Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 sie 2020, 12:12

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: 25 lip 2015, 10:15 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 09 cze 2015, 10:58
Posty: 14
Płeć: kobieta
Dzięki za linki - poczytam. Lek to fluctonazole. Jeszcze został mi został tydzień brania.
Piję kisiel z siemienia aczkolwiek do tej pory nie zwracałam uwagi na jego rodzaj. W diecie bardzo ograniczyłam gluten. Trochę go tam jem bo w przeciwieństwie do osób z nietolerancją nie szukam nawet śladowych ilości glutenu w kazdym produkcie.
Niestety zdrowie łatwo sobie popsuć, gorzej je naprawić. Co mogę zrobić innego jak kontynuować i czekać? Chyba nic. Tylko że wzdęcia żołądka są bardzo męczące. Ciężko jest chodzić, robić coś w domu, nie mówiąc już o siedzeniu w pracy, gdzie koleżanka w pokoju cały czas słyszy moje bulgotania w żołądku i bekanie. Trochę to krępujące. :oops:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 25 lip 2015, 10:15 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 25 lip 2015, 10:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Nie wiem jak wy macie zamiar wyleczyć swoje jelita jedząc od groma produktów odzwierzęcych - powodzenia!!
Ja miałem olbrzymie problemy trawienne, które wyleczyłem wysokowęglowodanową, wysokobłonnikową dietą roślinną. Betaina może być pomocna, ale jeżeli opychacie się mięsem i jajami wasza flora bakteryjna zawsze będzie w opłakanym stanie.
Ja bym się nie sugerował tym, że na "dziś" po błonniku coś tam niedobrego się dzieje. Myślę, że po upływie pewnego czasu wszystko wróciłoby do normy.

-- 25 lip 2015, 10:44 --

Organizm potrzebuje czasu, żeby przystosować się do tak dobrze nawodnionego i bogatego w błonnik pokarmu. To nic dziwnego, że na początku pojawia się dyskomfort, można go jednak wyraźnie zmniejszyć przez powolne jedzenie w małych porcjach.

Poza tym, jeżeli twierdzisz, że po węglowodanach dyskomfort jest większy, może to być spowodowane zalegającymi resztkami pokarmów odzwierzęcych, które dzięki cukrom fermentują.

Problemy trawienne mogą mieć masę przyczyn, należy pozwolić organizmowi wrócić do równowagi. Nie ma ku temu lepszej metody niż nieprzetworzone, lekkostrawne jedzenie roślinne. Dodatkowo można stosować zabiegi płukania jelit i wątroby.

Jedząc niskobłonnikowe produkty odzwierzęce, nie osiągniesz wiele dobrego. To, że na "tu i teraz" to wydaje się najlepsze, nie znaczy, że pozwoli wrócić organizmowi do formy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 12:59 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
devlieger pisze:
Nie wiem jak wy macie zamiar wyleczyć swoje jelita jedząc od groma produktów odzwierzęcych - powodzenia!!
Ja miałem olbrzymie problemy trawienne, które wyleczyłem wysokowęglowodanową, wysokobłonnikową dietą roślinną. Betaina może być pomocna, ale jeżeli opychacie się mięsem i jajami wasza flora bakteryjna zawsze będzie w opłakanym stanie.
Ja bym się nie sugerował tym, że na "dziś" po błonniku coś tam niedobrego się dzieje. Myślę, że po upływie pewnego czasu wszystko wróciłoby do normy.

-- 25 lip 2015, 10:44 --

Organizm potrzebuje czasu, żeby przystosować się do tak dobrze nawodnionego i bogatego w błonnik pokarmu. To nic dziwnego, że na początku pojawia się dyskomfort, można go jednak wyraźnie zmniejszyć przez powolne jedzenie w małych porcjach.

Poza tym, jeżeli twierdzisz, że po węglowodanach dyskomfort jest większy, może to być spowodowane zalegającymi resztkami pokarmów odzwierzęcych, które dzięki cukrom fermentują.


Problemy trawienne mogą mieć masę przyczyn, należy pozwolić organizmowi wrócić do równowagi. Nie ma ku temu lepszej metody niż nieprzetworzone, lekkostrawne jedzenie roślinne. Dodatkowo można stosować zabiegi płukania jelit i wątroby.

Jedząc niskobłonnikowe produkty odzwierzęce, nie osiągniesz wiele dobrego. To, że na "tu i teraz" to wydaje się najlepsze, nie znaczy, że pozwoli wrócić organizmowi do formy.


Ostatnio przeszedłem na dietę wysokowęglowodanową i o ile na początku czułem się w miare dobrze. To potem nagle zaczęło się kłucie w lewym uchu, ból głowy ( nie jakiś intensywny i nie trwał cały dzień), w nocy obudziłem się z silnym bólem żołądka, odczuwałem pieczenie w gardle ( może to objaw niedokwaszenia żołądka ?) i ogólnie nie miałem na nic sił. Może popełniłem jakiś błąd ? mam grzybicę, więc zbyt duża ilość węglowodanów jest odradzana. Wiem że przy niskim spożyciu tłuszczu węglowodany są dobrze trawione i szybo trafiają do komórek. Może za dużo spożywałem tłuszczu ? Przez pierwsze dni nie jadłem go praktycznie w ogóle, a jeśli już to tylko na noc i małą ilość. Nie był to tłuszcz zwierzęcy ani żadne oleje roślinne. Jadłem np połówkę awokado ( czasem całe) albo parę oliwek lub 3-4 orzechy brazylijskie. Może powinno się przez pierwszy tydzień lub dwa w ogóle nie jeść tłuszczu i dopiero zacząć jeść duże ilości owoców ? Albo zrobić jakąś głodówkę 3-4 dniową, żeby ten poziom tłuszczu spadł w organizmie do odpowiedniego poziomu ? Zaznaczam że przeszedłem z diety wysokotłuczowej na wysoko węglowodanową z dnia na dzień i to był chyba błąd. Jednak nie czułem się mimo to żle przez pierwszy tydzień. Zacząłem się czuć gorzej dopiero w drugim tygodniu, dlatego prosiłbym o radę, bo masz na pewno duże doświadczenie z tą dietą. Do tego chciałbym zapytać co jadasz mniej więcej. Mam niedowagę i boję się, że schudnę jeszcze bardziej na tej diecie, a mało nie jem. Potrafiłem zjeść 10 bananów na śniadanie plus inne owoce. No i czy jesz na surowo, czy wchodzą w grę jakieś gotowane posiłki ? Poza tym ile jeść tłuszczu dziennie na początku, gdy ma się grzybicę i ile jeść go gdy się zaleczy trochę grzyba ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 13:10 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Nie jestem ekspertem, ale mam niemal identyczne doświadczenia.
Też na początku czułem się świetnie, potem trochę gorzej.
Niemniej ciągnę to już ponad rok i na pewno czuję się lepiej niż wcześniej.
Również przeszedłem na tę dietę z wysokotłuszczowej z dnia na dzień i nie uważam, żeby to był jakiś błąd.
Mój stan zdrowia nadal nie jest idealny. Przez większość czasu jadłem też dużo gotowanych posiłków, nie ma też powodów się ich obawiać.
Podstawowy błąd jaki popełniałem, to picie za dużej ilości wody. Wiele guru od tej diety zaleca picie olbrzymich jej ilości, a prawda jest taka, że nie ma takiej potrzeby. Owoce są świetnie nawodnione i można sobie przy okazji wypłukać minerały. Dobrze jest to kontrolować na stronie cronometer.com, raczej nie warto przekraczać tych 3l.

To pogorszenie samopoczucia to może być detoks, miałem to samo i zahamowałem to jedzeniem gotowanych, skorbiowych pokarmów. Niestety, przejadałem się, dostarczałem za dużo białka i wiele dobrego z tego nie wyszło. Owszem, czułem się nieźle, ale nie odtrułem organizmu na tyle na ile powinienem.

Warto też zbadać poziom witaminy D3 i B12, wiadomo, że w tym klimacie ciężko jest jej wyprodukować wystarczające ilości, do tego słabo pracująca wątroba utrudnia ten proces.

Przeprowadziłem 3 płukania wątroby metodą Andreasa Moritza i o ile nie doświadczyłem spektakularnych rezultatów, o tyle chyba lekka poprawa jest.

Aktualnie próbuję owocowej wyspy, sprawdzę, czy to detoks czy może faktycznie czegoś brakować.

Dodam, że wyniki krwi mam bdb więc nie sądzę by to był jakiś niedobór. Układ Limfatyczny potrzebuje trochę czasu, żeby się oczyścić, cierpliwość jest zalecana.

Ja tylko zalecałbym nie picie nadmiernych ilości wody, nie przejadanie się ale też jedzenie odpowiednio dużej ilości kalorii, tak by nie czuć się słabo. Warto też pilnować witamin B12 i D3.

-- 25 lip 2015, 13:17 --

Ile tłuszczu powinieneś jeść, nie wiem. Sam tego nie wiem, testowałem różne rzeczy i nie doszedłem do żadnych wniosków. Teraz robię reset i za jakieś 3 tygodnie może jakieś wyciągnę.

