Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 26 kwie 2018, 4:34

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 10 lut 2014, 23:39 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 14 wrz 2010, 20:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Płeć: mężczyzna
Szukam sensu życia. Miałem momenty, że nie widziałem. Chciałem nie raz zakończyć swój żywot.
Teraz przez chwilę mam podobny - to minie, przejdzie. Bywało nie raz i sobie radziłem, poradzę sobie ze wszystkim.
Tylko sensu życia nie widzę.
Pomagam, doradzam wszystkim - mało kto podziękuje. "Hunuję", medytuję i wiem, że mogę prawie wszystko co tylko zechcę. Tutaj jest pies pogrzebany: nie wiem czego chcę.
Mam też jakieś problemy - lubię wypić na przykład. To nie problem jednak - rzucałem i wracałem; papierosy to samo. Mogę rzucić wszystkie "nałogi" w jeden dzień. Mogę się "naprawić" - już to robiłem z dobrym skutkiem. Zamierzam następny (tym razem permanentny) "rzut".
Co dalej? Nie mam pojęcia co robić. Mam wyje_bane. Chciałbym żyć w domku z gliny i mieć swój ogródek - być samowystarczalnym i pomagać wszystkim.

Po co mi takie życie, nawet gdybym wszystko to miał?

P.s. Marzyłem, żeby być superbohaterem w dzieciństwie i do tej pory marzę...

P.s. 2 Nie oczekuję odpowiedzi / rozwiązania bo wiem, że... to nawet nie pytanie - nie można pytać o sens istnienia - to raczej dla nas (ludzi) nie pojęte i mając przed oczami wiele wszechświatów nie da się odpowiedzieć, który jest prawdziwy. Każdy jest i nie jest.

P.s. 3 Jestem przystojny, myślący, czytający - też po co mi to? Tego właśnie nie wiem - dlaczego tu jestem...

P.s. 4 Nie chciałem się wychwalać - bardziej w kwestii zrozumienia - mam dużo i mogę mieć więcej, ale chyba nie potrzebuję niczego oprócz miłości albo... właśnie nie wiem czego


Ostatnio zmieniony 11 lut 2014, 0:20 przez Człowieczek, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 10 lut 2014, 23:39 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 10 lut 2014, 23:53 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
Coś ci ta medytacja nie wyszła skoro nie czujesz sensu życia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 0:03 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 14 wrz 2010, 20:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Płeć: mężczyzna
Zgadzam się, że nie wyszła ja powinna. To nie zmienia faktu na temat pytania o sens.
Zrozumiałem wiele, dzięki medytacji, tego forum, czytania wielu książek, wymiany zdań z ludźmi używającymi mózgu (też wielu dzięki temu forum). Szukam dalej...
Dzięki za szybką odpowiedź

P.s. Proszę, nie obraź się - gdybyś Ty medytował - nie napisałbyś takiego komentarza. Ewentualnie medytowałeś bez skutku.
Nie odpowiada się na pytanie nie mając nic praktycznie do powiedzenia.


Ostatnio zmieniony 11 lut 2014, 0:32 przez Człowieczek, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 0:31 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Jak to Einstein powiedział: "Są dwa sposoby przeżycia życia. Pierwszy to taki, że ciekawi cię wszystko, drugi to taki, że nie ciekawi cię nic."

Generalnie stan który opisujesz Człowieczku wiąże się z zablokowaniem emocji/serca. Wiąże się to też z zablokowaniem energii seksualnej bądź jej wyczerpaniem.

Może w tym tematach poszukasz. Postaraj się medytować o Sercu. Tam są emocje i przestrzenie, których samo odczuwanie powoduje ciekawość i ożywienie.

Możesz zacząć pisać afirmację i pisać ją przez np. 21 dni: "Każdego dnia odkrywam coś nowego."

Może moje rady i informacje do czegoś ci się przydadzą.

Pozdrawiam i ogarnij się. :D

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 0:42 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 14 wrz 2010, 20:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Płeć: mężczyzna
Zgadza się thozo masz dużo racji. Takiej odpowiedzi potrzebowałem. Tylko ja wiem dużo i wiem mało... Potrzebuję mistrza.
Mogę dużo, ale potrzebuję naprowadzenia jak Geralt przez specyfki (nawet nie) potrzebuję naprowadzenia myślowego.

Mam praktycznie wszystko i nic - nie jestem bogatym dzieciakiem, mam czytnik ksiązęk na który sam zarobiłem i kupiłem. Więcej chwilowo nie potrzebuję. Ale co dalej?
Czytam, rozmyślam, medytuję - co dalej?

Walczyć o ludzi? Nie wiem co robić...


Ostatnio zmieniony 11 lut 2014, 0:58 przez Człowieczek, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 0:51 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Ze specyfików to Ayahuasca w takim wypadku. W Polsce obecnie nielegalne, ale są organizowane wycieczki do profesjonalistów prowadzących takie terapie np. w Holandii.

Oczywiście nie namawiam, Aya to wielka sprawa, polecam przeszukać internet. Sam nie potrzebuję, jakoś mnie nie ciągnie w tym kierunku, chyba już to mam naturalnie.

