Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 31 mar 2020, 1:54

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 560 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5 ... 19  Następna
Autor Wiadomość
Post: 23 mar 2012, 12:10 
Cytuj:

W trybie pilnym wycofali szczepionki dla dzieci


Dwa rodzaje szczepionek dla niemowląt zostały prewencyjnie w trybie pilnym zawieszone w użyciu przez portugalski Instytut Leków i Produktów Zdrowotnych Infarmed. Szczepionki są wykorzystywane także w Polsce.


Obrazek


Infamed zawiesił zgodę na używanie preparatów RotaTeq przeciwko rotawirusom i Prevenar 13 przeciw pneumokokom, z powodu "podejrzenia wystąpienia silnej reakcji niepożądanej u dziecka, któremu podano szczepionki.


Cytuj:
Instytut wycofał ze sprzedaży serię RotaTeq z datą ważności do 31 maja 2013 roku i Prevenar 13 z datą ważności do 31 maja 2014 roku - poinformowało polskieradio.pl.



Preparaty zawieszono, gdy w żłobku w miejscowości Loures zmarło 6-miesięczne niemowlę. Niedługo przed śmiercią dziecko zostało zaszczepione przeciwko rotawirusom i pneumokokom. Trwa ustalanie przyczyny śmierci niemowlęcia. Lekarze nie mają na razie dowodów, że podane dziecku preparaty przyczyniły się do zgonu.



Specjaliści twierdzą, że to jedyny taki przypadek w Portugalii, a decyzję o wycofaniu serii szczepionek podjęto na wszelki wypadek.


Źródło: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/570853,Szczepionki-dla-dzieci-wycofane-w-trybie-pilnym



Zrodlo: http://www.gadu-gadu.pl/w-trybie-pilnym-wycofali-szczepionki-dla-dzieci



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 23 mar 2012, 12:10 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 kwie 2012, 20:40 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Donald Trump przyznał w amerykańskiej telewizji, że szczepionki prowadzą do autyzmu u dzieci

Niedawno obchodziliśmy światowy dzień świadomości o autyzmie. W ramach obchodów prowadzono wiele dysput telewizyjnych. W jednej z nich wziął udział były kandydat na prezydenta USA, miliarder i filantrop, Donald Trump. Podczas swojej wypowiedzi wkroczył na grząski grunt oskarżając szczepienia, jako czynnik powodujący epidemię autyzmu u dzieci.



Według danych podawanych oficjalnie w USA. Jeszcze w 2000 roku był 1 przypadek autyzmu na 150 dzieci a już w 2008 roku było to 1 przypadek na 88 dzieci. Oczywiste wydaje się, że coś musiało się stać w międzyczasie. Donald Trump twierdzi, że to szczepienia zwłaszcza kombinowane. Daje przykład jednej ze swoich pracownic, która miała całkowicie zdrowe dziecko a po szczepieniach ciągle chore i z poważnymi zaburzeniami neurologicznymi.

Donald Trump stwierdził, że to szalone, aby wstrzykiwać w małe ciałka dzieci taką ilość substancji w tym rtęci, która jest w składzie szczepionek. Goście w studiu byli trochę zaskoczeni deklaracjami Trumpa i kontrowali, że to nie tylko szczepienia a też zanieczyszczenie środowiska naturalnego.



phpBB [video]


http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/donald-trump-przyznal-w-amerykanskiej-telewizji-ze-szczepionki-prowadza-autyzmu-u-dzieci



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 kwie 2012, 9:17 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2010, 11:28
Posty: 59
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11591388,Nie_szczepia_dzieci__bo_wierza__ze_to_niebezpieczne.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 kwie 2012, 13:59 
Ludzie nie wierzą ale już wiedzą! pismaki... :wacko: :ninja: :język:



Na górę
   
 
 
Post: 30 kwie 2012, 8:56 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
prof. Maria Majewska
30 kwietnia 2012

Uwaga na szczepionkę OPV (doustna p. polio)


Obrazek


Witam,

Doniesienia z Indii są alarmujące. W ciągu ostatniej dekady po masowym rozpowszechnieniu tam doustnej szczepionki przeciw polio (zawierającej żywe wirusy polio) zachorowalność dzieci na polio wzrosła tam 1200%! Tyle, że teraz poszczepienny paraliż szczepionkowi kuglarze nazwali porażeniem wiotkim (flaccid paralysis). Wygląda on dokładnie jak polio i jest tak samo okaleczający. Jest to zresztą wypróbowana metoda, żeby przypadki chorób zakaźnych wywołanych szczepionkami nazywać inaczej, aby zachować pozory, że szczepionki są skuteczne i nie naruszać zysków ze szczepionkowego biznesu (np. krztusiec poszczepienny nazywa się wszelkimi nazwami tylko nie krztuścem). Wcześniej w wielu innych krajach wybuchały epidemie poszczepiennego polio po doustnych szczepionkach przeciw tej chorobie.

Wiadomo, że szczepionki nie są ani skuteczne, ani bezpieczne, i to nie one przyczyniły się do zmniejszenia zapadalności na choroby zakaźne, tylko poprawa higieny i warunków życia ludności, oraz odkrycie antybiotyków. Zadziwiające, że im mniej jest chorób zakaźnych na świecie i im mniej są one groźne, tym więcej producenci wymyślają nowych szczepionek teraz już na wszystko: na zbite kolano, na kręcone włosy, złamany paznokieć, trądzik młodzieńczy, pypeć na nosie etc. Szczepionki na wszystko dla zdrowych są dziś najbardziej dochodowym biznesem farmaceutycznym, który przynosi firmom dziesiątki miliardów $ zysków rocznie, i przy okazji zamienia zdrowych w chorych, czym jeszcze powiększa ich zyski.

W Polsce nadal stosowana jest groźna dla dzieci i dorosłych szczepionka OPV. Powinna być ona w szybkim tempie wycofana. W żadnym zachodnim kraju już jej się nie stosuje i używanie jej w Polsce jest niczym nieuzasadnione, tym bardziej, ze młodsze dzieci dostają szczepionkę IPV (zawierającą inaktywowane wirusy) . Wiadomo, że osoby zaszczepione tą szczepionką rozsiewają żywe wirusy polio i mogą zarazić osoby znajdujące się w pobliżu.

http://digitaljournal.com/article/323371

http://www.deccanchronicle.com/channels ... accine-234

Pozdrawiam
DM

http://monitorpolski.wordpress.com/2012/04/29/wydarzenia-i-komentarze-29-kwietnia-2012-r/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 kwie 2012, 17:49 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 maja 2010, 8:03
Posty: 138
Lokalizacja: Małopolska
Płeć: kobieta
Na czym się opierać walcząc z sanepidem...




Czy muszę szczepić dziecko? Czy sanepid łamie prawo?

Anna: Nie chcę poddawać swojego dziecka obowiązkowym szczepieniom. Sanepid wzywa mnie do poddania się temu obowiązkowi, grożąc nałożeniem kary.

Czy sanepid ma prawo do egzekwowania od nas tego obowiązku? Czy podstawy prawne, na które powołuje się sanepid są zgodnie z prawem? Jak się odwołać od postanowienia?

Sanepid za wszelką cenę chce jednak przymusem wyegzekwować od rodziców realizację tego obowiązku, wybierając jedną z poniższych dróg prawnych. Jednakże każda z tych dróg jest w rzeczywistości pozbawiona podstaw prawnych:

Co do zasady obowiązek szczepienia wynika z art. 5 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Zgodnie z tym przepisem osoby przebywające na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej są obowiązane na zasadach określonych w ustawie do poddawania się badaniom sanitarno-epidemiologicznym, w tym również postępowaniu mającemu na celu pobranie lub dostarczenie materiału do tych badań oraz poddawania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym w ramach Narodowego Programu Szczepień Ochronnych.

Wielu rodziców nie chce poddawać swoich dzieci szczepieniom. Głównie z tego powodu, że po pierwsze chcą sami decydować o życiu i zdrowiu swoich pociech, a poza tym mają świadomość tego, że takie szczepienia mogą wywoływać jakieś działania uboczne.

1/ Gdy nie zaszczepisz dziecka, dostaniesz wezwanie, ale niezgodne z prawem

Sanepid w 90% przypadków w sytuacji, gdy rodzic nie chce poddać dziecka szczepieniom, wzywa rodzica na piśmie do realizacji tego obowiązku. Gdy rodzic tego nie uczyni to sanepid wydaje decyzję administracyjną. Od tej decyzji można odwołać się do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Jeżeli ten organ podtrzyma wydaną decyzję to pozostaje złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W tym miejscu jednak wskazać należy na dość świeży wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który orzekł, że takie działania sanepidu są niezgodne z prawem.

Bowiem idąc za wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 6 kwietnia 2011 roku sygn. II OSK 32/11 "obowiązek poddania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym wynika z mocy przepisu prawa, nie ma zatem podstawy prawnej do konkretyzacji w formie decyzji administracyjnej". Regulacja powołanej ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi w art. 5 ust. 1 i art. 17 ust. 1 z mocy prawa obowiązki poddania się szczepieniom ochronnym powoduje, że ustawa ta nie daje podstaw do wydawania w tym przedmiocie decyzji administracyjnej. Według art. 5 pkt 4 ustawy z 14 maja 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (t.j. Dz. U. z 2006 r. Nr 122, poz. 851 ze zm.) "Do zakresu działania Państwowej Inspekcji Sanitarnej w dziedzinie zapobiegania i zwalczania chorób, o których mowa w art. 2, należy: wydawanie zarządzeń i decyzji lub występowanie do innych organów o ich wydanie – w wypadkach określonych w przepisach o zwalczaniu chorób zakaźnych".

Powołana ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, nakładając obowiązek z mocy prawa poddanie się obowiązkowym szczepieniom ochronnym, nie wprowadza w tym zakresie podstaw do wydawania przez Państwową Inspekcję Sanitarną decyzji. Wydanie decyzji administracyjnej w sprawie, która zgodnie z przepisami prawa nie podlega autorytatywnej konkretyzacji w tej formie prawnej jest rażącym naruszeniem prawa, co stanowi podstawę stwierdzenia nieważności (art. 156 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania administracyjnego).

2/ Sanepid straszy postępowaniem administracyjnym i karą – łamie prawo

Bardzo często sanepid nie chcąc się narazić na zarzut braku podstawy prawnej do wydania decyzji administracyjnej twierdzi też, że skoro przepisy prawa określają obowiązek poddania się szczepieniom, to nie ma konieczności wydawania w tej sprawie decyzji. Zatem wydaje się postanowienie o nałożeniu grzywny bez uprzedniego wydania decyzji. Najpierw jest wysyłane upomnienie, które przypomina o konieczności wykonania szczepień i jednocześnie informuje, że w wypadku niedopełnienia tego obowiązku w terminie 7 dni zostanie wszczęte postępowanie egzekucyjne i zostanie nałożona grzywna.

Po upływie 7 dni jest wydawane postanowienie o nałożeniu grzywny wraz z tytułem wykonawczym. Od tego postanowienia przysługuje zażalenie do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, a w dalszej kolejności skarga do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sanepid uważa, że samo wskazanie obowiązku w ustawie wystarcza już do stosowania egzekucji administracyjnej.

Jednak i ta droga okazuje się być mylna i nieprawidłowa. Zgodnie bowiem z wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku II SA/Bk 79/11 z dnia 05.05.2011 r. : "wykonanie obowiązku szczepienia zabezpieczone jest możliwością wydania decyzji, a nawet zastosowanie przymusu administracyjnego, ale tylko w przypadku podejrzenia lub rozpoznania zakażenia lub choroby zakaźnej. Zgodnie z treścią art. 33 ust. 1 omawianej ustawy w przypadku podejrzenia lub rozpoznania zakażenia lub zachorowania na chorobę zakaźną, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny może, w drodze decyzji, nakazać osobie podejrzanej lub osobie, u której rozpoznano zakażenie lub zachorowanie na chorobę zakaźną, poddanie się obowiązkom wynikającym z art. 5 ustawy. Zgodnie zaś z art. 36 ust. 1 ustawy wobec osoby, która nie poddaje się obowiązkowi szczepienia, badaniom sanitarno-epidemiologicznym, zabiegom sanitarnym, kwarantannie lub izolacji, a u której podejrzewa się lub rozpoznano chorobę szczególnie niebezpieczną i wysoce zakaźną, stanowiącą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia innych osób, może być zastosowany środek przymusu bezpośredniego polegający na przytrzymywaniu, unieruchomieniu lub przymusowym podaniu leków. A więc jeżeli nie ma podejrzenia choroby to środek przymusu nie powinien być stosowany.

Jeżeli już jednak doszło do wydania postanowienia o nałożeniu grzywny, to wówczas należy złożyć zażalenie wraz z wnioskiem o wstrzymanie egzekucji do czasu wydania orzeczenia w kwestii zażalenia, a w dalszej kolejności przysługuje skarga do właściwego Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Uchylenie postanowienia o nałożeniu grzywny automatycznie likwiduje obowiązek zapłaty grzywny. Jeżeli grzywna została już zapłacona a postanowienie o jej nałożeniu zostało uchylone - wpłacona grzywna będzie zwrócona.

Powołując się w zażaleniu bądź skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na jedno ze wskazanych powyżej orzeczeń, mamy dużą szansę na wygraną.

3/ Kodeks Wykroczeń a brak szczepienia

W orzecznictwie pojawił się też pogląd, że wykonanie obowiązku szczepienia jest zabezpieczone przez Kodeks Wykroczeń. Według art. 115 Kodeksu Wykroczeń ′′kto, pomimo zastosowania środków egzekucji administracyjnej, nie poddaje się obowiązkowemu szczepieniu ochronnemu przeciwko gruźlicy lub innej chorobie zakaźnej albo obowiązkowemu badaniu stanu zdrowia, mającemu na celu wykrycie lub leczenie gruźlicy, choroby wenerycznej lub innej choroby zakaźnej, podlega karze grzywny do 1 500 złotych albo karze nagany. Tej samej karze podlega, kto, sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, pomimo zastosowania środków egzekucji administracyjnej, nie poddaje jej określonemu w§ 1 szczepieniu ochronnemu lub badaniu”.

Podmiotem wykroczenia może być tylko osoba, wobec której zastosowano wcześniej środki egzekucji administracyjnej w związku z niewypełnieniem obowiązku poddania siebie lub osoby małoletniej lub bezradnej, nad którą sprawca sprawuje pieczę, określonemu szczepieniu lub badaniu. Możliwość stosowania środków egzekucji administracyjnej wobec osób odmawiających poddania się szczepieniu czy badaniu wynika z ustawy z 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (tekst jedn. Dz.U. z 2005 r. Nr 229, poz. 1954 ze zm.).
Zgodnie z art. 1a pkt 12 lit. b ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji środkami egzekucyjnymi w postępowaniu egzekucyjnym dotyczącym obowiązków o charakterze niepieniężnym są: m.in. grzywna w celu przymuszenia.

Jednak, aby karać na podstawie kodeksu wykroczeń czyn musi być zagrożony karą. Wynika to z art. 1 § 1, który mówi, że odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary aresztu, ograniczenia wolności, grzywny do 5 000 złotych lub nagany.

Tym samym nie można stosować, moim zdaniem, art. 115 Kodeksu Wykroczeń, bowiem czyn w postaci nie poddania dziecka szczepieniom nie jest zagrożony karą, a jedynie przymusem.

