Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 20:04

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna
Autor Wiadomość
Post: 06 sie 2010, 18:19 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Wosiu pisze:

"śliscy jak sowa, przebiegli jak baran, morderczy jak wiewiórka i mściwi jak królik"


I ratel łagodny jak chomik. :język:

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 06 sie 2010, 18:19 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 06 sie 2010, 18:41 
thozo pisze:
Wosiu pisze:

"śliscy jak sowa, przebiegli jak baran, morderczy jak wiewiórka i mściwi jak królik"


I ratel łagodny jak chomik. :język:


No nie, to jakaś synchronia czy tak się szybko rozchodzą wieści na forum o mnie, że np. na moim avatarze jest akurat ratel? :D W sumie więcej jest tego, jeden użytkownik trochę pomylił się z moją tożsamością (powtarzam jakby co, Włodek to nie ja, a ja tu jestem naprawdę nowy) a drugi cośtam prawie blisko nawiązywał do ćwiczeń wziętych z Castanedy i rozszyfrował moje prawdziwe imię (chyba, że to nie o mnie chodziło :) )

No ja się muszę naprawdę zastanowić... Wszyscy już mnie tu prawie znają to po co ma być jakaś tajemnicza aura anonimowości :D



Na górę
   
 
 
Post: 06 sie 2010, 18:56 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Wiesz Wosiu bo skunks to ma paski. :język:

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sie 2010, 19:16 
Wosiu pisze:
Można też tych wojowników nazwać podobnym, specyficznym językiem pewnej postaci z angielskiego serialu komediowego o policji z udziałem Rowana Atkinsona (tytułu nie pamiętam):

"śliscy jak sowa, przebiegli jak baran, morderczy jak wiewiórka i mściwi jak królik"


He He komediowa wersja ze starego filmu też dobra... :D fajnie by było aby tak było.
Tylko że takie lebiegi to raczej nie podbiłyby zbyt wiele.
Prawda może być jednak inna...mniej komediowa :cry:

Obrazek

phpBB [video]


Kiedy mówią "klęknij" - my klękamy...na ty kończy się nasze istnienie w tym starciu, wystarczy ze będziemy w zasięgu wzroku.

Powalczyć wręcz też można, ale z mizernym skutkiem. bo ponoć rzeczywistości są bardziej wredni..coś mają tyle współczucia co ta istota zwana Predatorem najlepiej opisuje to z czym mamy doczynienia. Do kolekcji dodajmy jeszcze telepatię i możemy sobie wyobrazić jakby wyglądała nasza walka wręcz....z oryginalną rasą.

phpBB [video]


Tacy mogli być w sumie dawniej, teraz ze względu na swoją degradację genetyczną jeszcze nie przypominają tego "gumiaka" ze starego Star Treka.

Choć są osobnicy tacy jak KEX'SERAT (polecam interpretację kabalistyczną jego imienia) :!:

Obrazek

Cytuj:
Wielki Rogaty Wąż Smok, żyjący głęboko pod ziemią w zaawansowanym mieście Agharta.
Zdolny do magii, teleportacji, widzący w nocy, czytający w umysłach, ognioodporny
,odporny na mróz. Zmieniający kształt wedle woli. Żyjący 30 tys lat.
Czerwone oczy, o opalizującej bursztynowej łusce.
Będzie walczyć z dobrem świętej ziemi.
Szatan 666 rodzinna planeta Nibiru wraca.
Kamień siedmiu pieczęci zostanie otwarty 2006-2012
Koniec czasu ziemi trzeciej gęstości.


To z podziemnych baz wojskowych...ktoś pewne mity traktuje poważnie.

Aktualnie nie jest mi znana ich siła w bezpośredniej walce, ostatnie znane starcie opisywał Costello i Schneider z którego wynika że nie są już takimi ostrymi zawodnikami jak dawniej. Choć na pewno są wyjątki z którymi mam nadzieję się nigdy nie spotkamy.

A żołnierze siódmej generacji też są ostrymi zawodnikami i ich umiejętności mogą być mniej więcej takie...
Taka nowa generacja czarnookich ludzi.

phpBB [video]


Przyjmijmy że wtedy mamy jakieś szanse.

To oczywiście tylko spekulacje nie mające oparcia w realnej ocenie zagrożenia.



Na górę
   
 
 
Post: 06 sie 2010, 21:03 
Nie wiem Redmuluc, naprawdę nie wiem czy da się walczyć "wręcz" z takimi istotami, cośtam napisałem o walce mentalnej w innym poście, raczej w lekkim tonie, ale może miałem rację.

