Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 19:59

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 30 paź 2013, 12:24 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
Skąd biorą się dusze? Ludzi jest przecież co raz więcej.
Zakładając, że jesteś duszą z drugiego końca Wszechświata, zajmującą ciało które aktualnie posiadasz, co by było, gdyby jednak nie było Twoje? Czy byłoby ono puste? Czy miałoby osobowość?
Czy część dusz tworzy się na bieżąco, a inna część krąży?
I jak to jest z tym połączeniem z ciałem. Czy wchodzi się w puste ciało, specjalnie zrobione dla Ciebie, czy po prostu wchodzisz w ciało, które jest zdolne do przyjęcia duszy?
Czy każdy Człowiek jest pełny? Może niektórzy są po prostu samą Osobowością ciała? Albo dusza jest jakby "pomniejszona", zważywszy na to, że niektórzy zachowują się tak, jakby puści byli. Może przez tryb życia można pozbawić się jakieś specjalnej części?
Co o tym myślicie?
Ktoś podjął się kiedyś takiej rozmowy podczas wyjścia z Istotą z drugiej strony? Ktoś może ma jakieś wspomnienia?

Bash
:)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 paź 2013, 12:24 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2013, 13:38 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Dosłownie kilka dni temu o tych duszach rozmawiałam z mężem. Nie odpowiem Ci skąd się biorą, ale widzę tutaj jeden słaby punkt chrześcijaństwa/katolicyzmu i innych religii, które nie uznają reinkarnacji. Jeśli jedna dusza może się wcielić tylko raz, w jedno ciało, to ile tych dusz już jest od początku świata, a ile jeszcze będzie do końca. To czyste marnotrawstwo - "tworzyć" te dusze po to, żeby się wcieliły dosłownie na chwilę, niektóre na kilka godzin, dni, miesięcy, lat, inne na lat kilkadziesiąt i później mają czekać na sąd ostateczny. Nie wiem jak nazwać istotę, która w taki sposób się zabawia.
A jeśli ten katolicki bóg jednak nie tworzy dusz, bo one istnieją i istniały od zawsze, to kiedyś ta pula powinna się wyczerpać, no bo przecież kiedyś będzie ten sąd ostateczny i raczej będzie on dla dusz, które już "żyły". Bo jak sądzić i za co dusze, która jest niewinna i nie urodziła się z grzechem ani nie grzeszyła? To by było trochę niesprawiedliwe, że jedni nie mili szansy się "potknąć" i nie będą sądzeni wszyscy jedną miarką. A podobno bóg jest sprawiedliwy... Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2013, 14:11 
Przede wszystkim trzeba wyjaśnić, że określenie " moja dusza" jest nieprecyzyjne. To nie jest tak, że my mamy duszę, to my, osoba, jaźń
jest duszą.Jesteśmy duszą, przebywamy w ciele, w momencie śmierci ciała, my, dusza przykryci przez subtelne materialne ciało-umysł opuszczamy to
zewnętrzne ciało i następnie pojawiamy się, rodzimy się w kolejnym, materialnym ciele.
Tak więc my, dusze, jaźnie przemieszczamy się z jednego ciała, do następnego. Przypomina to zmianę domu, czy mieszkania, opuszczamy jeden dom, przeprowadzamy się do kolejnego. Ta sama osoba, dusza, jaźń, wędruje do następnego ciała, po śmierci poprzedniego.
Co o tym decyduje? Dwie rzeczy, które wypracowaliśmy żyjąc w danym ciele:
nasze pragnienia i karma. Otrzymamy kolejne ciało zgodnie z tym, czego pragniemy w momencie opuszczania ciała, jaki tym pragnień ukształtowaliśmy w swoim życiu i zgodnie z czynami jakie popełniliśmy (dobre i złe).
Istnieje subtelne prawo natury- prawo karmy, któremu podlega każda osoba. Każdy nasz czyn, dobry lub zły popełniony w tym życiu zaowocuje reakcją w kolejnym naszym życiu. Podsumowując, dwie rzeczy decydują jakie będzie nasze kolejne ciało: nasze pragnienia i nasza karma. Jesteśmy " kowalami" własnego losu, wpływamy na swoją przyszłość już teraz.Dlatego też
niesłychanie ważne jest jakie pragnienia rozwijamy w naszym umyśle i jakie czyny popełniamy.

-- śr 30 paź 2013, 14:13 --

prawdopodobnie tak to wyglada , najgorsze jest to że niepamietamy swoich żyć wcześniejszych i drogich nam ludzi



Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2013, 15:22 
Proponuję książki Michalea Newtona, w nich znajdziesz odpowiedzi na wszystkie swoje pytania. Ze swojej strony zapamiętałem tyle:
Cytuj:
Zakładając, że jesteś duszą z drugiego końca Wszechświata, zajmującą ciało które aktualnie posiadasz, co by było, gdyby jednak nie było Twoje? Czy byłoby ono puste? Czy miałoby osobowość?

