Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 lis 2019, 21:53

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 79 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
Post: 14 paź 2013, 6:47 
Ciekawe, prawda?

Zyjemy w swiecie materialnym, namacalnym, fizycznie odczuwalnym a jednak... ile ludzi, tyle swiatow. Kazdy te sama niby rzeczywistosc postrzega inaczej.
Nawet my sami... kazdego dnia to samo widzimy innym okiem.
Ile to razy ta sama sytuacja budzi w nas lek a innym razem pobudza do dzialania?

Ciekawe, prawda? Skoro wszystko jest takie jednolite i nie ma iluzji...



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 14 paź 2013, 6:47 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 14 paź 2013, 7:02 
No niby tak... jako jednostki kreujemy swoje iluzje indywidualnie, ale nieświadomi zbiorowej świadomości działamy i odczuwamy razem. No np. weźmy jakieś zagadnienie typu tworzenie programu komputerowego nad którym pracuje wiele osób, wspólnie tworzą coś co w końcowym efekcie będzie służyło wszystkim do tego samego celu i będzie się obsługiwało w taki sam sposób, albo budowa domu nad którym pracuje wiele osób dla wszystkich będzie wyglądać tak samo jedni nie będą go widzieli w podczerwieni, drudzy w nadfiolecie... OK psy mogą go widzieć w innych barwach - odcieniach szarości, węże jeszcze inaczej, no ale dla wszystkich będzie to istniało. :D



Na górę
   
 
 
Post: 14 paź 2013, 7:17 
Tak, owszem, kolory moze beda postrzegac mniej wiecej podobnie.
Natomiast nie znaczy to, ze grupa wspolpracujacych ze soba ludzi widzi wszystko identycznie.
Widziec to nie tylko postrzegac cos wizualnie, dostrzegac kolory czy ksztalty.
Widzenie, to takze nasze wyobrazenia na jakis temat a takze idee, ktore z danym projektem np. laczymy.
Jezeli jest kilka osob i jest jeden plan budowy domu to oni beda dzialac wspolnie, to oczywiste, beda sie trzymac tego planu.
Ale gdyby teraz wziac te sama grupe ludzi i nie dac im konkretnego planu, np. powiedziec, "dopracujcie szczegoly wg siebie" to zapewne kazdy na temat tych szczegolow mialby zupelnie inne zdanie.

Taki inny przyklad.

Jak to jest, ze np. jednego dnia mozemy wstac i swiat jest taki szary, przygniata nas itd.
Innego dnia wstajemy i swieci slonce i jest chec i radosc do zycia itd.

Ten sam swiat, to samo otoczenie, te same okolicznosci naszego zycia.
Tylko postrzeganie jakby ostro inne.

Takze moim skromnym zdaniem nie ma dwoch ludzi, ktorzy mysleliby tak samo, widzieli swiat identycznie... mozliwe sa podobienstwa, podobny kierunek dzialania... ale to wszystko.

Czasem laczy jakis wspolny plan czy projekt, ale to nie znaczy, ze postrzeganie tego, co ci ludzie robia, jest identyczne.

Wszystko jest wytworem umyslu. Umysl ksztaltuje w kazdej chwili to, co sobie swiadomie doswiadczamy. Kreuje dla nas na biezaco nasza rzeczywistosc.

I czasem potrafi takie kreacje tworzyc, ktore wrecz wprowadzaja nas w klamstwo.


Swietnie to widac w zwiazkach milosnych. Jak ludzie, dwoje ludzi spotyka sie i kazde ze swoimi wlasnymi klapkami na oczach probuje wykreowac swoj wlasny, cudny, wymarzony swiat.
I wszystko jest cudnie, dopuki czesciowo te klapki nie spadna.
Ewentualnie nie spadaja w ogole. Bo samo spadniecie ich w zyciu jest darem.
Mowi wprawdzie o tym, ze zyjemy w iluzji, ale pozwala w pewnym sensie wyjsc poza te iluzje.
Gorzej, jezeli zyjemy nadal probujac przysposobic swiat do naszej miary.

A nasza miara zawsze jest inna od miary, jaka swiat mierza inni ludzie.

Itd. itp.

Gdyby swiat nie byl iluzja, gdyby nasze postrzeganie bylo identyczne itd. na swiecie zyliby sami spelnieni i szczesliwi ludzie.
Ale tak nie jest.
Ludzie tworza swoje iluzje ciagle i ciagle i ciagle. Z jednej wskakuja w nastepna... i nastepna. ;)



Na górę
   
 
 
Post: 14 paź 2013, 8:57 
No zgadzam się masz rację, ale nie zgadzam się z tym żebyśmy żyli w świecie iluzji - czyli złudzeń, raczej bym winił za to nasz mózg który jest z natury tworem o nieograniczonych możliwościach, kreowania, doświadczania, odczuwania itp. aczkolwiek również o stłumionych możliwościach - ach ci reptilanie. Co to w ogóle jest iluzja? Dla mnie kojarzy się z czymś nieprawdziwym, nierealnym, SZTUCZNIE WYTWORZONYM, a jeśli np. człowiek jest zakochany to tworzy uczucie miłości, energię która potrafi budować np. dobro, współczucie, empatię itp. a to nie jest sztuczne i iluzoryczne według mnie tylko namacalne i widoczne bo wpływa na innych - pozytywnie i inni to odczuwają, wpływa na nich więc jak może być nieprawdziwe?

