzów zarówno Bonu jak i buddyzmu, między innymi Jego Świątobliwości Lungotka Tenpe Njimy Rinpocze, Lopona Sangje Tenzina Rinpocze, Jego Eminencji Jongdzina Tenzina Namdaka Rinpocze i Gesze Jungdrunga Namgjala. Tenzin Rinpocze uzyskał wykształcenie w zakresie tradycyjnych pism buddyzmu Bon i ukończył 11-letni kurs tradycyjnych studiów w szkole dialektycznej Bon, gdzie otrzymał tytuł gesze, odpowiednik doktoratu. Tenzin Rinpocze przyjechał w roku 1991 na Uniwersytet Rice w Houston, USA, na stypendium Rockefellera i został na Zachodzie by nauczać starożytnej tradycji Bon zachodnich uczniów. W roku 1992 Tenzin Rinpocze założył Instytut Ligmincza w Charlottesville.


http://a.bongaruda.pl/nauczanie/mistrzowie/twr/


Ligmincha Polska
Cytuj:
Związek Ligmincha Polska zrzesza osoby praktykujące nauki tradycji
Jungdrung Bon pod duchowym przewodnictwem Tenzina Wangyala Rinpocze.

----> http://vimeo.com/ligminchapolska/videos

Unification of the Three Spaces (PL)
http://vimeo.com/album/1860770

Tibetan Sound Healing (PL)
http://vimeo.com/album/1860762


WIĘCEJ INFORMACJI:
http://a.bongaruda.pl/

https://www.ligmincha.org/
http://www.facebook.com/tenzinwangyalrinpoche


============================================
============================================

Książki wydane w języku polskim:
http://www.dobreksiazki.pl/a4358-tenzin-wangyal.htm



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 16 kwie 2012, 20:36 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 22 maja 2012, 2:33 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Depresja z buddyjskiego punktu widzenia

Tenzin Wangyal Rinpocze

(wykład wygłoszony 29 lipca 2010 r. w Warszawie)

Cytuj:
Witajcie. Bardzo się cieszę, że mogę tu być dziś wieczorem. Tematem naszego spotkania jest depresja z punktu widzenia poglądu buddyjskiego. Nie wiem, czy w języku tybetańskim w ogóle istnieje słowo „depresja”, wydaje mi się, że takiego słowa w tybetańskim nie ma. Są jednak słowa bliskoznaczne.
Ogólnie rzecz ujmując, słowo „depresja” określa pewne poczucie beznadziei, braku w życiu motywacji do działania, entuzjazmu, jasnego kierunku działania, wreszcie – brak energii. Uważam, że jeśli ktoś się tak czuje, to być może w pewnym stopniu wpływają na to geny, ale przede wszystkim trzeba wziąć pod uwagę aspekt psychologiczny.
Ma to swoje źródło w różnych obszarach, takich jak np. struktura społeczna jego presja i oczekiwania, szybkie tempo życia, olbrzymia ilość informacji do przetworzenia. Bardzo trudno jest nam poradzić sobie z tym wszystkim jednocześnie. Z każdej strony docierają do nas informacje i wiele z nich mówi nam: „hej! obudź się! potrzebujesz więcej, znacznie więcej! Potrzebujesz lepszego samochodu, lepszej pracy, ładniejszych ubrań, powinieneś lepiej wyglądać!”.
Ciągle więcej i więcej. Ludzie są tym bardzo zmęczeni. Nie są w stanie sobie z tym poradzić. Bardzo trudno jest tak po prostu być. Odczuć ten moment, w którym się właśnie znaleźliśmy, poczuć spokój, stabilność. Chwilę ciszy wkoło i wewnątrz nas. Po prostu być. Wydaje się, że utraciliśmy połączenie. Taka prosta rzecz – być. Jakbyśmy utracili związek z naszym własnym istnieniem.
Nie wiem, jak jest w Polsce, ale w Stanach, kiedy pojedziesz do serwisu wymienić olej w samochodzie, to w poczekalni leży mnóstwo magazynów motoryzacyjnych. Oglądasz więc te magazyny, a wiadomość, którą w ten sposób otrzymujesz, jest taka, że jeździsz złym samochodem. Tam wszystkie samochody są ładniejsze
i lepsze od twojego. Potem, gdy olej jest już wymieniony, wracasz
do swojego starego auta, ale czy jesteś tego świadomy, czy też nie,
w twoim umyśle ta informacja zostawiła ślad. Bardzo niewiele jest osób, które nie przejmują się tymi magazynami, dla których samochód ma po prostu jeździć i uważają, że ich auto jest w porządku. Na większość ludzi mają one duży wpływ. Muszą więc ciężej pracować, aby kupić ten lepszy samochód.
U dentysty jest tak samo. Przeglądasz ulotki i widzisz na nich same piękne zęby. Zresztą nieważne, gdzie się udasz, bo wszędzie otrzymujesz tę samą informację – potrzebujesz lepszego domu, lepszych ubrań, samochodu, wszystkiego lepszego niż to, co masz. Jak wiele takich informacji zmuszony jesteś odebrać w ciągu jednego dnia? W głębi duszy bardzo trudno jest sobie z tym poradzić. To ci zabiera podstawową dobroć tego, kim jesteś.
Starożytna tradycja buddyjska uczy nas, że jesteś kompletny [doskonały] taki, jaki jesteś. Jako istota ludzka jesteś kompletny.
Czy umiesz choć przez chwilę doświadczyć tego i posmakować, jak to jest, kiedy czujesz się kompletny? Jest to możliwe tylko wówczas, gdy zatrzymasz swój umysł, kiedy uciszysz głosy w swojej głowie, kiedy przestaniesz wciąż myśleć i analizować.
Gdy nadejdzie ten moment i spojrzysz w głąb siebie, zobaczysz, że masz tam to szczególne miejsce bogactwa. Każda tradycja mówi o tym bogactwie i mądrości. To miejsce w nas nazywamy kompletnością.
Na przykład teraz – spróbujcie po prostu poczuć tę chwilę. Kiedy to mówię, ciekaw jestem, kto jest tego świadomy. Po prostu poczujcie ten głęboki spokój i bezruch w sobie, i dookoła siebie. Mówię, wy słuchacie, nic nie przeszkadza, żeby to poczuć. Jeśli to czujecie, to jest właśnie pełnia. Ta świadomość spokoju, stabilności, jest niezniszczalna, niezmienna. Jeśli czujecie tę pełnię, niezmienność, wówczas te wszystkie informacje z kolorowych ulotek i magazynów nie mają na was wpływu. Sądzę, że zasadnicze źródło depresji tkwi
w nieumiejętności radzenia sobie z przetwarzaniem wszystkich niechcianych informacji, które doo nas docierają.

Zbiorowa presja zbiorowego bólu. Presja ze strony rodziny, społeczeństwa, religii. To jest jak próba wypełnienia
czegoś, czego inni nie wypełnili. Tych informacji jest wokoło nas bardzo dużo – spoglądasz na lewo, na prawo, przed siebie – nie ma chwili spokoju i ciszy. Naprawdę musisz być bardzo silny, aby nie stracić kontaktu ze swoją wewnętrzną istotą. Kiedy tracimy ten kontakt, kiedy jesteśmy bombardowani informacjami, to czujemy, że nie jesteśmy w stanie sobie z tym poradzić. W głębi serca myślimy: „Nie mogę nadążyć, nie daję rady. Próbuję, staram się. Próbuję poradzić sobie ze szkołą, z rodziną, z pracą”. I w pewnym momencie jakiś
wewnętrzny mechanizm załamuje się. Pojawia się uczucie bezradności, Wtedy (wewnątrz) zaczynamy czuć się beznadziejnie: „Nie dam rady już nic więcej zrobić.” Oto skąd, moim zdaniem, pochodzi depresja. To jest bardziej ekstremalne niż smutek, który czasami odczuwamy.
Uważam, że jednym ze skuteczniejszych sposobów na przezwyciężenie depresji jest chronienie samego siebie – ochronienie przed tymi wszystkimi informacjami, które do nas przychodzą (by nas nie niszczyły) – i próba uleczenia ran, które już w nas istnieją.
Z punktu widzenia starożytnej tradycji [Bon] jedynym lekarstwem jest poznanie lepiej samego siebie. Kiedy mówię o poznaniu siebie lepiej, nie chodzi mi o o wyjście poza myśli i koncepcje, poza osobiste uwarunkowania – kim myślicie, że jesteście lub co posiadacie. Aby to zrobić, trzeba zwrócić się ku chwili, która właśnie trwa. Ta chwila jest wspaniałym darem. Odczucie jej otwiera wszystkie wasze zmysły. Nie mówię o jutrze, mówię o chwili teraz i tutaj. Ten moment jest doskonałym przykładem.
Jeśli chcesz być świadomy tej chwili, postaraj się odczuć przestrzeń, spokój, stabilność wokół siebie i w sobie, w swoim ciele. Jeśli jakaś myśl temu przeszkadza, to zamiast ją kontrolować, spróbuj raczej spojrzeć na nią i zobaczyć przestrzeń, która jest w niej i wokół niej.
Nie uciekaj i nie szukaj narzędzi na zewnątrz. Jeśli odczuwasz złość, spójrz na nią, poczuj ją i „wejdź” w to uczucie, a odczujesz przestrzeń. Poczujesz w tej złości przestrzeń. Usłyszysz w tym gniewie ciszę. Gdy
to się stanie, doświadczysz spokoju. W momencie, gdy poczujesz przestrzeń, ujrzysz nieskończone możliwości. Zobaczysz, że zmienia się twoja perspektywa, zmienia się twój sposób bycia wewnątrz siebie. Wszystko dzieje się w chwili, która właśnie trwa. Dlatego za każdym razem, gdy tracimy kontakt z samym sobą, musimy to robić.
Starajcie się budować swoją świadomość tej przestrzeni – niech staje się coraz silniejsza. To jest najwspanialszy proces, jaki może w was zachodzić. I wówczas nie ma znaczenia, jakie magazyny oglądacie i jakie informacje z zewnątrz do was docierają, ponieważ są to rzeczy przejściowe. Nie zostawią śladów. Nie będzie żadnego powodu, byście czuli się z tej przyczyny źle, ponieważ wewnątrz czujecie się pełni, kompletni. Kiedy zaczniecie czuć się kompletni, prawdopodobnie wszystko w waszym ciele się zmieni. Komórki w naszym ciele są jak przepływ energii. Są jak rzeka, która, choć stale ta sama, jednak cały czas ulega zmianom.

