Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 28 kwie 2017, 1:26

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 
Autor Wiadomość
Post: 03 cze 2013, 10:55 
Offline
Administrator
Administrator

Rejestracja: 08 kwie 2009, 11:34
Posty: 3181
Technologie starożytne - zmiękczanie kamieni, egipski beton
Opublikowane fragment pochodzą z darmowej książki Maxa Igana pt.
„Earth Forbidden Secrets : Part One” dostępnej na stronie Maxa Igana:

http://www.thecrowhouse.com/home.html

Obrazek

(Inne anomalie opisywane w tej książce w rodzaju „niemożliwych” znalezisk wytworów ludzkich rąk w węglu i różnych typach skał w prosty inżynierski sposób wyjaśnia Hans Joachim Zillmer w swoich książkach które jak zawsze gorąco polecam – przypis tłumacza)

Earth Forbidden Secrets Part One
Od strony 69


Wizerunek z czarnego bazaltu o którym mówił Fawcett wciąż jest źródłem zadziwienia i debaty (fig.62). Jak dotąd zarówno pismo które widnieje na plakiecie trzymanej przez postać i zapis na kostkach nie zostały rozszyfrowane (fig.63).


Byłbym bardziej niż szczęśliwy mogąc usłyszeć informacje od kogoś kto może znać ten język lub znalazł cokolwiek podobnego w innej lokacji (Max Igan).


W przebiegu swych rozległych i bardzo dobrze udokumentowanych eksploracji Fawcett odkrył wiele innych dziwnych i niezwykłych rzeczy. Na jednej ze swych podróży do Ameryki Południowej żył on pośród plemienia białych Indian znanych jako "Tapuyas", opisując ich następująco: “Plemię Tapuya jest tak jasne jak Anglicy, mają oni ręce i stopy które są małe i delikatne.” Jego książka opowiada również o innym amazońskim plemieniu które było rude i również jasnoskóre.


Na jednej z ekspedycji lokalni Indianie opowiedzieli mu o jaskini wypełnionej znakami lub petroglifami w nieznanym języku która istniała w Villa Rica i usłyszał też wiele historii o zaginionych głęboko w dżungli miastach. W szczególności jedna z historii zapisana w formie manuskryptu przez jezuickich misjonarzy w latach 1700-nych opowiada, że w dżunglach Cuyaba w Brazylii, gdzieś w regionie Matto Grosso istnieją najwyraźniej dziwne jasne światła które nie wydzielają ciepła, które jak mówią Indianie płonęły nieprzerwanie i zupełnie bez opieki przez wiele pokoleń i wciąż płoną do dziś w ruinach teraz niezamieszkałych i od dawna martwych miast. Fawcett twierdził, że sam raz również widział te światła z oddali. Krążą też pogłoski, że takie wieczne, zimne źródła energii świetlnej zostały znalezione w starożytnych grobowcach rzymskich i egipskich oraz w obszarach Tybetu i Indii choć nie jestem w stanie (na chwilę obecną) potwierdzić tych pogłosek. Produkcja takiego wiecznego zimnego źródła światła jest poza naszym obecnym poziomem technologii i wciąż pozostaje zagadką dla współczesnej nauki.


Obrazek
Fig.62

Obrazek
Fig.63

Pułkownik Fawcett usłyszał te dziwne historie jakiś czas po tym gdy zaakceptował swój pierwszy kontrakt badawczy. Dopóki się o nich nie dowiedział południowoamerykańskie ekspedycje były całkowicie zorientowane w kierunku prac cywilnych i inżynierskich choć nawet wtedy, podczas wypełniania swych codziennych zadań wciąż żywił silne zainteresowanie lasem. Podczas swych pomiarów dokonał również wyczerpujących ilości notatek zawierających szczegółowe obserwacje o wszystkim co widział, zwłaszcza o życiu białych osadników, Indian z lasu i o dzikim leśnym życiu a wszystko to jest szczegółowo zapisane w jego książce. Jednakże po tym kiedy Fawcett zapoznał się z historią Francisco Raposo jego uwaga i zainteresowania zaczęły się oddalać od jedynie czystej inżynierii i bardziej w kierunku ryzykownych eksploracji i odkryć.


W jednym miejscu w swych dziennikach odnotowuje niezwykłą konwersację z innym odkrywcą dotyczącą niezwykłego ptaka leśnego który gniazduje w idealnie okrągłych dziurach w klifach skalnych. Człowiek ten spędził 25 lat żyjąc w lasach z lokalnymi tubylcami i oto co miał do powiedzenia:


"One same robią dziury. Widziałem jak to robią wiele razy. Obserwowałem je, właśnie tak, i widziałem ptaki zdążające do klifu z jakiegoś rodzaju liśćmi w ich dziobach, i czepiające się skały jak dzięcioły drzewa podczas gdy rozcierały liście kołowym ruchem na powierzchni."


"Wtedy odlatują i wracają z kolejnymi liśćmi i kontynuują proces wcierania. Po trzech lub czterech powtórzeniach rzucają liście i zaczynają dziobać w tym miejscu ich ostrymi dziobami i — tu jest ta cudowna część — wkrótce otwierają w kamieniu okrągłą dziurę..."


"Chcesz powiedzieć, że ptasi dziób może spenetrować litą skałę?"

"...Nie, nie sądzę by ptak mógł się przebić przez solidną skałę. Wierzę, tak jak każdy kto je obserwował, że te ptaki wiedzą o liściu z sokiem który może zmiękczać skałę dopóki nie stanie się jak mokra glina."


"Człowiek kontynuował z osobistą historią o swoim siostrzeńcu. Przechodził on przez gęstwinę buszu do pobliskiego obozu by odzyskać swego konia który okulał i był tam tymczasowo zostawiony. Kiedy przybył zauważył, że jego Nowo meksykańskie ostrogi zostały niemal całkowicie przeżarte. Właściciel obozu spytał go czy przechodził przez pewną wysoką na około stopę roślinę z ciemnymi, czerwonawymi liśćmi. Młody człowiek odpowiedział, że przechodził poprzez rozległy obszar który był kompletnie pokryty takimi roślinami.


"'To jest to!’ powiedzieli, ‘To jest to co przeżarło twoje ostrogi! To jest ta rzecz której Inkowie używali do kształtowania kamieni. Sok zmiękczy kamień dopóki nie stanie się taki jak pasta. Musisz mi pokazać gdzie znalazłeś te rośliny.' Ale, kiedy cofnęli się śladami młodego człowieka nie byli już w stanie ich zlokalizować."


Istnieje również interesujące odniesienie do historii Fawcetta o tych ptakach które nadaje tej relacji dalszej wiarygodności. Człowiek który był członkiem Peruwiańskiej Ekspedycji Uniwersytetu Yale która odkryła Machu Picchu w 1911 opisał tę dziwną historię w swych zapiskach:


"Lata temu, kiedy pracowałem w obozie wydobywczym na Cerro de Pasco (miejsce na wysokości 14,000 stóp (4267,2 m.n.p.m. w Andach w Środkowym Peru), udałem się pewnej niedzieli wraz z innymi Gringos by odwiedzić jakieś stare inkaskie lub preinkaskie groby - by zobaczyć, czy możemy w nich znaleźć cokolwiek wartościowego.(Niestety takie to były czasy, że w odkryciach i wyprawach uniwersyteckich takich jak odkrycie Machu Picchu brali udział zwykli złodzieje i pijacy a zdarza się to niekiedy i dzisiaj – przypis tłumacza.) Wzięliśmy ze sobą żarcie i oczywiście parę butelek pisco i piwa oraz peona - indianina cholo - by pomógł nam kopać. Więc mieliśmy nasz posiłek kiedy dotarliśmy do miejsca pochówku i potem zaczęliśmy otwierać niektóre groby które wyglądały na nienaruszone. Pracowaliśmy ciężko i od czasu do czasu przerywaliśmy żeby się napić. Ja sam nie piję ale inni tak, zwłaszcza jeden koleś który wlewał w siebie zbyt dużo pisco i miał skłonność do zbytniej hałaśliwości. Kiedy sobie odpuściliśmy wszystkim co znaleźliśmy był wypalany garnek o pojemności około kwarty z płynem w środku.

"’Założę się, że to chicha!" powiedział hałaśliwy. “Spróbujmy i zobaczmy co pili Inkowie!"

"’To nas prawdopodobnie zatruje jeśli spróbujemy." Zaobserwował inny.

"’Więc zróbmy tak - wypróbujmy to na peonie!"

“’Zdjęli pieczęć i uszczelniacz z otwarcia słoja, powąchali zawartość i zawołali peona do siebie.

