Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 13 gru 2019, 8:44

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 
Autor Wiadomość
Post: 04 paź 2011, 18:05 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Śmierć to temat dla większości spychany pod dywanik podświadomości, nikt nie lubi myśleć o śmierci a co dopiero zrozumieć I DOŚWIADCZYĆ czym naprawdę jest. Dla bardziej przyziemnej świadomości śmierć to rozkład ciała- koniec egzystencji napawający przerażeniem …czytający raczej do tego poziomu nie należy wiec zakładam że dla Ciebie nie jest to koniec podróży i przynajmniej bierzesz pod uwagę dalszą egzystencję poza ciałem.
Czy chcesz czy nie, śmierć zabierze cię z tego ciała prędzej czy później….niestety odpychamy tą świadomość poprzez „później” a w sumie zamieniamy to na „mnie to nie spotka” . Tak więc, według pewnego programu w naszej podświadomości, żyjemy wiecznie a na poziomie świadomości prowadzi to do tego że dosłownie żyjemy jak we śnie, dając się łapać na iluzje ego. Zachowujemy się jakby esencja i cel naszej egzystencji opierał się na rzeczach materialnych oraz przywiązaniu emocjami do często bardzo głupich rzeczy.

Podstawowy program ogłupiająco-kontrolny dla tej planety to odcięcie ludzi od połączenia ze swoją wyższą świadomością poprzez świadomość własnej śmierci.. Wszystko inne to tylko dywersje dla świadomości. Praca, podatki, rodzina, emocjonalne dramaty, religie itd - na podstawowym poziomie wystarczą w zupełności do zamknięcia ludzkiej percepcji w pierwszej klatce świadomości.
Dla bardziej dociekliwych jest drugi poziom zabezpieczeń – na wypadek gdyby ktoś wyrwał się z pierwszego - NWO , spiski, kataklizmy, wojny, itd. ale to ciągle jest klatka umysłu która mówi nam że wiedza jest tylko na zewnątrz. Ktoś, komu samo czytanie, oglądanie i inne zdobywanie wiedzy poprzez intelekt nie wystarcza- zaczyna w końcu szukać w sobie- i o to chodzi.
Cała sztuka polega na zrównoważeniu- bo ani nie można uciekać od codzienności- ani od zgłębiania wiedzy na tematy „NWO”. Trzeba przede wszystkim zaufać sobie i zrozumieć, że w nas jest cała ta wiedza, która jest na zewnątrz.


Dla mnie śmierć to połączenie pomiędzy świadomością małego ja i wyższego JA, to otwarcie przestrzeni w sercu i implozja do jego wnętrza która łączy nas z naszym wyższym JA (odsyłam do innych moich postów bo każdy jest ze sobą powiązany ). Poprzez śmierć uświadamiamy sobie na poziomie bezpośredniego odczuwania energii, że nie jesteśmy ani tym ciałem ani osobowością, ani ego, a tym bardziej nie jesteśmy naszymi problemami dnia codziennego. Gdy odczuwam implozję własnego serca- śmierć jest zaledwie na szerokość dłoni od tego ośrodka(przed ciałem). Z początku nie jest to przyjemne odczucie- a nawet bardzo bolesne– w zależności jak bardzo trzymamy się iluzji, która bynajmniej nie chce nas wypuścić z niewoli. To trochę tak jakby iluzja była zatrutym grotem strzały, która głęboko weszła w ciało i trzeba ją wyciągnąć bo zatruwa naszą percepcję - ale mało kto ma na tyle odwagi w sobie(albo desperacji) żeby to zrobić- BO ZABIEG JEST BOLESNY.
Najgorszy chyba jest jednak nie ból oddzielania się od iluzji ale to że strzała jest „nasączona” nie tylko trucizną ale tez środkiem znieczulającym(Systemy zabezpieczające które nam mówią ze wszystko jest ok) .
DOPÓKI NIE RUSZAMY WBITEJ STRZAŁY TO WCALE NIE CZUJEMY ZE MAMY COS WBITEGO, MAŁO TEGO- JEŚLI WBIJAMY JĄ GŁĘBIEJ TO DOSTAJEMY NAGRODĘ W POSTACI PRZYJEMNOŚCI, KOMFORTU, ZŁUDNEGO BEZPIECZEŃSTWA…. Dzięki takiemu zabiegowi manipulacji coraz bardziej pogarszamy nasza sytuację dając się skusić poczuciu bezpieczeństwa jakie pozornie oferuje nam ten świat. Nie myśl o niczym innym jak praca, pieniądze, sex, niskie emocje, jedzenie, telewizja itd. z jednej strony- a z drugiej dostajemy poczucie „mądrości” bo przecież czytaliśmy o NWO, iluminatach, ufo, spiskach, „rozwoju duchowym” i siedzimy spokojnie pewni naszego „przebudzenia” w stosunku do tych których uwaga zamknięta jest na pierwszym- bardziej przyziemnym poziomie zabezpieczeń – jednak nic bardziej mylnego. W najlepszym wypadku dochodzimy do momentu, kiedy otwieramy oczy i widzimy wbitą strzałę – jednak przerażający obraz sytuacji tak bardzo nas szokuje, że szybko z powrotem zamykamy oczy- w końcu nikt nie chce czuć bólu przy wyciąganiu…