Dusza wnika w ciało w okresie płodowym, nie wcześniej niż w 3 miesiącu.
Cytuj:
Czy część dusz tworzy się na bieżąco, a inna część krąży?

Dusz jest znacznie więcej niż ludzi na ziemi, bo przecież są też i inne planety i inne światy na których żyją inne cywilizacje. Dusze mają swój świat duchowy do którego udają się po opuszczeniu ciała. Tam czekają na nie ich przewodnicy duchowi i grupy dusz z którymi w świecie duchowym uczą się, tam są oczyszczane z ran doznanych na Ziemi (dla dusz Ziemia to piekło), dokonują pewnego bilansu minionego życia - sukcesy, zmarnowane szanse, w każdej chwili dusza może zdecydować się na ponowną inkarnację lub nie. Jednak czas pomiędzy inkarnacjami według lat ziemskich to kilkadziesiąt lat.
Cytuj:
I jak to jest z tym połączeniem z ciałem. Czy wchodzi się w puste ciało, specjalnie zrobione dla Ciebie, czy po prostu wchodzisz w ciało, które jest zdolne do przyjęcia duszy?

Dusza sama sobie wybiera ciało przed inkarnacją. Dusza dokładnie wie jakie życie ją czeka w danym ciele. Tak jak napisała amerina1000 dusza w ciele człowieka doznaje amnezji i zapomina po co tu przyszła, zapomina o wszystkim czego się wcześniej nauczyła, po to żeby nie wypaczyć rozwoju w nowym ciele, zaczyna z czystą kartą na nowo się uczy i próbuje pokonywać ewentualne swoje słabości z którymi nie poradziła sobie w poprzednim życiu.
Cytuj:
Czy każdy Człowiek jest pełny? Może niektórzy są po prostu samą Osobowością ciała? Albo dusza jest jakby "pomniejszona", zważywszy na to, że niektórzy zachowują się tak, jakby puści byli. Może przez tryb życia można pozbawić się jakieś specjalnej części?

Tak jak wcześniej napisałem dusze doznają amnezji i w ziemskim piekle trafiając do gigantycznej machiny wypaczania rzeczywistości, zaprzeczania dobra i miłości tak jak to jest w każdym aspekcie ziemskiego życia i dusza nie mogąc sobie z tymi negatywnymi aspektami poradzić po prostu człowiek staje się... pusty - zombie. No ale taki jest cel istnienia duszy w ciele człowieka. Pokonywanie trudności i nauka.
Część informacji uzyskasz również z tego materiału.

Nancy Danison i jej podróże po zaświatach - Łukasz Bartoszewicz - 5.07.2013
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2013, 15:45 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
skurg,
bardzo Ci dziękuję za wypowiedź. Duża część z tego co napisałeś, pokrywa się z moimi przekonaniami.
Na 100% przeczytam, skoro ten cały Newton tak mądrze pisze ;) Nazwisko zobowiązuje ;)

"Dusz jest znacznie więcej niż ludzi na ziemi, bo przecież są też i inne planety i inne światy na których żyją inne cywilizacje. Dusze mają swój świat duchowy do którego udają się po opuszczeniu ciała. Tam czekają na nie ich przewodnicy duchowi i grupy dusz z którymi w świecie duchowym uczą się, tam są oczyszczane z ran doznanych na Ziemi (dla dusz Ziemia to piekło), dokonują pewnego bilansu minionego życia - sukcesy, zmarnowane szanse, dołączają do grup dusz aby się uczyć, w każdej chwili dusza może zdecydować się na ponowną inkarnację lub nie. Jednak czas pomiędzy inkarnacjami według lat ziemskich to kilkadziesiąt lat."

Tak, zgadzam się ale... po co się tak tu wszyscy cisną? Rozumiesz, gdyby to miało jakoś pomóc, ale nie. Jest co raz więcej (jak to nazwałeś) ludzi-zombie. Jaki jest więc cel? Jesteś wolny i nagle stwierdzasz: "a ok, brakuje mi ostrych wrażeń, zostanę Człowiekiem na Ziemi. Jakie by tu życie prowadzić? hmm...a! już wiem. W zasadzie, to będę kolejnym Pustym". Przecież to nie ma sensu... Własnie dlatego zastanawiam się, czy wszyscy są pełni... Bo jeżeli w każdym ciele jest Dusza, to ona musi pochodzić z zewnątrz. Reinkarnacja ciągle tych samych Ludzi nie zwiększałaby ich liczby. Kto więc tak naprawdę w te nowe ciała wchodzi? Jeżeli ktoś przy tym transferze manipuluje, to ta planeta ma niezły problem.


