Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 25 maja 2019, 8:25

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1822 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 56, 57, 58, 59, 60, 61  Następna
Autor Wiadomość
Post: 02 lut 2013, 23:16 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Ekskluzywny wywiad - prof. Wiesław Binienda


phpBB [video]


Opublikowano 2 lut 2013

Katarzyna Gójska-Hejke rozmawia z profesorem Wiesławem Biniendą. Przypominamy - Stowarzyszenie "Doktoranci dla Rzeczypospolitej" organizuje konferencję naukową „Debata Smoleńska". Debata odbędzie się 5 lutego o godz. 10:00 na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie przy ul. Wóycickiego 1/3, w budynku Auditorium Maximum (Aula im. Roberta Schumana), na terenie kampusu im. Ks. prof. Ryszarda Rumianka. Wstęp od godz. 9.30.

UWAGA!!!
"Gazeta Polska" zaprasza na spotkanie, w którym udział wezmą eksperci Zespołu Parlamentarnego ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy Tu-154 w Smoleńsku z 10 kwietnia 2010 r.:

- prof. Wiesław Binienda
- dr Kazimierz Nowaczyk
- dr Wacław Berczyński
oraz Antoni Macierewicz

8 lutego, godz. 18, klub "Palladium", ul. Złota 9



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 02 lut 2013, 23:16 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 04 lut 2013, 15:03 
prof. dr hab, inż. Jerzy Maryniak - profesor, ekspert w dziedzinie mechaniki oraz lotnictwa.

W 1958 ukończył studia na Wydziale Lotniczym Politechniki Warszawskiej. W ramach pracy zawodowej współpracował między innymi z Instytutem Lotnictwa, Instytutem Technicznym Wojsk Lotniczych, Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia, Wyższą Szkołą Oficerską Sił Powietrznych, Wojskową Akademią Techniczną, PZL Okęcie oraz WSK Mielec. Dziekan Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej w latach 1978-1984. Członek Komitetu Mechaniki PAN. Brał udział w badaniach katastrof lotniczych samolotów Ił-62 Kopernik (1980), Ił-62M Kościuszko (1987), W-300 Iryda (1987), I-22 Iryda (1996) oraz TS-11 Iska (1998)

To jest człowiek który ma najwięcej do powiedzenia o tej katastrofie. Całe życie zajmował się lotnictwem i budową samolotów. Gdy prowadził badania nad katastrofą Kopernika i Kościuszki udowodnił że winę ponoszą Rosjanie. Przypomnę że były to czasu komuny 80-87 ale mimo wszystko nie bał się mówić głośno kto był odpowiedzialny za te tragedię

http://kuriermlawski.pl/3422,O-katastrofie-samolotu-pod-Smolenskiem-mowi-prof-Jerzy-Maryniak-ekspert-ds-lotnictwa.html#axzz2JwBVzEXt
Oto wywiad z Panem Jerzym Maryniakiem. Pan profesor zrzuca winę na prezydenta.


"Niestety dostrzegam winnych tej tragedii. Przede wszystkim za jej wymiar odpowiada Prezydent.

Prezydent zawinił, gdyż jako Naczelny Zwierzchnik Sił Zbrojnych zaprosił do jednego samolotu cały sztab Wojska Polskiego: dowódców, generałów wszystkich rodzajów broni. Dlatego, że zaprosił na pokład tylu parlamentarzystów: posłów, senatorów. Dlatego, że do jednego samolotu zaprosił zwierzchników różnych religii."

"Tupolew rządowy to złom. Doskonale znam te samoloty i od dawna powtarzam, że należy je wycofać."



Wspomina on też o zderzeniu samolotu z drzewem i nie widzi w tym nic dziwnego. Skoro człowiek tak wykształcony zajmujący się całe życie budową samolotów uważa że skrzydło może być rozerwane przez drzewo, to znaczy że tak było. a że se tam jakiś inżynierek co radia Maryja słucha bajki opowiada to mnie to lotto i wasz też powinno bo to jest AUTORYTET



Na górę
   
 
 
Post: 05 lut 2013, 18:07 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
"Boją się rozmawiać"

phpBB [video]




.

Debata smoleńska: Wykład prof. Wiesława Biniendy


phpBB [video]



.

Debata smoleńska: Wykład prof. Kazimierza Nowaczyka


phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lut 2013, 10:12 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2012, 12:04
Posty: 211
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Błąd w raporcie komisji Jerzego Millera. Źle zmierzona brzoza
49 minut temu
Eksperci powołani przez wojskowych śledczych, ponownie dokonali pomiarów brzozy, w którą uderzył Tu-154M. Według tych danych, drzewo zostało złamane prawie trzy metry wyżej, niż wskazuje na to raport Jerzego Millera - poinformowała "Rzeczpospolita" w swoim serwisie internetowym.


Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
- Brzoza jest złamana na wysokości 7 metrów i 70 centymetrów - poinformował kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej na stronie rp.pl. Tymczasem w raportach MAK i komisji Jerzego Millera widnieje, że brzoza ucięta została na wysokości około pięciu metrów.

Biegli jeszcze raz zmierzyli brzozę na jesieni ubiegłego roku. Nie jest możliwe, by drzewo od ostatniego mierzenia - na jesieni 2011 roku, urosło o kilkaset centymetrów.

Wątpliwości dotyczą również pomiaru grubości drzewa. Według nowych danych, średnica drzewa w miejscu złamania jest o 12 centymetrów grubsza niż w raportach MAK i komisji Millera.

"Wysokość, na której złamało się drzewo miała znaczenie w wyznaczeniu trajektorii lotu przedstawionej w raporcie Millera. Eksperci kierowanego przez Antoniego Macierewicza (PiS) zespołu parlamentarnego, który bada katastrofę, przedstawiają obliczenia, według których drzewo nie mogło złamać skrzydła. Ich zdaniem samolot leciał wyżej, a nawet gdyby doszło do kontaktu, to nie spowodowałby on oderwania końcówki skrzydła" - czytamy na rp.pl.

Więcej na stronach internetowych "Rzeczpospolitej".

(rp.pl/JS,PG)


http://wiadomosci.onet.pl/temat/katastr ... omosc.html

I krok po kroku badania komisjii millera ( z małej litery bo nie zasługuje na więcej) idą w łeb. Tylko czy to ma jakieś znaczenie diagnoza postawiona pacjent umarł.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lut 2013, 12:28 
No ale podobno na ocenie kłamią, no to jak może to być prawda.

Skoro drzewo było o 12 centymetrów grubsze to znaczy że teoria zerwanie skrzydła jest bardziej prawdopodobna. To z kolej powoduje że symulacja Pana prof. Wiesława Binienda jest błędna, ponieważ drzewo było znacznie grubsze.

I cały niecny plan Macierewicza szlak trafił...



Na górę
   
 
 
Post: 09 lut 2013, 12:57 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 495
Płeć: mężczyzna
Brzoza jest bardzo słabym drzewem, nie jest twarda, lecz łamliwa, włkna sa słabo zwarte. Ztego powdu nie znajduje zastosowania przemysłowego np. w budownictwie. Poza tym drzewo to nie zostało złamane,lecz ścięte. Złamanie to funkacja momentu gnącego (M = F x a, gdzie F to siła, a - długośc ramienia na jakim działa ta siła) ,który w pewnym momencie po stronie rozciąganej,powoduje zerwanie wiązań wewnętrznych i ułamanie. Ścięcie jest funkcją siły tnącej,tak jak to np. czynimy siekierą, uderzając we włókna drewna i przecinając je.
Jest wręcz nieprawdopoodbnym aby drzewko takie, nawet o średnicy ca. 20 cm oderwało/odcięło skrzydło tego samolotu. Takie samoloty lądując awartyjnie np. w lesie wycinały kilkadziesiąt drzew, tnąc je jak zapałki.
Osobiście nie mam przekonania do tej wersji, może gdyby to był dąb czy buk, ale nie brzoza...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lut 2013, 15:28 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Niezależni naukowcy przedstawiają nowe fakty o Smoleńsku

Nowe fakty na temat katastrofy smoleńskiej przedstawili wczoraj prof. Wiesław Binienda, dr inż. Wacław Berczyński, prof. Jan Obrębski i prof. Kazimierz Nowaczyk. Spotkanie, które odbyło się w warszawskim klubie Palladium, poprowadził Tomasz Sakiewicz – redaktor naczelny „Gazety Polskiej”. W dyskusji uczestniczył też Antoni Macierewicz, przewodniczący parlamentarnego zespołu smoleńskiego.

Publiczność, która wypełniła po brzegi klub, obejrzała niezwykle ciekawe i merytoryczne wystąpienia. Prof. Jan Obrębski z Politechniki Warszawskiej przedstawił wyniki analizy dużej części samolotu, która zdaniem naukowca mogła ulec takiej destrukcji tylko i wyłącznie w wyniku wybuchu. Świadczyły o tym charakterystyczne ślady płomienia, powyrywane nity, bardzo niewielka liczba wgnieceń, które powstają w wyniku zwykłego mechanicznego zderzenia, mnóstwo rozerwań charakterystycznych dla wybuchu i dowodzących, że w wielu miejscach tego materiału działały ogromne siły.

