Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 16 lis 2019, 0:11

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1822 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 57, 58, 59, 60, 61  Następna
Autor Wiadomość
Post: 30 sty 2014, 14:43 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Przecięto przewody hamulcowe w aucie por. Wosztyla

phpBB [video]


Przecięto przewody hamulcowe w samochodzie porucznika Artura Wosztyla, pilota Jaka-40, który 10 kwietnia 2010 r. lądował w Smoleńsku – dowiedział się nieoficjalnie portal niezalezna.pl.

Według naszych informacji por. Wosztyl zgłosił sprawę na policję, co wskazywałoby, że przecięcia przewodów dokonano celowo. Skontaktowaliśmy się z pilotem jaka, chcąc potwierdzić nasze ustalenia. „Nie chcę komentować tej sprawy” – odpowiedział krótko.

Por. Artur Wosztyl jest jedynym żywym świadkiem, który potwierdza zeznania śp. Remigiusza Musia (technika pokładowego Jaka-40) dotyczące komendy smoleńskiej wieży dla Tu-154 o zejściu do 50 m. W ciągu najbliższych dwóch miesięcy prokuratura ma dostać końcową opinię Instytytu Ekspertyz Sądowych w sprawie nagrania z magnetofonu zainstalowanego w Jaku-40, mogącego potwierdzić zeznania Musia; co ciekawe – zapis ten jest badany aż od maja 2011 r.!

Przypomnijmy, że chorąży Remigiusz Muś poniósł śmierć w tajemniczych okolicznościach. 27 października 2012 r. jego ciało, wiszące na linie w piwnicy domu, znalazła żona. Chor. Muś nie zostawił listu pożegnalnego, ponadto następnego dnia miał umówione spotkanie ze znajomym – członkiem rodziny jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej. Osierocił dwie kilkuletnie córki.

Po śmierci Musia Antoni Macierewicz apelował o zapewnienie porucznikowi Wosztylowi bezpieczeństwa. „Jako zespół parlamentarny występujemy do prokuratora generalnego oraz ministra spraw wewnętrznych o objęcie ochroną porucznika Wosztyla” – powiedział Macierewicz. Bezpieczeństwo świadka, który mógł podważyć prawdziwość rosyjskich stenogramów, wydawało się wówczas w sposób oczywisty zagrożone. Śledczy nie podjęli jednak takiej decyzji. „Wojskowa Prokuratura Okręgowa nie posiada wiedzy na temat zagrożeń dotyczących świadków w śledztwie” – mówił portalowi rp.pl płk Zbigniew Rzepa.

W grudniu 2012 r. – w związku z przedłużającymi się badaniami magnetofonu z Jaka-40 – „Gazeta Polska” opublikowała tekst Leszka Misiaka i Grzegorza Wierzchołowskiego pt. „Czy prokuratura czeka na samobójstwo Wosztyla?”. Dziennikarze „GP” dowodzili, że Artur Wosztyl jest jedyną osobą mogącą potwierdzić zeznania nieżyjącego Remigiusza Musia. W tekście tym por. Wosztyl następująco wspominał technika pokładowego Jaka-40: „Rozmawiałem z nim tydzień przed tym tragicznym zdarzeniem [śmiercią – przyp. red.]. Nie wyglądał na człowieka, który mógłby posunąć się do czegoś takiego. Naprawdę nic na to nie wskazywało. Informacją o śmierci Remka byłem więc ogromnie zszokowany. Tym bardziej że w ostatniej rozmowie ze mną, w piątek 19 października, Remek mówił, że ma bardzo dużo planów na nadchodzący tydzień. Razem mieliśmy być nawet na konferencji smoleńskiej, na którą zostaliśmy zaproszeni przez rodziny ofiar katastrofy. Ja przyszedłem, ale Remek z powodu innych zaplanowanych wcześniej spotkań nie mógł się tam pojawić”.

http://wolnemedia.net/prawo/przecieto-p ... -wosztyla/

---
film pochodzi z października 2012r

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 sty 2014, 14:43 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 04 mar 2014, 22:14 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Najnowsze wyniki badań dotyczących katastrofy smoleńskiej. Profesor Binienda, dr. Berczyński

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 maja 2014, 4:53 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Cytuj:
Czy Rząd Donalda Tuska celowo ukrywa dowody straszliwej prawdy o Katastrofie Smoleńskiej?

Jak powiedziałem na antenie Radia Zet w dniu katastrofy tuż po 9:30 nigdy dotąd żaden wojenny bagnet nie przebił tylu polskich serc w jednej chwili. Dziś po latach dodam, że historia nie zna takiego przypadku by Naród tak strasznie się podzielił jak my Polacy. Podzieliły nas poglądy polityczne, podzieliły nas media aż wreszcie część z nas sama się podzieliła przyjmując jakieś stanowisko w sprawie Katastrofy Smoleńskiej.

To przykre, że nikt nie chciał zwróć uwagi, że za ofiarą tych wspaniałych 96 Osób pozostają ich rodziny jakże prze potwornie cierpiące. Tymczasem nasze zarzuty w stosunku do Rosjan mogą być zupełnie bezpodstawne w części dotyczącej celowości ich działania w dramatycznych minutach 10.04.2010 roku.

W sto jedynce często „majstrowano” przy urządzeniach odpowiedzialnych za bezpieczny start i lądowanie. Fachowcy od zabezpieczeń nie reagowali na moje pisma przed 10.04.2010 r., dziś się okazuje, że miałem 1000% racji. Nigdy dotąd nie powiedziano, że co najmniej od 11.04.2010 polskie służby poszukują pewnego mężczyzny który miał „zdalny dostęp do systemów meteo i navi” samolotu .

Dostęp nr II ma tylko producent….

Najstraszniejsze jest jednak to, że samolot wylądował dokładnie tam gdzie miał wylądować-takie mu przesłano parametry z Polski!

Montuję film z nigdy nie publikowanym materiałem –być może nawet z materiałem którego nie widziała na oczy Komisja Millera-tego nie wiem. Ale dziś już wiem ,że „zostali zdradzeni o świcie”. Jeśli to był zamach to miał charakter elektroniczny. Inną i jedyną alternatywą jest pomyłka pewnego oficera.

Cdn…

Zbigniew Stonoga



Zrodlo: http://pressmix.eu/index.php/2013/06/13/czy-rzad-donalda-tuska-celowo-ukrywa-dowody-straszliwej-prawdy-o-katastrofie-smolenskiej/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 lis 2014, 21:22 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lut 2011, 16:47
Posty: 503
Lokalizacja: Gdansk
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: gdansk
Andriej Iłłarionow 28-11-2014 nt. katastrofy w Smoleńsku


phpBB [video]



I jeszcze ciekawa analiza Glenn Arthur Jørgensen

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lis 2014, 22:42 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2009, 19:38
Posty: 942
Lokalizacja: silesia - hindenburg
Płeć: mężczyzna
hehehe:
Cytuj:
Doradca Putina wyśmiał publicznie wiarę, że brzoza spowodowała katastrofę w Smoleńsku

Obrazek

Były doradca prezydenta Federacji Rosyjskiej, Władimira Putina, Andriej Iłłarionow wzbudził dzisiaj nie małą sensację twierdząc publicznie, że na temat katastrofy smoleńskiej powstało tak wiele kłamstw, że jest to aż śmieszne.

Nie do śmiechu było jednak wysłuchującym jego deklaracji gwiazdom TVN, Dorocie Wellman i Marcinowi Prokopowi, którzy byli wyraźnie przestraszeni i szybko skończyli wywiad z nietęgimi minami.

„Żadna brzoza nie byłaby w stanie zniszczyć skrzydła takiego samolotu” - powiedział Iłłarionow

Mimo, że funkcjonariusze z telewizji TVN próbowali zdezawuować byłego doradcę Putina, nie wyszło to dla nich zbyt dobrze. Rozbawiony ekspert oświadczył, że tylko dla nieszczególnie bystrego obywatela Polski, zupełnie bezrefleksyjne jest to, że samolot, który przy niewielkiej prędkości spada z 50 metrów rozbija się na 50 tysięcy kawałków.

Rosjanin zwrócił uwagę, że wysadzony bombą Boeing 747, który spadł nad Lockerby rozpadł się na około 10 tysięcy kawałków. Jak zatem solidny TU-154 miał się rozpaść na 50 tysięcy kawałków po zderzeniu z miękkim drzewem, jakim jest brzoza? Są to oczywiste pytania, które nie doczekały się odpowiedzi, a funkcjonariusze mediów słyszący je wpadają w panikę, co dało się zaobserwować na ty, nagraniu zamieszczonym poniżej.

Oczywiście nadal będzie odpowiednio dużo chętnych do wyśmiewania tego, co stało się w Smoleńsku, ale każdy, kto ma trochę rozumu wie, że nie był to zwykły wypadek, tylko sposób kształtowania polityki przez Rosję i każdy, kto udaje, że jest inaczej prędzej czy później będzie musiał zweryfikować swoje oczekiwania z faktami.

Na korzyść osób pragnących za wszelką cenę ukryć to, co stało się 10 kwietnia 2010 roku przemawia ich wiara w to, że prawda o tych wydarzeniach doprowadziłaby do konfliktu zbrojnego NATO - Rosja. Jednak jak widać jest on coraz bardziej prawdopodobny i zasadne wydaje się tylko pytanie, czy będzie o tym wolno mówić dopiero wtedy, gdy z Rosjanami będziemy już do siebie strzelać?
http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/doradca-putina-wysmial-publicznie-wiare-ze-brzoza-spowodowala-katastrofe-w-smolensku

phpBB [video]




Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 gru 2014, 15:27 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Film już usunięty...
Ale jest tu :)
Od 8:25
http://dziendobry.tvn.pl/wideo,2064,v/andriej-illarionow-byly-doradca-putina,1365763.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 kwie 2015, 9:09 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
Wklejam całość ze strony: http://wpolityce.pl/smolensk/239251-kon ... -za-zamach

Cytuj:
Konferencja UKSW. Jurgen Roth ujawnia: „W materiałach niemieckich służb pada nazwisko osoby odpowiedzialnej za zamach!”

W czasie swojego wystąpienia na Konferencji UKSW dot. tragedii smoleńskiej mec. Stefan Hambura wyemitował nagranie ważnej rozmowy z niemieckim dziennikarzem, Jurgenem Rothem, który ujawnił, że niemieckie służby wskazały w swoim materiałach, że w Smoleńsku mogło dojść do zamachu z wykorzystaniem materiałów wybuchowych.

Roth rozpoczął od naświetlenia swojego doświadczenia dziennikarskiego oraz dokonań związanych z tropieniem rosyjskiej mafii, a także tropieniem powiązań i interesów Gazpromu. Roth wskazał, że FSB ma powiązania z mafią i tworzy parasol ochronny nad działaniami przestępczymi w Europie.

Putin nie istnieje bez FSB, a FSB bez Putina. To właśnie Putin nominował ludzi z FSB na najważniejsze stanowiska w Rosji. Aparat przemocy FSB jest aparatem wsparcia dla Putina. Bez niego Putin nie byłby dziś przy władzy

— tłumaczył Roth.

Wskazał, że dziś to Gazprom jest narzędziem do prowadzenia przez Rosję działań ofensywnych i agresywnych.

Przechodząc do sprawy smoleńskiej, Jurgen Roth wskazał, że Polska zajmuje się od lat, ponieważ zajmował się już wcześniej mafią działającą w naszym kraju, zajmującą się m.in. energetyką czy paliwami. Dodał, że w działalność tę wpisani byli również żołnierze WSI. Dodał, że w tę działalność przestępczą zaangażowani byli również ludzie w Niemczech czy Szwecji.

Smoleńskiem się zająłem, bowiem uznałem, że jest to ważna linia w działalności Władimira Putina. Ta linia przebiega od Smoleńska do zestrzelenia ukraińskiego samolotu nad Ukrainą

— wskazał.

Pytany o śledztwo smoleńskie Roth wyjaśniał:

Polska prokuratura wojskowa nie jest w stanie prowadzić niezależnego śledztwa. Ona jest zależna, od rządu. Rząd utrzymuje z kolei, że był to wypadek. Zwracam natomiast uwagę na kwestie otwarte, zestawiam fakty. Wiarygodność polskiej strony, która powołuje się na rosyjskie materiały, jest mała

— tłumaczył Roth.

Jurgen Roth wskazuje, że w Niemczech i Europie Zachodniej uznaje się, że rosyjska wersja jest dogmatem.

Informacje nie pasujące czy wykluczające oficjalną wersję wydarzeń się są pomijane. Staram się je zestawić i pokazać co z tego wynika

— wskazuje Roth.

Wskazał, że prawda o Smoleńsku wyjdzie na jaw, „może po 70 latach, może po 50”.

Sądzę jednak, że w najbliższej dekadzie nie dowiemy się prawdy. Możemy jednak wskazywać i robię to, że rządowa wersja wydarzeń polska i rosyjska nie jest wiarygodna i nie daje się obronić

— tłumaczy Roth.

Roth pytany, co zdarzyło się w Smoleńsku oraz o niemieckie materiały w tej sprawie, wyjaśnia i pokazuje raport niemieckiego wywiadu:

To raport źródłowy agenta BND, który przekazuje, że jest nie jedno źródło mówiące o tym, że był wybuch. Pada w tym materiale również nazwisko osoby odpowiedzialnej za zamach. Raport wskazuje imię i nazwisko tej osoby. Oczywiście ja tego ujawniam w swojej książce. Widać, że BND ufa tym wiadomościom

— wskazuje Roth.

Dodaje, że niemieckie służby wskazują, iż w Smoleńsku były wykorzystywane materiały wybuchowe. Niemieckie dziennikarz wskazuje, że zna osobę, którą wytworzyła materiał przez niego pokazywany.

Mam już długo kontakt z tą osobą. Wszystkie materiały, które od tej osoby dostawałem się potwierdziły. BND zawsze swoje wiadomości pozyskuje z dwóch źródeł. Nie mam wątpliwości co do wiarygodności tej osoby

— wskazuje Roth.

Na pytanie kto dokonał zamachu, dziennikarz odpowiada, że trzeba poczekać na publikację książki.

FSB ogrywa przy tym decydującą rolę w zamachu. Tak twierdzi BND na podstawie ustaleń przekazanych służbie

— podkreśla Jurgen Roth.