Teraz, jak już jestem taki szczery na tym forum, to wywalę wszystko o swoich walkach "wręcz". Napierniczałem się kilkanaście razy poważnie w swoim życiu, kilka walk było w dzieciństwie i wczesnej młodości co można pominąć jako nieistotne, reszta w życiu dorosłym. Przyznam, że w życiu dorosłym nie przegrałem definitywnie żadnej walki. Była taka jedna walka na remis zanim przyjechała policja i walka była na poważnie z dwoma gostkami wyposażonymi w gazrurki a ja miałem smycz z ciężarkiem na końcu, to się toczyło na całkowicie ciemnym podwórku i zakończyło kulaniną w parterze gdzie na końcu chwilowo dranie zdobyli przewagę i mnie przycisnęli do ziemi, Wtedy po raz pierwszy w życiu i na razie ostatni zostałem tak oblany ludzką krwią jakbym był w rzeźni i oblano by mnie wiadrem krwi, po prostu faceci zostali przeze mnie wcześniej zranieni, mieli otwarte rany i chlustali na mnie swoją krwią (póżniej na mendowni czyli komisariacie policji, bo akurat mnie policja zwinęła a nie ich, funkcjonariusz rzekł mi tak: "Pan twierdzi że ich nie zranił? Przecież ten starszy ma na głowie krwawiącą p...ę długości 15 cm :) .
Mi niby nic nie było, sam nie krwawiłem, tylko miałem na drugi dzień mordę spuchniętą tak, że przypominała mordę hipopotama i miałem na trzeci dzień kilkanaście sinych pręgów na plecach i na karku od uderzeń gazrurek.

Po co to opisuję? Nie żeby się popisać, ale tylko by powiedzieć, że w walce z ludźmi nigdy nie miałem jakiegoś specjalnego strachu czy bólu, po prostu walczy się i w trakcie nie odczuwa bólu, krew się leje i tyle, potem goją się rany i zaczyna boleć na drugi, trzeci dzień.

Natomiast jest to nieporównywalne z innymi walkami.

Walkami jakie miałem w dzieciństwie. Chciałbym powiedzieć o tych walkach w porównaniu do których powyżej opisana walka jest małym pikusiem pod względem grozy, strachu i natężenia woli. Te walki odbywały się we snach. I proszę tego nie lekceważyć. Sny wcale nie są mniej rzeczywiste od jawy. Niektóre są nawet bardziej.

Pomijam półsenny incydent z najwcześniejszego okresu który pamiętam, miałem jakieś 3-4 lata, i odniosłem wrażenie, że jakiś smok chciał mnie ugryźć czy ugryzł w kręosłup, w tzw. krzyż. Najważniejsze zdarzyło się kilka lat później, nie wiem dokładnie w jakim wieku, to mogło być zapoczątkowane w przedziale 6-8 lat ale zdarzyło się później. Najpierw śniły mi się jakieś sny o podziemiach, gdzie w białych salach jacyś ludzie ubrani na biało jak lekarze, przeprowadzają jakieś okrutne eksperymenty albo wręcz tortury na uwięzionych tam ludziach. Potem nastąpiła seria snów o innych światach, statkach kosmicznych, wielkiej czerwonobrunatnej planecie na nieboskłonie, paradach UFO na nocnym niebie, wielkich falach tsunami zalewających miasto itp. itd. Te akurat sny powtarzały mi się przez wiele lat, nawet gdy byłem dorastającym nastolatkiem.

Najważniejsze sny o których chcę mówić, nastąpiły tak: pierwszy sen, jak nie miałem więcej niż 9-10 lat. Drugi jak miałem ok. 11-13

Pierwszy sen:

Schodzę do piwnicy, bo coś mnie tam ściąga, mam jakby przymus, odczuwam już wielką grozę, ale nie mogę się oprzeć, wiem że jest jakiś horror ale się nie poddaje, myślę że jestem dzielnym chłopcem i mogę zawalczyć, groza niesamowita, wiem, że coś jest za drzwiami piwnicy, niemniej ściągany jakimś przymusem, otwieram drzwi piwnicy, zapalam światło i ... staję w obliczu najstraszniejszej wiedźmy jaką można sobie wyobrazić. Nie to, że postać straszna. Ot taka wysoka kobieta, jakby w ciemnym mnisim chałacie i jakimś kapturze, twarz blada, ale to szczegóły, od razu przechwyciła mnie oczami, i musiałem spojrzeć się jej w oczy... Niesamowita, niewyobrażalma potęga i niewyobrażalny bezmiar zła w tych oczach, zimna złośliwa potęga. Ale postanowiłem walczyć, gapiłem się w te jej straszne oczy i walczyłem, to była taka walka o życie, miałem poczucie że jak przegram, nie tyle zginę, umrę, ale stanie się coś gorszego, ona zawładnie moją duszą... Groza niewymówiona i nie do opisania... Na końcu miałem tylko takie szczątkowe myśli, "nie dam się, nie dam się" i nagle film się urywa. Budzę się w fizycznym ciele i fizycznym łóżku, pośrodku nocy, i jestem tak fizycznie zmachany, że nie ma co nawet opisywać.

