Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 lip 2020, 3:26

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
Post: 16 maja 2011, 20:06 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Obrazek
,,Rydwan Jahwe''


Inżynier NASA zrekonstruował wygląd statku powietrznego widzianego przez Ezechiela

Poprzednio napisałem: zaprezentowana przeze mnie interpretacja relacji Ezechiela jest ozdobnym ogniwem w całym łańcuchu moich dociekań. Inżynier Josef F. Blumrich, kierownik zespołu badawczokonstrukcyjnego NASA w Huntsville w Alabamie, właściciel wielu patentów w dziedzinie budowy wielkich rakiet, odznaczony medalem "Exceptional Service", w swojej książce Da tat sich der Himmel auf (Oto otwarło się niebo) w fachowy sposób przeprowadził dowód istnienia w dalekiej przeszłości pojazdów kosmicznych opisanych przez proroka Ezechiela i poparł go swoją znakomitą wiedzą z zakresu nowoczesnej techniki. W przedmowie do tej sugestywnie napisanej książki, zawierającej ścisłą i rzetelną analizę tekstu biblijnego, Blumrich stwierdził, że początkowo zamierzał obalić moje hipotezy zamieszczone w książce Wspomnienia z przyszłości, ale po szczegółowym przestudiowaniu tekstów odszedł od tego zamiaru przyznając, że doznał "porażki", która została w dwójnasób zrekompensowana, a nawet zachwyciła go i ucieszyła...

Pojazd opisany przez Ezechiela był rzeczywistością Istota badań przeprowadzonych przez inż. Blumricha i opisanych w jego książce jest następująca: "Uzyskane wyniki potwierdzają nam bez cienia wątpliwości istnienie pojazdu kosmicznego, który zarówno pod względem spełnianej funkcji, jak i jego przeznaczenia był prawidłowo skonstruowany. Jesteśmy zaskoczeni stanem ówczesnej techniki, która w żadnym razie nie jest fantazją, ajej poziom nie tylko dorównuje naszym współczesnym osiągnięciom, ale niekiedy je przewyższa. Ponadto wyniki badań dowodzą, że pojazd kosmiczny miał łączność ze stacją-bazą umieszczoną na orbicie okołoziemskiej. Wprost nie do wiary jest fakt, że ten pojazd był rzeczywistością już ponad 2500 lat temu".

Jak pisze Blumrich, kluczem do wyjaśnienia relacji Ezechiela były wyniki szczegółowej analizy opisanych elementów pojazdu kosmicznego i spełnianych przez nie funkcji przy wykorzystaniu współczesnej wiedzy oraz stanu techniki w dziedzinie konstrukcji rakiet i pojazdów kosmicznych. Nie chcę i nie mogę stawiać zarzutów egzegetom z tego powodu, że nie znają się na obliczeniach i konstrukcjach, wyrażam natomiast sprzeciw wobec tego, że nie uwzględniając nowych osiągnięć techniki posługują się przestarzałą argumentacją, traktując ją jako ultima ratio rzekomej naukowości. Całkowicie słuszna jest propozycja Blumricha, ażeby wciągnąć inżynierów do wypowiadania opinii na temat opisów technicznych zawartych w biblijnych wersetach. Nauka zajmuje się zagadnieniami leżącymi na granicy możliwości. Natomiast rozwiązywanie problemów mieszczących się w tych granicach to pole działania dla inżynierów, a w szczególności dla konstruktorów, ponieważ to oni opracowują projekty najnowocześniejszych konstrukcji oraz dają koncepcję realizacyjnego zaplecza. "Dlatego tylko oni są najbardziej predestynowani do tego, ażeby na podstawie opisu odtworzyć wygląd zewnętrzny jakiejś konstrukcji oraz określić jej cel i przeznaczenie."

Oto co pisze dalej inż. Blumrich: "Na podstawie relacji Ezechiela można odtworzyć ogólny wygląd zewnętrzny opisanych przez niego pojazdów kosmicznych. Jako inżynier stwierdzam, że niezależnie od tego opisu można wykonać obliczenia i zrekonstruować obiekt latający o identycznych parametrach. Jeżeli w rezultacie przeprowadzonej ekspertyzy okaże się, że obiekt jest technicznie wykonalny i pod każdym względem idealnie zaprojektowany, a opisane przez Ezechiela szczegóły konstrukcyjne i sposób ich działania zostaną potwierdzone wynikami specjalistycznych badań, to wówczas nie można już mówić o założeniu poszlakowym. Doszedłem do przekonania, że opisany pojazd kosmiczny ma wiarygodne parametry." A oto parametry pojazdu kosmicznego opisanego przez Ezechiela: Impuls właściwy Isp = 2080 Nsek Masa konstrukcji Wo = 63 300 kg Ciężar paliwa na lot powrotny Wg = 36 700 kg Średnica wirnika Dr = 18 m Moc układu napędowego wirnika (ogółem) N = 70 000 KM Średnica korpusu głównego D = 18 m Moralizatorska działalność cenzorów powołanych w Rzymie około 440 r. przed naszą erą weszła do żywej tradycji gmin kościelnych okresu wczesnochrześcijańskiego. Redaktorzy Biblii byli jednocześnie jej

cenzorami. Nie dopuszczali więc do tego, ażeby wszystkie istniejące manuskrypty były umieszczane w Księdze Ksiąg. Biegli teolodzy wiedzą, że istnieją również apokryfy (po grecku: ukryte pisma), żydowskie i chrześcijańskie teksty dodatkowe, nie umieszczone w kanonie, że są także pseudoepigrafy oraz żydowskie teksty z przełomu pierwszego stulecia naszej ery, które nie znajdują się ani w Biblii, ani w spisie ksiąg kanonicznych. Prawdopodobnie w opinii cenzorów Biblii nie były dostatecznie "święte", aby mogły znaleźć miejsce w naszym Starym Testamencie.


