Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 lip 2017, 3:46

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna
Autor Wiadomość
Post: 12 paź 2009, 20:49 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 785
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Ostatnio trochę mnie wciągnęły zagadnienia związane z naszymi słowiańskimi korzeniami, z "pogańskimi" wierzeniami, które zostały ukryte, zakopane, zdławione jak żadne inne na świecie... Cóż tu się działo na naszych ziemiach, że wszystko co było przed chrztem polski zostało tak skrzętnie ukryte?

Nie jestem pasjonatem, ale pasjonatów w tej dziedzinie nie brakowało i nie brakuje. Ci, którzy głośno starali się przywrócić choć część tej zaginionej wiedzy, mięli z tego powodu nieprzyjemności, byli nazywani zdrajcami i zapominani... Jednego z nich, przez jego inne wybryki, niestety (dla tych, którym zależy na ukryciu tych spraw) nie da się odsunąć w cień, a mowa tu o Adamie Mickiewiczu i jego mesjanistycznym podejściu do Polski. Działał on pod natchnieniem prawdziwego działacza (na tym polu) swoich czasów, mistyka Andrzeja Towiańskiego, który już tylu zasług co Mickiewicz nie miał, dlatego oberwało mu się bardziej i też się o nim tak głośno, a na pewno pozytywnie, nie mówi. Był założycielem ruchu, do którego należał Mickiewicz:
wiki pisze:
Towianizm głosił potrzebę autentycznego naśladowania Chrystusa, widzenia bliźniego nawet we wrogu politycznym. Dlatego Towiański był oskarżany o brak patriotyzmu, a nawet szpiegostwo.


Ale cóż to za idee i cóż to za siły, że wciąż i wciąż tłumione są w ciągu ostatniego tysiąclecia, tak jakby po tym czasie jeszcze mogły wyjść na światło dzienne, niby nigdy nie stracone - skąd?
Skoro nie zachowały się żadne pisma? Skoro cała kultura została pogrzebana razem z chrztem polski, tak jakby niczego wcześniej nie było?

Ano, wyobraźcie sobie, że jest się czego bać ;)
Problem z ukryciem tej wiedzy był o wiele bardziej złożony niż potencjalne zebranie i zniszczenie pism. Język Słowian nie był nigdzie spisany - był żywy! Jak sobie poradzić z czymś takim?
A ta wiedza jest na wyciągnięcie ręki nawet dziś - dlatego tak się na nią uważa...

Sami się zastanówcie: co słyszycie wypowiadając słowo "Słowianie"?
Profesor Miodek, o którym mój rozmówca wyrażał się baaardzo niepochlebnie (Bolek by miał problem taką wiązankę sklecić ;)), tłumaczy to słowo, jako pochodzące od "słoty", a więc błota i takich tam śmieci... Łacińskie języki Słowian wiążą z niewolnikami (np w angielskim: Słowianin - Slav, niewolnik - slave, podobno ten sam słowotwór), tak więc zewsząd nam mówią, że jesteśmy gorsi...

ale co sami słyszycie, kiedy wypowiadacie "Słowianie"?
Czyż nie ma tam samego Słowa? Słowianie, to narody posługujące się żywym słowem, a dla porównania, jak nazwaliśmy reprezentantów kultury rzymskiej? Tych nam najbliższych - Niemcami. Skąd też takie słowo? No posłuchajcie go tylko! Oto nasz żywy język, w którym słowa mają znaczenie! Niemcy od niemowy - nie dlatego, że Słowianie nie rozumieli ich języka, ale dlatego, że ich język nie niósł ze sobą prawdziwego znaczenia... Nie nazywał rzeczy takimi jakie są.

Jak tu z takimi walczyć, którzy całą wiedzę przekazują sobie z ust do ust, wypijają z mlekiem matki, zbierają podczas żniw z pól? Ano poszli tacy dwaj z misją "ucywilizowania pogańskiej hołoty" - jak mówi przysłowie: "Cyryl miał swoje Metody" ;) Zaczęli zakuwać żywą mowę w kajdany symboli i znaków - to był gwałt dla płynącego słowa, jak zamknięcie potoku w butelce. Przyklejone do papieru słowa traciły swoją magiczną moc, ale walka odbywała się na wielu frontach, a siły ciemności zacieśniały swój krąg - od zachodu germanie i rzymski kościół, od wschodu i południa rusi i poprzez nią mongołowie i tatarczuki, od Bizancjum Cyryl, Metody i ich pismo, od środka klasyczne skłócanie sąsiadów... Nie bez powodu cały czas coś się dzieje w naszym skromnym środku Europy i nie bez przyczyny niby nikogo nie obchodzimy, choć w rzeczywistości wszyscy chcą się nas pozbyć i zdeptać i stłamsić... i cały czas powstajemy!

Słyszeliście może o Pierwszym Chrzcie Polski? Skąd to w ogóle takie określenie się wzięło? Słyszeliście może o jakimś drugim? Dlaczego w takim razie o chrzcie polski mówi się, że był pierwszy? Dla podkreślenia jakiego faktu? A może dla jakiego faktu ukrycia? Otóż chrzest polski odbywał się siedem razy i to w wykonaniu najwyższych kapłanów kościoła rzymskokatolickiego, nie papieża, który był od zawsze figurantem, ale najwyższych magów, którzy po siedmiokroć odgrywali swoje najczarniejsze, najbardziej wiążące rytuały, po to by stłamsić i usidlić mieszkające tu energie i siły. Dlatego Polska jest najbardziej katolickim krajem. Dlatego o chrzcie, który według historyków odbył się jeden raz, mówi się, iż był Pierwszym, by ukryć tych kilka wcześniejszych porażek, choć każda z nich zagnieżdżała tutaj czarne siły. Dlatego, że siły, z którymi przyszło im walczyć były tak potężne, nie zostały stąd przepędzone, ani zniszczone - wciąż mieszkają tutaj, tuż poza granicami światła rzucanego przez "niosących nam światło" (czy inną iluminację) i co i już objawiają się, kiedy nas na prawdę przyciskają do muru.

Stąd to masze polskie podejście, że kiedy dobrze, to jeden na drugiego, tak jak w modlitwie polaka z Dnia Świra (widać w niej czystą esencję tego co tu zostało posiane), jednak kiedy dzieje nam się już na prawdę źle, wtedy budzą się w nas stare, ale wciąż żywe wspomnienia wolności, jedności i siły, której nikt nie jest w stanie się oprzeć. Szkoda, że w tych powstaniach rozładowuje się cała nasza energia, dzięki której moglibyśmy się dźwignąć z błota, w które nas wepchnęli, a potem podnieść innych, jak w wizji Mickiewicza, gdzie Polska była Chrystusem Narodów.
Cóż, abyśmy mogli być Chrystusem dla innych, musielibyśmy wpierw przejść do końca swoją drogą krzyżową i zbawić wpierw siebie. Potencjał drzemie w tej ziemi, a w naszą krew wypełnia pierwotna energia na równi z tym, co zostało nam wpojone i wbite, niczym sztylet w serce - to jednocześnie błogosławieństwo i przekleństwo, bo mamy wszystko, czego potrzebujemy by zwyciężyć dla siebie i całego świata, ale jedyny ból, który będzie trzeba stoczyć tym, którzy się na niego zdecydują, będzie bojem tylko i wyłącznie z samym sobą. Kto tylko obejrzy się na zewnątrz, by zająć się drzazgą w oku brata, ten zostanie pokonany belką w jego własnym oku...

Posłuchajcie naszego języka, zastanówcie się czasem nad tym co mówicie i pomyślcie, co też jest tam zawarte. Przyjrzyjcie się uważnie szczególnie przysłowiom, które niosą wiedzę często w niezmienionej formie - kiedy zastanowicie się nad ich znaczeniem, może uderzy was ich trafność i coś na co nigdy dotąd nie zwróciliście uwagi. Rozejrzyjcie się dookoła, tak jakby nic się tu nie wydarzyło w ciągu ostatnich dwóch tysięcy lat - ta wiedza, energia jest tutaj! Jest wokół nas i w nas - przestańcie zajmować się wszystkim na zewnątrz i zanurkujcie do środka :) albo wciągnijcie ją z powietrzem i lesie ;)
Szukajcie, a znajdziecie 8-)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 12 paź 2009, 20:49 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 12 paź 2009, 22:18 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Trzyszu jak zwykle ciekawie prawi. Mam często podobne odczucia, jeżeli chodzi o ten element historii, zastanawiam się, co by powiedział taki polski "odpowiednik Credo Mutwy" w wywiadzie dla Davida... Jak to było przed chrztem.
Polemizował bym z kilkoma szczegółami ("Niemcy" - szybciej IMHO od niemocy), i podobne małe pierdołki.

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2009, 22:22 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 10 sie 2009, 12:00
Posty: 93
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Sami się zastanówcie: co słyszycie wypowiadając słowo "Słowianie"?
Profesor Miodek, o którym mój rozmówca wyrażał się baaardzo niepochlebnie (Bolek by miał problem taką wiązankę sklecić ;)), tłumaczy to słowo, jako pochodzące od "słoty", a więc błota i takich tam śmieci... Łacińskie języki Słowian wiążą z niewolnikami (np w angielskim: Słowianin - Slav, niewolnik - slave, podobno ten sam słowotwór), tak więc zewsząd nam mówią, że jesteśmy gorsi...

ale co sami słyszycie, kiedy wypowiadacie "Słowianie"?
Czyż nie ma tam samego Słowa? Słowianie, to narody posługujące się żywym słowem, a dla porównania, jak nazwaliśmy reprezentantów kultury rzymskiej? Tych nam najbliższych - Niemcami. Skąd też takie słowo? No posłuchajcie go tylko! Oto nasz żywy język, w którym słowa mają znaczenie! Niemcy od niemowy - nie dlatego, że Słowianie nie rozumieli ich języka, ale dlatego, że ich język nie niósł ze sobą prawdziwego znaczenia... Nie nazywał rzeczy takimi jakie są...


