Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 11 lip 2020, 15:34

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
Post: 06 sty 2014, 20:11 
Obrazek




Cytuj:
Szamanizm jest szczególnym rodzajem uzdrawiania, a szamanizm hawajski jest
szczególnym rodzajem szamanizmu. Wyróżniającą cechą szamana, niezależnie od kultury, jest
jego zaangażowanie i twórcze działanie. Ani wiedza, ani zrozumienie, ani też bierna akceptacja
nie są wystarczające, by nieść pomoc. Szaman zagłębia się w doświadczenia Życiowe przy
pomocy umysłu i zmysłów, spełniając rolę współtwórcy. Niektórzy ludzie lubią podziwiać kształt
i otoczenie przewróconego drzewa, szaman zaś przypomina bardziej rzeźbiarza, którego na
widok takiego obiektu opanowuje pragnienie, by przekształcić go w pewien obraz wewnętrzny
lub... w praktyczne narzędzie. Szanuje on i podziwia drzewo jako takie, lecz także doświadcza
chęci połączenia się z nim w celu stworzenia czegoś nowego. Taką chęć działania przejawia on
przede wszystkim w swojej podstawowej działalności - w uzdrawianiu. Niezależnie od kultury,
położenia geograficznego i warunków społecznych jego zadaniem jest uzdrawianie umysłu i ciała
oraz harmonizowanie okoliczności życiowych. To właśnie takie ukierunkowanie na dobro
społeczeństwa i środowiska odróżnia szamana od zaprezentowanego przez Castanedę modelu
czarnoksiężnika, który podąża ścieżką ściśle związaną z własną mocą i osobistym oświeceniem.
Mimo, że wszyscy szamani są uzdrowicielami, większość z nich wybiera drogę „wojownika";
jedynie niektórzy z nich (stanowią oni mniejszość, obejmującą także szamanów hawajskich)
wybierają drogę, którą moglibyśmy nazwać drogą „łowcy przygód".

Działalność szamana-wojownika polega na tym, że personifikuje on takie niepożądane
czynniki jak strach, choroba czy dysharmonia i koncentruje się na rozwijaniu swojej mocy w celu
uzyskania możliwości ich kontrolowania i zwalczania. Z kolei szaman, kroczący drogą łowcy
przygód, depersonifikuje takie emocje i zdarzenia (tzn. traktuje je jako konsekwencje czegoś, a
nie jak przedmioty) i w celu ich zmiany rozwija u siebie zdolność kochania bliźnich, współpracy
z nimi oraz tworzenia ogólnej harmonii. Ilustracją tych różnych podejść może być taki oto prosty
przykład: jeżeli masz kontakt z osobą niezrównoważoną emocjonalnie, szaman-wojownik
mógłby Ci pomóc utworzyć silną ochronę mentalną, zabezpieczającą Cię przed negatywną
energią tej osoby. Natomiast szaman, który jest łowcą przygód, nauczy Cię raczej, jak masz
harmonizować swoją energię tak, byś zachowywał spokój w towarzystwie tego człowieka, albo
nawet byś stał się dla niego źródłem uzdrawiającej energii. Szaman-wojownik często podąża
swoją ścieżką samotnie, podczas gdy łowca przygód jest z natury człowiekiem towarzyskim.
Niemniej jednak, określenie różnic między mistrzami każdej z tych ścieżek jest rzeczą trudną, a
może nawet niemożliwą z uwagi na to, Że im większą mocą dysponujemy, tym więcej mamy w
sobie miłości (gdyż zanikają nasze lęki), im więcej miłości mamy w sobie, tym większa jest
nasza moc (gdyż wzrasta ufność). Próbowałem obu ścieżek i ostatecznie wybrałem - dla siebie i
dla swoich uczniów - drogę hawajskiego łowcy przygód, ponieważ w moim przekonaniu jest to
droga bardziej praktyczna i przynosząca więcej korzyści, chociaż nie zmieni