Nie rozumiem sytuacji w Polsce, w której zniesławia się naukowców. W Niemczech toczyłaby się dyskusja merytoryczna. W Polsce jest inaczej. Ostrzegano mnie, że zajmowanie się tą sprawą, niezależnym śledztwem może być groźne. Mam tego świadomość, ale się nie tym nie przejmuję, mam w Niemczech dostatecznie wysoką pozycję

— wskazał Roth.

Pod koniec opowiedział się za międzynarodowym śledztwem w sprawie smoleńskiej. Wskazał, że przy obecnej sytuacji politycznej w Polsce sprawy smoleńskiej nie da się wyjaśnić. Dodał jednak, że problemem jest dziś sprawa uwarunkowań geopolitycznych, bowiem Smoleńsk może zaognić i tak niespokojną sytuację w relacjach między USA i Rosją.

Roth pytany na koniec, czy jego książka będzie przełomem ws. smoleńskiej wyjaśnił:

Nie wiem, czy to będzie przełom, ale mam nadzieję. Liczę, że chociaż w Niemczech zmieni się podejście do tragedii smoleńskiej. Smoleńsk stał się częścią geopolitycznego konfliktu. To niezwykle niebezpieczne, to pokazuje naturę polityki rosyjskiej. Obowiązkiem dziennikarza jest wskazywanie prawdy i uświadamianie ludzi

— tłumaczył na koniec.


Oczywiście nie warto wierzyć mediom, ale należy śledzić ich propagandę, bo czytając między wierszami (biorąc poprawkę) można się czegoś dowiedzieć.

Na tej samej stronie wypowiada się:
Cytuj:
Antoni Macierewicz: Rzeczywiście, mnie też to zaskoczyło. Co więcej, z relacji, którą przekazał pan Roth, wynika, że ten dokument jest jeszcze bardziej szczegółowy. Strona tytułowa tego dokumentu wskazuje jasno, że to analiza dotycząca zamachu przeprowadzonego przez FSB przy użyciu materiałów wybuchowych. Nie chcę się wypowiadać o wiarygodność tych doniesień zanim nie przeczytam książki. Z oceną trzeba się wstrzymać, waga tej sprawy jest ogromna. Nieostrożne decyzje czy wypowiedzi mogą mieć ogromne skutki. Gdy jednak czytałem niemieckie opinie dotyczące Jurgena Rotha, one wszystkie są pełne uznania dla jego warsztatu i kompetencji. Rzeczywiście prace pana Rotha są bardzo drobiazgowe i wiarygodne. Warsztat dotyczący Rosji Roth ma bardzo dobrze opanowany. Jednak nie umiem na razie powiedzieć, czy ten dokument jest wiarygodny. Będę się wypowiadał, gdy poznam szczegóły.

http://wpolityce.pl/smolensk/239307-mac ... asz-wywiad

Skoro Antoni Macierewicz go chwali, to wiele mówi, i trzeba wziąść to pod uwagę oceniając wiarygodność źródła.

Chcą żeby ci, co nie kupili oficjalnego kłamstwa Smoleńskiego, myśleli że Rosja za tym stoi, winili Putina, bo to się wpisuje w obecną nagonkę (nie twierdzę że Putin jest "ten dobry") podżegaczy wojennych.
Nawet jeśli rosyjskie FSB stało za tą katastrofą, to na pewno USRańce dali przynajmniej przyzwolenie (jeśli nie zlecenie), a już na bank o wszystkim wiedzą (wiem, że to jest dla większości z was oczywiste, ale forum czytają ludzi na różnym poziomie zrozumienia/wiedzy).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 cze 2015, 3:06 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2009, 19:38
Posty: 942
Lokalizacja: silesia - hindenburg
Płeć: mężczyzna
Drobny szczegół kulisów wuadzy w aspekcie całej tragedii i kontekstu osób zamordowanych:

Cytuj:
Czego się boicie?

Opublikowano: 07.06.2015 | Kategorie: Polityka, Prawo, Publicystyka

Posłowie, senatorowie, ministrowie, kardynałowie, arcybiskupi, biskupi, księża, dyrektorzy, prezesi, Bracia Kurkowi, dziennikarze, przyjaciele i koledzy mojego męża – gen. Bronisława Kwiatkowskiego – czego się boicie?

CYWILNA KONTROLA UPOLITYCZNIŁA WOJSKO

Minęło 5 lat od tragicznej soboty, która zniszczyła bezpowrotnie nasze życie. Pięć lat, które nie przyniosły ukojenia naszego bólu, nie odpowiedziały na żadne pytania. Wręcz przeciwnie, przyniosły więcej wątpliwości, namnożyły pytań, które nie pozwalają nam na domknięcie kolejnych etapów żałoby.

Chciałabym niniejszym listem wyrazić swoje rozczarowanie procesem wyjaśniania katastrofy, olbrzymim zaniedbaniem Ministerstwa Obrony Narodowej w zakresie zapewnienia bezpie-czeństwa swoim dowódcom, brakiem obrony ich honoru jak również należytego uszanowania generałów po ich śmierci. Chciałabym wreszcie dać obraz życia mojego męża, żołnierza i generała, przedstawić skalę jego obowiązków i wyrzeczeń w stosunku do wynagrodzeń oraz standardu życia, gdyż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z ich rozbieżności.

Rodziny „wojskowe”, choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że żyją tak samo jak inne, żyją jednak zupełnie inaczej. Ich życie biegnie bowiem zawsze pod dyktando rozkazów. Często nagle i nieoczekiwanie rozkaz przenosi je do innych miast, rozdziela męża i ojca od żony i dzieci na długie miesiące albo i lata. Niektóre rodziny to przetrwały, niektóre nie. Nasza sprostała wszystkim wyzwaniom, jakie zostały jej postawione przez ponad 40 lat służby mojego męża dla Rzeczypospolitej Polskiej.

Jako żona wspierałam mego męża wraz z córkami do samego końca we wszystkich etapach jego służby. Wspierałyśmy go we wszystkich wyjazdach, nawet w najniebezpieczniejsze regiony świata. Miał w nas zawsze stuprocentowe wsparcie i dzięki temu mógł wspaniale realizować się jako żołnierz w kraju, a także reprezentować Ojczyznę poza jej granicami. Miał kochającą go rodzinę oraz ciepły, zadbany dom, do którego mógł wrócić chociaż na chwilę po trudach poligonów i misji, po miesiącach rozłąki.

Proszę pozwolić, że przybliżę kilka istotnych dla tego listu faktów z życia mojego męża.

W 1973 r. promocja w Wyższej Szkole Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. Mąż trafił następnie do Dywizji Pancernej do Żagania. Został dowódcą plutonu, a wkrótce dowódcą kompanii. Przez kolejne lata uzyskiwał wyróżnienie „wzorowego dowódcy” i w nagrodę został wysłany na 3 lata do Akademii Sztabu Generalnego w Warszawie. Przez pierwszy rok mąż był tam sam, przez kolejne 2 lata mieszkaliśmy razem w wynajętym pokoju o pow. 12 m kw. Na wynajęcie przeznaczaliśmy 1/3 pensji kapitana. Po Akademii mąż zdecydował się na służbę w 6. Brygadzie Desantowo-Szturmowej; warunkiem przyjęcia było wykonywanie skoków ze spadochronem. Z upływem lat przeszedł tam wszystkie stanowiska dowódcze i operacyjne.

W 1991 r. mąż wyjechał na 2 lata do Hamburga. Jako pierwszy polski oficer ukończył tam Akademię Dowodzenia Bundeswehry. Po wielu latach trwania zimnej wojny, 47 lat po zakończeniu II wojny światowej pułkownik Kwiatkowski przekazał Komendantowi Akademii Bundeswehry polską flagę, która jest tam osadzona do dnia dzisiejszego. Jego pobyt w Hamburgu zapoczątkował trwającą do dziś wymianę doświadczeń wojskowych. Mąż wyjeżdżając tam na 2lata, miał zapewniony przez stronę niemiecką akademik, wyżywienie i naukę, a przez stronę polską dietę w wysokości 10 marek na dzień (wystarczało na 2 bilety komunikacji miejskiej), tj. 300 marek miesięcznie. Bilet w jedną stronę z Hamburga do Krakowa kosztował wówczas 200 marek. Chciałam nadmienić, że w hamburskiej akademii byli oficerowie z 42 krajów – tylko ci z Polski i z Nepalu nie mieli mieszkania. Z rozmów z przedstawicielami innych narodowości wynikało, ile otrzymywali miesięcznie: oficer czeski – 900 marek, węgierski – 1500 marek, a żołnierz z Senegalu – 5000 dolarów.

Po powrocie do kraju mąż został skierowany do pracy w Oddziale Planowania Operacyjnego Zarządu Operacyjnego w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego. W 1993 r. objął stanowisko w Dowództwie Krakowskiego Okręgu Wojskowego jako Szef Oddziału Rozpoznania i Walki Radio-Elektronicznej. Od września 1995 r. rozpoczął roczną służbę w Polskim Kontyngencie Wojskowym w ramach Sił Stabilizacyjnych na Bliskim Wschodzie w Syrii (UNDOF), jako dowódca kontyngentu. W ciągu całego tego roku w domu był tylko raz, przez 2 dni. Zarabiał tyle samo, co stacjonujący tam sierżant z Austrii.

W 1996 r. powrócił do 6. Brygady Desantowo-Szturmowej, tym razem jako dowódca. Jednostka dowodzona przez gen. Kwiatkowskiego, jako pierwsza uczestniczyła w realizacji programu NATO „Partnerstwo dla Pokoju”. Podległe mu oddziały brały udział w operacjach pokojowych na Bałkanach w Bośni i Hercegowinie oraz w Kosowie. Dowodząc brygadą, mąż przygotowywał ją do działań zgodnie ze standardami NATO. Będąc dowódcą (1996-2000), przyjął ponad 100 zagranicznych delegacji wysokiego szczebla, a doskonałe przygotowanie podwładnych żołnierzy skutkowało przyjęciem brygady, jako pierwszej jednostki z Polski (18. Batalion Bielsko-Biała) do struktur NATO. Osoby odwiedzające były zachwycone postawą i wzorowym wyszkoleniem naszych żołnierzy. Mój mąż wykonał z żołnierzami 350 skoków spadochronowych.

Za wysokie wyniki szkoleniowe brygada w tym okresie otrzymała dwukrotnie „Znak Honorowy Sił Zbrojnych” wręczony przez Prezydenta RP. W1998 r. mąż został mianowany na stopień generała brygady.

W lipcu 2003 r., jako jeden z najbardziej doświadczonych oficerów, został mianowany na stanowisko zastępcy dowódcy Wielonarodowej Dywizji Centrum- Południe w Iraku. Wraz z dowódcą dowodził żołnierzami z 25 krajów. Była to pierwsza, szczególnie wymagająca zmiana. Żołnierze wraz ze sprzętem dotarli do portu w Kuwejcie i stamtąd konwój, wraz z całym ekwipunkiem, musiał przejechać do Iraku. Trzeba było zbudować bazę wojskową od podstaw. W Iraku nie było wolnych sobót ani niedziel. Jako zastępca był wszędzie tam, gdzie było zagrożenie, gdzie ginęli żołnierze i gdzie byli ranni. Kiedy zginął żołnierz z jakiegokolwiek kraju członkowskiego z tej wielonarodowej dywizji, mój mąż wraz z kapelanem był osobiście przy każdej zamykanej trumnie.

Po powrocie do kraju został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W uznaniu zasług i profesjonalizmu w służbie, na wniosek Dowódcy Wojsk Lądowych, został wyróżniony nagrodą miesięcznika „Raport – Wojsko, Technika, Obronność” jako najlepszy dowódca w Polskich Siłach Zbrojnych.

W maju 2004 r. decyzją ministra obrony narodowej gen. Kwiatkowski został wyznaczony na stanowisko zastępcy dyrektora Centrum Szkolenia Sił Połączonych NATO w Bydgoszczy, będąc odpowiedzialny ze strony polskiej za tworzenie Centrum NATO. Pensja daleko odbiegała od standardów NATO, a mężowi przydzielono pokój z ciemną kuchnią, za który sam sobie płacił.

Od lutego 2005 r. został ponownie skierowany do Iraku, tym razem już przez dowództwo NATO na stanowisko szefa szkolenia Armii Irackiej w Bagdadzie.

Pan Prezydent Kwaśniewski był z oficjalną wizytą w Waszyngtonie na przełomie października i listopada 2004 r. i wtedy został poproszony, aby generał Kwiatkowski został mianowany szefem szkolenia Armii Irackiej do Bagdadu. Gen. Kwiatkowski szkolił w Bagdadzie najwyższe kadry wojskowe Armii Irackiej. Jako rodzina doskonale wiemy, że były to dla niego bardzo trudne i wymagające miesiące, pełne wyzwań i niepewności. Przebywał wśród 12 tysięcy Irakijczyków, często podróżując po czerwonej strefie. W sierpniu 2005 r. po powrocie z Iraku został awansowany na stopień generała dywizji i wyznaczony na zastępcę dowódcy 2. Korpusu Zmechanizowanego w Krakowie.

W lipcu 2006 r. po raz trzeci wyjechał do Iraku, tym razem jako dowódca VII Zmiany Wielonarodowej Dywizji Centrum-Południe. Służba nie należała do najłatwiejszych, gdyż przez pierwsze dwa miesiące na bazę spadły 174 rakiety, a w jej okolicach podłożono kilkadziesiąt ładunków wybuchowych. Nie muszę opisywać, co w takich okolicznościach przeżywali dowódca, żołnierze oraz ich rodziny. Przytoczę tylko jeden epizod. 10 minut przed godz. 17, na którą planowana była kolacja, spadło na bazę 11 rakiet, w tym kilka na stołówkę, która całkowicie się spaliła. Na kolację przychodziło nawet do 1000 żołnierzy. W pierwszym momencie wszyscy przeżyli nieopisany stres, padały pytania, ile osób rannych, ile zabitych, a za chwilę niedowierzanie i radość, że wszyscy przeżyli ten atak.

