Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 sie 2017, 23:09

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 549 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 15, 16, 17, 18, 19
Autor Wiadomość
Post: 29 sie 2015, 9:26 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 lis 2013, 1:45
Posty: 209
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 29 sie 2015, 9:26 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 24 paź 2015, 17:30 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3152
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Trzygłów / Trojan – Pan Trzech Światów
autor: Kamil Gołdowski
Dzięki kronikom historycznym względnie wiele wiemy dziś o świecie połabskich i pomorskich bóstw. Niestety, informacje te nie są do końca pomocne przy próbie rekonstrukcji dawnego słowiańskiego panteonu. Wszystko za sprawą specyfiki kultów pogańskich Połabian, które cechowały się policefalizmem – posiadaniem wielu twarz. Pomorze było ostatnią enklawą pogańskich Słowian, jednak zapisy o odnalezionych tam kultach trudno jest powiązać jednoznacznie z bóstwami czczonymi na pozostałym obszarze Słowiańszczyzny. Pomorskiego Świętowita powszechnie zwykło się dziś utożsamiać z Perunem, jednak Pomorzanie oddawali cześć również bogom o wiele bardziej dla współczesnych badaczy zagadkowym. Takim przypadkiem był m.in. Trzygłów, nazywany również Trygławem (Triglavem).

Trzygłów to bóstwo Słowian połabskich i Pomorzan, które, jak sama nazwa wskazuje, cechowało się posiadaniem trzech głów. Jego kult został poświadczony w Szczecinie, Brennie i Wolinie. O samym Trzygłowie wiemy dziś całkiem sporo, głównie za sprawą żywotopisarzy o imionach Herbord i Ebon, którzy spisali historię życia św. Ottona z Bambergu – chrześcijańskiego misjonarza, który mocno przyczynił się do upadku kultu trójgłowego bóstwa. Wspomniani kronikarze zgodnie twierdzili, że świątynie ku czci Trzygłowa były wznoszone ze szczególną pieczołowitością – czyżby zatem Trzygłów na wspomnianym obszarze pełnił funkcję bóstwa naczelnego?

Obrazek
Autorka:Alice Konokhova©

Szczecin, miasto znacznie i większe niż Wolin, w zasięgu swoim trzy góry zawierał, z których średnia i najwyższa, poświęcona najwyższemu bogu pogańskiemu Trzygłowowi, posiadała posąg trójgłowy, nakryciem złotym oczy i usta zasłaniający; kapłani zaś tych bożków twierdzili, że bóg najwyższy ma dlatego trzy głowy, bo trzema zawiaduje państwami, to jest nieba, ziemi i piekłem, a twarz nakryciem zasłania, jakby grzechów ludzkich nie widząc ani słysząc, by je przeoczył […]

W ten sposób o Trzygłowie pisał Ebon, jeden z wspomnianych żywotopisarzy. Jego relacja, choć wyraźnie skażona interpretatio christiana, jest źródłem paru bardzo cennych informacji. Po pierwsze, kult Trygława był znany na względnie dużym obszarze. Po drugie, poznajemy jego wyobrażenie – trójgłowe bóstwo z zasłoniętymi oczami i ustami. Co jednak najważniejsze, zostają nam jasno przedstawione wierzenia na jego temat – sprawowanie pieczy nad niebem, ziemią i światem podziemnym (utożsamionym w tym miejscu z chrześcijańskim piekłem). Związek Triglava z tą ostatnią sferą sprawiła, że Aleksander Gieysztor w bóstwie tym zaczął upatrywać jedną z hipostaz Welesa – słowiańskiego pana zaświatów. Być może jednak przypadek tego bóstwa jest znacznie bardziej skomplikowany, gdyż, jak doskonale wiemy, Weles niewiele miał wspólnego z niebem, które było obszarem działań bóstw gromowładnych i słonecznych, Peruna i Swarożyca ( Swaroga

To paradoksalne dla słowiańskich wierzeń powiązanie nieba z podziemiami doprowadziło niektórych badaczy do postawienia hipotezy, że Trzygłów jest w rzeczywistości hybrydą trzech różnych bóstw, powstałą w wyniku jednoczenia się plemion i zlania się trzech lokalnych bóstw w jedną postać. Inni twierdzili jednak, że Trygław w żaden sposób nie odbiega od innych połabsko-pomorskich bóstw, które w rzeczywistości różniły się od siebie przede wszystkim imionami i liczbą głów. Wedle tej teorii trójgłowe bóstwo byłoby kolejną z hipostaz Peruna, podobną do Świętowita, Rujewita bądź Porenuta. Przemawiać za tym miałby również związek Trygława z dębem i koniem, atrybutami kojarzonymi z gromowładnym Perunem. Niektórzy wysuwali nawet twierdzenia, że kult Trzygłowa był we wczesnym średniowieczu na tyle nowy, że powstał on w oparciu o wierzenia na temat Trójcy Świętej. Prawdziwa geneza kultu Trzygłowa jest jednak na tyle dyskusyjna, że trudno jest opowiedzieć się po którejkolwiek ze stron.

Obrazek
Autorka:Sukharev ©

Inne zapisy wspominają o co najmniej dwóch szczecińskich kącinach, w których czczono Trygława. Anonimowy żywotopisarz wspomina o czarnym koniu, który był poświęcony temu bóstwu. Wykorzystywano go w celach wróżebnych podczas religijnych rytuałów przeprowadzanych przez lokalnychŻerców. Żywoty Ottona jasno opisują, co stało się z tymi miejscami – rozebrano je i zburzono, zaś dary z tych świątyń rozdano miejscowej ludności w dobie chrystianizacji. Sam posąg Trzygłowa został częściowo zachowany, po to by następnie zawieźć go do Watykanu jako podarek będący dowodem skutecznego wprowadzenia chrześcijaństwa na nowym obszarze. Na jednym z wzgórz Trzygłowa, po zburzeniu chramu, został wzniesiony kościół dedykowany św. Wojciechowi.