Nowoczesna Technologia w Ksiedze Henocha

Księga, której nie powinniśmy czytać

Jeden z najskrzętniej ukrywanych przed nami apokryfów to Księga Henocha (po hebrajsku: wtajemniczony). Według Mojżesza jeden z praojców narodu żydowskiego, przedpotopowy patriarcha, syn Jereda, od tysięcy lat pozostaje w cieniu swojego syna Matuzalema (po hebrajsku: człowiek pocisku), który rzekomo dożył do 969 lat. Po wypełnieniu swej ziemskiej posługi prorok Henoch wstąpił do nieba na ognistym rydwanie. Dobrze się stało, że pozostawił po sobie kronikę. ponieważ dzięki niej dowiadujemy się o stanie ówczesnej wiedzy w dziedzinie astronomii, zdobywamy informacje o pochodzeniu bogów oraz szczegóły dotyczące "grzechu pierworodnego". Prawdopodobnie pierwotny tekst Księgi Henocha został napisany w języku hebrajskim lub aramejskim, ale do dnia dzisiejszego nie znaleziono jego manuskryptu. Gdyby sprawy potoczyły się zgodnie z wolą ojców Kościoła, to wówczas nikt nigdy nie dowiedziałby się o istnieniu Księgi Henocha. Tymczasem kaprys losu sprawił, że zwierzchnicy wczesnoetiopskiego Kościoła włączyli kronikę Henocha do swego kanonu! Wiadomość o tym dotarła do Europy w pierwszej połowie XVII stulecia, lecz dopiero w 1773 r. brytyjski podróżnik i badacz afrykańskiego kontynentu J. Bruce przywiózł do Anglii jeden egzemplarz Księgi Henocha. W następnych latach były w obiegu jej łacińskie odpisy, które nie przedstawiały jednak dużej wartości. W 1855 r. dokonano we Frankfurcie pierwszego niemieckiego przekładu tej księgi. W międzyczasie odkryto fragmenty bardzo wczesnych zapisów, sporządzonych w języku greckim. Po porównaniu tekstu etiopskiego z greckim zgodnie zaopiniowano, że ich treść jest autentyczna. Jestem w posiadaniu niemieckiego przekładu Księgi Henocha, wydanego w Tybindze w 1900 r. O ile mi wiadomo, nie ma nowszego tłumaczenia. A szkoda, ponieważ wspomniane wydanie jest dość zawiłe w treści i skomplikowane w formie. Tłumacze tego okresu byli - co łatwo zauważyć - tak bezradni wobec astronomicznych szeregów liczbowych i opisanych manipulacji genetycznych (dzisiaj już znanych), że do dziesięciowierszowego tekstu Henocha podawali w suplemencie ponad dwa razy więcej wyjaśnień i możliwych wariantów tłumaczenia.

Wiedza tajemna proroka Henocha

W pierwszych pięciu rozdziałach Księgi Henocha są zawarte zapowiedzi nadejścia dnia sądu ostatecznego. Głosi się, że Bóg opuści swoją niebiańską siedzibę i na czele anielskich zastępów pojawi się na Ziemi. W rozdziałach 6.-16. jest przedstawiona historia "zbuntowanych aniołów" (kosmonautów) z podaniem ich imion. To oni, wbrew zakazowi swego boga (dowódcy pojazdu kosmicznego), kojarzyli się z ziemskimi córami. W rozdziałach 17. 36. są opisane wyprawy Henocha do różnych światów, w odległe rejony Kosmosu. Rozdziały 37.-71. zawierają tak zwane alegoryczne gawędy - różnego rodzaju przypowieści, opowiadane prorokowi przez bogów; Henoch otrzymał polecenie przekazania ich do tradycji, co oznaczało, że przeznaczone są dla przyszłych pokoleń, ponieważ ludzie mu współcześni nie byli w stanie zrozumieć zawartych w nich technicznych kontekstów. Rozdziały 72.-82. zawierają zadziwiająco dokładne dane dotyczące orbit Słońca i Księżyca, roku przestępnego, gwiazd i mechaniki ciał niebieskich, przynoszą precyzyjne wiadomości o Wszechświecie. W pozostałych rozdziałach zamieszczony jest zapis rozmów Henocha z jego synem Matuzalemem, któremu zapowiedział nadejście potopu. Happy end relacji Henocha to jego podróż do nieba na "ognistym rydwanie". Posługując się niżej podanymi dosłownymi fragmentami tekstu, chciałbym przyczynić się do większej popularyzacji Księgi Henocha, zakazanej przez ojców Kościoła, a jako niepoprawny krytyk "egzegez" chciałbym moimi uwagami dać jednocześnie nowy impuls do ich ścisłej interpretacji. Rozdział 14.: "Wprowadzono mnie do nieba. Wszedłem weń i zbliżałem się do muru zbudowanego z krystalicznych kamieni i otoczonego językami płomieni; mur ten napawał mnie lękiem. Wstąpiłem w te smugi ogniste i zbliżałem się do domu ogromnego, zbudowanego z krystalicznych kamieni. Ściany owego domu podobne były do podłogi wyłożonej kryształowymi płytkami, a jego podwalina była również z kryształu. Jego sklepienie było jak rozpostarty kobierzec pełen gwiazd i błyskawic, a wśród nich ogniste cheruby. Morze ognia okalało jego ściany, a wrota płonęły ogniem."