Przywoływanie świadomości własnej Śmierci:


Przywoływanie własnej śmierci z początku jest czynnością niezmiernie trudną z już choćby z powodów, które wymieniłem wyżej. Jesteśmy trzymani w niewiedzy odnośnie świata i nas samych, przez co śmierć, jest ostatnią rzeczą o jakiej myślimy. Świadomość śmierci odpychamy iluzją ważności spraw codziennych. Patrząc na to z perspektywy energii, jesteśmy podłączeni z matrycą energetyczną tego świata- z naszych dolnych czakr. Nasza energia podstawy- do świata fizycznego przetrwania- oscylacji pomiędzy bezpieczeństwem a strachem- przetrwaniem fizyczności i formy. Z poziomu sexualności jesteśmy uwięzieni w ciągłym pragnieniu jej używania bez prawdziwego zrozumienia, czym ta energia jest i jak można by było ją przekształcić. Na poziomie emocji poziom przykucia do iluzji jest według mnie największy, tu tracimy najwięcej energii – złość, strach, zamartwianie się, różnego rodzaju obsesje i pragnienia dominacji- to są te energie, które podtrzymują iluzję naszego małego ja na ziemi i iluzji rzeczy „ważnych”, które przykuwają naszą percepcję nie pozwalając nam umyć szyb naszego pojazdu a co dopiero z niego wyjść.