Każdego roku 98% komórek w naszym ciele odnawia się, nic w nas nie pozostaje takie samo. W tym procesie uczestniczy świadomość, która wpływa na „nowego ciebie” i dlatego właśnie może uleczyć chorobę
oraz zmienić twoją perspektywę, punkt widzenia. Może całkowicie przeobrazić twój sposób patrzenia, odczuwania, ponieważ świadomość jest w stanie zmienić głębokie struktury i silnie utrwalone wzorce na poziomie komórkowym.
Jednak zazwyczaj, kiedy chcemy wprowadzić jakieś zmiany, używamy do tego leków lub myślenia – na siłę, pod presją. To tylko pogarsza sytuację. Nie chodzi mi o to, że w ogóle nie powinno się przyjmować
leków. Jeśli stan zdrowia jest poważny i lekarz je zaleci, to trzeba lekarstwa brać, jednak nie powinno to być jedyne rozwiązanie, no, bo jak długo można łykać lekarstwa?

Rozwiązaniem jest dotarcie do korzenia problemu. Głęboko w nas jest miejsce, któremu brakuje światła i świadomości. Jednak dopóki nie zwolnimy tempa, dopóty trudno będzie nam zobaczyć, gdzie jest to
miejsce, gdzie brakuje światła. Tak właśnie się czujemy w nowoczesnym, bardzo szybkim świecie. Czujemy, że nie jesteśmy w stanie nadążyć. Dokąd pędzimy? Gdzie próbujemy dotrzeć? Czy ktoś tam będzie szybciej? Oczywiście, wszyscy zmierzamy do jednego miejsca. Nie ma pośpiechu. To nie jest wyścig. A jednak powstaje takie złudzenie i wszyscy są tak bardzo zajęci, ciągle gdzieś się spieszą. Taki styl życia – ten wzorzec – jest zabójcą, bo nie czujemy tego
spokoju, ciszy ani przez chwilę. Czy rozumiecie?

Nie mam na myśli, że mamy odpuścić sobie wszystko, przestać pracować i nic nie robić. Oczywiście, że nie, chodzi o to, że sposób,
w jaki myślimy o swojej aktywności [produktywności], jest niewłaściwy.
Dam przykład z życia. Firma American Express przeprowadziła w Stanach badania nad skutecznością zbierania od ludzi pieniędzy. Trzystu pracowników telefonowało do potencjalnych klientów, każdy odczytywał z kartki ten sam tekst. Pewna kobieta miała dużo większą skuteczność niż reszta. Wszystkich to zaintrygowało – jaką ma technikę? Pytano ją, czy mówi coś specjalnego, ale ona twierdziła, że odczytuje podany jej tekst, taki sam, jak innych. W czym więc rzecz, co to za magia? – Zastanawiano się. Nagrano więc jej rozmowy i okazało się, że rzeczywiście mówiła to samo, co inni, ale między kolejnymi zdaniami robiła spore pauzy – pauzy wypełnione ciszą wartą miliony dolarów. Ona była naturalna. Mówiła i dawała czas – by być, by słuchać, powiedzieć, poczuć. I każdy na to reagował.
Ona czuła się dobrze, zanim zaczynała mówić. I rozmówcy stawali się bardziej podatni na przyjęcie tego, o czym mówiła. Tak więc, cisza jest potężna. Nam brakuje tej chwili ciszy. Jak wiele razy w ciągu dnia próbujecie ją odczuć? Kiedy rozmawiacie z ludźmi, to jak często, zanim zaczniecie mówić, staracie się połączyć z tą przestrzenią? Poczuć przestrzeń w sobie. Poczuć przestrzeń w innych. I wtedy, cokolwiek powiecie, będzie to pochodziło z tego miejsca.
Również jeśli chodzi o skuteczność działania, to osoby, które są połączone z tym miejscem, z całą pewnością są bardziej skuteczne,
co do tego nie ma wątpliwości. Grupa naukowców z Holandii robiła badania nad procesem decyzyjnym. Pytano, kto podejmuje najlepsze
decyzje – czy ci, którzy dużo myślą, konsultują się z wieloma osobami i znowu dużo myślą, czy też ci, którzy podejmują decyzję nie zastanawiając się zbyt wiele? Wniosek był taki, że najlepsze decyzje podejmują osoby, które jak najmniej angażują w to proces myślowy.
Myślenie jest wyczerpujące, męczące, nie sprzyja produktywności.
Znacie zapewne wiele osób, które są zmęczone, zanim jeszcze cokolwiek zrobią. Może sami jesteście jedną z takich osób? Dlaczego tak się czują? Wyczerpuje nas nie działanie lecz myślenie. Działanie jest OK. Jeśli robisz coś bez myślenia, możesz być znacznie bardziej efektywny. Bycie bez myśli jest o wiele swobodniejsze, wolne. Tak więc, w pewnym sensie depresja powstaje wtedy, gdy patrząc na siebie mówisz: „Nie jestem dobry. Nie mam wystarczająco wiele.”
To uczucia, myśli, energie, które są w nas bardzo żywotne. To jest miejsce, w którym musisz poczuć się wolny. Dopóki się z tego nie wyzwolisz, to depresja jakimś stopniu zawsze będzie w tobie obecna.
Czasami mówię ludziom, że może powinni powtarzać, jak mantrę, słowa: „nie muszę tego robić”, bo ciągle mówią: „muszę zrobić to, muszę zrobić tamto”. „Muszę” oznacza tutaj „nie lubię”.
Jest bardzo wiele rzeczy w życiu, które musisz robić. Masz całą listę rzeczy do zrobienia. Jeśli rozpoczniesz miesiąc razem z tą listą, to na koniec miesiąca, gdy na nią spojrzysz, stwierdzisz, że jedne rzeczy już zrobiłeś, lubiłeś je, więc nie było tak trudno je wykonać, ale inne są tam nadal i przechodzą na następny miesiąc, a może nawet i na dwa…
Jeśli wybrałbyś jedną z tych rzeczy, na przykład rozmowę z kimś, z kim wcale nie chcesz rozmawiać, to musisz podjąć decyzję, czy naprawdę musisz z tym kimś porozmawiać, czy też nie. Czasami jest to taka sprawa, że i przez dwa miesiące nie musisz z tą osobą rozmawiać, więc wykreślasz to z listy lub mówisz sobie, że nie musisz tego robić.
I przez dwa miesiące powtarzasz: „nie muszę z nią rozmawiać, wolę cieszyć się tym pysznym obiadem, pójść do kawiarni, nie muszę też robić tego i tamtego”. Myślisz o wielu przyjemnych rzeczach, które możesz zrobić, ponieważ na wykonanie zadania z listy masz przecież jeszcze dwa miesiące. Za każdym razem, gdy recytujesz mantrę: „nie muszę tego robić” czujesz się tak dobrze. Po tygodniu od podjęcia decyzji ciągle mówisz: „nie muszę tego robić”.

