Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 25 kwie 2017, 11:36

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 158 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
Post: 05 sie 2015, 11:59 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 12:54
Posty: 111
Płeć: mężczyzna
jeśli przygotowałeś sobie życie , to jaki skrót jaka ucieczka ? pomyśl raczej gdzie jest Twoja świadomość bo w głowie zaręczam Ci nie ma jej .pozdro :buja:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 05 sie 2015, 11:59 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 06 sie 2015, 11:06 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 maja 2013, 17:09
Posty: 139
Płeć: mężczyzna
No to jeszcze moje 5gr.

Jeśli faktycznie życie jest wzrastaniem duchowym poprzez cierpienie to czy również poprzez cierpienie innych? Jeśli się "współdoświadcza"? Jest się, niekoniecznie z własnej woli, uczestnikiem czyjegoś przejścia?

Nigdy nie miałem w sobie, jak to nazywam "genu samobójcy" choć kilka razy w życiu pomyślałem, że śmierć by wiele ułatwiła. Błąd! Na szczęście za każdym razem dostawałem solidnego liścia przez łeb od przewodnika, a może od demona, nie wiem, obydwaj to niezłe chamy:) W każdym razie sam nigdy nie posunąłem się do ostateczności, nie mam depresji, ani natarczywych myśli. Jest czarno biało, równowaga.

Zastanawia mnie, dlaczego w życiu towarzyszy mi sporo śmierci, głownie samobójczej śmierci. Nie wiem dlaczego, ale w ciągu prawie trzech dekad miałem do czynienia z wieloma samobójcami. Jedni tylko o tym gadali, drudzy nie mówili już nic, jeszcze inni też by już nic nie mówili gdyby nie moja interwencja. Zdarzało się, że dosłownie ściągałem ludzi ze sznurka, przynajmniej 9 razy. 3 z tych osób żyją. Z jedną łączy mnie bardzo bliska więź i jest to osoba o 180 stopni inna niż w chwili próby. W zasadzie to wyciągnąłem ją z otchłani, nie było już nawet akcji serca. Lekarz stwierdził, że nie miała prawa przeżyć, że jej mózg powinien być martwy. Świadomość wróciła do niej dopiero po tygodniu. Nie ukrywam, że dużo o tej osobie wtedy myślałem i prosiłem (choć wtedy jeszcze nie byłem świadomy ich obecności) swoich "opiekunów" o pomoc. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że się modliłem. Niestety tabula raza, nie pamięta trzech miesięcy wstecz od zdarzenia, a jestem przekonany, że jej dusza była już daleko i pewnie wiele by miała do powiedzenia. Jest coś takiego w oku samobójcy, że widać kiedy w oku coś gaśnie, u niej był jeszcze niedopałek tego blasku, albo tak mocno chciałem by tam był. W każdym razie jest najbardziej żywym wspomnieniem i wtedy też coś we mnie pękło. Odwróciłem się wtedy całkiem od boga i paradoksalnie stałem się bardziej uduchowiony. To był moment kiedy dotarło do mnie wiele oczywistości a moje myślenie i postrzeganie diametralnie się zmieniło.

Z innej beczki, człowiek któremu chałupniczym sposobem wypłukałem żołądek, przez wiele lat i nie wiem czy nie wciąż, miał mi za złe, że go odratowałem. Zdarzyło się też, że mimo, że komuś uniemożliwiłem, odratowałem bądź wyperswadowałem z samobójstwa i tak po jakimś czasie kończyli samozwańczo swoje życie. Co zastanawiające, ja nigdy tych sytuacji nie prowokowałem, nie robiłem nic aby się w nich znaleźć. Wręcz przeciwnie unikam złej energii, wręcz się czasami izoluję od bodźców by się wyciszyć i pogadać "ze sobą". Ale ( przykładowa sytuacja sprzed kilku lat) wychodzę z domu w pozytywnym nastroju, bez krzty złych emocji i tuż za rogiem widzę skoczka w locie z jedenastego piętra. Po chwili mam "pana kleksa" pod nogami i tak przez dwa tygodnie co drugi/trzeci dzień widziałem kolejnych. Fakt, że w tamtych czasach Natolin Wwa na którym to się działo był zagłębiem narkoli wszelkiej maści, czasy kiedy heroina zbierała spore żniwo. Natomiast nie jest to normalne by jedna jednostka tak często "wpadała" na takie zdarzenia. Wydaje mi się, że wiele osób po podobnych doświadczeniach do moich, popadłoby co najmniej w paranoję. Być może sami polecieli by nożem po kablach.

Oprócz takich sytuacji dość często bywam świadkiem nieszczęśliwych bądź po prostu głupich, ale potencjalnie śmiertelnych wypadków. I tu bilans jest podobnym, części udało mi się pomóc i dzisiaj mogą się cieszyć życiem (hahaha no dobra popłynąłem z tą radością) część odeszła mi na rękach. Ostatnim był facet którego potrąciło bmw jadące 120km/h, utrzymałem akcję serca do przyjazdu karetki, ale po kolejnej półgodziny reanimacji i szybkiego łatania przez sanitariuszy, tu cytat: "już nic nie dało się zrobić". Faceta zdjęło kiedy był może 2 metry przede mną, jeszcze w ostatniej chwili próbowałem złapać go za ramię... i tak do porzygu co raz coś, praktycznie co drugi/trzeci miesiąc jestem uczestnikiem jakiegoś zajścia bez happyendu, w bardziej lub mniej bezpośredni sposób.

No i teraz powiedźcie mi co to za dziwna karma, która karmi mnie cierpieniem innych, jednocześnie mnie na to cierpienie znieczulając. Z biegiem lat do takich spraw zacząłem podchodzić z dużym chłodem. Śmierć, samobójstwa, morderstwa coraz częściej nie budzą we mnie nawet najmniejszej złości, sprzeciwu czy choćby zadumy. Staje się coraz bardziej na to obojętny. Nie tłumaczę już sobie nic, nie zamartwiam się, amba fatima było i ni ma. Zastanawia mnie tylko wciąż dlaczego tyle tego było, a to zapewne nie koniec. Czego ma mnie to nauczyć i gdzie zaprowadzić? Zadawałem sobie te pytania milion razy i nie uzyskałem żadnej konkretnej odpowiedzi, poza "po prostu tak ma być".


Bym zapomniał.... SIEMA! Dawno żeśmy się nie widzieli :ninja:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sie 2015, 20:17 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 sty 2012, 18:23
Posty: 81
Miałam wizję poprzedniego życia i wtedy popełniłam samobójstwo. Dobrze wiem dlaczego tak się stało, ponieważ w tym życiu przeżywałam to samo i o mały włos nie skończyło się to tak samo. Gdybym miała odpowiednie narzędzie w krytycznej chwili to bym się zabiła. Ale teraz, zaledwie cztery lata później, nawet już nie pamiętam o co chodziło w tym całym interesie. Mogłabym sobie przypomnieć i spróbować to opisać, ale po co? Teraz jestem na nowej trasie. Mam pewne bolączki, jak każdy, ale ogólnie jestem dużo szczęśliwsza. Samobójstwo to jednocześnie droga do światłości i zbłądzenie. Gdyby nie nastąpiło nie doszłabym tu gdzie jestem teraz, a wyraźnie czuję, że najlepsze jeszcze przede mną i cieszę się. Z drugiej strony już dawno bym tam była i być może moje życie nie byłoby wypełnione takim cierpieniem. Nie wiem czy było potrzebne, nie jestem z rodzaju tych, co uważają, że cierpienie uszlachetnia. Nie mam pojęcia, czy tak musiało być, ale było.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sie 2015, 20:37 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 sie 2015, 17:52
Posty: 149
Płeć: kobieta
Lokalizacja: łódzkie
ProstaDusza pisze:
Samobójstwo to jednocześnie droga do światłości i zbłądzenie. Gdyby nie nastąpiło nie doszłabym tu gdzie jestem teraz