------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Cytuj:
Kiedy uwalnia się napięcie danych mięśni, uwalnia się również pamięć przechowywana
w tym miejscu, a blokowana przez to napięcie. Ta prawda znana jest każdemu, kto wykonuje
masaże lub sam często się im poddaje, lecz jest wiele sposobów - świadomych i nieświadomych -
tworzenia napięcia i uwalniania go. Często zdarza się nam, Że zapominamy czyjeś nazwisko. Z
łatwością przywołujemy w pamięci twarz tej osoby, ale nazwisko nie przychodzi nam na myśl.
Dzieje się tak dlatego, że część naszego ciała, przechowująca tę informację, jest w danej chwili
pod zbyt dużym napięciem. Zwykle bywa tak, że gdy zrezygnujemy z wysilania pamięci i
zajmiemy się czymś innym, nazwisko, które chcieliśmy sobie przypomnieć, błyśnie nam w
umyśle w najmniej oczekiwanym momencie, a stanie się to wtedy, kiedy mięśnie, w których
przechowywana jest ta informacja, rozluźnią się na tyle, że pamięć zostanie uwolniona. Pewnego
razu w Afryce zdarzyła mi się silnie stresująca sytuacja. Przyszedłem wraz z żoną na przyjęcie,
na którym mieliśmy się spotkać z ambasadorem USA. Kiedy przyszedł moment przedstawienia
mu mojej żony, nie mogłem przypomnieć sobie jej imienia. Zapewniałem ambasadora, że żyję z
nią od kilkunastu lat i dobrze ją znam, ale trudno się dziwić, że odniósł się do tego sceptycznie.
W końcu Gloria sama powiedziała swoje imię i to spowodowało rozluźnienie odpowiedniego
mięśnia, mogłem więc swobodnie powiedzieć: „No właśnie, Gloria".
Silny szok, powodujący ogólny stres, może spowodować amnezję - stan, w którym
zablokowane są duże obszary pamięci. Kiedy rozluźniają się różne grupy mięśni, zaczyna ona
powracać. Jest rzeczą interesującą, że osoby cierpiące na taki zanik pamięci, prawie nigdy nie
zapominają języka ojczystego, nawet jeżeli mają zablokowany dostęp do swojego imienia i
nazwiska. Jest tak prawdopodobnie dlatego, że składniki mowy (dźwięki) używane są tak często,
iż ich pamięć zawarta jest w wielu obszarach ciała. Niemniej zdarzają się okoliczności, w których
człowiek doznaje tak silnego szoku, że nie jest w stanie nawet mówić.

Nadal rumienię się, gdy opowiadam przypadek zapomnienia imienia żony. Warto
zaznaczyć, że rumienię się opowiadając ją, ponieważ w moim umyśle żywa jest jeszcze pamięć
tego zdarzenia. To daje nam jeszcze inną ważną informację o naturze pamięci. Ku, nasz
podświadomy umysł, związany z ciałem, nie rozróżnia czasu przeszłego, teraźniejszego i
przyszłego. Dla niego wszystko dzieje się w chwili obecnej. Jeżeli przywołujemy w pamięci
jakieś wspomnienie, to w tym samym momencie zachodzą w nas pewne procesy fizjologiczne,
których intensywność zależy od tego, na ile wspomnienie to jest żywe.
Na przykład, jeżeli
przypomnimy sobie surową krytykę, jakiej zostaliśmy poddani w wieku siedmiu lat, nasza
reakcja fizjologiczna może być równie silna, jak przy wspominaniu obiadu sprzed tygodnia, o ile
to późniejsze zdarzenie nie było bardziej bolesne, niż tamto z dzieciństwa. Oznacza to, że
wszelkie wspomnienia, na których skupiamy uwagą, oddziałują na nasze ciało w momencie ich
przywoływania, powodując wytwarzanie tych samych substancji chemicznych i reakcji
mięśniowych, jakie zachodziły w momencie autentycznego zdarzenia. Pod wpływem miłych
wspomnień wytwarzają się endorfiny, a nieprzyjemne wspomnienia powodują produkcję toksyn i
to niezależnie od tego, czy dana sytuacja ma rzeczywiście miejsce, czy tylko przywołujemy w
pamięci jej wspomnienie. Oczywiście, im dłużej skupiamy się na danym wspomnieniu, tym
silniejszy jest jego wpływ na nasze ciało w danym momencie.