O choćby tu, przeglądałem tę stronę, sensowna i rzeczowa. Gdzieś tam są opisy doświadczeń osób po sesjach.

http://www.ayahuasca.net.pl/

Pozdawiam

edit.

fragment z powyższej strony:


Francisco Montes Schunas z plemienia Kampów:
Dla większości plemion z basenu Amazonki ayahuasca jest "rośliną-nauczycielem" i "rośliną- mistrzem". Za jej pośrednictwem Indianie dowiadują się wielu podstawowych kwestii dotyczących ludzkiej egzystencji.
Ayahuasca zdradza im mnóstwo tajemnic i wprowadza w obszary, do których normalnie człowiek nie ma dostępu. (...), zrywa z ludzkich oczu bielmo i pokazuje całe bogactwo otaczającej nas rzeczywistości, na co dzień nie dostrzegane. Pokazuje, że rzeczywistość jest wielowarstwowa i że nie ma warstwy, która byłaby ważniejsza od pozostałych. Udowadnia, że to co nas otacza, przypomina cebulę - gdy zedrze się jedną powłokę, natychmiast wyziera spod niej następna, jeszcze bardziej intrygująca niż poprzednia.

Ponadto w czasie ceremonii picia Ayahuasca odpowiada na pytania, które jej zadajesz. Jeśli masz szczęście, a ayahuasca dostrzeże w tobie właściwego partnera, może ci nawet zdradzić, co cię spotka w przyszłości. Roślina ta oferuje bowiem dostęp do Uniwersalnego Rozumu Wszechświata, gdzie zapisane jest wszystko, co już było i co dopiero będzie.
Ayahuasca działa poprzez wizje, które roztacza i "otwiera" (to chyba właściwe słowo) przed adeptami biorącymi udział w ceremonii jej picia. W tych wizjach zamyka się jej największa potęga. Ważny jest trans, w który ona wprowadza.

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 1:11 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 14 wrz 2010, 20:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Płeć: mężczyzna
Dzięki za rzeczowe odpowiedzi. Trafiłeś w sedno, bo już o tym myślałem. Spotkałem wirtualnie człowieka, który to skomponował. Pewnie pamiętasz - S.t.a.l.k.e.r. - człowiek wiele wiedzący.
Jak i Ty thozo :)
Bez tego już był niesamowitym człowiekiem. Mogłem dużo wiedzieć - on zawsze wiedział 5 x więcej - pierwszy głupi nie jestem - wiedział.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 1:24 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 866
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
ale chyba nie potrzebuję niczego oprócz miłości-
skreślimy "hyba" i bedzie dobrze.


Jak poczujesz rozmiar tego słowa MIŁOŚĆ w całej pełni- nie będziesz miał już żadnych pytań o sens...


Cytuj:
P.s. 2 Nie oczekuję odpowiedzi / rozwiązania bo wiem, że... to nawet nie pytanie - nie można pytać o sens istnienia - to raczej dla nas (ludzi) nie pojęte i mając przed oczami wiele wszechświatów nie da się odpowiedzieć, który jest prawdziwy. Każdy jest i nie jest.


Dokładnie... jest i nie jest- jest prawdziwy w momencie doświadczania...jest snem gdy się z niego budzisz...

Bezwzględnie Prawdziwe- jest tylko to co przechodzi pomiędzy jawą a snem.

Czy sen w nocy - przystojna postać ze snu- to ty ? :)

PYTAJ, PYTAJ I JESZCZE RAZ SIEBIE PYTAJ... KTO NIE PYTA- TEMU NIE ODPOWIADAJĄ :) WJ cię pokieruje do odpowiedzi... stopniowo.

Kieruj pytania do serca- tam jest okno do CIEBIE.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 1:36 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 14 wrz 2010, 20:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Płeć: mężczyzna
Myślę i nie mam, jednak z każdym komentarzem coraz lepiej - dobre rady (tego potrzebowałem) - dzięki.
Na prawdę zrobiło różnicę :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 2:53 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
Człowieczek pisze:

P.s. Proszę, nie obraź się - gdybyś Ty medytował - nie napisałbyś takiego komentarza. Ewentualnie medytowałeś bez skutku.
Nie odpowiada się na pytanie nie mając nic praktycznie do powiedzenia.


Błąd, medytacja mnie kompletnie odmieniła. Medytuję regularnie



O sens życia pytają moim zdaniem nie wystarczająco szczęśliwi ludzie.
Szczęśliwi ludzie cieszą się życiem.
Więc jak znajdziesz szczęście znajdziesz sens życia.
Tak jak Sokrates, gdy był mały widział świat prostym, gdy dorósł nadal był całkiem prosty a jednocześnie wielu rzeczy nie rozumiał. Gdy stał się stary i mądry, stwierdził, że "nic nie wie"
Więc czytanie i rozmyślanie nie da ci sensu życia.
Sens życia się wydarza, więc trzeba go przeżyć.
Nie mówię, że książki są złe , sam dużo czytam.
Ale jak to buddowie powiadają, jeżeli chcesz zobaczyć księżyc - nie szukaj jego odbicia w tafli kałuży.

Potrzebujesz mistrza powiadasz. Więc może znajdź sobie jakiegoś nauczyciela medytacji np.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 3:16 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 315
Poszukiwanie sensu życia wiąże się z nie akceptacją życia jakie się widzi dookoła. Prawie wszyscy ludzie akceptują życie jako takie, co najwyżej narzekają na brak pieniędzy. Skoro tak, to możesz być higher level being czyli wonderer i inkarnowałeś w obcym dla ciebie środowisku.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 3:40 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 08 sty 2014, 21:17
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Puławy
samo akceptowanie życia to nie szczęście 8-) nawet nie zadowolenie Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 6:12 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 401
Płeć: kobieta
A czy zycie musi miec spacjalny sens?
Czy nie moze po prostu byc?

Moze zaczac po prosty zyc? Moze masz jakies pasje, cos, co lubisz robic, w czym jestes dobry? A jak nie przychodzi Ci nic do glowy, to moze zaczac celebrowac te najprostrze przyjemnosci w zyciu? Swiadomie, uwaznie?