W trakcie spotkania goście dowiedzieli się akurat o wczorajszych rewelacjach prokuratury, mówiących, że MAK i Komisja Millera pomyliły się co do wysokości, na której, została złamana brzoza, i jej grubości (według komisji Millera w miejscu złamania średnica pnia wynosiła 30-40 cm, a według Naczelnej Prokuratury Wojskowej - 52 cm). Dr inż. Wacław Berczyński stwierdził, że grubość drzewa nie ma w tej chwili żadnego zdarzenia. Jego zdaniem konstrukcja skrzydła powinna wytrzymać dużo większe uderzenie niż nawet 52 cm. Samoloty, które konstruował Berczyński, latały przy prędkości max. 600 km/h i miały do 60 ton, tymczasem normy dla tupolewa są powyżej 1000 km/h i do 120 ton. Samoloty w tupolewie miały specjalne wzmacniacze, które powinny wytrzymać dużo więcej niż konstrukcje Boeinga.

Prof. Binienda i prof. Nowaczyk pokazali moment ukrycia przez rządową komisję Millera ostatniego sygnału systemu TAWS (nr 38). Jak dowodzili - na rejestratorze ATM (tzw. polska czarna skrzynka) stwierdzono brak 0,5 sekundy nagrania rejestratorów właśnie w momencie sygnału TAWS38, czyli krytycznym dla lotu. W tym czasie samolot powinien przelecieć minimum 40 m i w tym czasie nastąpiła destrukcja maszyny; tego momentu nie ma w rejestratorach.
Profesorowie scharakteryzowali miejsca innych katastrof lotniczych na miękkim i twardym gruncie, stwierdzając, że tragedia w Smoleńsku to jedyny przypadek, kiedy samolot nie zrobił żadnego leja lub krateru w ziemi.

Spotkanie trwało ponad 3 godziny, a zainteresowanie, jakim się cieszyło, przeszło najśmielsze zainteresowania organizatorów.


Po co tektura w poszyciu samolotu

http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=SiZOyw6zriY

phpBB [video]


------------------------------------------------------

W czasie, gdy premier Tusk odsypia brukselską walkę o miliardy dla Polski, które niestety znów wyda bez sensu, zwróćmy uwagę na bardzo ważną wiadomość dotyczącą tragedii smoleńskiej.

Chodzi o "pancerną brzozę", czyli główną przyczynę tragedii według MAK i komisji Millera.

Dzisiejsza "Rzeczpospolita" poinformowała o wynikach pomiarów, które w Smoleńsku przeprowadzili biegli powołani przez wojskowych prokuratorów. Kluczowe dane przedstawiają się następująco: drzewo jest złamane na wysokości 7 metrów i 70 centymetrów, a jego średnica w tym miejscu wynosi 52 centymetry.

Tymczasem w raporcie komisji Millera stwierdzono, że złamanie znajduje się na wysokości 5 m., a średnica to 30-40 cm.

Co ważne, zdaniem Macieja Laska, byłego wiceszefa komisji Millera, a dziś szefa PKBWL, komisja sama badała drzewo:

Wysokość uderzenia zawarta w raporcie naszej komisji została określona na podstawie pomiarów przeprowadzonych przez członków KBWLLP, którzy przebywali w Smoleńsku

– mówi w rozmowie z rp.pl.

To jednak fakt niebywały. Pracująca wiele miesięcy komisja bada największą tragedię powojennej Polski i pisze raport nie znając nawet dokładnej wysokości rzekomego zderzenia samolotu z drzewem. Myli się o ponad 2 i pół metra! A właściwie - myli się MAK, bo wysokość podana przez komisję millerowską - 5.1 m - to dokładnie tyle, ile podał MAK. A więc Polacy po prostu przepisali dane rosyjskie. Nie ma się co dziwić - skoro przepisali tezy, nie było powodu, by nie przepisywać poszczególnych danych.

Opowiastka Macieja Laska o samodzielnym badaniu brzozy to albo bajeczka, jeszcze większa kompromitacja - jeżeli mierzyli, to pewnie dobrze zmierzyli, tyle że dane wyrzucili do kosza, bo zaburzałyby MAK-owską opowieść, stanowiącą podstawę.

Tylko ten jeden fakt, tylko ta skandalicznie błędna informacja dotycząca wysokości brzozy, kompromituje komisję Millera na wieki. Przy byle stłuczce policjanci mierzą drogę hamowania samochodów o niebo precyzyjniej. A tu ginie prezydent i 95 osób, a minister Miller myli się o 260 centymetrów. Skoro w danych zupełnie podstawowych tak bardzo nic się nie zgadza, to prostu nie można wierzyć całej reszcie, nawet poszczególnych fragmentom.

Członkowie tej ekipy - mniej badawczej, bardziej PR-owskiej - nie powinni się już odzywać. Ich raport to naprawdę literatura napisana pod z góry znaną tezę.

Gdybyśmy nie znali tła sprawy, moglibyśmy uznać, że ekipa Tuska ma poważne problemy z liczeniem. Minister Kopacz pomyliła pogrzebanie łopatą w ziemi z przekopaniem terenu na głębokość 1 metra. Teraz okazuje się, że ministerialna komisja nie umie liczyć do 8. Ale tak uznać nie możemy, bo wiemy, że oni umieją liczyć. A już najlepsi są w liczeniu na naszych potężnych sąsiadów. Na wschodzie, i na zachodzie.

http://wpolityce.pl/artykuly/46692-w-czasie-gdy-premier-tusk-odsypia-nocna-walke-o-miliardy-zwrocmy-uwage-na-bardzo-wazna-wiadomosc-dotyczaca-smolenska


------------------------------------------------------
Rząd nie wierzy już w raport Millera?


Rzecznik rządu Paweł Graś, odnosząc się do rozbieżności pomiędzy danymi wojskowej prokuratury a danymi komisji Millera na temat uderzenia tupolewa w brzozę, stwierdził, że przyczyną katastrofy nie było zderzenie z brzozą, ale zejście Tu-154M poniżej minimum. - Widać bezradność obozu rządowo-medialnego, który oszukuje opinię publiczną co do rzeczywistego powodu tej tragedii – komentuje dla niezależnej.pl Antoni Macierewicz.

- Teraz rząd musi stanąć wobec faktu, że drzewo, któremu przypisywano tragedię, na pewno nie mogło być przyczyną rozbicia się tego samolotu – stwierdza Macierewicz.

Graś pytany w RMF FM, czy nie ma dla niego znaczenia, czy samolot uderzył skrzydłem na wysokości pięciu czy ośmiu metrów, unikał odpowiedzi.

W zeszłym tygodniu rzecznik prokuratury oświadczyła, że "pancerna brzoza" została ścięta na wysokości 9 metrów. To pokrywało się z ujawnionym przez "Nowe Państwo" rosyjskim dokumentem sporządzonym tuż po katastrofie. Informacja, która została podana za "Rzeczpospolitą", mówi o ścięciu drzewa na wysokości 7,7 m. Urzędowo potwierdzony przez premiera Donalda Tuska raport Millera, podobnie jak raport Anodiny, mówią o 5,1 m.

- Jedyne, co można zrobić w tej sytuacji, to zaapelować do pana Donalda Tuska i jego ekspertów oraz prokuratury, żeby przestali oszukiwać. Obawiam się - w świetle tych faktów, z którymi mamy do czynienia - że ten apel nie będzie niestety skuteczny. Dlatego że prokuratura w reakcji na publikację dokumentacji rosyjskiej w "Nowym Państwie" zaczęła podawać różne wysokości ścięcia brzozy. Najpierw 9 m, a teraz 7,70 m. Jak więc widzimy, prokuratura w ciągu trzech dni zmienia fundamentalnie zdanie, a to jest totalna kompromitacja prokuratury, Donalda Tuska, raportu pana Millera. Najwyższy czas, żeby te czynniki urzędowe poszły po rozum do głowy i zaczęły mówić prawdę – mówi portalowi niezalezna.pl Antoni Macierewicz.


Autor: wg, pk, mn
http://niezalezna.pl/38266-rzad-nie-wierzy-juz-w-raport-millera



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lut 2013, 21:25 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 27 sty 2013, 17:54
Posty: 29
Płeć: mężczyzna
Zdjęcia tupolewa, który wpadł w las i sie nie rozbił

http://www.fakt.pl/Tupolew-nie-trafil-w ... 985,1.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lut 2013, 21:56 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Świrski.tv - Prof. Binienda: wolność jest kluczem do sukcesu


Profesor wyraża nawet pogląd, że w komunistycznych Chinach widział więcej swobody badawczej niż w dzisiejszej Polsce.

phpBB [video]


Opublikowano 9 lut 2013

Profesor Wiesłąw Binienda wyraża opinię na temat stanu wolności w nauce Polskiej oraz wzywa do poparcia Reduty Dobrego Imienia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 kwie 2013, 10:55 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Dr Wacław Berczyński - rozmowa TVNP

phpBB [video]



