Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 sie 2019, 8:28

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ] 
Autor Wiadomość
Post: 08 paź 2010, 12:35 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010, 11:05
Posty: 171
Płeć: mężczyzna
Od zawsze chciałem wyruszyć w podroż. Tylko ja, plecak i potrzebny sprzęt. Jedynie co mnie powstrzymuje to rodzina. Nie chciałbym ich zostawiać martwiących się o mnie.
Jeszcze jestem młody wiec mam kupę lat przed sobą wiec jak na razie zgłębiam wiedzę o survivalu.
Co skłoniło mnie do czegoś takiego? Ciągła monotonia, stres i uzależnienie od czasu. Ciągłe ganianie na pocztę i czekanie w kolejce jak bydło na ubój. Niestety czuje się teraz tak jakbym był jakaś szara owieczka w stadzie, nic nieznaczącą.
Od dawna czułem ze nie pasuje do tego systemu. Dlatego tez chce wyruszyć w podroż. Poczuć się wolny i nie uganiać się za pieniędzmi. Nie chce mieć zmartwieć typu: straciłem prace albo brakuje mi pieniędzy na jedzenie. Naprawdę nie chce, wiec postanowiłem zająć się sztuka przetrwania w dziczy. A naprawdę da się żyć jako włóczykij. Tylko trzeba wiedzieć jak przetrwać.

Jest dużo roślin jadalnych które rosną w polskich lasach:
Akacja (robinia akacjowa) - wiosenna roślina deserowa o jadalnych kwiatach
Buk - wiosną - surówka z liści a jesienią - deser z orzechów
Dziki bez czarny (czarny bez) - wiosenne kwiaty nadają się na deser a jesienne owoce - na sok
Resztę znajdziecie tutaj: http://survival.strefa.pl/spis_roslin.htm

Można tez testować różne rośliny czy są jadalne. Oczywiscie nie jemy od razu niepewne rośliny. Jest parę sposobów na przetestowanie czy dana roślina jest jadalna. Można np. Potrzeć liść tak żeby pościły soki i posmarować o najdelikatniejsza część skory. Jeśli po paru godzinach nie wyskoczy żadna wysypka to taka roślinę można spokojnie zjeść. Jeszcze jest jeden sposób który znam choć tego nie stosowałem. Zjeść małą część rośliny i poczekać parę godzin na efekty, oczywiście nic niemożna jeść przez ten czas. Moim zdaniem jest to trochę niebezpieczne jeśli jest się w terenie, wiec nie polecam.

Wiadomo ze człowiek musi pic wodę. Możliwe ze skończy nam się i co wtedy? Jest kilka sposobów na pozyskanie wody pitnej. Najłatwiejszą z nich jest zbieranie deszczówki. Jeśli mamy garnek pod ręką to po prostu stawiamy na otwartej przestrzeni. Można tez użyć kurtki albo plecaka. Jeśli przestanie padać i pobliżu jest mech można, z niego spokojnie wycisnąć czysta wodę.

Jeśli po deszczowym dniu zaświeci słońce można pobrać wodę z gleby. Wykopujemy dołek, tylko tak głęboki żeby zmieściło nam się naczynie do którego będzie nam wlatywała woda. Jak to działa? Mamy już dołek a w tym dołku jakieś naczynie. Zakrywamy dołek folia. Tylko tak szczelnie żeby nie wlatywało tam żadne powietrze. Nad naczyniem trzeba położyć mały kamyczek na foli żeby powstał taki lejek. I mamy szklarnie, w której woda z gleby będzie nam parowała na folie a z foli wlatywała do naczynia.
Jak znajdę jakieś zdjęcia to wkleję.

Zdarzy nam się, ze znajdziemy wodę której nie jesteśmy pewni czy jest do końca czysta. Taka wodę można zagotować na ogniu( zawsze na podroż trzeba wziąć aluminiowa menażkę). Ale jeśli po przegotowaniu wody nie jesteśmy jeszcze do końca pewni, można zrobić filtr. Do takiego filtru będzie nam potrzebna butelka plastikowa (0.5L), kawałek włókna, piasek albo kamyczki, mech torfowiec, węgiel drzewny(po prostu bierzemy z ogniska które paliliśmy ostatnio). Nie mogę opisać tego jak to zrobić wiec wklejam tutaj ten film. Tworzenie filtra rozpoczyna się od 1:40
phpBB [video]