Nieznana technika

Sądzę, jestem prawie pewien, że Henoch został przetransportowany promem kosmicznym z Ziemi do statku-bazy umieszczonej na orbicie okołoziemskiej. Połysk metalowej powłoki pojazdu kosmicznego robił na nim wrażenie, że jest "zbudowany z krystalicznych kamieni". Przez żaroodporny sufit ze szkła pancernego mógł widzieć gwiazdy i meteoryty oraz rozbłyski dysz sterujących mniejszych pojazdów kosmicznych. ("Jego sklepienie było jak rozpostarty kobierzec pełen gwiazd i błyskawic, a wśród nich ogniste cheruby.") Henoch widzi również jaskrawo błyszczącą ścianę pojazdu kosmicznego, zwróconą w kierunku Słońca. A może wprowadzały go w zdumienie oślepiająco jasne smugi wyrzucane z dysz hamujących rakiet? Na pewno opanował go strach na myśl, że będzie musiał wejść w ten ogień. Jednak w kilka chwil później ogarnęło go jeszcze większe zdumienie, gdy odczuł, że wnętrze "domu" jest "zimne jak śnieg". Naturalnie nasz reporter Henoch nie miał pojęcia o możliwości wyrównywania ciśnienia i klimatyzacji pomieszczeń, dziedzinach techniki opanowanych już przez przybyszów z Kosmosu. Rozdział 15.: "I usłyszałem głos najwyższego: Nie lękaj się Henochu, ty, który uchodzisz za męża sprawiedliwego i głosiciela sprawiedliwości [...] idź i przemów do strażników nieba, którzy przysłali ciebie po to, by prosić za nich. W istocie to wy winniście prosić za ludzi, a nie ludzie za was!" Sens tego zapisu jest jednoznaczny: oto Henoch stoi przed dowódcą, do którego przysłali go "strażnicy". Kim są owi "strażnicy"? O tych dziwnych postaciach wspomina Ezechiel, jest o nich także mowa w eposie Gilgamesz, przewijają się również w niektórych fragmentach tekstów Lameka, odnalezionych w grotach nad Morzem Martwym. Właśnie w tych tekstach jest podana przysięga złożona Lamekowi przez jego małżonkę: Bat-Enosz zaklina się, że zaszła w ciążę w sposób naturalny i ze strażnikami nie miała nigdy nic do czynienia. Owi strażnicy występują również w relacji Henocha! Zwracając się do proroka dowódca czyni dwie znamienne aluzje: po pierwsze nazywa go "kronikarzem", zaliczając go w ten sposób do nielicznej wówczas elity biegłych w piśmie; po drugie dowódca mówi z nie ukrywaną ironią, że to właściwie "strażnicy" powinni wstawiać się za ludźmi, a nie ludzie za "strażnikami".

W dalszych słowach wyjaśnia, co ma na myśli: "[Powiedz strażnikom:] dlaczego opuściliście wysokie, święte niebiosa, dlaczego spaliście z niewiastami, dlaczego brukaliście się z ziemskimi córami, dlaczego braliście sobie niewiasty i postępowaliście jak ziemskie istoty, i płodziliście synów olbrzymów? Jakkolwiek byliście nieśmiertelni, to splamiliście się wchodząc w związki z niewiastami i płodząc dzieci ludzkiego rodzaju, pragnąc ludzkiego potomstwa wydawaliście je na świat postępując tym samym tak, jak postępują śmiertelne i przemijające istoty." Sądzę, że opisana powyżej historia wyglądała następująco: W porównaniu z mieszkańcami Ziemi kosmici żyli znacznie dłużej, pozornie byli nieśmiertelni. Prawdopodobnie na długo przed opisanym przez Henocha spotkaniem dowódca pojazdu kosmicznego wysadził na naszej planecie grupę swoich "strażników", wyruszając następnie na dalszą, dłuższą wyprawę. Kiedy wrócił, stwierdził ku swemu przerażeniu, że "strażnicy" wchodzili w związki z ziemskimi córami. A przecież byli to osobnicy na znacznie wyższym stopniu rozwoju, posiadający praktyczną i teoretyczną wiedzę w zakresie postawionych im zadań. Jednakże wbrew rozkazowi nawiązali stosunki płciowe z mieszkankami Ziemi! Jeżeli "strażnicy" dokonali przekształcenia prymitywnych istot za pomocą zmian kodu genetycznego, to wówczas związek płciowy - o którym chyba wspominał dowódca - byłby możliwy już w drugim pokoleniu poddanych mutacji mieszkańców Ziemi. Ponieważ dzięki odmiennej budowie i biologicznym możliwościom proces starzenia przebiegał u pozaziemskich przybyszy nieporównanie wolniej niż u Ziemian, mogli więc przeczekać okres dwóch-trzech pokoleń, zanim oddali się najstarszym uciechom uprawianym przez wszystkie ziemskie istoty. Ze zrozumiałych względów ich dowódca przyjął ten fakt z ogromną dezaprobatą.

Rozdział 41. : "Widziałem przestworza wokół Słońca i Księżyca, skąd wychodzą i dokąd powracają. A potem widziałem ich wspaniały powrót, a wyglądało to tak, jakby jedno drugiemu ustępowało miejsca z tej cudownej drogi, z której nie schodzą i ani jej nie nadrabiają, ani jej nie skracają [...] Widziałem też widoczną i niewidoczną drogę Księżyca, który ją przebywał w każdym miejscu i w dzień, i w nocy." Mikołaj Kopernik napisał swoje największe dzieło O obrotach sfer niebieskich w 1534 roku. Galileusz za pomocą skonstruowanej przez siebie lunety odkrył fazy planety Wenus i księżyców Jowisza. Dzieła obu tych uczonych znalazły się na indeksie. Johannes Kepler odkrył w 1609 r. trzy prawa ruchu planet, które oparł na zasadach dynamiki. Wyszedł z założenia, że ruchy planet są spowodowane oddziaływaniem słonecznego pola grawitacyjnego. Ojciec Henoch tej wiedzy nie posiadał! Rozdział 43.: "Widziałem błyskawice i gwiazdy nieba, a każdą nazywano po imieniu i określano według prawdziwej wielkości światłości otaczającej przestrzeni oraz dnia ich pojawienia."