Jasne, że nie musisz, zostało ci jeszcze sześć tygodni! Tydzień później powtarzasz: „nie muszę tego robić”. To prawda – masz jeszcze pięć tygodni – ciesz się życiem! Zamiast sporządzać listę sześć miesięcy wcześniej, po prostu wykonaj ten telefon, bo zajmie ci to dziesięć
minut, a tak cierpisz przez sześć miesięcy! Sześć miesięcy cierpienia, świadomego, nieświadomego, na poziomie energetycznym.
Niestety, masz wiele takich spraw, a każda z nich przyczynia się do depresji, bo cię wyczerpują, zabierają ci energię, świadomie czy nieświadomie – tracisz ją. Musisz więc mądrze sporządzać swoją listę. Niech będzie tak długa, byś mógł powiedzieć: „tego nie muszę jeszcze robić, tamtego też nie, jestem wolny”. I kiedy to poczujesz, pojawi się w tobie więcej radości i entuzjazmu. Wtedy powiesz: „OK, jestem gotowy wykonać ten telefon. To zajmie mi tylko dziesięć minut”.
I robisz to. Nawykowe działanie. Wydatkujesz swoją energię, ale nic nie robisz. Planujesz, ale nie robisz. Wydaje się to śmieszne, prawda? „Muszę to zrobić” – to jest jak mantra. „Muszę to zrobić”
i nie robię, „muszę to zrobić” – nie robię. To są nawykowe wzorce, schematy myślenia, według których żyjemy. Jest wiele takich ukrytych
przyczyn. Zauważenie ich, uświadomienie ich sobie pomoże ci się wzmocnić, przywrócić energię do swojego życia, poczucie spokoju.
Czy macie jakieś przemyślenia, pytania? Głos z sali: Ja często mówię sobie, że muszę, muszę coś zrobić, a kiedy powiem sobie,
że nie muszę, to wtedy okazuje się, że chcę. I to jest bardzo zabawne i często mi się przytrafia.
Rinpocze: Ważne jest, żeby wykreślać rzeczy z listy. Zrobienie czegoś zabiera niewiele czasu. Myślenie może trwać długo i jest bardzo wyczerpujące. Powiedz więc: „Nie chcę o tym myśleć”. Ja tak robię, ale wiem też, że przyjdzie czas, kiedy będę musiał to zrobić. To nazywamy mądrością rozróżniającą. Wiesz, kiedy coś zrobić, a kiedy nie. Kiedy nadchodzi właściwy moment, czujesz się mocny i przystępujesz do działania, lecz czujesz się wolny, zanim ta chwila przyjdzie. Jeden z wielkich joginów z naszej tradycji, debatował ze swoim uczniem. Uczeń zapytał go, co trzyma w swojej torbie. Jogin odpowiedział: „To śmieci moich myśli”. Tak robimy choć wcale nie musimy tego nosić. Po prostu bądź wolny. Ale bądź świadomy, kiedy musisz zacząć działać. Postępując w ten sposób nie wyczerpiesz swojej energii. Zawsze mówię ludziom, którzy mieszkają w dużych miastach i często stoją w korkach, że zatłoczone ulice to duży stres, ale kiedy już się w korku znajdziesz, to po prostu tam jesteś, więc ciesz się tym. To jest czas, by poczuć spokój i stabilność, pamiętać o oddychaniu, o zrelaksowaniu się, o połączeniu z samym sobą.
Nawet w samochodzie. Gdy to zrobisz, poczujesz więcej spokoju, zaczniesz odczuwać radość… dopóki nie usłyszysz za sobą trąbienia. To ci przypomni, że masz jechać. I wtedy jedziesz. Powtarzaj to znowu i znowu. Któregoś dnia pokochasz uliczny korek. Będzie on dla ciebie oznaczał spokój, radość, połączenie. Zmieniła się jedna rzecz w życiu i korki nie są już dla ciebie problemem. To jest codzienność. Niektórzy spędzają w korkach wiele godzin. Mówią,
że nie mają czasu na medytację, a przecież spędzają tyle czasu
w samochodzie. Tak samo jest, gdy stoisz w kolejce np. na poczcie. Wchodzisz tam, spieszysz się, może jesteś zdenerwowany, a wkoło wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie. Twoja energia przepływa bardzo szybko, są w niej wszystkie emocje – pobudzenie, strach, złość – a tu wszyscy ruszają się tak wolno, a już szczególnie – ta kobieta w okienku. No i co z tego? To bardzo dobry czas. Wiesz, że nic z tym nie zrobisz, niczego nie przyspieszysz.
Masz jednak możliwość, aby przez chwilę być.
Nie robisz tego kosztem czasu poświęcanego rodzinie czy pracy, nie przeszkadza to nikomu. To wspaniały moment, by połączyć się ze spokojem w sobie. Z chwilą, gdy się połączysz, wszystko nagle przyspieszy, nabierze tempa. Natychmiast zmienia się perspektywa. Czy więc chcesz tak żyć, czy też w zwolnionym tempie?
Próbuję tu powiedzieć, że według mnie bardzo duży wpływ na depresję ma nasz sposób życia. Zbyt wiele rzeczy, zbyt szybko,
za dużo informacji – nie jesteśmy w stanie tego przetworzyć.
A czujemy, że powinniśmy.