I teraz jedna z najważniejszych rzeczy. Ogień
Bez ognia praktycznie byśmy nie przeżyli w zimne dni i noce. Najprostszym sposobem na rozpalenie ognia jest użycie zapałek, ale co jeśli nie mamy albo zamokły? Najlepsza rzeczą, długotrwałą i którą można rozpalić ogień nawet kiedy jest mokra, jest krzesiwo. Takie krzesiwo można kupić ale tez zrobić samemu z pilnika i krzemienia. Tylko pilnik najlepiej kupić trochę starszy z drewniana raczka (kiedyś po prostu robili lepsze i dają więcej iskier). Trzeba pamiętać ze krzemień musi być ostry. Jeśli się stępi to po prostu wystarczy uderzyć w kamień. Po uderzeniu mała część odpadnie a krzemień będzie ostry.

Schronienie tez jest bardzo ważne. W tym filmie jest wszystko opisane co i jak.
phpBB [video]


W survivalu trzeba pamiętać żeby nigdy się nie poddawać i mieć wole przetrwania. To są takie podstawy, oczywiście jeszcze dopisze co nieco jak tylko będę miał czas. Jeśli macie jakieś doświadczenie w survivalu i chcielibyście coś dodać od siebie to się nie krepujcie i piszcie.

_________________
"Nie próbuj! Rób albo nie rób. Prób nie ma."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 08 paź 2010, 12:35 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 paź 2010, 13:22 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 lip 2010, 17:56
Posty: 61
Płeć: mężczyzna
A ja właśnie będe zbierał pieniądze na rower i potrzebny do długich podróży ekwipunek, chodzi mi o podróże po Europie, takie 2 miesięczne ^^ Ostatnio widziałem dziewczynę na forum o takiej tematyce, która zrobiła 4 tys kilometrów po Norwegii w 50 dni! sama!a jakie widoki łooooo! Oczywiscie ja bym wolał z osoba towrzyszącą, nie żebym sie bał :mrgreen: tylko tak jakoś :lol:

_________________
I enjoy bourbon, cigars and fine literature.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 paź 2010, 16:28 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
Ciągłe odkładanie na później nie służy podróżom Nikoseq, coś o tym wiem. :D

Jeśli ktoś nie wiem co może zjeść a czego nie niech obserwuje zwierzęta, jest duża szansa że to co jedzą nam nie zaszkodzi jeśli tego spróbujemy a przynajmniej jeśli spróbujemy w niewielkiej ilości, ewentualnie można zjeść te zwierzęta, człowiek jest wszystko żerny, zwłaszcza jak chodzi głodny od kilku dni. :lol:
Jeśli coś ma nieprzyjemny czy wręcz obrzydliwy smak to się odradza połykać bo to zwykle oznaka że coś jest nie tak z tym jedzeniem.

Zawsze miałem podejrzenia względem menażek aluminiowych, rzecz jasna z powodu aluminium.
Można kupić tak samo funkcjonalną rzecz z innego materiału?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 paź 2010, 18:40 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010, 11:05
Posty: 171
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
awsze miałem podejrzenia względem menażek aluminiowych, rzecz jasna z powodu aluminium.
Można kupić tak samo funkcjonalną rzecz z innego materiału?


Aluminiowe ze względu na to ze w takiej menażce będzie się gotowało wodę.
Ale tez można kupić ze stali nierdzewnej.

_________________
"Nie próbuj! Rób albo nie rób. Prób nie ma."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 paź 2010, 20:25 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Nawet nie wiecie jak bardzo sama ruszyla bym w dzicz. Kazdego dnia wydaje mi sie ze juz nie wytrzymam dluzej, pobiegne do domu, spakuje sie i uciekne z tego zametu. Nawet stanie w kolejce do kasy sprawia ze glowa mi rosnie, te tloki na ulicach, szum w tramwaju, czas ucieka, trzeba sie spieszyc i jeszcze kupic to i tamto bla bla bla. Powstrzymuje mnie jedynie to samo co Nikoseqa - rodzina. Pozatym wiem dobrze ze raczej nie poradzila bym sobie "w naturze", w szalasie, zrac jagody. Po tygodniu umarla bym na zapalenie pecherza, bo niestety jestem zbyt "wychuchana" i zimno jest dla mnie mordercze. Juz lepiej wytrwam te katusze zycia w systemie i powoli acz z determinacja bede realizowac moj plan zbudowania eko chatki gdzies na zadupiu, z kominkiem, fotelem i prysznicm, bez koniecznosci zalatwiania sie w krzakach jedna reka trzymajac latarke, a druga odganiajac sie od zwierzat probujacych odgryzc mi polowe tylka.