Jeśli by jednak uznać że wszystko jest iluzją, to my też jesteśmy iluzją, no ale chyba nie jesteśmy bo mamy dusze, po co one miałby istnieć w iluzorycznych istotach w iluzorycznym świecie? Zatem uważam że nie jesteśmy iluzją i nie żyjemy w takim świecie, bo jako dusze w ludzkim ciele istniejemy by doświadczać i uczyć się uczuć - prawdziwych energii.



Na górę
   
 
 
Post: 14 paź 2013, 10:45 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 884
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Wszystko co powstaje jest iluzją/snem za wyjątkiem tego co "tylko" JEST i "nic" więcej. Wszytko wychodzi z JEST i wraca do JEST/EM/ŚMY

Czysta BYTNOŚĆ sama w sobie jest niepodzielna- ale może spoglądać na swoje rozszczepione odbicie w zwierciadłach jakie tworzy. Zwierciadło samo w sobie nie jest iluzją - ono tez wychodzi z JESTEM , dopiero stopienie świadomości z odbiciem w krzywym zwierciadle - tworzy iluzję.

Rozbite zwierciadło jest z jednej strony narzędziem zapomnienia i zatracenia się w niej - a z drugiej narzędziem do przypomnienia, rozpoznania siebie, w jego odpowiednio poskładanym i oczyszczonym odbiciu - jak na uspokojonej powierzchni wody dostrzegamy własną twarz...

To jest proces który nie ma początku i końca. Wszytko się zmienia a mimo to nic się nie zmienia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 paź 2013, 15:18 
angelrage pisze:
Wszystko co powstaje jest iluzją/snem za wyjątkiem tego co "tylko" JEST i "nic" więcej. Wszytko wychodzi z JEST i wraca do JEST/EM/ŚMY


A co z "było". Tylko nie pisz, że przeszłość nie istnieje. JEST istotne, uwaga i koncentracja na tym- wtedy widzimy, że JEST wynikiem tego co było i co będzie. W JEST zawiera się przeszłość i przyszłość, oraz obraz drogi która rozłożona jest pomiędzy nimi.

skurg pisze:
Dla mnie kojarzy się z czymś nieprawdziwym, nierealnym, SZTUCZNIE WYTWORZONYM, a jeśli np. człowiek jest zakochany to tworzy uczucie miłości, energię która potrafi budować np. dobro, współczucie, empatię itp. a to nie jest sztuczne i iluzoryczne według mnie tylko namacalne i widoczne bo wpływa na innych - pozytywnie i inni to odczuwają, wpływa na nich więc jak może być nieprawdziwe?


Ile trwa to uczucie, pragnienie dobra?
Kiedy zaczyna się i kończy?
Od czego zależy?
Czy człowiek pragnący "dobra" w równej mierze odcięty jest od nieświadomego pragnienia "zła", kiedy to poczuje do czegoś nienawiść: obiektu "miłości" ktory go skrzywdził, zdradził, niespełnionej obietnicy polityka, niewypłacenia pensji przez pracodawcę.

Jest namacalne ale nie wiem czy kiedykolwiek udało się "utrzymać" pragnienie dobra które nie zostało przecięte "złą" myślą. Gdyby tak było, historia człowieka wyglądałaby zupełnie inaczej a wtedy nie byłoby cierpienia. Jednak to cierpienie jest bardziej namacalne niż "dobro".

Cytuj:
Jeśli by jednak uznać że wszystko jest iluzją, to my też jesteśmy iluzją, no ale chyba nie jesteśmy bo mamy dusze, po co one miałby istnieć w iluzorycznych istotach w iluzorycznym świecie?


Wiesz, wydaje mi się, że nie mamy jednak ciał jak i duszy. Tak, zawiera to się w naszej psychice ale struktura "czysto ludzka" jak ego i tak nie jest w całości świadoma a więc "nasza". Świadomość jest naszą przestrzenią w której operujemy i w której mamy kontrolę nad ciałem i duszą, w której możemy powiedzieć, że mamy jedno i drugie. Gdy energia operuje w nieświadomości to zarówno ciało jak i dusza mają nas. To w nieświadomości trwa odwieczna "szarpanina" pomiędzy ciałem i duszą, odpowiednikiem szatana i Boga w religii chrześcijańskiej.