Mąż zastanawiał się, co było przyczyną tego zmasowanego ataku na bazę. Swoje wysiłki skupił na poprawie kontaktu z lokalnymi władzami, budowie wzajemnego zaufania. Ogromny wkład jego pracy w nawiązanie dobrych wzajemnych stosunków z lokalną ludnością i władzami (szejkami) doprowadził do ustania ostrzeliwań bazy. Ataki zdarzały się bardzo sporadycznie. Ta zapoczątkowana udana współpraca między stacjonującym wojskiem a miejscową ludnością była potem kontynuowana przez kolejnego dowódcę dywizji, śp. gen. Buka. Mogliśmy Irakijczykom przekazać władzę i zakończyć misję.

Jako dowódca VII zmiany w Iraku mąż otrzymywał 3000 dolarów miesięcznie. W tym czasie wartość dolara wynosiła poniżej 2 zł, więc za pół roku służby przywiózł w sumie 35 000 zł. Za pobyt poza granicami kraju należał mu się również dodatek reprezentacyjny, jednak po powrocie do Polski okazało się, że wymagane były rachunki w języku polskim, co w istocie uczyniło dodatek niewypłacalnym.

DLACZEGO NAPISAŁAM O TYCH KWOTACH?

Ponieważ wiele osób nie zdaje sobie sprawy ze stosunku wysiłku oraz odpowiedzialności do wysokości pobieranego wynagrodzenia. Dwa lata nieprzespanych nocy, brak weekendów, spokojnych niedziel czy świąt. A to były tylko dwa lata z ponad 40-letniej służby obfitującej w ciągłe wyrzeczenia dla wojskowej służby kosztem rodziny. Proszę również wziąć pod uwagę zakres odpowiedzialności, jaka spoczywała na moim mężu, co przeżył i czego doświadczył. A mimo to nigdy nie wykorzystał ani grosza ze służbowych pieniędzy na prywatne cele, jak to niestety czyni wielu wysoko postawionych urzędników państwowych. Po katastrofie smoleńskiej okazało się, że MON nie ubezpieczał mojego męża. Żołnierz, który non stop odbywał podróże służbowe i jeździł po całej Polsce, nie miał wykupionej polisy.

W sierpniu 2006 r. decyzją MON mąż został uhonorowany wpisem do Księgi Honorowej Ministra Obrony Narodowej za udział w misjach pokojowych i stabilizacyjnych oraz zaangażowanie w proces szkolenia w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. W uznaniu zasług 11 listopada 2006 r. został odznaczony najwyższym współczesnym odznaczeniem – Krzyżem Komandorskim Orderu Krzyża Wojskowego z numerem 001. W maju 2009 r. Prezydent RP mianował go Kanclerzem Kapituły Orderu Krzyża Wojskowego na pięcioletnią kadencję.

20 kwietnia 2007 r. mąż został dowódcą operacyjnym Sił Zbrojnych, przejmując odpowiedzialność za obronę granic naszego kraju w przestrzeni powietrznej oraz dowództwo nad wszystkimi żołnierzami przebywającymi na misjach poza granicami Polski. Organizował i kończył misję w Iraku, organizował misję w Afganistanie, organizował i kończył misję w Czadzie. Każdy jego wyjazd do żołnierzy (16 razy do Iraku, 14 razy do Afganistanu, 4 razy do Czadu) powodował, że rodzina żyła w ciągłym stresie, czy wróci cały do domu.

Mąż bardzo sumiennie podchodził do pełnionych zadań. Czuł się w obowiązku być blisko swoich żołnierzy. Witał i żegnał wszystkich wyjeżdżających i powracających z kolejnych zmian. Był na lotnisku i Mszy św. podczas przylotu każdej trumny z ciałem zmarłego żołnierza, nie opuścił żadnego pogrzebu. Z tego powodu często nie wracał do domu nawet na weekendy. Kiedy sporadycznie bywał w domu, nawet noce nie należały do spokojnych, gdyż podwładni informowali swojego dowódcę o wszystkich atakach bez względu na porę dnia lub nocy. Wielokrotnie powtarzały się telefony o godzinie pierwszej w nocy – był to sygnał, że coś stało się żołnierzom. Często trzeba było zorganizować natychmiastowy przerzut żołnierzy do szpitala albo transport zwłok do kraju. Oczywiście nie było mi to obojętne, często już do rana nie spałam, przeżywając tragiczne wydarzenie wraz z mężem, a także duchowo z rodzinami, które straciły bliskich. W 2004 r. w Iraku zginął syn mojej siostry; dokładnie wiedziałam, co czują rodziny tych żołnierzy w takich chwilach.

Praktycznie od 1996 r. mąż miał zaległości w wykorzystaniu urlopu. Wciąż wyznaczany był na nowe stanowiska, wciąż były jakieś ćwiczenia, wyjazdy, szkolenia, kontrole. W dniu śmierci miał ponad 240 dni zaległego urlopu. Na prawie 40 lat naszego małżeństwa przez ponad 20 lat męża nie było w domu. I to nie było tak, że mieszkał po prostu w innym mieście, bo tam miał pracę i przyjeżdżał do domu lub ja jeździłam do niego. Stacjonował w najbardziej niebezpiecznych zakątkach świata i nie było mowy o przyjazdach, a często nawet o rozmowach.

Wszystko było na mojej głowie, szkoła dzieci, dom, moja praca. Ale cieszyłam się, bo stworzyłam kochany dom, w którym mój mąż mógł odpoczywać, a potem wykonywać Wasze – Polityków – rozkazy. Moje dzieci nie pamiętają spaceru z tatą.

Mój mąż generał Bronisław Kwiatkowski był jednym z najbardziej doświadczonych polskich dowódców, posiadającym wysoki autorytet zarówno wśród żołnierzy, jak i dowódców NATO. Był współautorem nowych programów oraz rozwiązań operacyjnych szkolenia wojskowego. Biegle władał językami angielskim, niemieckim i rosyjskim. Otrzymał wiele odznaczeń w kraju i za granicą, m.in. najwyższe odznaczenie Stanów Zjednoczonych przyznawane obcokrajowcom – Legion of Merit.

28 maja 2011 r. podczas wizyty w Polsce spotkał się z nami, wdowami po generałach, prezydent USA Barack Obama. Wtedy usłyszałam dużo ciepłych słów na temat mojego męża – jakim był wspaniałym, skromnym człowiekiem, dowódcą o ogromnej wiedzy i autorytecie.

Przyjmijmy teraz jednak nieco szerszą perspektywę. Po 1989 r. władza cywilna przejęła kontrolę nad armią i to ona prowadziła politykę kadrową oraz miała zabezpieczać pieniądze na sprzęt dla wojska. Żołnierze się cieszyli, bo rozumieli, że wojska będzie mniej, ale będzie lepiej doposażone. RESTRUKTURYZACJA – piękne słowo, często powtarzane przez polityków, za którym kryła się jednak praktycznie LIKWIDACJA. Likwidacja kilkunastu jednostek, dywizji, brygad, szkół oficerskich. I nic w zamian. Zaoszczędzone środki nie trafiały do pozostawionych jednostek. Do tej pory dotyka je ciągła zmiana nazw i struktur. Idą za tym ogromne koszty, a także obniżanie liczby etatów, ciągłe szukanie oszczędności. Ciągła manipulacja i odbieranie tego, co było wcześniej przyznawane. Żołnierze nie mają takiego samego prawa głośno mówić o swoich niepokojach i domagać się swoich praw jak inne grupy społeczne. Obserwuję z żalem, że polityka prowadzona w wojsku od kilku lat doprowadziła i dalej doprowadza do totalnego chaosu w armii. Na potwierdzenie tego można przytoczyć otwarty list żołnierzy, który został wysłany do 50 posłów i senatorów, opublikowany w niezależnych mediach (23 stycznia 2015 r.). Oczywiście bez imiennych podpisów, gdyż żołnierze wiedzą, że od razu poszliby na bruk, bo tak było i dalej jest w wojsku.

Niestety, to nie kto inny, jak cywilna kontrola upolityczniła wojsko. Mój mąż przez 41 lat pracował z wszystkimi prezydentami, ministrami, nikogo nie dzielił i wszystkich szanował. Politycy jako, przełożeni i zwierzchnicy chcieli mieć odpowiedzialnego, niezawodnego człowieka, dlatego proponowali mu coraz wyższe stanowiska. I to właśnie podczas obecnych rządów doszło do zaostrzenia relacji i retoryki politycznej w kraju. Mój mąż nie miał np. prawa skorzystać z jakiegokolwiek zaproszenia pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego czy ministra Szczygły bez zgody ministra Klicha. Zawsze każde wyjście musiał zameldować i zdać relację, w jakim celu tam idzie. Pan Klich zachowywał się tak, jak gdyby armia to był jego własny folwark. Minister, z wykształcenia lekarz medycyny, i jego sekretarka mieli więcej do powiedzenia w wojsku niż generał broni. Żołnierze nie mogli liczyć na należyte wsparcie pana ministra, gdyż liczył się dla niego tylko jego osobisty wizerunek.

Oto kilka przykładów:

Ustawa z 24.05.2007 r. precyzuje, czym jest Dowództwo Operacyjne, jakie jest jego miejsce w systemie dowodzenia i zakres obowiązków, do których należało m.in. przeprowadzenie ćwiczeń.

Rok 2008 – ćwiczenia Anakonda; mąż przygotowywał je prawie 2 lata, jednak na 2 tygodnie przed ich rozpoczęciem pan Klich zabrał mu dowodzenie. Pamiętam zdenerwowanie i żal mego męża. Nie dał za wygraną i osobiście udał się na rozmowę do ministra. Ostatecznie poprowadził te ćwiczenia, ale pan Klich zabrał wszystkie oficjalne zaproszenia i zabronił zapraszania kogokolwiek na finał ćwiczeń. Prawie dwa lata przygotowań, poświęceń wielu setek żołnierzy, którzy chcieli się pochwalić dorobkiem, wyszkoleniem przed Prezydentem RP, ale pan Klich zabronił kogokolwiek zapraszać. Nie było więc zwierzchnika Sił Zbrojnych, pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, i wielu innych osób. Żołnierze byli oczywiście zawiedzeni; w tej sytuacji mieli nawet prawo pomyśleć, że prezydent ich lekceważy.

Pamiętam, jak w styczniu 2009 r. min. Klich wezwał w niedzielę do Warszawy mego męża na odprawę. Szukał dalszych oszczędności w wojsku, o jakie prosił premier Tusk. Zamiast zapytać do-świadczonego generała, gdzie najlepiej można zaoszczędzić pieniądze, jedynie poinformował mojego męża, że postanowił zlikwidować misje ONZ (Wzgórza Golan, Liban, Czad). Były to misje, których koszty praktycznie w całości pokrywało ONZ. Polska przez ponad 35 lat zarabiała na tych misjach, bo MON nigdy nie wypłacało pełnej kwoty, jaką ONZ płaciło za żołnierzy. Przez te wszystkie lata nasi żołnierze szkolili się, zdobywali wiedzę i doświadczenie na misjach w różnych rejonach świata za pieniądze ONZ. Mąż uważał, że likwidacja misji ONZ będzie niekorzystna dla polskiego wojska, więc przygotował pismo i przedstawił wszystkie za i przeciw. Jednak pan Klich wydał polecenie natychmiastowego zablokowania pisma mojego męża, tak aby czasem dziennikarze się o tym nie dowiedzieli. A Polska roczną składkę do ONZ tak czy inaczej płaci.

W 2009 r. pan Prezydent Lech Kaczyński zaproponował mężowi, żeby został szefem sztabu. Min. Klich był oburzony tą decyzją, powołując się na ustawę, która przewiduje pracę generałów do 60. roku życia; z uwagi na ten zapis mój mąż nie mógłby pracować przez pełną kadencję. Wkrótce jednak minister Klich przedłużył wiek odejścia na emeryturę innemu, bardziej zaprzyjaźnionemu generałowi. Stało się to po cichu, w niejasnych okolicznościach.

Od przełożonych oczekuje się, że powinni wykazać minimalną inicjatywę w rozwiązywaniu problemów, by pomóc żołnierzom i dowódcy. Niestety okazało się, że dla pana Klicha jego medialny wizerunek był ważniejszy niż organizacja pomocy w sytuacji kryzysowej czy nawet ustalone procedury.

To, co działo się po śmierci kapitana Daniela Ambrozińskiego, przekroczyło jednak wszelkie granice. Mąż chciał uszanować rodzinę zmarłego oraz rodziny ciężko rannych żołnierzy. Procedura jest taka, że najpierw informuje się o wypadku rodziny, a dopiero później media. Mąż czekał na potwierdzenie od dowódcy Wojsk Lądowych (to te wojska mają ludzi w terenie) o powiadomieniu rodzin. Niestety pan Klich nie uszanował procedury – najpierw poinformował media i wysłał je pod bramę Dowództwa Operacyjnego. Sekretarka ministra, pani Bartkowska, nieustannie dzwoniła do dowództwa, pytając, co się tam dzieje, że nikt nie informuje mediów. Posiadam pismo, które dotyczy tej sytuacji. Pamiętam rozmowę męża z panem Klichem i panią Bartkowską, do której powiedział, że on nigdy nie zwrócił się do szeregowego w takim tonie, w jakim ona zwróciła się do niego, trzygwiazdkowego generała.

Mąż kochał wojsko, ale polityka sprawiła, że był już tylko zmęczony. Ponieważ od dawna miał wypracowaną emeryturę, złożył papiery o odejście z armii, uzasadniając swą decyzję panującą sytuacją oraz stylem dowodzenia armią przez ministerstwo. Minister Klich poprosił męża wtedy na rozmowę, bardzo go za wszystko przepraszał. Mąż przyjął przeprosiny i zgodził się zostać, wydał jednak oświadczenie, w którym przedstawił swoje uwagi i zastrzeżenia. Bardzo nie spodobało się to panu Klichowi, wysłał więc do Dowództwa Operacyjnego wszystkie kontrole, jakie były możliwe. Pytałam męża, czy się nie boi, powiedział: „jestem spokojny”. Klich kontynuował politykę upokarzania generałów. Kiedy leciał do żołnierzy w Iraku czy Afganistanie, nie zabierał generałów ze sobą. Niektórzy z nich nawet przez 3 lata nie byli u swoich żołnierzy, lecieli dopiero wtedy, gdy napisali o to specjalną prośbę do pana Klicha. Jednak samolot zawsze był wypełniony, zawsze leciała pani Bartkowska, a miejsca dla dowódców stacjonujących na misjach żołnierzy zazwyczaj brakowało.