"Dusza wnika w ciało w okresie płodowym, nie wcześniej niż w 3 miesiącu."
więc najpierw jest poczęcie, a potem dopiero wchodzisz w ciałko. A jak jest ciało poczęte, a nikt w nie nie wejdzie to co z nim? O to mi chodzi.
Zastanawiam się, czy Człowiek to tylko opakowanie, czy może jednak coś z tym opakowaniem się razem tworzy. I może te "twory" nazywam(y) zombie/pustymi? Jest osobowość, ale rzeczywistość postrzegana jest wyłącznie w tym co mają przed nosem? Może wchodząc w ciało, łączysz się z tą częścią. Tak jak do kulki ciasta dolepiasz następny kawałek. A jak nie ma dużej kulki, to mały kawałek zostaje sam.
Tylko mam dziwne poczucie, że zaniżam teraz wartość Człowieka.
Muszę koniecznie poczytać tego Newtona :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2013, 16:52 
Cytuj:
po co się tak tu wszyscy cisną?

Dlatego że ziemia jest idealnym miejscem do rozwoju duszy z tej prostej przyczyny, że jest tu tak wielka różnorodność uczuć i emocji zarówno tych dobrych i tych złych jak miłość, nienawiść, zawiść, zazdrość, złość, współczucie, empatia itp.
Cytuj:
Jaki jest więc cel? Jesteś wolny i nagle stwierdzasz:

Świat duchowy rządzi się innymi prawami, dla dusz nie ma znaczenia jak ciało człowieka wygląda, wszystko co tutaj na ziemi osiągniemy (w sensie materializmu) nie ma najmniejszego znaczenia, dla duszy liczy się rozwój, dążenie do doskonałości - bezwarunkowej miłości, eliminowanie swoich wad a także pomoc innym.
Cytuj:
Jest co raz więcej (jak to nazwałeś) ludzi-zombie. Jaki jest więc cel?

TO już inna kwestia. Możemy za to podziękować np. reptilianom i ich kolaborantom. :tak: Według informacji które posiadam dochodzi do ingerencji negatywnych istot na planie eterycznym w proces inkarnacji żeby ułatwić później manipulowanie ludźmi.

Cytuj:
Reinkarnacja ciągle tych samych Ludzi nie zwiększałaby ich liczby. Kto więc tak naprawdę w te nowe ciała wchodzi? Jeżeli ktoś przy tym transferze manipuluje, to ta planeta ma niezły problem.

TO nie tak. Jeśli czytałeś Największy Sekret to powinieneś wiedzieć jak produkuję się psychopatów nie zombie tylko psychopatów czyli np. dzieci od urodzenia wychowywane są poprzez traumatyczne przeżycia na psychopatów którzy potem mają pełnić pewne rolę w społeczeństwach potem ci psychopaci wprowadzają takie chore programy których zadaniem jest ogłupianie ludzi np. satanistyczna muzyka, hollywood, uczenie homoseksualizmu w szkołach, adopcja dzieci przez gejów, lesbijki, sodomitów, socjalizm, religie, GMO itp. wszystko po to żeby ogłupiać ludzi. I tak jeśli dusza trafia do takiego zatrutego środowiska no to nie dziwota że potem mamy tyle zombie. Podobno eksperyment - czyli ogólnie życie ludzi na tej planecie, dawno wymknął się spod kontroli i podobno za kurtyną działają dobre siły w celu naprawienia całego tego bajzlu ale to już inny temat. Jestem skłonny w to uwierzyć biorąc pod uwagę to co się obecnie dzieje i to że jeszcze żyjemy jako tako.
Cytuj:
więc najpierw jest poczęcie, a potem dopiero wchodzisz w ciałko. A jak jest ciało poczęte, a nikt w nie nie wejdzie to co z nim? O to mi chodzi.

Chodzi ci o to czy człowiek może istnieć bez duszy? Też się nad tym kiedyś zastanawiałem no i nie może, zawsze w ciało człowieka wciela się dusza, inaczej bylibyśmy ludzkimi zwierzętami, to dusza nadaje człowiekowi człowieczeństwo, stanowią jedność - człowieka.



Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2013, 17:01 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
skurg,
W zupełności się teraz zgadzam. Trochę mi się rozjaśniło.


a mógłbyś jeszcze wypowiedzieć się na ten temat?
"Podobno eksperyment - czyli ogólnie życie ludzi na tej planecie, dawno wymknął się spod kontroli i podobno za kurtyną działają dobre siły w celu naprawienia całego tego bajzlu ale to już inny temat.