Pobierz wzór dokumentu:

http://twojeporady.onet.pl/dokumenty/zobacz/363,odwolanie-od-decyzji-sanepidu-o-nalozeniu-obowiazku-szczepienia
Autor: Adwokat Karolina Stasiak



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 maja 2012, 11:29 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Masowe przymusowe szczepienia, troska o zdrowie obywateli czy plan ich otrucia?

Obrazek

Prekursorem szczepień ludności był angielski farmaceuta Edward Jenner. Jego eksperymenty przypominały trochę te, które przeprowadzał w obozach zagłady doktor Mengele. Sprowadzało się to do tego, aby sprawdzić czy można nabyć odporności na ospę po przejściu zaplanowanej ospy krów zwanej krowianką. Sprawdził to zarażając 8 letniego chłopca.



Jenner oparł swój eksperyment na nieuzasadnionej pogłosce, że każdy, kto doświadczył krowianki był odporny na ospę. Zarażał, więc przez następnych kilka lat krowianką i zbierał wyrazy uznania.



Można powiedzieć, że był prekursorem nowoczesnej medycyny szkodzenia. Zresztą przed szczepionkami głównie upuszczano krew, jako remedium na wszelkie dolegliwości, więc teza o szkodliwej medycynie nie jest tak do końca pozbawiona sensu.



Mimo, że medycyna XIX wieku znała sporo przypadków chorych, którzy przechodzili i krowiankę i ospę, czyli podważało to sens działań Jennera, z jakiegoś powodu szczepienia przyjęły się. Powstała odrębna gałąź medyczna produkująca rzekomo obezwładnione trucizny, które wstrzykujemy naszym dzieciom, nie pytając o ich skład ani o badania powikłań poszczepiennych.



Badań nad powikłaniami zresztą nikt na poważnie nie prowadzi, bo kto by dał na to granty? Mimo obowiązkowych szczepień przeciwko ospie w Wielkiej Brytanii, według wielu badaczy epidemia, która eksplodowała tam pod koniec XIX wieku była tak dotkliwa właśnie ze względu na ich wykonywanie.



Mimo protestów wielu osób szczepień nie tylko nie zaniechano, ale wręcz wdrożono następne programy przymusowych szczepień a interes kwitnie do dzisiaj. Jest to bardzo dochodowa gałąź przemysłu farmaceutycznego. Można się wręcz obawiać, że komuś kiedyś przyjdzie do głowy wypuścić jakiegoś wirusa tylko po to, aby zarabiać na szczepieniach. O takie celowe działania są czasami posądzani producenci oprogramowania antywirusowego, dlaczego nie mieliby tego robić farmaceuci skoro epidemia zmusi całe rządy do kupowania masowej ilości szczepionek.



Właściwie widzieliśmy już tego przedsmak podczas histerii z ptasią grypą. Wiemy, czym się skończyły masowe szczepienia tymi substancjami. W większości powodowały problemy neurologiczne. My wszyscy, jako rodzice i jako ludzie będziemy musieli prędzej czy później stanąć przed problemem szczepionki, którą ktoś zaleci. Wtedy każdy z nas będzie musiał wybrać czy ufa w skuteczność specyfiku i pozwoli sobie wstrzyknąć substancję chemiczną nieznanego składu czy tez godzi się na ostracyzm w ośrodku zdrowia, a nawet mandat z lokalnego SANEPIDu.

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/masowe-przymusowe-szczepienia-troska-o-zdrowie-obywateli-czy-plan-ich-otrucia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 maja 2012, 7:48 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 kwie 2012, 9:37
Posty: 105
Płeć: kobieta
California, USA

Zgodnie z nowym prawem stanu Kalifornia które wchodzi w życie w jesienią 2012-2013, dzieci w klasach 6,7 i 12,
obowiązkowo mają być zaszczepione przeciwko ksztusiecowi - szczepionką "Tdap booster vaccination for pertussis (whooping cough)" pod karą nie dopuszczenia dzieci do nauki.

Ciekawy jest sposób w jaki podawana jest ta info, bo używa się nagłówków "No shot, No School!", "Nie ma szczepienia, Nie ma szkoły", strasząc rodziców, że jeśli nie zaszczepią dzieciaków, nie będą mogły uczestniczyć w zajęciach szkolnych.

W Californi tak jak w wielu innych stanach USA, rodzice mogą wypełnić dokumenty w których nie zgadzają się na szczepienia, jeśli tego nie zrobią władze stanowe mają prawo szczepić dzieci w szkole na cokolwiek jeśli uznają, że istnieje taka potrzeba.

Czyli klasyczny przekręt big farma, nie przebadana gruntownie szczepionka, brak dowodów, że uodpornia na chorobę i brain washing w celu wystraszenia rodziców i nakłonienia ich do szczepienia, w sytuacji gdy istnieje prawo odmowy szczepienia (Personal Belief Exemption Form (PBEF).) oraz CDPH 8261 form.

http://vaclib.org/exempt/states/ca/FAQ-CDPH8261.htm

Źródło:

"No jab, no education: New CA law requires middle schoolers to provide proof of Tdap vaccination in order to receive education."


http://www.naturalnews.com/035756_schoolchildren_vaccination_education.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 maja 2012, 8:18 
Ciekawe jest z tym krztuscem.

W ksiazce "Kindersprestunde. Ein medizinisch-pädagigischer ratgeber" pisze o tym, ze w zasadzie grupa, ktora powinna byc chronionia przed krztustcem to wczesniaki i najmlodsze niemowlaki. Szczepi sie jednak dzieci ok. 3./4. m-ca, kiedy krztusiec nie stanowi juz takiego ryzyka. Szczepi sie dzieci w 3. podejsciach, zeby utrwalic dzialanie tej szczepionki na wiele lat. Jednak sa dowody, ze juz 4-5-latki, kompletnie na to zaszczepione, przechodzily krztusiec. Takze zero gwarancji, ze szczepionka skutecznie chroni przed zachorowaniem.
Szczepi sie po to, aby ochronic te grupe dzieci (wczesniaki, niemowleta) przed zarazeniem przez starsze rodzenstwo. Jednak jest udowodnione, ze szczepione dzieci przechodza potem czesto krztusiec w wieku doroslym i wtedy sa niekontrolowanym, potencjalnym zrodlem zarazania wlasnie dla tych majacych byc chronionymi przed tym wczesniakami i niemowlakami. Takze znowu dziura w ochronie... rzekomej.
Np. przed laty w Anglii, gdy wprowadzono te szczepienie, rzeczywiscie na jakis czas nastapil spadek zachorowalnosci na krztusiec. Potem wystapila epidemia krztusca z wieloma bardzo trudnymi przypadkami, w kraju, gdzie sie szczepi na te chorobe. W Niemczech nigdy nie bylo az tak duzej presji na szczepienie w zwiazku z czym bylo wiele osob nieszczepionych, takze nie bylo widac zbyt duzej roznicy w spadku zachorowalnosci po wprowadzeniu tego szczepienia. Nikt tez bardziej nie umieral po tym, gdy spadla ilosc stosowanych szczepien.
Wysoka zachorowalnosc i umieralnosc na krztusiec krotko po drugiej wojnie swiatowej musiala miec inny powod niz brak szczepionek.
Uwaza sie, ze w procesie powracania do zdrowia ogromna role odgrywa mozliwosc pozostawiania w szpitalu z chorym dzieckiem matki, ktora daje mu emocjonalne poczucie bezpieczenstwa.


To tak mniej wiecej, bardzo skrotowo. Ta ksiazka jest napisana przez lekarzy antropozoficznych W. Goebel i M. Glöckler. Lekarze antropozoficzni nie szczepia dzieci ponizej roku, a pozniej tylko te, ktorych rodzice wyraznie to sobie zycza. Sa otwarci na nieszczepienie.



W kontekscie tego, co napisalam powyzej, szczepienie dzieci w wieku szkolnym na krztusiec tym bardziej nie ma sensu.



Na górę
   
 
 
Post: 03 maja 2012, 19:35 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2009, 21:34
Posty: 1401
Lokalizacja: Wrocław....
Płeć: mężczyzna
Małpy, którym podano standardowe dawki szczepionek zachorowały na autyzm.

Szczepionki dla niemowląt wywołują objawy autyzmu, możemy dowiedzieć się z nowego badania na naczelnych wykonanego przez naukowców Uniwersytetu Pittsburgh.

Rutynowe badania bezpieczeństwa, których naukowcy rządowi odmawiają przeprowadzenia ilustrują program szczepień i zagrożenia jakim jest rtęć.

Opublikowane dzisiaj wyniki pokazały, że u małych małp którym podano szczepionki, oficjalnie rekomendowane przez CDC i Amerykańską Akademię Pediatrii (AAP) zaobserwowano symptomy podobne do autyzmu. Główny badacz Laura Hewitson z Uniwersytetu w Pittsburghu i koledzy przedstawili wyniki badań na Międzynarodowym Spotkaniu Badań nad Autyzmem (IMFAR) w Londynie. Badania bezpieczeństwa leków są zwykle prowadzone na małpach zanim zastosuje się je na ludziach, mimo tego takie podstawowe badania nad obecnym cyklem dziecięcych szczepień nigdy wcześniej nie zostały przeprowadzone.

Streszczenie prezentowane na IMFAR, głównej światowej konferencji naukowej poświęconej autyzmowi, opisuje biologiczne zmiany i zmienione zachowanie u zaszczepionych makaków, które to objawy są podobne do tych obserwowanych u dzieci z autyzmem. Nieszczepione zwierzęta nie wykazały takich niekorzystnych objawów. Podawano szczepionki zalecane dla niemowląt w USA w 1990, w tym kilka z tiomersalem (konserwantem zawierającym rtęć) oraz szczepienia przeciw odrze, śwince i różyczce. Poziom zaburzeń autystycznych wśród dzieci urodzonych w latach 90-tych wzrósł dramatycznie, od około 1 na 5000 do 1 na 150 dzieci.

"Badania te podkreślają pilną potrzebę dalszych badań nad szczepieniami, rtęcią i zmianami, obserwowanymi u autystycznych dzieci", stwierdził Lyn Redwood, dyrektor SafeMinds. "SafeMinds apeluje by rozpocząć na szeroką skalę, obiektywne badania, które dadzą wgląd w medyczne uwarunkowania autyzmu i skutki standardowego podawania szczepionek".

Wezwanie grupy do dalszych badań jest echem dr Bernadine Healy, byłego dyrektora NIH (National Institutes of Health), która w wywiadzie dla telewizji CBS wezwała do takich badań na początku tego tygodnia. Stwierdziła, że publiczne służby zdrowia zbyt szybko zamknęły sprawę związku pomiędzy autyzmem a szczepieniami, gdy badania były niewystarczające. Rząd niedawno przyznał się podczas federalnej sprawy sądowej nt szczepień, że dziecko zachorowało na autyzm w wyniku podania 9 szczepionek w jednym dniu.

"Pełne implikacje tego badania na naczelnych oczekują na publikację w czasopiśmie naukowym", zauważa Teresa Wrangham, prezes SafeMinds. "Ale możemy powiedzieć, że to pokazuje, jak CDC ignoruje odpowiedzialność za badanie kwestii bezpieczeństwa szczepionek. Nadzór nad bezpieczeństwem szczepionek powinien być tym samym odebrany CDC i oddany niezależnej agencji. "


Link do oryginalnego artykułu: http://vran.org/in-the-news/infant-monk ... -symptoms/
http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_tech ... 1904048302



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 maja 2012, 18:36 
Cytuj:
18-letni Tomek z podkaliskiej wsi Strzegowa umarł niespodziewanie podczas snu. Dwa dni wcześniej zaszczepiono go
w ośrodku zdrowia

Strzegowa, Grudzień 2011 rok.
WEZWANIE z dopiskiem PONAGLENIE i aż trzema wykrzyknikami trafiło do rąk ojca. W ten sposób wzywano, by stawił się z synem, Tomaszem Gaickim, do szczepienia przeciwko błonnicy-tężcowi.
– Tomek przecież powinieneś w końcu pójść na to szczepienie – reprymendował ojciec.
– Nie pójdę.
– Dlaczego nie chcesz? Przecież przyślą ci karę do zapłacenia. Zaczynasz pracować, a oni mogą skonfiskować ci część pensji... Jak nie tobie, to bratu, u którego się zatrudniłeś. Zacznij życie z czystą kartoteką. Podwiozę cię do ośrodka.
Ojciec Tomka jest mechanikiem samochodowym. Tego dnia akurat naprawiał samochód. Wyrwał się na chwilę z pracy, by podwieźć syna do ośrodka zdrowia o nazwie „Uśmiech Serca” w Nowych Skalmierzycach.
– Nie wchodziłem z nim do budynku, bo byłem w brudnym ubraniu roboczym – akurat naprawiałem silnik. Okno gabinetu pani doktor wychodzi na parking, gdzie wtedy czekałem. Przez to okno widziałem światło w pokoju. Przypuszczam, że wtedy właśnie wchodził mój syn i stąd wiem, że był w gabinecie nie więcej niż 30 sekund.
Gdy syn wrócił, zapytałem się czy został zaszczepiony, bo przecież tego dnia miał kaszel i katar. Syn potwierdził, że został zaszczepiony – mówi Jarosław Gaicki, ojciec zmarłego Tomka.
Następnego dnia, tak jak zwykle, wieczorem Tomek poszedł spać. Rano już nie żył. Dwójka synów spała w tym samym pokoju, ale nic nie słyszeli.
– Gdy zobaczyłem, co się stało, zadzwoniłem na pogotowie i zawiadomiłem policję. Lekarz z karetki przybył w towarzystwie dwóch sanitariuszy i policjanta. Spojrzał na nieżyjącego syna i stwierdził: „Ewidentna śmierć potężcowa”, co słyszało kilka osób. Później w pisemnej notce o zgonie już nie użył tego stwierdzenia – wspomina pan Jarosław.
Lekarz pogotowia stwierdził zgon bez udziału osób trzecich i bez zewnętrznych obrażeń.

Lekarz pogotowia
zaprzecza
Dotarliśmy do ostrowskiego lekarza, który stwierdzał wtedy zgon. – Absolutnie nie powiedziałem, że śmierć tego młodego człowieka ma związek ze szczepieniami – zapewnia dr Marek Fułek. – Zresztą, bardzo dobrze pamiętam ten przypadek. Zawsze, gdy umiera młody, zdrowy człowiek, zastanawiam się, co było przyczyną śmierci. Niestety, dzisiaj mimo sekcji zwłok nie wiadomo, co było przyczyną zgonu. Uważam jednak, że prawdopodobieństwo, iż ta śmierć miała związek ze szczepieniem jest tak małe, iż trudno poważnie brać je pod uwagę. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej nie spotkałem się z takim przypadkiem.
Co zatem mogło doprowadzić do stwierdzonego ,,zatrzymania krążenia”? – Nie wiem i nie chcę snuć dywagacji na ten temat. Na pewno jednak śmierć 18-latka, który wcześniej nie chorował, jest wyjątkowo zagadkowa – dodaje dr Fułek.

