Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 13 sie 2020, 3:42

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
Post: 30 wrz 2010, 12:13 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Dziś o soli – jednym z podstawowych obok cukru dodatku do przetworzonej żywności, oraz najpopularniejszej, obok pieprzu, przyprawie kuchennej.

Sól w kuchni była używana od wieków, początkowo w formie nieoczyszczone soli kamiennej. Obecnie, używana głównie w formie czystego Chlorku Sodu (NaCl), często z niewielkim dodatkiem jodu (sól jodowana).
Termin sól, podobnie jak cukier, odnośni się oczywiście nie tylko do jednego związku chemicznego – to cała grupa związków chemicznych, znajdujących szerokie zastosowanie w rolnictwie, medycynie, budownictwie, przemyśle spożywczym.

Szczypta fizjologii :-)

Wszystkie istoty żyjące potrzebują związków soli. Ludzkie ciało składa się w 75% z "wody", a precyzyjniej - wodnych roztworów soli, zwanych fizjologicznymi roztworami soli, występującymi w stężeniu 0.9%. Roztwór taki można uzyskać "poza" ciałem, jest głównym składnikiem np. kroplówek używanych w szpitalach. Cały proces przepływu i wymiany wody w organizmie jest skomplikowany i nie zamierzam was nim zanudzać :-). O jednym warto wspomnieć – elektrolity. Są to pierwiastki niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, min. wapń i magnez. Kluczową rolę w zachowaniu równowagi pełnią sód i potas.
Prawidłowe funkcje na poziomie komórkowym zapewnia właśnie gospodarka płynami w organizmie, która służy jako "transport" składników odżywczych do i z komórek. Taka wymiana elektrolitów powoduje, w dużym uproszczeniu, powstanie "elektryczności" w organizmie. Dzięki temu procesowi bije serce, oddychają płuca, działa układ krwionośny i nerwowy – wszystkie funkcje życiowe zależą od prawidłowej gospodarki elektrolitowej!

Dlaczego nadmiar soli kuchennej jest szkodliwy?

Sól w ostatnich latach zyskała bardzo złą sławę, głównie za sprawą przypisywania jej kluczowego znaczenia w powodowaniu problemów z krążeniem i sercem. Dieta bogata w sól kuchenną podnosi ciśnienie, co długofalowo prowadzi do chorób układu krwionośnego. Jednak sód jest kluczowym pierwiastkiem w organizmie, potrzebnym do zachowania prawidłowych funkcji wielu narządów. Mała sprzeczność, prawda?
Kluczem do odkrycia prawdziwej przyczyny szkodliwości soli kuchennej, podobnie jak białego cukru, jest jej oczyszczanie. Naturalna sól, (kopalna, kamienna czy morska) jest obok sodu bogata w inne minerały. Kłaniamy się więc nisko producentom soli, za wprowadzenie do naszej diety kolejnej trucizny.

Sól jest rafinowana poprzez suszenie w bardzo wysokiej temperaturze, która niszczy wszelkie inne substancje w niej zawarte. Do soli używanej w przemyśle spożywczym dodaje się też fluorki, jodek potasu, substancje anty-zbrylające. Dodatek tych substancji powoduje zmianę koloru soli, więc żeby uzyskać ponownie śnieżno-białą barwę, traktuje się sól wybielaczami. Tak spreparowana sól jest pakowana w woreczki i trafia na nasze stoły.
Sól kuchenna zaburza równowagę potasowo – sodową w organizmie, powodując nadmierne wypłukiwanie pierwiastków śladowych wraz z moczem, łzami i potem. W warzywach występuje naturalna równowaga sodu i potasu, która wynosi mniej więcej 10 części potasu na 1 część sodu. Przyjmowanie dodatkowej wyjałowionej z pierwiastków śladowych soli kuchennej, która prócz sodu (i niepotrzebnych często szkodliwych dodatków) nie wnosi do organizmu żadnych pozytywnych substancji, powodując znaczne szkody w gospodarce elektrolitowej organizmu.

Czym uraczą Was w sklepie?

O ile w domowej kuchni sól jest najczęściej używana w rozsądnych ilościach, problem pojawia się w przypadku spożywania dużych ilości wysoko przetworzonej żywności. Praktycznie WSZYSTKIE przetworzone produkty dostępne w sklepach zawierają mniejsze lub większe ilości soli. Począwszy od słonawych przekąsek, poprzez konserwy, pieczywo, nabiał, smarowidła do pieczywa, przyprawy i proszkowane specyfiki typu kostki rosołowe.
3 gramy soli dziennie uważa się za rekomendowaną ilość do spożycia. Tymczasem przeciętny Amerykanin spożywa 20g soli dziennie, Europejczyk zaś 16g !

Trudno uwierzyć?