I prawdę mówiąc nie wiem do dzisiaj, czy tę walkę wygrałem. Pewne wskazówki i poszlaki mogą mówić, że wtedy przegrałem i stało się coś złego.

Drugi sen.

Też coś ściąga mnie do piwnicy, ale to nie jest realna piwnica. Już po chwili orientuję się, że jestem w jakiejś wielkiej, foremnej jaskini, jest tam jakieś szczątkowe światło, schodzę po schodach w dół, i widzę, że po drugiej stronie, po przekątnej, są takie same schody... Podchodzę na dole do środka sali, i zdaję sobie sprawę, że po środku jest jakaś przezroczysta bariera, jakby gruba tafla szkła. Coś jest nie tak , już czuję że coś jest źle i trafiłem w złe miejsce. Nagle po drugiej stronie tej ciemnej sali, po schodach po przekątnej, schodzi jakiś człowiek. [Uwaga, mimo że śni mi się to jako młodemu chłopcu, w śnie jestem jakby dorosły]. Postać schodzi ze schodów, zbliża się do mnie, staje naprzeciwko mnie za tą jakby taflą szkła i wtedy.... wtedy widzę, że to jest mój sobowtór!!! Nagle niesamowite uczucie grozy, nie do pojęcia!!! Sobowtór usilnie wpatruje mi się w oczy, ja unikam jego wzroku... Szybko czuję, że tak z klatki piersiowej, z okolicy splotu słonecznego, zaczyna wyciekać ze mnie i przechodzić przez taflę szkła, w miejsce splotu słonecznego sobowtóra, jakaś ważna, życiowa energia... Wtedy nagle uświadamiam sobie, że sobowtór czerpie ze mnie duszę i jak to się niedługo zakończy umrę, pozbawiony duszy. Teraz zaczyna się prawdziwa walka, walka na śmierć i życie i jeszcze coś więcej między mną a sobowtórem.. Walka tak napełniona wytężeniem woli i grozą, że nie sposób opisać. Po prostu jakby to można przenieść na kogoś innego, to by się zesrał ze strachu i zrzygał. I nagle koniec, wyłączenie filmu. Budzę się jakby zmasakrowany fizycznie, ale po paru dniach dochodzę do siebie....

Tą walkę chyba wygrałem... Chyba...

PS. Sny były bardzo realne. Motywy wiedźmy, podziemi i sobowtórów (tzw. podmieńców którymi można podmienić oryginalnych ludzi) zdarzają się dosyć często i innym ludziom i to od stuleci. Ma to jakieś związki z główną tematyką tego forum.


Ostatnio zmieniony 07 sie 2010, 10:30 przez Wosiu, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
   
 
 
Post: 06 sie 2010, 21:55 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Wosiu nie wiem co napisać. Rozumiem. Masz mocne tzw. "zdolności psychiczne". Spróbuj boostingu. To powinno pomóc w takich przypadkach. Znajdź przyjaciół.
Ratel jest praktycznie niezniszczalny. Może stąd tak ciężkie doświadczenia?

Czyżbyś był Skorpionem?

Pozdrawiam!!!

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sie 2010, 22:57 
Thozo


spokojnie, przecież to co napisałem wyżej, to nie jest jakieś skarżenie się i proszenie o radę, raczej taki poglądowy przykład dla innych, ściśle, albo trochę mniej ściśle, wg tematu, nieprawdaż?



Na górę
   
 
 
Post: 06 sie 2010, 23:50 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
No rzeczywiście, trochę za dużo dobrych rad. :oops:

Spodobała mi się opowieść. Wiec szukałem rozwiązań.

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2010, 19:05 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
Obrazek
http://grab.by/5N5I
:D :D :D

Redmuluc jednak temat wpłynął na mój sposób myślenia, kiedy przyszło co do czego!


Źródło:

http://forumzn.katalogi.pl/Powr%C3%B3t_do_korzeni__odrzucenie_cywilizacji_-t13210-s10.html