Wiedza okresu przedpotopowego

Astronomowie rzeczywiście dokonali klasyfikacji gwiazd zarówno według ich nazw, jak i według rzędu wielkości ("określano według prawdziwej wielkości") stopnia jasności ("światłości") oraz położenia ("otaczającej przestrzeni") i dnia ich pierwszej obserwacji ("dnia ich pojawienia"). Skąd więc przedpotopowy prorok mógł zaczerpnąć te wszystkie informacje, jeżeli nie od obcych kosmonautów? Rozdział 60.: "Grzmot ma ustalone prawidła co do czasu trwania dźwięku, który go charakteryzuje. Grzmot i błyskawica występują zawsze razem." Jak wiadomo, grzmot powstaje w wyniku nagłego rozszerzenia powietrza rozgrzanego iskrą elektryczną i jego dźwięk biegnie z prędkością 333 m/sek. Prawa natury byłyby odkryte znacznie wcześniej, gdyby podobne teksty nie zostały zastrzeżone przez cenzorów! Rozdział 69.: "Oto są przywódcy zastępów ich aniołów i imiona ich dowódców stojących na czele 100, 50 i 10 aniołów. Imię pierwszego jest Jequn: on jest tym, który kusił dzieci aniołów, sprowadzał ich na Ziemię i czynił z nich lubieżników podstawiając im ziemskie córy. Drugi zwie się Asbeel: on był złym doradcą dzieci aniołów, namawiał je, aby kalały swoje ciała z ziemskimi córami. Trzeci nosił imię Gadreel: jest to ten, który uczył ziemskie istoty, jak zadawać śmiertelne uderzenia. Pokazywał również ludziom narzędzia zbrodni, takie jak zbroja, tarcza, miecz i wiele innych przydatnych do tego celu przedmiotów. Czwarty nazywał się Penemue: mówił on dzieciom ziemskim, jak odróżniać gorycz od złości i zaznajomił je ze wszystkimi tajnikami tej wiedzy. Nauczył także ludzi sztuki pisania inkaustem na papierze. Piąty zwał się Kasdeja: uczył on dzieci ziemskie mocy duchów i demonów, uczył jak niszczyć płód w łonie matki, uczył ukąszeń węża, zabijania żarem południowego słońca i łamania duszy." Henoch opisuje ogrom demoralizacji, jaką zaprowadzili na Ziemi obcy przybysze. Dzieci były nakłaniane do popełniania złych czynów, ludzie zaznajamiani z narzędziami zbrodni. Czy to nie Kasdeja uczył ich sposobów aborcji ("uczył, jak niszczyć płód w łonie matki")'?

Czy nie zaznajamiał ich z tajnikami psychiatrii ("łamania duszy")'? Rozdział 72.: "Owego dnia Słońce wschodzi Od strony tamtej drugiej bramy i zachodziło na zachodzie; powraca na wschód o od strony trzeciej bramy wschodzi rankiem 31. dnia i zachodzi na zachodzie. Pewnego dnia ubywa nocy, a kiedy wynosi dziewięć części i dzień wynosi dziewięć części, wtedy noc i dzień są sobie równe, a rok wynosi dokładnie 364 dni. Długość dnia i nocy oraz krótkość dnia i nocy i ich różnica powstaje przez obieg [...] A teraz rzeknę o małym świetle, które zwą Księżycem. Każdego miesiąca jego zachodzenie i wschodzenie są różne; jego dni są jak dni Słońca, a kiedy jego światło jest równomierne, to wtedy wynosi siódmą część światła Słońca i w ten sposób on zachodzi [...] Połowa jego tarczy wystaje na 1/7, a cała pozostała część jego tarczy jest jałowa i nie świeci z wyjątkiem tej 1/7 i 1/14 połowy jego światła." Na rozkaz dowódcy Henoch zapisał te dane dosłownie, żeby w przyszłości były dla wszystkich zrozumiałe. Na wielu stronicach tego podręcznika astronomii jest ogromna ilość obliczeń przy użyciu ułamków i liczb podniesionych do potęgi, które wprost w niepojęty sposób są zgodne z naszą współczesną wiedzą. Zanim Henoch wraz z bogami uleci w przestrzeń kosmiczną, będzie jeszcze usilnie upominał swego syna: Rozdział 82.: "A teraz, mój synu Matuzalemie, opowiadam ci to wszystko i zapisuję dla ciebie; odsłoniłem przed tobą wszystko i tobie przekazałem te księgi, rzeczy tych dotyczące. Mój synu Matuzalemie, przechowaj te księgi pisane ręką twego ojca i przekaż je przyszłym pokoleniom świata." Jak "święcie" dotrzymane zostało to przesłanie, dowiedli już dawno ojcowie Kościoła. Czyżby obawiali się, że prawda będzie wcześniej ujawniona? Zaledwie dziesięć niewielkich rozdziałów z pism proroka Ezdrasza znalazłem w Starym Testamencie jako tak zwaną Księgę Ezdrasza. Ezdrasz (po hebrajsku: pomoc) był żydowskim kapłanem i człowiekiem uczonym w Piśmie. W 458 r. p.n.e. wyprowadził Żydów z niewoli babilońskiej i przywiódł ich do Jerozolimy. (Ta data dokładnie zgadza się z Chronologią podaną przez Ezechiela.) Ezdrasz odebrał Od gminy żydowskiej przysięgę złożoną na Torę, zbiór praw zawartych w pięciu Księgach Mojżesza. Oprócz kanonicznej, a więc uznanej Księgi Ezd rasza są jeszcze dwie jego księgi, które nie zostały uznane i nie weszły do kanonu, oraz Księga IV, napisana pierwotnie w języku aramejskim i zatytułowana Apokalipsa, z I wieku naszej ery. Właśnie o tej IV Księdze Ezdrasza będzie tutaj mowa. Padła ona ofiarą rygorystycznej cenzury twórców Biblii.