Dzięki relacji Herborda z Michelsbergu znamy dziś drobiazgowy opis wnętrza kąciny poświęconej Trygławowi: ale jedna, będąca pomiędzy nimi główną, była zbudowana z przedziwną czcią i sztuką, wewnątrz i zewnątrz ozdobiona rzeźbami ze ścian występującymi [płaskorzeźbami]. Były tam obrazy ludzi, ptaków i zwierząt dzikich tak dokładnie podług swych właściwości wyrażone, że zdawały się oddychać i żyć. Żywotopisarz zdaje się być wyraźnie zachwycony estetyką samej świątyni. Docenia on nawet trwałość samych malowideł, które zdają się być całkowicie odporne na deszcze, śniegi i wszelką niepogodę. Wspomina on również o świątynnym skarbu, w którym przechowywano część łupów wojennych, które były składane bogu w ramach ofiary.

Obrazek
Autor:cat-aviator ©
O Trygławie pisano również w źródłach na temat Brenny (dzisiejszy Brandenburg, pol. Branibór), gdzie cześć Trygławowi oddawano na Górze Harlungów (później Góra Najświętszej Marii Panny, Marienberg). W wypadku tego miejsca nie zachował się jednak żaden szczegółowy opis, przez co trudno jest nawet powiedzieć, czy wspomniane sanktuarium składało się z całej kąciny, czy też wyłącznie samego posągu omawianego boga. Miejsce to spotkał los podobny do szczecińskich kącin – zburzone je, zaś w jego miejscu wzniesiono kościół poświęcony Matce Bożej.

Religioznawcy powątpiewają, by wspomniane wcześniej sprawowanie przez Trygława pieczy nad trzeba światami zostało zaczerpnięte z kosmogonii chrześcijańskiej. Uderzające jest podobieństwo tego wierzenia do ilustracji obecnej na słynnym idolu ze Zbrucza,na którym to został przedstawiony właśnie trójdzielny podział świata na niebo, ziemię i podziemia. Przypuszcza się, że wierzenia o Trzygłowie mogły być w różnych formach znane na obszarze całej Słowiańszczyzny. W tym miejscu warto przywołać słoweńską górę Triglav, która wedle lokalnych opowieści jako pierwsza wyłoniła się z pierwotnego oceanu, znanego również z rekonstruowanego mitu kosmogonicznego.

Przy okazji wspomnienia słowiańskiego szczytu należy wspomnieć również o Trojanie – zagadkowym bóstwie z rozmaitych podań, które w rzeczywistości może być obocznym imieniem Trzygłowa, poświadczonym na wschodniej i południowej Słowiańszczyźnie. Wierzenia na jego temat zachowały się m.in. w folklorze Słowian południowych, gdzie Trojan jest przedstawiany jako trójgłowa istota demoniczna o koźlich uszach i woskowych skrzydłach, pożerająca swymi głowami ludzi, ryby i bydło. W wierzeniach bośniackich stworzenie to nazywano carem wszystkim ludzi i bydła. Wyraźny związek Trojana z bydłem i rogami mógłby przemawiać za jego związkami z Welesem. O znaczeniu kultu Trojana przemawiają wschodniosłowiańskie źródła (Słowo o wyprawie Igora), gdzie ziemie ruskie są określane jako ziemie Trojanowe, zaś czasy pogańskie jako wieki Trojanowe. Te wszystkie przesłanki sprawiają, że w istocie Trzygłowa możemy dziś upatrywać naczelne bóstwo Słowian. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza że o samym Trygławie zwykło się dziś często zapominać podczas wymieniania najważniejszych słowiańskich bóstw.

Obrazek
Autor:Kazimierz Perkowski (BogowiePolscy.net)©

Źródła:
A. Gieysztor, Mitologia Słowian.
J. Strzelczyk, Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian.
A. Szyjewski, Religia Słowian.

źródło cytatu
https://www.slawoslaw.pl/trzyglow-troja ... h-swiatow/

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lis 2015, 14:01 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 lis 2013, 1:45
Posty: 209
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
............Przy okazji wspomnienia słowiańskiego szczytu należy wspomnieć również o Trojanie – zagadkowym bóstwie z rozmaitych podań, które w rzeczywistości może być obocznym imieniem Trzygłowa,.............


straszna dziecinada :D - takie "kościółkowe" myślenie . 100 lat prania mózgów daje takie owoce.

Ode mnie trochę praktyki:

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2015, 20:03 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 gru 2015, 19:53
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Słowianie są bardzo zagadkowym ludem. Podobno pojawili się nie wiadomo skąd i szybko opanowali duże obszary (w tym Polskę). Od jakiegoś czasu zbieram materiały na ten temat i nadal mam wiele pytań.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 gru 2015, 9:52 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 lis 2013, 1:45
Posty: 209
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 maja 2017, 16:12 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 41
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Przeczytalem caly ten temat , no moze nie caly bo te z Treblowem sie powtarzaja i czytanie czy ogladanie tego samego staje sie nudne, i zakrawa na propagande.Treblowa nigdy nie darzylem zaufaniem, wyglada mi na takiego ruskiego nacjonaliste, a ze dosys dlugo juz zyje to podobne rzeczy w wykonaniu innych podobnych mu ruskich typu "za rodinu za Stalinu" juz przezylem. Nie zebym potepial ruskich, to jest wspanialy narod, lecz tak jak i we wszystkich trafiaja sie podobne negatywne postacie. To jest tak jak np. z taka zielarka Zajcewa, baba rzeczywiscie doskonale zna sie na ziolach, ale w zwiazku z tym ze jest goraca chrzescijanka-katoliczka/ dla mnie wszystkie religie wywodzace sie z kosciola katolickiego to raczej nie chrzesijanie , tylko katolicy, a nawiasem mowiac Katolikos z grackiego znaczy prawoslawny,prawowierny, czyli wierzacy zgodnie z prawem/ wszedzie wklada swoje modlitwy, a przeciez wystarczy poprostu normalnie poprosic takie ziolo o moc wyleczenia, i przeprosic go za zerwanie,pozbawienie go zycia.
No ale dosyc teraz do tematu.
Gdy czytalem posty Lukasza z poczatku myslalem ze to jakis straszny fanatyk tego co mowi Treblow, a to z kobietami to juz bylo przegiecie na maxa. Ale czytajac dalej zauwazylem ze coraz bardziej sie dystansowal od swojego mentora, co post dalej byl coraz bardziej sceptycznie do niego nastawiony, i mysle ze on zaczal moze nie zdrowo, ale samodzielnie myslec. Z tego co widze to jednak zdrowo myslenie jednak rozni sie od samodzielnego myslenia. A tylko samodzielne myslenie wyzwoli nas z niewolnictwa.
Co do samych wed slowianskich , mysle ze to bardzo ciekawa pozycja, tylko jedno ale skad sie wziela, Wedy czytalem juz kilka lat temu, i troche sie roznily od tych obecnie tu przedstawianych. Z tego co w tamtym czasie czytalem , to ze zostaly odnalezione w jednym z starych klasztorow, za Uralem, spisane na tabliczkach z drewna bukowego. W zasadzie nikt ich nie widzial, a przeciez mozna zrobic chociazby fotografie, i inni rowniez mogliby je samodzielnie tlumaczyc, trudno mi uwierzyc ze napisane przed kilku tysiacami lat sa po rosyjsku, takiego jezyka wtedy nie bylo. Taki przyklad gdyby jakiegos Polaka przenies tysiac lat do tylu, i spotkalby tam zyjacego Polaka, to by sie z nim nie zgadal, chyba ze na migi, tak sie rozni jezyk polski sprzed 1000 lat a obecny.W latach 80 mieszkalem w Austri w takiej jednej wsi gdzie 90% mieszkancow to byli Chorwaci, takich wsi bylo tam wiecej. Polowa Burgelandu, landu-kraju lezacego przy granicy z Wegrami wchodzacego w sklad Federacji Austriackiej, to potomkowie Chorwatow, ktorzy zostali tam sprowadzeni przez cesarza austriackiego po przegonieniu Turkow spod Wiednia. Turcy pozabierali w jasyr wszystkich mieszkancow tych ziem i wywiezli do Turcji, wiec cesarz sprowadzil na te ziemie Chorwatow. Co ciekawe to nie mialem zadnych problemow z porozumiewaniem sie z nimi w ich chorwatckim. Kiedys moja praca wymagala jezdzenia po roznych wsiach poludniowej Polski , i czesto tam rozmawialem ze starszymi ludzmi, wlasnie ci starzy ludzie mowili podobna gwara do tej jaka mowili ci Chorwaci. W Polsce jak czegos nie rozumialem to ci ludzie mogli to przetlumaczyc na polski, i w ten sposob poznalem ta mowe.
A teraz dalej, we wsi tej byl stary ksiadz ktory zmarl, wiec mieszkancy szukali jego nastepcy, ale to musial byc taki ktory dobrze zna chorwacki i niemiecki, znalezli takiego jednego w Polsce w opactwie tynieckim, lecz ten jak sie dowiedzial ze jako proboszcz dostanie tylko miesieczna pensje, ktora bedzie mu wyplacala gmina i nic wiecej, i w ramach tej pensji bedzie musial odprawiac msze, pogrzeby,sluby itp. zreszta zgodnie z konkordatem jaki jeszcze za czasow Hitlera podpisano z Watykanem, tak zrezygnowal. Znaleziono jednego mlodego Chorwata pochodzacego z Chorwacji, ktory zostal na ksiedza wyswiecany w Niemczech. Gdy przyjechal do tej wsi , i odprawil kilka mszy w jezyku chorwacki, to starsze osoby we wsi sie zbuntowaly przeciwko niemu, poniewaz nie rozumialy co on mowi. Chorwaci w Austri przez trzysta lat porozumiewywali sie tylko we waskim wlasnym gronie pielegnujac swoj jezyk, nie wnoszac do niego zadnych zmian, natomiast ten jezyk w Chorwacji sie rozwijal i zmienial. Skonczylo sie na tym ze ksiadz musial sie nauczyc starego chorwackiego.
To napisalem by pokazac jak jezyki sie zmieniaja na przestrzeni lat.
Gdy tak czytalem historie Europy z czasow sredniowiecza i wczesniejszych , to raz ze te wszystkie plemiona bezustannie wedrowaly, to jeszcze zimenialy swoja przynaleznosc narodowa, raz byly to plemiona slowianskie innym razem te same plemiona byly germanskie czy sarmackie. Chorwaci sa np. plemionem sarmackim, ale mowia jezykiem slowianski, zreszta poczatkowa ich nazwa to Chrobaci, poniewaz ich jezyk sarmacki dla otaczajacych ich plemion slowianskich przypowminal chrobot. Podobnie jest z Niemcami notabene Niemcy jako takie/panstwo/ istnieja niecala 150 lat, wczasniej Slowianie nazywali ich Germanami, czyli w staroslowianskim bracmi, lub sasiadami, pozniej gdy ich mowy zaczely sie wiecej roznic zaczeli ich nazywac Niemcami, czyli takimi ktorzy nie mowia w zrozumialej mowie.
Wszystkie jezyki sie zmieniaja z uplywem czasu, i nie mozna mowic ze np. slowianski byl pierwotnym jezykiem Ariow. Ariowie to pierwotny lud indoeuropejski, i mieli swoja mowe, ale ta mowa w miare uplywu czasu zaczela sie roznic pomiedzy poszczegolnymi grupami , zwlaszca ze jedni wyemigrowali do Indi inni do Persji, jeszcze inni w kilku etapach zawladneli Europa. Pomiedzy ludami europejskimi mozna szkac wspolnego rdzenia, ale nie tego z jakiego jezyka ktory pochodzi. Ten rdzen jakiegos slowa moze byc identyczny w Indiach,Persji,i w roznych narodach Europy, ale nie mozna mowic ze np. Hindusi zapozyczyli to slowo od Polakow, Persow, czy Niemcow.
Rowniez na podstawie mowy nie mozna powiedziec skad dany narod pochodzi, wezmy taka Francje, to w zasadzie zlepek narodow celtyckich i germanskich, ale zeby sie miedzy soba porozumiewac to wzieli sobie lacine i ja na swoje potrzeby zmodyfikowali, i teraz mamy francuski. Z Rosjanami tez nie jest tak prosto. Russen to nazwa wschodnich plemion Wikingow, czyli narodu germanskiego, ktory przejal jezyk slowianski. Zreszta wtedy germanski niewiele sie roznil od slowianskigo mozna by powiedziec ze jak dzisiaj gwara slaska od gwary goralskiej.

Gdy ktos czytal "Dialog "Platona to czy zainteresowalo go jak kaplan egipski mowi do Solona ze jego przodkowie wygrali wojne z Atlantyda, a jak pozniej sie przeczyta "Ramajane" to wszystko staje sie jasne.
A co do badan genetycznych , to Haplogrupa R1a1a znajduje sie rowniez w centralnej Afryce, ale sie nie mozna temu dziwic poniewaz Egipcjanie opisuja jak plemina morski z polnocy przeszly przez Egipt i udaly sie na poludnie Afryki. Plemiona z polnocy to przeciez Ariowie, Indoeuropejczycy. A ze w tarkcie wedrowek i w czasie mieszania sie z innymi ludami teraz maja czarny kolor skory to nic dziwnego , kolor skory sie zmienil , ale DNA sie niezmienilo.