Jedzenie sniadnia. Picie kawy/herbaty. Spacer gdzies. Czytanie ksiazki czy ogladanie filmu. Spotkanie z przyjaciolmi. Bliskosc z ukochana osoba. Prace, jaka wykonujesz. Cokolwiek. Kazda czynnosc w zyciu moze byc swieta i prawdziwa i przepelniona sensem.
I to jest szczescie. Jezeli potrafisz kazda chwile zycia przezywac swiadomie.


Piszesz, ze chcesz, jak za czasow dzieciecych, byc superbohaterem. miec jakies osiagniecia.
Ok... ale moze najpierw badz w pelni soba.
To naprawde wystarczy.
Kazdy z nas moze byc superbohaterem, bedac zwyczajnie soba i wykorzystujac w pelni swoj potencjal.
Postaraj sie go rozpoznac i rozwijac. Na pewno jest cos, w czym mozesz byc mega dobry.

A milosc. Zacznij od kochania siebie. Przestan porownywac siebie z innymi. Wymagac od siebie nierealnych spraw, typu byc bohaterem, jak...
Badz zwyczajnie w pelni soba. Kochaj siebie za to, jaki jestes. Tak, jak czlowiek moze pokochac sam siebie, nikt go tak nie pokocha. Najpierw zawsze jest milosc, ktora otaczamy wlasna osobe. Pozniej te milosc promieniujemy dalej, na innych. I otrzymujemy z powrotem.

Mozna szukac czegos, co nam uzupelni te braki, kogos, kto nas pokocha, ale na dluzsza mete to nie dziala. Energia milosci musi isc w obie strony. A tak moze isc tylko wtedy, jezeli mamy co dac z siebie. I to niewazne, czy zwiazkowo czy tez ogolnie w relacjach z bliskimi nam ludzmi. Musi isc w obie strony, krazyc.

Nie trzeba miec wszystkiego, zeby miec wszystko. Wystarczy zyc swiadomie i uwaznie. Doceniac kazda chwile zycia. Celebrowac ja. I tu nie potrzeba zadnych gadzetow, zadnych uswietnien. Wierz mi.

PS. Co do medytacji, nie raz bylo tu pisane (na forum). Moze znajdz sobie kogos, jakas sange, gdzie osoby, ktore maja doswiadczenie w tej kwestii, beda nad Toba czuwac. Pokaza Ci, jak robic to konkretnie i skutecznie. Ogolnie zen w tej kwestii jest fajne. Wrzucenie w zycie. Takie, jakim jest. Calym soba. Mysle, ze o to teraz u Ciebie chodzi.

Przystojnosc w te czy we w te. Poukladaj sobie wewnetrzny balagan i bedzie git.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 7:01 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 489
Płeć: mężczyzna
Sprawa jest bardzo trudna gdyż indywidualna, jako, że każdy z nas jest własną drogą, ku prawdzie we własnym tu tymczasowym życiu, wybranym przez nasze Wyższe Ja w celu nauki. Każdy ma też okresy trudniejsze, gdyż nasze życie jak wszystko podlega fali zmian są dni lepsze i gorsze, okresy lepsze i gorsze, spotkania z innymi ludźmi wnoszące w naszą świadomość, wiedzę doświadczenie większe lub mniejsze. Trzeba mężnie i pogodnie znosić te trudy, nie łamać się, być, a przynajmniej starać się być sobą, dokonywać zmian, wybaczać sobie, dawać szansę, nie rozpaczać, jak też nie zazdrościć innym.
Odnalezienie sensu życia wymaga dojrzałości, dokąd jej nie ma idziemy po omacku kierowani przez WJ - jakby nieświadomie. Kiedy dociera do nas kim jesteśmy i po co tu jesteśmy stajemy się świadomymi nawigatorami zdobywania doświadczeń w przygodzie życia. To zresztą tylko moment, jak seans filmowy. Trudy, które mamy sami z jakichś powodów wybraliśmy, tak jak rodziców, narodowość itd. Dla jednego sensem życia jest gromadzenie dóbr, luksus ale jakie to ma znaczenie jeśli zakończy swoja drogę jak Gianni Versace - zamordowany przed swym pałacem. Inny, chce władzy, tym się syci - ale jakie to ma znaczenie kiedy jak np. Jaroszewicz - zostanie zamordowany we własnym domu razem z żoną. Jeszcze inny syci się wojną, zabija innych jako najemnik, lub generał, czy dowódca w regularnej armii - a jakie to ma znaczenie kiedy ostatecznie albo sam zostanie zabity, albo samotnie fizycznie niezdatny do tego procederu umiera w zapomnieniu. Odnalezienie swojej drogi jest bardzo trudne, gdyż technokratyczna cywilizacja wmawia nam, że musimy wszystko mieć, bo nie da się żyć bez nowego tabletu itd. Mamy wyłącznie harować na te zabawki aby kogoś bogacić. Sens życia to doświadczanie go w zgodzie ze sobą i czerpanie radości, nauki. Sens życia to miłość do drugiego człowieka, do siebie, to zrobienie czegoś co naszym zdaniem jest słuszne. Nie jest to prosta sprawa, z racji zagubienia większość ma z tym kłopot. Nie poddawaj się Człowieczku, szukaj swojego miejsca, swojej drogi swojego szczęścia. Pomyśl o tych, którzy mieli o wiele trudniejsze wyzwania życiowe niż TY i nie załamywali się (tracili w zarazach, wojnach rodziny, bliskich, majątek, są chorzy, popełnili zbrodnie np. morderstwa i siedzą w więzieniach itd.) Niektóre dusze wybierają sobie takie drogi.
Polecam poczytać Wandę Prątnicką.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 7:52 
A może OOBE? Monroe-a czytałeś? Może w tym kierunku uderz? Po obcuj z naturą jak się zbudzi do życia na wiosnę, mi to zawsze pomaga i nie mogę się doczekać żywej przyrody.

