Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 paź 2018, 10:05

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
Post: 14 maja 2010, 13:31 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2009, 21:34
Posty: 1401
Lokalizacja: Wrocław....
Płeć: mężczyzna
Znalazłem fajny artykuł, na temat świateł mijania w Polsce

Niedawno minęły trzy lata odkąd w Polsce wprowadzono nakaz używania świateł mijania za dnia przez cały rok. Warto więc pokusić się o podsumowanie.

Zgodnie z zapowiedzią zwolenników jazdy na światłach w ciągu dnia i uruchomionej przez nich kampanii medialnej nakaz ten miał zredukować liczbę wypadków na polskich drogach o około 20 %. Jak jednak było w rzeczywistości? Wystarczy wejść na stronę internetową policja.pl i zapoznać się ze statystyką wypadków w Polsce w wybranych latach. I tak w 2006 r., kiedy nie było nakazu włączania świateł w ciągu dnia, liczba wypadków w naszym kraju wyniosła 46876, natomiast w 2007 r., kiedy nakaz ten zaczął obowiązywać, liczba ta wzrosła o 5,6 % i wyniosła 49536. Odnotowano wzrost liczby wypadków, rannych i zabitych pomimo wcześniejszego trendu malejącego. Trudno więc mówić o jakiejkolwiek poprawie bezpieczeństwa, a co dopiero o 20–procentowym spadku liczby wypadków. Wprawdzie liczba samochodów w roku 2007 r. wzrosła, jednak począwszy od roku 2000 liczba pojazdów nad Wisłą rośnie co roku w podobnym tempie, przy stałym spadku liczby wypadków. Co więcej, w kolejnych latach liczba wypadków zaczęła ponownie spadać, co jest tylko potwierdzeniem faktu, ze trend malejący został zakłócony wprowadzeniem nakazu włączania świateł w dzień, bo przecież inne czynniki mające wpływ na wypadkowość nagle nie zmieniły się o 180 stopni, więc nie mogły spowodować takiej gwałtownej zmiany w 2007 r. Można zaryzykować więc twierdzenie, że gdyby nie włączone światła, to liczba wypadków, rannych i zabitych byłaby teraz sporo niższa. Przedstawiamy to na poniższym wykresie.
Obrazek
Wszystko wskazuje więc na to, że pozytywny wpływ używania świateł w ciągu dnia jest mitem. Między innymi dlatego w Austrii na początku 2008 r. zniesiono taki sam nakaz po dwóch latach obowiązywania, a od tego czasu liczba zdarzeń drogowych wyraźnie zmalała.

Dlaczego tak się stało? Austriacy zrozumieli, że z dróg nie korzystają jedynie samochody. Są tam również obiekty niewyposażone w światła, takie jak piesi, rowerzyści, czy inne obiekty. W sytuacji obowiązywania nakazu kierowcy przyzwyczaili się do tego, iż wszystko co znajduje się na drodze ma włączone światła i przestali w porę dostrzegać obiekty nieoświetlone. To właśnie piesi i rowerzyści byli grupą, która najbardziej ucierpiała na tym nakazie – liczba wypadków z ich udziałem istotnie wzrosła. Identycznie zresztą sytuacja wygląda w Polsce oraz każdym kraju, który w ostatnim czasie wprowadził podobny nakaz.

Ponadto zarówno w Austrii, jak i w Polsce odnotowano wzrost liczby wypadków z udziałem motocyklistów. W Polsce liczba ta wzrosła nagle aż o 16,8 %, a zabitych motocyklistów o 40 % (!), mimo że nie zanotowano gwałtownego wzrostu liczby zarejestrowanych motocykli. Co więcej, fakt ten jest pomijany w oficjalnych publikacjach policji i rządu, w których kładzie się za to nacisk na spadek liczby wypadków w pewnych kategoriach o … 0,5 %, co ma świadczyć o skuteczności nakazu. A rzeczywistość wygląda tak, że w sytuacji, kiedy każdy pojazd ma zapalone światła, motocykliści przestali, tak jak dawniej, wyróżniać się w ruchu ulicznym, a z racji swych mniejszych rozmiarów i prędkości, z jaką się poruszają, zostali narażeni na dodatkowe niebezpieczeństwo. Z tego powodu organizacje motocyklistów zablokowały wszelkie próby wprowadzenia takiego przepisu w krajach zachodnich.