Weźmy na cel modne ostatnio kostki rosołowe – magiczne kosteczki, które zastępują nam kości zwierzęce i włoszczyznę podczas gotowania zup. Pani Domu postanowiła ugotować zupkę dla rodziny – powiedzmy półtora litra, akurat dla 4 osób. 3 kostki rosołowe wrzuciła do garnuszka, dodała makaronu, łyżeczkę Vegety do smaku i wybrane inne składniki. W ten oto sposób jedna porcja zupy 300ml. Zawiera średnio 4 gramy soli – to tak, jakby zjeść łyżeczkę do herbaty z solą. Jeszcze większe ilości soli spożywamy, używając produktów takich jak maggi, wszelkie "Fixy" i "Pomysły na obiad". Talerz zupki dla rodziny i bezpieczna norma spożytej soli kuchennej przekroczona. Do tego rano na śniadanie kanapki (chleb – sól, cukier, wędlina – sól, Ser – sól), dziecko w szkole zje pewnie jakieś chrupki (sól) lub paluszki (sól), popijając coca-colą w puszce (cukier). Do sałatki na obiad użyjemy mieszanki ziołowej "do sałatek" (sól), wodę na ziemniaki/makaron/ryż posolimy (sól)...dodatkowo w ciągu dnia z przetworzoną, kupioną w sklepie żywnością zjemy i wypijemy zapewne nadmierne ilości białego cukru (kolorowe, gazowane napoje, "kawa" z automatu) i kilka gramów chemii spożywczej. Można by tak wymieniać bez końca.

Czy istnieje alternatywa?

Sól kuchenna NIE jest nam do niczego potrzebna, wyrządza w organizmie ogromne szkody. Natomiast jakieś źródło soli w diecie istnieć powinno. Wysoko przetworzoną sól kuchenną, najzdrowiej jest zastąpić gruboziarnistą solą morską, lub solą "himalajską". Są to w naturalny sposób uzyskiwane sole spożywcze, dostępne w dobrze zaopatrzonych sklepach lub w internecie. Mają korzystny wpływ na zdrowie, oczywiście stosowane z umiarem (6-7g dla osoby zdrowej, do 3 g dla osoby z problemami kardiologicznymi). Szczególnie polecam naszą Polską sól kamienną, lokalny patriotyzm ;-).
Pozdrawiam i niezmiennie - rozsądku w żywieniu życzę :-)


http://www.era-zdrowia.pl/strefa-toksyczna/szkodliwa-zywnosc/sol-wrog-czy-przyjaciel.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 wrz 2010, 12:13 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 wrz 2010, 12:15 
Sól - jasne, ze PRZYJACIEL.

Nazwijmy to BIAŁA ŚMIERCIĄ. :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 26 wrz 2013, 19:35 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Obrazek
zdjęcie @http://www.greenharmony.pl

Sól himalajska - sktruktura doskonała


Sól himalajska jest typem soli krystalicznej, pochodzącej z himalajskiego pasa Karakorum (Pakistan).
Powstała setki milionów lat temu na skutek osuszenia się oceanów, jej złoża znajdują się głęboko pod
ziemią, wydobywana jest z głębokości 400-600 metrów.

Sól himalajska jest zdrowsza i czystsza od innych soli, jej wydobycie odbywa się za pomocą tradycyjnych metod, bez użycia ładunków wybuchowych. Posiada strukturę zbliżoną do struktury diamentu oraz nie zawiera żadnych zanieczyszczeń znajdujących się w środowisku. W przeciwieństwie do powszechnie używanego, szkodliwego chlorku sodu, himalajska sól krystaliczna wykazuje niezwykłe właściwości prozdrowotne. Zawiera 84 minerały w formie koloidalnej, niezbedne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Mikroelementy mają postać drobnych cząsteczek, dzięki czemu są łatwiej przyswajane przez organizm.

Sól himalajska używana jest przez kucharzy holistycznych, SPA, służby zdrowia oraz wszystkich ,
którzy są w stanie wykorzystać jej lecznicze właściwości. Jej regularne spożywanie, dostarcza
organizmowi niezbędne minerały, pierwiastki śladowe takie jak: wapń, magnez, potas, miedź i żelazo,
wspomaga prawidłowe wchłanianie, eliminuje toksyny, równoważy pH organizmu, normalizuje ciśnienie krwi i zwiększa krążenie. Może pomóc również w przypadku zapalenia stawów, wysypek skórnych, łuszczycy, opryszczki, objawów grypy i gorączki.

Aby wykorzystać himalajską sól do celów terapeutycznych należy postepować według poniższych wskazówek:

Luźno wypełnij zamykane, szklane naczynie kilkoma kamieniami solnymi. Nalej do pełna naturalnej wody źródlanej lub oczyszczonej. Po około 24 godzinach, sprawdź, czy kryształy soli całkowicie się
rozpuściły. Jeżeli tak, dodaj jeszcze kilkakryształów. Kiedy już więcej soli nie da się rozpuścić w
wodzie, a kryształki soli osadzają się na dnie, oznacza to, że roztwór ma stężenie ok. 26% i jest
gotowy do użycia.