"Napij się tej chicha," rozkazał pijak. Peon wziął słój wahając się i wtedy, z rozlewającym się po twarzy wyrazem strachu wepchnął go w ręce pijaka i cofnął się.

"’Nie, nie, señor," wybełkotał. "Nie to. To nie jest chicha!" Odwrócił się i uciekł. Pijak odłożył słój na płaską skałę i udał się w pościg. “Dalej chłopcy - złapmy go!"krzyknął. Złapali nieszczęsnego człowieka,przyciągnęli go z powrotem i kazali mu wypić zawartość słoja. Peon szamotał się szaleńczo, wybałuszając oczy. Było trochę szarpaniny i słój został kopnięty i pękł, jego zawartość uformowała kałużę na szczycie skały. Wtedy peon się wyrwał i wziął nogi za pas.

“Wszyscy się śmiali. To był dobry żart. Ale ćwiczenie sprawiło, że zachciało im się pić i udali się do sakw, tam gdzie leżały butelki z piwem.

“Około dziesięciu minut później pochyliłem się nad skałą i pobieżnie zbadałem powierzchnię rozlanego płynu. Nie był już dłużej płynem; cała połać tam gdzie był i skała pod nim były tak miękkie jak mokry cement! To było jakby kamień się roztopił, jak wosk pod wpływem ciepła.”


Szef wyprawy do Machu Picchu Hiram Bingham również opowiada podobną historię którą przekazali mu tubylcy, o tym jak krawędzie wielkich kamieni były nacierane sokami pewnej rośliny które zmiękczały je jak glinę i tworzyły idealne łączenia.


Możliwość istnienia takiej rośliny wcale nie jest nierozsądna. W basenie Amazonii wciąż istnieją miriady nieodkrytych gatunków. Niestety, w wyniku gwałtownego wylesiania które ma tam miejsce czas na jej odnalezienie może się szybko skończyć.


Sam Bingham nigdy nie pokładał zbyt wiele wiary w tę opowieść jako, że sam nigdy nie mógł pojąć w jaki sposób można było w pierwszym miejscu podnieść takie kamienie by samo nacieranie ich krawędzi mogło mieć miejsce nie mówiąc już o samym ich umieszczaniu na pozycjach w murze. Lokalne legendy zawsze upierały się przy tym, że to zadanie wykonywali olbrzymi i sam Bingham przypuszczał, że tylko tak mogło to nastąpić.


(Tak więc Bingham jest podręcznikowym przykładem wykształconego naukowca i zasłużonego odkrywcy który pomimo podstawiania mu pod nos dowodów postanowił je zignorować i pozostać idiotą ponieważ sam nie będąc inżynierem nie mógł pojąć jak się stawia mury czy dźwiga ciężary i wolał pozostać ignorantem zamiast poszerzyć swoją wiedzę o zakres podstaw budownictwa. Do dziś taka żałosna postawa wraz daleko posuniętą specjalizacją w wykształceniu graniczącą z upośledzeniem naukowym oraz partykularne interesy jednostek hamują i fałszują rozwój wiedzy i to nie tylko historycznej co jeszcze lepiej unaoczni drugi fragment książki dotyczący przepisu na egipski beton. O obowiązującym do dzisiaj standardzie w postaci ignorowania faktów nie pasujących do wcześniej ukutych teorii nie wspominając – przypis tłumacza)


Niemożliwe budynki

Zdolność do zmiękczania kamienia z pewnością wydaje się daleko idącym wytłumaczeniem dla unikalnej kamieniarki znajdywanej w majańskich i innych (indiańskich) strukturach ale zanim wyśmiejecie tę myśl (i wspomniane wcześniej relacje) weźcie pod uwagę, że wiele fortec faktycznie nosi wiele niezwykłych śladów które z łatwością da się wytłumaczyć poprzez obrabianie powierzchni kiedy wciąż była miękka. Należy również zdać sobie sprawę, że wiele z kamieni użytych w tych strukturach jest naprawdę ogromnych, niektóre mają nawet trzy metry wysokości i ich ustawienie na miejscu przy użyciu naszej obecnej ekspertyzy jest właściwie niemożliwe. (Co jak zwykle oznacza, że nie jest to niemożliwe skoro tego dokonano tylko, że obraliśmy błędną drogę do wytłumaczenia tego – przypis tłumacza.) I nie zapominajmy, że niektóre z tych kamieni, jak ten słynny w Cuzco (fig.64), mają do dwunastu perfekcyjnie dopasowanych kątów, a to tylko te które są widoczne na powierzchni. Pod licem tylne i boczne sekcje również są perfekcyjne, w rzeczywistości tak perfekcyjne, że między łączenia nie można wcisnąć ostrza żyletki i tak jest na całej powierzchni całości muru,na każdym bloku kamienia!


Obrazek
Fig.64

Weźcie pod uwagę ten fakt patrząc na mur w Sacsayhuaman (fig.65). Oprócz podobieństwa tych murów do zbudowanych jakby z szarej plasteliny ‘play dough’ widzianej z odległości, taka precyzja jest, jak dotąd niemożliwa przy użyciu jakiegokolwiek rodzaju narzędzi tnących, a nawet gdyby było możliwe cięcie kamieni z taką precyzją to jak u licha zostały zostały one wmanewrowane na swoje miejsce? Przy założeniu, że zostały wycięte i wtedy umieszczone w murach proces ten musiałby zostać również wielokrotnie powtórzony dla każdego bloku dla wykonania dokładnych dopasowań dla kątów w celu osiągnięcia absolutnej precyzji uzyskanej w każdym bloku.


Taka metoda nie tylko jest nieprawdopodobna ale również niedaleka od niemożliwej więc jedynym rozsądnym i cokolwiek niepokojącym wytłumaczeniem jest to że, krawędzie połączeń po prostu nie zostały wycięte w jakimkolwiek konwencjonalnym sensie. Wiadomo, że kamienie były faktycznie wydobywane i transportowane na miejsce ponieważ kamieniołomy z których one pochodzą zostały zlokalizowane. Ale w jaki sposób pracowali do takiej perfekcji i następnie transportowali je do miejsca które jest zlokalizowane 13,000 stóp (cztery kilometry i prawie trzysta metrów) ponad poziom morza i jak udoskonalano połączenia? Kiedy patrzy się na te majańskie (i inne) struktury z całą pewnością mają one wygląd muru który został zrobiony z gliny która stwardniała.


Znów, weźmy mur w Sacsayhuaman (fig.65); wygląda na ogromnie dziwny, jest również wysoce nieprawdopodobne by budowniczowie zadawali sobie tak niewiarygodne kłopoty by upewnić się, że kamienie pasują do siebie z czymś co jest absolutnie niedorzecznym stopniem perfekcji, używając przy tym najtrudniejszych wyobrażalnych kształtów, po to tylko by pozostawić widoczne lico muru pokryte miriadą niedoskonałości które sprawiają, że wyglądają one na szorstkie i niewykończone.


Obrazek
Fig.65

By być szczerym, samo w sobie jest to wystarczająco interesujące. Ale co wynika z nawet bliższego przebadania niektórych z tych niedoskonałości na murach?


Obrazek
Fig.66

Jest też ta sekcja muru Ollantaytambo w Peru (fig.66) która ma na sobie pewne bardzo niezwykłe i wiele mówiące znaki. Zauważyliście płaską sekcję blisko szczytu kamienia zaznaczonego strzałką po prawej i długie wydrapane znaki na kamieniu zaznaczonym strzałką po lewej? Znaki te w ogóle nie wyglądają tak jakby zostały celowo wycięte w murach. Inna część muru Sacsayhuaman (fig.67) która nosi wiele dziwnych znaków zadrapań i wgłębień na jej powierzchni które wyglądają bardzo podobnie do śladów narzędzi. Co ciekawe, jeśli podeprzesz bryłę miękkiej gliny lub cement końcem tyczki i pozwolisz im wyschnąć, możesz wykonać znaki i wgłębienia które wyglądają zupełnie jak te (zaś zadrapania wyglądają jak ślady użycia pacy murarskiej do wyrównania opadającego tężejącego już materiału – przypis tłumacza).


Kamieniarka w Ollantaytambo jest po prostu spektakularna i ani przy użyciu wszystkich naszych zaawansowanych laserów i systemów komputerowych ani przy zgromadzeniu całej technologii jaką moglibyśmy zebrać, nie zaczęlibyśmy się nawet zbliżać do osiągnięcia tego czego dokonano w budowie tych dżunglowych megalitów z zamierzchłych czasów.