10 KWIETNIA 2010 r. – NIEOPISANY SZOK…

Wszyscy generałowie polecieli do Smoleńska za pozwoleniem swojego szefa, albowiem każdy wyjazd musiał być zatwierdzony przez szefa MON w osobie Bogdana Klicha. Pan Prezydent wystosował pismo do ministra obrony narodowej z prośbą o reprezentowanie wojska, ale to przełożony generałów, minister Klich zdecydował, żeby lecieli wszyscy.

Dlaczego minister Klich wysłał wszystkich generałów, dowódców wszystkich rodzajów sił zbrojnych w jednym samolocie? Gdzie były przepisy po katastrofie CASY? Za co odpowiada cywilna kontrola nad armią? Kto nie przestrzegał przepisów?

Obowiązkiem męża było szkolić i dbać o bezpieczeństwo swoich żołnierzy, a obowiązkiem cywilnej kontroli nad wojskiem było m.in. zadbanie o bezpieczeństwo jego dowództwa. Pan minister Klich tłumaczy się teraz, że o niczym nie wiedział. Jak poważny człowiek może się tak tłumaczyć? Jak można kierując przez kilka lat firmą, resortem, szkołą tłumaczyć, że nic się nie wiedziało? To minister wydał dyspozycję, potwierdzając pismo pana Prezydenta, że mają lecieć wszyscy- to był rozkaz dla Dowódców: lecieć.

Na panu Klichu spoczywała odpowiedzialność za nieodbyte szkolenia i inne konsekwencje wynikłe z braku środków. Środków, które zostały wyszarpnięte żołnierzom i to przez osobę, która jako minister obrony powinna dbać o rozwój i bezpieczeństwo żołnierza, zabiegać o te środki, a nie zwracać je do budżetu.

W każdy poniedziałek w MON odbywała się odprawa z ministrem Klichem.

12 kwietnia 2010 r. w poniedziałek, na odprawie nie było żadnego generała, wszyscy zginęli:

1. gen. Franciszek Gągor – szef Sztabu Generalnego

2. gen. broni Bronisław Kwiatkowski- dowódca operacyjny Sił Zbrojnych RP

3. gen. dywizji Włodzimierz Potasiński – dowódca Wojsk Specjalnych

4. gen. dywizji Tadeusz Buk – dowódca Wojsk Lądowych

5. admirał floty Andrzej Karweta- dowódca Marynarki Wojennej

6. gen. broni. pilot Andrzej Błasik – dowódca Sił Powietrznych

7. gen. brygady Kazimierz Gilarski – dowódca Garnizonu Warszawa

15 sierpnia 2010 r., Dzień Wojska Polskiego w Krakowie. Pan Klich, który wtedy przemawiał, nie wspomniał nawet słowem dwóch generałów – Kwiatkowskiego i Potasińskiego, którzy przez długie lata tak wiele zrobili dla wojska w Krakowie. Usłyszałam tylko zachwyt pana Klicha nad własnymi pomysłami; samochwalstwo bez pokrycia.

10 kwietnia 2011 r. w 1. rocznicę katastrofy na uroczystościach w Warszawie Bogdan Klich pogratulował mi… miejsca na cmentarzu, gdzie spoczywa mój mąż. Uśmiechnięty zwrócił się do mnie, że pewnego dnia w piękną pogodę poszedł z żoną na spacer na cmentarz na Salwatorze i musi przyznać, że gen. Kwiatkowski ma bardzo ładne miejsce, z którego ogląda cały Kraków. Były to jego jedyne słowa, jakie skierował do mnie od czasu katastrofy.

A co zrobił minister Klich, żeby nie zginął żołnierz Wojska Polskiego? Odszedł po kilkunastu miesiącach od katastrofy, otrzymując odprawę. Został senatorem, wykłada też w swoim instytucie, który założył w 1993 r. Mówi tam o bezpieczeństwie, o które sam nie potrafił zadbać.

Już 11 kwietnia 2010 r. pan Tusk powołał Bogdana Klicha do zespołu, który miał wyjaśnić, co stało się pod Smoleńskiem. Prezydent Komorowski 20 maja 2010 r. powołał Bogdana Klicha w skład Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Zapytam retorycznie: jaką odpowiedzialność poniósłby mój mąż, gdyby zginęło mu 96 żołnierzy, w tym 7 generałów? Czy Prezydent powołałby do komisji mojego męża, by sam wyjaśnił swoją sprawę? Awansowanie po katastrofie wszystkich osób, które były odpowiedzialne za stan państwa i przygotowanie tej wizyty, to następny szok.

Kolejnym szokiem jest brak poszanowania honoru polskiego żołnierza, o czym świadczy to, jak została przedstawiona rola Prezydenta Kaczyńskiego czy gen. Błasika; ofiary katastrofy nie mogły się same bronić. Prezydent, jako zwierzchnik Sił Zbrojnych, powinien był zadbać o przeproszenie pani Ewy Błasik za fałszywe oskarżenia wobec jej męża. Wiedział doskonale to, co potwierdziła prokuratura: że gen. Błasik nie był pijany i nie było go w kokpicie. A taka opinia popłynęła na cały świat. Prezydent, który tyle lat współpracował z żołnierzami, nie zadbał o honor żołnierza i nie zdementował plotek oraz pomówień. Z doświadczonych żołnierzy, którzy całe życie poświęcili służbie i byli doceniani na całym świecie, zrobiono alkoholików i nieudaczników działających na własną rękę.

Za tragedię smoleńską obwinia się pilotów i wojsko. Dlaczego nie zapytać pierwszych asystentów szefa Sztabu Generalnego, gen. Stachowiaka i gen. Majewskiego, którzy byli odpowiedzialni za siły powietrzne w okresie katastrofy, jak faktycznie było w tym wojsku? Czy to nie jest tak, że postawiliście gen. Majewskiego na najwyższe stanowisko, żeby przykrył wasze błędy i niedociągnięcia cywilnej kontroli na armią? Generałowie nie raz zgłaszali swoje problemy, tylko nie miał kto ich słuchać.

Rok po katastrofie prokuratura przesłuchała nas na zlecenie prokuratury rosyjskiej, pytając m.in., gdzie mąż leczył zęby, jakie miał operacje, kiedy i gdzie leżał w szpitalu. Dlaczego o to pytano? Czy po to, żeby było można spreparować dokumenty?

Przeglądając dokumentację w prokuraturze 3 lata po katastrofie, dowiedziałam się, że część ciała mojego męża pochowano na cmentarzu na Powązkach. Niestety nikt mnie o tym nie powiadomił i niestety są kolejne wątpliwości oraz braki w dokumentacji medycznej. Nie są znane miejsca pochówku fragmentów, których nie ma w grobie, a które były w Moskwie. Córki napisały pismo do prokuratury z pytaniem, gdzie jest ich tata. Otrzymałyśmy odpowiedź, że wciąż czekają na informację z Moskwy.

18 kwietnia 2014 r. Żandarmeria Wojskowa poinformowała wszystkie rodziny, że są jeszcze do odebrania rzeczy po naszych bliskich. Byłam bardzo zaskoczona – skąd się wzięły? Okazało się, że znaleźli je we wraku jesienią 2013 r. Były to płaszcze, duże torby i wiele innych rzeczy. Przywiozłam stamtąd też rzeczy męża. Pytam więc: jak przeszukany został wrak po katastrofie? Jak można wierzyć obecnej pani premier, która kłamała, że zrobiono to z najwyższą starannością?

Przez 41 lat patrzyłam na ogromną odpowiedzialność mojego męża. Było nie do pomyślenia, aby nie był osobiście przy każdej zamykanej trumnie poległego żołnierza. A jak potraktowano jego samego? Nawet nie wiemy, co jest w trumnie mego męża, bo nie mamy jeszcze pełnej dokumentacji medycznej. Jak my mamy normalnie żyć i zamknąć czas żałoby? Nie mamy wraku, czarnych skrzynek, żadnych dowodów. Dlaczego Holandii udało się przywieźć wrak z terenów objętych działaniami wojennymi parę miesięcy po katastrofie, a my czekamy już 5 lat? Dlaczego nie ma dobrej woli ze strony polityków, żeby przeanalizować i porównać ustalenia oraz hipotezy naukowe ekspertów z zagranicy i profesorów związanych z Konferencją Smoleńską z ustaleniami rządowych ekspertów? Jestem daleka od sugerowania czegokolwiek. Ale domagam się dogłębnego wyjaśnienia wszystkich pytań i nieścisłości, jakie się pojawiają.

Dlaczego nie ma dobrej woli ze strony Prezydenta, jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych, w sprawie powołania Komisji Międzynarodowej? Aby nareszcie zakończyć te przykre insynuacje ostatecznym, niezależnym raportem. Dlaczego europarlamentarzyści PO zablokowali ten pomysł? CZEGO SIĘ BOICIE? Nie wierzę w to, co komisja Putina napisała w swoim raporcie, tak jak nie wierzę w oświadczenie Rosji, że to Ukraina zestrzeliła samolot MH 100.

Czy to jest w porządku, że za ujawnienie polskich kont białoruskiego opozycjonisty są konsekwencje służbowe, a za zbagatelizowanie pisma, które dotarło do MSZ z ambasady w Moskwie, że lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj nie jest przygotowane do przyjmowania takiej rangi samolotów, co w skutkach doprowadziło do śmierci tylu osób, nie poniósł konsekwencji NIKT?

Prezydent mówił w swoich przemówieniach, abyśmy wspólnie cieszyli się z 25-letniej wolności. Razem z mężem cieszyliśmy się wkładem wniesionym w nasz kraj, w wojsko, w NATO. Od 1998 r. kiedy tylko mąż był w kraju, uczestniczyłam z nim wspólnie w obchodach świąt 3 maja, 15 sierpnia i 11 listopada w Warszawie. Dzisiaj w tych dniach mam łzy w oczach. Myślę wtedy, że mąż walczył o wolność i demokrację na całym świecie, a zginął w wolnej Polsce, która nie zadbała ani o jego bezpieczeństwo, ani o należyte wyjaśnienie katastrofy. A na dodatek pan Niesiołowski, obecny przewodniczący Komisji Obrony Narodowej, nazywa nas, rodziny ofiar katastrofy, „sektą smoleńską”.

To bardzo boli. Czy takie ma być podziękowanie dla generała i jego rodziny za całe życie pełne poświęceń dla tego kraju? Jak można osoby, które czekają na wyjaśnienie okoliczności śmierci swych najbliższych, nazywać sektą? Moim zdaniem gdyby nie determinacja wielu osób, już dawno śledztwo byłoby zamknięte. Doradca Prezydenta, pan prof. Tomasz Nałęcz, w wypowiedzi z 20 lutego 2015 r. dla „Rzeczypospolitej” powiedział, że Andrzej Duda kojarzy mu się ze śmiercią Barbary Blidy. A mnie pan Tomasz Nałęcz, pan Prezydent Komorowski, pan Tusk i pan Bogdan Klich, minister obrony narodowej, za zaniechanie powinności obrony honoru wojskowego oraz obowiązku należytego wyjaśnienia okoliczności katastrofy zawsze będą się kojarzyć ze śmiercią:

Gen. Franciszka Gągora, Gen. broni Bronisława Kwiatkowskiego, Gen. pilota Andrzeja Błasika, Gen. admirała Andrzeja Karwety, Gen. dywizji Włodzimierza Potasińskiego, Gen. dywizji Tadeusza Buka, Gen. Wojciecha Lubińskiego, Gen. brygady Kazimierza Gilarskiego, Ks. Bp. gen. dyw. Tadeusza Płoskiego, Ks. Abp. gen. bryg. Mirona Chodakowskiego. I wielu innych zacnych osób.

Na koniec sprawa pomnika, który ma stanąć w Warszawie. Nie zdobył się pan Prezydent na wysłanie pisma, które zostało napisane w jego kancelarii, do wszystkich rodzin. Rodziny nie miały okazji wypowiedzieć się, co myślą w kwestii tego pomnika. Z telewizji dowiaduję się, że ma kosztować 7 milionów. Jestem przeciwna wydawaniu takich pieniędzy.