:)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2013, 17:06 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
bash1 pisze:
"Dusza wnika w ciało w okresie płodowym, nie wcześniej niż w 3 miesiącu."
więc najpierw jest poczęcie, a potem dopiero wchodzisz w ciałko. A jak jest ciało poczęte, a nikt w nie nie wejdzie to co z nim? O to mi chodzi.

gdzieś kiedyś czytałam, jak kobietka przeprowadzała sesje regresji hipnotycznej z poprzednich wcieleń i miała kobietę, która była w ciąży (niechcianej). Okazało się, że to bodajże dusza jej babci i po wspólnej sesji i wyjaśnieniu wszystkiego dusza babci opuściła ciało tego dziecka w łonie. Ale niestety nie pamiętam czy to było równoznaczne z tym, że nastąpiło poronienie, ale coś mi się tak wydaje. Więc może tak samo jest, jeśli w to przyszłe ciało nikt się nie wcieli - ono obumiera?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2013, 17:26 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
Ariessa ,
no właśnie też tak mi przez myśl przeszło. Albo może rodzą się bardzo chore dzieci, które wkrótce umierają.
skurg dobrze napisał, że bez Duszy, samo ciało byłoby ludzkim zwierzęciem.
Jak dla mnie to jest ok. Nie chciałabym być pasożytem. Więc informacja o tym, że ciało bez Duszy nie przeżyje jest dla mnie dobra :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2013, 17:45 
Jak ludzkim zwierzeciem?

Przeciez my tez mozemy inkarnowac jako zwierzeta.


Energia jest ciagle ta sama.


Co do dzieci, ktore np. wczesnie umieraja lub nastepuje poronienie... biorac pod uwage to, ze to dzieci wybieraja rodzicow... moga to byc dusze, ktore zbladzily i nie pod ten adres mialy trafic.

Ewentualnie krotka lekcja, ktora miala czegos nauczyc.

Wszystko cos wnosi. Czuc w sobie dziecko chociaz przez chwile to ogromny dar. Stracic dziecko to ogromny bol.
Wszystko razem... to lekcja...
Nic nie jest pozniej takie, jak przed.
Ciekawy temat...



Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2013, 17:50 
Cytuj:
Przeciez my tez mozemy inkarnowac jako zwierzeta.

Z tego co pamiętam to nie. Bo czego dusza w ciele zwierzęcia miałaby doświadczać? Faktem natomiast jest że zwierzęta posiadają niewielką cząstkę boskiej energii.- stwórcy.
Jeden z pacjentów podczas hipnozy i na pytanie o duszy zwierząt daje taką odpowiedź:
Cytuj:
P. - Dusze wszystkich żywych stworzeń mają odmienne... wła­sciwości. Dusze zwierzęce posiadają mniejsze cząstki energii... mniejszych rozmiarów i mniej złożone niż ludzkie.
Dr N. - Jakie są, wedle twej wiedzy, inne różnice pomiędzy du­szami ludzi i zwierzat?
P. - Oprócz rozmiarów i możliwości, najważniejszą różnicą jest to, że zwierzęce dusze nie są kierowane przez jaźń. W przeciwieństwie do naszych, nie są owładnięte przez indywidualne problemy. Poza tym akceptują swoje środowisko naturalne i wtapiają się w nie, za­miast walczyć o jego opanowanie, jak to czynią istoty ludzkie, (przerywa, po czym dodaje) Możemy się tego od nich uczyć.

I dalej
Cytuj:
Dr N. - Wspomniałaś, że bawisz się ze swoim psem. Czy ener­gia rośliny może przekształcić się w energię psa?
P. - Nie, bo przecież każda forma życia ma swoisty układ energii - ta energia nie może przekroczyć granicy oddzielającej ją od in­nej formy fizycznej, nawet pochodzącej z tej samej planety.


Ostatnio zmieniony 30 paź 2013, 18:08 przez skurg, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2013, 18:07 
Cytuj:
Skąd biorą się dusze? Ludzi jest przecież co raz więcej.

Cytuj:
Nie było żadnego początku ani nie będzie końca. Wszystkie istoty są wieczne bawiąc się dowolnie formą.

Newton na temat narodzin dusz pisze tak:
Cytuj:
Dr N - Seeno, jakie jest twoje najbardziej znaczące doświadcze­nie spomiędzy wcieleń?
P. (bez wahania) - Udaję się do miejsca... wykluwania sie - tam, gdzie wykluwają się dusze. Jestem Matką Inkubacyjną, kimś w ro­dzaju akuszerki.
Dr N. — Czy chcesz powiedzieć, że pracujesz w wylęgarni dusz?
P. (z ożywieniem) - Tak, pomagamy pojawiać się młodym. Nad­zorujemy wczesny etap dojrzewania... jesteśmy cieple, łagodne i troskliwe. Witamy ich.
Dr N. - Opisz mi, proszę, jak wygląda to miejsce.
P. - Przypomina... gazowy plaster miodu z poszczególnymi ko­mórkami, pond którym wiją się strumienie energii. Panuje tam intensywna jasność.
Dr N - Skoro użyłaś słowa „plaster miodu", zastanawiam się, czy ta wylęgarnia ma budowę ula?
P. - Hm, tak... chociaż to olbrzymi obszar, ktory wydaje się nie posiadać żadnych granic. Nowe dusze mają swoje własne komór­ki inkubacyjne, w których przebywają do czasu, kiedy już urosną na tyle, że można je stamtąd przenieść.