Ja przeszedłem na tę dietę, nawet nie na wysokowęglowodanową, a na surową po prostu. I na początku jadłem mnóstwo orzechów bo nie byłem przyzwyczajony do owoców. Dopiero jak przeszedłem na owoce zaczęło się to pogorszenie, może faktycznie jest to detoks, bo w teorii to musi działać.

Co do grzybów, miałem candidę, wyszła mi na badaniu kropli krwi. Po roku, poszedłem sprawdzić dla zasady, na biorezonansie. Wyszło mi, że jestem całkowicie wolny od kandydozy.

Po roku jedzenia wysokowęglowodanowo. Myślę, że ten styl żywienia z łatwością radzi sobie z grzybkami, wokół których chyba jest więcej szumu niż prawdy. Grzyby w kryzysowej sytuacji ratują nam życie, o czym nikt nie wspomina.

Jedyne co mógłbym Ci zalecić, to obserwacja własnego organizmu i próba dojścia do jakichś samodzielnych wniosków.

Ja chyba za szybko porzuciłem surowiznę, bo przestraszyłem się detoksu (o ile to detox).
Teraz robię reset, zaczynam od nowa, bez picia nadmiernej ilości wody. Po jakichś 3 tygodniach - miesiącu powinienem coś wiedzieć. Jeżeli chodzi o siłę, to nie czuję się słaby.. ale nie zawsze tak było. Potas i Magnez są niezbędne do prawidłowej pracy mięśni... a woda swoje zabierze



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 14:25 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Ja chyba za szybko porzuciłem surowiznę, bo przestraszyłem się detoksu (o ile to detox).

Właśnie dlatego porzuciłem tą dietę, bo zastanawiałem się czy to detox, czy po prostu tak mi się grzyb od tego rozrósł, że objawy się nasiliły. Wydaje mi się, że owoce nie powinny być szkodliwe, ale chyba będę musiał zrobić tym razem tak, że przeczekam te objawy. 2 miesiące spróbuje wytrwać na tej diecie i zobaczę jak będzie. Do tego zrobię sobie teraz 2 dni głodówki i jadę od nowa.
Swoją drogą słyszałem o kobiecie, która jechała przez rok na samych owocach i pozbyła się wszystkich chorób. Potem włączyła co prawda jakieś gotowane posiłki, jak ryż, kasza, warzywa na parze, chleb itd.
Był jeszcze jeden facet, który opisywał na forum poświęconym grzybicy, że jadł z bratem same warzywa i owoce przez miesiąc( wyłączył całkowicie tłuszcz z diety) i też wyleczył się z wszystkich dolegliwości. Także zacznę chyba od nowa, ale przez 2 tygodnie nie będę jadł tłuszczu. Potem włączę jakieś awokado jako ostatni posiłek albo inne tłuszcze roślinne. Co do wody, to zgadzam się, że za dużo pić nie trzeba. Przy dużych ilościach owoców nie odczuwałem praktycznie w ogóle pragnienia, chociaż ćwiczyłem w upale. Piłem litr, a czasem 2 litry wody.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 14:43 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
@devlieger
Tak żartem - kto ma trację? My zmagający się z chorobami jelit i żołądków czy 105-letni dziadek zajadający co dzień jaja na słoninie? Mruga
Tłuszcze zwierzęce zostały ostatnio odmitologizowane.
Polecam w celach dyskusji przeczytanie tego linku - w nim pdf ciekawy do ściągnięcia:
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/potega-bialka-2015-04
fragment:
Cytuj:
Podsumowanie
Nowoczesna wiedza o substancjach odżywczych mogłaby przewidzieć, że dieta
starożytnych Egipcjan – o wysokiej zawartości węglowodanów i o niskiej zawartości tłuszczu,
bez rafinowanego cukru, prawie bez czerwonego mięsa - powinna przynosić zdrowie,
kondycję fizyczną i długowieczność dawnych Egipcjan. Ale tak się nie stało.
Przekłady starożytnych zapisów egipskich na papirusach i nowoczesne badanie ich
zmumifikowanych szczątków przez patologów, opowiadają zupełnie inną bajkę. Dowody
mówią o ludziach mających spróchniałe zęby i ciężką miażdżycę, podwyższone ciśnienie
krwi i umierających w wieku 30 lat na skutek ataków serca. I w przeciwieństwie do obrazów
smukłych postaci w plisowanych szatach lnianych zdobiących ściany ich grobowców, duże
fałdy skóry mumii mówią, że ich starożytna dieta o niskiej zawartości tłuszczu i wysokiej
zawartości węglowodanów, czyniła ich również otyłymi.
Egipcjanie nie są jedynymi starożytnymi, których zdrowie cierpiało z powodu diety
składającej się głównie z węglowodanów. Antropolog badający szczątki szkieletu wczesnego
człowieka mogą natychmiast powiedzieć czy kości i zęby należały do myśliwego-zbieracza
(jedzącego głównie białko), czy farmera (jedzącego głównie węglowodany), tylko poprzez ich
stan. Myśliwi byli wysocy, mieli mocne, dobrze ukształtowane kości i zdrowe zęby, a szczątki
farmerów zwykle wykazują szkieletowe oznaki niedożywienia, zahamowany wzrost i
próchnicę zębów.
Przez 700.000 lat ludzie jedli głównie mięso, tłuszcz, orzechy i jagody. 8.000 lat temu
nauczyliśmy się rolnictwa, i kiedy zwiększyliśmy konsumpcję zbóż, pogorszyło się nasze
zdrowie. Genetyczne zmiany ewolucyjne trwały minimum 1.000 pokoleń – albo kolejnych
8.000 - 10.000 lat adaptacji.

Nasz system metaboliczny był tak skonstruowany, żeby radził sobie z nieprzewidzianym
dostarczaniem pokarmu. Musieliśmy odkładać żywność na 'chudsze' czasy. Robiła to dla nas
insulina. Niestety, dieta WW powoduje także podnoszenie się poziomu insuliny, a organizm
interpretuje to jako potrzebę odkładania kalorii, wytwarzania cholesterolu i zatrzymywania
wody – wszystko wtedy ważne dla naszego przetrwania.
Niektórzy z nas w dużym stopniu dziedziczą tę zdolność odkładania – oszczędny gen. Osoby
mające te cechę łatwo tyją i trudniej im jest zgubić ten nadmiar wagi, a współczesne
zalecanie diety NT i WW prowadzi ich szybciej do problemów z nadwagą. [1]
Co ciekawe, wśród starożytnych społeczności rak praktycznie nie istniał, ani wśród rolników,
ani wśród myśliwych, więc dieta może nie być głównym czynnikiem w rozwoju raka.
Ale pamiętajmy, że białko i tłuszcze są istotne dla silnego systemu odpornościowego – twojej
pierwszej obrony przed rakiem. Ważniejsza tu jest sprawa toksyn metali ciężkich jako
powodu raka, na przykład tkanki współczesnego człowieka mają 10 razy więcej ołowiu niż
tkanki starożytnego. [2]
Rolnicy mieli średnio 6.74 spróchniałych zębów, zaś myśliwi tylko 0.73. Ciekawe jest to, że
próchnicy nie miały dzieci myśliwych, a niektóre dzieci rolników miały ubytki w zębach już w
drugim roku życia.
http://permaculteur.free.fr/ecoanarchis ... _Eades_M.D.

NT i WW - diety nisko-tłuszczowa i wysoko-węglowodanowa
Jem to co chcę i kiedy chcę, przy prawdziwym głodzie. Wcale nie trzeba jeść 2,3,4,5,6 czy 7 posiłków dziennie..

A Ogułow mówi w tym filmie ( po 30-tej minucie), że nie dla każdego każda dieta, wpływ ma genetyka i chyba grupa krwi też,..
Gen długowieczności l-karnityna jest w surowym czerwonym miesie.. przedstawia je jako pożywienie idealne.. I nie dla każdego niestety Mruga
Trzeba jeść 75/25 alkaliczne/kwaśne, wtedy pH jest właściwe i człowiek jest zdrowy.
https://youtu.be/2VZ2wMCpHd8

A tu Małachow fragment:
Cytuj:
Funkcja wytwarzania energii
Wokół każdej żywej istoty powstaje aura, która mówi o występowaniu w organizmie bioplazmy.
Mikroby również mają bioplazmę, która naładowuje wodę i elektrolity, wchłaniane przez jelito. Elektrolity
z kolei, jak wiadomo, są jednym z najlepszych akumulatorów i przenosicieli energii. Strumienie krwi i
limfy roznoszą takie "naenergetyzowane" elektrolity po całym organizmie, które z kolei oddają swój
wysoki potencjał energii wszystkim komórkom ciała, ciągle podładowując je oraz ciało.
Stąd staje się zrozumiałe, dlaczego przy racji dziennej 1000 kalorii, ale zawierającej w jadłospisie
żywe produkty roślinne (owoce, warzywa, orzechy, kasze, przerośnięte ziarno) ludzie czują się znacznie
lepiej, niż zjadając 3000 i więcej kalorii dziennie "martwego" gotowanego jedzenia, które nie żywi
mikroflory, a zaledwie obciąża systemy wydalające, pobierając dodatkową energię na odkażanie i
wydalanie. Oto dlaczego ludzie marzną, chociaż mają na sobie ciepłe rzeczy i tak szybko męczy ich praca tak fizyczna, jak i umysłowa

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=6&cad=rja&uact=8&ved=0CEQQFjAF&url=http%3A%2F%2Ftrans-hurt.home.pl%2Fpub%2FKsiazki%2FOczyszczanie%2520organizmu%2520i%2520prawid%25B3owe%2520od%25BFywianie-%2520Ma%25B3achow.pdf&ei=jyNoVaHBEsHFUr6UgYgM&usg=AFQjCNGtKryolq_bCul1ElpHeoMUhg8lpg&sig2=mpSI0x4TUuvbyoEw-7DQRw


@Randy
Cytuj:
Jadłem np połówkę awokado ( czasem całe) albo parę oliwek lub 3-4 orzechy brazylijskie.