Z poważaniem: Krystyna Kwiatkowska
Źródło: Stefczyk.info
http://wolnemedia.net/polityka/czego-sie-boicie/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 cze 2015, 9:18 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 498
Płeć: mężczyzna
Oczywiście tragiczny finał tego lotu ma wiele przyczyn jasnych i tak samo wiele niejasnych. Jest wiele zaniedbań organizacyjnych, zbiegów okoliczności, niesprzyjające warunki atmosferyczne, spóźnienie na lotnisko, klasyczne jakoś to będzie, chaos w kokpicie, presja itd. Na pokładzie, w większości osobistości z najwyższych stanowisk w państwie i w wojsku. Zdumiewa to, że żadnej z tych osób - wszak odpowiedzialnych za państwo, a więc w założeniu obdarzonych intelektualnie, dowodzących SZ, nie zapaliła się czerwona lampka, że oto są zgromadzeni w jednym samolocie i jakie stwarza to potencjalne zagrożenie. Dlaczego tak się działo, dzieje? Otóż dlatego, że byli, czuli się takimi już VIP, których nic złego spotkać nie może, nawet prawa fizyki nie dotyczą, a wyobraźnia ich obejmowała jedynie zaszczyty, stanowiska, apanaże, które są na ich dalszej drodze kariery - przed nimi. A tu nagle Zonk.
Zakładając, że na poziomie WJ tworzymy swoje doświadczenia i drogę karmiczną, nic nie dzieje się bez przyczyny, wszystkie te WJ postanowiły w ten sposób zakończyć tę drogę. Okazuje się, że z punktu widzenia ich samych - jako WJ, ich praca nie miała większego znaczenia. I rzeczywiście po takich tragediach okazuje się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Reszta pozostała tutaj, ma wyciągnąć z tej tragedii wnioski i dokonać korekt - minimalizacji takiego ryzyka np. podział na kilka samolotów(mądry Polak po szkodzie).
Przekaz wdowy po śp. gen. Kwiatkowskim, jest pełen bólu i goryczy - to zrozumiałe. Jednak gen. Kwiatkowski od lat doskonale wiedział, jak to wszystko na górze wygląda, jakie są relacje, stosunki, układy - był ich częścią i aby awansować, być w tym wszystkim musiał ...grać w tę grę, udawać, że jest OK - płacił swoja cenę.
Nie przypominam sobie aby gen. Kwiatkowski, ani żaden z tych VIP protestował publicznie, przeciwko np. udziałowi Polski w tzw. misjach stabilizacyjnych, sprzecznych z art. 26 ust. 1 Konstytucji RP, czy układach w wojsku, doborze negatywnym, za sprawą polityków - m.in. demontażu SZ RP, kupowaniu bardzo drogiej broni od USA, wadom ustaw dot. wojska itd. itd. Nie przypominam sobie fali dymisji/wypowiedzeń służby wyższych kadr wojskowych, na okoliczność decyzji politycznej wsparcia przez Polskę ataku USA na Irak (nie było tam żadnej BMR, chodziło o ropę dla USA), a koszty poniósł polski podatnik. Śp. gen. Kwiatkowski, tak jak wielu innych VIP w mundurach, był wpasowany w cały ten system, był jego częścią i go świadomie lub nieświadomie współtworzył. Gdyby ten lot zakończył się inaczej, nie byłoby żadnej krytyki dot. władzy w wykonaniu żony - jak to ma miejsce obecnie w wykonaniu wdowy, lecz towarzyszyłaby mu na bankietach, na rautach, bez słowa krytyki wobec tego, co dziś podnosi, a o czym od lat wiedzieć musiała. To cena kariery męża, pewnie z czasem na jakimś VIP stanowisku w NATO. A przecież ów generał, czy wcześniej jako oficer, świadom jak to wszystko wygląda, mógł zakończyć swój w tym udział i wówczas nie byłoby go w tym samolocie. Doskonale wiedział jak jest, gdzie jest, w co gra i dlaczego. Dokonał wyboru.
Jak dowodzą nagrania u "Sowy" wszyscy VIP doskonale wiedzą, że są szulerami, jak jest w ogóle i w szczególe, w co grają, jakimi kartami i w jakim celu? Ich uwadze, umyka jednak, że dobra tu gromadzone, zaszczyty, stanowiska, itd., wobec planów WJ są bez jakiegokolwiek znaczenia. Ponosimy konsekwencje dokonanych wyborów. Wielu jednak bez opamiętania, refleksji gra dalej, choć nic materialnego z tego co tu ugra, z sobą nie zabierze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 cze 2015, 16:33 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 kwie 2015, 15:12
Posty: 60
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Poznań
"Niemcy zbadają zamach w Smoleńsku. Mecenas Hambura dla Niezalezna.pl: traktują to bardzo poważnie"
http://niezalezna.pl/67555-niemcy-zbada ... o-powaznie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 sie 2015, 9:48 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 kwie 2009, 19:38
Posty: 942
Lokalizacja: silesia - hindenburg
Płeć: mężczyzna
Farsy w wykonaniu naszych obrońców teorii o brzozie, kontynuacja:
Cytuj:
Jorgensen pyta o przeciążenie w tupolewie. Lasek i Jedynak uciekają (video)


W Niemczech odbyła się konferencja ekspertów lotniczych, w której udział wzięli m.in. Maciej Lasek i Wiesław Jedynak. Referowali oni śledztwo smoleńskie, ale w starciu z pytaniami Glenna Jorgensena stracili rezon i ratowali się ucieczką.

Obrazek

Jedno proste pytanie. Słyszeliście Panowie o prawie Newtona, to podstawa fizyki – akcja jest równa reakcji. Proszę mi wytłumaczyć, jak to możliwe, że osoby na pokładzie były poddane tak ogromne sile oddziaływania: ponad 100 G. Samolot z siłą ponad 100 G uderza w błotniste podłoże i nie tworzy krateru. Jak to możliwe? – pytał Jorgensen przed kamerą.

Nie, nie, nie. To nie jest takie proste pytanie. Jeśli ma Pan jakieś pytania, wątpliwości, czy analizy proszę przesłać je do odpowiednich organów – kluczy Jedynak.

Pracuje Pan nad tym tak długo, że musi Pan być w stanie odpowiedzieć na tak proste pytanie – dociskał Duńczyk.

Zarówno Lasek jak i Jedynak ponownie zaczęli wykręcać się i zasłaniać najróżniejszymi przeszkodami. Ostatecznie wobec nieustępliwości Jorgensena i Ewy Stankiewicz, obaj panowie odwracają się i bez słowa odchodzą.

Całe zajście TUTAJ:
phpBB [video]


Źródło:
http://alexjones.pl/pl/aj/aj-polska/aj-publicystyka/item/64129-jorgensen-pyta-o-przeciazenie-w-tupolewie-lasek-i-jedynak-uciekaja-video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 wrz 2015, 11:37 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 08 cze 2015, 19:39
Posty: 6
O ekspertach z zespołu smoleńskiego słów kilka:

Cytuj:
I – Zamiast wstępu.

Na rozgrzewkę, poszperałem trochę po necie i znalazłem perełkę, w sam raz na początek pasjonującej wg mnie podróży do jądra ciemności. Otóż „Najnowsze wydanie recenzowanego czasopisma naukowego Mathematical and Computational Forestry & Natural-Resource Sciences (MCFNS) zostało poświęcone katastrofie smoleńskiej.” – informuje mnie serwis Solidarni2010. Serwis pisze dalej:

„Jest to młode czasopismo […] zajmujące się, jak sama nazwa wskazuje, matematycznymi i obliczeniowymi aspektami leśnictwa i zasobów naturalnych, które w swoim komitecie redakcyjnym skupia m. in. profesorów Cieszewskiego, Rońdę i Witakowskiego”.

Kiedy leśnicy piszą o katastrofie Smoleńskiej wiedz, że coś się dzieje! Spodziewałem się raczej analizy składu runa leśnego czy kierunku porostu mchów, ale co kraj to obyczaj. Założycielem pisma jest … pan Cieszewski (tego już Solidarni 2010 nie piszą), skądinąd utytułowany człowiek, tyle że biometryk leśny. Przypominam, że biometria zajmuje się badaniem zmienności populacji organizmów w środowisku naturalnym. Krótko mówiąc – zrób sobie własne czasopismo dla leśników, zaproś Rońdę i Biniendę do napisania pracy o katastrofie Smoleńskiej i opublikuj ją u siebie. Voila! Masz artykuł naukowy o katastrofie Smoleńskiej! Na stronie tego szanowanego pisma dla leśników znajdujemy 4 prace w temacie katastrofy w Smoleńsku. Weźmy pracę Pana Gierasa pt. „Selected Technical Aspects of Tu-154M Smolensk Air Crash on April 10, 2010”. Pan Gieras pisze w konkluzji:

„Although probability of explosion of fuel in the left wing outer tank due theelectric short circuit, arcing or static electricity is low, this problem should be carefully considered in futureexamination of the wreckage and remaining electrical wiring and equipment.”

Pan Gieras nie pisze zatem o wybuchach, sztucznej mgle, bombie próżniowej czy trotylu, ale o możliwości zwarcia instalacji elektrycznej – czego prawdopodobieństwo, jak sami pisze jest MAŁE. Wiemy jednak, że do samego uderzenia Tutki w ziemię wszystkie systemy działały prawidłowo. Pisanie w konkluzjach, że „odkryliśmy to i to, ale potrzeba dalszych badań” w istocie oznacza że nic nie odkryliśmy. W artykule Solidarni2010 na samym dole są zdjęcia rosyjskiego fotoamatora „z otchłani”, które mają rzekomo dowodzić, że Tupolewa uszkodziły wybuchy. Tyle że nie ma ŻADNYCH problemów z odnalezieniem mapy satelitarnej miejsca katastrofy (np tu). Nie wiem też skąd Solidarni2010 wzięli Pana Rońdę jako członka redakcji (jest korespondentem) pisma dla leśników, drobiazg. W innej pracy, z kolei Pan Cieszewski pisze, cyt:

„The main conclusions from the study were that: (i) the pattern of the plane destruction debris and their spatial distribution found on the ground following the catastrophe was not consistent with expectations associated with a plane crash but rather was suggestive of a plane explosion„

Co znaczy tyle co: rozkład szczątków ze zdjęć satelitarnych nie odpowiada wzorcowi katastrofy lotniczej, ale odpowiada wzorcowi rozkładu szczątków po eksplozji. Nie wiem skąd te wnioski patrząc na zdjęcie z DigitalGlobe, nie wiem. Gdy spojrzymy na zdjęcie satelitarne (poniżej) wykonane tuż po katastrofie, tj 12.04.2010 możemy zauważyć, że cyt:

„pole szczątków jest w istocie bardzo małe, skupione w miejscu zderzenia maszyny z ziemią i tarciu jej powierzchni. W przypadku wybuchu w powietrzu szczątki kadłuba i jego zawartości byłyby rozrzucone na dużo większym obszarze, jeszcze przed miejscem upadku”

jak cierpliwie tłumaczy pan Michał Setlak w artykule „Anatomia kłamstwa” na łamach „Przeglądu Lotniczego”. Popatrzcie zresztą na zdjęcie:



II – Zespół Macierewicza, czyli bij się z kompetencjami.

Dla lubujących się w lustracji ten fragment posta będzie ucztą, zajrzałem niemal w każdy zakamarek życia ludzi tworzących tzw. Zespół Ekspertów Macierewicza, chciałem przez to wykazać, że grzebanie w życiorysach, a zwłaszcza w życiorysach rodziców, to miecz obosieczny, jednak nie było moją intencją dyskredytowanie kogokolwiek (chyba że względów merytorycznych), a ponieważ są to informacje powszechnie dostępne dzięki internetowi, reklamacji nie uwzględnia się. Tą sekcję podzieliłem na dyscypliny naukowe którymi parają się członkowie tego gremium ekspertów od katastrof lotniczych, kuriozum na partyjnych usługach. Do rzeczy:

Mechanika i Konstrukcje:

1. Prof. zw. dr hab. inż. Kazimierz Flaga, dr h.c. Politechniki Krakowskiej

Zacna postać, tyle że to „specjalista w zakresie budowy mostów i tuneli, konstrukcji betonowych i materiałów budowlanych”. Brał na przykład udział przy opracowywaniu projektów konstrukcyjnych m.in. kościoła Matki Bożej Królowej Świata w Radomiu, kościoła pw. Ducha Świętego w Mielcu, kościoła św. Józefa w Rzeszowie itd itd. Odznaczony w 2005 r przez Aleksandra Kwaśniewskiego za „wybitne zasługi w działalności na rzecz społeczności lokalnej”. Pan prof. Flaga jest istotnie członkiem Polskiej Akademii Nauk, tyle że reprezentuje „Komitet Inżynierii Lądowej i Wodnej”. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. dr hab. inż. Grzegorz Jemielita; 1) Politechnika Warszawska, 2) SGGW

Odnaczony w 2001 r przez Aleksandra Kwaśniewskiego polski naukowiec o specjalności „budownictwo i teorii konstrukcji”. Pracownik dydaktyczny „Zakładu Mechaniki i Konstrukcji Budowlanych” Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW). Rozprawę habilitacyjną napisał z tematu „Ścisłe równania teorii płyt i tarcz”, uzyskując tym samym tytuł „doktor habilitowany nauk technicznych w zakresie budownictwa, specjalność : budownictwo”. Nie słyszałem, żeby betonowe budynki latały…Nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

3. Prof. zw. dr hab. inż. Jan Obrębski; Politechnika Warszawska

Ok, Pan Jan Obrębski to (znów) zacna postać, tyle że jest (znów) specjalistą w zakresie budownictwa. Jest autorem kilkunastu publikacji, a że niekoniecznie w temacie katastrof lotniczych, czy w ogóle konstrukcji i wytrzymałości samolotów, to przecież fakt pomijalny. Pracuje na Politechnice Warszawskiej na Wydziale Inżynierii Lądowej, publikuje rzadko, chyba że chodzi o „mechanikę lotu i mechanikę zniszczenia jak też zagadnienia specjalistyczne związane z analizą danych pokładowych” – wtedy tak, publikuje wypowiada się często. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

4. Dr hab. inż. Zdzisław Józef Śloderbach, prof. PO; Politechnika Opolska

Z Panem Zdzisławem miałem trochę kłopotów. Ciężko człowieka znaleźć, ale udało się. Jak czytamy na jednym z blogów na portalu NowyEkran Pan Śloderbach cyt.:

„specjalizuje się w takich dziedzinach jak mechanika ciała stałego, wytrzymałość materiałów oraz teoria sprężystości i plastyczności”.

Na stronie Politechniki Opolskiej możemy jednak przeczytać przy nazwisku pana Śloderbacha: „Wydział Inżynierii Produkcji i Logistyki » Instytut Organizacji Procesów Wytwórczych » Katedra Zastosowań Chemii i Mechaniki”. Jedyna cytowana praca naukowa (a napisał ich, o ile dobrze widzę 17) nie ma nic wspólnego ani z lotnictwem, ani z wytrzymałością materiałów. Co więcej, żadna Jego praca naukowa nawet nie leżała obok tej tematyki. Zabawne że, jedna ze stron www obsadza nawet Pana Śloderbacha jako pracownika Katedry Pojazdów Drogowych i Rolniczych, a żeby było śmieszniej, serwis NaukaWPolsce potwierdza te informacje. Pan Śloderbach jest też nie tylko pracownikiem naukowym, ale i etatowym propagandzistą Gazety Polskiej i gorliwym obrońcą pseudochrześcijańskiej polityki Tadeusza Rydzyka, czego dał wyraz [pozycja 150] swoim podpisem pod listem do Arcybiskupa Józefa Michalika. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

Matematyka i Informatyka

1. Prof. dr hab. Witold Kosiński; 1) Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych, 2) Uniwersytet Kazimierza Wielkiego

Pan Witold Kosiński bezsprzecznie jest utytułowanym naukowcem, prawdziwym, publikuje licznie i w niezłych, recenzowanych czasopismach naukowych. Jest członkiem PAN (szacun). Tylko jest jedno ALE : Pan Kosiński jest informatykiem i matematykiem, a nie fizykiem czy materiałoznawcą. Obecnie na przykład, pracuje w Zakładzie Systemów Baz Danych i Inteligencji Obliczeniowej na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego oraz szefuje Wydziałowi Informatyki w Polsko-Japońskiej Szkole Technik Komputerowych. Kompetencje pana Kosińskiego zawęża zresztą on sam w tzw. hasłach kluczowych dotyczących kierunków badawczych (str 9), cyt : „sieci neuronowe […] rozmyte systemy wnioskujace […] algorytmy genetyczne i ewolucyjne (to musi być ciekawe – przyp. mój), automaty komórkowe i inteligencja obliczeniowa”. Reasumując, pan Kosiński jest wybitnym specjalistą, tylko nie w tym co trzeba, ale to przecież …ehh. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.