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sie 2010, 9:10 
Musze wam opowiedziec jak wczoraj w nocy wygladala rozmowa z pewna osoba. No więc troche piliśmy w czworke na dworze :P przed impreza. No i tak zaczela sie z dyskusja z kolegi kolega o NWO. On mi mowi ze to wszystko gowno prawda itp. No to ja mu podaje argumenty na to ze to wyssane z palca, to ja zeby to sprawdzil na co on mowi ze to mu wszystko zajmie 2 lata. Cwaniaczek studiuje socjologie to mysli ze mnie przegada ;). No i tak gadamy az doszlo do tego ze powiedzialem ze rodziny ktore rzadza swiatem to powiazana rodzina ze obama jest sporewniony z bushem itp. to powiedzial ze gowno prawda na co moj kolega i jego powiedzial ze to prawda bo kiedys o tym nawet na onecie czytali, na co on ze jak to prawda to go przekonalismy troche ale musi to sprawdzic, po czym sie z tego wycofal mowiac ze ktos to mogl zfalszowac. No i tak sie zaczelo robic ze koles mi powiedzial ze mam nasrane w glowie ze sie zamknalem na swiatopoglad itp. ze jestem zmanipulowany(on napewno tez ale nie tak jak ja), po czym powiedzial w stylu ze jestem poje***y itp, no to spytalem sie czemu jest taki agresywny, a on ze cos tam i mi ostro juz pruje, pozniej powiedzial ze przegial ale i tak dalej mi jechal bo mowil ze i tak poprostu uwaza. Pytal sie jeszcze na kogo glosowalem (on na Komorowskiego) ja powiedzialem ze na JKM itp. ale dalej mi jechal ( tak aluzjami). Na co juz ze troche wypilem nie wytrzymalem i wzialem mojego kolege na bok i powiedzialem ze jesli jeszcze jeden raz ten koles chociaz niechcacy cos zle na mnie powie obrazi mnie itp. to ja o to zadbam aby mial powazne problemy z tym miescie (on nie z mojego miasta) bo sobie nie zycze aby tak mnie obrazal przy dziewczynie i koledze, no i jeszcze tam powiedzialem zeby lepiej wazyl slowa bo nie wie z kim rozmawia ;). no to szybo po tym jak sie "pogodziliśmy" poszli do domu( mowiac ze zaraz wroca). koles mnie wkurzyl ale i tak impreza byla spoko, ale dla niego nie;) chyba zabardzo sie stresowal tym co mu moj kolega przekazal(nie bedzie na moim ;) terenie tak mnie traktowal) ogolnie fajnie koles wygladal taki zestresowany to mu powiedzialem zeby sie nie stresowal tylko byl mily dla ludzi. ale zaraz poszedl i tak.
Cięzko jest z ludzmi rozmawiac szeglonie (odpornymi na wiedze).



Na górę
   
 
 
Post: 08 sie 2010, 9:20 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
thomasis pisze:
Musze wam opowiedzie...


"real photo"

Wygrałeś. Gratulacje!!! :spoko:

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sie 2010, 14:33 
thomasis, przepraszam, jeśli przeoczyłam coś istotnego w Twoim poście, ale czy aby na pewno miał on być w tym temacie? a poza tym to widzę, że umiesz ludzi ustawiać na dzielni, która klasa? :nauka:

redmuluc pisze:
Kiedy mówią "klęknij" - my klękamy...

lepiej nie klękajmy, bo następny rozkaz może być: a teraz ziewaj... :haha:



Na górę
   
 
 
Post: 08 sie 2010, 21:26 
Właśnie szukałem tematu gdzie moge ten post umiescic i cos znalazlem jednak musiałem kliknąć tutaj przez pomyłke i dopiero po jakimś czasie zwróciłem na to uwage, ale usuncie bo tutaj nie pasuje. Ale przy okazji to szkoły skończyłem i nikogo nie ustawiam ludzie mnie lubia i szanuja i nie lubie gdy ktoś mnie obraża.
Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 08 sie 2010, 21:29 
w temacie z topika, znalazłam super cytat:

"Moja armia jest gotowa do bitwy. Moi mistrzowie mądrości i ja.
Walka będzie toczyć się o stworzenie odpowiedniego człowieka na tej ziemi i możesz być pewny, że moje wojsko zatriumfuje.."


pytanie za 100 pkt. : kto to powiedział?



Na górę
   
 
 
Post: 08 sie 2010, 21:34 
Cytuj:
"Moja armia jest gotowa do bitwy. Moi mistrzowie mądrości i ja.
Walka będzie toczyć się o stworzenie odpowiedniego człowieka na tej ziemi i możesz być pewny, że moje wojsko zatriumfuje.."

pytanie za 100 pkt. : kto to powiedział?


Texe Marrs :roll:
Wygrałam suszarkę do włosów? :hi hi:



Na górę
   
 
 
Post: 08 sie 2010, 21:40 
Aniszai, niestety :) proszę nie sugerować sie podobieństwem do głównej idei zapodawanej w temacie :)



Na górę
   
 
 