Cytuj:
Potrafiłem zjeść 10 bananów na śniadanie plus inne owoce

Cztery produkty > żaden polski, zauważyłeś ? Mruga
Nigdy nie będziesz zdrowy jak będziesz to jadł.
Wczoraj dostalem kilkanaście polskich brzoskwiń, domownicy nie chcieli...
Zjadłem wszystkie, żadnej chemii i konserwacji !
Usunąlem praktycznie do ''0'' wszystkie cudowne importowane owoce i warzywa, miedzy innymi ze względu na to jak niżej:

Cytuj:
Napromieniowanie

Napromieniowanie zapobiega psuciu się żywności poprzez eliminację bakterii, pleśni, grzybów i pasożytów powodujących jej rozkład, dzięki czemu zmniejszają się straty i wydłuża okres przydatności do spożycia. Konserwowanie żywności przez napromieniowanie polega na poddaniu produktu spożywczego oddziaływaniu promieniowania przenikliwego, najczęściej promieniom rentgena albo gamma. Ten zabieg niszczy nie tylko drobnoustroje zawarte w poddanym mu produkcie, ale także witaminy A, B1, C i E oraz sole mineralne, szczególnie przyswajalne sole wapnia organicznego. Ponadto, pod wpływem promieniowania jonizującego, zachodzą zmiany w strukturze molekularnej żywności, w wyniku czego powstają wolne rodniki i kancerogeny, będące czynnikami rakotwórczymi. Najczęściej tą metodą konserwowane są surowe kurczaki i ryby, a także ziemniaki i cebula (zabezpieczenie przed kiełkowaniem), ryż, ziarno kakaowe, suszone daktyle, owoce mango, surowe truskawki.

Autor: Józef Słonecki

Smacznego Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 15:15 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Cztery produkty > żaden polski, zauważyłeś ? Mruga
Nigdy nie będziesz zdrowy jak będziesz to jadł.
Wczoraj dostalem kilkanaście polskich brzoskwiń, domownicy nie chcieli...
Zjadłem wszystkie, żadnej chemii i konserwacji !
Usunąlem praktycznie do ''0'' wszystkie cudowne importowane owoce i warzywa, miedzy innymi ze względu na to jak niżej:

Dlatego mam wątpliwość co do importowanych owoców. Nawet Beata Pawlikowska mówiła o tym, że ma sens jedzenie bananów, gdy się mieszka w krajach, gdzie się je hoduje i tam nieraz na miejscu jadła banany. Ale nigdy by ich nie zjadła w Polsce, bo widziała jak się je konserwuje. Trochę chemii użyć trzeba, skoro te owoce dojrzewają dopiero u nas w Polsce. Ale skoro tak, to ciężko mi będzie wytrwać na takiej diecie, skoro mam niedowagę, a kalorii trochę potrzebuje. Tak to zwykle szejk z 10-12 bananów i już jest te 1200 kalorii. Potem drugi taki szejk i drogo to człowieka nie wychodzi, bo dziennie się żyje za te 20 pare złotych, a i bilans kaloryczny się zgadza, ponieważ dużo trenuje i trochę tych kalorii mi potrzeba. Żeby nie było, to nie tak, że wpycham to w siebie na siłę, bo jem tylko wtedy gdy odczuwam głód. Poza tym jadłem też sporo warzyw, kasze, pieczywo, więc to nie była jakaś monodieta.
Jest jeszcze kwestia diety wysokotłuszczowej i wyoskowęglowodanowej. Człowiek, który jest zdrowy może sobie mieszać te tłuszcze z węglami w dowolnych proporcjach, ale co kiedy, ktoś ma chore jelita i przerost drożdzaków ? Raczej celem tych diet jest zaleczenie tych przypadłości, a potem można sobie dodać więcej tłuszczy czy węgli. Przecież nawet cytowany przez ciebie Słonecki zaleca dietę wysokotłuszczową na 4 tygodnie, a potem stopniowe dodawanie owoców do jadłospisu. Także chodzi mi o taką dietę okresowo. Potem można pozwolić sobie na więcej, ale też lepiej jeść raczej domowe jedzenie, bo jak to powiedziała jedna mądra kobieta " jedzenie jest od tego, żeby je przygotowywać, a nie rozpakowywać" i jeść sezonowo. Wiem, że to skrajności, bo albo jemy dużo tłuszczy i mało węgli, albo na odwrót, a jak wiadomo skrajności nie są dobre. Ale być może jest to jakieś wyjście. Swoją drogą zdaje sobie sprawę, że grzybica pomaga przy nadmiarze toksyn i być może gdyby nie ona, to już człowiek dawno wyciągnąłby kopyta, ale celem tych dwóch diet jest pozbycie się przetworzonej żywności i prowadzą raczej do oczyszczenia z toksyn, a wtedy grzyby nie będę już potrzebne w takiej ilości w jelicie i wrócą do pierwotnej liczy, która jest potrzebna człowiekowi do życia. Także mam dylemat i póki co zastanawiam się co dalej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 15:37 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
@Randy
Kiedy ostatnio jadłeś grochówkę ? Mruga
Kup, sciągnij pdf-a z poradami o. Grande, wrócisz do zdrowia szybciej niż myslisz..

Tylko jedna uwaga, Bonifratr często wspomina o mleku, ale nie ma to absolutnie nic wspolnego z pasteryzowaną trującą 'breją' sklepową, przemysłową ''żywnością'' skazona antybiotykami od chorych
krów, z białaczka i innymi patologicznymi historiami.
Nie demonizuj tłuszczu > tłuszcz syci, daje sygnał o nasyceniu do mózgu, w tłuszczu rozpuszczaja się niektóre witaminy, jak nie możesz zwierzęcego, polecam olej kokosowy, najlepszy tłuszcz od natury.
Przeczytaj tę książkę o białkach i tłuszczu z tamtego linku..

pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 15:49 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Tylko jedna uwaga, Bonifratr często wspomina o mleku, ale nie ma to absolutnie nic wspolnego z pasteryzowaną trującą 'breją' sklepową, przemysłową ''żywnością'' skazona antybiotykami od chorych
krów, z białaczka i innymi patologicznymi historiami.

To jest oczywiste. Moja matka opowiadała mi, że jak była dzieckiem i piła mleko krowie czy mleko kozie, to czuła się po tym bardzo dobrze. Dzisiaj po tym sklepowym mleku ma rewelacje żołądkowe. Nagle mamy jakąś epidemie ludzi nietolerujących laktozy. Nawet moja matka to u siebie podejrzewa, chociaż kiedyś piła mleko i nie miała żadnych problemów, ale to było za komuny, gdy to mleko było dobrej jakości. Także się zastanawiam na ile jest to nietolerancja laktozy, a po prostu znaczne pogorszenie się jakości mleka, które jest nafaszerowane antybiotykami i do tego pasteryzowane.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 16:03 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
Mama wie co mówi, najlepiej tego nie 'tykać', twaróg 'kostkę', niektóre maślanki i kefiry jeszcze jako tako..
To jest wyrób mleko-podobny.

Tak samo jest np. z piwem, sam nie spożywam ponad 10 lat, odrzuciło mnie jakos tak, > jak to piwa nie wypijesz?? jak to? tak to! Mruga

A tu ku 'przestrodze':

Cytuj:
5. Sztuczne barwniki.

Każdego roku w USA używa się 7.5 miliona kilogramów tych związków. Coraz liczniejsze pojawiają się głosy, że dzieci posiadają o wiele niższy próg tolerancji na te związki, aniżeli pierwotnie zakładano. A to przecież głównie produkty dziecięce się zabarwia.