Roztwór solny jest całkiem sterylny i wolny od bakterii. Może być przechowywany przez lata w
zamknietym naczyniu. Sporzadzoną solanke można pić, dodawać do potraw, wąchać oraz dodawać do kąpieli.
Sól himalajska może być również traktowana jako substytut soli kuchennej do gotowania, w temperaturze nie wyższej niż 42 stopnie Celcjusza.
Autor Klaudia Magdalena Chrobak
http://ezoter.pl/

===

Sól himalajska jest najzdrowszą i najczystszą solą dostępną na ziemi.
Powstała ponad 250 milionów lat temu - do niedawna nie była używana przez człowieka. Sól ta pochodzi
z czasu, kiedy planeta Ziemia charakteryzowała się czystym ekosystemem.
Do wydobywania tej soli stosuje się metodą tradycyjną tj. ręcznie, bez używania środków wybuchowych.
Po wydobyciu sól płukana jest wodą i osuszana na słońcu.

Sól himalajska zawiera ona aż 84 minerały w formie koloidalnej, niezbędne do prawidłowego funkcjonowania każdego organizmu. Mikroelementy mają postać drobnych cząsteczek, dzięki czemu mogą być z łatwością absorbowane przez komórki ludzkiego ciała.
Sól ta nie posiada żadnych zanieczyszczeń ze środowiska (w tym metali ciężkich). Nie jest produktem rafinowanym, ani nie ma żadnych wzbogaceń chemicznych.
Nie jest również wybielana.

Zawiera informacje energetyczne z czasów ponad 250 mln lat temu - himalajska sól krystaliczna to przede wszystkim nośnik informacji. Ta specjalna sól czeka na moment, kiedy po dodaniu wody uwolni swoją zmagazynowaną energię oraz biofotony. Prawdopodobnie oprócz bezpośredniego działania - biochemicznego, ma również działanie informatyczne, na zasadzie homeopatii.

Ze względu na swoje właściwości, sól himalajska ma bardzo szerokie zastosowanie:

Sól himalajska przeciwko bólowi ucha środkowego
Do bawełnianej/lnianej ściereczki lub woreczka wsypujemy 1 filiżankę soli (drobnej) i zawiązujemy. Wykonany w ten sposób woreczek ogrzewamy (np w piekarniku), a następnie przykładamy do ucha.
Już po niewielu minutach czujemy ulgę w bólu.
Można także przyrządzić mieszankę: do soli dodajemy kilka gram suszonego rumianku.

Sól himalajska przeciwko katarowi
Na katar i uczucie zapchanego nosa stosujemy płukankę solną.
Do szklanki 250 ml letniej wody dodajemy czubatą łyżeczkę od herbaty różowej soli (ok 5 gram).
Następnie pipetką zakraplamy nos co 2 godziny co powoduje zmniejszenie objawów kataru i powrót do swobodnego oddychania.

Sól himalajska do płukania gardła
Do szklanki letniej wody (ok 250 ml) dodajemy płaską łyżkę stołową soli (ok 7.5 grama) i zaparzony wcześniej wywar z rumianku lub szałwii.Roztworem płuczemy gardło 3 razy dziennie.

Kąpiel przy przeziębieniach, wyczerpaniu organizmu i odtruwaniu
Do wanny wypełnionej bardzo ciepłą wodą wlewamy roztwór wykonany z soli himalajskiej (1 kg soli na
4 litry wody). Następnie dodajemy wcześniej zaparzony kwiat lipy lub rumianek oraz olejki eteryczne
(np. sosnowy, lawendowy lub eukaliptusowy).
Ciało wchłania całą swoją powierzchnią mikroelementy co jednocześnie wspomaga układ odpornościowy. Kąpiele takie bierzemy raz w tygodniu.
Można także wykonać kąpiele stóp.

Solanka - odtruwanie organizmu
By odtruć organizm w najbardziej naturalny sposób używamy do tego celu soli himalajskiej.
Codziennie wypijamy 1 szklankę 250 ml wody + 1 łyżka stołowa roztworu nasyconego soli (czyli przygotowanego wcześniej roztworu nasyconego - a nie 1 łyżka soli!).

Okłady na przetłuszczoną skórę głowy
¼ filiżanki oleju arganowego lub lnianego, 1 łyżeczka soli (drobnej).
Dokładnie wymieszać, aby sól rozpuściła się, a następnie nanieść na skórę głowy i wmasować. Pozostawić na 10 minut, a następnie umyć delikatnym szamponem.
Przy długich włosach, należy uprzednio włosy posmarować samym olejem, w celu zabezpieczenia przed sola, której włosy nie lubią.

Okłady na twarz z roztworu solnego
Filiżanka nasyconego roztworu solnego, flanela.
Roztworem solnym nasączamy flanelę tak, by nie ociekała i okładamy nią twarz na 5-10 minut. Następnie omywamy letnia woda i nakładamy krem.

Peeling do twarzy i ciała
4 łyżki oleju arganowego lub innego, 1 łyżeczka soli (drobnej), w zależności od potrzeby wykonujemy wielokrotność podanej recepty.
Dokładnie mieszamy, a następnie twarz i ciało masujemy, uzyskując jednocześnie efekt peelingu jak
i natłuszczenia skóry. Peeling można wykonywać 1 x w tygodniu.

