Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 27 lis 2021, 3:32

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 552 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15 ... 19  Następna
Autor Wiadomość
Post: 21 wrz 2012, 23:46 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 20 wrz 2012, 21:50
Posty: 3
Cieszę się, że tu trafiłam.
Oglądam właśnie filmy przedstawione przez Ciebie i innych( do czego nas to doprowadzi, brrrrr przerażenie). Tylu rzeczy nie wiedziałam. Dziękuję za możliwość ich poznania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 21 wrz 2012, 23:46 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 23 wrz 2012, 16:40 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...

Dlaczego umieramy


phpBB [video]

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2012, 22:07 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...

Michał przetłumaczył bardzo ciekawy materiał...


phpBB [video]





Egzamin z Życia




- Co to takiego jest wiara?


- Kiedy rozpatrujemy dwie części świadomości...

- intelektualną część świadomości i emocjonalną część świadomości...

- możemy odpowiednio do tego mówić o światopoglądzie i odczuwaniu świata.

- Odczuwanie świata to wiara, a światopogląd to światopogląd...

- jest to postrzeganie świata przez człowieka.

- Okazuje się, że odczuwanie świata albo też wiara kształtuje wszystko co się dzieje z człowiekiem.

- Jeśli jego wiara jest nieprawidłowa to bardzo trudno mu przejść poza te ograniczenia.

- Po pierwsze: - Czym jest prawidłowa wiara?

- Po pierwsze trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że człowiek jest nierozdzielną częścią Boga.

- Co oznacza nierozdzielną?

- To oznacza, że nawet karma, którą nazywamy...

- ściślej - nazywamy tak ten zbiór błędów, który posiada człowiek...

- i który tak naprawdę określa jego zdrowie i los...

- nawet tę karmę człowiek nie otrzymuje od Boga od razu.

- Jeśli bowiem przy urodzeniu dać mu całą tę karmę i niech on sobie radzi...

- to dożyje on maksymalnie do 6 lat.

- A on powinien pożyć trochę jak należy, zebrać jakieś doświadczenie...

- powinien zaznać jakiegoś szczęścia w życiu, gdyż jeśli go nie doświadczy to stanie się siłą niszczącą.

- Okazuje się, że karmę należy dozować stopniowo.

- Dlatego Bóg, że tak powiem, przygląda się życiu każdego człowieka...

- i reguluje...

- i tę realizację karmy reguluje każdemu indywidualnie.

- Dlatego też jeśli chcemy uleczyć człowieka, jeśli chcemy zajmować się jego zdrowiem, jego losem...

- czynienie tego bez Boga jest bezsensowne.

- To jest zarówno błąd w sztuce jak i bardzo szkodliwe...

- dlatego, że proces uzdrawiania trzeba przede wszystkim prowadzić w kontakcie z Boskością.

- Każdy człowiek pragnący zająć się uzdrowieniem duszy i ciała powinien w pierwszym rzędzie wejść w kontakt z Bogiem.

- To bardzo trudne.

- Wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy, że to jest niezbędne.

- Jest na przykład człowiek, który ma jakieś talenty energo-terapeutyczne...

- i przychodzi do niego człowiek z chorobą i co się dzieje? - On go wzmacnia energetycznie na jakiś czas.

- Mija jakiś czas, a człowiek znów popada w taką samą sytuację - dlaczego? - A dlatego, że...

- człowiekowi nieustannie przekazywany jest program realizacji jego karmy.

- Można nazwać to dyrektywą, gdyż istnieją takie jakby "teczki".

- Nie cała karma jest realizowana od razu, ale jakaś jej część...

- tak więc ta realizowana akurat część karmy, "przedstawia sobą" los i zdrowie - na "dzień dzisiejszy".

- Jeśli chcemy człowieka uzdrowić, to nade wszystko trzeba zatrzymać te wszystkie programy.

- W zasadzie, aby to uczynić wystarczy poprosić Boga by to zrobił.

- On to uczyni, lecz dlaczego?

- Przecież on daje karmę...

- Dlaczego On daje człowiekowi karmę?

- Dlatego, aby człowiek zdał sobie sprawę, że coś jest nie tak, coś jest niewłaściwie.

- A następnie on powinien sam pracować, powinien sam się uzdrawiać.

- W jaki sposób? - Powinien zacząć władać swoją świadomością.

- Choćby w małym stopniu - po prostu zacząć ją czyścić, zacząć zaprowadzać w niej porządek.

- Twórczy porządek - "A Jak?"...

- Jak? - Zaraz porozmawiamy i o tym.

- Pierwsze co jest potrzebne, aby człowiek nakierował się na ten proces...

- aby dał radę wejść w niego...

- Do tego potrzebna jest stosowna wiara - trzeba wierzyć w istnienie Boga.

- Trzeba wierzyć, że człowiek jest z nim jednością, trzeba wierzyć, że Bóg nie ma nic więcej dla człowieka poza miłością.

- A wszystko inne... co człowiek dał rade - to wziął, a czego nie dał rady, czego nie zdołał - to odrzucił.

- W jaki sposób określane są jego działania? - Określane są tymi emocjami jakie się w nim pojawiają.

- Tu pojawia się kolejne pytanie...

- "Czy to człowiek wpływa na świat, czy też świat wpływa na człowieka?".

- Oczywistym jest, że jest to sprzężenie zwrotne...

- i tu można zacząć patrzeć na ten proces z dowolnego punktu...

- należy tu wyjaśnić kto jest tu gospodarzem...

- okazuje się, że w swoim osobistym świecie każdy jest sam sobie panem...

- każdy sam sobie Bogiem i królem - co jest w stanie to i uczyni.

- Dlatego ludzie jakich spotykam, czyli jak to powiadał Jezus - "bliźni"...

- są dokładnie tymi, których sam do siebie wezwałem do mojego indywidualnego świata; - Jak ja to zrobiłem? - A bardzo prosto.

- Mechanizm jest prosty, jest nim - "rezonans emocji"; - Podam wam przykład z mojego własnego życia...

- Stoję sobie w kolejce do jakiegoś kina.

- Idzie kobieta z dzieckiem, ona przystanęła sprawdzać ceny, a dziecko stanęło przede mną w kolejce.

- Odezwałem się: - "A tobie co, bardzo się śpieszy?".

- On przyjrzał mi się bardzo uważnie.

- Kobieta sobie poszła.

- Ona zupełnie nie zdawała sobie sprawy po co ona tutaj przyszła, popatrzyła na ceny i odeszła.

- Chłopiec ją przyprowadził, a chłopca wezwałem ja.

- Czym go przywołałem? - U mnie były zablokowane emocje, u niego także.

- I oto spotkaliśmy się, wymieniliśmy energią i obaj zachorowaliśmy.

- Mnie po minucie zaczęło boleć gardło; - Ja zdawałem sobie sprawę co się dzieje i w mgnieniu oka leczę siebie i chłopca...

- i w ten sposób przerywam proces chorobowy.

- Wróćmy teraz do człowieka, który zdał sobie sprawę, że choruje i doświadcza niemiłych rzeczy w życiu.

- On przychodzi do mnie i powiada: - "Oto takie się u mnie dzieją rzeczy, co robić?".

- Ja oczywiście mu nie mówię, że wszyscy, którzy do mnie przychodzą, wszyscy wychodzą z jednym i tym samym.

- Wszyscy wychodzą z zadaniem pracy ze swoją świadomością.

- Na czym polega ta praca?

- Trzeba oczyszczać etyczną część swojej świadomości...

- i trzeba oczyszczać intelektualną część świadomości.

- Tak, więc co człowiek tworzy; - Przede wszystkim tworzy on emocjami, emocjami tworzy przestrzeń...

- a w przestrzeni trwa już twórczość w której określany jest już zamysł, czyli poprzez intelektualną część świadomości...

- to co człowiek postanowił zrealizować - jakiś zamysł intelektualny.

- Wszystkie zmysły, wszystkie emocje, których człowiek używa są narzędziami za pomocą których tworzy on przestrzeń...

- Przestrzenie można stworzyć rozmaite; - Mogą być one destrukcyjne lub twórcze.

- Dlatego w...

- przestrzeni destrukcyjnej człowiek nie jest w stanie tworzyć intelektualnie.

- Nie jest w stanie on stworzyć żadnych "myśloform", gdy jest w emocjach negatywnych.

- Jeśli emocje są pozytywne to jest w stanie tworzyć "myśloformy".

- Co to jest "myśloforma"?; - Jest to wszystko co istnieje wokół nas, a w tym także my sami.

- To wszystko to "myśloformy", są to przejawy życia.

- I te właśnie "myśloformy" stają się życiowymi formami - tym jest nasz świat.

- I ten nasz cały świat..., aby umieć nim władać powinniśmy zrozumieć jak on jest zbudowany.

- A jak jest zbudowany?; - Zbudowany jest następująco... - Pamiętacie jak wam mówiłem, że istnieją 4 Światy...

- Praw, Naw, Jaw i Sław.

- Przede wszystkim wszystko bierze swój początek ze Świata Prawi.

- A dlaczego z Prawi?; - A dlatego, że stamtąd płyną fundamentalne...

- ...że tak powiem - sprawy światopoglądowe i tam zaczyna się twórczość umysłowa.

- W Nawi następuje już realizacja - tam następuje tworzenie przestrzeni fizycznej.

- Czym są uczucia z punktu widzenia fizyki?; - To jest elektryczność.

- Czym są myśli?; - To jest pole magnetyczne.

- Dlatego istnieje na przykład u człowieka pamięć stresowa w której...

- kiedy trzeba zapamiętać niewłaściwe, negatywne emocje to zapamiętywane one są w formie elektrycznej...

- dzieje się to w meridianach i czakrach odpowiadających potencjałom elektrycznym.

- Kiedy chcemy zapamiętać "myśloformę", to jest ona zapamiętywana w polu magnetycznym, które istnieje wokół człowieka.

- W taki oto sposób, mniej więcej człowiek tworzy swój świat.

- A jak powinien zachowywać się człowiek?

- Powinien on mieć prawidłową wizję świata, czyli wiedzieć, że istnieje Bóg i powinien zwracać się do niego jak...

- do żywej części systemu, którego sam jest częścią...

- i bez którego nie może on nic zrobić; - Rozumiecie...

- Jeśli on to rozumie i jeśli taka jest jego wiara, to jest mu już lżej...

- ma on już dużo lepszą wizję swojej właściwej struktury...

- o tym co on sobą przedstawia...

- to, że jest on stworzeniem Bożym - może nawet i nie wiedzieć o tym, a jest stworzeniem Bożym.

- On ma te wszystkie możliwości co i Bóg...

- A ten, który bierze się za leczenie powinien...

- znajdować się na bardzo wysokim poziomie rozwoju, albo jak to powiadamy, na bardzo wysokim poziomie harmonii.

- Co to takiego?; - Czym jest poziom harmonii?

- Wyobraźmy sobie, że oprócz czterech wymiarów...

- które znamy, jest jeszcze jeden - piąty wymiar.

- Co mierzy ten wymiar?; - On mierzy poziom samoorganizacji żywego systemu...

- czyli, można to ująć inaczej, że w harmonii istnieje ogromna ilość rozmaitych poziomów.

- Istnieje harmonia niskiego poziomu, istnieje harmonia wysokiego poziomu.

- Na przykład pasożyt żyje harmonijnie - żyje on w harmonii o bardzo niskim poziomie.

- I kiedy zaczynamy w ten sposób mierzyć...

- te wartości, czyli poziom samoorganizacji żywego systemu...

- to okazuje się, że istnieją systemy czysto pasożytnicze...

- czyli wszystkie one są rozmieszczone do określonej granicy poziomu samoorganizacji.

- I ten stopień poziomu samoorganizacji...

- oddziela systemy pasożytnicze od systemów...

- ...jak to nazwać, samo-organizujących się, które istnieją samodzielnie...

- ...i tak oto systemy, a ściśle przestrzenie w których istnieją systemy pasożytnicze...

- odpowiadają wyobrażeniu piekła; - Czym to jest?

- Jest to obszar, gdzie entropia jest zjawiskiem pozytywnym.

- Na naszej Ziemi nie znamy żadnego innego takiego miejsca poza tym właśnie piekłem.

- Żyjemy w tym i uważamy, że cały wszechświat jest tak zorganizowany, ale to zupełnie nie tak.

- Na Ziemi wszystko można zmienić i wkrótce ta zmiana będzie dokonana...

- ale póki co wszyscy uczeni sądzą, że cały wszechświat podporządkowany jest tym zasadom...

- powiedzmy... - "Zasadom termodynamiki", które panują na Ziemi.

- A tak naprawdę wszystko jest inaczej, gdyż...

- wszechświat nie był by w stanie istnieć na takim poziomie harmonii, wszechświat nie może pasożytować - on nie ma na czym pasożytować.

- Ten system sam siebie stworzył i sam siebie utrzymuje nieustannie przy życiu.

- Niestety pośród ludzi ta wiedza nie jest powszechna.

- W świecie zwierząt jest tak samo, widać systemy pasożytnicze.

- Kiedy jest mowa o systemie immunologicznym - co on ma za funkcję?

- On tak jakby odpracowuje hierarchiczność systemu wobec siebie.

- Na przykład człowiek może jeść grzyby, a grzyby człowieka jeść nie mogą.

- Podam taki własny przykład...

- Przyjmijmy, że na paznokciu mojej nogi zaczyna rosnąć grzyb...

- Dlaczego on tam rośnie?; - Dlatego, że krew przestała zasilać obręb ciała.

- I te mechanizmy obronne, które posiada krew nie są w stanie tam zadziałać.

- Kiedy tylko polepsza się krążenie, grzyb sam znika, nie trzeba go leczyć.

- On po prostu ginie, gdyż do głosu doszedł system immunologiczny.

- Takie coś zaobserwować można nie tylko na palcach, ale na dowolnej części ciała.

- Okazuje się, że od stopnia samoorganizacji systemu uzależniony jest poziom pracy systemu obronnego.

- Im wyższy stopień samorealizacji, tym precyzyjniej utrzymywany jest poziom hierarchii systemu.

- Ale istnieje najniższa część piekła, gdzie...

- panuje anarchia; - Czym jest anarchia?

- Jest to stan, gdy system ze względu na swój poziom samoorganizacji nie jest w stanie...

- nawet sprzeciwić się innym systemom.

- Tam można zabijać - to w praktyce świat kryminalny.

- Wszyscy zjadają się nawzajem, żyją z dnia na dzień, nikt za nic nie odpowiada.

- Jeśli zasady są tylko w teorii to tak się dzieje.

- Ściśle mówiąc dobrze wiecie, że pomijanie zasad przy takim światopoglądzie nie sprawia żadnego problemu.

- Tak więc istnieje sposób by poprzez poziomy harmonii zmieniać stopień organizacji.

- Wtedy okazuje się, że granica między piekłem, a rajem znajduje się na granicy między 9 a 10 poziomem harmonii.

- A ile istnieje poziomów harmonii? - Nieskończenie wiele.

- Ja powiadam: - "Do ilu umiesz liczyć - tyle jest poziomów"...

- Dlatego też, gdy człowiek wzrasta w poziomach harmonii to styka się z tym czego jeszcze nie znał, więc jak to może opisać?

- Zaczyna on poszukiwać systemu w jaki mógłby zapisać swój poziom harmonii.

- Jeśli mówić o świecie fizycznym, to można to nazwać ściśle, że jest to 20 poziom harmonii.

- Tam świat fizyczny się kończy i istnienie w świecie fizycznym, istnienie systemów fizycznych ściśle zawiera się w tym zakresie...

- że tak to ujmę: - "Duchowych zdarzeń".

- I gdy przychodzi człowiek z jakimś problemem, na przykład, gdy przychodzi do mnie; - To co ja mu mówię?

- Jako pierwsze słyszy: - "Przyszedłeś do mnie, aby rozwiązać swoje problemy...

- ale najpierw ci powiem, że...

- jeśli ktoś mówi... - Zapłać Pieniądze, a Ja Cię Wyleczę - to zaręczam ci, że cię okłamuje".

- Pracować należy samemu nad sobą, gdyż oprócz ciebie nikt inny tu nie stwarza blokady; - To rzecz pierwsza.

- Czyli, że jeśli ktoś wam obiecuje, że wyleczy was bez żadnej aktywności z waszej strony, to jest to już kłamstwo.

- Po prostu potraktują was jak klienta...

- który będzie nieustannie się pojawiał i tym samym "pomagał" im "zapełnić sakiewkę z talarami".

- Na czym polega trud?

- Trud polega dokładnie na tym, by podnieść poziom samo zorganizowania swojego żywego systemu.

- Co wchodzi w skład żywego systemu? - Duch, dusza i ciało; - Co to takiego jest duch?

- Jest on tym, co każdy człowiek otrzymał od Boga; - Jak to się stało?

- Wziął On Swojego Ducha, oddzielił część i powiada: - "Zdobywaj doświadczenie".

- A potem kolejny, i tak każdy z nas jest równy Bogu według możliwości...

- według - że tak to nazwę - siły duchowej.

- A dalej już jednakowych ludzi nie ma, gdyż każdy ma swoje indywidualne doświadczenie.

- Tak więc tenże duch włada ciałem; - Za pomocą czego on kieruje?

- Nie ma on nic innego oprócz duszy, a więc zestawu narzędzi, którymi nazywamy emocje, lub też uczucia; - Niczego innego nie ma.

- Co zawiera sam duch? - Jest tam ta pamięć w której chronione jest doświadczenie...

- i nawet uczuć własnych on nie ma, je powinien obowiązkowo dać ten, kto już żyje na ziemi; - Ten kto jest żywy.

- Jeśli faktycznie mówić o wiedzy jaką człowiek zdobywa...

- i jeśli mówić, że tak ogólnie człowiek jest po prostu zbiorem wiedzy...

- wiedzy emocjonalnej i intelektualnej...

- oraz rezultatów postępków dokonanych za użyciem ciała...

- to dochodzimy do wniosku, że ta wiedza "magazynowana" jest w różnych miejscach.

- Ta jak już powiedziałem - dać człowiekowi zestaw uczuć...

- zestaw emocji może tylko stworzenie żywe.

- Oznacza to, że wiedza chroniona jest w dwóch miejscach; - Z jednej strony "magazynowana" jest w duchu, a z drugiej w ciele.

- Ciało i Duch okazują się "dwoma pamięciami", gdzie wszystko jest "zmagazynowane".

- Co zawiera ciało? - Tam akurat jest pamięć emocjonalna.

- Wszystko co człowiek odczuł - wszystko tam jest zawarte.

- Dlatego, gdy przychodzą ludzie to pierwsze co należy dla nich zrobić, to postawić diagnozę - "duchową diagnozę".

- Nad czym konkretnie każdy z tych ludzi powinien pracować; - Być może nic tam nie trzeba poprawiać, są i tacy.

- Na przykład była u mnie pewna kobieta i ja jej napisałem długą listę modlitw jakie powinna czytać...

- ona pojechała do Egiptu i weszła na górę Mojżeszową...

- przyjeżdża z powrotem i powiada: - "Niech pan wyjaśni, co ze mną się dzieje, ja to odnajdę"...

- Ja robię odczyt i mówię: - "Wszystko dobrze, pani wszystko odpracowała poza zabójstwami".

- Zabójstwa tak czy siak trzeba będzie odpracować.

- Ona wdrapała się jeden raz na tę górę, jak ona to zrobiła nie wiem, bo to kobieta już około 70, ale żwawa taka.

- Mówiła, że Arabowie jej pomagali, ale na wielbłądach nie siedziała.

- Tak naprawdę te istniejące legendy nie są takie bezpodstawne...

- wejść na górę, to jest też wzniesienie się duchowe...

- tym bardziej, że na tej górze Mojżesza ostatnie 700 metrów idzie się jak po schodach - tam jest bardzo "ostro".

- Była i inna kobieta, wzięła spis modlitw, włożyła do torebki i poszła na "Pik Lenina".

- Potem znów wróciła i mówi: - "Wie pan co... - nic z tego nie czytałam"

- Ja jej na to: - "Nic pani nie miała czytać, już pani wszystko zrobiła".

- Tę pracę duchową jaką wykonała...

- "porywając się" na ten ważny dla siebie...

- szczyt - wszystko to przepracowała.


- Życie skonstruowane jest w taki sposób, abyśmy mogli za każdym razem dokonywać wyczynów duchowych i rozwijać sduchowo.


- Jedyne co powinniśmy wiedzieć, a czego nie czynimy, to naprawiać błędy jeśli one się przy tym pojawią.


- Dlatego też trzeba się nauczyć samemu odnajdować te błędy.

-Jak to zrobić? - Trzeba najpierw zrozumieć, że całe życie jest szkołą.


- Dowolna negatywna sytuacja jaka się wam przytrafia, to albo lekcja albo egzamin.

- Jeśli nic z tego nie rozumiecie, co się dzieje, to jest to lekcja...

- lecz, gdy już wszystko pojęliście to następuje identyczna sytuacja; - A dlaczego?

- Przecież już wszystko zrozumieliście?; - Nie, trzeba jeszcze nauczyć się tą sytuacją władać...

- czyli trzeba zdać egzamin z tej wiedzy jaką posiedliście; - A dlaczego tak?

- Dlatego, że jeśli otrzymałeś jakąkolwiek informację, to nie ma ona świadomej wartości dopóki nie przepuścisz jej przez swój osobisty "cykl twórczy".

- Kiedy ona staje się już taką wiedzą, to jest to już prawdziwa wiedza.

- Wszyscy to już doskonale znają - pedagogika od dawna już to wie, że koniecznie trzeba wszystko sprawdzić...

- aby to zapadło głęboko w pamięć.

- Bardzo ważnym jest, by nauczyć się nie tylko zdawać egzaminy, ale należy nauczyć się prawidłowo dostrzegać te sytuacje szkoleniowe.


- Większość ludzi, gdy następuje jakiś trudny czas w życiu zaczyna to przeżywać...

- i jest to najgorsze co można wymyślić; - A dlaczego?


- bo podczas przeżywania człowiek może rozbudzić jeszcze więcej negatywnych emocji, które w tym czasie "płyną lawiną".

- Każda emocja negatywna niszczy człowieka.



- Jeśli potrafisz odpracować ciężką sytuację "z marszu", to jesteś panem sytuacji.

- Jeśli nie, to jeszcze trzeba ci popracować.

- Tu interesująca sprawa, gdy człowiek zaczyna się leczyć to zwiększa się mu ilość nieprzyjemności w życiu.

- Wszystko - nawet ząb trzeba wyrwać; - A dlaczego? Zwiększyła się szybkość jego wzrostu duchowego i "kontrola" do niego zagląda częściej.

- I tam mu się przyglądają: - "Kim ty jesteś? Co ty tu wyrabiasz?" - On na to: - "Jestem taki a taki"; - Tak? No to sprawdzimy.

- Czyli przechodzi, albo nie - tkwi tam póki nie zda egzaminu.

- A kto naucza?

- No to jest jasne, bliźni jest nauczycielem.



- Pośród bliźnich jest masa krewnych, gdyż krewni to tacy nauczyciele od których nigdzie nie uciekniesz.

- Każdego człowieka można odprawić, a rodziny nie.

- Dlatego też krewni nas najwięcej uczą...

- ale nauczycielami mogą być...

- nie tylko krewni.

- Dam wam taki przykład...

- Jeden z moich pacjentów jest głównym inżynierem zespołu fabryk.

- Jest to człowiek, który pisze książki o losie państwa - bardzo inteligentny człowiek.

- Ma on konkretny, swój światopogląd - on jest niewierzący, jest ateistą.

- Problem w tym, że kiedy umarła jego matka-staruszka, to pozostali sobie wrogami.

- Ona go uczyła, a on nie rozumiał.

- Nie dlatego, że nie chciał się uczyć...

- Po tym jak jej zabrakło...

- wszelkie te negatywne role nauczycieli wzięła na siebie jego kochająca żona.

- Dziś ona go prowadzi pod rękę, bo on oślepł, a i tak nic nie zrozumiał...

- A to dlatego, że nie ma w tym człowieku wiary.

- Nie ma on właściwego wyobrażenia o tym, co od czego zależy.

- On nie rozumie mechanizmów życia.


Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 wrz 2012, 0:43 
Łukasz przepięknie oprawił napisy - są dobrze widoczne i precyzyjnie ustawione w czasie . Dopomógł w tłumaczeniu -poprawił moje błędy .

Farmer pisze:
Bardzo podoba mi się ten Lew Kłykow , ...................................... doskonale mówi o naszej swiadomości, opiszę dlaczego tak uważam.

............................
Jak bardzo chciałbym mieć takiego człowieka jak Kłykow w moim otoczeniu. Rozumiem jednak dlaczego tak nie jest. Rozwój świadomości to bardzo samotny i bolesny proces .

zatem z dedykacją dla Farmera - szybkiego powrotu do pełni sił i zdrowia . Namiastka obecności Kłykowa w otoczeniu .



Dla śpieszących się - wersja okrojona na moim kanale bez wstępu i zakończenia http://youtu.be/7OGxZ1KYuYo



Na górę
   
 
 
Post: 29 wrz 2012, 12:18 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...
Tłumaczenie by Michał.

Szkoła Życia


phpBB [video]