Czytal ktos stare ksiazki z czasow opisojacych czasy pierwszych Piastow? Tam opisuja jak bylo gdy gdzies zjawil sie jakis wedrowiec, przyjmowany byl z najwieksza goscinnoscia, gospodarz dawal mu do lozka na noc swoja najstarsza niezamezna corke, lub swoja zone, i byl bardzo zadowolony gdy ktoras z nich zaszla w ciaze. Corka gdy zaszla w ciaze i urodzila dziecko miala zaraz znacznie wieksza wartosc, poniewaz znaczylo to ze nie jest bezplodna . Zona , to ze mieszancy byli zawsze silniejsi od dzieci plodzonych w jednym kregu.
Zreszta ludzie to byla najcenniejsza rzecz,, gdy najezcy zajeli jakis teren to nie exterminowali ludnosci, ludnosc ta byla im potrzebna do utrzymania gospodarki, i z czasem przejmowala ich jezyk i zwyczaje. Teraz probuje sie exterminowac cale narody, ale kiedys nikt sobie nie mogl pozwolic na takie marnotrastwo. Pierwszym takim najwiekszym ludobojca byl zalozyciel katolicyzmu cesarz rzymski Konstantyn, ktory ukrzyzowal okolo 800 000 ludzi. Zreszta chyba dlatego krzyz jest symbolem katolicyzmu.
Mieszanka narodowosci na terenie Europy jest tak wielka ze bardzo trudno dojsc do tego jakiego pochodzenia sa aktualne narodowosci. Np. Bialczynski nie uwzglednia wedrowek przez Europe ludow Ugro-Finskich, takich jak Awarowie,Hunowie,Madziarzy,Chazarzy,Turcy, czy Tatarzy, no Tatarzy to jest lud pochodzenia mongolskiego, ale blisko spokrewniony z Ugro-Finskimi. A oni tak sie pokrzyzowali z Ariami ze teraz uznawani sa za ludy indoeuropejskie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 maja 2017, 9:53 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 04 lut 2012, 20:13
Posty: 127
rici a skąd wiesz,że Konstantyn ukrzyżował 800 000 tys. ludzi? Mnie się wydawało,że ostatecznie Konstantyn zniósł karę ukrzyżowania w 337 r.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 maja 2017, 13:03 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 41
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Cesarz Konstantyn zyl w latach 272-337. Zanim zostal samodzielnym cesarzem w 326 roku , a wlasciwie 330 rne. /koronacja/, to musial pokonac wielu predententow do tronu, w tym czesc swojej rodziny. Jako syn cezara i karczmarki , nie byl uznawany za nastepce cezara. Z tym ze w tym czasie system sprawowania wladzy w cesarstwie rzymskim byl nastepujacy; na czele cesarstwa stalo dwuch Augustow, ktorzy do pomocy mieli czterech Cezarow. Konstantyn wyslawil sie okrucienstwen juz w czasie wojny w Angli w 306 r. z Brytami, gdzie zostal obwolany Cesaren przez podlegly mu legion rzymski. W sumie musial pokonac kilku Cezarow i Augostow by uzyskac pelnie dyktatorskiej wladzy.
W tym czasie powszechnie stosowana kara dla przeciwnikow politycznych i buntownikow byla kara smieci przez ukrzyzowanie.Za czasow Konstantyna po kazdej bitwie urzadzano krzyzowanie pobitych przeciwnikow.
Z tym ze to ukrzyzowanie wygladalo inaczej jak jest opisane w Biblii. Delikwenta przywiazywano do drewnianej belki, ktora niosl na miejsce kazni, tam sznurem podciagano belke na szczyt wkopanego pala , i delikwent wisial tak przez 3 do 5 dni zanim umarl. By nie umarl wczesniej przywiazywano mu nogi do slopa by powstrzymac cialo przed osunieciem i przed przedwczesna smiercia. Zwlok nikt nie siagal z tego slupa mialy tam wisiec az same spadna. Smierc przez ukrzyzowanie byla zarezerwowana tylko dla buntownikow, i tylko Rzymianie mogli ja wykonywac-wydawac rozkaz wykonania. Jaki to byl okrutnik to mozesz poczytac sobie w jego histori, jak zabil swojego syna, czy jak kazal ugotowac w lazni swoja zone, lub jak kazal ponizac zwloki swoich przeciwnikow. Zaden z cesarzy rzymskich nie zabil tylu czlonkow swojej rodziny jak on.
W ostanich kilku miesiacach swojego panowania to, dwa dni przed smiercia mial podobno przyjac chrzest z rak arianskiego biskupa Eusebiusza. W ostatnich latach zycia otaczal sie raczej duchownymi arianskimi, nie katolickimi. Na temat Arian z polskich tekstow raczej duzo sie nie dowiesz, nie istnieja, cenzura koscielna czy co?
Cale zycie stosowal zasade " panu bogu swieczke , a diablu ogarek" Na drugi dzien po chrzcie , a dzien przed smiercia podpisal dokument dajacy jego poganskiej rodzinie zwolnienie z wszystkich podatkow. Dla pogan byl bogiem dla katolikow apostolem.
A zreszta jak bedziesz chcial sie dowiedziec wiecej szczegolow to poszukaj sam w internecie , nie ma problemu, tylko jak bedziesz chcial dowiedziec sie czegosc wiecej na temat Arian to musisz znac niemiecki lub angielski.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lip 2017, 16:15 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3152
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Dlaczego nie zostałem archeologiem i historykiem oraz dlaczego cieszę się z tego?

Historia i archeologia, to pasje mojego życia, cieszę się jednak z tego, że nie zostałem zawodowym pracownikiem nauk historycznych.

Ostatnio poznałem też prywatnie kilku archeologów w stopniu od magistra, poprzez doktora, doktora habilitowanego, profesora aż do dyrektora wyższej placówki badawczej i szkoleniowej.
Muszę powiedzieć, że utwierdzili mnie oni w przekonaniu, że źle się dzieje w nauce polskiej.