Wracają do Austrii. Użytkownicy dróg byli często oślepiani przez auta, które miały źle wyregulowane światła. Wystarczyło też, że auto podskoczyło na nierównościach albo kierowca zabrał 3 pasażerów na tylną kanapę i nie zmienił ustawienia świateł, przez co oślepiał nadjeżdżające z naprzeciwka samochody.

Austriakom częściej zaczęły przepalać się żarówki. Pół biedy, gdy auto bez sprawnego jednego reflektora poruszało się w dzień, jednak gdy taki “cyklop” wyjechał na drogę w nocy, stwarzał poważne niebezpieczeństwo. Ludzie bowiem nie potrafili często sami wymienić żarówki, a wizytę w warsztacie odkładali w czasie. Wysyp „cyklopów” można doskonale zaobserwować również i w naszym kraju, gdzie nawet co dziesiąty samochód ma niesprawne oświetlenie. A czy jazda w nocy z przepaloną jedną żarówką ma pozytywny wpływ na bezpieczeństwo? Niewątpliwie nie.

Niebagatelną rolę w zniesieniu nakazu jazdy na światłach w ciągu dnia w Austrii odegrały względy ekologiczne. Wiadomo, że auto na włączonych światłach spala o kilka procent więcej paliwa (jest to różna wartość w zależności od mocy silnika i warunków ruchu), przez co emituje więcej dwutlenku węgla i innych substancji toksycznych do atmosfery. W przypadku pojedynczego pojazdu różnica ta jest niemal niezauważalna, jednak przemnożona przez liczbę samochodów w całym kraju, robi się groźna.

I wreszcie najważniejsze – w Austrii przeprowadzono badania pod kierunkiem profesora Ernsta Pflegera polegające na analizie reakcji badanych kierowców na włączone światła mijania w rzeczywistym ruchu drogowym. Pokazały one, że używanie świateł w dzień nie działa korzystnie na bezpieczeństwo, a wręcz przeciwnie – w niektórych sytuacjach może być szkodliwe (dłuższa reakcja oka na włączone światło, koncentracja uwagi na światłach nadjeżdżających samochodów). To był gwóźdź do trumny dla świateł w dzień w Austrii, która niezwłocznie wycofała się z tego pomysłu.

W Polsce zarejestrowanych jest ponad 14 mln pojazdów osobowych. Doliczając do tego samochody ciężarowe oraz ruch tranzytowy mamy poważne źródło zanieczyszczeń. Ekolodzy obliczają, iż od 17 kwietnia 2007 r. do atmosfery emitujemy rocznie więcej o ponad 500 tys. ton dwutlenku węgla niż przed wprowadzeniem nakazu. Zważywszy na brak pozytywnego wpływu używania świateł na bezpieczeństwo drogowe, jest to świadome i bezcelowe zatruwanie środowiska naturalnego. Dziwi zatem fakt, że na ten problem nikt tak naprawdę nie zwraca uwagi, za to media emocjonują się akcjami typu “Godzina dla Ziemi”, których efekt jest praktycznie tylko wizerunkowy.

Większe zużycie paliwa z tytułu włączonych świateł mijania ma również swoje konsekwencje ekonomiczne – z jednej strony zwiększa się wpływ z akcyzy do budżetu państwa oraz rosną zyski firm paliwowych i żarówkowych, a z drugiej strony chudnie portfel kierowców. Szacuje się, że w Polsce koszt samego paliwa zużytego z tego powodu wynosi aż trzy mln zł dziennie, a w roku wprowadzenia nakazu sprzedaż żarówek samochodowych wzrosła o 60%.