2. Prof. dr hab. inż. Jacek Rońda; Akademia Górniczo Hutnicza

Wracamy tymczasem do Pana Rońdy, który wsławił się między innymi tym, że w wieczór 10.04.2013 podczas rozmowy z Pawłem Artymowiczem, polskim astrofizykiem, który neguje ustalenia zespołu Macierewicza, na jego pytanie „skąd ma materiały fotograficzne?”, odpowiedział : „nie powiem”. Puszka po napoju gazowanym miała symbolizować kadłub Tupolewa, Pan Rońda zgniótł ją na oczach widowni, rzucił o ziemię i eureka! Oto dowód na zamach! Trzeba jednak oddać, że Pan Rońda również jest uznanym naukowcem, publikuje sporo, a nawet ma osiągnięcia patentowe, tyle że ma to niewiele wspólnego z przedmiotem sprawy. Specjalizuje się w informatyce stosowanej, matematyce przemysłowej, matematyce stosowanej, mechanice stosowanej i metodach programowania. Publikacje pana Rońdy chyba nawet bardziej są związane z …medycyną niż lotnictwem, np: „Analiza stanu naprężenia w panewce endoprotezy stawu biodrowego z powłoką DLC”, albo „Dwuwiązkowa metoda IBAD w zastosowaniu do implantów medycznych”, co prawda są też prace ze spawalnictwa, analizy termo-mechanicznej obudowy turbin i prace z zakresu magnetyzmu, także dorobek naukowy, zaiste pokaźny, ale czy przydatny w przedmiotowej sprawie? Ocenę pozostawiam Tobie czytelniku. Ah, i jeszcze jedno : studenci za nim nie szaleją. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

3. Prof. dr hab. inż. Andrzej Stepnowski; Politechnika Gdańska

Tu pośmiejemy się razem. Andrzej Stepnowski to istotnie profesor zwyczajny Politechniki Gdańskiej, uznany w świecie autorytet w zakresie informatyki, telekomunikacji i uwaga…hydroakustyki (także gdyby Tu-154 przemalować na żółto, można by nucić w tej chwili „Yellow submarine” The Beatles). Jego specjalnością jest „Telemonitoring środowiska i systemy GIS” . Co robi w zespole Macierewicza? Nie wiadomo, ale w 2011 r dołączył do Społecznego Komitetu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego, co wiele przecież wyjaśnia. Żeby nie być tak nikczemnie złośliwym (to zupełnie do mnie nie podobne!) dodam jeszcze, że Pan Stepnowski jest pionierem, naprawdę! Wdrażał bowiem „komputerowe systemy oceny i monitorowania zasobów ryb dla statku r/v „Prof. Siedlecki”, a pracę habilitacyjną pisał z tematu „Zarys teorii i technika hydroakustycznych metod oceny siły celu i populacji ryb”. Być może pan Antoni Macierewicz opatrznie zrozumiał tekst z Ewangelii gdzie Jezus mówi do przyszłych apostołów „Uczynię Was rybakami ludzi”, a może właśnie tak wygląda współczesny makiawelizm? Pan Stepnowski nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

4. Prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Jan Węglarz; 1) Politechnika Poznańska; Wydział Informatyki; Instytut Informatyki, 2) Instytut Chemii Bioorganicznej PAN

Kolejny PAN’owiec w zespole Macierewicza to Jan Węglarz, matematyk i informatyk (to już się robi nudne). Nie zajmuje się więc awioniką, mechaniką, fizyką lotu statków powietrznych, nie jest nawet specjalistą od materiałoznawstwa. Konikiem pana Węglarza są systemy operacyjne, sterowanie rozdziałem zasobów, systemy wspomagania decyzji itd. Kiedy więc będziemy chcieli roztrząsać czy OS Tupolewa nie wyłożył się atakiem DDOS na 3 sekundy przed katastrofą, z pewnością pan Jan Węglarz się przyda, na dzień dzisiejszy figuruje tam tylko jako ozdoba. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

5. Dr hab. inż. Piotr Witakowski, prof. AGH; Akademia Górniczo Hutnicza

Pan Piotr, jak możecie się szanowni czytelnicy domyślić, nie jest ekspertem lotnictwa, jest budowlańcem, bardziej związanym z ziemią niż niebem, pracę doktorską ten szanowany polski naukowiec pisał bowiem, w temacie „Analiza naprężeń termicznych w masywach betonowych„. Kogoś kto uważa też, że to bliźniacza dziedzina wiedzy wobec awioniki, muszę rozczarować. Być może Jego przydatność jako eksperta w Zespole Antoniego Macierewicza określa fakt, że to były działacz opozycji demokratycznej, KOR’owiec. To świetnie, że Pan Piotr Witakowski jest też autorem raportu pt. „O naprawie sytuacji mieszkaniowej.”, gdzie z pewnością z godną podziwu skrupulatnością obnaża słabość polskiej polityki mieszkaniowej ostatniego dziesięciolecia, ale w kwestiach katastrof lotniczych, wytrzymałości materiałów znam lepszych ekspertów. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

Elektrotechnika i Elektronika

1. Prof. dr hab. inż. Jacek Gieras, IEEE Fellow, UTC Fellow; 1) UTC Aerospace Systems, Rockford, Il, USA, 2) Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy

Prof. Jacek Gieras, utytułowany naukowiec, z licznymi publikacjami (niestety nie w przedmiocie sprawy) z Uniwersytetu Technologicznego w Bydgoszczy przedstawił hipotezę eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa lewego skrzydła na skutek zapłonu elektrycznego mieszanki paliwo-powietrzej. Jak już pisałem wcześniej, w renomowanym czasopiśmie dla leśników (sekcja 5.2 poz. 28) przyznaje jednak, że prawdopodobieństwo owego zdarzenia jest małe, więc trzeba dokonać dalszych badań. „Znaleźliśmy to i to, ale w zasadzie to nic nie znaleźliśmy’. Szkoda czasu, bo jak zapewne domyślacie się drodzy czytelnicy – Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. zw. dr hab. inż. czł. rzecz. PAN Tadeusz Kaczorek; 1) Politechnika Białostocka, 2) Politechnika Warszawska

Sędziwy już, Pan Tadeusz Kaczorek to polski, utytułowany inżynier sterowania, specjalizujący się w „teoretycznej analizie i syntezie układów sterowania”. To istotnie, świetny naukowiec, tyle że specjalizuję się głównie w komputerowej automatyce i robotyce. Raczej cichy (mówiąc kolokwialnie) członek Zespołu Macierewicza, nie bierze udziału w konferencjach n/t katastrofy pod Smoleńskiem, nie udziela się w mediach, co może nieco dziwić, gdyż Pan Kaczorek jest „przewodniczącym prezydium komitetu naukowego”. Nie znalazłem ani jednej pracy naukowej pana Kaczorka dot. katastrofy, lub choćby odczytu na konferencjach zespołu parlamentarnego Macierewicza, których autorem byłby Pan Kaczorek, nic! Echo! Dla mnie sprawa wydaje się jasna, pan Kaczorek w porę zorientował się, że ta granda nie przyniesie mu sławy i postanowił pozostać w ukryciu. Taki przyczajony tygrys, ukryty smok! Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

Fizyka i Geotechnika

1. Prof. zw. dr hab. Kazimierz Bodek; Uniwersytet Jagielloński

Pan Kazimierz Bodek to znakomity fizyk, tyle że jądrowy. Jest pracownikiem Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Elita! Pan Bodek jest nie tylko jednak specjalistą od katastrof lotniczych, z czym co prawda ma niewiele wspólnego, o nie, ma także dość oryginalne poglądy w kwestii ocieplenia klimatu, wiatraków i konsumpcji energii (np str. 12). Pan Bodek np twierdzi (str. 11), że:

„Poza tym, nie ma pewności, czy globalny klimat się ociepla, czy oziębia.”

No cóż, dane klimatyczne nie pozostawiają złudzeń, tak- Panie Bodek, klimat się ociepla, gawiedź naukowa nie ma co do tego żadnych wątpliwości, oczywiście ze szczątkowymi wyjątkami, np Pańskim. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. dr hab. Marek Czachor, prof. PG; Politechnika Gdańska

Pan Czachor to musi być fajny gość! Członek opozycji demokratycznej w PRL, prześladowany przez komunistyczne władze, odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Zasłużony niewątpliwie dla polskiej demokracji. Ohy i ahy! Pracuje na Politechnice Gdańskiej, na Wydziale Fizyki Technicznej i Matematyki Stosowanej. Wszystko by się zgadzało, kompetencje pana Czachora jednak, nie pozwalają mi uznać Go za specjalistę od wytrzymałości materiałów i katastrof lotniczych, albowiem w pokaźnej bazie publikacji Pana Czachora próżno szukać haseł takich jak: wytrzymałość materiałów, awionika, konstrukcje latające, jest bowiem fizykiem teoretycznym i kwantowym, a rozprawę doktorską pisał z tematu „Aspects of Nonlinear Quantum Mechanics„. Jest za to autorem dziwnych twierdzeń, co szeroko komentowano na portalu Racjonalista. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

3. Prof. zw. dr hab. Robert Gałązka, czł. rzecz. PAN; Instytut Fizyki Polskiej Akademii Nauk

Pan Robert Gałązka to kolejny polski utytułowany naukowiec z pokaźnym dorobkiem naukowym, którego obecności w Zespole Macierewicza nie rozumiem. Jest autorem 220 prac naukowych publikowanych w międzynarodowych czasopismach naukowych z wysokiej półki (np. w prestiżowym Physicial Review Letters). Specjalizuje się w fizyce ciała stałego, magnetyzmie i półprzewodnikach, co przecież ma się nijak do przedmiotu sprawy. Szlag mnie jasny trafia, jak świetni polscy fizycy rozmieniają się na drobne, angażując się w polityczne gierki i insynuacje, od których nauka powinna trzymać się z daleka! O Panu Gałązce jest też dziwnie cicho, nie udziela się w telewizji, nie udziela wywiadów, nie bierze udziału w „konferencjach naukowych n/t katastrofy smoleńskiej”, nic, tak jakby udział (na papierze) pana Gałązki w Zespole Macierewicza miał przyciągać wzrok kolejnymi tytułami przed nazwiskiem. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

4. Prof. dr hab. Zbigniew Jacyna-Onyszkiewicz, dr h.c. Uniwersytetu w Kaliningradzie; Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

Człowiek orkiestra, polityk ex-LPR/PIS, fizyk (o tym za moment), kawaler Zakonu Rycerskiego Grobu Bożego w Jerozolimie, członek rady naukowej uczelni Ojca Rydzyka, tj. organu doradczego Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Pan Jacyna-Onyszkiewicz jest fizykiem teoretycznym, ze specjalnością dość odległą od przedmiotu badań zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza – jest bowiem głównie fizykiem kwantowym, do tego, o dość egzotycznych poglądach. Całkiem serio bowiem opublikował pracę pt. „Geneza zasad kosmologii kwantowej”, i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie wpleciona w całość wywodów … Trójca Święta, zresztą poczytajcie sami. Częsty gość Radio Maryja, blisko związany z Ojcem Rydzykiem, autor wykładów nt. wojującego ateizmu (na zdjęciu) itd. Istna Kraina OZ. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

5. Kazimierz Nowaczyk, Ph.D. Assistant Professor; Center for Fluorescence Spectroscopy, University of Maryland School of Medicine

Pierwsza z prawdziwie medialnych twarzy „Zespołu Parlamentarnego Macierewicza”. Rozpoznawalny, często występujący w telewizji, cytowany w gazetach. Obecnie jest on fizykiem doświadczalnym w Centrum Spektroskopii Fluorescencyjnej przy Szkole Medycznej (!) University of Maryland. Co to ma wspólnego z lotnictwem, wypadkami statków powietrznych? Nic. Zgodnie z ustaleniami Kazimierza Nowaczyka samolot Tu-154M przeleciał nad tzw. brzozą smoleńską na wysokości 20 metrów nad ziemią (przypominam, wyżej mamy zdjęcie satelitarne), nie zderzył się z drzewem i nie utracił końcówki lewego skrzydła w wyniku kolizji z brzozą (ktoś podrzucił), co stoi w sprzeczności z ustaleniami MAK, Komisji Jerzego Millera i zespołu dr Laska. Pan Nowaczyk twierdził też, że ‚kopia nagrań z kokpitu zmanipulowana” (musi spisek!), co zresztą stoi w sprzeczności z ustaleniami kilku niezależnych ekspertyz, w tym renomowanego Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. dr Jana Sehna w Krakowie. Żeby nie być gołosłownym: Piotr Lipiec, specjalista od odczytywania danych, cyt:

„Mamy pełną zgodność wszystkich zapisów w obiektywnych źródłach informacji, które były na pokładzie tego samolotu”

I nieśmiertelne wręcz: Pan Kazimierz Nowaczyk nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

Chemia i Badania Strukturalne

1. Prof. dr hab. Lucjan Piela, Uniwersytet Warszawski

Nie pojmuje jak znakomici polscy naukowcy, mogą angażować się w pracę zespołów których przedmiot pracy jest całkowicie poza ich kompetencjami. Pan Lucjan Piela jest tu znakomitym przykładem – pracuje bowiem w Pracowni Chemii Kwantowej Zakładu Chemii Teoretycznej i Krystalografii Uniwersytetu Warszawskiego. Jak, nie mając dostępu do próbek z miejsca katastrofy Pan Piela mógłby się do czegoś przydać? Pan Piela pracował bowiem np nad „syntezą molekuły zapamiętującej informacje”, zajmował się polimerami, jest nawet autorem książki (z pewnością nie jedynej) pt. „Idee chemii kwantowej” (Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2003). Wszystko pięknie, ładnie, ale do jasnej cholery, bycie członkiem Belgijskiej Akademii Królewskiej zobowiązuje, bycie odznaczonym Krzyżem Komandorskim Odrodzenia Polski również! Pan Piela, w niezwykle emocjonującym wystąpieniu krytykuje nawet rektora Uniwersytetu Warszawskiego, zarzucając Szanownej Pani Rektor cenzurę naukową, choć jak się przekonujemy, pan Piela i zespół Macierewicza nie spełnił podstawowych procedur przewidzianych w organizacji konferencji naukowej na jednej z najstarszych polskich uczelni. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

2. Prof. dr hab. Sławomir Szymański; Instytut Chemii Organicznej PAN

Po raz kolejny, kompletnie nie wiem dlaczego Pan Szymański znalazł się w zespole parlamentarnym Antoniego Macierewicza, albowiem jest pracownikiem Instytutu Chemii Organicznej PAN a Tu-154 raczej nie przejawia cech materii organicznej, poszycie kadłuba tego samolotu jest z metalowej blachy. Warto zaznaczyć, że poszycie samolotu nie jest projektowane na slalom między drzewami, nie jest też projektowane na korridę z powietrznymi rowerzystami. Oczywiście Pan Szymański może służyć swoim doświadczeniem, analizując próbki rzekomego TNT (trotylu) który jest związkiem organicznym, tyle że bez badania samych próbek (a jest ich ponad 250) formułowanie wniosków brzmi jak wróżenie z fusów. Jak na ironię, ostatnie ustalenia Prokuratury Wojskowej wykluczyły obecność trotylu na wraku Tupolewa. Nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Nie ma licencji pilota.