Obrazek
Fig.67

Zmiękczanie kamieni wydaje się być jedynym logicznym wytłumaczeniem tego jak te mury zbudowano. To jedyna rzecz która może adekwatnie wytłumaczyć precyzyjne dopasowanie kamieni które następnie naturalnie stuliły się razem pod swoim własnym ciężarem, z łatwością tworząc perfekcyjne i pozbawione szczelin połączenia.


W innej sekcji murów w Ollantaytambo możemy zauważyć małe wypustki wystające z dołu każdego kamienia wypełniającego pomiędzy większymi, tak jak można to tutaj dostrzec używanymi dla zapewnienia stabilności w pracy betonowej formy? (fig.69). Wierzy się dziś powszechnie (w tradycyjnej biurkowej archeologii – przypis tłumacza), że te wypustki znajdowane w kamieniach w tych murach były używane do wieszania pozłoceń lub do przywiązywania lin do ich ustawiania. Na nieszczęście dla obu tych teorii wypustki te są całkowicie niewystarczające w rozmiarze i kształcie i są zbyt losowo rozmieszczone aby były efektywne w którymkolwiek z tych zastosowań.


Mogły one jednakże być formowane poprzez robienie znaków w strukturze wspierające. I co ciekawe pracując z substancją o tak wielkiej wadze wypustki takie byłyby faktycznie naprawdę niezbędne by zapobiec wszelkiemu niekontrolowanemu ruchowi ciężkiego i mokrego materiału na zewnętrznym licu muru podczas jego tężenia.


Nikt nie wytłumaczył wystarczająco jak ludzie czasów starożytnych zbudowali te struktury ani nawet czemu u licha uznali za konieczne by zadać sobie tyle trudu. Wszystko co wiemy to to, że to zrobili ponieważ te struktury tu są i wciąż opierają się naszym analizom. Archeologiczne i udokumentowane dowody sugerują, że faktyczni budowniczowie tych niewiarygodnych megalitycznych fortec mogą rzeczywiście być datowani na okres na długo zanim Majowie zamieszkiwali ten obszar do czasów kiedy dominującą rasą byli Olmekowie. Są również dalsze dowody by sugerować, że prawdziwy cel tych struktur mógł być o wiele głębszy niż proste świątynie i fortece. Zostanie to omówione w późniejszym rozdziale.


Obrazek
Fig.68

To szczególnie enigmatyczny kamień z muru Ollantaytambo (fig.68): Chociaż powierzchnia kamienia jest dosyć szorstka i równie dobrze mogła zostać wycięta to bardzo trudne jest wytłumaczenie zygzakującego wzorca na licu kamienia. Podczas gdy prawdą jest, że wzorzec ‘schodów’ jest motywem powszechnym dla wielu majańskich struktur zauważcie jak dolna część dolnego zygzaka zdaje się nieco wystawać i nieco opadać. Wydaje się dosyć nieprawdopodobne i cokolwiek nierozsądne by myśleć, że coś takiego zostałoby celowo wyrzeźbione na powierzchni muru? Inne części wyglądają jakby zostały przyparte blokami lub podparte końcami kijów podczas gdy materiał wciąż był miękki, wystarczy też po prostu spojrzeć na wąskie kamienie ‘wypełniające’ pomiędzy dużymi blokami.


Oczywiste jest, że starożytni faktycznie znali sposób na zmiękczanie kamienia. Wygląda na to, ze to jedyna rzecz która tutaj pasuje. Jak inaczej można było tego dokonać?


Obrazek
Fig.69

Lokalne legendy za każdym razem utrzymują, że mury te zostały wzniesione przez gigantów, bogów którzy wznieśli kamienie w jedną noc. Legendy mówią również jak krawędzie tych kamieni były nacierane sokiem specjalnej rośliny który zmiękczał kamienie jak glinę udoskonalając w ten sposób spojenia.


I wystarczy pomyśleć, że tylko dlatego, że jeszcze nie zlokalizowaliśmy małej karmazynowej rośliny o której mówił Fawcett w miriadach nieznanych nieodkrytych gatunków w amazońskiej dżungli z całą pewnością nie oznacza, że taka roślina nie istnieje. Wykluczenie czegoś kompletnie tylko dlatego, że nie zostało jeszcze odnalezione byłoby najzwyklejszą głupotą, pewne jest, że z takim podejściem nigdy nie odkrylibyśmy elektryczności.


Jednak jedną z bardziej nieszczęśliwych rzeczy w naszym dylemacie jest to, że czas szybko ucieka. Możemy nigdy nie znaleźć żadnej takiej rośliny. Nie teraz kiedy główny basen Amazonii został zrujnowany przez amerykańskie interesy naftowe (i brazylijskie plantacje soi – przypis tłumacza) a pozostające lasy wciąż są niszczone w tempie co najmniej trzech boisk futbolowych dziennie. Jest niemal tak jakby próbowali się upewnić, że wszystkie takie dowody zostaną zniszczone. Jednak nigdy nie należy przypisywać działań złośliwości kiedy równie dobrze można je wytłumaczyć głupotą.
Jednak, kiedy rozważy się działania, motywy i podejścia współczesnych rządów to niestety zwykle jest to pierwsze. Taka roślina już mogła paść ofiarą przemysłu, zaginiona na zawsze w technologicznym uścisku.


Ale, dzięki pewnemu niezwykłemu człowiekowi możemy nie musieć jej szukać. Ostatnie odkrycia i praca Dra Josepha Davidovitsa z Instytutu Geopolimerów doprowadziły do pewnych niesamowitych wglądów w procesy których starożytni również mogli używać by konstruować te zdumiewające fortece.


Zmiękczanie kamienia ekstraktami roślinnymi

Co zdumiewające to ostatnie odkrycie etnologiczne rzeczywiście wykazało, że niektórzy czarownicy z tradycji HUANKA nie używają narzędzi w wytwarzaniu małych kamiennych obiektów, ale wciąż, do dziś używają roztworu chemicznego zrobionego z ekstraktów roślinnych by naprawdę zmiękczyć kamienny materiał!


Według Dra. Davidovitsa, w piśmie które napisali wspólnie Dr. Davidovits, A. Bonnett i A.M. Marriote i przedstawili na 21 Międzynarodowym Sympozjum Archeometrii w Laboratorium Narodowym Brookhaven w Nowym Jorku w USA w 1981 roku:


"Startowy materiał kamienny (krzemianowy lub krzemiano-Glinowy) jest rozpuszczany przez ekstrakty organiczne i kleisty szlam jest następnie wlewany do formy gdzie twardnieje. Technika ta, gdy dobrze opanowana pozwala na zrobienie swego rodzaju cementu z rozpuszczających się skał; w przypadku posągów które mogły zostać wykonane tą techniką preinkaskich HUANKA, czyli poprzez rozpuszczenie i następującą potem geopolimerową aglomerację odkryto, że zawierają one w kamieniu szczawian wapnia (Ca-oxalate)."


Trio naukowców zaproponowało następnie hipotezę mówiącą, że duże kamienie znajdowane w majańskich (i inkaskich) fortecach i monumentach są w rzeczywistości sztuczne i zostały one złączone substancją wiążącą, spoiwem po tym jak pewne typy skał zostały powoli rozpuszczone, idea ta bardzo dobrze pasuje do tego jak te mury wyglądają i tak się przypadkiem składa, że zgadza się ona tutaj całkowicie z lokalnymi legendami i tradycjami takimi jak te które opowiedziano Fawcettowi.
Grupa badaczy zaprezentowała nawet na spotkaniu prawdziwe próbki kamienia który został rozpuszczony i ponownie przez nich stężony by to udowodnić!


“Przedstawiamy tutaj pierwsze rezultaty w pracy nad ekstraktami roślinnymi do rozpuszczania bądź rozkładania skał zawierających węglan wapniowy (calcium carbonate) (do działania poprzez bio-obróbkę). Wykonalność działania chemicznego węglanu wapnia z kwasami karboksylowymi (carboxylic acids)znajdowanymi w roślinach kwasami octowymi, szczawiowymi i cytrusowymi (acetic, oxalic and citric acid)została przebadana.


Maksymalne działanie bio-obróbką uzyskuje się kiedy roztwór zawiera:

Ocet (Vinegar) (1 M) (kwas octowy - acetic acid)

Kwas szczawiowy (Oxalic acid) (0.9 M)

Kwas cytrynowy (Citric acid) (0.78 M)


Wielką niespodzianką było faktyczne odkrycie bardzo starożytnych odniesień do ich używania od czasów Neolitu do pracy z materiałami które są bardzo twardeale z łatwością atakują je kwasy, materiały takie jak np. kreda.