http://www.cheops.darmowefora.pl/index.php?topic=978.0
http://www.skeptic.com/eskeptic/05-07-28/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 16 maja 2011, 20:06 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 04 lis 2012, 12:06 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 05 mar 2012, 20:55
Posty: 7
Płeć: mężczyzna
Natknąłem się wczoraj na ciekawy apokryf przypisywany patriarsze Abrahamowi, który tez opowiada o kosmicznej technologii jaką zaobserwował Abraham.
Co ciekawe, chyba najbardziej naiwne z tego wszystkiego są komentarze dzisiejszych naukowców, którzy wszędzie doszukują się prymitywnych napędów rakietowych ;)

http://priveee.dyndns.org/Kippin/347-Ta ... 910-06.htm

VI. Ludzie w wozach niebieskich

Wróćmy jednak do wozów niebieskich. Niewiarygodnie duża liczba „świętych pism” miała w dawnym Izraelu status kultowy. Kiedyś wszystkie rękopisy ceniono bardzo wysoko. Ale wkrótce zaczęto rozróżniać między przekazami dostępnymi dla zwykłych ludzi a zastrzeżonymi tylko dla wybrańców. Najpóźniej w pierwszych wiekach chrześcijaństwa rozpoczęła działalność cenzura kościelna: jedne teksty opatrywano wedle uznania pieazątką świątobliwości, inne uznawano za nie do pogodzenia z prawdziwą wiarą.

Nie została włączona do Starego Testamentu Apokalipsa Abrahama. Dlaczego? Bo opisuje jednoznacznie, jak pewnemu człowiekowi pozwolono wejść do wozu niebieskiego?
Abraham w wozie niebieskim

Główne dzieło Paula Riesslera Altjüdisches Schrifttum außerhalb der Bibel (Piśmiennictwo starożydowskie poza Biblią), wydane w Rottenburgu w 1927 roku, przytacza tekst bardziej niż godny uwagi ze względu na dokładność przedstawianych szczegółów. Jego duże fragmenty były jeszcze przed wiekami niezrozumiałe. Ale wiedząc o załogowych lotach kosmicznych, zrozumiemy, o co w tym tekście chodzi,

Młody Abraham – czytamy – był bardzo nieszczęśliwy. Jego ojciec bowiem, Terach, był znanym i uznanym wytwórcą kamiennych i drewnianych posągów bogów, których sprzedaż przynosiła duże dochody. Abraham zaś uważał, że znacznie ważniejsze od produkowania idoli jest poszukiwanie prawdy. Czy Bóg istnieje? Czy bogów jest wielu? Czy można nawiązać z nimi kontakt? Im dłużej nad tym rozmyślał, tym bardziej chciał nie tylko wierzyć: chciał wiedzieć. A żeby wiedzieć, trzeba – jak uważał – coś przeżyć.

Jego pragnienie miało się urzeczywistnić: pewnego dnia odwiedziły go dwie istoty. Czy byli to bogowie? Na pewno nie byli to ludzie, co Abraham szybko zrozumiał. Podobnie jak Ezechiel podczas swojego pierwszego spotkania z niesamowitym pojazdem niebieskim, parskającym i plującym ogniem – tak samo Abraham padł teraz bezsilny na ziemię.

W Apokalipsie Abrahama czytamy: „Gdy usłyszałem głos, mówiący te słowa, rozejrzałem się szybko na wszystkie strony. Ale nie było ani ludzkiego oddechu” (Abr. 10, 1). Potem stracił przytomność. „I tak przeraził się duch mój, i moja dusza uciekła ze mnie. Stałem się niczem kamień i padłem na ziemię, bo nie miałem siły stać” (Abr. 10, 2).

Czy nas to dziwi? Raczej nie: Abraham znalazł się wedle wszelkiego prawdopodobieństwa przed istotą pozaziemską, co zresztą podkreśla: „nie było ani ludzkiego oddechu”.

Wkrótce okazało się, że jedna z istot jest dowódcą. Jej imię nie zostało wymienione, znamy jednak imię podwładnego. Szef mówi: „Idź, Jawielu, podnieś mi tego człowieka! Niech się uspokoi i przestanie drżeć!” (Abr. 10, 4).

Interesujące imię – Jawiel. To złożenie słów Jahwe (Bóg) i elohim (bogowie).

Jawiel wykonał rozkaz. Abraham szybko przystosował się do dziwnej dla siebie sytuacji i zaczął wszystko bacznie obserwować. Powtórnie podkreśla, że nie byli to ludzie, lecz istoty „na podobieństwo człowieka” (Abr. 10, 5). Dzisiejsi ufolodzy użyliby zapewne określenia twory „androidalne”.

Czy Jawiel miał na sobie skafander kosmiczny? Barwny opis jego wyglądu pozwala na wyciągnięcie takiego wniosku: „Jego ciało przypominało szafir, jego oblicze chryzolit, włosy śnieg, diadem zaś na głowie tęczę” (Abr. 11, 2).