Czy musisz wariować, jeśli grupa ludzi wokół ciebie wariuje? Możesz poczuć stabilność i wpływać nią na kogoś innego. Gdy masz taki dzień, że czujesz połączenie z tym miejscem w sobie, rozpoczynasz dzień z tym połączeniem, to dostrzegasz różnicę – ludzie inaczej na ciebie reagują. Czujesz połączenie, otwartość, a z tego przejawiają się jakości. Ludzie inaczej ci odpowiadają, uśmiechają się do ciebie, chcą z tobą rozmawiać, być, oferują ci różne rzeczy. Dlaczego? Ponieważ jesteś otwarty i oni twoją otwartość czują. Czują spokój.
To jest to, co utraciliśmy. Z punktu widzenia nauki to jest właśnie przyczyną depresji, tak sądzę. Są pewnie jeszcze uwarunkowania genetyczne, na których się nie znam, ale na pewno to, o czym mówiłem, ma bardzo duży wpływ. Czy ktoś chciałby jeszcze coś powiedzieć? Pytanie: Mam osobiste doświadczenia związane
z depresją, jednak w moim przypadku nie była to kwestia tego,
że musiałam coś robić i nie robiłam tego, lecz odczuwałam bardzo silne lęki, cały czas byłam w tym stanie. Czy te lęki pochodziły
z mojego umysłu, czy z ciała?
Rinpocze: Myślę, że zarówno z umysłu, jak i z ciała. Gdy pojawia się doświadczenie depresji, nie jest łatwo stwierdzić, skąd ono pochodzi. Głębsze przyczyny są takie same. Na przykład na najgłębszym poziomie jest to nieznajomość samego siebie. Inaczej mówiąc chodzi o brak połączenia, utratę łączności z samym sobą. Możesz to nazwać ignorancją, oto, co to jest. Wszyscy to mamy. W rezultacie wszyscy czegoś szukamy, wiemy, że czegoś nam brakuje. Głęboko w nas czegoś nam brakuje. Ale kiedy próbujemy co to takiego, dochodzimy do wniosku, że brakuje nam związków, relacji, przyjaźni. Może jednak wcale nie chodzi
o związek, lecz o połączenie z samym sobą. Szukamy sobie kogoś. Oczywiście to jest w porządku. Ale będziesz miał lepsze relacje z kimś innym, jeśli będziesz czuł związek z sobą. Relacja z inną osoba nie będzie dobrze funkcjonować, jeśli nie będziesz miał związku z sobą. „Ktoś” nie zastąpi ci ciebie. To samo dotyczy osób, rzeczy materialnych, czegokolwiek. Trudno być w pełni świadomym, co na nas oddziałuje. Informacje, wiadomości, nawet samo oglądanie programów informacyjnych wpływa na nas depresyjnie.
Ja nie oglądam wiadomości. Jeśli będzie się działo coś naprawdę złego, ludzie mi o tym od razu powiedzą, jestem tego pewien. Zewsząd słyszymy złe wiadomości. Czasami winimy za to media, że ciągle przekazują nam złe informacje, ale prawda jest taka, że media mówią o tym, co dla ludzi jest atrakcyjne, czyli o bólu i cierpieniu, bo wszyscy są z tym zaznajomieni. Trudno być naprawdę świadomym tego, co się dzieje. Na przykład lęk. Co ja bym spróbował zrobić czując lęk? Poszukałbym sobie wygodnego miejsca, usiadłbym
i próbował odnaleźć spokój poprzez skierowanie uwagi na swoje ciało. Starałbym się odczuć fizyczną stabilność, wsłuchać w nią i przez to wejść na głębszy poziom spokoju.
Czuję spokój i jednocześnie, jeśli jakiś głos mówi mi, że lęk nie jest dobry, pozwalam sobie go poczuć i nie mówię: „Czego się boję? Kogo się boję?”. Jeśli jest zbyt dużo głosów w mojej głowie, staram się wsłuchać w ciszę, która w nich jest. Słucham ciszy w tym głosie, bo kiedy ją usłyszę, ten głos zamilknie, bo być może mój lęk jest bardzo silny, ponieważ odczuwam mało przestrzeni. Zamiast gdzieś iść, coś robić, próbuję wejść w swój lęk, uświadomić sobie, poczuć przestrzeń w tym lęku. Moją świadomość. Kiedy odkrywam przestrzeń, zaczynam czuć, jak lęk się rozpuszcza – jest mniej obecny – i po prostu spoczywam w tym. W tym miejscu, w którym odczuwam przestrzeń. Jedyne, co zrobiłem, to zwyczajnie byłem świadomy lęku, nie uciekałem od niego.
Ten sposób jest bardzo pomocny, ponieważ akceptujesz to, pozwalasz temu być. A gdy pozwalasz temu być, to nie ma już strachu. Natomiast, gdy próbujesz to kontrolować, staje się to jeszcze silniejsze. Nie tylko to. Gdy spojrzysz na swój lęk, gdy poczujesz przestrzeń, nieograniczoną przestrzeń, to jest to boskość, ta nieograniczona przestrzeń, którą odkryłeś poprzez swój lęk, będąc z nim, łącząc się z nim, a nie
walcząc. Pozwalając na niego, akceptując go. Znalazłeś wewnętrzną przestrzeń. Jest to boska przestrzeń. Odnalazłeś wewnętrzny spokój, twój lęk stał się drzwiami do wewnętrznego spokoju. Przez to, że byłeś z lękiem, a nie walczyłeś z nim. Kiedy walczysz, on staje się silniejszy.
A kiedy zobaczysz jego prawdziwą naturę, nie ma
już nic, co ego mogłoby dostrzec. Rozumiecie?
Pytanie: Jak można pomóc komuś, kto ma depresję?
Rinpocze: Myślę, że to zależy od relacji, jakie łączą cię z tą osobą. Na jakim poziomie potrafisz się z nią komunikować
i co ta osoba może zrozumieć. To, co mówiłem o tych głębokich doświadczeniach, na pewno nie będzie proste dla każdego. Dlatego czasami trzeba mieć dobry plan. Jeśli masz depresję, to możesz sobie powiedzieć, że każdego dnia, lub co drugi dzień, odwiedzisz miejsce, które kochasz, gdzie uwielbiasz być. Odwiedzanie miejsc. Żeby to zrobić, trzeba mieć oczywiście trochę energii. Dobrze jest to robić z nastawieniem, że jest to lekarstwo. Każdego dnia odwiedź jedno miejsce, które bardzo lubisz. Zrób to. Pozostań tam tak długo, jak to możliwe. Odczuwaj z tego radość tak mocno, jak tylko potrafisz, wypełniając w ten sposób luki w swoim
życiu. Porozmawiaj z kimś, kogo kochasz. Rób to regularnie.
Zajmuj się rzeczami, które lubisz. Uświadom je sobie, a potem podejmij działanie, zaplanuj coś. Myślę, że
jeśli uda ci się zachęcić kogoś, by tak robił, to może pomóc.
Jeśli ktoś w rodzinie cierpi na depresję, to często się do niej przyczyniamy. Mówimy: „Chcę ci pomóc, zrób
to, zrób tamto, nie bądź smutny” – to się nazywa wywieraniem presji. Mówiłem już o tym wcześniej. Wywieranie na kogoś nacisku jeszcze pogarsza sytuację. Czasami lepiej pozwolić bliskiej osobie na odczuwanie
depresji. Nie możesz czuć się odpowiedzialny za wszystkie uczucia innej osoby, to jest niemożliwe. A jeśli czujesz
się odpowiedzialny, to będzie to na ciebie wpływać.
Czasami po prostu pozwól – to jest w porządku – pozwól czuć, co czują, lecz nie bierz w tym udziału. Kiedy jesteś z kimś blisko, kochasz kogoś, zawsze jest niebezpieczeństwo, że będziesz w tym współuczestniczyć. Czy rozumiecie? Czy ktoś jeszcze?
Pytanie: Najpierw chciałabym podziękować za książkę „Joga snu i śnienia”, bardzo mi pomogła. Jest w niej
napisane, że czasami trzeba zostawić rzeczy takimi, jakie są, nie działać, a czasami trzeba zebrać swoje siły
i przystąpić do działania. Jak można to odróżnić, kiedy trzeba działać, a kiedy nie?
Rinpocze: Mówiłem o dwóch rzeczach. Np. w Ameryce płacimy podatki do 15. kwietnia, więc to jest ten dzień, kiedy musimy działać, wiemy o tym. Daty lub różne rzeczy wskazują na konieczność działania. To jest jedna kwestia. Druga odnosi się do zaufania. Gdy ufasz, wiesz, kiedy masz działać. Słońce wie, kiedy ma wzejść i zajść. Ptaki wiedzą, dokąd odlecieć na zimę i kiedy wrócić na wiosnę. Drzewa i kwiaty wiedzą, kiedy kwitnąć. Cały Wszechświat wie, kiedy i jak ma działać. Drzewa i kwiaty nie muszą się spotykać, rozmawiać, tak, jak my to robimy. Nie walczą, a wiedzą. Również każda komórka w naszym ciele też wie, czym ma być – nerkami, sercem, płucami – nie mylą się. We Wszechświecie jest znacznie więcej inteligencji. Jeśli zaufacie temu, to jest to o wiele lepsze niż wasze ego. Ego nie jest niczym istotnym.
Pytanie: Rinpocze, mówiłeś o katalogach z samochodami. Poszukując rozwiązania na te światowe „katalogi”
doszliśmy do świata buddyzmu, który też można potraktować jako katalog praktyk. Jak uniknąć tej pułapki?
Rinpocze: Tak może być. Wiele ludzi wpada w taką pułapkę. Nazywamy to duchowym materializmem.
Ponieważ, jeśli trafisz na nauki a nie zmienisz swojego sposobu postrzegania, to nic się nie zmieni, a może być
nawet jeszcze gorzej.

W Tybecie dajemy przykład ze skórą z jaka, która gdy wyschnie, robi się bardzo twarda. Żeby znów zrobiła
się miękka, trzeba ją natrzeć olejem lub masłem,. Ale jeśli skóra stała się twarda pod wpływem masła, wówczas nie spowodujemy, że zmięknie, gdy ją nim natrzemy. Kiedy narzędzia stają się problemem, wówczas pozostajemy bez narzędzi. Jeśli bierzemy za dużo antybiotyków, to po jakimś czasie przestają one działać. Jeśli twój pogląd na Dharmę jest materialistyczny, to staje się ona problemem. Miała ci dać inny sposób widzenia, ale ty nie zmieniałeś
się pod jej wpływem, lecz patrzyłeś na nią poprzez własny pogląd. Dlatego nic się nie zmieniło. Jeśli z dna oceanu wydobędziesz kamień, który leżał tam przez setki lat i rozbijesz go, to w środku kamień będzie suchy.
Jeszcze jedno pytanie.
Pytanie: Chciałam zapytać o poczucie winy, które często pojawia się w depresji. Jak można sobie z nim radzić?
Rinpocze: Dałbym taką samą radę, jak wcześniej. Gdy czujesz się winna, masz wiele myśli – że to, co robisz jest niewłaściwe, że to z powodu twojej religii, że to z tego czy innego powodu – jest mnóstwo myśli. Docierają do ciebie też informacje z zewnątrz, związane z religią, przekonaniami. Kiedy zagłębisz się w siebie i zatrzymasz ten natłok, odczujesz spokój. Powiedzmy, że czuję się teraz winny. Czuję to energetycznie, mój umysł mówi, że nie powinienem był czegoś zrobić, że to było złe. Jeśli będę coraz bardziej słuchał głosu w mojej głowie, ciągle będę czuł się winny. Ta energia jest obecna, odczuwam to cały czas. Staram się więc wsłuchać w swoje ciało, które jest drzwiami do spokoju, stabilności. Jeśli brakuje mi wewnętrznego spokoju, muszę się oprzeć na czymś zewnętrznym. Trudno osiągnąć stabilność, gdy się poruszam. Siedzę więc w bezruchu i mogę odczuć spokój. To są dla mnie drzwi, przez które przechodzę do głębszego miejsca w sobie, do głębokiego spokoju. To jest bardzo jasne i otwarte. Nie ma tam poczucia winy. I może w tym momencie da się słyszeć głos, który mówi: „Nie udawaj, wiesz co zrobiłeś, daj spokój.” Słuchaj tego głosu, nie uciszaj go, nie każ mu zmilknąć. Z jednej strony coś ci mówi, że jesteś winny, z drugiej strony chcesz uciszyć ten głos – za czym podążyć? Wcale nie musisz tego robić. Słuchaj tego głosu, głęboko się w niego wsłuchaj. Jeśli to zrobisz, przekonasz się, że nie ma nic do słuchania, to tylko pusta energia. Nie ma tam nic poza ciszą – tak, jak mój głos w tej który, jeśli się dobrze wsłuchasz, jest Słuchaj uważnie – to cisza. W chwili, kiedy odczujesz ciszę, będziesz wolny od poczucia winy.
Na pewno niektórzy z was powiedzą, że łatwo o tym słuchać, ale trudno zrobić. Macie rację. To może nie być łatwe. Ale jest tak dlatego, ponieważ macie w sobie głos, który mówi, że to brzmi dobrze, ale nie jest proste do zrobienia. Problemem jest ten głos w was – jesteście głęboko przekonani, że nie potraficie tego przezwyciężyć. Ale na pewno są i tacy, którzy doświadczają tego, o czym mówię, i kiedy to czują, nie mają wątpliwości: „Czuję ciszę, przestrzeń, i to, że tam niczego więcej nie ma”. Jest to więc kwestia gotowości, aby tego doświadczyć. To jest coś, co wykracza poza wszelkie tradycje i religie, jest wspólne im wszystkim. Ta cisza, spokój i przestrzeń są prawdziwym błogosławieństwem.
Nie mają żadnej formy, religii, granic. Są w każdej ludzkiej istocie i nie tylko ludzkiej, lecz we wszystkich czujących istotach, nawet w owadach. Wszędzie każda żyjąca istota to ma.