Opętanie "possession" - Posiadanie? Czy to szatan? Którego nie da się zauważyć i nikt nie widział...Dlaczego wszystkie "zło" jest dziełem szatana którego tak na prawdę nie ma, bo nikt go nie widział. Gdybym nie był wychowany w środowisku chrześcijańskim a gdzieś w Afryce i zamiast określenia "szatan", pewien szaman powiedziałby, że wszystkie zło jest dziełem "buba"? Czy "buba" powodowałby "inne zło" aniżeli to od szatana? Czy posiadałbym inną złość i w inny sposób reagowałbym. Oczywiście, są różnice mentalne, ale czym to jest jak nie rodzajem wzorca odbioru rzeczywistości? Zważając na nieświadomość zbiorową badanie nad podobieństwami pomiędzy bubą i sztatanem w różnych kulturach mogłaby dać psychoanaliza, wydaje mi się, że interpretacja snów dałaby sporo do myślenia. I tak przypuszczę, że byłoby więcej podobieństw jak różnic, bo na całym świecie mamy zarys dualistyczny który zaadaptowały religie i filozofie, odpowiednio bóg-szatan, allah-jin, ying-yang ( które odnosi się co prawda do energii żeńskiej i męskiej ale moim zdaniem powstania tej koncepcji możemy szukać w nieświadomości.) A więc jeśli problem "zła" i "dobra" dotyczy człowieka globalnie to jest związany z naszą nautrą a nie wszechobecnym złem szatana, który ciągle krąży gdzieś w pobliżu i czeka na nas...
Miałem pisać więcej ale urwę...

Pełny człowiek to taki, który zarówno przechadza się z Bogiem, jak i zmaga z diabłem. – Carl Gustav Jung.
Cytuj:
aṭiccasamuppāda to głęboka nauka - mawiał Buddha. Jest ona na tyle subtelna, że większość ludzi nie jest w stanie zrozumieć praw opisujących współzależne powstawanie. Niemniej jednak, jest to dziś równie istotna nauka jak wtedy, gdy Buddha wyjaśniał ją po raz pierwszy czcigodnemu Ānandzie około 2500 lat temu. Doktryna współzależnego powstawania jest rdzeniem buddyzmu, jest też na tyle trudna do zrozumienia, że ludzie popełniają poważne błędy w jej interpretacji, a tym samym zniekształcają Dhammę Buddhy. W poniższym tekście Buddhadasa Bhikkhu ukazuje przyczyny tych zniekształceń i starannie bada je oraz szczegółowo analizuje. Mylne interpretacje odnaleźć można już w początkowej fazie wczesnego buddyzmu, ale podstawowym, udokumentowanym na piśmie przykładem uchybień jest komentarz Buddhaghosy napisany około 1500 lat temu.

Nauki wielu współczesnych szkół buddyzmu opierają się na piśmiennictwie Buddhaghosy. Traktowanie błędnej interpretacji Buddhaghosy jako kryterium Nauki Buddhy przesłania jedynie prawdę. Buddhaghosa wyjaśniał doktrynę współzależnego powstawania opierając się na koncepcji trzech kolejnych egzystencji (przeszłej, teraźniejszej i przyszłej). Postulował on, że niewiedza i działania wolicjonalne z przeszłości tworzą teraźniejsze życie, w którym doświadczane są konsekwencje poprzedniego życia. Proces ten warunkuje istniejące w obecnym życiu skazy (pragnienia i przywiązania), jednocześnie kierując nas ku wędrówce poprzez kolejne wcielenia1 zmuszając nas do odradzania się i cierpienia w przyszłym życiu. Czcigodny Buddhadasa krytycznie przygląda się takiej interpretacji i zadaje następujące pytania: jeśli Buddha nauczał anatty (braku istoty), co zatem przechodzi z jednego życia do następnego? Jeśli przyczyna cierpienia powstaje w poprzednim życiu, a konsekwencje pojawiają się dopiero w następnym, w jaki sposób powinno się praktykować aby uwolnić się od cierpienia w tym konkretnym życiu?

Właściwe zrozumienie współzależnego powstawania jest niezbędne, gdyż pozwala nam zrozumieć, że wymysł zwany "ego" powstaje i zanika w zależności od różnych, uwarunkowanych czynników. Ta wiedza uwalnia nas także od błędnego przekonania o "wiecznym ja". "Ja" lub "ego" jako takie nie istnieje, a jedyne co ma miejsce to trwanie konceptu ego, który powstaje z chwili na chwilę, wytwarzany przez niewiedzę. Ten rodzaj citty pełnej ignorancji2 jest oszukiwany poprzez nieustanne przejawy podtrzymywanej iluzji "wiecznego samego siebie". Jak wskazuje Buddhadasa Bhikkhu - Buddha nauczał doktryny współzależnego powstawania, aby pomogła nam przejrzeć i rozwiać wszystkie te złudzenia. Gdyby interpretować proces współzależnego powstawania, obejmującego trzy następujące po sobie życia implikowałoby to, że ​​coś jednak przechodzi z jednego życia do następnego. Byłoby to wbrew temu, czego nauczał Buddha, podważając wszystkie Jego nauki.