- Tak ogólnie to nie uważam siebie za lekarza.
- Prędzej uważam się za badacza, który zajmuje się tym, że...
- prowadzi studia nad człowiekiem, nad światem.
- A ponieważ...
- Chrystus na przykład wypowiedział takie zdanie...
- "Ten kto zna wszystko, ale nie poznał siebie, ten nie zna nic".
- To mówi nam o tym, że na początek trzeba poznawać człowieka...
- a pojąwszy człowieka możemy pojąć sedno i zjawiska zachodzące w świecie.
- A tak naprawdę ludzie, którzy do mnie przychodzą...
- pomagają mi poznać człowieka.
- I stało się w sposób naturalny, że nawiązała się jakaś współpraca.
- Z kim?; - Uważam, że z Bogiem.
- Dlaczego taki wyciągnąłem wniosek?; - Dlatego, że przez te prawie 10 lat, gdy...
- zajmuję się tymi sprawami...
- daje mi On różne przykłady.
- Na początku nauczam się jednego przedmiotu, przychodzą ludzie, którzy wszyscy mają podobną cechę wspólną...
- potem drugi przedmiot, potem trzeci, potem czwarty, potem tworzony jest system zdrowia człowieka oraz...
- tworzona jest idea tego co on sobą przedstawia, na ile jest on bardziej złożony od...
- tortowego przekładańca, jakim go przedstawia współczesna nauka.
- I okazuje się, że człowiek, wszechświat i Bóg to wszystko jest w zasadzie jednością...
- i dlatego rozdzielić ich po prostu nie można.
- Nie da się rozdzielić, ani na poziomie konstrukcji, ani na poziomie działania.
- Jest to wiecznie pracujący system, gdzie Bóg jest nierozdzielną częścią człowieka i wszechświata...
- a odpowiednio wszyscy ludzie i wszechświat są związani na tyle, że...
- życie każdego ma swój wpływ na życie wszechświata.
- W zasadzie człowiek jest przede wszystkim osobowością...
- a osobowość ma pierwszeństwo do przejawienia woli.
- I jeśli człowiek przejawiał by swoją wolę, to wszystko byłoby doskonale.
- Co zechciał to i uczynił.
- Ale okazuje się, że może on chcieć jednego, a wykona zupełnie coś innego.
- Pada pytanie: - "Dlaczego? Jak to się stało?".
- Już mówiłem, że po pierwsze jest on prowadzony ku temu, by nie przejawiał swojej woli.
- Zatem co się przejawia? Kto podejmuje decyzje za człowieka?
- Okazuje się, że decyzje podejmuje za niego jego podświadomość.
- Kiedy człowiek nie przejawia woli pracuje jego podświadomość.
- Jest to z punktu widzenia priorytetów już "drugi krok"...
- druga instancja, która podejmuje decyzje...
- lecz w 95% przypadków pracuje właśnie podświadomość.
- Dochodzimy do wniosków, że człowiek zaledwie pojmuje...
- jak jest zbudowany i jak funkcjonuje, dlaczego czyni tak, a nie inaczej.
- Jeśli zechcemy zrozumieć co on wykonuje, to powinniśmy zwrócić się do jego życiowego doświadczenia...
- które ma w swojej podświadomości, zrozumieć co to za doświadczenie...
- gdzie jest tak naprawdę zmagazynowane, czym to jest i z czym się konfrontujemy.
- Okazuje się, że mamy do czynienia ze świadomością człowieka w której zawarte jest jego doświadczenie życiowe.
- I właśnie władanie swoją świadomością prowadzi człowieka do władania swoim życiem.
- Jeśli człowiek chce żyć szczęśliwie, to powinien się rozwijać duchowo, powinien oczyścić swoją podświadomość ze wszelkich brudów.
- Tam są i dobre rzeczy i oczywiście tych się pozbywać nie trzeba...
- dlatego całe to doświadczenie zmuszeni jesteśmy rozdzielić tak jakby na dwie części.
- Powinniśmy z jednej strony wydać ocenę pozytywną...
- a dokładnie za to jaki człowiek osiągnął stopień władania systemem, albo jaki ten człowiek osiągnął poziom władania swoim własnym ciałem.
- Każdy będzie miał inny stopień władania swoim ciałem.
- Po drugie powinniśmy porozmawiać o tym jakie istnieją u nas nie naprawione błędy...
- które bezpośrednio odbijają się na jego zdrowiu fizycznym i psychicznym oraz na jego losie.
- Można powiedzieć, że to doświadczenie chronione w podświadomości...
- określa każde zdarzenie w potocznym życiu, każde zdarzenie mające miejsce dzisiaj...
- jakich ludzi człowiek spotyka, jakie mają oni problemy - wszystko to człowiek określa sam.
- Z drugiej strony powinniśmy zatroszczyć się o jego zdrowie.
- Dlatego też do mnie trafiają ludzie, którzy z jednej strony przychodzą z problemem zdrowotnym...
- a z drugiej strony przychodzą z problemem relacji z bliskimi...
- a jeszcze lepiej powiedzieć z "bliźnimi".
- Różnica jest taka, że Jezus za bliźniego uważał każdego człowieka z którym przyszło nam się spotkać.
- Nawet jeśli jest to nieznany człowiek w autobusie to okazuje się on bliźnim.
- Chrystus właściwie przedstawiał ten problem, że...
- właśnie podejście do bliźniego okazuje się podstawowym elementem życia na Ziemi; - A dlaczego?
- Dlatego, że człowiek przyszedł na Ziemię się uczyć; - Czego się uczyć?; - Przyszedł się uczyć żyć.
- Co znaczy "uczyć się żyć"?; - To znaczy nie popełniać pomyłek.
- Można to nazwać prosto: - "Celem jest życie bez błędów".
- Mówiąc ogólnie... Ci, którzy zajmują się kierowaniem, czy jakimś duchowym rozwojem ludzi...
- przede wszystkim tę funkcję wzięła na siebie religia - dowolna religia.
- Ona i powinna dyktować co robić i jak.
- Ale religia niestety, każda religia - rozwiązuje swoje własne problemy.
- A problemy człowieka rozwiązać może tylko on sam.
- Dlatego też pozostaje nam takie podejście do problemu...
- "Jeśli chcesz dobrego życia, to powinieneś sam władać swoją świadomością".
- To znaczy: - "Jeśli siedzisz w samochodzie, to albo siedzisz za kierownicą, albo nie miej żadnych pretensji o to, gdzie dojechałeś".
- Skoro raz sam oddałeś "kierownicę"... - No cóż, sam oddałeś, sam "gospodarzysz".
- Okazuje się, że...
- człowiek w praktyce nie włada swoją świadomością; - Jak to prosto objaśnić?
- Oto przychodzi do mnie człowiek, a ja go pytam...
- "Jaki jest cel twojego życia?"...
- i wychodzi na jaw, że człowiek nie rozumie o co ja go pytam.
- On żyje, i jeśli chce osiągnąć jakiś cel, to powinien wiedzieć jaki on jest...
- a wtedy może on wybrać stosowne do tego środki.
- A jeśli on nie wie czego chce?; - A okazuje się, że on nie wie czego chce, a wiedzą ci, którzy nim sterują.
- Dlatego pierwszą rzeczą jaką trzeba zrobić jeśli człowiek pragnie szczęśliwego życia, jeśli chce wolności i masy innych rzeczy do których ludzie dążą...
- to powinien nauczyć się rozumieć czym jest jego świadomość, kto i jak na niego wpływa...
- oraz nauczyć się wszystko to przesunąć i władać swoją świadomością samodzielnie.
- Pierwsze co trzeba dokonać, aby samodzielnie władać świadomością, to trzeba przeanalizować swoje dotychczasowe doświadczenie.
- Jest to doświadczenie i tego życia i poprzednich żywotów.
- Jak już wspomniałem trafiają do mnie rozmaici pacjenci...
- tak ja ich nazywam, ale tak naprawdę nie jest to prawidłowe, nie wiem jak ich określić inaczej...
- ci ludzie, którzy przychodzą ze mną pracować - był taki człowiek...
- on wiedział, że w jednym z poprzednich żywotów był angielskim lordem.
- Miał on tak bogate doświadczenie życiowe...
- jakiego nie miał nikt z osób towarzyszących mu wówczas.
- I on okazuje się tak naprawdę głównodowodzącym.
- Musieliśmy pracować razem przez 2 lata, aby "poradzić" sobie z tym lordem...
- aby chociaż usunąć go na "dalszy plan".
- Czasem bywa tak, że człowiekiem włada kilka naraz jego przeszłych osobowości.
- Dlaczego tak się zdarza?; - Ponieważ doświadczenie jakie posiada człowiek zawsze jest indywidualne.
- A decyzje jakie potem człowiek podejmuje - one z reguły tak wyglądają...
- człowiek trafia w podobną sytuację i podejmuje decyzję jaka według jego woli okazuje się właściwą w danej sytuacji.
- Ściślej mówiąc, to jest cała świadomość.
- Czym takim jest świadomość?; - To też trzeba dobrze rozumieć.
- Wielu wyobraża sobie świadomość jako...
- pewien proces intelektualny zachodzący w człowieku.
- I wszystko co nie odnosi się do intelektu za świadomość uważane nie jest.
- Tym nie mniej musimy powiedzieć - wszak mówimy o kierowaniu człowiekiem, że świadomość kieruje człowiekiem...
- W świadomości istnieją dwie sfery - jedna uczuciowa, a druga intelektualna.
- Współczesny człowiek przeważnie żyje w sferze uczuciowej.
- Odróżnia się on od zwierząt tylko tym, że nie ma nad nim aktywnych programów.
- Sam może podejmować wszystkie decyzje i w tym sensie jest faktycznie podobny Bogu...
- i powinien stać się Bogiem...
- choć na to potrzebne będą miliony lat.
- Do tego by zostać Bogiem powinien on zdobywać pozytywne doświadczenie...
- czyli doświadczenie tworzenia, jednak obecnie zdobywa on doświadczenie niszczenia.
- I kiedy rozmawiamy o tym, że powinniśmy usuwać jakieś programy z podświadomości, to mamy na uwadze właśnie programy niszczenia.
- Te decyzje, które prowadzą do destrukcji trzeba usuwać.
- Destrukcji czego?; - Destrukcji losu, zdrowia.
- Wszystko to jest tak naprawdę nieprawidłowa zawartość podświadomości.
- Podświadomość można oczyszczać; - Od czego trzeba zaczynać?; - Od oczyszczenia sfery emocjonalnej.
- A to dlatego, że jest ona u człowieka czynnikiem wciągającym w doświadczenia.
- Ponad 95% to sfera uczuciowa.
- A nawet ponad 99%.
- U laureatów nagród Nobla, intelekt w świadomości...
- w całej jego zawartości zajmuje około 3%, a pozostałe to wszystko uczucia.
- Człowiek żyje według uczuć i nic w tym złego...
- złe jest tylko to, że uczucia jako narzędzia twórcze i niszczące, którymi powinien władać...
- w swym całkowitym składzie, który trzeba poznać i okiełznać stanowią liczbę 324...
- a on zna na przykład 30/50.
- I dlatego, że zakres ich jest tak mały...
- to intelekt wypełnia tak naprawdę rolę wspomagającą.
- Powinien on uświadamiać sobie te uczucia, które istnieją, po to człowiek powinien doznawać jakichś nowych uczuć.
- A w tej społeczności w jakiej dziś żyjemy jest dobrze jeśli przez całe życie pozna jedno nowe uczucie.
- Takie przykładowo jest dzisiaj tempo rozwoju, taka jest efektywność nauczania...
- w tej "Boskiej szkole" do której trafiliśmy; - Wielu tutaj chce trafić, a gdy tak się stanie zapominają oni po co tutaj przyszli, jaki był cel życia...
- człowiek już nic nie wie, a gdy go pytają: - "Po co tu żyjesz?"...
- niektórzy odpowiadają, że po to aby wychować dzieci.
- Często wtedy mówię tak: - "Tak jak łyżwiarze mamy programy obowiązkowe"...
- tak samo jest w życiu, chodzi o ochronienie życia, zachowanie go na Ziemi.
- To jest ważne dla wszystkich, ale...
- najważniejsze jest, by poznać na czym polega szczególny sens każdego przyjścia człowieka na Ziemię.
- Oprócz tego istnieje jeszcze jeden bardzo ciekawy aspekt: - "Zdobycie przez człowieka wiedzy".
- I znów to wszystko związane jest z tym, co my nazywamy "życiem".
- Kiedy człowiek trafia na Ziemię, to niesie ze sobą to doświadczenie z podświadomości o którym mówiliśmy...
- lecz nie może ze sobą przynieść uczuć; - Uczucia powinni dać mu ci, którzy już żyją.
- Czyli genetyka, aparat genowy jest sposobem na dostarczenie człowiekowi mechanizmu przejawiania uczuć - czyli emocji.
- Emocje tak naprawdę są definiowane poprzez rodzinę...
- I za każdym razem, gdy człowiek schodzi na Ziemię powinien otrzymać zespół uczuć nie mniejszy niż w poprzednim życiu.
- Jak on się będzie tym gospodarzył, to już zależy od jego indywidualnego doświadczenia z którym przyszedł.
- Zazwyczaj dobiera się człowiekowi rodziców tak, że powinien być zachowany i język i stopień rozwoju...
- to znaczy stopień w hierarchii społecznej człowieka, a także i rodziców.
- Jeśli na przykład u pijanych rodziców urodziło się dziecko z upośledzeniem umysłowym...
- to nie mówi o tym, że rodzice są winni, mówi to o tym, że innych rodziców nie dało się dobrać - nie było możliwości...
- dlatego też urodziło się ono właśnie w tej rodzinie.
- Oto przykładowy problem wcielenia ludzkiego; - Czyli uczucia dają mu rodzice i naturalnie rodzice go kształcą...
- I rezultatem wychowania jest to, co w sferze uczuciowej człowieka nazywamy moralnością.
- Czym jest moralność?; - To jest wiedza uczuciowa.
- To jest to, co najczęściej przejawiamy w swoim życiu.
- Czyli, że możemy mieć przykładowo zestaw 50 uczuć, ale z nich trzeba coś ująć...
- to nie oznacza, że wszystkie te uczucia są dobre, tam są i uczucia destrukcyjne i budujące.
- Gniew jest u podstaw uczuciem niszczącym.
- Kiedy się tym faktycznie zajmujemy, to tak naprawdę...
- to tak naprawdę niszczymy i swoje życie i swój świat.
- Tu muszę powiedzieć taką oto rzecz...
- Bez względu na to, że teraz tutaj siedzimy razem, znajdujemy się w różnych światach.
- Każdy z nas znajduje się w swoim własnym świecie i po to, by się komunikować powinniśmy zbudować sobie wizerunek tego człowieka...
- z którym się spotykamy i z tym obrazem żyjemy.
- Człowiek może się zupełnie różnić od tego obrazu jaki mu nadaliśmy.
- Bardzo często mąż lub żona przez 30 lat wspólnego życia "był inny"...
- a on zawsze był taki, ale po prostu obraz był zbudowany z nadzieją na lepszą przyszłość, niezupełnie taki jaki jest naprawdę.
- I oto nagle następuje olśnienie.
- Człowiek nie jest niczemu winien, on zawsze był taki, on starał się grać rolę jakiej od niego oczekiwano i on ją grał.
- Dlatego powinniśmy zrozumieć, że my wszyscy dla siebie nawzajem gramy role.
- I jeśli chcemy się dowiedzieć kim on jest tak naprawdę, to powinniśmy poprzez pierwsze odczucie, pierwsze zetknięcie z człowiekiem...
- dowiedzieć się o nim jak najwięcej, gdyż dalej będzie on już grał rolę.
- A w tej chwili nie gra on żadnej roli dla mnie; - Jest on taki jaki jest.
- Jest to łatwo pojąć na przykładzie dzieci.
- Dzieci dla każdego dorosłego grają swoją rolę...
- ale, gdy zbiera się bardzo wielu dorosłych dziecko zaczyna kaprysić; - Dlaczego? - Bo te rolę są ze sobą niezgodne.
- Pozostaje mu grać już tylko jedną rolę: - "Zdusiliście mnie wszyscy".
- Taki oto obrazek społecznego oddziaływania.
- Jeśli w ogóle mówić o oddziaływaniu na siebie nawzajem, to powinniśmy wspomnieć nieco o tym na czym polega życie.
- Życie oparte jest na miłości.
- Dlatego też i Boga nazywamy miłością.
- Czynimy tak dlatego, że gdziekolwiek byśmy nie spojrzeli - w jakiekolwiek "źródła" tworzące życie...
- obowiązkowo dojdziemy do miłości; - Miłość jest zarówno życiowym zasobem, miłość jest też zasadą, którą powinniśmy zgłębiać...
- miłość jest także sposobem komunikacji.
- I oto ta "trójca" stanowi ścisły obraz...
- Boga "Trójjedynego".
- Można to też powiedzieć inaczej, że "trójca" Boska jest świadomością.
- Jest to wola, są to uczucia, to znaczy, że tworzy ojciec, uczucia to duch święty, a intelekt to syn.
- Dlaczego intelekt jest synem?; - Dlatego, że przejawia się on na samym końcu.
- Jest to ostateczna z form jaka rośnie w świadomości.
- Uczucia okazują się piedestałem na którym można zbudować życie intelektualne.
- Lecz jeśli ten piedestał jest niewystarczający, to znaczy jeśli morale jest słabe...
- to niczego dobrego od pracy intelektu i rezultatów intelektualnej pracy nie ma co oczekiwać.
- Doskonale to wiemy.
- Dlatego też pewien znany pedagog - Jan Kamieński, żyjący w średniowieczu, gdzieś tam w XVI wieku...
- powiadał, że jeśli człowiek jest niemoralny, to w żadnym wypadku nie da się mu wskazać żadnego wyzwania...
- dlatego, że doprowadzi to do złego.


Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 wrz 2012, 14:31 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...

„Zostaliśmy oszukani i okłamani”Słowianie


phpBB [video]




- Muzeum artysty Konstantyna Wasiliewa, Słowiańskie radio – „Wedy Ra”, Klub czytelników i ludzi jednako myślących – Trehlebov, przedstawiają…

- A.W. Trehlebow - Seminarium w muzeum K. Wasiliewa.


- Dlaczego na przykład mity różnych narodów, o różnych kolorach skóry opisują jedno i to samo? W ruskich bajkach narodowych Głupi Jasiu(Iwan Durak) w pojęciu ewolucyjnym jest dużo wyżej niż jego „mądrzy bracia”(rozumni). Jeśli mądremu człowiekowi powiedzieć: - „Pójdź tam - nie wiem dokąd, i przynieś to - nie wiem co”, to on rozłoży ręce, a dla Iwana Duraka nie ma problemu, czyli on włada doskonalszymi metodami wiedzy o świecie.
- Pod koniec 2012 roku przechodzimy z Ery Lisa w Erę Wilka. Następuje nasz czas - Słowiański.



- (...) planowaliśmy bardziej szczegółowo rzucić światło na zagadnienia, które i tak są poruszane w książce, a w szczególności męskie i żeńskie cechy charakteru, które należy rozwijać, aby właściwie realizować swoją drogę życiową, wypełniać przypisane sobie obowiązki. Proszę starać się zadawać prośby i pytania na temat. Obawiam się, że temat dzieci w naszym dzisiejszym - męskim nurcie zagadnień, będzie też powodował odejście od głównego tematu spotkania. Na temat dzieci trzeba by prowadzić oddzielne spotkanie ograniczające się konkretnie do tego tematu. Myślę, że będzie można zadawać pytania podczas wykładu. Jest prośba by zadający pytanie wstał i się przedstawił. Aleksieju Wasiliewiczu – Witajcie…
- Chyba nie trzeba mówić tego co jest w książce, obowiązki męża i żony. Dla wszystkich chyba to wiadome, wszyscy czytaliście i znacie i nie stanowi to już pytania? Zatem przenikniemy dużo głębiej w tym kierunku. Dziś jako podstawą są raczej tematy męskie, a jutro już będą kobiece, tak więc dziś większą uwagę poświęcę mężczyznom.
- Jak sądzicie, co kobieta ceni w mężczyźnie najbardziej? Jakie cechy?
- Odpowiedzialność; - O właśnie! Kto to powiedział? - Brawo!
- Co na to kobiety? Zgadzają się z tym?; - Tak.
- Podstawą jest odpowiedzialność. Jeśli mężczyzna bierze odpowiedzialność za rodzinę, za żonę, za dzieci, to kobieta widząc takiego mężczyznę powie: - „Z nim warto mieć do czynienia”, a jeśli on jest nieodpowiedzialny, to komu on potrzebny? Rodziny się stworzyć z nim nie da. Dlatego mężczyzna w pierwszej kolejności powinien rozumieć po co mu potrzebna rodzina. Dziś wielu powiada: -„Ja nic z tego nie rozumiem, po co mi potrzebna taka uznana prawnie prostytutka, do uciech czy do czego?”. Niestety wielu obecnych młodzieńców nawet się nad tym nie zastanawia. Tak samo i dziewczyny nie myślą po co wychodzić za mąż, wielu kawalerów również. A my powinniśmy mieć świadomość, że u nas od wieków istniał ustrój rodowo-plemienny. To znaczy, że Nasi Przodkowie tak właśnie żyli i my również powinniśmy mieć świadomość, że bez takich relacji nie damy rady żyć dalej. Widzimy, że obecnie niszczy się rodzinę. Dzieci bez opiekunów jest więcej niż po Wojnie Światowej - do czego to wszystko prowadzi? Po prostu wymrzemy jak mamuty. Dlatego też należy pamiętać te wartości z których korzystali Nasi Przodkowie. Istnieje takie pojęcie jak "świętość". Wyjdźmy dziś na ulicę i zapytajmy młodzieży: - "Czym jest świętość?", tylko niewielu coś powie. "Świętym" jest dla nas to bez czego nie możemy żyć. Rodzina była dla nas świętością.
Dzieci były dla nas świętością, czyż nie? Plemię, Ród, Naród, te pojęcia były dla nas święte. Dziś wielu zupełnie nie rozumie czym jest świętość i w ogóle do czego to przywodzi i po co ta cała świętość? A my przede wszystkim musimy zrozumieć, że świętością jest to bez czego nie możemy żyć. Musimy rozważyć co jest dla nas święte. Bez czego nie damy rady przeżyć. I to właśnie trzeba odrodzić. Jeśli nie wrócimy do tych wartości, lecz będziemy skłaniać się do tych kłamliwych wartości, które nam się dziś narzuca - narzuca nam się dziś zepsucie, alkoholizm, narkomanię - profanuje się to wszystko. Weźcie dowolny film, tam (…) - specjalnie nam się narzuca to wszystko. A nasze podstawowe wartości są zupełnie inne. Trzeba to poznać i głosić to, co dla nas jest naprawdę święte. Jeśli nie zrozumiemy tego i będziemy podążać za wartościami kłamliwymi, to po prostu wymrzemy jak mamuty. Zrozumiała jest ta sprawa?; - Tak.
- Odpowiedzialność za stworzenie silnej rodziny. Rodzina to dla nas pojęcie święte. Jeśli nie zdamy sobie sprawy jak to dla nas jest ważne, to jaka przyszłość nas czeka? Dziś większość rodzin ma jedno lub dwoje dzieci. A co zalecali Nasi Przodkowie? Ile dzieci trzeba mieć? Minimum 16. Jeśli spojrzeć jeszcze kilka dziesięcioleci w tył, to istniały pełnowartościowe rodziny. Silna rodzina to dużo dzieci. Jaki jest najlepszy fundusz emerytalny, gdzie należy gromadzić pieniądze, siły i talenty? Wkładajcie w swoje dzieci, wnuki i prawnuki. Będziecie mieli zabezpieczenie 100 %. Co nam daje korzyść? Liczenie na jakąś emeryturę? Śmiechu warte. To jest po prostu głupota. Nasi Przodkowie doradzali: - „Wkładajcie swoje siły w swoje dzieci, wtedy i społeczeństwo będzie normalne, wtedy i starcy będą mieli opiekę, młodzież będzie prawidłowo wychowywana”. Kto wychowuje dzieci w ustroju rodowo-plemiennym, jak myślicie? Czy normalny człowiek może oddać swoje dziecko pod opiekę jakiegoś nieznanego człowieka? Jak to jest możliwe? Pomyślcie trochę..., co może być dobrego z tego, że nieznani ludzie nie wiadomo z jakimi zamiarami wychowują nasze dziecko? Wyjaśnijcie, jak można swoje dziecko oddać do przedszkola? Oddać do szkoły nieznanym ludziom? Nie wiadomo co oni tam z nim robią? Słyszałem o skandalu jaki wybuchł. Na lekcję zaprasza się mężczyznę, a on naucza młode dziewczyny jak zakładać prezerwatywy? Nie słyszeliście o tym skandalu w (…?) - ? No i jak to? Jak tak byle komu oddawać? Według nasze tradycji, kto wychowywał? Krewni, dziadkowie, babki, prababki. Oni na pewno nie zmuszą do żadnych świństw swoich wnuków i prawnuków. To jest nasza tradycja. Wtedy będą etyczno moralne podstawy.
- Słyszeliście o tym, że uczeni ogłosili oficjalnie, że znaleziono gen duchowości (VMAT2, na przykład - http://www.eioba.pl/a/3wbl/gen-boga-vmat2)? Słyszeliście?; - Tak? Nie muszę wyjaśniać czym to jest? Tak, więc właśnie etyczno moralne podstawy będą dawali krewni. A jeśli to są obcy ludzie, to co z tego wyniknie? A krewni właśnie te podstawy są zdolni przekazać, tylko swoi krewni. To jest zadanie, obowiązek starców. Powiada się w naszym narodzie: - "Pierwsze dziecko, to pierwszy wnuk". Jeśli mężczyzna wytyczy sobie cel odrodzenia ustroju rodowo-plemiennego, to jest prawdziwym rodzicem, to jest właśnie odpowiedzialność. W ten sposób bierze on odpowiedzialność za swoją rodzinę, kiedy dzieci dorastają i trzeba je pożenić, wydać za mąż, to jednoczą się z inna rodziną. To już będzie plemię. Stąd nazwa pochodzi "plemianie", gdy zjednoczą się plemiona, to otrzymujemy już Ród, to są już rodacy. Wtedy, gdy żyjemy jako ród, nie ma możliwości by jakiś obcy włączył się między nas i narzucił kłamliwe wartości. Czy takie życie jest normalne? Na przykład w Czeczenii tak żyją, no i bardzo ładnie. Spróbujcie u nich wprowadzić wymiar sprawiedliwości wobec nieletnich, jakie będą skutki?; - Wojna, no więc sami rozumiecie, wszystko jak należy, oni bronią swoje potomstwo. U nas wydział sprawiedliwości dla nieletnich jest oficjalnie nie zarejestrowany. Oni nie mają prawa, ale u nas w Rosji już pozbawiają praw rodzicielskich. Przychodzą urzędnicy, kim oni są? Oni powiadają: - „Nie pozwalacie swojemu dziecku pić piwa, nie pozwalacie mu zapoznać się z narkotykami, nie pozwalacie mu chodzić na tańce, nie pozwalacie mu w internecie oglądać pornografii. Pozbawiamy was praw rodzicielskich, bo ograniczacie prawa dziecka”; - Wiecie o tym? Jak można zaufać jakimś obcym "wujkom"?; - Podejmowanie decyzji co dawać dziecku, a co nie dawać? Jak to jest możliwe? A tak jest dlatego, że zniszczony jest ustrój rodowo-plemienny. Jeśli weźmiemy przykład z Czeczenów - ...dobrze by było nam tak żyć. A u nas wszystko to jest zniszczone, a to dlatego, że istnieje możliwość, aby postronni ludzie narzucali nam jak mamy wychowywać swoje dzieci. A z jakiej racji? Kto ma prawo mi nakazywać jak mam wychowywać swoje dziecko? Mam według konstytucji pełne prawo żyć tak jak żyli moi Przodkowie. Kto nam może tego zakazać? Według konstytucji mamy pełne prawo. Istnieją inne narody tu w Rosji, które żyją tak jak ich Przodkowie, a dlaczego my nie mamy prawa? Mamy pełne prawo z poziomu ustawodawczego, aby odrodzić ustrój rodowo-plemienny. Inne narody tak żyją i my też tak powinniśmy. Bez tego, rozumiecie - nie damy rady przeżyć. Zrozumiałe co obecnie jest dla nas najważniejsze? To jest podstawa. Jeśli będzie krzepka rodzina, to i będzie krzepkie plemię, krzepki ród, krzepki naród, a z tego powstanie mocna Dzierżawa. Budowanie Dzierżawy zaczyna się właśnie od rodziny, to jest fundamentalna cegiełka każdego społeczeństwa. A jeśli rodziny są zepsute, to i nie będzie żadnej Dzierżawy. Po prostu nas zniszczą. Jeśli chcą zagarnąć nasze terytorium to i zagarną. Wystarczy tylko zepsuć rodzinę. Dlatego urzędnicy państwowi w pierwszej kolejności powinni zadbać o ochronę rodziny, o odbudowanie ustroju rodowo-plemiennego. Jeśli oni tego nie rozumieją to powinniśmy im podpowiedzieć jak należy to robić właściwie. Jak należy zarządzać całym państwem, którego początkiem jest rodzina. Rozumiecie więc podstawy, dlaczego tak trzeba czynić. A teraz trzeba też strategię obrócić nieco w taktykę. Strategicznie jest to zrozumiałe? Po co tak czynimy? A teraz taktyka.
- W różnych narodach, ja to opisywałem w książce, kobiety wybierały sobie mężczyzn. Nie trzeba tego powtarzać? Wszyscy są w "temacie"? Zacznijmy od tego: - "Jak wybierać małżonków". Dziś młodzież sama sobie wybiera. Czy można, biorąc pod uwagę ich doświadczenie, ich wiedzę powierzyć młodzieży to bardzo ważne zadanie? Przypomnijcie sobie swoje życie, swoje otoczenie. Ile obecnie jest rozwodów? Jaki procent? Ot, dziś kocham, a jutro się odkocham. Rodzina się rozpada, a dzieci wtedy rosną bez rodziców. Nasi Przodkowie wiedzieli, że nie ma możliwości tak zrobić, powierzyć taki wybór można tylko rodzicom. Według nasze tradycji małżonków zawsze wybierali rodzice. Jeśli to normalny gospodarz, normalny mężczyzna, to pragnie dla swoich dzieci szczęścia, normalnych relacji rodzinnych. U dzieci jeszcze „wiatr w głowie” i nie rozumieją co trzeba, a co nie trzeba. Dlatego dzieci wychowane w naszej tradycji ufają swoim rodzicom, że rodzice nigdy nie znajdą złej pary. To już jest odpowiedzialność rodziców. Ojciec dostrzega, że syn mu dorasta, więc przychodzi czas by go ożenić. Trzeba zadbać o „dobrą krew”, więc szuka normalnego gospodarza z dobrymi genami, aby jego córka była dobrze wychowana, i jeśli znajduje takiego mężczyznę, to przychodzi do niego i powiada: - „U ciebie córka dorasta, a u mnie syn. Widzę, że z ciebie normalny mężczyzna, geny masz dobre, pogadajmy”; - „A ty wychowałeś swojego syna odpowiedzialnie?”. Co najcenniejszego może otrzymać kobieta od mężczyzny? Wszyscy pamiętają? Tak: -"Kobiecą dolę", czyli uruchomienie pamięci genetycznej. Jeśli chłopiec nie włada tą wiedzą, to po co on dziewczynie potrzebny? Wszak to jest najcenniejsze. Jeśli kobieta utraci tę pamięć genetyczna, to po co jej w ogóle żyć? Bywały czasy, że nasze dziewczęta wiedziały, czym to jest i co mogą stracić i jeśli ktoś starał się je zgwałcić, to wolały śmierć. To jest tak cenne, że życie traci sens po utracie możliwości korzystania z genetycznej pamięci. Czyli nie będzie żadnej ewolucji i życie dla kobiety traci sens jeśli utraciła tę "żeńska dolę". Żeńska dola, to uaktywnienie genetycznej pamięci, czyli ma ona możliwość posługiwania się doświadczeniem swojej matki, babki, prababki, czyli wszelka informacja żeńskiej linii zostaje uświadomiona. Jeśli ta informacja nie zostaje uaktywniona, to jak ona może utrzymać normalną rodzinę? Jak może rodzić normalne dzieci? Wszystko to staje się niemożliwe. Dlatego jako pierwsze pada pytanie: - "Nauczyłeś swojego syna? Będzie on w stanie uruchomić pamięć genetyczną mojej córki?"; - „Tak gwarantuję, nauczyłem go. A ty gwarantujesz, że twoja córka jest czysta?”;
- Wiecie wszyscy czym jest telegonia? Dlatego też odpowiedzialność za to spoczywa na ojcu i ja ojca pytam, czy gwarantuje, że ona jest czysta. On powiada: - "Jasne, gwarantuję". Po tym już trzeba przeprowadzić zapoznanie, gdyż my możemy być normalnymi mężczyznami, a im coś w sobie może się nie podobać na poziomie cielesnym. Taki to ma sens, nazywamy to zapoznanie, „oględziny”. Ja swojemu synowi mówię: - "Nie daj Bóg byś dziewczynę zepsuł, bo cię przeklnę i wygonię z rodziny". On swojej córce mówi: - „Sprawdź, nie bierz „kota w worku”, sprawdź na poziomie seksualnym, czy on jest w stanie uruchomić pamięć genów, czy nie, ale dziewictwo masz zachować”. Zostawiamy ich na noc, niech oni sobie obok siebie w jednym łóżku leżą, niech się obejmują i całują, ale tak by nie było żadnej żądzy. Dziewczyna przede wszystkim zobaczy na jakich poziomach energetycznych można z nim nawiązać kontakt. Jeśli nie na wszystkich czakrach, to po co on jej potrzebny? Nie da rady uaktywnić żeńskiej doli jeśli on tego nie potrafi. Tak więc przekazują sobie energię. Dzieci uczą się tej sztuki podczas pląsów, tańców, korowodów, to jest nasza tradycja. Władanie energią seksualną. Jeśli chłopiec nie potrafi tego robić, to jak on może uruchomić pamięć genetyczną? Nie potrafi. To samo sprawdzane jest u dziewczyny. Czy będzie ona rodzić normalne dzieci, czy też nic nie potrafi? Jeśli to jest niewiesta, to na co mi ona? Wiecie, że mawiamy Wiesta, czyli ta, która się uczy, Wiedunia to ta, co się juz nauczyła, a Wiedźma kiedy już urodziła normalne dzieci, tak jest to według nasze tradycji. A niewiesta to ta , która wiedzy nie otrzymała, czyli "pusty worek", nic nie wiedząca. Przychodzi do mnie syn i mówi: - "To jest niewiesta", czyli ona nic nie umie, po co ona potrzebna? Więc mówię do ojca: - "Coś ty mi obiecywał, że ona wszystko umie?”, albo dziewczyna idzie do ojca i mówi: - "Ja sprawdzałam, on nic nie umie, albo u nas się to nie udaje", czyli mimo to, że on potrafi to to nie jest on. Mówią więc, nic z tego nie będzie i bez oskarżeń się rozchodzą. Ja szukam synowi innej żony. Kiedy znajduję, a syn powie: - „Tak, ona faktycznie wszystko potrafi”, ona to samo swojemu ojcu: - "Tak, on będzie dobrym mężem, uruchomi pamięć genetyczną". I jeśli dzieciaki się dogadały między sobą, jeśli widać, że wszystko się u nich udaje, to widać od razu, czy tak czy nie, to czuć na poziomie seksualnym. To tylko dziś można mylić sentymentalność z miłością, czyż nie tak? Dziś kocham, a jutro nie kocham. Nasi Przodkowie wiedzieli, że miedzy ludźmi tworzą się takie kanały energetyczne, a u małżonków, jeśli nawiązali tą więź, jest to największy skarb. Tak młodzieniec jak i dziewczyna będzie dbał o zachowanie tej więzi energetycznej. Jeśli któryś z kanałów się zrywa, to wszystkich będzie boleć, a szczególnie kobietę. Jeśli mężczyzna popatrzy choćby i w innym mieście. Wyjechał gdzieś i popatrzył na inna kobietę pożądliwie i ...bum, kanał się urywa. Kobieta to czuje intuicyjnie, nawet i współczesne kobiety, one też wszystko czują: - „Oj mąż, gdzieś tam już o mnie zapomina”. Jest coś takiego? Słyszeliście o tym? Nie mogą tego wyrazić, czują, ale wyjaśnić nie potrafią. Jeśli od dzieciństwa, to objaśniać: - „To działa energetyka, to są te kanały energetyczne”, to wtedy będą to cenić, wtedy będzie to święty związek - Świętość i nikt nie ośmieli się tego porwać, a to dlatego, że nie jesteśmy sami sobie wrogami. Kobieta jest jak strażniczka, ochrania swojego męża na dowolną odległość. Podtrzymuje go na poziomie seksualnym (cielesnym), jako jego druga połowa. I jeśli kanał się urywa... Czy ja jestem sobie wrogiem, by tracić takie wsparcie na poziomie ciała? Nikt nie jest idiotą, nikt do czegoś takiego nie będzie dążył. To wszystko bardzo ceniono. Nie będzie żadnych zmian, bo ludzie będą mieli świadomość jaką to ma wszystko wartość. Jeśli dzieci tego nauczać od maleńkości, to nie będzie rozpadów rodziny. – „No jak to? Ja mam iść za mąż za innego? Z tego nie będzie rodziny, nie będzie normalnych dzieci”. To po prostu katastrofa, gdy żona traci męża i zostaje wdową. To ogromna tragedia. Ona traci wszystko, dlatego będzie na wszelkie sposoby ochraniać swojego męża. No i jeśli młodzi zgadzają się na poziomie seksualnym to wyznaczany jest dzień zaślubin. W tym dniu zbierają się wszyscy krewni. Rodzina z jednej i z drugiej strony. Nie jacyś ludzie postronni, ale właśnie krewni. Im więcej krewnych się zbierze… Oni rozumieją, że to nie tak jak na współczesnym weselu, napić się tam jeden z drugim i upodlić, tak to dziś jest. Krewni zbierają się po to, by wcielić najsilniejszą duszę ze swojego rodu. Wszyscy są tym zainteresowani, aby wcielił się mądry, szlachetny i rozumny człowiek. Można wcielić Boga z cechami geniusza. Wszyscy chcą mieć takiego w rodzinie. Komu potrzeba krewnego debila? Kto by takiego chciał? Albo jakiegoś z królestwa zwierząt?(Tutaj pomocny materiał - post147662.html#p147662). Może i tak być. Komu potrzebny taki krewny? Dlatego wszyscy krewni rozumieli: - "Dobrze, mieć takiego kogoś w rodzinie, takiego geniusza”… dlatego też cały ród był tym zainteresowany. Kiedy przebiegał juz obrzęd "połączenia rodzin" (ew."siania nasienia", albo oba znaczenia razem), czyli przygotowywano specjalną „świątynię miłości”, brano woreczki wyborowego ziarna, wiecie czym jest wyborowe ziarno siewne? Kobiety zbierały się na spotkaniu i przebierały. Mamy na przykład pszenicę i każde ziarno było przebierane: - „To jest jakieś pokrzywione, z tego można na przykład kaszę ugotować, to jest całkiem wadliwe, to można dla ptaków lub jakichś zwierząt, a to jest całe, krągłe, bez wad, to do siewu”. Tak każde ziarenko było sortowane. I były woreczki z ziarnem siewnym, z przebranym. Z tych ziaren, z tych worków robiło się takie łoże i na nim już zaścielano pościel. Wyobrażacie sobie jaka tam energetyka była? Jaka moc shakti była w tym łożu? Wszystko to, po to by wcielić wartościową duszę, aby rozkręcić takie wichry energii płciowej, aby można było wcielić Boga. Do tego robiono rozmaite arkany, to był i kolor i zapach i nektary i minerały, rośliny i zwierzęta. Wszystko to tworzono na ten sprzyjający moment czasowy, aby przyciągnąć maksymalną moc. Była tworzona taka „świątynia miłości”. Gdy nadchodził ten właściwy czas, to małżonkowie szli poczynać tego Boga, a wszyscy krewni nie siedzieli sobie tak po prostu, ale na poziomie cielesnym wszystkie kobiety wspomagały dziewczynę, a mężczyźni rodowi wspierali młodzieńca, czyli oddawali jemu energię, "rozkręcali" go, dodawali mu mocy. Mogli oni rozkręcić wicher o takiej mocy, aby mogła się wcielić wielka dusza. Wiecie, że podobne przyciąga się podobnym – „Jabłko niedaleko pada od jabłoni”. Jeśli mąż zawisnął na żonie i był pół pijany i coś tam jej kapnął, to i taki samorodek otrzymamy. Jego energetyka będzie wątła. A jeśli wicher… można taki wiatr zrobić, że i zamieć się w pokoju zrobi. Ja nie żartuję, można tak mocny wicher zrobić. Czym mocniejszy wicher, tym mocniejsza dusza może się wcielić. Podobne przyciąga podobne. Jeśli rodowi udawało się rozkręcić ten wicher u młodożeńców to wcielało się to pierworodne dziecko. Patrzcie, we wszystkich narodach, w każdym czasie największym skarbem rodowym były dzieci pierworodne. Kto się uczył historii? We wszystkich narodach. Tylko, że nam historycy nie wyjaśniają dlaczego to pierworodne jest takie cenne. A to było we wszystkich narodach, mężczyźni giną, a ratują pierworodnych. Wrogowie chcieli specjalnie, albo tych pierworodnych „zniszczyć i wyciąć”, albo przejąć ich dla siebie, bo pierworodni byli wychowywani przez specjalnych ludzi. Uważano, że to są liderzy, to jest elita rodu. To są najbardziej utalentowani, najlepsi, ci, którzy będą zarządzać całym rodem. Jesteśmy zainteresowani, aby rządził nami najlepszy; - Prawda?, a nie jakiś przeciętniak, ale naprawdę najlepszy. To były dzieci pierworodne. Oni mieli szczególne wykształcenie, byli jakby „oddzieleni”. Uważano, że oni nie należą do rodziny, ale do całego rodu. To był najcenniejszy skarb rodu. Dlatego wrogowie chcieli ich zniszczyć lub zmusić do pracy dla siebie. Rozumiecie wszyscy zamysł dzieci pierworodnych? Czy potrzebna nam taka elita w społeczeństwie? ...Kiedy cały ród wciela najlepszego przedstawiciela? Jak sądzicie? Świętość to dla nas czy nie, taki pierworodny?; - Oczywiście, jeśli faktycznie tak jest, to jest dla nas świętość. Trzeba to odbudować, to jest niezbędne, to dobre dla nas wszystkich. Pojmujecie na ile to wszystko jest ważne? I właśnie odpowiedzialność, a od tego zaczęliśmy, jest zrozumieniem tego po co tworzymy rodzinę. Po co warto to czynić. A nam się dziś powiada: - „Popróbujcie sobie tam przed ślubem”, ona zachodzi w ciążę, do ślubu idzie ciężarna, co z tego może być dobrego? Lecz jeśli młodzieniec i panna będą świadomi tego wszystkiego, to czy coś takiego będzie miało miejsce? Oni przecież nie są sami sobie wrogami. Po prostu współczesna młodzież nie zna tych niuansów. Jeśli im o tym opowiedzieć to uznają, że faktycznie to ma sens. Co może przyjść na fali samej żądzy? Rodzina będzie zniszczona i dzieci normalnych też nie będzie. Wiecie, że z jakimi myślami młodzieniec "wrzuci" nasienie w dziewczynę, to i taka ona już później będzie. Jeśli on odnosi się do niej jak do obiektu zaspokojenia seksualnego, to i zostanie ona dziwką (bladź). B-Ladz, oznacza rozmiłowana w przyjemnościach. U niej się włącza program „pożądliwości”. Jeśli on odnosi się do niej jak do bogini, jak do matki swojego przyszłego potomstwa, to wtedy ona będzie rodzic normalne dzieci, lecz jeśli z innymi myślami to wszystko to niesie skażenie. No i jaka normalna dziewczyna dopuści do siebie takiego „pochutliwego” samca? Aby on jej zepsuł całe życie? Aby potem na starość dzieci zabiły, albo oddały do domu starców? To po co takie dzieci? A dziś jak widzimy jest to na porządku dziennym. Ot, widzicie jakie nam „obcokrajowcy wartości” narzucają, a jakie są cenne w każdym narodzie.