Hej Trzysz, fajny post :)
Jak by to powiedzieć... nie do końca się zgadzam z szacownym profesorem Miodkiem.. Zwróć uwagę na Serbów. Serb po łacinie to Serv. Servus w łacinie znaczy tyle co niewolnik. Dalej - W językach germańskich litera W jest zamieniana na B np. wrocław na breslau. Czyli Serw(v) został zmieniony na Serb To tak w skrócie. Postaram się napisać coś więcej w tym temacie innym razem, dzisiaj jestem padnięty :) pozdro.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2009, 23:08 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
Ponoć skojarzenia to przekleństwo, ale trudno - ten ciekawy temat przywołał we mnie odległe skojarzenie, które miałem od dawna, a teraz stało się ono wręcz powalające. Otóż jest jakaś analogia między obecnym anschlussem Polski do UE, a niegdysiejszym, wymuszonym przyjęciem przez naszych przodków chrześcijaństwa. Też Niemcy grali wówczas pierwszoplanową rolę w tej "ewangelizacji", jaką i dzisiaj odgrywają w realizacji - jak twierdzą niektórzy - tajnego projektu IV Rzeszy lub restauracji nowego Cesarstwa Niemieckiego. Tak jak dzisiaj, tak i wówczas nie było możliwości wyboru innej drogi wobec tej dominującej przemocy, gdyż alternatywą był los, którego doznali "pogańscy" Słowianie połabscy oraz ludy bałtyckie jak Prusowie (nie mylić z Prusakami!) czy Jaćwingowie. Dziwne, jak po ponad 1000 lat historia może się powtarzać - oczywiście nie dosłownie, ale co do zasad.

Natomiast sam temat Słowian jest interesujący i jeszcze do niego wrócę - na razie chciałem tylko wspomnieć o tej odległej paraleli, jako przyczynku do tematu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 paź 2009, 0:03 
a otworzyłeś Trzyszu oczęta me! a to skrzętnie ukrywane były przedpierwsze chrzty ;) a swoją drogą to jakaś z nas mocna nacja, jesli aż 7 razy nas chrzcili :lol:
promyczki dla ciebie



Na górę
   
 
 
Post: 13 paź 2009, 7:31 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 785
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Sonial13 pisze:
Polemizował bym z kilkoma szczegółami ("Niemcy" - szybciej IMHO od niemocy), i podobne małe pierdołki.

No nie jestem historykiem, przekazałem tutaj tylko to co sam usłyszałem, czyli w gruncie rzeczy plotki i mogłem coś niechcący zniekształcić, dlatego nie będę bronił szczegółów swojej wypowiedzi - ważne jest to, aby samemu o tym pomyśleć, zwrócić uwagę i najlepiej samemu poszukać - w tej materii ciężko znaleźć nieprzekręcone fakty.
Chętnie natomiast zapoznam się z waszymi "sprostowaniami" - może uchylą kolejnego rąbka tajemnicy :)

Na czym miałaby polegać "żywość" naszej mowy? Otóż na tym właśnie, że słowa były wieloznaczne, wielowymiarowe, przepełnione żywą energią. Choćby dlatego słowo "Niemcy" nie znaczyło TYLKO "niemówiących", ani TYLKO "bezsilnych" - miało z pewnością jeszcze wiele innych, wymownych znaczeń, które można było wyczuć, rozpoznać i zrozumieć w samym jego brzmieniu.
To właśnie była ta zbrodnia na słowie - zapisanie go i zdefiniowanie znaczenia! Pojedyncze słowo zyskało wąską interpretację, straciło wielowymiarowość, stało się płaskie, jak kartka, na której je zapisano...
Dlatego potencjalnie ta wiedza wciąż jest wokół nas, bo tylko nam wmówiono, że słowa oznaczają to co oznaczają - BZDURA! Słowa niosą ze sobą energię! Wibrację, która przekazuje o wiele więcej, niż moglibyśmy wyczytać w słowniku :)
Dźwięki, akcenty, intonacja mowy, uczucie, które się wkłada w wypowiedź - tego nie da się zapisać, ani nauczyć z książki.
Jeśli chcecie to poczuć, odsyłam ponownie do książek o Anastazji - nie jestem maniakiem tej serii, ale czytając je, nawet tylko jako fabularną fantastykę, odczuwa się w środku to co się czyta - szczególnie w tych najbardziej abstrakcyjnych momentach książki - tak gdzie słowa opowiadają o ciężkich do zdefiniowania i przyjęcia sprawach ich więzienie traci moc, bo uciekają poza definicje i uderzają prosto w sam środek naszej istoty :)

Mocna nacja, mocna ziemia, ale i mocne zacienienie i brodzenie w bagnie. Wyzwanie, które się stawia tej ziemi i jej mieszkańcom jest wielkie i wzniosłe, ale i ciężkie do osiągnięcia i niełatwe do zrozumienia.
Wszystkie siły i możliwości są nam dane, mimo to nie podnieśliśmy się jeszcze. Ale może już bliżej niż dalej :)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !


Ostatnio zmieniony 15 paź 2009, 9:16 przez trzysz, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 paź 2009, 7:55 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
trzysz pisze:

Otóż chrzest polski odbywał się siedem razy i to w wykonaniu najwyższych kapłanów kościoła rzymskokatolickiego, nie papieża, który był od zawsze figurantem, ale najwyższych magów, którzy po siedmiokroć odgrywali swoje najczarniejsze, najbardziej wiążące rytuały, po to by stłamsić i usidlić mieszkające tu energie i siły.

Nie słyszałem, ile razy odbywał się chrzest na ziemiach polskich w obrządku rzymskim, ale trzeba wiedzieć, że pierwszym był chrzest w obrządku wschodnim - bizantyjskim, przyjęty przez władcę państwa Wiślan od Metodego lub jego ucznia w latach 880-890. Potwierdzają to wykopaliska dokonane w Wiślicy i w Krakowie. Liturgia była odbywana w języku oraz alfabecie specjalnie utworzonym do tego celu przez Cyryla i Metodego - czyli cyrylicy.

Dzisiaj o tym fakcie w ogóle się nie wspomina, bo jest to niepoprawne politycznie i burzy popularny mit Polski jako wiernej córy Rzymu. Niestety - prawda jest taka, że z "Ruskimi" mamy więcej wspólnego, niż by nam się mogło wydawać i nie zmienią tego żadne nacjonalistyczne zaklęcia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 paź 2009, 10:11 
[center]Obrazek[/center]

W schronisku na szczycie góry Ślęży znajduje się pamiątkowa tablica upamiętniająca poetycką wizję przyszlości tego miejsca jaką zapisał będąc w tym miejscu przed niespełna 200 laty Roman Zmorski. Czy Zloty Ludzi Nowej Ery na Ślęży są próbą wypełniania tego proroctwa? Oto jej treść: "Na Słowiańskiej góry szczycie. Pod jasną nadziei gwiazdą zapisuję wrózby słowa: wróci, wróci w stare gniazdo, stare prawo, stara mowa i natchnione Słowian życie."

http://januszzagorski.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=171:r-zmorski-tekst-proroctwa-&catid=62:ogolna&Itemid=61

To dość podobna sytuacja jak na Hawajach - zero utrwalonych zapisów po naszych przodkach.
Hawajczycy dużą część wiedzy mają zapisaną w ...języku (np HUNA oznacza sekret, ale także HU=Ying, NA=Yang)
Wydaje mi się że z nami jest podobnie, zwłaszcza po wykładzie na Ślęży pt "Słowiański rodowód" prowadzonym przez Pana Marka Wójtowicza - obiecuję że wstawię tutaj trochę materiałów z tej pięknej opowieści o piastowaniu Koła Dziejów.

A tymczasem art kyóry znalazłem po powrocie ze Ślęźy w sieci - wycinek z książki APOKALIPSA KOSMOSU autorstwa Zbigniewa Kozłowskiego, by każdy z nas mógł troszeczkę zastanowić się nad jego treścią...
(...książka została wycofana z naszego rynku gdyż zawiera treści obraźliwe zdaniem niektórych ludzi... za to jest dostępna na targach M.N. i sprzedawana przez samego autora.)