I tak płaskorzeźba z grobowca Mera w SAQQARAH (VI dynastia, 3Tysiąclecie P.N.E., Egipt) pokazuje wydrążanie waz z "Egipskiego alabastru" (CaCO3) przez płyn zawarty w bukłaku lub w pęcherzu. Zamierzeniem eksperymentu było porównanie techniki "bio-obróbki" z kształtowaniem otworu narzędziem stalowym i techniką piasku kwarcowego rekomendowaną przez prehistoryków.

Otwór powstały w wyniku abrazji piaskowej (ścierania)miał szorstkie ściany podczas gdy bio-obróbka dawała gładkie wykończenie (jak w oryginalnych egipskich naczyniach alabastrowych – przypis tłumacza).”


Praca Dra. Davidovitsa jest co najmniej genialna jak również bardzo odświeżająca. Interesujące jest również odnotowanie tutaj jak szybko problem został rozwiązany gdy zastosowano do niego właściwe podejście (tj. podejście inżynierskie a nie dyletanckie i często małostkowe, pozbawione wyobraźni podejście niezwykle wąsko wyspecjalizowanych teoretyków – archeologów i prehistoryków, podobne praktyczne inżynierskie podejście zastosowali w swoich badaniach Hans Joachim Zillmer w przypadku prehistorii oraz ewolucji i Wallace Thornhill w przypadku astrofizyki których prace polecam – przypis tłumacza).


Nie ma teraz zbyt wielu wątpliwości co do tego jak naprawdę starożytni zbudowali te niewiarygodne struktury i faktycznie zmiękczanie lub być może rozpuszczanie kamienia zawsze było jedynym możliwym wytłumaczeniem. Starożytni Majowie rzeczywiście byli do wyprodukowania całkiem dużych ilości kwasów użytych przez Dra Davidovitsa w jego eksperymentach i to z roślin które były całkiem pospolite w tym regionie w odległej przeszłości.


Rośliny takie jak: owoce, ziemniaki, kukurydza, rabarbar, szczaw, agawa amerykańska, opuncja, fikus, konopie i czosnek by wymienić parę.


Jest wysoce możliwe do wykonania to, że kamienie te były wydobywane, następnie łamane lub tłuczone do przenośnych rozmiarów, odpowiednich dla transportu do danej lokalizacji i ponownie łączone na miejscu podczas ich odlewania w megalityczne bloki które dzisiaj widzimy, w końcu, jak widzieliśmy wcześniej z całą pewnością mieli do tego środki i wiedzieli jak to wykonać, w jakiś sposób wydaje się więc absurdalne myślenie, że nie uczyniliby użytku z tej wiedzy.


Po raz kolejny, najprostsze i najbardziej prawdopodobne wytłumaczenie jest zwykle prawidłowe. Ale cała ta wiedza wciąż nie odpowiada na fundamentalne pytania: Kto je właściwie zbudował i dlaczego?


Synteza kamieni według starożytnych

Egiptolodzy od dawna twierdzili, że nie istnieją żadne starożytne zapisy które opisują jak zbudowano piramidy jednak, już w wieku około 17 lat stałem się świadomy kolejnej, bardzo ciekawej steli którą wyryto na kamieniu na wyspie Sehel nieopodal Elefantyny, na północ od Aswan w Egipcie (fig.84).


Z jakiegoś dziwnego powodu stela ta, znana jako ‘Stela Głodu - Famine Stele’, nigdy nie była uznawana za wartą poważnego badania przez badaczy i jest zaledwie uznawana za interesującą ciekawostkę przez Towarzystwo Egiptologiczne (wzajemnej adoracji, teoretyzowania, wyłudzani grantów i nieobrażania muzułmanów wynikami badań niezgodnymi z zapisami Koranu i polityką co już samo w sobie jest nad wyraz żałosne – przypis tłumacza). Jednak nawet po pobieżnym przebadaniu artefaktu nie można się powstrzymać od zakwestionowania niepojętego rozumowania stojącego za tym wnioskiem.


Stela Głodu faktycznie opisuje starożytna metodę wytwarzania wapienia. Wymienia ona składniki potrzebne do surowego materiału oraz ekstrakty roślinne potrzebne by następnie związać mieszankę składników razem. Czy piramidy (ich bloki wapienne – przypis tłumacza) rzeczywiście zostały odlane a nie wybudowane przez grupy ludzi manewrujących wyciętymi blokami?


Teraz, poprawcie mnie jeśli się mylę ale sam fakt, ze taka stela w ogóle istnieje powinien dać badaczom przynajmniej powód by przynajmniej zbadać metody opisane w starożytnym tekście by zobaczyć czy jest w tym jakaś prawda (ale jak wiadomo zrobienie czegokolwiek jest dla teoretyków rzeczą niewykonalną, zwłaszcza jeśli wyniki doświadczeń zakwestionują ich hołubione latami teorie – przypis tłumacza). Faktycznie, wierzę, że Stela Głodu musi stać się obiektem pewnych bardzo poważnych i rygorystycznych badań zanim zostanie tak ochoczo zlekceważona.


Prosty fakt, że ludzie z czasów starożytnych zadali sobie trud by zapisać ten tekst (wyryty w kamieniu tak by przetrwał przez bardzo długi czas) w połączeniu z faktem, że Stela opisuje taką rzecz jak wytwarzanie kamienia powinien dać nawet najbardziej tępym umysłom powód do rozważenia jakichś poważnych badań w tej kwestii.


Obrazek
Fig.84

Stela Głodu została odkryta w 1889 przez C.E. Wilbour i została następnie odszyfrowana przez wielu badaczy: najpierw przez Brugscha w 1891, potem przez Pleyte w1891, Morgana w 1894, Sethe w 1901 i w końcu przez Bargueta w 1953. Hieroglificzny tekst został następnie przebadany a wszystkie poprzednie tłumaczenia porównane do siebie nawzajem. Niestety stela jest nieco niekompletna i cokolwiek uszkodzona z sekcją która się odłamała blisko szczytu ale wciąż możemy zebrać wystarczająco dużo informacji z tego co istnieje aby "wypełnić białe plamy".


Jedna trzecia steli opowiada o budowaniu monumentów z udziałem trzech najsławniejszych postaci starożytnego Egiptu: faraona Zosera, Skryby Imhotepa i boga Khnuma. Pozostała część steli mówi o różnorakich składnikach i ekstraktach roślinnych których należy użyć w procesie wytwarzania kamienia, być może nawet dla wspomnianych monumentów.


Tekst zawarty w tym unikalnym artefakcie był niemal wyłącznie uważany za interesujący ale zmyślony i zlekceważony jako przedmiot nie mający żadnego realnego pożytku dla żadnego poważnego badacza egipskich starożytności. Jednak podczas studiowania steli powstaje intrygujące pytanie: Co by się stało gdybyśmy faktycznie spróbowali i zrobili to co tam opisano. Czy kamień piramid rzeczywiście został wymieszany i wylany na miejsce przy użyciu ekstraktów roślinnych i składników dostępnych w Egipcie? Jak również, czy takie składniki i ekstrakty były osiągalne na miejscu w czasie ich budowy? Odpowiedź na oba te pytania jest bardzo dźwięczna: Tak, mogły być i to całkiem łatwo!

Więc z pewnością jeśli ktoś może podążyć za metodami opisanymi w tekście Steli Głodu i postępując według nich stworzyć mieszankę która stwardnieje na kamień o porównywalnej teksturze i składzie co kamienie użyte w piramidach, to nie jest już takim nie do pomyślenia pomysłem fakt, że najprawdopodobniej to właśnie tej metody użyto przy ich budowie. I w rzeczywistości jest to jedyny możliwy sposób w jaki można było tego dokonać.


Prawdziwa odpowiedź na to jak zbudowano te monumenty może nagle stać się całkiem oczywista. I faktycznie wygląda na to, że budowniczowie nawet ją dla nas zapisali.


Pytanie (retoryczne) brzmi: Dlaczego ta stela jest ignorowana przez egiptologię?

Współczesne techniki dla syntetyzowania wapienia

I w końcu ktoś wystąpił naprzód z radykalnie nową teorią w znajomej już na formie Prof. Josepha Davidovitsa z Instytutu Geopolimerów który rownież zaproponował teorię ekstraktów roślinnych w majańskim procesie budowy i tym razem również trzeba mu oddać wszelkie zasługi.

Dziesięć punktów!

Prof Davidovits napisał w 1998 roku fascynujący raport w którym zaproponował pomysł, że piramidy zostały zbudowane raczej przy użyciu odlewanego wapienia niż poprzez manipulowanie blokami z kamieniołomów. Jego teoria została w końcu opublikowana w 1999 roku w książce zatytułowanej: " Piramidy: tajemnica rozwiązana (The Pyramids: an enigma solved)”.