Maseczka do twarzy i dekoltu
1 łyżka roztworu soli, 1 łyżka oleju arganowego lub innego (najlepiej tłoczonego na zimno).
Dokładnie wymieszać, a następnie nałożyć na twarz i dekolt. Po 5 minutach zdejmujemy i obmywamy letnia wodą. Następnie należy nanieść krem.

Kąpiel upiększająca
Sól rozpuszczamy uprzednio w wodzie a następnie roztwór dodajemy do wanny, wraz z olejkiem eterycznym, miodem lub innymi ziołami.

Doskonale nadaje się do oczyszczania organizmu (poprzez kąpiele z dodatkiem soli i picie solanki 1%), a także do oczyszczania kryształów i minerałów. Działa oczyszczająco zarówno na poziomie fizycznym, jak i energetycznym (szczególnie polecana do oczyszczania
z negatywnej energii).

źródło:
http://www.greenharmony.pl/sol_himalajska.htm

===

do poczytania również:

http://solhimalajska.pl/

http://www.naturalna-medycyna.com.pl/so ... ajska.html

http://zielonyklub.pl/sol/rozowa-sol-hi ... nista.html

oczywiście dostępna w sklepach internetowych oraz chyba widziałem w sieci "Real" swego czasu ,ale cena jakaś nierealna była.Być moze np. pół kilo plus wysyłka dałoby zbliżony rezultat cenowy,ale jeżeli
ktoś mieszka blisko i ma dostęp do innego sklepu - warto stosować.Nawet teraz w takie durne i brzydkie dni,gdzie co drugi napotkany ziomek kicha i smarka gdzie popadnie.
Inhalacja taką solą i katar znika.
Domowe przepisy mówią o zastosowaniu normalnej soli dostępnej w sklepach - jest i w tym racja -jest np dostępna sól morska [widziałem]

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 wrz 2013, 22:26 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
dar66 pisze:
Sól himalajska może być również traktowana jako substytut soli kuchennej do gotowania, w temperaturze nie wyższej niż 42 stopnie Celsjusza.


Napisała to Klaudia Magdalena Chrobak.
Znalazłem jej tekst na tej stronie.
http://ezoter.pl/artykul,1656,S%C3%B3l-himalajska---struktura-doskona%C5%82a.aspx

I jeden z komentarzy wygląda tak:

Cytuj:
temperatura wrzenia 30.07.2013 08:39 ~Argento

Uwaga na tekst z powyższego opisu "Sól himalajska może być również traktowana jako substytut soli kuchennej do gotowania, w temperaturze nie wyższej niż 42 stopnie Celcjusza."

Więc pytam czy ktoś gotował w temperaturze 42 stopni????? "



Identycznie wygląda sytuacja gdy dzwoni jakaś pani z telemarketu i zaprasza mnie na spotkanie z demonstracją zdrowego gotowania. Ja się jej pytam czy wie, że zdrowe gotowanie to takie, które nie przekracza 42 stopni i tu następuje konsternacja. Odpowiedź jest zawsze podobna do powyższej, że niemożliwe jest gotowanie w temperaturze 42 stopni Celsjusza.

Przypomnę więc przy okazji, że w naszym języku gotować znaczy też:

przyrządzać ciepłą potrawę

Synonimem jest:

przyrządzać, pitrasić, pichcić





zdjęcie takiej kopalni.
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 wrz 2013, 23:03 
Oj ludzie. :D
Najpierw cukier teraz sól. Kiedy zrozumiecie, że wszystko co jest w nadmiarze szkodzi. :hi hi:



Na górę
   
 
 
Post: 26 wrz 2013, 23:25 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Nicci pisze:
Oj ludzie. :D
Najpierw cukier teraz sól. Kiedy zrozumiecie, że wszystko co jest w nadmiarze szkodzi. :hi hi:


No to cieszę się, że ty to już rozumiesz, ale napisz jeszcze o jakich ludzi ci chodzi. Czy to mój wpis cię do tego krzyku zainspirował?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 wrz 2013, 10:48 
To nie był krzyk...wstawiłam nawet emotikonki, żeby niektórzy nie wzięli to za atak. :hi hi:
Nie dotyczyło to Twojego wpisu humorek. Nawiązywałam do tytuły tematu, tego co EN.KI napisał i niejako do cukrowych ludzi. :)


Edit.