Książka jest naprawdę syta, dużo praktycznych ćwiczeń i wiele burzących standardowe postrzeganie stwierdzeń poparte mocnymi argumentami, gorąco polecam, aż dziwne że w tym dziale tego nie ma.

Ciekawi mnie też podział naszej jaźni na trzy elementy, Lono- umysł, Ku- serce, kane- duch,
ciężko oprzeć się wrażeniu że podobny podział występuje w wielu kulturach...



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 06 sty 2014, 20:11 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 06 sty 2014, 20:39 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
zaciekawiłeś mnie tą książką,chyba znowu mi się czytanka szykuje,dzięki :okok:

i jeszcze z niej parę słów/cytatów:

Szaman i ból

Kiedy nasze ciało doświadcza uderzenia, ukłucia, skaleczenia lub oparzenia, reaguje w naturalny sposób – stresem.
W takich przypadkach posiniaczenia, rany i pęcherze uważamy za naturalną konsekwencję tych zdarzeń.
Ale niekoniecznie tak musi być.
Istnieją tu szerokie możliwości.
Jedni ludzie przebijają sobie ramię stalową igłą bez zranienia i krwawienia, inni mogą włożyć rękę do ciała człowieka nie czyniąc mu krzywdy i nie pozostawiając śladu, jeszcze inni potrafią chodzić po ogniu i nie ulegać poparzeniom.
Być może zabrzmi to niewiarygodnie, ale uważam, że są to rzeczy całkowicie naturalne, aczkolwiek niecodzienne.

Zwykle nasze ciało reaguje stresem na truciznę, substancje toksyczne, promieniowanie czy dodatnie ładunki elektryczne, ale są ludzie, którzy mogą wypić roztwór arszeniku lub alkohol metylowy, nie doznając szwanku; nie każdy człowiek pracujący przy azbeście choruje, zdarzają się też osoby odporne na wyższy niż przeciętnie poziom promieniowania, a są i tacy, których pobudzają jony dodatnie.

Ci, którzy nie reagują stresem na truciznę lub zranienie, różnią się od tych, którzy tak właśnie reagują tym, że charakteryzują się wyższą tolerancją na substancje i warunki stresogenne.

Co oznacza wyższa tolerancja?
Oznacza, że dany człowiek jest w stanie znieść wyższy niż większość ludzi poziom stresu, zanim pojawiający się opór organizmu wytworzy tak duże napięcie, że spowoduje załamanie jego funkcji.
Podwyższona odporność takich ludzi na warunki stresogenne może wynikać z dwóch powodów – albo w chwili ich zaistnienia znajdują się oni w stanie większego odprężenia, toteż potrzebny jest silniejszy stres, by spowodować takie napięcie, które wywołałoby objawy załamania, lub też świadomie nauczyli swoje ciało innego reagowania przez zmniejszenie oporu organizmu drogą zmiany stosownego wzorca.
Wiemy, na przykład, że niektórzy ludzie wytrenowali swój organizm, pijąc stopniowo coraz większe dawki arszeniku.
Ja osobiście wolałbym ćwiczyć rozluźnianie się.

W każdym razie, możliwa jest taka zmiana reakcji naszego organizmu, by ostry mechaniczny uraz nie dawał w rezultacie fizycznego uszkodzenia ciała.

W roku 1983, będąc na wyspie Tahiti w towarzystwie tahitańskiego kahuny, powoli przechadzałem się bosymi stopami po rozległym obszarze rozżarzonej lawy, pewnie stąpając po każdym napotkanym kamieniu. Nie poparzyłem stóp, ani nawet nie spaliłem włosów na nogach.
Widziałem wielu ludzi chodzących po ogniu i znam szereg sposobów, aby móc to robić.
- Najpowszechniejszym z nich jest oddanie się z wiarą pod opiekę boską, ale jest on skuteczny tylko wtedy, kiedy wiara jest dostatecznie silna.
Drugim znanym mi i często stosowanym sposobem jest stan odwrócenia uwagi, podobny do transu, w którym skupiamy się nie na ogniu, lecz na czymś zupełnie innym.
- Trzeci sposób to odpowiednia motywacja, głębokie, wysoce energetyczne pragnienie przejścia na drugą stronę.