Lotnictwo i Aerodynamika

1. Prof. dr inż. Wiesław Kazimierz Binienda; University of Akron (Ohio)

Druga, najbardziej medialna twarz Zespołu Parlamentarnego. Prof. Binienda powiedział już w zasadzie wszystko o „zamachu smoleńskim”. Co prawda „może mieć rację, ale nie we wszystkim”, jak twierdzi prof Wnuk, ale niestety, pracujący ongiś (podobno) dla Boeinga prof. Binienda nie sięgnął do dokumentacji NASA w których skrzydła lecących samolotów zderzały się z pniami różnych obiektów, z efektem podobnym do katastrofy pod Smoleńskiem, ale nie to jest najważniejsze, Binienda bowiem wciąż jest zwolennikiem teorii wybuchu, jak sam twierdzi:

„Najpierw musiał być wybuch i musiał on nastąpić w powietrzu, żeby ściany mogły się otworzyć na zewnątrz. Dopiero później upadł całym ciężarem na ziemię”

co stoi w sprzeczności z materiałem fotograficznym i zapisami rejestratorów. Zarówno Paweł Artymowicz jak i Grzegorz Szuladziński omówili krytycznie problem wyników dr Biniendy (tak, Binienda nie jest profesorem!), wykazując, że LS-DYNA (program używany do symulacji przez Biniendę) może dać „20 różnych” wyników zależnie od parametrów wejściowych”, do dnia dzisiejszego jednak dr Binienda nie opublikował nigdzie danych wejściowych jakie użył do analizy. Dziwne, prawda? Pan Binienda okazuje się też specjalistą od dendrologii (polecam!), a także przesłał do prokuratury wszystkie materiały dot. katastrofy, a mówiąc ściślej…pracę magisterską swojego studenta. I tak można by ciągnąć i ciągnąć ten spektakl farsy, i nie wiadomo już czyja wersja spisku ma być brana pod uwagę, czy Macierewicza który twierdzi, że zapisy rejestratorów sfałszowano, czy Biniendy który swoje obliczenia oparł właśnie na tych zapisach. Nie wiadomo też, czy wedle słów szalonego Antoniego Tupolew mógł zrobić beczkę po uderzeniu w brzozę i przeciąć ją, czy wedle Biniendy, Tupolew w ogóle w brzozę nie uderzył, albo odwrotnie, istny dom wariatów. I jakby tego mało, kłamstwem jest mówienie przez Wiesława Biniendę (który nigdy dla Boeinga nie pracował, zaskoczeni?), że katastrofy podobne do Smoleńskiej nigdy się nie zdarzyły, korzystając tylko z google, nie przeszukując baz danych Komisji Badania Katastrof Lotniczych w innych krajach znalazłem dwie, niemal bliźniacze, w Nigerii i w USA. Wiesław Binienda nigdy nie brał udziału w pracach zespołów dot katastrof lotniczych. Posiada licencję pilota-ucznia, dr. Binienda nie może samodzielnie siadać za sterami.

III. Podsumowanie

Zespół doktora Laska złożony z przedstawicieli nauk technicznych, czynnych pilotów, robi co może (choć może zbyt mało) by wyjaśnić zwykłym ludziom przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem, nie mniej jednak raporty MAK, zespołu Millera i zespołu dr Laska są powszechnie dostępne w internecie, podczas gdy raport Komisji Macierewicza szumnie zapowiadany w trzecią rocznicę katastrofy zniknął zanim się ukazał, można go jednak było kupić w księgarni Gazety Polskiej, dopiero pod naciskiem opinii publicznej, internautów w maju 2013 r. zdecydowano się na jego publikację. Naturalnie nic w nim nowego, ciągle powtarzane są tezy o zamachu, bez dowodów i co kuriozalne, bez danych wyjściowych. Najsmutniejsze w tej całej historii jest to, że w tym całym zamieszaniu, tańcu na grobach ofiar wybitnych polskich polityków, zapomnieliśmy o dwóch najważniejszych rzeczach: należytej czci którą jesteśmy im winni i bezstronności politycznej w nauce. Widać, dla niektórych są to rzeczy kompletnie nie istotne.


http://www.tonieprzejdzie.pl/2013/07/17 ... -to-farsa/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2015, 20:10 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 gru 2010, 18:08
Posty: 63
Lokalizacja: Niestety Polska
Płeć: mężczyzna
Najnowszy news jest taki, że Anodina zwiała z Rosji do Francji. Jeśli zacznie sypać to może być gorąco. Pewnie co poniektórzy już mają rozwolnienie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lis 2015, 11:02 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
Czy ktoś pamięta te pierwsze relacje?

- Prezydencki samolot Jak 40, minister Paszkowski, mam już potwierdzenie Jak 40....
A potem tu 154.. ?

https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=4&cad=rja&uact=8&ved=0CDEQFjADahUKEwiZl-ig-PfIAhVDbhQKHfj0CRA&url=http%3A%2F%2Fpatrz.pl%2Ffilmy%2Fpierwsze-relacje-o-katastrofie-w-smolensku-tvn24&usg=AFQjCNE06iA7Z8yv6SHVlY5akf4L1uhX8g&sig2=zsBHs5ssi3pdLTFQuw7SsQ

- 03.59 - 2 źródła potwierdzają: Agencja Reutera i rzecznik MSZ, maszyna Jak 40 (.....) rozbiła sie
koło lotniska w Smoleńsku...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 sty 2016, 21:41 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1900
Prof. Wolniewicz wychodzi ze studia!, nie chce rozmawiać o Smoleńsku. :spoko:

phpBB [video]

Cytuj:
Prof. Bogusław Wolniewicz demaskuje opozycję kompradorską

Ostatni występ prof. Bogusława Wolniewicza w TV Republika?


Zob: https://www.youtube.com/watch?v=dEORFyZPmgY
wersja mniej cięta: https://www.youtube.com/watch?feature=y ... RDx13-oODc

28.01.2016 godz 21:30 w programie na żywo w TV Republika leciwy, ale nadal bardzo przytomny profesor otworzył szeroko oczy na manipulacje jakie są robione w stacji o nazwie TV Republika. W programie Ewy Stankiewicz odważył się powiedzieć, że w Smoleńsku nie wylądował żaden samolot, co się spotkało z frontalnym atakiem p. redaktor. Że niby jest wiele dowodów i że są dowody matematyczne i fizyczne itd.

Profesor na to słusznie: „jak jest wiele dowodów, to nie ma żadnego”, a co do matematyki i fizyki, to że „pani redaktor zapomniała, że rozmawia z profesorem i że to on mógłby ją przeegzaminować z matematyki i fizyki, a nie ona jego”. I „że jeśli chce prowadzić tu swoje wywody, to niech to robi sama, bez jego udziału”. Po czym podziękował i opuścił salę. Gratulacje Panie profesorze!!!

Sprawa nie jest banalna, bowiem chodzi o eskalowanie agresji społeczeństwa wobec Rosji, co w efekcie może przynieść anihilację Polski i Polaków. A o to chodzi pewnym zwyrodnialcom, którzy sobie ten teren przygotowują pod wymarzoną Judeopolonię.

Profesorowi oczy otworzyło to jak próbuje się wykorzystać jego autorytet do promowania operacji psy-op o nazwie „Smoleńsk”. Tyle, że red. Stankiewicz nie przewidziała, że poziom wiedzy i inteligencji profesora przekracza jej wyobrażenie. Widać to było po jej twarzy – jeśli ktoś to będzie oglądał radzę się dokładnie przyjrzeć zbliżeniom, bo wiele mówią. Ja widziałem nienawiść i złość.

Niestety, nie oglądałem całego programu, widziałem tylko końcówkę – całość obejrzę dopiero teraz, gdy pojawił się na YouTube – za link dziękuję.

Rozczarowanie pana profesora przypomina mi reakcję ówczesnego redaktora Gazety Polskiej Waldemara Łysiaka na agenturalne wpisy niejakiego Jacka Kwiecińskiego (już nie żyje), manipulanta, który w oczy łgał na temat jak to Ameryka działa na korzyść wolnego świata i o tym jakim to zagrożeniem jest Rosja. Kwieciński wygryzł Łysiaka nazywając go antysemitą. W ostatnim swoim artykule na ostatniej stronie GP Łysiak pięknie to wszystko podsumował, a nie chodziło tylko o Kwiecińskiego. Podejrzewam, że głównie o Sakiewicza.
Waldemar Łysiak zresztą poświęcił tematowi agenturalnych mediów „opozycyjnych” fragmenty w w swojej książce „Mitologia świata bez klamek”,

Łysiak przeciw drugiemu soborowi watykańskiemu, Janowi Pawłowi II, Kaczyńskiemu, Rydzykowi i „Gazecie Polskiej”

O Kwiecińskim i jego kłamstwach pisałem na długo przed tym na forum Klubów Gazety Polskiej (bodajże 2007 czy 2008 rok), po czym mnie .. zbanowano (występowałem jako Ben Freedman). Odtąd Łysiak jest atakowany przez dziennikarzy GP jak Dawida Wildsteina, który Łysiaka nazywa … „banderowcem”.

Żydowski dziennikarz „Gazety Polskiej” atakuje Wademara Łysiaka



Jeszcze jedną ważną osobą, która się obudziła po Łysiaku był ks.Tadeusz Isakowicz-Zaleski, którego z kolei GP się po prostu pozbyła przez niepłacenie honorariów (link). Ksiądz był niewygodny, gdyż przypominał z kim mamy do czynienia na Ukrainie – nie z żadnymi siłami wyzwoleńczymi, co nam wmawiały ścierwomedia z Gazetą Polską i Wyborczą włącznie, a z nazistami:

Ks. Isakowicz-Zaleski: ukraińscy naziści coraz bardziej bezczelni

O atakach w Gazecie Polskiej na ks. Isakowicza-Zaleskiego pisałem na tym blogu:

Ksiądz Isakowicz-Zaleski rosyjskim agentem?

Prof. Bogusław Wolniewicz bardzo trafnie określił rodzaj opozycji z jaką mamy do czynienia, w co można i zaliczyć i TV Republika – jak on się sam przekonał, jako „kompradorską”. W naszym przypadku chodzi po prostu o syjonistycznych żydów udających katolickich Polaków.

Na blogu michaela na blogmedia24, autor pisze:

Profesor Bogusław Wolniewicz w audycji Ewy Stankiewicz w TV Republika (28.01.2016 godz 21:30) określił ją jako opozycję kompradorską. Czym jest komprador?

W kraju, który jest kolonią, jest dość obszerna grupa tubylców kolaborujących z kolonizatorami eksploatującymi kolonię:

komprador – człowiek uważany za pomocnika agenta obcych wyzyskiwaczy a. zaborców kraju; por. quisling; dawn. chiń. urzędnik cudzoziemskiego biura (np. konsulatu), służący jako pośrednik przy załatwianiu spraw lokalnych .
Etym. – port. comprador dosł. ‚nabywca’ z późn. łac. comperator ‚jw.’ zob. kom-; łac. parare, zob. paramenty. (Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych Władysława Kopalińskiego)

Tak się dziwnie składa, że polska społeczna warstwa kompradorska, przez dziesiątki lat, zgodnie ze swoją tradycją zawsze wspomagająca okupanta, nie jest społecznością kulturalną, chamstwo i prymityw są jej znakiem rozpoznawczym. Nawet kompradorskie elity nie potrafią zachowywać się lepiej od dorobkiewiczów w pierwszym pokoleniu. Są wykształceni, pozostając aroganckimi chamami. Tego nie potrafią się pozbyć. Resortowe dzieci.

Zwróćmy uwagę na język i sposób wypowiadania się takich formalnie nawet bardzo dobrze wykształconych jak np. Borys Budka, albo Ryszard Petru. Słychać to na słynnych taśmach, słychać i widać chamstwo, pogardę i arogancję w wystąpieniach parlamentarnych, na konferencjach prasowych.Znana z historii Targowica także była „arystokracją”.
No cóż, stare, czy nowe zaprzaństwo – z daleka czuć klasę kompradorską. Baronowie, którym słoma z dowodów osobistych wystaje, oficerowie z makarowem w garści, gotowi do strzału w potylicę polskich bohaterów narodowych…

zob.: OPOZYCJA KOMPRADORSKA (1792 – 2016)

Nic dodać nic ująć.

http://www.monitor-polski.pl/prof-bogus ... more-12123


-------------------------------
Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 sty 2016, 18:37 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 404
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
dla mnie rosjanie są winni, należy tylko dowiedzieć się w jakim stopniu?
czy tylko niszczenia dowodów i zacierania śladów zamachu lub katastrofy czy też zorganizowania zamachu?
samo zawłaszczenie dowodów i wraku jest już ich winą - jeśli był zamach w co wierzę to co najmniej o współpracę z zamachowcami a jeśli była to jednak katastrofa to o niszczenie dowodów ,które mogły by doprowadzić do wykazania delikatnie mówiąc ,dużych nieprawidłowości z ich strony.
nie ma możliwości żeby nie byli winni. ale olewają nasze państwo a szczególnie "naszą" władzę i co im zrobimy?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 sty 2016, 20:13 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
Rosjanie są współwinni.
To oni pozwolili na inscenizację-teatrzyk katastrofy na polance 30x100 metrów.
Urządzili cyrk z badaniem zwłok w Moskwie.
Sa współodpowiedzialni i tyle.
Za zamordowanie tych ludzi odpowiadają służby niemieckie i waszyngtońskie (mossad) przy współudziale WSI.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 sty 2016, 7:14 
WSI już wtedy nie nie było ,ponieważ stało się to po reformie Macierewicza,który je zlikwidował i powołał "nowe" !Nikt nie zadał jemu pytania co robił kontrwywiad przed i po 10 kwietnia .Przypomnę ,że prezydent był 2 dni wcześniej z wizytą na Litwie i o tym ani śladu !