Pomyliło mi się nie to co napisał dar66 tylko EN.KI. :)



Na górę
   
 
 
Post: 27 wrz 2013, 12:13 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 cze 2013, 19:03
Posty: 225
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk
Ja ostatnio kupiłem sól himalajską z sieci makro

_________________
Cała wiedza pochodzi z doświadczenia
reszta to informacja



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 paź 2013, 21:04 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 22 wrz 2013, 21:21
Posty: 117
Płeć: mężczyzna
Może moje pytanie jest głupie, ale co specjalnego jest w tej Himalajskiej soli?
Sól kuchenna, to chlorek sodu czy to w Himalajskiej, czy morskiej, czy tej z Wieliczki.
Śladowe ilości zabrudzeń innymi rzeczami.
Ale dla ortodoksyjnych wyznawców teorii o niezdrowych właściwościach dodatków, przypomnę, że już w podstawówce (przynajmniej za moich czasów) hodowało się czyste kryształy soli z roztworu wody z solą. Może to jest lepszy kierunek? :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2013, 0:41 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 cze 2013, 19:03
Posty: 225
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk
@kerth

Nie wiem czy wiesz ,ale jako substancje anty zbrylające do soli ( w tym soli jadalnej) są używane cyjanki.
Poza tym nieustanne jodowanie soli mnie niepokoi.
Jod jest równie tajemniczy jak CO2
Ja kupuję sól himalajską bo moja żona ma niedoczynnośc tarczycy i jod ma zły wpływ.

_________________
Cała wiedza pochodzi z doświadczenia
reszta to informacja



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2013, 5:25 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 21 mar 2013, 10:40
Posty: 56
Płeć: mężczyzna
Właśnie twojej żonie brakuje dramatycznie jodu i to setki razy więcej jak jest norma. Jak pójdzie do lekarza to zaczną leczyć radioaktywnym jodem, tym samym zniszczą resztki zdrowej tarczycy, a później ochoczo zaordynują branie hormonów do końca życia.
Tak mafia farmaceutyczno- medyczna właśnie działa.
http://www.bramka.proxy.net.pl/index.ph ... pdf&hl=3c5


Ostatnio zmieniony 02 paź 2013, 8:07 przez tadwoj, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2013, 7:35 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Nautic pisze:
Jod jest równie tajemniczy jak CO2


Tak jest tajemniczy i dlatego przyda się trochę prawdy o związkach jemu bliskich. Nasz organizm to fabryka chemiczna i należy brać pod uwagę wszystko co się spożywa. Radziłbym się skupić na tym czego unikać.

Cztery największe halogeny (nie mylić z żarówkami) występujące w naszym organizmie to: fluor, chrom, brom i jod. Pierwsze trzy są antagonistami jodu w organizmie. Chodzi tu o ich masę atomową: fluor – 19, chlor – 35,5, brom – 80 i jod – 127.

Halogeny posiadające niższą masę atomową wypierają te posiadające wyższą. Zatem brom może wyprzeć jod, ale chloru już nie. Ale zarówno fluor, chlor jak i brom – wszystkie one mogą wyprzeć jod. A my mamy fluoru, chloru i bromu wokół nas aż nadmiar, natomiast jodu tyle co kot napłakał, w dodatku propaganda nas tym jodem nieustannie straszy . O dziwo nie straszą dużo groźniejszym fluorem, który jako mający najmniejszą masę atomową jest najbardziej reaktywny ze wszystkich, wypierając i pozbawiając nas innych ważnych dla życia pierwiastków. Wszelkie domowe chemikalia (szczególnie te mające związki chloru w składzie) są dla tarczycy szkodliwe. Związki bromu używane są masowo w przemyśle spożywczym

Selen – bardzo ważny w przyswajaniu jodu. Występuje naturalnie w dużych ilościach np. w orzechach brazylijskich lub pestkach dyni.

.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2013, 9:54 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 cze 2013, 19:03
Posty: 225
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Śląsk
Cytuj:
Leczenie choroby Hashimoto nie jest problematyczne. Opiera się jak każde inne schorzenie związane z niedoczynnością tarczycy na podaży brakującego w organizmie hormonu – tyroksyny. Niestety jest to najczęściej leczenie trwające całe życie, bo choroba jest przewlekła i nieuleczalna. W tym wypadku zaleca się także dietę ubogą w jod, ponieważ zajęty procesem autoimmunologicznym gruczoł nie radzi sobie z jego przyswajaniem, a zmagazynowany w jego komórkach pierwiastek powiększa jedynie masę i przyczynia się do autodestrukcji komórek. Ponadto nadmiar jodu może zaostrzyć stan chorobowy organu, prowadząc do zmian strukturalnych w jego obrębie.


Są jak widać wyjątki.
Inna rzecz, że dla zdrowych ludzi, ,mimo przyswajania ogromnych ilości soli tego jodu jest za mało
Cytuj:
Z pozoru dane statystyczne wydają się uspokajające – w każdym gramie soli znajduje się obecnie średnio 77 mikrogramów potrzebnego dla organizmu pierwiastka. Przy dziennym spożyciu soli w okolicach od 4 do 10 gramów u statystycznego Amerykanina, zalecana dawka jodu (150 mikrogramów) powinna zostać przekroczona nawet kilkukrotnie. Niestety, tak się nie dzieje. Jak wskazują nowe badania, tylko niespełna 10% jodu w soli jest przyswajane biologicznie, czyli całkowicie przyswajane przez nasze ciało. Jeśli powrócimy do naszych wcześniejszych ustaleń, okaże się, że dzienna dawka faktycznie wchłanianego jodu waha się pomiędzy 33 a 77 mikrogramami na dzień, czyli poniżej zalecanego spożycia.