Prokurator nadzoruje śledztwo, ale nie zabezpieczyła karty zdrowia
– Byłem przekonany, że zgon syna nastąpił po szczepionce podanej 2 dni przed jego śmiercią, więc wspomniałem o moim przekonaniu w prokuraturze prosząc, by nie zamietli tego pod dywan. Wierząc prokuraturze liczyłem, że zabezpieczą wszystkie dowody z tym związane. Miesiąc później przyjechałem do prokuratury w Ostrowie Wielkopolskim, by dowiedzieć się o postępy w śledztwie i zeskanować zabezpieczone dokumenty. Dostałem kserokopie całej sprawy i usiadłem na parkingu przed prokuraturą, by je przejrzeć. Wtedy stwierdziłem, że nie ma tam najważniejszego moim zdaniem: kartoteki zdrowia, karty szczepień czy informacji o rodzaju szczepionki, jej serii, numeru ani producencie. Nie było tych dokumentów, pomimo że prokurator natychmiast zarządziła policji ich zabezpieczenie. Od razu pojechałem do ośrodka zdrowia w Skalmierzycach. Pokazałem pani w rejestracji dowód syna i spytałem czy jest u nich jego kartoteka. Usłyszałem, że jest. Wtedy pojechałem na posterunek policji w Skalmierzycach i zdenerwowany zapytałem dlaczego nie zabezpieczyli tych dokumentów. Policjanci odparli, że nie było potrzeby. Dlatego zadzwoniłem do pani prokurator z informacją, że kartoteki są nadal w ośrodku i niezabezpieczone. W odpowiedzi usłyszałem od prowadzącej śledztwo, że zajmie się tym natychmiast. Domyślam się, że dopiero w tym dniu, czyli po miesiącu, zabezpieczono kartoteki w ośrodku zdrowia, ale ja do dnia dzisiejszego nadal nie wiem, jaką dokładnie szczepionkę podano mojemu synowi. Wiem tylko od syna, że szczepionka była podana, a z wezwania, że była przeciwko błonnicy-tężcowi. Jaka seria? Jaki numer? Jaki skład szczepionki? Jakiego producenta? Jaki termin przydatności? Jak szczepionki były przechowywane? Skąd je sprowadzono? – Nadal nie wiem – mówi Jarosław Gaicki.

Badania i opinia biegłych
Prokuratura zleciła biegłym oględziny zwłok oraz wysłała wniosek do Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu o zbadanie próbek krwi zmarłego „w celu stwierdzenia zawartości alkoholu, środków odurzających oraz innych substancji toksycznych”. Badanie krwi nie wykazało obecności najczęściej spotykanych substancji psychotropowych, środków odurzających, farmakologicznych ani alkoholu.
Natomiast oględziny zwłok przez patomorfologa wykazały m.in.:
– na ustach zaschnięty „grzybek” białej piany,
– drobne otarcie naskórka skrzydełka nosa,
– przekrwienie bierne naczyń oponowych, a w komorach mózgowych niewielka ilość wodojasnego płynu,
– w płucach po ucisku wydobywa się obfita ilość pienistej wodojasnej wydzieliny.
Patomorfolog z Ostrowa ustalił, że bezpośrednią przyczyną nagłego zgonu Tomasza Gaickiego było zatrzymanie krążenia w obrazie ostrej niewydolności lewokomorowej serca, która mogła być spowodowana porażeniem ośrodka krążenia i oddechu w pniu mózgu na skutek masywnego obrzęku mózgu i wklinowania struktur pnia mózgu do otworu wielkiego”.

Dysponując tymi danymi, prokuratura po półtorej miesiąca od zgonu, zleciła Zakładowi Medycyny Sądowej w Poznaniu badanie histopatologiczne wycinków tkanek i poprosiła o stwierdzenie przyczyny zgonu.
Biegli przeczytali dokumentację oraz kartę zdrowia. Prawdopodobnie właśnie w tej karcie, która przez miesiąc po śmierci przebywała niezabezpieczona w ośrodku zdrowia, przeczytali że: „Rozwój dziecka był prawidłowy, szczepienia stosowano w terminie. Ostatni zapis w dniu 7-12-2011– szczepienie – bez dolegliwości, próchnica zębów – zdrowy.” Przypomnijmy, że ojciec Tomka twierdzi inaczej, że w dniu szczepienia syn czuł się przeziębiony, że kaszlał i miał katar.

Biegli z poznania zawyrokowali: „...Brak jest podstaw do jednoznacznego określenia bezpośredniej przyczyny nagłej i niespodziewanej śmierci Tomasza Gaickiego. Można jedynie z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że była to śmierć czynnościowa, sercowopochodna, być może w następstwie ostrych zaburzeń rytmu serca, np. migotania komór”....
Prokuratura jednak dociekliwa dalej i 22 marca 2012 r. poprosiła Zakład Medycyny Sądowej o uzupełnienie opinii, pytając wprost, czy można określić związek przyczynowy między szczepieniem a zgonem Tomka?
Biegli odpowiedzieli, że z dokumentacji, którą dostali wnioskują, że nie występuje związek przyczynowy pomiędzy podaniem szczepionki przeciwko tężcowi a przyczyną zgonu Tomasza Gaickiego. 29 marca 2012 r. prokuratura umorzyła śledztwo.

Ojciec został z pytaniami bez odpowiedzi:
Jaka była seria, numer podanej szczepionki?
Jaki był skład szczepionki?
Jakiego producenta?
Jaka data produkcji i termin przydatności?
Jak szczepionki były przechowywane?
Skąd je sprowadzono?
Dlaczego natychmiast nie zabezpieczono karty zdrowia, skoro ojciec zgłosił podejrzenie, że syn był przeziębiony przed szczepieniem?

Komentarz
Skoro biegli wskazują, że przyczyną śmierci był obrzęk mózgu, to w takim razie co spowodowało ten obrzęk?
Przypadek Tomka jest łudząco podobny do znanego syndromu nagłej śmierci łóżeczkowej zdrowych dzieci, czyli SIDS (Sudden Infant Death Syndrome ). Literatura światowa aż się roi od opisów dzieci, które podobnie jak Tomek były zdrowe i zmarły nagle w nocy podczas snu i wiąże je nader często ze szczepieniami. W USA każdego roku z syndromem SIDS, umiera ok. 2200 zdrowych dzieci. Tam również sekcja zwłok nie jest w stanie nic udowodnić, choć rodzice często podejrzewają szczepienia.
Czy możemy coś zrobić, by SIDS się nie powtarzał?
A może by tak skończyć ze szczepionkowym terrorem, z przymuszaniem nas do szczepień. Niech ludzie mają wolność wyboru. Pamiętajmy, że Tomek nie chciał iść na to szczepienie. Choć nie kończył dumnie brzmiących szkół, to był to jednak oświecony chłopak. Zafascynował się ideą życia i trwania w teraźniejszości, i niczym przesłanie dla nas wytatuował sobie wielkimi literami na przedramieniu (patrz zdjęcie) słynną sentencję Horacego „Carpe diem” (chwytaj dzień).
Tym, którzy zamierzają zaszczepić dziecko, doradzałbym by na tysiąc procent upewnili się, czy ich pociecha jest akurat zdrowa. Dodatkowo radziłbym na 3 tygodnie po szczepieniu zabronić dzieciom używania telefonu komórkowego. Naukowcy wykazali, że już 30 sekund rozmowy przez telefon komórkowy otwiera barierę krew-mózg, a przecież nie wiemy, co z zawartości szczepionki może przez tak otwarte wrota dostać się do mózgu.
Jeszcze jedno: jak są badane wasze dzieci, kiedy przyprowadzacie je do szczepienia? Czy jesteście pewni, że akurat w chwili zaszczepienia są zdrowe?


http://www.zyciekalisza.pl/index.php?st ... &id=131608

Cytuj:
Szczepienia a umieralność dzieci

prof. Maria Dorota Majewska (nadesłane e-mailem)

W krajach rozwiniętych szczepionkowy establiszment agresywnie odmawia przeprowadzenia podstawowych badan, które porównałyby zdrowie dzieci szczepionych i nieszczepionych (nawet je torpeduje). Każe rodzicom wierzyć na słowo, że szczepienia są konieczne i ratują życie. Jest to sytuacja nieporównywalna z promowaniem i stosowaniem wszystkich innych leków, dla których trzeba udokumentować bezpieczeństwo i skuteczność.

Jednak w Afryce prowadzi się takie badania i ich wyniki są przerażające. Okazało się bowiem, że afrykańskie niemowlęta zaszczepione szczepionkami DTP umierały kilka razy częściej niż te nieszczepione, szczególnie silnie szczepionki DTP zwiększały umieralność dziewcząt.

Szczepionki przeciw odrze o wysokim stężeniu wirusowych antygenów (zalecane dla krajów Afryki przez WHO) również zwiększały umieralność dzieci, zwłaszcza dziewcząt. Natomiast zachorowanie na odrę nie zwiększało umieralności, a w perspektywie 4 lat po chorobie obserwowano nawet lepszą przeżywalność dzieci, które przeszły odrę niż tych, które nie chorowały na nią.

Te wyniki naukowe obalają szczepionkowe mity. Prawdopodobnie znajomość tych danych powoduje, że wykształceni rodzice na Zachodzie coraz bardziej masowo odmawiają szczepień. Nauka i praktyka przeczą bowiem ich bezpieczeństwu, tym bardziej że lawinowo rośnie armia dzieci trwale okaleczonych przez toksyczne szczepienia. Podobnie amerykańskie i europejskie dane pokazują, że znacznie więcej jest dziś ofiar szczepień niż chorób zakaźnych, choć tysiące ludzi nadal na nie choruje.

W tym kontekście – przymusowe szczepienia nadal stosowane w Polsce wydają się ocierać o zbrodnię. Ludzie, którzy wymuszają na rodzicach szczepienia ich dzieci (często wbrew ich woli) mają bowiem zawodowy obowiązek znać te dane, gdyż są one powszechnie dostępne w bazie publikowanych prac naukowych. Łatwo wyleczalne choroby zakaźne nie są obecnie zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzi, są nim natomiast zdecydowanie toksyczne szczepienia.


http://www.monitor-polski.pl/



Na górę
   
 
 
Post: 09 maja 2012, 10:59 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lut 2012, 16:32
Posty: 114
Płeć: mężczyzna
Kolejny zgon, ciekawe czy w związku ze szczepieniem:

http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,14469910,wiadomosc.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 maja 2012, 11:15 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 21 sie 2010, 16:37
Posty: 377
Lokalizacja: podlasie
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Białystok
o właśnie miałem to wkleić

od siebie dodam, że też mnie wzywali na to szczepienie rok temu (jak miałem 19 lat), oczywiście odmówiłem, napociła się trochę próbując mnie przekonać do szczepienia, pokazywała w książce jakie są różnicie między zwyczajną rtęcią (która zatruwa wody, ryby - wtedy jeszcze jadłem), a tym thiomersalem zawartym w szczepionkach - "przecież to całkowicie bezpieczne i łatwo usuwane z organizmu" :D skończyło się na tym, że dała mi jakiś papier do podpisania. było coś, że świadomie odmawiam zaszczepienia znając ryzyko ewentualnych chorób wynikających z braku przeciwciał w organizmie. podpisałem, bo chyba by mnie nie wypuściła :D niedawno też byłem w tej swojej przychodni z bilansem ze szkoły i mówi: nadal nie chcesz się zaszczepić? ... to musisz jeszcze raz podpisać. i tyle mnie straszyła no, ze jak się poważnie skaleczę to pójdzie zakażenie i mogę umrzeć :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 maja 2012, 2:58 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2011, 19:24
Posty: 215
Lokalizacja: H.- Niemcy / k.B-B
Płeć: kobieta
Witam! :hejka:

Teraz zamiast teorii będzie trochę praktyki, a właściwie moich doświadczeń i przemyśleń………………więc gdybym ja miała wtedy taką wiedzę jak mam teraz to w życiu nie pozwoliłabym tknąć swojego dziecka, ale dziękuję Bogu za to, że w porę mnie olśniło i zaczęłam czytać, czytać i jeszcze raz czytać, czy to w dzień jak miałam czas, czy do późnej nocy, a czym więcej czytałam tym bardziej wpadałam w jeszcze większą rozpacz i nie mogłam sobie darować tego, że wcześniej nie było mi dane przejść przez taką terapię szokową. Później z czasem mama przypomniała mi, że wspominała żebym dziecka nie szczepiła i wtedy dopiero dowiedziałam się od mamy, że na te choroby co obecne MMR nie byłam w ogóle szczepiona. W szpitalu szczepili obowiązkowo więc dostałam, później w przychodni kolejną, a jak po niej zachorowałam na anginę to mama zorientowała się, że jest coś nie tak więc dalej nie pozwoliła mnie szczepić, oczywiście dostawała zawiadomienia, żeby się stawić na szczepienia pod groźbą kary, ale mama załatwiła jakieś zaświadczenia, że jestem chora na zapalenia oskrzeli i tak sprawa z czasem ucichła. Więc sama jestem pełna podziwu, że moja mama już ponad 30 lat temu bez doby Internetu, jakichkolwiek rzetelnych informacji o szczepieniach wiedziała, że to jest złe. Wystarczyły obserwacje co zaczęło się dziać z innymi dziećmi dookoła i najważniejsze z własną córką…………… Z tego co pamiętam to chyba byłam chora na świnkę i różyczkę, ale przeszłam to wszystko łagodnie, nic straszniejszego niż zwykłe przeziębienie z leżeniem w łóżeczku, natomiast mój kompletnie zaszczepiony mąż tak ciężko przechodził świnkę, że 2 razy zemdlał, do tego chorował często na anginy, miał zapalenie oskrzeli i płuc, ja jedynie czasami chorowałam na te nieszczęsne anginy (dzisiaj inaczej na nie już patrzę http://www.eioba.pl/a/1q75/angina-genetyczne-czyszczenie-dna ) do tego nabawiłam się alergii i krótkowzroczności. Alergię prawie 3 lata temu wyleczyłam a ze wzrokiem walczę……………….
Wracając jednak do synka to tu w Niemczech nie ma obowiązku szczepień i w szpitalach nie szczepią, dopiero u swojego pediatry. Mój synek pierwsze szczepienie dostał jak skończył 3 miesiące, coś mi tam w głowie świtało, że po szczepieniu może się coś tam lekkiego pojawić, a chcieliśmy jechać z nim do Polski, gdzie miał mieć chrzciny więc odłożyłam te nieszczęsne szczepienia do powrotu. Teraz już nie pamiętam jak przebiegały wcześniejsze szczepienia, ale z tego co pamiętam przy jednej szczepionce zrobiła się mu twarda kulka na nóżce i trwało to jakiś czas, kupiłam jakąś maść i po jakimś czasie ta kulka się wchłonęła. Gdy miał roczek trafił do szpitala z wysoką temperaturą, gdzie stwierdzili zapalenie cewki moczowej i dostał antybiotyk. Ostatnim szczepieniem jakim zostało okaleczone moje dziecko było właśnie MMR w 16 miesiącu życia. Tu jeszcze wspomnę, że dopiero z czasem dowiedziałam się, że po leczeniu antybiotykami należy odczekać co najmniej 8 miesięcy zanim będziemy chcieli zaszczepić dziecko bo właśnie tyle czasu potrzeba na zregenerowanie się naszych jelit, natomiast u mojego dziecka upłynęło niecałe 3 miesiące więc to też mogło mieć swój udział w szkodach jakie wyrządziło. Tak więc po miesiącu od tej feralnej szczepionki MMR nastąpiło załamanie się systemu immunologicznego i doszło do uszkodzenia jelit ponieważ w tym samym czasie dostał zapalenie oskrzeli, wodniste biegunki i jakąś egzemę na plecach (tak stwierdziła lekarka). Od tego czasu zaczął regularnie chorować na zapalenia oskrzeli, w ciągu 9 miesięcy miał zapalenie 6 razy. Leczyłam go już wtedy sama naturalnymi metodami i dobrze wychodził z każdej choroby. Krótko przed 5 zapaleniem oskrzeli, będąc w Polsce zrobiłam synkowi wymaz z gardła i z nosa, wyszło że ma paciorkowce, gronkowca złocistego i jeszcze dwie inne bakterie, do tego wysoki wskaźnik Ig (uczulenie) przekraczający normę 300 razy (u mnie było 600). Podczas wizyty u lekarza z 5 zapaleniem oskrzeli pokazałam pani doktor te wymazy a ona się trochę wystraszyła i wysłała nas do szpitala. Powiedziała, że po powrocie zajmiemy się paciorkowcami, a z gronkowcem to nawet nie będziemy walczyć bo jest odporny na wszystko. W szpitalu zaaplikowali synkowi antybiotyk, tak właściwie to nie byłam wtedy taka pewna swoich „umiejętności” i nie miałam tyle siły, żeby walczyć innymi metodami, do tego byliśmy w szpitalu i miałam małe pole manewru. Miałam już wtedy pewną koncepcję jak będę walczyć z gronkowcem, ale chciałam się przekonać czy antybiotyk który dostawał przez tydzień w szpitalu, a potem w domu go zwalczy więc czekałam do kolejnego wymazu. Okazało się, że gronkowiec jak był tak jest więc teraz mogłam wdrożyć swoją „terapię”, pił syrop z mlecza, Citrosept (w Niemczech pod nazwą Citroplus), który także zwalcza gronkowca oraz codziennie podłączałam mu zappera – generator Rifa z programem na gronkowca złocistego. To było w październiku 2008, po niecałych 3 miesiącach zrobiłam ponowny wymaz z nosa i z gardła i gronkowca już nie było. Po kolejnych 3 miesiącach jeszcze jeden raz tak dla pewności i też nie było. Po wyjściu ze szpitala mieliśmy się zgłosić do pani doktor w celu dalszej konsultacji. Pani doktor zdiagnozowała synka jako alergika z astmą oskrzelową atopową i że musi brać inhalatory, ogólnie rzecz biorąc leczyć się na astmę. Tutaj w Niemczech dzieci mają wszystko za darmo więc ubezpieczalnia sfinansowała specjalny zestaw do spania dla alergika. Jak p.doktor dała nam wytyczne co ma nie być w domu przy alergiku to myślałam, że chyba zwariowała. Wiedziałam już wtedy, że ja mam walczyć z przyczynami tych chorób a nie wywrócić mieszkanie i nasze życie do góry nogami, skazywać dziecko na jakieś restrykcje i robić z niego sterylnego kalekę. Ciągle jednak szukałam kolejnych skutecznych metod, w grudniu 2008 dostał 6 ostatnie zapalenie oskrzeli. Od stycznia 2009 zaczął pić (ja też) MO Miksturę Oczyszczającą Józefa Słoneckiego, i od tego czasu skończyły się zapalenia oskrzeli, pije ją już ponad 3 lata. Do czego jednak zmierzam, film pt. „Pokonać autyzm” może nie bezpośrednio kojarzyć się ze szczepieniami, ale należy w tym filmie zwrócić uwagę na to, że matka jednego z chorych dzieci wymienia jedną z głównych przyczyn autyzmu – uszkodzone jelita, tzw. zespół cieknącego jelita (Leaky Gut Syndrome (LGS)) – jest o tym mowa pod koniec części 3. Dzieci te mają uszkodzone jelita. Mikstura Oczyszczająca osłania przewód pokarmowy, oczyszcza z toksyn i co najważniejsze likwiduje nadżerki nie tylko w układzie pokarmowym czyli mówiąc inaczej i bardziej fachowo likwiduje zespół cieknącego jelita. Od czasu gdy zaczęłam podawać dziecku tę miksturę skończyły się zapalenia oskrzeli, po prostu przewód pokarmowy został uszczelniony i mikroby nie przenikały już w głąb organizmu. Patrząc teraz z perspektywy czasu jestem pewna, że gdybym wtedy oddała zdrowie swojego dziecka w ręce lekarzy, którzy faszerowaliby go antybiotykami i innymi sterydami przy każdej chorobie, do tego gdybym podała mu kolejne szczepionki, które były jeszcze w planie szczepień, czyli gdybym postępowała dokładnie tak jak ci rodzice z filmu to już nawet nie chcę nazwać tego po imieniu co by się stało. Jednak cieszę się bardzo, że wtedy coś mną pokierowało, że zaczęłam inaczej myśleć, wbrew temu co mówili lekarze, którzy nawet postawili diagnozę (w Polsce moje dziecko widziało także 2 innych lekarzy), że dziecko ma astmę oskrzelową atopowa i muszę go leczyć lekami bo inaczej źle się to skończy, ale wtedy moja wiedza była już na tyle duża, że nie pozwoliłam sobie na to żeby jakimiś straszeniami zmienić mój wypracowany już przez dłuższy czas pogląd na choroby i na ich leczenie. Do tego jeszcze laryngolog powiedział, że synek ma przerośnięty trzeci migdał i należy go obkurczać bo może dojść do niedosłuchu i trzeba go będzie potem wyciąć. Recepty nie wykupiłam, upłynęło parę lat, a dziecko słyszy jak należy.......
Dziecko zaczęłam leczyć swoimi metodami i to właśnie dzięki nim wyprowadziłam go z tego koszmaru, który przeżywaliśmy, a im więcej czasu upływa tym jego system immunologiczny jest bardziej silniejszy i szybciej radzi sobie z ewentualnymi infekcjami.
1,5 roku temu pojawił sie hemoroid o którym pisze tutaj: http://davidicke.pl/forum/zamiast-cukru-t8421.html?sid=2ddf829b197ff42fbcaa281dfee8b426&sid=2ddf829b197ff42fbcaa281dfee8b426#p139576
W filmie też jest podkreślone, że w jelitach dochodzi do stanów zapalnych, które powodują biegunki, czyli chorują na chorobę Leśniewskiego-Crohna. U dzieci z zaburzeniami jelitowymi znajdowany był także wirus odry, który nie miał się tam znajdować i powodował jeszcze większy rozstrój jelit………………..
Strona na której można przeczytać o MO: www.bioslone.pl jest tam również forum na którym też można przeczytać, że dzieci które piją MO zaczęły zdrowieć i wychodzić także z autyzmu.
Słonecki pisze również o tym, że same antybiotyki mogą wywołać autyzm przez rozwinięcie się Candidy w jelitach, a jak wiadomo po szczepieniach zostaje uszkodzony system immunologiczny i infekcja zaczyna gonić infekcję, a co dziecko dostaje od lekarza, nie trudno zgadnąć, antybiotyk…………….

Tak więc wg mnie i nie tylko dzieci które ucierpiały w wyniku szczepień w pierwszej kolejności powinny zacząć mieć leczone i uszczelniane jelita. To że np. autyzm sugerował by na problemy w obrębie mózgu nie oznacza, że tak jest bo problem tkwi gdzie indziej. Chyba nie jest niespodzianką, że 70-80% odporności znajduje się w jelitach, a co się będzie działo, gdy zostaną one uszkodzone, zniszczone i dziurawe??????
Takim prostym i szybkim testem na szczelność jelit jest czy to zjedzenie większej ilości buraczków czy wypicie z nich soku, lub jedno i drugie i należy wtedy obserwować swój mocz, jeżeli mocz będzie normalny to nasze jelita są ok, a im bardziej mocz będzie zabarwiony na czerwono tym bardziej powinniśmy sie obawiać o nasze zdrowie.

Teraz takie moje spostrzeżenie na temat rotawirusów, którymi tak straszą i nawołują do szczepień. Dlaczego rotawirusy są groźne dla małych dzieci? Dlatego, że te maluchy mają rozwalone jelita po wcześniejszych szczepieniach i wtedy taki wirus zapanowuje nad organizmem, to tak jak ktoś zniszczony chemioterapią, któremu nawet zwykły katar zagraża życiu.
W wieku 1,5 roku zauważyłam u synka na pieluszce cyklicznie pojawiające sie co 20 parę dni dziwne przeźroczyste kuleczki, przypominające kryształki cukru, byłam przekonana, że to ma związek z pasożytami (niekoniecznie rotawirusem). Pytałam o to wielu lekarzy, ale oczywiście nikt mi nie był w stanie udzielić informacji i postawić jakąś sensowną diagnozę. Jedyne co im przychodziło do głowy to to, że może to być skrystalizowany mocz, ale wg mnie to odpada ponieważ dziecko sikało do pieluszki codziennie a to pojawiało sie jak już powiedziałam cyklicznie i to na pośladkach, tak jakby pochodziło to z pupy. Pewnego razu zaniosłam kał do badania, ale nic nie wyszło, może było za późno......... W trakcie tych dziwnych objawów pił już MO Słoneckiego, które oczyszczało i uszczelniało mu już jego zniszczone jelita wiec może to było coś jego wynikiem, ale za którymś kolejnym razem już nie wytrzymałam i gdy zrobił kupkę i były też tam te kuleczki, zebrałam tego trochę i zaniosłam do badania. Okazało sie wtedy, że ma rotawirusa, oczywiście ten rotawirus mógł nic nie mieć wspólnego z tymi kuleczkami, ale chodzi o to, że wirus w prawidłowo funkcjonującym jelicie, regenerującym sie przez miksturę nie był w stanie wywołać chorobowych objawów przed którymi tak rodziców straszą. Gdybym przypadkowo nie zaniosła kupki do analizy to bym nawet nie wiedziała, że synek miał rotawirusa bo objawów żadnych nie było.
Dlatego morał z mojego doświadczenia jest taki, że gdyby nie szczepienia to by nie było tych wszystkich powtarzających sie infekcji u dzieci. Im więcej szczepionek tym więcej chorób, a im więcej chorób tym więcej wymyślają szczepionek na choroby, które w ogóle by sie nie ujawniły gdyby organizm nie został wcześniej potraktowany truciznami i w efekcie zdegradowany.

Inną sprawą o której chcę napisać to karmienie piersią. Tak wiele się mówi, żeby karmić dzieci piersią bo wtedy są one zdrowsze, bardziej odporne na infekcje i ogólnie przynosi to dużo plusów. Sama uważam karmienie piersią za coś wspaniałego nie tylko za samo mleko, ale sama ta ceremonia tworzy emocjonalną więź dziecka z matką. Dziecko czuje się bardziej bezpieczne, kochane i spokojniejsze. Ta więź emocjonalna jest ważna nie tylko dla dziecka, ale także dla samej matki. Ja osobiście z góry założyłam sobie, że będę mojego synka karmiła piersią przez 2 lata i tak było. Pierwsze 8 miesięcy był tylko na piersi, dopiero po 8 miesiącu zaczęłam mu wzbogacać dietę. Tak więc te wszystkie mleka w proszku mnie ominęły, nigdy ich nie kupowałam. Może karmiłabym dłużej, ale z tego co się na tamte czasy dowiadywałam to, że 2 lata wystarczy, żeby nie przesadzać itd., ale na obecną moją wiedzę już się wieloma rzeczami nie przejmuję tylko robię swoje………..więc kiedyś przy drugim dziecku będę karmiła pewnie dłużej……………..
Jednak to co mówi się o powiązaniu odporności dziecka z piciem piersi nie bardzo do mnie przemawia, chyba że dziecko nie jest w ogóle szczepione to tak, ale gdy zniszczymy jego system immunologiczny i jelita przez te szczepionkowe trucizny to żadne karmienie piersią nie pomoże. Zaobserwowałam to po prostu na swoim przykładzie, gdzie mój synek karmiony był tak długo piersią, a ciągle zapadał na infekcje. Chyba, że gdyby był karmiony butelką byłoby jeszcze gorzej, teraz się tego nie dowiem………………………….

Z czasem gdy już byłam trochę bardziej doświadczonym praktykiem w medycynie naturalnej i nie bałam się swoich decyzji to trochę lekarzy przechytrzyłam, tutaj więcej na ten temat: http://forum.igya.pl/viewtopic.php?f=18&t=67#p1410


Myślę, że nie zanudziłam nikogo swoją historią, ale to jest niestety życie, jest takie jaką mamy wiedzę na dany temat, a im większą mamy wiedze tym nasze życie może stać sie lepsze, piękniejsze, pozbawione strachu przed chorobami, mieć zdrowe, mądre i roześmiane dzieci..................bo w zdrowym ciele zdrowy duch!!!!
Temat szczepień jest mi szczególnie bliski bo w pewnym sensie nieświadomie skrzywdziłam swoje dziecko i mogłabym chyba książkę napisać...................... a to co teraz napisałam może da trochę do myślenia tym jeszcze wahającym sie rodzicom, czy szczepić czy nie, ale gdy chociaż jedno dziecko zostanie uchronione przed tym barbarzyńskim procederem to też będzie dla mnie powód do radości.
Kto ratuje jednego człowieka to tak jakby ratował cały świat! I to jest piękne.........

Pozdrawiam serdecznie! :hejka:

_________________
http://www.youtube.com/user/Atena7777Szczepienia
http://www.youtube.com/user/1Atena7777



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 maja 2012, 7:32 
Ja dziekuje Ci bardzo Atena7777, ze zechcialas podzielic sie swoja osobista historia. Ja rowniez co jakis czas zameczym opowiesciami o mojej corce i powiklaniach poszczepionkowych. To nie sa historie wyssane z palca ani przeczytane w jakims magazynie czy wyczytane gdzies w internecie, jak ktos moglby chciec sie doczepiac. To sa sprawy na biezaco obserwowane u wlasnego dziecka.

Z ta kulka, stwardnieniem po szczepieniu, cos mi sie skojarzylo. Ja akurat u moich szczepionych corek tego nigdy nie zauwazylam, ale widze na roznych forach, ze kobiety nieraz wspominaja o czyms takim u ich dziecka. Wtedy w Polsce np. robia oklady z Altacetu i wiecej nie zawracaja sobie glowy tematem. Ogolnie rzadko kto sie przejmuje. Jest taka zasada, ze szczepia wszyscy, szczepienia chronia, szczepienia sa obowiazkowe (lub wysoce wskazane - zaleznie w jakim kraju), nieszczepiacy to osoby nieodpowiedzialne, szkody z nieszczepienia sa wieksze niz ze szczepienia itd., przy okazji w Polsce lek przed odpowiedzialnoscia karta, ze ludzie, nawet majac gdzies tam w glowie mozliwe powiklania poszczepienne, wola spychac mysl o tym na plan dalszy i udawac, ze temat nie istnieje. Tak wiec nawet, jezeli po szczepieniach cos tam sie wydarzy niepokojacego, rodzic taki, zamiast doszukiwac sie przyczyny tam, gdzie rzeczywiscie ma ona swoje zrodlo, szuka na wszelkich forach, u lekarzy, gdzie sie da, uspokojenia dla delikatnie rodzacych sie watpliwosci. No wiec bedzie to rada "zrob oklad z altacetu" lub "przeczekaj, bo to normalne", gdy dziecko np. drze sie bez przerwy i nie da uspokoic, albo gdy robi sie ospale i nagle ciagle spi. I czasem wraca rzeczywiscie powoli do jako takiej normy a czasem nie. I czasem diagnozuje sie potem cos bardzo brzydkiego, jak np. autyzm albo ADHD albo jeszcze co innego i nawet czesto rodzic jest tym zaniepokojony, ale bardzo rzadko jest, ze kojarzy to rzeczywiscie ze szczepieniem. Duzo lubi nadal wierzyc, ze takie rzeczy po prostu sie dzieja, przyczyna nieznana itd.
Znam osobiscie matki dzieci, u ktorych z wiekiem zdiagnozowana autyzm... i co? I nic... Szczepily pierwsze dziecko, szczepia nastepne i uwazaja, ze to nieudowodnione, ze autyzm i szczepienia majac ze soba cos wspolnego.