c.d.n.


Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 wrz 2012, 19:14 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...

Słowiański Światopogląd

Część druga Energia Czi



Kontynuacja części pierwszej… - http://www.eioba.pl/a/401d/slowianie


Innym narodom się pozwala tak żyć, ale my nie powinniśmy – „U nas powinien być internacjonalizm, mieszane związki”, dla nas to nie jest korzystne, nikt z tego nie ma korzyści.
- To są normalne relacje między innymi rodami i narodami. Ja chcę tak żyć i niech inne narody też tak żyją, to przecież bardzo dobre, a z nas się robi niewolników. A w takim wypadku będzie silny Naród i silna Dzierżawa. A jeśli wszystko to mieszać, to nikt nie będzie miał z tego pożytku. To tylko korzyść dla pasożytów, które chcą żyć naszym kosztem... które nie maja żadnych talentów, ale chcą nami zarządzać, dla nich to korzystne, a dla nas? Przecież nie. Dlatego niezbędne jest odbudowanie ustroju rodowo-plemiennego. To obecnie nam wciskają, że pierwotny ustrój społeczny, to jakieś zacofanie, że według niego powinniśmy żyć na etapie epoki kamienia i biegać w „skórach z kamiennymi toporami”. A pierwotny(pierwobytny), to znaczy początkowy, ten który był u źródeł. To jest, to co przykazywali nam Bogowie i Przodkowie. Nic lepszego od pierwotnego ustroju społecznego wymyślić się nie da. A to dlatego, że jeśli nie posługujemy się doświadczeniem Przodków, czyli tym pierwotnym - praźródłowym, to będziemy się kręcić w kółko. Po co nam to skoro Przodkowie wszystko nam przekazali jak mamy dobrze żyć. Istnieje zasada: - "Kto nie używa doświadczenia Przodków, ten zmuszony jest doświadczać ich błędów”. Po co nam dokonywać tych błędów, które popełnili już Nasi Przodkowie? Zacznijmy posługiwać się doświadczeniem Przodków. Mamy pierwotny ustrój społeczny. To jest ideał, jak rodzina powinna funkcjonować w społeczeństwie, jak powinna być skonstruowana społeczność. Oto i nasz ustrój. My tak chcemy żyć i niech inne narody też tak żyją - wspaniale i pięknie. Wtedy będzie przyjaźń i pokój i nie będzie żadnych pasożytów, ani u nas, ani w drugich narodach. Wtedy będziemy żyli normalnie. A kiedy niegodziwcy mają możliwość być u władzy, to i nas skłócają ze sobą nawzajem. Dla nas to niekorzystne i dla innych narodów też. Dlatego sami powinniśmy to odbudować i pomagać drugim narodom w tej sprawie. Wtedy będzie pokój miedzy narodami, a nie ruina, oni kłamią nieustannie i doprowadzają do kłótni między nami i w rezultacie żyją naszym kosztem. Dlatego w żaden sposób nie chcą by odrodził się ustrój rodowo-plemienny, to znaczy od razu za takie działania przypisuje się nam ciągoty ekstremistyczne: - „Aaa! Wy się chcecie mnożyć? Chcecie mieć silne rodziny? Pragniecie silnej Dzierżawy, to znaczy, że jesteście ekstremistami”. Słyszeliście, że już nawet hasło: - „Ruski znaczy trzeźwy" jest już uznawane za ekstremistyczne? A ja się śmieję, że niedługo odmowa bruderszaftu będzie powodem wezwania do sądu. Dlatego należy rozumieć co jest dla nas prawdziwą wartością. My chcemy tak żyć i trzeba inne narody nauczyć żyć tak samo, a wtedy nikt nie będzie miał do nas pretensji. Nikt nie powie, że to jakiś ekstremizm, szowinizm jakiś. Żyć wspaniale plemieniem, rodem, narodem, niech inne narody żyją tak samo. Wtedy wszystkim będzie dobrze, kto tu będzie skrzywdzony? Nikomu nie będzie źle, no może za wyjątkiem pasożytów, dlatego też oni będą na nas wieszać różne etykietki, jakichś tam szowinistów, czy jak tam oni nas nazywają. Tak, etykietki powymyślali rozmaite i wieszają, a my musimy wiedzieć co jest naszym skarbem i przebrać to wszystko, bo jeśli nie wyłuskamy tego co dla nas jest święte, to wymrzemy jak mamuty. To jest fundament. Według konstytucji mamy pełne prawo odradzać ustrój rodowo-plemienny. Nikt nam nie może tego zakazać. No więc taktyczne sprawy omówiliśmy, tak?
- Idziemy dalej z kształceniem, o zaślubinach już mówiliśmy i wiadomo jak płodzić potomstwo. Dalsze dzieci są poczynane już samodzielnie. Oni juz wiedzą jakie wichry można rozkręcić i następne dzieci sprowadzają już samodzielnie bez pomocy krewnych. Tak tworzy się rodzinę. Czym jest rodzina?(rodzina po rosyjsku to семья, czyli: siem-JA = 7 JA), to ja-1, mój syn-2, mój wnuk-3, mój prawnuk-4, to ja, mój ojciec-5, mój dziad-6, mój pradziad-7. Otrzymujemy siedem "JA". Niezbędne jest by żyć jako rodzina. Dziś nie dają nam możliwości by żyć rodziną. Spróbujcie w mieszkaniu przeżyć cała rodziną. Da się? Nie ma po prostu możliwości. A kiedy wszyscy żyli w naturze, to było to zwykłe następstwo zdarzeń. Dzieci podrosły i czas na mojego syna by tworzył swoją rodzinę. Ja mu mówię: - „Wspaniale, zostajesz gospodarzem”. Ja stawiam mu dom naprzeciw, aby żyć twarzą w twarz, stąd nazwa „u-lica”. Pamiętacie, na tej ulicy żyła ta familia, na innej inna. Żyliśmy "lico w lico". Ja powinienem go doglądać, pomagać jemu, tym bardziej, że tam będą wnuki, prawnuki, a ja mam obowiązek ich wychowywać. Dlatego powstawała ulica. Inaczej nie możemy żyć, ustrój rodowo-plemienny się psuje. Każdy powinien mieć swoją ulicę. A jak powstawał dom? Gospodarz powinien zapewnić wszystkim swoim krewnym wyżywienie i materiały budowlane. Wszyscy krewni się zbierali i zaczynała się "tołoka". Nie wiecie co to jest? To trochę jak rozgrywka(?) taka, wszyscy krewni się zbierają i za 2-3 dni powstaje pełne gospodarstwo, czyli kompletny dom z pomieszczeniami, sauna i stajnia, wszystko co trzeba. Przez 2-3 dni cały ród stawiał wychodzącemu z rodziny synowi dom. Ktoś podarował mu krowę, kto inny psa, a ktoś inny... wszystko co niezbędne. Pełne gospodarstwo, czy to jest korzystne? Będzie jakiś problem z funduszem mieszkaniowym w takim układzie? Oto jak znikają wszelkie problemy. Tak to było w naszej kulturze. Czyli, odchodzisz, proszę bardzo. Jeśli syn jest jakiś mało samodzielny i mówi: - "Nie tatuś, ja będę z tobą żył", to on może mieszkać ze mną i żenić się w moim domu, ale w takim wypadku, on traci prawo głosu. Pamiętacie jak to jest z głosowaniem? Prawo głosu ma tylko ten, kto pokazał, że jest faktycznie gospodarzem przez duże "G". Jeśli jesteś rodzicem, jeśli prowadzisz samodzielne życie, jeśli sprawdziłeś się jako gospodarz, to masz prawo głosu. A jeśli syn mieszka u mnie, to znaczy, że jest niesamodzielny, nie da rady być gospodarzem. Wiecie sami, bywają takie dzieci. Nie może samodzielnie prowadzić gospodarstwa. Dla niego lepiej słuchać tego co ja powiem, żyć po mojemu. Jeśli zechce być gospodarzem, to bardzo proszę, a on nie może. Wtedy on nie ma prawa głosu. Dla kogo to korzystne by słuchać jego głosu jeśli on nie jest samodzielny? Ani jemu to na rękę, ani nikomu wokół. Jeśli on nie zna tych problemów, nie ma doświadczenia gospodarskiego. Jeśli jesteś doświadczony, to masz prawo głosu. W rodzinie prawo głosu miał tylko gospodarz. Po co żonie się mieszać w sprawy ogólne, bytowe? Ona ma inne problemy, inne sprawy. Powiada: - "Od tego mam męża, niech jego o to głowa boli". Jeśli w moim domu mieszka ojciec, ale gospodarstwa nie prowadzi, być może już starzec. On może orzec: - "Synu, co ja mam się tym zajmować. Idź i decyduj". To jakby przekazanie władzy. Zawsze w rodzinie jest jeden gospodarz, on ma prawo głosu. To jest odpowiedzialność - odpowiedzialność za całą rodzinę, za ojca, za dziada, za pradziada, których mam pod opieką, oraz za syna, wnuka i prawnuka… to jest gospodarz, on ma prawo głosu. On pokazał, że jest gospodarzem. Czy dla nas wygodne by prawo głosu mieli jacyś bumelanci, którzy nie chcą nic budować, nie trudzić się, nic nie robić, ale pasożytować? Dziś mają prawo głosu jacyś alkoholicy, narkomani, niegodziwcy, czy to dla nas korzystne, by oni mieli prawo głosu? Kto ma z tego korzyść? Normalni ludzie nie. Według naszej tradycji prawo głosu mieli tylko prawdziwi gospodarze, czyli ci, którzy są godni by mieć to prawo. To jest odpowiedzialność.
- Weź na siebie odpowiedzialność i wtedy będziesz gospodarzem. O Kopnym Prawie pamiętacie?(Tutaj mała pomoc, Kopne Prawo - http://www.eioba.pl/a/3w3v/wielka-dzierzawa) Nie będziemy dalej rozważać tego tematu? To ta zasada, gdy wybiera się co dziesiątego gospodarza, potem setnego, tysięcznego… potem Bojara i Wielkiego Kniazia Wszech Rusi. To już są wybory, w ten sposób najlepszy człowiek dochodzi do władzy. Nie gorszy, ale lepszy. Czy dla nas to korzystne, by nami zarządzał najlepszy? Nasi Przodkowie pokazali jak przebiegać powinny wybory. To 100% zabezpieczenie, że nikt obcy się nie pojawi w miejsce naszych, tym bardziej, że wszyscy tu są krewni. Proste? – Proste, oto i odpowiedzialność. To jest ustrój rodowo-plemienny. Tylko wtedy będziemy żyć rozkwitając, gdy będziemy żyć tak jak przykazywali Przodkowie, tak więc stworzyliśmy rodzinę, ona istnieje i zaczynają przychodzić dzieci. Jak to ludzie powiadają: - "Pierwsze dziecko, to pierwszy wnuk" - słyszeliście takie powiedzenie? A dlaczego tak powiadają? Dlatego, że wykształceniem zawsze zajmowali się dziadkowie i babki, prababki, a to stąd, że rodzice nie mają czasu na te sprawy. Oni muszą pracować i wykarmić cała rodzinę, to jest ich odpowiedzialność. No bo jak? Jeśli jestem gospodarzem, to oni wszyscy ode mnie zależą, jestem odpowiedzialny za nich. A gdzie tu jeszcze się wykształceniem zajmować? Ja po prostu nie mam czasu, nie mam takiej możliwości. Jeśli jestem jeszcze młody, to jakie ja mam doświadczenie? Co ja mogę nauczyć dzieci? A mój ojciec, dziad, pradziad, oni już mają doświadczenie życiowe. I oni już maja potrzebę przekazywania tego doświadczenia. Ja takiej potrzeby nie mam, bo mam na razie inne zadania jako gospodarz i powierzam to swojemu ojcu, dziadowi, pradziadowi, oni mają ogromne doświadczenie. Niech oni przekazują moim dzieciom, a swoim wnukom i prawnukom swoje doświadczenie. Korzystne to? Według naszej tradycji uważano tak: - „Jeśli człowiek nie dojrzał etyczno moralnie, to zabronione jest oddawanie mu dzieci do wychowania”. Według naszej tradycji… - wykonywano na przykład dolmeny, słyszeliście o dolmenach? Jeśli człowiek praktycznie nie odnalazł drogi do świata duchowego, czyli, że nie wie, gdzie pójdzie po śmierci, to co on może nauczyć dzieci? Jeśli on sam nie wie kim jest i po co żyje i jaki jest sens życia? Jeśli on nie jest człowiekiem Zdrowo Myślącym i nie spraktykował tego, to jak mu można zawierzyć edukację dzieci? Dlatego każdy ród budował dolmeny, …dolmen w dobrym miejscu, to jest miejsce anomalii geologicznych w którym jest "pustynka", czyli miejsce, gdzie wejść ("wpuścić") można do Królestwa Niebieskiego. Jeśli mężczyzna już dojrzał, wyprowadził dzieci do dorosłego wieku, no i teraz chcę znaleźć drogę do innego świata, "Przejść po…(?) drabinie i poznać, gdzie idę po śmierci”. Ja jako gospodarz powinienem wszystko to zapewnić swojemu ojcu. - „Tatuś, chodź, zbieramy się całym rodem i budujemy dolmen”, posadzili go tam, zakryli daszkiem, zostaje dziurka, którą podaje się…garnek(?), jedzenie. No i już on tam siedzi, zna metody tego co się współcześnie nazywa „praktykami medytacyjnymi”. Siedzi tam, dzień, dwa, tydzień, miesiąc, rok - ile mu tam trzeba. No i koniec końców przechodzi do innych światów. Współcześni uczeni umieszczali człowieka w stanie nieważkości, w środowisko płynne o temp. ciała, gdzie nie ma dźwięków, światła i człowiek wpada w stan medytacji, słyszeliście o tym? Coś podobnego się działo w dolmenie, prędzej czy później każdy człowiek osiąga ten stan. Tym bardziej jeśli cały rok - oho, nasz krewny poszedł się pomodlić. Podtrzymujemy go na poziomie ciała. A dlaczego nie można tego czynić w rodzinie? Trzeba wyjaśniać? Niezbędnie jest osamotnienie, gdyż subtelne ciało "Żagie" (ono ma kształt naszego ciała) - ma rozmiary 7,5 metra po promieniu, to u przeciętnego człowieka. Jeśli jest on bardzo uduchowiony to do 1.5 kilometra(coś na temat - http://www.youtube.com/watch?v=ss3nVf8lPsQ). I jeśli te pola nachodzą na siebie z innym człowiekiem znajdującym się bliżej niż 15 metrów, to następuje zmieszanie się i on nie może się rozwijać w pełni. Dlatego też odosobnienie jest konieczne. Dlatego też Nasi Przodkowie znajdowali sprzyjające miejsce, chcesz zdobyć doświadczenie, bardzo proszę. Mamy obowiązek umożliwić tobie takie doświadczenie. Po to była kultura dolmenów. Szedł do tej "pystynki" i zdobywał takie doświadczenie. Do tego niezbędne są warunki. Ja jestem tym zainteresowany, aby mój ojciec wychowujący moje dzieci, a swoje wnuki był tak uduchowioną osobą, która już nie boi się śmierci, która już wie czym są inne światy i co go czeka, mówiąc w skrócie, Wedy powiadają tak:

- „Człowiek po śmierci odchodzi tam, gdzie dał radę dotrzeć za życia”.

I ja chcę, żeby mój ojciec rozpoznał tę drogę, wtedy ja będę o niego spokojny. Jeśli on nie jest w stanie się tego nauczyć, to wtedy… u nas byli wędrowcy. Pamiętacie? Chodzili u nas wędrowcy. Jeśli nie ma nauczyciela obok w rodzie, to wiedzieli: „Ooo, tam żyje nauczyciel”, dziad z babką zbierali się i szli się szkolić. Gdy się nauczyli, to wracali. Jeśli o tym nauczycielu się powiadało, że nie za dobry, to tam żyje jeszcze lepszy nauczyciel i oni szli tam. Pamiętacie, że u nas wędrowców przyjmowano jako "bożych ludzi"?. Tak było w naszej tradycji, przyszedł wędrowiec, to trzeba było napoić, nakarmić, ogrzać i potem szli dalej. Pamiętacie te zwyczaje? To była świętość. Potrzebne nam takie wędrownictwo? Jak uważacie? To był święty obowiązek. "Gość w domu, Bóg w domu", tak się uważało. To nie dotyczyło jakichś obiboków nie chcących pracować, pasożytów, lecz wędrowców, dobre to jest? Dobre dla naszej tradycji. Powinniśmy swoim starcom to zapewnić. Jeśli nastanie taki ustrój, to wszyscy starcy maja to zapewnione. Jeśli przeszli i zebrali doświadczenie wszystkich nauczycieli, to wtedy maja prawo wrócić do rodziny. Tylko takim ludziom można zaufać edukacje swoich dzieci. Zgadzacie się, że tylko tacy ludzie powinni zajmować się edukacją? I wtedy ja wiem, że moje dzieci będą należycie edukowane. Ja spokojnie pracuję dla dobra rodziny, zabezpieczam wszystko co materialne, a dziadowie i pradziadowie zajmują się edukacją. Tym bardziej, że oni mają potrzebę przekazywania. Dlaczego ludzie są dziś zwiędnięci? Wiecie, że jest starość i jest zgrzybiałość. Stary to „sto razy światły”. To od „Sto-RA-Jar”, stukrotne Ra, korzeń słowny „RA”, a „Jar”= Jarzyć. Nam się mówi, że trzeba starość szanować. Owszem, starość trzeba szanować, ale nam się każe szanować zgrzybiałość. Jeśli przeżyłeś życie źle, to jesteś zgrzybiały, chory, takiemu trzeba niby miejsca w autobusie ustąpić, a z jakiej racji? Młodzież się na oburza właśnie. Trzeba szanować starców, a to niegodziwiec, dlaczego mu miejsca ustępować? Trzeba nauczać, że właśnie starość jest godna szacunku. Można doznać oświecenia na starość, a można zgrzybieć. Uwiąd starczy nie jest godny czci, ale starość. Nie sądzicie? Jeśli będziemy dzieciom konkretnie wyjaśniać, że istnieje uwiąd i istnieje starość, to będą oni szanować ludzi godnych szacunku? A niegodnych, nie będziemy szanować - on nie jest godzien szacunku, on jest zgrzybiały, to oznacza, że żył w niewłaściwy sposób. Zgadzacie się do tego miejsca? Czy to korzystne dla naszej kultury byśmy szanowali starców? Korzystne. I nie jest dobre byśmy wychwalali zgrzybiałych. Czy może coś nie tak? – „No, ale jak rozróżnić?”, to najważniejsze. A co ty, nie widzisz od razu? Spotykasz go, a on promienieje. Oczy u niego „płoną”, on jest czysty. – „No, ale ja w ogóle nie rozumiem kto jest czysty, a kto nie?”. Podnieście ręce, kto nie potrafi odróżnić starości od zgrzybiałości? Podnieście rękę, no chyba sam tu jesteś. To przecież widać od razu jeśli jest zgrzybiały, jeśli ledwo nogi przestawia, to zgrzybiałość, to nie jest starość. Starzec jeszcze młodemu „dołoży” we wszystkim. Starca nie posadzisz na miejsce. – „Ja z takim rozmawiałem, on mi powiada: - Synku, tobie bardziej trzeba - widzę, że jesteś zmęczony, a mi niewygodnie jest siedzieć”. Starzec jest wytrzymalszy od jakiegoś tam młokosa. Starość to oświecenie, a ci zgrzybiali będą cię po prostu przeganiać… o pychę posądzi(?), to jakby dziś się dzieje ,,on otrzymuje wsparcie drugich takich samych”… Jeśli będziemy społeczeństwo prawidłowo edukować. Jeśli nasze dzieci będą rozróżniały starość od uwiądu, to wszystko wróci na swoje miejsca. – „Oni jak policjanci …(?)”. Jeśli będziemy osiągać to we właściwy sposób, to oni nie zapomną ("tam nikt nie jest oficerem")… a to właśnie coś zaczął, aby uniknąć zniedołężnienia. Jaka była podstawowa zasada? Mamy energię życia - "czi", "ci" - różnie ją się nazywa. Jak nasi oficerowie powiadali?: - "Mam zaszczyt", prawda? To tylko współcześni oficerowie mówią: - "Daj cześć". A Nasi Przodkowie powiadali: - "Mam zaszczyt", prawda? Tak więc "czi", "ci" w dzieciństwie ta energia buzuje, dziecko jest żywiołowe, jest takim eksperymentatorem. A jak zaczyna dorastać, to wzburzenie tej energii się uspokaja. Energia się normalizuje. Czym bardziej dorasta, tym bardziej ta energia przypomina spokojną wodę. Potem upodabnia się, początkowo do strumienia w młodości, a potem, gdy jest dorosły przypomina już rzekę. Gdy jest już rodzinnym człowiekiem, ma doświadczenie, to "czi" płynie u niego spokojnie, równomiernie. No ale stopniowo aktywność życiowa wygasa. Porodziły się u niego dzieci i "czi" się uspokaja. To się zamienia w jezioro. Jeśli człowiek żył etycznie, to woda zaczyna się klarować, staje się taka czysta, przejrzysta. W ten sposób osiąga starość. Ale co się może dalej wydarzyć? Jeśli nie ma ujścia tej energii, człowiek poszedł na emeryturę i koniec. On nie wie, gdzie skierować swoją energię "czi"… - „Chodzi o energię męską?”. Nieważne i męską i żeńską, u wszystkich tak bywa i u kobiet i u mężczyzn. U nich woda zaczyna tracić siłę, staje się mętna, pojawiają się depresje, zamienia się wszystko w błoto i gnije. Człowiek umiera. Poszedł na emeryturę, nie ma co robić i po kilku latach umiera. Często się to spotyka? Dlatego też Nasi Przodkowie doskonale znali zasady władania tą życiową energią. Powiadali: - „Dla starców niezbędne jest wyjście z tego jeziora”, a wyjście jakie? Spełnienie należnych sobie obowiązków (coś w temacie – 1. post147626.html#p147626 2. post147662.html#p147662 3. http://www.youtube.com/watch?v=oJM9rkZcBMM&feature=plcp). Nakieruj swoją energię na edukację wnuków i prawnuków. I wtedy to jezioro zamienia się w pełną wody mocną rzekę. Tu są wnuki, prawnuki, można żyć choćby i 10 000 lat. Masz pole do działania. Jest potrzeba przekazania wiedzy. Istnieje zasada: - "Jeśli zdobyłeś jakieś doświadczenie, to przekaż je innemu", wtedy będziesz mógł się oprzeć i podnieść się jeszcze wyżej. To "prawo schodów" - wszyscy o tym słyszeli? I starcy mają potrzebę przekazania doświadczenia. Znam bardzo dużo dorosłych ludzi, którzy mówią: - „Mamy doświadczenie, ale nie mamy go komu przekazać. Ja mam jeszcze możliwości, mogę jeszcze wiele zrobić, ale trafiają do mnie jakieś niedojdy na naukę i nie jestem w stanie nic przekazać”. Oni mają problem z przekazaniem. To jest problem „nauczyciela i ucznia”. Oni mają potrzebę zamiany tego pełnego jeziora w rzekę, aby "czi" popłynęło, a nie ma komu tego przekazać. To jest problem starców. I to u wielu z nich... takie pytanie: - „Kiedy człowiek ma możliwość (?) życia w jakiejś społeczności, to sytuacja efektywności jest indywidualna (?), a co oznacza w „jednym człowieku”?”. No jeśli na przykład starzec… od jakiego momentu starzec przestaje mieć decydujące zdanie… ale o co chodzi? Zrozum, że starzec oddaje gospodarstwo swojemu synowi i tylko wtedy staje się…, a jeśli nie to jest gospodarzem, no i w tym rzecz, że nadszedł czas oddać i już dawno minął, ale tak się nie dzieje. Mówimy o tym co się wydarza obecnie, czy o tym do czego trzeba dążyć? O co chodzi? – „No chodzi o to, jak powinno być prawidłowo?”. No to już mówiłem: - „Jeśli syn dorósł i mówi ojcu… Chcę się usamodzielnić, zostać gospodarzem”. I on powinien mu zapewnić gospodarstwo. Już o tym mówiliśmy, co? – „Czyli sam ojciec powinien zapewnić gospodarstwo synowi?” - Oczywiście! Już mówiłem, że zbiera się "tołoka", a ojciec zobowiązany jest dać synowi materiały i wyżywienie dla całego rodu na te kilka dni, a oni mu za to zbudują gospodarstwo. Już mówiliśmy o tym. I on zostaje gospodarzem, nikt tam już nie ingeruje. Choć kontroluje czasem i mówi: - „Synku, tu robisz nieprawidłowo, powinno być tak i będzie wtedy lepiej”. On ma głos doradczy, a ja jestem zainteresowany w tym by posługiwać się doświadczeniem mojego ojca. To dla mnie wygodne. Jeśli to są sensowne porady, to przecież będę je brał pod uwagę. No tak. To są normalne relacje syna i ojca. A teraz sytuacja, gdy są juz wnuki i prawnuki. Ja nie mam kogo edukować, a u niego porodziły się dzieci. Od tego mam ojca, dziada i pradziada, ja ich karmię, ochraniam i ich obowiązkiem jest już edukować swoich wnuków i prawnuków, a i swoje dzieci. To ich obowiązek i jeśli daję im tę możliwość, to ich "czi" zmienia się w mocny potok. W ten sposób u nich nie będzie zgrzybienia. U nich nastąpi starość, a ja jako gospodarz powinienem zapewnić swoim starcom wyprowadzenie tej energii "czi". – „No wszystko ładnie, ale jest inny problem. Czasem dzieci nie chcą się uczyć tego, czego chce nauczać ojciec. Mało kto uczy tego czego chciały by dzieci”. Ależ nie, to jest całkiem inaczej. Mnie na przykład od dzieciństwa tato tak uczył: - „Podchodził i pytał, Synku, czego ty chcesz się nauczyć?”. Ja mówiłem: - „Chcę tego”. On mnie nauczył. Wyuczył mnie i znów: - „Czego jeszcze chcesz się uczyć?”. – „Chcę tego”… a kto będzie „gnębił” swoje dziecko? Czy ja jestem wróg samemu sobie? – „A to ojciec?”. Oczywiście, ojciec wie najlepiej jak edukować swojego syna. Jeśli ja mówię: - "Tatuś, chcę tego", a on nie potrafi, to wtedy prowadzi mnie do nauczyciela. Ale w ideale nauczycielami powinni być mój ojciec, dziad, pradziad. – „To do jakiegoś mistrza z rodu? Dokładnie tak, on go prowadzi i mówi: - "Naucz mojego syna". Sprawdzają i jeśli człowiek ma talenty przyjmuje go na ucznia i naucza. A gdzie tu jest „gwałt”? Komu tu się dzieje krzywda? Najważniejsze jest to, od kogo pochodzi ten pomysł... No wiadomo, że od starszych, ale ojciec na przykład coś by chciał, a nauczyciel mu odradza. Nie wiedzą…, albo. No, a może ty będziesz wielkim sportowcem? Trzeba ci dać możliwość, dlaczego by nie? Chcesz? Proszę bardzo! Idź się ucz. Nie wolno „gnębić” swojego dziecka. Mnie ojciec nie zmuszał. Chcesz? Idź i się ucz. Ja tego nie znam. Jeśli nie mam kwalifikacji, to co ze mnie będzie? – „No, a jeśli jest tak, że chce się nauczyć jednego, a po tygodniu już nie chce? No i bardzo ładnie! Idź się uczyć czegoś nowego. Ja tak właśnie robiłem, wyszkoliłem się przez tydzień i za tydzień już sobie życzyłem czegoś innego. – „No, a taka sytuacja, gdy on nie wie, coś tam się zmieniło…co wtedy robić? Wtedy ojciec mówi: - „Synu, w tej sytuacji masz dwa warianty, ty możesz postąpić tak, a wtedy rezultat będzie taki, a taki, możesz też postąpić tak, a wtedy rezultat będzie taki i taki”. I daje się wybór, ale ja tobie jako bardziej doświadczony doradzam nauczyć się tego i tego. A dlaczego? A dlatego, dlatego i dlatego … Zadaniem rodziców jest „wykarmić” dziecko. "Wykarmić", nie pochodzi od słowa - karma, pożywienie, ale od słowa „kormczy”, czyli pilotujący (prowadzący na dobrą drogę). I ja mu wyjaśniam: - „Jak pójdziesz tu, czy tu, to takie i takie otrzymasz rezultaty, ale ja tobie radzę postąpić tak i wyjaśniam dlaczego. Nie stosuję jakieś tyranii, ale objaśniam co otrzyma w rezultacie. A teraz przyjrzyj się i zrób jak chcesz. On na to: - "Nie tatko, ja chcę tak!". Ja mu na to: - "Ale rozumiesz, że z tego będą kłopoty?". On: - "Rozumiem". Błogosławię. Wszedł "w maliny" i mówi: - "Tato miałeś jak zwykle rację, powinienem zrobić tak". Ja swoje dzieci tak uczyłem, mnie tak samo uczyli, to najlepsze rozwiązanie. Jeśli rodzice sami nie wiedzą do czego to doprowadzi, to oczywiście się nie nadają. Kogo oni mogą czegoś nauczyć? Lecz jeśli rodzic wie do czego to doprowadzi, to zobowiązany jest synowi rozpisać całą drogę postępowania na jakie natrafi przeszkody i co w rezultacie otrzyma. Jeśli to go zadowala, to niech działa, to jest jego lekcja. Jak można swoim dzieciom zakazywać odbywania nauki? Do mnie też przychodziły dzieci mówiąc: - „Tato, chcemy postąpić tak”. Ja im na to: - "Ale znacie rezultat?". – „Tak, znamy”. – „Wiecie, że to głupstwo?”. – „Wiemy, przecież ty sam jesteś taki, jeśli nie dotkniesz to nie uwierzysz. My chcemy sami dotknąć”. – „Błogosławię skoro tak”. Przetestowali: - „Tak, wszystko jasne, jak zawsze miałeś rację”. Jeśli na przykład nie dają dziecku wyjaśnień, na przykład o obowiązkach, o doli, o tym jak prawidłowo postępować, jeśli mu się tego nie wyjaśnia, a on decyduje: - "Ja chcę zrobić, ot tak" - pójść, kogoś znaleźć, czy też to bez znaczenia? Oczywiście rodzice są odpowiedzialni za swoje dzieci. Zależy jaki to jest wiek, jeśli już dorosłość i oni świadomie idą by zdobyć doświadczenie, to wtedy tak. Ale jeśli maleńkie dziecko i chce się pobawić zapałkami? To ja mu powinienem dać możliwość poznać, czym jest ogień. Daję swoim dzieciom zapałkę: - „Masz, potrzymaj, ale jak się oparzysz, to będzie bolało”. To wszystko jest doświadczenie. Póki nie poparzy palców, to nie rzuci. Ja wiem, że nie zostanie kaleką, ale, że go zaboli. I tak czym starszy, to dajemy zapoznać się z rezultatem. Jeśli sobie tego życzysz, to masz. Ale powinniśmy mieć to pod kontrolą, aby sobie karku nie skręcił. Pod kontrolą, tak jak rodzice powinni. Niezbędne jest zapewnienie dziecku zdobycia doświadczenia. Inaczej ono będzie to robić poza kontrolą. To chyba zrozumiałe? Kontrola konieczna: - „Chcesz, to masz, spróbuj”. Najważniejsze by sobie karku nie złamał. Pytanie o relacje rodzinne: - „Jak mu dać pojąć, że to doświadczenie…” - istnieje taka metodyka: - "Zabawiając, zaciekawiaj, zaciekawiając, nakierowuj", czyli należy zainteresować dziecko i nakierować w taka stronę jak należy. Jeśli to już jest bardziej dorosły człowiek, to trzeba po prostu: - „Usiądź synku, chodź porozmawiamy, rozważymy co będzie dla ciebie lepsze. Jeśli będziesz dziwkarzem, to takiego sobie świństwa nazbierasz, że… i energetycznych chorób i na poziomie ciała. A w końcu jak znajdziesz normalną dziewczynę, to wszystkie te skazy przepiszesz na nią. I będą się tobie rodzić takie właśnie dzieci. Chcesz mieć takie dzieci? Takiego jakiegoś drania, który cię potnie nożem, gdy braknie mu 3 ruble? Chcesz takiego potomstwa? No to idź. Idź się bawić skoro tak chcesz, ale otrzymasz coś takiego”. Można to tak dziecku wyjaśnić? Jeśli on nie wierzy w to, to trzeba go zapoznać z danymi naukowymi, że tak naprawdę jest. Powiedzieć: - „Idź do kompetentnych ludzi”. – „A jeśli on nie ma woli i nie może już odróżnić?”. Wiesz, tak naprawdę to ja swoje dzieci... - mój tato mnie tak edukował i ja to robiłem..., czyli, kiedy nie było obok matki, to zwracałem się do nich jak do równych sobie. Jak do dorosłych istot. Ja wiedziałem kim oni byli w poprzednich wcieleniach i jak do równych - one zmieniają wtedy dykcję, intonację i wiele innych rzeczy, sposób chodzenia i oni mi odpowiadali jak absolutnie dorośli ludzie. Ja ich traktowałem jak dorosłych ludzi i oni mi tak odpowiadali. On się nic nie bał, nie uciekał, to nie o to chodzi. Zadawałem takie pytania jak dorosłym. A gdy ktoś patrzył, to zaczynali coś tam kombinować.