Przywoływanie świadomości śmierci jest jak wykuwanie dziury w twardej grubej ścianie, w zależności od jej grubości i naszej determinacji, udaje się nam w końcu wykuć małą dziurkę, przez którą możemy zajrzeć na drugą stronę. Ściana ma taką cechę, że jest jakby żywa i regeneruje uszkodzenia przez nas zadane- nasza praca musi być więc ciągła i konsekwentna. Przewagę uzyskujemy w momencie, kiedy wykuty „otwór śmierci” (bo właśnie śmierć jest tym otworem) jest na tyle duży, że udaje się nam przecisnąć głowę na drugą stronę i zobaczyć oślepiający blask światła tego czym naprawdę jesteśmy. Wtedy też ściana traci większość swoich zdolności odbudowy i jest już jakby z górki, ale nadal trzeba być konsekwentnym i kuć dalej, do momentu, kiedy zrobimy otwór na tyle duży żeby można było swobodnie przez niego przechodzić.
Niektórzy na ten świat przychodzą z osłabiona strukturą ściany albo nawet z dziurą w ścianie. Ja od dziecka miałem świadomość własnej śmierci- zresztą związane to było z pewnymi doświadczeniami, których doświadczyłem.
Czasem śmierć kliniczna(np. w wyniku wypadku) w taki czy inny sposób pozwala nam się wznieść i zobaczyć, co jest po drugiej stronie muru. Czasem jest też tak, że kosmiczna siła po prostu bierze nas za fraki i przeciąga naszą ziemską świadomość na druga stronę( z poziomu wyżej - wykonanie takiego manewru jest o wiele łatwiejsze niż z tej). Ja doświadczyłem takiego „przeciągnięcia” jako małe dziecko podczas choroby- i bynajmniej nie był to katarek….
Kiedy moja świadomość weszła w przestrzeń energii – widziałem osoby siedzące przy moim łóżku z perspektywy 360 stopni- bo moja świadomość wypełniała pokój. Były tam też inne istoty, które ludźmi niebyły.
Pamiętam czarną sieć, która była jakby częścią ziemskiego stanu świadomości-CAŁEJ PLANETY- i oddzielała świadomość istot na ziemi od połączenia z tym, co leży na zewnątrz. Pamiętam też przestrzeń, w którą potem wszedłem. Ciężko opisać to, co widziałem i czułem. Byłem stopiony z ogromną przestrzenią przepływu silnie skondensowanych bloków energo-informacji, które płynęły ku zjednoczeniu w centrum. Ja nie tylko widziałem to „wizualnie” ja byłem jakby częścią tej przestrzeni a monolity przepływały przez moja własną świadomość. Przenikała przeze mnie ogromna wiedza i chciałem wchłonąć jej jak najwięcej. W pewnym momencie jednak nie byłem w stanie wchłonąć więcej takiego ogromu informacji – czułem ogromny ciężar miażdżący moją cząstkę ziemskiej świadomości - wróciłem do ciała. Dziś rozumiem o wiele lepiej gdzie byłem, co widziałem i po co.
Doświadczyłem tego we wczesnym dzieciństwie(6-8 lat). Miałem więcej takich „przygód” ale akurat to jest najbardziej spójne w mojej pamięci. Talentu malarskiego nie miałem nigdy - a tym bardziej jako dziecko- więc wyszło jak wyszło :język:



Obrazek

Obrazek

Obrazek




Często jest tak, że każdy z nas dostaje pomoc od wszechświata w postaci „sytuacji podbramkowych”, – kiedy to o włos unikamy jakiegoś poważnego wypadku. Z reguły jednak zamiast wykorzystać takie doświadczenia sprezentowane przez nasze wyższe ja(które próbuje z nami się połączyć w ten sposób)- i spojrzeć przez wykutą dziurkę w ścianie naszego małego ja, - kulimy jak wystraszone pieski ogon pod siebie i uciekamy w poczucie bezpieczeństwa iluzji życia.
PRZYWOŁANIE ODCZUCIA WŁASNEJ ŚMIERCI TO JESZCZE NIE JEST PRZEJŚCIE PRZEZ NIĄ I STOPIENIE SIĘ Z PEŁNIĄ WŁASNEJ ISTOTY PO DRUGIEJ STONIE. Ja sam ciągle kuję dziurę w ścianie- opornie bo opornie, ale kuję.