Na górę
   
 
 
Post: 30 paź 2013, 19:15 
Ariessa pisze:
Nie odpowiem Ci skąd się biorą, ale widzę tutaj jeden słaby punkt chrześcijaństwa/katolicyzmu i innych religii, które nie uznają reinkarnacji.


Nauki kk mają wiele słabych punktów. Wcześniej- jak wielu- myślałem, że to zabobony i brednie ale po spróbowaniu innego spojrzenia na pewne rzeczy zrozumiałem, że powierzchowne rozumienie tych nauk jest złudne, tu trzeba kontemplacji i dogłębnego zrozumienia.

Ostatnio spytałem osób bardzo wierzących, chodzących regularnie (po kilka razy w tygodniu do kościoła) dlaczego obchodzimy post. Zaznaczyłem od razu, odpowiedź dla tradycji (powszechne wytłumaczenie), uczczenia głodówki Jezusa na pustyni mnie nie interesuje- wymagam głębszego wyjaśnienia. Nie uzyskałem, chociaż cierpliwie czekałem...Oblicze kościoła nie jest wynikiem tylko manipulacji ale i powierzchowności, braku zrozumienia nauk Jezusa oraz niepełnej interpretacji.

Człowiek który widzi w obrazie pługopiaskarkę nie będzie mógł odpowiednio interpretować sensu obrazu dopóki nie zrozumie do czego ona służy. Pozostają domniemania, że transportuje, przewozi, odgarnia glebę, równa grunt. Część z nich jest pochodną stanu faktycznego, tutaj trzeba było zebrania grupy osób i poprzez uzgodnienia wprowadzono by "doktrynę pługopiaskarki", wynikającą z tego co grupa osób uważa a nie widzi (w oparciu o doświadczenie, wiedzę). Moim zdaniem tak wygląda obraz kk. Dopiero teraz zauważam...

@Ariessa

Ciekawa rozkmina :)

----

Przyjmuję teorię, że dusza jest elementem naszej natury, jest "obiektem" żyjącym w nieświadomości.

Pisałem więcej, ale wymazałem, bo nie mam jeszcze "możliwości" pisania o tym co podejrzewam a nie wiem lub o tym co przyśniło mi się a nie zobaczyłem. Bo jeszcze nie wstałem a jedynie otworzyłem oko w czasie snu.



Na górę
   
 
 
Post: 31 paź 2013, 6:51 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
Przede wszystkim warto wiedzieć,że to my jesteśmy duszami,które postanowiły zdobyć trochę doświadczeń akurat na ziemi. Najprawdopodobniej zejście przez nas w niższe wibracje energii jest tym znanym upadkiem a my jesteśmy tymi ...upadłymi aniołami. Nie jest też pozbawiony sensu pogląd,że ziemia jest dla wielu dusz...niczym piekło - tak bolesne i tragiczne sa ich tutaj lekcje, doświadczenia -ponoć z ich wyboru. Pytanie skąd biorą się dusze? Są one świadomą siebie cześcią Jednosci i co ciekawe są zindywdualizowane. Każda dusza choć jest cześcią całości (vide fraktal), ma jednak swoją odrębność, wolną wolę, swobodę, moc tworzenia,świadomość, cechy indywidualne itd.- do tego odnosi się biblijny cytat ,,tak na dole, jak na górze". Pytanie czy jedna dusza moze być w wielu wcieleniach naraz? Okazuje się,że dusza nie tylko jest równolegle w wielu wymiarach, ale też może doświadczać naraz w kliku wcieleniach w tej samej przestrzeni lub w różnych. Do tego odnosi się cytat biblijny:"...kochaj bliżniego swego jak siebie samego albowiem ...jest on tobą." Krótko mówiąc inny człowiek, którego spotykasz w życiu ziemskim może być tą samą duszą co Ty. Zabawa w formę , w życie w pełni, a nawet podszyta tzw. ironią losu. Interersującą kwestią jest też iluzja czasu. Zdumiewającym jest,że przeszłośc, przyszłość i terażniejszość istnieją równolegle. Oznacza to, że wszystko jest powtarzalne. Jeśli np. dusza chce doświadczyć bycia np. Juliuszem Cezarem, czy Mikołajem Kopernikiem to pomimo tego,że dla nas było odpowiednio ok. 2050 i ok. 500 lat temu, to z tamtego poziomu z wcieleniem nie ma problemu. Stąd to powiedzenie,że możesz być kim chcesz. Wygląda to wszystko jak zabawa w wesołym miasteczku i wielu twierdzi,że jest to wieczna przygoda tworzenia, doświadczania formy(np. Tolle) - tak jak rózne zabawy w tymże wesołym miasteczku (gra). Wg wielu - nasze tu życie to przejażdżka w formie po iluzji, w gęstej materii. No ale tylko tym sposobem można zebrać doświadczenia, przygodę. Zamiast sobotę i niedzielę sprzatać w domu, unikać podrózy, unikać wszystkiego co trudne i nowe- trzeba rzucić hasło - ahoj przygodo. Nasze dusze rzuciły i stąd tu jesteśmy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 paź 2013, 8:42 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Kosmiczny Podróżnik, bo KK w jakiś "dziwny" sposób interpretuje wszystko. Nie uważam, że wszystko co np. opisane w biblii jest bzdurą, część być może i tak, ale sądzę, że wiele aspektów może mieć jakieś głębsze znaczenie - na pewno nie takie, jak kościół podaje
.
Szaweł pisze:
Zdumiewającym jest,że przeszłośc, przyszłość i terażniejszość istnieją równolegle. Oznacza to, że wszystko jest powtarzalne. Jeśli np. dusza chce doświadczyć bycia np. Juliuszem Cezarem, czy Mikołajem Kopernikiem to pomimo tego,że dla nas było odpowiednio ok. 2050 i ok. 500 lat temu, to z tamtego poziomu z wcieleniem nie ma problemu.