A o potomstwu myślałeś? Miałbyś wtedy sens życia do końca życia. :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 11 lut 2014, 8:37 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 315
Potomstwo nie jest sensem życia. Pisał o tym Stanisław Lem, że ludzie mają dzieci z nudów, żeby się czymś zająć, jeśli ich życie jest zupełnie puste bo oni sami są puści. To się często źle kończy dla dzieci, które są traktowane jako rodzaj zabawki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 8:54 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
Człowieczku, to co napisałeś jest totalnie szczere, piękne i prawdziwe. Nie zgadzam się, że medytacja Ci nie wychodzi. Ja widzę, że wychodzi :) kto medytuje aby znaleźć cokolwiek w medytacji choćby własnie sens życia, nie wie co to jest medytacja. Sensu życia nie znajdziesz. Nigdy. Szukanie jest błędem. Nieważne ile pytań się postawi, żadna odpowiedź niczego nie załatwia. Ty to na swój sposób rozumiesz, próbowałeś wielu rzeczy, próbujesz i nic nie daje Ci 100% satysfakcji. Chciałbyś aby rzeczywistość była tak uporządkowana i prosta jak umysł, ale taka nie jest, życie jest absolutnie nielogiczne.
Drzewa np nic nie wiedzą, niczego nie rozumieją i nie pytają o sens życia. Właśnie dlatego, że nie rozumieją, można powiedzieć, że rozumieją wszystko. Człowiek jest bardziej świadomy niż drzewo, dlatego on może się zastanawiać nad takimi sprawami jak sens życia. Tylko że cokolwiek by nie robił, z jego punktu widzenia, wszystko jest ostatecznie pozbawione sensu. Nadajemy więc sens i znaczenie poszczególnym rzeczom, ponieważ pierwotnie nie mają znaczenia. My ludzie nie umiemy żyć w takiej niewiedzy jak drzewa, mamy wiec potrzebę wiedzieć. Ale prawda jest taka, że nie wiemy niczego i nie potrafimy się z tym pogodzić. Stąd wszystkie problemy i pytania. Natomiast rozwiązań brak!

Całość, życie jest w porządku, jest idealne, ma jakiś głębszy niezrozumiały dla nas ludzi sens. Ale ten sens ma całość. Pojedynczy człowiek nie ma sensu. Życie jako całość jest już zrozumieniem, a umysł nie będzie nigdy rozumiał, bo on oddzielił się od całości. Dlatego nigdy nie zrozumie.

Jeszcze odnoście szukanie sensu, czy prawdy, nie powinno odbywać się za pomocą umysłu, ponieważ on nie rozumie, dlatego będzie tworzył teorie i wnioski, aby zakryć swoją niewiedzę. Życie jest sensem i prawdą i jeśli chcemy ten sens poznać trzeba tam szukać, zamiast w umyśle.
Jeśli szukam sensu życia - znajdę. Jeśli szukam sensu Mojego Życia - nie znajdę.
Wygląda to trochę jak poddanie się, porzucenie własnej woli i oddanie się woli całości, życia czy Boga. Ewentualnie oddanie się nauczycielowi.

Prawda, sens jest, dzieje się, ale człowiek siłą woli nie chce się jej poddać.

Fakt, że nie wiesz czego chcesz jest prawdą. Może w rzeczywistości nie chcesz niczego. Może to tylko społeczeństwo Ci zaserwowało rożne rodzaje chcenia, a Ty zobaczyłeś że to jest niesatysfakcjonujące. Odkryłeś, że nigdy niczego nie chciałeś, ale ten program nadal działa, dlatego nie rozumiesz samego siebie. Nie przejmuj się tym. Oświecony człowiek rozumie wszystko, ale gdy zapytasz go np o to kim jest, odpowie, że nie wie. Dlaczego? Nikt nie wie. Czasem udajemy, że wiemy, bo takie jest nasze uwarunkowanie, że mamy potrzebę wiedzieć. Więc udajemy, że wiemy, przyznanie, że nie wiemy i zaprzestanie szukania jest wyzwalające. Ale to nie dokonuje się naszą wolą, tylko odejściem od woli.
Napisałeś, że chciałeś nie raz zakończyć swój żywot, to jest podobne, poddajesz się, widzisz, że wszystko jest bezsensowne i stwierdzasz, że nie chcesz tego dalej ciągnąć. Ale gdzieś w głębi jest wiele pragnień jeszcze i one trzymają Cię. ale sam fakt, że myślałeś, aby z tym skończyć, znaczy że jesteś już bardzo blisko, porzucenia całego fałszu. Porzucenie całej wiedzy, jest własnie czymś jak śmierć, pozwalasz na śmierć wszystkiego co wiesz, na śmierć siebie jakiego znasz i idziesz w totalną niewiedzę. Mówisz: "nie wiem" i umierasz. Umiera wiedza, i wtedy odkrywasz że sens tu już jest, zawsze był. Po prostu nie mieścił się w logice, ani słowach, dlatego umysł tego nie widział.