Generalnie środowisko absolwentów archeologii podzieliłbym na tych, którzy będąc pozbawionymi odpowiednich znajomości, wejść i dojść, zmienili zawód oraz tych, którym udało się objąć jakieś naukowe stanowisko, związane z tą nauką i piszą to, co konserwatywne środowisko i chęć zachowania stanowiska każą im pisać.

To taki wstępny podział, który sugerowali ci "nieprzyjęci" i po przymusowej zmianie zawodu.

Czy tak było?

Chyba trochę tak.

Prawdopodobnie była tam walka o stanowiska, ze wzgledu na możliwość zdobycia lukratywnych kontraktów w Egipcie i na południu Europy, co za polo-sowietów robiło dużą różnicę.

Istnieje też domniemanie, graniczące z pewnością, o mocnym przesiąknięciu za komunizmu antypolską agenturą tak "międzynarodowego" towarzystwa.

Trochę taka sytuacja, jak z księżmi, którzy za komuny koniecznie i za wszelką cenę chcieli wyjechać do Rzymu.

Mogli wyjechać, ale najpierw proponowano im coś do podpisania.

Za granicą też pewnie coś proponowano, jakąś wymianę usług.

Myślę, że te dawne, wydawałoby się, czasy mogą mieć wpływ na aktualną sytuację w polskich naukach historycznych.

Bo nieuctwo, brak pasji naukowych i nieuczciwość badawczą dziedziczy się z ojca na syna i z profesora na magistra.

Rozminął bym się z prawdą, gdybym twierdził, że nie ma w Polsce młodych, uczciwych i otwartych na nowe rodzaje badań pracowników nauki.

Jak najbardziej są i w nich cała nadzieja.

Nie będę wymieniał ich nazwisk, ani ośrodków naukowych, aby nie wystawić kogoś na strzał w potylicę, … o przepraszam, chciałem powiedzieć w doktorat lub profesurę.

Czasy nie są już takie straszne, ale terror już nie fizyczny, tylko ideowy jest nadal.

Są też starsi profesorowie mówiący prawdę.

Ale przede wszystkim są pewne dogmaty archeologiczno-historyczne, których nie można podważać.

Wsród nich szczególnie ważne dla panujacej nam antypolskiej nauki są:

- dogmat o prymitywiźmie wszystkich Słowian, a szczególnie Polaków

- dogmat NIEistnienia Lechii, jako poprzedniczki Polski

- dogmat istnienia pustek osadniczych na ziemiach polskich w różnych, kluczowych okresach czasu

- zwiazany z dogmatem istnienia pustek osadniczych dogmat nieciągłości osadniczej, językowej i kulturowej ludności zamieszkującej teren Polski

Genetycznej i antropologiczno-fizycznej ciągłości "naukowcy polscy" nie mogą już na szczęście zaprzeczyć.

Genetyka i antropologia fizyczna, to nauki ścisłe i czołowi przedstawiciele tych nauk nie boją się antypolskiego terroru, bo mają twarde dowody w ręce.

Mają też oparcie w wynikach badań ośrodków zagranicznych.

Natomiast historią Polski interesują się głównie polscy, niemieccy i trochę rosyjscy historycy.

I ci narobili w świadomości historycznej Polaków dużo złego.

A w czasie zaborów, okupacji niemieckiej i sowieckiej odcisnęli na naszym świecie nauk historyczno-archeologicznych pieczęć.

Ta pieczęć, to promowanie antypolonizmu.

Większość naukowców, to beton archeologiczny, skansen, pozostałość z poprzednich epok, w których w dobrym tonie było wszystko to, co umniejsza rolę Polaków w historii Europy i świata.

Ktoś mógłby pomyśleć, że archeologia jest nauką obiektywną, bo przecież przedmioty wyciągnięte z ziemi nie kłamią.

To prawda, ale wiele zależy od tego, gdzie kopiemy, jak kopiemy, a przede wszystkim od tego, jak interpretujemy znaleziska.

Jeżeli ktoś przez lata formacji antypolskiej i antysłowiańskiej ma wpisane w umysł teorie o niższości Słowian, wobec innych narodów, to jak ma z zapałem poszukiwać śladów ich wielkiej cywilizacji?

Taka osoba w ogóle nie będzie promowała wykopalisk w Polsce, będzie wolała intratne wyjazdy do Egiptu, czy do Włoch.

O niższości Słowian przekonywali nas najpierw "chrystianizujący" nas mieczem Niemcy, potem "gruntujący" naszą wiarę wysłannicy Vatykanu, następnie trzej zaborcy, potem zaś wysłannicy III Rzeszy i zbrodniczego Związku Sowieckiego.

Na końcu, abyśmy całkowicie przestali w siebie wierzyć i wyemigrowali, jako tania, ale doskonała siła robocza, albo wymarli na miejscu, powołano Unię Europejską.

Wszystkie te zbrodnicze organizacje nie miały żadnego interesu w mówieniu o Wielkiej Lechii, przedchrześcijańskiej poprzedniczce Polski.

Mimo to jeszcze zaborca pruski uczył w szkołach polskie dzieci o starożytnich królach Lechii.

Potem przestał, bo nie po to wymyślił pruski dryl, żeby Polaczkowie (Die Polacken) znali swoją historię.

Dlatego pracownicy naukowi od początku swej formacji w przedszkolu, aż do doktoratu, habilitacji i profesury wdrukowywane mają kalki myślowe poprzednich pokoleń "polskich", a szczególnie niemieckich naukowców.

Ponieważ te kalki mają wszyscy, a niewielu chce i ma siły, aby się z nich wyrwać, to rezultat jest taki, jaki jest.

Wsród "elit inteligencji polskiej" modne jest narzekanie na gorszość Polski w stosunku do wszystkiego innego.

Dlatego nasi naukowcy bez walki oddali pozycje związane z przedchrześcijańską Polską, mimo że w zasadzie wszystkie ważniejsze średniowieczne kroniki polskie o niej pisały.

"Polscy naukowcy", w rodzaju archeologa, pana Kazimierza Godłowskiego z Krakowa, w latach komunizmu, aby przypodobać się Niemcom i Sowietom wymyslili jakąś kuriozalną teorię o wyłonieniu się Słowian dopiero około V wieku n.e. z okolic górnego dorzecza Dniepru, "gdzieś z bagien Prypeci".