Cechą wspólną wszystkich tych trzech rodzajów postępowania jest odwrócenie uwagi świadomego umysłu od ognia, na skutek czego zmniejsza się lub zanika opór związany z wysoką temperaturą i ciało podąża za naturalnym cyklem natychmiastowego uzdrawiania.

Takie właśnie rozumowanie było podstawą mojej teorii, zanim wszedłem na gorącą lawę. Postanowiłem sprawdzić ją, wypróbowując na Tahiti nową metodę. Zamiast stosować modlitwę, odwrócenie uwagi czy silną motywację, skoncentrowałem całą swoją uwagę dokładnie na tym, co robiłem, nie próbując zadawać pytań, komentować, czy analizować czegokolwiek.

Dzięki temu doświadczyłem takiej jedności z najbliższym otoczeniem, że nie odczuwałem absolutnie żadnego lęku. Dlatego też nie było żadnego oporu, a więc i żadnego spalania. Moje ciało przechodziło przez naturalny cykl (stresu-napięcia-uwolnienia napięcia-odprężenia) tak szybko, że nie mógł pojawić się efekt kumulacji napięcia.

Zmiana wzorca

Bardzo dawno temu, tak dawno, że nie mogę sobie przypomnieć, skąd dowiedziałem się o tym, że jeżeli potknąwszy się o coś, chcemy uwolnić się od bólu, musimy kilkanaście razy powtórzyć to, co zrobiliśmy, lecz za każdym razem bez potykania się, a wówczas ból zniknie.

Stosowałem ten sposób wielokrotnie nie zastanawiając się głębiej, jak on działa, ale ostatnio przestudiowałem szczegółowo zachodzący tu proces i zacząłem nauczać go na moich kursach, zachęcając uczniów, by wypróbowali różne warianty tej metody.

Opracowana przeze mnie koncepcja mówiła o tym, że tworząc nowy wzorzec przez zmianę zakończenia zaistniałej sytuacji, dajemy ku inne wspomnienie danego zdarzenia, dzięki czemu wymuszamy na nim zmianę stanu organizmu na taki, który odpowiada nowej wersji tego, co zaszło.
Im mniej czasu upłynie od zdarzenia, tym szybciej powrócimy do stanu harmonii.

To, czego moi uczniowie dokonują używając tego sposobu, zadziwia mnie i cieszy.
Oto kilka przykładów.
W tydzień po zakończeniu kursu jeden z jego uczestników stawiał płot wokół podwórka na tyłach swojego domu. W pewnym momencie z całej siły grzmotnął się młotkiem w palec u nogi, a następnie, zamiast rzucić młotek na ziemię i zareagować w normalny, rutynowy sposób, polegający na skakaniu, ściskaniu bolącego palca i przeklinaniu, cofnął go, bowiem przypomniał sobie, że nauczyłem ich tworzyć nowy wzorzec przez zmianę zakończenia zdarzenia. Najpierw wykonał jeden ruch młotkiem, nie dotykając palca. Potem powtórzył tę czynność jeszcze szesnaście razy. Wynik był taki, że odczuwał w palcu już tylko lekkie mrowienie, toteż mógł powrócić do pracy, a gdy ją skończył, palec nie był ani stłuczony, ani spuchnięty, ani też nie bolał.

Pewien lekarz z Teksasu donosił, że kiedyś, krojąc nożem sałatę na surówkę, głęboko skaleczył się w palec. Z punktu widzenia profesjonalisty wiedział, że takie skaleczenie będzie wymagało wykonania kilku szwów, ale mimo wszystko postanowił wypróbować mój zwariowany pomysł. Po kilkakrotnym powtórzeniu ruchów nożem palec przestał krwawić, a ból ustąpił, toteż człowiek ten zapomniał o skaleczeniu i mógł dokończyć przyrządzanie surówki. Trzy dni później przypomniał sobie to zdarzenie i spojrzał na palec. Nie było na nim ani śladu skaleczenia.

Pewna kobieta z Minnessoty, oparzywszy palec parą, wydobywającą się ze stojącego na ogniu garnka, szybko powtórzyła wykonywaną podczas oparzenia czynność, zmieniając jej zakończenie. Ból ustąpił, a pęcherze nawet się nie pojawiły.