No właśnie. Skoro czas to pojęcie względne, to jak to się ma do karmy. Jeśli jednocześnie moja dusza wcieliła się w kilka różnych ciał, to jak jest z tą karmą? Z tego by wynikało, że karmy nie ma, a na pewno nie w sensie, że jak teraz coś przeskrobię, to w "kolejnym" życiu poniosę konsekwencję swoich wyborów. A może (patrząc teraz) już to wcielenie minęło?

Nie wiem czy za bardzo nie pogmatwałam swojego wywodu i przepraszam z góry z offtop :oops:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 paź 2013, 13:18 
Cytuj:
No właśnie. Skoro czas to pojęcie względne, to jak to się ma do karmy. Jeśli jednocześnie moja dusza wcieliła się w kilka różnych ciał, to jak jest z tą karmą? Z tego by wynikało, że karmy nie ma, a na pewno nie w sensie, że jak teraz coś przeskrobię, to w "kolejnym" życiu poniosę konsekwencję swoich wyborów. A może (patrząc teraz) już to wcielenie minęło?

Wtedy korzyści i straty karmiczne są z każdego żywota, a i tak większa część energii duszy pozostaje w "domu" - świecie duchowym.



Na górę
   
 
 
Post: 31 paź 2013, 13:23 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
skurg, mógłbyś trochę jaśniej, bo nic nie rozumiem. Może być na priv



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 paź 2013, 14:45 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Bo czego dusza w ciele zwierzęcia miałaby doświadczać?


Oj,chyba byś się zdziwił - czego doświadczać?Tego co uczyniła złego swoim mniejszym braciom.
A zdarza się to dość często i wcale nie oznacza,że w ciało zwierzaka wciela się energetyczna równowartość jaźni.Na tyle ,na ile jest to potrzebne do..odczucia a potem zrozumienia zadanego bólu.
W tym kontekście mnie osobiście nikt nie przekona,że tak się nie dzieje.
Pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 paź 2013, 15:00 
Dokladnie dar66. Energia jest jedna. Mozna inkarnowac tez jako zwierze.


Seung Sahn opowiadal o mistrzu, ktory inkarnowal jako zwierze (dawno czytalam, musze wrocic do tego, bo super sprawa)... Nastepne wcielenie to summa summarum tego, cosmy tam wczesniej poczynali sobie... wiec jest tez opcja, ze mozemy odrodzic sie np. jako zwierze.


Ciekawe, ze np. sa zwierzeta, ktore specjalnie przebywaja w poblizu swiatyn, klasztorow, tam, gdzie sie mocno praktykuje. Tylko ludzie moga sie oswiecic, ale moga takze robic praktyke w intencji kogos.

Np. tych dusz, ktore inkarnowaly jako zwierzeta.


Moze tez isc w druga strone. Zwierzeta moga inkarnowac jako ludzie. Swiadomosc czlowieka i zwierzecia roznia sie, ale tak naprawde jestesmy tym samym... nie ma podzialu... jest jednosc...

Np. zwierzeta, ktore byly skladane w jakis rytualnych sprawach albo zabijane, bywa, ze odradzaja sie jako ludzie, ludzie ze zwierzeca swiadomoscia.