Oczywiście, według nich, ci głupi Słowianie urodzili się dopiero tuż przed V wiekiem n.e. na terenie ZSRR, a nie w Polsce.

Przy czym nie jestem za NAD-nacjonalistycznym ograniczaniem nauki w zakresie wolności głoszenia poglądów, ale chodzi mi o nieumniejszanie zasług naszych przodków na siłę.

Na przykład teoria profesora Godłowskiego, mimo że od począrku miała poważne luki merytoryczne, to jednak błyskawicznie znalazła wielu piewców jej chwały.

Bo nie była to chwała Słowian, no może ewentualnie tych, którzy lubią moczyć się w bagnach i nie boją się reumatyzmu :-)

Dlaczego nasi archeologowie nie czytają kronik, nawet ruskich, czeskich, węgierskich, ale kronik, które są konkretnym śladem po przeszłości?

Gdyby przeczytali sobie te najważniejsze ruskie, czeskie i węgierskie kroniki, to wiele by się z nich dowiedzieli.

Dlaczego najważniejsze dla nich są, w brutalny i oczywisty sposób zmanipulowane i antypolskie, kroniki niemieckie?

Dlaczego wpisy o wielkiej naszej historii w większości polskich kronik klasyfikują jako "fantazje Kadłubka i Długosza"?

A przecież tak zwani "Kadłubek i Długosz", to czołowi intelektualiści swoich czasów, mający dostęp do bogatej literatury, niedostępnej teraz już dla nas.

Każdy z dzisiejszych naukowców powinien ich po rękach całować i tytułować odpowiednio do ich zasług dla nauki, religii, polityki i historii Polski.

Szczególnie historii.

Byli oni biskupami, profesorami, osobami które zrezygnowały z karier duchownych i politycznych, aby część życia poświęcić na pisanie kronik, w których przemycili, mimo cenzury kościoła łacińskiego, naszą wielką historię.

Mogli to zrobić, bo sami byli najwyższego poziomu dostojnikami kościelnymi.

Długosz dla swojej kronikarskiej pracy zrezygnował z wielkiej i niezwykle dochodowej kariery biskupa Pragi.

Gdyby nasi naukowcy pomyśleli nad tym chwilę, to może też zapytaliby, dlaczego tacy wybitni naukowcy średniowieczni, piszą tak dziwne dla naukowców współczesnych rzeczy?

A może chcieli powiedzieć, przekazać coś, co w ówczesnych warunkach z powodu cenzury było trudne do przekazania?

Może bali się, że z powodu tych informacji ich dzieła mogą byc zakazane?

Kroniki Długosza zostały zresztą spalone i tylko jeden egzemplarz ocalał poza granicami kraju.

Kadłubek był sprytniejszy, pisał tak zawile i zmieniał styl swojej kroniki tak, że mało kto go rozumiał.

W końcu był naukowcem i politykiem numer jeden w ówczesnej Polsce.

I chyba dlatego go nie spalili.

Panowie profesorowie Wincenty Kadłubek i Jan Długosz zaryzykowali prawdopodobnie dla nas, dla przyszłych pokoleń Lechitów, a ich pseudonaukowi następcy mówią, że nie są żadnymi Lechitami, twierdzą, że są Polakami, a żadnych Lechitów nigdy nie było.

Moja nieśmiała propozycja: a może jakiś współczesny profesor coś by zaryzykował dla Polski, na przykład napisałby prawdę.

Bardzo śmieszne, ta myśl jest tak absurdalna, że aż śmieszna.

Jeżeli Lechii nie było, albo była mało znaczna, to dlaczego większość naszych wschodnich sąsiadów tak nas nadal nazywa?

Litwini, Rosjanie, Ukraińcy, Węgrzy, Rumuni, Turcy, Persowie i inni pamiętają, przynajmniej w sferze słownictwa, o naszej wielkiej przeszłości, a nasi naukowcy chcą zapomnieć.

Nasi wschodni sąsiedzi, reprezentujący co najmniej cztery różne grupy językowe, nazywają Polskę, w ramach zasad swoich gramatyk, Lechią lub podobnym słowem, a zachodni, rzymskochrześcijańscy sąsiedzi Polską lub podobnie.

Czy ktoś z polskich naukowców już się nad tym faktem zastanowił?

Czy związek między wyznawaną religią, a używaniem słowa Polska nie jest oczywisty?

Przy czym ci, którzy nazywają nas Lechią, czy podobnymi słowami, wyznają różne religie, można tu wymienić co najmniej dwie najważniejsze: prawosławie i islam.

Tylko nasi wielcy przyjaciele, Węgrzy wyrwali się z tego schematu i mimo, że są zachodnio-chrześcijańscy, to nazywają nas Polaków Lengyel i jest to połączenie dwóch słów: Lech i Angyel, czyli Pan i Anioł.

Tylko dzięki przyjacielowi dowiesz się prawdy :-)

Czy to nie dziwne, że również nasi polscy wczesnośredniowieczni kronikarze nazywali nas Lechitami i głosili wielkość tej Lechii, a współcześni odmawiają nam tej nazwy i wielkości?.

Czy negowanie własnej wspaniałej historii jest chorobą sierocą Polaków, czy też efektem wytrwałej pracy obcych agentur?

O tej dziwnej i strasznej, wyniszczającej naród, chorobie piszę na stronie http://www.SlowianieiUkrytaHistoriaPolski.pl w artykule "Choroba sieroca Polaków".

Bez podstawowej wiedzy historycznej, którą czerpiemy głównie z kronik, wykopaliska można interpretować dowolnie i tak się też niestety dzieje.

Tak więc cieszę się, że nie jestem zawodowym archeologiem ani historykiem, nie podlegam terrorowi naukowemu i mogę pisać to, co uważam.

W czasach Internetu dostęp do wiedzy jest w zasadzie nieograniczony (no, prawie) i nie trzeba być naukowcem, żeby coś doczytać.

Natomiast środowisko naukowe może skutecznie zablokować publikacje, z którymi się nie zgadza.

Prawdą jest, że pewne badania, istotne dla badania historii Polski, na przykład kwerendy w bibliotekach państw Bliskiego Wschodu wymagają zasobów finansowych, ale dla chcącego nic trudnego.

I tu negatywnym przykładem może być oficjalna nauka polska, która zrezygnowała z badań w archiwach państw arabskich, nawet, jak czytałem, rozwiązano na Uniwersytecie Jagiellońskim jakiś zakład, który się tym zajmował.