Każda ściana iluzji ma swoje słabe punkty i nie warto burzyć jej całej, co zresztą może być bardzo niebezpieczne dla choćby integralności psycho-energetycznej. Ścianę należy zburzyć kiedy opuszczamy ten świat na stałe – co nawet jest wskazane jeśli nie chcemy inkarnować się tu z powrotem. Kwestię tą jednak na razie pominę. Zakładam że mamy być w tym świecie – ale nie przykuci do niego.
Świadomości śmierci nie przywołamy intelektualnie myśląc o niej. Gdy przywołujemy śmierć to próbujemy czuć się dokładnie tak jakbyśmy zaraz mieli zejść z tego świata. Na początku jest to co najmniej niewykonalne. Energia w dolnych czakrach ani drgnie żeby się podnieść i stopić w czakrze centralnego serca- miejscu w którym łączymy się z naszą prawdziwą naturą. Podstawową rzeczą jaką można zrobić to posłużyć się techniką zamierzania( odsyłam do innego mojego postu) , bo właśnie zamierzanie to umiejętność ruchu energią w sobie. Kiedy siedzę bezpieczny, w fotelu i przywołuję swoją śmierć, ja naprawdę czuję że stoję nad przepaścią i spoglądam śmierci w oczy. Iluzja rzeczy ważnych, odpada ze mnie jak stara skóra z węża. Jak stare śmierdzące łachmany które uwierały i ograniczały mnie przez całe życie. Z początku czuć energię czakry podstawy – czuć po prostu strach przed śmiercią ciała fizycznego. Strach ten będzie towarzyszył nam tak długo dopóki nie odblokujemy energii w brzuchu- energii naszych przywiązań emocjonalnych, poprzez które jesteśmy tak mocno połączeniu z tym światem ze odblokowanie jej jest bardzo bolesne z początku…. zresztą to jest tak jak z tym wbitym grotem w ciało- będzie z początku bolało jak diabli ale z czasem ten ból zamienia się w prawdziwą extazę. O ile nie potrafię powiedzieć konkretnie jak przywołać świadomość własnej śmierci – powiem jak ja to często robie. Jest to nie tyle wizualizacja czy autosugestia, ale zamierzanie odczucia tego co by było gdyby było … no dobra wiem że brzmi to głupio ale inaczej nie potrafię tego opisać.
Ponieważ mam lęk wysokości – często stając na balkonie albo innej dużej wysokości- dosłownie ścinało mnie z nóg… w pewnym momencie jednak w moim życiu zrozumiałem ze mogę wykorzystać ten strach. Spróbowałem stać na wysokości – mimo strachu i zrozumieć, czego się boje. Wtedy zrozumiałem ze to nie ja się boję a jedynie moje ziemskie ja, moje ciało, ludzka osobowość, oraz że trzymają mnie tu moje przywiązania emocjonalne, jakieś „ważne” sprawy…. Zamierzyłem skok- poczułem, że iluzja będąca błędną identyfikacją mojego ja zaczęła odpadać- nie miałem nic- spadałem i wiedziałem ze zaraz uderzę o ziemię i umrę. W takim momencie świadomość śmierci uprzytamnia nam jak bardzo nasze życia są kruche- oraz wszystkie sprawy z nim związane. Poczułem jednak, że pod ta warstwą błędnej identyfikacji było cos innego- głębszego, cichego, ale zarazem potężnego. Nie miałem niczego, z czym mógłbym się utożsamić - pozostała w sercu tylko chłodna próżnia, z której nagle wydobyła się radość i błogość świadomości tego, czym jestem poza tą ludzką osobą, w którą się wcieliłem. Nieskończony, niezniszczalny potencjał źródła- radość i błogość poza możliwością opisu.
Z perspektywy energetyki- po prostu wyciągnąłem energię z dolnych czakr -zakotwiczonych w tym świecie- i połączyłem je w sercu( z energiami górnych czakr), gdzie doszło do implozji i otwarcia przejścia.
Ktoś pomyśli, że być może chciałbym zasugerować, iż jestem oświecony dzięki takiemu doświadczeniu, ale niestety- taki manewr muszę powtarzać dość często. Póki co- potrafię tylko przełożyć głowę przez dziurę w ścianie i zobaczyć to czym jestem naprawdę, - a jednocześnie muszę zachować połączenie z ziemskim ja bo inaczej po prostu bym nie mógł funkcjonować jako człowiek. Przyjdzie dzień, w którym przejdę cały.

Przywoływanie własnej śmierci jest tez jednocześnie testem, w jakim stopniu praca nad sobą nie jest tylko pustą gadaniną a na ile prawdziwym, praktycznym postępem. Jeśli w obliczu swojej śmierci czujesz błogość i radość a nie tylko strach to jest to bardzo dobry znak, że twoje połączenie z Wyższym Ja jest coraz silniejsze.