Dziennikarze TVNiezaleznaPolonia dotarli do faktów mówiących o tym, jak oficjalne raporty oficjalnych komisji w sprawie katastrofy smoleńskiej zaprzeczyły samym sobie.
Rozmowa przytaczająca prosty dowód na to, że tzw. "ustalenia" obu komisji przedstawiają dane, zaprzeczające swoim własnym ustaleniom.
Innymi słowy - oba "oficjalne rezultaty" powołują się na przyspieszenie 100 G jakiemu poddane zostały ciała ofiar katastrofy smoleńskiej i co spowodowało ich śmierć.
Problem w tym, że gdyby nawet przyjąć przebieg katastrofy i jej przyczyny tak, jak przedstawiają to obie komisje, to maksymalne przeciążenie jakim poddani mogli
by być pasażerowie podczas upadku z tej wysokości na ten rodzaj gruntu, wynosiłyby od 5 do 8 G.
Przeciążenie 100 G nie występuje w żadnych, znanych warunkach, nawet w przypadku podobnych katastrof lotniczych. Dla przykładu, start rakiety kosmicznej to przyspieszenia rzędu 6-7 G..
Przeciążenie więc typu 100 G może być jedynie spowodowane jakąś straszliwą, trudną do wyobrażenia siłą. A właśnie oba raporty mówią z tym, że takiemu właśnie przeciążeniu poddane zostały ciała ofiar katastrofy smoleńskiej.
Wszystko to w rozmowie z dr Wacławam Berczyńskim w Baltimore, Maryland, USA. Jednym z najwybitniejszych konstruktorów lotniczych zarówno w Kanadzie jak i w USA. Przez lata jednym z głównych konstruktorów i kierowników zespołów konstruktorów lotniczych przodującej w światowym przemyśle lotniczym amerykańskiej firmy Boeing. Więcej na:
http://www.tvniezaleznapolonia.org/
http://vod.gazetapolska.pl/3793-samolot-musial-sie-rozpasc-w-powietrzu?utm_source=niezalezna&utm_medium=fotonowa8&utm_campaign=vod



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 kwie 2013, 22:44 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1899
phpBB [video]

_________________
Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 kwie 2013, 22:14 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1899
phpBB [video]

_________________
Wiedzę możemy zdobywać od innych, ale mądrości musimy nauczyć się sami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2013, 9:18 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Ariessa pisze:
homorek, film usunięty. Masz jakiegoś innego linka?


Tak został usunięty, ale przynajmniej niech zostanie tytuł:

dr Eugene Poteat o katastrofie smoleńskiej


A tymczasem coś innego.

Debata o przyczynach tragedii smoleńskiej i konsekwencji tego wydarzenia - 10.04.2013

phpBB [video]


Ostatnio zmieniony 12 kwie 2013, 11:09 przez homorek, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2013, 11:31 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3404
Płeć: mężczyzna
11. 04 2013 – O jedną brzozę za daleko!

Przyznam się że po obejrzeniu w całości transmisji z obrad Parlamentarnego Zespołu do Spraw Katastrofy Smoleńskiej, przperowadzonej przez cztery wiodące telewizje w Polsce (TVP Wiadomości, TVN Wiado0mości, Polsat Wiadomości i TRWAM – to wszystko dociera do jakichś 10% Polaków raptem i to w sumie!) mam poważne wątpliwości, czy Rząd III RP po pierwsze w ogóle w Polsce rządzi, a po drugie czy składa się z ludzi, którzy posiadają i reprezentują w ogóle światopogląd naukowy, a po trzecie czy to jest w ogóle polski rząd. To bardzo niemiłe uczucie kiedy widzisz, że rządzi tobą ktoś kto po prostu robi z ciebie balona w sposób ordynarny i ani mu się śni zachować choćby pozory przyzwoitości, czy pozory praworządności. Za każdym razem kiedy słyszę cokolwiek na temat prowadzenia tego bezprecedensowego w dziejach świata śledztwa, w sprawie, która się nigdy dotychczas w takiej skali nie wydarzyła w żadnym kraju świata, a w której zginęła rzeczywiście grupa najwyższych urzędników i wojskowych dowódców naszego kraju, jestem przerażony i porażony tą bezczelnością z jaką postępują władze i porażony bezradnością i bezczynnością zwykłych obywateli, którzy pozwalają się tak zachowywać jakiejkolwiek władzy wobec siebie.

Nie wspomnę tutaj o dowodach jakie widziałem i o których pisze mój “ulubiony” dziennik, które dostarczył sam MAK, o fałszerstwie nagrań i wycięciu fragmentów po TAWS 38, ani o takich cudach – jak lot odłamków poszycia skrzydła do tyłu względem toru lotu samolotu i odłamkach, których komisja wypadków lotniczych “nie zauważyła” przed szosą (daleko jeszcze zanim samolot doleciał do brzozy), którą to szosą podążał słynny już na świecie autobus ze słynnym kierowcą-świadkiem tej sceny, zeznającym, że samolot leciał kołami w dół a nie na odwrót.

Wspomnę za to o dwóch dyżurnych delikwentach z TVNu, którzy zostali zaproszeni jak zwykle rutynowo, by “splunąć” na dowody i jednocześnie zaśmiać się wprost w twarz wszystkim tym ludziom w Polsce, którzy zachowali resztki rozsądku i logicznego myślenia, czy strzępy zaufania do dedukcji i metodologii naukowych badań, czy też dysponujących “przedszkolną” choćby wiedzą na temat metod prowadzenia postępowania kryminalnego, czy prokuratorskich procedur.
Tych dwóch, z których jednemu zarzucano wprost agenturalność, ale dowodów oczywiście nie było (to znaczy takich które przekonałyby Czerwony Sąd) przebija, przyznam z niechęcią, samego Mistrza Urbana.

Jestem pewien, że dalsze tolerowanie bandy tak bezczelnych oszustów u władzy i tak bezczelnych kłamców w mediach nie może wyjść na dobre żadnemu krajowi na świecie i na pewno każdy dzień ich władzy i tolerowania przez obywateli tych kłamstw, szkodzi Polsce!
Jestem pewien też jednak, że ich dni są policzone – stwierdzam to z ulgą – Jestem też pewien, że ta KPINA JAKĄ POLAKOM zafundowali zwana “śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej”, nie ujdzie im na sucho.

30 kwietnia mija 6 miesięcy od chwili kiedy zaczęli badać próbki z trotylem pobranym w kilkudziesięciu miejsc z wraku. Wczoraj okazuje się że adwokat Rodzin Ofiar Katastrofy został zawiadomiony, że te badanie się nawet nie zaczęły, a przecież już powinny się kończyć.

Przez moment wczułem się w skórę męża stewardessy która tam zginęła i zrobiło mi się wstyd, że tak mało robię żeby czym prędzej pozbyć się tego wrzodu, jakim jest ten rząd, żeby zapomnieć kim są tego rodzaju ludzie, jacy nami dzisiaj rządzą. Gdyby tam leciała moja matka, to przysięgam wam, że dorwałbym jednego z drugim FAJFUSA Z TEJ PROKURATURY WOJSKOWEJ I GENERALNEJ i już dawno porachował mu osobiście kości. Karmimy to draństwo z własnych podatków, a oni biorą chyba jakąś lewą kasę skądinąd, bo z obowiązków wobec obywateli Polski w ogóle się nie wywiązują. Podziwiam siłę spokoju Rodzin Ofiar! Czy ta bezradność i bezcvyznność jest wynikiem 200 lat niewoli Polaków?! TAK !!! Powiem więcej: Jest wynikiem 1000 lat nadstawiania drugiego policzka!

wiele więcej do poczytania u źródła:
http://bialczynski.wordpress.com/aktual ... akra-2013/

-=-
@Szaweł -post poniżej ..łoboziuu....to nie moje info...... :uśmiech:

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN


Ostatnio zmieniony 12 kwie 2013, 12:00 przez dar66, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 kwie 2013, 19:31 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
wklejam to w tym wątku ze względu na komentarz, który na końcu zacytuje.



Twarde lądowanie w morzu z setką osób na pokładzie. Wypadek indonezyjskiego samolotu na Bali. Wszyscy przeżyli. ZOBACZ ZDJĘCIA


Nikt nie zginął, gdy w sobotę samolot tanich indonezyjskich linii lotniczych Lion Air ze 108 osobami na pokładzie wylądował w morzu zamiast na lotnisku na wyspie Bali, ale 45 osób odniosło obrażenia, które wydają się nie zagrażać życiu - podały władze.

Wcześniejsze doniesienia mówiły o co najmniej siedmiu pasażerach z obrażeniami głowy i złamaniami.

Ranni zostali przewiezieniu do siedmiu szpitali - poinformował rzecznik lotniska. Wśród pasażerów Boeinga 737 była trójka cudzoziemców: dwie osoby z Singapuru i jedna z Francji. Wszyscy oni odnieśli lekkie obrażenia.

Samolot leciał z miasta Bandung na Jawie; miał wylądować na lotnisku Ngurah Rai w Denpasar i już podchodził do lądowania, lecz nim zdołał dotrzeć na lotnisko, wpadł do morza

- powiedział rzecznik Lion Air Edward Sirait. Na razie nie wiadomo, co było przyczyną wypadku.

Lokalna telewizja pokazała zdjęcia samolotu i pasażerów w wodzie. Maszyna ma lekko pęknięty kadłub na wysokości skrzydeł.

Według mediów samolot osiadł na płyciźnie, ok. 200-300 metrów od końca pasa startowego. Do ewakuacji pasażerów i załogi ratownicy użyli pontonów.

Obrazek

Obrazek


Jeden z komentarzy pod artykułem:


Pola (178.56.78.***) wczoraj, 19:47

No i czemu się dziwicie durnie. Przecież na Bali nie doszło do morderczego zamachu stanu. Tam była katastrofa lotnicza. W Polsce zaplanowano i zrealizowano klasyczny zamach stanu. I tylko durnie i wyhodowane lemingi jeszcze się dziwią i po 3-ch latach są dalej głupi i porażająco nieinteligentni. Hołota rządzi i hołota dalej otumania otumanionych idiotów, co to nie używają mózgu bo zamiast niego mają kupę gówna. Czy przyjdzie taki czas że idioci w końcu przejrzą na oczy i dotrze do nich,że Polska się stoczyła do rynsztoka a jej wrogowie i zdrajcy na żołdzie żydomasońskich globalistów likwidują nam ojczyzną a naród spychają do niewolnictwa.



http://wpolityce.pl/galerie/51356-twarde-ladowanie-w-morzu-wypadek-indonezyjskiego-samolotu-na-bali-wszyscy-przezyli-zobacz-zdjecia?page=1#galeria



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 kwie 2013, 7:54 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3404
Płeć: mężczyzna
GDYBY PAN COGITO PISAŁ O SMOLEŃSKU…

Nad trumnami ofiar nie może być ciszy. W tej sprawie jest wspólniczką łotrów i kryjówką tchórzy. Żadne komisje, sądy i prokuratury, nie zagrodzą też drogi do poznania prawdy. Nie wygasi jej jazgot kanalii ani bełkot idiotów dławionych moskiewskim kneblem.