Oczywiście stało sie to w momencie osiągnięcia pierwszych sukcesów, dotyczących dawnej historii Polski.

Dla mnie bardzo przykre jest też to, że UJ coraz częściej pojawia się w takich negatywnych dla historii Polski kontekstach.

Czy po to nasi Królowie i Królowe tak się dla UJ wysilali, żeby tak zwany profesor Kazimierz Godłowski opluwał Słowian, a inni jacyś nieznani mi panowie przerywali te bardzo obiecujące badania wschodnich tekstów?

Czy "granty" Władców Polski dla UJ były mniejsze, niż te współczesne, i w związku z tym profesorstwo już o tej kasie zapomniało?

Poprawcie mnie, jeżeli znacie na UJ jednego sprawiedliwego, oprócz tej wspaniałej Pani od wschodnich tekstów, której jednostkę organizacyjną zlikwidowano.

Chętnie o takich Sprawiedliwych Między UJ-towcami napiszę, bo ja też mam z Facebooka złe doświadczenie z jedną z ikon profesorsko-UJ-towych.

Przepraszam, przyponiałem sobie właśnie o profesorze Witoldzie Mańczaku z UJ, wielkim językoznawcy, który był Sprawiedliwym i mówił prawdę, ale on był językoznawcą i w sferach historyków występował gościnnie.

O Godłowskim i jego kolegach od szkalowania Polski miał zresztą jak najgorsze zdanie i pisał o tym otwarcie.

Mańczak głosl też wyższość myślenia ścisłego, naukowego nad myśleniem typu "wymyślanie dla efektu".

Bo przecież napisać można cokolwiek.

Papier i klawiatura wszystko zniosą, ale co z dowodami?

Dlatego pan profesor Witold Mańczak mówił, że wyniki badań statystycznych w językoznawstwie są ważniejsze od róznych "bardzo mądrych teorii" nie mających poparcia w dowodach obiektywnych.

Drodzy historycy i archeologowie, uczcie się od niego!

Kryształowy Charakter Mańczak contra Czarny Charakter Godłowski i jego złowrodzy kumple od bagien NadPrypeckich, popatrzcie, jaki ciekawy chwyt literacki mi wyszedł.

Tylko, że ja nie jestem literatem, to życie napisało taki szekspirowski scenatiusz.

Wolałbym, żeby w naszych naukach historycznych było normalnie, po Bożemu, bez podłych intryg, tak ulubionych przez Williama z miasta Stratford, leżącego nad równie, jak Prypeć bagnistą rzeką Avon.

I tu powstaje hipoteza hydrologiczno-historyczno-psychologiczna: czy teren bagnisty przypadkiem nie zamula i nie degeneruje moralnie mózgi ludzkie i ludzi samych?

Pozytywnym przykładem dla nas może natomiast być pan Paweł Szydłowski z Vancouver, który dzięki swoim kontaktom w Kanadzie odkrył w archiwach arabskich i żydowskich bardzo ciekawe fakty dotyczące historii Polski.

Pan Szydłowski, nie wiem jakie ma wykształcenie, ale włada kilkoma językami i nawet jeżeli czasami się myli, to jako pierwszy zwrócił uwagę na wiele kluczowych faktów, które "umknęły" zawodowym historykom.

Taki badacz może mieć zasługi dla potomnych dużo większe niż całe stado profesorów inkasujących bezmyślnie dochody ze skrzętnie gromadzonych grantów.

Oczywiscie grantów nie dostaje się za darmo.

Nie wyobrażam sobie, żeby na przykład niemiecki "grantodawca" kontynuował "grantowanie" badacza piszącego prawdę o nieistniemiu przed rokiem 900 n.e. narodu niemieckiego, piszącego natomiast o naszej wielkiej starożytnej historii.

A przecież wiekszość funduszy, to fundusze "europejskie", a UE to folwark Niemiec i kolonia USA.

A jaki oni mają biznes w promocji Polski?

Raczej by ją rozebrali na kawałki, jak Stalin w parze z Rooseveltem lub przy innej okazji, w innej parze, z Hitlerem.

Przy ochoczym potakiwaniu Wielkiej Brytanii, która jeszcze nam nie zapłaciła za nasz udział w Bitwie o Anglię.

Chociaż trzeba przyznać, że archeologowie i genetycy, głównie genetycy niemieccy dostarczyli wiele wyników badań świadczących o polskości ziem niemieckich w starożytności.

Tak, "polskości", nawet nie słowiańskości, tylko polskości.

Takiego słowa użyli badacze niemieccy po przebadaniu genotypu ofiar bitwy nad Dołężą za Szczecinem z 1300 roku p.n.e.

Również badania szczątków starożytnych mieszkańców innych rejonów Niemiec dają genotyp słowiański.

No dobrze, ale to nie jest zasługa naszych archeologów i historyków, tylko niemieckich genetyków.

Polscy genetycy też wykonują swoją pracę bardzo dobrze.

Na przykład pan profesor Tomasz Grzybowski z Bydgoszczy.

Niestety nasz beton historyczny i archeologiczny ani drgnie!

Nie reaguje na wyniki badań genetyków, antropologów i lingwistów, które wskazują ciagłe na przebywanie Słowian na ziemiach Polski od kilku tysięcy lat!

Archeo-Beton idzie w zaparte, a my historycy-hobbyści nie musimy!

Wielka radość z naszej wolności słowa w XXI wieku!

Istnieje co prawda nagonka na uczciwych badaczy Słowiańszczyzny, prowadzona głownie na forach internetowych i w obcej nam ideowo prasie polskojęzycznej, ale prowadzą ją zwykle niedouczeni redaktorzy, którzy nie czytają najnowszych doniesień naukowych i nie potrafią kojarzyć faktów.

Tacy ludzie uczciwych i kompetentnych badaczy nazywają złośliwie turbo Słowianami.

Mnie się nawiasem mówiąc ta nowo-nazwa bardzo podoba.

W zamyśle złośliwa, tak naprawdę jest wielkim komplementem.

Turbo Słowiaństwo dobrze się pozycjonuje również jako przeciwwaga do turbo nieuctwa.

A na koniec odpowiem na tytułowe pytanie "dlaczego nie zostałem archeologiem i historykiem?".

Na moim przykładzie pokażę, jak jedna osoba źle ucząca historii może zmienić życie swoich uczniów i jak bardzo postawa, wiedza i zaangażowanie historyków i innych nauczycieli są istotne dla następnych pokoleń.