PIAST KOŁO DZIEJÓW TOCZY

Z mroków pierwszego tysiąclecia 2000 ery pozostały tylko strzępy śladów Słowiańskich. Ale i te, gdy zna się mowę symboli kosmicznych, wiele potrafią powiedzieć.
Po najkrwawszym tysiącleciu w dziejach ludzkości na planecie, rozegranym w centrum EURO wydawało się, że po prawdziwych słowianach pozostała jedynie nic nie znacząca legenda: jakiś tam Popiel - zjedzony zresztą przez myszy oraz informacja o pięciu Słowianach z tysiąclecia poprzedzającego wspólne dzieje Europejczyków Zachodnich i Wschodnich: Piast, Chościszko, Lesko, Siemowit i Ziemomysł jakoby wyłonili się z prymitywnej puszczy, by dać początek dynastii Piastów i w ten sposób móc dorównać lepiej rozwiniętym narodom zachodnim.
Pierwszy - jeszcze lekceważony przez historię opiekun rodu Polan to PIAST - KOŁODZIEJ. Na pewno był kmiecego stanu: "Przed progiem swej lepianki wiejskiej sprawuje swój trud kołodziejski jakimś kruszwickim czarem owiany"(Staff-Poezje).
Kosmiczna wymowa symbolu PIASTA - KOŁODZIEJA jest prosta i jednoznaczna: Piasta - centralna część koła, oznacza rdzeń tej konstrukcji, a więc wskazuje rolę trzech zasad, jaką miały pełnić w stosunku do innych rodów słowiańskich trzy: Polanie, Czesi i Słowacy. W rejestrze dziejów tylko w historii Polan ostała się nazwa: PIAST, to oznacza, że funkcję rdzenia udało się utrzymać tylko w reprezentacji tego rodu.
PIAST jako piastun - to opiekun pola dziejów, które toczą się w czasie i przestrzeni. Poszczególne części tego koła to identyfikacja i udział w tej rzeczy poszczególnych rodów słowiańskich. Wiedza, synteza wszelako tej rzeczy skupiona jest w części centralnej - piaście. Piasta to skupisko energii białej - wiedzy całościowej, bo sumy kolorystycznej wszystkich części koła.
Wywiedzione na zachód i wschód z centrum EURO rody słowiańskie - po krzyżówkach z Hebrajczykami zerwały komunikację z rdzeniem; stworzyły języki komunikacji wewnętrznej. Podzielone konkurencją, stały się sobie obce. By utrzymać pozycję przewagi konieczne były teorie o wyższości kultur zachodu. To służyło odwróceniu uwagi od zainteresowania autentycznym rodowodem Ziemian. Dlaczego jednak tej "lepszej" Europie, na przestrzeni dziejów, zawsze zależało na panowaniu nad centralną częścią EUROPY. Skoro rolniczy ród zajmujący ten obszar nie wadził nikomu, chciał tylko hołubić swój wieśniaczy styl bycia.
Realizatorzy wolnej woli na planecie ziemia od zarania dziejów doskonale wiedzieli o konstytucji energetycznej tego obszaru. Wzbudzenia energetyczne tego miejsca to życiodajne siły napędzające rozwój indywidualny człowieka. Korzystne jest więc przebywanie na tym obszarze z jednoczesnym utrzymaniem w stanie zależności - żywych nośników tej energii - Polan. Logiczne więc, z punktu widzenia konstruktorów wolnej woli, było wprowadzenie do ostatniej cywilizacji ludzkości na terenie EURO wojen, podziałów, zamętu filozoficznego, wieloreligijności, bo to uniemożliwiało dotarcie do prawdy o istnieniu człowieka.
Spójność, nawet w obrębie jednej religii, jednego systemu filozoficznego, politycznego może zbliżać ludzi do siebie, a więc przypominać wzór pierwszych wspólnot słowiańskich.
Historię słowian, a szczególnie Polan, usiłowano wymazać z ludzkiej pamięci. Zdeprecjonować ją, gdy wybrzmiewała w przełomach dziejowych. Jednak aura wyjątkowości i tak funkcjonuje. Osobliwości tej nie należy upatrywać w przynależności do narodu, a w wielości i różnorodności doświadczeń i doznań będących udziałem Polan.
Mroki pokrywające dzieje Środkowej Europy w pierwszym tysiącleciu ostatniej ery, to czasy najkrwawszych zajść, najokrutniejszych udręk, zadawanych całemu ciału ludzkiemu. Szczególne tortury były przeznaczone dla Polan. Ród Polan był nieugięty. Posłannictwo piastunów roli pełnili z heroicznym oddaniem. Dręczeni, zdobywali twarde szlify kosmicznej edukacji. Pozostawiony po tysiącleciu zmagań -Popiel- symbol spopielałego unicestwienia prawa, odradza się w symbolice rodu Piastów. Chrześcijaństwo w zasadzie złamało rodową strukturę Piastów, przymuszając ich do bycia dynastią królewską, zgodną z manierą Zachodu. Zdołano w końcu Piastom, odpowiedzialnym za toczenie koła dziejów, wtłoczyć koronę na głowę -symbol hebrajskiej lepszości- wyznacznik arystokratyzmu. Udało się zaszczepić ambicje, aspiracje, które znalazły wyraz w przyjęciu godła narodowego w postaci orła. Zmysłu praw, mimo wiekowych udręk, konstruowanych w tym obszarze, nie udało się wyeliminować.
Obszar Środkowej Europy wyposażony jest w siedem naturalnych zbiorników energetycznych ( Są to czakramy - aktualnie zmieniające sie w centra mocy ) i dotąd te skupiska energetyczne funkcjonują. Będzie to rejon wzbudzeń, bez względu na to czy wiedza o energiach jest respektowana. Najwymowniej zaświadczają o tym dzieje Europy. Funkcja jej, jak pieczęć kosmicznego programu, wypływa na wierzch co jakiś czas, zaświadczając o wyjątkowości tego miejsca na Planecie.
Symbol PIASTA - KOłODZIEJA, powołany do życia kiedyś jako wyznacznik określonej funkcji w dziele kosmicznym, teraz przy rozliczeniu siódmej cywilizacji ziemskiej musi być uświadomiony uczestnikom zdarzeń.
Przez wieki słowo "kołodziej" funkcjonowało jako nazwa rzemiosła - specjalisty wytwarzającego koła do wozów lub całe wozy. Jednak zatarcie znaczeniowe wyrazu nie zdołało odebrać temu słowu energetycznej rangi i funkcji. Koło dziejów toczyło się w różnorodnych skrajnościach, by w finale wrócić do pierwotnego wzorca.
Wszechświat jest całością - spójnym następstwem faktów. Dzisiaj dochodzimy do finału dzieła noszącego miano EURO, rozumianego jako uniwersalizacji ciała ludzkiego i planety.
Toteż o KOŁODZIEJU - w innym znaczeniu - przyjdzie nam usłyszeć. Jesteśmy mieszanką wszystkiego ze wszystkim, bo człowiek zbliżający się do Uniwersalnego bytu musi mieć w sobie ślady wszystkich możliwych ludzkich zachowań i reakcji. Musi zawierać w sobie pewny fundament i odruchową umiejętność bycia w dowolnym zakątku Wszechświata. Taką bazę może dać wiedza o całości. Tę zdobywaliśmy myślą od zawsze, a w fizycznym przejawie, ścieraliśmy wcześniej nabyte cechy właśnie w ostatnich ośmiu miliardach lat.
Z pozycji uniwersalizującego się człowieka można mówić wyłącznie o zestawach cech, które kojarzą się z jednymi lub drugimi. Przewaga którychś w jednostce ludzkiej sprawia, że mamy więcej zdolności, umiejętności posługiwania się materią lub myślą. Jest to tylko wskazanie, że do pełnej uniwersalizacji trzeba popracować nad cechą oswojoną w mniejszym stopniu.
KOŁO DZIEJÓW zatacza ostatni krąg i jednostki Polaków wypracowują w sobie uduchowienie tak, aby być przyciągniętym do rdzenia EURO.

http://www.slowianie.org/fragmenty-ksiazek/53-piast-koo-dziejow-toczy-.html

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 15 paź 2009, 10:14 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
trzysz pisze:
Profesor Miodek, o którym mój rozmówca wyrażał się baaardzo niepochlebnie (Bolek by miał problem taką wiązankę sklecić ;)), tłumaczy to słowo, jako pochodzące od "słoty", a więc błota i takich tam śmieci...

Lubię prof. Miodka, dlatego tym bardziej przykro mi słuchać tej argumentacji. Prawdopodobnie nazwę tę należy wiązać ze słowem "sława", którym Słowianie się witali, pochodzącym od imienia Sława - mitycznego przywódcy dawnych Słowian. Jest w "Weselu" Wyspiańskiego taka scena z duchem Wernyhory, który wchodząc wita Gospodarza (Włodzimierza Tetmajera): "Sława panie Włodzimierzu!". Powstała nawet książka o tym samym tytule, opisująca środowisko twórców Młodej Polski.

Polecam ponadto ciekawy artykuł na temat pochodzenia Słowian
http://homosapiens1.tripod.com/Artykuly/TajemniczyLudSlowianie1.htm.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2009, 10:45 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 785
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Gdzieś już pisałem, że zamieszczony przez radoslawa tekst "Piast Koło Dziejów Toczy" był motorem, czy iskrą zapalną dla mojego zainteresowania naszymi korzeniami ;)

tak sobie przeglądałem artykuły Wojciecha Jóźwiaka "Tajemniczy lud Słowianie" i "Słowianie wciąż tajemniczy" - krótkie, dość ciekawe i zawierające, poza tym co już "wiemy", trochę niewyjaśnionych zagadek :) wg mnie najciekawsze (trochę nie po kolei) poniżej:

Nieobecność Wikingów. Wikingowie (8, 9, 10 wiek) najeżdżali wybrzeża całej Europy, a na Rusi wniknęli rzekami w głąb lądu. Dlaczego omijali tylko jeden obszar: ziemie obecnej Polski? Co ich powstrzymywało?

"Pisać" i "czytać". Słowianie, jak się wszyscy zgadzają, nie mieli swojego rodzimego pisma (w odróżnieniu od Germanów znających pismo runiczne, i Turków, piszących podobnymi znakami), i aż do przyjęcia chrześcijaństwa byli niepiśmienni. Dlaczego wobec tego język słowiański posiada rodzime słowa zarówno na "czytanie" jak i na "pisanie", oraz na "księgi" i "bukwy"-litery?