- „Ojciec powinien dzieciom wpoić sprawiedliwość, a matka miłosierdzie - to jest obowiązek ojca”.

A jeśli zamieniać, że matka sprawiedliwość, a ojciec miłosierdzie, to będą z tego złe dzieci. Dlatego nie widzę problemu w tym jak dziecku wyjaśnić. Wszystkie dzieci to rozumieją. Jeśli się do nich odpowiednio odnosić, to wszystkie rozumieją. To tak się wydaje, że dzieci jeszcze nic nie rozumieją. One przywykły do takich gierek, które narzucili im dorośli. Przypomnijcie sobie swoje dzieciństwo - zgadzacie się, że mam rację?... - No właśnie, dlatego też nie ma problemu w wyjaśnieniu dziecku następstw tego, czy innego postępowania. To jest właśnie "wykarmienie" dziecka, przekazanie swojego doświadczenia. Jeszcze takie pytanie: - „Niektóre dziedziny i ich nauczenie wymagają dostatecznego zaangażowania dziecka i czy w takim wypadku dawać mu jakieś zadania, tak psychologicznie podchodząc. Czy to jest dopuszczalne?”. To właśnie rodzice mają obowiązek połączyć dziecko z rodem. Dziecko jest członkiem rodziny i powinno mieć konkretne obowiązki od najmłodszych lat. Rodzina jest duża, a zadań zawsze jest mnóstwo. I w miarę możliwości każdy wypełnia swoje obowiązki. To, co trzeba robić koniecznie, na przykład: - Konieczne jest wynoszenie śmieci z domu? Konieczne. Chodzić po mleko? Trzeba. Po naftę trzeba iść? Trzeba. Co chcesz robić? Co wolisz? A ono powie: - "A ja nie chcę". No, a co ty, jeść nie chcesz? No jeść chcę, ale to taka typowa sytuacja. "Kto nie pracuje, ten nie je", wszyscy się trudzą by mieć jedzenie. – „No, przymus jest mało przyjemny, ale jak inaczej? Trzeba konkretnie wyjaśnić do czego to prowadzi. – „A kto cię będzie karmić?” - po prostu tak. – „Jeśli ty nie chcesz się trudzić dla dobra rodziny, to do czego ty jesteś rodzinie potrzebny, po co ciebie karmić, obuwać i odziewać, po co zatem jesteś potrzebny?”. Jeśli ty rzeczowo(?) się odnosisz do nas, to i my będziemy do ciebie tak samo. Każde dziecko to zrozumie. No chyba, że jest to kompletny debil, wtedy nie pojmie, ale normalne dziecko zrozumie, że są rodzinne obowiązki. To nie jest postrzegane przez dziecko jako przymus. Jeśli mu udowodnić, że jest to niezbędne do wykonania, to dziecko będzie to wykonywać. Oczywiście jak zrobisz, to możesz iść pobiegać i pobawić się, ale jeśli nie, to jak? Jeśli moim obowiązkiem jest przejść po okolicy i zebrać...(?) - jeśli tego nie zrobię, to cała rodzina będzie głodna. Jeśli nie wyniosę wiadra, to gdzie mama będzie śmieci wrzucać? Wszystko się zawali. – „Są takie rzeczy nie od razu widoczne, na przykład dziecko jest utalentowane i ma na przykład 4 lata, jeśli się nie zacznie z nim pracować, to nic z tego nie będzie, a objaśnić mu, że powinien codziennie trochę ćwiczyć jest bardzo trudne. Należałoby zatem przymusić”. A po co wymuszać? On powie: - „Tato, a ja nie chcę na skrzypcach grać, co z tego, że mam talent, ale ja chcę się nauczyć orać, cegły lepić albo pilnować kóz”. – „I nawet w takim wypadku…?”. A jakże! On powie: - „Chcę". Jeśli nie będzie pasji, to on się nie będzie uczył. Mnie tak nauczali i wtedy dziecko w krótkim czasie wyszkoli się i to już nie będzie go interesować i powie: - „Tato, a teraz chcę tego”. Może i do muzyki dojdzie. Takie pytanie: - „Jak określić czy jest talent czy nie?”. Dziecku trzeba zadać pytanie: - „Czego się chcesz nauczyć?”. Weź dobrego pedagoga… O właśnie, każde dziecko można nauczyć grać na skrzypcach. Ono gra, ale jak chcesz pójść dalej to: - „Dalej grać nie będę”. Powinien grać z przyjemnością… jeśli mówi, że nie chce, bo pedagog…? – Tak, to prawda. Najlepiej… w żadnym razie nie należy przełamywać oporu dziecka. Jeśli ono nie chce się uczyć od nauczyciela, to co ja go tam będę ciągnął? Nic z tego, on zamieni się w rzemieślnika, a do poziomu sztuki w tej dziedzinie nie dojdzie. Można znać rzemiosło, na przykład na skrzypeczkach grać w restauracji, albo można stać się talentem. A to już jest sprowadzenie dowolnej sztuki do poziomu zrozumienia ludzi. W dowolnej dziedzinie, można być rzemieślnikiem, a można dorosnąć do poziomu twórczego. Czy ja chcę, aby mój syn stał się rzemieślnikiem? W żadnym razie nie chcę. Każdy z nas ma swoje talenty i dla mnie lepiej by mój syn, czy córka byli szczęśliwi. Aby dorośli do poziomu twórczego i to w dowolnej dziedzinie. Weźcie pod uwagę dowolną dziedzinę życia, każdą można doprowadzić do poziomu twórczego. Dajcie przykład choć jednej w której nie da się być artystą? Cokolwiek. Wszystko można doprowadzić do poziomu sztuki. I ja swojemu synowi powiem: - „Nie! Ja uważam, że będziesz skrzypkiem, choćby nie wiem co, a będziesz!”. Owszem, połechtam tylko swoje ambicje i swoją próżność, a dziecku robię krzywdę. Ja do swojego dziecka tak się odnosić nie będę. Czy ja jestem wrogiem swojego dziecka? A wielu rodziców w ten sposób swoje ambicje cieszy: - "Będziesz wielkim skrzypkiem!". Nigdy się to nie uda, on będzie tylko rzemieślnikiem. My teraz mówimy konkretnie o tym czego chcemy dla swoich dzieci, co mają osiągnąć… ale są mamusie, które… takie działania są niejednoznaczne: - „A czy córki tego chcą?”. One nie wiedzą czym to jest. Ja też nie wiedziałem czym jest muzyka. Jeśli dziecko nie wie, to możesz mu opowiedzieć, jeśli pójdzie tu, to otrzyma to, a jeśli tam, to będzie tak… Z grubsza rozumiem o co chodzi w pytaniu. Według naszej tradycji, po pierwsze dzieci do 2 miesięcy pamiętają swojej poprzednie wcielenia. I obowiązkiem ojca jest się zorientować kim jego dziecko było w poprzednim wcieleniu i jakie ma talenty. Dawniej nasze dzieci od razu, pierwszego dnia zaczynały świadomie rozmawiać (pomocny materiał - http://www.eioba.pl/a/3wf3/zdrowy-start ... olna-nauka). Dziś dzieci nasze są tak głupie, nie umiemy rodzic normalnych dzieci. Nie potrafimy ich wcielać i rodzić dlatego nasze dzieci nie mogą się komunikować od pierwszych dni swojego istnienia. Wiecie o tym? Dawniej dzieci zawsze mówiły zaraz po urodzeniu. – „Nie wiemy, ale chcemy się dowiedzieć jak się tego nauczyć”. No właśnie na ten temat rozmawiamy. – „Dawno to było od kiedy się nie rodzą?”. Nie dawno. W starych poradnikach zielarskich znalazłem przepis: - „Jeśli wasze dziecko od razu po urodzeniu zaczyna mówić, to znaczy, że wcielił się w nie bies”. To już chrześcijańskie "mądrości". - "Weźcie wtedy mleko krowy, zmieszajcie z krwią psa i nakarmcie tym dziecko", wtedy mózgowe półkule… i będzie "normalne dziecko". Zrozumcie, że jeśli takie porady były w książkach, to oznacza, że to nie były pojedyncze przypadki. Bywają i dziś, ale to jest ukrywane. Jeśli przyciągnąć wysoko uduchowioną duszę, to ona będzie od razu się komunikować, ale każde dziecko do 2 miesięcy zachowuje pamięć poprzednich wcieleń i jeśli popatrzeć dziecku w oczy i zadawać pytania jak rozumnej istocie, to ono oczami, mimiką, gestami czy ruchem zacznie objaśniać kim był. Gdy moje dzieci były maleńkie, to wszystko to przećwiczyłem i wszystko mi pokazywały. I wszystko się staje jasne. Wiadomo kim byli… - „Dwa miesiące, czy dwa lata?”. Do dwóch miesięcy. Kiedy dziecko zaczyna pełzać i świadomie brać rzeczy w ręce, to przeprowadza się drugi obrzęd. Bierze się rozmaite przedmioty, jednej wielkości, jednakowej jaskrawości, tak plus minus, aby łatwo było wziąć w rękę. Przedmioty charakterystyczne dla ludzi prostych, gospodarzy, rycerzy i mędrców. Takie różne przedmioty, rozumiecie jaki jest zamysł? Jeśli grupa prostych ludzi, to postawcie butelkę z wódką, ...karty…, co tam jeszcze, prezerwatywy połóżcie. Jeśli to gospodarz, to połóżcie narzędzia i zobaczycie kim będzie… sierp…, gwóźdź, młotek. Dla dziewczynki igły, nitki. Jeśli to wojownik, to broń jakąś. Jeśli wiedun, to książkę czy jakieś przedmioty rytualne i na określonej odległości równomiernie rozłóżcie na podłodze, a potem go puśćcie. Dziecko chwyci dokładnie tę rzecz, która odpowiada jego grupie społecznej, tak oto jego talenty się obnażą, a wy będziecie wiedzieć, że lepiej dziecko wychowywać w ten sposób. To będzie jego dążenie. To będzie jego droga i lekcje mające go tam prowadzić i on zaczyna od tego. Może potem coś zmieni się, zapatrywanie, ale widzimy, że wcielił się prosty człek, gospodarza, rycerz albo mędrzec. Trzeba od kolebki wiedzieć do czego dziecko będzie dążyć. Rola ojca tutaj… Oczywiście wiemy już , że: - „Wypełnić swe wyzwania nawet i źle, ale samodzielnie jest dużo ważniejsze, niż wypełnić cudze perfekcyjnie” – (http://www.youtube.com/watch?v=a3mmxFXusDc) Jeśli umożliwimy dziecku wypełnić swoje wyzwania, przejść dane lekcje… "Rok", to jego los i ma swoje "U-Roki"(lekcje), które są dla niego niezbędne do przejścia (mała pomoc - http://www.eioba.pl/a/3v61/dzien-swistaka, http://www.eioba.pl/a/3w3c/zrozum-swiat), lecz jeśli powiemy: - "Nie! Ty masz takie lekcje". On ma na przykład lekcję zostania dobrym oficerem, a my mu mówimy: "Nie! Będziesz dobrym skrzypkiem". Prawda? W ten sposób mu los złamiemy. Nie będzie mógł przejść niezbędnych lekcji. Będzie nieszczęśliwy. Lecz jeśli mu powiemy: - „Póki wolności..., dopóki serca żyją dla honoru, ducha dla Ojczyzny poświęcimy…”, a ty mu mówisz, nie idź tu... – „Ale nie każdy jest w stanie przejść te testy przed komisją na oficera...(?)”. Dlatego też dziecka nie wolno zmuszać. Jeśli on ma do tego skłonność, to on sam będzie wołał: - "Tato! Naucz mnie tego! Chcę się tego nauczyć”. I wtedy dziecko się błyskawicznie uczy wszystkiego, i na skrzypcach grać i być dobrym oficerem. Wszystkiego się nauczy. Ważne by mu przede wszystkim nie przeszkadzać. Są też wspaniali oficerowie, którzy dobrze grają na skrzypcach, jedno drugiemu nie przeszkadza. Wprost przeciwnie, jeśli to dobry oficer, to powinien grać na skrzypcach, jeśli faktycznie jest dobry. Wszystko jasne w temacie: - „Jak wychowywać itd.” – „Dziś otrzymujemy od pana informację o tym jak żyli Nasi Przodkowie, ale jak my mamy to „dziś” odbudowywać?



c.d.n.


Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 paź 2012, 11:22 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...

Słowiański Światopogląd

Część trzeciaEdukacja




Część pierwsza – http://www.eioba.pl/a/401d/slowianie
Część druga - http://www.eioba.pl/a/4025/slowianie


– „Dziś otrzymujemy od pana informację o tym jak żyli Nasi Przodkowie, ale jak my mamy to „dziś” odbudowywać? Jest informacja, ja widziałem wiele pana filmów wideo, ale trochę szkoda, że… Ja owszem wszystko to słyszałem, wszystko to jest potrzebne i bardzo się z tego cieszę i wszystko to bardzo krzepiące, ale problem jest następujący, proszę spojrzeć: - „Na dzień dzisiejszy wielu ludzi, obecnych tutaj, słyszą pana, ale wielu tego wszystkiego nie praktykuje, jak to wdrażać do praktyki, nie wiedzą. Niech pan da nam wiedzę, by choć zacząć coś z tego, bo wszystko to…(?). Jestem przekonany, że wszyscy ci ludzie tu siedzący znają już to wszystko i zgadzają się z tym w zupełności. Proszę nam powiedzieć jak zacząć, jak to zrobić, jak współpracować wzajemnie. Ja wszystko to znam, ja pana słyszałem. Jest teoria i jest praktyka”. - No dobrze, spójrzcie, zebraliście się w tej sali. Ilu tu was jest? Macie świadomość, że waszym dzieciom potrzebne jest normalne kształcenie? Zgadzacie się z tym? Możecie tu z pewnością odnaleźć ludzi, którzy albo sami mają talent przekazu, albo też mają wiedzę o metodach kształcenia. Na pewno ktoś taki jest. No i powiadacie: - "Stwórzmy swoje własne przedszkole". W dużych miastach wielu tak robi. Ktoś mówi: - "U mnie mieszkanie będzie wolne w takich, a takich godzinach" i tu już zostawiacie dzieci. Nie potrzebujecie żadnego budynku. Zazwyczaj jest dwoje ludzi, jeden naucza, a drugi dogląda ich, karmi itp. Minimum 2 ludzi, a jeszcze lepiej jak troje. Każdy z rodziców ma jakieś talenty i możecie dzieci nauczyć czegoś. Można stworzyć takie przedszkole i nauczać? Jeśli nie macie do tego talentu, to można nająć kogoś z zewnątrz.

Wiecie o tym, że każde dziecko można wychować do poziomu „cudownego dziecka”? Każde.

Metody są doskonale znane. Weźcie systemy Montessori, czy szkoły Waldorfskie, czy też metody używane przez Szczetinina (Szkoła Szczetinina, fragmenty cz1/6 - http://www.youtube.com/watch?v=hD0FGrs-4co). I wasze dzieci mogą w kilka lat skończyć dziesięciolatkę, a nawet trzy, czy cztery wyższe szkoły. Możliwe? Możliwe. Kto wam tego broni? Zbierajcie się, organizujcie. Wszystko jest wiadome. Według współczesnych przepisów macie pełne prawo nauczać poza szkołą. Egzaminy zdaje się eksternistycznie. Macie pełne prawo. Kto wam może tego zakazać? Wam nie potrzeba żadnych papierów, wy edukujecie własne dzieci. A w szkole wasze dzieci przechodzą równocześnie przez kilka klas. – „Ja się z tym zgadzam. Ja jeszcze na tematy praktyczne: - Żyjemy w lesie, nikogo wokół nie ma i problem jest taki, rodzina nas nie wspiera, więc co pan doradzi przy rozkręceniu wichrów dla poczęcia potomstwa? Rodzina nam pomóc nie może w tym obrzędzie „wkładania nasienia”, tak więc co pozostaje? Zajmować się jogą, czy co pan jeszcze doradzi w sprawach odbudowy ustroju rodowo-plemiennego?”.(Kontrolowanie Energii Seksualnej, coś na temat Mantaka Chia, który pisze książki na ten temat - post147612.html#p147612). Przede wszystkim, powiem szczerze:

- „Wszystko będzie brało początek od nas”.

Na nas jest nałożone przez Bogów i Przodków zadanie odbudowy ustroju rodowo-plemiennego. Na nas. My będziemy zapoczątkowującymi rody. Większość z nas nie może dziś liczyć na pomoc rodziców, dziadków, czy pradziadków, gdyż:

- „Są oni tak zamienieni w zombie (zaprogramowani), że nie są w stanie nam w niczym pomóc. Wszystko w naszych rękach” - tutaj chodzi o to, że starszemu pokoleniu włożono swego rodzaju klapy na oczy, „jak koniom”, żeby „szli” prosto przed siebie i nie zważali na nic innego, na przykład: - „Macie cywilizację, dobra materialne, idźcie, pracujcie, pijcie alkohol, bawcie się, nie bawcie się, róbta co chceta, tylko nie zajmujcie się tym co dla was ważne”. Po prostu większość ludzi obecnie ma „wyprane mózgi” i nie potrafi racjonalnie, zdrowo myśleć - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88


Dzierżawa będzie silna tylko wtedy, gdy weźmiemy na siebie odpowiedzialność za swoje dzieci, wnuki i prawnuki.(Odpowiedzialność – „Wiem co tworzę” - http://forum.przebudzenie.net/post46961.html#p46961). Wszystko od nas bierze początek, bo już spoczywa na naszych barkach. – „Zrozumiałem, a jeszcze takie pytanie: - Zważywszy sytuację, musimy pokonać pewien stopień, opanowanie (?) energii seksualnej, próby władania centrami energetycznymi kończą się wnioskiem, że ciało nie jest jeszcze fizycznie gotowe, ja na przykład nie mogę wykonywać ćwiczeń hatha jogi, czy da się to jakoś inaczej, czy da się to jakoś połączyć, czy konieczne są działania rozwojowe stopień po stopniu? Czyli na początku jakieś inicjacje(?), a dopiero potem zaczynają funkcjonować centra energetyczne? Czy brać pod uwagę takie okoliczności i wszystko to zbierać razem?”. W tej sytuacji można równolegle to wszystko, na tyle na ile się udaje, ale mówiąc ogólnie, stopni przeskoczyć (pominąć) się nie da.

Jeśli wziąć pod uwagę klasyczną jogę, to istnieje "jama, nijama, pranajama". Jama, nijama to stopnie etyczno-moralne. Jeśli człowiek ich nie przeszedł, to ma zakaz zajmowania się nawet ćwiczeniami oddechowymi (Kundalini - http://www.youtube.com/watch?v=urHStkQT ... =plcp)

- „Z drugiej strony jama, ni jama... - to są stopnie etyczno-moralne. Stopnie te nie zawsze występują oddzielnie, ale są niejako dążeniem całego życia czyli:

- „ Każdy twój krok, każdy twój oddech powinieneś czynić w Jama Nijamie”, ale znów wracam do naszych działań:

- "Ty powinieneś Jasiu podążać za tym co masz w sercu" (trzecia i czwarta bajka tego postu - post147143.html#p147143, ale nie zawsze zdarzenia tak się układają, że możemy być zmuszeni wykonywać coś poza jamą nijamą”.

To już całkiem inna kwestia, podstawowym kryterium jest życie według sumienia:

- "Nie rób drugiemu, tego czego nie życzysz sam sobie". - http://www.eioba.pl/a/3uy4/slowianie-dzieci-bogow


To nasza główna zasada postępowania. Jeśli staramy się żyć według sumienia, a zdarzy się tak, że nie możemy według sumienia postąpić, tak czasem bywa w życiu, ale tak czy siak najważniejsza jest nasza szczerość, fakt, że chcieliśmy tak właśnie uczynić, ale losy się tak potoczyły, że zdarzyło się inaczej. To już jest jakby temat na osobny wykład, to już jest praca z "nasieniem zła" (Jajo-Or, Nasienie Diabła - post148991.html#p148991) - z tą energią, która istnieje w każdym z nas, a w nas jest pełna informacja, doświadczenie wszystkich Demonów ze wszystkich Wszechświatów, a także doświadczenie wszystkich Bogów, to jest zawarte w każdym z nas. Mamy archiwum takiej informacji. Naszym zadaniem jest rozpoznać to wszystko, „rozpakować”. – „A zróbmy takie seminarium na ten temat?”. Jak sobie pani życzy, oczywiście temat jest bardzo ważny i interesujący, gdyż jest to podstawa etyczno-moralnego podejścia do naszego życia. A jeśli my o tym nie wiemy? Przecież w każdym z nas jest ten „brud” - wszyscy zdają sobie z tego sprawę? A skąd to się bierze? Trzeba to dobrze wiedzieć. Mogę w dwóch słowach wyjaśnić jeśli nie orientujecie się w tym temacie. Rozwinąć nieco ten temat? Tak. Czasu jeszcze trochę mamy. Nie wyganiają nas jeszcze stąd? Dobra, postaram się szybko to wyłożyć.
- Wiecie, że istnieją energie Yang i Yin. Prawda? Czyli męska i kobieca, albo mówiąc w bardzo uproszczony sposób: - „Demoniczna i Boska”. Nie obruszajcie się panie, to nie jest jedno i to samo. Siła nocy i siła dnia, to jest tak naprawdę jedność. Słowianin ma szacunek zarówno do energii Yang jak i Yin. Nasi Przodkowie powiadali tak:

" Sław Boga, ale i Czorta nie gniewaj".

Czciliśmy zarówno „Moc Jasną”, jak i „Moc Ciemną”. To tylko współcześnie w tradycji chrześcijańskiej powiada się, że Boskość jest dobra, a Demoniczność nie. Oczywiście my jesteśmy Bogami, są w Wedach opisane dwa typy istot: - „Boskie i Demoniczne”. Jak pojmują świat istoty Boskie? One powiadają: - „Istnieje "JA" oraz "nie - JA", wszystko co nie jest mną, ja się z tym stanę”, czyli my poszerzamy swoje istnienie: - „Moje dzieci, wnuki, prawnuki, plemię, ród, naród”. I ja powiększam swoją odpowiedzialność w przestrzeni. To tak jakbym „moje ręce” położył na wszystkich moich krewnych. My żyjemy jako jedna istota. A potem my to doświadczenie, to jest jakby… Według naszej tradycji człowiek, który uporządkował przestrzeń wokół siebie nazywany jest "Goj". Pamiętacie jak to Przodkowie mawiali?...(?) Goj to męska siła fizyczna. Taki konkretny mężczyzna. To jest Goj, czyli ten, który uporządkował przestrzeń wokół siebie - rodzina, plemię, ród, naród, świat. Tak więc nauczył się to czynić wokół siebie, a wtedy może on to nazbierane doświadczenie przenieść do swojego wnętrza. A wtedy według zasad kolejności zapisu należy słowo „Goj” czytać w odwrotnym kierunku, i co otrzymujemy? – „Jog”… tak więc tylko w ten sposób może on zostać Joginem. Wziąć to doświadczenie i jako Jog przeniknąć do swojego wnętrza. A czym on się zajmuje? Wyjaśniliśmy już jak Bogowie pojmują świat, a Demony pojmują go inaczej, oni powiadają: - „Istnieje "JA" i to wszystko poza mną. Wszystko to co na zewnątrz stanie się moje (mną)”, takich nazywa się zachłannymi, ile by nie mieli zawsze im będzie mało i w rezultacie on się zmienia w „czarną dziurę”. Istota Boska może w następnym wcieleniu, gdy osiągnie transformację (proces Kundalini), zostać gwiazdą, słońcem, galaktyką, metagalaktyką. To są ciała naszych krewnych, którzy osiągnęli taki poziom rozwoju ewolucyjnego... Całkowska, Wiernanski, Czyszewski (Mogę polecić tego naukowca, Dan Winter - http://www.youtube.com/watch?v=AG9fiO7e5bE), powiadają: - "Życie ludzkie ma swoją kontynuację w kosmosie jako forma cielesna". Czytaliście ich prace? To samo mówi się w Wedach. To są nasze ciała i my w ten sposób nasze ciała powiększamy, czyli wszystko co poza mną, ja się tym staję. – „Jestem słońcem, rodzę planety… mogę zostać centrum galaktyki i stworzyć wiele słonecznych systemów, one są moimi dziećmi, staję się metagalaktyką i rodzę galaktyki jako swoje dzieci”. W ten sposób ja się rozszerzam. A Demoniczne stworzenia przeciwnie, kurczą się. I kiedy zaczyna się kurczenie Wszechświata, to wszelka zebrana informacja, zarówno Bogów jak i Demonów składana jest do jednego „naczynia”. To się nazywa materia przyczynowa, albo też Inglia (http://www.eioba.pl/a/3w79/sjeaira), albo aga, albo też tak jak chrześcijanie to nazywają „proch”. To jest materia początkowa. W niej zawarta jest wszelka informacja, zarówno Bogów jak i Demonów. I kiedy zaczyna się nowe rozprzestrzenianie Wszechświata, to każda "żiwatma", czyli nasze "Ja" (pierwsze dwa filmy z listy - http://www.youtube.com/playlist?list=PL ... pMyM4Satdw), nie muszę dalej wyjaśniać czym jest żiwatma? Ona bierze kroplę tej materii przyczynowej ze sobą. Tak jakby otacza się nią i ta kropelka ma w sobie całą informację o „całym oceanie”. No i w każdym… Demony są wielkimi archiwistami, one to wszystko w sobie kondensują. Można przecież całą informację zarchiwizować i „wrzucić na płytę”. Ta oto "płyta zapisu", ta kropelka, którą żeśmy wzięli ze sobą nazywa się w języku ruskim "OR". Przypomnijcie sobie słowa z korzeniem OR i zrozumiecie jakie jest znaczenie tego słowa. Na przykład "spór(spora)", "orzech"… ornament i tak dalej. A "haroszo"(dobrze)? Oczywiście, że tak. "Orator", to też nosiciel (przekaźnik, głośnik) z korzeniem "OR", a znów "ROdzić", to zdarzenie przeciwne, ROztopy, kiełkowanie (ROstok). To już, pamiętacie, zasada czytania w przeciwną stronę. Pobawcie się tak ze słowami. Weźcie słowa z "OR" i "RO" i stanie się dla was zrozumiałe czym to jest. Tak więc naszym zadaniem obecnie jest "rozORchiwirować", stąd "ORchiw" (archiwum), "rozORchiwirować.