I jeszcze jedno... ciekawa sprawa z tym autyzmem poszczepionkowym.
Zazwyczaj jest tak, ze objawy po szczepieniu sie zmieniaja... i podobnie, jak u mojej corki z ostrzejszych przechodza w lagodniejsze. Czyli, najpierw jest podejrzenie o autyzm wczesnodzieciecy, potem przechodzi w podejrzenie o zespol aspergera itd.

Oczywiscie takich powiklan jak atopowka, alergie wszelkiego rodzaju, wlasnie krotkowzrocznosc i pare innych... nie bierze sie pod uwage. To wszystko przypadki. A ludzie bardzo, bardzo czesto wola zostac ululani w swoich lekach niz stawic im czola. Jak to jedna znajoma powiedziala do mnie "Przestan! Przestan juz o tym opowiadac! Pozwol mi siedziec w mojej kolorowej, pieknej bance mydlanej!" No tak, tylko ze kazda banka mydlana kiedys pedka i robi wielkie BUM!

Ja powiem tylko tyle jeszcze. Jezeli sie szczepilo swoje dziecko to nie ma co juz sobie robic wyrzutow na ten temat. Wazne, zeby uswiadomic sobie, co rzeczywiscie one za soba niosa i wyrobic sobie sposob myslenia/postepowania, na przyszlosc. Ja z doswiadczenia i obserwacji na swojej corce, wiem, ze te szody, ktore wyrzadza szczepionka, idzie na rozne sposoby, w jakims stopniu cofnac (w wielu przypadkach). Najwazniejsze to przestac dalej bombardowac dzieciecy organizm tymi szkodliwymi substancjami zawartymi w szczepionkach.


Co do karmienia piersia w 2. roku zycia zadalam kiedys pytanie na niemieckim forum rundumsbaby dla ekspertki z La Leche Liga. Wklejalam to pozniej na rozne fora itd. Jest to skrotowe tlumaczenie, dla osob niemieckojezycznych link do stronki podam nizej.

Cytuj:
Na forum, gdzie odpowiadaja doradcy laktacyjni LLL zadalam 2 pytania. Napisze je w skrocie:
1. Karmie 16-miesieczna corke. Czy to jeszcze ma sens? Czy moje mleko ma jeszcze jakies wartosci?
2. Jak to wyglada z dbaniem o zeby? Karmie corke rowniez w nocy. Przed spaniem myjemy jej wprawdzie zabki, ale potem i tak pije moje mleko. Czy to nie spowoduje prochnicy?

*** *** *** ***
Przetlumacze odpowiedz, ktora dostalam. Odpowiedzi itd. Tlumacze z niemieckiego.
*** *** *** ***

Droga xxx,

Prosze sie nie martwic. Nie robi pani NIC zle!

Temat karmienia piersia i prochnicy jest dosc czestym tematem. Jednak dzieki temu, ze tak czesto powtarzane - zdanie, ze poprzez karmienie piersia, szczegolnie w nocy, powoduje sie prochnice - nie staje sie prawdziwsze.
Oczywiscie, ze pielegnacja zebow juz od 1. zabka jest bardzo wazna rowniez u dzieci karmionych piersia. Tu nie ma dyskusji, jednak karmienie piersia nie powoduje prochnicy. Mleko matki nie atakuje zebow. Prochnice wywoluje bakteria o nazwie Streptokokkus mutans.
Ani dlugotrwale karmienie piersia ani nocne karmienie nie prowadza, wbrew powszechnym opiniom, do prochnicy. Dlugo karmione dzieci, ktore sa karmione przed zasnieciem lub nawet w nocy, nie maja czesciej prochnicy niz dzieci niekarmione piersia, a wrecz przeciwnie. Podczas karmienia piersia mleko nie oplukuje zebow bezposrednio, w przeciwienstwie do mleka podawanego butelka, mleko z piersi dostaje sie od razu daleko za dziasla prosto do buzi i jest od razu polykane. Mleko nie wyplywa z piersi ot tak po prostu (jak to jest w przypadku butelki), lecz dziecko musi aktywnie pracowac i dopiero wtedy je polyka. Dlugo karmione piersia dzieci lub dzieci karmione piersia w nocy nie maja czesciej prochnicy niz dzieci niekarmione piersia. Jezeli jednak dojdzie do tego, ze rozwinie sie u nich prochnica to nie wynika ona z tego, ze dziecko jest karmione piersia a raczej rozwija sie pomimo tego (obok).
Oczywiste, ze i u dzieci karmionych piersia higiena zebow jest wazna i jezeli rozwinie sie prochnica trzeba ja leczyc.

(...)

Jak dlugo chce pani karmic piersia moze to tylko pani zadecydowac. Aby byc swiadomym pozytywow karmienia piersia dolaczam ten artykul.

(nie bede wszystkiego cytowac, za duzo... tylko czesc)...

"(...) Karmienie piersia w 2. roku zycia i potem.
Co przemawia za karmieniem piersia w 2. roku zycia? Niespodziewanie wiele:
Odzywienie: miedzy 6. a 24. m-cem zycia dziecko karmione piersia wypija ok. 500 ml mleka dziennie. W ten sposob moze pokryc w duzej czesci zapotrzebowanie kaloryczne, jakie dziecko w tym wieku ma. W sytuacjach kryzysowych (gdy dziecko np. z powodu choroby odmawia przyjmowania pokarmow) mleko moze byc znow produkowane w takich ilosciach, aby wystarczyc jako jedyny pokarm.
Mleko matki to 70 kcal na 100 ml. To podwojna wartosc w porownaniu z karszka dla niemowlat. Dzieci w 2. roku zycia przy pomocy mleka matki pokrywaja zapotrzebowanie na energie w 31%. W wieku 13. do 18. m-cy w 25%. Po 18. m-cu zycia w 17%.
Rozne badania stwierdzaja, ze w 2. roku zycia niemozliwoscia jest, aby mleko matki pokrywalo zapotrzebowanie na energie w wiekszym stopniu. Natomiast najnowsze badania, przeprowadzone w Ugandzie, dowodza, ze mleko matki jest w stanie pokryc w tym czasie (2. rok zycia) zapotrzebowanie na energie nawet w 53%.
Jezeli pomysli sie o tym, jak dzieci w 2. roku zycia malo czasu maja na jedzenie (poznaja swiat, ciagle sa w ruchu) i czasem przez to nic prawie nie jedza, wynik taki wydaje sie logiczny.
Jezeli dziecko zostanie odstawione od piersi przed ukonczeniem 2. lat, automatycznie potrzebuje wiecej pokarmow stalych. Przecietnie zapotrzebowanie na pokarmy stale wzrasta wtedy o 60%, nierzadko rowniez wiecej.
Jeszcze inne badania wykazuja, ze niekarmione piersia dzieci pokrywaly poprzez jedzenie tylko 84% zapotrzebowania na kalorie, podczas gdy dzieci karmione piersia pokrywaly to zapotrzebowanie w 108%.


Jakosc BIO, witaminy i mineraly.
Kalorie w mleku matki to nie puste kalorie. "Mleko matki pozostanie najwazniejszym zrodlem najwyzszej jakosci bialka, witamin i innych skl. odzywczych. (Helsing und King, 1982). Wysoka jakosc i BIO jakosc. Nie jest najwazniejsze, ile danego skladnika jest w mleku matku, lecz jak bardzo jest ono BIO. Niewazne jest przeciez, ze skladniki odzywcze znajduja sie tu, ale dziecko nie moze z nich korzystac.

Bialko. Jeszcze szczegolnie dobrze przyswajalne. W 2. roku zycia mleko matki pokrywa zapotrzebowanie na bialko w 38%.
A wyniki w odniesieniu do witamin i mineralo sa jeszcze ciekawsze.

Zapotrzebowanie na wit. A jest w 2. roku zycia w 100% pokrywane przez mleko matki.
(...)
Codzienna porcja 500 ml mleka matki pokrywa zapotrzebowanie na wit. C w 95% z tej ilosci, jaka potrzebuja w 2. roku zycia (Armstrong, 1987). Pod koniec 2. roku zycia dziecka poziom wit. C jest 3,3 razy wyzszy niz we krwi matki. W ten sposob dzieci karmione piersia dostaje wieksze ilosci wit. C anizeli dzieci karmione mlekiem modyfikowanym czy pokarmami sztucznie witaminizowanymi.
I dalej...
Mleko matki w 2. roku zycia pokrywa zapotrzebowanie na:
zelazo w 50%,
wapno w 44%,
niacyna w 41%,
kwas foliowy 26%,
ryboflawiny 21%.

Zelazo jest jednym z najwazniejszych skladnikow BIOjakosci mleka matki. Jest go wprawdzie mniej niz w krowim mleku np. ale zelazo z mleka matki jest przyswajalne w 70% (z krowiego w 10%).


Wplyw na odpornosc.

Do niedawna mowilo sie, ze tylko kolostrum zawiera duze ilosci przeciwcial. Najnowsze badania natomiast dowodza, ze do 12. m-ca zycia w mleku matki pozostaja te same ilosci przeciwcial a do konca 25. m-ca zycia nadal wzrasta ich ilosc. (...)
1 ml (mililitr) mleka matki to 4000 (4 tys) przeciwcial (limfocyty i makrofagi)...

*****************

itd. itd... Caly artykul jest niesamowicie fajny...

TU mozna przeczytac calosc (j. niemiecki, ale moze google tlumacz pomoze)...
http://www.rund-ums-baby....llen_119370.htm

Wstawilam to tu... bo mnie to bardzo zainteresowalo... Moze zainteresuje to rowniez kogos oprocz mnie?

[ Dodano: 2011-01-13, 19:58 ]
Ciekawostka, tam rowniez opisana, jest, ze dzieci, ktorym zostawi sie mozliwosc samodzielnego wybrania punktu, gdy chca zakonczyc bycie karmionym piersia, wybieraja to w wieku 2-4 lata...

Sa tam podane rowniez kryteria, wg ktorych wyznacza sie gorna granice wieku dla dziecka karmionego piersia i granica ta pasuje dla dzieci w wieku... POWYZEJ 2,3 lat... i nie wczesniej...

Granica ta jest wiek, gdy:

* waga urodzeniowa osiagnie wartosc x 4,
* dziecko wagowo osiagnie 1/3 wagi przecietnego doroslego jego plci,
* w nawiazaniu do przecietnej wagi kobiety (wiek idealny do odstawienia od piersi = 2,71 pomnozone przez wage doroslej kobiety w gramach),
* porownanie z tygodniami ciazy (6 x 40 ciazowych tygodni)
* wiek, w ktorym przebija sie stale zeby trzonowe...
To sa punkty wytyczajace gorna granice karmienia piersia... Wszystko ponizej jest ok...



Zrodlo: http://www.rund-ums-baby.de/stillberatung/Ein-Kleinkind-stillen_119370.htm

Zalecenia WHO sa takie, zeby karmic wylacznie piersia przez 6 m-cy, potem stopniowo rozszerzajac diete do konca 1. roku zycia, jednak nadal to mleko matki stanowi podstawe wyzywienia dziecka. W j.niem. jedzenie dla niemowlaka nazywa sie slusznie BEIKOST, czyli cos, co jest PRZY jedzeniu glownym (mleku matki) a nie zamiast niego. Potem WSZYSTKIE dzieci zaleca sie karmic do konca 2. roku zycia, anemiczne i niejadki (nie tylko dzieci z krajow 3. swiata) do konca lat 3. To tak teoretycznie. Wiadomo, ze sa rozne kryteria, ktore tu decyduja.
Dziwne jednak dla mnie jest, ze cos tak naturalnego jak karmienie piersia jest czyms tabu i wstydliwym, gdy np. dziecko konczy rok...
Ja obserwujac swoja najmlodsza, nieszczepiona corke, moge powiedziec, ze rzeczywiscie nie choruje tak duzo, jak starsze. Ale czy przyczyna jest dluzszy okres karmienia piersia czy nieszczepienie... Mysle, ze wszystko na raz.
W kazdym razie jeszcze odnosnie karmienia piersia. Moja najstarsza przez caly pierwszy rok zycia odmawiala jakichkolwiek innych pokarmow. Nie jadla nic poza moim mlekiem, a jednak wage miala idealna, zero niedowagi.
Jak miala 8 m-cy miala infekcje rotawirusowa i byla w szpitalu. Jako dziecko karmione piersia wyszla do domu po 2. dniach. Lekarze kazali po prostu karmic ja na zadanie i nie dostawala absolutnie zadnych lekow, nie jadla rowniez nic innego. Dzieci butelkowe musialy miec odstawione zwykle mleko modyfikowane, bo jest ono zabronione przy tego rodzaju infekcjach wirusowych i dostawaly zamiast tego specjalna mieszanke lecznicza, ktorej nie chcialy pic. Co za tym idzie, aby sie nie odwodnic, zmuszone byly lezec pod kroplowka. Przecietny pobyt takiego butelkowego dziecka w szpitalu byl ok. 2 tygodnie i dluzej.

Poza tym dodatkowy plus karmienia piersia to taki, ze dzieci latwiej ucza sie samodzielnosci. Ja np. nie znam karmienia dzieci papkami, lyzeczkami, butelka. Od razu metoda BLW i picie ze zwyklego kubka. Duzo plusow tego jest... moznaby wymieniac i wymieniac... ale ogolnie temat bardziej o szczepieniach jest. Chociaz owszem, karmienie piersia, ma duzy udzial w budowaniu odpornosci dziecka. Poza tym bliskosc fizyczna i emocjonalna rowniez nie jest bez znaczenia dla zdrowia dziecka.