Itd. itp. Nie ma granicy... tylko latwiej czlowiekowi cos sknocic i inkarnowac jako zwierze niz odwrotnie, zwierzeciu wrocic do postaci czlowieka...



Na górę
   
 
 
Post: 31 paź 2013, 15:01 
Cytuj:
Tego co uczyniła złego swoim mniejszym braciom.

Dobrze gdyby tak było, ale wygląda na to że to nie możliwe. Poza tym dusza może w inny sposób odpowiedzieć karmicznie za wyrządzone krzywdy.



Na górę
   
 
 
Post: 31 paź 2013, 15:38 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
owszem-może w inny sposób to sobie niejako "odpracować".Punktem wyjścia jest zarówno zrozumienie zadanych ran jak i równocześnie chęć naprawy tego-czyli wyzerowanie energetyczne.Nie zrozumie i nie wyciągnie wniosków ,więc tego doświadczy.

Świat zwierząt rządzi się innymi prawami-to z reguły tzw "dusza zbiorowa" - gatunku lub przeróżnego rodzaju ich skupisk i ciut innych zależności.Bardzo dużo zależy od człowieka-opiekuna ,który może sobą i swoją energią wyrwać taką istotę i pomóc przeskoczyć w rozwoju.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lis 2013, 11:53 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
myślicie, że Dusza ma płeć? Skoro Bóg się podzielił, a sam jest i "Yin i Yang", to wydzielając się, może dostaje się więcej któregoś pierwiastka?

Ja np, nie wyobrażam sobie siebie, jako mężczyzny. Nie czuję pociągu do kobiet. Podczas wyjść, też nie chciałabym być mężczyzną.

Co myślicie? :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lis 2013, 12:13 
A jednak wcielamy sie zarowno w kobiety, jak i mezczyzn...
zalezy, jakie lekcje mamy do przerobienia.


Istnienie nie ma plci. Energia nie ma plci. Dusza nie ma plci.
Jakkolwiek nazwiemy to, czym jestesmy... to nie ma plci. Na poziomie fizycznym.... mamy podzial fizyczny... i podzial energetyczny... na zenska i meska...

Natomiast mozna darzyc do zjednoczenia tych obu energii, ktore naprawde i tak sa jednym.



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2013, 14:28 
Cytuj:
Istnienie nie ma plci. Energia nie ma plci. Dusza nie ma plci.
Jakkolwiek nazwiemy to, czym jestesmy... to nie ma plci. Na poziomie fizycznym.... mamy podzial fizyczny... i podzial energetyczny... na zenska i meska...

Dokładnie tak.



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2013, 17:20 
Wlasnie... a propos wcielania sie ludzkiej duszy rowniez w zwierzeta...

Nie bede tego cytowac, bo mam w j. niemieckim (chodzi o Kompas Zen). Tlumaczyc tez slowo w slowo na ten czas checi nie mam.

Jednak w skrocie.

W pewnym klasztorze zyl sobie mnich. I on umarl.
Jako, ze byl zwyczaj, ze po tygodniu od smierci spalalo sie zwloki, tak tez jego cialo ladnie owinieto w rozne materialy i wlozono do trumny.

I tak tam sobie zbierali sie dookola tej trumny wierni... az po 5 dniach nagle slychac walenie z trumny, zeby otworzyc ja, wypuscic mnicha. Wierni patrza a on zyje.

I teraz pytanie, czy on umarl i ozyl czy tylko snil i sie obudzil. Przy czym opowiada sen, w ktorym odwiedzal rozne miejsca inclusive opowiesc o tym, jak byl w pewnym domu na duzym wzgorzu przy drzewie, najpierw wciagnelo go cos do gory a potem pojawil sie olbrzym i kazal mu wracac z powrotem, rzucajac go na ziemie"...

I teraz pytanie, co to bylo?

Mistrz zen kazal mu wyjsc na zewnatrz i tam bylo to drzewo "ze snu", na drzewie bylo gniazdo i i wygladalo jak ten dom ze snu a w gniezdzie byl martwy, nowonarodzony ptaszek".

Mistrz wytlumaczyl mu, ze podczas zycia natworzyl duzo zlej karmy i dlatego odrodzil sie jako ptak.
Jednak modlity, muzyka i piewy jego uczniow i przyjaciol, ktore dla niego recytowali, sprawily, ze mogl znowu odrodzic sie jako czlowiek.
Jego ludzka karma byla silniejsza niz zwierzeca karma.

W Kompasie Zen jest pare opowiesci wlasnie o tym, jak mozna sie odrodzic jako zwierze...
Takze to tak z tej strony...



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2013, 18:40 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
mhm, ok :) (w odpowiedzi na płeć duszy)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lis 2013, 19:54 
Cytuj:
W Kompasie Zen jest pare opowiesci wlasnie o tym, jak mozna sie odrodzic jako zwierze...
Takze to tak z tej strony...