- „Wyobraźcie sobie, że w każdym z nas jest cała siła wszystkich Demonów i wszystkich Bogów” - Pojmujecie?

A teraz musimy wszystko to roz-archiwirować, to nasze zdanie. Tylko wtedy staniemy się prawdziwymi Bogami. Ale skryta tam jest nie tylko Boskość, ale i Demoniczność. W każdym z nas, jesteście dorosłymi ludźmi i doskonale wiecie, że pojawiają się takie lekcje podczas których doskonale wiecie, że tak postępować nie należy. To jest złe, nie można tak, tak jest nieszlachetnie, a sytuacja tak się układa, że mimo to postępujecie źle. Zdarzało się tak w waszym życiu? Bywało. To są właśnie lekcje, które musimy przejść. To znaczy, że "jajo OR" ma wtedy możliwość… - to się nazywa "zalążek OR", czyli znów mamy "jajo OR", tak nazywa się tę otoczkę (na "żiwatmie", na "JA"). Pamiętacie jak Serafim Sarowski (mistyk) powiadał: - "Jestem najbardziej grzesznym człowiekiem na Ziemi", czytaliście żywoty świętych? Dlaczego on tak powiadał? Naprawdę tak było? Co on miał na myśli? Chodzi o to, że u niego to "OR" było rozpoznane bardziej niż u pozostałych ludzi. I kiedy zaczyna to rozpoznawać, to trzeba odejść na odosobnienie, na kamień i modlić się 24 godz. na dobę, aby tę Demoniczną część umocnić Boskością, kontrolować to wszystko.

- „Rozpoznanie i opanowanie tego daje świętość. Inaczej Bogami się nie staniemy”.

I dlatego nasza społeczność powinna rozumieć, że w każdym z nas jest "OR" i innych powinniśmy osądzać nie po czynach, ale po odniesieniu się do tych czynów. Do tego służyła "kopa", oraz wspólne wiece, one pomagały nam zrobić porządek z tym wszystkim.


Naszą siłą jest prawda.


I kiedy wiemy, że w każdym z nas ten ''OR" jest, to powinniśmy pomagać jeden drugiemu by sprostać temu wszystkiemu, nie winić, nie poniżać go za te lekcje, które przeszedł, ale pomóc mu przejść te wszystkie lekcje z godnością, rozpoznać to i kontrolować. No na przykład jak to u Kozaków było, ja jestem potomkiem Kozaków i wiem jak Nasi Przodkowie pomagali. Wiecie na przykład, że jest Ataman Kompanii i Ataman Koszowy. Ataman Koszowy zarządzał całą drużyną, a także całym gospodarstwem. Całe Kozactwo mu się podporządkowywało. No i mówią mi: - "Dobra, ciebie wybierzemy Atamanem Koszowym. Ty najlepiej ze wszystkich dasz sobie z tym radę. Ty jesteś dobrym gospodarzem, masz umiejętności, jesteś odpowiedzialny, weźmiemy ciebie”. A ja zdaję sobie sprawę, że we mnie jest "jajo OR", a jeśli ja pozwolę sobie na nadużycia podczas zarządzania? No i powiadam: - „Koledzy, to wielka pokusa, niebezpieczeństwo sprzeniewierzenia pieniędzy ogromne, tyle bogactwa mamy... Ja się zgodzę, ale pod warunkiem, że mi pomożecie”. Oni na to: - „Zgoda, na czym ma polegać pomoc?”. – „Umówimy się tak, jeśli ja zapuszczę rękę do kasy i coś ukradnę, to wy mnie włożycie do skórzanego wora i utopicie. Jeśli się z tym zgodzicie, to i ja się zgadzam”. W ten sposób moi bracia mi pomagają właśnie w rozpoznaniu "jaja OR". Prawda? Nie inaczej, to jest pomoc. W właśnie nasze wzajemne relacje powinny być na takim poziomie.

- „Nie żeby kogoś tam poniżyć, lecz pomóc przejść te wszystkie doświadczenia, wszystkie te lekcje, oto cel naszego społeczeństwa i rodziny”.

...rola rodziny, bo w każdym z członków rodziny jest to "ziarno zła" (OR), w plemieniu, w rodzie, narodzie, będziemy kontrolować rozpoznanie "jaja OR", czyli stawania się Bogami i pomagania w tym procesie, to jest właśnie cel rodziny, plemienia, narodu. Stać się Bogami, przejść godnie te lekcje. A wtedy my swoim dzieciom będziemy wyjaśniać, gdy chcą zrobić coś złego, zrobić jakąś szkodę i skąd ta siła się pojawia i co z tym należy robić. Rozumiecie, że to są podstawy rozwoju ewolucyjnego. To są podstawy naszej kultury. A jeśli nie ma świadomości tego, to dzieci mogą mówić: - „Mi się chce palić, pić, szaleć”. Skąd to się bierze? Jeśli nakazy są takie, a ona: - „To bzdury, że trzeba jako dziewica wyjść za mąż, tu tylu mężczyzn, ja sobie poprzebieram”. Dzieci nie rozumieją sensu tych doświadczeń. A jeśli im objaśnić sens tego wszystkiego, to tylko wtedy damy radę wszystko to kontrolować. Są inne rozwiązania? Jak uważacie? Naszą siłą jest prawda, gdy my sami będziemy to wiedzieć i objaśniać to dzieciom. I nie dlatego że: - "Tak nie wolno, bo rodzice kazali", ale dlaczego?, to już nie mogli wyjaśnić, wynikiem tego będzie brak zrozumienia. Lecz jeśli swoim dzieciom wyjaśniać, że: - „Jak tak postępować będziecie, to będą takie rezultaty”. – „Pytanie takie: - Kwestia energetyki…, ja słyszałem na pewnym wykładzie…, że jeśli wszystko złożyć w jakimś określonym…, to można sublimować swoją zła energię…, albo odwrotnie, powiększać ją. Jak znaleźć konkretny sposób…, aby przejść lekcje… i w jakich momentach ją powiększać, energię, a w jakich… jak tak ogólnie nią władać?. Czy mówimy o tym do czego trzeba dążyć, czy też o tym co mamy obecnie?, a można jeszcze rozjaśnienie? My mamy problem taki: - Ja mówię, synku rozumiesz, trzeba rozkręcić te wichry, trzeba robić tak, tak, nam to napisali i tak nam mówili, a co on nam odpowie? – „Pokaż jak?”. I tu pojawi się nasz praktyczny problem. To trzeba prowadzić praktykę seminaryjną. Seminarium można uznać za zakończone sukcesem, gdy wychodzący stąd będą mogli pokazać. Inaczej na: - „Powiedz coś ty tam widział w Moskwie”, odpowiem: - „A dokładnie nie wiem”. Jeśli ja nie pokażę”… Nie będziemy mieli teraz możliwości się tym zająć. – „Ja nie mówię, że teraz, ale żeby ktoś wymyślił taki rodzaj spotkania, a pan by zajął się tym problemem, abyśmy przeszli do praktyki życiowej”. Jeśli organizatorzy stworzyli by mi tutaj takie warunki, że będzie praktyczne spotkanie, do tego konieczna jest sportowa odzież, koce, karimaty, abyśmy wszyscy mogli usiąść i wszystko praktycznie przećwiczyć. Nie ma problemu. Organizujcie, bardzo proszę. Ja wszystko co umiem, to przekażę. Ja nie robię z tego tajemnic. Organizatorzy słyszeli? To od was zależy. Jeśli jesteście gotowi, to wychodźcie z propozycją. Czym mogę, to pomogę - nie robię sekretów. Jeśli mówić o tym w dwóch słowach: - „Jeśli mężczyzna chce sublimować energię płciową, jeśli nie chce tracić nasienia, aby energia nie była kierowana na tworzenie spermatozoidów trzeba…”…


c.d.n.



Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2012, 23:15 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...


Jewrejska ”Bestia” z trójkąta

Przetłumaczył i opracował - Treborok... - http://treborok.wordpress.com/about/gady-reptylianie/jewrejska-bestia-z-trojkata/01-2/


Obrazek


To, że światem kieruje tajny rząd żydowskiego bankowego szczebla pod kierunkiem Rothschildów wiedzą prawie wszyscy. Nasuwa się jednak pytanie, kto jest szefem tego Światowego rządu, kto jest tą istotą, okiem które patrzy z trójkąta piramidy na jednodolarowym banknocie, zazwyczaj zrzuca się to na bliżej nieokreślone „ciemne moce”, “socjalnych pasożytów” itp. Okazuje się obecnie, że niektórzy trzeźwo myślący, “poświęceni” Żydzi nagle zaczęli marzyć o dniu kiedy naród żydowski uwolni się wreszcie od “Bestii”, która kroczy z nimi już od ponad 5000 lat.


Obrazek


Oto na przykład John Kaminski (https://radosvet.net/5968-john-kaminski-yeto-sluchitsya-v-odin-den.html), 24.12.2009
“Kto ocali Żydów, kiedy świat się dowie, co oni zrobili?”


“… Finałowa rewolucja za wolność ludzkości (gojów) zostanie wygrana w jeden dzień. Nie bombami, nie głodem, nie masowym truciem, nie elektronicznym smogiem, ale po prostu kilkoma, wiernie sformułowanymi słowami w dokładnie wybranym czasie i miejscu, które oświetlą w ciemności Bestię, która była w naszym (żydowskim) sercu więcej stuleci niż możemy zliczyć. Stanie się to pewnego dnia, ponieważ ta żmijo-podobna Bestia mackami jak ośmiornica obejmuje całą planetę swoim mrocznym nienasyceniem… “

Obrazek

Jest bardzo duże podejrzenie, że ta “bestia” w niedawnej przeszłości była na planecie dość często (na przykład, zgodnie z Biblią – 666). Wizualnie jest postrzegana przez Ziemian jako Wąż-smok. Obce gady (bogowie) posiadają potężne intelekty, silne hipnotyczne zdolności i najwyższą wiedze naukową, co prawie uniemożliwia ich fizyczne zniszczenie. Jednak zdecydowanie zmniejszono ich liczbę w dawnych czasach przez pogromcę smoków znanego w rosyjskiej epice jako Gieorgij Zwycięzca, który z jakiegoś powodu był odporny na hipnozę “bestii”. Ale kilka tych stworzeń niestety ocalało i postanowiły nie ryzykować więcej i zaczęły posługiwać się pełnomocnikami (proxy), przez “wybrany” przez nich naród. I dzięki temu do tej pory “bestie” były nawet o parę kroków od przejęcia absolutnej władzy na planecie. Jak twary miały zamiar korzystać z tej władzy – nie jest znane, ale najprawdopodobniej nie z korzyścią dla Ziemian.

O pożywieniu “bestii”

Najlepszym pożywieniem dla nich w warunkach Ziemskich staje się krew nowo narodzonych dzieci ludzkich. Krew ta posiada właściwości tak zwanego „kołostruma” (Stolesznikow “Czym wypełnić organizm?“ - http://zarubezhom.com/Stoleshnikov2.htm). W starożytności Żydzi dla zbierania tej krwi zbudowali Świątynię Salomona, gdzie lewici cięli i zlewali krew dzieci pierworodnych izraelitów, które nawiasem mówiąc, aby oddać dziecko “bogu”, stali w całodobowej kolejce. Rozpędził to bezprawie król Nabuchodonozor (w innej wersji cesarz rzymski Tytus). Teraz problem karmienia twarów rozwiązano decydując się na pobieranie krwi Żydów z łożysk nowo narodzonych. Ich zbieranie jest organizowane na całym świecie, niezależnie czy jest demokracja w danym kraju czy dyktatura. W szpitalach państwowych łożyska podlegają ścisłej odpowiedzialności dyrektorów.
A to informacje o NIELUDZIACH od Walerija Łarionowa (http://ru22.info/bastion/vajnoe/georg/georg.html).


Obrazek

“… Populacja istot NIELUDZI, to ci co nie urodzili się na naszej planecie. Nie klasyfikuje się ich w dzisiejszych biologicznych naukach, nie istnieją w « oficjalnych » naukowych doktrynach, chociaż przedstawiani są w « zamkniętej» części nauki i folklorze. Przedstawiciele nieludzi porównywani są rozmiarami z normalnymi ludźmi oraz pewnymi wspólnymi cechami w budowie ciała, w porównaniu z Ludźmi występuje u nich obniżona temperatura, źrenice przesunięte w czerwony obszar widma, pionowe, «przymrużony» typ źrenic, większa od Ludzi czułość na promieniowanie. Posiadają zdolność do psychicznej kontroli, ograniczone zdolności telepatyczne, nie posiadają nieśmiertelnej esencji ludzi i umierają bezpowrotnie. Zdolne do żywienia się ciałem każdego ciepłokrwistego zwierzęcia na Ziemi, ale najbardziej pożądana jest w celu regeneracji ludzka krew.

Nieludzie dobrze są znani w folklorze i w literaturze pod imionami «nieumarli», «upiory», «wampiry», «wilkołaki». Żeby przedstawić ich powierzchowność, wystarczy przypomnieć sobie dzieła Gogola «Wij», Tołstoja «Rodzina upiora», odrzucając mistykę i baśniowe momenty, stosując logikę i współczesną wiedzę. W pierwszym przypadku mowa jest o Nieludziach, a w drugim o potomstwie Nieludzkich – Stworzeń. I jedni i drudzy, samodzielnie nie mogą mieć potomstwa. I to ich najważniejszy problem na Ziemi.


phpBB [video]


Struktura społeczna wśród wyższych form życia na Ziemi nie istnieje. W naturalnych dla siebie warunkach Nieludzie zamieszkują równo rozdzielone wśród osobników miejsca -«gniazda», z autonomicznymi i samo wystarczającymi środkami na zasadzie plastra, z jednolitym centrum-matką z reprodukcyjną i koordynującą funkcją. Ostatnie takie centrum, które miało dostęp do hybrydowych organizmów (Stworzeń, Tworów) i kierowanym przez ludzi, leżał na wyspie Malta, ale obecnie centrum już nie istnieje.

Część przedstawicieli nieludzi żyje wśród etnicznych ras ludzkich praktykujących składanie ofiar będąc z nimi w porozumieniu, lub zaspokaja życiowe potrzeby wśród elementów aspołecznych, które “wypadły” ze społeczeństwa wskutek zwyrodnienia. Inna część, umocniła się na ochranianych znajdujących się pod kontrolą ludzi strukturalnych wyspach, uzyskując całkowitą przebudowę struktury koegzystencji rozumnych form życia na Ziemi i wpływając na społeczne procesy ludzi. Program realizuje się poprzez sztucznie stworzone istoty, stanowiące produkt wielostopniowych mieszanek krwi ludzi i nieludzi (Stworów w ludzkim rozumieniu); przez oddzielne społeczności i grup ludzi poddanych mutacjom, kierowanych psycho-somatyczymi metodami.

Wpływy widać w kluczowych strukturach większości państw, w narodowych i ponadnarodowych instytucjach władzy, finansowych, społeczno-kulturalnych, naukowych i innych ośrodkach. Bezpośrednie kierownictwo przedstawicieli nieludzi urzeczywistnia swoje plany w bardzo ograniczonym “bliskim kręgu” ludzi, na ogół zmutowanych, posiadających największy wpływ na państwowe struktury władzy. Do wspomnianych w szczególności zalicza się «poświęcona część» dobrze znanego “klubu bildierberg”. Nad nim są jeszcze cztery szczeble, ale też nie sami kierują strukturami, i podporządkowani są nieludziom. W całości znajdujące się pod kontrolą, chociaż nie wchodzące w «bliski krąg», ponadnarodowych struktur finansowych, wszystkich ważnych farmaceutycznych, inwestycyjnych, medialnych, koncernów wydobywczych, wszystkich towarzystw zbudowanych w formie ponadnarodowych sieci. Członkowie sprawujących władzę elit państw, indywidualni artyści, naukowcy – w niektórych dziedzinach mają dla nieludzi priorytet, przechodzą wspólnie z przedstawicielami nieludzi « wtajemniczenia » w formie współudziału w uśmiercaniu ofiar i manipulacjach krwią, uzależniając się psychicznie i fizjologicznie od nieludzi.


Obrazek

Takie działanie nieludzi zaczęło się jako program przeżycia z powodu niemożliwości reprodukcji w ludzkim rozumieniu w warunkach Ziemskich. Do tej pory, cele programu nie zostały spełnione. Przedstawiciele nieludzi praktycznie są bezpłodni. Osiągnięcie naturalnej reprodukcji nieludzi a tym samym powstanie pełnowartościowego rozmnażającego się w warunkach Ziemi organizmu, posiadającego fundamentalne funkcje nieludzi, nie powiodło się. Hybrydowe istoty wydają na świat potomstwo wskutek długotrwałych zabiegów technologicznych, wymagających udziału kilku pokoleń kobiet ras ludzi. Mutujący ludzie w cyklu reprodukcyjnym potrzebują stałej medycznej obecności.

Grupa jest obecnie zaangażowana w technologie przetrwania poprzez zmianę struktury społeczne ludzi, podjęcie kroków w celu zakończenia przebudowy stosunków istniejących w świecie, zniszczenie większości ludzi metodami biologicznymi i technicznymi, skupienie wszystkich form inteligentnego życia i działania w bardziej ścisłych obszarach, “zagnieżdżenia” składającego się z grup “gniazd”, z infrastrukturą dla organizmów hybrydowych i sterowanych, z najbardziej odpowiednimi dla nich (nieludzi) warunkami naturalnymi. Na terytorium Rosji będą trzy takie “gniazdowiska”. Poza “gniazdowiskami” planuje się ustanowienie dla pozostałych ludzi niewolnictwo z całkowitym stłumieniem intelektu, woli, indywidualnych cech, tożsamości narodowej i likwidacja instytucji rodziny.

Tradycyjne gniazdowiska nieludzi rozmieszczone na oddalonych i odizolowanych od kontynentów wyspach, o istnieniu których wielu nie zdaje sobie sprawy. Najważniejsze “gniazdowiska” ochraniają służby specjalne potężnych państw i tak zwane organizacje międzynarodowe (ONZ), nie wiedząc nawet czego pilnują.

Mają wielu pomocników wśród ludzi, nad którymi kontrolę sprawują hybrydy nieludzi i ludzi – Twarów (stworzeń, tworów), mieszkający w zasadzie w dużych miastach, gdzie łatwo ukryć ślady swojej obecności.

Ponieważ wszystkie próby nieludzkich istot stworzenia własnego nieśmiertelnego potomstwa skończyły się na Ziemi niepowodzeniem, opracowali oni metody kontroli umysłu i hybrydyzację – Stworzeń i uczynienie ich swoimi niewolnikami, które kierując się stworzonymi programami, osiągnęli punkt, z którego nie ma powrotu. Kontrola odbywa się metodą podprogowo-umysłowego i emocjonalnego zastępowania własnych myśli na Twaro-zorientowane, a także na szeroką skalę stosowanie systemów kodowania i zombizacji. Ludzkość jest bardzo głęboko porażona tą demoralizującą ludzi postawą, ale każdy człowiek zachował swój indywidualny wybór.

Odbywa się aktywna budowa “gniazdowisk” nieludzi. “Centralna aglomeracja gniazdowisk” – Ałtaj. Nieludzie obiecują przez “zaangażowanie” miejsce u siebie i komfort. Dołączenie do nich poprzez krew i kolaborację. Przez ten współudział związali oni obecne “mega-elity” i ich najbardziej wpływowych współpracowników spośród “osób publicznych” – tzn. głów państw, właścicieli finansowych imperiów.


Obrazek

Realne zagrożenie teraz – to przejście tych nieludzi, gospodarzy tych wszystkich “bildierbiergskich klubów”, do bezpośredniej formy rządzenia. Kiedy otwarcie zostanie ogłoszone, co komu się należy i gdzie, kto komu musi się podporządkować…”

Twar

Naoczny świadek o nieludziach: “Spotkanie z Reptoidem, październik 1941. Opowieść sanitariusza“ (https://radosvet.net/2664-vstrecha-s-reptoidom-oktyabr-1941-rasskaz.html).

W sierpniu, kilka osób mogło zginąć w wyniku przypadkowego wybuchu dwóch ogromnych podziemnych bunkrów w USA. (24 sierpnia 2011 “Rosyjskie Raporty wybuchów jądrowych Hit Vast US Military Network Tunnel“ - http://www.whatdoesitmean.com/index1514.htm).

Dlatego Żydzi zaczęli mówić śmielej i głośniej o potrzebie jawności powyższej kwestii, potrzebie apokalipsy. Ponieważ apokalipsa w języku greckim – jest usunięcie zasłony, ujawnieniem tajemnicy. Jak na przykład David Wilcock w pozycji “Ujawnienie nieuniknionego? Zburzenie 2 podziemnych baz NWO“ (http://divinecosmos.e-puzzle.ru/Article81.htm).

Źródło – (https://radosvet.net/12364-evreyckiy-zver-iz-treugolnika.html).

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2012, 13:36 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
...

Podstawy Rodzimowierstwa


Obrazek


-Wołchwa Wielisław - Rusko Słowiańska Osada Rodzimowiercza „Rodolubie”.
- Daj nam mądrość, Nasz Wieszczy Boże, aby stało się to na chwałę Bogów.
- Aby towarzyszyła nam opieka Bogów Naszych i Przodków, abyśmy mogli czerpać Ich mądrość i na miarę swojego serca przyjmować ją do siebie, by poprzez swoje serce ją czerpać i by współbraciom niosła pożytek.
- Nasze drugie dzisiejsze spotkanie będzie poświęcone ogólnie Rodzimowierstwu.
- Co nas łączy i dlaczego jesteśmy tutaj?
- Czego szukamy i co znajdujemy?
- W czym się odróżniamy od innych kierunków?
- Co w ogóle znaczy być Rodzimowiercą? Rodzimowiercą Rusko-Słowiańskim?
- Na początek powiem nieco o samej terminologii.
- Słowo „Jazyczestwo” pochodzi od staroruskiego słowa „języki”, czyli narody.
- W dosłownym znaczeniu oznacza to – „wiara narodowa”.
- Nasi Przodkowie...- ciężko powiedzieć na ile oni sami siebie nazywali Języcznikami.
- Sądzę, że sami siebie tak nie nazywali. Raczej mówili wprost: - „Wiara Dziadów”, albo „Mądrość”, lub też „Wiedza”, pisane dużą literą.
- Wiara związana z naturą.
- Samo słowo „Języcznik” pojawiło się, gdy na Ruś dotarło Chrześcijaństwo i kiedy zaczął się ten podział.
- Obecnie wielu ludzi uważa słowo – „Jazyczestwo”, za złe. Powiadają, że w ogóle jest ono niewłaściwe, ale nie należy nadawać temu słowu negatywnych cech. Ono po prostu oznacza „Wiarę Narodu” - Narodową Wiarę.
- Należy to ściśle rozróżniać - istnieje mądrość ludzi wiedzących i jest „wierzenie narodowe”.
- Wierzenie narodowe w dużej mierze przeplatane jest przez narodowe kulty.
- Mądrość, to widzenie rzeczywistości taką jaka ona jest.
- Jaki jest sens pojęcia „wiara”?
- Rozdzielamy pojęcie „mądrość” i „wiara”.
- Mądrość, to bezpośrednia wiedza.
- Natomiast „wierzymy” w to, czego nie znamy.
- Wiara, to pierwszy stopień prowadzący do mądrości.
- Wiarę można też rozumieć nieco głębiej, gdy piszemy wiara przez duże „W”, to nie oznacza to wierzenie w Bogów, ale wierzenie Bogom.
- Kiedy wiemy i zawierzamy nakazom Przodków i zawierzamy przejawom Rodzimych Bogów, którzy istnieją dla nas w Przyrodzie, naszym kręgu i są w naszym sercu.
- I dochowujemy wierności przykazaniom Przodków, oto takie głębsze wyjaśnienie słowa „wiara”, choć w wąskim pojęciu słowo „wiara” oznacza „wierzyć w coś” i w wąskim pojęciu jest to pierwszy stopień na drodze do mądrości.
- Jakie są fundamenty naszej wiary i naszej mądrości?
- Jak już dziś to mówiłem, można to wyrazić krótko w jednym zdaniu…

- „Święcie czcij Rodzimych Bogów i Przodków oraz żyj według sumienia w harmonii z przyrodą, a jeśli szukasz wyższej wiedzy, to poznaj siebie”.


- Tu zawarte są różne poziomy rozumienia naszej wiary i naszej mądrości.
- Z jednej strony każda religia, każde nauczanie duchowe ma dwie strony: - „Zewnętrzną i Wewnętrzną”.
- Zewnętrzna strona zawiera się w prawidłowej strukturze społecznej i w umocnieniu układu Rodowego.
- Co pod tym rozumiemy? To oznacza…
- Rodzenie zdrowego potomstwa.
- Dziedziczyć dorobek mądrości i wiedzy Przodków i przekazać je potomstwu, czyli mieć zdrową rodzinę, ochraniać Swój Ród, swoją ziemie itd.
- To nazywa się „efektywną drogą”, lub też drogą prawdy, drogą Prawii.
- Efektywność oznacza „drogę prawej ręki”.
- W jakimś tam momencie człowiek zaczyna swoją wędrówkę do wewnątrz niezależnie od drogi zewnętrznej – społecznej.
- Odkrywa on swoją wewnętrzną drogę, drogę pewnych żarliwych praktyk, gdy ludzie żyjący zazwyczaj społecznie udają się na odosobnienie.
- Dokonują jakichś gorliwych modłów, czy jakichś medytacji, wykonują jakieś złożone praktyki, które zmieniają naturę ich pojmowania rzeczywistości.
- Jest to droga wewnętrzna – indywidualna, nazywa się to „delikatną drogą” albo też „drogą lewej ręki”.
- To nie koliduje z drogą Prawii, lecz jest jej kontynuacją.
- Dowolna religia oparta jest na dwóch fundamentach…
- Droga prawidłowego życia w społeczeństwie, wspólnocie czy narodzie, oraz osobista droga poznania Boga. Znamy 3 składniki „długu Rodowego”.
- „Dług Rodowy” nie oznacza, że coś jesteśmy dłużni Rodowi.
- Ta „powinność” opiera się na uczuciu wewnętrznego zewu.
- Można to porównać do „długu rodzinnego”, gdy powiadamy, że mąż dłużny jest żonie miłość, a żona dłużna mężowi również miłość.
- Rozumiemy, że nie jest to „dług” według terminu prawniczego.
- Jeśli już ludzie zdecydowali żyć razem, to powinien ich jednoczyć jakiś poryw serca.
- I ta powinność opiera się na miłości, nie bójmy się tego słowa.
- Dla naszych Przodków, dla Rodzimowierców, którzy żyli w naturze, żyli w układzie naturalnym z wiarą i mądrością, dla nich wszelkie nakazy, że trzeba kochać bliźniego, miłować, nie kraść, nie zabijać są po prostu absurdem.
- Gdy człowiek żyje w ładzie z przyrodą, to jest pełen miłości do wszystkiego.
- On nie będzie kradł ani grabił, przecież on nie jest zabójcą czy złodziejem.
- Dlatego dla nas ścisłych, surowych przykazań nigdy nie było.
- Nie znamy żadnych surowych nakazów Przodków, które by mówiły: - „Rób ściśle tak”, lecz:


- „Otwieraj swoje serce, dąż do harmonii wszechświata, dąż do uporządkowania swojego wnętrza, do harmonii ze swoim narodem, do ładu ze swoją ziemią”.


- Jeśli twoją ziemię chcą grabić, to jej broń. Tak, chwyć za broń. Tu nie trzeba podstawiać policzka, tyłka czy jakiejkolwiek innej części ciała. Można i trzeba się przeciwstawić. Trzeba w imieniu prawdy zwalczać fałsz. Ale nawet bijąc zło, nie wpuszczamy do serca nienawiści, ani do zła, ani do wroga. Z wrogiem walcz, ale nie poniżaj go, nie żyw do niego nienawiści. Walcz nie z człowiekiem, ale z fałszem wzmacniając prawdę. Czy mając zatwardziałe serce jesteśmy w stanie przynieść ład, czy to światu czy też sobie? Obawiam się, że nie.


- Czym jest „Rodowy dług”?
- Znamy 3 rodzaje: - „Rodowy dług wobec Ziemskiego Rodu, czyli wobec krewnych”, to oznacza pomagać krewnym na miarę swoich sił. Zawsze istnieją ludzie, którzy nie mają zamiaru rozwiązać swoich osobistych problemów. Nie szukają oni pomocy w rozwiązaniu problemów, lecz uzyskanie pocieszenia i wsparcia. Jest to coś w rodzaju egoizmu, gdy nie chcą zmieniać swojego życia, lecz chcą by ich po prostu pogładzić po głowie. Po głowie pogładzić i podnieść z ziemi za pierwszym razem można, drugi raz należy się zamyślić, a za trzecim odmówić, bo jest to tak naprawdę szkodliwe. Miłosierdzie, to wielkie uczucie. Jeśli wiemy, że ktoś prosi o pieniądze, aby mieć jeszcze więcej to powinniśmy mu rzucać, czy nie? Czy to jest miłosierdzie, czy wprost przeciwnie? Powodujemy, że on jeszcze bardziej się opuści? Ja nie mówię jak tu należy uczynić, ale po prostu wzywam każdego do zadumy, by posłuchał co mu podpowie sumienie. Ja osobiście, uczciwie powiem, czasem postępuję tak: - „Ja wysyłam za niego modlitwę do Praźródła Wszechświata”. W rzadkich wypadkach coś podaruję, gdy widzę, że człowiek faktycznie potrzebuje pomocy, ale to się zdarza bardzo rzadko. Zazwyczaj jest to biznes i to bardzo nieuczciwy, rujnujący. Wracamy do sprawy „długu”…
- Pomagać krewnym, gdy jest to faktycznie pomocą. Pomóc trzeba o tyle, o ile jesteśmy w stanie. Daj dokładnie tyle byś później nie żałował i nie karm pasożytów. Jeśli człowiek się potknął, to pomóż mu się podnieść.

- „Nie pocieszaj go w upadku, ale pomóż się podnieść”, to zasadnicza różnica.

- To jest dług wobec Ziemskiego Rodu.
- Dług wobec Niebieskiego Rodu, to dług wobec Przodków.
- Wiara nas uczy, że dusza człowieka jest nieśmiertelna.
- Żyjemy nie jeden raz, a Nasi Przodkowie wcielają się w naszym Rodzie, to się zdarza niejednokrotnie.
- Ród Niebiański, to zjednoczenie siły Naszych Przodków, to siła wszystkich tych, którzy żyli przed nami i dokonali ogromnych postępów na drodze, którą my idziemy. My podążamy tą drogą. Oni już coś stworzyli i przekazują swój dar za pośrednictwem Ziemskich Rodów, od Przodków dla Potomków.
- Naszym zadaniem jest przekazać dorobek Przodków. Są takie rzeczy, których nie pojmujemy do końca, ale je po prostu przekazujemy. Są rzeczy, które obrabiamy twórczo i przekazujemy znów dalej, gdyż każde pokolenie wnosi coś nowego.
- Tradycja jest zawsze żywa.
- Czym my odróżniamy się od rekonstruktorów?
- My nie rekonstruujemy jakiejś tam konkretnej rzeczy z przeszłości, IX wieku czy któregoś innego. My dziedziczymy tradycję naszego narodu i patrzymy jak może być ona zastosowana dziś w warunkach naturalnych.
- Jeśli używamy odzieży z naturalnych materiałów, to nie jest to dar dla IX wieku, czy VI, czy też podarunek wiekowi dziesiątemu. Jest to próba odnalezienia harmonijnego sposobu komunikacji z przyrodą.
- To nie oznacza, że należy przestać używać samochody czy t/podobne.
- Korzystać można ze wszystkiego, ale ważne jest by z powodu techniki nie utracić poczucia życia jakie jest rozwinięte w świecie.
- Każdy tę granicę ustanawia sam dla siebie.
- Dla kogoś odejściem od odczuwania przyrody będzie jakiś mały wynalazek, a inny ktoś poleci samolotem i nie będzie to dla niego wyłomem.
- Tu nie ma generalnej reguły, bo w Rodzimowierstwie nie ma odgórnych, radykalnych nakazów.
- My ich szukamy i każdy z nas znajdzie tę drogę, którą może on iść, która mu najbardziej sprzyja.
- Nie ma drogi lepszej i gorszej.
- „Dla każdego indywidualnego poziomu zrozumienia jest osobna droga, każdy ma swoją, a najważniejsze jest jej poszukiwanie i odnalezienie”.