Imiona Słowian. Religia Słowian jawi się nam jako twór mglisty, guślarstwo raczej niż choćby porządny szamanizm, nie mówiąc już o politeizmie. Jak to pogodzić z faktem, że ich imiona tworzą tak precyzyjny system? Gdyż wśród tych imion przeważa typ wyrażający życzenie, zwykle składający się z dwóch części: Rado-gost, Stani-sław, Zby-gniew, Sędo-mir, Wsze-drog. Zasady tworzenia tych imion są bardzo rygorystyczne: mogą w nich występować tylko pojęcia abstrakcyjne, cnoty wojenne (-bor, "walka, waleczny") i pokojowe (-mir, "szacunek, ład, prawo"), czasem są odwołania do 'ojców' i 'dziadów'. Żadnych imion bogów, żadnych mieczy, włóczni, tarcz i koni, żadnych zwierząt, których pełno w imionach germańskich, greckich, celtyckich. Wśród Słowian niemożliwe byłyby imiona w rodzaju Hippolytos ('puszczający konie luzem'), ani Eberhard ('silny jak dzika świnia') - ani Kalidaśa ('sługa bogini Kali'). System słowiańskich imion sprawia wrażenie czegoś dostojnego i wyrafinowanego. I znowu - jak to pogodzić zarówno z prymitywizmem kultury materialnej, jak i z ową "mglistością" religii. A może ta mglistość i prymitywizm to pozór, skrywający lud miłujących prostotę mędrców? (XIX-wieczni Amerykanie mieli Indian za prymitywów, dziś się od nich uczą jak żyć.)

Bóg, czart, bies...
Słowianie wierzyli w pewną liczbę boskich mieszkańców niebios - dawców światła, deszczu i pomyslności, ale chyba nie wysilali się, aby ich wszystkich przeliczyć. Niemal pewne jest, że pierwsze miejsca, jako Bóg Najwyższy zajmował Perun, Bóg Burzy, znany także pod imionami Świętowit i Jarowit. Słowo bóg znaczyło "budzący lęk (z powodu swej potęgi)". Słowo o podobnym znaczeniu - gad - czyli "straszny, wstrętny" stało się u Słowian nazwą węża, zaś u ich sąsiadów Germanów - właśnie określeniem boga (gott u Niemców, god po angielsku). Inną nazwą istot nadprzyrodzonych był kyrtu, później czrtu, czyli "potężny". Nie wiadomo dlaczego tym mianem chrześcijanie zaczęli nazwać nie Boga lecz... diabla, czyli czarta.
Inne diabelskie imię, bies, pierwotnie oznaczało coś zupełnie innego: środek rozjaśniający umysł, a więc napój z halucynogennych grzybów i jagód, którym słowiańscy wróże-szamani raczyli się podczas biesiady czyli, dosłownie "jedzenia biesów". Ponieważ starą nazwą szamana-czarownika był wołchw, takie czarnoksięskie zebranie nazywano wołchwotą, czyli - w obecnej polszczyźnie - ochotą. Cóż, pod wpływem grzybów-biesów nasi wołchwowie zdrowo sobie podochocili! W ułamkach starych słów i nazw przechowały się inne miana słowiańskich "świętych mężów", pośredników miedzy ludźmi i bogami-duchami. Szaman uzdrowiciel nazywał się lekarz. Jakimś innym rodzajem uzdrowiciela-zaklinacza był choroman. Był też kołud - i zapewne przepowiadał przyszłość. Były też mądre niewiasty wilchwy lub wilchy. Czynność wróżenia z lotu ptaków nazywała się kobiti, ptak wróżebny - kobiec, mistrz wróżenia tym sposobem - kobieł a może kobacz. Przede wszystkim zaś szaman-wróżbita nazywał się bak - czyli ten, który pilnie baczył na wieszcze znaki.

Bogowie Słowian byli zapewne dużo bardziej nieuchwytni, mgliści, niż bóstwa starożytnych ludów znad Morza Śródziemnego. Aby pewne bóstwo nabrało wyrazistości, musi mieć świątynie, posągi - najlepiej trwałe i kamienne, swoje czyny i księgi. Do obsługi tego wszystkiego potrzeba jest cala kasta kapłanów. Słowianie tego nie mieli. Nie mieli kapłanów. Nie budowali świątyń. (Nie wierzmy w ich gontyny czy kąciny - to dopiero Połabianie z obecnej Meklemburgii w ostatniej fazie wojen z Niemcami, tuz przed swoją klęską, zaczęli stawiać świątynie swym bóstwom na wzór chrześcijański. Oryginalne kulty Słowian odbywały się w świętych miejscach - w gajach, nad rzekami, na wzgórzach i u źródeł, ale zawsze pod gołym niebem. Wiemy że jedna z modlitewnych pozycji polegała na kładzeniu się na wznak i patrzeniu w niebo - żaden inny naród tak się nie modlił...

Źródło:
"Tajemniczy lud Słowianie"
"Słowianie wciąż tajemniczy"

EDIT:
Easy_Rider - jakieś sprzężenie z tymi artykułami, że przyszły tu prawie w tym samym czasie ;)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2009, 11:27 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
trzysz pisze:

Easy_Rider - jakieś sprzężenie z tymi artykułami, że przyszły tu prawie w tym samym czasie ;)

Nie pierwszy raz doświadczam takiego zjawiska na forum. To nie zostało jeszcze nigdzie opisane, ale jest to chyba kolejny dowód na jakieś zjawisko paranormalne, bo - aby uprzedzić sceptyków i "racjonalistów" - przecież nie mamy ze sobą kontaktu przez inny kanał oprócz forum, nawet nie było wymiany pw.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2009, 11:54 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 16 lip 2009, 16:34
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
jungowska synchroniczność, wbrew pozorom opisana całkiem nieźle:)
co do historii Słowian to faktycznie bardzo ciekawy temat, sporo materiałów na temat jest na http://www.taraka.pl/index.php?cat=34



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 paź 2009, 17:21 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Wiecie, swieta naszych przodkow po czesci pokrywaja sie ze swietami pogan z calej Europy. Rowniez charakter tych swiat jest podobny. Np. 23 wrzesnia, Swieto Plonow, a u Celtow bylo Mabon, rowniez dotyczase plonow, 1 listopad - celtyckie Samhain, u nas mamy 2 listopada - Dziady. Swieta te przewaznie wypadaly w jakies astronomiczne zjawiska jak np. przesilenia czy zrownania.

I tak mi sie nasuwa stwierdzenie Arizony Wilder, ze swietowanie Halloween, pozostalosci po Samhain, to czczenie Szatna, zlo ( zuooo :) ) i nie powinno sie tego robic, bo poganie to satanisci i nie wiadomo co. Wkurzylo mnie to kiedy ogladalam Revelations of a Mother Goddess, bo nasi przodkowie nie czcili zlego, tylko nature oraz swoich bogow, duchy i demony (dobre i zle, czcili je jako sily wyzsze). W wierzeniach naszych przodkow nie widze niczego zlego i z checia a nawet duma swietuje (nie tak calkiem wedlug tradycji), np. Dziady, bo to piekne swieto.

To, ze jacys nadziani nawiedzency w Bohemian Grove czy Balmoral w tych dniach skladaja ofiary z dzieci czy pija krew nie moze powodowac ze bedziemy demonizowac te daty tak samo jak np. demonizuje sie dzis swastyke bo kojarzy sie ona z Hitlerem.

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2009, 9:53 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 785
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
tak się zastanawiałem ostatnio... a może kiedyś na świecie żyli tylko Słowianie? (ci od żywego słowa)

Wiele o tym świadczy.
Oczywiście nie chodzi mi tutaj o białą rasę zamieszkującą północne/środkowe obszary Eurazji, ale kultury na całym świecie posługujące się niepisaną wiedzą, mądrością, która z czasem rozpłynęła się jak informacje o samym ich istnieniu. Minęły tysiące lat, a pierwotna wiedza wciąż tu jest, choć zasypana tonami bezwartościowej makulatury.
Tak jak wspomniał radoslaw o Hunie i Hawajczykach, tak jak opowiada Credo Mutwa o początkach, tak jak mówią nam przekazy Indyjskie o powstaniu ich natchnionych tekstów - Wedy i Purany były spisane już około 4 tysiące lat temu, jednak mówi się, iż ich autorzy nie byli ich twórcami, a jedynie spisali podania i legendy przekazywane ustnie przez kolejne długie tysiąclecia! - tak buduje się na tej podstawie obraz świata, w którym było MĄDROŚĆ, choć nie było tego co nazywamy dzisiaj wiedzą, czy nauką - nie było postępu technologicznego, ani kulturowego rozumianego jak dzisiaj, ale było zrozumienie sensu istnienia? Może w tym również jest mądrość, która przywiodła nas do naszych czasów - do upadku, który służyć ma odrodzeniu, do zatonięciu w materii, po to by odrodzić się w duchu?
Nic nie dzieje się bez przyczyny, a w odniesieniu do starożytnej mądrości, czy założeniu, że takowa była (na co wiele wskazuje), wydaje mi się prawie nie możliwym, żeby dzisiejszy upadek był nam tylko i wyłącznie narzucony, przez prymitywne istoty posługujące się pismem i narzędziami "cywilizacji postępu" ;) Może to takie zniżenie się do ich poziomu, po to by im pokazać, jak się z tego podnieść? Może to nasze zadanie, które sami dla siebie wybraliśmy? Jak moglibyśmy pokazać im mądrość patrząc na nią z przeciwległego jej krańca?