Na górę
   
 
 
Post: 13 maja 2012, 3:18 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 12:19
Posty: 70
Płeć: mężczyzna
La_Mandragora, Atena7777

Dziękuję Wam za przekazanie swoich doświadczeń. Są bardzo pomocne w kształtowaniu opinii na temat szczepień. Myślę, że nie jedna osoba zaczerpnie z tego źródła.
Nie chcę, żebyście mnie źle zrozumiały bo Wam łatwiej przychodzi odrzucenie szczepień będąc w kraju, który do tego nie przymusza. Niestety biorąc pod uwagę naszą Polską rzeczywistość, każdy rodzic, który zdecyduje się nie szczepić działa pod ogromną presją. Wynika to po pierwsze z tego, że grożą za to kary, a po drugie stereotyp, że szczepienia chronią co jest poparte nagonką multimedialną.
Ale nie dlatego piszę by negować Wasze stwierdzenia, wręcz przeciwnie. Właśnie Wasze informacje skłoniły mnie do tego by nie szczepić swoich dzieci. Usilnie przekonuję swoją drugą połówkę do tego, pomimo iż ma inny światopogląd. Na razie z pozytywnym skutkiem. I tutaj chciałbym podzielić się moimi doświadczeniami.
Mój starszy syn ma w tej chwili 5 lat z kawałkiem. Niedawno otrzymaliśmy wezwanie na szczepienie 17.05 dotyczące tężcowi. Oczywiście nie zamierzam go szczepić, ale moja połówka się jeszcze waha. Mam nadzieję, że ją przekonam.
Chciałem podzielić się swoimi doświadczeniami odnośnie moich dzieci i szczepień. Ciężko jest młodym rodzicom wychowywać dzieci nie mając doświadczenia. Różne sytuacje się przytrafiają. U nas akurat syn w wieku około 2 lat zachorował i nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie specyfika choroby. Zaczęło się od gorączki, oczywiście przychodnia i przepisane leki. Drugi dzień wizyta prywatna u innego lekarza, z uwagi na to, że moja żona jest lekko ujmując panikarą. Stan syna pogarszał się z dnia na dzień, gorączka, biegunka, zanikający głos, inaczej ujmując ochrypnięcie. Sytuacja stawała się coraz bardziej dramatyczna. W nocy z 3ciego dnia na 4ty synek miał już problemy z oddychaniem i zaczął "szczekać" płacząc(teraz wiem, że to objaw zapalenia krtani). Około 5tej rano zdecydowaliśmy się jechać do szpitala. Pierwsze stwierdzenie młodego lekarza na izbie przyjęć to astma. Jednak następny na bloku dziecięcym stwierdził zapalenie krtani. Podali sterydy, aczkolwiek sytuacja została opanowana po 3,4 dniach. Nawet teraz opisując tą sytuację nie potrafię opanować emocji... To był chyba najgorszy czas w moim życiu.
Okazało się, że lekarz, u którego byliśmy prywatnie był ordynatorem oddziału dziecięcego. Facet sam był w szoku widząc stan naszego dziecka i to co się działo przez 3 dni. Bo pomimo podania sterydów rozkurczających syn miał problemy z oddychaniem. I chyba musi mieć jakieś wyrzuty sumienia bo co mnie widzi to pierwszy mówi dzień doby, nawet jadąc samochodem. Nie mówię tego ku swojej satysfakcji tylko by uzmysłowić powagę sytuacji.
Po jakichś 2 tygodniach wyszliśmy ze szpitala, jednak sytuacja się powtarzała. Może nie w takim nasileniu, bo byliśmy już doświadczeni w tej chorobie, ale szpital zaliczył jeszcze ze dwa razy. Teraz wyobraźcie sobie co mogliśmy myśleć i czuć, gdy syn tylko zachorował. Mogliśmy się spodziewać tylko jednego, krtań. Trafiało się to nawet w lato w trakcie upałów. Dzięki temu, że wyczytałem coś w necie i powiedziałem to lekarzowi prywatnemu mogliśmy zapobiegać pogłębieniu choroby dzięki inhalacją w domu. Najgorsze, że nikt mi o tym nie powiedział. Żeby nie mój upór i zaangażowanie to pewnie do tej pory byłbym stałym bywalcem oddziału dziecięcego.
Oczywiście syn przeszedł wszystkie szczepienia dotyczące kalendarza szczepień. Mało tego w wieku 3lat miał iść do przedszkola więc moja żona wpadła na pomysł uodpornienia syna poprzez szczepionki doustne ku aprobacie pediatry prywatnej.
Niestety te wszystkie zabiegi nie poskutkowały. A ze względu na choroby syna około grudnia zrezygnowaliśmy z przedszkola. Dodatkowo przyszła na świat córka, która w wieku 2m-cy wylądowała w szpitalu na zapalenie płuc. Gdy zachorował syn córka zaraz była również chora, ale to oczywiste bo przecież nie miała wykształconego układu odpornościowego.
Reasumując, syn był szczepiony na wszystko do 3go roku życia + pneumokoki i rotawirusy + szczepionka uodparniająca doustna przed przedszkolem, córka do roku. Zaległe szczepienie przeciw odrze i różyczce w wieku 13-14 m-cy "dzieki" temu że była chora. Szczepionkę na rotawirusy dla młodej przeforsowałem' chociaż do tej pory leży w lodówce. Aż mi szkoda tych 350 ZŁ. Najlepsze jest to, że oboje miały tego rotawirusa czy pneumokoka, teraz to już nie pamiętam co to było. Jednak oboje to mieli i jedno było szczepione drugie nie. Najlepsze jest to, że po wymazie z nosa i wyrobionej antybiotykoterapi wirus był wrażliwy na większość antybotyków. Więc po co szczepić jeśli starszy szczepiony i tak zachorował, a oboje wyleczone za pomocą tego samego antybiotyku bez najmniejszego problemu i powikłań.
Nie wiem jak potoczy się dalszy nasz los,ale jestem pozytywnie zmotywowany by przeciwstawić się kolejnym naciskom odnośnie szczepień.

Pozdrawiam i życzę wytrwałości w działaniu.

_________________
Ludzie ludziom zgotowali ten los - Zofia Nałkowska
Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od siebie - Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 maja 2012, 7:12 
I ja yurgas dziekuje Tobie za podzielenie sie swoja historia i doswiadczeniami w tym temacie.

Ze swojej strony powiem, ze bardzo podziwiam rodzicow mieszkajacych w Polsce i decydujacych sie nie szczepic. Wiem, ze maja nielatwo i naprawde, ogromna szacunek dla nich. :tak:

Co do tych calych watpliwosci, lekow zwiazanych z decyzja o nieszczepieniu, pytan, czy jednak robie dobrze decydujac sie nie szczepic itd. w kontekscie tego, jakie spojrzenie na temat jest szerzone dookola, jak oceniaja to inni, jak na temat zapatruja sie lekarze itd. to powiem, ze owszem, o ile rodzice np. w Niemczech maja latwiej, poniewaz nie ma nacisku urzedowego, o tyle podjecie decyzji takze do latwych nie nalezy, poniewaz jest wlasnie nacisk spoleczny, jak chyba wszedzie i lekarze w wiekszosci sa proszczepionkowi, takze owszem, urzedowo nacisku wywrzec juz nie za bardzo moga, ale roznie to bywa. Czytalam o kobiecie, ktora lekarz pediatra otwarcie wyrzucil ze swojego gabinetu (przy innych pacjentach) glosno wykrzykujac, ze ona nie chce szczepic i KOGOS TAKIEGO u siebie on nie bedzie leczyl (czy tez dziecka takiego czlowieka). Calkiem bezprawnie to uczynil, ale zdarza sie.

Ja decydujac sie nie szczepic rowniez bylam pelna watpliwosci. Nie bylo mi latwo podjac te decyzje. Albo inaczej. Jak zbieraly mnie watpliwosc czy dobrze robie decydujac sie nie szczepic, pytalam sie siebie "a czy jestes w stanie zaszczepic i zaryzykowac zdrowie kolejnego dziecka?". No nie... To akurat bylo u mnie decydujace. Waga, na ktorej szali polozylam swoje watpliwosci. Przewazyly watpliwosci nt. szczepienia... zdecydowalam sie nie szczepic.
Dodatkowo kiedys rozmawialam z terapeutka, u ktorej moja srednia mialam ergoterapie. Nieraz rozmawialysmy nt. powiazan szczepien z autyzmem i byla bardzo niezdecydowana w osadach na ten temat. Niby z jednej strony sama twierdzila, ze teraz za duzo sie szczepi, ze to niepotrzebne, ale na temat autyzmu nie chciala sie wypowiadac. W kazdym razie ja nieraz do niej mowilam, ze corka rozwijala sie wspaniale do 15. m-y a potem jakby mi ktos podmienil dziecko. Nie komentowala tego.
Jakos ktoregos razu mialam przy sobie wtedy ok. 1,5-roczna najmlodsza, nieszczepiona corke i ladnie sie bawila i ja spytalam sie te terapeutke, jak mysli, czy z tego zdrowego dziecko moze sie NAGLE rozwinac autysta?
Powiedziala zdecydowanie, ze NIE. Na to ja do niej, ze ze srednia wlasnie sie tak stalo. Byla taka sama a po szczepieniach stala sie calkiem inna. To nie skomentowala tego ani slowem. To tez utwierdzilo mnie dodatkowo w decyzji o nieszczepieniu.

Jeszcze na poczatku, jak bylismy u starego pediatry mialam terminy na szczepienie najmlodszej i zanim zdecydowalam sie powiedziec lekarce, ze nie bede szczepic, mialam ogromnego stracha, myslalam, jak to bedzie, pewno na mnie naskoczy, ale zaryzykowac znowu? Nie! I na poczatku odsuwalam te terminy, w koncu jednak poszlam, bo ile mozna? I ona mowi do mnie, ze dzis bedziemy szczepic, a ja, ze nie, ze nie bedziemy, bo nie chce szczepic. No to ona do mnie, czy zamierzam w ogole nie szczepic? Ja do niej, ze nie wiem, ze nie jestem do konca zdecydowana, ale boje sie, ze jezeli da mi gwarancje na pismie, ze po tych szczepieniach nie stanie sie z nia to, co stalo sie z moja srednia to zaszczepie... a ona do mnie, ze ZADEN LEKARZ NIE MOZE DAC TAKIEJ GWARANCJI NA PISMIE. I jeszcze powiedziala cos ciekawego, czym moim zdaniem pokazala, ze nie byla az tak proszczepionkowa. Powiedziala, ze jezeli szczepiac nie jestem przekonana, ze robie tym cos dobrego dla mojego dziecko to lepiej niech nie szczepie!
Jednak wiedzialam, ze bedac w tamtej przychodni mialabym stycznosc z inna lekarka, mniej uprzejma i wyrozumiala, takze zmienilismy lekarza na krytycznego w tym temacie... i tam do tej pory jestesmy.
W kazdym razie decyzje podjac i dla mnie latwo nie bylo. Z czasem jednak coraz pewniejsza bylam i jestem, ze postapilam dobrze. :)

To zapalenie krtani, kojarzy mi sie z pseudo krupp´em, ktory miewaly moje szczepione corki. Co ciekawe najmlodsza, nieszczepiona tego nie ma. :shock: Dzieki Twojemu wpisowi dopiero teraz to sobie skojarzylam. Pseudo Krupp charakteryzuje sie tym, ze dziecko ni z tego ni z owego dostaje w nocy (zdrowe dziecko, ewentualnie z lekkim katarkiem, przeziebione nieznacznie) atak kaszlu, swiszczacy, szczekajacy, dziecie sie po prostu DUSI. My mielismy w domu czopki sterydowe, zeby podawac w razie czegos takiego i jezeli nie pomagaloby w ciagu 2. najblizszych godzin zero poprawy to wtedy szpital, bo ryzyko zaduszenia.
Na szczescie do szpitala jechac nie musielismy. 2 razy starszej jednak musialam podac czopek, bo sie niestety dusila i nic nie pomagalo. Z rzeczy nieinwazyjnych w takim przypadku robi sie takie rzeczy jak:
- otwiera okno w nocy (nawet zima, dziecko wtedy owija sie np. kocem czy czym innym), zeby wpuscic nocne zimne powietrze,
- albo idzie do lazienki i puszcza na caly regulator goraca wode do wanny, para tez pomaga oddychac.

Na kaloryfery od razu mokre szmaty (nawilzenie powietrza).


Aaa... i przy tym duszeniu sie z homeopatii BRYONIA SPONGIA.


Co do szczepien drogi yurgasie, zajrzyj moze, o ile tam jeszcze Cie nie ma, na forum dla rodzicow nieszczepiacych i szczepiacych wybiorczo (ja rowniez tam jestem) http://szczepienia.org.pl/index.php, tam dowiesz sie, jak radza sobie rodzice mieszkajacy w Polsce, rowniez jezeli chodzi o walke z Sanepidem i wiele innych spraw. Mozesz rowniez stronke pokazac swojej zonie, moze to pomoze jej troche poradzic sobie z watpliwosciami.
Decyzja o nieszczepieniu do latwych nie nalezy, poniewaz zeby ja podjac trzeba rozprawic sie z bardzo gleboko wtloczonymi nam stereotypami na ten temat.

W kazdym razie zycze powodzenia... :bużki:



Na górę
   
 
 
Post: 15 maja 2012, 19:25 
Obrazek

Jak działa thimerosal (pochodna rtęci) na komórki.

Obrazek

wzór thimerosal

Obrazek

etykieta thimerosalu very toxic bardzo toksyczne.

Obrazek

Obrazek


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Ulotka w-szczepionki (zawartość thimerosal)

Obrazek



Na górę
   
 
 
Post: 20 maja 2012, 10:29 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Dezinformacje prasowe: o szczepieniach.

Obrazek

Dr Jerzy Jaśkowski. O tym, że głównym celem prasy jest zarabianie wiadomo od dawna. Szczególnie widoczne jest to w Polsce, gdzie wydawcami jest głównie kapitał zagraniczny. Wiadomo także powszechnie, że najlepiej zarabia się na reklamie.

Wystarczy "przerzucić" jakiekolwiek czasopismo. Reklama jest wszechobecna. Pół biedy jeżeli dotyczy mniej istotnych tematów np. sadzenia gruszek na wierzbie. Gorzej gdy reklama dotyczy naszego zdrowia.

W sytuacji, w której jest nasza oświata, tj. 80 procent społeczeństwa kończy tylko szkoły zawodowe.[1]

Otumanianie ludzi jest bardzo łatwe. A wiadomo, że aż 30% kosztów sprzedaży leków to reklama. I jest to całkowicie legalny interes w odróżnieniu np. od handlu bronią, czy narkotykami dającymi podobne zyski. Dlatego nie dziwią liczne informacje medyczne w Gazecie Wyborczej, Przekroju czy Wprost wątpliwej wiarygodności.

Faktem potwierdzającym dobrą kondycję przemysłu farmaceutycznego jest stały wzrost dochodów tej branży pomimo widocznych objawów kryzysu w innych .

Nie dziwi więc fakt, zajmowania się coraz to nowych wydawnictw medycyną. Niedawno tj. 12 maja 2012 roku portal "money.pl" opublikował ciekawą informację, na pierwszy rzut oka całkowicie niewinną. W internecie nie ma podanych właścicieli tego portalu.
Tytuł tej publikacji brzmi: "To ten kraj został pionierem nowych szczepień". Pionierem to brzmi dumnie, niestety dalej jest już gorzej. Ponieważ Redakcja stara się udowodnić, jakie są obecnie dwie najgroźniejsze choroby wieku dziecięcego pisząc, że to retrowirusowa biegunka i pneumokoki.

Retrowirusowa biegunka to choroba, którą wystarczy zwalczyć u dzieci za pomocą pepsi coli i ryżu. Rzadko kiedy potrzebne jest coś innego.[2]

Natomiast cały hałas medialny o pneumokokach to po prostu nowa nazwa poczciwej dwoinki zapalenia płuc. Owszem groźnej choroby, ale w XIX wieku. Obecnie w podręcznikach 500 stronicowych, np. z lat 80-tych zakażenia pneumokokami obejmują raptem jedną kartkę. Więc straszenie ludzi tą chorobą jest irracjonalne, ale skuteczne w reklamowaniu szczepionek i wynika li tylko z chęci zysku.
Po drugie ujawnił się przy okazji jeszcze jeden dowód na nieskuteczność szczepionek. Sekta szczepionkarska podaje,że ma szczepionkę na chorobę która była groźna ok 150 lat temu.!

Ten "pionierski po 150 latach" program szczepień musi ktoś poważny finansować. Dowiadujemy się, że koszty szczepień pokrywaŚwiatowa Organizacja Zdrowia i "charytatywna inaczej" fundacja Gatesów. A wszytko to popiera Globalny Sojuz (już to coś powinno mówić) na rzecz szczepień. Tak, tak coś takiego powstało: http://www.gavialliance.org/

Dalej czytamy, że firmy farmaceutyczne dały dużą zniżkę przy zakupie szczepionek. Czyli od razu wiemy kto za to płaci i o ile ceny muszą być wyższe w Europie, aby pokryć różnicę. I dalej z tym samym optymizmem, że dzięki nowym szczepieniom rząd Ghany zmniejszy do 2015 śmiertelność o 2/3.