Interpretacja współzależnego powstawania przez Czcigodnego Buddhadasę ma mocne podstawy, osadzone bezpośrednio w oryginalnych tekstach palijskich, bez uwzględniania późniejszych komentarzy i innych dzieł omawiających temat. Dzięki temu poniższy tekst skupia się na praktycznym zastosowaniu nauki Buddhy z korzyścią dla wszystkich tych, którzy chcą uwolnić się od cierpienia jeszcze w tym życiu. Nauka współzależnego powstawania jest w rzeczywistości wszechstronną analizą powstawania i ustawania cierpienia, oraz sposobu jak tego dokonać. Gdy zrozumiemy prawo współzależnego powstawania dostrzeżemy wyraźnie w jaki sposób praktykować. Koncentrując się na Zetknięciu w konkretnej chwili, można rozwijać mądrość i zapobiegać nadejściu krzywdy, ponieważ czynniki dla wystąpienia i zaprzestania cierpienia istnieją właśnie w danej chwili. Jeśli Niewiedza omamia cittę, pojawia się krzywda, ale wraz z Właściwą Uważnością i Mądrością jest się w stanie ujarzmić sześcioraką bazę zmysłową (oczy, uszy, nos, język, ciało i umysł), a wtedy cierpienie ustaje. W ten sposób doktryna współzależnego powstawania może być praktycznie wykorzystywana, ponieważ zarówno przyczyny jak i skutki istnieją w tym życiu będąc łatwo dostępne i osiągalne. Jeżeli przyczyny cierpienia istniałyby w poprzednim życiu, jak przekonywał Buddhaghosa, to uwolnienie się od cierpienia w tym życiu byłoby niemożliwe, ponieważ niedostępna byłaby przyczyna cierpienia.


http://sasana.wikidot.com/paticcasamuppada-czesc-1

Sacral Nirvana pisze:
Zyjemy w swiecie materialnym, namacalnym, fizycznie odczuwalnym a jednak... ile ludzi, tyle swiatow. Kazdy te sama niby rzeczywistosc postrzega inaczej.


Jeśli Niewiedza omamia cittę, pojawia się krzywda, ale wraz z Właściwą Uważnością i Mądrością jest się w stanie ujarzmić sześcioraką bazę zmysłową (oczy, uszy, nos, język, ciało i umysł), a wtedy cierpienie ustaje.


Cytuj:
Kognitywistyka – dziedzina nauki zajmująca się obserwacją i analizą działania zmysłów, mózgu i umysłu, w szczególności ich modelowaniem. Na jej określenie używane są też pojęcia: nauki kognitywne (ang. Cognitive Sciences)[1] bądź nauki o poznaniu.


Cytuj:
""Nie jest tak, Ānando, nie jest tak. Doktryna współzależnego powstawania oraz implikacje z niej wynikające są głębokie, Ānando. To pokolenie nie jest w stanie zrozumieć ani pojąć tej nauki, Ānando, to pokolenie jest jak splątany kłębek nici, jak supeł węzłów, jak kępa trawy muñja, nie może wyjść poza stany niedoli (apāya), poza stan zbłądzenia (duggati), poza upadły świat (vinipāta), poza kołowrót wcieleń (saṃsāra)."


Dziwnie zbieżne z tym co pisałem o teorii "siatki rzeczywistości", gdzie rzeczywistość widzę jako plątanine kabli z centrami gdzie się łączą i rozchodzą, tam dochodzi do "sytuacji" które związane są z innymi ludźmi lub "okolicznościami". Próbowałem to zobrazować i wyjaśnić ale póki co jest to zbyt skomplikowane jak dla mnie ponieważ zawiera "wielowymiarowość naszego istnienia" czyli świadomość jak i nieświadomość- ciężko ją opisać w zestawieniu właśnie z tym co nieświadome, bo to wciąż daleki temat. Jednak to o czym piszę pozwoliło mi rozszerzyć teorię synchorniczności Junga o zrozumienie tego, że wszystko jest dziełem okoliczności a więc przypadek jako powód zaistnienia synchroniczności u Junga też jest okolicznością umiarkowanie świadomą. Okoliczności podzieliłem na uświadomione czyli "pewność" umiarkowanie uświadomione "przypadek" oraz zupełnie nieświadome jako "zbieg okoliczności" (Owszem istnieje szereg okoliczności pomiędzy średnim a np. pełnym uświadomieniem, jednak wolę mieć tylko trzy bazowe aby nie zaplątać się). Znów popłynę w off top :D.
Okolicznością pewną czyli uświadomioną jest np. umówienie się z kimś na daną godzinę w jakimś dajmy to lokalu czyli coś "zaplanowanego", jednak czekając w tym lokalu może dojść do okoliczności "zbieg okoliczności" gdzie spotykamy kolegę z podstawówki a wiemy, że mieszka w innym kraju..
Oczywiście to jest bardzo prosty przykład i nie odnosi się do końca do synchroniczności ale dał światło na sprawę funkcjonowania mechanicznego "plątaniny kabli" czyli tego jak rzeczy dzieją się, a my błędnie przekonani jesteśmy, że wszystko jest nam podporządkowane.Rodzi to kształt przeznaczenia, tak. Jednak uświadomienie sobie tego daje możliwość zmiany przeznaczenia, a więc wyłonienia obrazu wolnej woli z plątaniny "zależności".

Cytuj:
Doktryna współzależnego powstawania jest rdzeniem buddyzmu, jest też na tyle trudna do zrozumienia, że ludzie popełniają poważne błędy w jej interpretacji, a tym samym zniekształcają Dhammę Buddhy. W poniższym tekście Buddhadasa Bhikkhu ukazuje przyczyny tych zniekształceń i starannie bada je oraz szczegółowo analizuje. Mylne interpretacje odnaleźć można już w początkowej fazie wczesnego buddyzmu, ale podstawowym, udokumentowanym na piśmie przykładem uchybień jest komentarz Buddhaghosy napisany około 1500 lat temu.