Lecimy, niczym orzeł pikujący w kierunku ziemi, nie myśląc nawet o poderwaniu się przed jej powierzchnią...
Lecimy na spotkanie twardych skał, które skruszą nasze kości i zmiażdżą ciało...
Lecimy na spotkanie zagładzie, by pokazać jej siłę życia...
...odradzając się po upadku, niczym feniks z popiołów, ale...
by nie poddać się śmierci i zniszczeniu, musimy przypomnieć sobie
po co pędzimy ku skałom
zanim się o nie rozbijemy...


*******
taak... wynik przedpołudniowego rozkminiania ;) wiele myśli nie da się ubrać w słowa, a te które w słowa przyodziane, nie oddają nigdy całości... myślę, że teraz jest czas, by na nowo rozpalić wewnętrzny ogień, który był systematycznie gaszony od pojawienia się ognia zewnętrznego... a może jeszcze nie czas? może jeszcze chwilę poczekać? może jednak potrzebne są iskry zapalne dla tego ognia dla wszystkich, które pozostaną żywe w niektórych, aby ogień rozgorzał na nowo, kiedy przyjdzie na to czas.
...a może nie przyjdzie?
ogień...

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lis 2009, 13:24 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2009, 19:38
Posty: 942
Lokalizacja: silesia - hindenburg
Płeć: mężczyzna
Czytam to wszystko wiedziony Ślężańskimi doświadczeniami i znalazłem coś co do końca jakby nie tłumaczy tego co tu jest zawarte, lae przynajmniej może odpowiedzieć na inne pytania, które się nasuną.
Oczywiście nie uważam tego materiału za wiarygodniejszy od przedstwaianych przez WAS wcześniej, bo nie o to chodzi, ale jest jakieś nowe lub kolejne spojrzenie na to co wiemy - choć nie doczytałem wszystkiego do końca (na tę chwilę) to jak tylko to zrobiee to skomentuję lub ktoś to zrobi wcześniej lub robi to w tej samej chwili :lol:
Oto cytat, pod spodem dwa źródła:

Cytuj:
Dlaczego wygrali Słowianie?

Ostatnim problemem, który tu wypada poruszyć, jest próba odpowiedzi na pytanie, jak to się stało, że to Słowianie okazywali się zwycięzcami w czasie, gdy dochodziło do mieszania się ich z innymi ludami – z Trakami, ze zromanizowanymi ludami Bałkanów, z turkijskimi Bułgarami, a wcześniej zapewne z Awarami, Hunami, Sarmatami, Scytami czy Wenetami.

Zazwyczaj sądzi się, że w przypadku nałożenia się dwóch kultur na siebie zwycięsko z potyczki wychodzi kultura wyżej rozwinięta. Sprawdźmy więc, czy rzeczywiście tak się dzieje, analizując szereg przykładów dostarczonych przez historię.
Rzymianom nie udało się wynarodowić Traków na terenie dzisiejszej Bułgarii.
Rzymianom udało się natomiast zromanizować Dację i to pomimo krótkiego okresu zależności tej prowincji od Rzymu.
Słowianom udało się zeslawizować Trację.
Słowianom nie udało się jednak wynarodowić Rumunów na terenie dawnej Dacji.
Zarówno romańska Rumunia, jak i słowiańska Bułgaria, oparły się turkijskim Bułgarom, Pieczyngom i innym.
Słowiańska Panonia oparła się Awarom.
Słowiańska Panonia uległa jednak najeźdźcom madziarskim (Węgrom).
Turkom seldżuckim i osmańskim udało się sturczyć Anatolię, gdzie wcześniej rozwijała się wysoko rozwinięta kultura helleńska.
Turkom nie udało się natomiast sturczyć Bałkanów, zamieszkałych przez stosunkowo prymitywnych Słowian.
Rzymianom nie udało się zromanizować przedceltyckich Basków.
Rzymianom udało się jednak zromanizować Celtów w Galii i na Płw. Iberyjskim.
Wizygotom, Wandalom i Frankom nie powiodła się natomiast germanizacja tych obszarów (sami ulegli romanizacji).
Nie powiodła się również arabizacja Płw. Iberyjskiego, mimo długotrwałej obecności rozwiniętej kultury arabskiej na tych terenach.

Jak widać, teza o tym, że wygrywa zawsze kultura wyższa, jest w sposób oczywisty nieprawdziwa. O tym, który z dwóch etnosów zachowa swoją językową tożsamość, a który ją straci, decyduje zapewne cały, skomplikowany zespół czynników, a czasami być może i zwykły przypadek. Nie ma zatem ani specjalnej możliwości, ani specjalnej potrzeby, by zastanawiać się nad przyczynami, dlaczego w ogóle Słowianom udawało się zdominować ludy, które zastawali na nowo zajętych przez siebie terenach. Problem ten będzie więc całkowicie pominięty w dalszej części artykułu.


Cytuj:
FAKTY LINGWISTYCZNE – POKREWIEŃSTWO Z INNYMI JĘZYKAMI

1. Podobieństwa między bałtyjskim a słowiańskim.

Jak pisze Bańkowski, prawdopodobny jest brak (starych) pokrewieństw językowych między bałtyjskimi a słowiańskim, a podobieństwa są późne, wtórne i mogą mieć charakter ligi, a nie rodziny, bazować na zapożyczeniach i upodobnieniach, a nie na bliższym pokrewieństwie. Słowiański jest bliższy genetycznie germańskim niż bałtyjskim.

Cóż, takie poglądy istotnie wykazują niektórzy, chyba jednak nie przeprowadziwszy wszechstronnej analizy problemu do końca. Zazwyczaj przy tym zakłada się, że Bałtowie i Słowianie to dwie gałęzie ludów indoeuropejskich, które zawsze rozwijały się w bliskim sąsiedztwie. Podkreślić wypada jednak, że poglądy Bańkowskiego, przeczącego choćby wczesnym kontaktom bałtosłowiańskim, należą do zupełnie skrajnych. Podobnie jak wiele innych jego wymysłów, są zupełnie niewiarygodne. Zwłaszcza, że ich autor celowo ignoruje pewne dane językowe, tj. świadomie je przemilcza, aby uzyskać z góry założony obraz.

Tymczasem wśród wszystkich zbieżności leksykalnych języków słowiańskich z innymi językami IE, te bałtyjskie są najliczniejsze. Nie sposób udowodnić, że są to wszystko zapożyczenia. Wręcz przeciwnie, uwzględnienie faktów prozodycznych (akcent i intonacja), które kompletnie pomija Bańkowski, zmusza do przyznania, iż ok. 200 – 300 słów znanych jest tylko z bałtyjskiego i słowiańskiego i nie występuje nigdzie indziej (wg Stanga; dla porównania odmienne wyliczenia Bańkowskiego wzięte są z powietrza), a ich budowa morfologiczna i prozodia jasno wskazują, że nie chodzi tu bynajmniej o zapożyczenia, lecz o wspólne innowacje. Takie innowacje stanowią wg Sławskiego ponad 30% wszystkich rzeczowników w bałtosłowiańskim słowniku Trautmanna. Safarewicz z kolei wykazał wielką archaiczność bałtosłowiańskich innowacji czasownikowych. Dowody na genetyczną łączność obu grup znajdziemy także w dziedzinie fonologii, morfologii, słowotwórstwa itd. Do tego wypada dodać pewną liczbę odziedziczonych słów znanych tylko Germanom, Bałtom i Słowianom, jak też takich, które znane są tylko Indoirańczykom i Bałtosłowianom. O tym zresztą w innym artykule.

Pozostaje wyjaśnić, że obiekcje niektórych uczonych przeciwko uznaniu jedności językowej bałtosłowiańskiej na jakimś etapie rozwoju historycznego tych języków (oczywistej np. dla Sławskiego czy Moszyńskiego) biorą się głównie z faktu braku wspólnej leksyki w dziedzinie pewnych form gospodarki, zwłaszcza rolnictwa. Moim zdaniem nie wynika z tego bynajmniej automatyczny brak istnienia niegdyś wspólnego przodka tych języków. Po prostu w dobie wspólnoty bałtosłowiańskiej nie znano jeszcze wyższych form rolnictwa.

Albo Bałtowie uznali obcą terminologię za bardziej atrakcyjną od odziedziczonej. Analogicznie: z faktu zaniku łacińskiego słowa bellum oznaczającego wojnę, zastąpionego w językach romańskich przez termin pochodzenia germańskiego (typu guerra) lub słowiańskiego (rumuńskie război), trudno chyba wysnuwać wniosek, że Rzymianie byli pacyfistami!

Reasumując, nie widzę podstaw dla negowania genetycznych związków bałtosłowiańskich. Stawiam minus koncepcjom 3, 4 i 7.