Zanim zakończymy, spróbujmy odczuć to przez chwilę, przez pięć minut. Usiądźcie wygodnie. Zachęcam was, abyście po prostu oddychali, przyjrzeli się swojemu oddechowi. Nawet jeśli nie wiecie za dużo na ten temat, oddech jest zawsze dobry, by go obserwować. Zróbcie trzy głębokie oddechy i podczas wydechu po prostu uwolnijcie, pozwólcie czemuś odejść. Trzy razy. Poczujcie stabilność ciała, to znaczy całą uwagę skierujcie na ciało. Poczujcie stabilność i poprzez to wejdźcie tak głęboko, jak to możliwe, w głęboki spokój. Bądźcie świadomi jakości tego spokoju, ciszy i przestrzeni, które są nieograniczone, wolne, niezniszczalne, niezmienne, poza śmiercią i
narodzinami. Poczucie pełni. Nie myślcie, tylko bądźcie świadomi. Posłuchajcie również i poczujcie ciszę w sobie,
i wokół siebie. Poczujcie połączenie z sobą samym, ze wszystkimi, ze wszystkim. To jest coś, co możecie mieć
w swoim życiu i czym możecie dzielić się z innymi.


Tłumaczenie: Anna Wolniak

http://a.bongaruda.pl/nauczanie/nauki/atri/depresja_z_buddyjskiego_punktu_widzenia/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 maja 2012, 2:37 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Krople Serca Dharmakaji - ruszen