W książce przedłożył on bardzo rozsądną choć radykalną akademicko teorię mówiącą, że odkrywki relatywnie miękkiego wapienia mogły być po prostu wydobywane w kamieniołomach i z łatwością rozpuszczane w wodzie a następnie mulisty wapienny szlam (wraz ze skamieniałymi w nim muszlami) był mieszany z wapnem i jakiegoś rodzaju budowlano-glino-krzemowym (tecto-alumino-silicate) materiałem formującym takim jak glinka kaolinowa, muł lub egipska sól zwana ‘Natron’ która jest w zasadzie węglanem sodu. Wapienne błoto mogło być następnie łatwo przenoszone kubłami a następnie wylewane, natłaczane lub ubijane w formach zrobionych z drewna, kamienia, gliny lub cegieł które wzniesiono na zboczach piramid. Ponownie połączony wapień wiązał się w ten sposób dzięki podstawowym reakcjom geochemicznym w substancję znaną jako cement geopolimerowy, następnie schnąc twardniał w odporne bloki wapienia tężejąc w substancję o wiele twardszą i mocniejszą niż oryginalny materiał startowy.


Krytycy (oczywiście teoretycy – przypis tłumacza) tej teorii sprzeczają się, że Dr. Davidovits nigdy nie udowodnił, że wapień z Gizy jest tak naprawdę geopolimerem (ale to jest oczywiście niemożliwe ponieważ ani jemu ani komukolwiek innemu nie zezwolono kiedykolwiek na usunięcie jakiegokolwiek materiału do testowania) i jednogłośnie twierdzą, że fakt iż bloki wapienia z Gizy zawierają nietknięte szczątki skamielin w znaczący sposób dowodzi, że nie mogą to być wytworzone kamienie ani geopolimery ale, że są one wyciętymi blokami naturalnego wapienia.


(Nawet gdy ów naturalny wapień w Gizie zawiera masę skamielin które nie uległyby rozpuszczeniu tak jak otaczająca skała wapienna. Jest to typowy przykład częstego i jakże dojrzałego użycia tzw. argumentu ostatecznego w nauce przez osoby zwykle tworzących teorie przed poznaniem faktów teoretyków o wąskiej specjalizacji i nieumiejące przyznać się do błędu, argument znany potocznie jako „nie bo nie i tyle i nie mówmy o tym więcej bo ‘niepotrzebne skreślić’ granty, autorytet, polityka religia, stadny konsensus, akademicki filtr, autocenzura czy ego mi tak nakazuje” – przypis tłumacza).


Co ciekawe, absolutnie nikt (z adwersarzy) nie może dokładnie określić dlaczego myślą, że nietknięte skamieniałe muszle w blokach piramid dowodzą, że nie są one wytworzonymi blokami podczas gdy nawet najbardziej podstawowa wiedza o teorii Davidovitsa o wylewaniu kamieni (poparta zapisem ze Steli Głodu – przypis tłumacza) wyraźnie sugeruje, że to same kamieniołomy w Gizie (bo niby gdzie indziej?) zapewniały wapienne kruszywo dla odlewania bloków piramid. W rzeczywistości takie nietknięte skamieliny istnieją w obfitości w wapieniu kamieniołomów Gizy. Od tego czasu naukowcy w Instytucie Geopolimerów zdołali z sukcesem wytworzyć i odlać ponownie związany wapień.


Ponieważ (oczywiście) zakazane jest usuwanie jakiegokolwiek materiału ze stanowiska prawdziwych piramid do testowania, więc dla celów testu naukowcy wybrali miękki materiał zawierający duży procent skamieniałych muszli z kamieniołomu we Francji by upewnić się, że materiał geologiczny użyty w eksperymencie był bardzo podobny do tego jaki się znajduje w kamieniołomach na płaskowyżu Gizy w Egipcie. Celem testu było zademonstrowanie, że tego typu miękki materiał wapienny rzeczywiście jest idealny do reaglomeracji. Następnie naukowcy rozpuścili materiał z wodą, potem zmieszali błotnisty wapień i jego skamieniałe muszle z glinką kaolinową i podstawowym spoiwem eopolimerowym. Wapienne błoto zostało następnie umieszczone w formie w kształcie piramidy. Ponownie związany (reaglomerowany) wapień który stworzyli, związany reakcją geochemiczną stwardniał następnie w odporny geopolimerowy blok wapienia (fig.85, 86) który okazał się być o wiele twardszy niż oryginalny materiał startowy dokładnie tak przewidzieli, że to nastąpi.


Bardzo znamienne jest, że cały proces miał efekt wzmacniania bardziej miękkiego oryginalnego kamienia czyniąc go w ten sposób bardziej odpornym na rzeczy takie jak pogoda, skażenie, kwaśny deszcz czy wahania temperatury i wszystkie te rzeczy które generalnie po prostu niszczą twój megalityczny monument.


Obrazek
Fig. 85

Obrazek
Fig.86

Ponieważ (naturalnie) Instytut nie został autoryzowany by pobrać oryginalny materiał z kamieniołomów płaskowyżu Gizy nie byli w stanie użyć dokładnej formuły opisywanej w starożytnym egipskim tekście. Francuski wapień którego użyto w testach jest bardzo podobny do tego w Gizie ale nie do końca ponieważ nie zawiera reaktywnej glinki i ekipa była zmuszona by nieco jej dodać. Niemniej finałowy rezultat był bardzo podobny w konsystencji do tego co znaleziono w Egipcie zarówno chemicznie jak i geologicznie. Według Davidovitsa rezultat z egipską formułą jest również nieco inny ponieważ wymaga ona większych bloków dla lepszej spoistości i nie jest ona szczególnie dobra dla mniejszych przedmiotów. Jednakże, nawet z lekką zmianą formuły w wyniku różnicy w materiałach te przełomowe testy jasno zademonstrowały nam, że taki proces jest całkiem możliwy i, że jedynym prawdziwym kluczem do całkowitego sukcesu procedury od początku leży w użyciu odpowiednich surowców.


Podczas specjalnego program telewizyjnego w 1991 roku zatytułowanego “Ta stara piramida” (‘This Old Pyramid’), Prof. Davidovits miał okazję by zademonstrować swoją przełomową teorię w działaniu, jak również pokazać unikalne własności wapienia z Gizy (zawartość glinek wiążących – przypis tłumacza) które jeszcze bardziej wspierają jego pomysł. W prezentacji kawał wapienia wzięty z pobliskiego Gizie kamieniołomu został bardzo łatwo rozpuszczony w wodzie w ciągu 24 godzin pozostawiając glinkę i inne składniki delikatnie oddzielone od siebie nawzajem (wystarczyło je potem wymieszać i dodać kolejne składniki ze steli przed ponownym odlaniem – przypis tłumacza).
Demonstracja ta pokazała, że istniejące w wapieniu skamieliny w naturalny sposób pozostały nietknięte ponieważ nawet nie było konieczne miażdżenie kamienia podczas procesu wytwarzania bloków ponieważ w przeciwieństwie do innych wapieni materiał z kamieniołomu w Gizie po prostu sam się rozpada w wodzie.


Jak już wspomniałem wcześniej całą zasługę trzeba tu przypisać dla Prof. Josepha Davidovitsa z Instytutu Geopolimerów (i jego ekipy) za jego przełomowe badanie tego procesu i mocno polecam przeczytanie jego pracy w tym przedmiocie.


To z całą pewnością może w znaczący sposób pomóc w wytłumaczeniu w jaki sposób te starożytne masy kamienia zostały zbudowane ale wciąż pozostajemy z pytaniem: Przez kogo i w jakim celu?


(Oczywiście ta metoda wyjaśnia jak skonstruowano bloki wapienne piramid ale nie tłumaczy precyzji z jaką obrobiono „nierozpuszczalne” granitowe elementy w piramidach a także wielu świątyniach i grobowcach oraz bloki andezytu w Peru. Do tego metoda ta świadczy o stopniu logistycznego rozmachu tych przedsięwzięć oraz głębokiej wiedzy i doświadczenia z zakresu chemii organicznej jaka musiała być udziałem starożytnych budowniczych zarówno w Ameryce Południowej i Środkowej jak i w Egipcie – przypis tłumacza.)



Tłumaczył: Redimix dla ©davidicke.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 03 cze 2013, 10:55 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 03 cze 2013, 18:35 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Ciekawe, ciekawe.