Dlaczego wybrano akurat Ghanę. Ten mały afrykański kraj o powierzchni 240 tysięcy km2 zaludniony jest przez ok 25 milionów ludzi. Co daje gęstość zaludnienia ponad 102 osoby na km2. Jest jednym z najuboższych krajów Afryki. Jak podaje wikipedia na głowę przypada 1,5 dolara dziennie. Istnieje w nim ponad 25 procentowe bezrobocie.

Chociaż kraj posiada największe złoża złota, oraz ropę naftową eksploatowaną przez Amoco[3], oraz gaz w ilości 23 mld metrów sześciennych[4] to większość ludności para się rolnictwem.[5]

Ghana jest znana z olbrzymiej korupcji. Obywatel Ghany pełniący funkcję sekretarza generalnego ONZ Kofi Annan 1997-2006.[6] był znany z tego, że jego sekretarz zatrudniał dzieci w fabrykach dywanów i handlował kobietami do domów publicznych nawet w Belgii. Syn Kofiego natomiast handlował ropą za żywność ze Szwajcarami[7] co było wielkim skandalem. Po kadencji w ONZ, wrócił do Ghany jako jej premier.

Czyli jeden wielki sukces, ONZ i innych organizacji, troszeczkę zaciemniony tą korupcją.

Czy tak różowo wygląda sprawa szczepień w Afryce? Otóż nie bardzo. Już kilka lat wcześniej Int.J. Epidemiology 33.2. 381 podał,że cyt: W krajach o niskim dochodzie i wysokiej śmiertelności podawane ostatnio szczepionki mogą powodować wzrost śmiertelności niemowląt.

I mamy problem. Gwinea Bissau państewko o powierzchni ok 36000 km2 i ludności ok. 2 milionów także należy do najbiedniejszych państwświata o gospodarce opartej na rolnictwie. Jest także krajem o powszechnej korupcji. Posiada złoża boksytów i fosforytów.

Wielkie zdziwienie więc budzi fakt wydawania pieniędzy ONZ, czyli nas wszystkich na finansowanie programów mających na celu wzrost śmiertelności w krajach i tak mających dużą naturalną umieralność. W Gwinei 20 % dzieci nie dożywa 5 rokużycia. W rolniczych terenach brak czystej wody jest powszechny.
A wiadomo z badań amerykańskich,że podstawowym środkiem walki z zarazami jest czysta woda. Zamiast więc budować wodociągi wydaje się pieniądze na środki zwiększające umieralność!

Ale sprawa staje się bardziej czytelna po przypomnieniu sobie deklaracji B. Gatesa o przeludnieniu świata i konieczności zmniejszenia populacji. Przeznaczył na to aż 500 milionów dolarów (na zakup szczepionek ze swojej firmy?).

Wikipedia podaje cyt: "W roku 2000 Gates i jego żona założyli Bill & Melinda Gates Foundation. Znaczny wpływ na to miała hojność i wielka filantropia Davida Rockefellera" i dalej znajdujemy cytaty z wypowiedzi Billa Gatesa: "Bill Gates - Celem szczepionek jest depopulacja"

"Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie, jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent." [8]

Czy to szokujący plan Billa Gatesa?
Multimiliarder zaproponował na konferencji poświęconej zmianom klimatycznym, by zredukować liczbę ludności na Ziemi o nawet 15 proc. Jego zdaniem, można to osiągnąć przez zastosowanie odpowiednich szczepionek - pisze portal niezalezna.pl[9]
"Działanie jednej ze szczepionek skierowane byłoby przeciwko otoczce przejrzystej komórki jajowej, co zmuszałoby organizm do wytwarzania przeciwciał. Za każdym razem, gdy komórka jajowa zostanie uwolniona, przeciwciała rozpoczynałyby swoją działalność- nie niszczyłyby komórki jajowej, ale stanowiłyby rodzaj tamy, która nie pozwoliłaby plemnikom przedostać się do niej. Drugi typ szczepionki skierowany byłby przeciw hormonowi HCG wytwarzanemu przez jajo płodowe zagnieżdżone w jamie macicy. Podstawową funkcją tego hormonu jest pobudzanie ciałka żółtego w jajniku do produkcji progesteronu - hormonu podtrzymującego ciążę. Jeśli nie dochodzi do ciąży, jajnik kończy wytwarzanie progesteronu i śluzówka się złuszcza. Jeśli komórka jajowa została zapłodniona, zadaniem hormonu HCG jest podtrzymanie dalszej produkcji progesteronu. Szczepionka zmuszałaby komórki odpornościowe do traktowania HCG jako "agresora". Atakowany hormon nie przekazywałby informacji jajnikom i choć zarodek wytwarzałby duże ilości HCG, to pod koniec pierwszego miesiąca razem ześluzówką zostałby usunięty. Szczepionka działałaby jako środek wczesnoporonny. Naukowcy obawiają się o skutki uboczne szczepionki, nie wiedzą też, czy płód nie zostałby uszkodzony, gdyby szczepionka okazała się nieskuteczna."[10]
Szczepionki takie istnieją od co najmniej 20 lat i najczęściej przeciwciała przeciwko HCG znajdują się w szczepionkach DPT, powszechnie stosowanych także w Polsce.
I na próżno szukasz drogi Czytelniku składu szczepionek w PZH przemianowanym na Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego. Pomimo szerokiego nagłaśniania przez kierownika Zakładu Badań Surowic i Szczepionek p. prof. Bożenę Bucholc o podawaniu do publicznej wiadomości składu szczepionek na stronach internetowych, bądź co bądź jeszcze państwowego zakładu, brak jakiejkolwiek informacji o składzie szczepionek.

W wykazie prac tego zakładu od 2000 roku nie ma ani jednej pracy o składzie sprowadzanych szczepionek. Mało tego nawet osoby po uzgodnieniu z p. Profesor terminu spotkania, także one nie są wpuszczane na teren Instytutu.
Oczywiście wszystko to jest robione w trosce o zdrowie, tym razem psychiczne obywateli. Jeszcze by coś przeczytali nie tak i byliby w szoku.

A swoją drogą jaki jest cel istnienia Zakładu, który nie publikuje badań do których był powołany. Jak wiadomo, to nie zakład PZH ujawnił zanieczyszczenia szczepionek, a małe laboratorium w 4 razy mniejszych Czechach i uchronił obywateli przed epidemią.

http://idb.nowyekran.pl/post/62773,dezinformacje-prasowe-o-szczepieniach



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 maja 2012, 21:47 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Ciekawe kiedy ci geniusze od marketingu wpadną na pomysł aby wprowadzić na rynek (promować) szczepionkę na autyzm :!:
Przecież z taktyczno-propagandowego punktu widzenia, byłoby to genialne rozwiązanie :wacko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 maja 2012, 22:37 
Moja propozycja idzie o krok dalej. W związku z rosnącym społecznym zapotrzebowaniem wymyślą szczepionkę od szczepionek i to będzie dopiero samonapędzający się biznes - przymus szczepienia ale jak nie chcesz kupujesz anty-w-szczepionkę. Oni są do tego zdolni. W każdej sytuacji wygrywają nawet na opozycji są w stanie wygrać / ugrać / zarobić.



Na górę
   
 
 
Post: 02 cze 2012, 10:40 
Kolejna PO-w-szczepionkowa śmierć. :evil:

Tomek zmarł dwa dni po szczepieniu

18-letni Tomek z podkaliskiej wsi Strzegowa umarł niespodziewanie podczas snu. Dwa dni wcześniej zaszczepiono go w ośrodku zdrowia.

Strzegowa, Grudzień 2011 rok.
WEZWANIE z dopiskiem PONAGLENIE i aż trzema wykrzyknikami trafiło do rąk ojca. W ten sposób wzywano, by stawił się z synem, Tomaszem Gaickim, do szczepienia przeciwko błonnicy-tężcowi.
- Tomek przecież powinieneś w końcu pójść na to szczepienie – reprymendował ojciec.
- Nie pójdę.
- Dlaczego nie chcesz? Przecież przyślą ci karę do zapłacenia. Zaczynasz pracować, a oni mogą skonfiskować ci część pensji... Jak nie tobie, to bratu, u którego się zatrudniłeś. Zacznij życie z czystą kartoteką. Podwiozę cię do ośrodka.
Ojciec Tomka jest mechanikiem samochodowym. Tego dnia akurat naprawiał samochód. Wyrwał się na chwilę z pracy, by podwieźć syna do ośrodka zdrowia o nazwie "Uśmiech Serca" w Nowych Skalmierzycach.
- Nie wchodziłem z nim do budynku, bo byłem w brudnym ubraniu roboczym - akurat naprawiałem silnik. Okno gabinetu pani doktor wychodzi na parking, gdzie wtedy czekałem. Przez to okno widziałem światło w pokoju. Przypuszczam, że wtedy właśnie wchodził mój syn i stąd wiem, że był w gabinecie nie więcej niż 30 sekund.
Gdy syn wrócił, zapytałem się czy został zaszczepiony, bo przecież tego dnia miał kaszel i katar. Syn potwierdził, że został zaszczepiony - mówi Jarosław Gaicki, ojciec zmarłego Tomka.
Następnego dnia, tak jak zwykle, wieczorem Tomek poszedł spać. Rano już nie żył. Dwójka synów spała w tym samym pokoju, ale nic nie słyszeli.
- Gdy zobaczyłem, co się stało, zadzwoniłem na pogotowie i zawiadomiłem policję. Lekarz z karetki przybył w towarzystwie dwóch sanitariuszy i policjanta. Spojrzał na nieżyjącego syna i stwierdził: "Ewidentna śmierć potężcowa", co słyszało kilka osób. Później w pisemnej notce o zgonie już nie użył tego stwierdzenia - wspomina pan Jarosław.
Lekarz pogotowia stwierdził zgon bez udziału osób trzecich i bez zewnętrznych obrażeń.

Lekarz pogotowia zaprzecza.

Dotarliśmy do ostrowskiego lekarza, który stwierdzał wtedy zgon. - Absolutnie nie powiedziałem, że śmierć tego młodego człowieka ma związek ze szczepieniami - zapewnia dr Marek Fułek. - Zresztą, bardzo dobrze pamiętam ten przypadek. Zawsze, gdy umiera młody, zdrowy człowiek, zastanawiam się, co było przyczyną śmierci. Niestety, dzisiaj mimo sekcji zwłok nie wiadomo, co było przyczyną zgonu. Uważam jednak, że prawdopodobieństwo, iż ta śmierć miała związek ze szczepieniem jest tak małe, iż trudno poważnie brać je pod uwagę. W swojej dotychczasowej karierze zawodowej nie spotkałem się z takim przypadkiem.
Co zatem mogło doprowadzić do stwierdzonego "zatrzymania krążenia"? - Nie wiem i nie chcę snuć dywagacji na ten temat. Na pewno jednak śmierć 18-latka, który wcześniej nie chorował, jest wyjątkowo zagadkowa - dodaje dr Fułek.

Prokurator nadzoruje śledztwo, ale nie zabezpieczyła karty zdrowia.

- Byłem przekonany, że zgon syna nastąpił po szczepionce podanej 2 dni przed jego śmiercią, więc wspomniałem o moim przekonaniu w prokuraturze prosząc, by nie zamietli tego pod dywan. Wierząc prokuraturze liczyłem, że zabezpieczą wszystkie dowody z tym związane. Miesiąc później przyjechałem do prokuratury w Ostrowie Wielkopolskim, by dowiedzieć się o postępy w śledztwie i zeskanować zabezpieczone dokumenty. Dostałem kserokopie całej sprawy i usiadłem na parkingu przed prokuraturą, by je przejrzeć. Wtedy stwierdziłem, że nie ma tam najważniejszego moim zdaniem: kartoteki zdrowia, karty szczepień czy informacji o rodzaju szczepionki, jej serii, numeru ani producencie. Nie było tych dokumentów, pomimo że prokurator natychmiast zarządziła policji ich zabezpieczenie. Od razu pojechałem do ośrodka zdrowia w Skalmierzycach. Pokazałem pani w rejestracji dowód syna i spytałem czy jest u nich jego kartoteka. Usłyszałem, że jest. Wtedy pojechałem na posterunek policji w Skalmierzycach i zdenerwowany zapytałem dlaczego nie zabezpieczyli tych dokumentów. Policjanci odparli, że nie było potrzeby. Dlatego zadzwoniłem do pani prokurator z informacją, że kartoteki są nadal w ośrodku i niezabezpieczone. W odpowiedzi usłyszałem od prowadzącej śledztwo, że zajmie się tym natychmiast. Domyślam się, że dopiero w tym dniu, czyli po miesiącu, zabezpieczono kartoteki w ośrodku zdrowia, ale ja do dnia dzisiejszego nadal nie wiem, jaką dokładnie szczepionkę podano mojemu synowi. Wiem tylko od syna, że szczepionka była podana, a z wezwania, że była przeciwko błonnicy-tężcowi. Jaka seria? Jaki numer? Jaki skład szczepionki? Jakiego producenta? Jaki termin przydatności? Jak szczepionki były przechowywane? Skąd je sprowadzono? – Nadal nie wiem – mówi Jarosław Gaicki.

Badania i opinia biegłych.

Prokuratura zleciła biegłym oględziny zwłok oraz wysłała wniosek do Zakładu Medycyny Sądowej w Poznaniu o zbadanie próbek krwi zmarłego "w celu stwierdzenia zawartości alkoholu, środków odurzających oraz innych substancji toksycznych". Badanie krwi nie wykazało obecności najczęściej spotykanych substancji psychotropowych, środków odurzających, farmakologicznych ani alkoholu.

Natomiast oględziny zwłok przez patomorfologa wykazały m.in.:

- na ustach zaschnięty "grzybek" białej piany,
- drobne otarcie naskórka skrzydełka nosa,
- przekrwienie bierne naczyń oponowych, a w komorach mózgowych niewielka ilość wodojasnego płynu,
- w płucach po ucisku wydobywa się obfita ilość pienistej wodojasnej wydzieliny.

Patomorfolog z Ostrowa ustalił, że bezpośrednią przyczyną nagłego zgonu Tomasza Gaickiego było zatrzymanie krążenia w obrazie ostrej niewydolności lewokomorowej serca, która mogła być spowodowana porażeniem ośrodka krążenia i oddechu w pniu mózgu na skutek masywnego obrzęku mózgu i wklinowania struktur pnia mózgu do otworu wielkiego.

Dysponując tymi danymi, prokuratura po półtorej miesiąca od zgonu, zleciła Zakładowi Medycyny Sądowej w Poznaniu badanie histopatologiczne wycinków tkanek i poprosiła o stwierdzenie przyczyny zgonu.
Biegli przeczytali dokumentację oraz kartę zdrowia. Prawdopodobnie właśnie w tej karcie, która przez miesiąc po śmierci przebywała niezabezpieczona w ośrodku zdrowia, przeczytali że: "Rozwój dziecka był prawidłowy, szczepienia stosowano w terminie. Ostatni zapis w dniu 7-12-2011– szczepienie – bez dolegliwości, próchnica zębów – zdrowy." Przypomnijmy, że ojciec Tomka twierdzi inaczej, że w dniu szczepienia syn czuł się przeziębiony, że kaszlał i miał katar.