Umysł pracuje tak szybko, że nie widać tego, że jest zakryte przez myśli, ale to tam jest. Gdy myśli zwolnią, zatrzymają się choćby na chwilę, ujrzysz to. Dlatego odłóż na bok wszystkie pytania o sens, medytuj dalej. Jesteś na dobrej drodze, nie widzisz już sensu, nie dajesz gotowych odpowiedzi, więc to do Ciebie przyjdzie samo. Może dziś, może jutro, a może za 50 lat. Jeśli pozwolisz sobie na to, aby czekać milion lat, to przyjdzie szybciej niż się spodziewasz.

Budda odkrył, że nie ma w nim żadnej istoty, żadnej duszy. "Ja" jest takim kurzem, który medytacja ściera. Dopiero gdy odsuniemy na bok całą wiedzę o tym kim jesteśmy, wtedy można zobaczyć kim jesteśmy naprawdę.

Ty nie możesz mieć sensu, po prostu. Jesteś pozbawiony sensu. Budda powiedział, że przeszkodą jesteś Ty.
Spójrz na deszcz, on nie jest "deszczem" on jest padaniem. My nazywamy to deszczem i przez to stwarzamy formę, rzecz, przedmiot. ale deszcz nie jest deszczem, tylko padaniem. Nie jest rzeczą, nie ma w nim żadnej istoty. Ty jesteś taki sam. Chodzisz, ale nie ma tego który chodzi, jesteś więc chodzeniem, a nie chodzącym. Zobacz to. Jesteś tym co się dzieje, a nie istotą, której się to dzieje. Dlatego chodzący jest pozbawiony sensu. Jest nieprawdziwy, jest stworzony na potrzeby komunikacji, jest praktyczny, ale nie jest prawdziwy. Natomiast chodzenie - to się naprawdę dzieje.

Mówi się, że wszystko jest mają, iluzją, snem. ale nie padanie (deszczu), nie chodzenie. To deszcz i chodzący są iluzją, natomiast to dzianie się jest prawdą. Chodzenie się dzieje. Chodzenie nigdy nie zapyta po co chodzi. To chodzący pyta. a chodzący jest nieprawdziwy, dlatego samo pytanie jest absurdem. Jest bezsensowne.

Dlatego albo chodzący, istota, bezsens i nierozumienie - albo zrozumienie i sens. Nigdy razem.

Jeśli nie znamy niczego poza tym, co oferuje umysł to jest trochę jak skok w nieznane, potrzebna jest odwaga, i własnie gdy nie widzisz już sensu w tym świecie, możesz wtedy wskoczyć w nieznane, bez umysłu, bez wiedzy, bez strachu. Wchodzisz nie wiedząc gdzie wchodzisz. Jeśli natomiast ktoś kocha swoje sensy, bezsensy i nonsensy to nie wejdzie, bo się boi je stracić. Jeśli nie masz nic do stracenia wchodzisz.

Więc co Cię jeszcze trzyma? Mruga

Powidzenia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 9:21 
Cytuj:
Potomstwo nie jest sensem życia.

A czy ja napisałem że jest? Uważam że potomstwo dla człowieka MOŻE BYĆ sensem życia. Odpowiadanie za inną istotę, pielęgnowanie jej, uczenie, kochanie w konsekwencji rodzic może oddać życie za dziecko, to także nowe doświadczenie dla duszy, więc uważam że przez to może być sensem życia.
Cytuj:
Pisał o tym Stanisław Lem, że ludzie mają dzieci z nudów, żeby się czymś zająć, jeśli ich życie jest zupełnie puste bo oni sami są puści. To się często źle kończy dla dzieci, które są traktowane jako rodzaj zabawki.

Dlaczego wykazujesz skrajność tego zjawiska.



Na górę
   
 
 
Post: 11 lut 2014, 10:58 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 489
Płeć: mężczyzna
Wielka tajemnica życia jest to, że tak naprawdę żyjemy dla innych, nie tylko dla siebie. Dać siebie komuś, pomagać, wspierać innych to też daje radość, energię. Każdego dnia powinniśmy zrobić choć jeden dobry uczynek - to byłyby miliony dobrych uczynków. Jeśli można to uczynić - to trzeba, bo ciężko jest inaczej, kiedy nie można liczyć na bliźniego.
Trudno mi człowieczku za Ciebie nadać sens Twojemu życiu - sam zadawałem te pytania i...szukałem.
Jakie jest Twoje tu zadanie - nie wiem, musisz je odnaleźć to da ci spełnienie. Szukajcie a znajdziecie, proście a będzie wam dane, kołaczcie a otworzą wam.
Któż z nas nie zadawał sobie tego pytania?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 11:26 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 401
Płeć: kobieta
Tu zgadzam sie w pelni z Mr. Spockiem. Dzieci nie moga byc sensem zycia. Moga byc wtedy, jezeli mamy juz wszystko i chcemy kogos tym jeszcze obdarzyc. Ale nie moga byc czyms, co ma nas obdarowywac lub nadawac naszemu zyciu sens.

A co, jezeli dziecko nie bedzie takie, jak sobie zaplanowalismy? Np.?

Duzo rodzicow tak robi. Ma dzieci, bo to sens ich zycia. Laduje w te dzieci wszystkie swoje niespelnione nadzieje, realizuje sie niejako poprzez nie. A jak te zawioda ich oczekiwania, to i sens zycia nagle pada.

Nie tedy droga.

Podsumowujac ogolnie temat (z mojej strony; poza tematem dzieci juz), sens zycia to codziennosc i czerpanie z niej pelnymi garsciami. W kazdej sekundzie zycia. Swiadome przezywanie kazdej chwili, Docenianie kazdego drobiazgu, ktory nam sie w zyciu zdarza. Kazdy wschod slonca, ktory jest nam dane obejrzec, kazde gwiezdziste niebo, ktore mozemy jeszcze zobaczyc. Wszystko po kolei.