Obecnie udowodniono, że 9 najczęściej stosowanych barwników ma związek z pogorszeniem stanu zdrowia. I tak na przykład RED #0 przyspiesza wzrost guzów układu odpornościowego u myszy, a także powoduje nadpobudliwość u dzieci. Dawki, jakie znajdują się w pojedynczej nawet porcji, są wyższe aniżeli te, które powodują zmiany zachowania u dzieci.

Niebieski barwnik # 2 stosowany w cukierkach, napojach, związany jest z występowaniem guzów mózgu.

Barwnik żółty #5 stosowany w pieczywie, cukierkach, ciastkach, płatkach, powoduje zmiany behawioralne u dzieci.

Praktycznie wszystkie piwa w cenie poniżej 5 złotych są robione z proszku sprowadzanego z Chin. W Polsce wsypuje się proszek do wody dodaje spirytusu, najczęściej sztucznego i rozlewa do puszek, lub butelek. Nie leżało to nawet koło piwa chmielowego. Z tego co wiem, to ostatnią plantację chmielu zlikwidowano w Polsce przed 5-7 laty.

Dużo z tych barwników otrzymywanych jest ze smoły pogazowej. Smacznego!


http://wolna-polska.pl/wiadomosci/uwazaj-na-produkty-zwane-spozywczymi-2015-07

polecam całość w linku> ciekawe..


i jeszcze to z tego linku:

Cytuj:
Obecny lekarz nie ma większego pojęcia o żywieniu, żywności, a w szczególności o technologii żywności. Trudno mu więc w ogóle podejmować decyzje związane na przykład z przewlekłym zatruciem pokarmowym. W Polsce nawet nie ma laboratoriów, do których można by skierować pacjenta z podejrzeniem zatrucia ołowiem, fluorem, czy pestycydami.

Lekarz nie wie, co się kryje pod tym, co obecnie sprzedawane jest jako mleko, margaryna, czy ser, nie wspominając o kiełbasach.

Praktycznie, zgodnie z definicją, w Polsce w ogóle już od ponad 20 lat nie sprzedaje się w sklepach mleka. Mleko według definicji, to produkt od krowy, nie przekraczający temperatury 41C. Proszę mi taki pokazać! A obecni pediatrzy co chwilę wypisują bzdury w rodzaju „uczulenie na mleko”. A gdzie niby ten dzieciak miał możliwość spotkać się z mlekiem?

Niestety, sztuka kulinarna w dobie przemysłu spożywczego zniknęła zupełnie. W szkołach zupełnie nie uczą przyrządzania posiłku. Zamiast tego uczą głupot o globalnym ociepleniu, dziurze ozonowej, czy ewolucji. Czyli tresuje się biologiczne roboty!

Kupowanie czegokolwiek w postaci rozmaitej maści gotowców spożywczych równa się grze w rosyjską ruletkę. Może zdążę dojść do toalety, ale długotrwałe skutki jedzenia tak przygotowanego posiłku na pewno skończą się utratą zdrowia.


Taki duuży kraj a nie ma laboratorium ;)
A aptek i banków więcej jak 'spożywczaków!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 16:48 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
@greg
Skończyłem czytać w tym momencie:

Cytuj:
I w przeciwieństwie do obrazów
smukłych postaci w plisowanych szatach lnianych zdobiących ściany ich grobowców, duże
fałdy skóry mumii mówią, że ich starożytna dieta o niskiej zawartości tłuszczu i wysokiej
zawartości węglowodanów, czyniła ich również otyłymi.


Jem przez ponad 1.5 roku w ten sposób, 3K kcal dziennie lub nawet więcej i nie przybrałem ani grama tłuszczu.

Mam gdzieś takie sponsorowane artykuły....

Wyleczyłem w ten sposób wszelkie problemy trawienne, więc nadal nie mogę mieć racji??

@Randy

Grzybem bym się wgl nie przejmował, kandydoza to rozdmuchany mit.
Tak jak mówię, po roku na tej diecie sprawdziłem sobie grzyba i nie było po nim ani śladu.
To, że kandydoza powoduje tyle stanów chorobowych to po prostu mit...

Tym, że owoce nieorganiczne mogą szkodzić aż tak bardzo bym się nie przejmował.
Oczywiście, że lepiej jeść organiczne, chemia to nic dobrego, ale...

Okazuje się, że np w 100g nieorganicznej marchewki jest 8x mniej toksyn niż w 100g ORGANICZNEGO mięsa. Powodem jest to, że w pierwszej kolejności zatruwają nas toksyny metaboliczne, w przypadku mięsa mamy toksyny zwierzęcia, cała chemia która się skumulowała w jego komórkach plus toksyny powstałe w wyniku trawienia pożywienia, do którego nasz układ pokarmowy nie jest predestynowany.

W przypadku owoców czy warzyw mamy tylko pestycydy, które też można usunąć w jakimś stopniu, a nie zapominajmy, że owoce i warzywa zawierają też witaminy, minerały i enzymy, które przecież oczyszczają organizm z toksyn, więc bilans może wypaść tylko w jedną stronę.

Możesz sobie to łatwo sprawdzić, porównaj samopoczucie na nieorganicznych bananach, a na organicznych polskich malinach czy jabłkach, ja osobiście nie czuję różnicy. Zawsze możesz też kupować Bio banany z Lidla, są w przystępnej cenie.

Wiele osób uważa też, że w przypadku surowej diety to nawet nie proporcja mikro czy makroskładników, ale po prostu ENERGIA ŻYCIA jest kluczowa w przywracaniu zdrowia. Tej energii rzecz jasna nie ma w produktach odzwierzęcych. No chyba, że ktoś lubi surowe mięso czy jaja, to smacznego.

@Greg

Ja też mógłbym Cię zasypać masą artykułów, badań, miażdżących sposób odżywiania, który propagujesz, ale mi się po prostu nie chce, bo na tym forum już było tego od groma.

Nie wierzę, że nie znasz relacji ludzi, którzy doświadczyli "POTĘGI BIAŁKA" na diecie Dukana :]

Wydaje mi się, że gdyby mięso było produktem, do którego jedzenia nasz gatunek jest predestynowany to jakieś X lat temu zniknęlibyśmy z tej planety, pewnie z korzyścią dla niej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 19:46 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Grzybem bym się wgl nie przejmował, kandydoza to rozdmuchany mit.
Tak jak mówię, po roku na tej diecie sprawdziłem sobie grzyba i nie było po nim ani śladu.
To, że kandydoza powoduje tyle stanów chorobowych to po prostu mit...

Właśnie mnie to zawsze zastanawiało, ale Jerzy Zięba mówił, że grzybica może być problemem. Może jest to rozdmuchane i ta niby epidemia grzybicy, to przesada, ale trochę ludzi na pewno tak ma. Z drugiej strony może to być tylko propaganda, coby sprzedać ludziom różne preparaty przeciwgrzybicze i zbić trochę kasy. Nie wiem jaka jest prawda, ale na pewno mogą występować pewne problemy z jelitami w tych czasach. Dużo ludzi wpadło w pułapkę przetworzonego żarcia i to na pewno robi spustoszenie w organizmie. Jak byłem dzieckiem to jadłem dzień w dzień słodycze, pizze, kebaby i inne fast foody. Do tego 2 litry coli dziennie i nawet szklanki wody się nie napiłem. Na kolacje białe bułeczki z szynką albo serem i do tego popijane podczas jedzenia jakimś słodkim napojem. Także przez lata pracowałem na swój stan. Dziś wśród dzieci widać, że też idą w tym kierunku, bo jak dziecko zje sałatkę w szkole, to wstyd przed kolegami. W końcu wszyscy jedzą drożdzówki, słodycze i chipsy. Dziś rodzice jak im sie zwróci uwagę, to mówią, że ich dzieci jedzą najlepsze jedzenie. Tak się określa produkty typu snickers, nutella, pizza itd. To jest te najlepsze jedzenie. Także może występować candida, gdy dostarczamy taką ilość toksyn i przetworzonego cukru, jako mechanizm obronny przeciw takiej ilości szkodliwych związków w organizmie. Co do dużej ilości owoców to są właśnie różne szkoły i nie wiadomo co robić. Jedni doktorzy mówią żeby jeść dużo warzyw, ograniczoną ilość owoców i dużo pieczywa razowego, ryżu albo kasz ( w końcu duża ilość krzemu) a inni, żeby jeść duzo owoców. Mnie przekonuje trochę bardziej ta druga wersja. Zawsze zwracam uwagę na to jak wygląda człowiek, który propaguje daną dietę. Dr Graham wygląda naprawdę dobrze jak na swój wiek. Durianrider też wygląda dobrze i widać, że ma masę energii. A ich dieta opiera sie na dużej ilości owoców. Jednak zastanawia mnie dlaczego czułem się tak żle. Może to był jakiś detoks ? bo jadłem praktycznie tylko na surowo nie tyle duże ilości owoców, co duże ilości warzyw. Dużo sałaty z własnego ogródka. Raz dziennie jadłem jakiś gotowany posiłek ( najczęściej ryż ) i do tego miska jakieś surówki. Dużo ćwiczyłem, przebywałem na świeżym powietrzu i nagle mnie rozłożyło. Możliwe, że to był jakiś detoks. W końcu organizm mam naprawdę nieżle zanieczyszczony.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 20:04 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Znaczy się z tym grzybem to jest tak, przynajmniej ja tak to widzę.
Wiadomo, że jakieś tam stany chorobowe powoduje, ale nie przesadzajmy. To jest grzyb symbiotyczny i w wielu sytuacjach ratuje nam życie. Jeżeli masz przerost, będzie powodował on różne problemy trawienne, ale to po prostu sygnały, że coś robimy nie tak, że nasze jelita są w złym stanie, że należy coś zmienić.