No właśnie... opowieści.



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2013, 20:21 
Wybacz Skurg... ale wszystko sa opowiesci. Jezeli ja doswiadczam OBE i nawet doswiadczam tego wspolnie z kilkoma ludzmi to to tez sa opowiesci a cos moze byc zbiorowa iluzja.

Takze dla mnie wszystko jest warte poznania i nie warto sie rowniez na cokolwiek nastawiac jako na jedyna oczywiscie prawde.

W koncu i tak liczy sie nasze doswiadczanie i nasza wlasna weryfikacja. ;)



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2013, 21:54 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 883
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
bash1- te kwestie były a forum - w taki czy inny sposób- omawiane. Ale są to albo opisy czyichś zasłyszanych doświadczeń albo własnych. Jednak bez własnych doświadczeń, czy zachowanej/odzyskanej pamięci- nie ma możliwości weryfikacji dla siebie samego co jest prawdą, półprawdą, gównoprawdą - albo tylko pewnym poziomem świadomosci.



Skurg - widzę że z ciebie kolejny mrspock… Newtona zareklamowałeś raz czy drugi i OK... znajdzie sobie ksiażkę- przeczyta iii... no właśnie- będzie miała tylko kolejną koncepcję w umyśle. I nawet nie twierdzę, że newtonowskie opowieści są wymyślone - tylko... jakby to ująć - kolejne klatki zakładane na ludzką świadomość.

bash1 - mógłbym dać ci opisy własnych doświadczeń ( co robiłem nieraz więc znajdziesz jeśli chcesz) ale to tak naprawdę nic nie da(nie zmieni w twoim zyciu) - dopóki nie otworzysz się na napływ wewnętrznej - ŻYWEJ - wiedzy o sobie samej- dopóty też i na inne pytania nie uzyskasz prawdziwych odpowiedzi- a przynajmniej czegoś co oddzieli ziarno od plew. I nie jest to analiza logiczna w głowie na zasadzie porównywania danych... To się czuje.

Ja przykładowo nawet często nie muszę słuchać czyichś teorii- bo wystarczy ze popatrzę na tą osobę, lub POCZUJĘ w sobie energię jej głosu , żeby wiedzieć, że to co powie będzie takiej samej jakości jak mówca.


Możesz zacząć od banalnie prostej rzeczy- zacznij zadawać pytania sobie samej- nie w głowie ale kieruj je do serca. "CZYM JESTEM ? " im bardziej to pytanie będziesz ODCZUWAĆ zamiast zadawać je myslą - tym automatycznie odpowiedz będzie wyraźniejsza- tylko nie uzyskasz jej w głowie- jako słowna odpowiedz typu "jesteś duszą.. itp" Ale jako ODCZUCIE.

Dotykając siebie samego dotykamy WIEDZY PONAD WĄTPLIWOŚCI. Wiedza filtrowana przez umysł ZAWSZE pozostawia cień wątpliwości albo niedopowiedzenia.

Zanim jednak dojdziesz do ESENCJI - do TEGO - to po drodze możesz widzieć scenerie, przeżywać na nowo np inne poziomy własnej egzystencji, "wcielenia", przeszłość- swoją drogą często przypominanie sobie swojej drogi k..wsko boli- bywa ciężko. Ale jak będziesz drążyć dalej to dojdziesz- i nie gdzieś do astralnych wymiarów( będących swoją drogą więzieniem dla ludzkiej świadomości) ale DO SIEBIE.

Oczywiście to o czym mówię może trwać latami - i to długimi- ale jest to pewien proces, który raz rozpoczęty zaczyna kierować się swoją własną ścieżką.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lis 2013, 9:05 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
angelrage,
dziękuję za odpowiedź :) Jak zawsze obszernie i na temat. Masz absolutną rację, jeżeli chodzi o zadawanie pytań samemu sobie. Ja na pytania które zadałam znam jako taką, "swoją" odpowiedź. Zadałam je w większości dlatego, żeby poznać zdanie innych, dowiedzieć się czegoś innego i być może dołożyć kolejnego, nowego puzzla do swojej układanki :)
W większości to co pisze skurg, zgadza się z tym co czuję, cała reszta jest dla mnie nowa, więc jestem wdzięczna Wszystkim za udzielanie się w temacie :)
Tylko wiesz jak to jest, czujesz coś i filtrujesz przez ciało. Jak dowiesz się od tej strony, to (przynajmniej mnie) utwierdza to bardziej w moim przekonaniu.
Chociaż co do Boga, to nie miałam dużych wątpliwości. Ale do pomniejszych rzeczy, bardziej "na czasie" często mam, bo nie chcę podjąć np złej decyzji. Takie tam... problemy pierwszaka :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 66 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group