Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 05 kwie 2020, 4:42

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 82 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 12 lip 2010, 12:03 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Proponuje w tym wątku zamieszczać wszystkie informacje o działalności polskich polityków. która może osłabiać demokrację, bezpieczeństwo Polski, ograniczać swobody obywatelskie itd itp ... Oczywiście opcja polityczna nie ma znaczenia. Zobaczymy co się nazbiera po jakimś czasie. Naszym cenzusem z jednej strony będzie właśnie nowa sytuacja polityczna po wyborach prezydenckich. Podsumowanie można zrobić przykładowo przed wyborami parlamentarnymi.
Jako pierwszą informację proponuję:

ZAKULISOWE GRY RZĄDU WS. ENERGETYKI

Premier Donald Tusk zlikwidował zespół ds. bezpieczeństwa energetycznego, a wicepremier Waldemar Pawlak chce unieważnienia rządowej strategii dla gazownictwa z 2007 roku, która miała obowiązywać do momentu uniezależnienia Polski od dostaw gazu z Rosji.

O likwidacji zespołu ds. bezpieczeństwa energetycznego poinformował portal gazeta.pl. Nie wiadomo, kiedy i dlaczego został on zlikwidowany - tym bardziej, że polityka bezpieczeństwa energetycznego i zagraniczna polityka energetyczna ma być priorytetem polskiej prezydencji w Unii Europejskiej w 2011 r. Mówił o tym wielokrotnie m.in. Mikołaj Dowgilwewicz, pełnomocnik rządu ds. polskiej prezydencji w UE.

Zespół ds. bezpieczeństwa energetycznego został powołany w lutym 2008 r. Jego pierwsze posiedzenie było relacjonowane przez media – dotyczyło m.in. bezpieczeństa dostaw gazu ziemnego do Polski oraz problemu handlu emisjami CO2. Zespołem kierował premier Donald Tusk, a w jego skład weszli prezes Rady Ministrów, minister gospodarki oraz ministrowie: spraw wewnętrznych i administracji, spraw zagranicznych, finansów, skarbu państwa, infrastruktury, środowiska oraz sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych.

Teraz okazało się, ze nieoczekiwanie zespół został zlikwidowany. Kiedy i dlaczego – nie wiadomo. Jako zamiennik powołano do życia międzyresortowy zespół ds. realizacji polityki energetycznej Polski do 2030 r. Tyle tylko, że kieruje nim minister gospodarki Waldemar Pawlak, a w jego skład weszli m.in. ministrowie rolnictwa oraz nauki i szkolnictwa wyższego. Nie ma natomiast żadnego przedstawiciela służb specjalnych.

Okazuje się również, że Waldemar Pawlak chce unieważnić rządową strategię dla gazownictwa z 2007 r., która miała obowiązywać do czasu zapewnienia Polsce dostaw gazu spoza Rosji.

Gorącym zwolennikiem bezpieczeństwa energetycznego był prezydent Lech Kaczyński. Rada Bezpieczeństwa Narodowego po konflikcie gazowym Rosji z Ukrainą w 2006 r. opowiedziała się za budową gazoportu, aby zapewnić dostawy gazu do Polski z nowych źródeł. Z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego w 2007 r. w Krakowie w sprawie korytarza energetycznego zorganizowano szczyt prezydentów Polski, Ukrainy, Litwy, Gruzji i Azerbejdżanu. Kolejne szczyty odbyły się w Wilnie, Kijowie i Baku, a inicjatywa zyskała poparcie innych państw Europy, Komisji Europejskiej oraz USA.

Teraz – jak się okazało – bezpieczeństwo energetyczne Polski zeszło na dalszy plan, czego przykładem jest rezygnacja premiera Donalda Tuska z kierowania zespołem, który się tym bezpieczeństwem zajmował.

(dk, niezalezna.pl, gazeta.pl, wp.pl)

http://niezalezna.pl/article/show/id/36481



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 12 lip 2010, 12:03 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 13 lip 2010, 14:09 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Palikot jest potrzebny w jednym celu. Stosowana jest tu zapewne taktyka Berlusconiego, która opisuje Umberto Eco w zbiorze jego tekstów RAKIEM - GORĄCA WOJNA I POPULIZM MEDIÓW. Przytaczając liczne przykłady udowadnia, że za każdym razem kiedy Berlusconi chce przeforsować korzystną dla niego a niekoniecznie dla państwa ustawę, premier Włoch wywołuje mały skandal. A to obrazi niemieckich turystów, a to opowie sprośny żart, a to seksistowska uwaga. Media, które są zresztą w rękach Silvio jak również i te opozycyjne rozpisują sie o bezczelności Berlusconiego na pierwszych stronach. Natomiast gdzieś w głębi gazety na 7 stronie przykładowo jest krótka wzmianka o przegłosowanej ustawie, korzystnej dla premiera Włoch... Może coś takiego ma teraz miejsce tylko Tusk bardziej zawierzył w umiejętności wywoływanie skandali Palikotowi ...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lip 2010, 14:24 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Bardzo wyśrodkowana i ciekawa wypowiedź:

Rolą opozycji w każdym demokratycznym państwie jest patrzeć władzy na ręce. U nas może to wyglądać niestety nieco inaczej.

Katastrofa smoleńska, powódź, fatalny stan polskiej armii. Recenzowaniem działań rządu w tych obszarach powinny zajmować się Prawo i Sprawiedliwość oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej. Platforma Obywatelska zastawiła jednak sprytną pułapkę na kolegów z opozycyjnych ław.

Zdaniem polityków PO, zmiana wizerunkowa Jarosława Kaczyńskiego okaże się prawdziwa tylko wtedy, jeżeli odstąpi on od dążenia do uzyskania szczegółowych wyjaśnień w sprawie polsko-rosyjskiego śledztwa, dotyczącego tragedii w Smoleńsku. Opozycja nie ma również prawa krytykować zaniedbań rządu w innych kwestiach. Każde odmienne postępowanie zostanie uznane za szkodnictwo oraz powód do zmarginalizowania PiS-u w najbliższych wyborach.

Takie stawianie sprawy przez obóz rządzący to nie żadna zgoda, lecz szantaż. Platforma powinna zatem zamienić swój aktualny postulat spokoju na 500 dni merytorycznego, a nie propagandowego oceniania posunięć premiera i prezydenta. Nie ma przecież demokracji bez sporu.

Sytuacja, w której opozycję ma dyskwalifikować krytyka wobec poczynań rządu nie należy do normalnych i może stanowić poważne zagrożenie dla kondycji naszego państwa. Zostawmy więc Bogu, co boskie, a cesarzowi, co cesarskie. PO i PSL niech rządzą. PiS z SLD wystawiają noty.

http://neteor.blogspot.com/2010/07/zgoda-knebluje.html

_________________
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.William S. Borroughs



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 lip 2010, 11:30 
Palikot on zagraża nam wszytkim na jego blogu jest ogromna demoralizacja. wystarczy poczytać komentarze. Jezu normalnie szok.

osobiscie zgłosiłem sprawę o Gróźb karalne "zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego i wypatroszymy" to powiedział Palikot zgłosiłem to do prokuratury bo przegioł i to strasznie. teraz sprawa została przekazana do prokuratury. fakt ze zglosilem to elektronicznie.



Na górę
   
 
 
Post: 16 lip 2010, 13:37 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Komorowski w trzy lata przyznał sobie 83 tys. zł nagród

Zbigniew Kozak z PiS chce od rządu wyjaśnień ws. wynagrodzeń byłego marszałka sejmu Bronisława Komorowskiego. Z informacji tvp.info wynika, że w ciągu niespełna trzech lat Komorowski dostał 83 tysiące złotych nagród. Przyznawało mu je prezydium sejmu, czyli on sam i jego zastępcy.

Jak podaje tvp.info Zbigniew Kozak wysłał już dwie interpelacje do premiera z prośbą o wyjaśnienia na temat zarobków marszałka. Obie wstrzymało prezydium sejmu. Teraz zapowiada trzecią.

Wg posła PiS z oświadczeń majątkowych byłego marszałka wynika, że w każdym roku otrzymywał inne wynagrodzenie. Portal tvp.info zwrócił się do kancelarii sejmu z pytaniem, co wchodziło w skład tych wynagrodzeń. Z odpowiedzi wynika, że różnią się one, bo marszałek dostawał nagrody. Przyznawało mu je formalnie prezydium sejmu, czyli w praktyce on sam. Nagrody znacznie zwiększyły wynagrodzenia marszałka, który rocznie zarabia około 200 tysięcy złotych.


Zdaniem posła Kozaka sytuacja ta pokazuje obłudę Bronisława Komorowskiego. - Były marszałek promował się w mediach, odbierając nam skromną podwyżkę ryczałtu na funkcjonowanie biur poselskich. Tymczasem sam przyznawał sobie wysokie nagrody - mówi tvp.info.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Komorowski-przyznal-sobie-83-tys.-zl-nagrod,wid,12482803,wiadomosc.html?ticaid=1a886&_ticrsn=3

inna sprawa:

Śledztwo w sprawie Kamińskiego do uzupełnienia

Prokurator referujący sprawę wydał postanowienie o uzupełnieniu śledztwa przeciwko b. szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariuszowi Kamińskiemu - poinformował p.o. prokurator okręgowy w Rzeszowie Bogdan Gunia.

- Decyzja ta podyktowana jest koniecznością wykonania dodatkowych czynności procesowych. O sposobie zakończenia sprawy Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie poinformuje w stosownym terminie - powiedział prokurator Gunia.

Poprzedni prokurator okręgowy w Rzeszowie Robert Kiliański, na trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, przekazał mediom informację, że śledztwo zostało już zakończone, a akt oskarżenia trafi do sądu w lipcu. Kiliański kilka dni później podał się do dymisji.

Jak ujawniła "Rzeczpospolita", zamknięcia śledztwa dokonano wbrew praktyce i zasadom, Kiliański nie był bowiem prokuratorem prowadzącym śledztwo, lecz jednym z jego szefów.

Prokuratura zarzuca Kamińskiemu nadużycie uprawnień, kierowanie nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA dotyczącymi wręczenia łapówki osobom powołującym się na wpływy w resorcie rolnictwa i funkcjonariuszom publicznym oraz kierowanie podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty.
PAP

http://www.rp.pl/artykul/2,509634_Sledztwo_w_sprawie_Kaminskiego_do_uzupelnienia.html

Dziwna sprawa Kamińskiego

Grażyna Zawadka , Józef Matusz 15-07-2010, ostatnia aktualizacja 15-07-2010 01:10
Śledztwo przeciw byłemu szefowi CBA zakończył nie prokurator, który je prowadził, lecz jego przełożony - ujawnia "Rz"
Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie prowadzi postępowanie przeciwko Mariuszowi Kamińskiemu, byłemu szefowi CBA, za akcję w resorcie rolnictwa. Trwa trzy lata, ale ostatnio znów zrobiło się o sprawie głośno.

1 lipca, trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, ówczesny szef tej prokuratury Robert Kiliański ogłosił, że w lipcu do sądu trafi akt oskarżenia przeciwko Kamińskiemu i jego zastępcom.

„Rz” ustaliła, że wbrew praktyce i zasadom obowiązującym w prokuraturze śledztwo zamknął nie prokurator, który je prowadził, ale jeden z jego szefów. Jak wyglądały kulisy?

Referentem sprawy jest Bogdan Olewiński, który 25 czerwca poszedł na urlop. Jak wynika z informacji „Rz”, wcześniej poinformował Kiliańskiego, że zakończył śledztwo w sprawie akcji CBA. Mieli ustalić, że po 23 lipca, gdy wróci z urlopu, wyda postanowienie o zakończeniu postępowania i skieruje do sądu akt oskarżenia.

Tymczasem śledztwo zostało zamknięte już 30 czerwca. „Rz” ustaliła, że kiedy Olewiński wypoczywał w Bułgarii, Kiliański zmienił zdanie i postanowił zamknąć sprawę. Miał o to poprosić swojego zastępcę Jana Łyszczka. To jego podpis widnieje pod decyzją o zakończeniu postępowania. Łyszczek 30 czerw-ca złożył dymisję z funkcji.

1 lipca Kiliański na stronie internetowej prokuratury zamieścił informację, że były szef CBA i jego zastępcy w lipcu zostaną oskarżeni.

Skąd ten pośpiech? Rzecznik prokuratury w Rzeszowie Mariola Zarzyka-Rzucidło: – Nie wiem, czy było to uzgodnione z referentem sprawy. Ale zastępca prokuratora ma prawo podjąć decyzję o zakończeniu śledztwa. Czynności procesowe zostały zakończone, nie było podstaw,by je dłużej prowadzić – tłumaczy.

Polityków opozycji komunikat Kiliańskiego oburzył. A w Prokuraturze Generalnej zapadła decyzja o jego zdymisjonowaniu. Jednak on sam zrezygnował ze stanowiska. „Rz” nie udało się z nim skontaktować. Telefonu nie odbiera też Olewiński.

Prokuratorzy, z którymi rozmawiała „Rz”, są zbulwersowani. – Zasadą jest, że śledztwo zamyka gospodarz. Jeśli robi to przełożony pod jego nieobecność i bez uzgodnienia z nim, jest to wyraz braku szacunku dla podwładnych. Poza tym sugeruje to uwikłanie prokuratury w polityczne działania – twierdzi nasz rozmówca z Prokuratury Generalnej. – Karygodna była zapowiedź skierowania aktu oskarżenia, bo prokuratura mówi tylko o tym, co zrobiła, a nie co zrobi. Jeśli wykorzystano referenta, to podwójny skandal.