Cytuj:
Zewnętrzne ruszen jest starożytną wersją psychologii, rodzajem psychologii ekspresywnej. Jest ono jedyną w swoim rodzaju i bardzo głęboką praktyką wstępną dzogczen. Krople Serca Dharmakaji rozpoczynają się od dwóch praktyk: praktyki zewnętrznego oraz wewnętrznego ruszen. Ruszen oznacza oddzielenie, oddzielenie samsary i nirwany, mądrości i ignorancji.
Jedną z najważniejszych rzeczy w tej praktyce jest jedność wizji, umysłu i prany. W wielu praktykach dzogczen ważne jest posiadanie tej właściwości zjednoczenia wizji, prany i umysłu. Oznacza to, że to co widzisz jest tym kim jesteś, to czym oddychasz jest tym kim jesteś. Po prostu nie ma nic oddzielnego w tym co postrzegasz, nie ma oddzielenia pomiędzy postrzegającym i postrzeganym, twoim umysłem i tobą. To jest poczucie całości. W jakiś sposób spróbuj zrozumieć tę jedność.
Możecie oczyścić wszystkie negatywności i splamienia umysłu. Możecie też usunąć wszelkie przeszkody i powstrzymać pragnienia umysłu, osiągając ostatecznie dharmakaję. Tekst ten nie jest zastrzeżony i ma służyć pożytkowi wszystkich istot.
Przykłady:
(...)Lęk pochodzi z braku poznania samych siebie, może nie uświadamiamy sobie tak w stu procentach, ale po prostu mamy takie poczucie, że nie wiemy kim jesteśmy, wobec tego chcemy być kimś, musze być prezydentem, dyrektorem itp. chce być kimś, bo muszę być kimś, wtedy stwarzamy w sobie samym kogoś innego, kogoś kim chcemy być i wtedy to nie jesteśmy naprawdę my. Brak poznania samych siebie jest podstawą strachu, lęku i w rezultacie tego stwarzamy, wzbudzamy sytuacje zewnętrzne.
(...)Gdy problem dotyka nas w czułym miejscu, co robimy: stajemy twarzą w twarz. Zasadą w praktyce Czod jest stawanie twarzą w twarz z naszym ego i z naszym lękiem, z naszym strachem.
(...)Kiedy jesteśmy zafiksowani, tracimy otwartość w chwili obecnej. Wyobraźmy sobie, że jesteśmy zafiksowani na jakimś projekcie swoich marzeń, mamy już wszystko opracowane jak to zrobić, gdzie, ile ma to kosztować, całe to marzenie jest w pełni opracowane. Myślałam o tym projekcie przez ostatnie 20 lat i ciągle myślę. Za każdym razem, gdy kogoś spotykam myślę o tym, kiedy rozmawiam z kimś mówię o tym, kiedy czytam książkę ta myśl cały czas wraca.. W rzeczywistości tak się nie dzieje, a więc moje istnienie jest nie istnieniem mojego projektu. Mój projekt naprawdę nie istnieje, więc ja istnieję dla tego nie istniejącego projektu. Jeżeli pojawia się jakaś możliwość zmiany, zrobienia czegoś nowego, nie możemy tego zrobić, ponieważ jesteśmy zafiksowani. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że jest to blokada, którą trzeba przezwyciężyć. Może kiedy zacznę usuwać tą blokadę, nie będę zafiksowany, ale wciąż będę miał inspirację tego projektu, może wówczas zostanie on zrealizowany. Wszystko, co jest tak bardzo zafiksowane blokuje. Gdy chodzi o przeszłość, należy rozpuszczać ciężkie przypadki, prześladujące nas, obsesje dotyczące tego co mamy zrobić w przyszłości. Jeżeli coś nas inspiruje, sprawia, że jesteśmy szczęśliwi tego nie rozpuszczajcie, zatrzymajcie to, to możecie rozpuścić tuż przed osiągnięciem ciała tęczowego, a do tego czasu zatrzymajcie to.
(...)Kiedy masz jakieś złe doświadczenia, które wciąż ciebie poruszają, przyjrzyj się im. Skonfrontuj się z nimi w praktyce. Zasadniczo założeniem dharmy nie jest postawa polegająca jedynie na tym, że traktuję życie jako zabawę, a kiedy coś mnie zakłóca wtedy oczyszczam się z tego i kontynuuję zabawę; nie to jest celem. W zamierzeniu celem praktyki jest pozbycie się całej karmy, którą wytworzyłem w przeszłości i osiągnięcie w przyszłości oświecenia. To jest bardziej właściwy sposób widzenia. Mamy tutaj wielki cel.
(...)Zastanówcie się nad dzieleniem siebie na przeszłość i przyszłość. Czy czasami czujesz się w ten sposób, kiedy ktoś ciebie pyta, w jakim stopniu jesteś tutaj? Powinieneś pomyśleć: Jak bardzo jestem tutaj? albo Jak duża część mnie nie jest tutaj?. Odpowiesz, że być może 30% ciebie nie jest obecne. Wówczas pojawia się pytanie: gdzie jest teraz te 30%? Niektórzy ludzie tkwią głównie w przeszłości i jest im bardzo trudno być w przyszłości. Być może generalizuję, lecz mężczyźni mają tendencję bardziej do życia w przyszłości, kobiety zaś w przeszłości. Mężczyźni są zawsze za bardzo zorientowani na cel, kobiety zaś zorientowane bardziej na uczucia. Rozmawiają o przeszłości, rodzinie, związkach wszystkich tych historiach, kto z kim żyje, kiedy itp. Mężczyźni żyją bardziej jutrem. Ogólnie my jako mężczyźni czy kobiety jesteśmy w ten sposób podzieleni. Więc te praktyki są czymś co pomaga w obu przypadkach, prowadzi to tego aby żyć całkowicie. Pomyśl jakiego typu jesteś osobą.
(...)Jak odczuwasz siebie? Czy odczuwasz siebie jako ciało, powietrze czy ogień? Co czujesz, oprócz powiedzenia: Jestem Tenzin? To jest imię, prawda? Czujesz, że kim jesteś? Po obfitym obiedzie czujesz się, być może, jako ciało, po dużej ilości wódki mogłeś, być może, czuć (się jak) powietrze. Wszystkie drugorzędne okoliczności sprawiają, że czujesz się inaczej, prawda?
(...)Ta energia to może być cokolwiek, to mogą być blokady w kanałach, blokady psychiczne. Tu nie chodzi tak bardzo o wymiar fizyczny, to może być (jedynie) powiązane z fizycznym wymiarem. Myślę, że to może być tak naprawdę cokolwiek.
P: Czy są to emocje i przekonania, np. takie przekonania, które organizują nasze życie?
O: Tak, to są również blokady. Myśli i idee kiedy przychodzą ich energia ma w sobie piękno; kiedy utkną tracą właściwości, prawda? Przychodzą i ulegają zablokowaniu. To (ćwiczenie) wytwarza tę właściwość przybywania i poruszania się. To nie niszczy energii sprawia, że energia porusza się. Dlatego kiedy myślimy o przekształcaniu i przekształcamy gniew w miłość oznacza to, że energia jest dobra ale jej przejawienie już nie tak wspaniałe. To jest gniew, ale kiedy go przekształcisz, energia wciąż jest tutaj ale jest formą miłości, bardzo silnej miłości. Więc nie zniszczyłeś energii, zniszczyłeś jedno specyficzne przejawienie tej energii. W ten sposób spowodowałeś jej ruch.
(...)Kiedy myślisz o swoim gniewie, kiedy wpadasz w gniew, wtedy widzisz kto gniewa się na kogo. Mówisz: Ta osoba; zauważ masz tam jakąś osobę lub (gniewasz się na) jakąś rzecz. Wyobraź sobie kiedy tam nic nie ma, co robisz? Twój gniew jest bezrobotny nie masz zajęcia, twój gniew nie ma zajęcia w tym momencie powinien się rozpuścić. Ale tak długo jak jest tam tak wiele rzeczy, zawsze mamy usprawiedliwienie dla wpadania w gniew. Jest to związane z istnieniem obiektu (dla) ego. Czy kiedykolwiek próbowałeś w ten sposób: jest osoba z którą masz problem, (a ty) po prostu wyobrażasz sobie, że tej osoby nie ma, ona nie istnieje. Nie tylko mówiąc: Ona nie istnieje, ale poprzez praktykę.
(...)W konwencjonalnym sensie jest prawdą, że nie ma tam osoby na którą się złościsz. Coś tam jest ale nie ma tam (tej) osoby. Według sposobu w jaki postrzegasz nie ma jej tam, ponieważ jeżeli ta osoba tam jest, oznacza to, że wszyscy powinni gniewać się na tę osobę, ponieważ to (co powoduje gniew) jest nieodłączne od tej osoby. Rozumiesz? Jest tutaj trochę filozofii ale tak właśnie jest. Kiedy widzisz osobę, której nie lubisz, w momencie kiedy ją spostrzegasz, wpadasz w złość. Ale to nie działa na wszystkich w ten sposób. To dobra rzecz, że nie działa to na wszystkich podobnie. Oznacza to, że jest tam część ciebie i tę część ciebie HUNG może zniszczyć. Jest to zewnętrzne tsal dziang pa, pracujące z wszelką energią zewnętrzną.
(...)P: W jaki sposób przekształcić energię gniewu w mądrość, ponieważ czasami ktoś coś robi i nie wystarcza tylko rozpuszczenie energii gniewu, ponieważ ten ktoś coś zrobi (dalej, negatywnego).
O: To nie wystarcza, ale (tak jest) w tej chwili, to jest pierwszy krok. Nie mówimy: rozpuść to i to wystarczy, mówimy: rozpuść to. To jest miejsce samego rozpuszczenia. Zobacz jak się czujesz, co czujesz w związku ze sobą. Kim jesteś, kim jestem? (Jakie jest) to odczucie siebie. Obiekt gniewu rozpuszcza się, to przybywa do tego samego miejsca, to przychodzi do ciebie. To jest pierwsze miejsce połączenia (się ze sobą). I wtedy, z tego miejsca wytwarzasz współczucie i miłość pracując z każdym z antidotów. W pewnym sensie są również nieco inne podejścia w tantrze i dzogczen, ale nie idźmy w tę stronę. Praktykuj w taki sposób jak teraz wyjaśniłem a wtedy (rezultat) pojawi się.
(...)Zewnętrzne ruszen ma pracować nie tyle z przestrzenią, ono ma pracować z emocjami. Na przykład: udajesz się do świata piekielnego i zachowujesz się tak, jak istoty piekielne; to jest czysta terapia. Jest terapia piekielna, półboska, zwierzęca, wiele terapii. To jest bardzo stara tradycja. Jest zadziwiające, że obecnie ludzie mówią tak wiele o terapii. Na przykład: koncepcja zwierząt. Są w nas właściwości zwierzęcia. Niektórzy są bardziej świnią niż tygrysem, inni są bardziej jak pies, jeszcze inni jak paw. Każdy ma różne części tych zwierząt, niektóre są bardziej intensywne. I również zmienia się to w różnych okresach życia ktoś staje się jakimś zwierzęciem bardziej niż innym. Więc jedynym sposobem albo (raczej) bardzo silnym sposobem uwolnienia się od tych rzeczy jest właśnie robić to, być jak (to) zwierzę. Jeśli jest (w tobie) za dużo psa, znajdź dobre miejsce, gdzie nikt nie może cię zobaczyć i bądź całkowicie psem. Poruszaj się jak pies, jedz jak pies, wydawaj dźwięki takie, jak pies i (tak) właśnie uwolnij się od psiej części siebie. Jest to dobry sposób zrobienia tego, ponieważ emocje są tak bardzo związane z językiem i symbolami. W niektórych kulturach języki są bardzo bogate, jedno słowo wyraża wiele. W innych kulturach jest tylko kilka słów. Nie ma tam wystarczającej ilości słów, wystarczających sposobów wyrażania, więc język zwierzęcy jest w pewnym sensie dobrym sposobem uczynienia tego. Niektóre kręgi ludzi mają więcej sposobów wyrażania swojej złości niż miłości. Inne grupy ludzi mają znacznie więcej słów i sposobów bycia, poprzez które mogą bardziej wyrazić miłość niż gniew. Są kręgi ludzi, kraje, narody, rodziny. Jeżeli przyjrzycie się bliżej, jest to bardzo charakterystyczne, jest tak wiele związanych z tym szczegółów. Nauczałem i pracowałem dużo u siebie (w USA) na ten temat z zachodnimi psychologami. Pracowałem z grupą psychologów nad włączeniem tych zasad do głównego nurtu zachodniej psychologii. Jest bardzo interesujące, jak wiele jest w tych starych tradycjach, (tego) co jest (zawarte) w nowoczesnej psychologii zachodniej, stało się składnikiem różnych idei. To już tam jest.

Na podstawie wykładów Tenzina Wangyala Rinpocze w Polsce w 1996 r. i 2001 r.
oprac. J. Magdziorz

http://a.bongaruda.pl/nauczanie/nauki/atri/krople_serca_dharmakaji-_ruszen/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 maja 2012, 2:41 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Wstęp do praktyki szine

Cytuj:
Praktyki koncentracji, takie jak szine, można znaleźć w wielu tradycjach, na przykład w buddyzmie sutr i tantr, a także w wielu formach hinduizmu. We wszystkich tych praktykach szine uważane jest za niezbędną i zasadniczą praktykę. W dzogczen szine uważa się za przygotowanie do esencjonalnej praktyki kontemplacji. W rzeczywistości bardzo trudno jest zajść daleko w praktyce kontemplacji dzogczen, jeśli nie praktykuje się najpierw szine. Praktyka koncentracji posiada w dzogczen trzy fazy:

* Pierwsza faza jest koncentracją "wymuszoną" .Zawiera się w niej wysiłek i dlatego czasami jest zwana "tworem osoby" .Nie ustajemy w praktyce ulepszenia koncentracji, ponieważ nie jesteśmy do niej przyzwyczajeni. Jest to faza spokoju wytwarzanego przez umysł
* W drugiej fazie rozwijamy tę wymuszoną koncentrację, dopóki nie przekształci się ona w stan naturalnego uspokojenia.
* W trzeciej fazie relaksujemy koncentrację, dopóki nie przekształci się w stan ustabilizowanego spokoju.