Inna kobieta, mieszkająca w Kanadzie, przytrzasnęła sobie palce drzwiami samochodu. Nie zwracając uwagi na zdziwionych przechodniów powtarzała zamykanie drzwi do momentu, aż ból ustąpił, a na palcach nie było nawet śladu stłuczenia, ani skaleczenia. Chyba najciekawszy ze wszystkich był przypadek kobiety z Kalifornii, która postanowiła podjąć działania z założeniem, że ku żyje chwilą obecną i nie potrafi odróżnić plastycznego wytworu wyobraźni od zdarzenia, zachodzącego w rzeczywistości.
Kilka tygodni wcześniej poważnie poparzyła nogę spalinami z rury wydechowej motocykla i rana nie chciała się goić. W żywy sposób odtworzyła w umyśle przebieg zdarzenia, dając mu inne zakończenie, w którym gorące spaliny nie spowodowały żadnego uszkodzenia nogi. Powtórzyła to ponad czterdzieści razy, w wyniku czego zadawniona rana, która zaczynała już ropieć, w ciągu trzech dni całkowicie znikła.

Możliwości tego prostego sposobu są fantastyczne i nieograniczone, zwłaszcza wtedy, kiedy możemy go zastosować do uzyskiwania wyników w teraźniejszości – w odniesieniu do zdarzeń minionych. Na podstawie doświadczeń stwierdziliśmy, że najlepsze wyniki osiąga się wówczas, gdy wprowadza się do wzorca możliwie najmniejsze zmiany.

https://zenforest.wordpress.com/2008/07 ... man-i-bol/

i inny fragment też tam jest:

Wszystko żyje, czuje i reaguje

Dla szamana świat nie ogranicza się do roślin, zwierząt i ludzi, ponieważ rozumie on życie jako ruch. Przemieszczanie się niektórych rzeczy, na przykład, skał, jest bardzo powolne, są też rzeczy poruszające się bardzo szybko, na przykład, światło. Ale dla szamana są to tylko odmienne formy życia. Z drugiej zasady szamańskiej wynika, że Źródło Życia jest nieskończone i posiada świadomość samego siebie, a skoro tak, to wszystko musi posiadać samoświadomość, toteż musi reagować na to, co dzieje się w otoczeniu. Dlatego też szamani, odnoszą się z szacunkiem do wszystkiego, również do przedmiotów rzekomo martwych. Takie podejście do życia można byłoby uznać jedynie za ciekawostkę, gdyby nie miało ono bardzo praktycznego zastosowania.

Tak więc, nasze ku (pamięć, podświadomość wg tradycji Kahunów- przypis autorki bloga) jest żywe, świadome i reaguje na otoczenie. Kiedy krytykujemy samych siebie, czuje się ono atakowane i podejmuje próby obrony przez napinanie mięśni, a to wywołuje stres i blokuje świadomość, pamięć i przepływ energii, osłabiając nas i powodując zwiększoną podatność na choroby i wypadki. Jednostkowy przypadek krytyki nie spowoduje tragicznych skutków, ale nawyk krytykowania samego siebie – tak. W przeciwieństwie do samokrytyki, w stanie samozadowolenia rozluźniają się mięśnie, rozszerza świadomość, wzmacnia przepływ energii, zwiększa się nasza siła, otwiera pamięć różnych umiejętności, które posiadamy, a także polepsza się nasze samopoczucie.

Krytka zwraca się przeciwko Tobie

Kiedy krytykujemy lub chwalimy jakikolwiek element świata wokół nas, zachodzą trzy rzeczy:

Po pierwsze, zgodnie z drugą zasadą Huny, nasze ku nie odróżnia nas od naszych snów, a więc, niezależnie od tego, czy krytykujemy inną osobę, deszczowy dzień, swój samochód czy rząd, bierze ono wszystko do siebie osobiście i powoduje napinanie się mięśni; natomiast kiedy chwalimy te rzeczy, nasze ku w podzięce rozluźnia ciało.
Po drugie, zgodnie z zasadą trzecią, cechy lub warunki, na których skupiamy uwagę, mają tendencję do wzmacniania się, a to właśnie z powodu zdolności każdego obiektu do reagowania na czynniki zewnętrzne. Jeżeli z jakiegokolwiek powodu krytykujemy kogoś, takie działanie, nawet jeżeli jego intencje są najczystsze, będzie powodowało wzmacnianie krytykowanych zachowań.