2. Wyrazy typu kentum w słowiańskim.

Tak języki bałtyjskie, jak i słowiańskie, posiadają sporo wyrazów typu kentum, które w dodatku nie zawsze sobie odpowiadają. Uczeni spierają się, gdzie takich wyrazów jest więcej. Przykłady: litew. žąsis (satəm) wobec polskiego gęś (kentum) lub litew. klausyti (kentum) wobec słuchać (satəm). Tłumaczy się to zapożyczeniami z nieznanego kentumowego źródła, albo też specyficznym rozwojem pierwotnego miękkiego č, które czasem mogło się z powrotem zmienić w k, zwłaszcza jeśli rdzeń zawierał s (reguła Meilleta), co słusznie zauważa Bańkowski. Zmiany tego typu były nie dość regularne, aby we wszystkich dialektach bałtosłowiańskich zapanował jednolity obraz. Fakty te nie dowodzą niczego istotnego dla ustalenia lokalizacji słowiańskiej praojczyzny, a zwłaszcza nie dowodzą braku jedności bałtosłowiańskiej.

3. Zbieżności słowiańsko-germańskie.

Bardzo liczne są jakoby zbieżności wyłącznie słowiańsko-germańskie (zdaniem Bańkowskiego trzykrotnie liczniejsze od bałtosłowiańskich). Tymczasem przykłady zarówno w sferze leksyki, jak i morfologii nie wcale tak liczne, co widać także w słowniku Bańkowskiego. Owszem, istnieje grupa wspólnych wyrazów germańsko-bałtosłowiańskich, z których część to zapewne wspólne zapożyczenia z przedindoeuropejskiego substratu. Istnieją też wyrazy znane jedynie językom germańskim i bałtyjskim. Natomiast większość wyrazów uznawanych za innowacje słowiańsko-germańskie to w rzeczywistości zapożyczenia bądź relikty słów ogólnoindoeuropejskich, które gdzie indziej nie zachowały się lub są obecne szczątkowo. Dowodzi to sąsiedztwa Słowian, Bałtów i Germanów, ale nie sposób dziś chyba wyciągać jakichkolwiek innych wniosków (które języki sąsiadowały bezpośrednio i kiedy, a także gdzie przebiegała granica między nimi).

4. Zbieżności słowiańsko-mesapijskie.

Istnieją natomiast różnego rodzaju podobieństwa (w leksyce, w morfologii) języków słowiańskich do innych języków. Np. mesapijski, wymarły i dość powierzchownie poznany język używany w południowej Italii, ma najwięcej podobieństw do italoceltyckich, zaś na drugim miejscu są słowiańskie (i ex aequo greka). Rozmieszczenie pewnych nazw rzecznych pozwala przypuszczać, że praojczyzna Mesapijczyków leżała na Górnym Śląsku, w Czechach, na Morawach i w Słowacji. Nawiązania mesapijsko-słowiańskie pozwalają przypuszczać, że obszary tych języków te graniczyły ze sobą. Nie wiadomo tylko, kiedy dokładnie Mesapijczycy mieliby zamieszkiwać południową Polskę. Nie wiadomo jak przebiegały granice ich obszaru – te doprawdy trudno wyznaczyć w oparciu o jeden tylko rdzeń ap- ‘woda’ występujący w toponimii, a tak się właśnie robi. Byłby plus dla autochtonistów, ale zbyt wiele tu hipotez i domysłów. Równie dobrze można przyznać, że toponimy z ap- nie są wcale mesapijskie, ale np. wenetyjskie i wtedy plusa dostałby Trubaczow ze swoją koncepcją dunajską. A może Protosłowianie w pewnym okresie mieszkali np. od Dniepru aż po Słowację czy Górny Śląsk? Jeśli rację ma Godłowski, przecież tereny między Dnieprem a Wisłą ktoś musiał zamieszkiwać! Może Słowianie, a może Mesapijczycy? Zbyt wiele tu możliwych rozwiązań i hipotez, aby argument ten miał silniejszą wartość dowodową.

5. Zbieżności słowiańsko-ormiańskie.

Między słowiańskim a ormiańskim systemem koniugacyjnym można dostrzec sporo paraleli, istnieje ponadto szereg wspólnych osobliwości leksykalnych. Dowodzi to według Gołąba, że w etnogenezie Słowian musiały brać udział, w charakterze substratu, plemiona mówiące dialektami należącymi do ormiańskiej grupy językowej. Do wyodrębnienia się Słowian doszło, gdy pomiędzy 2500 a 1500 p.n.e. na ormiański substrat nasunęły się pewne plemiona bałtosłowiańskie.

Hipoteza słowiańsko-ormiańska może także wyjaśniać różnice słowiańsko-bałtyjskie wzmiankowane wyżej. Nie za bardzo pasuje ona do koncepcji zachodniej ojczyzny Słowian, ale i do koncepcji zakładających, że słowiańska praojczyzna znajdowała się daleko na wschodzie. Może natomiast służyć za wsparcie dla koncepcji Godłowskiego, jak i Gołąba czy Trubaczowa. Zakładamy przy tym, że przodkowie Ormian wyruszyli z ukraińskich stepów na zachód, na jakiś czas osiedlili się na Bałkanach w sąsiedztwie Greków, by w końcu podążyć na wschód przez Anatolię, aż do Armenii.

6. Słowiański nie jest językiem mieszanym.

Terminem „język mieszany” lub „Mischsprache” określa się język, który powstał wskutek silnego oddziaływania dwóch różnych, niespokrewnionych języków i ma wskutek tego silnie uproszczoną gramatykę. Słowiański w żadnym razie nie jest „Mischsprache”, co miałoby miejsce, gdyby powstał późno (dopiero ok. 400 n.e.) i w wyniku indukcji irańskiego (sarmackiego) na substrat bałtyjski. Być może. Bułgarski istotnie uprościł swą gramatykę po najeździe turkijskich Protobułgarów. Rosyjski jednak nie jest językiem mieszanym, a przecież wchłonął w siebie język Waregów – Rosów.

A czy łacina jest Mischsprache? A czyż nie wchłonęła np. etruskiego? Znana jest cała lista zapożyczeń z tego języka, a przecież ta leksykalna inwazja nie spowodowała jakiegoś znaczącego uproszczenia gramatyki. W greckim też mamy masę zapożyczeń (pelazgijskich? przedindoeuropejskich?) z ‘człowiekiem’ (anthrōpos, por. odziedziczone anēr < H̥ner- i drōps < H̥nr-op-) i ‘morzem’ (thalatta : thalassa) na czele, ale czy z tego wyniknął „mieszany” charakter języka?

Na terenie Francji języki celtyckie nałożyły się na liguryjski, baskijski i inne języki przedindoeuropejskie. Na celtyckie nawarstwiła się łacina, a na nią frankoński. Ostatecznie uformował się „mieszany” francuski. W porządku. Jednak hiszpański miał podobną, a może jeszcze bardziej zawikłaną historię (łacina nałożyła się tu na iberyjski, baskijski, trzy różne fale Celtów, potem przyszli Wizygoci i Arabowie), a jednak nie wykazuje jakichś zasadniczych uproszczeń porównywalnych ze stanem we francuskim.

Zachowawczy charakter słowiańskiej gramatyki nie musi być dowodem, że słowiański nie mógł powstać z udziałem substratów ormiańskiego i italskiego, superstratów irańskiego, mesapijskiego czy germańskiego. Wynik oddziaływania dwóch języków bywa bowiem bardzo różny i trudno tu o jakieś uogólnienia.

Istnieje hipoteza sformułowana przez Gołąba na podstawie analizy tzw. wtrętów kentumowych w słowiańskim, która głosi, że zachowawczy charakter słowiańskiego jest spowodowany brakiem bezpośredniego kontaktu z ludami nieindoeuropejskimi. Pierwotna, nieindoeuropejska (semitoidalna ?) warstwa językowa na terenach wchodzących w skład późniejszej słowiańskiej praojczyzny, reprezentowana była przez ludy kultury trypolskiej. Warstwa ta została zindoeuropeizowana przez wczesne plemiona indoeuropejskie używające języków kentumowych. Na tę z kolei warstwę nasunął się język spokrewniony z ormiańskim. Słowiański byłby więc poprzedzony przez coraz bardziej pokrewne języki, które stanowiły rodzaj bufora i uchroniły go przed silnym oddziaływaniem prowadzącym do powstania „języka mieszanego”. Taka hipoteza tłumaczyłaby też bogatą i zróżnicowaną słowiańską terminologię rolniczą, odmienną od bałtyjskiej, w której dają się wyróżnić warstwy zapożyczeń pochodzące z kolejnych nasuwających się na siebie języków. Jednocześnie najbardziej prawdopodobną kolebką Słowian stają się ukraińskie stepy i lasostepy (wieś Trypole, ukr. Трипілля, leży w okolicach Kijowa).


http://grzegorj.w.interia.pl/lingwpl/pochoslo.html
http://www.eioba.pl/a87632/koncepcje_pochodzenia_slowian
http://www.taraka.pl/index.php?id=pochoslo_00

Także można by było odnieśc się do wierzeń MAjów i związanego z tym kalendarza i odnależć wspólny sens w postaci liczb wskazujących na wzór stworzenia (ten sam o którym moowi Nassim Haramein) - co o tym myślicie?

_________________
Dziękuję za świadomość wszystkich ludzi oraz miłość i radość wynikającą z wolności umysłu pozwalającej być TERAZ i TU !!!