Nie pomogą łańcuchy tautologii i parę pojęć jak cepy. Bo choć zamknięto nas w niskim siodle doliny zasnutej gęstą mgłą, przez którą mieliśmy podziwiać migotanie nicości i fałsz „pojednania” – nawet ta mgła nie zasłoniła widoku sprawców, oczu pałających, łakomych pazurów i paszczy.

Ta zbrodnia będzie nazwana, jej okoliczności odkryte. Wówczas przyjdzie chwila, by zrozumieć, że dowodem istnienia potwora są jego ofiary i zmierzyć się nie tylko z prawdą o mechanizmach zbrodni, ale stokroć straszniejszą wiedzą o istnieniu potwora.

To nie będzie łatwe, bo gdyby nie duszny ciężar i śmierć którą zsyła można by sądzić, że jest majakiem, chorobą wyobraźni. Jak ogromna depresja rozciągnięta nad krajem nie da się przebić piórem, argumentem, włócznią. Nie próżno nosi pancerz niewiedzy, czasem zbroję naszej głupoty. Zedrzeć ją tym trudniej, że przestawaliśmy z nim przez dwie dekady i wykarmiliśmy go cząstką własnego życia. Chodzi teraz za nami niczym przepaść Pana Cogito- przykryta starannie kawałkiem starej materii. Za płytka żeby pochłonęła głowę ręce i nogi. I nie wiadomo - czy nie zabraknie odwagi by dostrzec najgorszą ze wszystkich - twarz zdrady? Czy usprawiedliwi nas wówczas prawda i doniosłość racji moralnych?

Rozsądni mówią, że można współżyć z potworem, należy tylko unikać gwałtownych ruchów, gwałtownej mowy. Tak, rozsądni wierzą w mechanizmy demokracji, deliberują uczenie o potrzebie konsensusu i próbują omijać potwora szerokim łukiem - zapewniając siebie i innych o potędze karty wyborczej i potrzebie konstruktywnych działań. Ich strach nie ma twarzy umarłego, umarli są dla nich łagodni.

Rozsądni uznali więc, że ocaleli aby żyć, a ich świadectwo ma być dane w warunkach „demokracji parlamentarnej”, w czasie politycznych debat i rzeczowej polemiki. Być może już dziś cyzelują swoje przyszłe wystąpienia lub z kilku sofizmatów próbują sklecić logiczne wyjaśnienie – nie mieliśmy dokąd odejść, zostaliśmy na śmietniku, zrobiliśmy porządek, kości i blachę oddaliśmy do archiwum.
Rozsądni „chcą łączyć nie dzielić”, głoszą potrzebę reformowania i budowy „mostów porozumienia”. Wprawdzie dialektyka oprawców nadal brzmi złowrogo i nie da się dostrzec żadnej dystynkcji w rozumowaniu, rozsądni ufają w cywilizowane normy i pokładają nadzieję w państwie prawa. Wierzą też w mądrość Polaków, a nawet w to, że polskość jest wartością dodaną do miejsca urodzenia. Nie ma ceny, za którą odważyliby się wskazać bękartów zaludniających nasz skrawek ziemi. Nie zrobią tego nawet wówczas, gdy opadnie groza, pogasną reflektory i odkryjemy że jesteśmy na śmietniku w bardzo dziwnych pozach, jedni z wyciągniętą szyją, drudzy z otwartymi ustami z których sączyła się jeszcze ojczyzna. W ucieczce przez potworem - tak bardzo chcieliby ocalić życie na niby i na końcu swoich dni ponieść zwyczajną śmierć, bez glorii, powaleni bezwładem.

Czas, w którym zbrodnia będzie nazwana, nadejdzie nieuchronnie. Ci, którzy są jej winni już budzą się z krzykiem, gdy nocą nawiedza ich sen cesarza szukającego szpary, w którą mógłby się wcisnąć. Z obawy, że podłoga jest gładka i śliska posyłają kolejnych żołnierzy by chodzili wokół sypialni z obnażonymi mieczami. To już niczego nie zmieni.

Czas, w którym zbrodnia zostanie nazwana - postawi nas twarzą w twarz z potworem. Nie takim, jakiego widzieliśmy dotąd na ekranach telewizorów: ubranym w drogie garnitury i służbowe grymasy. Do końca nie wiadomo – czy będzie miał wtedy spoconą gębę i przyspieszony ze strachu oddech czy tylko przywdzieje kolejną maskę i śmiejąc się z gapiów regulaminowo zastuka kopytami. O jego twarzy zdecydują rozsądni, wybierając jedną ze ścieżek - na prawo (gdzie) było źródło lub na lewo (gdzie) było wzgórze. Oni wiedzą, że nie można mieć zarazem źródła i wzgórza idei i liścia i przelać wielość bez szatańskich pieców ciemnej alchemii zbyt jasnej abstrakcji.

Drogę na wprost wskażą tylko poeci i kilku nieuleczalnych marzycieli.
Kiedykolwiek nadejdzie ten czas, na krótką chwilę przywróci nam prawa utracone przed laty. Pierwsze – do czerpania ze śmierci tych, których dosięgła nienawiść. Przed siedemdziesięcioma laty i dziś. Drugie – do semantycznego ładu i prostoty wyboru: tak lub nie. Ten czas rozstrzygnie - czy dołączymy do grona przodków czy staniemy się potworem.

źródło:
http://bezdekretu.blogspot.com/2013/04/ ... ensku.html

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 kwie 2013, 11:27 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
"Gdyby Tusk miał trochę godności Polaka, polskiej godności, to..."

phpBB [video]



"Mnie jest trudno wmówić taki kit propagandowy. Ten dzisiejszy podział jest narzucony Polsce, jest celową akcją. Robią to celowo, świadomie i z rozmysłem. Ten konflikt został zarządzony świadomie, bo Polacy poczuli się jednym narodem. Ktoś nas zdradza, między nami są zdrajcy. Gdyby Tusk miał trochę godności Polaka, polskiej godności to..."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 kwie 2013, 5:51 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3404
Płeć: mężczyzna
Puzzle dla dzieci z "prawdopodobnym zamachem" w Smoleńsku za 50 zł. Właściciel firmy, która je sprzedaje: Wierzę w zamach bezapelacyjnie!

Mapa Europy, a na niej zaznaczone Katyń i Smoleńsk. Obok podpis: "Mord polskich oficerów 1940 r. Śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w prawdopodobnym zamachu 2010 r.". Taką informację można znaleźć w układance edukacyjnej przeznaczonej dla dzieci w wieku szkolnym. Na pudełku umieszczono adnotację, że układanka jest polecana przez nauczycieli geografii i historii. A brzoza? - Na pewno nie została złamana przez ten samolot. Ruscy ją wynaleźli i zrobili sobie pretekst - mówi producent puzzli "Gazecie Wyborczej".
Układankę, którą można już kupić w księgarniach, wydało wydawnictwo Edu Mal. O układance pisze portal tvp.info. - Komisja parlamentarna pod kierownictwem Antoniego Macierewicza już dostarczyła wystarczająco dużo dowodów, by stwierdzić, że tam był zamach. Kierując się dobrem ogólnonarodowym, w układance edukacyjnej staram się wstawiać informacje prawdziwe i sprawdzone - mówi Tomasz Małek, właściciel wydawnictwa. Mama dziewięciolatka cytowana w tvp.info: - Myśleliśmy, że to zwykłe puzzle. Kiedy mąż zobaczył, co ułożył syn i co kryje się w układance - po prostu zdębiał. "Układankę Europa" kupiła w czasie Targów Książki Katolickiej, które odbywały się na początku kwietnia w Warszawie, za 50 złotych.

reszta ..jak się komuś chce to czytać:

http://wyborcza.pl/1,75248,13754360,Puz ... ensku.html



edit 19.04

[bez komentarza]

http://fatamorgan.salon24.pl/501175,zbr ... nt_7559905

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 kwie 2013, 16:14 
prof. Mirosław Dakowski - Mgła smoleńska:
phpBB [video]

prof. Mirosław Dakowski - Powrót do Zbrodni Smoleńskiej:
phpBB [video]

prof. Mirosław Dakowski - Zbrodnia około Smoleńska:
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 05 maja 2013, 6:48 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3404
Płeć: mężczyzna
Obrazek

Kabaret „Różowy Balonik”, czekoladowy Ptak i gawędy druha Bronka...