Zaangażowanie się w praktykę koncentracji jest bardzo ważne, ponieważ bez niej bardzo trudno jest osiągnąć zrozumienie prawdziwego stanu, a jeśli nawet osiągniemy zrozumienie, bardzo trudno jest utrzymać to zrozumienie przez jakąkolwiek długość czasu, jeśli nie rozwinie się wystarczającej siły koncentracji. Zdolność do koncentracji jest w istocie bardzo ważna we wszystkich duchowych ścieżkach, nie tylko w dzogczen, ale również w zwykłym codziennym życiu. W dzogczen koncentracja jest jedną z zasadniczych praktyk wstępnych, ponieważ dzięki niej uspokajamy i zdobywamy kontrolę nad poruszającym się umysłem, a także - co ważniejsze - z jej pomocą możemy zostać wprowadzeni przez mistrza do "naturalnego stanu umysłu" . Jest to również ważna praktyka, którą doświadczeni praktykujący używają jako pomoc przy ustabilizowaniu tego stanu. W tradycji bon, po zakończeniu praktyk wstępnych i otrzymaniu inicjacji Śang Śung Meri, praktykujący angażuje się w praktykę szine pod kierunkiem doświadczonego mistrza, który wprowadza go w poznanie wrodzonego, naturalnego stanu jego umysłu. Prezentowana tu praktyka szine pochodzi z systemu A-khrid bonpo dzogczen.

Różnice między tą tradycją szine, a innymi systemami mogą dotyczyć wielu aspektów. Na przykład w hinajanie bardzo długo praktykuje się siedzącą medytację szine. Podobnie jest w vipassanie. W naszej tradycji jest bardzo wyraźny i jasny cel tej praktyki - rozwinięcie stabilności umysłu i poprzez nią rozpoznanie jego natury. Kiedy doświadczycie natury umysłu urzeczywistnicie cel medytacji szine. Jeżeli natomiast przez całe życie będziecie praktykowali szine bez urzeczywistnienia natury umysłu, nie będzie to zbyt pożyteczne. W tym sensie, że zbyt mało z tej praktyki wyniesiecie. Poza tym jest to pożyteczne i ugruntowujące. Mówi się, że ludzie, którzy praktykują dużo szine bez ukierunkowania na naturalny stan umysłu wytwarzają przyczyny odrodzenia się w sferze bogów. Jeżeli praktykuje się szine bez przejrzystości, to bardzo możliwe, że uzyskamy zwierzęce odrodzenie. Podobnie jak siedzą godzinami nieruchome koty. Być może psychologicznie przypomina to stan siedzącego nieruchomo kota. Jest taka możliwość. Pragnę wam uzmysłowić, aby praktykować szine z wyraźną orientacją na cel. Być może za pięć lat będziemy uczyć się innych rzeczy, obejrzycie się wtedy za siebie i może okazać się, że dobrze praktykowaliście szine. Jeżeli nie będziecie praktykować, to nawet mając dobre intencje ani za pięć, ani za dziesięć lat nic nie osiągnięcie. Każda chwila jest dobra na rozpoczęcie. W takich naukach jak dzogczen jest to kwestia podstawowa - mówimy o doświadczeniach umysłu, jego naturalnego stanu. Doświadczenie naturalnego stanu umysłu przyjdzie tylko wtedy jeśli będziemy w stanie wyjść poza umysł konceptualny. Pomoże nam w tym medytacja szine, którą praktykuje się w każdej tradycji. Jest to konkretny powód. Jeśli chodzi natomiast o wgląd to w różnych tradycjach różni się on celem.

ZNACZENIE PRAKTYKI SZINE

Musicie zrozumieć powód, dla którego praktykujemy szine. Spokojne spoczywanie oznacza spokojne miejsce, a ono jest związane z esencją umysłu. Boncza oznacza aspekt pustki, fundament, podstawę. Poziom podstawy. Kiedy umysł staje się pusty a myśli rozpuszczają się, wraca on do podstawy. Do podstawy czegoś, co jest niezmienne, nie ulega rozproszeniu. Zgodnie z koncepcją wadżry, owa podstawa nie może ulec rozproszeniu. Dlaczego się rozpraszamy? Dzieje się tak, ponieważ nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z ruchem, nie jesteśmy w stanie poradzić sobie z myślami, uczuciami, emocjami. Odciągają nas one od podstawy. Dlatego właśnie potrzebny jest nam spokój. Oprócz tego, że myśli i emocje rozpraszają, to także zaciemniają doświadczenia. Zaciemniają podstawę. Zaciemniają rigpę. Zaciemniają wszystkie boskie właściwości, wszystkie czyste energie, aż do chwili, kiedy zaciemnią was tak, że nie będziecie już wiedzieć, kim właściwie jesteście. Aby przezwyciężyć owe zaciemnienia, poznać swoją prawdziwą naturę, używamy właśnie praktyki szine. Czy to jest jasne?
Bardzo trudno jest komuś, kto nie ma dobrej podstawy szine, mieć dobre doświadczenie dzogczen. Można powiedzieć tak: szine, tregczod, thogal. Jeśli szine nie jest dobre, bardzo trudno jest praktykować poprawnie tregczod. Bez dobrze wykonywanej praktyki tregczod bardzo trudno jest praktykować thogal. Doświadczeniem wyniesionym z dobrej praktyki szine i tregczod jest poczucie ugruntowania, przezwyciężenie pewnego strachu. Czujesz, że bez względu na to, czy coś ci się przytrafi czy nie, nic tak naprawdę się nie zmieni. Jest to rodzaj połączenia. Wszystkie doświadczenia są połączone raczej z korzeniem niż z manifestacjami. Wychodzi się poza uczucia nadziei i lęku. Nadzieja i lęk są związane ze zmianą. Spoczywanie w podstawie, to doświadczenie poza wszelkimi zmianami. Czy zgadzacie się z tym, że lęk wiąże się ze zmianami? Zmianą tego, co znamy, zmianą tego, czego nie znamy. Te właśnie rodzaje zmian powodują lęk. Ale istnieje coś, co się nigdy nie zmienia. To, co nie ulega zmianom jest podstawą tego, co zmianom ulega. Lecz to, co się nigdy nie zmienia musi zostać wydobyte, aby uzmysłowić sobie, że stanowi podstawę tego, co się zmienia. Jeśli nieustannie widzisz to, co ulega zmianom, nie widząc tego, co im nie ulega, zawsze będziesz odczuwać lęk.

ASPEKT RUCHOMY I NIERUCHOMY

Generalnie istnieje aspekt nieruchomy oraz aspekt ruchomy. Aspekt nieruchomy może zostać przysłonięty przez aspekt ruchomy. Staramy się uspokoić aspekt ruchomy po to, by móc dostrzec aspekt nieruchomy. Aspekt nieruchomy próbujemy dostrzec po to, by aspekt ruchomy mógł być postrzegany w innym świetle, by nie mógł przeszkadzać w doświadczeniu aspektu nieruchomego. Ta relacja może być inna. Podobnie jak magik, który obserwuje magię i wie na czym ona polega, nie będzie się bał magicznego tygrysa. Będzie się nim bawił. Ale ludzie na widowni będą przestraszeni, będą się obawiać, że tygrys ich zabije. Zwykła widownia oraz magik pozostają w różnej relacji z magicznym tygrysem. Tak samo każdy może zdać sobie sprawę, że pozostaje w różnych relacjach ze swoimi przejawieniami. Kiedy to sobie uzmysłowisz, będziesz miał inną relację ze swoimi myślami. Jeśli nie będziesz o tym wiedzieć, będzie ci się zdawać, że na zewnątrz zamiast przyjaciół pojawia się coraz więcej wrogów. Widzisz, że nie coraz mniej lecz coraz więcej rzeczy może ulec zmianie i zniszczeniu. Jest to kwestią tego, jak wielki bądź jak mały jest twój świat.
Inaczej jest, kiedy wykonujemy w nyndro praktyki oczyszczające ciało. Pamiętacie doświadczenie przed i po? Praktykując z praną, można koncentrować się na różnych punktach ciała. Kiedy ją uwalniamy, w sensie fizycznym, nasza percepcja ulega zmianie, poszerza się. To niesamowite, jak u ludzi zmienia się poczucie siebie. Mogą czuć się mali, bardzo wrażliwi, delikatni, podatni na zniszczenie, bądź też bardzo silni, niezniszczalni i wszechprzenikający. Praktyka szine jest podróżą ku tej niezniszczalnej istocie bycia, ku światłu, jego oświecającej naturze. Czystemu światłu. Jest podróżą ku Samantabhadrze, gdzie wszystko jest dobre. Wszystko jest dobre nie dlatego, że istnieje coś co jest złe, ale ponieważ nie ma tam dysharmonii. To podróż ku niedualności, gdzie wszystko staje się jednym, gdzie każde przejawienie się posiada tę samą esencję, gdzie nie można niczego stracić ani niczego znaleźć, gdzie nie ma również nikogo, kto mógłby czegoś szukać. Tam właśnie się udajemy. Zmierzamy do naszych własnych myśli, uczuć i temu podobnych spraw.
W tradycji Siang Siung Njin Dziu mówi się o pięciu różnych etapach, a pierwszy z nich porównywany jest do wodospadu. Istnieje tam ciągły ruch, z góry na dół. Drugi rodzaj ruchu jest nieco bardziej ugruntowany, mniej przestrzenny. Następnie, trzeci rodzaj ruchu porównuje się do jastrzębia, który wzbija się do góry i zastyga w miejscu wypatrując zdobyczy. Ciągle się porusza. Nie w pozycji horyzontalnej lecz pozostając w miejscu. Czwarty przykład to żółw. Przypominacie sobie, wspominałem o żółwiu w wazie. Żółw w wazie nie porusza się. Jego cechą wtedy jest stałość. Ostatni przykład to niebo, w którym wszystkie elementy uległy rozpuszczeniu. Nie ma tam żadnego ruchu ani formy. Wyobraźcie to sobie od wodospadu do czystej przestrzeni. Początkiem podróży jest wodospad, jej końcem czyste niebo. Nie przebywasz jednak żadnej odległości, chodzi raczej o stabilność. Nie chodzi nawet o stabilizowanie czegokolwiek, ale raczej o rozpoznanie tej stabilności, którą już posiadacie. Tak więc możecie zadać sobie pytanie: "Czy jestem wodospadem, czy jestem wodą, czy jestem jastrzębiem, czy jestem żółwiem?" Nie jesteście jeszcze czystym niebem. Ludzie, którzy osiągają stan przejrzystego nieba realizują świetliste ciało. Ponieważ tam wszystko jest przestrzenią i światłem. Nie ma ruchu ani stałych elementów, które zespalają rzeczy. To jest właśnie ten etap. Za każdym razem kiedy praktykujecie szine, obserwujcie wtedy sposób w jaki się ona rozwija. Ważne jest, aby wykonywać tę praktykę nie zmuszając się do niej. Musi się ona rozwijać sukcesywnie. Umysł sam z siebie będzie się stopniowo uspokajał i osadzał, szukając bardziej obserwatora niż obserwowanego.