Myślę, że jodowanie soli nie do końca się udaje.
To jak z syntetycznymi suplementami. Żywimy się wysoko przetworzonymi produktami sztucznie wzbogacanymi syntetycznymi składnikami ( ...łakocie i witaminy)

@kerth
Hodowane kryształy wchłaniają domieszki. Żeby uzyskać "czysty" kryształ musiałbyś mieć rafinowany roztwór.

A w temacie wątku czy sól szkodzi ?
Spytajcie ryby w słonych oceanach im nie szkodzi.
Problem nie leży , jak mi się wydaje w ilości , ale właśnie w czystości soli.

_________________
Cała wiedza pochodzi z doświadczenia
reszta to informacja



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2013, 14:09 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 21 mar 2013, 10:40
Posty: 56
Płeć: mężczyzna
Może i sól jodują, ale przecież w trakcie pakowania tej soli i później u klienta po otwarciu torebki i używaniu jej bardzo długo, to ten jod szybko ucieknie ( wysublimuje ). I po paru dniach mamy czysty NaCl z różnymi wybielaczami i antyzbrylaczami itd.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 paź 2013, 21:43 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 22 wrz 2013, 21:21
Posty: 117
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Problem nie leży , jak mi się wydaje w ilości , ale właśnie w czystości soli.

Ależ bezedura. Spróbuj wpuścić rybę słodkowodną do słonowodnego akwarium (albo odwrotnie) - gwarantuję, że nie przeżyje.

Cytuj:
Nie wiem czy wiesz ,ale jako substancje anty zbrylające do soli ( w tym soli jadalnej) są używane cyjanki.

Masz rację, nie do końca pomyślałem. Część związków zwiąże, ale tak, czy tak - to będzie w jakiś sposób oczyszczona sól :)
A czego dodawają, czy nie dodawają do soli morskiej, wieliczańskiej, czy himalajskiej - i tak się tylko domyślamy. Twierdzę tylko, że sól Himalajska - to chwyt marketingowy i nie ma zbyt wielu podstaw, by twierdzić, że jest zdrowsza, czy czystsza od innej soli. A twierdzenie to buduję na tym, że do każdej soli można coś domieszać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 kwie 2014, 21:34 
Cytuj:
Sól a medycyna - upadek edukacji na przykładzie chorób serca cz. II




Ostatnio zabrał głos na łamach tv.rp.pl prof. dr Mirosław Jarosz, gastroenterolog, na temat szkodliwości soli w codziennym żywieniu. Czegóż to p. profesor nie twierdzi! A że to 50% udarów mózgu, zawałów serca, jest spowodowanych solą, 25- 30 % przypadków raka żołądka powoduje sól w jedzeniu. Sól rzekomo sprzyja otyłości wśród dzieci i młodzieży, powoduje wzrost tłuszczu. Wszystko dokładnie w schemacie, jaki podałem przed laty w pracy pt: „Medycyna strachu”.

Trudno sobie wyobrazić większe pomieszanie z poplątaniem.

Po pierwsze, pojęcie sól nie jest pojęciem naukowym, chemicznym, tylko gwarowym. Np. sól himalajska zawiera aż 87 innych związków. W soli naturalnej jest kilkanaście związków. Szczególnie istotny jest stosunek potasu do sodu, który w naturalnej soli wynosić może nawet 16:1. Natomiast to, co my kupujemy, to jest sól sztuczna -NaCl- otrzymywana przez suszenie w temperaturze sięgającej nawet powyżej 1000 stopni C.



Niestety, żadna z prac wykonywanych na zlecenie przemysłu i wojska [do tego powrócę] nie precyzuje, jakie badania przeprowadzono. Czyli, czy odnoszono się do związku z chorobami serca sodu, czy soli?

Po drugie, to, co nam dają, szczególnie w przetwarzanych produktach, nie ma nic wspólnego z solą naturalną, stosunek bowiem sodu do potasu wynosi jak 1:4. Badania natomiast wykazują, że to potas jest tym odpowiedzialnym zarówno za nadciśnienie, jak i za choroby serca. I to niedobór potasu odpowiada za nadciśnienie.



Co prawda w 2010 roku opublikowano dane, jakoby nadciśnienie było przyczyną ponad 2 milionów zgonów na całym świecie, ale dane były z sufitu i nikt uważający się za naukowca, nie powinien się na takim szacunku opierać. Autorzy tego nowoorleańskiego Raportu podali także, że 40 % zgonów przedwczesnych było z powodu choroby niedokrwiennej serca, a 41 % z powodu udaru. Jest to znowu pomieszanie z poplątaniem, ponieważ autorzy przeanalizowali 247 wybranych prac z lat 1990 - 2010, nie podając żadnych kryteriów, jakimi się kierowali wybierając te, a nie inne prace. Można się domyślać, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że wybrali głównie prace anglojęzyczne. Ale w pracy znajdowało się doniesienie z Kazachstanu. Każdy, nawet średnio zorientowany czytelnik wie, że żywienie w Kazachstanie jest zupełnie inne, aniżeli w Nowym Jorku. Porównywanie w rodzaju „serce - sól” jest bezmyślne. Zupełnie inne czynniki mogą występować w Kazachstanie, a zupełnie inne w Nowym Jorku, chociażby pył, przetworzona żywność, hałas, pola elektromagnetyczne itd. Autorzy tego raportu nawet nie zająknęli się na temat polipragmazji różnych czynników.