Dzieci sama mam... i to troje, ale nie, nie sa one sensem mojego zycia. Sa waznym elementem mojego zycia, na pewno. Bardzo waznym. Ale nie skupiam na nich calego swojego jestestwa. Jestem w roznych chwilach, w roznych obszarach zycia i sa takze dzieci. Tyle. Nie sa wypelniaczem mojego zycia stuprocentowym. Jest miejsce na wiele innych spraw jeszcze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 12:12 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 14 wrz 2010, 20:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Płeć: mężczyzna
Dziękuję za odpowiedzi. Potrzebowałem takiego "otrzeźwienia". Pomogliście - każdy na swój sposób.
Retoryka, argumenty i fakty - szkoda, że rzadko mogę spotkać takich rozmówców na żywo.
(to chyba też jeden z powodów - otoczenie ludźmi "zombie")

Komentarze komentujące komentarze:
Ciekawa analogia padania, chodzenia i w końcu logiki.
Dzieci - racja i nie racja. Gdyby się pojawiło, na pewno by zmieniło (na 100%) - tylko ja nie chcę takiej zmiany.

Jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi

P.s. Dziwnie się czuję... Mówię/ piszę i ludzie mnie rozumieją - dziwne uczucie (nietuzinkowe :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 12:35 
Cytuj:
Tu zgadzam sie w pelni z Mr. Spockiem. Dzieci nie moga byc sensem zycia. Moga byc wtedy, jezeli mamy juz wszystko i chcemy kogos tym jeszcze obdarzyc. Ale nie moga byc czyms, co ma nas obdarowywac lub nadawac naszemu zyciu sens.

Chyba wam już całkowicie mózgi zlasowało od tych teorii spiskowych i chanelingów żeby taki rzeczy wypisywać.
Cytuj:
Duzo rodzicow tak robi. Ma dzieci, bo to sens ich zycia. Laduje w te dzieci wszystkie swoje niespelnione nadzieje, realizuje sie niejako poprzez nie. A jak te zawioda ich oczekiwania, to i sens zycia nagle pada.
Lemingi z wypranym mózgiem owszem mogą tak robić. Tylko wydaje mi się że ludzie tutaj przebywający powinni inaczej podchodzić do tej kwestii.
Cytuj:
Jeszcze raz dziękuję za wszystkie odpowiedzi

Człowieczku właśnie mi się przypomniało że gdy czytałem Michaela Newtona i Wędrówkę Dusz czy Przeznaczenie Dusz, dokładnie nie pamiętam... to był tam opisywany podobny przypadek jak twój... czyli na sesję Life Between Life do Newtona przyszedł człowiek który nie znal swojego sensu życia itp. poddając się regresji hipnotycznej Newton rozmawiał z jego duszą/wyższym ja potem radą starszych jak zwał tak zwał i już po sesji w ciągu paru tygodni czy miesięcy człowiek ów zmienił swój sposób myślenia tzn. jego życie nabrało sens. Dzięki terapii i wglądu w poprzednie wcielenia człowiek dowiedział się kim był wcześniej i co powinno być jego życiowym celem w tym wcieleniu. Także polecam sesję LBL, zapoznać się z tym tematem. W POlsce jest jedna kobieta która to robi.


Ostatnio zmieniony 11 lut 2014, 13:02 przez skurg, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 11 lut 2014, 12:57 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 401
Płeć: kobieta
Nie wiem, czy mi mozg zlasowalo czy nie. Fanka channelingow nie jestem i nie bylam, wiec nie wiem, skad ten daleko idacy wniosek. Bo zgodzilam sie z konkretna wypowiedza Mr. Spocka? Oho!

Ja po prostu uwazam, ze zadna druga osoba nie moze byc sensem naszego zycia. Nie moga to byc dzieci, nie moga to byc matka czy ojciec, nie moze to byc partner zyciowy.
Oni moga byc. I moga byc czyms wspanialym w naszym zyciu, ale nie czyms, co dopiero nadaje naszemu zyciu tresc. Ta tresc musi byc, zanim oni sie pojawia. Oni moga ja wzbogacic, ale nie tworzyc od podstaw.

Jakosci, jakie chcemy przekazac itd. i owszem, ale nie sami ludzie.


Dodam, ze ludzie, ktorzy probuja naginac dzieci do wlasnych oczekiwan zdarzaja sie na wszelkich poziomach spolecznych i takze u tzw. swiadomych. Tzw. bo czy naprawde sa swiadomi to nie wiem.

Jak pisalam sama mam dzieci... ale sens zycia... to dla mnie zycie samo w sobie.

No... wiecej nie dodam juz... bo albo ktos rozumie, o czym pisze albo i nie...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 13:36 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 866
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Skurg- Pozwól że spytam - Czy oprócz przeczytanego Newtona i Monroa ... Wiesz cokolwiek na bazie własnych doświadczeń ? Czy miałeś jakiekolwiek doświadczenia WŁASNE - nie mówię tutaj o "przemyśleniach i analizie tego "co mi się wydaje że się zgadza" ...W odniesieniu do powyższego- czy np miałeś/masz wgląd bezpośredni w inne swoje żywoty, w esencję swej istoty ?