Niekorzystne konsekwencje używania świateł w ciągu dnia można wprawdzie zniwelować stosując specjalne światła do jazdy dziennej, które pobierają zdecydowanie mniej energii i są bardziej trwałe, a do tego nie powodują efektu olśnienia. Jednak z uwagi na ich koszt (kilkaset złotych) oraz czasochłonność, a czasem brak możliwości montażu w niektórych modelach samochodów, niewielu kierowców się na nie decyduje i w efekcie używa zwykłych świateł mijania, zaprojektowanych przecież do jazdy nocą.

Jak kwestia świateł wygląda w Europie? Nakaz taki obowiązuje wyłącznie w krajach skandynawskich oraz w większości postkomunistycznych państw Europy Środkowej. Kraje zachodnie, takie jak m.in. Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Hiszpania, Szwajcaria nie zdecydowały się na jego wprowadzanie. Nakaz wycofano w Austrii oraz Chorwacji. Ciekawym przypadkiem jest Grecja, gdzie obowiązuje zakaz używania świateł w ciągu dnia. Warto nadmienić, że Komisja Europejska, która początkowo rekomendowała używanie świateł w ciągu dnia, wycofała się z tego pomysłu w listopadzie 2007 r. i jako kompromisowe rozwiązanie wydała dyrektywę, nakładającą na producentów aut obowiązek montownia od 2011 r. świateł do jazdy dziennej, które jednak muszą dać się wyłączyć bez użycia narzędzi.

Natomiast niektóre kraje pozaeuropejskie, takie jak np. USA, Japonia, Australia rozważały wprowadzenie takiego nakazu, jednak wycofały się z tego pomysłu po przeprowadzeniu szczegółowych badań na ten temat. Raport amerykańskiej Rządowej Agencji ds. Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) oraz wspomniane już badania austriackiego Instytutu Kompleksowego Badania Wypadków i Bezpieczeństwa EPIGUS stwierdzają wyraźnie, że światła używane w ciągu dnia nie mają żadnego pozytywnego wpływu na bezpieczeństwo. Mogą za to prowadzić do dekoncentracji, odwracają uwagę od obiektów niewyposażonych w światła, takich jak piesi, czy rowerzyści oraz trudniej przez nie ocenić odległość i prędkość nadjeżdżającego z przeciwka pojazdu. Japończycy w wyniku przeprowadzonych badań wręcz stwierdzili, że nakaz taki byłby niebezpieczny dla motocyklistów.

Biorąc pod uwagę powyższe argumenty oraz fakt, że w Austrii po wycofaniu nakazu liczba wypadków wyraźnie spadła, nasuwa się proste pytanie: dlaczego w Polsce nadal obowiązuje ten szkodliwy i nieekonomiczny nakaz? To przecież chyba niemożliwe, aby rządzący przedkładali wyższe wpływy z akcyzy paliwowej nad bezpieczeństwo swoich obywateli. Niestety jest to faktem. Po pierwsze, dzięki temu przepisowi do kasy państwa wpływa rocznie około 500 mln zł rocznie, niebagatelna kwota dla budżetu państwa. Po drugie, obecna partia rządząca była inicjatorem jego wprowadzenia, wbrew woli ówczesnego rządu.

Warto zatem prześledzić historię wprowadzenia tego nakazu i prób jego zlikwidowania. Nakaz używania w dzień świateł mijania został wprowadzony za rządów PiS, ale był inicjatywą posłów PO, którzy „przemycili” go w poprawce do ustawy dotyczącej zupełnie innego zagadnienia (uprawnień Straży Granicznej). Niektórzy posłowie sami potem przyznawali, że nie wiedzieli nad czym głosowali, a ówczesny poseł PiS (obecnie PO) Antoni Mężydło przyznał wręcz, że gdyby wiedział, to by głosował „za”, bo go „syn do tego przekonał”. Dziwny powód głosowania na „tak”, zwłaszcza gdy chodzi o przepis wpływający na życie i zdrowie ludzkie (jak się teraz okazuje, negatywnie). Warto dodać, że tylko 2 posłów PO głosowało „przeciw”, natomiast większość posłów PiS nie poparło tej poprawki.