Nie wiem jak jest z survivalem w Polsce, ale dla osob z Nimcow, polecam Schwarzwald. Moja mama wraz z siostra byly tam u znajomego, ktory oprowadzal je po tamtych terenach. Gosc ten latem i jesienia a po czesci rowniez zima zyje glownie z lasu (miecho tylko kupuje w sklepie). Wszedzie jadalne kasztany, grzybow tyle ze zbiera sie tylko najwieksze okazy (ponoc grzybnie przypominaja tam dywany), las bogaty w jagody i orzechy, jest tez wiele upraw winogron i sady, ktorymi "czestuja" sie okoliczni mieszkancy. Z owocow i grzybow mozna robic super zapasy na zime, normalnie raj. Tylko ze warunki troche ekstremalne, czasem chodzac po lesie trza sie wspinac prawie pionowo, pogoda czesto zla, zima trzaskajace mrozy i kupa sniegu, jak to w gorach.

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 paź 2010, 21:25 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 lis 2009, 11:43
Posty: 371
CIągnie do natury,mnie też.Takie widać nasze pierwotne prawo.Optymalnie by było pogodzić technologie z natura,teraz technologia przważnie niszczy nature niestety.
Przetrwać w dzikiej naturze nie kazdy potrafi ,tak jak i w systemie ,w ktorym rządzi pieniadz.

_________________
Magnificent Space



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 paź 2010, 23:43 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010, 11:05
Posty: 171
Płeć: mężczyzna
Nie trzeba od razu gdzieś podróżować. Wystarczy w wolny dzień, no najlepiej w weekend, wybrać się na biwak. Naprawdę, człowiek lepiej się czuje po takim dniu.
Ale najlepiej jest zbudować własnoręcznie szałas i zanocować. :D

_________________
"Nie próbuj! Rób albo nie rób. Prób nie ma."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 14:15 
Baaardzo przydatny temat, dzięki, że go prowadzisz.

Jako ilustrację fatalnego samopoczucia podam, że pewna osoba pisząca na jednym z portali mająca niezły kontakt z ukrytym stwierdziła, iż po pobycie w mieście dopiero po tygodniu poza miastem dochodzi do siebie energetycznie / wibracyjnie. :drugged:

Miasta / skupiska to gigantyczna pralnia, zapytajcie osób które "widzą" przestrzeń 3 okiem, same są przerażone bo gdzie nie spojrzeć to są byty energetyczne / astrale - krótko mówiąc jeden wielki syf. W takim bagnie po prostu nie można się czuć kwitnąco. No i jeszcze trzeba unikać ludzi odkurzaczy, nieprzejednanych materialistów którzy mają przyćmioną aurę / "brudną" i są ogólnie mówiąc mało ciekawi / interesujący :? Wielu z nas wyczuwa ich "na kilometr". Przy takich osobach długo nie da się przebywać za to one nabierają sił i podnoszą kosztem innych dobre samopoczucie swojego ego.



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2010, 16:25 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010, 11:05
Posty: 171
Płeć: mężczyzna
Dzisiaj wybrałem się na mały biwak. Tylko ja, plecak, krzesiwo, scyzoryk, woda i fasolka w puszce.
No ale niestety zostałem pokonany przez matkę naturę... wiatr wiał strasznie mocno, wszystko było wilgotne a na dodatek nie mogłem rozpalić ognia. A postanowiłem sobie, ze jeśli nie zjem na biwaku to dzisiaj pójdę spać z pustym żołądkiem.
No i dzisiaj będę chodził głodny, ale nawet dobrze. Bo co się okazało? Przeczytałem skład tej fasolki i dowiedziałem się, ze w fasolce jest modyfikowana kukurydza. Wiec to nawet dobrze, ze jej nie zjadłem.