Czy oprócz tego ze polecisz komuś np książkę - jesteś w stanie pokierować kogoś do jego własnego wnętrza na podstawie własnych "podroży" w głąb siebie?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 13:54 
Cytuj:
Czy miałeś jakiekolwiek doświadczenia WŁASNE - nie mówię tutaj o "przemyśleniach i analizie tego "co mi się wydaje że się zgadza"

Wyczuwam ironię więc ironią odpowiem: nigdy nie sprawdzałem czy w kablu w ścianie rzeczywiście płynie prąd i jak on wygląda, po prostu więżę ludziom którzy się na tym znają i tak twierdzą. Podobnie z reptilianami, nigdy żadnych nie wiedziałem, ale wieżę że takie istoty istnieją w formie materialnej czy niematerialnej, whatever. Dlaczego? Patrz David Icke i wielu innych.
Cytuj:
Czy oprócz tego ze polecisz komuś np książkę - jesteś w stanie pokierować kogoś do jego własnego wnętrza na podstawie własnych "podroży" w głąb siebie?

Nie.
Cytuj:
W odniesieniu do powyższego- czy np miałeś/masz wgląd bezpośredni w inne swoje żywoty, w esencję swej istoty ?

Nie, ale nie mam absolutnie żadnych wątpliwości, że te tematy to prawda autentyczna. Szukałem kiedyś osoby która zajmuje się regresją hipnotyczną i LBL no i jak wcześniej napisałem jest jedna taka osoba w POlsce, bo chciałem właśnie tego zasmakować, ale przyjemność jest dość kosztowna, jedna sesja 1500zł.



Na górę
   
 
 
Post: 11 lut 2014, 15:04 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 866
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Szczera odpowiedź :tak:

I bardzo dobrze że nie masz klapkach na oczach na poziomie swojego intelektu, umysłu - to jednak tylko pewne narzędzie opisu,analizy i segregacji dla naszego małego ja ... - dobre i pomocne tutaj- nawet w odkrywaniu siebie- ale tylko do pewnego momentu. To tak jakbym miał ci opisać czym jestem, albo czym jest miłość, wolność, piękno...wiesz ze można by było wyczerpać wszystkie słowa i opisy językowe- a nawet wielowymiarowe metody opisu( wszechświata tej jest opisem tego co nie opisywalne- jego wyrazem- dlatego jest taki piękny i NIGDY SIĘ NIE "WYCZERPIE"- BO I JEGO ŹRÓDŁO( PO CZĘŚCI MY SAMI) JESTEŚMY NIEWYCZERPALNI W NASZEJ ESENCJI BYCIA

To czym jesteśmy- W CAŁOŚCI- można uchwycić TYLKO- odczuciem bezpośrednim( poza umysłem i opisem) natomiast opisywać można na nieskończona ilość sposobów.


Odnosnie Monoroa i Newtona...warte przeczytania i godne polecenia- zapewne :tak: ALE w moim doświadczeniu ( tzn- byłem, widziałem, czułem ) to co opisują JEST TYLKO JEDNYM ZE SPOSOBÓW.... i do tego- pod pewnymi względami- pułapką ....ludzkich opiekunów. Nie jestesmy żadnymi duszami- to tez tylko kolejne "ubranka" dla czegoś o wiele wiele większego.... Oczywiscie jesli wkładasz wlasną energię- z poziomu WJ w "WIZJĘ KOSMICZNA"- "jestem duszą ktora tam music inkarnować,ewoluować itd" - to jako taka "dusza" się doświadczysz... "płacisz" - masz.... tylko ze niektórzy "opiekunowie" nie chcą abys potem wyciągnął swoje inwestycje z astralnego banku...

To jest gigantyczne kosmiczne zwierciadło- jak zapomnisz CZYM( oczywiscie intencjonalnie to robisz) - to potem to zwierciadło w swym odbiciu umożliwia ci doświadczenie jako "KIM"- ALE DROGA POWROTNA DO "CZYM"- może wtedy trochę potrwać... w zależności jak szybko w tym zwierciadle dostrzeżesz CAŁOŚĆ SWEGO ODBICIA - z rozszczepionych przez zwierciadło fragmentów.


Ps- byc moze regressing pomoże ci :) sugeruję abys poszukał jednak kogoś naprawdę fachowego- mam kolegę który tez inwestował(niewiem jaki fachowiec) i na jednej sesji sie nie obyło...także -w trosce o twój portfel....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 15:29 
Cytuj:
Ps- byc moze regressing pomoże ci :) sugeruję abys poszukał jednak kogoś naprawdę fachowego- mam kolegę który tez inwestował(niewiem jaki fachowiec) i na jednej sesji sie nie obyło...także -w trosce o twój portfel....

Niestety prawda.

Cytuj:
Nie jestesmy żadnymi duszami- to tez tylko kolejne "ubranka" dla czegoś o wiele wiele większego....

No mogę się zgodzić z tym że dusza to ubranko. Konkretniej to jesteśmy energią, niewielką cząstko pierwotnego źródła, porozbijanego na kawałeczki w celu doświadczania. Cudownie to jest opisane u Monroa.



Na górę
   
 
 
Post: 11 lut 2014, 15:40 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 866
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Konkretniej to jesteśmy energią, niewielką cząstko pierwotnego źródła, porozbijanego na kawałeczki w celu doświadczania.


A gdybym ci zaproponował , iż światło to też tylko "ubranko"- "eter"(zwal jak zwał) jest uniwersalnym materiałem do sworzenia każdej formy. Niczym projektor na ekranie- światło jedynie projektuje obrazy-ale to nie TY- ani JA. Gdy mówimy cząstką- to o ile wynika to ze slownych językowych ograniczeń- to powiedziałbym ze coś co jest NIEPODZIELNE- a zarazem może być W WIELU PERSPEKTYWACH NA RAZ.... (tutaj wlasnie kończy się logika i umysł :) ) nie moze być większą lub mniejszą częścią SAMEGO SIEBIE.