Wprowadzenie tego przepisu w Polsce zostało przeprowadzone kampanią medialną, utworzono nawet „Koalicję Na Rzecz Jazdy Na Światłach Przez Cały Rok”, w skład której weszły takie firmy jak Bosch (producent żarówek i akumulatorów), Hella (producent światła do jazdy dziennej), czy BP i Total (producenci paliwa) oraz inne firmy i organizacje nie mające często nic wspólnego z bezpieczeństwem ruchu drogowego. Wspólnie z Krajową Radą Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego wynajęły one firmę PR, której zadaniem było przeprowadzenia kampanii mającej za zadanie złagodzenie społecznego oporu na planowane nowe prawo. Tak oto owa firma „chwali” się na swojej stronie internetowej skutkami swoich działań, z których wynika, że polskie społeczeństwo, a zwłaszcza kierowcy, padli ofiarą zwykłej manipulacji, żeby nie napisać – oszustwa.
Obrazek
I w Polsce podjęto oczywiście próby zniesienia tego szkodliwego nakazu. Pierwsza interpelacja autorstwa posła PO Jarosława Pięty o mały włos nie skończyła się wyrzuceniem go z Klubu Parlamentarnego PO przez Zbigniewa Chlebowskiego, późniejszego bohatera tzw. „afery hazardowej”. Z kolei posłowie PiS i LiD złożyli projekty ustaw znoszących wspomniany nakaz, ale bez skutku, ponieważ prace nad tymi projektami zostały zablokowane przez marszałka Komorowskiego, a posłowie opozycji przyznają, że Platforma Obywatelska nie chce podejmować nawet dyskusji na ten temat. W ostatnich tygodniach zapowiedziano złożenie wniosku o uchylenie szkodliwego przepisu do Trybunału Konstytucyjnego, ze względu na wspomniane już nieprawidłowości podczas jego uchwalenia, co może być ostatnią szansą na powrót do starych przepisów, miejmy nadzieję, że skuteczną.

Drivers Against Daytime Running Lights – http://dadrl.pl
http://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/0 ... %E2%80%9D/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 14 maja 2010, 13:31 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 14 maja 2010, 16:54 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Świetny artykuł. Od początku mi nie pasowało to że nakazują jechać w piękna pogodę za dnia na światłach. To prawda że kierowca przyzwyczaja się do obiektów oświetlonych i z opóźnieniem dostrzega te zez światła. Ponadto żarówki przepalają się kilka razy częściej i śladowa ilość paliwa jest pochłaniana bez potrzeby. Bez sensu ten nakaz jest i każdy o tym wie. Ale państwo i ustawodawców mamy takich jakich mamy...

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 maja 2010, 18:11 
:tak:


Ostatnio zmieniony 18 maja 2010, 8:35 przez Wlodzio47, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
   
 
 
Post: 14 maja 2010, 19:44 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 lis 2009, 11:43
Posty: 371
Wlodzio47-zgadzam sie.
Wracajac do swiatel,to ja jezdze na postojówkach ,tylko czasem właczam mijania w deszczowe i mgliste dni ,czasem tez w sloneczne dni ,w miejscach gdzie stoja koledzy w czpkach bialo niebieskich.Kierowca przyzwyczaja oko do swietlistych punktow i odruchowo reaguje na swiatła,oko poprostu szuka swiateł.powiedzą eksperci ze prawidłowo ,bo wczesniej zobaczy pojazd,zgadzam sie ,tylko co z pojazdami ,ktorych nieobowiazuje jazda na swiatłach? jezdze rowerem,czesto szybciej jak auta(w miescie) czuje sie wtedy jak czlowiek widmo.
Moje zdanie jest niezmienne od początku tego cyrku-Swiatła tak,ale od jesieni do wiosny.