Zgadzam się z tobą. W życiu nie ma czarnego i białego, wszystko jest kwestią perspektywy spojrzenia na pewne sprawy. Sama chęć samobójstwa też nie jest "czarna". Zależy czy do owego samobójstwa dojdzie.
( Ja sama wiele lat leczyłam się na depresję, samookaleczałam się, miałam próbę samobójczą, która na szczęście nie wypaliła. Przeżyłam potem dużo stresu, cierpienia, ale też miałam dużo chwil radości, spokoju, miłości, uznania. I chciałam po prostu napisać, że się z tobą zgadzam. Jeszcze długa droga przede mną, bo wciąż potrafię złapać doła i leżeć pół dnia zapłakana w łóżku, ale ważne jest żeby zdawać sobie ze wszystkiego sprawę. Wciąż jestem zagubiona, ale staram się. )
I według mnie to co napisałaś, a co ja zacytowałam jest świetną odpowiedzią na postawione w temacie pytanie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 wrz 2015, 15:09 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 08 wrz 2015, 11:31
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
Ja bym raczej określił samobójstwo jako "drogę w ciemności". No bo co musi się dziać w głowie osoby, która decyduje się na taki krok? Ból, nieszczęście, żal, do tego brak perspektyw i brak nadziei. Słabość czy siła, odwaga czy tchórzostwo, w moim odczuciu nie ma to znaczenia. Samobójca, który zdecydował się zabić siebie, jest przede wszystkim martwy. Ale martwy już wcześniej. To dość długi proces, ludzie nie popełniają samobójstwa, decydując się na to ot tak. Trzeba sobie raczej zadać pytanie, co należy robić, aby ci ludzie nie chcieli się zabijać, tylko chcieli żyć.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2015, 14:18 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 12 paź 2015, 13:04
Posty: 1
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Kraków
Mój mąż jakiś czas temu popełnił samobójstwo. Od tamtego czasu dużo myślę nad tym. W opisywanym przeze mnie przypadku nie było głębokiej depresji, planów skończenia z życiem. Jednak to tylko tło...
Po jego śmierci zastanawiało mnie to jaki wpływ na jego i moją energię będzie miał taki czyn.
Miałam dziwne odczucia, bałam się, że w jakimś stopniu zaszkodził sobie tym, co zrobił. Widziałam nie tylko po sobie, jak wielkie cierpienie wywołał u bliskich. Pierwszą fazą żałoby była oczywiście rozpacz i niedowierzanie, jednak później pojawiła się złość na niego - "jak mógł nam coś takiego zrobić". W przypadku innego rodzaju śmierci taka wściekłość nie występuje, stąd zastanawiające jest to czy taka negatywna energia wysyłana w jego kierunku dociera do "zmarłego". Czy on odczuwa to nasze cierpienie. Cały czas myślałam o tym, że na pewno jest mu źle po tym co zrobił.
Drugorzędną dla mnie sprawą była moja odpowiedzialność i udział w tym co zrobił. Zarówno ja jak i jego rodzice mamy wyrzuty sumienia. Byłam ostatnią osobą, która go widziała i z nim rozmawiała, a nie potrafiłam go uratować.
Dokładnie w miesiąc później przyszedł do mnie we śnie. Było to bardzo realistyczne doświadczenie odbierane wielozmysłowo uwzględniając min. zapachy. Powiedziałam mu wtedy, że nie żyje, zaś mimo wielu wypowiedzianych przez niego słów, nic nie zrozumiałam. Wszystko za sprawą jeszcze jednej osoby, która była wtedy z nami. Jej obecność była wyczuwalna i jakbym ją wtedy widziałam, ale teraz nie pamiętam.
Ona również zakomunikowała zakończenie spotkania. Więcej razy mi się nigdy nie śnił.
Spotkanie było bardzo pozytywne w odczuciu i nie pasowało do tego co myślałam o samobójcach. Wydawał mi się być spokojny, co trochę mnie uspokoiło i potraktowałam to jako pożegnanie.
Stąd moje zainteresowanie tym tematem. Wiem, że to jego samobójstwo ogromnie wpłynęło na moje życie i nigdy nie będę tą samą osobą. Minęło dużo czasu, a jego rodzina też nie bardzo może dojść do równowagi.
Więc nawet jeśli dla niego jest to droga ku światłości to odbywa się to kosztem rzucenia cienia ciemności na bliskich, którzy dalej żyją. Czy to możliwe? Nie umiem znaleźć odpowiedzi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2015, 19:48 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 475
Płeć: mężczyzna
Pierwszym doświadczeniem duszy, która w ten sposób odeszła (choć jest to niekiedy usprawiedliwione okolicznościami np. ciężka choroba, wojna i in. i wówczas sytuacja jest inna), jest odczuwanie bólu bliskich, który spowodowali. Jest to wg przekazów mediów, podobno niesłychanie bolesne cierpienie duszy. Trudno mi powiedzieć, czy decyzję o odejściu samobójczym podejmuje ego, czy Wyższe Ja (Dusza). Nie wiem też, czy jest to przymiot tzw. wolnej woli, która wg mnie posiada Wyższe Ja - nie ego. Na temat wolnej woli, jest wątek m.in. na tym forum. Z tego co czytałem, człowiek, który odszedł w ten sposób, o ile nie planował tego ( być może nawet w porozumieniu z Tobą - Twoim Wyższym Ja - vide książka Odważne Dusze - autor R. Schwartz.), najprawdopodobniej będzie musiał wrócić i dokończyć to przed czym...uciekł. Samobójstwo to inaczej samo obawa (samo bojaźń), czyli obawa przed tym co sami postanowiliśmy zrealizować w danym wcieleniu fizycznym. Zaznaczam jednak, że nie zawsze tak jest. Czasem tego rodzaju decyzje są usprawiedliwione i nie rodzą ww. skutku powtórnej lekcji, czy bólu. Bywa też i tak, że świadomość jest atakowana przez dusze ludzi, którzy zmarli - jako rodzaj przywoływania danego człowieka do siebie, choć do nas - zakończ to życie fizyczne. Osobiście nikogo z tych, co tak zdecydowali - nie oceniam. Samobójstwa to m.in. zły, pochodny m.in. stanowi państwa, jest stan psychiczny społeczeństwa. To może bólu i tych dusz co odeszły i ich bliskich, co zostali tu dokończyć swoje sprawy materialne. Ciekawie na ten temat pisze m.in. Wanda Prątnicka.
Bolesny jest ten Wysokie Loty - ten pierwszy Twój na forum post. Spróbuj jednak zrozumieć i wybaczyć. Poza tym jeszcze się spotkacie, być może nie raz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 paź 2015, 23:24 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 401
Płeć: kobieta
Ja powolam sie na mojego nauczyciela (ktory rozmawial i z ciemnymi i jasnymi), ktory powiedzial cos takiego:
Sa ludzie, ktorzy maja bardzo zly start w zyciu i to moze byc powodem, ze odbieraja sobie zycie, bo po prostu nie radza sobie z cierpieniem. I dlaczego mialoby to byc takie potepiane...? Ale swiaty we wszechswiecie, ktore sa jasne na samo, slowo "samobojstwo" kurcza sie ze strachu i nie chca o tym rozmawiac. Czyli dusza czlowieka popelniajacego samobojstowo przechodzi na ciemna strone. A co sie z nia dzieje to nie wiem, ale chyba cos bardzo niedobrego.

Powiedzial jeszcze, ze wszystkie samobojstwa sa manippulowane przez obce cywilizacje, ktore my odbieramy jako mysli. Myslimy, ze to sa nasze mysli i niektorzy daja sie na nie nabrac i popelniaja samobojstwo.