Druh Bronek, rozgrzany inauguracją Nowej –Świeckiej Tradycji, w trakcie której biało-czerwone flagi zastąpiły różowe baloniki, zaś Orła w koronie zastąpił Ptak, który może co najwyżej skoczyć panu Putinowi i pani Kazimierczak – zapragnął przejść do historii. Bo już dnia następnego po dniu „Różowego Balonika”, w trakcie którego nastąpiło odsłonięcie czekoladowego Ptaka – druh Bronek wygłosił pełne patosu przemówienie, świadczące tylko o tym, że druh Bronek dobrze się nagrzał poprzedniego dnia:
„Śpiewając „Witaj majowa jutrzenko” i „witaj maj, Trzeci Maj” świadomie nawiązujemy do wielkiego dzieła unowocześniania Polski, rozpoczętego wtedy przez Sejm Wielki, przez ówczesny obóz patriotyczny pomimo oporu płytkich tradycjonalistów, nierozumnych i bezkrytycznych miłośników starego porządku, zaśniedziałych przeciwników nowoczesnego świata. Historia przyznała ówczesnemu obozowi patriotycznemu rację. W moim przekonaniu, przyzna ją również i teraz!”

Druh Bronek uznał się zatem (z chwilą odsłonięcia czekoladowego Ptaka), że jest nie tylko nowoczesny, ale i niezaśniedziały i w dodatku żaden z druha Bronka miłośnik starego porządku ! Bo nakazem chwili nowoczesnej Polski jest modernizacja i to taka, by pod biało -czerwoną flagą i Orłem w koronie można było od razu zidentyfikować płytkich tradycjonalistów, nierozumnych i bezkrytycznych miłośników starego porządku, zaśniedziałych przeciwników nowoczesnego świata ! Bo co tam flaga biało-czerwona w porównaniu z różowym balonikiem, który każdy rozumny leming może sobie sam nadmuchać ! A przecież Orzeł w koronie wygląda marnie w porównaniu z czekoladowym Ptakiem, którego w dodatku można zjeść !

Ten Ptak, który nigdzie przecież nie poleci jest więc symbolem II PRL-u, który z pewnością historia rozliczy. I co oczywiste – czekoladowy Ptak jest także symbolem druha Bronka. Przecież już dzisiaj historia przyznała rację rosyjskim nacjonalistom i komunistom, którzy od wieków twierdzili, że "Orioł nie ptica, Polsza nie zagranica". Skoro dzisiejsza Polsza nie może odzyskać od trzech lat wraku TU-154 M, a druh Bronek już nie wspomina, jak się z nim liczy Miedwiediew, że nie wspomnę o Putinie – to tę czekoladową pticę można tylko zjeść – oczywiście w różowych okularach na głowie i trzymając w ręku różowy balonik…

Druh Bronek ma więc historię po swojej stronie, jak w ruskim banku, gdyż większej radości tym Ptakiem – spoglądającym w różowych okularach na Rosję – nie mógł Rosji sprawić.

Czekoladowy Ptak jest bowiem ukoronowaniem trwającej od 10 kwietnia 2010 roku – a więc od dnia zamachu na prezydenta Kaczyńskiego – budowy przez obecnego prezydenta nowej doktryny Polszy – jako niezagranicy:

Rosja jako gwarant bezpieczeństwa Polski. Drugorzędna rola NATO w naszych relacjach z Moskwą. Polska postrzegana nie jako państwo Zachodu, lecz jako kraj peryferyjny i potencjalne terytorium wpływów rosyjskich. Konsultacje z byłymi kagiebistami, odpowiedzialnymi za zamachy terrorystyczne na własnych obywateli. To nie opis stosunków PRL z ZSRR. Taki obraz wyłania się z analizy opracowań, jakie powstają od pierwszych dni po 10 kwietnia 2010 r. w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. W ramach prac nad Strategicznym Przeglądem Bezpieczeństwa Narodowego (SPBN) prowadzone są przez BBN studia dotyczące charakteru i zakresu zagrożeń, z jakimi państwo polskie spotka się w najbliższych dekadach. Wśród tych zagrożeń nie ma ani jednego słowa o Moskwie. Przeciwnie. Wśród wniosków, do jakich doszli eksperci SPBN, a przynajmniej wśród tych znajdujących się w dostępnej publicznie domenie, odnaleźć można takie, które w istocie sprowadzają się do lansowanej przez Bronisława Komorowskiego koncepcji „pojednania polsko-rosyjskiego”:

„Jeśli zależy nam na (…) zapobieżeniu sytuacji, w której Rosja nie pójdzie drogą autorytarnego kapitalizmu (jaki realizowany jest w Chinach), to należy ją przyciągać, a w tym procesie sami Rosjanie dokonają wyboru europejskiej drogi do dobrobytu i bezpieczeństwa. Należy tutaj widzieć większą rolę UE jako pozytywnego modelu dochodzenia do bezpieczeństwa poprzez współpracę ekonomiczną i integrację. Rola NATO powinna być drugorzędna ze względu na nawarstwioną latami w świadomości Rosjan opinię o nim jako wrogim bloku wojskowym zagrażającym ZSRR, a potem Rosji”. Akapit dalej czytamy: „Polska w tym scenariuszu musi zdecydować się na pojednanie z Rosjanami i traktowanie ich państwa nie jako tradycyjnego przeciwnika, lecz istotnego gwaranta bezpieczeństwa europejskiego, w tym naszego bezpieczeństwa”.

Kabaret „Różowy Balonik”, czekoladowy Ptak i gawędy druha Bronka w Dzień Flagi i Święto Narodowe Trzeciego Maja wieńczą dzieło druha Bronka i jego staffu, kierowanego przez takich osobników w różowych okularach, jak Koziej czy Nałęcz. Zamiana Orła w Koronie na Ptaka w kapciach, zapatrzonego w Rosję - historia z pewnością rozliczy. Niestety – nie musi to być historia Polski.

źródło:
http://niepoprawni.pl/blog/705/kabaret- ... uha-bronka

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 maja 2013, 10:29 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Jak my to widzimy - z daleka widać lepiej 12/05/2013 | TV Trwam

phpBB [video]


Jak my to widzimy - z daleka widać lepiej 19/05/2013 | TV Trwam

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2013, 9:31 
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 01 lis 2013, 17:16 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 08 mar 2012, 1:13
Posty: 85
Płeć: kobieta
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 lis 2013, 23:20 
more "pricajszyn"

wziuuuuuu

phpBB [video]


:D :język:



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2013, 12:35 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili o katastrofie smoleńskiej i Lechu Kaczyńskim

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2013, 23:14 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1899
Profesor Mirosław Dakowski - Smoleńsk wypadek czy zamach? 19.10.2013 Mielec

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lis 2013, 10:49 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
prof. Chris Cieszewski w Polsat News - MOCNE! (23.10.2013)

phpBB [video]


Prof. Chris Cieszewski dla "GP" o złamanej brzozie, pracy naukowca i surrealistycznej Polsce

Mam nadzieje, że kiedyś, jak przyjadę kolejny raz, to będzie już inaczej, coś się zmieni. Że porządni dziennikarze powiedzą tym złym, że się z nimi nie zadają, że uczciwi zbojkotują nieuczciwych, że inteligentni zbojkotują tłumoków – mówi prof. Chris Cieszewski, amerykański uczony i członek komitetu organizacyjnego Konferencji Smoleńskiej, w rozmowie z Joanną Lichocką.

Wygląda Pan na bardzo zaskoczonego tym, w jakiej rzeczywistości się znalazł, przyjeżdżając do Warszawy.
Rzeczywiście, czuję się jak w podróży międzyplanetarnej. Z punktu widzenia naukowca, który przyjeżdża, aby przedstawić referat na konferencji, to coś zupełnie surrealistycznego.

Co Pana uderzyło najbardziej?
Koszmarny brak uczciwości niektórych mediów. Zamiast merytorycznej polemiki deprecjonuje się i wyśmiewa badacza. Byłem przyzwyczajony do tego, że dziennikarstwo jest szlachetną profesją, której misją jest informowanie społeczeństwa. Patrzę na to także z punktu widzenia naukowca – przeprowadzamy badania, a potem ich wyniki docierają dzięki mediom do społeczeństwa. To część systemu edukacyjnego funkcjonującego w dziejach. Dobrze poinformowane społeczeństwo rozwija się, kształci i również coraz lepiej się rządzi. Dziennikarstwo więc to jeden z podstawowych filarów oświecenia. Przedstawiając wyniki badań, nawet nie wyobrażałem sobie, że jest możliwe takie zachowanie mediów. Nie rozumiem tutejszych reguł.

Co właściwie się stało?
Jedna rzecz to sposób, w jaki media w Polsce reagują – miałem wrażenie, że oglądam japońskie kreskówki. Krzyk, złość, przemoc. Druga – chuligaństwo, z jakim mam teraz do czynienia. Do Uniwersytetu w Georgia wysyłane są paszkwile, do mojego dziekana wpływają różne oszczerstwa. Skompilowane materiały, wycięte klatki. Gest, który pokazałem, żeby zatrzymać kamery, bo nie życzyłem sobie, by mnie wtedy nagrywano, zamieniono w oskarżenie, że grożę dziennikarzom poderżnięciem gardła. Mam do czynienia z zachowaniami, które są tak niekulturalne, że w ogóle nie kwalifikują się do normalnego klasyfikowania. Jak bym śnił jakiś koszmar.

Czy ta akcja wobec uniwersytetu może Panu szkodzić?
Oczywiście że może, bo Amerykanie nie zdają sobie sprawy z tego, że w Polsce dzieje się coś tak surrealistycznego. Myślą, że jesteśmy cywilizowanym narodem z normalnymi standardami debaty. Ich pierwsza reakcja jest taka, że musiało się stać coś bardzo złego, skoro mają takie sygnały.