_________________
"Nie próbuj! Rób albo nie rób. Prób nie ma."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2010, 19:37 
Nikoseq pisze:
... Bo co się okazało? Przeczytałem skład tej fasolki i dowiedziałem się, ze w fasolce jest modyfikowana kukurydza. ...
:zęby: :uoeee:

Obrazek



Na górę
   
 
 
Post: 17 paź 2010, 6:20 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Nikoseq pisze:
Dzisiaj wybrałem się na mały biwak. Tylko ja, plecak, krzesiwo, scyzoryk, woda i fasolka w puszce.
No ale niestety zostałem pokonany przez matkę naturę... wiatr wiał strasznie mocno, wszystko było wilgotne a na dodatek nie mogłem rozpalić ognia. A postanowiłem sobie, ze jeśli nie zjem na biwaku to dzisiaj pójdę spać z pustym żołądkiem.
No i dzisiaj będę chodził głodny, ale nawet dobrze. Bo co się okazało? Przeczytałem skład tej fasolki i dowiedziałem się, ze w fasolce jest modyfikowana kukurydza. Wiec to nawet dobrze, ze jej nie zjadłem.


Próbuj dalej!!! Trudne początki uczą najwięcej :spoko:

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2010, 17:26 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Dzięks za porady :spoko: aż motywuje mnie to aby samemu zrobić sobie takiego wypada na kilka dni w las, jednak skutecznie hamuje mnie temperatura obecnie panująca na zewnątrz :P myślę, że jak się cieplej zrobi to będzie trzeba coś takiego zorganizować sobie :)

Mam jeszcze pytanie odnośnie samego sprzętu/wyposażenia.
Jak uważasz co jest potrzebne, a co nie?
co styknie jako minimum, a co warto zabrać dodatkowo?
Jak widzę większość noszona jest w plecaku, czy stelażu czy jak się to zwie :P jest to jakiś konkretny plecak? a jak z ubiorem? nie jestem jeszcze obcykany w tych tematach więc pytam się jako pospolity noob :P ale temat mnie zaintererował nawet bardzo :nauka: :D

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 paź 2010, 8:52 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010, 11:05
Posty: 171
Płeć: mężczyzna
Co do sprzętu to brać jak najmniej. Nie można mieć zbyt obciążonego plecaka.
Najważniejszymi rzeczami które powinieneś zabrać są: zapałki lub krzesiwo, menażka, nóż, woda i plecak. Taki ekwipunek jest dla prawdziwych survivalowcow którzy nie potrzebują zbędnych rzeczy typu karimata, namiot. itd.
Ale jako początkujący survivalowiec i ma się zamiar wyruszyć na parę dni w dzicz, warto zabrać ze sobą jedzenie, konserwy i małą apteczkę z bandażami plastrami itd.
Jeśli nie jest się pewnym swoich umiejętności w budowaniu szałasu można kupić Płachtę biwakowa.
Obrazek
Ale naprawdę warto zrobić samemu szałas. Nie trzeba za taki coś płacić :D i naprawdę nie jest to trudne.

Co do plecaka to nie trzeba odrazu brać jakiegoś wielkiego albo kupować. Ja zabieram ze sobą mój stary plecak jeszcze z czasów szkolnych. Jest w dobrym stanie wiec nie muszę kupować nowego.
W prawdziwym survivalu najlepiej wszystko zrobić samemu. Trzymac sie zdala od komercji. Widziałem dużo filmów na YouTube z ludźmi poubieranymi w stroje wojskowe, wielkie plecaki z masa niepotrzebnych rzeczy. Tacy ludzie nie widza prawdziwej istoty survivalu.

A z ubiorem to rożnie. Zależy od pory roku. Tylko trzeba pamiętać żeby nie ubierać się w krótkie spodenki i koszulkę. Tak mozna ubrac sie tylko w lato, ale jeśli ma się zamiar iść w dzicz to trzeba się przygotować na zimne noce. Wiec nie polecam takiego ubioru.

_________________
"Nie próbuj! Rób albo nie rób. Prób nie ma."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 paź 2010, 21:07 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Nikoseq dziex za info :spoko:

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 paź 2010, 12:10 
Szałas odradzam.
Już we Wrześniu w górach jest bardzo zimno i wieje bardzo mocny wiatr. Namiot powinien być bardzo lekki.
Najlepiej wziąć tylko wierzchnią płachtę, nie brać ,stelaża tylko rozciągnąć go na sznurach przywiązanych na drzewach.
Niezbędny będzie bardzo dobry śpiwór i duży plecak ze stelażem jakiejś dobrej firmy by się nie rozpruł lub zamek nie zepsuł od ciężaru. Przyda się wielofunkcyjny scyzoryk najlepiej Swissa. Ogniska w lato można rozpalać za pomocą lupy. Ciuchy są bardzo ważne. Kurtki Campusa ,są ciepłe i lekkie ,a spodnie wojskowe są lekkie i bardzo wytrzymałe. Buty za kostkę. Kalimata ,by nie spać bezpośrednio na ziemi. Dobry polar i dobra latarka. Wodę w górach można spokojnie czerpać ze strumieni.
Ja mam za sobą jeden mały survival w malutkich górach stołowych. Największy problem to pozyskiwanie jedzenia. Prawdopodobnie będziesz spędzał całe dnie tylko na tym ,a i tak będziesz chodził głodny. Wytrzymałem rok temu ,3noce w górach ale skończył się prowiant z Babilonu i wycieńczony wróciłem do domu.
Niewątpliwie jest to szkoła tylko dla prawdziwych graczy.

Powodzenia !



Na górę
   
 
 
Post: 15 lis 2010, 13:58 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010, 11:05
Posty: 171
Płeć: mężczyzna
Znalazlem dzisiaj sporo e-bookow po polsku o survivalu na prawda2.info

http://rapidshare.com/files/430371655/polskie.rar

Jest tam nawet jak przetrwac inwazje zombi ;p

_________________
"Nie próbuj! Rób albo nie rób. Prób nie ma."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 lis 2010, 22:07 
Od lat nocuję po lasach i "opuszczonych" miejscach, mam też szczęście mieszkać w otoczonym lasami, rezerwatami i dzikim terenem mieście. Zgadzam się z poradami Nikoseq'a jedynie uważałbym z wykonywaniem szałasów z żywych drzewek, gałęzi - szczególnie w lasach, które prowadzą tzw. uprawy leśne - są szanse, że możemy zostać przyłapani przez straż leśną ( ja poza miłym spotkaniem ze strażą leśną Lutowiska w Bieszczadach nie miałem przyjemności ).

Z kilku porad dosyć zaskakującą może być ta: Nie zabierajcie jako prowiant "zupek chińskich" czy innych produktów w proszku zawierających substancję wzmacniającą smak i zapach : glutaminian sodu. Dla wielu mieszkających w mieście ( w zamkniętych pomieszczeniach ) i nie przyzwyczajonych do spania pod gołym niebem może taki wypad okazać się niemiły gdy dowalimy jeszcze neurotoksynę, o której mowa wyżej.

Problem z działaniem tej substancji związany jest ze zwiększonym pobudzeniem układu nerwowego, który z "bombą" świeżego powietrza powoduje po prostu pulsujące migreny. Jako, że zaliczyłem dziesiątki wypadów z ludźmi o różnym stopniu zaawansowania ( głównie jednak z ludźmi z recona ) byłem świadkiem tych samych reakcji.
Nie wspominam już o kompletnie jałowym charakterze takich pokarmów ( w ogóle spożywanie tych świństw jest skrajną głupotą ale to osobny temat ). I gwarantuję, że w wiosenny dzień porcja powietrza, lekkie terpeny i terpenoidy unoszące się za sprawą napływających soków do drzew iglastych, wzmożona aktywność grzybów, chłodny wiatr - zapewnią solidny ból czachy.

Plandeka biwakowa ( lub raczej malarska - nieprzemakalny materiał 2x3m ) to idealne rozwiązanie chyba, że stać nas na poncho wojskowe ( polecam holenderskie w kamuflażu DPM - dobrze maskuje się w okresie zielonym ). Ogólnie sprzęt wojskowy z demobilu jest tani, mocny i zaprojektowany by wytrzymał warunki polowe.
Ja osobiście używam od lat plecak Bergen short ( używa go armia brytyjska ), koszt 50zł, zasyfiony, miał co najmniej 5 właścicieli - nie do zniszczenia.

Namiotów nie polecam szczególnie gdy ciekawskie dziki, lisy czy bobry zaczną węszyć przy obozowisku - wtedy lepiej mieć swobodę ruchu aczkolwiek straszenia, walki czy jakiejkolwiek przemocy nie polecam - w 99% przypadków to zwierzęta się boją bardziej i nie podejdą, szczególnie gdy palimy ognisko.