_________________
Magnificent Space



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 paź 2011, 21:41 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2009, 21:34
Posty: 1401
Lokalizacja: Wrocław....
Płeć: mężczyzna
wklejam to tutaj, bo wyskakuje błąd w wyszukiwarce - żarówki energooszczędne itp

mam takie pytanie co do żarówek energooszczędnych, wiem wiele już wody na ten temat upłynęło, czemu nie mogą być zrobione jak świetlówki, pozostała część jest dobra przecież, mam nadzieje, że poniżej zdjęcia ukarzą co mam na myśli, coś w rodzaju przejściówka, ale w prost zakładając do korpusu coś w rodzaju drugiego rysunku

Obrazek
żarówka energooszczędna

Obrazek
część wymienna

Obrazek świetlówka



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 paź 2011, 22:33 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2011, 18:56
Posty: 136
Płeć: mężczyzna
Wiesz co Adrian - sam sie nad tym zastanawiałem -

- być może koszty wyprodukowania zasilacza (bo taki jest zainstalowany w trzonie żarówki) sa znikome
- być może trzeba by było komplikować system wtykowy - bo pewnie do każdej mocy żarówki są odpowiedniej mocy zasilacze i nie mozna zastosować jednego do wszystkich co komplikuje różnorodność wtyków.

bardzo ciekawy pomysł do zastosowania - ale chyba nieco za pozno - lampy jarzeniowe będą wycofywane ze sprzedaży od 2013 - ze względu na szkodliwość luminoforu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2011, 4:03 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
camel pisze:
lampy jarzeniowe będą wycofywane ze sprzedaży od 2013 - ze względu na szkodliwość luminoforu.

Ich polityka-wycofać te bo są szkodliwe, ale rozpowszechnić "energooszczędne"-jeszcze bardziej szkodliwe :bangheadwall:
Ale ludziki i tak na to machną ręką i poddają się temu "korzystnemu" działaniu naszych "dobrodziejów"...

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2011, 9:18 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 gru 2010, 5:45
Posty: 214
adrian88888 pisze:
" przez co emituje więcej dwutlenku węgla i innych substancji toksycznych do atmosfery.

Artykuł ok, ale to mnie rozwaliło... od kiedy CO2 jest toksyczną substancją???? :cooo?:

_________________
Gdzie życie, tam nadzieja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2011, 9:25 
Rzeczywiście te g... świetlówki mogły by mieć wymienne części jak w podanym przez adrian88888 przykładzie. Dlaczego więc się tego nie robi? Ewentualną odpowiedzią może być: patent. Niewykluczone, że to jest powód / przyczyna, że się nie opłaca.

Tak czy inaczej tych wstrętnych świetlówek nie znoszę.

Jedynie:
żarówki tradycyjne
halogenowe :)
LED :)



Na górę
   
 
 
Post: 03 paź 2011, 20:27 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
LED'y spadają z cen widzę. Całkiem dobrej firmy żarówkę 3W można dostać już za około 40zł(i ton z gwintem pasującym do tradycyjnych oprawek). Mało tego LED'y nie wymagają transformatora(jak np. halogenowych większość). są już dostępne LED'y pasujące do każdej oprawki(nawet te małe, płaskie pod-meblowe). Jest w czym wybierać. Natomiast wysokie ceny rekompensuje oszczędność i żywotność takich żarówek-zwracają się szybko koszta zakupu(liczyłem to sobie nawet na swoim przykładzie, ale nie pamiętam konkretnych liczb już :)

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2011, 21:55 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 15 sty 2011, 15:36
Posty: 61
ledy sa bardzo wrazliwe na spadki, skoki napiecia

ja wydalem kilka stowek na wymiane zarowek w domu na ledy
i po niecalych 2 latach niektore calkowicie nie swieca
a w niektorych czesc diod swieci inne nie

w innym mieszkaniu zmienilem halogeny kolorwe zwykle
na kolorowe ledowe i tak samo tyle ze duzo szybciej

a one byly naprawde bardzo drogie, poszczegolne diody wypalaja sie az do calkowitej ciemnosci


diody moga byc dlugowieczne, pod warunkiem ze maja bardzo dobre stabilizowane zasilanie
niestety w gniazdkach tak nie ma i nigdy nie bedzie

czasem inny odbiornik powoduje minimalne spadki, przepiecia i to zabija diody

najlepsze sa zwykle zarowki



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2011, 22:14 
Ja kupiłem "żarówkę" LED naszej firmy Polux i nie za 40 zł a za niecałe 20 zł z gwintem E27. 30 szt. LED, ciepłe białe światło i szeroki kąt świecenia 60-75o w Leroy Merlin. Tam kosztują ok. 20 zł.