- W tym pojęciu dzielimy ludzi na tych, którym wszystko szkodzi i na tych którym mało co zaszkodzi. Bądźmy tymi, którym nie zaszkodzi.
- To jest sprawa szczególnej wagi, a dalej każdy powinien być uczciwy wobec siebie.
- Nie trzeba robić tego, czego nie czujemy i nie znamy, ale w ramach tego co czujemy możemy istnieć całym sobą.
- Rób co należy, a będzie to co będzie.
- Oczywiście wszelkie owoce tych działań zależą od Bogów.
- Ale sposób w jaki to wykonamy sprawi, że albo będziemy współtwórcami z Bogami, albo będziemy błądzić, to zależy od nas.
- Dług wobec Rodu Niebiańskiego…
- „Kultywować obyczaje i nakazy Przodków”.

- Trzeba umieć je pojąć i przekazać potomnym, przekazać nie ślepo, lecz pojmując ich sens. Prosty przekaz bez zrozumienia jest głupotą. Nikt nie chce być głupcem. Każdy pragnie wydoskonalić się jako jednostka w tym świecie, a droga Przodków, to po prostu droga ludzi, którzy przeszli tę drogę przed nami.

- „Naszym zadanie jest zrobić jeszcze jeden krok dalej, jeszcze jeden krok do przodu”.

- Nie zatrzymywać się, ale dogonić.
- Trzeci dług, to powinności wobec Roda (Boga), Wszystkich Bogów, wobec Wszech-istotnego Ducha o którym ciężko cokolwiek powiedzieć. Jest to ten Prapoczątek Wszechświata, to ten pierwiastek, który był na początku i będzie na końcu.
- To ten Duch, który wypełnia nasze serca.
- Jest to nasza źródłowa natura - nasza wewnętrzna istota.
- Zewnętrzność to „O-soba”, a „W-sobie” jest sam Duch, jest to poza ograniczeniami wszystkich nazw i form.
- Osobowość posiada imię, a Duch jest ponad imieniem.
- Poznać to może każdy z nas patrząc na świat nazw ze świata bezimiennego, zaczynamy wtedy widzieć na ile silna jest pokusa tego świata. Patrząc z bezimienności na świat imion już nie ulegamy zachwytom tych nazw, gdyż rozumiemy, że gra tego świata jest naszą grą. Nie „nami grają”, lecz „my sami gramy”.
- Sens samopoznania, głębokiego samopoznania polega na przemianie z obiektu gry, z tej lalki, którą ktoś gra, z pionka na szachownicy w subiektywną postać gry, w tego kto prowadzi grę tego świata i widzimy rzeczywistość taką jaka ona jest.

- Jak można spróbować wyrazić sedno tego czym się zajmujemy?
- Powiem szczerze, że z grubsza biorąc nie wiem czym jest Rodzimowierstwo.
- Ja to czuję, ale nie jestem w stanie wyjaśnić tego ostatecznie.
- Powiem szczerze, że z podejrzliwością odnoszę się do ludzi mówiących, że mogą wyjaśnić to do końca.
- Być może oni coś upraszczają, być może ja się mylę.
- Pomimo to będę czytać tekst i będę to komentował.

- Punkt 1. Rodzimowierstwo jest prawdziwą naturalną duchowością istniejącą w duszy ludzkiej od początku. Każdy z nas się rodzi i w trakcie życia odkrywa w sobie różne... użyjmy słowa „potrzeby”. Istnieją potrzeby cielesne, istnieją potrzeby sercowe, emocjonalne i są też potrzeby duchowe. Te potrzeby istnieją z głębi istoty w każdym z nas. Po prostu u różnych ludzi przejawiają się one w różnym stopniu. Istnieją religie, które mówiąc wprost, robią na tym pieniądze. Mówią one człowiekowi: - „Jesteś grzeszny i dlatego powinieneś przyjść do kościoła, postawić świeczkę i dać nam pieniędzy i wtedy my cię rozgrzeszymy i Bóg ci wybaczy”.
- Rzecz w tym, że jeśli Bóg istnieje, to jest On nie tylko w świecie, ale i wewnątrz nas i „odpuszczać grzechy” jest absurdem.
- Jeśli rozumiesz, że nie jesteś w harmonii ze światem, to nastrój się do niego.
- Jeśli nie jesteś doskonały, to dąż do doskonałości.
- Jeśli zrozumiałeś, że się pomyliłeś, to zdaj sobie sprawę z błędu i zmień się.
- To nie jest kwestia przekleństwa z niebios, ale zadanie pracy samemu ze sobą.
- Nikt z nas nie jest „źródłowo przeklęty”, nie ma żadnego grzechu pierworodnego.
- Istnieje nasza niedoskonałość, nasza niewiara i zadaniem człowieka jest tę niewiarę w sobie pokonywać.
- Dlatego też uczymy się i odkrywamy sami siebie i odkrywamy swoją mądrość, mądrość swojej wewnętrznej i zewnętrznej natury. Samo dążenie do poznania Prawdy przez duże „P” istnieje w każdym. My rozmaicie nazywamy to swoje duchowe poszukiwanie. Czasem używamy do tego słów, które nie pasują zupełnie do religijności. To nie jest ważne jakimi słowami to wyrażamy, ale ważne by nie traktować jednakowo tego świata i samego siebie. Jeśli czujemy wewnętrzny zew, czujemy się zmobilizowani przez ten wewnętrzny głos, nieważne jakie mu nadamy nazwy, ale gdy on się pojawia, to już nigdy nie będziemy tacy jak przedtem.
- Każdy kto poczuł to dążenie do poszukiwania rozumie o czym mówię.

Punkt 2. Rodzimowierstwo opiera się na samej naturze rzeczy, na istniejących realnościach, a nie na czyichś tam wymysłach na temat człowieka i Boga. Świat jest taki jaki jest. Rzeczywistość nie kończy się na Świcie Jawnym. Istnieją światy bardziej subtelne, istnieją oddziaływania sił, które są większe od tego co możemy poczuć poprzez ciało. To nie oznacza, że ich nie ma. Poczuć to w takim czy innym stopniu może każdy z nas. Po to, aby poczuć różnicę i pojąć czym jest to działanie sił wystarczy pójść gdzieś na rynek albo na halę targową i pochodzić tam pół godziny w tym tłumie. Potem pójść do lasu i pochodzić w lesie te same pół godziny. Odczucia w tych miejscach będą bardzo różne. Na tym poziomie wszyscy odczuwamy oddziaływanie tych subtelnych sił. To jest fundament, który jednoczy nas wszystkich. Ten kto może leczyć rękami lub zajmuje się tym w inny sposób widzi i zna wiele więcej subtelnych składowych tych zjawisk, ale na tym poziomie wyczuwamy to wszyscy, dlatego bardzo ważna jest jakość naszego życia. Nie można czekać, że kiedyś coś tam się zmieni, że kiedyś świat się stanie lepszy. Żyjemy każdą chwilą, a jak żyjemy? Żyjemy w nienawiści w tym tłumie. Cały czas szturchają nas jacyś tam ludzie na rynku, albo żyjemy tak, że możemy radować się odkrytą duszą na łonie natury. Życie wcale nie jest takie długie, za wszystko płacimy czasem swojego życia. Za wszystkie nawet te z pozoru darmowe rzeczy rozliczamy się czasem swojego życia. Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, ale do tego każdy już powinien dojść sam. Zacznijmy czasem swojego życia płacić za to, co świetliste i wysokiej jakości. To my wybieramy w jakim świecie żyjemy. Gdy ktoś próbuje nas znieważyć czy poniżyć, my wtedy wybieramy, czy przyjąć to jako urazę, czy zamknąć serce, czy też nie, ale nawet umiejętność nie popadania w gniew nie oznacza, że można ignorować, gdy ktoś poniża naszych krewnych lub gdy ktoś nas obraża. Podkreślam:
- „Zwalczać zło można i trzeba, ale ważne by nie dopuszczać gniewu do wewnątrz” .

- Wielki wojownik, to nie ten który nieustannie wchodzi w pojedynki, ale ten kto potrafi pokonywać trudności, ten, którego wola do przeciwstawienia się jest tak silna, że nawet, gdy wszystko jest przeciw niemu, to on pozostaje niezłomny, to jest wielki wojownik. To nie jest ten o którym wszyscy mówią, że jest najsilniejszy, a ten kto nigdy nie bywa załamany, który zawsze jest w stanie pokonać.
- Wola do przeciwstawienia się, to mądrość Peruna, to bardzo ważna sztuka.

- „Rodzimowierstwo to przede wszystkim odczuwanie świata i sposób bycia w świecie w harmonii z przyrodą, a następny w kolejności jest dopiero światopogląd stworzony przez człowieka na bazie jego pojmowania świata. Rodzimowierstwo to sposób na życie - on jest pierwotną rzeczą. My w pierwszym rzędzie żyjemy i postrzegamy rzeczywistość, a potem ją analizujemy”.
- Jest bardzo dużo nauk filozoficznych i religijnych, które opierają się na idei, na jakimś sądzie jakichś tam ludzi, niech to nawet będą bardzo mądrzy ludzie, ale w pierwszej kolejności wyczuwamy świat i ta jakość odbierania świata... odczucie zależy od nas.
- W restauracji dla kogoś będzie to wspaniale przygotowany befsztyk, a dla kogoś innego kawałek zdechłej krowy.
- Rzeczywistość ta sama, a pojmowanie jej różne.
- To jest bardzo ważne jak pojmujemy, tak więc nasze odczuwanie jest rzeczą pierwotną. Nasz światopogląd powinien opierać się na pojmowaniu faktycznego umiejscowienia rzeczy w świecie. Nie należy wierzyć w rzeczy wydumane przez ludzi.

- Czy one są prawdziwe i na ile, to już inna kwestia.
- Jest bardzo dużo idei właściwie oddających rzeczywistość do których mimo wszystko dobrze jest dojść swoim własnym umysłem, a nie cudzym, gdyż jeśli ktoś nam coś mówi, to pomyślcie czy faktycznie to odczuwacie.

- Niedorzeczne jest tak po prosu wierzyć w coś, co ktoś powiedział. Jest takie coś, co nazywam „duchowym nauczycielstwem” oraz „duchowym byciem uczniem”.
- Istnieją sprawy na drodze duchowej, które na określonym pułapie nie są dla nas zgodne.
- Opiszę to tak: - „Idziemy drogą i są rzeczy, które znajdują się przed horyzontem i za horyzontem”. Duchowy nauczyciel, to ten człowiek, który powiada: - „W twoim polu widzenia jest to i tamto” i może on ciut, ciut skorygować drogę ucznia. W takim sensie uczeń mu ufa - on nie wierzy ślepo, ale ufa jeśli widać, że dany człowiek faktycznie przeszedł tę drogę. To nie jest jakiś fantasta, który ot tak samo idzie wraz z nim przez pole, a o wiele większymi krokami lub ma większą pewność i wydaje się, że wie gdzie idzie, a on, że tak to ujmę, po prostu „wypił” trochę więcej i dlatego idzie z większą szybkością. To nie nauczyciel, nauczycielem jest ten, który sam to przeszedł. I zaufanie do nauczyciela, to nieco inna sprawa.
- Nikt z nas nie jest pozbawiony tego co nazywamy zdrowym rozsądkiem.
- W potocznym życiu korygujemy swoją drogę poprzez zdrowy rozsądek.
- Człowiekowi, którego ujrzeliśmy poprzez wnętrze serca, zobaczyliśmy jakieś dowody wskazujące na to, że jest on dla nas osobiście nauczycielem duchowym, możemy obdarzyć go zaufaniem i podążać wraz z nim, by... - tu znów mamy sens bycia uczniem.

- Sens nie w tym, by ślepo wierzyć, że ktoś tam, że tak powiem mędrzec, nauczyciel, że ten człowiek wie i my pójdziemy zanim - Nie, trzeba zobaczyć, to samo co zobaczył on. Jeśli idziemy i idziemy i tego samego nie widzimy, to oznacza, że albo droga zła, albo my nie pasujemy do tej drogi, albo coś nie tak z nauczycielem.

- Jest jeszcze jeden niuans…
- Wszyscy my chcemy się uczyć u Wielkiego Wołchwy, u wielkiego nauczyciela, ale tu trzeba zadać sobie pytanie: - „Czy na pewno mamy taki duchowy poziom, aby uczyć się u Wielkiego Wołchwy?”.
- Wyjaśnię co mam na myśli:

- „Wyobraźmy sobie pierwszoklasistę, który ma za zadanie nauczyć się tabliczki mnożenia. Jeśli podejdzie on do jakiegoś profesora matematyki czy do „innego Einsteina”, który zacznie mu wykładać teorię względności, to pierwszoklasista z pewnością tego nie pojmie, w języku Wołchwów nazywa się to „zbyt wczesna wiedza”. Człowiek może nawet zagubić swoją drogę poprzez niemożność pojęcia w danym momencie tego o czym mówi nauczyciel. On powie: - „A droga gdzie? Jaka teoria względności? To na pewno jakiś „żul”, albo w ogóle jakiś żyd, więc co on może mi wskazać?”. Do czego zdążam… w każdym momencie życia możemy coś pojąć w jakimś ograniczonym zakresie. Nauczycielem dla nas jest ten, u którego my możemy się naprawdę czegoś nauczyć. Nie ten, kto wie więcej niż inni, ale ten u którego my możemy się coś nauczyć. Pierwszoklasista u profesora niewiele się nauczy, a od ucznia starszej klasy tak, albo od nauczyciela klas początkowych. Oni mu doskonale wyjaśnią tabliczkę mnożenia. A jaki bądź „zakręcony profesor”, który jest geniuszem w swojej dziedzinie zacznie mówić mu takie rzeczy, że pierwszoklasista powie: - „Ja nie będę się uczyć matematyki, to jakieś brednie”. I on całkiem utraci kierunek na drodze”.

- Dlatego też, gdy powiada się, że jest jakaś święta wiedza, która gdzieś tam jest chroniona - nic nie jest trzymane w tajemnicy, to bardzo prosto można wyjaśnić na drugim przykładzie.
- Dziecku nie da się wyjaśnić czym są odczucia seksualne, kiedy ono podrośnie to pojmie. Wyjaśnić tego nie sposób. Będzie to pojmował jako przyjaźń, jako jakąś więź, wszystko w jakichś swoich kategoriach, ale do końca tego nie pojmie, a to dlatego, że w danym momencie nie jest w stanie tego pojąć. Dlatego moment przejścia na duchową drogę jest bardzo subtelną chwilą. Kryterium tutaj jest tylko jedno, podążać za tym co faktycznie jesteś w stanie pojąć. Jeśli czegoś nie pojmujesz, to nie należy usilnie starać się i przełamywać. Zrób jeden krok, ale pewny. Weź takie lekcje, jakie jesteś w stanie. Wieczność za naszymi plecami i wieczność przed nami.

Punkt 3. Rodzimowierstwo nie zostało powołane do istnienia przez jakiegoś Naczelnika Rodu, Proroka, Mędrca czy Twórców Przykazań. Nie ma żadnej jedynej świętej księgi, jednego kanonu i jednego rodzimowierczego obowiązkowego nakazu dla rodziny. O tym już mówiłem. Jest bardzo wiele religii związanych z przekazami jakiegoś jednego człowieka, albo Budda albo Jezus Chrystus albo też Mahomet, czy jeszcze ktoś inny. Nie chcę tu jakoś karcić tych ludzi, ani ich chwalić. Mówię po prostu o tym, że są religie bazujące na doświadczeniu jednego człowieka i jest to, co nazywamy „narodową wiarą”, „jazyczestwem” w ogólnym znaczeniu, które oparte są na samej naturze rzeczy, które nie miały początku, nie miały jedynego twórcy danego kierunku i dlatego też nie będzie miała końca. Wszystko co miało początek będzie też miało koniec. Dowolna religia, która kiedyś tam powstała, prędzej czy później się zakończy. Możemy, że tak powiem posługiwać się zapiskami jakichś mądrych ludzi albo pradawnych albo współczesnych Wołchwów, którzy mieli swoje księgi, nieważne kto je napisał, czy Wołchwowie w IX wieku, czy też Jurij Mirolubow. Na tyle na ile można się nią posługiwać, można z niej korzystać. Rzecz w tym ile jest w niej mądrości. Ale nie można z niej robić pisma świętego i bić przed nią pokłonów jak przed Koranem, czy też Biblią. Jest to po prostu pogląd mądrego człowieka i nie jest ważne w jakim wieku ten mądry człowiek żył, czy w XX-tym, czy w IX-tym. To samo się tyczy wszystkich współczesnych ksiąg. Doskonałych ksiąg nie ma, bo nic na świecie nie jest doskonałe. Mieć uważanie dla mądrych ludzi:

– „Czcij nie ludzi, ale mądrość jaką oni niosą”.

- Tak, dla mądrości mamy szacunek.
- Dlatego, gdy powiadamy: - „Czcimy mądrość Wołchwów”, to nie Wołchwów czcimy, nie kłaniamy się Wołchwom, lecz mądrości.
- Nie Wołchwowie są święci, nie nosiciel, ale mądrość, sama mądrość.
- To kryterium oznaczające prawdziwego Wołchwa. Jeśli człowiek czyni coś, aby mu się kłaniano, to znaczy, że mamy do czynienia z podmianą.
- Gdy człowiek powiada, że nie ważne kto mówi, ale ważny jest przekaz i w jego obecności możliwe staje się jakieś zrozumienie, to jest wtedy źródło.
- Tak więc znów, jeśli spotykamy jakiegoś człowieka, który czegoś uczy, coś tam mówi, to nie to jest ważne na ile on sam wszystko rozumie, ważne na ile każdy z nas może się od niego czegoś nauczyć. Jeśli możemy choć ciut się nauczyć, to: - „Daj mu Boże Zdrowie!”, a czy to oszust, czy też nie, to nie ma w danej kwestii znaczenia. Znaczenie ma to czego w danej chwili możemy się od niego nauczyć. Nie ważny jest nauczyciel, ale ważny jest uczeń. Ważna jest możliwość, że można czegoś nauczyć. Oczywiście można i metodą NLP, czy poprzez hipnozę, można zahipnotyzować i zaszczepić wszystkim jakąś ideę. Ale taka idea nie zakorzeni się w ludziach, ona bardzo szybko się rozproszy.

- „Istotna jest gruntowna zmiana, a ta zawsze pochodzi z wnętrza. Prawdziwy nauczyciel, to ten, który sprzyja wewnętrznej przemianie” - dlatego też nie należy czcić nauczycieli, ale mądrość.

- Trzeba to wykorzystać, on jest tylko narzędziem.
- Prawdziwy nauczyciel, prawdziwy Wołchwa rozumie, że jest tylko narzędziem i nic więcej.
- Jeszcze raz podkreślam: - „Nam nie potrzeba pośredników między Bogami”.
- Powiem tak: - „Oni mogą być potrzebni na określonym etapie, kiedy nie mamy mądrości, ale w pewnym sensie obdarzamy zaufaniem odnośnie wiary, aby uzyskać jakieś doświadczenie i nic więcej.

- Rodzimowierstwo jest Rodobożem (Rodoboże - http://www.eioba.pl/a/3uy4/slowianie-dzieci-bogow), które jednoczy w sobie jedynobóstwo i wielobóstwo. Czcząc Wszech-Boga Roda jako Jednego w Swojej Istocie i równocześnie Wielość Jego Przejawień w postaci Bogów Rodzimych, czy też Duchów Przyrody.

- Istnieje pogląd, że jazyczestwo jest wielobóstwem, albo istnieje pogląd, że jazyczestwo wiedzie się z kultu jednego Boga.
- Jest to jednym i drugim.
- Jest tu jedno źródło, które my określamy słowem ROD.
- Dlaczego słowo ROD? Dlatego, że… - to słowo, to nawet nie imię, jest to wskazanie drogi.
- Jest to ten pierwiastek z którego narodziło się wszystko.
- Istnieje pogląd, że to samo ujawniane jest pod żeńską postacią.
- Są po prostu pewne siły, które tworzą, podtrzymują, niszczą, a potem znowu rodzą Wszechświat.
- Nazywamy je dość umownie męskimi i żeńskimi.

- „Świat jest jeden, jest to jeden „żywy organizm”, a my wszyscy w istocie jesteśmy jego komórkami”.

- Ale przy tym wszystkim te komórki są bardzo różne.
- Brzoza odróżnia się od dębu, gruczoł odróżnia się od mięśnia, ale przy tym wszystkim jest coś co jednoczy to wszystko razem, dlatego nasza wiara to jedynobóstwo i wielobóstwo równocześnie.
- Istnieją religie, które kładą nacisk na jedynobóstwo.
- Istnieją religie, które kładą nacisk na wielobóstwo.
- My bierzemy jedno i drugie i niczego nie odrzucamy.
- My dowolną ideę rozpatrujemy jako jeden z punktów widzenia na prawdę.
- Sama prawda nie potrzebuje punktów widzenia, ale z każdego konkretnego miejsca prawdę widać inaczej, dlatego patrząc w ten sposób nie ma kłamliwych punktów widzenia, ale są różne.
- Istnieją różne poziomy zrozumienia: - „Głębsze i płytsze”.
- Używamy właśnie terminu Rodzimowierstwo, aby podkreślić tę cechę, z jednej strony ciągłości Rodowej żywych istot idących od Przodków ku Potomkom, a z drugiej strony Rodowej ciągłości sił, które pochodzą jedne z drugich, z jedynego prapoczątku. Jedyny prapoczątek przejawia się w mnogości postaci. Kogokolwiek z Bogów byśmy nie sławili, czy jakichkolwiek duchów przyrody, to z grubsza biorąc zwracamy się do Roda Jedynego.
- Ale zwracając się do Roda, tak czy inaczej na jakimś pułapie zrozumienia istnieje cała ta wielość wizerunków. Cała ta wielość wizerunków w jedności jest wspaniała w swej istocie.
- To jest to z czego należy się radować i czym się należy zachwycać.
- Dla kogoś są to Przodkowie naszych Przodków.
- Dla kogoś innego są to, jak już mówiłem, siły, które w jakimś czasie łączą, w jakimś czasie podtrzymują i w innym czasie niszczą, aby potem odrodzić świat.
- Siły Rodzimych Bogów przejawiają się w siłach przyrody.
- Nie należy myśleć, że Bogowie to sama przyroda - Bogowie to coś więcej, ale ich widzialna siła przejawia się w siłach przyrody.
- Może ona być osiągalna poprzez osobiste doświadczenie duchowe.

- Stąd zaczyna się punkt 4.

-„Rodzimowierstwo jest Przyrodo-Bożem, gdyż oddaje cześć pierwotnej duchowej jedność Matki Przyrody i Ojca Roda”.

- Tu mamy bardzo ciekawy moment…
- ROD pojmowany może być rozmaicie. Ja już na początku mówiłem o trzech postaciach Roda, czyli Roda jako Wszech-Boga, czyli przenikający wszystko pierwiastek praprzyczynowy. Rod Niebiański jako zespolenie siły Przodków Naszego Rodu i Ród Ziemski, a więc konkretnych krewnych z którymi łączą nas więzi rodzinne. Ponadto jest to inny sposób opisania rzeczywistości, który też jest właściwy, a który mówi, że wszyscy my jesteśmy dziećmi boskich rodziców.
- Istnieje Ojciec Rod wyobrażany jako „Słup Rodowy” - symbolizuje linię pionową świata, oś świata.
- Istnieje Matka Przyroda, świat niższy, który wiruje po spirali wokół tego rodowego słupa.

- Wszystkie dusze żywych stworzeń są w istocie dziećmi Ojca Roda i Matki Przyrody.

- Przyroda to jest to, co towarzyszy Rodowi.
- Jest to widzialny przejaw Ducha Wszechświata.
- Przyroda jest ciałem dla ducha, a duch jest duszą Przyrody.
- Cielesne i duchowe, to nie są rzeczy sobie przeciwstawne.
- Duch przejawia się poprzez widzialną formę.
- A istotą form widzialnych jest duch.
- Jedno i drugie istnieje jednocześnie
- Tak jak z człowiekiem: - „Istnieje dusza i przejawia się w konkretnym ciele”.



Punkt 5. Rodzimowierstwo uczy, że każdy człowiek jest synem Ojca Roda i Matki Przyrody, a wszystkie żywe stworzenia są w istocie jego rodzimymi braćmi w jednej Boskiej rodzinie.
- Do wszystkich stworzeń żywych odnosić się powinniśmy przede wszystkim jak do braci w jednej Boskiej rodzinie.
- Jeśli nasz krewny powoduje zło, to trzeba mu pomóc poprawić ten stan.
- Jeśli ktoś jest naszym bratem, czy krewnym, to nie znaczy, że mamy mu z tego tylko powodu przyznawać rację, w żadnym wypadku.
- Nasz świat współczesny jest dziś taki, że „przejawia się w nim” bardzo wiele agresji i z tego nadmiaru zła jesteśmy gotowi widzieć niegodziwca w każdym.
- Takie podejście powoduje nieczułość. Bogowie nie słyszą naszych słów, nie słyszą tego co wymawiamy, ale to co jest w głębi naszego serca. Popadnięcie w złość, w surowość – nawet jeśli uważamy je za uzasadnione nie jest miłe Bogom. Sami wypadamy z harmonii rodzinnej.
Nie da się zaprowadzić porządku poprzez nienawiść i tak jak jakąś pałką przywołać kogoś do porządku, zacząć trzeba od siebie.
- To jest bardzo istotne, nawet podczas walki, nawet w boju zachować ład wewnątrz siebie.

Punkt 6. Rodzimowierstwo jest Rodo-Miłością, gdyż oparte jest na miłości człowieka do Rodu i krewnych i miłości Roda do wszystkich swoich dzieci, miłość przemyślana, a nie chrześcijańska.
- Niby właśnie chrześcijańska religia była u źródła oparta jakoby na miłości itd.
- Ale przyjrzyjmy się, zadziwiający paradoks, że właśnie religia ucząca o miłości tworzyła wyprawy krzyżowe, stworzyła inkwizycję.

- Kiedy powiadają: - „Tam w Europie, to była inkwizycja, a u nas nie było, u nas nie palili”. - U nas po prostu nikt tego nie liczył. Była u nas inkwizycja i była straszniejsza od zachodniej, tylko hierarchowie naszej Cerkwi, tak zwanej Prawosławnej nie mówią o tym.


- A miłość wypływa z poczucia ładu, który jednoczy wszystko co istnieje.
- Kiedy człowiek jest w harmonii ze wszystkim co istnieje, to wtedy jest to miłość.
- I wtedy nie przyniesiemy uszczerbku drugiemu.
- Miłość przenika wszystko we wszechświecie, wszystko kocha się wzajemnie.
- Tego nie trzeba uczyć zdrowego człowieka, on to doskonale czuje.
- Po prostu żyjemy w czasach, gdy to jest zapomniane, gdy to jest tak głęboko stłumione, że musimy naszą prawdziwą naturę odkrywać poprzez jakieś skomplikowane metody i mówić: - „A bo chrześcijaństwo mówi o miłości”, to nie chrześcijaństwo mówi o miłości - miłość jest naszą naturą.
- A fakt, że religii przyszło mówić o tym…

- Kiedy „gadają” o czymś, to znaczy, że to utracono, gdyż nie mówimy o tym, co jest naszą naturą. Nie mówimy, że woda jest mokra, że powietrze czujemy w porywach wiatru. I kiedy chrześcijaństwo zaczęło mówić: - „Powinna panować miłość”, to oznacza, że w tym momencie miłość została zagubiona.

Punkt 7. Rodzimowierstwo nie jest jakąś religijną nadbudową w społeczeństwie, gdyż jest ona nierozłączną częścią życia we wszechświecie.
- Czyli nie należy, tak jak religię oddzielać tego jako zbiór jakichś tam reguł, których należy przestrzegać. Nie: - „Żyj według sumienia w harmonii z Przyrodą”, oto i religia.
- Wszystko pozostałe nie jest religią. Wszystko pozostałe jest niepotrzebne.
- Nie ma żadnych przykazań zapisanych gdzieś tam przez kogoś, jest jedno przykazanie – „Ład”.
- Ten ład każdy pojmie trochę po swojemu.

- „Tym nie mniej każdy wewnątrz siebie go doskonale czuje, kiedy odstępuje od prawdy, kiedy postępuje nie tak i właśnie to uczucie trzeba utrzymywać i postępować tak abyśmy nie czuli tej dysharmonii wewnątrz, w tym zawiera się cała prawda”.

Punkt 8. Rodzimowierstwo jest przede wszystkim praktyką, a dopiero potem wiarą, gdyż dla jego zwolenników, to kim z gruntu jesteś i co robisz jest ważniejsze niż to, kim widzisz siebie w swoich marzeniach i w co wierzysz.
- Czyli bycie Rodzimowiercą, to nie jest prosta wiara w to, że istnieje Swaróg czy Rod, lecz fakt jak żyjesz.
- Jeśli żyjesz według sumienia w harmonii z przyrodą, to oznacza, że jesteś rodzimowiercą.
- A jeśli żyjesz inaczej, to jakaś „psia tragedia”.
- Rodzimowierstwo łączy w sobie mnogość rozmaitych rytuałów i obrzędów, lecz nie jest zawarte w żadnym z nich ostatecznie, dlatego też żaden kierunek na drodze Rodzimowierstwa nie może pretendować do bycia główną wykładnią jego prawdy w pełni.
- Dziś istnieje wiele społeczności, każda widzi swoją drogę po swojemu.
- Każdą formę można transformować i doskonalić, wszystko można ulepszać, ale nie należy mówić, że ktoś tam ma absolutną rację, a pozostali nie.
- W pewnym sensie wszyscy mają rację, ale różnym ludziom potrzeba różnych praktyk.
- Człowiekowi strachliwemu potrzebne są praktyki wzmacniające jego poczucie osobistej godności.
- Człowiekowi z nadmierną dumą potrzebne są praktyki pokory.
- Gdyby to zamienić miejscami, to otrzymamy absurd.
- Dawać tchórzowi praktyki pokory? A jemu to po co? On nie ma czego się pozbywać.
- Aby wyjść poza ograniczenia umysłu ludzkiego, to trzeba być od początku mądrym. A jeśli głupiec jest głupcem, to opowiadać o wyższej mądrości jest absurdem.

Punkt 9. Rodzimowierstwo nie jest wiarą w Boga, czy też Bogów, ale przede wszystkim wiedzą na temat Boskości i Przyrody, a dopiero w drugim rzędzie zawierzeniu Bogom i swojemu osobistemu doświadczeniu duchowemu, a trzeciej kolejności jest wierność nakazom Przodków.
- Kiedy ktoś mówi podczas wspinania się na górę… ktoś zaczyna jakieś mistyczne rozważania, że jest to zespolenie jakichś duchowych elementów itp., to albo kłamie albo, że tak powiem, szczery nie jest.
- Jeśli człowiek faktycznie coś widzi, to powie, że to jest góra, jeśli zobaczy górę.
- Tak, istnieją rzeczy, których natura nie daje się opisać słowami, ale znów człowiek nie będzie miał potrzeby gadać o tym, ale wprost powie, że to się nie da opisać.

Punkt 10. Rodzimowierstwo nie ma jedynej hierarchii kościelnej i nie zmusza zdrowo myślących ludzi do służenia komukolwiek, ani chodzenia do świątyń w konkretnych i ściśle wyznaczonych dniach, noszenia jednakowego odzienia itd.
- Kiedy mnie pytają, czy konieczne jest konkretne odzienie podczas słowiańskich świąt odpowiadam, że tak gdyż utrzymujemy tradycję.
- Ale Boga widzimy nie dlatego, że mamy na sobie konkretne ubranie - Bogu nie jest potrzebna twoja odzież w żadnym razie. Po prostu jest miło, gdy patrzymy na siebie nawzajem i jesteśmy ładnie ubrani. W ogóle w Rodzimowierstwie i, że tak to nazwę w „kręgu praktykujących” istnieją pewne reguły, które jednoczą ludzi, którzy wchodzą to tego kręgu, ale podkreślam: - „Jedną rzeczą jest bycie członkiem wspólnoty Rodzimowierców, a drugą rzeczą bycie Rodzimowiercą”.
- Rodzimowiercą możesz być według tego jak cię prowadzi serce.
- I nie jest ważne, czy masz ubranie, czy nie, jak się modlisz, czy się nie modlisz.
- Dokonujesz jakichś praktyk czy nie, czy medytujesz, czy też inaczej spędzasz wolny czas.