Post: 09 sie 2010, 21:12 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Pasywnym oporem można wiele zdziałać, ale i on ma swoje ograniczenia jak i wymogi odnośnie skuteczności.
Dlatego rozumiem ciągotki ku bardziej aktywnym formo oporu, albo raczej radzenia sobie z zagrożeniem czy nawet wrogiem.
Problem w tym że aby takie działania przyniosły miarodajne efekty, to nie może być działanie na żywioł.
Ale w sumie osobiście nie odrzucam takiej opcji, nawet uważam że może się ona okazać koniecznością w pewnych okolicznościach Mruga
1.
Na obecną chwilę przed wszystkim kuleje nasze rozpoznanie.
Jesteśmy jak Neo (ten z matrixa) który dopiero co zaczął sobie uświadamiać że coś z tym światem jest nie tak, czy takie doświadczenie dało by mu odpowiednią wiedzę do uporania się z rzeczywistym problemem jakim była cywilizacja maszyn.
Przede wszystkim potrzebujemy skoku świadomości aby odpowiednio przetrawić posiadane informacje, bez tego to wszystko nie ma większego sensu, a nawet gdyby coś się udało to wątpię abyśmy byli w stanie skonsumować zwycięstwo.
A co jeśli się okaże że ci źli ET, nie są ani tacy ET albo źli, czyli są bardziej ziemscy niż nam się wydaje.
Czy możemy walczyć z rakopodobną strukturą w taki sam sposób jak z zagrożeniem definitywnie zewnętrznym
2.
Broń.
Atomówki naprawdę nie bądźmy śmieszni :)
Jedyny sposób na pokonanie silniejszego wroga to zyskać przewagę na jakimś polu i skutecznie to wykorzystać.
Posłużenie się bronią wroga, to dobry sposób ale na krwawą jatkę a nie na zwycięstwo.
3.
Co miało by być celem naszych działań, czy rzeczywiście proste wybicie domniemanych „wrogów“ przyniosło by zwycięstwo, tym bardziej że nie mamy wystarczająco rozpoznania - czyżby pyrrusowe ... (:
Jak by na takie akcje zareagowała reszta ludzkiej rodziny, bo jest możliwe że to właśnie w nas znalazła by sobie wroga-winowajcę.
A to już prosta droga do sprzymierzenia się z naszymi przeciwnikami, więc zyskanie poparcia (zrozumienia) to konieczny warunek.

Podsumowując sprzeciwiam się logice ograniczonej liczby wyjść z sytuacji w której się znaleźliśmy, to że nie widzimy alternatyw wcale nie znaczy że ich nie ma.
Rzeczywiście posiadamy ograniczone zasoby, więc czy warto je formować w pięść, czy to dobre narzędzie do przebicia tego pustego balonu.
A może lepsza by była szpilka, więc może warto intensywniej pracować nad sobą i wypracować zupełnie nowe rozwiązanie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 sie 2010, 20:09 
Mieszkańcy Wałbrzycha już wiedzą:

Rozwiązanie problemu manipulacji Draco nadeszło!! :D

Obrazek
http://www.gazetawroclawska.pl/fakty24/292576,walbrzych-strasza-ludzi-koncem-swiata-i-kosmitami,id,t.html
Więcej, oraz
'ROZMOWY Z POUCZENIEM OD
MOJICH PRZYJACIEŁÓW IZ
WSZECHŚWIATA' :lol:
na:
http://www.anioly-nieba.pl/polski/default_pl.htm



Na górę
   
 
 
Post: 10 sie 2010, 20:32 
Tangerine,

nie poznajesz? Toć przecież Ashtan Sheran, czy jakoś podobnie, komandor gwiezdnej flotylli sił światła. Powinnaś widząc jego obrazek, natychmiast zadeklarować mu fizyczną uległość, oddać gotówkę i cenne sprzęty, oraz dać namiary na 10-letnie kuzynki... dla dobra ludzkości ma się rozumieć....



Na górę
   
 
 
Post: 10 sie 2010, 20:35 
jasne, że poznaję - mam jego zdjęcie nad lusterkiem wstecznym, nad drzwiami wejściowymi, nad łożkiem i nad moim małym Ołtarzykiem Plejadiańskim :)



Na górę
   
 
 
Post: 10 sie 2010, 23:48 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
xpio pisze:
Pasywnym oporem można wiele zdziałać, ale i on ma swoje ograniczenia jak i wymogi odnośnie skuteczności.
Dlatego rozumiem ciągotki ku bardziej aktywnym formo oporu, albo raczej radzenia sobie z zagrożeniem czy nawet wrogiem.
Problem w tym że aby takie działania przyniosły miarodajne efekty, to nie może być działanie na żywioł.
Ale w sumie osobiście nie odrzucam takiej opcji, nawet uważam że może się ona okazać koniecznością w pewnych okolicznościach Mruga
1.
Na obecną chwilę przed wszystkim kuleje nasze rozpoznanie.
Jesteśmy jak Neo (ten z matrixa) który dopiero co zaczął sobie uświadamiać że coś z tym światem jest nie tak, czy takie doświadczenie dało by mu odpowiednią wiedzę do uporania się z rzeczywistym problemem jakim była cywilizacja maszyn.
Przede wszystkim potrzebujemy skoku świadomości aby odpowiednio przetrawić posiadane informacje, bez tego to wszystko nie ma większego sensu, a nawet gdyby coś się udało to wątpię abyśmy byli w stanie skonsumować zwycięstwo.
A co jeśli się okaże że ci źli ET, nie są ani tacy ET albo źli, czyli są bardziej ziemscy niż nam się wydaje.
Czy możemy walczyć z rakopodobną strukturą w taki sam sposób jak z zagrożeniem definitywnie zewnętrznym
2.
Broń.
Atomówki naprawdę nie bądźmy śmieszni :)
Jedyny sposób na pokonanie silniejszego wroga to zyskać przewagę na jakimś polu i skutecznie to wykorzystać.
Posłużenie się bronią wroga, to dobry sposób ale na krwawą jatkę a nie na zwycięstwo.
3.
Co miało by być celem naszych działań, czy rzeczywiście proste wybicie domniemanych „wrogów“ przyniosło by zwycięstwo, tym bardziej że nie mamy wystarczająco rozpoznania - czyżby pyrrusowe ... (:
Jak by na takie akcje zareagowała reszta ludzkiej rodziny, bo jest możliwe że to właśnie w nas znalazła by sobie wroga-winowajcę.
A to już prosta droga do sprzymierzenia się z naszymi przeciwnikami, więc zyskanie poparcia (zrozumienia) to konieczny warunek.