Wyobraźmy sobie astronautę w lśniącym skafandrze: „Jego ciało przypominało szafir”. Twarz astronauty znajduje się za przezroczystą szybą ochronną, w której odbija się światło: ,jego oblicze [przypominało] chryzolit [...], a diadem na głowie tęczę”. Takie określenia techniczne jak „skafander kosmiczny” – będące oczywistością językową dla człowieka drugiej połowy XX wieku – Abrahamowi były zupełnie nie znane, bo wówczas ubiorów takich nie używano. Musiał więc stosować porównania do rzeczy, które znał, a robił to znakomicie.

Wkrótce Abraham dowiedział się, że niedługo czeka go „wniebowstąpienie” – fizyczne, nie tylko duchowe.

Dokonany przez Abrahama opis mniejszego „wozu niebieskiego” bardzo przypomina słowa Ezechiela. Abraham konstatuje ze zdziwieniem:
„Jak tu stoję sam i patrzę, widzę za owymi żywymi istotami wóz, mający koła ogniste, każde koło pełne wokół oczu, na kołach zaś tron, który ujrzałem, a był ogniem pokryty, a ogień płynął wokół niego; był to ogień nieopisany nawet jako zastęp ognisty”.

W rozdziale 5. mamy opis „podróży powietrznej Abrahama”:
„A zdarzyło się to o zachodzie słońca, powstał dym, piczem dym z pieca [...]. Tak więc zaniósł mnie aż do granic płomieni ognistych. Potem wznieśliśmy się, jakby za sprawą wielu wiatrów, w niebo, które było nad firmamentem” (Abr. 15, 1 i 15, 4-5).

Wyobraźmy sobie pojazd latający typu „Ezechiel”: przed lądowaniem dolna część rozgrzewa się do czerwoności. W takim rydwanie ognistym Abraham jest „wyniesiony”.
„Widzę na wysokości, dokądśmy dotarli, potężne światło, nie do opisania, a w świetle tym ogień, w nim zaś zastępy, tak – zastępy potężnych postaci, wołających do siebie słowa, jakich nie znałem” (Abr. 15, 6).

Przypomnijmy sobie: inżynier NASA, Josef Blumrich, doszedł do przekonania, że „wóz niebieski” Ezechiela był wahadłowcem, używanym do komunikacji między statkiem macierzystym na orbicie a Ziemią oraz do lotów w atmosferze.

Czy Abrahama wzięto na pokład macierzystego statku kosmicznego? Czy widział jego załogę, istoty, rozmawiające w nieznanym języku, którego nie rozumiał?

Abraham czuł się tam nieswojo: „Ja wszakże pragnąłem spaść 'na ziemię”. Potem szczegółowo opisuje rzeczy dlań niepojęte: „Wysokie miejsce, na którymśmy stali, ono to stało, to się obracało w dół, to w górę” (Abr. 17, 3). Otworzył się jakby luk (Abr. 19, 4), być może po prostu włączono monitor. Abraham stara się obserwować wszystko jak najdokładniej, w swojej relacji podkreśla informacje o wszystkim, co nie pasuje do jego dotychczasowych doświadczeń: „Gwiazdy były to w dole, to w górze”.
Rozmowa z „ojcem podróży kosmicznych”

Ten osobliwy opis pokazałem wielkiemu naukowcowi, „ojcu podróży kosmicznych”, profesorowi doktorowi inżynierowi Hermannowi Oberthowi. Oberth, który przed kilku laty mieszkał we frankońskim Feucht koło Norymbergi, zajmował się intensywnie kwestią, czy naszą planetę w „zamierzchłej przeszłości” odwiedzały istoty pozaziemskie. Uważał, że jest to „zupełnie możliwe”.

Zapytałem profesora Obertha, czy uważa też za możliwe, że – jak przypuszczałem -Abrahama zabrano wahadłowcem na stację orbitalną. Oberth był zdania, że tekst Apokalipsy Abrahama jest ważną poszlaką przemawiającą za prawdziwością prehistorycznych kontaktów ludzi z istotami pozaziemskimi. Oświadczył: „Jeśli Ziemię odwiedzały istoty z Kosmosu, to mogły one przybyć tylko spoza Układu Słonecznego”. W tym miejscu pojawia się jednak istotny problem pokonywania wielkich odległości. „Już zorganizowanie paromiesięcznego załogowego lotu na Marsa będzie ze sobą niosło poważne problemy natury zdrowotnej, spowodowane długim pobytem wstanie nieważkości. Jeśli pomyślimy o podróżach międzygwiazdowych, to musimy wyjść z założenia, że trzeba do tego celu zbudować ogromne wielopokoleniowe statki kosmiczne, całe miasta. W nich ludzie będą się rodzić, dorastać, starzeć się i umierać, potem znów będą się rodzić nowe pokolenia”. Takie długotrwałe loty kosmiczne jednak, uważa Oberth, byłyby zupełnie niemożliwe w warunkach nieważkości.
„Trzeba będzie stworzyć sztuczną siłę ciążenia. To nietrudne. Na przykład olbrzymi statek kosmiczny w kształcie koła mógłby się obracać wokół własnej osi, co wywoła na pokładzie siłę ciążenia, umożliwiającą astronautom życie w warunkach podobnych do ziemskich.”

Pozaziemscy goście, uważa Oberth, byli konfrontowani z takimi samymi problemami. Oni także musieli wywoływać sztucznie siłę ciążenia; ich statki obracały się stale wokół własnej osi!

Naukowcy NASA już dawno zaprojektowali ogromne statki kosmiczne odpowiednie do takich podróży. Można by je zbudować nawet przy dzisiejszym poziomie techniki, jeśli tylko znalazłyby się na to środki finansowe. Profesor Oberth już w 1954 roku opisał w swojej książce takie śmiałe projekty, jak zawsze wyprzedzając swoją epokę [Hermann Oberth, Menschen im Weltraum. Neue Projekte für Raketen- und Raumfahrt, Düsseldorf 1954, s. 195 nn.].