Rzeszowscy śledczy dziwią się, dlaczego Kiliański przyspieszył zamknięcie śledztwa. – Sprawił, że nasza prokuratura postrzegana jest jako najbardziej polityczna w kraju – mówi młody prokurator.

Posłanka PiS Beata Kempa, wiceszefowa Komisji Sprawiedliwości: – To sytuacja niebywała. PO chełpiła się, jak niezależni będą prokuratorzy, a jest zupełnie inaczej.

– Gospodarzem śledztwa, a jednocześnie odpowiedzialnym za nie jest prokurator prowadzący – zaznacza poseł Ryszard Kalisz (Lewica), szef Komisji Sprawiedliwości. – Przypadki, kiedy zwierzchnik ingeruje w zakończenie śledztwa, powinny być wyjątkowe. Taką sytuację uważam za złą i budującą zły obraz prokuratury, która musi być wolna od jakichkolwiek wpływów.

Co na to PO? – Zgodnie z ustawą o prokuraturze prokurator nadrzędny ma prawo do podjęcia decyzji np. o zamknięciu śledztwa. Jednak żeby ocenić ten konkretny przypadek, musiałbym mieć więcej danych – mówi poseł Platformy Wojciech Wilk, wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Sprawiedliwości.

http://www.rp.pl/artykul/2,508809_Dziwna_sprawa_Kaminskiego_.html

_________________
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.William S. Borroughs



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 lip 2010, 8:14 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Pinokio Tusk i pogorzelcy z Kamienia Pomorskiego
Proszę powodzian o daleko idącą ostrożność w przyjmowaniu na wiarę tego co Tusk mówi, że zrobi. On tylko mówi.
Donald Tusk zapewnił, że będzie pełna pomoc dla osób, które przeżyły pożar hotelu w Kamieniu Pomorskim.Premier powiedział, że rząd przeznaczy około 4 milionów złotych na pomoc. Decyzja o przekazaniu z rezerwy celowej środków na odbudowę zostanie podjęta po powrocie premiera do Warszawy.Donald Tusk zaznaczył, że okoliczności tragedii zostaną wyjaśnione.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Premier-zapowiada-pomoc-dla-ofiar-pozaru-w-Kamieniu-Pomorskim-1936954.html
Pożar w domu socjalnym w Kamieniu Pomorskim wybuchł po północy 13 kwietnia 2009 roku. Budynek spalił się całkowicie. W pożarze zginęły 23 osoby, w tym 13 dzieci. 54 osoby, które przeżyły, ponad 10 miesięcy czekały na nowe schronienie. Gmina postawiła dwa nowe budynki kosztem 5,5 mln zł, ze środków własnych,przy wsparciu darczyńców oraz Skarbu Państwa. Mieszczą się one przy ul. Orzeszkowej. W jednym mieszka 15 rodzin, w drugim 20.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,109674,title,Rocznica-tragicznego-pozaru-hotelu-socjalnego-w-Kamieniu-Pomorskim,wid,12140635,wiadomosc.html

Źródło: http://palnick.salon24.pl/209455,pinokio-tusk-i-pogorzelcy-z-kamienia-pomorskiego

Platforma idzie na wojnę
Pamiętacie koncepcję „taniego państwa” tak głośno przed laty- gdy była w opozycji- lansowaną przez Platformę Obywatelską?
Ostatnio cisza panowała w tej materii. I nagle słyszymy o raptownym wzlocie oszczędnościowych planów rządu.
Ale nie, nie. Nie chodzi o likwidację czy choćby ograniczenie monstrualnie rozbudowanych gabinetów politycznych czy parków samochodowych.
Rząd PO wypowiada wojnę… wojskowym stołówkom, pralniom i zakładom szewsko-krawieckim.
Rzeczywiście, śmiałość tych reformatorskich planów imponuje. I przywołuje klimaty z „Przygód dobrego wojaka Szwejka”.
http://filemonowicz.blog.onet.pl/

_________________
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.William S. Borroughs



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2010, 10:44 
Platforma inkasując zwycięstwo w II turze wyborów prezydenckich zagarneła tym razem całą władzę. Wypada pogratulować zwycięzcy, że pomimo nowych (tragedia smoleńska, powódż) okolicznosci , mimo wakacji potrafił zmobilizować swój elektorat, aby wygrać. Głównym używanym przez PO straszakiem była obawa o powrót projektu IV RP no i straszliwego Jarosława z jego PiS-em do władzy. Jednak Kaczyński nie czuje się wcale taki przegrany ze zdobytymi 7,5 mln głosów, z 47% poparciem wyborców ( startował z ok. 25%), uczciwie mówiąc, o doskonałym wyniku/rozgrzewce do jesiennych wyborów samorządowych i oczywiscie najważniejszych: wyborów do parlamentu w następnym roku. Wszystko wskazuje na to, że PO poczuło wyrażny oddech PiS-u na własnych plecach. Wygląda na to, że decydujący cios może zadać PO ekonomia, nie będzie już wymówek,że prezydent wetuje konstruktywne ustawy i nic nie można zrobić. PO musi teraz wziązć się do reform, mamy stare obietnice, plus wzdęty balon nowych mających kupić wyborców (Komorowski obiecał nawet studentom 50% zniżkę na przejazdy, mimo, że taki bojkotowany przez niego projekt leży w słynnej zamrażalce sejmowej) . Unia żąda od nas obniżki poziomu zadłużenia, no i reform obcinających wydatki. PO długo dmuchała przeróżne obietnice w swój wyborczy balon, który teraz przy zderzeniu z rzeczywistoscią pewnie pęknie. Wdrażając zas reformy, PO wejdzie w konflikt z wpływowymi grupami interesu i pewnymi segmentami społeczeństwa, które na reformach stracą.

Komorowski został też więżniem lewicy, bez której 1,8 mln wyborców przegrałby wybory z kretesem, widocznie wymachiwanie trumną samobójczyni Blidy przypadło do serca lewicy. Liczy się, że Komorowski otrzymał 85% głosów lewicy z 2007r., zas Kaczyński tylko 15%. Prawdziwe wpływy w PO w społeczeństwie można będzie ocenić dopiero w wyborach parlamentarnych, kiedy SLD odwoła lewicowy elektorat na swoje , własne podwórko. PO przetrwało jednak aferę hazardową, stoczniową i kręconych lodów (posłanka Sawicka) przy przychylnosci głównych mediów, sądownictwa, srodowisk służb specjalnych i przychylnej zagranicy.

Samo hasło „Zgoda buduje”, nie zawiera żadnych energii reformatorskich i nie wróży podjęcia przez PO ambitnych konfliktujących grupy społeczne reform, pachnie raczej duchem tow. Gierka (Pomożecie?),
chyba,że ma ono zwiastować zgodę między Tuskiem a Komorowskim. Chrzanienie sloganów w stylu wczesnego Gierka, wywoływało usmiech rozpoznający powtórkę z rozrywki. Wydaje się, że on chyba mówił zupełnie na serio. I uwierzyli! Pomyslałem, że naprawdę jestesmy chrzescijańskim narodem, zaszło skojarzenie z bogato zdobioną (pustą w srodku!) wydmuszką jajka wielkanocnego. Więc mamy nowego prezydenta! PO może jednak utrącić partie opozycyjne , zabierając z budżetu dotacje dla partii politycznych (np. dla powodzian), sama zasiadając za suto zastawionym stołem (obsady stanowisk w państwie).

Jarosław Kaczyński doswiadczony tragedią smoleńską, wzmocniony współczuciem i sympatią społeczeństwa, liczy chyba na wariant węgierski, w którym po ujawnieniu skrzętnie ukrywanego przez rząd opłakanego stanu zadłużenia państwa, wyborcy wyniesli partię prawicową do władzy. Posiadając teraz niekwestionowaną pozycję w PiS-ie jako lider, który poprowadził do boju, Kaczyński ma też swoich krytyków. Całemu „dworowi” PiS-u zarzuca się brak umiejętnosci (albo odwagi?) zagospodarowania wspaniałego, patriotycznego Ruchu 10 Kwietnia, który po tragedii smoleńskiej samoistnie ukonstytuował się w
obronie Prawdy historyczej i podjął się obrony tłumionych przez media narodowych wartosci. Prawdą jest, że Ruch 10 Kwietnia nie chce być tak po prostu wchłonięty przez jakąkolwiek partię polityczną, chociaż PiS wydaje się być mu najbliższy (ten fenomen jak przez „kalkę” przypomina Tea Party Movement w USA tylko, że tutaj ich naturalnym partnerem jest Partia Republikańska). W obozie tym pozostała odrobina goryczy, że stratedzy PiS-u nie pozwolili o tych jakże ważnych sprawach mówić w trakcie kampani wyborczej, preferując przyjemną „twarz” Kaczyńskiego starając się „zagłaskać” wszystkich w koło jego spokojnym wizerunkiem. I sam Jarosław, ambitny człowiek, którego „odarto” z blizniaczej duszy Lecha, jak zachowana się na dłuższą metę, czy Zemsta zostanie jego narzeczoną, czy też porzuci to pragnienie i powróci do siostry Analizy? Czy PiS, który wykonał już dużo dobrej pracy, będzie w stanie sprawdzić się na następnym zakręcie historii zobaczymy już za rok. Musiałby sprostać nowemu otwarciu społecznemu zaspokoić nowopowstały głód patriotyzmu, tej oddolnej inicjatywie aby zejsć z tą energią do zarządów i rad okręgowych. Pozostaje odwieczne pytanie: czy wrosnięci w stołki lokalni wieloletni działacze, będą na tyle inteligentni i odważni aby ten entuzjazm i energię narodową zagospodarować z pożytkiem dla PiS i dla Polski.

Z drugiej strony obserwatorzy sceny politycznej w Polsce obawiają się, że społeczeństwo „głupieje” , młodzież zalewana jest unijnym rynsztokiem kolorowego i przyjemnego kosmopolityzmu, natomiast w liceach obcina się lekcje historii. Czy młodzi ludzie zaczarowani wizualnymi kreacjami wyższego poziomu życia, wyjadą za chlebem zapominając o twardych wartosciach takich jak Naród (z jego geografią, potrzebą doskonalenia rzeczywistosci odziedziczonej od odchodzącego pokolenia)? Więc co będzie z Polską?, a raczej z tożsamoscią młodych Polaków, czy uderzenie smoleńskie przez głowę wystarczy aby rozjasnił
swiadomosć? Jednym z najlepszych nauczycieli historii, jej kustoszem był sp. Lech Kaczyński a jego dzielnymi adjutantami byli Ci co polecieli upomnieć się o Katyń. Kto ich zastąpi?, Komorowski?a może inni liderzy PO jak Palikot? (mamy wybór: płacz lub smiech).

Loża szyderców PO (Palikot, Niesiołowski, Kutz, nadprofesor Bartoszewski i Lotny-Wajda) zaczyna ponownie pokazywać zęby połyskując chamstwem i wzmagając produkcję „przemysłu pogardy” atakując pamięć s.p. Lecha Kaczyńskiego. Innym zagadnieniem jest czy nowy prezydent nie zacznie budować niezależnego od Tuska centrum, doprowadzając do dekompozycji rządzącego obozu „zawodników”. Pamiętajmy,że władza im pełniejsza, tym szybciej i głębiej deprawuje, pozostaje nam tylko czekać...No i cień Putina, czy premier i prezydent pozostaną w jego lukratywnym cieniu, czy też którys z nich wyjdzie szukać innego „cienia” (cieniasy?).

Według socjologów mamy dwie Polski (A i B), ale jednego prezydenta i jeden rząd (dawniej mielismy jeszcze alternatywę londyńską), czy wszystko się tu zgadza? Na szczęscie za rok nadchodzą wybory do
parlamentu i czy zgoda buduje? Myslę, że najpierw (nie niszcząc wszystkich w koło) trzeba ją zbudować...

Jacek K. M.

http://niepoprawni.pl/blog/1748/prezydent-komorowski-sytuacja-po-wyborach



Na górę
   
 
 
Post: 26 lip 2010, 12:39 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Cytuj:
O Palikocie, Platonie i innych Grekach...

Ot, na co mi przyszło- piszę o Palikocie! W dodatku drugi raz i drugi raz… pozytywnie! No, może nie do końca: pierwszym razem chwaliłem go nieco ironicznie, za ciszę którą potrafił zachować po śmierci Pana Prezydenta. Pozytywnie go to odróżniało na tle przeróżnych piesków. Oczywiście wiedziałem że ów umiar jest odruchem rozumu a nie serca i … właśnie do tego zmierzam.
Janusz Palikot jest mi znany głównie z sentencji:

„Polacy mają swoich świętych, Grecy mieli filozofów”.

Myślę że te słowa dobrze oddają istotę problemu jakim jest on sam. Wiara a rozum, to odwieczny temat dyskusji świętych (i filozofów) chrześcijańskich, ale poseł najwyraźniej nawiązuje bezpośrednio do czasów przedchrześcijańskich- do starożytnej Grecji. Do owych "pawłowych areopagów", dla których Chrystus ze swoim krzyżem są „głupstwem”. Cóż, Grecja jest już dziś mało znana i funkcjonuje w potocznym wyobrażeniu wyłącznie jako ateńska demokracja i właśnie owi filozofowie, choć nawet tu znacznie bardziej Arystoteles niż Platon, czy Plotyn. Sparta, Teby, permanentna rewolucja i wojna, skały Tajgetu (starożytna eugenika), niska pozycja kobiety w społeczeństwie, to wszystko pozostaje w cieniu. Grecja dla nas dzisiaj to przede wszystkim symbol bezwzględnego prymatu rozumu i … nic poza tym.