Cytuj:
Synchroniczność – termin na określenie hipotetycznej zasady wszechzwiązku zdarzeń, która działa obok zasady przyczynowości. Synchroniczność definiowana jest jako pojawienie się w równoległych liniach dwóch zjawisk, wydarzeń lub stanów psychicznych mających wspólne znaczenie, które nie są ze sobą powiązane przyczynowo.


W związku z tym co pisałem wyżej, zastanowił mnie brak przyczyny. Po głębszej analizie zrozumiałem, że przyczyna która może być utożsamiona z "pełnym uświadomieniem okoliczności" jest nie stałą a funkcją ruchomą. Czyli im okoliczność bardziej świadoma/ bardziej zaplanowana-zrealizowana tym przyczyna jest łatwiejsza do zrozumienia. I w drugą stronę, im okoliczność bardziej nieświadoma tym przyczyna przechodzi w określenie związane z "brakiem przyczyny" co jest spłyceniem tematu wszechzwiązku zdarzeń.

Moim zdaniem Jung w swojej teorii dokonał nieświadomego powielenia nauk Buddy, starą treść która spoczywa w nieświadomości owlókł w nową (świadomą okładkę)



Na górę
   
 
 
Post: 14 paź 2013, 18:04 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 884
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Kosmiczny- oczywiście że jest przeszłość- kiedy jesteś w przepływie - obiegu- pewnego "zestawu" doświadczeń. Czas jest jak ocean pełen fal. Czynnik doświadczania czasu pojawia się tylko wtedy kiedy przepływasz przez te fale jak łódką, ale gdybyś był ptakiem to widział byś jedynie ocean fal- potencjałów pewnych doświadczeń - które jednak nie są ani twoją przeszłością ani przyszłością- mogły by się jednak nimi stać gdybyś postanowił popłynąć na łódce.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2013, 12:09 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 12:54
Posty: 111
Płeć: mężczyzna
wszystko jest jak Ocean , który jedne okręty zatapia a drugie doprowadza do portu i gdyby jakaś część ( już podział) była za którąś stroną przestałby być Oceanem .On sam w sobie generuje wszystko wokół bez oceny na to czy tamto doświadczając siebie . :buja:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2013, 12:19 
No wlasnie. Przeszlosc, przyszlosc, terazniejszosc.
Jezeli np. doswiadczy sie zatrzymania czasu... tzw. stand by... wszystko dookola nas zamiera. Totalny bezruch... Hmm...

Czy czas nie moze byc czyms co dziala na poziomie tego malego, ludzkiego umyslu, tak zeby pomoc czlowiekowi poruszac sie po jego przestrzeni zyciowej?

Tak mysle na glos...

Czas, ktory tak naprawde nie istnieje, bo wszystko jest (i nie ma tego) w tej samej chwili.

Ok... naplatalam...

Ale gdyby czas, jaki znamy, byl tylko proteza dla ludzi, aby im ulatwic odnalezienie sie na tym padole ziemskim... to wtedy nie byloby ani przeszlosci ani przyszlosci, byloby tylko tu i teraz.



Na górę
   
 
 
Post: 15 paź 2013, 15:18 
Umysł ulega iluzji doświadczania rzeczywistości poprzez zmysły.


....



Rzeczywistość, jest iluzją zmysłów.



http://www.bramaoswiecenia.pl

-- 15 paź 2013, 15:45 --




Na górę
   
 
 
Post: 15 paź 2013, 16:08 
SacralNirvana pisze:

ad.1 Czy czas nie moze byc czyms co dziala na poziomie tego malego, ludzkiego umyslu, tak zeby pomoc czlowiekowi poruszac sie po jego przestrzeni zyciowej?

ad.2 Ale gdyby czas, jaki znamy, byl tylko proteza dla ludzi, aby im ulatwic odnalezienie sie na tym padole ziemskim... to wtedy nie byloby ani przeszlosci ani przyszlosci, byloby tylko tu i teraz.


ad.1 Wydaje mi się, że tak. Postęp cywilizacyjny wymagał wprowadzenia czasu aby dotrzeć do pracy na dany moment, wiedzieć ile się tam przepracuje. Jednak na tym samym przykładzie można pokazać zastosowanie "normy produkcji". Mimo tego, że spędzimy w pracy 8 godzin trzeb jakiegoś wskaźnika ile tej pracy wykonać, jak dużo aby przepracować 100 % normy dla 8 godzin. Więc czas nie jest adekwatnym narzędziem do mierzenia ilości stanów/pracy jaką wykonamy tylko jest narzędziem (tak jak to napisałaś) do poruszania się w tej rzeczywistości. Ciężko jest porzucić zegarki i zbuntować się bo: czas nie istnieje i nie jest ważny. Wtedy spóźnimy się na pociąg, z pracy nas wyrzucą za to, że nie przychodzimy na czas, a i osoba z którą się umówiliśmy podziękuje nam za znajomość kiedy to się okaże, że znów jesteśmy za późno.
Jeśli chodzi o rozwój duchowy, drogę- tao. Czy ktoś tam mierzył czas? Czy ważne było to aby wiedzieć ile przeszło się, wiedzieć czego się doświadczyło i wykorzystywać to dalej, bez znaczenia kiedy ta wiedza znów nam się przyda- czy za tydzień czy za 10 lat. Dzisiaj miałem ciekawy sen w związku z drogą ale o tym później.

Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie odniesienie się @angelrage do czasu...Co przyszło mi na myśl. Wybiegając w przeszłość, w poprzednie wcielenia czy ktoś tam się pyta o "czas", ile żył? czy istotne jest kim był i co robił? Czy ważne jest w jakim czasie coś tam wykonał? Czy istotne jest czy właśnie to wykonał? To tak jakby pytać ile lat, miesięcy, tygodni i dni miał Budda kiedy oświecił się? Czy to ważne?
Czy ważnym jest to, że osiągnął to.
Poczucie czasu wprowadza u ludzi pomieszanie, śpieszą się, gonią, tracą wiele tak po drodze. Spokój jest istotny, bo spokój rodzi zrozumienie a brak świadomości chaos.
Lecąc samolotem oszczędzimy na czasie, ale jednocześnie nie będziemy świadomi wielu terenów jakie minęliśmy, to one są tak na prawdę naszą rzeczywistością a więc tam leży zrozumienie i odpowiedzi na nasze pytania.

ad.2
Czas jest określeniem drogi, cały czas wędrujemy. Rodzimy się, uczymy, rozwijamy, pracujemy...Drzewa puszczają pąki, rozwijają kwiaty i liście, rodzą owoce. Gdyby sadownik założył" Mamy piękną pogodę tej wiosny, było dużo deszczu, zero przymrozków i później sporo ciepła i słońca, czereśnie dojrzeją szybciej niż planowałem, końcem maja- jest na to szansa, trzeba to wykorzystać" W ostatnim tygodniu przychodzi załamanie pogody, zimno i zero słońca. Coś poszło nie po myśli sadownika, jego plany legły w gruzach...Przecież istotą owocu jest to aby dojrzeć i ściągnąć naturę aby "porwała je" kiedy to dojrzeją, a nie to, że ma dojrzeć do końca maja. Dlaczego sadownik wybiegł przeciwko naturze i dlaczego załamał się gdy to uczynił? Brak świadomości rodzi chaos, a zrozumienie wzrasta w spokoju.

Przeszłość i przyszłość. To pierwsze jest świadomością tego co się zrobiło, to drugie scaleniem pierwszego z wielką uważnością "tu i teraz". czyli tego co się robi.


Aaa Sen....Zapomniałbym :P

Śniło mi się, że jadę wieczorem do pracy. Zabłądziłem, zostało mało czasu. Im bliżej rozpoczęcia pracy tym większa panika, w końcu odkryłem właściwą drogę (tak, wmówiłem sobie to bo dalej nie wiedziałem gdzie jestem) W końcu tak szybko jechałem, że wpadłem w poślizg, wyrzuciło mnie z roweru. Znalazłem się w kałuży. Było sporo ludzi wokół, a ja z uśmiechem na twarzy mówiącym "nic się nie stało" zacząłem ściągać błoto z siebie. Później przeniosło mnie w jakieś miejsce- wojna, gdzie nie było walki, gdzie nie było krwii i krzywdy, gdzie wszystko było dość spokojne. Pojawił się znów jakiś nauczyciel którego nie widziałem- miał album niczym kalendarz dla dzieci z czekoladkami. Były tam obrazy rzeczywistości. Wiele z nich zakrytych, ale tak 1/3 odsłonięte. Za każdym pokazanym zdjęciem, przenosiłem się w rzeczywistość ze zdjęcia, pojawiało się wyjaśnienie. Były niezrozumiałe, na końcu usłyszałem- teraz tu jesteś...

Vortex7

Masz wg. mnie rację ale nie tylko zmysły powodują iluzję ale również rozum- nie mylić z umysłem. Rozum bazuje na zmysłach ale sam również tworzy wnioski o doświadczenia a to również bywa iluzją- w tym przypadku błędną interpretacją doświadczenia które mogło być błędną interpretacją rzeczywistości odebraną poprzez zmysły. W życiu cenię bardziej aprioryzm poznawczy aniżeli sesnualizm czy też empiryzm. Jednak to tylko część. Moim zdaniem istotne są również tematy związane z psychologią oraz kognitywistyką chociażby.



Na górę
   
 
 
Post: 15 paź 2013, 16:35 
Komiczny Próżniaku (sorry jak coś uraziłem): "kim jestem?" nonstop....



Na górę
   
 
 
Post: 15 paź 2013, 16:40 
No dobra. Krotko. A jezeli nie ma zadnej drogi. Jezeli caly czas jestesmy tam, gdzie mamy byc. Caly czas na miejscu i wlasciwie? Nie ma drogi i nie ma celu...