Przerost grzyba to nic dobrego, ale to jest raczej skutek niż przyczyna..

I tak jak powiedziałem, grzyba bez problemu się pozbędziesz na wysokowęglowodanowej diecie, tyle, że to nie rozwiąże prawdopodobnie wszystkich twoich problemów. Bo grzyb to wierzchołek góry lodowej a próbuje się nam wmówić, że to źródło wszelkiego zła.

Większość tłuszczowych diet też szafuje sobie grzybkiem, w końcu żywi się on cukrem :]
Candida, gluten, to popularne tematy - dorabia się do tego ideologię i heja.

A zdrowie to nie tylko candida...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 20:19 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Candida, gluten, to popularne tematy - dorabia się do tego ideologię i heja.

Co do glutenu, to własnie chciałem zapytać jaki pieczywo byś polecił na diecie wysokowęlowodanowej ? Pszenica chyba ogólnie odpada, bo tu nie idzie tylko a gluten, a i o inne szkodliwe substancje. No i czy raczej wybierać te na zakwasie, czy te na drożdzach też może być ? Bo dużo osób mi mówiło, żeby uważać na drożdze przy grzybicy, ale kto wie, czy to nie przesada jak z tym glutenem. Swoją drogą włosi przecież jedzą dużo białych makaronów i innych pszennych rzeczy, a jednak są długowiecznym narodem. Jasne, że w grę wchodzi też tam dużo słońca przez cały rok i duże ilości oliwy z oliwek, ale jednak nie szkodzi im jakoś tak bardzo. Może problem z glutenem jest tylko przy chorych, nieszczelnych jelitach ? Na pewno wiem tylko tyle, że nie czułem się żle po zbożach, które zawierają gluten. Jadłem często chleb żytni i orkiszowy i czułem się bardzo dobrze. Nie miałem żadnych sensacji żołądkowych, jednak wszyscy dookoła straszą glutenem i tym, że zboża jednak zakwaszają, to je ograniczyłem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 lip 2015, 20:40 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Nie wiem co poradzić, ja także nie miałem najmniejszych problemów po jedzeniu glutenu.
Tak naprawdę nie ma żadnych dowodów na to, że gluten szkodzi osobom niedotkniętym celiakią.
Gluten ma też swoje dobre strony, o których mało kto wie.
Nie wiem czemu zafiksowałeś się tym grzybem, jesteś pewien, że masz przerost?
Ja aktualnie próbuję surowizny, więc nie polecę Ci żadnego pieczywa.
W teorii najlepsze będzie jakieś na zakwasie, możliwie z jak najlepszej mąki, i tu nie chodzi nawet o jej czystość. Bo pełne pieczywo jest ciężkie dla jelit. Chodzi o to, żeby ta mąka nie była masowo przetwarzana, wybielana i takie tam rzeczy.
Swojego czasu nie unikałem pieczywa na drożdżach, już na tym stylu żywienia. Miałem różne okresy, próbowałem różnych rzeczy. Suma sumarum po roku po grzybie nie było ani śladu, żadnego przerostu.
Najlepiej sobie sprawdź na biorezonansie albo analizie żywej kropli krwi czy faktycznie masz przerost.
Bo ja z doświadczenia powiem Ci tylko, że pozbyłem się grzyba bez problemu, ale nie zmieniło to prawie nic w moim życiu. Jeżeli jesteś na wysokowęglowodanowej diecie wegańskiej to na 99% pozbędziesz się kandydozy nawet jedząc przetworzoną żywność.
Pytanie tylko, czy ten grzyb aż tak wiele zmieni. Zależy z czym się borykasz.. U mnie obecność lub brak przerostu kandydozy nie zmienił zupełnie nic.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lip 2015, 8:55 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
devlieger pisze:
@greg
Skończyłem czytać w tym momencie:

Cytuj:
I w przeciwieństwie do obrazów
smukłych postaci w plisowanych szatach lnianych zdobiących ściany ich grobowców, duże
fałdy skóry mumii mówią, że ich starożytna dieta o niskiej zawartości tłuszczu i wysokiej
zawartości węglowodanów, czyniła ich również otyłymi.


Jem przez ponad 1.5 roku w ten sposób, 3K kcal dziennie lub nawet więcej i nie przybrałem ani grama tłuszczu.

Mam gdzieś takie sponsorowane artykuły....

Wyleczyłem w ten sposób wszelkie problemy trawienne, więc nadal nie mogę mieć racji??


@Greg

Ja też mógłbym Cię zasypać masą artykułów, badań, miażdżących sposób odżywiania, który propagujesz, ale mi się po prostu nie chce, bo na tym forum już było tego od groma.

Nie wierzę, że nie znasz relacji ludzi, którzy doświadczyli "POTĘGI BIAŁKA" na diecie Dukana :]

Wydaje mi się, że gdyby mięso było produktem, do którego jedzenia nasz gatunek jest predestynowany to jakieś X lat temu zniknęlibyśmy z tej planety, pewnie z korzyścią dla niej.


A ja wyleczyłem swoje, to mamy razem rację ? :)
I nie twierdze , że nie masz racji, wręcz przeciwnie!
Jedz tak jeżeli Ci służy.
Ale nie każdy może być wegetarianinem..
Mówi o tym też Ogułow we fragmencie, wg mnie mówi logicznie.
Problemem naszych czasów jest JAKOŚĆ ŻYWNOŚCI, a raczej ''żywności''.
Nie propaguję tej diety, wrzuciłem pod dyskusje, staram sie przestrzegac diety 75/25, jem to na co mam ochotę, z przewagą warzyw i owoców, ale jaja sa podstawą mojej diety, wg mnie to cud natury.
Słyszałeś o jajach tzw. 9-dniowych.. ? taka ciekawostka Mruga
Cytuj:
-''Już w 1929 roku dr John Davidson, Lekarz w Kanadzie, odkrył sposób, aby wyodrębnić istotę "życia" z dziewięcio- dniowych zapłodnionych jaj ptaków. Poprzez badania stwierdzono, że dokładnie w dziewiątym dniu, wszystkie składniki (czynniki wzrostu) niezbędne do stworzenia życia są na najwyższym poziomie. W rzeczywistości, białka życiodajne są tak silne, że w tym etapie, z nowo wyklutych piskląt jest zaledwie dwa tygodnie. Ta metoda procesów ekstrakcji i liofilizacji okazał się historycznym sukcesem dla pacjentów tego lekarza.
Obejrzyj ten 5-minutowy klip Wiadomości TV kanadyjskiej o przełomowej pracy dr Davidsona : http://www.youtube.com/watch?v=mBdcY3Uh ... annel_page

Kasze też zjadam w dużych ilościach.
Zatraciliśmy mozliwość odżywiania intuicyjnego, to jest problem.
Wymyślono już tyle diet, że głowa mała.
Atkins nie dożył 70-tki, Nieumywakin zaraz skończy 90...
Nieumywakin przestrzega przed jedzeniem mięsa, poleca codzienne koktajle w blenderze z mieszanki warzyw ogrodowych, traw.. jedyne mięso jakie popiera to dziczyzna..
Tylko tak jak wszędzie, 'mięso' sklepowe to produkt przemysłowy i trujące oszustwo kulinarne.
'Świeże' warzywa w sklepach to mit...Nawet ziemniaki i cebule psuja promieniowaniem.

Trzeba wrócic do jedzenie sprzed 100-150 lat, ten dziadek 105-letni jest tu jakims przykładem, choć Małachow podaje takie przykłady Mruga :

Cytuj:
A więc i Europejczycy mogą żyć długo, jeśli będą prawidłowo się odżywiać. Cenny
biologicznie pokarm - surowe owoce i warzywa, a zimą kiełki, zarodki ziarna i suszone
morele pozwalają wszystkim zyć dłużej i zdrowiej. Mieszkańcy Hunza mają takie przysłowie:
"Kobieta Hunza nigdy nie pójdzie za swoim ukochanym tam, gdzie nie rosną morele".
A teraz konkrety: jakie produkty używali długowieczni?