Niestety Proces przebudzenia jest nierozłącznie związany z bólem i szokiem z początku, bo żeby mogła narodzić się wolność – niewola musi umrzeć i jest to proces bolesny niestety- jest to droga dla wojowników. Wybór należy do ciebie, umrzeć i tak umrzesz- TO JEST PEWNE- i uświadomienie sobie tego faktu jest pierwszym krokiem przybliżenia się do wolności. Każdą „negatywną” sytuację życiową powinniśmy oglądać z perspektywy własnej śmierci- wtedy większość problemów przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie.
Dla śmiertelnie chorej osoby-która wie na 100 % ze niebawem umrze- czy będzie miało znaczenie to, że jest bogata albo biedna, ,ze przez całe życie uganiała się za rzeczami, które teraz są bez znaczenia…dobrobyt, kariera, własny wizerunek, emocjonowanie się rzeczami i zdarzeniami bez prawdziwej wartości. Zdarzenia z życia przemijają jak marzenia senne przez naszą świadomość(są oczywiście i tacy, którym nawet nieunikniona śmierć nic nie uświadamia…). Miłość serca, empatia, pierwotna radość dziecka, to są jedne z tych rzeczy, które powinny być podstawą naszej manifestacji tu na ziemi… jest jednak zupełnie odwrotnie. Zastanów się, jaką prawdziwą wartość miało(ma) twoje obecne rzycie. Czy jest cokolwiek wartościowego co mógłbyś zabrać ze sobą poprzez śmierć na drugą stronę ?

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 04 paź 2011, 18:05 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 09 lis 2012, 22:51 
No dziś cos mnie naszło i męcze twoje artykóły. Inna sprawa że jeśli chodzi o ten temat to akurat szukałam go od jakiegoś czasu.
Właśnie niegdy niewiedziłąm żemu boje sie nie śmierci jak piszesz ale jej bólu, jaki sprawia.
Jako dziecko miałam kila takich przypadków gdzie coś sie działo i małam wrarznie ze to koniec. To automatycznie szybko wychodziłam z ciała. Bez problemu i przeszkody. Ostatni raz miało to zdarzenie 7 lat temu. Kiedy podczas jazdy na rowerze straciłam panowanie nad nim i zdałam sobie sprawe z tego to to jest już koniec(sytacja była naprawde powarzna i wszycy znajomi przypominają mi że miałam więcej szczęcia niź rozumu z rowez nie zostało kąpletnie nic) Kedy zdałam sobei sprawe że nie przerzyje, pamietam jak przed oczami miałm zwerzający sie obraz świata rzeczywistego a jednocześnie wpadanie w tunel. Tej sytacji się poddam zamknełam oczy i sie wyłączyłam. Zanim odzyskałam przytoność to czułam jak na nowo wtapiam sie w ciało. Na szczęscie nic powarznego sie mi niestało po za wstrząsem muzgu złamanym obojczykiem. No oczywiście wszelkimi śladami na ciele które uświadały mi jak życie potrafi być kródkie.



Na górę
   
 
 
Post: 10 lis 2012, 11:52 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
angelrage,
wspaniale, że poruszyłeś ten temat. Spojrzenie śmierci w twarz jest początkiem życia, życia o którym wcześniej nie mamy pojęcia. Niestety strach utrudnia nam spotkanie ze śmiercią. Dlatego najpierw trzeba spotkać się ze strachem. Lęk przed wysokością świetnie się to tego nadaje. Dopiero gdy pokonamy strach możemy się "zgodzić" na śmierć. Taka absolutna zgoda na śmierć tu i teraz jest wyzwoleniem ze Wszystkiego. To już jest koniec wszystkiego co znamy. To jest już prawdziwa śmierć, bo to jest śmierć umysłu jakiego znamy, czyli wszystkiego co znamy, i ta śmierć jest końcem/początkiem (jest tym co znajduje się pomiędzy). Po drugiej stronie już nie ma strachu, nie ma śmierci i nie ma niczego.

To jest najlepszy i najszybszy sposób aby wydostać się poza umysł. Każdy może tego spróbować, bo to dziecinnie proste :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lis 2012, 15:30 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lut 2010, 15:04
Posty: 362
Płeć: mężczyzna
Mam wrażenie że przeczytałem zupełnie inny post niż MrSpock :D Filtry, filtry, filtry...