Na górę
   
 
 
Post: 31 sty 2016, 9:29 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
czart pisze:
WSI już wtedy nie nie było ,ponieważ stało się to po reformie Macierewicza,który je zlikwidował i powołał "nowe" !Nikt nie zadał jemu pytania co robił kontrwywiad przed i po 10 kwietnia .Przypomnę ,że prezydent był 2 dni wcześniej z wizytą na Litwie i o tym ani śladu !

Jak nie było?
Oficjalnie nie, przetasowali się, mieli swoje interesy, a zlikwidował im te lukratywne interesy Antoni M.
- kolega Lecha K., który dodatkowo po Smoleńsku miał ujawnić tajny raport na temat WSI (!).
I nie ujawnił!
Nie widać tu powodów do reakcji i zdenerwowania ze strony likwidowanych służb..?..

Był na Litwie, i od tamtej pory nikt go już nie widział.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 sty 2016, 11:11 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1900
Jak to obejrzycie to światełko w tunelu co niektórym się zapali.

G.Braun ws. ucieczki z Rosji gen.T.Anodiny i źródeł zamachu smoleńskiego (13.11.2015r.) :spoko:

phpBB [video]



Grzegorz Braun w Białymstoku o zamachu smoleńskim, trybunale konstytucyjnym i Ukrainie - 12.12.2015
:spoko:

phpBB [video]



-------------------------------
Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 sty 2016, 22:44 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2014, 16:04
Posty: 240
Płeć: kobieta
Lokalizacja: PlanetaZiemia
Grzegorz Braun coś wydaje mi się, że jest wysłannikiem Watykanu. Te jego bez przerwy odwoływania się do katolicyzmu jako rzekomo największego skarbu, ba perły cywilizacji to już przesada. Ludzie nie wiedzą, ile złego wyrządził w historii cywilizacji kościół katolicki. Watykan miał ogromny wpływ na wybuchy wojen.
I zawsze ze strony Brauna ta nagonka na Rosję, teraz organizacja szkół katolickich - nie da się go słuchać.
Jak ktoś ma złudzenia co do kościoła katolickiego i Watykanu to niech posłucha "Watykan wczoraj, dziś i jutro – Marcin Dachtera". Czar pryska...
Ale ludzie dalej "Szczęść Boże" i "Szczęść Boże"...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lut 2016, 0:03 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 wrz 2015, 14:36
Posty: 7
Mój dobry kolega jest teraz w neokatechumenacie (w skrócie to odłam wiary katolickiej odwołujący się do wiary pierwszych chrześcijan). Gdy rozmawialiśmy o Braunie, powiedział, ze Braun też nie jest typowym katolem, ale także jest w neokatechumenacie i do tego jest dość krótko (mówił, że około 1,5 roku). W opinii tej osoby Braun przez to, że jest "neofitą" jest nieco bardziej wykręcony, jeszcze nie okrzepł i zachowuje się czasem jak człowiek w euforii, który odnajduje wiarę i należy przez to brać poprawkę na jego słowa.
Tak czy inaczej Braun ma dość interesujący pogląd na rzeczywistość i czasem jego analizy wydają się być bliższe prawdy niż może się wydawać przeciętnemu kowalskiemu. Dla mnie jest to interesujący przypadek człowieka, który ma sporą wiedzę i potrafi dostrzegać zawirowania geopolityczne, które z rozwagą przesłuchane mogą rozszerzyć spojrzenie na rzeczywistość. Ja osobiście potrafiłem nieco rozgraniczyć jego oddanie wierze chrześcijańskiej (zresztą też nie całkowicie bezkrytyczne - w jednym z wykładów zapytany o działania obecnego papieża spuścił głowę, uśmiechnął się i powiedział "módlmy się za ojca świętego") i jego poglądy na obecną geopolitykę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lut 2016, 8:52 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
Obrazek
Obrazek
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lut 2016, 11:16 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2015, 22:41
Posty: 258
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Gryfino
Witam.Od pewnego czasu czytam o samolocie?Jedno jest pewne że potrzeba dziesiątków lat aby się wyjaśniło.Ile ludzi tyle teorii ,z tego galimatiasu każdy musi samodzielnie wyciągnąć wnioski.Prawda
przeplata się z fikcją.Stali na drodze musieli odejść .Pozostałe rządy dokładnie wiedzą co się stało,to
ma być przestroga na nie pokornych.Watykan to jest państwo w państwie,i nie wiele ma wspólnego z
wiarą.A wiara powstała po to żeby podporządkować sobie (durnych ludzi)społeczeństwo.I trzymać za
mordę,resztę świata.Do pewnego czasu to funkcjonowało dobrze,ale ludziska zmądrzały i jest problem.
Politycy i reszta próbuje na tym patencie coś dla siebie ugrać, ze skutkiem przeciętnym .Starzy umierają
a młodzi inaczej patrzą na świat.Katolicyzm umiera śmiercią naturalną .Pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lut 2016, 12:23 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
Jak będzie większa zadyma, to już w tym roku wszystko wylezie.
Rosja jest w to umoczona, bo dała placyk i badania Anodiny, w zamian umowę gazową.
Każdy na tym skorzystał.
Tylko dalej niejasnym jest czym szkodził im LK.
Ważniejszy był jednak Skrzypek, który stwierdził krótko przed, że żadnego
Kredytu z MFW nie potrzebujemy..
I zaraz potem Belka uznał, że jednak potrzebujemy.. ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 mar 2016, 4:24 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 03 mar 2016, 3:07
Posty: 103
Płeć: mężczyzna
Podbijam.
Nie przeczytałem jeszcze wszystkich stron, ale postanowiłem się odnieść do kilku kwestii.
- Służby powinny zadbać o rozmieszczenie tylu ważnych osób, by nie poruszały się jednym środkiem transportu - jak najbardziej powinno tak być, ale nie wiemy czy Pan Prezydent słuchałby służb czy zrobiłby po swojemu. Może propozycja padła, ale nie została wzięta pod uwagę. Trudno powiedzieć z uwagi na brak informacji. Możliwe, że było to zwykłe niedopatrzenie, bo nikt nie brał pod uwagę co może się stać.
- Rosja jako "sprawca" - kompletnie ta teoria mi nie pasuje, ponieważ jeśliby rzeczywiście strona rosyjska chciała kogoś usunąć moim zdaniem zrobiłaby to w inny sposób - bardziej dyskretny, bo eliminacja tylu ważnych ludzi powoduje znaczny wzrost zainteresowania mediów oraz opinii publicznej co powoduje, że ludzie snują domysły, myślą, a informacje podawane w tv traktują jako oszustwo automatycznie uznając Rosjan za "sprawców". No, ale załóżmy hipotetyczne, że strona rosyjska chciała usunąć osobę X. Jaki jest sens "wysadzać" czy sabotować lądowanie samolotu, by zginęli wszyscy pasażerowie? Rosjanie nie są głupi. Gdyby rzeczywiście tak było USA czy państwa Europy Zachodniej nie byłyby tak pasywne w działaniu i na pewno pomogłyby Polsce rozwikłać całą sprawę. Tak się jednak nie stało. Zachodzi pytanie - dlaczego? Przecież satelity, radary i inne specjalistyczne urządzenia prawdopodobnie musiały coś zarejestrować. Niestety nic nie zostało ujawnione. Osobiście widzę to tak, że zrobiło to inne państwo lub grupa państw, a z Rosji zrobiono po prostu kozła ofiarnego, bo wiedziano, że jeśli stanie się to na terytorium Rosji i w tak specyficzną uroczystość Polacy czy społeczność międzynarodowa od razu obarczy winą stronę rosyjską. Na korzyść mojej tezy świadczy fakt, że wiele stacji telewizyjnych z całego świata mówiło wtedy co się stało w Katyniu, więc z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że ludzie zza granicy mogli mieć zbliżone podejrzenia do polskiego społeczeństwa, że to spisek rosyjski. Ale zachodzi pytanie dlaczego żaden kraj zachodu w tym USA nie zareagował i nie udzielił pomocy udostępniając dane satelitarne itp.? Sądzę, że właśnie na rękę Ameryce było obciążanie winą za to co się stało Rosji. Patrząc jednak z drugiej strony - stało się to na ich terenie i mieli pełną kontrolę nad "śledztwem", więc łatwo mogliby zacierać ślady, ale tak jak wspomniałem wcześniej USA mogła wyciągnąć asa z rękawa i upublicznić dowody obciążające Rosję jeśliby rzeczywiście oni to zaplanowali. Jak widać mogło to ustawić każde państwo, ale brak działania ze strony państw zachodnich - głównie Ameryki powoduje, że nadal większość wierzy, że to strona rosyjska jest winna.
- Teoria, że Prezes NBP był przeszkodą dla ludzi biznesu zza granicy - też dla mnie nie ma sensu. Tak jak napisałem wcześniej...jeśliby chodziło o jedną, konkretną osobę można, by było podjąć "subtelniejsze metody", które nie zwróciłyby uwagi tak jak wysadzenie całego samolotu z parą prezydencką , oficerami oraz innymi ważnymi osobami na pokładzie. Dla jednej osoby niszczyć cały samolot...po pierwsze bez sensu, po drugie nawet półinteligenci nabraliby podejrzeń, że coś jest nie tak. A grupom wpływu i politykom chodzi przecież o to, by masy były jak najgłupsze, ponieważ wtedy łatwiej jest wpływać na ich mapę mentalną, a po drugie ludzi szukających prawdy i stawiających tezy przeciwne do prezentowanych przez mainstreamowe media uznają za dziwaków albo chorych na umyśle. Kilku użytkowników zachodziło w głowę z jakiej parady Prezes NBP na obchodach w Katyniu. Odpowiedź jest bardzo prosta. Pan Prezes był w dobrych relacjach z większością osób wybierających się oddać hołd ofiarom mordu, więc szukanie drugiego dna przynajmniej dla mnie jest nonsensem.
- Z uwagi na stan techniczny mógł po prostu być to wypadek, a ludzie naciągają fakty, by zbijać kapitał polityczny. Nie twierdzę, że tak było, bo to co wydaje się prawdopodobne niekoniecznie musi być prawdą.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 maja 2016, 17:03 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Głupi naród nigdy nie powinien się wtrącać w pozorowaną wojnę bestii, okupujących Polskę. Jedni oskarżając drugich, jednak to wy idziecie do więzień, i to wy opłacacie swoich sztucznych przyjaciół, i prawdziwych wrogów.

Oto mieszkańcy wymyślonej 1100 lat temu - polski, państwa handlowego, w którym człowiek jest bogiem człowieka ...


Cytat,wynikający z pewnego wpisu,który jest dość mocny tutaj,tematycznie.
Warto poczytać-źródło:
http://swiatowaliga.blogspot.com/2016/0 ... bicie.html

Nie wiem kim jest ów człowiek :"Dydymus",ale śledząc zawartość zapodawanych treści w przeróżnych wpisach, i od dawna,mogę tak sam od siebie stwierdzić,czyli subiektywnie,że ma chyba 2głowy zamiast jednej.
I obie na swój sposób zdroworozsądkowe,czyli nie poryte szlakami wpojeń systemowych,tudzież religijnych.

następny cytat,resztę doczytajcie
Cytuj:
Co zrobicie, wiedząc, że atak na Ukrainę, upadek niejednego samolotu ..., miał wciągnąć Polskę, do kolejnej zimnej wojny ...


No nic ,jest odsetek 10procentowy ludzi myślących i widzących ciut więcej,szerzej,ciut bardziej-masa pozostała jest krytyczna,czytaj zaprogramowana i niebezpieczna.Opętana i zatruta od kołyski.

Dualność, dwoistość jest siłą nadrzędną na tym świecie-to trudne słowo,może jest na "wikipedii"?

Zjeboidalność-tego raczej nie ma,[może zrządzenie jakichś niebios?],a stało się chlebem powszednim.
,
miałem coś dopisać,ale sobie daję już z tym akurat tematem spokój.Prawda nie wyjdzie na jaw-uwikłani są mistrzami pozorów.
,
"Obyś żył w ciekawych czasach"-miał ktoś życzenie?Nawet jak nie miał to jest spełnienie. :załamka:
Mówi się trudno i trybka życia dopełniają reszty.
,
Technika czyni cuda-żaden "Dynamo" nie jest potrzebny,resztę dopowiadają odpowiednio spreparowane media.
,
No własnie-media,czyli P.S.:
pamiętam pierwsze doniesienia o tym zdarzeniu,oczy jak filiżanki a za chwilę wewnętrzne podku.wienie...samo od siebie,a potem zwroty łacinskie,nie cytuję.

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 sie 2016, 14:01 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
9 września na ekrany kin wchodzi film "Smoleńsk". Ciekawą datę premiery wybrali - 9.9.2016 (999 (odwrotność 666), bo 2+0+1+6=9). Z ciekawości sprawdziłem ile to będzie czasu po tej całej "katastrofie" i wyszło, że 2344 dni (ponad 6 lat). Nie wiem czy ta liczba ma znaczenie ale składa się z dwóch ciekawych liczb 23 i 44.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2016, 13:23 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Rosjanie nie mieli z tym NIC wspólnego.Gówno to mają ci ,co się do tego nigdy nie przyznają!
Pejsy-to podpowiedz dla góglów

http://pikio.pl/miejsce-katastrofy-smol ... ana-gwnem/

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2016, 13:37 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
On się rozbił w telavizji, do tej pory nie ma ani jednego filmu ani zdjęcia z wylotu, pic na wodę
i setki fotomontaży :

Porównanie Mirosławca i Smoleńska.

http://www.gazetawarszawska.com/zamach/ ... den-zamach

Rekonstrukcja - hipoteza:
http://www.gazetawarszawska.com/zamach/ ... onstrukcji



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1822 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 57, 58, 59, 60, 61  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group