1. Mieszkanka Serbii, 119 letnia Ema Begowicz przez całe życie odżywiała się głównie
produktami z mleka koziego.
2. Szyrin Gasanow, 150 lat. Jadł jadalne trawy, owoce dziko rosnących drzew i krzaków,
ziarno, miód, kwaśne mleko, masło, ser.
3. Szyrali Mislimow, 168 lat. Odżywiał się serem, owocami, warzywami, chlebem z mąki
grubego przemiału, miodem, pił mleko, wodę źródlaną i herbaty kwiatowe.
4. MedŜyd Agajew, 140 lat. Jadł warzywa, owoce i szaszłyki z baraniny na półsurowe.
5. Bań Salii Myali, mieszkaniec sułtanatu Oman, 150 lat. Preferował dziczyznę, miód i
chleb.
6. Giulili Rzajewa, Azerbejdżan, 124 lata. Pije "napój firmowy", który sporządza z
górskich ziół według starych przepisów.
7. Said Abduł Mamud, dolina Huzna, 160 lat. Jadłospis mieszkańców Hunza.
8. Zora Aga, Turek, 156 lat. Jadł suchy czarny chleb, chude mięso, oliwki, figi, dużo
warzyw i owoców. Nie pił nic, oprócz wody i miętowej herbaty. Nie używał masła i nie
jadał więcej, niż 2 jajka w tygodniu.
9. Li Czunk-jun, mieszkaniec Tybetu, 252 lata. Zbierał w górach zioła lecznicze.

Jadłospis każdej z tych osób świadczy, że używały one głównie owoców i warzyw, oraz
produktów nie rafinowanych. Oprócz tego, każdy z nich miał swoje ulubione pokarmy,
poprzez które równoważył dosze, nie domyślając się tego. Są oni przykładami idealnych
zwolenników odżywiania naturalnego, przestrzegają wszystkich mechanizmów przyswajania
pokarmu Yang i równoważą dosze.


Cytuj:
Tej energii rzecz jasna nie ma w produktach odzwierzęcych. No chyba, że ktoś lubi surowe mięso czy jaja, to smacznego.

Befsztyk tatarski jest tu idealnym rozwiązaniem, raz w tygodniu polecam :tak:

-- 26 lip 2015, 9:49 --

Randy pisze:
Cytuj:
Dużo sałaty z własnego ogródka. Raz dziennie jadłem jakiś gotowany posiłek ( najczęściej ryż ) i do tego miska jakieś surówki. Dużo ćwiczyłem, przebywałem na świeżym powietrzu i nagle mnie rozłożyło. Możliwe, że to był jakiś detoks. W końcu organizm mam naprawdę nieżle zanieczyszczony.


Cytuj:
Skażony ryż

To oburzające! W dziesiątkach produktów na bazie ryżu (białym, brązowym, preparowanym...) wykryto arsen! W niepokojących ilościach!

Arsen jest substancją rakotwórczą, powodującą raka płuc, skóry lub pęcherza moczowego. Co więcej, nawet w niskich dawkach wiąże się z problemami z pigmentacją skóry, uszkodzeniami wątroby i powikłaniami naczyniowymi.

Jaki jest limit zawartości arsenu na kilogram ryżu, którego nie należy przekraczać?
Ryż biały czy brązowy, wciąż możemy (bezpiecznie) go jeść?
W jaki sposób pozbyć się do 86% arsenu zawartego w ryżu, który kupiłeś w supermarkecie?
...........
Z poważaniem,
Jean-Marc Dupuis



Pszenica GMO, nie jest chyba dobrym rozwiązaniem:

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/piec-najgrozniejszych-klamstw-o-chlebie-2015-07

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=4&cad=rja&uact=8&ved=0CC0QFjAD&url=http%3A%2F%2Fwww.celiakia.pl%2Finformacje%2FBezGlutenu_3.pdf&ei=_6EcVOmrH8aCPaqhgLgK&usg=AFQjCNFEo5Q-QHm8Zo5zo6cpLLUiJ4tkeA

Cytuj:
Coraz więcej naukowców jest więc zdania, że naszym problemem nie jest nietolerancja glutenu, ale schorzenie zwane zespołem jelita drażliwego. Osoby cierpiące na syndrom drażliwego jelita mogą w rzeczywistości czuć się znacznie lepiej na diecie bezglutenowej, chociaż to nie gluten jest ich głównym problemem. Wzrost wrażliwości na gluten wydaje się być więc głównie sterowany przez konsumentów i interesy przemysłowe, a nie solidne badania naukowe. „Zgodnie z obecnym stanem wiedzy, niezwiązana z celiakią wrażliwość na gluten pozostaje nieuzasadniona”, stwierdziła Biesiekierski w opublikowanym w grudniu dodatku do magazynu „Current Allergy and Asthma Reports”. Obecnie Biesiekierski skupia się na eksperymentach, które mają na celu ustalenie czy niezwiązana z celiakią wrażliwość na gluten w ogóle istnieje.

Tym czasem coraz więcej naukowców przyznaje, że naszym poważnym problemem prawdopodobnie jest wspomniany wcześniej glifosat, który używany jest na całym świecie przy uprawach pszenicy, zbiorach, przechowywaniu oraz zwalczaniu chwastów. Miliony litrów glifosatu są wykorzystywane do upraw na całym świecie każdego roku, a stosowanie herbicydów wciąż dramatycznie rośnie, w związku z ich zastosowaniem przy uprawach żywności genetycznie modyfikowanej. Wyniki bardzo wielu badań zwracają uwagę na poważne konsekwencje glifosatu dla zdrowia ludzkiego, takie jak choroby nowotworowe czy zaburzenia hormonalne. Najnowsze badania pokazują, że glifosat także niszczy i uszkadza układ pokarmowy, powodując chorobę trzewną, nietolerancję glutenu oraz IBS. Wykazano, że glifosat powoduje uszkodzenie komórek wątroby, rozkładanie się węzłów w ścianie jelit, co prowadzi do zespołu nieszczelnego jelita, zabija enzymy i zakłóca florę jelitową, prowadząc do chorób układu pokarmowego, a w ten sposób wywierając szkodliwy wpływ na resztę organizmu. Jednym słowem jest trucizną.

Nie widze naprawdę żadnego uzasadnienia dla spożywania pszenicy, to jest bezwartosciowe odżywczo.
I nie chodzi tylko o gluten.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sie 2015, 12:42 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 09 cze 2015, 10:58
Posty: 14
Płeć: kobieta
devlieger pisze:
Nie wiem jak wy macie zamiar wyleczyć swoje jelita jedząc od groma produktów odzwierzęcych - powodzenia!!
Poza tym, jeżeli twierdzisz, że po węglowodanach dyskomfort jest większy, może to być spowodowane zalegającymi resztkami pokarmów odzwierzęcych, które dzięki cukrom fermentują.


Zastanawiałam się nad tym co napisałeś, że w jelitach zalega białko, a cukier z owoców i warzyw fermentuje i stąd te wzdęcia i gazy. Zrobiłam eksperyment. Przestałam jeść białko, a zaczęłam jeść węglowodany z warzywami gotowanymi i surowymi oraz owoce. Przez pierwsze 2 dni miałam koszmarne wzdęcia w jelitach i bardzo śmierdzące gazy (dobrze że to był weekend to byłam w domu bo w pracy nie dałabym rady wytrzymać). Potem przez 2 dni poprawiło się aż piątego dnia wszelkie te dolegliwość (wzdęcia i gazy) zniknęły jak ręką odjął, miałam wrażenie jakby żołądek idealnie trawił ale za to natychmiast pojawiła się znów zgaga. Drugiego dnia zgaga była już tak silna że nie mogłam wytrzymać. Słony smak palił jak diabli. Miałam wrażenie jakbym miała w ustach samą sól. Odstawiłam warzywa i owoce, zaczęłam znów jeść węgle z białkami i po dwóch dniach zgaga zniknęła ale wróciła niestrawność. Czyli co albo niestrawność albo zgaga? Wiem, że to nie przypadek bo już dwa razy wcześniej mi się tak zdarzyło, że problemy z trawieniem znikały na kilka dni i jednocześnie wracała zgaga. Jak problemy z trawieniem wracały to zgaga znikała. Czemu tak się dzieje? Możliwe że w żołądku jest cały czas za wysokie PH, a jedzenie surowizny mogło jeszcze bardziej zalkalizować żołądek i dlatego czułam zgagę? Ale już ponad 3 miesiące biorę betainę i myślałam że żołądek się już jakoś zakwasił, a tu wygląda na to że nic. W sumie to już wolę te wzdęcia niż zgagę ale nie wiem co robić by problem rozwiązać na dobre. Dać jeszcze czas betainie na zakwaszenie żołądka? Może te 3 miesiące to jeszcze za krótko?
Zastanawia mnie tez kwestia zgagi. U mnie zgaga zawsze była bardziej słona niż kwaśna. Tak jak pisałam wyżej miałam uczucie że mam sól w przełyku i ustach. Może tak być? Wszedzie piszą że zgaga jest raczej kwaśna, a mnie ewidentnie piecze solą.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 sie 2015, 9:05 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
Nie wiem czy to jest kwestia niedokwaszenia żołądka.
Jeżeli tak, spróbuj zamiast betainy używać dobrego octu jabłkowego, powiem Ci, że u mnie swojego czasu, w kwestii trawienia sprawdzał się on o wiele lepiej niż betaina. No i oczywiście spróbuj tego na diecie roślinnej, wysokobłonnikowej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sie 2015, 13:07 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 09 cze 2015, 10:58
Posty: 14
Płeć: kobieta
To co to może być innego jak niedokwaszony żołądek?
Czy to przypadek że mój żołądek źle reaguje właśnie na produkty alkalizujące?
Zjem owoce, warzywa czy napiję się wody lub herbatki owocowej czy ziołowej to natychmiast żołądek pompuje mi się powietrzem i mam brzuch jak balon; jak zjem mięso czy jajka z pieczywem czy ryżem albo ciasto albo napiję się czarnej herbaty czy kawy to już żołądek ma się lepiej chociaż dobrze tez nie jest. Ale lepiej niz po produktach alkalizujących.
Wodę z octem też pijam, chociaż nie codziennie bo nie najlepiej się po tym czuję tzn robi mi się niedobrze i mam większe wzdęcia żołądka.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 wrz 2015, 9:35 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 15 lip 2015, 11:45
Posty: 52
Płeć: mężczyzna
Nawiazujec właśnie do tych bakteri mlekowych,
Kontynuuje robienie soków z kapusty w celach probiotycznych, tylko sie zastanawiam czy pić z tym białym osadem na dnie? gdzieś wyczytałem ze to drozdze? tylko czy przy walce z Candida, ten biały osad pomaga czy szkodzi?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 cze 2017, 10:31 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 29 cze 2017, 10:22
Posty: 1
Ala20 pisze:
Dzięki za linki - poczytam. Lek to fluctonazole. Jeszcze został mi został tydzień brania.
Piję kisiel z siemienia aczkolwiek do tej pory nie zwracałam uwagi na jego rodzaj. W diecie bardzo ograniczyłam gluten. Trochę go tam jem bo w przeciwieństwie do osób z nietolerancją nie szukam nawet śladowych ilości glutenu w kazdym produkcie.
Niestety zdrowie łatwo sobie popsuć, gorzej je naprawić. Co mogę zrobić innego jak kontynuować i czekać? Chyba nic. Tylko że wzdęcia żołądka są bardzo męczące. Ciężko jest chodzić, robić coś w domu, nie mówiąc już o siedzeniu w pracy, gdzie koleżanka w pokoju cały czas słyszy moje bulgotania w żołądku i bekanie. Trochę to krępujące. :oops:

przeczytaj jeszcze tu https://www.stolicazdrowia.pl/2001/biel ... ie-uzycie/ ten lek uważam za najlepszy tylko nie przesadzaj z ilością.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2017, 6:53 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
jelita, przetoki, a marchew:

Cytuj:
Marchew na Wschodzie, marchwią leczą nieżyt jelit, biegunki, wszelkiego rodzaju stany zapalne, ślepotę i przedwczesne zmarszczki.

Gotuje się pół kg marchwi w wodzie lekko osolonej i dodaje łyżkę masła.

Tak przyrządzone śniadanie zjadać na: wrzody żołądka, grubego jelita, inne problemy. Zauważono, że przy usilnym kurowaniu przewodu pokarmowego marchwią, ludzie tracili zmarszczki na buzi. I to w 90 proc. pokrywa się z prawdą. A u nas jak się ugotuje trzy marchwie w wielkim garnku rosołu, to dla oszczędności wyciąga się, aby potem dodać do sałatki. ;) Po co to dodawać do sałatki, jak można wziąć tyle marchwi, ile osób do posiłku potarkować na grubej tarce i wrzucić tę marchew do zupy niech się rozgotuje jak płatki marchwiane, niech też cebuli będzie tyle ile talerzy na stole, też drobno posiekanej, rozgotowanej.

A tam, gdzie już koniecznie musi być mięso w zupach, niech też będzie kminek. Kminek jest kopalnią żelaza, a poza tym całkowicie hamuje niepotrzebną nadgorliwość jelit i przy tym powstawanie nadmiaru gazów… Jeżeli z powodu dużej dawki fosforu zbierają się gazy to łatwo wówczas odchodzą z organizmu i nie ma wzdęć. Osoby starsze lub znerwicowane, mające złe trawienie powinny zażywać po obiedzie łyżeczkę zmielonego kminku i popić letnią wodą. Wtedy nie będzie wzdęcia, ani zaparcia, ani Żadnych problemów z trawieniem.

Na 20 dkg kminku dodać 3 dkg jałowca i to zmielić w młynku do kawy.


Cytuj:
JAK WYLECZYŁEM SIĘ Z W PEŁNI Z WRZODÓW DWUNASTNICY I JELIT.

Moje leczenie. Pierwsze problemy z przewodem pokarmowym zacząłem odczuwać w wieku 21 lat. Zaczęło się od wrzodów na opuszce dwunastnicy. Wielokrotnie miałem wykonywaną endoskopie. Leczyłem się najlepszymi dostępnymi lekami jednak każda kuracja dawała efekt jedynie na kilka miesięcy. Próbowałem również metod niekonwencjonalnych, ziół - wszystko z podobnym skutkiem. Ostatecznie zaleczyłem wrzody dwunastnicy lekiem o nazwie Losec (zwalcza helicobacter pyroli).
W wieku 28 lat zachorowałem jednak na coś o wiele groźniejszego – na colitis ulcerosa - wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Przez prawie miesiąc przebywałem w szczecińskim klinice przy ul. Arkońskiej. Przyjmowałem sterydy i sulfosalazynę. Po wyjściu ze szpitala sterydy zaczęły przestawać mi pomagać i pozostały jako ostatnie lekarstwo - wlewy doodbytnicze. Te również przestały mi po pewnym czasie pomagać. Dla przypomnienia: wrzody w tych rejonach po pewnym czasie rakowacieją a to prowadzi do nieuniknionych operacji one natomiast do ....+.

W tym właśnie czasie zacząłem leczenie marchewką. Jest to sposób zaczerpnięty z publikacji Ojca Grande z zakonu Bonifratrów. Opisywał on podobną kurację jako sposób na zdrowy przewód pokarmowy. W moim przypadku oprócz całkowitego wyzdrowienia po roku takiej kuracji zniknęły nawet blizny po wrzodach dwunastnicy :-). Ściany jelita grubego wyglądały tak, ze lekarka ze Szczecińskiego Kliniki przy ul. Arkońskiej - Oddział Gastroenterologii - prowadząca mój przypadek zaczęła wątpić w słuszność swojej wcześniejszej diagnozy i wyników badania histopatologicznego (pobranych wycinków z jelita). Mimo, ze czułem się już prawie zupełnie dobrze kurację marchewką kontynuowałem dalej jeszcze przez rok.
Moja kurację marchewką stosowałem równolegle do zalecanej przez lekarzy kuracji sulfadiazyną EN i sterydów. Wraz z poprawą samopoczucia (tj. rzadszego oddawania stolców, brak śluzu w kale, zmniejszenia pobolewania ze strony jelita grubego), zacząłem zmniejszać dawki przyjmowanych leków (bardzo, bardzo powoli). W razie potrzeby marchewkę jadłem tez dodatkowo podczas dnia. Jak się mój stan pogarszał znowu zwiększałem wielkość dawki sulfosalazyny i i częstotliwość jej przyjmowania. Postępowałem według zasady 3 kroki do przodu, 2 do tyłu. Trwało to ok. roku, kiedy doszedłem do dawki 1 tabletki sulfasalazyny na tydzień.

Od wieku 31 lat (był wtedy rok 1999) nie jem już marchewki a od połowy 1998 nie stosuje żadnych leków gastrologicznych - jeszcze przez 5 lat sporadycznie tzn. maksymalnie. 3 razy w miesiącu przyjmowałem jedną tabletkę Gastrinalu (bez recepty - polski tani lek zobojętniający kwas żołądkowy). Dawno już zapomniałem o swoich kłopotach – obecnie (jest już 2014 r.) czuje się bardzo dobrze i nie przyjmuję żadnych leków.

Bardzo ważny jest też według mnie aspekt psychologiczny choroby a szczególnie oddech przeponowy (skupiamy się na próbie oddychania miejscem wewnątrz brzucha ok 6 cm nad pępkiem) w celu odstresowania organizmu. Obecnie doszedłem do takiej wprawy, że gdy jestem zdenerwowany i poczuję pierwsze przepowiadające objawy zgagi czy lekkiego roztrzęsienia, wystarczy około 10 oddechów i wszystko wraca na długo do normy. Jak to robić?. Ja się uczyłem z piórkiem z pierza. Wydychamy na nie równomiernie powietrze przez usta (na piórku widać czy równo oddychamy). Jak już zabraknie nam powietrza w całych płucach - płynnie przechodzimy do wdechu przez nos (z taką samą intensywnością jak wydech). I tak powtarzamy nie robiąc przerw kilka minut. Aby sobie bardziej pomóc zamykam wtedy oczy i wyobrażam sobie małą piłeczkę, którą oddechem, wewnątrz ciała, po spirali płynnie wtaczam (wdech) bądź staczam (wydech).