Podsumowując sprzeciwiam się logice ograniczonej liczby wyjść z sytuacji w której się znaleźliśmy, to że nie widzimy alternatyw wcale nie znaczy że ich nie ma.
Rzeczywiście posiadamy ograniczone zasoby, więc czy warto je formować w pięść, czy to dobre narzędzie do przebicia tego pustego balonu.
A może lepsza by była szpilka, więc może warto intensywniej pracować nad sobą i wypracować zupełnie nowe rozwiązanie.


Tak właśnie!!! Rozsądek, taktyka, rozwiązanie.

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sie 2010, 1:53 
xpio pisze:
Podsumowując sprzeciwiam się logice ograniczonej liczby wyjść z sytuacji w której się znaleźliśmy, to że nie widzimy alternatyw wcale nie znaczy że ich nie ma.


d o k ł a d n i e :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 11 sie 2010, 18:40 
A co jeśli w ogóle nie ma tytułowego problemu? I jesteśmy zwodzeni na manowce tym i innymi pseudoproblemami gdyż żyjemy w Iluzji? Bardzo upierdliwej i uporczywej, zmaterializowanej na bardzo "twardo", ale jednak Iluzji?

Co, jeśli wszystko dzieje się tylko w Umyśle?

Jak mówi powiedzenie zen: "Umysł jest gospodarzem, ciało jest gościem"....

Wskazywałem już tutaj na tzw. Materiał Setha z książek Jane Roberts (Seth to imię umowne pewnego bytu z innego wymiaru, nie należy kojarzyć z egipskim bogiem Sethem). Jak jestem krytycznie nastawiony do ogólnej masy różnych channelingów, przekazów, objawień itp. źródeł (nieraz zabawiałem się w demaskowanie różnych sprzeczności w nich, np. w krytyce Materiału Ra wskazałem, że Ra jest raczej podświadomością medium, gdyż postać fikcyjną Tarasa Bulby - postać tytułową z antypolskiej powieści Mikołaja Gogola popularnej na zachodzie, również w USA i najprawdopodobniej znanej medium - Ra przedstawia jako postać historyczną) to Materiał Setha był dla mnie pewnym "oświeceniem".

Zanim się z nim zapoznałem, pochłonąłem masę wiedzy. Powiedzmy, że jestem już nie całkiem młodym gościem (czar pryska!, no niestety, ale jeszcze się młodo czuję :D ), a np. książki o klasycznej filozofii hinduskiej czytałem w latach 70-tych jako 13-letni chłopak i dalej coraz więcej... Powiedzmy, że wiedzy przez całe swoje życie nałykałem się aż do totalnego "opychu", mimo, że dość wcześnie nauczyłem się, jak to nazywam, krzyżowej weryfikacji informacji, czyli weryfikacji pewnych informacji przez podobne informacje z innych źródeł. I mimo tego wszystkiego, długo nie miałem żadnego wyjaśnienia, żadnej spójnej koncepcji. Po prostu coś na zasadzie: "im głębiej w las, tym więcej drzew". Im więcej wiedzy, tym więcej wątpliwości.

Ale jak przeczytałem wyjątki z Setha Jane Roberts, wszystko mi się poukładało...

Niby nie sposób tego streścić, ale postaram się streścić najważniejsze rzeczy:


- Nasz ziemski wymiar, jest odizolowaną od Prawdziwej Rzeczywistości pozorną, kolektywną rzeczywistością rozwijających się duchowo istot, taką jakby szkółką, do której sami wstąpiliśmy i nikt nas nie zmuszał. Żyliśmy przed narodzeniem i przedstawiono nam pewien ogólny plan życia, na które się zgodziliśmy. Ta szkółka to jakby teatr, gdzie w sztuce jest wewnątrz jeszcze jedna sztuka a wewnątrz niej jeszcze inna sztuka w której wnętrzu jest jeszcze inna. Żyjąc tu nie pamiętamy, że jesteśmy aktorami tej sztuki, współscenarzystami i współreżyserami....