Ekscesy Palikota są traktowane przez wielu jako uzewnętrznienie przez niego emocji, chamstwa, nienawiści. Niewielu zwraca uwagę , że to się nie trzyma kupy! (by rzec kolokwialnie). Ten człowiek to nie Niesiołowski ze swymi „starganymi nerwami” czy Kutz ze swym nietypowym poziomem inteligencji. Palikot jest spokojny, zrównoważony i inteligentny. W dodatku zupełnie bezkarny, mimo kolejnych „kar” wymierzanych mu przez kolegów z platformy; wie, że nic mu nie grozi.

Powiedzmy sobie wreszcie otwarcie: on nie jest chamem i łajdakiem, on to robi na zimno!

To co robi poseł PO to fragment szerszej strategii wymierzonej w przeciwnika politycznego jakim jest PiS i bracia Kaczyńscy (bracia, bo śmierć Lecha nie przeszkadza Palikotowi go napastować). Strategia ta bazuje na fakcie posiadania przewagi w mediach i wśród establiszmętu (pisowania moja). Polega na zbiorowym opluwaniu przeciwnika ze wszystkich gąb, z pominięciem wszelkich zasad elementarnej przyzwoitości. Właśnie o łamanie owych zasad chodzi najbardziej.

Elektorat PO to w dużej mierze przyzwoici ludzie, którzy z jakiegoś powodu (zupełnie nie wiedzą jakiego) nienawidzą Kaczyńskich. Gdy ich spytać o co im chodzi to powiedzą coś o niskim wzroście, złośliwości i awanturnictwie. Ci ludzie nie poddają swej fobii pod rozwagę, bo gdyby to zrobili, to mogli by dojść do wniosku, że są opętani żarliwą i całkowicie bezinteresowną nienawiścią. Zapewne podświadomie zdają sobie z tego sprawę, więc pielęgnują swoje uczucia jak zdradzany kochanek, który buduje w sobie wyidealizowany obraz kochanki i odwraca wzrok od tego co mogło by ów obraz zburzyć. Pogarda dla przeciwnika daje im samym poczucie wyższości. Właśnie dla nich jest przeznaczony spektakl Palikotów, Kutzów, Niesiołowskich, Bartoszewskich i pomniejszych plujów. Służy on „odczłowieczeniu” ofiary.

Palikot robiący sobie jaja ze zmarłego tragicznie Przemysława Gosiewskiego doskonale wie, że tak nie wolno. Wie też że nie wolno mówić o „odstrzeleniu i wypatroszeniu” Jarosława Kaczyńskiego. Ale mówi to, bo wie że go słuchają, że będą powtarzać i że to pozostanie bezkarne. Tym samym wywoła u maluczkich refleksję że widocznie w stosunku do nich, wyjątkowo tak wolno. Jeśli opluwana ofiara będzie tak nieostrożna, że odda sprawę do sądu to jeszcze lepiej. Sąd potwierdzi w majestacie prawa, że tych ludziwolno tak traktować. Równocześnie w innych przypadkach wyrok będzie odwrotny, a więc pogłębi się oczekiwany efekt „odczłowieczenia”. Jeśli ofiara odpowie pięknym za nadobne- jeszcze lepiej. Wyjątkowa i niespotykana agresja ze strony Kaczyńskiego spotka się z chóralnym potępieniem w mediach i ze strony autorytetów moralnych. To jest przemyślana i robione na zimno strategia PO (no, może z wyjątkiem Niesiołowskiego, który jest chyba wykorzystywany- a może on też udaje?). Myślę że sam Palikot jest w głębi serca w miarę przyzwoitym człowiekiem który chce dobrze, nawet cierpi wyrzuty sumienia, kto wie- może biczuje się po nocach?

Warto zauważyć, że Kaczyński i PiS są przy tym wszystkim opisywani jako „zagrożenie” dla społeczeństwa (demokracji, gospodarki, praworządności i.t.d.). Masowe i bezkarne opluwanie w majestacie prawa przez media, łamanie wszelkich zasad, przy równoczesnym przedstawianiu ofiary jako nienawistnego i nienawidzącego, podstępnego i wszechmocnego wroga, a także jako straszliwe zagrożenie- „co ci przypomina widok znajomy ten”?

Oczywiście- politykę III Rzeszy wobec Żydów w drugiej połowie lat trzydziestych. To specjaliści dr Goebbelsa, doktora filozofii - co warto zaznaczyć, wypracowali ten model walki politycznej. Wiedzieli że mając w ręku wszystkie tuby propagandowe są w stanie zagłuszyć u rodaków wyrzuty sumienia i próby refleksji, oraz wywołać w ich miejsce zbiorową solidarność w opluwaniu i prześladowaniu, a także społeczną satysfakcję z przynależności do wspólnoty „tych lepszych”. Po latach wielu Niemców zastanawiało się jak to było możliwe że ulegli tej presji, że nie zastanawiali się wtedy nad tym czy tak wolno, czy to jest moralnie dopuszczalne. Ano właśnie- nie zastanawiali się – i w tym jest istota problemu.

David Irwing w swej „Wojnie Hitlera” przytacza bardzo ciekawy incydent, na który kładzie specjalny nacisk. Podczas owych długich wieczorów w Wilczym Szańcu, kiedy cierpiący na bezsenność wódz Trzeciej Rzeszy gościł na herbatce i ciastkach swoje sekretarki, lekarza i wybranych gości snując przy nich długie monologi na temat historii, sztuki, filozofii i społeczeństwa, zatrącił kolejny raz o starożytną Grecję. Zachwycał się pięknem klasycznej architektury i sztuki, sławił mądrość filozofów. Po krótkiej przerwie, w której goście nabrali płonnej nadziei, że będą mogli wreszcie iść spać, Adolf Hitler wyznał: „Ja też jestem Grekiem”.



http://lubczasopismo.salon24.pl/lazacylazarz/post/211655,o-palikocie-platonie-i-innych-grekach

_________________
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.William S. Borroughs



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lip 2010, 16:42 
Bankructwo Polski .. czyli gigantyczne oszustwo dokonane na obywatelach Polski :

"Polska padła ofiarą gigantycznego oszustwa. Według oficjalnej
statystyki oraz doniesień zachodnich ośrodków analitycznych dług
publiczny Polski w 2009 roku wyniósł 684 365 mld złotych (wg Eurostatu).
Dane te niewątpliwie pochodzą z polskich ośrodków statystycznych i nie
różnią się znacznie od innych oszacowań publikowanych w Polsce.
Tymczasem teraz pada kwota ponad 3 bilionów złotych, czyli blisko 4,5
razy większa! Co ona oznacza? Oznacza, że Polska zbankrutowała.

Kwotę ponad 3 bilionów długu Polski podał pracownik Narodowego Banku
Polskiego (Janusz Jabłonowski), co zostało odnotowane zaledwie na kilku
stronach internetowych. Nikt ich nie kwestionuje.

wiecej

http://monitorekonomiczny.pl/s17/Artyku%C5%82y/a119/WA%C5%BBNE_Bankructwo_Polski.html

Obniżanie podatków przez podwyższanie czyli jak PO dotrzymuje obietnic:

http://podatki.wp.pl/kat,119234,title,Rzad-nie-wyklucza-podwyzki-podatkow,wid,12506881,wiadomosc.html

:lol: :lol: :lol:

"sfinalizowanie umowy jest perspektywą najbliższych miesięcy"

http://finanse.wp.pl/kat,104122,title,Sikorski-umowa-gazowa-z-Rosja-bedzie-zgodna-z-prawem-UE,wid,12510329,wiadomosc.html

a tymczasem w październiku może zabraknąć gazu.

Poza tym zrobienie takiej umowy to gwarantowana przegrana z
EuRoPolGaz w arbitrażu
i wielo-wielo-wielo miliardowe odszkodowania.
No i jeszcze KE się czepia :) (nawiasem mówiąc rację).

Założenia do budżetu na 2011 rok na pałę


Kilka dni temu rząd zaakceptował założenia do projektu budżetu państwa na 2011 rok. Nie ma mnie w kraju, ale mogę zgadnąć, że dyskusja w mediach skupiła się na tym, czy przyjęte założenia wzrostu są optymistyczne czy konserwatywne, czy uda się ograniczyć deficyt etc. Czyli jak zwykle.

Tymczasem warto zwrócić uwagę, że ten dokument w żaden sposób nie odwołuje się do celów strategicznych kraju, na jego podstawie nie można się zorientować, czy wyzwania stawiane w dokumencie rządowym Polska 2030 zostaną w jakiś sposób ujęte w projekcie budżetu. Nie ma żadnych odwołań do budżetu zadaniowego, który funkcjonuje w Polsce od trzech lat i został wprowadzony z naruszeniem wszelkich możliwych zasad dobrego rządzenia. Nie ma żadnych odniesień do budżetowego planowania średniookresowego, jakby świat poza 2011 rokiem nie istniał (może w Ministerstwie Finansów gdzie powstawały założenia wierzą w prognozy Majów o 2012 roku). Innymi słowy założenia do budżetu na przyszły rok mają taki kształt jak 15 lat temu, tylko że wtedy była w Ministerstwie Finansów dobra praktyka zapraszania ekonomistów na dyskusję o założeniach (tzw. spotkania majowe). Teraz tej praktyki nie ma, wiedzą lepiej, pewno najlepiej.

Mamy typowe silosowe zarządzanie krajem. W Kancelarii Premiera coś tam sobie dłubią przy strategiach, pewno nie wiedzą że w tym czasie w Ministerstwie Gospodarki powstaje kolejna strategia (nie napiszę jaka, niech z ciekawości zadzwonią i sami się dowiedzą), a w Ministerstwie Finansów tworzą kwity tak, jakby minione 15 lat nie przyniosło żadnego postępu w strategicznym zarządzaniu sektorem publicznym. Do tego poziom przejrzystości w finansach publicznych jest najniższy w historii Polski, nie wiadomo jaki jest planowany deficyt budżetu środków unijnych, nie wiadomo jaki jest deficyt w innych częściach sektora publicznego, a ten deficytu to połowa dziury w finansach publicznych.

Dokument został przygotowany w typowy dla Ministerstwa Finansów sposób. Mnóstwo zbędnego tekstu, za to żadnych tabel i wykresów pokazujących jak kształtują się planowane wydatki i dochody w dłuższej perspektywie, z uwzględnieniem zmian w metodologii, z uwzględnieniem zdarzeń jednorazowych. Oczywiście specjaliści od finansów sobie policzą, ale przeciętny Polak nie ma żadnych szans żeby zrozumieć, czy na przykład rośnie czy maleje fiskalizm państwa.

Nie podano też planowanego zatrudnienia w administracji publicznej w 2011 roku, które według moich szacunków w 2009 roku przekroczyło 420,000 osób (w 1990 roku było nieco ponad 150 tysięcy), a tylko w 2009 roku wzrosło o 26,000 etatów.

Jakość założeń przygotowanych przez Ministerstwo Finansów i zaakceptowanych przez rząd oceniam na pałę. Żaden student nie zdałby u mnie egzaminu z finansów publicznych gdyby przedstawił dokument tak niskiej jakości.


http://www.rybinski.eu/?p=1442&lang=pl

Polska na skraju bankructwa

.. czyli kolejny fachowy głos w dyskusji o stanie polskich finansów :

http://www.bibula.com/?p=24868

"Rząd ogranicza kwotę długu do zaległych i niezapłaconych zobowiązań ze
strony instytucji publicznych. Pomija zobowiązania w dłuższym horyzoncie
czasowym. Kryzys w Grecji rozpoczął się właśnie od nadmiernego
ukrywanego długu publicznego

Poprzednio rzadko się zdarzało, aby ważne, lecz niewygodne dla rządu
problemy społeczno-ekonomiczne przebijały się do opinii publicznej.
Informacje były zamiatane pod dywan: przemilczane lub bagatelizowane.
Tym razem w sprawie zadłużenia publicznego Polski jest inaczej. Fakt
istnienia gigantycznego długu publicznego jest dostrzegany oraz szeroko
komentowany przez media krajowe i zagraniczne, a to za sprawą
opracowania naukowego Janusza Jabłonowskiego z departamentu statystyki
NBP oraz Christopha Müllera i Bernda Raffelhüschena z Uniwersytetu we
Fryburgu. Problem jest nadzwyczaj poważny. Oszacowany dług publiczny
stawia Polskę na krawędzi bankructwa."



Na górę
   
 
 
Post: 29 lip 2010, 7:28 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Cytuj:
PO namówi Komorowskiego do wycofania wniosku?

Czy nowy prezydent Bronisław Komorowski wycofa z Trybunału Konstytucyjnego wniosek Lecha Kaczyńskiego o zbadanie zgodności z ustawą zasadniczą ustawy o SKOK-ach? - zastanawia się "Nasz Dziennik". Do takiego kroku mają namawiać Komorowskiego politycy PO.

Prezydent Lech Kaczyński skierował ustawę do TK jesienią ubiegłego roku w trybie kontroli prewencyjnej, czyli przed podpisaniem ustawy. Do dzisiaj Trybunał nie zdążył przystąpić do rozpatrywania wniosku.

Jak podaje "Nasz Dziennik", posłowie PO namawiają Komorowskiego, by wycofał wniosek złożony przez swego poprzednika. Czy wolno mu to zrobić? Konstytucja milczy na ten temat. W doktrynie przyjmuje się, że prezydent jest swobodnym dysponentem wniosku do TK dotyczącego kontroli aktów już obowiązujących, czyli może go wycofać aż do chwili rozprawy przez Trybunałem.

Według gazety, inaczej jest z wnioskiem o kontrolę prewencyjną ustawy. Tu przepisy wykluczają pośrednio możliwość wycofania wniosku przez prezydenta.