Że ich pracownik pojechał do starego kraju i rozrabia?
Tak, będę musiał pewnie wyjaśniać, udowadniać, że nikomu nie groziłem itp. Trudno z tym walczyć, bo poziom takich prymitywnych kreskówkowych ataków jest niewyobrażalny dla przeciętnego człowieka w Ameryce. Gdyby w Stanach ktoś tak działał, trafiłby do więzienia albo płaciłby odszkodowania. Niestety, Polska jest krajem bezprawia, który toleruje takie chuligańskie zachowania.

Pana oburzenie na to, jak działają media w Polsce, było uderzające także dla prawej strony – Pan wystąpił z pretensją do wszystkich: jak możecie na to pozwalać?
Bo jak którykolwiek Polak może się z tym godzić? Nie chcę nikogo pouczać, jestem naukowcem z innego kraju, który przyjeżdża przedstawić badania i jest postawiony w sytuacji, która zupełnie nie pasuje do jakiegokolwiek szablonu, jaki może przypomnieć sobie z przeszłości z innych miejsc. Owszem, wcześniej współpracowałem z polskimi naukowcami w mojej dziedzinie i wszystkie kontakty naukowe były na najwyższym poziomie kultury. Dlatego teraz jestem tak zaszokowany, to był dla mnie zimny prysznic.

Był Pan na poprzedniej konferencji smoleńskiej, nie widział Pan wtedy, jak relacjonowały ją media?
Szczerze mówiąc, nie interesowałem się tym. Nie zajmuję się polityką, rozszyfrowaniem, kto kim jest, czego można się po nim spodziewać. Przed przyjazdem na konferencję nawet nie znałem nazw większości mediów. O „Wyborczej” słyszałem, że kłamie, ale jakichś tam „Faktów” w ogóle nie znałem.

No i wybrał się Pan do Polsatu.
Błagali mnie, żebym do nich poszedł, mówili, że będę mógł pokazać wyniki badań, przedstawić zdjęcia na komputerze, i przysięgali, że nie będą przeszkadzać. Że są ciekawi tych badań i że to ważne dla widzów, by mogli je zobaczyć. Odmówiłem pierwszego dnia, bo bezpośrednio po 20 godzinach podróży, całym dniu konferencji i wcześniej już ustalonym wywiadzie w TV Republika nie byłem w stanie jeszcze iść na godzinę 22 do Polsatu. Zgodziłem się następnego dnia i przyniosłem komputer, żeby wszystko zademonstrować. Wchodzimy na antenę, a dziennikarz w ogóle nie jest zainteresowany badaniami, przerywa mi, mówi głupstwa. Nie miałem refleksu i nie powiedziałem mu tego, na co zasługiwał, ale to dlatego, że wszystko działo się z kompletnego zaskoczenia.

Wie Pan, że Pana rozmowa z tym dziennikarzem jest przebojem w internecie?
Przebojem – jego czy moim?

Pana. Ludzie pokazują ją sobie z adnotacją, że tak powinno się rozmawiać z propagandystami.
Nie wiedziałem. Z jego strony to była pyskówka i ja się co chwila otrząsałem ze zdumienia, jak można być tak niekulturalnym i zarazem tak mało inteligentnym w rozmowie. Jak można być tak nieprofesjonalnym? I potem sam byłem zły na siebie, że dałem się w to wciągnąć, oszukać. Nie przyszło mi do głowy, że poważna telewizja może się tak zachowywać.

Prowadzący miał zadanie: wyciągnąć z Pana słowa, że Pan się myli. I zaraz zresztą pojawiło się na pasku: Prof. Cieszewski przyznaje, że mógł się pomylić. Tylko o to chodziło.
A dlaczego miałbym nie powiedzieć, że mogłem się pomylić? Każdy może się mylić.

Chodziło wyłącznie o komunikat propagandowy – wdrukować widzom, że ustalenia prof. Cieszewskiego to prawdopodobnie pomyłka.
Ja się nie nadaję do takich gier, nie akceptuję ich. Na szczęście dla mnie to doświadczenie przejściowe, współczuję tym, którzy muszą z tym żyć. Bo to jest jakaś aberracja, nie mogę zrozumieć, jak ludzie w ogóle tego słuchają, dlaczego włączają telewizję, gdy tam produkuje się jakiś pajac, próbując kogoś opluwać, podstawić mu przysłowiową nogę w rozmowie, przekręcić jego słowa. To jest po prostu niepojęte, jak wycieczka do innej realności, gdzie działają inne prawa. Nikt nie protestuje, nie mówi dość? Mam nadzieje, że kiedyś, jak przyjadę kolejny raz, to będzie już inaczej, coś się zmieni. Że porządni dziennikarze powiedzą tym złym, że się z nimi nie zadają, że uczciwi zbojkotują nieuczciwych, że inteligentni zbojkotują tłumoków. To przecież musi być przejściowe, to wszystko jest zbyt nierealistyczne, żeby mogło długo trwać.

Jak długo nie było pana w Polsce? W ogóle tu Pan nie przyjeżdżał?
W ciągu tych trzydziestu paru lat byłem tylko kilka razy po parę tygodni. Pierwszy raz po wyjeździe z Polski mogłem przyjechać w 1989 r. Tańczyłem na międzynarodowym festiwalu polonijnych zespołów ludowych, i to tylko dlatego, że konsul w Kanadzie osobiście zagwarantował moje bezpieczeństwo. Potem byłem w latach 2000, 2004, i 2008, gdy organizowałem konferencję międzynarodową na SGGW. No i w zeszłym roku.

Tańczył Pan? Nigdy Pan o tym nie mówił.
Należałem do zespołu polskiego tańca ludowego w Kanadzie. Nie mówiłem o tym, bo to nie należy do moich badań.

A dlaczego konsul musiał gwarantować Panu bezpieczeństwo?
Bo wyjechałem z Polski w 1983 r., uciekając przed esbecją.

Niech Pan o tym opowie.
To się nie wiąże z moimi badaniami.

Nie chce Pan mówić o swej aktywności w opozycji?
To nie ma nic wspólnego z moimi badaniami. Prowadzę je, bo to niezwykle ciekawe wyzwanie naukowe. Chcę być dobrze zrozumiany – to nie jest tak, że katastrofa smoleńska nie porusza we mnie żadnych uczuć, ale staram się izolować je od tego, co robię. Emocje są wrogiem nauki. A przypadek, jaki zbadaliśmy, jest niezwykle ciekawy z powodu metody analizy zdjęć satelitarnych. Udało nam się odkryć coś ciekawego, co może mieć wpływ na posługiwanie się zdjęciami satelitarnymi w innych aplikacjach. Proszę mnie nie profilować politycznie, ja z polityką nie chcę mieć nic wspólnego.

Jak to się zaczęło, że w ogóle znalazł się Pan na konferencji smoleńskiej?
Przed rokiem zostałem zaproszony przez prof. Piotra Witakowskiego do zbadania próbki drewna z tej słynnej brzozy.

A jak prof. Witakowski Pana znalazł?
Znam prof. Witakowskiego od 34 lat. Mieliśmy w pewnym sensie kiedyś wspólne zainteresowania. Był nawet jakby moim mentorem.

Aha. Z okruchów informacji o Panu, które można znaleźć w internecie, wynika, że te wspólne zainteresowania to… walka z komuną. Prof. Witakowski jako pracownik naukowy był działaczem pierwszej Solidarności, już od początku lat 70. organizował druk podziemnych wydawnictw, tworzył tajną bibliotekę i wydawał książki, które nie mogły znaleźć się w oficjalnym obiegu. A Pan razem z nim. W sieci można znaleźć np. taką pozycję: Mieczysław Potocki, „Między Dźwiną a Wilią. Wspomnienia żołnierza Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej” z adnotacją, że po raz pierwszy książka ukazała się w 1983 r. poza cenzurą, a „druk wykonali Piotr Witakowski i Krzysztof Cieszewski”.
To nie ma nic wspólnego z moimi obecnymi badaniami (uśmiech).

Ale to jest ciekawe. No dobrze, niech będzie, wracamy do brzozy.
Gdy przyjechałem do Polski w czerwcu zeszłego roku, to – jak zwykle przy okazji moich pobytów w kraju – spotkaliśmy się. Wtedy właśnie prof. Witakowski poprosił mnie o zbadanie próbki drewna. Pokazał mi też plan konferencji, jaką przygotowywał. Skrytykowałem tę koncepcję – że pomyśleli o matematykach, fizykach, a nie wzięli pod uwagę zdjęć satelitarnych. Że jak się ma jakieś przestrzenno-czasowe zjawisko, to podstawą jest spojrzeć na nie z przestrzeni, sprawdzić, co widać na zdjęciach z tego miejsca i czasu. Profesor poprosił, bym się tym po prostu zajął. Tak się zaczęło. Zostałem dołączony do komitetu organizacyjnego konferencji i powierzono mi stworzenie anglojęzycznej strony w internecie.

To był pierwszy moment, kiedy pomyślał Pan, że może zająć się badaniem katastrofy smoleńskiej?
Takiego momentu w ogóle nie było i nie ma, bo ja się nie zajmuję tym, co było powodem katastrofy samolotu, tylko wyjaśniam losy brzozy. Znam się na drzewach i analizie zdjęć satelitarnych drzewostanów. Zaangażowałem się, bo to ciekawe wyzwanie naukowe, tematycznie związane z moją pracą.

Gdyby to nie dotyczyło katastrofy smoleńskiej, też by się Pan tak zaangażował?
Jeżeli byłoby to tak samo niejasne, zagadkowe i związane z moją dziedziną, to oczywiście tak. Gdyby „eksperci” twierdzili jedno, a ja mógłbym znaleźć dowód, że jest inaczej, to zaangażowałbym się tak samo.