- Celem tej szkółki jest nauczenie się świadomego kształtowania myślą rzeczywistości zanim przejdzie sie do wymiarów, gdzie myśl tworzy rzeczywistość natychmiastowo. Nie jest to łatwe i dla większości wymaga wielu wcieleń tutaj.

- Każdy tworzy tutaj swoją własną rzeczywistość. Te rzeczywistości zazębiają się i mamy pozorną rzeczywistość kolektywną. Niemniej każdy ma swoją rzeczywistość którą tworzy światopoglądem, myślami, wierzeniami, oczekiwaniami i nie chodzi tylko o ego ze stanu jawy które jest czubkiem góry lodowej różnych stanów świadomości. Pod spodem jest cała głębia podświadomości która reaguje na każde słowo, czyn i myśl... I potem dostraja pozorną rzeczywistość do tego na zasadzie: "co wysyłasz, to powraca".

-Własna rzeczywistość jest dosyć dosłowna, nie tylko ciało jest ciałem, wszystko naokoło, cały fizyczny świat jednostki jest tez jej ciałem, tzw. ciałem doznaniowym i odbija jednostkę jak w lustrze, kiedy wszystkie jej świadome i podświadome myśli, wyobrażenia, poglądy, słowa i czyny powracają jako zdarzenia...

[i tutaj przy próbie wysłania urwało mi 1/4-2/3 następnego tekstu, nie wiem czy będę miał czas, siły i ochotę to odtworzyć w najbliższym czasie, raczej nie za bardzo].






PS. Ale jak mam teraz jeszcze natchnienie, dopiszę coś jeszcze, co się może komuś przydać:

Naprawdę obserwowałem, jak Życie daje mi znaki, konkretne, kiedy "padałem w błoto" i potem się podnosiłem...

Naprawdę najpierw w snach widziałem wiele rzeczy, które po wielu latach zaczęły się materializować w "mojej rzeczywistości"... *

I nie uważam, że to były sny prorocze, raczej mam wrażenie, że chodzi o ucieleśnianie się wewnętrznej, myślowej idei...


* Taki przykład: Śni mi się gdzieś w latach 80-tych, że oglądam jakąś książkę o psach czy ogólnie o zwierzętach, gdzie są wymienione jakieś rzadkie rasy psów z Afryki, Azji i Ameryki Południowej... W sumie jestem później oblatany w tych sprawach, niektórzy znajomi to wybitni kynolodzy, którzy jeszcze w latach 90-tych twierdzą, że wszystkie rasy psów na świecie są już dawno odkryte, i nie ma, i nie może być nic nowego.... Na przełomie XX/XXI wieku zaczynam odkrywać nowe, nieznane nawet dla specjalistów rasy psów, takie jak w śnie, i dokładnie w takich lokalizacjach...


Ostatnio zmieniony 11 sie 2010, 20:45 przez Wosiu, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 11 sie 2010, 20:22 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 29 maja 2009, 19:21
Posty: 285
Wosiu, troche zjezyl mi sie wlos na glowie czytaja Twojego posta, o stoczonej walce w koszmarach sennych. Mialam bardzo podobne doswiadczenia. Wbrew mojej woli zapadalam w sen a po chwili znajdowalam sie w mrocznej ledwo oswietlonej piwnicy z innymi nieswiadomymi ludzmi czekajacymi na cos. Wiedzialam, ze to juz koniec ale nie moglam sie z tym pogodzic.Wtedy myslalam, ze to jakis czysciec i nie zwazajac na nic, zaczynalam sie zarliwie modlic. Po chwili zostalam w piwnicy z ponad dwu metrowym mnichem, ktory bacznie mnie obserwowal. Pomimo jego potegi, w kazdym slowa tego znaczeniu, pod wplywem modlitwy niechetnie ustepowal.
Po przebudzeniu wystraszona snem poszlam do lazienki umyc twarz, z postanowieniem przeczekania do rana, ale niestety cos mnie podkusilo i wrocilam do pokoju, a tam jakby bezwolnie pchalo mnie do lozka i z powrotem do ceglastego lochu. Znowu zaczelam sie zarliwie modlic .Po przebudzeniu mnich stal w rogu pokoju, tak zaczelam krzyczalam, ze wszystkich popudzilam. Moj maz mowil, ze slyszal jak chodze po pokoju ale nie mogl sie podniesc, jakby byl sparalizowany.
Na drugi dzien moja mama poszla do szpitala i za jakis czas zmarla. Po trzech miesiacach obudzilo mnie jej wolanie slyszalam wyraznie jak podchodzi do mnie ( charakterystyczny szmer jej kapci) chciala sie ze mna pozegnac i piowiedziec, ze dopiero teraz odchodzi.

Moze wydawaloby sie nie na temat, ale mysle, ze nasza walka wrecz tu nic nie pomoze, oni boja sie strasznie modlitwy, kiedys czytalam, ze ludzie uprowadzeni przez ufo mogli sie tylko uwolnic dzieki modłom wznoszonym do Boga o pomoc.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sie 2010, 20:48 
Z ilu procent składamy się z wody?
Z ilu % wody składa się Nasz mózg?