WYLECZENIE dziecka – domowe leczenie szczeliny odbytu (fissura ani).

Mój synek miał 5 lat gdy, zachorował na szczelinę odbytu (zdiagnozowany przez chirurga dziecięcego ze Szpitala Dziecięcego Na Wojciecha w Szczecinie). Obecnie czuje się już całkiem dobrze a wszystkie objawy ustąpiły. Wystarczyła 3 miesięczna kuracja marchewkowa. Jadł na czczo jedna średnią gotowana marchewkę, potem w ciągu dnia zjadał jeszcze jedna. W sumie ok. 0,15 kg marchewki gotowanej dziennie – ważył ok 25 kg. Po 2 miesiącach kuracji (mimo ustąpienia objawów: całkowity brak bólu i krwawień) jadł marchewkę już tylko raz dziennie. Oprócz marchewki raz dziennie przez cały czas leczenia smarowaliśmy mu „chore miejsce” maścią Proktis - M. Jednak to chyba marchewka jest głównym sprawca wyleczenia bo jak po tygodniu jedzenia marchewki synek poczuł się lepiej i przestał (nie można go było zmusić) jeść marchewkę przez dwa dni, mimo ciągłego smarowania, dostał strasznych bólów i miał mocne krwawienia podczas wypróżniania. Potem znowu jadł marchew i wszystko szybko się poprawiło. Mojemu synkowi kuracja pomogła. Chyba jednak najważniejszy jest spokój podczas wypróżniania malucha. Naszego poprosiliśmy aby bardzo spokojnie oddychał (oddychanie przeponowe jeżeli jesteśmy w stanie to wytłumaczyć maluchowi – opis powyżej) i w żadnym wypadku nie usiłował przyspieszyć "tego procesu". Połączenie tych dwóch metod od razu dało wspaniałe efekty. Nasz synek jest całkowicie zdrowy bez jakichkolwiek nawrotów choroby. Od tego czasu minęło 5 lat (teraz ma 11). .

DIETA
Publikacje dość niejasno przedstawiają problem diety. Najlepiej wiec sprawdzić to samemu gdyż wydaje mi się, ze dieta powinna być dostosowana się dla każdego człowieka. Aby sprawdzić jaka jest właściwa dla mnie, na początku jadłem tylko to co wydawało się bezpieczne tj.: gotowane ziemniaki, gotowana marchewkę, smażone jajko itp. Potem zacząłem wprowadzać pojedynczo produkty i sprawdzałem reakcje mojego organizmu (kolejny produkt co ok. 2 dni). Jeżeli czułem się gorzej produkt trafiał na "czarną listę".
Jeżeli chodzi o mnie, gorzej czułem się po takich produktach jak kawa, cebula (we wszystkich postaciach), gotowane buraczki (chyba ze względu na kolor), ,jogurt, kefir, mleko. Co ciekawie nie szkodzą mi śmietana i inne przetwory mleczne jak sery, twaróg. Obecnie spożywam wszystko oprócz cebuli, czerwonych buraczków i kawy.

Ponieważ źródło - przyczyna colitis leży w organizmie chorego uważam, ze należy nauczyć nasz organizm aby sam umiał się uleczyć

UWAGA!!! obecność wrzodów dwunastnicy, żołądka czy jelit oraz szczeliny odbytu może stwierdzić tylko lekarz np. w badaniu endoskopowym lub per rectum dlatego moja kurację proszę prowadzić w konsultacji z lekarzem. Kuracja "na własną rękę" - przy błędnie postawionym przez siebie rozpoznaniu, może prowadzić do groźnych powikłań ze śmiercią włącznie.

PRZEPIS NA „LECZNICZĄ GOTOWANĄ MARCHEWKĘ”
Sposób przygotowania lekarstwa na wrzody przewodu pokarmowego m. in. na wrzody dwunastnicy i jelit oraz szczelinę odbytu.
Co potrzebujemy:
- Naczynia, sztućce: garnek z pokrywka, łyżka stołowa, nóż
- Produkty: 0,3- 0,5 kg marchewki, łyżka masła, szczypta soli kuchennej.
Sposób przyrządzenia: Sekret polega w odpowiednim przygotowaniu marchewki. Należy kupić ładną marchewkę. Powinna być bez przebarwień, niespleśniała, niewiotka, z ładnym suchym końcem bo marchewka psuje się od końca. Ponieważ marchewkę spożywamy rano należy ja przygotować wieczorem. Myjemy i szczotkujemy dokładnie marchew i bez obierania skórki wrzucamy do wody. Dodajemy 1 łyżkę stołowa masła (prawdziwego - 82% tłuszczu). Dodajemy też szczyptę soli do smaku. Garnek przykrywamy pokrywką i czekamy aż się zagotuje. Następnie (po zagotowaniu) zmniejszamy płomień na minimum. Po godzinie gotowania na wolnym ogniu, marchewkę odcedzamy i bez jej płukania odstawiamy w garnku do wystygnięcia / osuszenia (bez pokrywki na garnku). W takim stanie zostawiamy marchewkę na noc. Rano, na czczo, przed śniadaniem delikatnie ściągamy skórkę (nie ścinamy) - tak jak z gotowanych ziemniaków do sałatki warzywnej (marchewkę można lekko podgrzać). Następnie marchewkę zjadamy dokładnie ją rozgryzając. Po pół godzinie możemy już zjeść normalne śniadanie Dawka jest zależna od masy ciała i tak dla dziecka o wadze 20 kg to ok. 0,2 kg dziennie. Dla dorosłego mężczyzny o wadze 80 kg - 0,5 kg dziennie.


Efekty.
Dla mnie i grona moich znajomych kuracja odniosła pierwsze pozytywne skutki już po kilku dniach (około tygodnia). Z uwagi na regulacyjne właściwości marchewki, przewód pokarmowy zaczyna sam się leczyć. Znika zgaga i uczucie ciężaru w okolicach żołądka. Lecza się wrzody (ranki) ścian dwunastnicy i jelit. Leczenie kontynuujemy codziennie aż do całkowitego wyleczenia. W późniejszych okresach (w momentach gorszego samopoczucia) warto wrócić do kilkudniowej kuracji.

! BARDZO WAŻNA UWAGA !
Rok przyjmowania gotowanej marchewki (m. in. beta-karoten i witamina A) nie spowodował u mnie skutków ubocznych, jednak trudno mi powiedzieć jak dokładnie zareagują Wasze organizmy. Dlatego należy koniecznie skonsultować kurację z lekarzem i prowadzić ją pod jego nadzorem. Kuracja "na własną rękę" - szczególnie przy błędnie postawionym przez siebie rozpoznaniu, może prowadzić do groźnych powikłań ze śmiercią włącznie.

http://colitis.w.interiowo.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lip 2017, 17:17 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lut 2015, 19:01
Posty: 208
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Warszawa
To co przeczytałam, to zauważcie sami, to są odpowiedzi Waszego organizmu, że tego nie chce, bo dla organizmu to pożywienie jest alergiczne. Redukujcie to co Wam szkodzi, kiedyś jadłam dużo jajek, ale mój organizm nagle nie miał na jajka ochoty i nie jadłam, przedwczoraj nagle pomyślałam, o dawno nie jadłam jajek to sobie zjem, nie miałam ochoty, zjadłam i zrobiło mi się mdło. Gazy, wypryski, swędzenie i łzawienie oczu itp. różne dzienne nagłe dolegliwości, wskazują na alergię pokarmową na dany produkt. Owoce wybierajcie z małą zawartością fruktozy, ja nie jem owoców, nie mam na nie ochoty. Jeżeli stosujecie żywienie bez mięsne to polecam tylko jeden rodzaj białka na dzień . Jeżeli mam ochotę na fasolkę po bretońsku to robię ją ze słoniną, nie z drugim białkiem czyli mięsem. Fasolka to białko i już innego białka nie jem, następnego dnia jem już inne białko, fasolka będzie kiedyś tam, mogę zjeść np. fasolkę szparagową. Orzechy mają białko i jecie jeszcze jakieś białko, i może nawet kilka białek , metabolizm zawalony, czujecie się źle. Jak zaczniecie jeść codziennie co innego, nie łącząc białek to organizm wskaże wam alergeny, które można spróbować np. za dwa tygodnie. Przy każdej chorobie proponuje eliminację glutenu, redukowanie zbóż, eliminację fruktozy, mleka , czasami i innych , ale to zależy od choroby. Fruktozy nie trawimy, owoce raczej kwaskowe i nie codziennie te same, owoce krajowe, ciemne owoce. Ja przed jedzeniem stosuję ocet jabłkowy. Jak macie zgagę, spróbujcie zjeść kiszonego ogórka, kiedyś mój Tata narzekał, że wstaje w nocy i ma zgagę, poradziłam ogórka, pomogło, potem zawsze miał kiszone ogórki, panaceum na nocną zgagę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 53 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group