Odnośnie żywotności LED: same LED są praktycznie wieczne z tym, że faktycznie ich problemem jest g... elektronika. Nie ma żadnego trafo i przejście z 230 V za pomocą kilku elementów SMD i dławika zabija LED. Niestety. Albo robić samemu żarówki LED z zasilaczem albo kupować te na 12V z dobrym stabilizowanym zasilaczem. Wtedy będzie OK na dłużej. Same LED są bardzo żywotne chyba, że producenci jak zwykle postanowią, że skrócą ich żywotność co ostatnio przybiera już rozmiar epidemii jeśli chodzi o RTV / AGD.



Na górę
   
 
 
Post: 05 paź 2011, 18:53 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Firma zatem ma znaczenie. Mam sporo znajomych którzy używają LED'ów już kilka lat i chwalą sobie(zapomnieli że istnieje coś takiego jak wymiana żarówki).
Przed montażem LED warto zmienić instalację na miedzianą(o dziwo jeszcze bardzo wiele domów/mieszkań posiada instalację aluminiową)-dlaczego chyba nie trzeba tłumaczyć.

@MaxMartini
To co piszesz to prawda, ale nie w każdym wypadku. Znaczenie tu ma sporo innych czynników z jakością diody na czele. Natomiast jeżeli palą Ci się właśnie z tego powodu(skoki napięcia) to wystarczy zamontować stabilizator napięcia na instalacji i po problemie. Mnie puki co chodzą doskonale. Jeżeli za szybko zaczną się przepalać to pomyślę nad jakąś modyfikacją instalacji.



@timewave
Cytuj:
Ja kupiłem "żarówkę" LED naszej firmy Polux i nie za 40 zł a za niecałe 20 zł z gwintem E27. 30 szt. LED, ciepłe białe światło i szeroki kąt świecenia 60-75o w Leroy Merlin. Tam kosztują ok. 20 zł.

Odnośnie żywotności LED: same LED są praktycznie wieczne z tym, że faktycznie ich problemem jest g... elektronika. Nie ma żadnego trafo i przejście z 230 V za pomocą kilku elementów SMD i dławika zabija LED. Niestety. Albo robić samemu żarówki LED z zasilaczem albo kupować te na 12V z dobrym stabilizowanym zasilaczem. Wtedy będzie OK na dłużej. Same LED są bardzo żywotne chyba, że producenci jak zwykle postanowią, że skrócą ich żywotność co ostatnio przybiera już rozmiar epidemii jeśli chodzi o RTV / AGD.


No dobrze ale ta ta żarówka? 3W? Bo to ma ogromne znaczenie jeżeli idzie o cenę. Ja po zakupie 1,5W nie byłem usatysfakcjonowany(na szczęście kupiłem tylko 2 szt do kinkietu w łazience). Gdy założyłem 3W to jest wspaniale. I chyba tez Poluxa(nie pamiętam).

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 paź 2011, 19:12 
Info z opakowania:

1,5 W na wejściu czyli pobór mocy (znikomy, dla przykładu czajnik elektr. 2000 - do nawet 2400 W), na wyjściu równoważność 12-15 W -atówek zależne od rodzaju użytych diod, ciepłe białe światło, "zimne", kąt świecenia - to są parametry tych diod i od tego (rodzaj diody, parametry) zależy moc wyjściowa właśnie te 12-15 W w serii żarówek LED firmy Polux. Cena ok. 20 zł jest już przynajmniej dla mnie do przyjęcia. Gdybym sam chciał sobie wyprodukować taką żarówkę to taniej nie będzie przynajmniej w wersji 230 V, jeśli już to zrobiłbym bezpieczniejsze na 12 V ale dochodzi koszt stabilizowanego zasilacza.