Te wszystkie cele i wspomnienia, one nie istnieja. Istnieje tylko to, co w tej chwili... wszystko inne to wyobrazenia...

wspomnienia... co to jest? To tez iluzje, ktore odzywaja pod wplywem spogladania w zwierciadlo terazniejszosci.

I dzis widzimy je tak, a jutro beda zupelnie inaczej zabarwione. Kilka osob wspominajacych te sama sytuacje, bedzie ja wspominac inaczej. To samo z przyszloscia. To tylko rozne opcje... tego, co moze sie zdarzyc.

Jezeli tu i teraz postapimy tak lub inaczej. Jedna zmiana tu i teraz i zmienia sie konkretnie nasze jutro.



PS. Dobra... koniec bredni.



Na górę
   
 
 
Post: 15 paź 2013, 17:48 
Vortex7 pisze:
Komiczny Próżniaku (sorry jak coś uraziłem): "kim jestem?" nonstop....


Spoko. Wiem do czego zmierzasz.

Co Tobie da moja odpowiedź na pytanie "kim jesteś/m"?



Na górę
   
 
 
Post: 18 paź 2013, 5:08 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
Kosmiczny Podróżnik pisze:
Vortex7 pisze:
Komiczny Próżniaku (sorry jak coś uraziłem): "kim jestem?" nonstop....


Spoko. Wiem do czego zmierzasz.

Co Tobie da moja odpowiedź na pytanie "kim jesteś/m"?



Wszystko i nic zależy jak na to spojrzeć.

Na pewne pytania się nie odpowie.
Ważne jest samo pytanie i czynność z nią związana.

Nie można powiedzieć że nie ma ja bo kto czuje cierpienie.
Nie można powiedzieć że jest ja bo wszystko się zmienia i zależne od innych.

Jak dotrzeć do tego co jest > iść swoją drogą jeśli czujesz że nią jesteś i być uważnym/nieoceniającym.

Smaku zupy się nie przekaże i nie zapamięta wprost.Trzeba samemu doświadczyć/zjeść.

Nie dowiesz się czy od innego ja/czującej istoty czy to iluzja czy nie bo...."nie można powiedzieć....".

Jedno.

Doświadczanie.

Na co swary głupie gdy i tak znikniemy w zupie.

Będąc nią.

Ale co innego rozumieć a co innego doświadczać.

Moim zdaniem.

Miłego dnia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2013, 23:30 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 22 lip 2013, 0:36
Posty: 20
Płeć: kobieta
Ból to też iluzja, seria reakcji chemicznych w naszym mózgu, seria impulsów nerwowych, które podrażniają nerwy dając nam znak, że w jakiejś części organizmu dzieje się coś nieporządanego. Głód to też po prostu spadek cukru w organiźmie, a nasz mózg interpretuje to i przesyła w odpowiedniej formie do naszej świadomości, często wykorzystując "ból brzucha". Wiele rzeczy jest wytworem tylko naszego mózgu i nie istnieją w rzeczywistości, np. kolory.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 paź 2013, 6:41 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 498
Płeć: mężczyzna
Skurg napisał:
Cytuj:
Według mnie to bzdura, że niby żyjemy w świecie iluzji. Żyjemy w świecie materialnym o dużej gęstości materii i tu zostaliśmy rzuceni aby tutaj się uczyć i doświadczać tej rzeczywistości.