Podpisanie przez prezydenta, który powinien stać na straży konstytucji, ustawy mimo istniejących poważnych wątpliwości prawnych powinno być powinno być kwalifikowane jako delikt konstytucyjny, rodzący odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu. Tym bardziej, że wątpliwości zostały już oficjalnie zgłoszone przez jego poprzednika - uważa konstytucjonalista z KUL prof. Dariusz Dudek.

Zwraca też uwagę, że byłoby to obejście 21-dniowego terminu, jaki prezydent ma na podpisane ustawy.


http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,PO-namowi-Komorowskiego-do-wycofania-wniosku,wid,12519334,wiadomosc_prasa.html

_________________
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.William S. Borroughs



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 1:03 
Od pewnego czasu widać panikę na twarzach polityków PO.
20 mld USD z IMF najwyraźniej juz się skończyło i konieczne jest
podnoszenie podatków natychmiast.
Schetyna i Palikot szukają tylko okazji aby wypisać się już z tego
towarzystwa.

http://www.pardon.pl/artykul/12103/koniec_rzadow_po_bliski_dziura_budzetowa_wykonczy_tuska



Na górę
   
 
 
Post: 30 lip 2010, 7:17 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Bou pisze:
Od pewnego czasu widać panikę na twarzach polityków PO.
20 mld USD z IMF najwyraźniej juz się skończyło i konieczne jest
podnoszenie podatków natychmiast.
Schetyna i Palikot szukają tylko okazji aby wypisać się już z tego
towarzystwa.


A dzisiaj już oficjalnie:

Cytuj:
Znamy założenia budżetowe! Maksymalna stawka VAT - 23 proc. Płace zamrożone na 4 lata!
Maksymalny dopuszczalny deficyt budżetowy w przyszłym roku wyniesie 45 mld zł, w 2012 roku 40 mld zł, zaś w 2013 roku 30 mld zł. Od przyszłego roku będą również obowiązywały - przez trzy lata - trzy stawki VAT: 6 proc., 8 proc. i 23 proc. - poinformowało PAP źródło rządowe powołujące się na projekt "Wieloletniego Planu Finansowego Państwa" przygotowanego przez Ministerstwo Finansów.


Całość: http://podatki.wp.pl/kat,9231,title,Znamy-zalozenia-budzetowe-Maksymalna-stawka-VAT-23-proc-Place-zamrozone-na-4-lata,wid,12522899,wiadomosc.html

A ludzie będą dalej bić brawa Palikotowi, który głośno mówi co myślą miliony Polaków. Dlaczego teraz głośno nie powie : Polacy są okradani !!

Cytuj:
Dziwny zakup śmigłowców
MON najpierw wynegocjował obniżkę ceny, a potem kupił sprzęt od tej samej firmy o 75 mln zł drożej
Resort podpisał 8 lipca umowę ze spółką Metalexport-S. Kupi pięć śmigłowców, ale innych, niż pierwotnie planował. Będą kosztować 387,6 mln zł – prawie 75 mln zł więcej, niż wynegocjował w lutym.

Kontrakt przewiduje dostarczenie modeli Mi-17 i Mi-171. Trzy śmigłowce są z 1991 i 1993 r., dostaniemy je po remoncie z tzw. resursem technicznym (możliwością użytkowania) na 20 lat. Dwa będą nowe – z 2009 r.

Luty: 313 mln zł

Przetarg na zakup śmigłowców do Afganistanu MON ogłosił pod koniec 2009 r. Zgłosiły się trzy firmy: MAV Telekom, Bumar i Metalexport-S. Pierwsza proponowała sprzedaż nowych śmigłowców, ale ostatecznie się wycofała. Bumar też nie złożył ostatecznej oferty.

Został tylko jeden oferent – Metalexport-S, spółka z siedzibą w Warszawie, której właścicielem są zagraniczni inwestorzy. Umożliwiło to MON odejście od wymogów przetargu i negocjacje ceny oraz zamówienia z tą firmą. W złożonej ofercie za pięć starych śmigłowców chciała 349,7 mln zł brutto.

Minister Bogdan Klich na konferencji 1 lutego grzmiał, że to za drogo. Po negocjacjach wartość kontraktu udało się obniżyć o 10,5 proc. Pod koniec lutego MON się chwalił, że kupi pięć wyremontowanych śmigłowców z resursem na 20 lat, wyposażonych w pełny pakiet uzbrojenia, za 313 mln zł.

– Cztery z nich wyprodukowano w 1992 r., jeden w 1995 r. – mówił wtedy „Rz“ Janusz Sejmej, rzecznik MON. I wyliczał: – Cztery kosztowały 48,6 mln zł, piąty 56,6 mln zł. Reszta kwoty, czyli 62 mln zł, to cena pakietu logistycznego, m.in. czterech silników oraz zestawów do napraw. Gdy w marcu „Rz“ pytała o datę podpisania umowy, Sejmej zapewniał: – Umowa z firmą Metalexport-S jest w ostatecznej fazie uzgodnień. Jej podpisanie nastąpi do połowy marca.

Ale umowy ostatecznie nie podpisano. Rozmowy z Meta- lexportem-S zostały zerwane. Powód? Jak twierdzili informatorzy „Rz“, prawnicy resortu zablokowali umowę, bo warunki zamówienia nie zgadzały się z parametrami sprzętu, jaki miał być dostarczony. Sejmej dementował te informacje.

Lipiec: 387,6 mln zł

Tymczasem nagle 8 lipca MON podpisał z Metalexportem-S kontrakt. Tylko już na inny sprzęt i wyższą cenę. Dlaczego? Resort obrony milczy, zasłaniając się „poufnością negocjacji“.

Biuro prasowe MON zapewnia, że „wynegocjowana w postępowaniu kwota jest o wiele niższa od zakładanej“. Od której zakładanej – nie precyzuje.

Kierownictwo MON zapewnia „Rz“, że przy wybieraniu dostawcy śmigłowców kierowało się najszybszą możliwością ich dostawy do Afganistanu.

– Wszystkie śmigłowce trafią do naszej armii jeszcze w tym roku, z czego dwa pierwsze jeszcze do końca września – mówi Sejmej. Ale z wyjaśnień Klicha złożonych 7 lipca na posiedzeniu Sejmowej Komisji Obrony Narodowej wynika, że do Afganistanu polecą tylko dwa. Minister ma się ponownie tłumaczyć posłom z tego kontraktu w środę.

– Sprawa budzi wiele wątpliwości – przyznaje Stanisław Wziątek (Lewica), szef komisji.

– Tak duży wzrost wartości kontraktu i ciągłe przekładanie terminu zakupu tych śmigłowców świadczą o skrajnym dyletanctwie kierownictwa MON – uważa Dariusz Seliga (PiS), wiceszef komisji. – Minister Klich lekką ręką przepłaca dziesiątki milionów, ale nie potrafi znaleźć 300 tys. zł na zakup komputerowej wizualizacji Afganistanu do jedynego symulatora, na którym szkolą się bojowo wojskowi piloci śmigłowców.

– Zakup śmigłowców dla żołnierzy w Afganistanie, który miał być priorytetem dla ministra Klicha, pokazuje jego nieudolność i przypomina mi ciągnącą się latami sprawę zakupu samolotów dla VIP – wtóruje im Ludwik Dorn, poseł niezrzeszony.

W MON podkreślają, że zakup śmigłowców przebiegał zgodnie z prawem i był monitorowany przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Żandarmerię Wojskową. Roman Baczyński, prezes Metalexportu-S, nie odbierał wczoraj telefonu.


http://www.rp.pl/artykul/68342,515636_Dziwny_zakup_smiglowcow_.html

_________________
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.William S. Borroughs



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 10:52 
Donald Tusk obiecywał w expose, że rząd będzie "maszerował w kierunku niższych podatków". Na obietnicach się skończyło.

Teraz po trzech latach sprawowania rządów rząd wycofuje się z wcześniejszych założeń - w górę pójdzie VAT. Tusk przekonywał w czwartek członków zarządu Platformy, że podwyżka jest konieczna ze względu na malejące wpływy do budżetu. Rząd liczy na zasilenie budżetu o kilka miliardów złotych rocznie.

Od przyszłego roku będą obowiązywały - przez trzy lata - trzy stawki VAT: 6 proc., 8 proc. i 23 proc. Ponadto Ministerstwo Finansów planuje likwidację odliczenia VAT w przypadku aut "z kratką".

W listopadzie 2007 roku Tusk deklarował, że "naczelną zasadą polityki finansowej jego rządu będzie stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych". "Dotyczy to i musi to dotyczyć wszystkich: i tych mniej zamożnych, i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych" - mówił premier. "Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz, ale chcę, aby był to marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji" - dodał.

Podwyższenie podatków wykluczył także Bronisław Komorowski. W prezydenckiej debacie telewizyjnej z Jarosławem Kaczyńskim pytany, czy podpisałby ustawę podwyższającą podatki ze względu na stan finansów państwa, odpowiedział, że "to najgorsze rozwiązanie". Na temat podwyżki podatku VAT prezydent-elekt jeszcze się nie wypowiadał, bo jest na wakacjach w Budzie Ruskiej.

To nie pierwsza złamana obietnica przez rząd Tuska. Podobnie było z KRUS, który miał być zlikwidowany. Teraz politycy Platformy mówią, że się nie da, bo na to nie pozwala koalicjant. Miało być cięcie stanowisk w administracji, ale w ciągu ostatnich dwóch lat liczba urzędników wzrosła o 40 tysięcy. Politycy zapowiadali też pomoc młodym rodzinom. Tymczasem minister Jacek Rostowski szykuje się do likwidacji becikowego – wylicza serwis RMF FM.
http://niezalezna.pl/article/show/id/37163



Na górę
   
 
 
Post: 30 lip 2010, 12:55 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 paź 2009, 7:48
Posty: 117
Płeć: kobieta
Kolejne posunięcia rzadu:
Planuje się zmniejszenie zasiłku pogrzebowego o połowę (ma to dać miliard), likwidację becikowego, podniesienie składki rentowej z 6 na 10%, a także zwiększenie podatku VAT do 23%.



http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-rzad-chce-obciac-zasilek-pogrzebowy-i-zlikwidowac,nId,290406

_________________
"Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem."
C.G.Jung



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 14:11 
Jak załatać dziurę budżetową? Najlepiej sprzedać rodowe srebra - uznaje rząd. Bo władze chcą sprzedać największy polski bank - PKO BP. Do tego rząd, który za ciężkie pieniądze odzyskał kontrolę nad PZU, znów planuje prywatyzację ubezpieczyciela

http://gospodarka.dziennik.pl/news/artykuly/297643,rzad-pozbedzie-sie-pzu-i-pko.html



Na górę
   
 
 
Post: 01 sie 2010, 8:52 
POLSKIE INTERESY ZAGADKOWEJ SPÓŁKI Z IZRAELA

Od 1991 roku firma Sapiens roku robi interesy w Polsce – dowiedziała się „Gazeta Polska”. Systemy informatyczne spółki Sapiens funkcjonowały w najważniejszych państwowych firmach i instytucjach, m.in. w NBP, PKO BP i Kancelarii Sejmu.

O sprzedającej specjalistyczne systemy komputerowe firmie Sapiens zrobiło się w Polsce głośno po naszych publikacjach dotyczących United International Trust (UIT) – nieznanej szerzej spółki z Antyli Holenderskich, która kupiła majątek stoczni w Gdyni i Szczecinie. Ujawniliśmy wówczas, że Sapiens to podmiot, z którym UIT współpracuje od 20 lat. UIT jest m.in. członkiem zarządu Sapiens International (prawo Antyli Holenderskich zezwala na taką operację), a Gregory Elias z UIT ma prawo reprezentować udziałowców Sapiens. Wspomnieliśmy też – opierając się na oficjalnych dokumentach firmy z Izraela – o wojskowej przeszłości ludzi z kierownictwa Sapiens oraz o tym, że jednym z dyrektorów Emblaze Group (konsorcjum, do którego należy Sapiens), jest Nahum Admoni – były szef Mossadu.

Reakcja była natychmiastowa. Prawnicy Sapiens w nadesłanym do redakcji piśmie stanowczo zaprzeczyli, że ich klienci mają jakikolwiek związek z nabyciem majątku polskich stoczni. Według nich UIT pomaga jedynie Sapiens w działalności na Antylach Holenderskich, a między oboma podmiotami nie ma żadnego bliższego związku.

PKO BP, KRUS, NBP, Okęcie, Sejm…

Niezależnie od tego, kto naprawdę kupił stocznie (rząd, nie wiedzieć czemu, znowu odłożył termin ujawnienia faktycznego inwestora), firma Sapiens – jak dowiedziała się „Gazeta Polska” – miała już kontakt z biznesem w Polsce. Z naszych ustaleń wynika, że izraelski wspólnik nabywcy polskich stoczni funkcjonuje na polskim rynku od 1991 r., a dokładniej: robi interesy z polską spółką, której prezesem jest… Andrzej Feliks Kuroń, młodszy brat Jacka Kuronia. – Zgadza się, z Sapiens współpracujemy od 1991 r. – potwierdza w rozmowie z „GP” Andrzej Kuroń, szef Sapiens-Polska i założonej jeszcze w PRL firmy, noszącej dziś nazwę: System 2000 Przedsiębiorstwo Rozwoju i Innowacji.

Na czym polega ta współpraca? Jak czytamy na stronie internetowej tej drugiej spółki – System 2000 jest od 18 lat „wyłącznym dystrybutorem produktów firmy Sapiens International Corporation NV w Polsce. Specjalizuje się w tworzeniu i wdrażaniu systemów komputerowych, opartych na nowoczesnych generatorach aplikacji Sapiens”. – Jesteśmy firmą polską, mamy ich narzędzie. Nie ma żadnych innych wspólnych interesów – wyjaśnia Kuroń. Zaznacza, że dopatrywanie się sensacji w biznesowej współpracy jego firmy z byłymi wojskowymi z Izraela jest „szukaniem dziury w całym”.