4 punkty świetlne LED oświetlają znajomym całą kuchnię, kilkanaście m2 i to w zupełności wystarcza. :spoko:

Co do ceny, zgadza się, 1,5 W jest tania ok. 20 zł ale 3W czy więcej bo nie pamiętam niemal dwukrotnie droższa, dlatego skupiłem się na tych najtańszych 1,5 W.
Prawie 40 zł to jednak zdecydowanie za dużo, chyba sam zacznę robić dla siebie żarówki.

Bardzo polecam LED. :D :tak: :spoko:

Moja żarówka (tu więcej LED):

Obrazek

a także przykłady szerokiego spektrum zastosowania LED.

http://www.google.pl/search?hl=pl&q=led&gs_sm=e&gs_upl=1178l1453l0l1616l3l2l0l0l0l0l0l0ll0l0&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.,cf.osb&biw=1024&bih=468&um=1&ie=UTF-8&tbm=isch&source=og&sa=N&tab=wi



Na górę
   
 
 
Post: 05 paź 2011, 19:17 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Mnie 1,5W za małe się wydawały. Wszystko oświetlam 3W-owymi. Jest jasno jak przy zwykłych żarówach.

Jeszcze małe sprostowanie odnośnie przepalania się żarówek przez zmienny prąd:

Cytuj:
Dioda musi być zasilana stałym prądem o określonej wartości,jego przekroczenie powoduje przegrzanie i uszkodzenie diody. Dlatego wszystkie żarówki LED posiadają układ stabilizacji prądu; dla zasilania 12V stałego jest to opornik połączony szeregowo, dla 12V przemiennego dodatkowo prostownik.
W przypadku 230V przemiennego żarówka posiada pojemnościowy dzielnik plus prostownik.
Trwałość żąrówki na 230V zależy głównie od jakości dzielnika, w kiepskich żarówkach stosowane są kondensatory słabej jakości które często dostają przebicia.
Co do częstości zapalania to diody LED są nie wrażliwe i diody LED często są zasilane napięciem pulsującym.

elektroda

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 paź 2011, 19:29 
W żarówce LED 230 V nie ma innej możliwości jak dzielnik napięcia, dławik (to wszystko musi przecież znaleźć się w trzonie żarówki / obudowie E27) stąd się bierze pulsacyjne zasilanie LED co widać wprawnym okiem, albo patrząc pod kątem. Przy zasilaniu stałym napięciem tego problemu czyli migotania nie będzie.

Co do zasilania:

Zwykła tradycyjna, pojedyncza dioda, nie w wersji żarówkowej zasilana napięciem stałym jeśli podłączysz do słabej 9V baterii to jeszcze się nie spali, natomiast przekroczenie prądu (normalnie do najwyżej ok. 20 mA) spowoduje przepalenie. Żywotność przy 9V z baterii też znacznie się skróci. Znaczenie ma prąd ale i oczywiście napięcie, tym samym nie radzę podłączać bez rezystora diody LED do gniazdka :wacko: wystarczy, że ja jako dzieciak eksperymentator to zrobiłem raz. To był "suchy" wy-strzał, odleciała w kosmos "główka" diody zostawiając odsłoniętą strukturę i wyprowadzenia / "nóżki". :zęby: :uoeee: Testowa dioda podobnie jak ja byliśmy wtedy pionierami. :język: :D Pamiętam też pierwsze polskie diody :boisie: toporne jak nie wiem co. Elektroniczna polska siermiężna rzeczywistość. Jakoś tam świeciły jak chciały. :lol: To tyle relacji z początków polskiego Edisona. :język:


ps.
Jak już będzie działać poprawnie wyszukiwarka rozdzielę posty dot. światła LED od świateł mijania. :D



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group