Na podstawie nauk Tenzina Wangyala Rinpocze opracował Marek Górny


http://a.bongaruda.pl/nauczanie/nauki/atri/wstep_do_praktyki_szine/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 sie 2012, 18:32 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 gru 2009, 17:46
Posty: 21
Płeć: mężczyzna
Świetny nauczyciel !
..a do tego przekazuje pre-buddyjską tradycję szamańską Tybetańczyków - Bon.
Dzięki za video.
:słonko:

_________________
Wszystko Jest Wibracją.

www.youtube.com/user/SzamanPsychedeliczny



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 sie 2012, 22:40 
no i autor "Tybetańskiej jogi snu i śnienia" podręcznika oświecenia, poprzez urzeczywistnienie prawdy o tym ,że życie jest snem zarówno w dzień jak i w nocy. Elastyczność umysłu i pełna koncentracja świadomości jaką można wypracować za pomocą śnienia jest niezwykle pożyteczna w stanie pośmiertnym bardo, pomaga olać wszelkie iluzje produkowane przez umysł, co prowadzi do pełnego wyzwolenia - stanu bycia tym co pierwotne, wieczne i niezbywalne - czystej niczym nie uwarunkowanej ŚWIADOMOŚCI mającej pełen potencjał ,aby "stać się" czymkolwiek - choć to bedzie tylko sen :D



Na górę
   
 
 
Post: 15 lis 2012, 21:13 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna



============================================================================
============================================================================
============================================================================







Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 lis 2012, 0:33 
Co widzisz kulawego w buddyzmie PB-soft?
Mi np. bardzo z buddyzmem po drodze i z tymi informacjami, ktore tu na forum m.in. na ten temat znalesc moge rowniez.
Ty duzo opinii wydajesz poprzez pryzmat wlasnych odczuc i wrazen. To jest pieknie... ale to sa Twoje odczucia i wrazenia a kazdy ma inne, swoje wlasne. Wiec... :) Fajnie, ze sie dzielisz swoimi... ale to i duzo i malo. Bo mi np. nic to nie daje osobiscie.

Dziekuje detro, ze to wstawiles. Chetnie sie z tym dokladniej zapoznam.



Na górę
   
 
 
Post: 16 lis 2012, 6:19 
Mandragora...puść :) i kule też zwłaszcza że to tylko czyjeś kule.I po sprawie.



Na górę
   
 
 
Post: 16 lis 2012, 7:59 
Nic nie trzymie... :)



Na górę
   
 
 
Post: 16 lis 2012, 8:09 
I tak trzymać :)



Na górę
   
 
 
Post: 16 lis 2012, 19:32 
Bezdusznosc powiadasz? No tak...
ktos tu kiedys nawet opisysal, ze sie zahiperwentylowal podczas praktykowania medytacji. No bezdusznosc... czy tez bezdech... absolutna... :)
Nie sposob zaprzeczyc.
Oddychac jednak... trzeba.

A postaci na obrazkach... takie troche... niecodzienne sa. Ale...
nic niezwyklego w nich nie widze. A lubiec, nie lubiec... to juz kwestia gustu. :)



Na górę
   
 
 
Post: 17 lis 2012, 20:47 
Nie każdy jest tak gorący żeby miał duszę...jak żelazko.A te postacie to ciąg symboli dla osób którym to odopowiada w pracy ze swoim umysłem.Chociażby żeby nie lubić a postrzegać.Gdak gdak powiedziała kura do orła i zniosła jajo.Kto siedzi ?



Na górę
   
 
 
Post: 17 lis 2012, 21:14 
Pokaż mi "prawdziwego" buddystę . Trafiło się ślepej kurze ziarno :) p.s. skoro piszesz że buddyzm uleciał od Buddy to może pokaż od czego uleciał .Czy od kogo ? a może jedno i drugie :cooo?: gdak gdak
Osąd na wspak.Bo jak nie to skąd wiesz ? Tył do przodu i uśmiech.
Łatwo gadać - trudniej robić.A najtrudniej doprowadzić pracę do końca.Lepiej dziobać.Trafia się czasem ziarno.Jak dobrze :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 17 lis 2012, 21:29 
Nie każde ziarno znalezione smakuje...czasem wychodzi jajo.O czym gadać jak nie ma rozmówców :)
PB-SOFT.I ślepej kurze spadają łuski gdy posiedzi na swoich jajkach odpowiednio dłuuuugo.
Wiem o czym mówię gdak.Ty dziobiesz na ślepo.I masz rację i nie masz.Jak padnie.Ale to takie gdakanie.Kura zrozumie.Jajo nie.Kto był pierwszy ??? A i tak niedaleko pada jajo od kury.Nie tak.

Jaja se robię.Na serio.Z o-sądów.

tłumaczenie : wiesz swoje - ok. Na wejściu błąd.I tyle.Zrozumiesz ? Może .


Ostatnio zmieniony 17 lis 2012, 21:37 przez Punkt, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 18 lis 2012, 9:58 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 15 kwie 2012, 12:07
Posty: 91
Lokalizacja: Europa
Płeć: mężczyzna
dla jednych to lekarstwo, dla innych trucizna.

Te obrazki które podałeś odnoszą się do:

- nietrwałości ludzkiego ciała i tego że wszystko przemija. "vanitas vanitatum, et omnia vanitas"
jakby to powiedzieli europejczycy. jest to poznanie rzeczy jakimi są.

- praktyki czo, cięcia, w której dokonuje się poświęcenia samego siebie dla bogów i obłudników groźnych ziem (tj. ziem w których jest dużo wojen, konfliktów). Ponieważ ciało jest iluzoryczne, nie ma problemu podarować je innym. W rzeczywistości dnia codziennego, cały czas ofiarowujemy siebie innym, poświęcamy czas bliskim, chorym, w pracy, dajemy innym swój szacunek, umiejętności intelektualne, pracę rąk.

_________________
Fachowe diagnozy, usuwanie podczepów, wzmacnianie oraz Oczyszczanie Energetyczne



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 mar 2013, 5:53 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Tenzin Wangyal Rinpocze - 9 Oczyszczających Oddechów

phpBB [video]


===================================================
===================================================
===================================================


Tenzin Wangyal Rinpocze - 5 ćwiczeń Tsa-Lung cz.1
phpBB [video]



Tenzin Wangyal Rinpocze - 5 ćwiczeń Tsa-Lung cz.2
phpBB [video]




różne inne więcej dostępne pod adresem:
http://vimeo.com/ligminchapolska



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 mar 2013, 19:49 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 08 sty 2012, 23:02
Posty: 46
o super mój ulubiony Mistrzunio na wideo dzięki za filmiki:)) obczaje sobie czy dobrze robie 9 oddechów mobilizuję się polecam bardzo Mistrza Tenzina bardzo ciekawe książki zwłaszcza mi się podoba praktyka jogi snu w tybetańskim wydaniu:)) ale się zorientowałam :D lepiej późno niż wcale
uwaga taka że u kobiet przebiegają odwrotnie i zaczyna się z drugiej strony
faktycznie jak się człowiek tak trochę porusza od razu żyć się bardziej chce ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 kwie 2013, 20:59 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Tenzin Wangyal Rinpoche - Przebudzenie Świetlistego Umysłu - (Napisy PL)




Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 cze 2014, 10:27 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 20 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group