Punkt 11
. Rodzimowierstwo za największą świątynię uważa samo serce człowieka, a w związku z tym Cała Przyrodę w całości i poszczególne przyrodnicze świątynie, a więc miejsca mocy, a także związane z nimi święte kamienie, ... drzewa itd. I dopiero na trzecim miejscu są świątynie zrobione rękami - kaplice i kościoły.
- Trzeba rozumieć, że świątynia nie jest świętością samą w sobie, ale jest nią na tyle na ile jesteśmy zdolni pojąć świętość i Boskość, czyli swoje wewnętrzne światło.
- Pierwotna świątynia jest wewnątrz nas, my z serca i do serca zwracamy się ku Bogom.
- W przyrodzie dostrzegamy widzialny przejaw ich sił.
- Zimą, gdy pada śnieg wygodniej jest gromadzić się w świątyni niż na śniegu.
- Dla młodych może być to niezrozumiałe, ale dla starca w wieku 90-ciu lat będzie trudno pójść do lasu, a tak będzie wygodniej, to jest cel budowania świątyni.

Punkt 12. Rodzimowierstwo nie potrzebuje pośredników między swoimi sympatykami, a Bogami Przyrody. Każdy sam powinien zwracać się do Rodzimych Bogów tak, jak podpowiada mu jego serce. Tak, mamy formuły zwracania się do Bogów, są rozmaite, właśnie wyszły „Słowiańskie zamawiania”, są tam przykłady sławienia, modlitwy itd. Czy to jest potrzebne? Tak, potrzebne, a czy konieczne? Nie.
- To nie jest kanon, ale rodzaj wzoru, przykład doświadczenia ludzi, którzy już to robią.
- Ale to nie oznacza, że tak to trzeba czynić, nie znaczy, że trzeba się uczyć tego na pamięć i że komunikować się z Bogami można się tylko tak jak nakazuje słownik i używać tych słów.
- Zwracać się trzeba tak jak podpowiada serce, jeśli „słownik proroczy” pomoże wam w tym by znaleźć jakieś swoje słowa, to będę rad. Nie pomoże, to znajdziecie swoje słowa.

Punkt 13. Rodzimowierstwo jest żywą nauką o Życiu przez duże „Ż”, która nieustannie się rozwija wraz z rozwijającym się światem, opierając się przy tym na tych trwałych duchowych fundamentach, które pozostają niezmienne poprzez wieki.

- „My nie rekonstruujemy jakichś konkretnych czasów, ale szukamy żywej drogi dla nas, takich jakimi jesteśmy. Opieramy się na Dziedzictwie Przodków, ale nie możemy wszystkiego sprowadzać do rekonstrukcji i czynić tak tylko dlatego, że tak czynili Przodkowie - w żadnym razie. Powinniśmy to przemyśleć i uczynić lepiej i pójść dalej”.

- Na tym polega sens Jazyczestwa, na rozwoju.
- Należy znać Dziedzictwo Przodków, powinniśmy odkrywać nowe formy, ale nie z powodu niewiedzy o starych, ale poprzez wiedzę o nich.



Punkt 14. Rodzimowierstwo jest miłością do rodzinnej ziemi, podążaniem za rodowymi zasadami i odnalezieniem pamięci rodowej, czyli mądrości Przodków.
- Przy tym miłość do rodzimego nie powinna i nie może zmieniać się w nienawiść do obcych pochodzeniem.
- Jak już powiedziano: - „Uczymy się mądrości innych rodów, ale kultywujemy mądrość Swojego Rodu”.
- Nie powinniśmy mieć „klapek na oczach”, wszyscy jesteśmy normalnymi ludźmi.
- Interesujemy się rodami Skandynawskimi, interesujemy się Indyjską tradycją duchową itd. Interesujemy się wszystkim. Tym trzeba się posługiwać, lecz gdy rzecz dochodzi do praktyki, to zróbmy to po naszemu, po Rusku.
- Nie trzeba kopiować hinduskiej jogi czy skandynawskiego rogu.
- Pomyślmy jak możemy mając to doświadczenie w sobie, mając doświadczenie naszych bratnich narodów, jak my to możemy zrobić po Rusku.
- Miłość do swoich… nie ten kocha swoje, kto nienawidzi żydów, czy kogoś tam innego.
- Kiedy człowiek całym sercem kocha, to co swoje, to nawet nie myśli na temat innych, bo ich po prostu nie zauważa.

- Najlepsze, że użyję tego słowa, magiczne przeciwdziałanie, to ignorowanie czegokolwiek.
- My dajemy siłę temu na co patrzymy i czemu poświęcamy swoją uwagę.


- Należy czasem odsunąć się i zająć tworzeniem swojego.

- Nie trzeba burzyć cudzego, nie kombinować jak zniszczyć, że tak nazwę „drogę wroga”.
- Trzeba budować swoje, kiedy nasze będzie wielkie i silne, to na cudze nikt uwagi nie zwróci.



Rodzimowierstwo w całości może być zobrazowane w następujący sposób, ja już to mówiłem:



- „Święcie czcij Rodzimych Bogów i Przodków, żyj według sumienia w harmonii z Przyrodą, a jeśli szukasz wyższej wiedzy – poznaj siebie”.

- Tą świętą prawdą zacząłem dzisiejsze spotkanie i tą prawdą je kończę.
- Bogom Rodzimym Sława, a nam chwała według działań naszych!
- Kłaniam się wszystkim.




Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 paź 2012, 15:11 
4 minuty na temat mleka . Zapraszam - napisy trzeba włączyć klawiszem u dołu ekranu

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 05 paź 2012, 22:19 
lukaszczegoszukasz pisze:
...

Podstawy Rodzimowierstwa


.........................................................]


Film właśnie wgrany do sieci .

Napisy wklejał Treborok
phpBB [video]


:) Ciekawostkę mam - jeżeli nie bombę . Po publikacji filmiku z Wielesławem Czerkasowem ( już zmieniłem nazwę filmu - brzmiała "Podstawy Rodzimowierstwa" ) kolega z Rosji przysłał mi taki oto link .
http://via-midgard.info/razoblacheniya/ ... li-ma.html

Tutaj to samo przez tłumacz google
http://translate.google.pl/translate?sl ... li-ma.html

Zastanawiało mnie kilka spraw od wiosny . . Dziwnie długo nie mogłem się zabrać za pracę nad tym filmem a prosił jużo to kolega wiosną , ale ostatnio inny internetowy znajomy Treborok ponownie przysłał list z pytaniem i wziąłem się za pracę .
Film zostawiam - jest tam sporo wiadomości jak w każdym przekazie . Dystansuję się na dziś do niego mocno -( zaraz podam kilka powodów ). Przyznam szczerze ,że nie zabardzo pasowały mi te wszystkie " hokus -pokus " uprawiane przez Wielesława a przeplatany jest film takimi czarno-białymi wstawkami . No ale co tam - każdy robi sobie swoje zabawy . Pater Dij Aleksandr Hiniewicz też tam jakieś ogniska wyprawia .

Wszystko wskazuje na to ,że mamy rację czując odrodzenie Słowiaństwa . Czarna strona mocy jak zwykle stara się uprzedzić tworząc swoje podróby . tak jest z książką Władimira Megre na przykład jak sądzę .

Uczmy się choćby i od diabła :D . Tu się z Welesławem zgadzam . Od każdego coś można wyłuskać , moje życie obfituje w takie zdarzenia i przypadki.


Ostatnio zmieniony 07 paź 2012, 1:18 przez easy russian, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 07 paź 2012, 1:10 
Trebora też wstrząsnęło odkrycie dot. Wielesława Czerkasowa . Już pięknie przetłumaczył podawaną stronkę na polski . Niezła nauka zdrowomyślenia . Według mnie typowy podstęp ciemnej strony mocy - wkręcić się podstępnie i rozwalić od środka . Choć po przemyśleniu trzeba przyznać ,że na tym etapie nic szkodliwego tam nie ma . Są małe niuanse mogące się w przyszłości rozwinąć w zupełnie innym kierunku ale na razie kilka znanych powszechnie prawd , które wielokrotnie powtarzał Trehlebov na przykład . Na podstawie mojej dotychczasowej wiedzy mógłbym taki sam wykład spreparować.
http://treborok.wordpress.com/slowianszczyzna/wieleslaw-wielbiciel-czarnej-bogini-kali/


Ostatnio zmieniony 09 paź 2012, 23:07 przez easy russian, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2012, 23:01 
Kolega oprawił napisy do ciekawego filmu o UFO . W ogóle zapraszam na jego kanał bo zabrał się za perełki Serbskie ,Czeskie itp. http://www.youtube.com/user/zaganpolska?feature=watch
phpBB [video]


Przypominam podobny materiał jaki już wklejałem w dziale UFO. Myślałem, że Łukasz sam pochwali się swoją pracą
Tu jego kanał http://www.youtube.com/user/TrexlebovPL?feature=chclk
a tu wspomniany materiał
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 16 paź 2012, 19:33 
redmuluc pisze:
Ja też bardzo dziękuję, wiele ciekawych rzeczy można się dowiedzieć jak się na spokojnie posłucha :tak:

mnie bardzo zaciekawił jednak ten film :tak: w związku z okultyzmem

phpBB [video]


mam coś dopełniające nieco tę sprawę . Linki niestety po rosyjsku
http://selenadia.livejournal.com/323584.html
http://martinis09.livejournal.com/391387.html

Pobieżnie właśnie przeczytałem ( nie wiem jakby sobie dał radę z tekstem tłumacz google - zainteresowani niech spróbują ),,
Wynika z tego ,że na froncie mauzoleum jest ustawione coś w kształcie Tefilin http://www.fzp.net.pl/modlitwa/tefilin http://www.google.pl/#hl=pl&gs_nf=3&qe= ... 78&bih=576
są opisane jakieś żydowskie obrzędy balsamowania jeśli dobrze zrozumiałem, nie mam teraz czasu wnikać w tekst.


a trzymając się Słowiańskiego tematu polecam GRY BOGÓW akt 3 - już dostępny na vimeo . W przygotowaniu bardzo ciekawe filmy serii 5



Na górę
   
 
 
Post: 16 paź 2012, 19:45 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2009, 19:38
Posty: 943
Lokalizacja: silesia - hindenburg
Płeć: mężczyzna
Mam nadzieje,że uda ci sie przetłumaczyć i zamieścić wszystkie akty na Vimeo - zależałoby mi najbardziej na akcie 6 w całości, bo jest to doskonała pozycja na Festiwal Filmów Kontrowersyjnych :tak: :spoko:
także gorrrrąca prośba :uczeń: :zęby: .

_________________
Dziękuję za świadomość wszystkich ludzi oraz miłość i radość wynikającą z wolności umysłu pozwalającej być TERAZ i TU !!!

Odwiedź:
Festiwal Filmów Kontrowersyjnych
http://www.ffk.org.pl
http://video.anyfiles.pl/videoblog/FFK_TV/16839
http://vimeo.com/user4926347/videos
http://www.dailymotion.com/FFK_TV



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 paź 2012, 20:57 
Te sprawy obecnie Trebor ( alias Treborok ) ciągnie . Ja zrobiłem szóstkę w kawałkach , wystarczy to zlepić . Zabieramy się z Treborem do skompletowania ew. poprawienia starych ( w sensie " najwcześniej tłumaczonych " bo rzecz szła jakby od końca ) aktów . Szóstka faktycznie mocna i bardzo uniwersalna dla nas wszystkich - nie tylko ściśle Ruskich *( choć oni pod tym pojęciem twórcy filmu rozumieją wszystkich Słowian - ludzi Rasy) . Akt 8 też jest wspaniały ( dwie części ) , siódemki są bodaj 4 trzeba to poskładać . Jak starczy czasu jesienią to będę dłubał filmy kafelkując łazienkę .



Na górę
   
 
 
Post: 17 paź 2012, 8:31 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2009, 19:38
Posty: 943
Lokalizacja: silesia - hindenburg
Płeć: mężczyzna
Właśnie o to sklejanie chodzi, bo te części w tym akcie są z różnymi napisami - a to na dłuższą metę jak patrzysz jest mało wygodne. Gdyby udało się wam (tobie) zrobić luzem napisy w SSA lub txt to pobiorę sobie cała wersję i wkleję do tego aktu.
Owszem potwierdzam, że 6 jest najmocniejszy, 8 akt też wiele mówi - na razie powoli zaczynam dokładać kolejne, które też są uzupełnieniem różnych kwestii, które jka najbardziej tłumaczą te nasza nature rzeczywistości.

Ktoś kiedyś mi powiedział, że te amerykańskie dokumenty o prawdach naszego życia do niego mało przemawiają, bo jest wyczulony na te techniki manipulacji w nich stosowane, na co ja mu powiedziałem, no póki co takich z innych zakątków świata czy też z Polski nie mamy lub też jeszcze do nas nie dotarły lub trzeba je nakręcić.
I proszę - używając świadomie słowa "NIE" (które jest nieme) - słowa się wypełniły :spoko:
Dzięi wam serdeczne obu za cudowną pracę :tak: :spox: :uścisk: :hura:

_________________
Dziękuję za świadomość wszystkich ludzi oraz miłość i radość wynikającą z wolności umysłu pozwalającej być TERAZ i TU !!!

Odwiedź:
Festiwal Filmów Kontrowersyjnych
http://www.ffk.org.pl
http://video.anyfiles.pl/videoblog/FFK_TV/16839
http://vimeo.com/user4926347/videos
http://www.dailymotion.com/FFK_TV



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 paź 2012, 14:39 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
GRY BOGÓW akt 5.1 "Prawidłowe obrazowanie" - tłumaczenie by Michał

Odpowiedzialność - „Wiem co tworzę”


- Uwaga od tłumacza: Słowa "ruski", "ruska" itp. pojawiające się w tłumaczeniu, pochodzą od słowa RUŚ, i są pozbawione negatywnych konotacji. W tym sensie i kontekście historycznym, Polacy także są "ruskimi".
- Film Siergieja Striżaka…
- GRY BOGÓW, AKT PIĄTY CZ.1 – „PRAWIDŁOWE OBRAZOWANIE” (obrazowanie - z ros. nauczanie, edukowanie, kształcenie, oświata).

phpBB [video]



- Uwaga od tłumacza: Słowa "ruski", "ruska" itp. pojawiające się w tłumaczeniu, pochodzą od słowa RUŚ, i są pozbawione negatywnych konotacji. W tym sensie i kontekście historycznym, Polacy także są "ruskimi".
- Film Siergieja Strażaka…
- GRY BOGÓW, AKT PIĄTY CZ.1 – „PRAWIDŁOWE OBRAZOWANIE” (obrazowanie - z ros. nauczanie, edukowanie, kształcenie, oświata).
- Bardzo dawno, w pewnych czasach potężnym bogom podobało się grać w gry. Bogowie byli pełni i samowystarczalni, i tworzyli zachwycającą różnorodność. Kontaktowali się obrazami i nie potrzebowali słów, bo nie musieli niczego ukrywać przed sobą nawzajem. Przekazywali sobie wzajemnie własną moc, i byli silni niewidzialną nicią przodków i
potomków. Pewnego razu, do tęczowych gier bogów-magów dołączyli dziwni przybysze. Wyglądali na bezradnych i magowie chętnie im pomagali, hamując swe magiczne zdolności. Przybyszom spodobało się takie zainteresowanie, ale nie rozumieli magów. Magowie tworzyli coraz to nowe sposoby nauczania, ale bez rezultatów. Przybysze się nie zmieniali. Wtedy bogowie postanowili zmienić swoją grę. Żeby poznać, dlaczego ich pomoc jest nieefektywna, niektórzy bogowie ograniczyli siebie do poziomu zrozumienia świata przybyszów, i dali im słowa praźródeł, w których można było (ujrzeć harmonię) osiągnąć porozumienie. Przybysze ożywili się, i wtedy zaczęli obwiniać i krytykować bogów za nieudolną pomoc. Byli tak aktywni, że magowie przestali być pewni swoich magicznych zdolności. Inni, pełnowartościowi bogowie, próbowali pomóc swoim braciom odzyskać jedność. Ale podzielili ich los. Stopniowo rozdzielając bogów na części, przybysze skłócili ich, i wymusili nowe reguły gry. Oszustwem i szantażem narzucali bogom swoje prawa. I zmusili ich do wiary w sens takiego losu. Niektórzy bogowie domyślali się, że wyjście z narzuconej im gry jest proste. I to, że jest to tylko gra. Ale między nimi już dawno nie było zgody, więc dalej zaczynali nowe gry, zamiast dokończyć stare. Po pewnym czasie gry były dla nich ciężkie. Pamięć bogów stała się krótka, i zaczęli nazywać gry - życiami. W taki sposób pojawili się na pewnej małej planecie, gdzie (w próbach powtórnego połączenia) próbując się uzdrowić prowadząc nadal nieświadomą grę, którą ktoś kiedyś nazwał tajemniczym słowem... OBRAZOWANIE
- PRAWIDŁOWE OBRAZOWANIE (ros. wykształcenie, edukowanie, tworzenie)
- Istnieje mnóstwo religijnych i pojedynczych wyobrażeń o budowie świata. Przyjaźnią się lub wojują, ale każde wyobrażenie pretenduje do miana "fundamentalnego". Wszyscy staramy się rozwiązać tajemnicę (otaczającej) łączącej nas kiedyś gry. Teraz spróbujemy rozpatrzyć tą poruszającą kwestię obrazowania, z punktu widzenia bliskiej nam kultury słowiańskiej. Słowiańskiej, bo ta kultura włada słowem-obrazem.
- Dla mnie, obraz to rodzaj pejzażu, obraz jakiegoś człowieka, zwierzęcia. (Weronika Nazarowa - uczeń) To jak rysunek. Można powiedzieć, że to odnajdywanie ludzkiego obrazu, pełnowartościowego, we wszystkich zjawiskach.
- Zrozumiałe, że kiedy słowo wchodzi do "obiegu", to ono posiada już tylko czysto techniczne znaczenie niestety. W tych czasach Aleksander Sołżenicyn, (JOSIF SZENGELAJA - filozof) w latach 80-tych napisał artykuł "obrazowańszczina". Tu swój początek ma określenie "wykształciuch". Mowa była o pewnej grupie sowieckich ludzi. Przecież wszyscy otrzymali wykształcenie, i mogli się pysznić: - "Jesteśmy uduchowieni!", "Bo tak bardzo lubimy do teatrów chodzić, książki czytać, a w naszym metrze czyta najwięcej osób na świecie". Ale taki człowiek często jest "nieobrazowany", bo nie przyjął naprawdę tego obrazu, ludzkiego, wyższego, duchowego. Teraz panuje pośpiech, bylejakość, powierzchowność. "Znam to, co trzeba znać, to co wypada wiedzieć". O, na takim murze. Nie może, a często po prostu nie umie wyrazić siebie, swego wnętrza, pełni, gdyż tego często nie posiada. Jest coś, co daje zasób haseł. Oto inteligent, oto nauczyciel, oto lekarz. Chełpiliśmy się naszym systemem edukacji, i on naprawdę był wspaniały. Do czasu... - Do you sapek english? Parlez vous francais? Sprechen sie deutsch? Ku?

GRY BOGÓW

- Wszyscy powinni się uczyć.
- A po co?
- Żeby otrzymać jakieś wykształcenie, i znaleźć dobrą pracę.
- Rozumiem, a czym jest dla pani wykształcenie (obrazowanie)?
- Przede wszystkim, każdy go potrzebuje, żeby wiedzieć jak dalej żyć.
- Bo bez wykształcenia nic dobrego nie wyjdzie.
- Rozumiem. Więc, pani ma wykształcenie i wie, jak dalej żyć?
- Nie, można otrzymać nie tylko jedno wykształcenie. Można kilka.
- Dobrze, więc otrzymała pani różne rodzaje wykształcenia. Już pani wie jak żyć?
- Nie do końca...
- Rozumiem. A gdzie można nauczyć się życia?
- Można uczyć się na własnych błędach (ros. oszybka).
- Błąd, zgodnie ze słownikiem Ożegowa to: BŁĄD(ros. oszybka): Nieprawidłowość w
działaniach, myślach. PRAWIDŁOWY: Nie odstępujący od zasad, norm, proporcji, zgodny z prawem. PRAWO: Stosunki i współzależności rzeczywistych zdarzeń. RZECZYWISTOŚĆ: Realne istnienie czegoś; realność. REALNOŚĆ: Obiektywnie istniejące zjawisko, rzeczywistość. Wychodzi że: REALNOŚĆ i RZECZYWISTOŚĆ jest tym samym? BŁĄD(ros. oszybka) To jawny błąd. Tym bardziej, że jest nie swój, a obcy. Takie błędy istnieją w wielu autorytatywnych publikacjach, których używają miliony ludzi. I za ich sprawą ludzie będą się mylić, wierząc w to co napisano.
- Myślicie, że nie istnieje róznica między słowami "REALNOŚĆ" a "RZECZYWISTOŚĆ" Albo "MORALNOŚĆ" i "ETYKA" "IMPERIUM" i "MOCARSTWO"... Od zrozumienia znaczeń tych słów zależy kierunek naszej historii.
- Oczywiście, gramatyka - rzecz święta. Nie ma co mówić; Bywa że mówię nie tak,
w złym miejscu akcent postawię, (POLINA ŻARKOWA - uczennica), a od akcentu zmienia się słowo. Jeśli inna końcówka - słowo też się zmieni.
- W powszechnym obiegu dawno są wyrażenia rodzaju: "Błądzić jest rzeczą ludzką", "Uczyć się na błędach" i podobne. One się utrwaliły, choć niepełnie i niewłaściwie nastawiają do nauki. Co więcej, są szkodliwe, bo zgodziwszy się z takim podejściem, człowiek przestaje
postępować odpowiedzialnie. Odpowiedzialność – jeszcze jedno wspaniałe słowo; niezrozumienie jego sensu prowadzi do totalnego chaosu na całe życie. Zazwyczaj z tym słowem kojarzy się coś niewygodnego, niechciany obowiązek przyjmowania konsekwencji. W słownikach piszą: ODPOWIEDZIALNOŚĆ: Konieczność, obowiązek składania [komuś]
sprawozdań ze swoich działań i postępowania. Dziś, postępować odpowiedzialnie, to znaczy postępować: "żi" i "szi" pisz przez "i" zgodnie z VETO, z regułą, tj.z ograniczeniem. Oto jeszcze jedna definicja tego słowa: Odpowiedzialność - to zdolność i gotowość do przyjęcia statusu źródła i przyczyny wszystkich zdarzeń. Przed "że" stawiamy przecinek! czy inna regułka. Kiedy mowa o odpowiedzialności, mamy na myśli pewność, wytwarzaną przez przyczynę (np. Ciebie), która prowadzi do stworzenia pewnych sytuacji. Brak odpowiedzialności gdy, ignorujecie coś, walczycie z czymś, lub unikacie czegoś. Odpowiedzialność to nie wina, to świadomość istnienia przyczyny. - Taak... wiesz że znamy rosyjski. Dlaczego masz to ukrywać? Jest tu zawarty głębszy sens. Jeśli prześledzić wszystkie mutacje tego słowa od słowiańskich korzeni, i przywrócić pierwotne miejsce podmienionej litery "D", można zobaczyć globalne rozszerzenie znaczenia tego słowa do "Działania ze znajomości, wiedzy", czyli: "Wiem co tworzę".
- Natura człowieka jest dla wszystkich wspólna. Jej istota jest wspólna - JOSIF SZENGELAJA filozof.
- Dla wszystkich. Dlatego ważne by na tym polegać. Ważne by to lepsze, co jest w
człowieku, jako w rodowej istocie, części rodzaju ludzkiego; rodowe cechy naprawdę działały.
- Uczyć się trzeba nie na błędach. Błąd to nieprawidłowe działania i myśli. Aby się nie mylić, należy postępować prawidłowo. Ale przed prawidłowym działaniem
potrzebne są prawidłowe myśli. Jeśli myśl jest prawidłowa, nie ma mowy o błędach. A co znaczy "prawidłowo" myśleć? Kiedy otworzymy Biblię, możemy przeczytać: "Na początku było Słowo". Więc słowo to wskaźnik wysoko rozwiniętej kultury i cywilizacji. (ANATOLIJ KOSTEINNIKOW) To znaczy, że przed słowem coś istniało.
- Słowo "SŁOWIANIE" ma dawne pochodzenie. Słowniki znaczeniowe określają je jako: SŁOWIANIE: Nazwa jednej z większych grup narodowych w Europie, pokrewnych w języku i kulturze, dzielących się na trzy części. Wschodniosłowiańską: Rosjanie, Ukraińcy, Białorusini, Zachodniosłowiańską: Polacy, Czesi, Słowacy, Łużyczanie, Południowosłowiańską: Bułgarzy, Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy, Macedończycy, Czarnogórcy. Świadomość słowiańskiej językowej i etnicznej jedności znalazło odbicie w dawnym samookreśleniu wszystkich słowian pojęciem "SŁOWIENIE".
- SŁOWIENIE, według profesora Trubaczowa etymologicznie oznaczało to "Jasno Mówiących". W "Powieści minionych lat", staroruskim zbiorze kronik z początku XII wieku, mówi się, że języki "słowiański" i "ruski" są tym samym. Słowo "JĘZYK" użyto tu w znaczeniu "mowa", ale to słowo posiada o wiele starsze znaczenie. JĘZYK to NARÓD. Dlatego Słowian nazywano "jazycznikami". "Rodzącymi się z językiem".
- Uczyć siebie to ciekawe zajęcie. O jego biologii, anatomię człowieka, dopiero w wyższych klasach, od ósmej klasy. Człowiek wiele o sobie wie, Prawie wszystkiego się nauczył. Cały jest poznany -Denis Stawiertij (uczeń).
- Człowiek jest rozumny, i sam może siebie uczyć, nie tak jak zwierzęta. W większości dokumentów z różnych epok, oraz w podręcznikach historii, można znaleźć tzw. "dowody" na to, że słowianie byli dzikim narodem, nie posiadali własnego języka, pisma, a nawet że składali ofiary z ludzi. Ta doktryna została stworzona przez manipulatorów z zachodniego świata, aby zmienić świadomość Słowian w określonym celu - stworzyć wygodne warunki dla konsumpcyjnej kultury masowej typu zachodniego, na jak największym terytorium. Wprowadza się to całkiem skutecznie. Słowo SLAV po angielsku oznacza Słowianina. A SLAVE - niewolnika. Podobne znaczenie ma niemieckie słowo SKLAVE – niewolnik. Po francusku ESCLAVE – niewolnik. Bardzo dziwna zbieżność w tych językach, o wiele młodszych od rosyjskiego. Przecież do XVI wieku praktycznie cała Europa mówiła w jednym języku, i to był język Rusi. Niech uczucia, intuicja podpowiedzą wam przyczyny dzisiejszego stanu, dawniej zjednoczonego, pogańskiego słowiańskiego świata. W podręcznikach historii odpowiedzi na takie pytanie nie znajdziecie. Przy okazji - na temat słowa RELIGIA. Spójrzmy w słownik: RELIGIA: Jedna z form zbiorowej świadomości; wspólnota duchowa, oparta na wierze w nadprzyrodzone siły i istoty, które stają się przedmiotem kultu. A teraz wyjaśnimy głębsze znaczenie tego słowa. Przecież słowa rezonują ze świadomością na innym poziomie. Jak widać, słowo "religia" składa się z dwóch członów: RE LIGA. RE: przekształcenie, rekonstrukcja, przerobienie. Ten przedrostek oznacza czasownik lub rzeczownik mający znaczenie powtórzenia lub przeciwieństwa. LIGA: związek, połączenie, łuk… łącząca grupę nut w jednolity dźwięk. Wychodzi na to, że religia to powtórne połączenie lub przekształcenie już istniejącej całości. Nie dziwi was tak wielka ilość religii na Ziemi? Do języka rosyjskiego różnymi drogami wprowadzono wiele importowanych słów, które niszczą spójność i przekaz języka. A co za tym idzie, jego użytkowników.
- Kiedy mówimy o słowiańskiej mentalności, jakoś nie chcemy uznać, że istnieje ta głębia odróżniająca nas od wszystkich innych kultur.(Anatolij Kostiennikow - muzykolog). Nie chcę idealizować, ale indywidualizować, i dlatego nie można innych, europejskich czy amerykańskich standardów na siłę "sadzić" na naszej słowiańskiej ziemi, na naszej słowiańskiej mentalności. A to przecież także część obrazowania, bo kiedy mówimy o edukacji, mamy na myśli wykształcenie takiego człowieka, który będzie niezbędny pożyteczny swojemu państwu, i co za tym idzie, będzie przedłużać te głębokie tradycje, i działać tak, by wyjątkowość naszej mentalności nie zanikła. A czy zawsze na to nakierowujemy naszą edukację? Kiedy my, w ramach naszego obrazowania, chcemy kształcić osobę, która potem może realizować siebie do końca gdzieś za granicą... - (a taka jest u nas tendencja)...To czy można to nazwać obrazowaniem? To nie obrazowanie, tylko przeobrazowanie. Bardzo trudno wniknąć w język kiedy jednocześnie myślisz w dwóch językach...