Z moich obserwcji i doswiadczenia wynika, ze sa dwa rodzaje mysli samobojczych. Jedne sa takie upierdliwe, ciagle czlowieka nachodza, ale samobojstwo popelnia sie raczej w jakichs skrajnych przypadkach.
Drugi rodzaj to mysli, ktore sa tak silne, ze nie daja mozliwosci ani na zastanowienie, tylko idzie sie i skacze sie z mostu, czy z wiezowca.
Z tym drugim rodzajem spotkalam sie gdy bylam na seminariach leczenia traum na poziomie komorkowym. Efektem takiego uleczenia byl jakis konkretny wyzszy stan swiadomosci. I wtedy powstawalo ryzyko, ze pojawia sie te mocne mysli samobojcze i czlowiek czeka tylko zeby nikt nie mogl mu przeszkodzic i idzie i sie zabija. Bylismy bardzo monitorowani podczas tych seminariow. Jedna z osob w nim uczestniczacych stala sie tego ofiara i uratowalo ja jedynie to, ze sie przyznala do tego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2015, 20:07 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 gru 2015, 19:53
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Warszawa
Nigdy, pod żadnym pozorem, nie można popełniać samobójstwa. Nie chodzi o to, czy będzie się przez ten czyn szło ku ciemności czy nie. Każdy człowiek jest na Ziemi po to, by żyć i doświadczać fizycznej egzystencji. To jest jego zadanie. Pozbawienie się życia uniemożliwia realizację swojej podstawowej misji. Oczywiście rozumiem, że niektórzy cierpią bardzo mocno, ale nawet to nie jest usprawiedliwieniem. Jeśli przerwą swoje życie z jakiegoś powodu, w następnym wcieleniu będą musieli stawić czoła dokładnie takim samym problemom. Nie uciekną od nich. Samobójstwo nie ma więc sensu. Nie ważne przed czym potencjalny samobójca ucieka. I tak w końcu będzie musiał się z tym zmierzyć.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2015, 22:00 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 475
Płeć: mężczyzna
Nie jest to takie proste, jak napisałeś. Niestety są sytuacje, które nas przerastają, którym nie jesteśmy jako ludzie - w stanie podołać, lub w ten sposób chcemy ratować innych (np. obawa przez ujawnieniem danej wiedzy podczas tortur). Wtedy właśnie uruchamiamy program autodestrukcja. Nie zawsze realizujemy plan przed urodzeniowy, bywa, że jest on ponad nasze człowiecze siły.
Tak na ten temat wypowiada się Michael Newton w "Przeznaczeniu Dusz."
Cytuj:
Pomysłowość ludzka nie zna granic, jeśli chodzi o wzbudzanie strachu. Doskonałym przykładem jest lęk przed straszliwą karą dla osób, które popełniają samobójstwo. To prawda, że groźba znalezienia się poza obrębem nieba odstraszała od takiego czynu, lecz podejście takie jest niewłaściwe. Zauważyłem, że ostatnimi czasy nawet kościół katolicki nie upiera się już tak bardzo, że samobójstwo jest grzechem śmiertelnym, podlegającym szczególnie surowej karze. Istnieje zatwierdzony przez Watykan katechizm, który oznajmia, że samobójstwo jest czynem „wbrew prawu naturalnemu", lecz dodaje przy tym, iż „na sposób znany jedynie Bogu, istnieje okazja do zbawiennej skruchy". Zbawiennej w znaczeniu sprzyjania jakiemuś dobremu celowi.
W następnym przykładzie poznamy przypadek pacjentki, która w ostatnim wcieleniu odebrała sobie życie. Opisuje ona rozpatrywanie swojego czynu w siedzibie biblioteki. Skrucha w świecie dusz często zaczyna się właśnie tutaj. Ponieważ będę omawiał jej czyn samobójczy, jest to dobry moment, by zastanowić się nad kilkoma kwestiami, o jakie byłem pytany w związku z samobójstwem i późniejszą karą za nie w świecie dusz.
Kiedy pracuję z pacjentami w stanie hipnozy, którzy w poprzednim życiu popełnili samobójstwo, najczęściej słyszę okrzyk: „O Boże, dlaczego byłem taki głupi!" Są to ludzie zdrowi fizycznie, których nie wyniszczyła żadna ciężka choroba. Samobójstwo popełnione przez osobę - nieważne: starą czy młodą - której jakość życia na skutek ciężkiej choroby została zredukowana niemal do zera, jest w świecie dusz traktowane inaczej niż kogoś, kto miał zdrowe, silne ciało. Chociaż wszystkie przypadki samobójstw traktuje się z życzliwością i zrozumieniem, ludzie, którzy zabili się, choć byli zdrowi, muszą poddać się osądowi.
Z mojego doświadczenia wynika, że dusze, które zdały się na miłosierdzie śmierci, nie mają poczucia klęski czy winy. Autentyczny przykład tego rodzaju zgonu brata i siostry podam w rozdziale dziewiątym dotyczącym wolnej woli. Kiedy cierpimy fizyczne męki nie do zniesienia, mamy prawo uwolnić się od bólu oraz upokorzenia płynącego z faktu, iż traktuje się nas jak bezradne dzieci, podłączone do systemu podtrzymywania życia. W swoich badaniach nie spotkałem się z tym, by na duszy, która w ten sposób opuściła straszliwie zdewastowane ciało, ciążyło jakieś piętno.Pracowałem także z dość dużą liczbą osób, które na wiele lat przed spotkaniem ze mną podjęły próbę samobójczą. Niektórzy z tych ludzi nadal znajdowali się w chaosie emocjonalnym, podczas gdy inni zdołali odsunąć od siebie myśli o samozagładzie. Przekonałem się o jednej rzeczy - jeśli ktoś twierdzi, że jego miejsce nie jest na Ziemi, należy potraktować to bardzo poważnie. Może to być potencjalny przypadek samobójcy. Z mojej praktyki wynika, że pacjenci tacy mieszczą się w jednej z trzech duchowych kategorii:
1. Młode, bardzo wrażliwe dusze, które rozpoczęły inkarnowanie na Ziemi, lecz spędziły tu niewiele czasu. Niektóre dusze z tej kategorii mają wielki kłopot z przystosowaniem się do ludzkiego ciała.
Znajdują je tak okrutnym, iż wydaje im się, że zagrożona jest sama ich egzystencja.
2. Zarówno młode, jak i starsze dusze, które inkarnowały na innej planecie, zanim przybyły na Ziemię. Jeśli dusze te żyły w światach mniej surowych niż Ziemia, mogą czuć się zdruzgotane prymitywnymi emocjami i wysoką gęstością ludzkiego ciała. To dusze hybrydyczne, które omawiałem w ostatnim rozdziale. Na ogół mają one poczucie przebywania w obcym ciele.
3. Dusze poniżej poziomu III, które od momentu ich stworzenia inkarnowały na Ziemi, lecz nie potrafią się skutecznie stopić ze swoim obecnym ciałem. Dusze te zasadniczo zaakceptowały inkarnację w ciele, którego umysł fizyczny jest całkowicie odmienny od ich nieśmiertelnego charakteru, jednak nie potrafią się odnaleźć w tym akurat konkretnym życiu.
Co spotyka dusze, które popełniły czyn samobójczy, choć miały zdrowe ciała? Otóż okazuje się, że czują się one niejako pomniejszone w oczach przewodnika i swoich kolegów z grupy, bowiem złamały podjęte zobowiązanie. Zmarnowały okazję, wobec tego nie mają powodu do dumy. Życie jest darem, a wybranie przeznaczonego nam ciała wymagało naprawdę dużo wysiłku. Jesteśmy zatem kimś w rodzaju jego kustosza, co oznacza, iż obdarzono nas zaufaniem. Moi pacjenci nazywają to zawarciem umowy. Zwłaszcza wówczas, gdy samobójstwo popełnia młoda, zdrowa osoba, nasi nauczyciele uznają to za akt wielkiej niedojrzałości i wykręcenie się od odpowiedzialności. Nasi mistrzowie duchowi zaufali naszej odwadze i umiejętności radzenia sobie z trudnościami. Odnoszą się do nas z nieskończoną wręcz cierpliwością, lecz dusze, które wielokrotnie przedwcześnie zerwały zawartą umowę, muszą liczyć się z ich niezadowoleniem.
Pracowałem kiedyś z młodym pacjentem, który rok wcześniej próbował popełnić samobójstwo. W trakcie seansu hipnozy odnaleźliśmy dowód na istnienie w przeszłych życiach wzorca autodestrukcji. Podczas spotkania z mistrzami po zakończeniu ostatniego wcielenia, mój pacjent usłyszał od jednego ze Starszych co następuje:
Kolejny raz pojawiłeś się tu przedwcześnie i czujemy się tym rozczarowani. Czy nie nauczyłeś się, że ten sam test staje się jeszcze trudniejszy z każdym nowym wcieleniem, które zbyt wcześnie kończysz? Twoje zachowanie jest samolubne, nie myślisz o cierpieniu bliskich, których pozostawiłeś na Ziemi. Ile jeszcze razy masz zamiar odrzucić doskonałe ciała, które ci dajemy? Powiadom nas, kiedy będziesz gotowy zaprzestać litowania się nad sobą i niedoceniania swoich możliwości.
Nie przypuszczam, żebym kiedykolwiek słyszał cięższą reprymendę na temat samobójstwa, wypowiedzianą przez członka Rady. Wiele miesięcy później pacjent ten napisał mi, że ilekroć przejdzie mu przez głowę samobójcza myśl, odsuwa ją natychmiast, bo bynajmniej nie ma zamiaru spotkać się z tym Starszym po kolejnej przedwczesnej śmierci. Niewielka sugestia po hipnotyczna z mojej strony ułatwia powracanie tej sceny do świadomego umysłu pacjenta i służy jako środek odstraszający.
W przypadku samobójstw dotyczących zdrowych ciał, dusze zazwyczaj spotykają się z dwiema rodzajami reakcji. Jeśli dusza nie jest wielokrotnym sprawcą, najczęściej zostaje dosyć szybko wysłana do nowego ciała, na własną prośbę zresztą, by nadrobić stracony poprzednio czas. Może się to zdarzyć już po pięciu latach od samobójczej śmierci.
Dla tych dusz, które przejawiają tendencję do „wypisywania się", ilekroć sprawy przybierają zły obrót, przeznaczono miejsca, w których mogą okazać swą skruchę. Nie są to jednak jakieś niższe, ciemne rejony zarezerwowane dla grzeszników. Zamiast cierpieć męki w jakimś ponurym czyśćcu, dusze te mogą na ochotnika udać się na jakąś piękną planetę, z wodą, górami, drzewami, ale pozbawioną innych form życia. Nie mają one wówczas kontaktu z innymi duszami, poza sporadycznymi wizytami przewodnika, który pomaga im w refleksji nad sobą i swoimi czynami.
Istnieje wiele rozmaitych miejsc izolacji i muszę przyznać, że wszystkie one są straszliwie nudne. Być może o to właśnie chodzi. Podczas gdy ty przez jakiś czas „grzejesz ławę", twoi koledzy kontynuują zmagania z nowymi wyzwaniami. Najwyraźniej zaaplikowanie takiego lekarstwa odnosi skutek, bowiem dusze te wracają do swoich grup odświeżone, lecz jednocześnie z poczuciem straty wielu ciekawych okazji do osobistego rozwoju. Niemniej jednak są dusze, które nigdy nie przystosują się do warunków ziemskich. Słyszałem, że niektóre z nich dostają dla swoich przyszłych inkarnacji nowe miejsca przeznaczenia.
Kolejne dwa przykłady dotyczą pobytu dusz w duchowych bibliotekach i wpływu, jaki wywarło na nie ujrzenie własnej Księgi Życia. Kobieta z przykładu 29, samobójczyni, ogląda serię alternatywnych wyborów, których mogła dokonać w życiu, zaprezentowanych w czterech współistniejących sekwencjach czasu. Pierwsza taka sekwencja dotyczyła aktualnego życia. W scenach tych odegra ona raczej rolę obserwatorki niż uczestniczki. W przykładzie 30 dusza obejrzy scenę z przeszłego życia, która zakończy się zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. W obu przykładach chodzi o pokazanie możliwości wyboru, jakie mamy w życiu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2015, 22:05 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2015, 21:41
Posty: 77
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wszechświat
Kiedyś usłyszałem takie słowa ''Samobójstwo to największy wróg...'' i zgadzam się z nimi w stu procentach.