Odwiedź:
Festiwal Filmów Kontrowersyjnych
http://www.ffk.org.pl
http://video.anyfiles.pl/videoblog/FFK_TV/16839
http://vimeo.com/user4926347/videos
http://www.dailymotion.com/FFK_TV



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 lis 2009, 8:28 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 785
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
łuch... ostry tekst... jak dla mnie gadka jajogłowego - coś w stylu "bełkot bełkot - słaba dykcja" ;)
mówisz, że daje odpowiedzi na niesformułowane w tym temacie pytania - muszę zapytać, bo nie ogarniam: jakie?
Jest to jak dla mnie fragment z jakiejś kompilacyjnej rozprawy "naukowej", w której autor miele tylko materiałami innym autorów, porównując je tylko delikatnie, bez wyciągania zbyt daleko idących wniosków, żeby nikomu nie podpadać (znam ja te uczelniane numery ;)). Co to wnosi do tego, czy nawet jakiegokolwiek innego tematu?
Bynajmniej nie bije tym komentarzem w ciebie etznab (jak sam pisałeś, nie przeczytałeś tego tekstu jeszcze), tylko w autora/ów cytowanego fragmentu - jeśli by to miała być analiza lingwistyczna, mająca na celu określenie słowiańskich korzeni, to ta tutaj jest bardzo okrojona i przynajmniej jak dla mnie, bardzo mizerna ;)

etznab pisze:
Także można by było odnieśc się do wierzeń MAjów i związanego z tym kalendarza i odnależć wspólny sens w postaci liczb wskazujących na wzór stworzenia (ten sam o którym moowi Nassim Haramein) - co o tym myślicie?

Myślę, że to bardzo ciekawa koncepcja, tylko ból polega na tym, że Majowie po sobie zostawili całkiem sporo - po Słowianach nie ma czego zbierać ;) Jest to prawie taka zabawa, jak z Atlantydą, czy Lemurią - wiele wskazuje na to, że takowe cywilizacje kiedyś istniały, ale materiałów źródłowych nie zaznasz i możesz posiłkować się co najwyżej opowieściami, których prawdziwości w żaden sposób nie idzie sprawdzić (co nie znaczy, że bezwartościowymi, ale sprawiającymi kłopot)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 sty 2010, 13:21 
"
Czy Polacy to na pewno Słowianie?

Obrazek

Otóż najnowsze odkrycie przez genetyków polskiej haplogrupy R1a1a7 męskiego chromosomu Y- DNA w listopadzie tego roku, otworzyło dyskusję nad naszym wspólnym pochodzeniem z resztą Słowian. Okazało się bowiem,że Polacy zamieszkują swoją ziemię od zawsze, od 10 tyś. lat. Dotąd sądzono,że wszyscy Słowianie pochodzą od Indoeuropejczyków (haplogrupa R1a1) i przybyli do Europy ze Wschodu a na ziemie polskie dotarli z ziem środkowej Ukrainy w V wieku ne. Niemcy uważali ziemie między Odrą a Dniestrem za odwiecznie germańskie a Polaków za podludzi niższej rasy. Teraz może się okazać, że to Ariowie pochodzą od Polaków jeśli uczeni odnajdą polską haplogrupę w śród Braminów indyjskich. Okaże się wtedy,że na podbój Wschodu wyruszyli z polskich ziem spod świętego dla nich miejsca na Wawelu, gdzie mieści się ich czakram energetyczny. Wśród Polaków indoeuropejska haplogrupa R1a1 występuje u 57% męskiej populacji i z której to wyodrębniła się polska haplogrupa R1a1a7 ok. 11tyś lat temu i obecnie występuje u 35 % naszych rodaków. Ariowie podbili Indie w II tyś. pne. więc łatwo będzie można oddzielić ich haplotypy od wcześniejszych indoeuropejczyków. Ta haplogrupa u pozostałych Słowian występuje z mniejszym natężeniem a najmniejsze występuje między Zbruczem a Wschodnią Ukrainą, tylko koło Krymu i Centralnej Rosji jest po ok.10%. Swiadczyć to może tylko o jednym, że Słowianie przybyli do Europy z Hunami jako Biali Hunowie i po rozbiciu Sarmatów i Alanów a później celtyckich Gotów w IV w.ne opanowali tereny do Alp i Łaby. Słowianie stali się pogromcami Europy i z pozostałymi Hunami przyczynili się do zniszczenia Imperium Rzymskiego. Z badań wynika,że Goci nie byli germańskimi plemionami a wschodnimi Celtami, których część bawarska została zgermanizowana przez Germanów z Północy Niemiec.

Na obrazku poniżej procentowe występowanie haplogrupy R1a1

Obrazek

Dawniej myślano, że Germanie to typowo skandynaweka nacja, która nie posiada znacznych dodatków innych narodowości. Okazuje się jednak, że Germanie powstali po zmieszaniu się autochtonów skandynawskich ( I1a) z Indoeuropejczykami ( r1a1) i Celtami ( r1b) w proporcji 40%-20%-40%. W Norwegii jest prawie po równo 28% R1a1 i R1b i 40% I1a. Z tego wniosek, że nie było żadnych większych ilości germańskich plemion na ziemiach polskich i w marszu na tereny Cesarstwa Rzymskiego. Polska nie została wyludniona po wyjściu Wandali i Alanów w ilości 70tyś wojów + rodziny z ziem polsko-panońskich w sylwestra 406r. Dzisiaj w Polsce oprócz wymienionych wyżej haplogrup są jeszcze celtycka R1b(16%), wenedzka I2a(9%),skandynawska I1a(7%) i po kilka % E,J1,J2 i G. Śmiało można powiedzieć, że Polacy to potomkowie Wandali, Słowian,Celtów,Wenedów i małej ilości przybyszy z Afryki, Bliskiego Wschodu i Kaukazu. Czy można mówić, że jesteśmy Słowianami, chyba tak samo jak Niemcy mówią, że są Germanami. Ciekawe co przyniosą następne odkrycia genetyków i jakie jeszcze tajemnice skrywa nasza Europy historia.

Obrazek

Z tego wynika,że od Łużyc po Wileńszczyznę,Grodzieńszczyznę i Zbrucz wszyscyśmy jedna Polaków rodzina.

Zachęcam wszystkich do wypowiedzenia się na ten temat i podzielenia sie własnymi wiadomościami w tej sprawie.

Obrazek

Czerwony- R1b, żółty- R1a1, niebieski- N1c, seledyn-I1a, niebieski jaśniejszy-I2a, zielony-J2, zielony ciemny-J1, czarny-G,pomarańczowy- E1b

"

źródło
http://www.eioba.pl/a114788/czy_polacy_to_na_pewno_slowianie



Na górę
   
 
 
Post: 23 sty 2010, 14:35 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
To ciekawe, ale z drugiej strony jakieś takie nacjonalistyczo-mesjanistyczne. Dlaczego tylko Polacy? Czy naprawdę genetycznie tak bardzo różnimy się od Czechów, Słowaków, Ukraińców, Białrusinów i - last but not least - Rosjan? I skąd miałaby wynikać ta wyższość Polaków nad innymi Słowianami?
A jak wytłumaczyć te znaczne skupiska naszych genetycznych pobratymców na obszarach azjatyckich - Indie-Chiny-Pakistan oraz środkowa Syberia?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 sty 2010, 18:20 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 21 sty 2010, 13:05
Posty: 18
Płeć: mężczyzna
Naiwne próby dopasowania genotypów do średniowiecza (do oficjalnej historii).

Wymysły Nacjonalistyczno-Mesjanistyczne z pobudek geopolitycznych. :?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 sty 2010, 20:00 
Jeśli ktoś chciałby zanurzyć się w dzieje Słowian, polecam wykłady Adama Mickiewicza.
Za artykułem na jednej ze stron:
Wykłady z College de France zostały wydane z notatek słuchaczy jako "Cours de la litterature slave" (w całości w 1849). W I i II Kursie Mickiewicz omawiał literaturę polską, rosyjską, czeską i serbską w kontekście historii i kultury tych narodów, odkrywając ją dla intelektualistów zachodnich. W Kursie III przedstawiał - często polemicznie - literaturę mu współczesną. W Kursie IV powrócił do historiozofii mesjanicznej. Przedstawił tu własną wizję życia filozoficznego i religijnego Słowian. Wskazując na kryzys życia duchowego Europy zachodniej zdominowanej przez wąski racjonalizm, widział przeciwwagę w głębi duchowej Słowian, którzy przechowują "prawdy żywe" i zdolni są poprowadzić ludzkość do odrodzenia moralnego.

Czytałem to kiedyś we fragmentach, doskonała rzecz.
Co do Ślęży, jest to jeden z najważniejszych punktów na całym globie ziemskim.
Pomijana i lekceważona, podobnie jak kultura Słowian, powraca do swej dawnej roli planetarnego centrum energetycznego.
Nawet nie wiecie, co macie pod nosem :)



Na górę
   
 
 
Post: 23 sty 2010, 23:09 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
Sławomir pisze:
[Mickiewicz] Wskazując na kryzys życia duchowego Europy zachodniej zdominowanej przez wąski racjonalizm, widział przeciwwagę w głębi duchowej Słowian, którzy przechowują "prawdy żywe" i zdolni są poprowadzić ludzkość do odrodzenia moralnego.