W rozdziale „Siedlungen im Weltraum” („Osiedla w Kosmosie”) proponuje montowanie na orbicie wokółziemskiej statków kosmicznych naprawdę gigantycznych. Dokładnie wyliczył śmiały projekt:
„Takie koło mieszkalne składa się z tarcz średnicy od sześciu do ośmiu kilometrów, odległych od Słońca dwukrotnie dalej niż od Ziemi. W przypadku Ziemi powierzchnia oddająca promieniowanie jest czterokrotnie większa od powierzchni przekroju kuli ziemskiej. W przypadku tarczy o zwierciadlanej ścianie tylnej powierzchnia napromieniowywana byłaby równa oddającej promieniowanie. Koło mieszkalne obraca się wokół własnej osi w ciągu 110-126 sekund. Dzięki temu powstaje siła odśrodkowa, odpowiadająca na obwodzie koła wartości grawitacji ziemskiej. Prędkość na obwodzie wynosi 173-200 m/s [...]. W przekroju tarcza ta jest stosunkowo cienka, ma bowiem grubość najwyżej sto metrów [...]. Koło mieszkalne, mające trzysta do czterystu metrów wysokości, jest podzielone na około pięćdziesiąt kondygnacji. W zewnętrznej, która ze względu na rotację jest zarazem najniższa i panuje tam normalna siła ciążenia, znajdują się mieszkania. W kondygnacjach wyższych rozmieszczono urządzenia, pola, ogrody, łąki i lasy. Każda kondygnacja ma głębokość do stu metrów [...]. Dla kosmicznych osiedleńców niebo nie znajduje się w górze, lecz po bokach. Mieszkańcy koła będą mogli spacerować w prawdziwych parkach. Sami będą produkować żywność oraz oczywiście hodować zwierzęta” [Ibidem.].

Czy Abrahama zawieziono do takiego miasta, jakie profesor Oberth zaprojektował przed ponad czterdziestu laty, do miasta krążącego po orbicie wokółziemskiej i obracającego się wokół własnej osi? Nawet jeśli przypuszczenie to wydaje się na pierwszy rzut oka (zbyt?) fantastyczne, to przecież Abraham opisuje właśnie to, co widziałby człowiek znajdujący się na pokładzie takiego statku, w którym dzięki rotacji powstaje siła ciążenia. Abraham pisze: „Wysokie miejsce, na którymśmy stali, ono to stało, to obracało się w dół, to w górę. Gwiazdy były to w dole, to w górze”.

Miłośnicy filmów fantastycznych wiedzą, że w zaliczanym do klasyki tego gatunku obrazie „2001: Odyseja kosmiczna” symulowano właśnie taką sytuację. Jeśli wygląda się przez okno olbrzymiego statku kosmicznego, obracającego się wokół własnej osi, to raz Ziemia jest w dole, a gwiazdy w górze, a potem jest odwrotnie – Ziemia jest w górze, a gwiazdy na dole.
Ezechiel w wozie niebieskim

Twardy orzech do zgryzienia podrzucił Ezechiel teologom, którzy zgodni są tylko co do jednego: że mało brakowało, aby w czasach Jezusa tekst proroka usunięto z Biblii. Zapewne rabbiemu Chananji ben Chizqiji zawdzięczamy, że Księga Ezechiela pozostała w kanonie biblijnym. Niezgoda panuje w kręgach fachowych, co do tego, czy autorem przypisywanej mu księgi jest Ezechiel, czy też napisał ją któryś z „redaktorów”. Teolog Kirkpatrick doszedł do jednoznacznego wniosku: „Księga Ezechiela nosi ślady pieczołowitego planu, wyszła wedle wszelkiego prawdopodobieństwa spod pióra samego proroka, który przemawia do nas w pierwszej osobie”.

Oczywiście teolodzy nie poradzili sobie z kwestią, czy prorok widział pojazdy kosmiczne. Problemu tego jednak nie można pozostawiać religioznawcom, nie znającym się na technice kosmicznej. Kiedy NASA zamawia nowe projekty w dziedzinie podboju Kosmosu, nie zwraca się do nich, lecz do inżynierów – takich jak Josef Blumrich.

Jak już wspominałem, Blumrich doszedł do wniosku, że pojazd widziany przez Ezechiela był wahadłowcem umożliwiającym odbywanie zarówno podróży do macierzystego statku kosmicznego na orbicie, jak i lotów w atmosferze ziemskiej – na przykład z jednego kontynentu na drugi. I podobnie jak Abrahama, również Ezechiela wzięto na pokład takiego pojazdu, który następnie wzniósł się w powietrze.

Jak wiele lotów odbył Ezechiel, nie da się jednoznacznie ustalić mimo najdokładniejszego badania tekstów oryginalnych. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa Księga Ezechiela zachowała się tylko we fragmentach, duże jej części zaginęły z biegiem tysiącleci.

Poniższe cytaty opierają się na moim tłumaczeniu. Starałem się przy tym oddać tekst oryginału jak najdokładniej pod względem budowy zdań i doboru słów, dbając zarazem o jego zrozumiałość.

W rozdziale trzecim Ezechiel opowiada, jak uwieziono go statkiem kosmicznym spośród wygnańców nad rzeką Kebar, a następnie przywieziono z powrotem. Oto wersety:
„12. I szum wiatru uniósł mnie, za sobą wszakże słyszałem łoskot ogromnego drżenia! Pochwalone niech będzie objawienie Jahwe na swoim miejscu!
13. I głos skrzydeł, drżące istoty, każda dotykając swojego rodzeństwa, odpowiadający im huk kół, łoskot wielkiego trzęsienia ziemi.
14. I szum wiatru uniósł mnie, i szum wiatru poniósł mnie. I jechałem w złym gniewie w skwarze mojego serca, a ręka Jahwe trzymała mnie, mocno i pewnie!
15. I przybyłem [z powrotem] do wygnańców na rzeką Kebar, siedząc, obok Tel Abib, i usiadłem przy nich, i siedziałem tam dni siedem: [jak] ogłuszony”.