Wiadomo, że największy wpływ na zawał mięśnia serca ma przepracowanie i stres. A w omawianym Raporcie nie został on nawet poruszony, jako czynnik ryzyka. Rodzaj soli konsumpcyjnej jest zupełnie inny w USA, niż w krajach azjatyckich.

W krajach uprzemysłowionych sól jest przetworem, zawierającym około 97% chlorku sodu, ale zawiera także absorbenty wody, takie jak żelazocyjanek, glinokrzemian. Wiadomo z toksykologii, że związki te są truciznami, których w naturalnej soli nie ma.

Rodzi się więc pytanie, w jaki sposób PT Autorzy tego raportu dokonali analizy, co tak naprawdę powoduje nadmiar przyjmowanych związków toksycznych i jak dokonali selekcji czynników toksycznych.

Poza tym, z innych badań wynika, że ryzyko chorób serca jest o 56% wyższe w grupie spożywającej mało soli.

Udowodniono bezspornie, że przyczyną otyłości są dodatki słodzące, takie jak chlorowcopochodne fruktozy, będące 400 - 600 razy słodsze aniżeli sacharoza. Cały przemysł cukierniczy bazuje tylko na tym preparacie słodzącym. Autorzy w ogóle nie zwrócili na to uwagi. Podobnie zresztą jak „nasz” gastroenterolog.

Chlorowcopochodne fruktozy dodaje się jako słodziwo do wszelkich sprzedawanych produktów z powodu niskiej ceny. Nawet fałszuje się nazwę pisząc, że produkt jest słodzony cukrem naturalnym, ponieważ faktycznie fruktoza jest cukrem naturalnym, ale nie ta chlorowcopochodna.

Szlak metabolizmu fruktozy w organizmie jest zupełnie inny, aniżeli sacharozy, czy glukozy. Stąd otyłość i wzrost poziomu cukru, oceniany jako cukrzyca.

Aż 75% posiłków dla dzieci i młodzieży zawiera różne związki soli przetwarzanej. Jeżeli dziecko od maleńkości jest w ten sposób trute, to trudno się dziwić, że po latach ma nadciśnienie.

Z moich własnych, ponad 20-letnich obserwacji chorych cukrzycowych z owrzodzeniami, wynika jednoznacznie, że odstawienie wszelkiego rodzaju batoników, napojów butelkowych, jogurtów i innych produktów kupowanych w hipermarketach, plus wzbogacenie diety o witaminę K-2 [ 300 - 500 mcg] pozwala w okresie 6-9 miesięcy wyzdrowieć choremu z cukrzycą typu II, nawet pobierającemu wcześniej insulinę.

Twierdzenie, że to sód jest przyczyną wszelkiego zła sercowego, jest wyraźnie naciągane i niepotwierdzone badaniami. Teoria ta ciągnie się od lat 40 i pomimo minięcia 2 pokoleń nie została udokumentowana. Dlaczego?

Pozwala ona natomiast przerzucić odpowiedzialność za chorobę z producentów tego rodzaju produktów spożywczych, na konsumenta. „To przecież ty, głupi ludziku, jesteś sobie winien, ponieważ jesz za dużo soli”.

Proszę zauważyć: mamy instytucje państwowe, w rodzaju Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego -NIZP, który tak zajadle ściga biedne matki, nie chcące szczepić dzieci, a pomija całkowitym milczeniem producentów big-foodów, trujących ludzi solą.?

To właściwie dla kogo oni pracują i przez kogo są opłacani? Podobno z naszych podatków. Czyżby w rzeczywistości było inaczej?



Ja w każdym bądź razie nie znalazłem, w okresie ostatnich 10 lat, ani jednej wzmianki, aby kiedykolwiek, czy to Główny Inspektor Sanitarny, czy NIZP, kiedykolwiek wszczął kampanię przeciwko truciu ludzi w zakładach masowego żywienia, przez producentów tych „solonych” potraw.

Dlaczego Oni tego nie widzą?

Mogą być dwie opcje. Albo cała ta afera jest zwykłym odwracaniem kota ogonem i ma zaciemnić, czy też odsunąć podejrzenia od prawdziwych sprawców chorób serca, albo są to przyczyny pozamerytoryczne i leżące poza granicami kraju.