GRY BOGÓW


Zasób słów języka rosyjskiego to pięć milionów słów. To najbogatszy język na planecie. Jego podstawowe słowa odnoszą się do pierwotnej mowy, i mają znaczenie sakralne. Dziś, 40 procent słów w języku rosyjskim stało się niejednoznaczne. Słowa zapominano, gubiono,
zmieniano, niszczono, zakazywano, a bazowe słowa uznawano za "archaizmy". Razem z usuniętymi słowami, stopniowo tracimy pamięć. Lingwiści uważają to za naturalny proces.
Że niby język się rozwija. A teraz zwróćcie uwagę na słowo "rozwój". Ono nie jest jednoznaczne. Oprócz dzisiejszego sensu... "ROZWÓJ: przejście ze starego stanu do nowego,
bardziej doskonałego" ...istnieje dawniejsze znaczenie tego wyrazu. ROZŁĄCZENIE. Może warto uważniej odnosić się nie tylko do naukowego poglądu, o rozwoju w naszej historii.
- Dziś, mówiąc o historii, można mówić tylko o określonej wersji. Określonej, wybranej wersji. Patrząc na historię jako sumę faktów, dat, to ona staje się jakimś papierowym, martwym ciałem. Tracimy najważniejsze, to czym jest nasycona historia - jej sens. Przecież ważniejszy jest nie sam fakt, a to, jak my ustalamy związki przyczyna-skutek. Wierzę, że w każdym zdarzeniu, każdej historii, jest wiele różnych wariacji, i emocjonalnych powiązań, których się nie naucza. Zostaje suchy fakt. A za tym stoją żywi ludzie, ze swoimi ideałami, nadziejami, wadami i zaletami.
- Jeśli spojrzeć na folklor i dane z niektórych archiwów, to dzieje przed podziałem Rusów można śledzić od pierwotnych plemion. Pierwotnych nie znaczy prymitywnych. Bajki z całego świata w najmniejszym stopniu poddane są skażeniu, odkrywają inny obraz wydarzeń historycznych, dotyczących czasów rozkwitu i upadku Atlantydy, fundamentów pierwszych cywilizacji. Oceanem Atlantyckim nazywano wtedy, jeszcze nie zasolone, Morze Czarne. Rzeka Wołga nosiła w tych czasach nazwę "rzeka Ra".
- Harmonijnym, końcowym produktem obrazowania jest Człowiek. Jaki powinien być człowiek "obrazowany"? Co to za obraz?
- To jest ta doskonałość, którą trzeba być. To zrozumienie świata, pojmowanie czegoś ważnego, co ogólnie już znamy - DOSKONAŁOŚĆ. Doskonałość (według słownika) to... DOSKONAŁOŚĆ: pełnia wszystkich zalet, wyższy stopień jakiejś pozytywnej cechy. Mówiąc po rusku, to wypełnienie zamysłu, co w istocie oznacza koniec gry. Ale z jakiejś przyczyny człowiek nie kończy tej gry.
- Kiedy osiągasz doskonałość zaczynasz rozumieć, na ile jesteś niedoskonały. Podobnie, kryterium doskonałości jest własny, indywidualny osąd o doskonałości. W wiedzy powinna być tylko jedna osoba - własne "ja". JA. Dziwnym sposobem, ta myśl jest związana z samą naturą jazyczestwa (pogaństwa), jako naturalnej, podstawowej religijności człowieka. W takim sensie, człowiek od początku jest "języcznikiem" (ros. "jazycznik" - poganin), a dopiero potem chrześcijaninem lub muzułmaninem. Pogaństwo to nie ideologia czy religia, albo coś podobnego. To całościowe odczuwanie świata, prowadzące do odpowiedniego jego zrozumienia. Odnalazłszy pełnię w sobie, człowiek może dojść do pełnego życia. To pełnia wszystkiego co istnieje, i boskiego bytu. Kiedy mówimy o wykształceniu, to przede wszystkim, trzeba stworzyć taki program, w którym wszystkie przedmioty byłyby powiązane. Żeby nie były postrzegane jako odrębne, wręcz odwrotnie, żeby miały wiele punktów wspólnych. Programy nauczania powinny całościowo traktować otaczający świat, bo wszystkie przedmioty szkolne mają swe źródło w tym świecie a nie w jakimś innym. Chciałbym aby każdy przedmiot posiadał pomost (kostie), łączący różne rodzaje wiedzy. Bo dzięki temu można zobaczyć, w czym tkwi jedność naszego świata. Całościowe spojrzenie na
budowę świata można osiągnąć, przywracając swoją głęboką pamięć. Jednym z dostępnych
sposobów jej przywrócenia jest ostrożne odnoszenie się do słów. TYGRYS - Słowo to symbol przedstawiający obraz. Kilka lat temu międzynarodowa grupa ekspertów przeprowadziła eksperyment, którego rezultaty świat uczonych i naukowców postanowił nie rozgłaszać. Do doświadczenia wykorzystano słowa z różnych języków. Słowianinowi i anglojęzycznemu człowiekowi podawali w zakodowany sposób, słowa różnych języków o
tym samym znaczeniu. Np. pies dog, hund, canis itd. Sednem eksperymentu były odczyty aparatury podłączonej do mózgowych ośrodków mowy, które reagowały rezonansem tylko na słowo "pies". Wniosek był oczywisty - skomplikowany system przekształcania symboli na związki chemiczne w ciele, posiada "ruski" (słowiański) dekoder...
- Chcę powiedzieć, że właśnie w dźwięku, zawarta jest ta Wieczność, z którą nie możemy zerwać połączenia. Kiedy daję uczniom kompozycje, w których są wyrażone te prymitywne
rytmy i kombinacje dźwięków, oni zaczynają reagować. Właśnie te cechy dźwięków zmuszają mnie odnosić się do utworów muzycznych, jako do bogatego zbioru kodów, zawartych w każdym dźwięku. Dlatego każdy człowiek rozszyfrowuje je po swojemu. Muzyka Bacha, ile już ma lat? Ponad 300 lat. Ludzkość nadal nie może się nią nasycić, dlaczego? Bo każdy rozmyśla nad tą zagadką, każde pokolenie, każda pojedyncza osoba rozwiązuje tajemnice zawarte w tych dźwiękach.
- Człowiek pierwotnie był stworzony jako doskonała istota. Stopniowo gromadził doświadczenie i własne wnioski o przetrwaniu. Dlaczego utracił swoje zdolności – to pytanie do samodzielnego przemyślenia. Ale człowiek jednak coś zachował - intuicję. Lub po rosyjsku "przeczucia".
- INTUICJA: 1. Przeczucia, subtelne zrozumienie, przenikanie do sedna czegoś.
- NTUICJA: 2. Bezpośrednie, uzyskane bez dowodów zrozumienie prawdy.
- Właśnie dlatego, że mówicie nie to co myślicie, i myślicie nie to co myślicie, dlatego w klatkach siedzicie.
- Most powrotu do jedności istnieje. Aby być całością, trzeba być uczciwym. Oto cały przepis na harmonię. To jest podstawa wiedzy. "Wiele mądrości jest potrzebnych i ważnych, ale najważniejsza - jak żyć" Lew Tołstoj.
- Jeszcze w połowie poprzedniego wieku, gruntownie zajmujący się kwestią wykształcenia, wielki Lew Tołstoj zwrócił uwagę, że: "Rozwój omyłkowo przyjmuje się za cel... Że pedagodzy pomagają w rozwoju, a nie w rozwijaniu harmonii... i w tym tkwi wieczny błąd wszystkich teorii wychowawczych". Doświadczenia geniuszy zawsze są ważne. Osobliwością jest, że Rosja nie przyjęła Tołstoja. Jego nauki okazały się tym przypadkiem, kiedy: - "nie można być prorokiem we własnym kraju". Mocno wpłynął na zdarzenia za granicami Rosji. To Gandhi, który przyjeżdżał na do niego na spotkania, biesiadował z nim, i naśladował swojego nauczyciela. To Martin Luther King, który poprowadził czarnoskórych z USA nieagresywnym działaniem ku równouprawnieniu, jakie mamy obecnie. Według wskazówek Tołstoja. Ogólnie, to była osoba prawdziwie ukierunkowana na kształcenie człowieka. Taki był zamysł, pracować z człowiekiem od podstaw, od elementarza. I dawać małemu człowiekowi wyższe obrazy moralności. W szkole na Jasnej Polanie, Tołstoj organizował eksperymentalne nauczanie. W jego rezultacie stworzył całościowy, harmoniczny system metodyk uczenia. "Pedagog - według jego myśli - upodabnia się do kiepskiego wojownika, który zamiast zeskrobywać to co zbędne, przykrywa, rozmywa, próbuje ukryć rzucające się w oczy nieprawidłowości, naprawia i wychowuje". "Jeśli uczeń w szkole nie nauczy się samodzielnie tworzyć, to i w życiu on zawsze będzie tylko naśladować, kopiować". Rzecz w tym, że Tołstoj interesował się całym doświadczeniem ludzkości. Pojawia się u niego wyrażenie "nauczyciel ludzkości". Takimi nauczycielami byli dla niego Budda, Konfucjusz, Lao-tsy, Chrystus, Mahomet, wszyscy oni są uznawani za umysły ludzkości. Dla niego to była droga, jedna droga, która formowała się na różne sposoby, on przede wszystkim szukał rzeczy wspólnych. Twórczość Lwa Tołstoja, jego protest przeciw stereotypom, życzenie wiary we własne siły każdemu człowiekowi, niesie ogromny potencjał głębokiej narodowej mądrości. Ale z jakichś dziwacznych przyczyn, nasi wydawcy w milionowych nakładach
rozpowszechniają te sztampowe broszury Dale'a Carnegie.
- Jak odnosisz się do konieczności uczenia się?
- To jest niezbędne, tak uważam.
- Jakieś wykształcenie człowiek musi w życiu mieć. I to niejedno. Wykształcenie jest niezbędne, ale dzisiejsze nauczanie jest do niczego.
- A co jest nie tak z dzisiejszym szkolnictwem?
- Jakość nauczania. Podejście. Nie dają tam tego, czego by się chciało.
- Nawet w takim stanie jak obecnie, na pewno nie będzie przeszkadzać.
- Poprawić szkolnictwo? W dzisiejszych czasach?
- Nie mam pojęcia... trzeba by się uczyć po nowemu.

GRY BOGÓW

Wyjątkowy wkład w obrazowanie człowieka mają środki masowego przekazu. W samej nazwie tych środków jest coś cynicznego; coś jak łopata wrzucająca węgiel do kotła parowozu. One nie uczą, tylko urabiają. A jeśli przełączymy na jakiś kanał naukowy, to otrzymujemy nową porcję chaosu poprzez sprzeczne informacje na dowolny temat. Nawet rewolucje stały się u nas "telewizyjne", teatralne, z efektami specjalnymi, w odpowiednim tempie i rytmie.
- Wszystkie rytualne tańce dawnego świata, były stworzone, aby hipnotycznie oddziaływać rytmem na człowieka. Dźwięk to nie tylko kategoria estetyczna, a całokształt estetyki i fizyczności. Doskonale wiadomo, że człowiek częstotliwości poniżej 16 herców, te częstotliwości przyjmuje ze strachem, paniką, przerażeniem itd. Znając tą właściwość, można wpływać na ogromną ilość ludzi, na masy. Bardzo ważne, kto stoi po tej stronie kamery, kto jest autorem i reżyserem. Z jaką motywacją przyszedł do telewizji. Tylko wtedy możemy być pewni, że jego oddziaływanie będzie czyste, na ile czyste ma serce. I czysty rozum.
- Czym jest telewizja? I jak się ją tworzy? ALIEKSIEJ GRIGORIEW - producent
- Jak można uformować opinię publiczną?
- Są o tym całe seminaria, na które jeżdżą pijarowcy (spece od PR) ze studiów filmowych. Istnieją pijarowcy wyższego stopnia, którzy opracowują strategie kampanii politycznych, którzy obmyślają strategie wyborów. A my patrzymy i czujemy jak telewizor nas przygniata, tłumi nasze mózgi. I my po jakimś czasie głosujemy się, i wierzymy, zjadamy wszystko to, co do nas płynie. I jeszcze dyskutujemy o tym w kolejkach "A słyszałeś, że to i tamto", "A to jest tak i tak", "A to w wiadomościach mówili, to są fakty". Nie nabierajcie się! Wiadomości to nie fakty! Wiadomości to komentarze do faktów. Każdy kanał puszczający wiadomości ma to opracowane. Jest tam jakiś bystry wujek, zdolny "lalkarz", który dokładnie wie, co ma robić dziennikarz i co może powiedzieć. "Rosyjska flota poczyna sobie na Ukrainie jak u siebie w domu, zapominając że jest w gościach. Zapominają też o tym mieszkańcy Sewastopola. Przed nowymi władzami Ukrainy stoi poważny problem. Jak wyjść z sytuacji? Jak nie zaszkodzić interesom państwa? Jak walczyć o swoją pozycję, chyba w dosłownym rozumieniu tego słowa? Renegocjować umowę z powodu naruszenia umowy przez rosyjską flotę?” - Wybaczamy tej młodej głowie zawodowy zapał i gorące pragnienie zademonstrowania dziennikarskiej kunsztu. Po prawdzie, "nie wiedział Władimir, co czynił". Albo on nie pamięta, albo szkodzi podług cudzej woli. Bo ziemia Sewastopolska została stworzona przez rosyjską flotę, krwią przelaną, nie dla podziałów przeznaczona, a dla zjednoczenia. I nie wypada nam, Słowianom, jabłka jeden u drugiego nadgryzać. A pokojowo, dowolny kłopot można rozwiązać.
- Wowka, mam taką propozycję: teraz planeta Hadun kosztuje grosze. Sześćdziesiąt trzy czatła. Przez miesiąc w galaktyce Mamu pośpiewamy, i planeta będzie w naszej kieszeni. Połowa planety twoja, połowa moja.
- Gry polityczne, w które nas się wciąga bez końca, w istocie są rozgrywkami ekonomicznymi. Politykom jest niezbędna nasza uwaga i zasoby dla prowadzenia własnych gier. Dla tego będą (wolno lub niewolniczo) tworzyć sztuczne napięcie dla politycznych targów. W świecie polityki takie stosunki istnieją od zawsze. - Tam własny samochód, tam interesy.
- Polityka nigdy nie była czysta, z czystymi myślami. Dziś, za każdym razem gdy zmienia się władza, wierzymy że "w końcu idee narodu, nasze pomysły, moje, twoje, moich przyjaciół, rodziny, zaraz wcielą się w życie". Tylko dlatego że poszedłem i na kogoś zagłosowałem? To jest iluzja, iluzja narzucona przez środki masowego przekazu.
- Jeśli nie odwrócić procesu podziału słowiańskiego świata, ciężko będzie oddychać na naszej planecie. Skomplikowane geopolityczne gry niełatwo zrozumieć, kiedy uwaga jest zajęta
własnym przetrwaniem. Dowcip polega na tym, że jeśli dziś machniesz na to ręką, jak na coś dalekie i nieprawdopodobne, jutro nie będziesz pamiętać jak wpadłeś przez hipnozę w konsumpcyjną oborę. W samym rozwoju nie ma nic złego; to interesująca gra, ten rozwój. Niebezpieczeństwo tkwi w tym, że rozwijając się, można zapomnieć drogę do domu, do całości. Jedyny rozumny sposób na przetrwanie w czasie dzisiejszych podziałów, to odbudowa własnej harmonii i uczciwości. Można to osiągnąć tylko przy prawidłowym
obrazowaniu. Co to takiego? Prawidłowe obrazowanie?
- Dawno temu był czas, kiedy potężnym bogom podobało się granie w gry. Przekazywali sobie wzajemnie własną moc, i byli silni niewidzialnym połączeniem przodków i potomków.
- Nie można niczego nauczyć. Można tylko NAUCZYĆ SIĘ.
- Chciałoby się przekazać dzieciom sens wielu rzeczy. Ale ważniejsze, aby to była praca ich świadomości, i znajdowanie ich własnego sensu. Kształcenie powinno opierać się nie na
przymusie, nie tak jak produkcja w fabryce, a przede wszystkim na czymś zdecydowanie wyższym. Czymś wiecznym, czymś niezbędnym – ważne są motywy tego, co wypracowała ludzkość.
- Wykształcenie interesuje nas przede wszystkim z powodu własnej woli przeżycia. A jeśli żyjemy w społeczeństwie, właściwym będzie działanie korzystne dla przetrwania
ogółu. Jedność wspólnoty to jedność każdego człowieka. Pod tym warunkiem będziemy mieć
stuprocentowe przetrwanie. Tak żyli nasi słowiańscy przodkowie, byli prości i potężni w swojej jedności. Nie potrzebowali kształcenia, bo przejawiali sobą samowystarczalne obrazy. Dziś przyjęto pogląd, że kształcenie to: OBRAZOWANIE (ros. wykształcenie): Zdobycie usystematyzowanej wiedzy i nawyków w rezultacie nauczania. Teraz spróbujmy odczytać słowa "PRAWIDŁOWE OBRAZOWANIE", z punktu widzenia pierwotnych, bazowych znaczeń. Prawidłowe, jak widzieliśmy już w słowniku, to "odpowiadające zasadom i normom".

RADOŚĆ
RADUGA (tęcza)
ZARANIE
BRAT
PRAWDA
RASCIENIE
(roślina)
PRACZKA
RADIACJA
RASSKAZ
(rozkaz)
OBRAZ
PRACA


Teraz spójrzcie na rząd tych słów - wszystkie posiadają dawną sylabę RA, której znaczenie to
"światło, słońce, źródło". Takim sposobem, prawidłowe obrazowanie można uznać za:

WIEDZA
SOWIERSZENSTWO
(doskonałość)
SOWIEST(sumienie)
WIARA
POZDROWIENIE
WIEDŹMA
CZŁOWIEK
WIELKI
WIEDOMSTWO
(znajomość)
ZWIAD
WIEZDZIESUSZCZYJ
(wszechobecny)

"Wyświetlenie, przejawienie tego, co i tak istnieje, pierwotnej wiedzy". A nie dokonywanie poprawek, o czym mówił Lew Tołstoj. Jeśli wypiszecie według tej reguły słowa z innych języków, dokonacie nieoczekiwanego odkrycia. W większości z nich istnieją jeszcze ruskie sylaby. Słowa to magiczne symbole kontaktu, rezonujące z pierworodnymi kodami człowieka. Używać ich można z pożytkiem, np. wyjaśniać coś i jednoczyć się. W środowisku specjalistów badających pochodzenie słów, istnieje taka hipoteza - jeśli wyjaśnić pierwotne znaczenie wszystkich słów, można osiągnąć oświecenie.
- Aleksiej Grigorjew - producent telewizyjny. Trzeba czytać dobre książki. Różne ksiązki. Nie bać się tego, że światopogląd może się zmienić.
- Anatolij Kostiennikow - nauczyciel muzyki. W naszych czasach jest możliwość zbudowania uniwersalnego fundamentu, w którym przejawiała się wyjątkowość każdego narodu. Zapewne, to jest ten moment, któremu warto poświęcić wnikliwą uwagę. A najważniejsze, przyjrzeć się ludziom zajmującym się oświatą i kulturą - nie wolno oddzielić jednego od drugiego.
- Josif Szengelaja – filozof. Nie da się tego rozłączać. "Ciało kultury" jest nierozerwalne. Jest absolutnie całościowe. Fundament budynku powinien być mocny, bez skaz. Inaczej nasza budowla kiedyś runie.
- W ciągu tysięcy lat, z fundamentu naszego słowiańskiego świata, usuwano najmocniejsze kawałki, podstawowe słowa - obrazy. Na początku z zewnątrz, a potem i ze środka. Ale fundament ocalał. Dziś, w naszym domu potrzebny jest nie kosmetyczny "euro-remont", a kapitalna renowacja. Ona jest możliwa, tylko poprzez indywidualne przywrócenie
własnej harmonii w każdym mieszkańcu. Oczywiście, poprzez obrazowanie. Bo ignorancja prowadzi do obniżenia zdolności. A jeśli człowiek jest nieudolny, poniża wszystkich wokół do poziomu swojej świadomości. Jednym z kryteriów prawidłowego obrazowania jest prowadzenie poszukiwań.
- Nic nie może być prawdziwe, póki nie sprawdzicie tego sami. Także informacji, które są zawarte w tym filmie.

GRY BOGÓW - KONIEC 1 CZĘŚCI 5 AKTU.


Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 paź 2012, 12:33 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 17 paź 2012, 17:45
Posty: 19
easy russian pisze:
Iriomote Okti pisze:
..............................


W razie riposty:
Nie jestes moim mézem, wiéc w oparciu o Twoje wlasne mádrosci nie musze byc dla Ciebie ani urokliwa w postach, ani mila. Moge byc szczera. To jest luksus, ktory jak widac nie przypada w udziale slowianskim zonom.

Możesz Małgosiu ale nie jesteś . Nie sądzę ,że jesteś obłudna więc pozostaje druga możliwość ,że zaślepiają Cię emocje .

Pewien mądry nauczyciel nauczał ;" poznawajcie po owocach "

Polecam Tobie gorąco rozważenie tej prawdy .

opowiadasz o jakim" luksusie bycia szczerą " . Nie będę komentował tego podejścia ale skupię się na owocach właśnie. Zbyt inteligentna jesteś by zaprzeczyć ,że władza w obecnej chwili jest w rękach elity Żydowskiej prezentującej właśnie takie " wzorce kulturalne " a więc awanturnicze kobiety . Do czego to nas zawiodło po kilkuset latach ?? Mamy zatrute powietrze , zatrutą wodę , środowisko naturalne . ........ ludzie chorują i wariują z powodu " cywilizacji " - czyli wszelkich jej ulepszeń .


dotarłem do tej strony wątku i przyszło mi na myśl, skoro to Jewrieje rzadzą światem i niszczą przyrodę poprzez narzucone wzory to czy w czasach Imperium Rzymskiego kiedy całe Mazowsze (rozumiem, że słowiańskie) było jedną wielką hutą i wycięto prawie wszystkie drzewa (na Mazowszu) to też już ktoś Słowianami kierował?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 paź 2012, 12:48 
A skąd masz takie rewelacje ? Z dostępnych obecnie źródeł nie bardzo wiadomo kto tam przed Mieszkiem mieszkał . Podobno małpy z maczugami według współczesnej " nauki".



Na górę
   
 
 
Post: 18 paź 2012, 14:30 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 17 paź 2012, 17:45
Posty: 19
kiedyś gdzieś czytałem, jak znajdę do podam źródło, ale bardziej mi chodzi o to, że czytając wątke odnoszę wrażenie, że niesiecie zbyt wyidealizowany obraz Słowian. Czytając 21 "przykazań" jedno z nich mówi o wyrzeczeniu się przemocy a to mi jakoś zupełnie nie pasuje bo niby jak Słowianie mieli wyrzec się przemocy skoro idąc za T.Wolańskim Imperium Rzymskie płaciło im daniny? A doszlismy w swoim upadku do obecnego stanu własnie przez to, że nie przestrzegaliśmy zasad? a skoro nie przestrzegaliśmy zasad to nie byliśmy znowu tacy mądrzy skoro nas "wrogowie" potrafili omamić?

z tymi małpami to lekko przesadziłeś :lol: przed Mieszkiem mieszkali tam Siemowit, Lestek, Siemomysł to z książki jeszcze z lat 80 Poczet królów i książąt polskich a kto przed nimi to fakt, nie wiem:)

łukasz napisał:
Cytuj:
Np. kiedy mój syn nie wypełnia swoich obowiązków względem swojej żony, rodziny i działa przeciw Boskim Prawom, ja mam prawo go wykląć, ponieważ jeżeli on będzie miał np. głupie dzieci, to ja jak umrę i przyjdzie mój czas się znowu wrodzić w Świat Javi, to wrodzę się jako kolejne głupie dziecko mojego syna... I co ? - Chcąc nie chcąc, będę debilem...
A ja chcę się uchronić od takiej sytuacji, dlatego ze wszystkich sił będę się starał przekazać jak najwięcej swego doświadczenia mym potomkom, co gwarantuje mi pomyślne, przyszłe wcielenie jako np. dziecko mojego wnuka, bądź prawnuka...

ja tu czegoś nie rozumiem, skoro mamy związek przyczynowo-skutkowy to dlaczego ojciec, który rozwinął się ma spaść w rozwoju z powodu swojego syna? Czym zasłużył na krok do tyłu?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 paź 2012, 22:21 
NO&DO pisze:
.................................1. A doszlismy w swoim upadku do obecnego stanu własnie przez to, że nie przestrzegaliśmy zasad? a skoro nie przestrzegaliśmy zasad to nie byliśmy znowu tacy mądrzy skoro nas "wrogowie" potrafili omamić?

..........

łukasz napisał:
Cytuj:
Np. kiedy mój syn nie wypełnia swoich obowiązków ...............................

2. ja tu czegoś nie rozumiem, skoro mamy związek przyczynowo-skutkowy to dlaczego ojciec, który rozwinął się ma spaść w rozwoju z powodu swojego syna? Czym zasłużył na krok do tyłu?

Ad.1 tak - to prawda . Brakło pewnej wiedzy. Powód jest jeszcze jeden: kończy się właśnie galaktyczna noc kiedy to ludzkie mózgi usypiają na czas jakiś . Wszystkie zdarzenia ostatnich kilku tysięcy lat są rodzajem szczepionki - była już wielokrotnie mowa o tym. zagłęb się w temat jeśli faktycznie Cię on interesuje . Odpowiadam co chwila na takie pytania - wielu ludzi przysyła listy a wiele odpowiedzi jest już bądź to na forum , bądź PO WIELOKROĆ powtarzane są w filmach . Po zakończeniu tego okresu Słowianie będą mądrzejsi .

Ad. 2 Pytanie nie do mnie ale dorzucę swoje 3 grosze . odnoszę wrażenie ,że nie patrzysz globalnie ale wyrywkowo na wycinek ciągłości Rodu. Tak naprawdę syn i ojciec to jedno - tak jak roślina jest jednością nasieniem i jakość nasienia zależy od jakości rośliny . Życie jednak obfituje w rozmaite swoje " wpływy" - na przykład dobre nasionko może popaść w promieniowanie ( radioaktywność) , które zdeformuje jego kod wewnętrzny. Wszystko jest tylko lekcją - może się zdarzyć ,że Ród się zdegraduje - miało to nieraz miejsce. Ważne by pielęgnować wzrost kolejnych pokoleń wtedy ewolucja podąża najszybszą drogą bez niepotrzebnych błędów . Nie wiem czym zasłużył ojciec- tu zdarzenia mogą być wielorakie , opisują to nawet Wedy w przykładach . Istnieją zależności karmiczne . Dziś na przykład rodzą się dzieci będące wrogami dla swoich rodziców - oddają ich do domów starców itp. Możliwości wiele . Wszystko bierze się z niewiedzy jak przyciągnąć dobrą duszę . Jeśli ojciec głupi to ma głupie dzieci.



Na górę
   
 
 
Post: 19 paź 2012, 1:13 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
Sprawa jest tego typu, że dzisiaj Ja osobiście praktycznie nic nie wiem o świecie. Wygląda to tak, że dopiero teraz zaczynam się uczyć, tak jakbym się dopiero urodził. Nasi krewni, którzy będą naszymi potomkami, czyli dziećmi, jeżeli wrodzimy ich w ten świat, będą potrzebowali naszego doświadczenia, żeby móc z niego korzystać. To doświadczenie to nasze "dzisiejsze przeżycia", kiedy to jesteśmy pod władzą kłamców. My dzisiaj dostajemy po dupie, żeby nasi potomkowie już nie dostawali - rozumiecie? Tzn. Ja miałem duże problemy z tą rzeczywistością, nie wiedziałem kim jestem, dlaczego tutaj jestem i teraz dzięki własnemu doświadczeniu wiem, że niewiedza jest przejebana i za żadne skarby nie dopuszczę, żeby mój syn miał takie same problemy jak ja, ponieważ wiem jak to jest i jakie ogromne błędy popełniałem. Dzięki mojemu doświadczeniu mój syn już takich błędów nie popełni, oczywiście jeżeli będzie miał taką wolę to popełni, ale będzie wiedział, jaki są konsekwencje... - moje dzieci będą wiedziały jakie są konsekwencje błędów, ponieważ Ja już się nabłądziłem i wiem co i jak, mam doświadczenie i dokładnie moim dzieciom wytłumaczę co może je spotkać na określonej drodze. Może się stać i tak, że całe swoje doświadczenie i całą wiedzę zatrzymam dla siebie, lecz wtedy skutki będą takie, że moje dzieci będą głupie i zaczną popełniać moje błędy, co nie wróży im nic dobrego a i mnie, ponieważ dzieci to przyszłość, a ja pozbawiając je wiedzy i doświadczenia pozbawiam i siebie przyszłości.

I co z tego, że ja jestem doświadczony i powiedzmy "rozwinięty". Jak ja całą swoją wiedzę zatrzymam dla siebie i nie przekażę jej swoim dzieciom, to skutek będzie taki, że one będą głupie, a to spowoduje znowu, że ich dzieci również będą głupie, a to znowu doprowadzi do...

Dlatego ja będę starał się ze wszystkich sił przekazać swoje doświadczenie i wiedzę swoim krewnym, dzieciom - swoim potomkom, to jest dla mnie priorytet. Kiedy moi krewni zaczną korzystać z mojego doświadczenia, to im będzie dużo łatwiej w życiu - będą mogli "oprzeć się" na moim doświadczeniu i "podniosą się wyżej".

I o to właśnie chodzi, aby przekazać swoje gorzkie doświadczenie swoim potomkom.



Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2012, 7:19 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 17 paź 2012, 17:45
Posty: 19
dopiero będę brał się za koshuny i vedy ale mam kolejne pytanie, skoro ja jestem dzieckiem przodków a przodkowie będą moimi dziećmi to wynika z tego, że ród jest ograniczony jakoś ilosciowo? a co z ludźmi, którzy nie przedłużą rodu i ich linia wygaśnie?
skoro kończy się era i zacznie się teraz nowa era (Wodnika) to również mogą obudzić się i inni, którzy nadal będą przeszkadzać i kolejna sprawa, że tych czysto krwistych Słowian jest poprostu mało, a ja mam przodków z obecnych Niemiec, Polski, Mazowsza z kresów wschodnich, starozakonnych i cholera wie jeszcze skąd? to co ze mną :hmmm:
Powiem wam tylko jedno, że przychylam się do tezy na forum, że wszystko znajduje się (dzieje) w odpowiednim czasie (akurat nie tak dokładnie to było napisane) i miejscu a szukam już ładnych parę lat. To co pierwsze wpadło mi w oczy to wypowiedzi Łukasza, które podobne są do mojego życiowego motto: traktuj ludzi tak jak sam byś chciał być traktowany, zawęziłem do ludzi ale chodzi mi o wszystkie życie. Będzie mi się miło z wami dyskutowało.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2012, 9:47 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 24 maja 2012, 20:03
Posty: 234
Płeć: mężczyzna
http://vedy.sk/sk/staroslovienska_bukvica.php
Pismo starosłowiąnskie.

_________________
Urodziłem się 6 Ajleta, Roku 7499 od ZPGŚ. w poniedziałek kalendarza słowiańsko-aryjskiego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2012, 9:47 
Przejrzyj spokojnie dział , o wszystkim była mowa - nawet o mieszańcach . Rozmawiałem z @Alixx o sprawach jakie poruszasz.

Za dużo drążysz , nikt do końca nie wie co się naprawdę wydarzy - ważne to zabrać się za siebie i działać. Naprawiać to co niesie kolejny dzień. Po co Tobie dziś wnikać co tam będzie z kimś , który to czy tamto ? Co będzie to będzie - nad tym czuwają wyższe siły . My róbmy to co w naszej mocy.

SilverWolf pisze:
http://vedy.sk/sk/staroslovienska_bukvica.php
Pismo starosłowiąnskie.

właśnie sprawdzam tekst do filmu Striżaka Gry Bogów akt 5 część 2 . Jest to dokładnie o piśmiennictwie . Film za kilka dni będzie w sieci - jeśli nie na You Tube ( jest tam fragment , którym okraszano niektóre wykłady a który kilka razy był wywalany - jakiś utwór muzyczny się nie podobał systemowi Y. Tube ) to na vimeo. BARDZO WAŻNY FILM dla nas czyli Polaków . Jest to film dla wszystkich Słowian.



Na górę
   
 
 
Post: 19 paź 2012, 9:56 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 24 maja 2012, 20:03
Posty: 234
Płeć: mężczyzna
Wcześniej na tej stronie były dostępne do pobrania wedy w zapisie orginalnym. Teraz już nie ma.
Drugi wynik w google.

Edit: Już mam:
http://www.4shared.com/document/ID-s2Jf ... _Vede.html

_________________
Urodziłem się 6 Ajleta, Roku 7499 od ZPGŚ. w poniedziałek kalendarza słowiańsko-aryjskiego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2012, 10:40 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
Mogę polecić jeden konkretny wykład, który warto wziąć pod uwagę. Jest w nim poruszonych wiele ciekawych tematów i myślę, że może on rozjaśnić wiele wątpliwości.

phpBB [video]


- Na czym polega karma i jak programujemy kolejne wcielenia? - w tym materiale jest kilka słów na ten temat ; - Rozwiązanie węzełków karmicznych, to nie wszystko. Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że musimy nauczyć się miłości. Na samym początku do krewnych, do całego świata, a następnie doświadczenie miłości należy przenieść do swojego wnętrza - trzeba pokochać swoje ŻIWATMY, swoją "drużynę", swoją ekipę, swoich kurcze "poddanych", czyli swoje komórki, swoje organy :twisted: . Jeżeli nauczymy się, jeżeli nawiążemy miłosne relacje z każdą ŻIWATMĄ naszego ciała, pokochamy każdą Żiwatmę swojego ciała i będziemy z miłością odnosić się do każdej z nich, to tylko wtedy możemy osiągnąć Transformację, czyli przebudzić Kundalini, a w innym wypadku to się nie uda. Ponieważ Transformację zapewniają "nasi poddani", którzy tworzą nasze ciała i osłonki energetyczne i tylko na fundamencie harmonijnych relacji miłosnych z własnymi Żiwatmami możemy dosięgnąć Transformacji - tylko miłując swoich poddanych możemy "Przebudzić Kundalini". Dlatego mówi się, że miłość to najpotężniejsza siła. Miłość to osnowa. A karmiczne węzełki, to tylko "temat poboczny", chociaż również rozwiązanie ich jest niezbędne.

Wykład jest bardzo ciekawy, a mi się nie chce go całego tłumaczyć, i Łukasz robi sobie oficjalnie wolne :twisted:

Podpowiadam, że w tym wykładzie możecie znaleźć fragment o tym, dlaczego Nasza Żiwatma "skupiła swoją uwagę" akurat na tych czasach... - dlaczego JA w ogóle znalazłem się w czasie, kiedy to Kończy się Epoka Lisa, a zaczyna Epoka Wilka :twisted:

Jeszcze raz przypominam, o tym materiale...

ŻIWATMA

...
phpBB [video]

...


Pamiętajcie, najważniejsza lekcja dziś to Zdrowo Myślenie, dlatego wam go życzę... :tak: - http://www.eioba.pl/a/40c4/zdrowo-myslenie


...
Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2012, 13:54 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 17 paź 2012, 17:45
Posty: 19
jeszcze mam wiele pytań ale to już nie do dyskusji na forum, teraz wezmę się za przestudiowanie materiałów :nauka:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 552 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15 ... 19  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group