Nie da się jednak ukryć, że przedsiębiorstwa i instytucje, z którymi współpracował System 2000, mają bardzo szczególny charakter. Spółka Kuronia za pomocą narzędzi Sapiens opracowywała systemy m.in. dla Narodowego Banku Polskiego, PKO BP, Kancelarii Sejmu, Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych (KRUS), a także dla PZL Warszawa Okęcie. W PKO BP był to system obsługi centrali banku w zakresie dystrybucji świadectw udziałowych NFI. Jak czytamy na stronie firmy System 2000, obejmował on „utrzymanie centralnej kartoteki uprawnionych do nabycia świadectw (ponad 27 mln pozycji), aktualizowanej na podstawie danych PESEL”, a także codzienne przetwarzanie danych o dystrybucji.

czy w Polsce działa System Mossadu?

A świstak biega na wybory i wciska bezwartościowe karteczki do urny, w której pogrzebano demokrację.

http://newworldorder.com.pl/artykul,2364,POLSKIE-INTERESY-ZAGADKOWEJ-SPOLKI-Z-IZRAELA



Na górę
   
 
 
Post: 01 sie 2010, 13:52 
TVS - Polski już nie ma, jest tylko atrapa!

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 01 sie 2010, 19:51 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lut 2010, 15:04
Posty: 362
Płeć: mężczyzna
Nie chciałem zakładać nowego tematu.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Zapytal-Buzka-czy-jest-pan-Zydem,wid,12528438,wiadomosc.html

Zapytał Buzka: czy jest pan Żydem?

O analogiach między Unią Europejską i Przystankiem Woodstock mówił podczas spotkania w Akademii Sztuk Przepięknych przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek. Jak tłumaczył, "w Europie stawia się na rozmowy, ale zdarzają się także sytuacje nieprzewidziane, podobnie jak na Przystanku Woodstock". Takim nieprzewidzianym incydentem można nazwać zachowanie jednego z uczestników spotkania, który zapytał Buzka: "czy jest pan Żydem?"

Zanim dotarł do namiotu ASP, Jerzy Buzek przespacerował się po woodstockowym polu.

Tak fantastycznie i tak przyjaźnie nie było nigdzie dotąd, nigdzie nie widziałem też takiego spisu zespołów, grup. Pamiętajcie, że przez trzy dni tu jest stolica muzyczna Europy. Przystanek Woodstock jest jak Europa - zaznaczył.

Buzek opowiadał, że w Europie stawia się na rozmowy, negocjacje, ale zdarzają się także sytuacje nieprzewidziane, incydenty. - Tu (na Przystanku Woodstock) też są incydenty. Ktoś tam jakąś budkę rozwali, ktoś przystanek autobusowy, ktoś narozrabia, bo piwa za dużo wypił. Ale to w niczym nie umniejsza rangi, znaczenia Przystanku Woodstock. Sami widzicie, jak tu jest pięknie - mówił.

Spotkanie prowadził dziennikarz Polskiego Radia Krzysztof Grzesiowski, który zapytał m.in., co znaczy zdanie: "Wnikanie masy w fazie gazowej nad poziomem i zwierciadłem cieczy". Jak wyjaśnił Buzek, tak brzmiał "fascynujący temat jego doktoratu, który miał bardzo wiele wspólnego z efektem cieplarnianym, bo tam chodziło o eliminację dwutlenku węgla".

Jerzy Buzek był dotychczas jedynym polskim premierem po 1989 roku, który rządził pełną kadencję. - Ile razy chciał pan to wszystko wziąć i rzucić w cholerę - dopytywał Grzesiowski. - Ani razu. Jak się ma przed sobą wielkie wyzwania to, mimo że się czasami cierpi albo, że nas oskarżają o wszystko albo, że nam nie ufają, to jeśli wierzymy w zadanie, które mamy wykonać, nie wolno nam go przerywać - zaznaczył.

Dodał, że podczas swej kadencji współpracował ze wspaniałymi ludźmi, dlatego wiele rzeczy się udało, w tym przygotowanie Polski do wejścia do UE.

Podczas dwugodzinnego spotkania młodzi ludzie pytali Buzka, m.in. o politykę rolną i kwestię rozszerzenia UE, a także wady Unii Europejskiej.

- Unia dotąd słabo się reprezentowała na zewnątrz, brakowało wspólnej polityki zagranicznej, ale teraz to naprawiamy. W całym świecie będzie 140 ambasad unijnych. Będziemy prowadzili wspólną politykę wobec USA, Rosji, Iranu - podkreślił.

Jako mocne strony UE wymienił choćby budowanie społeczeństwa europejskiego, wspieranie słabszych członków, a przede wszystkim zespołowość. - To jest trochę tak, jak z mistrzostwami świata w RPA. Artystów mieli Argentyńczycy czy Brazylijczycy, ale najlepsze były drużyny europejskie, bo grały zespołowo - powiedział.

Podczas spotkania jeden z uczestników - Oskar z Białegostoku - oskarżył Buzka, że "siał propagandę", mówiąc, że po wejściu Polski do UE zmniejszy się bezrobocie.

- Na przełomie dekady mieliśmy 18% bezrobocia. Dwa lata temu poniżej 10%. Ostatnio wzrosło o 2-3%. Ale tu, w Kostrzynie, gdzie jest strefa ekonomiczna jest tylko 4% bezrobocia. To znaczy, że gdzie indziej jest dużo więcej. Chciałbym, żeby pan podawał dobre dane, prawdziwe. My powinnyśmy pochylić się nad każdym przypadkiem, który jest niekorzystny. Do tego jesteśmy zobowiązani. Ale również jesteśmy zobowiązani do tego, by mówić prawdę o swoim kraju - odpowiedział Buzek.

- Ostanie pytanie, już nie będę krzyczał, tylko proszę odpowiedzieć poważnie: Czy jest pan Żydem - dociekał Oskar. Został za to wygwizdany.

Akademia Sztuk Przepięknych to dla woodstockowiczów szansa na spotkanie ze znanymi osobami z różnych dziedzin. W tym roku odwiedzili ją już: onkolog prof. Alicja Chybicka, felietonista i satyryk Michał Ogórek, aktor Marek Kondrat.

W niedzielę w ASP zagoszczą: radiowiec Marek Niedźwiecki i reżyserzy Marek Piwowski oraz Andrzej Wajda.

XVI Przystanek Woodstock w Kostrzynie nad Odrą (Lubuskie) potrwa do niedzieli.



Też tak reagujecie jak ktoś za granicą Was spyta czy jesteście Polakami?

_________________
"Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sie 2010, 22:38 
Ciekawe czy Jerzy B. miał koszulkę z nadrukiem NWO na plecach... :mrgreen:

Cytuj:
"Wnikanie masy w fazie gazowej nad poziomem i zwierciadłem cieczy". Jak wyjaśnił Buzek, tak brzmiał "fascynujący temat jego doktoratu, który miał bardzo wiele wspólnego z efektem cieplarnianym, bo tam chodziło o eliminację dwutlenku węgla".


Cytuj:
- Unia dotąd słabo się reprezentowała na zewnątrz, brakowało wspólnej polityki zagranicznej, ale teraz to naprawiamy. W całym świecie będzie 140 ambasad unijnych. Będziemy prowadzili wspólną politykę wobec USA, Rosji, Iranu - podkreślił.


Albo miał dobry towar albo jest z UE :lol:
Ja natomiast jeszcze posiadam oznaki Polskości-nie tylko te wynikające z imienia i nazwiska :hi hi:



Na górę
   
 
 
Post: 03 sie 2010, 11:47 
Rząd zajmie się dziś Wieloletnim Planem Finansowym Państwa. Projekt przewiduje m.in. podwyższenie stawki VAT.

Na dzisiejszym posiedzeniu Rada Ministrów ma zatwierdzić czteroletni plan, zgodnie z którym VAT ma być zwiększony o 1 pkt proc. Możliwe będą również kolejne podwyżki podatku, jeżeli sytuacja finansowa państwa uległaby pogorszeniu. Według premiera proponowane zmiany zwiększą dochody państwa o 5 - 5,5 mld zł i uchronią Polskę przed niebezpiecznym poziomem zadłużenia.

Plan finansowy - w podziale na poszczególne lata budżetowe - określa: podstawowe wielkości makroekonomiczne, kierunki polityki fiskalnej, prognozy dochodów oraz wydatków budżetu, kwoty deficytu i potrzeb pożyczkowych budżetu oraz źródła ich sfinansowania, prognozy dochodów i wydatków budżetu środków europejskich, wynik budżetu środków europejskich, skonsolidowaną prognozę bilansu sektora finansów publicznych i kwotę państwowego długu publicznego.

Według rządowego źródła, do którego dotarła PAP, przygotowany przez resort finansów projekt Planu przewiduje oprócz czasowej podwyżki stawek VAT o 1 punkt proc. ujednolicenie stawki na żywność na poziomie 6 proc. Jeżeli rząd zatwierdzi plan w wersji przedstawionej przez MF, od 1 stycznia 2011 r. mielibyśmy trzy stawki VAT: 6 proc., 8 proc., 23 proc.

Plan miałby zawierać także automatyczny mechanizm kolejnego podniesienia VAT (na trzy lata), jeżeli dług publiczny przekroczyłby poziom 55 proc. PKB.


(ks/źródło: pb.pl)
http://niezalezna.pl/article/show/id/37309



Na górę
   
 
 
Post: 03 sie 2010, 21:06 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
A mnie zaniepokoila jedna rzecz, ktora wplynie negatywnie na zdrowie polakow zwiazana z podwyzka vat:

Cytuj:
Do tej pory obowiązywały następujące stawki VAT: 3 procent (żywność nieprzetworzona), 7 procent (m.in. żywność niskoprzetworzona, czasopisma, leki, odzież) i 22 procent (większość produktów i usług). Od przyszłego roku to się zmieni.

Stawka podstawowa, dotychczas 22 procent, wzrośnie do 23 procent. Stawka na żywność nieprzetworzoną (np. warzywa i owoce, mięso, ryby, mąka i kasze) wzrośnie z 3 proc. do 5 proc. Stawka na żywność nisko przetworzoną (pieczywo, oleje jadalne, makarony i kluski, napoje owocowe) spadnie z 7 proc. do 5 proc

http://www.tvn24.pl/-1,1667787,0,1,zywn ... omosc.html

Cos czuje ,ze ten plan pedzi w jedna strone zywnosc nieprzetworzona bedzie drozsza od zywnosci przetworzonej. Czyli taniej bedzie mozna kupic syfiaste chemiczne zarcie, od nieprzetworzonego. Taka polityka jest w wielu krajach , jak widac bedzie takze i w Polsce.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 sie 2010, 9:33 
Rząd po cichu szykuje podwyżkę cen paliw

http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=75206D54-14EB-4A58-8D18-21D352862DEE



Na górę
   
 
 
Post: 04 sie 2010, 10:14 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Albo pensja, albo emerytura
RZĄD CHCE OSZCZĘDZIĆ TAKŻE NA EMERYTACH


Cytuj:
Emeryt, który będzie chciał pracować, straci emeryturę - zapowiada "Dziennik Gazeta Prawna". Według gazety rząd zamierza zlikwidować przepis pozwalający na łączenie pensji za pracę z emeryturą. W ten sposób ZUS miałby zaoszczędzić na wypłatach emerytur. Ale, jak uważają eksperci, budżet wcale nie zyska, bo jeśli emeryci przestaną pracować, wpływy z podatków i składek będą mniejsze.
Rząd szuka oszczędności, gdzie tylko może. Po podwyżce stawek VAT o jeden punkt procentowy, szykuje zmiany w przepisach dotyczących emerytur. Jeśli ubezpieczony nie rozwiąże umowy o pracę po przejściu na emeryturę, nie będzie dostawał świadczeń. - Nasze propozycje mogą zmniejszyć wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych o prawie miliard złotych - mówi "DGP" wiceminister pracy i polityki społecznej Marek Bucior.

Według "DGP" zmiany mają wejść w życie od nowego roku. Rzecz dotyczy około 50 tysięcy pracujących obecnie emerytów.

Krok w tył

Rząd zamierza wrócić do starego rozwiązania, z którego sam zrezygnował półtora roku temu. Do stycznia 2009 obowiązywał bowiem zakaz łączenia wypłaty emerytury z pracą po przekroczeniu wieku emerytalnego. Rząd PO-PSL zmienił to prawo, argumentując, że jest ono barierą do kontynuowania pracy przez osoby w starszym wieku. Teraz resort pracy znów chce wrócić do starych przepisów.

Eksperci ostrzegają jednak, że z szacowanych oszczędności może wyjść niewiele, bo emeryci zamiast umowy o pracę wybiorą jednak emeryturę. A wtedy ZUS będzie musiał nadal wypłacać im świadczenia, tracąc jednocześnie wpływy ze składek i podatków.