Pewien bloger napisał, że pamięta Pana ze studiów w Polsce. „Na II roku, na wykładzie z dendrometrii leśnej (w której specjalizuje się jako Profesor), zagiął na amen prowadzącego wykład, doc. dr. Romana Riegera, kierownika Katedry Dendrometrii. Podczas wyprowadzania wzoru znalazł metodyczny błąd na tablicy i publicznie wykazał nieprzygotowanie wykładowcy do wykładu. Doc. Rieger jak niepyszny musiał się przyznać do pomyłki”.
Szczerze mówiąc, nie pamiętam szczegółów, ale jeśli uraziłem doc. Riegera, to bardzo go za to przepraszam.

Ten sam bloger pisze jeszcze tak: „W stanie wojennym Krzysztof, już student SGGW w Warszawie, silnie związał się z opozycyjnym NZS. Był jednym z najaktywniejszych kolporterów bibuły, którą kilka razy przechowywał w moim mieszkaniu w Krakowie, gdy przywoził ją ze stolicy”.
A to z pewnością nie należy do metodologii moich badań (śmiech).

W kole podziemnego NZS, którym Pan kierował na SGGW, był znany historyk prof. Marek Chodakiewicz – to też można znaleźć w sieci.
Ostatni raz panią proszę. Kiedyś o tym pani opowiem – teraz rozmawiamy o nauce. Proszę pamiętać, że jakakolwiek pasja czy uprzedzenie jest wrogiem metod badawczych.

Pamięta Pan moment, kiedy zobaczył, że brzoza została złamana wcześniej?
Trudno go określić. Zmienialiśmy metody, jedne jaśniej pokazywały miejsce, gdzie jest brzoza, inne mniej jasno. Problem był w tym, że na początku nie wiedzieliśmy, co i gdzie na tych zdjęciach widać. Szukaliśmy czegoś po ciemku i to było bardzo frustrujące. Bez metody, którą opracowaliśmy, można było szukać tylko na oko, a to nie nadaje się do ścisłego ustalania czegokolwiek.

Przepraszam, ale czy te zdjęcia nie mogły mieć lepszej rozdzielczości? Żeby było widać wyraźnie nie tylko brzozę, ale i reklamówkę leżąca obok?
I żeby jeszcze móc odczytać na niej napis „oto brzoza”, prawda? (śmiech).

Nie ma wyraźniejszych zdjęć?
Są na filmach, ale ja nie mam do nich dostępu i nie znam nikogo, kto by miał. Dostęp jest tylko do takich, które mają od 50 cm rozdzielczości. Jeden kwadracik oznacza ćwierć metra. Najpierw więc trzeba sobie uświadomić, co chce się znaleźć. Jeśli szuka się złamanej brzozy, trzeba szukać kilkunastu kwadracików, które są bielsze. Podłoże powinno być ciemne, złamany konar jest biały. Zdjęcia z okresu między styczniem a kwietniem 2010 r. ze Smoleńska są wyłącznie czarno-białe. Żeby zidentyfikować drzewo, koniecznie trzeba wiedzieć, gdzie ono się znajduje, to jest kluczowe. Szukaliśmy długo, było to dosyć frustrujące i w pewnym momencie zacząłem myśleć, że wszystko jedno, złamana czy nie, grunt, żeby w ogóle ją na tych zdjęciach znaleźć.

Bo Pan od początku tych poszukiwań założył, że ona musiała być złamana wcześniej?
Brzoza nie miała śladu soków, były na innych drzewach, a na niej nie. Tak jakby złamanie nastąpiło dużo wcześniej, gdy soki były nieaktywne. To mnie zaintrygowało, pomyślałem, że coś jest nie tak, że trzeba przyjrzeć się temu drzewu na zdjęciach wcześniejszych niż z 10 kwietnia. Brak soków, suche przełamanie, którego charakter nie pasował do dynamicznego uszkodzenia. Wyglądało raczej jak wiatrołom. No i szukaliśmy.

Kiedy to było?
Kilka miesięcy temu. Moment, kiedy ją w końcu znaleźliśmy, był euforyczny (uśmiech). To były bardzo skomplikowane pomiary z różnych stron, punkty odniesienia wyznaczane w różnych miejscach itd. Potem długo weryfikowaliśmy metodę. Teraz, gdy na to patrzę, to wydaje mi się tak ewidentnie proste…

Że nie ma Pan wątpliwości?
Wątpliwości ma się zawsze, zwłaszcza że waga tego jest tak przytłaczająca, iż widząc te histeryczne reakcje, człowiek po prostu dmucha na zimne. Ale są to wątpliwości niemalże metafizyczne, zastanawianie się, co mogłoby zaprzeczyć rzeczywistości. To mniej więcej wątpliwość porównywalna z tą, jaką mógłbym mieć, patrząc na stół w tym pokoju. Jestem pewien, że on tu stoi, ale gdyby ktoś przyszedł i powiedział: zastanów się, czy to nie jest hologram, pamiętaj, od tego zależy przyszłość planety, jak się pomylisz, to wyleci w powietrze. No to patrzyłbym na niego i szukał tego czegoś, co zaprzecza rzeczywistemu oglądowi pokoju (śmiech).

Zatem jest Pan pewien, że brzoza była złamana wcześniej. Pokazał Pan tym samym, że Rosjanie kłamali.
Absolutnie nie.

Jak to nie?
To jest złe sformułowanie.

Rosjanie, a za nimi polska rządowa komisja, mówią, że samolot rozbił się o brzozę.
To jest ich teza. Użyła pani słowa „kłamali” – to sugeruje, że ktoś, kto pisał raport MAK czy komisji ministra Millera, wiedział, co się stało, ale świadomie sfałszował rzeczywistość. Ja tego tak nie stawiam. Przeprowadziłem dowód, że ta teza jest nieuprawniona. Tylko tyle.

Pytam, czy się Pan nie boi. Zderza się Pan z wielkimi siłami tego świata – mówi Pan coś, co obala raporty dwóch rządów. Takie jest znaczenie Pana odkrycia.
To nie jest to, co ja głoszę. To mówią inni, opierając się na moich badaniach. Brzoza była złamana wcześniej, przed 10 kwietnia. Zbadałem jej losy – i tyle. Pyta mnie pani, czy sobie zdaję sprawę ze znaczenia – więc ja nie jestem pewien, czy sobie zdaję sprawę (uśmiech). Wszystko jest dla mnie surrealistyczne, nie spodziewałem się, że tyle osób wkurzę moimi badaniami. Myślałem, że będą zaciekawieni. Dla mnie te badania są ważne, bo mam opracowaną nową metodologię, wyniki są ciekawe, zaprzeczają temu, co było robione w przeszłości, wyznaczają nowe sposoby analizy. Jest to odkrycie, a nie rzemiosło. Czy się nie boję? Nie ma czego, choć warto było pewnie zachować ostrożność. Wyniki miałem kilka miesięcy temu i milczałem, bo bałem się, że nie są wystarczająco sprawdzone albo że jeżeli wcześniej komuś o nich powiem, to z jakiegoś powodu może się stać coś takiego, że nie będę mógł ich prezentować. Gdy dowiedziałem się, że przedstawienie wyników innych naukowców za pośrednictwem skype’a zostało uniemożliwione przez atak hakerów, to z dnia na dzień zdecydowałem się przyjechać do Polski. Bo pierwotnie miałem je przedstawić przez łączenie internetowe.

Co dalej?
Nie wiem, to się okaże. Tutejsze akcje są powodem mojego dalszego zaangażowania. Nie planowałem na przykład przeprowadzania dodatkowych dowodów, miałem jeszcze napisać raport i koniec. No, ale ponieważ spotkałem się z taką reakcją, to spowodowało, że robiłem dalsze badania. Im więcej jest ataków, tym więcej mam powodów, by działać.

Przez pierwszy okres na emigracji w Kanadzie mieszkał Pan w volkswagenie vanie z 1967 r. Pani prof. Maria Radomska w swych wspomnieniach „Byłam rektorem” opisuje, że spotkała Pana w Kanadzie i widziała, w jak trudnych warunkach musiał Pan sobie radzić. To była cena, żeby skończyć studia?
Żeby je skończyć szybko. Ukończyłem jedne studia, potem drugie, bez przerywania pracy. Od 1997 r. mam etat w Warnell School of Forestry and Natural Resources Uniwersytetu w Georgii. Wcześniej pracowałem w Kanadzie jako regionalny dendrometra prerii kanadyjskich. Budowałem modele statystyczne opisujące wzrost drzewostanów leśnych. Pierwszą publikację w wysokiej klasy piśmie naukowym miałem w 1988 r. Ale najwięcej zacząłem publikować, gdy przeszedłem na uniwersytet.

Jedna z Pana analiz cytowana była w naukowych periodykach aż ponad 250 razy.
Opublikowanie jej zajęło 12 lat, bo wywracała dotychczasowe metody do góry nogami. Kilka razy miałem odpowiedź z redakcji pisma, że to chyba nie tak, że recenzenci tego nie rozumieją. W końcu kazali mi ten temat porzucić (uśmiech). Potem minęło prawie 10 lat, zanim to się przebiło – i nagle okazało się, że to rozwiązało problem modelowania w leśnictwie, który przez 70 lat był uważany za nierozwiązywalny. Teraz jest najbardziej cytowaną moją publikacją. Większość nowoczesnych modeli wzrostowych, to znaczy bonitacyjnych, dla drzew na świecie jest teraz oparta na tej metodzie.