Nie darmo wyraz "chemia" pochodzi od miasta w Egipcie zwanego Khem, często cały Egipt był nazywany Khem... Powoli nieco hermetycznej wiedzy kapłanów egipskich wyciekło i powoli przez Arabię dotarło do Europy, gdzie nastąpił ponowny jej komercyjny rozkwit. Cóż oni mogli wiedzieć tak w całości, ci kapłani? Takie zmiękczanie skał i/lub beton to pewnie tak by się dziwili jak my regipsem.

Również retorta, współczesny symbol chemii pochodzi "od arabów", pewnie oni byli jedynie uczniami Egipcjan, bądź złodziejami wiedzy. Retorta umożliwiała destylację!
Obrazek

http://pl.wikipedia.org/wiki/Retorta_(laboratorium)

Destylacja to też skoncentrowany alkohol etylowy - i tutaj dochodzimy do irlandzkich klasztorów gdzie już bardzo dawno w mało zbadanym okresie ok. 7 w. n.e. nauczono się go destylować zapewne z pomocą tej samej egipskiej wiedzy. Powstała Uisce Baha "Iszke baha" po polsku czytając, (woda życia). Anglicy nie mogąc wypowiedzieć tej zbyt miękko brzmiącej nazwy pokaleczyli ją na swoje i powstała nazwa Whisky... (w tym fragmencie nie jestem pewny dat i tego czy w Irlandii pojawiła się destylacja od Arabów, ale jest to bardzo prawdopodobne, niewiele wiadomo o tych wiekach. Nazir w Robin Hoodzie skądś się wziął, nawet jeśli to jest fikcja literacka, może wziął ze sobą retortę...) Woda życia - sensowna jak na tamte czasy nazwa dla poważnego odkażacza ran i sprzętów do podstawowych operacji.

Lubię tak poszukiwać korzeni prostych rzeczy, wiele się można nauczyć. Choćby tego jak zawiłymi drogami chodzi historia odkryć i jak czasem prosty przypadek potrafi zmienić przyszłość i losy narodów. Np. przepici "wodą życia" :D Słowianie za komuny jak i teraz.

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2013, 20:39 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 11 lip 2013, 18:27
Posty: 33
Podstawą zaprawy wapiennej jest wapno, świeżo gaszone wapno i bardzo drobny i czysty piasek rzeczny oraz wodę.
Wapno otrzymuje się wypalając skałę wapienną, co uwalnia z niej dwutlenek węgla i wodę.
Zaprawa wiąże poprzez łączenie wody, a następnie przez wchłaniane dwutlenku węgla z powietrza wytwarzając krzemiany i węglany wapnia, czyli to z czego w większości zbudowane są skały osadowe.
Podobnie jest z cementem, tyle ze tu mamy do czynienia z większa ilością składników(glinki, klinkier), schemat jest jednak ten sam.
Niestety zaprawa wapienna jest krucha, ze względu na nieodpowiednia strukturę nasiąkliwość i porowatość Egipcjanie mogli znać i ulepszyć taką technologię. Dodatkowo czytałem na kilku stronach kreacjonistycznych, ze udało się laboratoryjnie otrzymać węgiel, który podobno tworzy się miliony lat.
phpBB [video]
( Dr. Gentry) Oraz doprowadzać do fosylizacji, czyli skamienienia żołędzie i gałęzie w zwykłym wiadrze z wodą i jakimiś minerałami. Gdyby udało im się otrzymać coś w postaci kostek zaprawy wapiennej, a następnie poddawać je skamienieniu przy pomocy roztworów mogli by budować sztuczne skały stanowiące niezłą zagwozdkę dla geologów.


Trochę rozwinę.

Krok 1 - podstawowe materiały i definicje współczesne
Spoiwo geologiczne (lepiszcze, materiał zespalający) – substancja zgromadzona pomiędzy okruchami ziarn skały, powodująca związanie składników a tym samym przejście postaci luźnej (sypkiej) w zwięzłą. Przykładowo w wyniku pojawienia się lepiszcza między ziarnami piasku tworzy się piaskowiec.
Spoiwo w zależności od składu chemicznego może być m.in.:
wapniste – składnikiem budującym jest kalcyt,
żelaziste – składnikami budującymi są tlenki i wodorotlenki żelaza (np. limonit, goethyt),
krzemionkowe – składnikiem budującym jest krzemionka,
ilaste – składnikiem budującym są różne minerały ilaste np. kaolinit,

margliste – składnikami budującymi są kalcyt i minerały ilaste,
dolomityczne – składnikiem budującym jest dolomit,
barytowe – składnikiem budującym jest baryt.
mieszane

Budowlane spoiwa hydrauliczne

Wapno hydrauliczne spoiwo hydrauliczne o barwie szarej lub żółtawej otrzymywane przez wypalenie w temperaturze od 900 do 1100 °C margli lub wapieni marglistych zawierających od 6 do 20% domieszek gliniastych lub wapieni krzemiankowych, zgaszenie ich na sucho (czyli dodanie niewielkiej ilości wody) i zmielenie.
Zaprawy z wapna hydraulicznego mają niską wytrzymałość mechaniczną, przez to nie należą do często używanych spoiw. Niemniej stosuje się je do zapraw murarskich, do murów fundamentowych, do tynków narażonych na zawilgocenie, do betonów o niewielkiej wytrzymałości i do farb wapiennych.
Z uwagi na wytrzymałość zaprawy na ściskanie po 28 dniach rozróżnia się po trzy klasy wapna hydraulicznego i wapna hydraulicznego naturalnego.

Proces wiązania i twardnienia wapna zachodzi w wyniku następujących procesów:
przez krystalizację zaprawy tracącej wodę. Utrata wody następuje poprzez parowanie wody lub wsiąkanie wody do murowanych, tynkowanych lub malowanych ścian. Utrata wody jest główny sposobem wiązania zaprawy wapiennej. W zaprawie wapiennej z rozpuszczonego w wodzie wodorotlenku wapnia wydzielają się kryształki wodzianu wapna Ca(OH)2·2H2O, lub kryształki uwodnionego wodorotlenku wapniowego. Podczas krystalizacji, kryształki wodzianu i wodorotlenku zrastają się ze sobą, z kryształkami zaprawy i ziarnami piaski, tworząc sztuczny kamień. Procesy krystalizacji są odwracalne, co wykorzystywane jest do uplastyczniania częściowo zaschniętej zaprawy, umożliwia też przechowywanie zaprawy przez długi czas.
przez karbonatyzację, czyli łączenie się z dwutlenkiem węgla, woda w reakcji odgrywa rolę katalizatora, po wyschnięciu zaprawy proces ten zachodzi znacznie wolniej. Proces jest reakcją chemiczną
Ca(OH)2 + nH2O + CO2 = CaCO3 + (n+1)H2O
W wyniku karbonizacji zaprawa nieodwracalnie twardnieje, proces twardnienia jest powolny i obejmuje zazwyczaj niewielką część wapna zawartego w zaprawie (w strefie powierzchniowej proces przebiega najszybciej, natomiast wiązanie CO2 z atmosfery przez głębsze strefy zaprawy może trwać nawet latami).
przez tworzenie się krzemianów wapnia. Wapno wiąże w wyniku reakcji chemicznej z dwutlenkiem krzemu SiO2, który jest głównym składnikiem piasku. Reakcja ta może zachodzić tylko w temperaturze powyżej + 100 °C i w obecności wody. Wodorotlenek wapniowy łączy się z kwarcem: 2Ca(OH)2 + SiO2 = 2CaO·SiO2·2H2O. Ten ostatni sposób twardnienia zachodzi przy produkcji cegły wapienno-paskowej i betonów komórkowych.