Jeśli chodzi o ogień ( Jedna z najważniejszych rzeczy jeśli chodzi o podstawowe elementy: woda, schronienie, pożywienie, ogień ) to lepiej uważać by nie palić na ściółce bezpośrednio nawet gdy dopiero co padało. Ogień wysuszy mchy i próchno i lubi się przemieszczać wtedy pod wierzchnią warstwą mchów i liści ! lepiej zdjąć delikatnie w lesie "korzuszek mchów", dokopać się lekko do ziemi, stworzyć barierę by po przyśnięciu nie podpalić sobie "podłogi" pod sobą. W lecie gdy panuje susza - ognisko może szybciej niż się wydaje rozprzestrzenić się pod powierzchnią i bywa, że nasączone żywicami i terpenami igły, gałązki sosny rozpalą sie tak szybko, że nic tylko wiać. Na szczęście nie miałem takich doświadczeń nigdy i zawsze upewniam się, że ogień zagasł a żar oblewam porannym ciepłym... Dobrze po tym zamaskować uprzednio zdjętym mchem, przykryć liśćmi - tak by nie denerwować leśników i dać szansę następnym na bezstresowy wypoczynek.

Ogień da się rozpalić praktycznie zawsze - nawet gdy trwa wielodniowa ulewa i wszystko wydaje się mokre. Wystarczy poszukać gałęzi, konarów, które leżą pod świerkami, jodłami, leszczynami i nie są kąpane w wodzie non stop. Potem nożem ciosamy wierzchnią warstwę by dobrać się do suchego rdzenia gałązki ( dobry ostry nóż to podstawa ). Potem wystarczy strugać tak uzyskane suche drewno jakbyśmy ostrzyli gruby ołówek - produkujemy w ten sposób suche płatki, najlepiej gdy nie odcinamy ich i tworzą "pióropusz". Gdy nazbieramy już takich listków, wystarczy to rozpalić za pomocą krzesiwa lub zapałek ( dobrze w ogóle mieć jakąś suchą "ściółkę" - watę, korę jałowca itp. lub rewelacyjne krzesiwa magnezowe ). Na to kładziemy stopniowo uzbierane wcześniej mokre cieniutkie gałązki - zdążą wyschnąć w początkowym płomieniu i dadzą odrobinę żaru, w którym suszymy kolejne, kolejne. Potem coraz grubsze kawałki, a na końcu cieszymy się sporym ogniem nawet gdy lekko pada. Jak leje jak z cebra - dobrze zawiesić stożek świerkowy za pomocą linki nad ogniskiem ( min 2 m ponad ), albo zrobić daszek w wentylacją stosując stary patent sowiecki z gałęzi leszczyny bądź innego elastycznego drzewa, koszulki oraz...

Jak mamy dostęp do grubych konarów - polecam ognisko "indiańskie" - długo grzeje, wolno się pali i daje mnóstwo ciepła.

Jeśli potrzeba informacji jak pozyskać wodę - śmiało napiszę co i jak, aczkolwiek najlepiej zatroszczyć się o to wcześniej ( rzeka, jezioro, strumyk - to proste ) a nawet woda z kałuży czy bagna ( moje ulubione tereny ) jest możliwa do uzdatnienia metodami naturalnymi w bardzo prosty sposób. O tym mogę napisać w kolejnym poście, dzieląc się wieloletnim doświadczeniem. Oj piło się i jadło z takich syfów, że jakby się nie dało - nie opowiadałbym o tym. I nigdy nie miałem nawet lekkiej niestrawności.

Na wędrówkach najważniejsza rzecz: stopy, stopy, stopy. Suszyć, masować, odpoczywać. Samotnie przeszedłem południową stroną jezioro Solińskie i tylko stopy dostały wpier***ol. Łatwo wędrując doprowadzić do maceracji i bolesnych obtarć. Lepiej co jakiś czas zatrzymać się, wysuszyć skarpety na karku, pomasować stopy i dopiero ruszyć.



Na górę
   
 
 
Post: 22 lis 2010, 22:46 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
"Jeśli potrzeba informacji jak pozyskać wodę - śmiało napiszę co i jak, aczkolwiek najlepiej zatroszczyć się o to wcześniej ( rzeka, jezioro, strumyk - to proste ) a nawet woda z kałuży czy bagna ( moje ulubione tereny ) jest możliwa do uzdatnienia metodami naturalnymi w bardzo prosty sposób. O tym mogę napisać w kolejnym poście, dzieląc się wieloletnim doświadczeniem. Oj piło się i jadło z takich syfów, że jakby się nie dało - nie opowiadałbym o tym. I nigdy nie miałem nawet lekkiej niestrawności."

ten fragment mnie zaciekawil. A raczej sposob w jaki pozyskac taka wode.
pzdr

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 lis 2010, 23:59 
To są dosyć "kontrowersyjne" metody ze względu na wydajność. Nie namawiam do kaskaderstwa w stylu gwiazdy Gryllsa, który wyciska wodę z odchodów.