Z informacji "DGP" nie wynika, czy zakaz łączenia pracy z wypłatą świadczeń miałby dotyczyć również emerytur mundurowych.

http://www.tvn24.pl/-1,1667871,0,1,albo ... omosc.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sie 2010, 22:59 
Polska na skraju bankructwa finansowego
Nasz Dziennik

Rząd ogranicza kwotę długu do zaległych i niezapłaconych zobowiązań ze strony instytucji publicznych. Pomija zobowiązania w dłuższym horyzoncie czasowym. Kryzys w Grecji rozpoczął się właśnie od nadmiernego ukrywanego długu publicznego

Prof. Artur Śliwiński

Poprzednio rzadko się zdarzało, aby ważne, lecz niewygodne dla rządu problemy społeczno-ekonomiczne przebijały się do opinii publicznej. Informacje były zamiatane pod dywan: przemilczane lub bagatelizowane. Tym razem w sprawie zadłużenia publicznego Polski jest inaczej. Fakt istnienia gigantycznego długu publicznego jest dostrzegany oraz szeroko komentowany przez media krajowe i zagraniczne, a to za sprawą opracowania naukowego Janusza Jabłonowskiego z departamentu statystyki NBP oraz Christopha Müllera i Bernda Raffelhüschena z Uniwersytetu we Fryburgu. Problem jest nadzwyczaj poważny. Oszacowany dług publiczny stawia Polskę na krawędzi bankructwa.

Opracowanie wspomnianych autorów jest całkowicie wiarygodne, chociaż autorzy zastrzegają się, iż jest ono pomyślane jako materiał do dyskusji.

Rozdźwięk między rzeczywistością a obrazem Polski jako "oazą pomyślności", kształtowanym przez rząd Donalda Tuska, międzynarodowe organizacje finansowe oraz większość mediów, nie może pogłębiać się w nieskończoność. Wreszcie nadszedł moment, że wizerunek ten rozsypuje się jak stłuczone lustro. Zadłużenie publiczne (czyli instytucji publicznych - od rządu poczynając, a na samorządach kończąc) wynosi ok. 3 bilionów złotych, co oznacza, że na jedną polską rodzinę przypada 285 tys. złotych. To zaś przy obecnej kondycji materialnej rodzin, praktycznie pozbawionych dochodów kapitałowych, obciążonych utrzymaniem osób bezrobotnych i posiadających niskie oszczędności, jest nie do udźwignięcia. Nie może być pocieszeniem, że podane kwoty są jedynie szacunkami statystycznymi. Za nimi kryją się realne, obecne i przyszłe ciężary finansowe, od których nikt nas nie uwolni.

Ze wspomnianego opracowania wynika, że zadłużenie to ma charakter obciążenia wielopokoleniowego, a więc niejako obecne pokolenie "funduje" następnemu pokoleniu ciężary nie do pozazdroszczenia.

Opracowanie koncentruje się na wydatkach i dochodach o charakterze socjalnym, w tym zwłaszcza systemu emerytalnego i służby zdrowia. W tym głównie zakresie jego autorzy formułują wnioski i postulaty, które powinny zostać uwzględnione w polityce finansowej rządu. Jawne (oficjalnie publikowane) dane o zadłużeniu Polski to tylko wierzchołek góry lodowej. To zadłużenie rzędu 45 proc. PKB, podczas gdy zadłużenie ukryte wynosi aż 183 proc. PKB, czyli czterokrotnie więcej. Przypomnijmy, że na ogół przyjmuje się, iż górny pułap bezpiecznego długu publicznego wynosi ok. 60 proc. PKB (co zostało uwzględnione w Konstytucji RP, która nie zezwala na zaciąganie długu publicznego powyżej 3/5 PKB). Jednak z ekonomicznego punktu widzenia sprawy nie są proste. Taki pułap bezpiecznego zadłużenia budzi poważne wątpliwości, gdy odnosi się do krajów słabych gospodarczo, a ściślej - ubogich w kapitał narodowy. Niektórzy obniżają więc poprzeczkę do 20-30 proc. PKB. Czy gospodarka polska po dwudziestu latach "prywatyzacji" jest bogata w kapitał narodowy, który mógłby posłużyć do zniwelowania (konwersji) części zadłużenia? Na pewno nie. Do tego dochodzą poważne wątpliwości, czy w świetle obecnego kryzysu ekonomicznego pogląd o bezpiecznym 60-procentowym pułapie zadłużenia jest w ogóle do utrzymania. Wiele krajów przekonuje się, jak łatwo wpaść w kryzys finansowy mimo takiego zaworu bezpieczeństwa.

Opracowanie ma jednak pewne mankamenty, związane z przyjętym świadomie założeniem utrzymywania w dłuższej perspektywie obecnych warunków społeczno-gospodarczych i politycznych w Polsce. Założenie to zostało bowiem sformułowane z myślą: "co będzie, jeśli nic się nie zmieni pod tym względem?" (z wyjątkiem "prywatyzacji", bo niby co można później prywatyzować). Dlatego pełni ono znakomicie rolę prognozy ostrzegawczej. Jednak zdrugiej strony nie bierze pod uwagę "pozasocjalnych", a zwłaszcza zewnętrznych uwarunkowań kreacji zadłużenia publicznego. Warto poświęcić im kilka zdań, gdyż nie są to uwarunkowania nasycone optymizmem. Nie należy się temu dziwić, zważywszy na najpotężniejszy w czasach nowożytnych światowy kryzys ekonomiczny.

Chodzi przede wszystkim o zjawisko określane mianem "efektu kuli śniegowej". Polega ono na sprzęgnięciu się trzech czynników: wzrostu zadłużenia publicznego, braku wzrostu gospodarczego oraz wysokich stóp procentowych. Sprzężenie to prowadzi do przyspieszonego (i niejako samoczynnego) wzrostu zadłużenia. Obsługa zadłużenia pochłania wówczas coraz większą część wpływów budżetowych, przypominając tykanie bomby zegarowej. Nawet pobieżny przegląd danych statystycznych pozwala zorientować się, że Polska jest w zasięgu sygnalizowanego "efektu kuli śniegowej".

Ważnym czynnikiem, który należy brać pod uwagę, jest mechanizm kryzysu finansowego. Współczesne kryzysy finansowe (z lat 90. ubiegłego wieku, a także kryzys w Grecji) mają z reguły dwie początkowe fazy: wzrostu zadłużenia publicznego oraz ataku spekulacyjnego ze strony międzynarodowych grup finansowych. Wzrost zadłużenia spełnia rolę farby podkładowej, na którą kładzie się czarny kolor drenażu spowodowanego atakiem spekulacyjnym. Choć jest to kwestia dyskusyjna, atak spekulacyjny na Polskę nie jest obecnie czymś niemożliwym.

Konsekwencje pozorowanej polityki

Określenie "polityka śmieciowa" służy do ukazania fenomenu działania rządów poprzez aktywność pozorowaną, nie dążących do rozwiązywania problemów społecznych i gospodarczych, nie podejmujących merytorycznej dyskusji, lecz nastawionych populistycznie (schlebiających płytkim gustom i skłonnościom elektoratu politycznego). Nie jest to fenomen wyłącznie polski, choć od kilku lat dominujący w polityce rządu w Polsce i w związanych z nim mediach. Chociaż polityce tej przypisuje się czasem głębsze treści liberalne, w praktyce sprowadzają się one do zaniechania poszukiwania i rozwiązywania problemów społeczno-ekonomicznych. Jest to polityka krótkowzroczna i niebezpieczna.

Ważnym elementem tak uprawianej polityki jest brak dialogu społecznego i wypełnianie próżni sieczką propagandową. Autorzy opracowania analizującego dług publiczny sformułowali jednoznaczne oceny i postulaty pod adresem rządu. Co więcej, wskazali na obszary i grupy społeczne, gdzie problemy zadłużenia mają zasadnicze znaczenie (słusznie uznając, że ewentualna lub raczej konieczna reforma musi opierać się na identyfikacji najbardziej wrażliwych obszarów i grup społecznych). Dlatego warto postawić pytanie, jakie były obecne rządowe reakcje na przebicie się informacji o gigantycznym zadłużeniu Polski.

Odpowiedź na to pytanie jest niestety bardzo nieprzyjemna, choć niezaskakująca. Rząd konsekwentnie trzyma się dotychczasowego stylu sprawowania władzy poprzez niepodejmowanie wyzwań. Opracowanie Jabłonowskiego, Müllera i Raffelhüschena stara się "przeoczyć" lub zbagatelizować. Premier nadal mówi o Polsce jako oazie sukcesu, chociaż w świetle tego opracowania jest to oczywisty absurd. Minister finansów, na którym spoczywa obowiązek zarządzania długiem publicznym, się nie wychyla.

Rząd dobrze wie o dramatycznej sytuacji. Już we wrześniu ubiegłego roku ukazał się (przemilczany) raport Pawła Dobrowolskiego z Instytutu Sobieskiego "Wysokość długu publicznego Polski", w którym na uwagę zasługiwały dwa elementy. Pierwszy - iż oficjalnie uznawany dług publiczny w Polsce jest mocno zaniżony wskutek manipulacji statystycznych. Drugi - że dług ten wynosi ok. 220 proc. PKB (czyli o 8 proc. mniej niż według szacunków przedstawionych we wspomnianym wyżej opracowaniu).

Raport Dobrowolskiego skłonił panią poseł Annę Sobecką do interpelacji poselskiej, na którą otrzymała nie tylko wymijającą, lecz wręcz arogancką odpowiedź. W odpowiedzi podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Dominik Radziwiłł stwierdził, że "Przedmiotowy raport zakłada kwalifikowanie do PDP [państwowy dług publiczny - przyp. red.] również przyszłych, w pewnej mierze potencjalnych zobowiązań, które ciążyć będą na budżecie centralnym, w szczególności z tytułu przyszłych wydatków na renty i emerytury, opiekę zdrowotną czy oświatę, a które nie stanowią tytułu dłużnego". Głównym punktem tego wyjaśnienia jest sprzeciw wobec zaliczania do zadłużenia publicznego "przyszłych, w pewnej mierze potencjalnych, zobowiązań". Radziwiłł stwierdził w imieniu Ministerstwa Finansów, że wszystko jest w porządku, gdyż do tego zadłużenia należy wliczyć jedynie zobowiązania bieżące i wymagalne (czyli niewykonane). Dla osób słabo poruszających się w tej materii ta wypowiedź może wydawać się przekonywająca. A więc warto zatrzymać się nad jej sensem. Przytoczone stwierdzenie ogranicza kwotę długu do zaległych i niezapłaconych zobowiązań ze strony rządowej (i pozostałych instytucji publicznych). Pomija zobowiązania w dłuższym horyzoncie czasowym. Zarządzanie długiem publicznym musi koniecznie opierać się na ocenach tych zobowiązań w dalszej perspektywie; musi sięgać po przewidywania dotyczące narastania długu publicznego i jego konsekwencji. W przeciwnym przypadku zarządzanie długiem jest absolutnie niemożliwe. Wychodzi na to, że rząd (lub minister finansów) nie zarządza długiem publicznym Polski (lub czynią to pokątnie, czego raczej nie można traktować poważnie). Jednak w ramach "polityki śmieciowej" wydaje się to całkiem logiczne.

Co to oznacza? Koncentrowanie uwagi na obecnym stanie zadłużenia publicznego i "obcinanie" długu obciążającego następne lata prowadzi do... silnego wzrostu zadłużenia. Czyli przyczynia się do pogłębienia zapaści finansowej państwa. Chodzi o tzw. grzech fiskalizmu polegający na tym, że taka krótkowzroczność powoduje, iż obciążenia budżetowe rosną w latach dobrej koniunktury, zaś pod presją wysokich kosztów są ograniczane w latach dekoniunktury, czyli przebiegają procyklicznie. To zaś tworzy pułapkę zadłużenia, w którą wpada nie tyle rząd, ile całe społeczeństwo. Pośrednio dłużnikiem jest bowiem nie rząd, lecz społeczeństwo.

Dlatego wypada przypomnieć, że obecne standardy zarządzania zadłużeniem publicznym wyraźnie zakładają konieczność ujmowania tego zadłużenia w dłuższym horyzoncie czasowym. Tutaj ograniczę się jedynie do przypomnienia zalecenia MFW i Banku Światowego, iż "głównym celem zarządzania długiem publicznym jest zapewnienie, że potrzeby finansowe rządu i jego zobowiązania płatnicze są spełnione przy najniższych możliwych kosztach w perspektywie średnio- i długoterminowej, zgodnie z zasadą ostrożnego ryzyka". Trzeba wyraźnie podkreślić: "w perspektywie średnio- i długoterminowej", a nie doraźnie.

Manipulacje statystyczne

Radziwiłł w cytowanej odpowiedzi na interpelację poseł Sobeckiej uspokaja, że stosowana przez rząd definicja długu publicznego "jest zbieżna z definicją stosowaną przez Komisję Europejską w ramach procedury nadmiernego deficytu". Definicja - tak, ale metody liczenia - nie.

Metody liczenia zadłużenia publicznego w Polsce zdecydowanie naruszają unijną metodologię oceny długu publicznego, a ponadto są to naruszenia tendencyjne. Unijna metodologia opiera się na metodzie memoriałowej (czyli ewidencji faktycznych zobowiązań), w Polsce zaś przyjęto dla liczenia zadłużenia metodę kasową znacznie zmniejszającą kwotę tych zobowiązań (polegającą na pomijaniu odroczonych w czasie płatności). To zresztą było właśnie zasadniczym punktem sprzeciwu w raporcie Dobrowolskiego, który przypomina, że "realistyczne opisanie pozycji finansowej bardziej skomplikowanych podmiotów wymaga księgowości memoriałowej".

Czy mamy do czynienia w tym przypadku z "kreatywną księgowością"? Raczej z zalegalizowaniem "kreatywnej księgowości" i wykorzystaniem jej do upiększenia rzeczywistości.

W Polsce od dłuższego czasu płyną sygnały o dokonywanych manipulacjach statystycznych. Odpowiedzią rządu na podejrzenia i zarzuty jest odgórne milczenie. Po ujawnieniu tendencyjnego zaniżania długu publicznego Grecji Komisja Europejska (ściślej - Eurostat) zamierza bardziej rygorystycznie przyglądać się rozlicznym manipulacjom statystyczno-księgowym. Jak dotąd rząd Donalda Tuska nic sobie z tego nie robi. A sprawa jest poważna. Bez rzetelnej bazy informacyjnej rząd nie może realizować podstawowych funkcji w zakresie ochrony interesu publicznego. I nie realizuje.