Ktoś może powiedzieć ''ale cierpienie czasami jest tak silne że nie da się go znieść'' ja odpowiedział bym wtedy ''każdy cierpi (czy to fizycznie czy też emocjonalnie), wystarczy się tylko nauczyć godnie złościć to cierpienie i wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski odczekać chwilę pomyśleć i podjąć działania ku zmianie niekorzystnego stanu rzeczy a nie iść na tzw. łatwiznę''

i jeszcze jeden fajny cytat ''heroicznym czynem nie jest na szyi wiązać skakankę...''

Pozdrawiam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lut 2016, 20:26 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 lut 2016, 19:23
Posty: 3
Płeć: mężczyzna
Samobójstwo jest najgorszą rzeczą jaka może nas spotkać.

Jeśli odbieramy sobie życie z powodu cierpienia, to mamy jak w banku że w następnym wcieleniu karma nas dopadnie i będziemy znów przeżywać to samo. Może się to ciągnąć w nieskończoność, cierpienie sprowadza człowieka do samobójstwa a on znów się odradza w tej samej sytuacji i znowu i znowu i znowu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lut 2016, 23:32 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 763
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Wszytko zależy z jakiego poziomu dokonuje się wyboru- powtarzacie co niektórzy zasłyszane czy przeczytane "opinie" na zasadzie "ksiądz powiedział",a tak naprawdę nie wiecie nawet z jakiego poziomu kto podejmuje decyzje wczesniej już podjęte. Uświadomienie sobie kto podejmuje decyzje o zakończeniu swojego filmu to klucz do wyjścia. Jak jesteś połączony z Sobą po drugiej stronie(poza ziemskim wymiarem) to wszystkie decyzje są "takie jakie mają być", nawet te - "błędne"- i te sprawiające wrażenie "właściwych"w tym snie...

ponad to, nie ma znaczenia czy dziś czy jutro, czy przez wypadek, chorobę czy własną decyzję- ważne że decyzja jest podjęta z poziomu wewnętrznego spokoju.

I wtedy wrócisz do domu, bo już tam jestes....proste nie? zbyt proste ? no nic- zawsze jest opcja "za grzechy" albo "bo oświeceni mistrzowie powiedzieli" - działa? a no działa skoro tyle tysięcy lat ten dom tortur jest nieustannie zasilany "żywą energią".

Jeśli ktoś uważa że MUSI to tylko działa według kolejnego programu. Jak ktoś lubi być wyżymany do ostaniej kropli, torturowany, itd - bo musi...to musi, życie w bólu "za wszelką cenę"- bo inaczej karma...