Jeśli ( jeśli ) posiadamy folię o wymiarach przynajmniej 1m x 1m można pobrać wilgoć z ziemi. Wystarczy wykopać dół o gł. opowiedzmy 30 cm w kształcie naszej folii, ale ciut mniejszy. Wrzucić do doła świeże gałązki, liście. Na środku dołka postawić kubek. Dół przykrywamy folią tak by obciążona na krawędziach utworzyła napiętą membranę, dobrze uszczelniamy krawędzie ziemią, piaskiem. Na środek folii kładziemy kamyk, by utworzyć spadek tuż nad kubkiem. Skraplająca się wilgoć powinna spływać w kierunku środka folii i skapywać do kubka. Próbowałem tą metodę - mało wydajna. Może 10 takich instalacji da nam o poranku szklankę wody.

Lepiej mieć ze sobą rolkę przezroczystych worków na śmieci ( czarne, niebieskie się nie nadają ! ). Zakładamy taki worek na żywe gałęzie ( na krzew, na drzewo - ale nie na obcięte ! ) i uszczelniamy worek przy wylocie gumką, sznurkiem, korzeniem świerku tak by wytworzyć szczelny balon obejmujący żywe gałęzie. Oddychające liście w takiej szklarni będą wyparowywać sporo wilgoci, która zbierze się na wewn. ściankach worka. Czarny worek spowoduje zamknięcie aparatów szparkowych ze względu na zbyt wysoką temperaturę, poza tym brak światła ograniczy fotosyntezę. Kilka takich worków ( na leszczynie, wierzbie - lepsza wydajność na rośl. liściastych ) może dać nam mniejszym nakładem pracy dwa trzy razy więcej wody niż metoda powyżej, którą poleca Field Manual dla US ARMY.

Drugą metodę również przetestowałem i zdecydowanie jest wydajniejsza. Do tego nie niszczymy niczego a worki można wykorzystać wielokrotnie.

Jest jeszcze kilka innych metod, ale prędzej dojdziesz w Polsce do wody czy doczekasz deszczu niż umrzesz z pragnienia :)

Warto zaopatrzyć się w tabletki Micropur - oparte na związkach srebra - po przefiltrowaniu przez mech w obciętej butelce można nimi wodę odkazić przez gotowaniem.

W obciętej butelce PET z otworkami w dnie można zrobić prosty filtr z warstwy mchu, na którą sypiemy ostudzone kawałki zwęglonego drewna z ogniska - nie jest to dokładnie węgiel drzewny, ale przez sporą porowatość wchłonie sporo zanieczyszczeń i nawet wodę z kałuży zamieni zdatną do przegotowania. Wiadomo, że błotna, zamulona woda może to utrudnić, ale zawsze można już ją częściowo wyczyścić przez taki filtr. Unikać wody z okolic pastwisk i gosp. rolnych ! Istnieje zawsze ryzyko, że woda może zawierać larwy nicieni, obleńców, ale jest to tylko ryzyko. Nigdy nie miałem problemów z pozyskaną wodą. Jedynie tylko w Puszczy Solskiej dezaktywowałem wodę srebrem, gdyż miała kolor herbaty, była lekko zamulona ( trzęsawiska ) i pełna larw komarów i innych przyjemniaczków.

Jeśli ktoś ma "wrażliwy" żołądek to nawet lepsza kranówa może zburzyć harmonię świątyni ciała, ale to już kwestia przystosowania się do cieplarnianych warunków w miejskim habitacie... Współczuję...



Na górę
   
 
 
Post: 23 lis 2010, 0:54 
W kwestii uzdatniania wody do dalszego spozycia - z ksiazki Iwana Nieumywakina "Woda utleniona na straży zdrowia":

Cytuj:
Nie zapominajcie, że sam nadtlenek wodoru jest świetnym środkiem dezynfekującym. Jedna łyżeczka wody utlenionej (3% H2O2) na 1l wody czyni wodę całkowicie sterylną.



Na górę
   
 
 
Post: 29 lis 2010, 11:21 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Na pewno polecam maczetę.