Dla mnie był to nieszczęśliwy i zarazem szczęśliwy przypadek.

Od drugiej klasy liceum miałem bowiem bardzo niedobrą nauczycielkę historii, taką co to potrafi człowieka zdegustować i zniechęcić do ulubionych zainteresowań humanistycznych.

W tym czasie spotykałem natomiast doskonałych nauczycieli przedmiotów ścisłych i na tych przedmiotach się wówczas skoncentrowałem.

A logiczne, ścisłe myślenie, w dzisiejszych czasach bezładnego szumu informacyjnego, bardzo się przydaje.

Można z tych wszystkich sprzecznych i zaśmiecających umysł informacji wyciągać niezależnie własne wnioski.

Dlatego dziękuję moim dobrym nauczycielom: nauczycielce historii z podstawówki, pani Nalepkowej, zresztą żonie naszego nauczyciela angielskiego z liceum, profesora Nalepki.

Wspaniała para pedagogów.

Pani Nalepkowa zainteresowała mnie historią, a przede wszystkim nie pozwoliła uwiędnąć moim dziecięcym zainteresowaniom tym przedmiotem.

Dziękuję mojej nauczycielce polskiego, z podstawówki, pani Śliwie i z liceum pani, profesor Danucie Kawie, naszej wspaniałej wychowawczyni.

Opierałem się intensywnie nauce stylistyki i interpunkcji, a teraz bardzo mi są potrzebne w tworzeniu tej i innych stron www.

Dziękuję moim matematykom, profesorom Stanisławowi Nowakowi, Gajdzie i pani profesor Gądek.

Niektóre imiona nauczycieli wyleciały mi już z pamięci, ale ich pracę i zaangażowanie, aby z nas zrobić ludzi doskonale pamiętam.

A wszystko to działo się około 45 lat temu, w kilku szkołach, w Dąbrowie Tarnowskiej.

Wymieniam ich wszystkich, oprócz tej pani, która mnie na kilka lat zniechęciła do nauki historii, bo każdy z nas ma taką listę mistrzów i mentorów, dzięki którym radzimy sobie w życiu.

Od poziomu wykształcenia i zaangażowania stanu nauczycielskiego zależy przyszłość Narodu.

Wy też spróbujcie zobaczyć i przypomnieć sobie swoich najlepszych nauczycieli.

Uważam, że szacunek dla nauczycieli i mistrzów w skali społeczeństwa jest jak szacunek dla Przodków w ramach Rodu i Rodziny.

To dzięki rodzicom, rodzinom i nauczycielom możemy prawidłowo odpowiedzieć na pytanie z wiersza pana Władysława Bełzy "Kto ty jesteś? - Polak mały"

Moim marzeniem jest, aby do tego grona Wychowawców Narodu dołączyli też nasi naukowcy historycy i archeologowie.

Bo rodzice i nauczyciele w szkołach podstawowych i średnich mówią przeważnie to, co zalecają naukowcy i media.

Takie społeczeństwa, narody i kraje, jak na przykład Szwecja, gdzie rodzinę wręcz tępi się, zastępując administracyjnie ojca i matkę pojęciami prawnymi typu "opiekuna", czy "wychowawcy" przestają już istnieć.

W tych krajach dzieci z byle powodu odbiera się rodzicom, a ciemnoskórym i ciemnomyślnym emigrantom pozwala się na gwałty i rozbój w biały dzień.

Mam nadzieję, że potomków Sarmatów, Lechów, PoLachów to nie spotka.

Że obudzą się i będą mądrzejsi.

Co daj Boże, Amen, jak mówił o ile dobrze pamiętam ksiądz Stolarczyk z Zakopanego.

Albo "się dzieje", jak mówi się dzisiaj w kręgach słowiańskich.

Ale do pomocy prosilibyśmy też naszych historyków zawodowych.

To oni teoretycznie powinni kształtować świadomość historyczną Narodu, a robią to bardzo wybiórczo.

Uznali już, po długich namysłach, że bitwa pod Grunwaldem rzeczywiście miała miejsce.

Zrobili to dopiero pod naciskiem takich ludzi, jak Sienkiewicz, czy Matejko.

Teraz pora na następne "odważne" kroki.

Może by nasi "polscy historycy" i "polscy archeologowie" napisali coś o Bitwie nad Dołężą, sprzed 3300 lat?

Skoro ich patroni, naukowcy niemieccy, piszą o "polskim genotypie" żołnierzy biorących udział w tej bitwie, to dlaczego nasi nie mogą?

No dobrze, koniec z ironizowaniem i narzekaniem.

Na razie Prawdziwą Historię Polski (PHP) piszą, na szczęście, AUTORZY NIEZAWODOWI.

I są w tym dobrzy.

Przykłady takich autorów: klasyk tematu, pan Czesław Białczyński na BIALCZYNSKI.PL, serwis RUDAWEB.PL (tu mamy pana Weba, jedną osobę z wykształceniem historycznym i drugą bez: pani Ruda), czy ostatni przebój amatorskiej historii Polski, czyli niezwykle ciekawe analizy polskich kronik pana Tomasza Bizonia w kanale LechitaTV na Youtube.

Pan Tomasz Bizoń jest z Dębicy, a ja pochodzę z okolic Tarnowa, więc muszę nasze małopolsko-podkarpackie plemię sławić!

Taka Lechicka Tradycja!

Ale jestem też pod wrażeniem kultury osobistej, wnikliwości badawczej, logicznego myślenia i poczucia humoru pana Tomasza.

Jest jeszcze dobrze znany, z doskonałych książek o Lechii, autor bestsellerów historycznych, pan Janusz Bieszk.

Dobrze im wszystkim to odtwarzanie Prawdziwej Historii Polski idzie.

Im i wielu, wielu innym, o których z braku miejsca nie będę tu pisał.

Dzięki Internetowi nie jestesmy już uzależnieni od oficjalnych mediów i oficjalnej nauki.

I nie jesteśmy już żadnymi sierotami.

Mamy swoją godność i wiedzę.

I tego się trzymamy.

Marian Nosal
Warszawa, 21 stycznia - 12 czerwca 2017 roku

http://slowianieiukrytahistoriapolski.p ... ex,pl.html

,
Obrazek

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 549 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 15, 16, 17, 18, 19

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group