Gdyby jednak zdarzyła się danej osobie zmiana na lepsze, stanie się to niezależnie od naszej krytyki, a nie za jej sprawą; natomiast w przypadku, kiedy taka osoba nic sobie nie robi z naszej opinii o niej, krytyka nie wywrze żadnego wpływu na nią, ale wywrze negatywny wpływ na nas.
Podobnie jest z chwaleniem człowieka – pomaga ono wzmacniać dobre cechy, które nam się w nim podobają, niezależnie od tego, czy dany człowiek przejmuje się naszą opinią, czy nie, dlatego, że ku zawsze w jakiś sposób reaguje na miłość. Zasada ta odnosi się nie tylko do ludzi.

Narzekając, na przykład, na deszcz, będziemy jedynie przedłużali jego padanie, czyli to, co nam się nie podoba; natomiast w wyniku częstych pochwał, spadnie on w takiej ilości, jaka jest wystarczająca. Jeżeli będziemy krytykowali nasz samochód, będzie on miał skłonność do coraz częstszego psucia się, a chwaląc go zwiększymy jego skłonność do lepszego działania (a nawet kiedy będzie musiał się zepsuć, to odbędzie się to bez większego kłopotu dla nas).

Zwróć uwagę na taką rzecz: im częściej krytykowany jest rząd za swoje działania, tym większą ma tendencję do podejmowania błędnych decyzji, a częste chwalenie wzmacnia jego zdolność do dokonywania trafnych wyborów.
Po trzecie, zgodnie z zasadą piątą, wszelka krytyka zwiększa oddzielenie od tego, co krytykujemy i zmniejsza naszą świadomość tej rzeczy, aż wreszcie przestajemy w ogóle reagować na stworzony przez nas jej wtórny obraz, który może już wcale nie mieć cech oryginału.
Natomiast każda pochwała zbliża nas do chwalonego obiektu i wzmacnia świadomość tej rzeczy, co pod każdym względem pogłębia nasz rozwój.

Ważnym zagadnieniem jest umiejętność właściwego zachowania się, kiedy my sami jesteśmy krytykowani przez kogoś innego. Można tu dać wiele dobrych rad, ale przedstawię tylko jedną, która bezpośrednio wynika z omawianej zasady. Przykład, który podam, jest skrajny, ale jego wymowa będzie jasna.

Z powodu powszechnie panującego na Hawajach przekonania o sile działania słów, częsty był lęk przed przekleństwem, które jest niczym innym jak krytyką, wyrażoną w formie pogróżki. Z powodu tej samej wiary ludzie, mający możliwość skontaktowania się z jakimś szamanem, nie doświadczali takiego lęku.

Zgodnie z naukami szamańskimi siłę przekleństwa można zneutralizować i usunąć poczynione przez nią szkody poprzez moc błogosławieństwa, które jest po prostu komplementem, wyrażonym w formie obietnicy. Tak więc, jeżeli jakiś rozwścieczony człowiek powie rolnikowi: „Niech twoje zboże zgnije!” rolnik powinien spojrzeć z miłością na pole i powiedzieć „Niech moje zboże rośnie wspaniale i wyda obfite plony”. W ten sposób zneutralizowane zostanie przekleństwo, a rośliny otrzymają dodatkową dawkę energii.

To samo można zastosować w odniesieniu do własnej osoby; zawsze, kiedy zostaniesz skrytykowany pochwal siebie głośno lub w myśli i jeżeli nie przejawisz lęku, krytyka nie będzie miała dla Ciebie żadnych negatywnych konsekwencji.

https://zenforest.wordpress.com/2007/11 ... n-miejski/

zauważyłem:
http://pl.scribd.com/doc/17109519/SKking-Szaman-Miejski

[oczywiście w wersji free niektóre strony są niedostępne]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group