Ujme to tak- analitycznie.

Spadasz na dno iluzji- zapominasz. Najpierw wierzysz ze jests ciałem.... nagle dociera do ciebie ze jestes powiedzmy duszą... potem ze światłem.... a potem.... ze to był tylko sen .


Hej- ale sen o "byciu" światłem jest przepiękny... nie mam nic przeciwko- TYLKO TEGO TEŻ MOŻESZ DOŚWIADCZYĆ.... w medytacji choćby.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 lut 2014, 16:02 
Sens życia - mocny temat.

De Mello dał fajny przykład z dziełem Leonarda: wycinasz fragment z Giocondy, taki niewielki, powiedzmy 2*2cm. Jakbyś nie powiększał, jakbyś nie rozkładał go na coraz to mniejsze składowe, sensu w nim doszukać się niełatwo. To nie ma sensu!
Weźmiesz większy fragment, już lepiej, weźmiesz cały obraz - fantastico!
Rzecz w perspektywie horyzontu postrzegania, swego rodzaju zoom-oucie. Może się pojawić pytanie o technikę, jak to zrobić?
Prosta sprawa, odejść od ego-dlasiebie; nie na próbę, nie dla doświadczenia, nie "bo zobaczymy" - odejść sercem całego siebie, tropem "wielkich", na zawsze-teraz.

Napisz coś, jak już znajdziesz ;)



Na górę
   
 
 
Post: 11 lut 2014, 16:19 
Człowieczek pisze:
Szukam sensu życia. Miałem momenty, że nie widziałem. Chciałem nie raz zakończyć swój żywot.
Teraz przez chwilę mam podobny - to minie, przejdzie. Bywało nie raz i sobie radziłem, poradzę sobie ze wszystkim.
Tylko sensu życia nie widzę.
Pomagam, doradzam wszystkim - mało kto podziękuje. "Hunuję", medytuję i wiem, że mogę prawie wszystko co tylko zechcę. Tutaj jest pies pogrzebany: nie wiem czego chcę.
Mam też jakieś problemy - lubię wypić na przykład. To nie problem jednak - rzucałem i wracałem; papierosy to samo. Mogę rzucić wszystkie "nałogi" w jeden dzień. Mogę się "naprawić" - już to robiłem z dobrym skutkiem. Zamierzam następny (tym razem permanentny) "rzut".
Co dalej? Nie mam pojęcia co robić. Mam wyje_bane. Chciałbym żyć w domku z gliny i mieć swój ogródek - być samowystarczalnym i pomagać wszystkim.

Po co mi takie życie, nawet gdybym wszystko to miał?

P.s. Marzyłem, żeby być superbohaterem w dzieciństwie i do tej pory marzę...

P.s. 2 Nie oczekuję odpowiedzi / rozwiązania bo wiem, że... to nawet nie pytanie - nie można pytać o sens istnienia - to raczej dla nas (ludzi) nie pojęte i mając przed oczami wiele wszechświatów nie da się odpowiedzieć, który jest prawdziwy. Każdy jest i nie jest.

P.s. 3 Jestem przystojny, myślący, czytający - też po co mi to? Tego właśnie nie wiem - dlaczego tu jestem...

P.s. 4 Nie chciałem się wychwalać - bardziej w kwestii zrozumienia - mam dużo i mogę mieć więcej, ale chyba nie potrzebuję niczego oprócz miłości albo... właśnie nie wiem czego



Nie wiem czy juz ktos z osob tu odpowiadajacych Ci na to zwrocil uwage, sorry nie czytalam wszystkich odpowiedzi.
Uwazam, ze najpierw powinienes uporac sie ze swoim uzaleznieniem. Niestety na razie widze, ze piszesz jak osoba uzalezniona - bo nia jestes. To co wygrubilam to nic innego jak marzeniowe planowanie - typowy system iluzji i zaprzeczania w uzaleznieniu.
Dopiero gdy rozbijesz i poznasz te mechanizmy, ktore rzadza czlowiekiem w uzaleznieniu, bedziesz mogl isc dalej w rozwoju. Dopiero wtedy huna, medytacje i co tam robisz Ci pomoze.
W tym momencie - tracisz tylko czas.
No i piszesz,ze mozesz przestac pic w kazdej chwili - tak wlasnie mowia osoby uzaleznione.
Wiesz, ze juz nigdy w zyciu nie bedziesz mogl wziasc alkoholu do ust kiedy zadecydujesz, ze chcesz zyc w trzezwosci? To choroba do konca zycia.

Ja bylam dokladnie w tym samym miejscu co Ty dwadziescia lat temu: uzalezniona, nie majaca sensu zycia, z depresja, nie wiedzialam czego chce od zycia itp. Tez medytowalam, zajmowalam sie rozwojem osobistym i duchowym ale to mi nic nie dawalo. Teraz ponad 8 lat w abstynencji czuje, ze zyje, mam sens zycia, nie mam depresji, jestem zupelnie inna osoba.
W tym momencie Twoj umysl:swiadomosc i podswiadomosc jest spetana uzaleznieniem, nie jestes wolny, nie myslisz trzezwo - nie musisz byc pijany aby nie myslec trzezwo.

A co do milosci: musisz ja dac sam sobie. Pokochaj siebie a wtedy milosc przyjdzie i bedzie wszedzie. Ta milosc masz w sobie. Otworz swoje serce.

Zycze Ci duzo sil i...Milosci :serce:



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group