Nie zrobię czegoś tu- to zrobię to gdzie indziej, nie nauczyłem się czegoś tu to nauczę gdzie indziej- byc może tym razem bez przepaski na oczach i mniejszym domu wariatów. Nie mniej jednak najpierw trzeba mieć UŚWIADOMIONĄ MOŻLIWOŚĆ WYJŚCIA- nie jest to jednak na poziomie "zrozumienia" umysłowego- bo ktoś powiedział ze tak jest, i wiem, więc po sprawie-tak to nie działa.

Kwestia tylko kotwic podłączonych do danej masy świadomości- kotwice się zarzuca po to aby gdzieś zakotwiczyć- do portu np.


Duchowi przewodnicy aka "pośmiertne anioły" też wolności nie przyniosą a jedynie za rączkę poprowadzą gdzie trzeba....jak niedorozwinięte dzieci w najlepszym wypadku. Choć z drugiej strony to też może się inaczej nie da... bo przy obecnym stopniu upośledzenia to się nie dziwię że trzeba nawet po smierci co niektórym tłumaczyć do ktorej potem zagrody nalezy się udać, inaczej by się zupełny zator zrobił - a tak maszyna(choć w obiegu zamkniętym) to się kręci sprawnie i wodę w młynie przesuwa. Wszytko na swoim miejscu.

To tylko pewnego rodzaju przetwórnia- tak na to popatrzcie a od razu się cieplej na sercu zrobi... no i jakże przyjemniej się człowiek rozwija duchowo prawda ?

Jak ktoś się za życia nie przygotowuje do wyjścia( a raczej odłączenia) to nie wyjdzie- bo nie będzie wiedział: przede wszystkim- KTO wychodzi, jak to zrobić(samemu), dokąd i po co.

Przejście jest w centrum- pomiędzy centrum "tam" i centrum "tu" . Pomiędzy tym "odcinkiem" jest sztuczny twór.

Przejść można DO ŚRODKA - POPRZEZ SIEBIE SAMEGO, A POTEM PRZESTRZEŃ JEST WOLNA I SZEROKA- BARDZO SZEROKA. przecisnąć się jak przez ucho igielne ktoś powiedział- zgadzam się z nim w odczuciu ze tak to wygląda.

Skupienie uwagi NA CZUCIU tego "przesmyku"- z początku drobnego - mimo zakłóceń( i nie zawsze to jest ból bo także przyjemność nizszego rzędu- wszystko co wzmacnia kotwice) i potem poszerzanie i stabilizowanie go mimo zakłóceń ciała i zmysłów jest tym co jest warte znoszenia ewentualnego znoszenia bólu. Choć często to przyjemność daje większą siłą kotwicy niż ból- oczywiscie mówię tu o doznaniach z tego ograniczonego zmysłowego poziomu- nie prawdziwej i naturalnej błogości w sobie samym i porzez siebie samego.

Więc, w pewnym momencie juz nic nie jest BO MUSZĘ- A JEDYNIE MOGĘ.

Wzmacnianie czucia siebie- prawdziwego siebie- "poza układem" ktory jest jedynie zaktowiczony "tu" buduje automatyczny pomost/przejście, testowany i wzmacniany niestabilnością życia zakotwiczonego w sztucznym umyśle- tutaj macie ewentualne zastosowanie "nieprzyjemności" życiowych....ale nie dlatego bo muszę, bo prawo duchowe niewiadomo skąd...tylko naturalna jakby konsekwencja.

Ktoś, dla własnych celów, stymuluje ludzką masę do produkcji bólu i nieszczęścia- ale nie dla rozwoju gatunku tylko niedorozwoju i degradacji. Tak to trudno zrozumieć ?

Pozatym... wszystko się fajnie mówi, o znoszeniu cierpienia za wszelką cenę itd- jak przysłowiowo czyjeś jaja nie sa podpięte do akumulatora... albo inne inne tego typu "fajne" doświadczenia.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 lut 2016, 10:36 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 778
Płeć: mężczyzna
angelrage pisze:
Ktoś, dla własnych celów, stymuluje ludzką masę do produkcji bólu i nieszczęścia- ale nie dla rozwoju gatunku tylko niedorozwoju i degradacji. Tak to trudno zrozumieć ?

Dla wielu jest to bardzo trudne, żeby nie powiedzieć, że wręcz niemożliwe. To po prostu zmienia wszystko, burzy każdy światopogląd, jaki by nie był, zarówno osób wierzących, ateistów... pozbywa strefy komfortu (gdyż okazuje się, że nic tak na prawdę nie wiedzą, muszą wszystko przedefiniować, wręcz uczyć się od początku).

Niestety wiele wskazuje, że tak jest. Właściwie nie widzę innego sensownego wytłumaczenia tego co się dzieje. Ludzką cywilizację tu na Ziemi można by porównać do ula, z tym że oczywiście jest to ul dużo bardziej skomplikowany. Pytanie jest kto/co jest pszczelarzem i co jest miodem?
Czyżby miodem było cierpienie samo w sobie? Wygląda na to, że ci sadyści kim- bądź czymkolwiek są, zależy im na zadawaniu jak najwięcej bólu, cierpienia, powodowaniu wszelkiego rodzaju nieszczęść.

Ludzie jak te pszczoły uwijają się i pracują myśląc, że robią to na swój użytek i podobnie jak pszczoły, nie mają świadomości istnienia pszczelarza. Przynajmniej większość ludzi, bo wiadomo, że są jednostki które mniej lub bardziej świadomie wspomagają go w kontrolowaniu hodowli, pasieki. Są też badacze, którzy doszli do takich wniosków, o których piszemy, ale niewielu im wierzy.

Co ciekawe, pszczoła od dawna była i jest okultystycznym symbolem, m.in. była symbolem władzy królewskiej Merowingów.

Niektórzy twierdzą, że powszechny i słynny symbol Fleur-de-lis, czyli tak zwany "kwiat lilii" oznacza, czy też wywiódł się od pszczoły (oficjalnie uznaje się, że od kwiatu, "najprawdopodobniej kosaćca żółtego (Iris pseudacorus)" - Wikip.).
Obrazek
Obrazek
źr: http://andrewgough.co.uk/the-fleur-de-lis-and-the-bee/

A co do tematu przewodniego tego wątku, to całkiem możliwe, że to zniewolenie nie dotyczy tylko ciała, ale i duszy - i śmierć (samobójcza lub nie) wcale nie musi być wyzwoleniem, wybawieniem. (?) Kto wie... Ja w tej tematyce nie czuję się kompetentny by się wypowiadać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 lut 2016, 20:33 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 lut 2016, 19:23
Posty: 3
Płeć: mężczyzna
Angelrage jeśli jesteś podłączony ze swoim wyższym ja (zwał jak zwał) to nie popełniasz samobójstwa, no bo po co? Nie żyje się po to aby się zabić, nikt nie rodzi się z takim celem życiowym. W ezoteryce samobójstwo jest najgorszą formą śmierci. Historia oparta na faktach - Kobieta popełnia samobójstwo przez parę wcieleń pod rząd z powodu męża który jest jej katem. Za każdym razem jest to ten sam mężczyzna i za każdym razem ona odbiera sobie życie, są połączeni energetycznie, ten mężczyzna jest "pijawką" może demonem.

Dostajesz jakąś "misję do wykonania i trzeba ją wykonać. Czasem ludzie krążą w miejscu w swoim życiu, w kółko przytrafia im się ta sama sytuacja, ciągle poznają złych parterów, trafiają do złej pracy itd. Nie uczą się na swoich błędach.

Twoje wyższe ja nie popełni samobójstwa, bo jak sama nazwa wskazuję jest wysoko, czyli wibruje na wysokiej częstotliwości a samobójstwo to bardzo niska i ciemna wibracja, więc to się zaprzecza.

Śmierci musi być naturalna i świadoma, bez znieczuleń!