Obrazek
http://grab.by/7CQq

Taką zwykłą, bez jakichś bajerów. Drewniana rączka, ostrze, taka "do roboty, a nie na pokaz". Swoją kupiłem na allegro za 45 zł właśnie z myślą o ogniskach, biwakach (na pewno nie jestem surviwalowcem). Jednak 800g w plecaku, czy też przy pasku na pewno zasługuje na noszenie. Siła siekery, ostrość noża, wszechstronne narzędzie.
Każdemu kto nie próbował polecam spróbować. Łatwość choćby ucinania gałązek, rąbania drewna jest tak wielka, że aż zadziwia. Wiadomo, można nożem, ale po co się męczyć? Można wziąć siekierkę, ale ta jest zbyt tępa w większości "survivalowych" sytuacji. Nawet pieńka nie potrzeba, dzięki ostrości można spokojnie przerąbać leżące "na gałęziach" drzewko, czyli nie dające oporu i "skaczące odbijające" o średnicy powiedzmy 7cm paroma ruchami. Z siekierą jest to niemożliwe/trudne. Już nie mówiąc o obcinaniu mniejszych gałązek itp. Jak masełko. Oczywiście nie ścinałem żywych drzewek! Tylko to co znalazłem rąbałem, bo bez potrzeby nie wycinam drzew.
Maczeta daje ogromną oszczędność energii. Nie dziwię się, że na wielu filmach przyrodniczych różne plemiona z dżungli jej używają. Jest tak przyjemna i łatwa w użyciu. I tak wszechstronna.

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2016, 19:31 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Autor potwornie ciekawego bloga i kanału na YouTube Primitive Technology przybliża nam od paru lat technologię naszych przodków pokazując jak robiło się pewne rzeczy przy użyciu wyłącznie najprostszych narzędzi. A ostatnio pokazał jak w prymitywny sposób można stworzyć węgiel drzewny.

Making Charcoal
phpBB [video]

...
http://www.geekweek.pl/aktualnosci/2569 ... przodkowie


kanał Primitive Technology
https://www.youtube.com/channel/UCAL3JX ... dBA/videos

wiedzieć nie zaszkodzi-nigdy takich umiejetności za wiele

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2016, 15:57 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 31 mar 2016, 18:21
Posty: 17
Płeć: kobieta
Deutsche Bank za miesiac najprawdopodobnie zbankrutuje, fajnie by bylo sie przygotowac jakos, zrobic jakiejś zapasy, co waszym zdaniem jest najpotrzebniejsze (oprocz mąki, sody, soli... )?
utworzymy taka liste niezbednych rzeczy? :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2016, 19:00 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 mar 2015, 21:43
Posty: 275
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Polska
A ja może trochę z innej beczki...

Chcę poruszyć temat związany z sygnałami alarmowymi.
Powołując się na:
Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 7 stycznia 2013 r. w sprawie systemów wykrywania skażeń i powiadamiania o ich wystąpieniu oraz właściwości organów w tych sprawach Dz. U. z 2013 r. poz. 96 (tekst znajduję się tutaj) mamy następującą informację odnośnie ogłoszenia alarmu:
"Sygnał akustyczny – modulowany dźwięk syreny w okresie trzech minut".

No dobrze, ale brakuje dalej szczegółowych informacji. Jak np. będąc na ulicy mam rozpoznać, czy jest to alarm o skażeniu czy ataku powietrznym? To, że w środkach masowego przekazu ma zostać przekazana informacja o przyczynie oraz rodzaju alarmu nie poprawia wcale sprawy.

Moim zdaniem o wiele lepiej zostało to opisane w Dz.U. 2006 nr 191 poz. 1415. Tam są wyraźnie opisane charakterystyki alarmów o skażeniach oraz alarmów powietrznych.


Co o tym sądzicie? Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenie z Obroną Cywilną? No i przyznać się bez bicia, że nie wiedzieliście o tych zmianach Mruga (ja też byłem do niedawna nieobeznany w tych sprawach).

Na koniec tabelka, która może się przydać:
Obrazek

Pozdrawiam,
ZORRO



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2016, 0:01 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 883
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Poradnik Preppera - przechowywanie jaj kurzych
phpBB [video]

Przechowywanie wody i ryżu
phpBB [video]

Topinambur - CETA
phpBB [video]

Plecak ucieczkowy / Gazeta "My Słowianie"
phpBB [video]

Świerk
phpBB [video]

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 25 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group