_________________
"Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lis 2012, 22:56 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 sie 2009, 20:24
Posty: 581
Lokalizacja: Maryjenburg
Płeć: mężczyzna
Przecież my wszyscy tak naprawdę wcale nie żyjemy. Od dawien dawna. Zdobądźmy się na odwagę żeby to czasem dostrzec i przed sobą się przyznać.
P.S. Byłem u specjalisty.
:bukiet:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2012, 5:51 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
Wypowiedż angelrage jest bardzo głęboka i prawdopodobnie bliska prawdy. Ocena MrSpock, zmierza do udzielenia pomocy, jest osobista,choć nie wydaje mi się aby angelrage duchowo upadł. Każdy z nas inaczej postrzega rzeczywistość/iluzję w której jest (czy żyje -nie wiem). E. Tolle powiedział kiedyś,że nie możemy ani uzyskać życia, ani go stracić, gdyż to my jesteśmy życiem. I znów ta głęboka myśl - kim więc jesteśmy,czym jest życie?
Myśl angelrage zrobiła na mnie ogromne wrażenie, wg jednych jest dekadenckim upadkiem a,wg innych wzniosłym podniesieniem. Jest jednak pewien problem. Przychodzimy tu do tej rzeczywistości/iluzji z rodziców, często sami stajemy się rodzicami, mamy przyjaciół,sprawy,idee, problemy, cierpimy,walczymy - nie żyjemy więc dla siebie,lecz dla innych.Jesteśmy im potrzebni, wspieramy ich, a oni nas. Odpowiedzialny człowiek/dusza nie przerywa swojej inkarnacji, dzielnie stawia czoła przeciwnościom losu, zniosi trudy życia,ból,cierpienie,walczy o słuszne sprawy. Nie jest to wszystko bez sensu - to ma sens,gdyż czyni nas...ludżmi. Każdy z nas jest inny, są wsród nas dusze mistrzowskie i pospolite,które upadają do np. stania się zabójcami, tyranami itp. Ty angelrage, jesteś duszą,która doświadczyła bardzo wiele, człowiekiem przebudzonym,który ma świadomość siebie i iluzji, w której jest. Ale czyż są iluzją inne dusze tu inkarnowane,które są w relacji z Tobą? Nie one są prawdziwe, Ty jesteś im potrzebna, a one Tobie. O tym wspomina MrSpock - wskazując Ci po co tu jesteś.Czytając Twój post, tak naprawdę czytałem swoje myśli - Ty stałeś się dla mnie Nauczycielem, gdyż wyraziłeś wprost to co ja czułem.
W mojej ocenie,mając świadomość istoty bytu, naszym obowiązkiem jest być tu dla innych, pomagać im, wspierać, służyć i próbować być szczęśliwym,a nawet - być szczęśliwym. Niestety nie podzielam poglądu MrSpock, że mamy się dostosowywać do tego co jest. Wręcz przeciwnie,mamy poprzez Miłość czynić ten świat lepszym, stawiać opór złu, dawać sobą przykład, żyć/być w zgodzie z tym co dobre, prawe, uczciwe, słuszne. Tak jak robił to Jezus Chrystus, który jest w nas, choć o tym nie wszyscy wiemy. Skoro już poznalismy dobro i zło i stąd cierpimy, stanąc trzeba po stronie dobra - to zadanie ludzi. Prawdopodobnie sami nie damy rady zatrzymać, zahamować zła lecz trzeba nam wspierać boski zamysł, gdyż jesteśmy jego częścią. ,,Nawet gdy będę szedł ciemną doliną...."
Dla mnie angelrage słowa Twoje były tęskonotą za prawdą tą która czyni nas wolnymi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lis 2012, 14:25 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 23 sty 2012, 1:34
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
Witaj,

Uderzył mnie fragment, gdzie piszesz o swoim lęku wysokości.