Jak modlitwa wpływa na strukturę wody?
Czy modlitwa ma wpływ na holograficzny Wszechświat?

Czy powinniśmy być pomiędzy DOBRYM a ZŁYM?
Czy w momencie "ataku", ingerencji CIEMNOŚCI warto jest być - ŚWIATŁEM, czy CIEMNOŚCIĄ? A może pomiędzy? Jak to się sprawdza w praktyce?



Na górę
   
 
 
Post: 11 sie 2010, 21:23 
Quanta,

cóż mam powiedzieć?

Podobna i chyba wspólna dla bardzo wielu historia... Naprawdę duże dzięki za opis, im więcej takich opisów, tym łatwiej być może stworzyć jakiś wspólny obraz.

Kwestia o modlitwie bardzo cenna i znacząca, naprawdę.

Pozdrawiam i wszystkiego najlepszego!
Na końcu będzie dobrze!



Na górę
   
 
 
Post: 18 sie 2010, 19:22 
phpBB [video]


Red, mam coś dla Ciebie :) 0:59 pojawia się pan w czerwonym berecie i pokazuje Reptylowi, gdzie jego miejsce :king:



Na górę
   
 
 
Post: 18 sie 2010, 23:38 
Wosiu pisze:
A co jeśli w ogóle nie ma tytułowego problemu?


Wydaje i się że mylisz trochę pojęcia, z dalszą częścią Twej wypowiedzi:
Cytuj:
- Nasz ziemski wymiar, jest odizolowaną od Prawdziwej Rzeczywistości pozorną,.....


...jak najbardziej się zgadzam :tak:

..ale jeśli już jestesmy na poziomie tutejszego matrixa i sobie gwarzymy o iluzji związanej z piramidami i innymi duperelami walającymi się po planecie - w tej iluzji obecne są istoty z innych układów gwiezdnych, dość skwapliwie skatalogowanych przez izulorycznych Starożytnych :D

... a wracając do wątku - wrzucanie Draco do jednego wora to dziecinada, podobnie jak z Illuminatami, "im dalej w las tym więcej drzew" - byłoby miło gdyby wszystko było czarne i białe - na szczęście w naszej iluzji mamy trochę więcej parametrów. I nie musimy martwić się o starcie z Draco - bo po pierwsze nie jesteśmy żadnym przciwnikiem, a po drugie Oni mają jakąś przeciwwagę w tej kosmicznej(iluzorycznej) grze - róbmy co możemy z naszym DNA i współtwórzmy tą iluzję ze znajomością reguł gry.

Reguły sa proste - yaphoto wrzucił ostatnio kilka razy grafiki obrazujące jak się sprawy mają w tej kosmicznej grze gdy mówimy o częstotliwościach i emocjach/uczuciach.

To jest sedno gry!!!

pozdrawiam :D



Na górę
   
 
 
Post: 18 sie 2010, 23:43 
Tangerine pisze:
Red, mam coś dla Ciebie :) 0:59 pojawia się pan w czerwonym berecie i pokazuje Reptylowi, gdzie jego miejsce :king:


Nice :lol: :lol: :lol: Skuteczny koleś. Tuzin takich proszę.



Na górę
   
 
 
Post: 19 sie 2010, 15:58 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 sie 2010, 18:01
Posty: 369
Płeć: mężczyzna
Zabijać gady,czy nie zabijać ? Oto jest pytanie. Ktoś kiedyś powiedział (nie pamiętam kto,a nie chce mi się szukać) : człowiek nieświadomy czyni albo dobrze, albo źle, natomiast człowiek świadomy czyni słusznie.Czy to oznacza zabijanie lub nie zabijanie? Nie wiem. Wiem,że każda istota ma święte prawo do obrony swojego życia w razie napaści i może to robić wszelkimi dostępnymi sposobami i narzędziami by tą obronę uczynić jak najbardziej skuteczną. Jeśli ludzie są napadnięci przez jakąś obcą rasę, to mają prawo do obrony i mają prawo do eliminacji zagrożenia , łącznie z fizyczną eksterminacją przeciwnika. Nawet gdybyśmy w zamierzchłej przeszłości zaprosili ich do nas(obcych), to absolutnie nie daje im prawa do tego by się tu panoszyć, mieszać i wykorzystywać swoich gospodarzy. Są tu gośćmi i chcąc,czy nie chcąc muszą grać tak jak my im zagramy, a nie odwrotnie. W przeciwnym wypadku są zwykłymi bandytami,którzy podstępem wdarli się do naszego domu i czas ich stąd wyprosić korzystając z wszystkiego co mamy dostępne.

_________________
Świat - piękny i odrażający, raj dla podłych, piekło dla świętych.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 225 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7, 8  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group