A po śmierci nie ma żadnych aniołów ani dobrych duchów które nam pomogą, jesteśmy sami, świat astralny jest bardzo niebezpieczny, tam nie ma żadnych drogowskazów ani ścieżek, jest się samemu.

Mam nadzieję że wyraziłem się w miarę jasno :)

Mirku ale symbol Lilii to symbol waleczności i rycerstwa, z tego co mi wiadomo.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 mar 2016, 8:39 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 778
Płeć: mężczyzna
Franko pisze:
Mirku ale symbol Lilii to symbol waleczności i rycerstwa, z tego co mi wiadomo.

Oficjalnie pewnie tak, ale jedno drugiego nie wyklucza. To znaczy waleczność i rycerstwo jest atrybutem rycerstwa :) , rycerzy - a Ci wiadomo komu służyli: królom, monarchii, Kościołowi, różnym tajnym bractwom, czyli ówczesnym zarządcom tego więzienia, tej hodowli.
Poza tym napisałem tylko, że tak "niektórzy twierdzą". Nie utrzymuję, że na pewno tak jest, że za Lilią kryje się pszczoła, ale sądzę, że to możliwość warta rozważenia.

Także z symbolami ciekawa sprawa, ale nie chcę tu zaciemniać tym tematu. Nawiązałem tylko do wypowiedzi Angelrage. Jest wiele tematów o symbolice lub innych bardziej odpowiednich i jak chcesz to możesz któryś odświeżyć.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 kwie 2016, 21:53 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 kwie 2016, 15:13
Posty: 3
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Moim zdaniem jest to sprawa bardzo indywidualna i zależna od tego jak się w życiu zachowujemy, jakie mamy "możliwości", jak traktujemy swoje życie i siebie. Ja nie zdecydowałabym się na taki krok, bo byłby dla mnie najtrudniejszy ze wszystkich. Zawsze staram sobie radzić z problemami, które mam a które wydają się być już na tyle duże, że nie daję sobie rady.. Jednak wydaje mi się, że samobójstwo byłoby dla mnie ucieczką i poddaniem się, a tego nie chcę nigdy zrobić.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 sie 2016, 14:28 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3040
Płeć: mężczyzna
Nie wiem czemu akurat ja zarobiłem pewną dawkę,dość potężną -takiego "klik" w tym temacie,czyli do wewnętrznego rozwinięcia.
Może mi się uda jakoś to w słowa poubierać nie cofając się w czytanie i przypominanie sobie co tu zostało wcześniej napisane:
Programy zwane życiem - każdy takim jest od pierwszego wdechu do ostatniego wydechu.Ja to tak nazywałem i będę nazywał dalej,gdzie w zależności od swojego własnego rozwoju jest dana samomoderacja [w większości]-to z kolei od czegoś zależy.Od bardzo wielu bodźców zależy.Pewnie tyle bodźców ilu żyjących fizycznie,jeżeli chodzi o samomoderację.

Dochodzą czynniki zewnętrzne,które są niby zbiegami okoliczności.W typie "no tak się poskładało ,poukładało w życiu więc zareaguję tak albo tak".
W przypadku próby targnięcia się na własne tu życie i dokonania tego ludzie,którzy w ten sposób odeszli i będą odchodzić,nie zdają sobie zupełnie sprawy z tego,że po pierwsze będą w większości uwięzieni wokół sceneriim,obszaru, w którym fizycznie żyli na taki liniowo nam dany odliczany czas,w którym ich program zwany życiem tutaj miałby się zakończyć w sposób naturalny.

No tak,tylko znowu pytanie-a jeśli to też był w ich przypadku program.NIE - to doszczepiony program,dograny.Programiści,którzy tego dokonują są wrogami rodzaju ludzkiego i zawsze znajdują najmniej odpornych psychicznie i potrafią generować takie mnóstwo sytuacji w życiu tego typu delikwenta,że wyobraźni by nam wszystkich brakło by to ogarnąć,zrozumieć.

Stwórca.
Stworzył ten świat.Super.Doszli inni stwórcy,którzy za wspólnym uzgodnieniem okoliczności dla poszczególnych ras żyjących obecnie domanipulowali swoje programy-wirusy.Bogowie Edenu."Edenu" z którego stworzyli dojarnię emocji.
Zgodziliśmy się tu zaistnieć,bo w tego typu materialności niedostępnej aż tak NIGDZIE mozemy się rozwijać najlepiej i najszybciej.

ROZWIJAĆ , A NIE KOŃCZYĆ W POŁOWIE SNU I WPÓŁ MARZENIA

Jest tu mnóstwo tematów,które by trzeba wziąć pod uwagę i pewne zdania dokomponować do tego co piszę,ale myślę,że dla szukających nic łatwiejszego.

Księżyc Stwórców.
Satelita bez którego życie tu nie byłoby możliwe w formie jak obecna,ludzka.Odmierzający mnóstwo cykli.
Sprytny sk.wysyn.Jeszsze sprytniejsi i bardzo potężni są jego operatorzy,bo nie tylko w tej rzeczywistości operują i wyłapują ofiary.

Mają tu wsparcie -też potężne.Nasi, nam cudownie rządzący i sterowani strefami wpływów.
Którzy zdają sobie sprawę -ci wtajemniczeni,że mogą się tym sposobem kłaniać i swoimi poczynaniami dorzucać/eliminować owieczki by osiągnąć nawet po swoim odejściu stąd "wybawienie".
I co się okaże?Zbawicie się,powtarzacze.Wrócicie do pewnego momentu zaistnienia i zabawa w dżunglę się zacznie od nowa.Za celowość zniewolenia innych.

I samobójcy - tu mam trudność właściwej interpretacji, mam świadomość,że nie dość że ci ludzie zostali dosterowani to jeszcze ,hmm,w obszar działania po takim czynie tego pseudosatelity przejęci,jako trofeum.
Następuje przeprogramowani,i wpojona pamięć dla ewentualnych hipnoterapetów,regreserów,gdzie w jakichś tego typu okolicznościach pacjent "cofnięty" do tego wydarzenia przejmuje winę na siebie.

Wiem,ze wielu się może z tym nie zgodzić,bo wiele przed nami.

Na tym świecie trzeba się nauczyć dostosowywać i uwolnić od negatywnych wpływów.
Uwolnić się od tego co znane,czyli wolność od znanego.
Ktoś wchodzący do dżungli zdaje sobie z góry sprawę,że przyjdzie mu walczyć o własne życie,eliminując stwory które starają się zaatakować.
A nie schylić głowę i się poddać po paru krokach

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 paź 2016, 18:00 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3040
Płeć: mężczyzna
Borrowed Time Rövidfilm - magyar felirattal
phpBB [video]

/edit 6/12/16-wywalają filmik dość zddrowo


same kropki
................
czas

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 gru 2016, 22:32 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 sie 2016, 12:39
Posty: 22
To co widzicie w innych jest waszym odbiciem lustrzanym. To co widzicie w samobójcach macie także w sobie.

Ile osób szczególnie w tzw. "duchowości", gdzie trąbi się o Bogu, Miłości, Aniołkach i rozwoju jest zdolnych chociażby do zwykłego życzliwego gestu wobec osoby, która może po prostu nie radzić sobie w danym momencie z Ziemskim życiem?! Ile osób wpadło na to aby zamiast tępienia, moralizowania, krytykowania czy zastraszania np. przytulić taką osobę?!
Podejście tej cywilizacji do samobójców to jeden wielki dom wariatów.

Ja sam przerabiając ten temat i szukając pomocy nie raz czułem się jak piesek z tego odcinka:

http://www.dailymotion.com/video/x3pzv0a

(fryzjer to podejście tej cywilizacji w tym temacie).