Bez wątpienia lot wozem niebieskim, zapewne pierwszy, był dla Ezechiela przeżyciem szokującym. Prorok otrząsnął się zeń dopiero po tygodniu.

Następny lot opisano w rozdziale ósmym. Oto przekład:
„1. A zdarzyło się to w szóstym roku, w szóstym, piątego dnia nowego miesiąca, kiedy siedziałem w swoim domu i siedzieli przede mną starsi Jehudy, opadła na mnie ręka mojego Pana, Jahwe.
2. I widzę, i widziałem: tak, ta postać, z wyglądu jakby człowiek i w dół od jego bioder: ogień, i w górę od jego bioder: było to jasne jak kruszec.
3. I wysłał jakby rękę, i chwycił mnie za włosy. I poprowadził mnie wiatr niebieski, i zaniósł mnie do miasta do bramy świątyni wewnętrznej, leżącej ku północy”.

Najważniejszy być może lot Ezechiela jest opisany w rozdziale czterdziestym. Prorok znów podaje bardzo precyzyjne daty.
„1. W dwudziestym piątym roku naszego wygnania, z początkiem roku, dziesiątego dnia, w nowym miesiącu, w czternastym roku po zniszczeniu miasta, wtedy była nade mną ręka Jahwe: przeniósł mnie tam”.

Zdarzyło się to zapewne w 573 albo 572 roku p.n.e.

W końcu Ezechiel dowiedział się, dlaczego zabierano go z miejsca wygnania i wożono drogą powietrzną do miasta ze świątynią: pewnego razu członek załogi latającego wozu przeprowadził szczegółowe pomiary świątyni. Ezechiel musiał wszystko dobrze obejrzeć i zapamiętać. Nakazano mu, żeby wszystkie zapamiętane informacje przekazał ludowi Izraela. Dlaczego i po co? Jeśli wczytamy się w dzisiejsze tłumaczenia Biblii, to okaże się, że Ezechiela dowożono do Jerozolimy „powietrznym ekspresem”. Tu nie ma żadnych kwestii otwartych.

Ezechiela wożono rzekomo do świętego miasta, do Jerozolimy, do centrum religijnego kultu, do słynnej świątyni, którą dokładnie wymierzono, a wymiary rzutu poziomego utrwalono na piśmie. Wszystko, co się tam działo, sprawia wrażenie bezsensu, czegoś zupełnie niepotrzebnego, bo przecież Świątynia Jerozolimska była wystarczająco znana, a jej wymiary i wygląd pomieszczeń nie stanowiły dla nikogo tajemnicy. Dlaczego więc Ezechiel musiał wyniki pomiarów „zwiastować domowi izraelskiemu”? A może nie była to wcale Świątynia Jerozolimska, ale budowla nie znana Ezechielowi, a nawet ludowi Izraela?

_________________
Otwarty umysł i śmiałość do kwestionowania uznawanej wiedzy może w rzeczywistości być dla naukowca najważniejszą cechą charakteru - Komitet Noblowski



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 lis 2012, 19:20 
Cytuj:
" Mikołaj Kopernik napisał swoje największe dzieło O obrotach sfer niebieskich w 1534 roku. Galileusz za pomocą skonstruowanej przez siebie lunety odkrył fazy planety Wenus i księżyców Jowisza. Dzieła obu tych uczonych znalazły się na indeksie. Johannes Kepler odkrył w 1609 r. trzy prawa ruchu planet, które oparł na zasadach dynamiki. Wyszedł z założenia, że ruchy planet są spowodowane oddziaływaniem słonecznego pola grawitacyjnego. Ojciec Henoch tej wiedzy nie posiadał!


Kopernik nigdy nie napisał niczego, ani niczego nie wymyślił gdyż nie był astronomem. Historię o nim i jego "odkryciach" stworzono dla potrzeb kościoła.

Kopernikowski układ słoneczny oparty na fałszywym pojęciu grawitacji obowiązuje do dzisiaj.
Nie ma on nic wspólnego z rzeczywistością.
Planety trzymają się w układzie nie dzięki grawitacji a poprzez elektromagnetyczne oddziaływanie ( EL ohim = EL ectric.
Również ustawienie planet w układzie słonecznym jest zupełnie inne od "kopernikowskiego" wzorca.

Nazywano to kosmicznym wężem lub smokiem.
Wiedza ta była dostępna dla starożytnych ale wyłącznie dla EL it.

Obrazek
1.Słońce, 2.Mercury,3.Ziemia,4.Mars,5.Artaea, 6.Vesta, 7.Ceres, 8.Jupiter, 9.Saturn ,10.Uranus

Teksty biblijne miały wielopoziomowe znaczenie gdzie podstawowy poziom interpretacyjny PARSHAT פרשה "prosty" przeznaczony był dla prostych ludzi , oraz służył za wstęp do alegorycznego głębszego poziomu interpretacji REMEZ רמז

Żadna z opisywanych postaci nie żyła naprawdę .
Żydowscy rabini mają niezły ubaw czytając takie artykuły w których zamieszczane są zdjęcia rydwanu latającego którym fruwał sam JAHWE. :haha: :haha:



Na górę
   
 
 
Post: 05 lis 2012, 16:00 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Jak widze teraz ten tekst ktory tu kiedys wrzucilem, to wyglada on calkiem groteskowo. Temat sie do kosza obecnie nadaje



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group