Cement – to hydrauliczne spoiwo mineralne, otrzymywane przez wypalenie na klinkier i zmielenie surowców mineralnych (margiel lub wapień i glina) w piecu cementowym. Stosowany jest do przygotowywania zapraw cementowych, cementowo-wapiennych i betonów. W zależności od składu klinkieru, sposobu produkcji, cementy dzielimy na:
• cement portlandzki,
• cement hutniczy,
• cement glinowy,
• cement pucolanowy,
• cement żużlowy.
oraz cementy specjalne np. cement kwasoodporny (otrzymywany z piasku kwarcowego z aktywną domieszką krzemionkową) – obecnie nie stosowany.
Natomiast ze względu na sposób i szybkość wiązania wyróżniamy:
• cement ekspansywny,
• cement szybkotwardniejący,
• cement tamponażowy .
Są także inne spoiwa, które w swojej nazwie mają słowo cement – spoiwa powietrzne:
• cement anhydrytowy (nazywany cementem Keena),
• spoiwo magnezjowe nazywane cementem Sorela .
oraz wapno hydrauliczne, które należy do spoiw hydraulicznych i bywa nazywane cementem romańskim. Jednak proces produkcji i skład chemiczny tych materiałów różni się od pozostałych cementów.
Cement portlandzki – najczęściej stosowany, szary, sypki materiał, otrzymywany ze zmielenia klinkieru z gipsem i dodatkami hydraulicznymi. Wynalezienie cementu portlandzkiego przypisywane jest Anglikowi Josephowi Aspenowi (Joseph Aspen), który w 1824 uzyskał patent na jego wyrób. Nazwa pochodzi od koloru otrzymanego cementu, który przypominał wynalazcy kolor skał w Portland.
Klinkier cementowy otrzymuje się przez wypalenie w temperaturze +1450°C mieszaniny zmielonych surowców zawierających wapień i glinokrzemiany. Podstawowe składniki klinkieru to:
• Alit krzemian trójwapniowy (50–65% masy klinkieru) – 3CaO•SiO2
• Belit krzemian dwuwapniowy (ok. 20% masy klinkieru) – 2CaO•SiO2
• Bromwnmilleryt czterowapniowy związek tlenku glinu i tlenku żelaza (ok. 10% masy klinkieru) – 4CaO•Al2O3•Fe2O3
• Glinian trójwapniowy (ok. 10% masy klinkieru) – 3CaO•Al2O3
• inne związki glinu, wapnia, magnezu oraz gips.
W procesie wiązania powstają związki, które ulegając krystalizacji tworzą zwartą, twardą masę. Sam proces wiązania to reakcje chemiczne, z których dwie, najważniejsze to:
3CaO•SiO2 + 4,5H2O → CaO•SiO2•2,5H2O oraz 3CaO•Al2 O3 + 12H2O = 3CaO•Al2 O3•12H2 O
Produkowane cementy różnią się między sobą klasami, tj. wytrzymałością mechaniczną określaną na normowych próbkach oraz tempem przyrostu wytrzymałości w czasie (N – normalnie twardniejące, R – szybkotwardniejące).

Liczba określająca klasę cementu informuje o minimalnej wytrzymałości normowej zaprawy na ściskanie, wyrażonej w MPa po 28 dniach wiązania.
Do grupy cementów portlandzkich należy także cement portlandzki biały, otrzymywany z czystych (bez domieszek związków żelaza) surowców oraz cement murarski i cement portlandzki szybkotwardniejący.
Cement hutniczy – otrzymywany jest z klinkieru portlandzkiego, kamienia gipsowego i żużla wielkopiecowego. Cement ten jest bardziej odporny na działanie siarczanów niż cement portlandzki. Ma wolniejszy niż cement portlandzki przyrost wytrzymałości w czasie. Stosuje się go w budownictwie związanym z ochroną środowiska.
Wyróżniamy:
1. cement hutniczy 35 – zawiera klinkier z dodatkiem 35% żużla
2. cement hutniczy 35/80 – zawiera klinkier z dodatkiem 35-80% żużla
3. cement hutniczy 85 – zawiera klinkier z dodatkiem 85% żużla

Cement glinowy – otrzymywany przez zmielenie boksytu z wapieniem, stopienie i ponowne zmielenie mieszanki. Cechuje go szybki przyrost wytrzymałości w pierwszych dniach po użyciu, podwyższona odporność na działanie wyższych temperatur. Z uwagi na znaczne (wyższe niż dla cementu portlandzkiego) ciepło hydratacji (wydzielanie ciepła podczas reakcji wiązania) można stosować go podczas betonowania zimą (przy temperaturze do – 10oC) bez specjalnych zabezpieczeń.

Cement żużlowy – ma właściwości i zastosowanie podobne do cementu hutniczego. Do grupy cementów żużlowych należą:
• cement żużlowy bezklinkierowy – produkowany przez zmielenie żużli wielkopiecowych z dodatkiem gipsu, anhydrytu, wypalonego w temperaturze ok. 900°C dolomitu oraz wapna hydratyzowanego. Cement żużlowy ma ciemnozielony kolor.
• cement żużlowo-gipsowy – produkowany przez zmielenie żużli wielkopiecowych, gipsu oraz klinkieru portlandzkiego. Odznacza się większą odpornością na działanie siarczanów i wód kwaśnych. Nie wolno stosować go do betonów zbrojonych (żelbetu), ponieważ powoduje korozję stali.


W powyższych opisach współczesnych materiałów na czerwono zaznaczyłem powiązane z tematem reakcje i składniki występujące w opisie doświadczenia. Dodatkowo podkreśliłem te potwierdzające założenie doświadczenia. Z potwierdzonych naukowo i powszechnie stosowanych opisów wynika, że możliwe jest wyprodukowanie sztucznej skały, która po zmieleniu i zmieszaniu z wodą twardnieje tym są właśnie szeroko stosowane przez nas kleje, cementy i gipsy, z tym, że widzimy je już zmielone.
Cytuj:
Podczas krystalizacji, kryształki wodzianu i wodorotlenku zrastają się ze sobą, z kryształkami zaprawy i ziarnami piaski, tworząc sztuczny kamień. Procesy krystalizacji są odwracalne, co wykorzystywane jest do uplastyczniania częściowo zaschniętej zaprawy, umożliwia też przechowywanie zaprawy przez długi czas.
Tym samym musiała być owa skała z której Egipcjanie robili swój "kamień" z tym, że technologia była mniej przemysłowa. Załączony wyżej film
dr, Gentrego i opisywane w nim procesy może tłumaczyć dlaczego Egipcjanie mogli oszczędzić sobie części przemysłowej złożonej z prażenia i mielenia. Została ona w większości wykonana przez naturę.
Godne uwagi są zwłaszcza procesy wymywania i sortowania osadów, które dziwnym trafem są właśnie zaznaczonymi wyżej składnikami cementów. Pamiętać należy że w czasach Egipcjan owa naturalna "zaprawa" była o kilka tysięcy lat młodsza, a więc łatwiejsza do uplastycznienia. Być może wystarczyło tylko skruszyć wierzchnią warstwę by dostać się do jeszcze miękkiego środka. Albo trochę pokombinować...

Krok 2 od mułu do cegły
Pomysł robienia kamieni mógł pochodzić od produkcji cegły mułowej.
Obrazek
Jest to materiał znany w Egipcie od dawna. Otrzymywana jest z gliny, iłu lub mułu wymieszanego z trawą lub słomą, ukształtowanego najczęściej w prostopadłościan i wysuszonego na słońcu. Cegła tak otrzymana jest tania, ale brak jej odporności na opady deszczu i wilgoć. W suchym, pustynnym klimacie sprawdza się dobrze. Zapewnia stosunkowo niską i stałą temperaturę wnętrza. Gliny dostarcza rzeka, podobnie jak słomy trzcinowej. Trzeba tylko znaleźć odpowiedni rodzaj gliny, wymieszać z wodą i słomą. Resztę zrobi słońce. Tu otwiera się wachlarz możliwości eksperymentowania z różnymi rodzajami gliny, stosowania najrozmaitszych dodatków. Do popularnych należą będące w zasięgu ręki chłopa: nawóz zwierzęcy, siano, liście i piasek. W dalszym ciągu jest to jednak prymitywna cegła, której twardość i wytrzymałość jest ograniczona. Tu otwiera się też możliwość kombinowania z innymi materiałami, takimi jak kamień, jego okruchy i pył kamienny. Oraz z różnymi proporcjami tych składników. Być może pierwszy "kamień" umieszał jakiś chłop lub kamieniarz. W takim wypadku technologia musiała być szybko capnięta przez elitę, która wybita chłopom z głowy ładne jasne cegiełki. To takie ludzkie...

Krok 3 od cegły do kamieni
CDN...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sty 2014, 14:30 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
Przy takich tekstach zawsze żałuję, że mamy słowo przeciwko słowu, a żadnej konstruktywnej dyskusji między obiema stronami nie ma i pewnie nie będzie.
Podam tylko taki przykład:
Autor pisze "Egiptolodzy od dawna twierdzili, że nie istnieją żadne starożytne zapisy które opisują jak zbudowano piramidy".
Egiptolodzy: istnieją relacje opisujące dokładnie proces budowania piramid (w tym ilustracje tego procesu prezentujące robotników obrabiających i ciągnących kamienie).

Dwa: w mojej opinii ilustracje prezentujące wynik eksperymentu z wapieniem francuskim pokazują konsystencję kamienia różną od kamienia, który faktycznie jest użyty w piramidach - ten widziałam na własne oczy i porównując go z powyższą fotografią mogę ocenić, że jednak nie jest to to samo.