Potencjalnym samobójcom, którzy nie dają sobie rady z tym wszystkim proponuję zwrócenie się do Wyższej Jaźni o PRAWDZIWĄ pomoc i wsparcie, bo w necie poza pustym bełkotem rzadko kiedy można trafić na coś naprawdę wartościowego. Oszczędzi Wam to wielu niepotrzebnych przykrości. Wy także jesteście wartościowymi ludźmi nawet jeśli stoicie na rozdrożu :) Trzymam za Was kciuki!

Dziękuję za uwagę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 gru 2016, 23:55 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 23 gru 2016, 23:23
Posty: 1
Ktos uzyl cytatu złamane serca bliskich lub samobojca to tchórz.Gdzie byli bliscy kiedy człowiek potrzebowal ich pomocy,gdzie?Czy ktoś kto ma cieplo pod tylkiemi oraz doze stabilizacji wie jak to jest kiedy traci się wszystko np.przez przypadki losowe na które nie jeden czlowiek niema wplywu i stoi praktycznie przed niczym jak pies zdany na ciezka tulaczke.Ten temat nie powinien istnieć,ciemnogrod i ciemność mamy tutaj na ziemi.Kochani zycze więcej wrazliwosci i wspolczucia w sercach nas wszystkich...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 gru 2016, 15:50 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 475
Płeć: mężczyzna
To Martia był Twój pierwszy post na forum, czy przeczytałaś cały watek dot. samobójstw?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 kwie 2017, 10:21 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 21 kwie 2017, 8:44
Posty: 2
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Opole
Uważam że samobójstwo popełniają osoby słabsze psychicznie, które już nie potrafią sobie poradzić z porażkami życia, niekiedy chyba mają wrażenie że myślą że w ten sposób uciekną od problemów.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 kwie 2017, 13:39 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 lis 2016, 0:32
Posty: 30
Lokalizacja: Polska
Hmm. Ja mam dosyć zawiły tok myślenia w tej kwestii...

Z jednej strony może być to oznaką tchórzostwa przed podejmowaniem wyzwań, które stawia przed nami życie... czyli takim typowym poddaniem się... Ale czy to nie jest tylko pozór?
Czy takie poddanie się nie wymaga paradoksalnie potężnej odwagi?
I tutaj w mojej głowie wyłania się odpowiedź na pytanie zawarte w temacie. Gdy już dana osoba spadnie na samo dno, posmakuje tej ciemności do tego stopnia, że będzie gotowa zakończyć swoje życie to o dziwo może się w porę opamiętać i w jej głowie może pojawić się taki, lub podobny tok myślenia "skoro chciałem się zabić to czy problemy, przed którymi chciałem uciec są naprawdę takie ważne?".

W teorii prowadzić do późniejszego mindsetu nieustraszonego człowieka i tak na prawdę do wzmocnienia.
(Pytanie brzmi czy to na pewno moja myśl czy Eckhart Tolle dokonał introjekcji swojego punktu widzenia do mojego umysłu... Borze... Czuję się sterowany... :wacko: Już nawet nie potrafię odróżnić co jest moje, a co jest cudze i czy te cudze może stać się moje w momencie, gdy zdaję sobie sprawę, że jest cudze... :boisie:... Czy coś jest w ogóle moje? Czy mogę nazywać swoim tylko bazowanie na swoich doświadczeniach? Czy mogę nazywać też swoimi wnioski wyciągnięte na podstawie cudzych doświadczeń?
Dobra... chyba sobie na to pozwolę. Wiem, że mogę. Tak więc oświadczam, żeby wzbudzić w sobie poczucie konsekwencji- ja, spokojnie pozwalam sobie na świadome przyjmowanie cudzych poglądów za swoje i czuję się z tym zajebiście. Mogę kraść cudze poglądy tyle ile wlezie... o ile robię to z pełną świadomością Ufff... styka już tej autoterapii na dzisiaj...)

Może gorzej jak taka osoba w porę się nie opamięta.... ale czy na pewno gorzej? Nie mi to oceniać bo nie mam pojęcia jak ta gra wygląda od podszewki i czy taką osobę spotykają za taki czyn negatywne konsekwencje. To wszystko tylko koncepcje i poddaję je w wątpliwość.

Zdecydowanie jednak nie zgadzam się z opinią nt. rzekomego egoizmu samobójcy, która przewinęła się gdzieś w tym temacie. I widzę dwie strony medalu w tej kwestii...
To nie samobójca jest egoistą- on tylko korzysta ze swojej wolnej woli. Prawdziwym egoistą dla mnie są osoby, które w obawie o swoje dobre samopoczucie dokonują projekcji swojego własnego egoizmu na samobójcę. Wydaje mi się, że w wielu przypadkach tak ten mechanizm wygląda. A może chwila... oni nie są egoistami tylko jest to mechanizm obronny, który nałożyli na siebie aby uniknąć właśnie tej odpowiedzialności? Tylko czy jedno nie wiąże się z drugim i ten mechanizm obronny nie wynika w rzeczywistości z egoizmu? W końcu to chyba ego się broni? Nawet tego nie mogę być pewny, więc nie osądzam.
Pora na rewers... bo ważne żeby nie mieć do swoich sprzeczności awersji... bowiem w każdym z nas w pewnym stopniu siedzi jakiś perwers? Oj... zapomniałem... miałem mówić, że jestem nieskazitelny itp itd... bo co sobie ludzie pomyślą ;) Oczywiście kłamałem z tymi perwersjami... HE HE... jestem purytaninem z krwi i kości, ale styka tego offtopu.
Więc... chyba... że ktoś dokonuje samobójstwa jako akt zemsty, z zamysłem "Ja wam kur** pokażę. Po mojej śmierci sumienie nie da wam spokoju". Wtedy tak- można nazwać go egoistą jeśli czerpie on satysfakcję z przyszłego cierpienia swoich najbliższych. (gwiazdki oczywiście zastępują *de*... kocham soczystość słowa kurde... A wy?)
Chociaż czy rzeczywiście jest egoistą osoba, która nie robi tego świadomie i tylko zachowuje się jak egoista w celu mimimalizacji swojego cierpienia? No dobra, jest... ale czy w takim razie jest to na pewno słowo naładowane negatywnym ładunkiem emocjonalnym? Czy cokolwiek daje mi prawo osądzić osobę bez poznania pobudek jakie kierują taką osobą, a które to z kolei są spowodowane ogromem doświadczeń, które ukształtowały ją tak, a nie inaczej...? Może po prostu ta osoba nie ma jakiegoś szerszego oglądu na tą sprawę i nie koniecznie jest egoistą, a po prostu brakuje jej świadomości? A ja z kolei nigdy nie posiądę pełnego zestawu doświadczeń jakie tą osobą kierowały. Wszystko byłoby spoko, tylko niebezpieczeństwo takiego myślenia tkwi w tym, że w ten sposób można by było usprawiedliwić każdą zbrodnię i jest ogromną pułapką... Ojj... "zerwać sznury trudno, byle nie dać im się złapać w sidła..."

W sumie temat na głębsza rozkminę w moim łbie :ninja: ale chyba wolę się skupić na tym jaki to mój świat jest piękny i wspaniały niż myśleć o rzeczach, które sprawią że będę łykał prozac jak tony soprano ;)
Zdecydowanie wolę pójść do lasu i przytulić się do drzewa :D.... a miałem nie mówić o swoich perwersjach... co sobie ciocia halina pomyśli jak to przeczyta... Ciociu... to tylko fikcja... pamiętasz jak mowiłem Ci, żebyś sobie neverending story obejrzała, a nie studiowała podziały społeczne w na wspólnej? Nie... nie znajdziesz tam wiary, nadziei na przyszłość... ale szukaj wiatru w polu... to się może na igłę w stogu siana jakąś nadziejesz...