Nie docenił jeszcze wówczas znaczenia, jakie miało prowadzenie w Polsce szkolnictwa powszechnego przez Jezuitów na przestrzeni ok. 200 lat. Uważam, że to jest główna historyczna przyczyna naszej nędzy duchowej i materialnej. Ale czy Mickiewicz mógł to dojrzeć? Zbyt był zanurzony w katolicyzmie (Panno święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie!) To jednak nie ten niezależny umysł, co Słowacki, który w Watykanie widział głównego wroga Polski.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 kwie 2010, 23:16 
trzysz: "ale co sami słyszycie, kiedy wypowiadacie "Słowianie"?
Czyż nie ma tam samego Słowa? Słowianie, to narody posługujące się żywym słowem, a dla porównania, jak nazwaliśmy reprezentantów kultury rzymskiej? Tych nam najbliższych - Niemcami. Skąd też takie słowo? No posłuchajcie go tylko! Oto nasz żywy język, w którym słowa mają znaczenie! Niemcy od niemowy - nie dlatego, że Słowianie nie rozumieli ich języka, ale dlatego, że ich język nie niósł ze sobą prawdziwego znaczenia... Nie nazywał rzeczy takimi jakie są."

studiowałam parę języków w życiu, także ich historię, oraz ogólne porównawcze językoznawstwo historyczne i mogę do tego dorzucić tylko swoje 'TAK'. Sanskryt, świety język starożytnych Indii do dziś używany jest w modlitwach i rytuałach w niezmienionej formie. Ma bardzo skomplikowany system spółgłoskowy, a ubogi samogłoskowy. Pod względem fonetyki bliższy jest mu polski niż np. angielski czy łacina (wszystkie należą do rodziny Indo-Europejskiej). I odwrotnie: polskiemu bliżej do Sanskrytu niż języków europejskich. Jeśli weźmiemy pod uwagę moc energetyczną drgań zawartą w danym języku, polski jest dużo potężniejszy i 'lepszy' (bliższy tzw. świętym częstotliwościom) niż języki Zachodnie.
Bardzo językowi polskiemu zaszkodził okres latynizacji języków europejskich, tak jak teraz szkodzi mu 'zangielszczanie'. nie mówię tego jako językowa konserwatystka, lecz osoba świadoma, że język sam w sobie jest czymś więcej niż narzędziem komunikacji. nie bez powodu podczas medytacji mnisi recytują mantry (właśnie w świętym sanskrycie) i nie bez powodu ten język, choć szalenie trudny, do dziś przetrwał w zapisach oraz jest nauczany w wielu miejscach na świecie jako coś więcej niż ciekawostka. ucząc się sanskrytu uczymy się wymawiać dźwięki o jakich nam się nie śniło. polska fonetyka, zwłaszcza spółgłoskowa jest również szalenie trudna, zwłaszcza dla ludzi władających językami z dominacją samogłosek (jak choćby angielski). i choć normalnie dązy się do upraszczania rzeczy trudnych, w przypadku ani polskiego ani sanskrytu tak nie było. dlaczego? bo straciłyby te języki na mocy.

pamiętajmy, że to język polski pomógł Polakom pamiętać o swej tożsamości podczas zaborów i był ostoją patriotyzmu. posługiwanie się nim pod zaborami było manifestacją oporu i choć zaborcy pragnęli go zmieść z powierzchni ziemi, to właśnie poprzez kontynuację uczenia się języka naród przetrwał i niepodległość odzyskał. a nie było to 20 lat, lecz kilka pokoleń. przez tyle czasu język mógł zostać zapomniany (Czechom trzeba było krócej żeby pozbawiono ich większości słów i język musiał zostać sztucznie 'odtworzony').

coż, podsumowując ten przydługi wywód: polszczyzna piękną jest - wsłuchajcie się w nią i nie wierzcie tym, którzy nie rozumiając mówią, że brzmi jak 'pszyyy szyy czyy' szeleszczenie i zgzytanie. Bo bardziej jest jak liście złotej polskiej jesieni szemrzące na wietrze - zgodna z naturą i kojąca.



Na górę
   
 
 
Post: 30 kwie 2010, 0:28 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
@Tangerine - to bardzo ciekawe, co piszesz o języku polskim, ale czy te uwagi nie dotyczą również innych języków słowiańskich? Chociaż nie da się ukryć, że pośród języków słowiańskich, to właśnie język polski rozwinął w najwyższym stopniu fonetykę.

Ponadto, ciekawe byłoby rozważenie zależności, jaka istnieje między rodzajem wymawianych dźwięków a psychiką człowieka, bo zapewne taka istnieje - analogicznie jak w przypadku związku między psychiką a charakterem pisma. Ciekawe, czy te cechy psychiczne naszej nacji, wynikające z fonetyki języka pomogły nam na przestrzeni historii, czy raczej zaszkodziły?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 kwie 2010, 0:39 
brak mi dostatecznej wiedzy o pozostałych jezykach słowiańskich, by rozszerzyć tutaj podobieństwo do sanskrytu na nie wszystkie. oczywiście pewne cechy wspólne bez wątpienia na to wskazują, jednak fonetyka, jak już wspomniałam, zwłaszcza spółgłoskowa w polskim jest specyficzna o tyle, że jest trudna nawet dla przedstawicieli innych języków słowiańskich. skąd ta rozbieżność? ciężko stwierdzić. nie próbuję tutaj budować podwalin kolejnej teorii mesjańskiej, powtarzam po prostu fakty językoznawcze, które poznałam na zajęciach z sanskrytu.

jedyni wśród słowian czy nie - większe związki językowe mamy ze Wschodem niż z Zachodem. a przez ostatnie lata nauczyłam się,że język pięknie odzwierciedla historię - jest takim jej swoistym, niemożliwym do sfałszowania(o ile umyślnie nie interpretuje się mylnie faktów - patrz analiza Miodka powyżej) zapisem i skoro wskazuje na takie związki, to musiały one istnieć. fascynuje mnie językoznawstwo historyczne, gdyż to w nim możemy odnaleźć prawdę, a nie w kronikach, które zawsze były pisane przez zwycięzców.



Na górę
   
 
 
Post: 30 kwie 2010, 8:06 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
@Tangerine - robi się coraz ciekawiej, gdyż to, o czym piszesz, może wiązać się z teorią tzw. Chrobacji (nie Chorwacji - ta była później) - domniemanego państwa słowiańskiego, istniejącego jakoby na terenie obecnej południowo-wschodniej Polski, ze stolicą na Łysej Górze.

W cytowanym wyżej linku - bardzo ciekawy tekst, również zawierający elementy językoznawcze. Ten element tekstu może ktoś odebrać jako budowanie nowego mitu polskości, ale nie da się zaprzeczyć, że język polski chyba jako jedyny w Europie posiada 7 przypadków odmiany rzeczowników (kiedyś podobno miał ich 8), czemu nie dorównują nawet inne języki słowiańskie, podczas gdy współczesne języki rzekomo bardziej "cywilizowanych" narodów posiadają od 2 do 4 przypadków.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 kwie 2010, 9:21 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 sty 2010, 11:35
Posty: 168
Płeć: mężczyzna
nazwa słowianie w 100% pochodzi od wyrazu SŁOWO; słowa(nie) czyli lud posługujący się słowem (rozumianym w obrębie słowian - oczywiste ). Inna interpretacja np. niewolnicy od angielskiego slave jest poprostu kłamstwem. Wie to każdy, nawet największy matoł pierwszego roku polonistyki
...dlatego germanie poddani pod tą samą kategorie zostali nazwani niemcy czyli nie mówiący - synonim głupka.

ciekawy temat, nie wiele wiemy o korzeniach słowian

_________________
DAVID ICKE
MOON MATRIX HAS U...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 maja 2010, 16:04 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 10 sie 2009, 12:00
Posty: 93
Płeć: mężczyzna
Wyraz "słowo" nie w każdym języku słowiańskim brzmi tak samo. Po drugie kłamiesz akurat Ty twierdząc, ze wyraz "slave" jest pochodzenia angielskiego. Po trzecie - nie mów na 100%, że coś jest prawdą mając tak małą wiedzę w tym temacie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 maja 2010, 18:09 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 kwie 2010, 15:46
Posty: 30
trzysz pisze:
Sami się zastanówcie: co słyszycie wypowiadając słowo "Słowianie"?



mnie raczej zastanawia co czujemy wypowiadając słowo "Słowianie".. w tym słowie jest takie bogactwo, taki ładunek emocjonalny.. jakaś niewysłowiona.. no właśnie.. co? ciepło? harmonia?, błogość? nie, to nie to.. a więc co? :)

_________________
~podważam wszystko i nie wykluczam niczego~



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 maja 2010, 19:00 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 374
Płeć: mężczyzna
voich pisze:
nazwa słowianie w 100% pochodzi od wyrazu SŁOWO; słowa(nie) czyli lud posługujący się słowem (rozumianym w obrębie słowian - oczywiste ).

Tych hipotez na temat etymologii określenia Słowianie jest 20-kilka, ale najbardziej prawdopodobne wydaje mi się pochodzenie tej nazwy (zakładając, że była to nazwa własna, a nie nadana przez ludy ościenne) od używanego przez nich słowa powitalnego "sława", pochodzącego rzekomo od imienia Sława - mitycznego przywódcy dawnych Słowian. To właśnie mamy w fantastycznej scenie z "Wesela" - wchodzący ukraiński pieśniarz i wieszcz Wernyhora wita Gospodarza mówiąc: Sława panie Włodzimierzu! Należy też dodać, że po rosyjsku Słowianie to Cлавяне (Sławianie).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 maja 2010, 19:53 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Ja dopiero doceniłam polski jezyk jak musialam nauczyc sie dunskiego, piszecie wyzej o przypadkach w dunskim nie ma ani jednego :mrgreen: i takze nie ma wielu innych rzeczy, porownujac do polskiego to dusnki moge wyrazic w trzech slowach; jesc, spac i srac ( sorki) taki jest prostacki :ninja:. A znam polakow, ktorzy tutaj sa i wstydza gadac sie po polsku i przyznawac , ze sa polakami :?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 202 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group