Pokrewna sprawa, sporna kwestia wieku piramid:
Niedawno rozmawiałam z pewnym egiptologiem (poważnym polskim profesorem archeologii), który opowiadał, że w Wielkiej Piramidzie, w jej wyższych partiach od wewnętrznej strony na pewnym bloku kamienia istnieje specyficzny "podpis" budowniczych, który daje badaczom podstawę do datowania piramidy właśnie na okres panowania Cheopsa: dwaj robotnicy wyryli w ułożonym bloku swoje imiona oraz informację, jakby datę, kiedy pracowali przy budowie tejże piramidy. Ma to wskazywać jednoznacznie na ten właśnie okres. Nie znałam wcześniej tego faktu.

Jak to się ma do możliwości, że piramidy mają co najmniej osiem tysięcy lat?

Sama osobiście, na podstawie wszystkiego co wiem na ten temat, mam przeczucie, że piramidy nie pochodzą z trzeciego tysiąclecia pne, lecz są dużo starsze. Byłam zresztą w środku i uważam, że ostatnie, czym one mogłyby być to właśnie grobowce. Ale archeologiem nie jestem i często prosty argument, jak ten przytoczony powyżej, daje mi dużo do myślenia. Na temat całości zjawiska jakim są piramidy egipski oraz historia interpretacji ich powstania i przeznaczenia.

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sty 2014, 21:05 
Offline
Admin junior
Admin junior
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 paź 2011, 22:49
Posty: 542
Lokalizacja: Temple of NOD
Bonadea pisze:
Dwa: w mojej opinii ilustracje prezentujące wynik eksperymentu z wapieniem francuskim pokazują konsystencję kamienia różną od kamienia, który faktycznie jest użyty w piramidach - ten widziałam na własne oczy i porównując go z powyższą fotografią mogę ocenić, że jednak nie jest to to samo.


Eksperyment miał pokazać możliwość przeprowadzenia procesu i udowodnił.
Egiptolodzy uciekli się do zignorowania tematu i utrudniania eksperymentów
w każdy możliwy sposób całkowicie unikając dyskusji by nie wyszło na jaw,
że ich autorytet zbudowano na piasku, ignorancji, niewiedzy i kłamstwach.

Bonadea pisze:
Przy takich tekstach zawsze żałuję, że mamy słowo przeciwko słowu, a żadnej konstruktywnej dyskusji między obiema stronami nie ma i pewnie nie będzie.


Jak wyżej inżynierowie są więcej niż chętni do dyskusji i eksperymentów,
to egiptolodzy nigdy nie podejmą dialogu ponieważ standardem w archeologii
jest unikanie trudnych pytań, ignorowanie faktów i często fałszerstwa.
Jeśli inżynier jest w stanie w pięć minut udowodnić, że promowane od 200
lat teorie na których wiele osób zbudowało majątki i autorytety to zwykła
bzdura to na uczciwy dialog ze strony egiptologów nie ma co liczyć.
Pozostaje im jedynie chowanie głowy w piasek.

Bonadea pisze:
Egiptolodzy: istnieją relacje opisujące dokładnie proces budowania piramid (w tym ilustracje tego procesu prezentujące robotników obrabiających i ciągnących kamienie).


Tak, a te relacje to pochodzące z dużo późniejszego okresu przypuszczenia
samych Egipcjan i rzymskich historyków a gdy przyszło do udowodnienia
rzeczy w praktyce nic z tego nie wyszło. Egiptolodzy wybrali sobie relacje
które im pasowały odrzucając relację ze Steli Głodu standardowo nazywając
to co im nie pasuje fałszerstwem.

Kolejnym przykładem archeocymbała jest słynny utytułowany itd. egiptolog
Dr. Zahi Hawass który stwierdził, że granitowe sarkofagi o doskonałych
kątach prostych wycięto za pomocą kamiennych pięściaków bo znaleziono
jeden, prymitywny sarkofag obrobiony tą metodą co miało udowodnić, że
tej metody użyto również w tych doskonalych geometrycznie i gładkich
jak lustro starszych wersjach sarkofagów. Oczywiście miedzianymi dłutami.

W przygotowaniu mamy artykuły inżyniera Chrisa Dunna który wiedzą praktyczną
z zakresu budownictwa i obróbki kamieni po prostu dokumentnie zgnoił większość
teorii egiptologów którzy którzy nie mają żadnego praktycznego doświadczenia
i wiedzy z zakresu technik budowlanych i mechanicznej obróbki kamienia.
Czego przykładem jest np. 'do precyzyjnej obróbki granitu używano miedzianych
dłut bo znaleźliśmy parę takich w jednej warstwie razem z obrobionymi blokami'
co inżynier (praktyk) porównał do próby skrawania aluminium za pomocą masła.

Logika wskazuje na to, że do twardych bloków sarkofagów oraz granitowej okładziny
używano obróbki mechanicznej a bloki wapienne odlewano metodą opisaną na Steli.
Do dziś w budownictwie łączy się metody proste z zaawansowanymi.

Bonadea pisze:
Pokrewna sprawa, sporna kwestia wieku piramid:
Niedawno rozmawiałam z pewnym egiptologiem (poważnym polskim profesorem archeologii), który opowiadał, że w Wielkiej Piramidzie, w jej wyższych partiach od wewnętrznej strony na pewnym bloku kamienia istnieje specyficzny "podpis" budowniczych, który daje badaczom podstawę do datowania piramidy właśnie na okres panowania Cheopsa: dwaj robotnicy wyryli w ułożonym bloku swoje imiona oraz informację, jakby datę, kiedy pracowali przy budowie tejże piramidy. Ma to wskazywać jednoznacznie na ten właśnie okres. Nie znałam wcześniej tego faktu.

Jak to się ma do możliwości, że piramidy mają co najmniej osiem tysięcy lat?


Tak to się ma , że mogę wyryć swój podpis z datą z 2014 na bunkrze z 1914 roku dla żartu
a tysiąc lat później z braku innej dokumentacji będzie to uznane za dowód, że zbudowano go 100 lat później w 2014 (przykład uproszczony). Tak samo robili władcy podpisując się na monumentach zbudowanych przed ich urodzeniem jako na swoich własnych.
Zaś podpisy zwłaszcza z wnętrza piramidy są znanym fałszerstwem samych
"egiptologów' którzy w desperacji podrobili hieroglify w Wielkiej Piramidzie.
Szanowany profesor nie wspomniał, że to fałszerstwo szanowanych kolegów po fachu.
Robotnicy co umieli czytać i pisać w czasach gdy ta wiedza była zastrzeżona dla kapłanów
a podobna nieautoryzowana twórczość w świętych miejscach karano śmiercią...

W gronie poważnych i szanowanych jest też Dr. Zahi Hawass, to żaden argument.


Idąc tokiem 'logicznego' rozumowania profesora graficiarze zbudowali pół polski
bo przecież wszędzie są widoczne ich hieroglify.

Cała chronologia piramid jest postawiona na głowie - najdoskonalsze piramidy są uznawane
za najmłodsze a prymitywne schodkowe i inne niedoskonałe naśladownictwa za najstarsze.
Piramidy dowodzą jednoznacznie stopniowego regresu i zaniku wiedzy i umiejętności oraz
cywilizacji a nie ewolucji ku najdoskonalszym budowlom. Będzie o tym w kolejnych tłumaczeniach.

Egiptolodzy traktują 200-letnie teorie kanonicznie nie dopuszczając do siebie
żadnych wątpliwości, świeżego spojrzenia czy elementarnej logiki. Tak jak
odkrywca Machu Picchu (w praktyce złodziej i ignorant, wódz ekspedycji jemu
podobnych) ignorują oni dowody jakie mają przed oczyma, on tak też zignorował
wszystko co mówili mu o dawnych metodach budowlanych potomkowie Inków
ponieważ jemu się tak wydawało i uznał to za mity. Za prawdę uznano dużo
póżniejsze przypuszczenia na temat indiańskiej kamieniarki jakie wymyślili sobie
uczeni z zerowym doświadczeniem budowlanym a relacje Indian za ich urojenia.

Artykuł ma za zadanie ukazać konieczność podejścia interdyscyplinarnego
oraz co najważniejsze praktycznego i inżynierskiego w każdej dziedzinie nauki.
Najdobitniej problem rozpasania hamujących rozwój wiedzy teoretyków
pokazuje siedząca w czarnej dziurze astrofizyka która ratuje swój autorytet
ignorując elektryczny model kosmosu stworzony przez inżynierów plazmy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 5 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group