Niepokojące wydaje się również to, że także NBP udzielił wyjaśnień dotyczących opracowania Jabłonowskiego, Müllera i Raffelhüschena w podobnym duchu (chociaż nie ciążą na nim zarzuty manipulacji). W niepodpisanym piśmie z 8 lipca br. czytamy, że ich opracowanie dotyczy "obliczenia potencjalnych zobowiązań, które mogą stanowić obciążenie budżetu w przyszłych okresach" (co jest oczywiste). Ale jednocześnie pada stwierdzenie, że to nic nadzwyczajnego, gdyż "podobne obliczenia przeprowadzone dla innych krajów wykazywały wyższy lub podobny poziom luki stabilności". Czyżby fakt, iż gdzieniegdzie wybuchają pożary, miał posłużyć za usprawiedliwienie zaniechania gaszenia pożaru własnego domu?

Czy to coś zmieni?

Zdaniem uważnych obserwatorów, ujawnienie rzeczywistej skali zadłużenia publicznego Polski powoduje, że obecny rząd jest już skończony. Jeśli się jeszcze trzyma, to wskutek słabej lub opóźnionej reakcji społeczeństwa. Społeczeństwo dało się poznać jako bardzo słabe pod względem wykształcenia i świadomości ekonomicznej. Wielu ludzi uwiodły neoliberalne hasła, w myśl których o sukcesie decydują wyłącznie indywidualne chęci i ambicje, niezależnie od sytuacji społecznej i ekonomicznej kraju. Ci ludzie stali się, choć najczęściej bezwiednie, sojusznikami pasożytów żerujących na majątku publicznym; zagranicznych ikrajowych. Teraz ci ludzie będą płacić za swoją lekkomyślność i brak zrozumienia dobra wspólnego.

Chociaż może być jak w Grecji, w której kryzys rozpoczął się właśnie od nadmiernego (ukrywanego) długu publicznego. Rządy Konstantinosa Karamanlisa (przewodniczącego liberalnej Nowej Demokracji w latach 2004-2009, partii podobnej do Platformy Obywatelskiej) doprowadziły do niewypłacalności w sektorze publicznym, wystawiając Greków na atak spekulacyjny ze strony międzynarodowego kapitału finansowego. Teraz Antonio Samaras (nowy przewodniczący Nowej Demokracji) pierwszy zażądał postawienia odpowiedzialnych za kryzys przed Trybunałem Stanu, oskarżając ich o zdradę narodową.

W kręgach mających dobre rozeznanie w sytuacji społecznej i ekonomicznej Polski zaskoczenia nie widać. Z jednej strony miały one nadzwyczaj łatwe zadanie, gdyż fakty same wskakiwały im do ręki. Wystarczyła elementarna wiedza metodologiczna z zakresu ekonomii i historii gospodarczej, aby uchwycić rzeczywisty stan gospodarki. Ale z drugiej strony stało przed nimi nadzwyczaj trudne zadanie: skruszyć mur milczenia i arogancji rządu oraz mediów. To drugie przychodziło z trudem. Do czasu kiedy sprawy osiągnęły - niestety - skalę katastrofy. Czyli do dzisiaj.

Autor jest profesorem doktorem habilitowanym nauk ekonomicznych, pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Handlu i Finansów Międzynarodowych im. Jana Pawła II w Zielonej Górze, wieloletnim wykładowcą analizy koniunktury gospodarczej na Uniwersytecie Warszawskim

http://www.wicipolskie.org/index.php?op ... &Itemid=56



Na górę
   
 
 
Post: 08 sie 2010, 16:48 
syndrom Mawrodego

Paręnaście lat temu działał w Moskwie oszust nazwiskiem Mawrody. Nie był to żaden wyrafinowany kanciarz, ale zwykły przewalacz kasy pokroju naszego Grobelnego; po prostu obiecał kilkudziesięciu tysiącom Rosjan, że rozmnoży ich oszczędności ponad pojęcie i zbudował klasyczną piramidę finansową, wypłacając pierwszym frajerom nęcąco wysokie odsetki z tego, co dostawał od następnych.

Był za to wyjątkowo bezczelny - gdy już ich obrobił, wcale nie zniknął z kasą, jak dziesiątki podobnych przed nim i po nim; wtedy nie byłoby o czym pisać. Pozostał na miejscu, ogłaszając, że wszystkim wypłaci, co obiecał, jeśli wybiorą go posłem do Dumy. I ci sami ludzie, których dopiero co obrał z oszczędności całego życia, zrobili mu z oddaniem kampanię, która domniemanemu geniuszowi inżynierii finansowej dała immunitet. Dopiero wtedy zabrał on całą kasę w kuferek i nie niepokojony wyjechał.

Oglądałem film, na którym jeszcze rok po tych wydarzeniach ludzie przez niego oszukani wrzeszczeli z przekonaniem do kamer, że Mawrody to wspaniały, kryształowy człowiek, że wyjechał tylko zrobić genialną operację na światowych rynkach, niebawem wróci z workiem kasy i wszystkim, którym to obiecał, odda wszystko z wysokimi odsetkami - a wy będziecie nam wtedy zazdrościć, ha, ha.

Obserwując reakcję nieszczęsnych ofiar uwiedzionych przez Donalda Tuska i jego ekipę mam nieodparte wrażenie obcowania z tym samym "syndromem Mawrodego". Mechanizm jest doskonale psychologom znany i opisany przez nich, a przecież za każdym razem obserwowanie, jak działa, jest pouczające.

Człowiek - to podstawowe prawo ludzkiej psychiki - broni swego dobrego wyobrażenia o sobie. Jeśli fakty mówią, że jest idiotą, to zaprzecza faktom. Jeśli ktoś go oszuka, to może to zauważyć tylko do określonego momentu - ale po przekroczeniu pewnej granicy uruchamia w sobie rozpaczliwą obronę poczucia własnej wartości. Od tej chwili, jak molierowski Orgon, obraża się na każdego, kto usiłuje mu otworzyć oczy, i coraz gorliwiej idealizuje tego właśnie, kto z niego zrobił durnia.

Tknięty tym syndromem osobnik wścieka się, bluzga wszystkim, którzy usiłują mu przemówić do rozumu, odrzuca najoczywistsze argument, słowem, ze wszystkich sił nie przyjmuje prawdy do wiadomości - bo prawda, musiałby to sam przed sobą przyznać, jest taka, że okazał się naiwnym głupkiem.

Nie mam wątpliwości, że Tuskowi w jego uwodzeniu mas obrazowanszcziny i młodych leszczyków, aspirujących do bycia "wykształconymi, lepiej sytuowanymi i z wielkich miast", udało się już z sukcesem wspomnianą granicę przekroczyć. To znaczy, że będą go teraz bronić fanatycznie i demonstracyjnie wielbić, choćby im nawet publicznie pokazał język i powiedział, że są bandą frajerów, których wystrychnął na dudka i wydukał na strychu. A tego przecież nigdy publicznie nie przyzna.

Komisja hazardowa - przecież to kpina w żywe oczy z jakiejkolwiek przyzwoitości. Wbrew oczywistym faktom, wbrew zdrowemu rozsądkowi, bez cienia zażenowania zaklepano sprawę, większością głosów uznając kłamstwo za prawdę. Nawet im się nie chciało wysilić na jakąkolwiek kanciarską finezję. Po co?

Media tzw. publiczne - skończyły się bajki o "odpolitycznianiu", skończyło się kokietowanie twórców i producentów (a kimże oni niby, żeby się dzielić takim łupem?), podzielili se jak pizzę - dwa kawałki dla PO, dwa dla SLD, jeden dla PSL.

No i numer najlepszy - wielka reforma finansów publicznych. Tu już narodowy uwodziciel zachował się z taką otwartością, że nie wiem, co by mógł bardziej - chyba po prostu narobić zakochanym masom na głowy. W pewnym sensie zresztą tak właśnie zrobił. Trzy lata powtarzał o tych wielkich zmianach, jakich Polska potrzebuje, trzy lata zaprzysięgał się, że władza mu potrzebna tylko dla reform, że płonie żądzą reformowania, tylko Kaczyński mu nie pozwala, że musi mieć prezydenturę, żeby reformować, żeby "przeprowadzić wielkie, ważne, potrzebne państwu" zmiany.

A teraz wystarczyły trzy tygodnie - i de kwas. Zmiany? Jakie znowu zmiany? Posztukujemy budżet trochę tu, trochę tam, i aby do wyborów, żadnych zmian nie trzeba, kto wam takie głupoty opowiadał o jakichś zmianach? Reformy? Będą, oczywiście, reformy. Cała rewolucja październikowa. Każdy, kto ma odrobinę rozumu wie, że nie może być żadnych reform bez uprzedniego uzdrowienia finansów publicznych - ale na tych z rozumem rząd nie liczy.

I proszę zobaczyć ten tłum lemingów. Afera hazardowa? Nie było żadnej afery, a zresztą każda władza ma swoje afery. Media? Media są odpolityczniane, bo wywalają pisowców, brawo. Podatki? Ależ co to niby za podwyżka, raptem jeden procent, parę groszy, nikt na tym nie straci. Wytresowane przez media ofiary tuskowszcziny wierzą żarliwie we wszystko. Nawet w to, że jednoprocentowa podwyżka VAT to właśnie obiecane przez Tuska podatki "3 razy 15".

Nie wspomnę już o "śledztwie" smoleńskim, na okoliczność którego Putin przeczołgał naszych pożal się Boże przywódców w tę i nazad pod dywanem, a oni się cieszą, bo, zdaje się, wiedzą, że to i tak dla ich wizerunku lepsze, niż gdyby ujawniono prawdę.

Nie wspomnę też o kompletnej degrengoladzie armii, bo to akurat wydaje mi się jednym z zamierzonych sukcesów rządu, obok reform oświatowych pani minister Hall. Tak, jak pani minister Hall, forsując rozdawanie dyplomów analfabetom przyszłościowo rozmnaża najwierniejszy elektorat swojej partii, tak pan minister Klich "profesjonalizując" wojsko przyszłościowo likwiduje zagrożenie tej bandy oszustów i nieudaczników ewentualnym puczem wojskowych - bo jak nie ma wojska, to nie może być puczu.

To oczywiście nie oznacza, że gdy już Tusk zrujnuje Polskę do cna i przyjdzie czas go odstawić, nie zrobi tego właśnie wojsko. Tylko nie będzie to już wojsko polskie, nawet z nazwy.

Ciężko mi się po wakacyjnym odpoczynku brać za komentowanie wydarzeń politycznych, bo nie szkoliłem się na psychiatrę. A tu by trzeba właśnie kogoś takiego.

Rafał A. Ziemkiewicz

http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/3-x-15--1-czyli-syndrom-mawrodego,1515589



Na górę
   
 
 
Post: 10 sie 2010, 8:40 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 02 cze 2010, 12:21
Posty: 17
Politycy w Polsce od dawna starają się zniszczyć kraj działając na zlecenie międzynarodowych grup bandyckich. Grupy te dają im pieniądze, wykształcenie i pełne poparcie międzynarodowe. Dlaczego tak wielu dzisiejszych polityków czy ekonomistów studiowało na zagranicznych uczelniach w czasach PRL-u, gdy przeciętny człowiek nie mógł nawet pomarzyc o tak kosztownych studiach. Służby specjalne w czasach PRL-u wiedziały, ze komunizm upadnie. Dlatego trzeba było sie przygotować i pod pozorem opozycji przejąć władzę w kraju. Dziś tak wielu działaczy Solidarności mówi, ze Solidarność poszła inną drogą niz na początku chciano, a w Związku władzę przejęli inni. Ale pierwsze symptomy potrzeby zmiany systemu były dużo wczesniejsze. Już w 68 roku, gdy wystawiono spektakl Dziady szumnie rozgrzmiały brawa ludzi. Ale jako pierwsi brawa bili funkcjonariusze SB. Dziś społeczeństwo popada w zachwyt oglądając brednie w TVN z faktami na czele. Ale i ta stacja została założona przez byłe SB. Dzisiaj oni rzadzą krajem pod przebraniem liberałów. Należy zaznaczyć, że we współczesnej polityce nie ma idei i ideologii, są interesy. Idei można się uczyć jedynie na uczelniach, ale nie maja one żadnego przełożenia na rzeczywistość. Nigdy zresztą nie będa miały. Taj jak pisał to Henry Pająk to jest kolejny rozbiór Polski. Jeszcze utrzymują ją przy życiu i utrzymywać będą dopóty, dopóki będzie można czerpać z niej zyski. Wybaczcie ale ja osobiście nie widzę szaans dla naszego kraju. Siatka jest zbyt gęsta i naszpikowana strażnikami. Jedyną nadzieją - co może zabrzmieć śmiesznie może być trzecia wojna światowa, której to teorii jestem wielkim zwolennikiem. Może ona pozwoliłaby na "wyczyszczenie" terenu. Przecież wojna nie zawsze musi toczyć się tak jakby chcieli tego Illuminati. Pożyjemy zobaczymy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sie 2010, 17:21 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 21:44
Posty: 582
Podczas gdy cięcia socjalne czy emerytalne idą pełną parą a podatki rosną, Biuro Ochrony Rządu kupi 14 nowych opancerzonych aut marki Audi. Zapłaci za nie ponad 5 mln złotych.
Na wyposarzeniu tych komfortowych aut są między innymi sterowane elektrycznie, wentylowane i podgrzewane kanapy, czterostrefowa klimatyzacja z filtrem przeciwpyłowym, schładzany schowek na napoje oraz systemem multimedialnym z DVD i TV, który umożliwia oglądanie filmów i słuchanie muzyki przez 12 głośników.