Biegli z Poznania zawyrokowali: "...Brak jest podstaw do jednoznacznego określenia bezpośredniej przyczyny nagłej i niespodziewanej śmierci Tomasza Gaickiego. Można jedynie z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że była to śmierć czynnościowa, sercowopochodna, być może w następstwie ostrych zaburzeń rytmu serca, np. migotania komór"...

Prokuratura jednak dociekliwa dalej i 22 marca 2012 r. poprosiła Zakład Medycyny Sądowej o uzupełnienie opinii, pytając wprost, czy można określić związek przyczynowy między szczepieniem a zgonem Tomka?

Biegli odpowiedzieli, że z dokumentacji, którą dostali wnioskują, że nie występuje związek przyczynowy pomiędzy podaniem szczepionki przeciwko tężcowi a przyczyną zgonu Tomasza Gaickiego. 29 marca 2012 r. prokuratura umorzyła śledztwo.

Ojciec został z pytaniami bez odpowiedzi:

Jaka była seria, numer podanej szczepionki?
Jaki był skład szczepionki?
Jakiego producenta?
Jaka data produkcji i termin przydatności?
Jak szczepionki były przechowywane?
Skąd je sprowadzono?

Dlaczego natychmiast nie zabezpieczono karty zdrowia, skoro ojciec zgłosił podejrzenie, że syn był przeziębiony przed szczepieniem?

Komentarz

Skoro biegli wskazują, że przyczyną śmierci był obrzęk mózgu, to w takim razie co spowodowało ten obrzęk?

Przypadek Tomka jest łudząco podobny do znanego syndromu nagłej śmierci łóżeczkowej zdrowych dzieci, czyli SIDS (Sudden Infant Death Syndrome ). Literatura światowa aż się roi od opisów dzieci, które podobnie jak Tomek były zdrowe i zmarły nagle w nocy podczas snu i wiąże je nader często ze szczepieniami. W USA każdego roku z syndromem SIDS, umiera ok. 2200 zdrowych dzieci. Tam również sekcja zwłok nie jest w stanie nic udowodnić, choć rodzice często podejrzewają szczepienia.

Czy możemy coś zrobić, by SIDS się nie powtarzał?

A może by tak skończyć ze szczepionkowym terrorem, z przymuszaniem nas do szczepień. Niech ludzie mają wolność wyboru. Pamiętajmy, że Tomek nie chciał iść na to szczepienie. Choć nie kończył dumnie brzmiących szkół, to był to jednak oświecony chłopak. Zafascynował się ideą życia i trwania w teraźniejszości, i niczym przesłanie dla nas wytatuował sobie wielkimi literami na przedramieniu słynną sentencję Horacego "Carpe diem" (chwytaj dzień).

Tym, którzy zamierzają zaszczepić dziecko, doradzałbym by na tysiąc procent upewnili się, czy ich pociecha jest akurat zdrowa. Dodatkowo radziłbym na 3 tygodnie po szczepieniu zabronić dzieciom używania telefonu komórkowego. Naukowcy wykazali, że już 30 sekund rozmowy przez telefon komórkowy otwiera barierę krew-mózg, a przecież nie wiemy, co z zawartości szczepionki może przez tak otwarte wrota dostać się do mózgu.

Jeszcze jedno: jak są badane wasze dzieci, kiedy przyprowadzacie je do szczepienia? Czy jesteście pewni, że akurat w chwili zaszczepienia są zdrowe?

Arkadiusz Woźniak

Współpraca (q)

http://www.zyciekalisza.pl/index.php?str=61,89&id=131608



Na górę
   
 
 
Post: 06 cze 2012, 11:34 
Cytuj:
Koreańska szczepionka zabiła noworodka?


Sześciotygodniowy noworodek ze Strykowa zmarł, po tym jak w przychodni podano mu szczepionkę przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby - informuje "Express Ilustrowany". Wyprodukowany w Korei preparat Euvax B zaaplikowano dziecku w ramach standardowych szczepień. O spowodowanie śmierci chłopca podejrzewano... jego ojca.
Dzień po podaniu leku dziecko zmarło w okropnych męczarniach w łódzkim szpitalu im. Konopnickiej. Najprawdopodobniej zabiła go koreańska szczepionka.

- Gdy po jego urodzeniu opuszczaliśmy szpital, synek był zdrowy jak ryba - mówi Marzena Łuszczyńska, mama małego Jasia. Na dowód pokazuje dokumentację lekarską.

- Niczego nie przeczuwaliśmy. Szczepienie Jasia przeciwko błonicy, tężcowi, krztuścowi, zakażeniom i wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, zostało wyznaczone w drugą rocznicę naszego ślubu - mówi ojciec chłopca, Przemysław Łuszczyński.

"Serce przestało bić"

23 września rodzice pojawili się w przychodni. Dziecku podano w zastrzyku szczepionki: DTP, ACT - Hib i nieszczęsną Euvax B. W trakcie zabiegu chłopczyk płakał i wił się z bólu, jednak jak zapewniali lekarze była to typowa reakcja noworodka na zastrzyk. Wieczorem dziecko gorączkowało.

- Rano zawiozłem żonę do babci i wróciłem z synem do domu. Przygotowałem mu mleko. Nie chciał jednak jeść. Płakał. W pewnym momencie zauważyłem, że z nosa pociekła mu krew. Wziąłem go na ręce. Jaś przeraźliwie krzyknął dwa razy. Zrobił się potwornie blady, a jego drobne ciało przeszył jakby prąd. Stało się wiotkie - relacjonuje ojciec.

Mężczyzna zabrał dziecko do przychodni zdrowia w Strykowie. Kiedy dotarł na miejsce serce dziecka przestało bić. Lekarka z przychodni zaczęła go reanimować. Wezwała tez karetkę

- Nie wiedziałem co robić. Żona, która właśnie dotarła na miejsce, zaczęła krzyczeć. Dostała zastrzyk na uspokojenie. Pół godziny później przyjechała "erka". Ratownikom udało się przywrócić akcję serca i Jasia zabrano do szpitala im. Konopnickiej - opowiada ojciec chłopca.

Policja zatrzymuje ojca

W szpitalu dziecko trafiło na oddział intensywnej terapii. Jego ojciec wrócił do domu w Strykowie i tam został zatrzymany przez ... policję.

- Musiałem wyjaśniać, jak to się stało, że mój synek trafił do szpitala. Później z funkcjonariuszami pojechałem do domu na przeszukanie. Zadawali mi dziwne pytania. Szukali śladów krwi. Bardzo ich zainteresowała siekiera, którą znaleźli w kuchni. Myśleli, że uśmierciłem nią niemowlę! - twierdzi. Mężczyzna prosił policjantów, by puścili go do umierającego w szpitalu dziecka. O jego śmierci mężczyzna dowiedział się jednak telefonicznie.

Śmiercionośna szczepionka zabija dzieci?

Sprawą śmierci noworodka zajmuje się prokuratura z Zgierzu. Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. - Więcej na temat przyczyn zgonu będzie wiadomo, gdy otrzymamy wyniki sekcji zwłok, zwłaszcza badań toksykologicznych i histopatologicznych - mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Według łódzkiego sanepidu do śmierci małego Jasia przyczyniła się koreańska szczepionka Euvax B. Lekarze przekonują, że lek cieszy się złą sławą. W Polsce nie przeszedł on pełnych badań. Według Barbary Waleńczuk z Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego w Warszawie jest to drugi w tym roku podobny przypadek w kraju. - Główny inspektor farmaceutyczny zakazał stosowania i sprzedaży szczepionek z serii, po której dzieci zmarły. Zostały też wycofane z oddziałów noworodków w szpitalach i punktów szczepień w przychodniach w całym kraju - zapewnia.

Preparat wycofano, choć przywrócono

W ubiegłym roku Światowa Organizacja Zdrowia ostrzegła, że szczepionka ta może wywoływać poważne powikłania, a nawet śmierć. W Wietnamie odnotowano kilka zgonów związanych właśnie ze stosowaniem preparatu Euvax B. Także w Polsce, w 2007 r., zmarło 3 niemowląt, które zaszczepiono koreańskim specyfikiem. W maju tego roku główny inspektor farmaceutyczny nakazał wycofanie z obrotu wszystkich serii szczepionki wyprodukowanej w Korei. Lek został też zbadany w Państwowym Zakładzie Higieny. W lipcu ponownie dopuszczono go jednak do użycia, gdyż nie stwierdzono, aby preparat Euvax B był przyczyną śmierci dzieci. Po śmierci Jasia ponownie zakazano stosowania szczepionki.



http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,5822409,Koreanska_szczepionka_zabila_noworodka_.html









Skojarzylo mi sie to z sytuacja, ktora miala miejsce w Niemczech pare lat temu. Dziecko trafilo z opuchnietym mozgiem do szpitala - poszczepiennie, a lekarze zamiast ratowac dziecko, biorac pod uwage mozliwosc tychze powiklan, zglosili to do Jugendamtu. Dziecko zostalo rodzicom natychmiastowo odebrane i rodzicom postawiony zarzuc znecania sie nad dzieckiem. Uzasadniano to tym, ze te objawy wskazywaly na potrzasanie dzieckiem, stad opuchlizna mozgu.

Nie dosc, ze NOP jest wciskana miedzy bajki to jeszcze atakuje sie nie tego kogo trzeba, mianowicie rodzica.



Na górę
   
 
 
Post: 07 cze 2012, 10:00 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree

Rejestracja: 16 mar 2010, 22:10
Posty: 652
WHO nadal chce zabijać dzieci rtęcią*
Posted on 7 czerwca 2012 by monitorpolski
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zadecydowała arbitralnie, żeby nie usuwać rtęci ze szczepionek, mimo że jest to jedna z najbardziej toksycznych znanych substacji, odpowiedzialna za trwałe okaleczenie (lub zabicie) milionów dzieci na świecie. Chodzi naturalnie o zachowanie wielomiliardowych zysków karteli farmaceutycznych, co WHO przedstawia jako „zabezpieczenie szerokiej dostępności szczepionek” dla ludzkości.

W tej sytuacji cała odpowiedzialność za ochronę dzieci przed poszczepiennym kalectwem spada na rodziców. Nie można dziś ufać żadnej organizacji „zdrowia”, bo one nie reprezentują interesów obywateli, tylko interesy wielkiego biznesu i swoje własne, a te interesy są sprzeczne. Dlatego samokształcenie medyczne rodziców oraz wymiana doświadczeń z innymi rodzicami są dziś niezbędnym warunkiem zachowania zdrowia dzieci.

Na całym świecie (także w krajach słabo rozwinętych) narastają dziś protesty przeciw toksycznym szczepieniom. Np. rząd Indii wycofał z użycia szczepionki HPV po tym, kiedy kilkanaście czy kilkadziesiąt dziewcząt zmarło wkrótce po tych szczepieniach. Na amerykańskich uczelniach studentki i studenci masowo wypisują się ze studiów, jeśli skorumpowana administracja próbuje ich przymuszać do szczepień HPV. Uderzając władze uczelni po kieszeni, studenci uczą je respektowania praw człowieka.

W tabelkach zamieszczony jest opis powikłań zarejestrowanych w USA u dziewcząt i młodych kobiet w bazie VAERS po szczepieniach HPV do kwietnia 2012 (to tylko 1 do 10% wszystkich prawdopodobnych).
(Wyjaśnienie: Female – kobieta, Male – mężczyzna, Unknown – nieznane, months-miesięcy, years-lat)

Jak widac z tych liczb, szczepionki HPV są skutecznym środkiem zabijania i okaleczania dziewcząt.

Prof. Maria Dorota Majewska (nadesłane e-mailem)
*Tytuł – monitor-polski.pl
źródłohttp://www.monitor-polski.pl/who-nadal-chce-zabijac-dzieci-rtecia/#more-1502



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 cze 2012, 15:33 
Bill Gates o konieczności redukcji populacji przy pomocy szczepień i "leczenia" AIDS

Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent. [wystąpienie na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].

http://vaccgenocide.wordpress.com/2011/07/09/bill-gates-szczepienia-i-redukcja-populacji

Widzimy teraz, że istnieje rodzaj pomocy zagranicznej, realizującej się poprzez szczepienia i leczenie AIDS, które są niesamowicie efektywne. One wszystkie skupiają się na ratowaniu życia. I dobrą wiadomością jest to, że dokonując tych przełomów populacja w kraju spada. [Bill Gates dla CNN]

http://vaccgenocide.wordpress.com/2011/06/27/niesamowicie-efektywna-metoda-redukcji-populacji-czyli-szczepienia


Rozpad pałacu (na lodzie) kłamstw na temat szczepień.

Właśnie jesteśmy świadkami rozpadu misternie zbudowanego pałacu (na lodzie). szczepionkowych kłamstw. Milionów okaleczonych przez szczepionki dzieci nie da się dłużej ukrywać pod dywanem. Amerykańska prokuratura oficjalnie oskarżyła duńskiego naukowca, dra Thorsena, o oszustwa i kradzież amerykańskich publicznych pieniędzy przeznaczonych na badania naukowe, i żąda jego ekstradycji do USA. Dr Thorsen jest jednym z tych "naukowców" do wynajęcia, którzy na zamówienie skorumpowanych urzędników z CDC (Amerykańskiej Agencji Chorób) wyprodukował kilka publikacji-fałszywek zaprzeczających związkom szczepień z autyzmem, na których szczepionkowy establiszment zbudował swój pałac kłamstw. Okazuje się, że to urzędnicy z CDC, żeby ukryć swoje niekompetencje i oszustwa, w znacznym stopniu pisali prace-fałszywki Thorsena i wyznaczali ich wnioski (to wynika z ujawnionych korespondencji miedzy CDC i Thorsenem). Cdn, ale już widać, że kłamstwa szczepionkowego establiszmentu zaczynają być ujawniane. Niedawno Narodowy Instytut Zdrowia (USA) zorganizował publiczną konferencję, na której wypowiadali się m. in. rodzice okaleczonych przez szczepionki dzieci. Wydaje się, że rząd amerykański nareszcie zrozumiał, że przez całe dekady (dla zysków koncernów farmaceutycznych) pozwalał okaleczać amerykańskie dzieci, skutkiem czego jest neurologiczne i immunologiczne upośledzenie całej generacji. Nie trzeba przypominać jakie to ma i będzie mieć dalsze konsekwencje dla całego narodu, który niszcząc zdrowie swoich dzieci pozbawia się normalnej przyszłości, i jakie będą koszty cało-życiowej opieki nad poszczepiennymi kalekami (idą one w setki miliardów $). Z wypowiedzi polskich rodziców pod petycja do MZ wynika to samo.

prof. Dorota Majewska



Na górę
   
 
 
Post: 15 cze 2012, 6:42 
O szczepieniach, prawidłowym żywieniu i odporności

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 16 cze 2012, 19:48 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 kwie 2012, 9:37
Posty: 105
Płeć: kobieta
"Dr. Tinus Smits i odtruwanie ze szczepionek"

http://www.bioslone.pl/forum/index.php?topic=3749.0



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 cze 2012, 7:45 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 315
Naukowiec przyznaje że szczepionki zawierają żywe wirusy takich chorób jak SV40, AIDS i rak:
http://www.naturalnews.com/033584_Dr_Ma ... _SV40.html
Tekst jest w języku angielskim.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 cze 2012, 21:35 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1901
phpBB [video]

_________________
Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 cze 2012, 3:01 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2011, 19:24
Posty: 215
Lokalizacja: H.- Niemcy / k.B-B
Płeć: kobieta

_________________
http://www.youtube.com/user/Atena7777Szczepienia
http://www.youtube.com/user/1Atena7777



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 560 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5 ... 19  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group