O tym, że może to być fałszywa flaga, świadczy bezmyślne przyjęcie przez stomatologów informacji, że podawanie fluoru, rzekomo zapobiega próchnicy. Oczywiście już w 1940-tych latach udowodniono, że jest to literacka fikcja. Był to jednakże łatwy sposób na pozbycie się wyjątkowo toksycznego kwasu fluorowodorowego, powstającego przy produkcji aluminium i uranu. Po co płacić grube pieniądze za składowanie, kiedy można wmówić mniej wartościowemu ludkowi, aby to zjadał, oczywiście dla własnego dobra. I proszę zauważyć, w Polsce nadal stosuje się fluoryzacje w szkołach i jest cała masa dentystów sprzedających taką usługę. Wystarczy w Googlach wpisać pojęcie fluoryzacja. I znowu Główny Inspektor Sanitarny nie chce pokazać, za co bierze pensję.

W podobny sposób zresztą „utylizuje” się inne toksyczne produkty. Na przykład w Gdańsku firma francuska SAUR, odpady z oczyszczalni ścieków składuje na wysypisku innych odpadów poprodukcyjnych Gdańskich Zakładow Fosforowych, na wysokości ok. 50 m nad poziomem morza. Jak wiadomo, nad morzem wieją wiatry zwane bryzami. Wiatr taki, wiejący z prędkością nierzadko powyżej 10 m/s, rozwiewa ten pył na odległość do 30 - 40 km. A ludziska muszą to wdychać. Dlatego województwo ma największy współczynnik zgonów na nowotwory, dochodzący do 17500 zgonów rocznie. Natomiast NFZ przeznacza na leczenie tych raków ok. 100 milionów złotych, to znaczy na co [100 - 200] któregoś tam chorego. Przeważnie kolejki ludzi z wykrytymi nowotworami, czekającymi na podjęcie leczenia, są kilkumiesięczne. Co to znaczy przy raku, nie trzeba przypominać. I znowu, nikomu, ani radnym, ani posłom, ani urzędom, ani uczelniom, nikomu to nie przeszkadza.

Mało tego, nawet sędziowie, np. Machoy z Sądu Okręgowego, nie uważają tego problemu za istotny i uniewinniają GZNF od odpowiedzialności za trucie środowiska.



Z drugiej strony są liczne prace naukowe, wskazujące na lecznicze działanie głogu w chorobach serca. Ostatnio New York Heart Asssociaton przedstawił wyniki badań, oparte na 850 chorych na serce osobach, otrzymujących ok. 1000 mg ekstraktu z głogu. Okazało się, że ekstrakt z głogu poprawił stan zdrowia chorych w zdecydowany sposób, o wiele lepiej, aniżeli placebo. Chorzy otrzymujący ekstrakt z głogu, po 10 tygodniach przyjmowania, wykazali się o wiele lepszą tolerancją na wysiłek, zmniejszoną duszność i zmęczenie. Ekstrakty z głogu wykazały istotny, jak oceniają badacze, drastyczny spadek ciśnienia rozkurczowego krwi. Ekstrakty z głogu były skuteczniejsze, aniżeli np. lek o nazwie Captopril.

I teraz proszę, wytłumacz sobie, Szanowny Czytelniku, dlaczego NFZ refunduje lek o nazwie Captopril, a nie refunduje ziół?

Dlaczego lekarze są szkoleni w przepisywaniu chemii, a nie w ordynowaniu leków ziołowych?

Dlaczego Twoje, przymusowe składki na NFZ, są marnowane na zapełnianie kasy prywatnych monopolistów Big-farmy, a nie na znacznie tańsze zioła?

Wręcz kryminalną aferą jest sprawa wycofania w latach 80-tych leku o nazwie strophantyna, niezbędnego w leczeniu chorych sercowych. Zamiast skutecznego i znanego od wielu pokoleń leku, po dekadzie wprowadzono bardzo kosztowne leczenie kardiochirurgiczne. Problem w tym, że leczenie strofantyną powodowało śmiertelność rzędu 3-4%, a leczenie by-pasami, czy stentami, powoduje śmiertelność rzędu 47%.

Czyli w majestacie „ekspertów” wprowadzono eutanazję medyczną. I to wszystko dzieje się w majestacie prawa i „naszych” urzędników od NFZ, ustalających takie procedury. Ale czego wymagać od absolwenta kursów pomaturalnych, zwanych licencjatami?



Co to ma wspólnego z wojskiem? Ponieważ, na przykładzie tylko chemtrials, wiemy o czarnym budżecie naszego biednego kraju. Wiemy, że ten czarny budżet idzie na rozmaitego rodzaju eksperymenty także medyczne. Afera z fluorem, wskazuje jednoznacznie że stoi za tym przemysł wojskowo-zbrojeniowy. Do czasu ujawnienia tzw. eksperymentów wojskowych zupełnie nie mamy możliwości analiz przycyzn i skutków.



http://alexjones.pl/pl/aj/aj-technologia-i-nauka/aj-medycyna/item/27163-s%C3%B3l-a-medycyna-upadek-edukacji-na-przyk%C5%82adzie-chor%C3%B3b-serca-cz-ii



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group