Kilka lat dość intensywnie trenowałem wspinaczkę, zrobiłem uprawnienia wysokościowe, pracowałem na wysokości itp. Jak zapewne się domyślasz, nie mogłem wtedy odczuwać lęku wysokości. Od pewnego czasu w dość specyficznych sytuacjach zagrożeniowych, lecz obiektywnie bezpiecznych i nie grożącym wypadkiem, zacząłem odczuwać PARALIŻUJĄCY, fizyczny ból w okolicy pierwszej czakry, nudności i obezwładniający lęk uniemożliwiający normalną pracę. Zrobiłem kompleksowe badania, które niczego nie wykazały. Dopiero pewien doświadczony człowiek doradził mi, bym się przebadał pod kątem obciążenia organizmu metalami ciężkimi.

Otóż lęk wysokości najczęściej wynika z zatrucia ołowiem i rtęcią, które powodują uszkodzenie (na szczęście odwracalne) nerwu błędnego i ślimaka w uchu wewnętrznym. Po prostu dane płynące z nerwu błędnego i ślimaka nie zgadzają się z tym co rejestrują oczy. I organizm reaguje ostrzeżeniem. Czemu tak bolesnym i nieprzyjemnym, ciężko powiedzieć. Rozpocząłem dietę, odtruwanie i zaczynam widzieć poprawę. Droga jeszcze daleka, ale efekty przychodzą.

Mogę podzielić się własnym obserwacjami, jeśli ktoś zapyta.

Jako ciekawostkę dodam, że większość dzieci z autyzmem, u których stwierdzono wysokie obciążenie metalami ciężkimi cierpi na lęk wysokości i innego rodzaju fobie np. lęk przed pająkami itp. które również szybko ustępują po odtruciu.

Pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2012, 17:43 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 315
Mówiąc ściśle, chodzi mi o to, że oczywiście należy walczyć z systemem, ale jeśli ta walka jest w danej chwili niemożliwa, to należy uruchomić "plan B" i dostosować się do społeczeństwa (chociaż trochę), bo inaczej nie dałoby się w ogóle żyć. Osoby niedostosowane nie będą nawet mogły znaleźć pracy i będzie im bardzo ciężko.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lis 2012, 6:36 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 13:59
Posty: 68
Płeć: kobieta
Mam pytanie trochę łączące się z tematem ;)
Bardzo potrzebuję autentycznej odpowiedzi- jak długo dusza po śmierci ciała przebywa na ziemi, w łączności. Jeśli np. ma wiele spraw, które ją jeszcze trapią ....
Rok ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lis 2012, 7:32 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
Odpowiadając na Twoje szum wiatru pytanie, wg mojej wiedzy dusza ma wolną wolę i jeśli jest świadoma zakończenia bytu materialnego (fizycznego),może odejśc od razu po śmierci fizycznej do swojej przestrzeni (zwanej przez niektórych focusami), lub też jakiś czas wg uznania zostać. Dusze nieśwadome zakończenia przygody życia fizycznego,masowo pozostają,aż uświadomią sobie swoją sytuację. Wówczas odchodza do tego focusa - przestrzeni astralnej, adekwatnego do poziomu wibracji podczas zycia fizycznego (focusa). Dość ciekawie na ten temat pisze Wanda Prątnicka - załączam link.
http://www.egzorcysta.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 lis 2012, 9:39 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 13:59
Posty: 68
Płeć: kobieta
Przypomniałeś mi o stronie pani Wandy, też kiedyś na nią trafiłam jak ktoś mi umarł.

W sumie pojmuję to podobnie a im więcej spokoju we mnie tym więcej odpowiedzi przychodzi.
Trzeba to razem przejść, po obu stronach barykady, wraca mi czucie tego.
Szawle, dziękuję



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lis 2012, 19:46 
Jest statystycznie potwierdzone , że ludzie którzy mieszkają w sąsiedztwie cmentarzy żyją dłużej oraz ich życie jest bardziej harmonijne niż u reszty społeczeństwa.

Obserwowanie śmierci przypomina człowiekowi o tymczasowości ciała , stąd jego przywiązanie się do ziemskiego życia i wartości jest na niższym niż przeciętny poziomie.