Samochody mają być zakupione do obsługi polskiej prezydencji w Unii Europejskiej, jednak nie zapadła jeszcze decyzja, dla kogo będą przeznaczone po prezydencji.

http://cia.bzzz.net/bor_zakupi_auta_za_5_mln_zlotych



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sie 2010, 10:09 
Gdyby odpowiedni zapis w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej pozwalał na utworzenie stanowiska V-ce Prezydenta Polski ----- to nie doszłoby do mordu pod Smoleńskiem.

Był styczeń 2010 roku, kiedy w artykule ,,Polska w okowach mafii” pisałem:

,,Cel organizacji: uśmiercić emerytów, rencistów, zlikwidować służbę zdrowia, stocznie, zamknąć IPN, ocenzurować internet, zwiększyć bezrobocie, podnieść podatki, powoływać nasze komisje śledcze, wytruć tych którzy coś wiedzą, winnych afer uhonorować, zapanować nad Polskim Narodem, wygrać wybory i ogłosić się prezydentem wszystkich Polaków”.
i dalej:

,,W normalnym, demokratycznym kraju rząd PO po takich wyczynach przestałby istnieć, musiałby się podać do dymisji - chyba pora obudzić się z marazmu, bo mafia rozwali państwo od środka, -- a jeszcze trochę, i zdementuje się cały Naród”.

napisałem jeszcze:

,,Ten proces niszczenia polskiej państwowości trwa nieprzerwanie od 1989 roku. Wtedy to w Polsce dokonały się jakby dwie transformacje. Jawna która przekształciła struktury państwa komunistów w instytucje demokracji parlamentarnej, i ta ukryta, która służyła elitom komunistycznym. Milowymi krokami zbliżają się wybory prezydenckie, czy w natłoku tej medialnej, wieloletniej, antypolskiej ,,szczekaniny” w której to mafia ma na celu skołowacenie i doszczętne wypranie mózgów wyborców, szczególnie młodych, i zaprogramowania ich jako głupich i bezwolnych maszynek do głosowania,--- uda się wyzwolić siłę, która uratuje ginącą Polskę?

Gra która się teraz toczy, to gra o samodzielne rządzenie mafii krajem. Szansa Polski jest w rękach mądrych wyborców. Tej szansy nie wolno nam zmarnować, bo bez wygrania PiS, nigdy już nie będzie zadośćuczynienia ofiarom tego nieludzkiego systemu i potępienie ich oprawców. Rana historycznej i moralnej niesprawiedliwości będzie ropiała na naszych sumieniach przez wiele lat.

Pamiętajmy, że czas rządów PO to czas straconych szans, Polska bankrutuje, kraj sięga dna, zadłużenie Polaków wzrasta, kwota przedterminowych zobowiązań wynosi juz ponad 14mld, a tylko w jednym kwartale, kwota ta wzrosła o jedną piątą”.
Kiedy pisałem ten artykuł, był styczeń 2010 roku. Wtedy nawet w najczarniejszym scenariuszu nie pomyślałbym, że już za 3 miesiące dojdzie w Polsce do ogromnej tragedii, do mordu politycznego na niespotykaną skalę w historii powojennej Polski, oraz przyśpieszonych wyborów prezydenckich. GDYBY W POLSCE ISTNIAŁ URZĄD V-CE PREZYDENTA, MAFIA NIE DPOROWADZIŁABY DO MORDERSTWA PREZYDENTA KACZYŃSKIEGO I TYLU NIEWINNYCH OSÓB.

Takiej kampanii nienawiści, opluwania, ośmieszania, ubliżania przez kilka lat, nie doznał nikt w powojennej Polsce, nawet komunistyczni zbrodniarze!

Wieloletnia mafijna ,,polityka miłości” rodem z rynsztoka przy całkowitej aprobacie ojca chrzestnego ,,Słoneczka Peru, Tuska” i kilku żołnierzy, miała jeden, jedyny cel. Tym celem było przygotować Polaków, na wyeliminowanie z życia politycznego Prezydenta RP i zdobyć władzę absolutną. Służby specjalne Polski i Rosji precyzyjnie niczym atomowy zegar opracowały, i skutecznie kontrolowały operację połączoną z obelgami PiS, i eliminacją Prezydenta RP, czekając na odpowiedni moment. Do tej operacji wciągnięto bojówki PO, młodych Polaków, a przyglądała się temu połowa Polski, Europa i Świat. Wybranym momentem uderzenia jak na ironię losu, stała się 69 rocznica ludobójstwa w Katyniu, oraz celowe pominięcie uczestnictwa w uroczystości śp. Prezydenta RP L. Kaczyńskiego. Wcześniejszy lot Tuska do Smoleńska jest niczym innym jak 100% potwierdzeniem jego winy, zmowy w spisku oraz odpowiedzialności za dokonaną zbrodnie. Ojciec Chrzestny mafii [Tusk i świta] swym celowym, i cynicznym, działaniem doprowadzili do tego, że lot śp. Lecha Kaczyńskiego potraktowano jak wycieczkę krajoznawczą, łamiąc wszelkie procedury bezpieczeństwa. Fakt, że zginęły osoby towarzyszące był ,,wypadkiem przy pracy” który tylko zadziałał na korzyść mafii, utwierdzając Świat w przekonaniu o katastrofie. Gdyby zginął tylko Prezydent RP, dziś po Tusku i jego żołnierzach nie byłoby śladu. Operacje unicestwienia Prezydenta RP + 95 osób przeprowadzono perfekcyjnie. Przy absolutnym poklasku i pomocy antypolskich mediów, słowo zamach zostało wymazane z polskiego słownictwa. Perfekcyjnie także zdołano doprowadzić młodych Polaków, do obsesji połączonej z fanatyzmem przeciwko PiS. Operacja tajnych służb oraz kilkuletnie pranie młodych mózgów podzieliło Polskę równo na pół. Działania tajnych służb w fizycznej likwidacji opozycji do złudzenia przypomniały mi rok 1981 i moją działalność w ZR Wlkp NSZZ Solidarność. Wtedy często nękano kraj wyłączeniami prądu czy sieci telekomunikacyjnej. ,,Oswajono” NSZZ Solidarność z wyłączeniami. Kiedy przed atakiem [ stan wojenny ] kolejny raz wyłączono prąd i telefony, obradująca w tym czasie KK w dniach 10-12 grudnia 1981 roku, potraktowała to jako kolejną szykanę związku przez komunistyczny reżym. Z nowszych dziejów wypadałoby przypomnieć eksplozję gazu w aucie żony Sikorskiego, bodajże w grudniu 2009 roku i natychmiastowe głosy o zamachu takich gazet jak, Polityka czy portalu internetowego Fakt.pl. Mafia morduje idąc po trupach po władzę, ale też wynagradza – Ci, którzy mają na rękach krew, na ustach obelgi, kłamstwa, oszustwa, obietnice wyborcze bez pokrycia, piastują dziś w k[raju] nad Wisłą najwyższe stanowiska.


Polska nad przepaścią
phpBB [video]


Wniosek.

Polacy popełnili samobójstwo wybierając Komorowskiego.

Oszust Komorowski jest za podniesieniem wieku emerytalnego i urynkowieniem Polski, głosowaliście przeciwko szkance mleka dla dzieci w szkole, głosowaliście przeciwko dofinansowaniu szkół dla niewidomych, bo on tak głosował. Jak sobie pościeliliście tak się teraz wyśpicie.

Komorowski naobiecywał ogłupiałym wyborcom gruszki na wierzbie, a już wkrótce wystawi Wam rachunek, który będzie bardzo wysoki. Wygląda na to, że obietnice wyborcze tego oszusta mogłyby dojść do 35 mld zł, tak twierdzą ekonomiści.

Tymczasem zadłużenie Polski przekracza 230% produktu krajowego brutto, a oficjalne zadłużenie skarbu państwa było w kwietniu br około 650 mld zł, czyli prawie 20,000 na osobę i stale rośnie. Oszustwo wyborcze już pęcznieje i zacznie rozłazić się po wyborcach. Zaczyna się podnosząc podatek VAT o jeden punkt procentowy. Jest to kolejne oszustwo ojca chrzestnego mafii bo znika stawka zerowa. Jeszcze chwila a zdrożeją wszystkie artykuły, stracą na tym najbiedniejsi.

Ekonomiczny cud i prosperita nad Wisłą to fikcja. Kiedy zabraknie funduszy zaczną porzyczać, dług będzie rósł. Zafundują nam drugą Grecję i zaczną sprzedawać polska ziemię.

Warto w tym miejscu przypomnieć obietnice mafii, by podczas buntu iść na Warszawę z wypisanymi obietnicami i dobrym snajperem, bo ,,jaki prezydent taki snajper” –prawda?

1- 1000 km dróg w ciągu 500 dni

2 -Powołanie Rady Zdrowia Publicznego, po co jedną można wiele-Płosk 6-23

3- Wyjdziemy z Afganistanu, na posiedzeniu RBN 6-24

4 -Zniżki dla sudentów, wiec wyborczy 6-29

5- Nie będzie prywatyzacji lasów, KZL Jabłonna 6-16

6- Rozbudowa Inrastruktury, zbudujemy wiele, Włocławek 6-25

7- Nie ma potrzeby podnoszenia wieku emerytalnego- debata prezydencka 6-27

8- Utrzymanie systemu KRUS, na spotkaniu Kółek i Organizacji Rolniczych, Warszawa 6-30

9- Nie wolno zakazać stosowania metody in vitro

10--Emerytury Służb Mundurowych ,, Ten system może być zmieniony ze względu na profesjonalizacje sił zbrojnych ale tylko na zasadach że nowo wstępujący akceptują nowe reguły”

11- Będę bronił dopłat do polskich rolników

12 -Powołam Forum Środowisk Wiejskich, Warszawa 6-29

13- Bezpośrednie wybory radnych, ,, będę proponował zacząc od samorządu, decydować się na wybory radnych nie na zasadzie konkurencji, ale na zasadzie konkurencji człowiek- człowiek”—Koszalin 7-1-2010

Jak z tego wynika w Polsce aby osiągnąć sukces, wygrac wybory i zawładnąć całkowicie Polską, należy uprawiać politykę agresywną, ubliżać, opluwać, szydzić z prezydenta i jego otoczenia, kłamać i oszukiwać. Należy przychodzić na konferencje z świńskim ryjem i sztucznym penisem. Doprowadzić do morderstwa czołowych polityków wysyłając ich do Smoleńska na rocznicę mordu w Katyniu.

Już lada moment może się okazać, że rząd zostanie zmuszony do zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn i nawet podniesienia go, tak jak w Niemczech do 67-68 lat.

Komisja Europejska będzie naciskać na kraje europejskie, by takie rozwiązania zastosowały u siebie. A jeśli nie zostaną wprowadzone w życie, zgodnie z obietnicami??

Polska straci wiarygodność kredytową, odsetki pójdą w górę, i zaczniemy się zadłużać.

Aby wygrać wybory, ogłupić wyborców obiecuje się gruszki na wierzbie, ulgi dla studentów, podwyżki dla nauczycieli czy pozostawienie wieku emerytalnego w spokoju.

Nie tędy droga oszuści. Bolek [Wałęsa] obiecał drugą Japonię a wyszło, że Japonia przyszła do Bolka, a ludzie grzebią po śmietnikach. Słońce Peru [Tusk] obiecał drugą Irlandię, Irlandia nie przyszła a im żyje się lepiej. Teraz po opanowaniu Polski nic nie stoi na przeszkodzie, aby im żyło się lepiej a Polska zamieniła się w Grecję.

Zbliża się 30 rocznica sierpnia i powstania pierwszej Solidarnośći. Mówi się, że historia lubi się powtarzać, raz jako tragedia, raz jako farsa, ale lubi.—bo jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie.

Grzegorz Michalski

były członek ZR Wlkp NSZZ S, pierwszej Solidarności
http://www.aferyprawa.com/index2.php?p=teksty/show&dzial=polityka&id=3585



Na górę
   
 
 
Post: 13 sie 2010, 11:28 
Starania Donka o to aby KE pozwoliła zamieść więcej długów pod dywan:

[url]
http://emerytury.wp.pl/kat,7531,title,J ... omosc.html[/url]

Przypominam, że ponad 1/6 wszystkich przychodów/podatków idzie na
obsługę zadłużenia.
Dla Donusia to za mało, doprowadzi do bankructwa byle tylko doczołgać
się do wyborów.



Na górę
   
 
 
Post: 14 sie 2010, 21:28 
.. w obliczu duetu historyków Bronko-Donka :

http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/a-urzednicy-z-nfz-kupuja-samochody_150068.html

"Szpitalom na Opolszczyźnie zaczyna brakować pieniędzy na leczenie, a na
Podkarpaciu już odsyłają pacjentów z kwitkiem. Jest tak źle, że szpital
w Rzeszowie nie przyjmuje nawet chorych na białaczkę, bo na hematologii
wyczerpano limity.

Pieniędzy nie brakuje za to w centrali Narodowego Funduszu Zdrowia.
Urzędnicy planują właśnie zakup... kolejnych trzech aut.

Prezes Jacek Paszkiewicz (47 l.) ma za co je kupować?

W tym roku ma na wydatki administracyjne prawie 10 mln zł więcej niż w
roku ubiegłym. Co więcej, urzędnicy nie mają zamiaru oszczędzać.

Na przyszły rok centrala Funduszu znowu dołożyła sobie o milion zł więcej.

Na nowe auta?"



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 82 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group