Jest Pan uznanym profesorem, redaktorem naczelnym pism naukowych, Pana pozycja jest chyba nie do podważenia przez jakieś akcje z Polski?
Każdy może być oczerniony przez nieuczciwych albo dezinformowanych ludzi. Na przykład w czerwcu zeszłego roku w Polsce, gdy jeszcze nic nie wiedziałem o prof. Biniendzie, różni ludzie, których znam z dzieciństwa jako uczciwych i inteligentnych, mówili mi, że to pseudonaukowiec, który nic nie dokonał w życiu i teraz wywindował się na Smoleńsku. Tymczasem prof. Binienda ma większe osiągnięcia niż ja i wyższą pozycję naukową. Ci ludzie byli ofiarami dezinformacji, a nie – powiedzmy – zgłupieli na starość czy stali się nieuczciwi.
Jest tyle niezdrowych emocji, że postanowiłem odciąć się od uniwersytetu i dalsze badania będę prowadził jako osoba prywatna. Nie chcę, żeby Amerykanie wiedzieli, w jakiej kondycji jest dziś polska kultura. Wolę, by uniwersytet nie był narażony na chuligaństwo i zwykły bandytyzm znad Wisły. Z punktu widzenia praw obywatelskich, wolności nauki, wolności debaty Polska zeszła do najniższych poziomów, jakie istnieją na tej planecie. Nie chcę, z powodów czysto patriotycznych, żeby kraj moich rodziców był znany w Ameryce jako miejsce ludzi prymitywnych i bez zasad.

Ale media i te akcje, o których Pan mówi, to tylko jedna strona medalu.
Oczywiście. Właściwie nie bardzo to rozumiem. Polska jest jak z matriksu, nie jestem czasem pewien, co jest grane. Bo to tak wygląda, jakbym był we wspaniałym kraju, z cudownymi ludźmi, ale jakby obok nich grasowało mnóstwo „obcych”, którzy mają kontrolę nad tym wszystkim, co dzieje się w domenie publicznej. Manipulują i stwarzają jakąś psychozę, potępiają jednych, wynoszą innych – przy całkowitym przyzwoleniu reszty. To kompletnie surrealistyczne. Tymczasem ludzie zaczepiają mnie na ulicy sympatycznym „dzień dobry” albo „a, pan profesor, ja pana znam i bardzo dziękuję”. Albo stoję w sklepie przed półkami i nagle ktoś podchodzi i bez większych wstępów mnie ściska: „Bardzo jestem wdzięczny, całą rodziną oglądaliśmy” itd. To szalenie wzruszające, przypomina, że Polskę nie zawsze się lubi, ale za to zawsze kocha.

Wspomniał Pan o rodzicach. Kim są lub byli?
Ojciec był inżynierem metalurgii i bohaterem wojennym. W kampanii 17 września trafił do rosyjskiego obozu jenieckiego, z którego uciekł przez 300-metrowy tunel, który wykopał z kolegami. Przedostał się na Zachód, tam walczył w Strzelcach Podhalańskich, przeżył bitwę pod Narwikiem. Pod Dunkierką został ranny, trafił do niemieckiego szpitala jenieckiego, znów uciekł. Następnie znalazł się w obozie we Francji. Uciekł i stamtąd, dołączył do partyzantów we francuskim ruchu oporu w Alpach. Złapali go Niemcy, był już z dwoma innymi żołnierzami ustawiony do rozstrzelania, ale spróbował jeszcze powiedzieć „ostatnią wolę” oficerowi niemieckiemu. Wtedy zauważył u niego medalik na szyi. Powiedział, że nie rozumie, czemu katolik i oficer szanującej się armii niemieckiej rozstrzeliwuje ludzi bez zadania im nawet pytania (Niemcy wprowadzili takie prawo wobec osób złapanych powyżej pewnej wysokości). Przyznał się, że też jest oficerem. To się zmieniło w przesłuchanie, po którym jeńcy zostali przetransportowani do gestapo. Stąd znowu uciekł. We Francji poznał moją mamę, która wychowywała się w rodzinie przedwojennych polskich emigrantów. Po śmierci Stalina przyjechali z moim bratem do Polski, gdzie ja się urodziłem. Moja mama to dla mnie bohaterka powojenna. Pierwszy raz była wyrzucona z radia za „niezdrowe objawy nacjonalizmu”, gdy obrugała francuskich komunistów pracujących wtedy w Polskim Radiu za wulgarne określenia Polek i przedstawianie Polaków jako prymitywnych pijaków. Po jakimś czasie to wyrzucenie zostało zmienione na „przeniesienie na inne stanowisko do PAP”. Nigdy nie była w partii, mimo że pracowała w radiu, PAP i Interpressie. Przetłumaczyła 150 książek, w tym „Quo vadis” Henryka Sienkiewicza (wydane we Francji w 2000 r.). Ostatnio, w wieku 87 lat, napisała książkę o swoich przeżyciach tłumaczki. Jak pani widzi, jestem zobligowany do podtrzymania rodzinnych standardów.

Wywiad ukazał się w najnowszym numerze "Gazety Polskiej"


http://niezalezna.pl/48087-prof-chris-cieszewski-dla-gp-o-zlamanej-brzozie-pracy-naukowca-i-surrealistycznej-polsce



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lis 2013, 12:44 
homorek pisze:
prof. Chris Cieszewski w Polsat News - MOCNE! (23.10.2013)


Bardzo dobry materiał pokazujący w jaki sposób same media tworzą teorie spiskowe.

Polska porzebuje takich ludzi jak prof. Chris Cieszewski. N...



Na górę
   
 
 
Post: 11 lis 2013, 17:50 
No, teorie spiskowe jak podczas 11 września ;) Tak poza tym, dziś obchody katastrofy smoleńskiej: http://polska.newsweek.pl/pis-obchody-swieta-niepodleglosci-w-warszawie-newsweek,galeria,274343,1.html



Na górę
   
 
 
Post: 28 sty 2014, 14:46 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
„w siedzibie Służby Kontrwywiadu Wojskowego przy ul. Oczki w Warszawie urządzono suto zakrapianą alkoholem imprezę. Jeden z szefów Biura Kadr SKW miał się upić do nieprzytomności. Tylko dwaj oficerowie nie chcieli w niej uczestniczyć, poszli pod Pałac Prezydencki oddać hołd poległym pod Smoleńskiem”. Wspólne libacje z kagebistami czy impreza zorganizowana dzień po tragedii, w czas narodowej żałoby – mogą szokować tylko tych, którzy żyją w przeświadczeniu, że służby III RP są profesjonalnymi formacjami wolnego państwa i zajmują się sprawami naszego bezpieczeństwa. Gdyby taka opinia była choć w części uzasadniona – nie żylibyśmy dziś w stanie całkowitej kapitulacji i nie musieli znosić ciosów i upokorzeń ze strony reżimu pułkownika Putina. Jeśli 10 kwietnia 2010 roku doszło do tragicznego zdarzenia, które totalnie obezwładniło i skompromitowało cały system bezpieczeństwa, a w wyniku tego zdarzenia państwo polskie dobrowolnie wyrzekło się części swoich zewnętrznych prerogatyw oraz zrezygnowało z istotnych składników suwerenności – stało się tak, ponieważ III RP już na początku swojej drogi została pozbawiona profesjonalnych i propaństwowych służb. Na mocy paktu komunistycznych kacyków z wyselekcjonowaną opozycją zastąpiono je zgrają pospolitych sowieciarzy z przestępczych organizacji zwanych „służbami PRL”, a nadając tym organizacjom nowe szyldy, kazano Polakom wierzyć, że zyskali służby specjalne wolnego i niepodległego państwa. Tymczasem służby te stanowiły integralny element megasłużb sowieckich i nigdy nie posiadały autonomii działania. Były zaledwie ekspozyturą służb ZSRR na obszar PRL-u, realizując wyłącznie interesy okupanta i strzegąc władzy namiestników sowieckich. Działania ludzi policji politycznej PRL nie miały zatem nic wspólnego z zadaniami wywiadów wolnego świata. Nie obejmowały ochrony bezpieczeństwa państwa i obywateli i nie strzegły jego suwerenności. Ta „pierworodna skaza”, już na starcie III RP przesądziła o jakości i roli służb. Ponieważ po roku 1989 szkoleniem nowych kadr zajmowali się wyłącznie funkcjonariusze bezpieki i oni również obsadzali kierownicze stanowiska w służbach- na działaniach agencji wywiadowczych i kontrwywiadowczych III RP ciąży nadal esbecki model funkcjonowania i związana z nim mentalność. Pijacka komitywa z kagebistami czy urządzanie libacji w czasie największej żałoby narodowej wydaje się zatem czymś w pełni naturalnym dla ludzi służb III RP – wyrosłych z tradycji megasłużb sowieckich, kierowanych lub inspirowanych przez funkcjonariuszy podległych ongiś Moskwie. Od moralnej oceny tych sytuacji, ważniejsza jednak wydaje się opinia na temat działań służb w okresie poprzedzającym tragedię smoleńską.

http://wpolityce.pl/artykuly/72798-stanislaw-janecki-artykul-efekt-wybuchu-w-tygodniku-w-sieci-wskazuje-na-niebywale-zaniedbania-w-dokumentacji-katastrofy-smolenskiej-wszystko-wskazuje-na-to-ze-zamierzone



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1822 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 56, 57, 58, 59, 60, 61  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group