Skurg moim zdaniem -oczywiście ma rację w tym poglądzie.
Otóż żyjemy w świece - dla nas (naszej percepcji mózgowej), realnym - gestej materii i dla nas nie jest on iluzją - jest w pewnym zakresie mierzalny i w 100% doświadczalny. Z tego poziomu bytu postrzegamy go w ten sposób, choć z innego poziomu bytu, może być ona taką samą iluzją, jak obecnie dla nas np. astral. Zachodzi pytanie, czy jestesmy w stanie wyłączyć dane funkcje mózgowe (ograniczenia postrzegania wyższych wibracji), aby doświadczyć...iluzji? Dla zdecydowanej większości z nas jest to niemożliwe, lecz sa takie osoby, które potrafią zablokować/zahamować/odciąć/ wyłączyć postrzeganie zmysłowe, czyli dane funkcje mózgu, który pilnuje abysmy nie otrzymali informacji więcej niż jest to konieczne dla...zdobywania doświadczenia, udziału w grze.
Te osoby nie tylko doznają oświecenia - o co tu chodzi, ale też zmienia im się perspektywa. Oto bowiem doatrły do informacji na czym polega ta gra i kim w tej grze są, a czasem i dlaczego (z wyboru na poziomie Wyższego Ja). Wyobrażcie sobie,że uczeń w szkole, nagle szybciej dojrzewa otrzymuje uporządkowaną wiedzę, którą potrafi zastosować. Cała iluzja tego etapu edukacji znika, bowiem uzyskał to po co tam przyszedł i nie dość,że to rozumie, to przestaje się już bać pani dyrektor, nauczycieli, dozorcy itd., którzy w jego jak najlepszym interesie, współtworzą mu miejsce doświadczeń, pozytywnych negatywnych, aby...wzrastał. Iluzja, że szkoła to wszystko, a nauczyciele to "bogowie" znika. Wszyscy jednak przechodzimy przez iluzję życia - szkoły podstawowej,kiedyś powszechnej, codziennie wracając do domu - dla nas odbywa się ten powrót podczas snu.
Niestety co do założenia wyboru z poziomu Wyższego Ja, mam pewne wątpliwości. To czego przyszło doświadczyć ludzkości podczas wojen, w tym światowych,rodzi watpliwości a może nawet podważa trafność tego poglądu. Nie potrafię wytłumaczyć z czego wynikała wola tego doświadczenia bólu wojny - tego programu (D. Icke znajduje na to odpowiedż w swojej książce Największy Sekret). Osobiście skłaniam się do krytykowanego m.in. na tym forum poglądu, że istnieje dobro i zło, a nie tylko doświadczanie. Sumienie mówi nam, co jest czym. Kiedy czynię coś, co jest złem, lub nawet tylko myślę, o jego uczynieniu, odzywa się sumienie, które przekazuje do podświadomości informację, z która czuję się źle. Dobro i zło nie są tu iluzją - istnieją realnie. Doświadczamy ich lub tworzymy każdego dnia. Próbujemy w ramch obrony ego, relatywizować, umniejszać znaczenie, usprawiedliwiać. Owszem można wybaczać komuś wyrządzone zło, pod warunkiem jednak,że wie on co uczynił, ma świadomość zła i prosi o to ichce naprawić szkody -tam gdzie to możliwe. W innych warunkach wybaczenie zła, jest zachętą to jego dalszego czynienia. Oczywiście ktoś może tu przywołać cytat z biblii: - ,,wybaczcie im, albowiem nie wiedzą co czynią"To jednak było 2 tyś. lat temu, kiedy stan świadomości człowieka był inny. Czas jest najwyższy nazywania rzeczy po imieniu, nie relatywizowania i nie usprawiedliwiania zła, lecz stawiania mu zapory i pietnowania go. Zło - tak , jak wszystko to czego tu doświadczamy - nie jest iluzją. Ból czujemy naprawdę i nie tylko fizyczny. Im posiadamy wyższą świadomość, tym trudniej nam się tu żyje, w wyniku empatii czujemy też ból innych. Jakież to szczęście, że nie żyjemy tu... wiecznie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2014, 12:24 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Autor tego filmu,tworząc go ponad 30lat temu nie miał na celu tego,co można wplasować w formę wizualną nakładania się wymiarów w czasoprzestrzeni w jakiej egzystujemy.
Nie widzimy innych,mając do dyspozycji fizyczny organ-oko ,i tego co jednocześnie wokół nas istnieje i się przeplata w innych rzeczywistościach.Filmik jest zrobiony fantastycznie biorąc pod uwagę ten punkt widzenia.Brakuje w nim różnorodności ubiorów na przestrzeni wieków,innych wzorców zachowań w sposób jaki to przedstawiono na przykład w filmie Atlas Chmur.
W tym filmie nawet pewna przyczyna ma swój skutek,zobaczcie.

Zbigniew Rybczyński - Tango (1981)
phpBB [video]

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2014, 0:36 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 04 lis 2014, 23:34
Posty: 5
Płeć: mężczyzna
Cześć, to mój pierwszy post na tym forum. Chcę się z wami podzielić moimi przemyśleniami.

Jaka istota marzenia urealnia i wymyślone skomplikowane rzeczy stają się rzeczywistością? Bóg pomyślał i stało się! Teraz człowiek istnieje i ma umysł w którym kreuje to co następnie zazwyczaj powstaje i staje się realne. Człowiek = Bóg. Przenosić myśli do świata realnego??? Jest w tym coś bardzo dziwnego, nierealnego wręcz.

Szczególnie widać to gdy spojrzy się na ludzki umysł, zamknięty w ciele i ograniczony przestrzenią, jednak nieograniczony wewnątrz, choć ograniczony na zewnątrz. Coś skończonego i nieskończonego zarazem, nie pasuje to do żadnych teorii naukowych, chyba że czegoś nie wiemy, nie znamy.

Wszechświat składa się w 30 procentach z materii, w 70% z "ciemnej energii" - nieznanych nam jeszcze sił przyrody. To oznacza że my też składamy się w 70% z niepoznanych nam mocy. Nie chciałbym zostać źle zrozumiany, nie wierzę w moce z "Gwiezdnych Wojen", ale rzeczywiście istnieją na tym świecie energie i siły których jeszcze nie udało nam się do tej pory poznać. Nie wiadomo jakie nowe możliwości daje czarna energia, ale jest w nas chociaż tego nie widać i możemy z niej na pewno skorzystać. Ciemnej energii nie da się dostrzec ani dotknąć w materialnym świecie, ale wspomniany umysł operuje poza tymi czterema wymiarami. Zatem droga do wykorzystania dodatkowej energii jest ciągle otwartą furtką. To daje zupełnie nowe możliwości od znanych nam na dzień dzisiejszy, między innymi przemieszczanie przedmiotów, oraz urzeczywistnianie myśli ale bez używania rąk.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 79 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group