Brak przywiązania jest w tym przypadku korzystny dla człowieka.

Eskimosi nie potrafią pływać. Codziennie wypływają jednak daleko w morze na swych wywrotnych kajakach.
Wywrotka często kończy się śmiercią.
Są oni świadomi tego ryzykownego życia, tego balansowania pomiędzy życiem z śmiercią,nie przywiązują się zatem do niczego co ziemskie.
Ich życie z tego powodu nie jest nerwowe a wręcz przeciwnie są łagodni i bardzo opanowani.
Dzieci wychowują łagodnie i bez kar.



Na górę
   
 
 
Post: 09 mar 2013, 18:10 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
Wszystko wskazuje na to, że nasze życie fizycznie, jest tylko krótką podróżą, przygodą dla nas samych będących emanacją Stwórcy. Wiele wskazuje na to, że śmierć to koniec filmu - obudzenie ze snu i znalezienie się w...domu. Tak jak idziemy do kina, czy do teatru - po emocje, chcemy dotknąc np. w melodramacie wielkiej miłości, czy w westernie walki dobra ze złem (np. "15.10 do Yumy"), tak i tu przychodzimy sami zagrać wybrane role. Aktor jest wolny od roli po zakończeniu spektaklu. Może zobaczyć film, w którym jest szeryfem, lub mordercą czy kochającą kobietą. Przed chwilą zagrał daną rolę, a teraz ją ogląda. Jest tylko jedna różnica. Otóż aktor wie, że jest to na niby,a my nie wiemy - my gramy serio, bez świadomości, że to gra. Jednak w ramach wolnej woli wybraliśmy sobie scenariusz, rolę, ba - wypiliśmy nawet dla kurażu z rzeki zapomnienia i....na scenę. Aktor jest wolny, kiedy zakończy rolę, a jak wiadomo życie to nie jest teatr jednego aktora - to nie monodram. Jest wielu aktorów i każdy chce grać, bo aktor dokąd żyje - chce grać. Życie to pasja tworzenia, każdy z nas jest unikalny i buduje swoje dzieła w przestrzeni ogólnej zwanej ...czasem. czy czas jest ze spiżu , trwały - najprawdopodobniej to też iluzja. Jak w kinie. Nasze dzieła ponoć zostają jednak w..kronice Akashy - coś jak mega filmoteka, superarchiwum.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 mar 2013, 9:29 
Nie tylko czas jest iluzją, mogłabym wiule pisac. Opierajac sie mnustwem teori i wiedzy z jaka sie zapaoznała. Tak naprawde to tylko wiedza do czasu kiedy sami stajemy sie świadomi ze czas to iluzja.
Kilka dni temu udało sie mi doświadczyc iluzj jaka jest odległość z punku A do punktu B. Nasza świadomośc wędruje, a cała zabawa polega na umiejętności dostrojenia naszej energi do danej przestrzeni.



Na górę
   
 
 
Post: 03 maja 2013, 14:43 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 maja 2013, 10:54
Posty: 15
Płeć: kobieta
"Dla mnie śmierć to połączenie pomiędzy świadomością małego ja i wyższego JA" i tu stop.

A dla mnie nie trzeba umrzeć by zdać sobie sprawę, że nie jest się żadnym małym ja!
Już teraz możesz zrozumieć, że jesteś częścią większej świadomości i to powinno nas łączyć a nie dzielić. Żyj z taką świadomością, to nie boli, można.

Wmawianie sobie, że musisz umrzeć by zostać "oświeconym" jest dla mnie na równi z barbarzyństwem aka radykalnym muzułmaninem, który się wysadza w imię swojej religii by zdobyć swoje dziewice w raju (nie pyta czy to będą męskie dziewice i w jakim wieku).

Częścią iluzji jest brak świadomości jaką siłę pojedyncza jednostka człowiecza posiada a co dopiero ich grupa - o całym kraju nie wspomnę.

_________________
'Rise like Lions after slumber
In unvanquishable number -
Shake your chains to earth like dew
Which in sleep had fallen on you -
Ye are many - they are few.'



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 15 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group