#TL;DR


Ostatnio zmieniony 21 kwie 2017, 22:43 przez spokojnie, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 kwie 2017, 17:34 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 26 sie 2016, 12:39
Posty: 22
nina2 pisze:
Uważam że samobójstwo popełniają osoby słabsze psychicznie, które już nie potrafią sobie poradzić z porażkami życia, niekiedy chyba mają wrażenie że myślą że w ten sposób uciekną od problemów.


A czy wiesz jak wygląda życie samobójcy od środka? Czy czułaś kiedyś ten ból?

A może uciekną od sztucznych problemów - czemu nie? Dlaczego niby te "problemy" mają być nieuchronne? Czy wiesz co to jest empatia?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 kwie 2017, 22:01 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 436
Płeć: mężczyzna
nina2 pisze:
Uważam że samobójstwo popełniają osoby słabsze psychicznie, które już nie potrafią sobie poradzić z porażkami życia, niekiedy chyba mają wrażenie że myślą że w ten sposób uciekną od problemów.


Chętnie poczytam o twoich problemach... Pochwal się jak bohatersko wygrywasz w życie...


http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-02-27/umarl-na-wygnaniu-bo-nasz-kraj-nie-sluchal-jego-apelu-wloski-dj-popelnil-samobojstwo-wspomagane/

On też był słaby psychicznie, co??

Życie czasami naprawdę nie ma sensu i ja nie widzę powodów by sztucznie je ciągnąć w imię jednej czy drugiej ideologii. Naprawdę zdarzają się sytuacje kiedy nie ma nadziei na zmianę sytuacji, a człowiek nie jest w stanie dłużej "wierzyć", że wybrał sobie taki los. Mówicie, że wszystko jest lekcją. A czy samobójstwo nie jest lekcją dla bliskich samobójcy?? Może Wszechświat posługuje się fatalnym przypadkiem by kogoś czegoś nauczyć. Mamy wolną wolę, czy nie??

Teoretycznie sami sobie wybieramy problemy z którymi się tutaj siłujemy. Ale czy na pewno?? Jest tu ktoś kto da sobie za tę teorię rękę uciąć?? Mamy żyć życiem, którego nie chcemy, którego nienawidzimy?? W imię czego?? Tylko po to żeby nie przyszła jakaś Nina i nie nazwała nas słabymi psychicznie??


Edit:

A jeszcze jest taka śmieszna niespójność. Jeżeli ktoś zakłada (a takich tu jest sporo) - że winni za wszystkie zło tego świata są Illuminati. I, że ludzie to super uduchowione, oświecone istoty, a żydomasoneria niszczy nasz gatunek - to wtedy dylemat samobójcy w ogóle go nie dotyczy. Czy to wina samobójcy, że Illuminati uczynili Ziemię planetą nie do życia?? Nie. Więc luzik - można śmiało się zabić nie obciążając własnej karmy. Powiem więcej - każdy zwolennik tej teorii spiskowej powinien popełnić ideologiczne samobójstwo. By już nie wspierać tego systemu swoją energią. A jak ktoś na górze zapyta was czemu to zrobiliście, to odpowiedź jest prosta:


Obrazek

Moje rozgrzeszenie macie - możecie śmiało się zabijać.

No bo albo przyszliśmy tutaj siłować się sami ze sobą - a jesteśmy w dupie bo na nic lepszego nie zasługujemy. Albo... W ogóle nie powinno nas tu być, bo sytuacja na planecie Ziemia przeczy uniwersalnym zasadom wszechświata. :tak:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 kwie 2017, 9:04 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 475
Płeć: mężczyzna
Zwróciła moja uwagę bardzo dojrzała powyższa wypowiedź devlieger, w tym szczególnie to zapytanie:
Cytuj:
No bo albo przyszliśmy tutaj siłować się sami ze sobą - a jesteśmy w dupie bo na nic lepszego nie zasługujemy. Albo... W ogóle nie powinno nas tu być, bo sytuacja na planecie Ziemia przeczy uniwersalnym zasadom wszechświata.

Odpowiedzi na to pytanie nie znam, przy czym ponoć inkarnacja fizyczna tutaj jest jednym z najodważniejszych naszych czynów (vide: "Odważne dusze"). Wypowiadałem się już w tym temacie i nie chce powtarzać, zatem....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 kwie 2017, 9:22 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 lis 2016, 0:32
Posty: 30
Lokalizacja: Polska
Bardziej skłaniam się ku pierwszej opcji.

"„Ten upadły świat jest miejscem kary i nauki dla słabo rozwiniętych dusz. Takich jak my. Jego władcą jest szatan (demiurg). Można go porównać do „dyrektora więzienia” w którym obecnie przebywamy, na szczęście czasowo. Natomiast WŁADCĄ WSZECHŚWIATA jest DOBRY BÓG. Niejako „zwierzchnik” szatana (demiurga) któremu zleca program wychowawczy dla tych dusz krnąbrnych i słabo rozwiniętych, przez zło i cierpienie właśnie. To co piszę ściśle koresponduje z tezami gnostyków. Do których też odsyłam.”

~Semper Paratus


Co by nam dało życie w świecie, w którym jedynym nam znanym uczuciem byłoby szczęście, euforia? :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 kwie 2017, 11:19 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 436
Płeć: mężczyzna
spokojnie pisze:
Bardziej skłaniam się ku pierwszej opcji.

"„Ten upadły świat jest miejscem kary i nauki dla słabo rozwiniętych dusz. Takich jak my. Jego władcą jest szatan (demiurg). Można go porównać do „dyrektora więzienia” w którym obecnie przebywamy, na szczęście czasowo. Natomiast WŁADCĄ WSZECHŚWIATA jest DOBRY BÓG. Niejako „zwierzchnik” szatana (demiurga) któremu zleca program wychowawczy dla tych dusz krnąbrnych i słabo rozwiniętych, przez zło i cierpienie właśnie. To co piszę ściśle koresponduje z tezami gnostyków. Do których też odsyłam.”

~Semper Paratus


Co by nam dało życie w świecie, w którym jedynym nam znanym uczuciem byłoby szczęście, euforia? :)



Na tu i teraz nic. A na przyszłość?? Dałoby nam miliardy nowych perspektyw - których jeszcze nie rozumiemy, bo nie dojrzeliśmy. Psu też nic nie dałby dostęp do internetu - co nie znaczy, że jest to bezużyteczne narzędzie :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 kwie 2017, 12:02 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 lis 2016, 0:32
Posty: 30
Lokalizacja: Polska
No tak, masz rację. Jako nas- miałem na myśli nasz obecny stan rozwoju, o czym zresztą traktuje ten cytat :)
Dostęp do internetu dla psa idealnie to swoją drogą określa :D o ile ktoś nie odbierze tego jako oznaki braku szacunku dla innych istot...

Odnoszę wrażenie, że duża część ludzi wraz z wiekiem wręcz cofa się w rozwoju przez te programowanie społeczne, nastraja się na jakieś urojone, cudze cele, które prowadzą do jeszcze większej degeneracji... Niekiedy jednak czara goryczy się przelewa, co może być jakimś punktem zwrotnym w życiu. Chyba, że niektórzy ludzie dysponują rzeczywiście od samych narodzin jakąś zupgrade'owaną percepcją.
Chyba, że sam idę sobie ścieżką, która koniec końców zabierze mnie donikąd... czas pokaże, albo i nie. Tak czy siak cały czas błądzę :ninja: ... bo może nie żyję pełnią życia, dokładnie takim jakim bym chciał je widzieć. Może te życie nie ma sensu? Nie ma jakiegoś z góry ustalonego celu? Sam sobie ten cel definiuję i taki właśnie jest jego sens- po prostu żyć... ;)
O, dobra rozkmina. Może przestanę szukać dziury w całym.

Może... samobójstwo jest samobójstwem?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 158 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group